Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Times Square

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Quicksilver



Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/12/2012

PisanieTemat: Times Square   Wto Maj 07, 2013 6:11 pm

First topic message reminder :



Plac na Manhattanie w Nowym Jorku znajdujący się na skrzyżowaniu Broadwayu i alei Siódmej, rozciągający się od ulicy 42 do ulicy 47. W Stanach Zjednoczonych jest tym, czym Plac Czerwony w Moskwie, Pola Elizejskie w Paryżu czy plac Trafalgar w Londynie. Jest to jedna z ikon Nowego Jorku oraz centrum światowego handlu oraz mody, słynie z dużej ilości oświetlenia.
Nazywający się wcześniej Longacre Square, plac ten otrzymał swoją obecną nazwę po tym, gdy The New York Times przeniósł swoją siedzibę do nowo wybudowanego New York Times Building (obecnie nazywanego One Times Square). Powiększony obszar placu Times, zwany Theatre District, składa się z budynków pomiędzy aleją 6 i 8 oraz ulicą 40 i 53, uzupełniając zachodnią część handlową centrum Manhattanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Black Cat
PR Manager


Liczba postów : 205
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Nie Wrz 11, 2016 6:14 pm

Nie musiała czekać długo na reakcję Petera.
Szczerze nie wierzyła w to, że posunie się do tak odważnego czynu. Co prawda z początku zamiary Black Cat wyglądały jak najzwyklejsza chęć zdemaskowania mężczyzny - na szczęście ten zauważył w jej oczach coś innego, niż tylko duszę kryminalistki. Felicia od dawna miała Spider-Mana na swoim oku, co nie powinno nikogo dziwić. Był pierwszym facetem, który potrafił nieźle nią zakręcić, a ta nie miałaby nic przeciwko. Cóż... trudno było stwierdzić, czy bohater czuł to samo; w końcu to panna Hardy się w nim podkochiwała, a nie na odwrót. Nie zmieniało to faktu, że swymi następnymi ruchami zwiększył jej motywację.
Nie zdążyła nawet zauważyć, gdy jej usta złączyły się z ustami Parkera. Był to niejaki szok dla złodziejki, która nie spodziewała się po nim takiej odwagi. Co prawda słyszała o jego wyczynach, nieustraszonej duszy, a jednak... Kocica myślała, że uda się jej tę odwagę zagiąć. Jak widać - myliła się. Przymknęła delikatnie oczy i odwzajemniła jego pocałunek, a świat jakby się dla niej zatrzymał. Objęła go mocno za szyję i gdy już chciał się od niej oderwać, przedłużyła pocałunek o kilka sekund.
Takie zachowanie ze strony Kotki było przewidywalne, choć sama nadal była zdziwiona i podekscytowana zaistniałą sytuacją. Dopiero po dobrej minucie zdążyła dojść do siebie, zerkając na Spider-Mana, który zdążył w tym czasie przenieść się na kolejny dach. Na jej twarz wbiegł uroczy uśmiech. Patrol zabrzmiał dosyć śmiesznie dla kogoś, który kojarzył to słowo tylko z parami nieudolnych policjantów. Poprawiła mlecznobiałe włosy i potarła dłonią o udo, słysząc kolejny żarcik.
- Myślisz, że cię nie dogon... - chciała spytać, niemniej jednak coś innego przykuło jej uwagę. Sprytne oko panny Hardy dostrzegło coś jasnego i nienaturalnego, jak zdążyła stwierdzić po ruchach tej... smugi. Co jak co, ale psychopatką nie była i nie mogła sobie tego uroić. Spojrzała na bohatera, chcąc się upewnić, czy widział to samo co ona.
Prędko skoczyła na następny dach, dosłownie na sekundę lądując od Petera, aby następnie zgrabnymi podążać do swojego celu - czyli miejsca, gdzie zniknęła podejrzana, jasna smuga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Sro Wrz 14, 2016 1:58 pm

Spider Sense ponownie się odezwał. Tym razem było to prawie jak zauważenie czegoś kątem oka. Czuł coś, ale całkiem niewyraźnie. Ciężko mu było nawet stwierdził jak duże było niebezpieczeństwo. Przesunął wzrok z kobiety na przestrzeń między budynkami. Zauważył jakiś szary obiekt, który poruszał się na tyle szybko by nie mógł zauważyć detali. Wodził za nim wzrokiem na tyle dobrze jak mógł. Nagle trafiła go pewna myśl. Skoro ten ludzko-wyglądający obiekt leci tak nisko, może trafić w któryś z budynków. Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, jeden był przed nim. Czy to jakaś nowa broń? Pocisk? Nieważne, musi coś zrobić. Nawet jeżeli tego nie zatrzyma, będzie pierwszym by pomóc. Co prawda nie musiało to być nic złego, może Iron Man testuje nową zbroję czy coś, ale Peter niespecjalnie miał czas na rozważanie wszystkich opcji. Nie odwzajemniając spojrzenia kobiety, zaczął biec wzdłuż budynku. Skoczył następnie ku sąsiedniej kamiennicy, wystrzeliwując już pajęczynę ku kominowi trzeciej z kolei budowli. Miał też wtedy chwilę na spojrzenie w stronę tego dziwnego obiektu. Zbliżał się do budynku, nie zwalniając ani trochę, więc zaraz walnie. Gdy ta myśl przeszła mu przez głowę, zamknął na chwilę oczy. Zdziwił się gdy nie usłyszał oczekiwanego dźwięku tłuczonego szkła, niszczonych mebli oraz wyburzanych ścian, które zwykle towarzyszyły obiektom uderzającym o budynki z wielką szybkością. Aż otworzył powieki, spoglądając znowu na wieżowiec, który był w całkowicie nietkniętym stanie. Przecież dzieliły go centymetry od zderzenia ze "smugą". Coś tu śmierdziało, i nie były to ubrania Parkera po całym dniu pracy.
Odbijając się od kolejnego dachu, pociągnął za sieć którą wcześniej przyczepił do komina by rozwinąć nawet większą szybkość. Parę kolejnych pajęczych nici, oraz skoków i już znalazł się tuż przy budynku. Konkretniej przyczepił się do ściany w miejscu w którym to ciało powinno uderzyć o okno. Spidey musiał wyciągnąć rękę by sprawdzić czy to co widzi nie jest jakąś iluzją czy czymś. Po dotknięciu wydawało się całkiem realne. Obszedł drapacz chmur naokoło i spojrzał na miejsce w którym obiekt musiałby wylecieć. Ponownie, nic dziwnego. Odwrócił się tyłem do ściany, trzymając się jej dłońmi i stopami. Spojrzał na tereny przed budynkiem, by może odnaleźć ten dziwny obiekt.
-Nie tylko ja to widziałem, racja?- rzucił do Black Cat, która z tego co widział także zainteresowała się tym...czymś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry


Liczba postów : 44
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Times Square   Sro Wrz 21, 2016 4:17 pm


Pod budynkiem zgromadziła się już niewielka grupa ludzi, którzy również dostrzegli ten fenomen, by na własne oczy przekonać się czym była srebrzysta smuga.
- Patrzcie! Spider-Man już tu jest! – krzyknął ktoś z zebranych i wszyscy nagle skupili wzrok na szukającym odpowiedzi bohaterze, ale ani na wieżowcu, ani w jego otoczeniu nic nie wskazywało na to, by coś miało przed chwilą uderzyć w niego z ogromną prędkością. Szklane ściany budynku pozostały nietknięte nie tylko od strony prawdopodobnego zderzenie, lecz także w miejscu, gdzie spodziewano się znaleźć dziurę wylotową. Ku rozczarowaniu i zdziwieniu ogółu wyglądało na to, że po tajemniczym zjawisku nie pozostał żaden ślad. Jakby to co widzieli było tylko jedną wielką iluzją. Niektórzy przechodnie, widząc przyczepionego do ściany Pająka, wyciągnęli swoje telefony, by zrobić zdjęcia swojemu ulubionemu bohaterowi z sąsiedztwa. Niektórzy z nich czekali aż Spidey widząc swoich fanów zdecyduje się pokazać im jedną ze swoich popisowych sztuczek. Nikt nie zwracał uwagi na przyglądającą się całemu zdarzeniu z góry Black Cat, zresztą pewnie i tak niewielu potrafiło ją dostrzec.
Nagle, na wschód od miejsca, w którym się znajdowali, doszło do eksplozji, w wyniku której zatrzęsły się okoliczne budynki. Z powodu wstrząsów włączyły się alarmy stojących w pobliżu samochodów. Epicentrum wybuchu nie znajdowało się daleko. Ze swoich pozycji Człowiek Pająk oraz Felicia bez problemów mogli zobaczyć kłębiący się kilka przecznic dalej dym. Od czasu 11 Września, czy zamachu podczas maratonu Bostońskiego, władze, policja, pogotowie i nie tylko, są szczególnie mocno wyczuleni na wszelkie tego typu zdarzenia i potencjalne zagrożenia. Niemal natychmiast rozległy się syreny policji i innych służb ratunkowych, które podczas takich wypadków spieszą, by pomóc poszkodowanym i zabezpieczyć teren.



///Wybaczcie za opóźnienie, długość posta i w ogóle, ale część spraw strasznie mi się przeciąga, a nie chciałem, żebyście bezczynnie czekali aż będę miał więcej czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Wrz 24, 2016 10:41 am

Latający obiekt zniknął bez śladu... na szczęście budynek został bez śladu. Rozglądał się za nim o wiele dłużej niż powinien, ta sprawa bardzo mu się nie podobała. Powinien już wiedzieć, ze gdy stracił coś tak szybkiego z oczu na tak długo, nie ma szans tego znaleźć, chyba to jakiś przejaw jego naiwnej nadziei na ponowne pojawienie się tego "duszka". Kto to mógłby być? Mysterio? Wytłumaczyłoby to czemu wszystko wydawało się nierealne. Może Goblin... W końcu Z transu wyrwał go głos dochodzący z dołu. Rzecz jasna spojrzał ku niemu. Właśnie wtedy zauważył grupkę ludzi u stóp budynku na którym siedział. To zazwyczaj z tego powodu poruszał się wysoko nad ziemią, by uniknąć gapiów. To, że pojawili się teraz było szczególnie niefortunne. Już widzi te posty w internecie i artykuły w gazetach "Spider-Man nie zatrzymał Black Cat, wspólnicy?". Na jego szczęście na ten moment kobiecie w obcisłym ubranku udało się jakimś cudem nie rzucać w oczy.

Po otrząśnięciu się z szoku postanowił pomachać do fanów. Niech no już mają tą radość z paru fotek ze Spider-Manem. Nagle usłyszał huk, a budynek do którego się przyczepił zatrząsł się w posadach, gdyby nie jego moce pewnie by spadł. To musiała być jakaś potężna eksplozja. Nie miał czasu do zmarnowania, niewinni ludzie mogą być ranni, lub nawet w gorszym stanie. Liczył na rozsądek tych ludzi na dole, mając nadzieję, że nie pójdą tam tylko dlatego, że on tam idzie. Odbił się od ściany, wykonując kilka salt w powietrzu. Wystrzelił dwie pajęczyny, przyczepiły się do konstrukcji po obu stronach ulicy i ciągnąc za nie wystrzelił się w górę. Potem wpadł w tradycyjną rutynę używania pajęczyny raz po jednej stronie ulicy, raz po drugiej, z okazjonalnymi przerwami na przyczepienie się do budynku, aż dotarł do celu. Wskoczył na latarnię w okolicy epicentrum. Jedną rękę trzymał przed sobą gdyby musiał w coś szybko strzelić, albo się ewakuować, a drugą trzymał latarnię, by pomóc sobie z ewentualnym unikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager


Liczba postów : 205
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Nie Wrz 25, 2016 3:16 pm

Cóż, to wszystko było bardzo podejrzane.
Po niedługim upływie czasu znalazła się przy budynku, w który - jak sądziła - uderzy ta podejrzana smuga. Nic się jednak nie stało. Felicia, podobnie jak jej towarzysz, była pewna, że zdarzy się tragedia. Ponownie - panna Hardy może i była złodziejką, ale nie stwierdzono u niej żadnej choroby psychicznej. Nie mogła sobie tego wyobrazić, a i nie była specjalnie zmęczona, by mieć takie... zwidy. Z tego co zdążyła stwierdzić, Spider-Man widział to co ona.
Może ktoś chciał zastawić pułapkę na bohatera? To było chyba jedno z najrozsądniejszych wyjaśnień tego incydentu. Black Cat była poszukiwana, owszem, ale nie na tyle, by wykorzystywano do tego jakąś magię - bo tak to wyglądało. Wzruszyła ramionami, stawając na krańcu budynku i obserwując poczynania Parkera, który zdecydował się na obejrzenie budynku z bliska. Białowłosa przyglądała się zdarzeniu z daleka, nie chcąc rzucać się specjalnie w oczy.
- Nie tylko ty... - odpowiedziała mu, mrużąc oczy. Nie minęła nawet chwila, gdy do uszu białowłosej dobiegły krzyki z dołu. No pięknie. Była doskonale świadoma tego, że Spider-Man był w pewnym sensie wizytówką Nowego Jorku - teraz miała okazję przekonać się o tym na własnej skórze. Miała o tyle szczęścia, że nikt nie zwracał na nią uwagi. Sam Spidey zapewne też był z tego powodu zadowolony; bohater i kryminalistka? Niedopuszczalne!
Pomimo niechęci do gapiów, uśmiechnęła się, widząc jak towarzysz im macha. Cóż, panna Hardy miała ten zaszczyt rozmawiania - ba - nawet siedzenia na kolanach gwiazdy. Co za osiągnięcie. Rozmyślania kobiety przerwał wybuch niedaleko.
Najwidoczniej to nie był jeszcze koniec dzisiejszej przygody. Pytanie brzmiało - czy to sprawka tej srebrnej smugi? Złodziejka zauważyła jeszcze dym, który tylko i wyłącznie zapowiadał kłopoty. Chciała zerknąć na Spideyego, który jednak w mgnieniu oka zniknął jej z oczu. Spojrzała niechętnie na tłum na dole. W końcu zeskoczyła z budynku, kierując się za Parkerem w stronę epicentrum wybuchu. Naprawdę miała nadzieję, że to tylko niewinne wysadzenie sejfu w banku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry


Liczba postów : 44
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Wrz 29, 2016 4:12 pm


O dziwo sama konstrukcja wieżowca nie ucierpiała tak jak można byłoby się tego spodziewać po sile wybuchu. O tym co się stało świadczyły powybijane szyby oraz ogień szalejący na najniższych kondygnacjach. Garstką której udało się wydostać, przed przybyciem ratowników, zajęli się będący nieopodal miejsca zdarzenia cywile. Zdezorientowani, w zakrwawionych i pobrudzonych pyłem fartuchach,  naukowcy mającego w drapaczu chmur jeden ze swoich oddziałów Horizon Labs, nie do końca zdawali sobie sprawę z tego co się stało. Mniej więcej w tym samym czasie, w którym przybył Spider-Man na miejscu zdarzenia zaczęły pojawiać się również pierwsze zastępy straży pożarnej, pogotowie, a także policja wraz z FBI. W jednej chwili dosłownie zaroiło się tu od wszelkiej maści ludzi, którzy natychmiast ruszyli do swoich obowiązków. Zablokowano ulice w promieniu dwóch przecznic od epicentrum, strażacy naprędce zabrali się za próbę ugaszenia pożaru i znalezienia sposobu na uratowanie uwięzionych na wyższych piętrach. Wkrótce potem pojawili się także dziennikarze z miejscowych i krajowych gazet, telewizji oraz rozgłośni radiowych. Nic dziwnego, że przybyli tak szybko. Ta historia była czymś za co każdy z nich każdy z nich dałby się dosłownie pokroić.
Black Cat, zmierzająca na miejsce zdarzenia innymi drogami niż Spider-Man, mogła, choć wcale nie musiała, usłyszeć próbującą przekrzyczeć się przez swoich kolegów po fachu oraz tłum zgromadzonych przed policyjną blokadą ciekawskich, dziennikarkę telewizyjną.
- Znajdujemy się w Nowym Jorku, w pobliżu budynku Horizon Labs, gdzie dosłownie przed kilkunastoma minutami doszło do potężnego wybuchu, w którym mogło ucierpieć nawet do kilkudziesięciu osób, a jeszcze więcej zostało uwięzionych ponad poziomami pochłoniętymi przez ogień. Nie wiemy co doprowadziło to eksplozji, ale będziemy cały czas monitorować miejsce zdarzenia i spróbujemy dowiedzieć czegoś więcej. Za kilka, może kilkanaście minut być może uda nam się porozmawiać z opatrywanym przez medyków jednym ze świadków, który w czasie wybuchu znajdował się tuż przed drapaczem chmur. Dla Wiadomości Kanału 7 z miejsca zdarzenia mówiła Tiffany Bright.
Nikt tak naprawdę nie wiedział co spowodowało eksplozję, czy była ona dziełem przypadku, czy może celowym zabiegiem osoby, która chciała znaleźć coś w znajdujących się w środku laboratoriach. Horizon Labs, prowadzone przez Maxa Modella, jest wiodącą firmą na rynku najbardziej zaawansowanych technologii. Badania prowadzone są na wartym miliony dolarów sprzęcie, nie mówiąc już o znajdujących się w sekretnym skarbcu prototypach. To właśnie w specjalnie wzmocnionej, podziemnej części, najprawdopodobniej doszło do wybuchu, którego skutki powoli rozprzestrzeniają się na resztę budynku. Skarbiec był jednak objęty tajemnicą, nie wszyscy pracownicy budynku o nim wiedzieli,  a ci którzy mieli do niego dostęp zobowiązani byli do podpisania odpowiedniej klauzuli tajności. Nie zmieniało to jednak faktu, że w światku przestępczym regularnie pojawiały się plotki o przechowywanych tu przedmiotach i o dużych ofertach dla ludzi, którzy zobowiążą się dostarczyć niektóre z nich tajemniczemu mocodawcy.
- Tam ktoś jest! – wykrzyczał jeden ze strażaków wskazując na wnętrze wieżowca. – Ktoś zdołał przetrwać eksplozję! – nie bacząc na silny ogień wbiegł do środka z wiarą, że uda mu się pomóc kobiecie, której błagalne krzyki przed chwilą usłyszał. W pobliżu wejścia pojawiła się wtedy grupka jego towarzyszy po fachu, którzy pośród dymu starali się wypatrzeć swojego przyjaciela. Krzyczeli by wracał, ale ani on, ani tajemniczy głos który usłyszał, nie odezwali się ani słowem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Wrz 29, 2016 5:27 pm

-Huh, eksplozja w Horizon labs. Sprzęt wyprzedzający resztę swiata o parę dobrych lat. Zawsze chciałem zobaczyć ich wynalazki, ale Petera nie było stać, na szczęście Spider-Man do płonących budynków wchodzi za darmo- powiedział sobie w duchu. Sam był naukowcem, więc ciężko mu było myśleć o tym jak lata pracy płoną przez parę minut. Niestety nie mógł nic z tym zrobić, jeszcze go o złodziejstwo oskarżą, jeżeli spróbuje wyciągać chociaż niektóre eksperymenty. Powinien skupić się na ludziach, oni są najważniejsi. Wyciągnął aparat z torby i ustawił timer. Zeskoczył z lampy, po drodze podrzucając swoje narzędzie pracy, przykleił je do niej swoją siecią, obiektywem na akcję.

Sam wylądował na karetce. Bez wytracania momentum, płynnie przeszedł w bieg. Ludzie na ziemi mogli usłyszeć jego stopy uderzające o blachę w krótkich odstępach od siebie. Owe odgłosy zakończyły się jednym, najmocniejszym stuknięciem dochodzącym z samego krańcu pojazdu, kiedy to superbohater wykonał spory sus w kierunku wejścia. Nim dotknął podłoża, wystrzelił dwie sieci po obu bokach drzwi, zapewne tuż przed brzuchami strażaków stojących w okolicy, pociągnął do siebie obie liny by nabrać sporej prędkości, obracając się w powietrzu by w wyprostowanej pozycji, stopami do przodu wpaść do budynku niczym pocisk. Efektowne i efektywne wejście, takie jakie najbardziej lubił. Zmiana temperatury uderzyła go jakby walnął o ścianę, chociaż było to jedynie rozgrzane powietrze z oparami W środku zatrzymał się na chwilę by omieść wzrokiem pomieszczenie do którego wpadł. Woah. Wyglądało lepiej, niż sobie wyobrażał, nawet pomimo płomieni pożerających część budynku. Może nawet czerwone oświetlenie dodawało temu pokojowi uroku.
-Że też nie wziąłem aparatu do środka... Skup się Peter! To zła pora na nerdgazm- pomyślał sobie.

Zaczął lepiej przysłuchiwać się swojemu pajęczemu zmysłowi, by lepiej rozpoznać się w sytuacji i dobrze wiedzieć kiedy ma odskoczyć przed jakimś spadającym przedmiotem. Spędzenie tego wieczora pod belką nie było do końca jego marzeniem nr 1 na ten moment. To wszystko przez to ile dymu i pyło musiało się unosić w powietrzu. Starał się trzymać niski profil, by nie wdychać aż tak dużej ilości gazów znajdujących się w powietrzu.
-Hej! Chcę pomóc! Gdzie jesteście!?- zaczął krzyczeć w różnych kombinacjach i na różne sposoby, licząc, że ludzie uwięzieni w tym budynku jakoś mu pomogą. Po kolei wystrzeliwał sieć na każde drzwi i otwierał je ciągnąc z całej siły, by nie marnować czasu na siłowanie się z każdą klamką w budynku. Cały czas się przy tym przemieszczał, zapuszczając się w coraz to kolejne korytarze.

_________
OOC: Wybacz jeżeli wyleciałem nieco przed to co chciałeś bym opisał w tym poście, ale nie do końca wiedziałem czego oczekujesz. No i może nieco wyszedłem poza opis MG. Ale hej, jesteś MG, utnij moje akcje gdzie chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager


Liczba postów : 205
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Paź 01, 2016 4:06 pm

O Horizon Labs słyszał praktycznie każdy - nie trzeba było interesować się nowoczesnym, a co ważniejsze, drogim, pożądanym sprzęcie. Felicia Hardy mogła się zaliczyć jako jedna z wielu osób lubiących "kolekcjonować" wartościowe przedmioty. Oczywiście, para nie udawała się tam w celu rabunku, ale Kotka mogła marzyć. Białowłosa obserwowała akcję przy budynku już przez kilka dobrych chwil. Nikt nie wiedział, co jest powodem wybuchu, a złodziejka nie urodziła się wczoraj, by twierdzić, że to tylko wypadek przy pracy. W środku rzecz jasna znajdowała się rzesza pracowników, których los nie do końca interesował kobietę. Ratowanie cywili postanowiła pozostawić bohaterom. Zwłaszcza, że zjechała się tutaj banda gliniarzy i ratowników. Cóż... na pojawienie się swego pajęczego kolegi nie musiała czekać zbyt długo, gdyż wskoczył do środka płonącego Horizon Labs pierwszy.

Black Cat znana była głównie z tego, że nie bała się ryzykować. Tak i było w tym przypadku - po części ciekawiła ją zawartość pomieszczeń w całym kompleksie, z drugiej chciała nieco zaimponować swemu towarzyszowi. Nie z celem zdobycia jego sympatii, a raczej udowodnienia, że nie jest wcale taka zła. Kto wie, może nawet uda się jej uratować uwięzionych w labolatoriach. Tak czy siak, teraz chciała skupić się na zabraniu kilku zabawek z środka (oczywiście, jeśli takie wpadną jej w łapki).
Spojrzała jeszcze raz na zbiorowisko niżej, zahaczając wzrokiem głównie o reporterów. Mimowolnie się uśmiechnęła, będąc niemal pewną, że z niejakiej współpracy Spider-Mana i najsławniejszej złodziejki stworzą jakąś niestworzoną historyjkę. Problem Kocicy? Skąd! Miała już wystarczająco zszarpaną reputację, natomiast Spider-Man... biedactwo. Najwyraźniej białowłosa będzie utrapieniem dla jego opinii publicznej, choć wiadomo; nie dbała o to.

W jednej sekundzie zeskoczyła z dachu, chwytając się obiemia dłoniami za lampę niedaleko - płynnymi ruchami wskoczyła na kolejną, znajdującą się tym razem bliżej okna, niźli głównego wejścia. Przy akcji rzecz jasna starała się wpaść w kadr aparatów dziennikarzy i może nawet puścić oczko do policjantów, którzy z chęcią zakuliby ją w kajdanki. Nie trzeba dopowiadać, że uciekłaby im w przeciągu kilku minut. Więzienie nie było miejscem, do którego Felicia zamierzała trafić - jaka szkoda, że funkcjonariusze jeszcze nie zdążyli tego zrozumiać.

Felicia odbiła się nogami od latarni, przyklejając się do ściany budynku swymi pazurami i wchodząc przez rozbite - zapewne przez wybuch - okno. Wskakując do środka zadbała o to, by niczego nie dotykać i się nie oparzyć, lub co gorsza, nie zniszczyć stroju! Trudno wyjść z pożaru bez szwanku, więc pannie Hardy pozostawało uważać. Zaczęła uważnie rozglądać się po pomieszczeniu, ignorując gorąc panujący w powietrzu. Była przyzwyczajona do ekstremalniejszych sytuacji, więc pożar nie był dla niej aż taki straszny. Nie panikowała. Nasłuchiwała natomiast otoczenia, starając się dosłyszeć kogokolwiek, kto wołał o pomoc i... jakichś ciekawych przedmiotów, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry


Liczba postów : 44
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Paź 08, 2016 11:58 am


Z każdym kolejnym przebytym metrem, z każdymi kolejnymi otwartymi przez Spider-Mana drzwiami narastał swąd palących się ciał zaskoczonych wybuchem pracowników. Nic nie wskazywało na to, by którakolwiek z tych osób przeżyła. Niektóre biura lub laboratoria całkiem zajęły się ogniem, uniemożliwiając ich sprawdzenie, ale w takich warunkach i tak nie było czego tam szukać. Zastanawiającym mógł być fakt, iż nigdzie nie było śladu po bohaterskim strażaku, które nie bacząc na przeciwności losu bez wahania wbiegł do ogarniętego pożarem budynku. Osoba, której na ratunek pobiegł, także zamilkła. Być może głos był tylko złudzeniem, które mężczyzna dosłyszał. Może gęsty dym, pył i opary unoszące się w powietrzu sprawiły, że stracili przytomność. A może było jakieś inne wyjaśnienie ich zniknięcia. W ten czy inny sposób powinno się to wkrótce wyjaśnić. Peter przemierzał kolejne korytarze, gorąc cały czas narastał. Z niektórych pomieszczeń, prawdopodobnie części laboratoriów, słychać było strzelające szkła, a po otwarciu ich drzwi ogień buchał dużymi płomieniami. Zmysł w porę ostrzegał Człowieka Pająka, któremu bez problemów w porę udawało się odskoczyć, odsunąć lub ukryć przed płomieniami. Wczesny system ostrzegania, jakim był pajęczy zmysł, bez wątpienia był w tej sytuacji niezwykle przydatny. Pozwalał bez szwanku wychodzić z nagłych, nie przewidzianych zagrożeń.
Tymczasem na zewnątrz nastąpiło poruszenie, gdy w pogoń za Spider-Manem w stronę wieżowca postanowiła udać się Black Cat. Dziennikarze za wszelką cenę starali się złapać ją w obiektywach aparatów lub kamer, chcąc uwiecznić pędzącą na złamanie karku złodziejkę. W głowach wielu z nich pojawiało się pewnie wiele teorii dotyczących tego co Kocica chce w ten sposób osiągnąć. Planowała skorzystać z okazji i zabrać dla siebie kilka fantów, czy tak jak Pająk chciała pomóc potrzebującym? Pewnym było, że media będą miały z tego pożywkę. Zwłaszcza, od zawsze bacznie przyglądające się poczynaniom Człowieka Pająka i szukające na niego wszelkich brudów, kierowane przez J. Jonah Jamesona Daily Bugle. Nie było wątpliwości, że na pierwszej stronie jutrzejszego numeru gazety pojawi się temat współpracy bohatera i złodziejki. Tym jednak oboje przejmować, lub nie, będą się dopiero jutro.
Pierwszym co ogarnęło Black Cat po wejściu do środka było ciepło. Jeszcze nie przesadnie uciążliwe, ale przy dłuższym pobycie z pewnością dające się we znaki. Pośród dźwięku trzaskającego ognia słyszała przytłumiony dźwięk otwieranych z wielką siłą przez Spider-Mana drzwi. Odgłosy stawały się coraz mniej słyszalne, wraz z tym jak heros zachodził dalej w głąb drapacza chmur. Początkowo nie wydarzyło się nic co mogłoby szczególnie zwrócić jej uwagę. Hall, w którym się znalazła nie był specjalnie uszkodzony przez samą eksplozję. Co nie było niczym zaskakującym, do wybuchu musiało dojść przecież w miejscu, gdzie przechowywano cenne przedmioty. O ile oczywiście pod uwagę bierze się tylko kradzież, a nie jakąś awarię lub wypadek, który doprowadził do katastrofy.
Wtedy Felicia usłyszeć mogła dźwięk wybijanego szkła, a następnie świst powietrza, jakby coś wleciało do wnętrza i korzystając z osłony, którą dawał kłębiący się gęsty dym, i przeleciało nad głową kobiety. Po chwili rozległy się odgłosy kilku uderzających o podłogę przedmiotów. Jeden z nich, kształtem przypominający niewielką dynię, spadł tuż pod nogami Kocicy. Nic się nie wydarzyło, ale szaleńczy śmiech, który wybrzmiał chwilę później nie mógł zwiastować niczego dobrego. Wsłuchująca się w każdy dźwięk Kotka bez wątpienia słyszała dobiegające z zewnątrz okrzyki, znów zapanowała panika, a wśród słów które wykrzykiwali zgromadzeni przed budynkiem cywilie, policjanci, strażacy i przedstawiciele pozostałych służb dominowało jedno, Goblin. Na miejscu pojawił się jeden z odwiecznych wrogów Spider-Mana i wcale nie miał dobrych zamiarów.
Tajemnicza postać zleciała nieco niżej, może nieco zbyt nieostrożnie, pozwalając Black Cat dostrzec fragment charakterystycznego szybowca, i znikła w jednym z korytarzy. Leciała wprost na przeszukującego wieżowiec Pająka. Jego zmysł zaczął wariować, ale Peter nie zdążył w porę zareagować. Poruszająca się zbyt szybko istota w ostatniej chwili o włos wyminęła jednak przyjaznego bohatera, jakby przeciwnik w ogóle jej nie interesował, i zniknęła w otwartym szybie windy. Nim zaskoczony heros zdążył cokolwiek zrobić zza rogu wyskoczyła kobieta. Ciężko oddychała, była wyraźnie zmęczona. Jej wygląd mówił, że musiała być jedną z laborantek pracujących dla Horizon. Początkowo zaskoczona napotkaną osobą, szybko zdała sobie sprawę z zastanej sytuacji. Złapała Petera za rękę i pociągnęła za sobą.
- Chodź ze mną. Moi przyjaciele potrzebują pomocy, sama sobie nie poradzę. – słowa szybko wypłynęły z jej ust, w jej głosie słychać było przerażenie, ale z zewnątrz nie było po niej tego tak widać. Nadarzyła się okazja, by pomóc poszkodowanym i być może z pierwszej ręki dowiedzieć się czegoś na temat zdarzenia i prowadzonych przez Horizon Labs badań, które mogą być celem Goblina i osoby odpowiedzialnej za wybuch, o ile to nie była jego sprawka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Paź 08, 2016 4:32 pm

Ah, płonące budynki. Przypomniały mu się te wszystkie razy kiedy ratował z nich cywili. Co prawda zazwyczaj były to płonące budynki mieszkalne, ale zasady są takie same. Wydostań tylu ludzi ilu się da i zostaw całą sprawę miłym panom strażakom.

Wielki był jego smutek, gdy widział spalony sprzęt w laboratoriach, do których zaglądał. Za maską żartownisia i chojraka mimo wszystko krył się naukowiec. Zniszczone urządzenia nie umywały się jednak do licznych żyć ludzkich które strawiły płomienie. Obiecał sobie, że gdy dowie się kto zdetonował tamten ładunek, tamta osoba zostanie ukarana. Z każdą kolejną myślą, wyrywał drzwi z coraz większą siłą. Nagle jednak poczuł niesamowite niebezpieczeństwo zbliżające się za wejściem do jednego z pokoi. Podczas ciągniecia za sieć przyczepioną do drewniane wrota, spider sense, do tej pory przypominający bardziej komara brzęczącego koło ucha, uderzył go przez czaszkę jak młot. Nawet bez myślenia, jego ciało rzuciło się do przodu, gdy płomienie zaczęły wydobywać się na zewnątrz. Okazuje się, że wylądował akurat na wcześniej wyrwanych drzwiach, które przez to zaczęły przesuwać się do przodu. W ten sposób przejechał obok pary kolejnych pokoi, naprzeciwko siebie. W każde z nich strzelił z sieci, za które później pociągnął. Spider Sense ponownie się odezwał i ponownie miał rację. Ogniste języki nagle wystrzeliły z nich, trochę jak macki Venoma za starych dobrych czasów. Brr.

W końcu jego "deska snowboardowa" wytraciła cały pęd. Wylądował przed kolejnymi drzwiami. Te już otworzył normalne, skoro są tak blisko.
-Niech no zgadnę- pomyślał wyciągając dłoń do nieco rozgrzanej klamki. Gdy jego ręka już na niej spoczęła, spider sense ponownie się odezwał.
- Ta, zgadłem- mruknął pod nosem, ciągnąc za nią tak, by móc bezpiecznie schować się przed płomieniami za drzwiami i ścianą. Z każdym kolejnym krokiem miał wrażenie, że podłoże po którym stąpa zaraz zapadnie mu się pod nogami. Mniej więcej w ten sposób minął mu czas w budynku. Na rutynie.
Drzwi -> Laboratorium -> następne drzwi -> Laboratorium -> eksplozja -> następne drzwi -> toaleta -> następne drzwi -> Laboratorium -> następne drzwi -> składzik -> następne drzwi -> laboratorium -> eksplozja -> następne drzwi -> laboratorium -> eksplozja -> następny Green Goblin -> CO!? GREEN GOBLIN?

Wstyd się do tego przyznawać, ale dał się podejść. Działał zbyt pośpiesznie. Może i pajęczy zmysł krzyczał, że zbliża się niebezpieczeństwo, ale zwyczajnie nie miał czasu odskoczyć. Gobby w końcu wygrał. Przynajmniej umrze jako bohater, starając się ratować ludzi.  Przez chwilę całe życie przeleciało mu przed oczyma. Wujek byłby dumny... Nagle stało się jednak coś dziwnego. Nie wykorzystał swojej szansy. Z tą prędkością mógł to zakończyć od razu, ale tego nie zrobił. Zdążył jedynie odwrócić głowę i zobaczyć jak jego fioletowa czapka znika w szybie windy. Powinien go gonić. Skoro nie wykorzystał okazji by go zabić, musiał mieć jakiś powód...Bardzo ważny powód, znając jego chęć zgniecenia człowieka pająka.

Powstrzymała go jednak przed tym pewna kobieta, która złapała go za rękę. Powiedziała, że potrzebuje pomocy. Była w płonącym budynku, to na pewno nie były żarty. Musiała być odważna by stąd nie uciec. Ale Goblin tu jest, na pewno nie planuje niczego dobrego. Obdarzył szyb windy krótkim spojrzeniem... Nie. Bycie bohaterem nie polega na biciu tych złych, ale pomaganiu tym, którzy tego potrzebują. Spojrzał na kobietę, kiwnął głową i rzekł krótko:
-Prowadź

Całą drogę przemieszczał się tuż za nią, by móc ją uratować gdybyś coś złego miało jej się stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager


Liczba postów : 205
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Paź 15, 2016 9:38 pm

Kotce niespecjalnie podobało się wnętrze budynku. Prawda, może i znajdowały się tutaj przedmioty warte dziesiątki tysięcy, jeśli nie setki bądź miliony – ale czy to miało teraz znaczenie? Wszystko płonęło. A gorąc, który ogarniał Felicię teraz z każdej strony wcale nie pomagał. Odgarnęła białe włosy z twarzy, wzdychając. Poza pożarem nie było tutaj nic, co przykułoby jej uwagę. W sumie miało to sens, nikt nie chowa wartościowych rzeczy na najwyższych piętrach kompleksu. Logika, Felicio, logika.
Pytanie brzmiało… kto miałby jakiekolwiek korzyści z rozwalania tego budynku? Okradzenia, owszem, bo sama widziała w tym profity. Ale taka dewastacja? Cóż, najwidoczniej ktoś musiał zaleźć komuś za skórę. Panna Hardy nie miała zwyczaju współczuć obcym osobom – przeszkadzałoby to i w „pracy” i w życiu. Już miała wziąć się za działanie, gdy usłyszała świst w powietrzu i dźwięk wybicia szyby. Odruchowo odskoczyła w bok, lądując na czterech kończynach, przy okazji od razu zauważając wypuszczoną przez tajemniczą postać niewielką dynię.
Dynię…? Niektórzy chyba zaczęli zbyt szybko żyć Halloween. Tak czy siak, nie zapowiadało to nic ciekawego i Kocica była o tym doskonale przekonana. Po tym bardzo krótkim przemyśleniu skoczyła w stronę holu, biegiem i kilkoma sprawnymi, atletycznymi ruchami ruszyła w pogoń za – jak zdążyła stwierdzić – Green Goblinem. Wpakowała się w niezłe bagno, ale głupio byłoby się teraz wycofać.
Miała jedynie nadzieję, że jej kompanowi nie stało się nic złego.
Skąd, to nie była żadna dobroć czy opiekuńczość! Po prostu chciała oszczędzić sobie czasu na zebranie jakichś ciekawych zabawek z środka, niż marnować go na ratowanie bohatera. Poradzi sobie, no nie? To w końcu Spider-Man. Black Cat nasłuchiwała otoczenie, będąc przygotowaną na ewentualne niebezpieczeństwo czy krzyki o pomoc. O wiele bardziej zainteresowana była tym drugim – ratunek jakiejś osoby z laboratorium mogłoby poprawić jej reputację. No i przy okazji Spidey spojrzałby na nią inaczej, niż jak na zwykłą kryminalistkę.
Póki co jednak starała się nie zgubić Goblina, który w kilka chwil zdążył zepsuć kobiecie niemal idealną randkę. Jak widać, nawet złodzieje nie mogą sobie pozwolić na chwilę relaksu i odstresowania. Oczywiście, że nie. Lepiej wskakiwać w środek płonącego budynku, by zaimponować Człowieku Pająkowi. Felicia czasami zastanawiała się, czy w niektórych sytuacjach kierują nią tylko i wyłącznie impulsy – cóż, na ten moment tak to wyglądało.
Zdążyła się już przyzwyczaić do swego pochopnego myślenia. Jedynym plusem w tej sytuacji było to, że wydostała się z niesamowicie gorącego pomieszczenia; teraz było lepiej. Nie obchodziło ją zbytnio, po co przyleciał tutaj Goblin, choć domyślała się. Czego innego pragnął Zielony, jeśli nie śmierci Spider-Mana?
Białowłosa nie zdążyła nawet porządnie z nim porozmawiać, a niektórzy chcą mu już budować nagrobek? Nie ma mowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry


Liczba postów : 44
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Times Square   Nie Paź 23, 2016 3:14 pm


Od kilku minut kluczyli w tym istnym labiryncie jaki tworzyły liczne korytarze. Kobieta prowadziła bohatera poruszając się szybkim truchtem, doskonale wiedziała, gdzie i kiedy skręcić, by dotrzeć na miejsce. Tak przynajmniej początkowo mogło się zdawać. W tym wszystkim było jednak coś dziwnego. Odkąd Spider-Man zgodził jej się pomóc nie wypowiedziała ani jednego słowa, a im dalej biegli korytarze którymi się poruszali od pewnego momentu wyglądały coraz bardziej identycznie. Miały ten sam rozkład pomieszczeń, na ścianach wisiały te same przedmioty, płomienie pojawiały się dokładnie w tych samych miejscach i w identycznym momencie. Jakby to wszystko było tylko iluzją, której ktoś nie miał czasu dopracować. Znajdowali się wciąż na tym samym poziomie, w żadnym momencie nie wchodzili na inną kondygnację. W pewnym momencie naukowiec zatrzymała się i powtórzyła się sytuacja sprzed minut. Odwróciła się w stronę Człowieka Pająka, chwyciła go za rękę i wypowiedziała:
- Chodź ze mną. Moi przyjaciele potrzebują pomocy, sama sobie nie poradzę.
Wszystko przebiegało identycznie jak wcześniej. W ten sam sposób się poruszała, mówiła… Jak gdyby wszystko zostało w jakimś celu zaprogramowane, puszczone w pętli, która co jakiś czas miała się powtarzać.
****
Pogoń złodziejki za znanym złoczyńcą nie mogła trwać długo. Prędkość z jaką Green Goblin mógł się poruszać, nawet po wąskich i krętych korytarzach, sprawiła że dosłownie po chwili straciła go z oczu. Wiedziała jednak w jakim kierunku się poruszał, a fakt, iż jego największym wrogiem był sam Spider-Man jednoznacznie wskazywał na to co lub kto może być jego celem. Pootwierane i powyrywane z futryn drzwi nie mogły być sprawką goblina, lecz wyraźnie wyznaczały kierunek, w którym wcześniej poruszał się Człowiek Pająk. Sprzęt biurowy i laboratoryjny, a przynajmniej ta jego część, która była poddana bezpośredniemu działaniu ognia, był już nie odratowania. Nawet jeśli gdzieś tam znajdowały się jeszcze jakieś wartościowe przedmioty, to musiały kryć się w szafkach, do których dostęp był mocno utrudniony przez panujące warunki, choć tak wytrawna złodziejka pewnie znalazłaby jakiś sposób, by się do nich dostać. Zmierzając wyznaczoną przez wyrwane drzwi trasą mogła mieć nadzieję, że wkrótce uda jej się dołączyć do swojego towarzysza. Jak na razie nic nie wskazywało również na to, by doszło do konfrontacji między Goblinem, a Peterem. Być może istniała szansa, by ostrzec go przed przybyłym zagrożeniem, jeśli sam jeszcze go nie odkrył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man



Liczba postów : 235
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Nie Paź 23, 2016 6:02 pm

Peter mknął za kobietą, odpowiednio dostosowując swą prędkość. Lepiej, żeby ludzie którym ma pomóc byli liczni, bo na ten jogging zmarnował już sporo czasu. Przez skupienie na drodze kobiety, nie miał zbyt wielu okazji by przyjrzeć się otoczeniu, choć to co widział kątem oka przypominało mu nieco to co widział kątem oka pięć sekund temu, co przypominało to co widział kątem oka 10 sekund temu... Szybko uznał to za własną ignorancję subtelnych detali, w końcu w szpitalach korytarze też bywają podobne do siebie. Nawet w takiej sytuacji nie mógł sobie odmówić przerwania ciszy między naukowcem, a nim.
-Woah, nie byliśmy jeszcze na żadnych schodach, to miejsce musi być ogromne skoro to wciąż to samo piętro- rzucił doganiając naukowca, po czym kontynuował- Pomyśleliście nad zaprojektowaniem lepszego projektanta wnętrz? Wszystko wygląda identycznie, łatwo się zgubić... masz niesamowitą orientację w terenie, wiesz?

Gorąco robiło się coraz trudniejsze do wytrzymania. Kolejne krople potu spływały pod jego maską, no dobra, pod całym uniformem. Najchętniej zdjąłby górną część i pobiegał w spodniach, ale nie miał na to czasu, no wiecie, ratowanie ludzi itd. Do tej pory rzeczy wydawały się odrobinę dziwne, ale Człowiek Pająk był póki co niezły w ignorowaniu ich. Zmieniło się to gdy kobieta powtórzyła swój dialog i ponownie złapała go za rękę. Coś tu nie grało. Już miał zapytać czy wszystko w porządku, ale chyba żadna ilość stresu nie sprawia, że człowiek powtarza to co mówił parę minut temu. Do tego te korytarze, przecież były identyczne, nie było między nimi żadnych różnic. Teraz to. Kolejne części układanki w głowie Spider-Mana zaczęły układać się w jakieś wyjaśnienie. To może być jedna z tych słynnych iluzji, których sam już wiele przeżył (dzięki, Mysterio!). Niedopracowane detale i powtarzające się zdarzenia to typowe symptomy iluzji. Jej dotyk wydawał się jednak taki realistyczny... Więc trans sprawia, że jego system nerwowy rejestruje bodźce, które nie istnieją. Dziwne połączenie nowicjusza i profesjonalisty w hipnozie. Teraz pozostaje jedynie odgadnąć od którego momentu się w niej znajduje. Wygląda na to, że to wszystko zaczyna się od naukowca proszącego o pomoc. Więc to zdarzenie musiało być pierwszą rzeczą jaką zobaczył w iluzji. Co się stało przed tym? Green Goblin przeleciał tuż obok jego nosa. Było to jeszcze nim kobieta złapała go za rękę. Może to jakiś gaz który ulatniał się glidera? Norman zna się nieco na halucynacjach, więc niewykluczone, że to jego sprawka. Najgorsze, że wygrał już jedną bitwę. Wiedział jak bardzo jest niedopracowana i że się połapie. Mógł zrobić tyle rzeczy przez czas w jaki Parker odlatywał, zabić go, czy gdzieś uwięzić, ale nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Chciał tylko zmarnować jego czas, by nie mógł mu przeszkodzić. Przynajmniej tak prezentowała się hipoteza prof. Parkera.

Teraz tylko pozostaje rozgryźć to jak ma się wydostać z tej pętli. Podążanie za nią w nieskończoność nie skończy się dobrze, w końcu ten budynek ciągle płonie. Nie był do końca pewien czy ta iluzja to jedna z tych w których biega jak lunatyk, czy z tych w których siedzi na tyłku i przeżywa fantazje w swojej głowie.

Podniósł brew i ponownie spojrzał się na panią naukowiec. Zamiast odpowiedzieć cokolwiek, złapał ją za nadgarstek i siłą (jeżeli musiał) zaciągnął ją w stronę najbliższego okna. Otworzył je, wybił, cokolwiek by mieć wgląd na sytuację na zewnątrz. Przyczepił do kobiety sieć i zaczął powoli spuszczać ją na sieci w ręce strażaków. To, albo właśnie podaje im pustą pajęczynę i zaczynają się zastanawiać czy nie oszalał. Kiedy Gobby przeleciał obok niego, wleciał do szybu windy, może jeżeli pójdzie za nim coś się stanie. Na pewno nie mógł iść drogą którą wcześniej szedł. Zajrzał wgłąb szybu, by upewnić się, że jest bezpieczny, po czym zaczął schodzić po nim w dół na swojej sieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat
PR Manager


Liczba postów : 205
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Nie Lis 06, 2016 5:08 pm

Stety bądź niestety Kocica wkrótce straciła Green Goblina z oczu. Sama jego obecność nie zapowiadała niczego dobrego, a znanie jedynie kierunku w którym zmierza... cóż, Felicji nie wystarczało. Pytanie tylko, czy Goblin inny cel przybycia do laboratoriów, niż konfrontacja z Pająkiem? Wiele pytań miotało się w tej chwili w głowie złodziejki, niemniej jednak nie mogła poświęcić dla nich wiele czasu. Zerknęła na płonący sprzęt laboratoryjny - jej natura wręcz rozkazała podążyć w tamtą stronę w pogoni za wartościowymi przedmiotami, natomiast rozsądek... rozsądek i troska kazał jej dalej ruszyć za Goblinem. Warknęła pod nosem, widząc, że ogień pożera powoli wszystko, co mogła wziąć. Ale nie zapominała, że była świetną złodziejką i po akcji w Horizon Labs pocieszy się jakimś naszyjnikiem, czy pierścionkiem z diamentem.
Trudno powiedzieć, co tak bardzo ciągnęło białowłosą do bohatera. Teraz nie kierowała się jedynie chęcią zaimponowania mu, a bała się o to, co może go czekać przy konfrontacji z zielonoskórym - wszakże nie od dziś wiadomo, że operuje on niezbyt bezpiecznymi zabawkami. Panna Hardy nie miała - ba, nie chciała - przekonywać się o nich na własnej skórze. Miała jedynie nadzieję, że Spidey jest przygotowany na nadchodzące na niebezpieczeństwo, choć dla upewnienia chciała go znaleźć i ostrzec.
Odbiła się w końcu od ziemi po bardzo krótkich rozmyślaniach i żalu za wartościowymi, teraz płonącymi rzeczami i płynnie zaczęła przemieszczać się poprzez powyrywane - zapewne przez jej partnera - drzwi, aby w końcu do niego dostrzec. Co jeśli już leży pod gruzami? Co jeśli Goblin załatwił go jakimś swoim narzędziem? Dosyć. To był w końcu Spider-Man, co nie? Ikona (maskotka) Nowego Jorku. Nie mógł ot tak po prostu przegrać... co nie zmieniało faktu, że Kotka chciała się upewnić o tym, że tak na pewno nie będzie.
Kobieta nadal karciła się w myślach za to, że tu wskoczyła. Nie było teraz jednak odwrotu, a sama Black Cat nie była tchórzem, by się wycofywać.
Głównym jej celem było teraz udowodnienie Spider-Manowi, że jest kimś więcej, niż tylko panienką z umiłowaniem do kolekcjonowania... "pewnych rzeczy". Podczas biegu i odbijania się o ściany uważała też, by nie natrafić na żadne składowisko gruzu, czy też zapadającą się podłogę - kto wie, jak bardzo rozprzestrzenił się ten ogień? Z tego co widziała, nie wyglądało to ciekawie. Na dole, gdzie udał się Spidey, zapewne było podobnie, a może nawet i gorzej. Sama nie chciała ryzykować spłonięciem czy spadnięciem kilka piętr w dół. Wyglądałaby... nieprzyzwoicie! A nie od dziś wiadomo, że Kotka jak nikt lubi dbać o swój wygląd i nie może pozwolić sobie na taki stan rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry


Liczba postów : 44
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Lis 17, 2016 8:19 pm


To co zobaczył na dole mogło przypominać scenę z większości amerykańskich filmów. Długi biały korytarz oświetlany przez rozmieszone na całej długości migoczące światła. Krwistoczerwone ślady na ścianach i posadce mogły budzić obrzydzenie i przerażenie. Po zbliżeniu się i zbadaniu substancji można byłoby z całą pewnością stwierdzić, że ma się do czynienia z prawdziwą krwią. Wszystko wskazywało na mającą tu miejsce rzeź, lecz nigdzie nie było ciał. A tak ogromna ilość krwi musiała skądś się przecież wziąć. W najbardziej oddalonej i najciemniejszej części korytarza było dostrzec wyraźny obrys kolejnych drzwi, obok których na ścianie zamontowana była prawdopodobnie klawiatura numeryczna i niewielki ekran. Można było się spodziewać, że niedostępne dla większości pomieszczenia firmy będą posiadały dodatkowe zabezpieczenia. Urządzenie wyraźnie było jednak uszkodzone, a chronione przez nie drzwi otwarte, lecz za nimi panował nieprzenikniony mrok.
Z tego mroku powoli zaczęła wynurzać się jakaś postać. Opierając się o ścianę z trudem poruszała się naprzód. Jej ubranie było w okropnym stanie. Przypalone przez ogień i poszarpane podczas desperackiej próby wydostania się z niebezpieczeństwa wskazywały, że musiała być jednym z pracowników firmy. Gdy zbliżyła się wystarczająco blisko można było orzec, że to mężczyzna i z całą pewnością nie był laborantem. Strój, mimo zniszczeń i brudu, wyglądał na kosztowny.
- Uciekaj… - wyszeptał nim bez życia padł na ziemię. Zaraz po tym wieżowiec zatrząsł się w posadach. Budynkiem wstrząsnęła kolejna, zdawać się mogło mocniejsza niż wcześniej, eksplozja.
Żadne z nich nie miało szans na ucieczkę. Wszystko działo się zbyt szybko nawet dla nich. Gdy wydawało się, że zarówno Black Cat jak i Spider-Mana czeka niechybny koniec ich żywota za plecami niczego nie spodziewającej dwójki otworzyły się portale. Najpierw w ostatniej chwili zgarniając Pająka z drogi zbliżającej się z ogromną prędkością fali ognia, a następnie odrzuconą od szybu windy przez tę samą falę Felicię. Przez krótką chwilę w ich otoczeniu panował mrok, przy odrobinie skupienia oboje mogli dostrzec podróżującą przy nich białą poświatę. Słyszeli czyjeś głosy, lecz nie dało się stwierdzić do kogo należały i jakie słowa wówczas padały. Nagle znaleźli się we wnętrzu starego magazynu lub starej fabryki. Cali i zdrowi, choć czy do końca bezpieczni? Wkrótce powinni się o tym przekonać.
- Bałam się, że nie zdążymy. Jak się czujecie? – dziewczyna w białym stroju stanęła przed Kotką i Pająkiem oferując im pomoc w podniesieniu się na nogi. Jej promienną twarz rozświetlał delikatny, dziewczęcy, uśmiech. Za plecami bohaterów słychać było ciężkie kroki tajemniczego mężczyzny.
- Macie szczęście, że ona przekonała mnie, by wam pomóc. – stwierdził nie wynurzając się z cienia, jakby starał się ukryć przed wzrokiem Felicii i Petera.


[zt dla obojga -> Opuszczona fabryka]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Times Square   Today at 4:58 am

Powrót do góry Go down
 
Times Square
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Trafalgar Square
» Imperial Times IV

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: