Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przed budynkiem

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Quicksilver

avatar

Liczba postów : 96
Data dołączenia : 07/12/2012

PisanieTemat: Przed budynkiem   Wto Maj 07, 2013 6:34 pm

OPIS LOKACJI
Okolica Avengers Tower składa się z czterech przecinających się ulic. Jest jednym z wyższych budynków, choć całkiem niedaleko znajduje się Baxter Building.
Niewielki plac przed wejściem do Wieży składa się z kilku dodatków zieleni, paru ławek czy też śmietników na odpady. Na trawniku jest metalowa tablica, na której wyryta jest nazwa budynku.
Dolne części Avengers Tower kształtem przypominają wielokąt. Jako podstawa jest dodatkowo wzmocniony betonowymi słupami. Duże drzwi wejściowe są rozsuwane automatycznie, na fotokomórkę. Pierwsze pomieszczenie po wejściu do budynku to Lobby.
Przy wejściu jest dodatkowa osłona i zadaszenie podparte na słupach z vibranium. Pod wieczór wokół Wieży rozpalają się okrągłe światła ulokowane na chodnikach czy też słupach i nad wejściem do budynku.

*
- To będzie dobre. – Pietro uśmiechnął się z rozbawieniem, przesuwając lizaka z jednego kącika ust do drugiego. Tym razem nie zamierzał czekać do zmroku, nie miał zamiaru się kryć; zresztą, w jakim celu miałby to robić? I tak nie zdołają go pojmać, a nie wyobrażał sobie lepszego miejsca na kolejny cel. Stał na chodniku po drugiej stronie ulicy i ściskał w dłoni puszkę sprayu, leniwie obserwując ludzi. Samochody, tłumy zmierzające z metra lub do metra, uczniowie, pracownicy, drobni sprzedawcy, psy, gołębie, żebracy, całe to skotłowane towarzystwo nie spodziewało się tego, co miało zaraz nastąpić.
Wyrzucił patyczek od lizaka do kosza i naciągnął na srebrne włosy kaptur bluzy, a potem spokojnym krokiem przeszedł na drugą stronę ulicy, podchodząc do budynku. Okazały wieżowiec o jasnych, gładkich ścianach niemal prosił, by go wybrudzić.
Jakaś kobieta krzyknęła, grupka nastolatków roześmiana i zaskoczona szturchała się łokciami, wyciągając palce w kierunku siedziby nowojorskiej policji, a Pietro śmiał się pod nosem, wypisując sprayem litery na sporej wysokości. Robił to szybko i pewnie, płynnymi ruchami dłoni operując strugą rozprężanej powietrzem farby. Kiedy skończył zwyczajnie wystrzelił w dół i zniknął w tłumie, a pusta puszka upadła na bruk i potoczyła się po nim dźwięcznie, w ciszy jaka nagle zapadła.
„WE ARE SUPERIOR!”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Wto Maj 06, 2014 1:57 pm

Daniel z początku obserwował zgrabne ruchy pięknej kobiety, która ta najwyraźniej sprawdzała swój chód. Od razu było widać, że lepiej się czuje i nie kuleje ani trochę. Z przyjemnością przyglądał się zadowolonej Wandzie i jakby mógł to robiłby to jeszcze przez dłuższy czas, ale Scarlet przerwała mu tą uciechę proponując mu duże latte w ramach wdzięczności. Oczywiście Iron Fist nie mógł odmówić tak kuszącej propozycji, ale pod warunkiem, że to on zapłaci. Według niego nie wypadało kobiecie płacić za mężczyzne. To było wbrew jego zasadom.
Śledził tak jeszcze przez krótką chwilę kroki Wandy do momentu, gdy ta zniknęła w zamykającej się windzie. Rozkojarzenie Iron Fist'a nie pozwoliło mu zdążyć przed zamknięciem się drzwiczek, więc musiał poczekać, aż wróci. Nie spiesząc się Młody Smok wstał z kanapy, schował książkę leżacą na kanapie do plecaka, po czym bezzwłocznie założył go na plecy i ruszył w stronę windy. Nacisnął przycisk i oparł się o ścianę obok. Nie czekał długo, gdyż tutejsza winda była w miarę szybka. Wszedł do środka i nie zastanawiając się długo skierował windę w dół. Nie był dokładnie pewien gdzie znajduje się teraz Scarlet Witch, ale coś w umeśle podpowiadało mu, że ma pojechać na parter. Gdy winda stanęła i znalazła się na wymaganym piętrze, Daniel wyszedł z niej pewnym krokiem. Niestety w holu nikogo nie było i nie mógł się nikogo o nią zapytać. Nogi pokierowały go do wyjścia, lecz tak czy siak przed budynkiem i tak jej nie spostrzegł. Rand-K'ai złapał się prawą ręką za tył głowy nie wiedząc czy się wracać i szukać w budynku czy zostać przed budynkiem i czekać na cud.
Spędził tak w jedym miejscu nie ruszając się nigdzie dłuższą chwilę do momentu, w którym stwierdził, że nie ma już najmniejszego sensu dalej tak stać i poszedł do domu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow

avatar

Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Sro Wrz 09, 2015 8:18 pm

Natasha jak widać była bardzo cierpliwa, bo czekała na kobietę kwadrans. Gdy tak na nią czekała zastanawiała się, czy aby na pewno dobrze robi, że zaproponowała spotkanie przy wieży Awengersów, a co jeśli to jakiś wróg, który czyha na takową okazję, by się do nich w ten sposób dostać? Nawet gdy zobaczyła w końcu kobietę była nie ufna, co do jej propozycji.- Jak mówiłam muszę z nimi porozmawiać i zobaczymy czy Ci zechcą pomóc. Jeżeli uznają, że to jednak strata czasu to zaprowadzę Cię do tarczy, która też zapewni Ci i Twoim uczynią ochronę.-i nadal stoją przy budynku. Przynajmniej będą stać tam, dopóki, dopóty kobieta nie wyjawi swej tożsamości. Wiadomo, że Natasha w stu procentach się nie dowie z kim tak naprawdę ma do czynienia.- A właściwie mogę wiedzieć z kim w ogóle rozmawiam? Bo w kawiarence nie było okazji się dowiedzieć.- Patrzy na nią z uwagą,ale bez wyjawienia chodziarz imienia nie wpuści jej do wieży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Sro Wrz 09, 2015 11:48 pm

Po opuszczeniu kawiarenki Morgana wyjątkowo ruszyła w stronę Avengers Tower na piechotę. Mogłaby co prawda po prostu teleportować się na miejsce, w końcu kręciła się w okolicy wystarczająco często, aby dobrze zapamiętać teren w pobliżu budynku... Ale przecież nie chciała zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi, a w tym mieście niestety ciężko było znaleźć dobry i pusty punkt na zmaterializowanie się, przynajmniej w centrum.
Czarodziejka nie była pewna ile dokładnie czasu minęło od jej rozstania się z Czarną Wdową, ale była przekonana, że kobieta na nią zaczeka. Koniec końców zwłoka spowodowana została chęcią utrzymania pozorów, a kto jak kto, lecz pani szpieg powinna to zrozumieć i docenić. Poza tym... Chwila samotności zapewne pozwoliła jej zebrać myśli, więc tak naprawdę wyszła rudowłosej na dobre... I nie tylko jej.
Faerie zobaczyła ją już z daleka. O tej porze tłumy nie zalewały jeszcze chodników, więc nie był to żaden wyczyn. Brunetka zbliżyła się do bohaterki i pozwoliła jej przemówić jako pierwszej, zachowując przy tym w pełni neutralny wyraz twarzy. Śledziła wzrokiem mimikę oraz ruchy Wdowy, lecz głównie po to, aby lepiej zapoznać się z językiem jej ciała. Nie spodziewała się niczego podejrzanego w takim miejscu, nie w pobliżu osób postronnych.
- Vivian. Vivian Morgan - przedstawiła się bez zająknięcia, bez odwrócenia wzroku... Zupełnie naturalnie. Już od dłuższego czasu posługiwała się tym imieniem i nazwiskiem, więc zdążyła się do nich przyzwyczaić, a co więcej zaopatrzyła się we wszelkie niezbędne dokumenty, aby podeprzeć nimi nową tożsamość. Została nawet wpisana w odpowiednie księgi i spisy. Nie było to łatwe, ale potrzebowała pewności, że nikt jej nie wyśledzi i nie zdemaskuje.
- Zapewniam panią, że zarówno pomoc Avengers, jak i S.H.I.E.L.D. będzie dla mnie satysfakcjonująca. Podejrzewam nawet, iż agencja może być w stanie zaoferować mi większe korzyści... Choć oczywiście moje informacje przydadzą się także pani kolegom i koleżankom z drużyny - dodała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow

avatar

Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Sob Wrz 12, 2015 11:09 pm

W końcu są w mieście i czarodziejka bać się nie powinna skoro sama ją zaczepiła. Fakt miasto nie jest przyjaźnie nastawione na takie teleportacje i dobrze, że kobieta postanowiła się przejść jak prawdziwy człowiek, a nie jak duch. Natasha nie należy do osób, które ot, tak atakuję ludzi. Musiałaby mieć powód, by ją zaatakować, a tak to teraz łączą je sprawy biznesowe  więc, to rudowłosą bardziej ciekawi niż krzywdzenie jej. Teraz gdy kobieta doszła do niej nic, a nic nie zobaczy tak jak Natasha nie zobaczy jej zmiany na twarzy, mimo to i tak jakaś bariera mięty nimi jest.- Miło mi Cię poznać. - wyciąga ku niej dłoń by się przywitać.  -W zasadzie to jestem Natasha Romanoff.- Mimo,że jej dane w części są odtajnione, to i tak kultura wymaga się przedstawić.- Wiem nawet, jakie korzyści by dała Ci tarcza. - Popatrzyła na wieżę.- To, co gotowa do wejścia w paszcze lwa?- Znów zerka na nią nie co pogodniejszym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Pon Wrz 14, 2015 9:06 am

Morgana uścisnęła lekko, lecz pewnie zaoferowaną jej dłoń, a następnie cofnęła rękę. Nie była przyzwyczajona do wykonywania tego gestu, choć praktykowano go już w jej czasach, a nawet wcześniej. Nie stanowił żadnej nowości, widywała go w domu, nawet jeśli dość rzadko... Ale wówczas nigdy sama nie witała się z nikim w taki sposób.
Mimo to brunetka nie mogła nie dojrzeć w tym wszystkim pewnej ironii. Podanie sobie rąk ukazywało, że nie trzyma się w nich jakiejkolwiek broni i w związku z tym nie ma się złych zamiarów. Stojąca przed nią kobieta nie potrzebowała żadnych narzędzi do zabijania czy zadawania bólu, a i ona sama świetnie radziła sobie bez nich. W takich okolicznościach gest ten zupełnie tracił sens...
- Przyjemność po mojej stronie - skwitowała, gdy bohaterka się przedstawiła. Tak wypadało, tak się teraz mówiło. Czasami ciężko było zapamiętać wszystkie zwyczaje, bo nawet te starsze, zahaczające jeszcze o jej czasy, często wywodziły się z ludu i dlatego nie były nigdy przez czarodziejkę praktykowane... Albo przynajmniej bardzo rzadko.
- Myślę, że nie ma na co czekać, skoro już tutaj jesteśmy. Zgaduję, iż na początek będziesz chciała porozmawiać ze swoimi towarzyszami sam na sam? Mogę poczekać, jeśli tylko wskażesz mi odpowiednie ku temu miejsce - zaoferowała i wyjątkowo nie zamierzała nawet wykorzystywać sytuacji, jeżeli rzeczywiście zostałaby odprowadzona do jakiegoś salonu i poproszona o chwilę cierpliwości. Okazja byłaby bez wątpienia wyjątkowa, ale Faerie zgadywała, że budynek musiał być świetnie strzeżony. Gdyby została w nim przyłapana na myszkowaniu, zaprzepaściłaby swoją szansę... A kolejna mogłaby się już nie powtórzyć. Nie, Morgana wolała odgrywać raz obraną rolę i nie zmieniać planu, gdy nie było to konieczne.
Nie tracąc już więcej czasu, czarodziejka ruszyła w stronę głównego wejścia do budynku, aby zaraz potem znaleźć się w lobby. Domyślała się, że na tyle może sobie pozwolić sama, ale dalej zamierzała już podążać za wskazaniem Black Widow. W końcu była tutaj tylko gościem.

[z/t za obie]

Następny post w lobby? Czy może od razu w salonie lub pokoju dziennym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pepper Potts

avatar

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 06/08/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Pon Maj 16, 2016 5:59 pm

Młoda kobieta uważnie słuchała swojego rozmówcy. W końcu nie chciała wyjść na jakąś ignorantkę, która ma wypowiedziane przez niego słowa gdzieś. Gdy ich krok w końcu się wyrównał odwróciła głowę w jego kierunku, co jakiś czas zerkając przed siebie, by nie wpaść na kogoś znad przeciwka, bo w końcu w dłoniach trzymała dość ważne papiery i nie chciałaby one się wysypały. Również obdarowała go miłym uśmiechem poprawiając niesforny kosmyk włosów, który podwiewał lekko wiatr.
- Wiesz, to jest luźna propozycja do niczego Cię nie namawiam, więc sam podejmie decyzjenie-
Wiadomo nikt nie chce być zależny od nikogo, to dla Pepper było dość zrozumiałe, więc naciskać nie zamierza o! Słysząc wzmiankę, o jego szefie parsknęła śmiechem i wypięła pierś do przodu.
-W zasadzie nie wiesz, jaką jestem szefową...-
Oznajmiła, krocząc dumnym krokiem przed siebie. Ale zaraz jednak znów dało się usłyszeć cichy chichot wydobywający się z jej ust.
- Nie no straszyć cię nie będę, bo zaraz uciekniesz jeszcze--
Nie chciała go nastraszyć czy coś więc woli zaprzestać takiej rozmowy. Powoli zbliżali się do Avengers Tower w końcu tam się mieściła firma.
- Tak rozliczyłabym się z tobą zapewne i pod koniec miesiąca, ale sam teraz nie chcesz podjąć decyzji z pracowaniem w mojej firmie. Ale do niczego cię zmuszać nie zamierzam jak już, to mówiłam. Jak będziesz gotowy na pracowanie u mojego boku, to wiesz gdzie mnie szukać.-
Wzruszyła delikatnie ramionami i znów popatrzyła przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Sro Maj 18, 2016 10:10 am

Spacer doprowadził ich aż pod Avengers Tower. Ben na początku wydawał się być zachwycony, że znów po tylu latach widzi budynek, w którym mieszkają Earth's Mightiest. Nie dał tego po sobie poznać, ale w głębi obudziło się w nim wewnętrzne dziecko, które cieszyło się tak, jakby dostałą ulubioną zabawkę. Po kilku sekundowej ciszy, spojrzał w końcu na Pepper i z uśmiechem na twarzy powiedział:
- Tak czy siak, straszni pracodawcy mi nie straszni... eee, masło maślane? Haha!
Zaśmiał się wesoło, kręcąc po chwili głową na boki i ogarniając się, przeczesując dłonią swoje farbowane włosy. Domyślał się, że to w tym miejscu się rozstaną i każde uda się w inną stronę. Propozycja pracy była naprawdę kusząca, ale jak na razie było zbyt wcześnie na aż tak duży krok. Praca w korporacji to odpowiedzialne zadanie. Najpierw trzeba powoli się rozpędzić, a dopiero później wziąć skok, więc na razie głównym celem Bena jest odnalezienie siebie i swojego miejsca w tym mieście.
- Dzięki, Pepper. Jeśli nie będzie mi się wiodło w życiu, możesz być pewna, że się odezwę. Poza tym, to nie ostatni raz, kiedy usłyszysz o mnie. Ben Reilly jeszcze pokaże, na co go stać! Trzymaj się więc i nie ciśnij za bardzo swoich pracowników, dobrze? Pa, do następnego razu!
Tym miłym, wesołym akcentem, Reilly pożegnał się z Pepper, ściskając ją mocno i udając się po chwili w swoją stronę. Teraz czas na znalezienie mieszkania i pracy. Tylko jak? Z pewnością nie będzie to proste...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 310
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Czw Lip 07, 2016 6:49 pm

Victor von Doom nachylił się nad swoją towarzyszką podróży. Zdenerwowały go jej słowa, ale nie mógł sobie pozwolić sobie na wyrzucenie w jej stronę gniewu. Potrzebował bardzo dobrej relacji z tą kobietą. Członkini Avengers z tak pozytywną energią i opinią była mu potrzebna do jego planów. Wiele rzeczy było mu potrzebnych, ale ciężkich do zdobycia.
-Nigdy mnie do nich nie porównuj.
Warknął dość nieprzyjemnie i aż do wyjścia z limuzyny pod Avengers Tower nie odezwał się. Roboty wyprowadziły więźniów i czekał, aż ktoś ich odbierze, a następnie udadzą się, by znaleźć i zamordować tą wiedźmę Enchantress.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wasp

avatar

Liczba postów : 142
Data dołączenia : 20/11/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Pią Lip 08, 2016 9:05 am

- Dobrze nie będę.- chyba, że dasz jej do tego powód, ale nie będzie teraz tego rozwlekać. Podczas jazdy nagle dostała olśnienia i wyciągnęła swój komunikator. Nastawiła się za razem na linię Avengersów, ale też SHIELD.
- Halo, Avengersi? Mamy dwóch niebezpiecznych złoczyńców, właśnie zbliżamy się do Avengers Tower. Są to Red Skull i Zemo.- wyjaśniła sytuację reszcie drużyny, mając nadzieję, że będzie czekać na nich odpowiednie zgrupowanie- Razem ze mną jest Victor von Doom, który obiecał mi pomoc w złapaniu czarodziejki.- stwierdziła, że ta informacja też jest konieczna, by nie zrobiło się nieprzyjemnie- Poruszamy się limuzyną Dooma, niedługo będziemy na miejscu.- choć trzeba pamiętać, że patrząc że NY ma chyba 8 milionową populację, to przez korki mogło zająć im to więcej czasu.
Niemniej nim dojechali na miejsce odebrała kolejną wiadomość, tym razem od Visiona. Zmarszczyła brwi i spojrzała na swojego towarzysza w podróży.
- Enchantress jest u Strange'a. Vision potrzebuje wsparcia.- wyjaśniła mu i zerknęła do tyłu jakoś tak instynktownie. Pomimo wciąż palącego ją gniewu, zdecydowała, że jednak lepsze dwa gołębie w garści niż sroka na dachu, czy jakoś tak.
- Najpierw odstawmy naszych śpiących królewiczów na miejsce.- aktualnie oni byli priorytetem. Dla Dooma z resztą też, w końcu byli jego kartą przetargową. A Enchantress na bank zdoła chwilkę zaczekać. Jeszcze zdąży ją wypatroszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 310
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Nie Lip 17, 2016 9:13 pm

Doombot stał koło Wasp i nic nie mówił, ani robił. Dał jej na spokojnie czas, by mogła rozesłać wszystkie wiadomości. Słuchał słów wyrwanych z kontekstu i próbował się domyśleć pełnej treści. Nie było to trudne ponieważ bardziej to ona tylko nadawała niż konkretnie z kimś rozmawiała.
-Nie widzę większego sensu w dalszym ściganiu Enchantress przez nas. Ta wiedźma umie się teleportować, a my nie. Taka wykwalifikowana w mistycznych sztukach persona jak Strange powinna lepiej tropić ją niż my. Chciałem pomóc, ale jak widać nie mam do tego odpowiednich preferencji.
Dr. Doom nigdy w otwarty sposób nie powie, że jest słaby, albo że nie może czegoś zrobić. Jego duma mu na to nie pozwalała. Przerośnięte ego jednak nie przeszkadzało w dyplomatycznym odpowiedzeniu, że to nie jest robota dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom

avatar

Liczba postów : 116
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Wto Lip 19, 2016 11:46 pm

z Helicarriera--->tu

Grzecznie tzn. nie wchodząc Canan w słowo oraz nie przerywając, wysłuchał jej odpowiedzi co do symbiontów.
- Owszem. - Odparł Smudze, skinąwszy głową, nim jeszcze znaleźli się na miejscu. - O no to ładnie. - Pochwalił dziewczynę z uśmiechem dostrzegłszy iż jest z tego faktu dumna. Ogólnie czas szybko mijał, to Flash już od dość dawna stwierdzał a tym bardziej, kiedy było się agentem. Ponownie skinął głową w stronę Smugi gdy ta pozwoliła że wraz z Canan, opowiedzą jej o tych symbiontach innym razem.
Docierając na miejsce, Venom rozejrzał się dookoła upewniając się czy aby na pewno nikogo więcej tu nie ma, ale jego pajęczy zmysł nic takiego nie wyczuł to znaczy oprócz tych, których mieli zgarnąć. O dziwo, obydwaj byli nieprzytomni, co zainteresowało Venoma.
- Co się im stało? - Zapytał biorąc Red Skulla choć wcześniej, swoją pajęczyną lepiej związując jemu oraz Zemo dłonie bo w końcu nie wiadomo, za ile mogli się ocknąć a zapewne nie zareagowali by łagodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 411
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Sro Lip 20, 2016 12:26 pm

| NPC Wasp

Janet van Dyne czuła, że alkohol w jej organizmie nadal działa, ma wpływ na jej zachowanie, choć powoli ustępowało trzeźwemu myśleniu. Przynajmniej miała nadzieję na to, że tak będzie i to w jak najkrótszym czasie.
Osa poprawiła rękawiczki swojego stroju, naciągając mocniej na nadgarstki ich materiał. Jej rozkojarzony wzrok przesunął się na oblicze Doombota. Przez moment Wasp mogła sprawiać wrażenie, jakoby wymyślenie odpowiedzi na jego słowa przynosiły jej niemałą trudność. Chodziło jednak o perfekcję w jej wyglądzie, stroju, nad którym siedziała parę godzin i to nie po to, by tylko wyglądało. To miało wyglądać.
— Czyżby? — spytała nieco opryskliwym tonem. — Co innego słyszałam, ale nie, nie ma to sensu. Nie jesteśmy jedyni, którzy za nią podążają i wiem, jak to będzie — odpowiedziała natychmiastowo, skupiając spojrzenie na uwięzionych złoczyńcach i to do tego nie byle jakich. — Zostanie przechwycona. O to zadbają… my — poprawiła się, choć nadal była niepewna tego, która wersja jest odpowiednia.
Janet stanęła w lekkim rozkroku, ażeby utrzymać równowagę. Skinęła krótko do Venoma i zaraz spojrzała wymownie na Doombota.
— Kiedy się obudzą? Mniej więcej? — zapytała i wróciła spojrzeniem do agentów.
— Potrzebujecie eskorty? Mogę z wami polecieć do Raft, bo i tak Doktor Doom zakończył swoją wycieczkę. Prawda? — tak przynajmniej zakładała. Pomógł Osie odwieźć dwóch, jednych z najbardziej znanych, złoczyńców, a dla nich cele z pewnością odpowiednio zostaną przygotowane.

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 310
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Czw Lip 28, 2016 7:37 pm

Doombot stał tylko i przypatrywał się. Nie miał już za dużo do zrobienia. Odciął największe głowy Hydry, a te mniejsze mógł kontrolować. Hydra nie była zagrożeniem już dla perfekcyjnego świata jaki chciał zbudować. Przeszła coś na kształt lobotomii. Dr. Doom był zadowolony tym obrotem spraw. Nie podobało mu się podejście tych prawdziwych przywódców takich jak Red Skull. Nie tolerował nazizmu, ani ludobójstw. Wolałby ich zabić, ale skoro może ich oddać do dość bezpiecznych więzień, których on nie będzie opłacał, oraz możliwym sojuszu zawiązanym z Avengers i Shield.
-Mam nadzieję, że ten skromny dar będzie obfitujący w profity w przyszłości. Liczę na to, że w przyszłości nie staniemy na przeciwnych stronach barykad w trosce o lepsze jutro. Kiedy będę w przyszłości dokonywał swych planów lepiej nie interweniujcie w sprawy Europy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Smuga

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Nie Lip 31, 2016 6:31 pm

Była ciekawa tych całych symbiotów, ale faktycznie - nie czas teraz na to. Przynajmniej tak myślała, póki nie dotarli pod Avengers tower.
-Spokojnie słonka! Kawaleria przybyła! -podbiegła do małego zbiegowiska z wyciągniętymi pistoletami. Co tam zastali? Cóż... Na pewno nie to, czego się spodziewała. A spodziewała się... No bitki jakiejś. A tu co? Dwóch nieprzytomnych typów, z czego jeden był paskudny, a drugi chyba jeszcze brzydszy, bo nosił na głowie skarpetę. Czy coś takiego.
-I tyle? -spytała rozczarowana. -Do tego było trzeba nas aż troje? -schowała broń. Trójka agentów SHIELD, żeby związać dwóch typa? Dźgnęła Red Skulla palcem w policzek. -Ale paskuda.
Spojrzała na jegomościa.
-Zależy, co uważasz za 'lepsze jutro', o ile mam tutaj jakieś prawo głosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom

avatar

Liczba postów : 116
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Wto Sie 02, 2016 1:06 am

- Myślę że możemy potrzebować eskorty. -Odpowiedział skinięciem głowy w stronę Wasp oraz Dooma, żeby nie było że się z nim nie przywitał. Powstrzymywał śmiech resztkami sił, gdy dostrzegł zmieszanie albo raczej zawód na twarzy Smugi. Sam też trochę spodziewał się czegoś innego ale nie zareagował w ten sposób.
Z drugiej strony Smuga miała rację.
- Towarzyszka ma rację. Skoro są nieprzytomni to do czego jest potrzebna trójka agentów? - Tak jakby powtórzył po niej pytanie, naprawdę będąc ciekawym odpowiedzi. Venom myślał, że ci złoczyńcy są przytomni i to nieco inaczej będzie wyglądać ale jak widać pomylił się.
Po usłyszeniu słów Doom'a aby już nie powtarzać pytania po Smudze, tylko skinął głową chcąc w ten sposób pokazać że zgadza się z jej słowami co do rozumienia ,,lepszego jutra". Venom spojrzał na Hexe, która nic do tej pory nie powiedziała, potem na Smugę, Wasp, Dooma a na końcu tych dwóch, których trzeba było stąd zabrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 411
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Wto Sie 02, 2016 7:58 pm

Słowa Doombota zwróciły uwagę Janet na robota. Kobieta spojrzała na niego, a po wyrazie jej twarzy można było zauważyć, że jest… zdziwiona, zainteresowana? Możliwe. Podobnie jak to, że mogła na niego patrzeć też z politowaniem, nie komentując konkretnie słów jednej z kukieł Doktora Dooma.
— Jeśli nie będziesz kombinować na swoją własną niekorzyść… — powiedziała powoli, dobierając ostrożnie słowa, aczkolwiek nie obiecując niczego. Zwłaszcza po ostatnim zdaniu robota. Janet nie miała zamiaru podbijać coś, co powinno być przedyskutowane z resztą grupy, a przede wszystkim - głównymi decydującymi.
Jej uwaga skupiła się jednak na przybyłych agentów. Van Dyne ściągnęła brwi ku sobie, spoglądając na Smugę i dość… otwarte, musiała przyznać, przywitanie. Nie, żeby sama nie należała do ekspresyjnych osób, jednakże nie spodziewałaby się, że agenci tak mają. Zwłaszcza ci, którzy przybywają po jednych z ważniejszych złoczyńców.
— Skoro tak cię to dziwi, to powinnam być zdziwiona, dlaczego aż troje agentów nie mogło schwytać od dłuższego czasu Red Skulla i Zemo — stwierdziła chłodno. — Kapitan byłby z tego dumny, gdyby wam się to udało.
Komentarz złośliwy, ale najwidoczniej uwaga Smugi zdziwiła kobietę, jak i zaczęło udzielać jej się zmęczenie.
Wasp westchnęła krotko i spojrzała na Venoma, a potem Hexe.
— Byle tylko obyła się ta podróż bez problemów — podsumowała krótko, z nadzieją w głosie.
Czekała aż agenci wezmą dwójkę nieprzytomnych złoczyńców i znikną, kierując się do odpowiedniego więzienia, jak i czekała na to, aż Doombot opuści okolice Avengers Tower. Wtedy sama wróciła do Wieży.

/zt


W tym momencie - Doom jako Doombot masz zt.
Venom, Smuga, Hexe - także macie zt, ale jednak zacznijcie rozgrywkę w Nowym Jorku, gdzieś na ulicach. Jako że dokładnie nie zostało określone, jakim transportem dotarliście pod AT to założyłam, że spod budynku odjechaliście porządnym, wzmocnionym samochodem, w którym możecie przewieźć Red Skulla i Zemo w trójkę.
Żeby dostać się do Raft musicie najpierw dojechać do Quinjeta, znajdującego się w okolicach zbiorników wody.
W każdym razie sugeruję, żebyście od razu zaczęli pisać chociażby tutaj: http://theavengers.forumpolish.com/t312p425-ulice-nyc?highlight=ulice#22182

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 310
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Nie Mar 26, 2017 9:37 pm

Dr. Doom wysłał kolejną ze swych maszyn w okolice Avengers Tower. Stał on w jej pobliżu czekają, aż wyjdzie jakiś Avenger. Chciał przekabacić ich na swoją stronę. Potrzebował gwarancji, że nikt nie będzie negatywnie interweniował w sprawy jego ojczyzny, a zarazem państwa. Wiedział, że członkowie tej organizacji uważają się i są uważani przez wiele osób za bohaterów i wybawców. Posiadając dobre kontakty z nimi ich fani z czasem i do niego powinni się przekopać. Dr
Doom chciał polepszyć swój PR. Taka sesja zdjęć z Stevem Rogersem ściskając dłoń dyktatora w geście przyjaźni byłaby bardzo korzystna. Powinien przemówić mu do rozumu, bądź serca interesującymi faktami i słodkimi kłamstewkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Pon Mar 27, 2017 7:30 pm

Kapitan Ameryka powolnym krokiem w swym charakterystycznym odzieniu postanowił wyjść ze sławnej "kryjówki" tak zwanych samozwańczych mścicieli. Powodem, dla którego raczył wyjść na światło dzienne była chęć sprawdzenia bezpieczeństwa bezbronnych mieszkańców tego jakże przepięknego kraju. Rogersowi bardzo zależało na wszystkich obywatelach. Podczas swych misji czy decyzji nie zważał na rasę czy przynależność grupową potrzebującego. Dzięki temu Steve za każdym razem czuł się spełnionym strażnikiem prawa, lecz jak to się mawia medal ma dwa oblicza. Skoro poznaliśmy tą jasną (pozytywną), warto też raczyć parę słów o jej mrocznej naturze. Cóż takiego mogło trapić spełnionego mężczyznę. Odpowiedź jest bardzo prosta. Serce naszego bohatera nigdy nie zaprzestało odczuwać niepokój. Zawsze coś musi się czaić w przysłowiowych ciemnych zaułkach. Ostatnimi czasy przestępczość poczęła sobie radzić coraz lepiej, a to zaowocowało podniesionym stanem zagrożenia. Zdecydowanie trzeba było coś z tym zrobić, ale to tegoż trzeba podejść stopniowo i konsekwentnie. Na raz nie da się zbawić całego świata. Do tego potrzeba kilku rąk i lat...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 310
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Wto Mar 28, 2017 2:59 pm

Doombot zaczął się przyglądać sylwetce, która wyszła z budynku. Tak. To był Steve Rogers. Zaczął iść za nim bardzo powoli. Jedną rękę schował pod marynarkę na wypadek jakiegoś wyczucia syntetycznej istoty przez Steve'a. Nie chciał, by zaskoczenie wywołało nagły akt agresji i ewentualną walkę. Chciał bardzo na spokojnie podejść i się przywitać. Odchrząknął nieco, a następnie powiedział dość cicho:
-Kapitanie. Musimy pomówić.
Zaczepił nieco Steve'a robot. Chciał go zaintrygować jak najmocniej. W końcu android ubrany w zwykły garnitur i nie mógł się po nim spodziewać geniusza zła chcący go przekabacić na swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Sro Mar 29, 2017 7:17 pm

Wyczulone zmysły obserwacji Kapitana Ameryki zwykły go uprzednio informować o czyhających na niego w tle niebezpieczeństwach. Tym razem Steve Rogers przeczuwał, iż musi mieć szczególną uwagę, lecz nie potrafił jasno określić dlaczego winien tak postąpić oraz co wymusiło takie a nie inne postępowanie. Starał się nie zwracać na siebie szczególnej uwagi. Wszystkie jego gesty wraz z mową ciała miały ukazywać otoczeniu jego tak jakby naturalny stan ducha. Nawet nieźle udawało mu się odgrywać tą wcieloną na potrzeby chwili rolę.
Nagle tuż za jego plecami plecami usłyszał charakterystyczne dla nawiązania dialogu odchrząknięcie. Instynktownie mężczyzna obrócił się na pięcie we wspomnianym kierunku. Był gotowy do użycia broni, lecz nie chciał być tak zwanym agresorem. W ten oto sposób powstrzymał się do urzeczywistnienia aktu agresji. Po upływie kilku sekund ujrzał stojącego nieopodal mężczyzny w garniturze. Coś w nim jednak było dziwnego. Steve musiał jak najszybciej dowiedzieć się, co nieznajomy ma z nim wspólnego.
- Z kim mam przyjemność? Skąd znasz moje imię? - zapytał typowym dla siebie chłodnym i wojskowym tonem. Musiał zważać na swoje wszystkie słowa. W końcu nie wiedział kto jest jego rozmówcą i jaki ma do niego interes, bo na bank coś musi go do niego sprowadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 310
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Czw Mar 30, 2017 7:49 pm

Dr. Doom się mocno rozbawił. Nie słyszał nigdy o wypadkach w których ktoś wziął swoją pracę tak bardzo, że zaczął traktować tytuł z niej jak swoje imię. Parsknął kilka razy śmiechem. I zaczął mówić dalej:
-Jak można Ciebie nie znać Stevie Rogersie? Jednego z najwspanialszych bohaterów w dziejach świata, a już na pewno USA? Pisano o tobie komiksy i uratowałeś setki jak nie tysiące ludzi. Jesteś kimś wielkim. Zupełnie jak ja...
Zrobił dość dramatyczna przerwę podczas której wyciągnął rękę z marynarki i podał ją Steve'owi w geście przywitania.
-Widzisz... Tak nie wiele żądam. Tak nie wiele pragnę. Tak wiele mam. Wiele widziałem i już wszystkie plany obmyśliłem. Pragnę dobra świata tak samo jak ty. Mogę stracić wszystko i tkwię w swych założeniach sam. Potrzebuję pomocy, by zaprowadzić porządek na świecie. Nawet w twojej kochanej ojczyźnie, który jest krajem zdecydowanie godnym podziwu jest wiele zła. Prześladowania, ignorancja, choroby, agresja, używki. Trzeba to wyeliminować. Każdy obywatel amerykański powinien być taki jak ty. Moje prawdziwe imię może Cię zrazić i dziwię się, że nie wiesz kim jestem dlatego mów mi Vincent. Vincent Vaughn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Nie Kwi 02, 2017 11:44 am

Świata nigdy w stu procentach nie da się zbawić, czy też uratować. Żaden z żyjących na tej planecie nie będzie w stanie wykreować rzeczywistość na taką, o jakiej to marzy. Mawia się bowiem, iż do póty istnieje dobro to gdzieś tkwi w niej i zło. Tak samo jest ze światłem i cieniem. Nigdy nie będziesz wstanie wyeliminować jednego zjawiska. Gdy zło przejmie władzę, to wówczas gdzieś na uboczu zrodzi się jednostka emanująca najszlachetniejszym dobrem i rozpocznie walkę o blask prawości i niepodległości. Doskonale o tym wiedział Steve. Teraz może zrozumiecie, dlaczego mężczyzna niezależnie od dnia odczuwał niepokój.
- Nie uważam się za kogoś wyjątkowego. Jestem tak samo użyteczny dla Ameryki jak na przykład lekarze, nauczyciele czy inni pracownicy dbający o rozwój ojczyzny. Byłym kompletnym ignorantem, gdybym nie służył bezbronnym w tych okolicznościach.
W tym momencie Kapitan Ameryka dostrzegł wysuniętą przez rozmówcę dłoń. Jako, że nasz bohater był człowiekiem kulturalnym postanowił ostrożnie uścisnąć dłoń, lecz ten gest nie trwał zbyt długo. Następnie uważnie przysłuchał się temu, co miał mu do powiedzenia Vincent Vaughn.
- Vincencie. Nie zrozum mnie źle, lecz nie wykreujesz świata, takiego jakim tym pragniesz. To właśnie wolność społeczeństwa powoduje, że nie zależnie od władzy znajdzie się ktoś, komu takie rodzaj nie będzie się podobał. Możesz siłą lub innymi sposobami narzucać innym kreację rzeczywistości, lecz czy to wówczas można nazwać prawdziwą wolnością i bezpieczeństwem. Moim zdaniem nie, albowiem to będzie złudna iluzja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 310
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Nie Kwi 02, 2017 9:57 pm

Dr. Doom widział inne rzeczywistości, więc miał zupełnie inne podejście do Kapitana Ameryki. Wiedział, że on już uratował świat w innym świecie. Musiał tylko powtórzyć swój wiekopomny sukces. Chciał mu to wszystko przekazać. Objawić mu prawdę, która czeka na spełnienie. Świat bez bólu, głodu, cierpienia, chorób, wojen. Świat Dooma.
-Jest takie miejsce. Jest taki wymiar. W którym potężny władca kontroluje cały świat i bezproblemowo odpycha ataki kosmicznym paskud. Tam nad pastwiskami dla zwierząt przelatują wielkie machiny dbające o bezpieczeństwo. Nikt nie głoduje. Nikt nie choruje. Nikt nie cierpi. Nikt nie jest prześladowany. Wszyscy są szczęśliwi. Kto tam chociaż raz był nigdy nie chcę go opuścić.
I tam wszystko działa. Jest taki kraj. I ja mam nadzieję i wiarę, że się uda mi ten świat przenieść tutaj. To miejsce. Z pokoleń trudu, którzy rzucili swój los. Za groby ojców i matek, którzy poświecili się, by ich synowie żyli w lepszym świecie. Ten kraj już istnieje. Ale nie jest jeszcze, aż tak wspaniały jak jak w innym wymiarze. A twoja skromność świadczy tylko o jeszcze większej twej niezwykłości, bo skromność to cnota i to wielka, która paradoksalnie winna być chwalona i doceniana. Ci którzy nie umieją się dostosować i którzy uważają to za złe są po prostu... zagubieni.
Trzeba im pokazać właściwą drogę. Dobra edukacja i reedukacja może stworzyć genialny kraj. Lepszy jest umiarkowany despotyzm od całkowitej wolności. Widzisz co się dzieje tutaj w stanach i innych krajach zachodu. Wszechobecny terroryzm coraz powszechniejszy. Starasz się, ale to nie wystarczająco. Zło trawi świat, ale walka z małymi bandytami i innymi degeneratami w ten sposób co teraz robisz to widzisz...
Walka z wiatrakami. Tak. Zdecydowanie to najlepsza nazwa na to zjawisko. Te warunki, które teraz panują sprzyjają rozwojowi bandytyzmu, terroryzmu i innych anarchizmów. Odcinasz setki głów Hydry, ale czy wiesz, że one i tak odrastają? Trzeba zniszczyć cielsko. A można wykorzenić tą plagę tylko pełną kontrolą. Gdy się już to wykorzeni można przecież jarzmo z wolna popuszczać, lecz epoka w której żyjemy na to nie pozwala zdecydowanie. W końcu czym jest wolność kiedy można zaraz życie stracić, bądź bliskich? A ty winieneś wiedzieć, że strata bliskich to okropny ból. My winnyśmy wiedzieć.

Teczkę postawił na ziemi, a rękami siarczyście gestykulował. Skupił się na swej mowie i starał się przemówić do rozumu Steve'a Rogersa. Cała charyzma Dooma płynęła w stronę Kapitana, ale jednak w jego mowie nie było za wiele emocji. Tylko wyjaśnianie i spokój. Wiedział, że ma rację po swojej stronie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   Pon Kwi 03, 2017 7:51 pm

Steve Rogers uważnie wysłuchał wszystkiego, co miał mu do przekazania jego rozmówca. Bacznie śledził jego gestykulacje, bowiem jak to się mawia mowa ciała jest takim jakby swoistym wzmacniaczem przekazu werbalnego. Vincent wydawał się żyć swoją wyimaginowaną wizją jedynej i niepodważalnej rzeczywistości. Ta, kurczowo go trzyma i nie zamierza wypuścić ze swego uścisku. Taka sytuacja działa niekorzystnie na psychikę osobnika, który z każdym dniem wydaje się co raz to bardziej zatracać w obłędzie.
- We wspomnianej przez ciebie rzeczywistości nie potrafię odnaleźć tej wymawianej i przekładanej wolnej przestrzeni. Ład i harmonia wydają się być jedynie odczuwalne przez władcę, który przy pomocy maszyn kontroluje wszystko w około. To on stanowi prawo i je egzekwuje. Uważam, że pospolita ludność żyje tak, jak wspomniany przez ciebie władca pozwala, a nie jak oni by chcieli. Znakomicie, że chroni on ich przez obcymi, lecz to chyba jedyna dobra rzecz, jaką to dał dla świata. Ja wyznaję pewną mantrę. Cena wolności jest bardzo wysoka, lecz właśnie tą cenę będę gotów zapłacić. Dopóty istnieje dobro, żyje również i zło. Nigdy jedno ze wspomnianych zjawisk nie zniknie. Może szala się jedynie przechylić, ale zawsze będą razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przed budynkiem   

Powrót do góry Go down
 
Przed budynkiem
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem
» Schody przed szkołą
» Gabinet prof. Obrony Przed Czarną Magią
» Wielkie rody Westeros

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: