Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bar 13   Pią Cze 15, 2012 10:52 pm




Bar 13 jest miejscem znanym i lubianym, będącym dla wielu ucieczką od problemów i trudów dnia codziennego. Usiądź wśród palm na dachu lub w jednej z loż w stylu Jamesa Bonda. Napij się i pozbądź się z głowy myśli o kłopotach - i przetańcz całą noc przy muzyce serwowanej przez sławnych w świecie DJ-ów. Parkiet tego lokalu jest zresztą w tym celu idealny - obszerny i wygodny.



Ucieknij od tłumu i nabierz powietrza na przestronnym dachu budynku. Tutaj nie dociera już głośna muzyka pulsująca w głośnikach na niższych piętrach - jest spokojniej, ciszej, luźniej. Do tego na dachu działa grill, napić się można również piwa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Sie 20, 2012 6:46 pm

Drzwi do baru otworzyły się nagle, a do środka wszedł trzydziestoletni mężczyzna, gładko ogolony i krótko ścięty. Podszedł natychmiast do barmana, mijając po drodze spore grupki ludzi, zatrzymał się przy nim, a następnie zamówił kawę. Pierwszy dzień w jednostce i co się okazało? Witaj w domu! Nowy Jork wita z otwartymi ramionami, jednak był tu bardziej służbowo niż prywatnie. Miał na sobie taktyczne buty wojskowe, czarne bojówki BDU oraz czarny T-Shirt. Z tyłu za paskiem miał USP .45, przy nogawce nóż bojowy MK3 MOD 0, przezorny zawsze ubezpieczony. Barman podał kawę oraz dolał do niej na życzenie mleka, Sherman zapłacił na napój, chwycił szklankę, a następnie podszedł do całkowicie pustego stolika, położył kubek na stole, a sam usiadł na miękkim siedzeniu i zamknął na chwilę swe oczy, wzdychając. Bardzo żałował, że był tutaj sam, a co gorsza, był nadal na służbie. Teoretycznie. Powiedzieli mu "idź i odpocznij na mieście" ale od czasu ataku na nowy jork, nie czuł się już tak jak kiedyś. Zawsze czuł się "on duty", zawsze gotowy do podjęcia działania, czasami wręcz wyczekiwał telefonu który zadzwoni, a osoba po drugiej stronie powie mu "Potrzebujemy Cię, Bravo Zero One!" lub chociaż "Staw się w jednostce, Patron!". Niestety ostatnio takie coś rzadko się zdarzało, niemniej jednak z tego co mówił Davidson, to miało się teraz zmienić, nowy przełożony miał oferować więcej zadań niż same dowództwo sił specjalnych, a miały to być też zadania wyższego szczebla. W ogóle co on wyprawiał? Siedział w barze i rozmyślał o tym co będzie się działo jak poślą go na misję samobójczą? Nie!
Mężczyzna chwycił za kubek, a następnie upił z niego trochę kawy. Odłożył go z powrotem na stół, rozejrzał się po klubie, a następnie westchnął cicho i ukradkiem rozpoczął obserwowanie ludzi dookoła.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Sie 20, 2012 7:07 pm

Pod bar zajechała taksówka. Ciężkie buty Alice uderzyły o ziemię. Dziewczyna zapłaciła kierowcy i wyszła z samochodu, nie zapominając o swoich rzeczach. Weszła do baru i przeleciała wzrokiem po obecnych. Nikt nie rzucał się w oczy w sposób szczególny, toteż skierowała się prosto do baru. Wzrok krążył leniwie po towarzystwie. Droga trwała kilka sekund, toteż zaraz usadowiła się przy barze. Nie zastanawiając się długo nad wyborem alkoholu zamówiła swoje ulubione piwo. Złocisty napój mienił się w świetle. Alice pociągnęła spory łyk i wbiła spojrzenie w bar przed sobą. Nie miała zbyt dobrego humoru. Mimo udanej akcji czuła się wypompowana z energii.
Kamień nie spełniał jednak wszystkich wymagań, toteż zaraz Alice oderwała od niego wzrok. Jej oczy znów zaczęły błądzić przy barze. Oczy zatrzymały się mimowolnie na pewnym mężczyźnie. Siedział i również obserwował ludzi. Zainteresowały ją jego buty. Poznała, że to wojskowe. W końcu smutne, szare towarzystwo z Tarczy z nich korzystało. W końcu nie tylko ono. Może to jeden z ich żołnierzy... Jeżeli ten zauważył, jak mu się przygląda to dziewczyna pośle mu słaby uśmiech. Po chwili odwróci wzrok i skieruje go na piwo, które przed nią stało. Ponownie chwyciła łapką za nie i pociągnęła kolejny łyk.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Sie 20, 2012 7:46 pm

Obserwując dalej gości w barze, kątem oka zauważył, że ktoś mu się przygląda, jakaś kobieta, odwrócił się w jej stronę, jednak ta natychmiast uciekła wzrokiem gdzie indziej. Gdyby kupował te wszystkie bzdury które wciskali mu różni dziwni smutni ludzie w garniturach, to zapewne pomyślałby, że to agentka wrogiego wywiadu która próbuje zrobić w nowym jorku, a dokładniej w nowojorskim barze nie wiadomo co. Na szczęście nie miał jeszcze takich problemów z samym sobą.
Skierował wzrok na własne buty, no tak, ubrał się jak na dzisiejsze czasy dość rozpoznawczo. Zapewne wszyscy w barze brali go za wojskowego, policjanta, strażaka czy nie wiadomo kogo jeszcze. Jeśli ktoś myślał o tej pierwszej opcji to aż w tak dużym błędzie nie był, jednak jak na razie nikt nie wydawał się zwracać na niego specjalnej uwagi - jak dla niego bardzo dobrze.
Nagle uświadomił sobie, że znajduje się w miejscu w którym nikt go nie zna. Zapomniał już jakie to uczucie, w bazie, w jednostce, zawsze wszyscy mu salutowali, był na ustach praktycznie każdego żołnierza w bazie, ciężko mu było znaleźć kogoś z jednostki kto po prostu go nie znał, brawurowe działania podczas tej inwazji potworów na nowy jork pozostawiły swoje piętno na jego karierze, czyniąc ją o wiele ciekawszą niż kiedykolwiek mógł się spodziewać. Jedyne czego teraz mu pozostawało się obawiać to kolejnego awansu i usadzenia za biurkiem, na szczęście nie groziło mu to do momentu w którym przestanie być użyteczny na polu bitwy, czyli po prostu się straszliwe zestarzeje albo zostanie porządnie ranny, na tyle by w przyszłości do niczego się nie nadawać. To mu chyba jednak nie zagrażało, a przynajmniej nie na razie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 7:46 am

Aktualnie Alice nie stanowiła zagrożenia dla większości osób obecnych w barze. Owszem, gdyby miała na sobie B zupełnie inaczej by się zachowywała. Nic dziwnego. Będąc wewnątrz maszyny musiała zgrywać mężczyznę. Sama sobie zgotowała ten los, więc nie narzekała. Zawsze mogło być gorzej. Alice chwilę błądziła spojrzeniem po barze. Nic się szczególnego nie działo. Dla niej bardzo dobrze. Mogła spokojnie sączyć piwo rozmyślając nad całą akcją w parku. Aktualnie jej największym zmartwieniem pozostawał Venom. Facet nieźle kombinował i podejrzewał kim jest. Tyle, że ustalenie samej płci niewiele mu pomoże. Najlepiej by było gdyby nie podnosiła już maski. Tak to jest, gdy się chce coś zobaczyć na własne oczy. W końcu ekran maszyny nie oddaje wszystkiego tak jakby sobie życzyła.
Dopiła do końca piwo i zamówiła kolejne. Zapowiada się dłuższy pobyt. Skierowała swój wzrok na schodki. Wyjść na dach, czy nie wyjść. Taka prosta sprawa, a ona rozważa wszystkie za i przeciw. Jakby to było ważne. Alice, ogarnij się. Znów pociągnęła spory łyk piwa. Znów odpłynęła myślami ku FTP. Nie mogła pozwolić aby poznano jej tożsamość. Miała pozostać zwykłym obywatelem, a Black miał odejść wraz z nią. Na tę myśl aż zadrżała. Owszem, przed nią wiele lat, ale maszyna z pewnością wytrzyma dłużej od niej. Musiałaby ją przekazać komuś aby ten żył dalej. Tylko, że krewnych i rodziny brak. Wizja posiadania dzieci również jej się nie uśmiechała. Ach, te problemy...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 8:10 am

Spokój panował do momentu, aż dwóch mężczyzn w wieku około dwudziestu kilku lat zaczęło wykłócać się przy jednym ze stolików. Patron zaczął obserwować ich kątem oka, a tymczasem sytuacja z denerwującej, momentalnie zmieniła się w niebezpieczną.
Obaj mężczyźni wstali i gdy jeden z nich zamachnął się na drugiego, drugi sparował cios, odepchnął pierwszego, a następnie sięgnął za pas i wyciągnął z za niego pistolet kaliber 9mm. Jeden z gości baru natychmiast wrzasnął na całe pomieszczenie tekst "BROŃ!". Wszyscy natychmiast zaczęli panikować, zrobił się wielki harmider, ludzie zaczęli uciekać z baru w popłochu, wyraźnie nikt nie chciał dzisiaj przejść na tamten czas.
-Teraz już nie jesteś taki mądry, co? - Zapytał mężczyzna trzymający broń. Facet który leżał na ziemi, a w którego na dodatek pistolet był skierowany, wyraźnie był tak przerażony, że nie wiedział co ma robić, co powiedzieć.
Patron obserwował tymczasem w ciszy sytuację, w między czasie wyciągnął z kieszeni bezprzewodową słuchawkę i włożył ją do lewego ucha, uruchamiając przy tym urządzenie. Następnie złapał za kubek i duszkiem dopił kawę do końca...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 8:31 am

Wszystko było cacy. Alice zapewne jeszcze długo topiłaby swoje myśli w piwie, które się już zaczynało kończyć, ale nie! Oczywiście, że nie. Przecież zawsze musi coś pójść nie tak. Tak to już jest. Planujesz jedno, a i tak wychodzi tak jak zawsze. Dziewczyna w przeciwieństwie do większości ludzi wciąż siedziała przy barze. Owszem, sens słów szybko do niej dotarł. Nie miała najmniejszej ochoty reagować. Odzwyczaiła się od bycia bezbronnym cywilem. Tyle, że siedzenie przy barze i wpatrywanie się w blat niewiele pomoże. Dziewczyna powoli wyciągnęła telefon. Wyglądało to tak jakby sprawdzała godzinę. Tak naprawdę zadzwoniła po Black. Tyle, że nie musiała wcale mówić. Maszyna wiedziała co ma robić. Przyleci, przeskanuje obiekt i poinformuje o swoim położeniu. Ulokuje się z boku, w cieniu i będzie czekać aż Alice wsiądzie do środka. Alice przeniosła wzrok na mężczyznę, który również został w barze. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać co powinna zrobić. Z jednej strony powinna uciekać z resztą cywili, ale z drugiej coś jej się nie śpieszyło. Nie popatrzyła nawet w stronę mężczyzn. Znów napiła się piwa. Telefon cichutko zabuczał. Przyszedł SMS z położeniem maszyny. Kobieta szybciutko go przeczytała i schowała telefon. Tuż za rogiem, w ślepej uliczce. Trochę sobie na nią poczeka...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 8:49 am

-Bravo Zero One, 417, Bar 13, Nowy Jork.
Rzekł Patron, następnie wstając i natychmiast wyciągając swojego USP .45 z za paska, wymierzył go w stronę podejrzanego z bronią, a a następnie zbliżył się do niego, trzymając pistolet obiema rękoma, lekko garbiąc się i nie zdejmując mężczyzny z muszki. Co można było zauważyć teraz po jego zachowaniu? Profesjonalista! Nic innego nie mogło przyjść nikomu na myśl. Facet z bronią nawet nie zorientował się, że ktoś do niego podszedł, prawie przystawiając mu pistolet do głowy, nadal zajęty był swoją ofiarą leżącą na ziemi. Natomiast niedoszły zakładnik, obserwował wszystko wielce przerażony, skierował wzrok na Shermana, nie wiedząc co ma myśleć, jednak poczuł jak by delikatną ulgę.
Dopiero teraz napastnik zorientował się, że coś jest nie tak. Chciał się ruszyć, odwrócić, jednak w tym momencie odezwał się Patron.
-Stój w miejscu bo rozwalę Ci łeb. Teraz grzecznie odłóż pistolet na ziemię, bez żadnych numerów.
Sherman ani drgnął, stał niczym słup z pistoletem wymierzonym idealnie w tył głowy napastnika, mógł zakończyć to teraz, natychmiast, wystarczyło wpakować facetowi kulkę w tył głowy i nie byłoby płaczu, nie zdążyłby nawet pociągnąć za spust, upadł by jak szmaciana lalka na ziemię, na której zostawiłby plamę krwi. Jednak nie o to tutaj chodziło, ten człowiek nie musiał dzisiaj zginąć, ani jeden, ani drugi, ani nikt inny kto pozostawał nadal na terenie baru.
Napastnik przełknął ślinę w gardle jednak nie planował się tak od razu poddawać, nadal trzymał dziewiątkę wymierzoną w mężczyznę leżącego na ziemi, sytuacja póki co była dość patowa, przynajmniej w jego przekonaniu. Wydawało mu się, że dopóki nie opuści pistoletu, to ten stojący zanim go nie zastrzeli. Nie wiedział jak bardzo mógł się teraz mylić.
Powrót do góry Go down
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 8:56 am

Nomad pojawił się przed wejściem baru, wysiadając z pojazdu którym tu dotarł z agencji. Kierowca odjechał w swoją stronę a on wszedł spokojnie do baru, z karabinkiem przewieszonym przez ramię. Wiedział, że nie wypali, gdyż zawsze po misji zabezpieczał swoje uzbrojenie, jedyne co było aktywne to wszelki funkcje skafandra. Gdy wszedł do środka rozejrzał. Zauważył jak jeden z ludzi mierzy do drugiego co leżał na ziemi a w jego kierunku szedł trzeci, który wyglądał na żołnierza. Thomas, westchnął lecz sięgnął po karabin i odbezpieczył go po czym wycelował w stronę tych dwóch co trzymało broń i powiedział;
Odłóżcie broń i wyjaśnijcie co tu się dzieje.-po tych słowach, dodał cicho-Skafander tryb pancerza.-chciał uniknąć kolejnych uszkodzeń oraz rozlewu krwi. Nigdy nie strzelał do cywili, częściej zmuszał ich do uspokojenia się. Na razie czekał cierpliwie na to co się stanie gotów w każdej chwili pociągnąć za spust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 9:07 am

Zaczęło się. Tego już nie zignorowała. Dziewczyna obróciła się na krzesełku i spojrzała uważnie na przebywających w barze. Oparła się o bar, a na jej twarzy malowało się znudzenie. Wojskowy zaczął bawić się w policję. Wyciągnął swój powalający sprzęt i zaczął warczeć na gościa baru. Alice przewróciła oczami.
Wtedy do baru wszedł on. Olśniewająca, błyszcząca zbroja. Oczywiście karabinek w łapce i maska na twarzy. Dziewczyna wybuchła śmiechem i chwyciła się za brzuch. Sytuacja wydawała jej się po prostu komiczna. Nie sądziła, że żołnierzyki z Tarczy mogą szlajać się po mieście w sprzęcie. Nie umknęło jej, że Nomad miał naprawiony sprzęt. Chociaż tyle dobrze, że się nim zajęli. Alice uważnie obserwowała to co się dzieje. Nie musiała czekać długo. Nomad wyciągnął karabin, a Aramarath zgięła się w pół i strzeliła klasycznego facepalma. Kto ma lepszy sprzęt, co? Zaraz zaprosi Black do baru i się skończy zabawa. Problemu z zakładaniem 2 nie miała, więc to była tylko chwila. Przynajmniej nie będzie jej się nudzić jak będzie piła piwo. Właśnie, dopiła do końca i zamówiła kolejne. Oczywiście po chwili zapłaciła za oba i obserwowała z szyderczym uśmiechem całe zajście.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 9:27 am

Panika! Napastnik odwrócił się w kierunku Nomada który wszedł do baru i natychmiast wycelował w niego, na jego twarzy rysowało się niedowierzanie.
-Kim Ty do cholery jesteś? Jeb***m kosmitą!? - Krzyknął na cały bar, mierząc ze swej dziewiątki w kierunku mężczyzny w kombinezonie. Zakładnik był tak oszołomiony strachem, że nawet nie drgnął.
/Dobrze, przynajmniej go nie sprowokuje./
Pomyślał Patron. Tego by brakowało, by facet wstał z ziemi i zaczął uciekać. Wtedy na jakieś dziewięćdziesiąt procent mężczyzna z bronią spróbowałby posłać go na tamten świat i mogłoby by zrobić się nieprzyjemnie, a to za sprawą jakiegoś kogoś w kombinezonie który wszedł właśnie do baru z karabinem szturmowym. Sytuacja przestała się robić miła, jeśli miał to być początek ataku terrorystycznego, to natychmiast należało zawiadomić JSOC i USSOCOM. Nie zdejmując celownika z napastnika, Patron powiedział spokojnym głosem do słuchawki.
-Bravo Zero One, 11-99.
Kod ten oznaczał w radiokomunikacji policyjnej i nie tylko "Oficer potrzebuje pomocy!". Jako, że Nomad również posiadał przy sobie urządzenie do radiokomunikacji, mógł odebrać następującą transmisję.
-00 do wszystkich jednostek, mamy krytyczną sytuację w Barze 13, wysoki rangą oficer potrzebuje pomocy.
Następnie dało się już odebrać narastającą liczbę odpowiedzi "10-4" świadczących o przyjęciu zgłoszenia przez różne patrole policyjne które w tym momencie ruszyły w kierunku baru. Dźwięk syreny dało się usłyszeć bardzo blisko, pierwsze radiowozy dotrą na miejsce zapewne w mniej niż trzydzieści sekund.
Patron odetchnął spokojnie, cały czas obserwując napastnika. Facet z karabinem był drugorzędnym problemem, dopóki nie strzeli, zaraz miał tu się zjawić cały batalion nowojorskiej policji, jak dobrze pójdzie to pozamiatają wszystko za niego i nie będzie musiał pisać eseju na temat raportu ze zdarzenia, by ktoś mógł posprzątać po nim wszystkie brudy i zataić całe zajście, a dokładniej jego uczestnictwo w tym zdarzeniu.
Powrót do góry Go down
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 9:41 am

Nomad słysząc pytanie, zaśmiał się i odpowiedział;
Człowiekiem, jestem zwykłym człowiekiem.-po czym nie zdejmując napastnika z muszki, usłyszał zgłoszenie policji. Spojrzał na żołnierza i odezwał się do niego;
Ty ich wezwałeś? Dobrze zrobiłeś.-po czym się odezwał do osoby, która wymierzyła w jego kierunku-Nawet nie strzelaj bo nic mi nie zrobisz i odłóż swoją broń a krzywda ci się nie stanie. Dobrze ci radzę bo nie lubię się powtarzać.-po tych słowach poprawił swój karabin i czekał na reakcję napastnika. Miał nadzieję, że ustąpi i podda się bez walki. Słyszał też dźwięk zbliżających się syren radiowozów i nie mógł powstrzymać uśmiechu na myśl, że nie będzie musiał używać siły przeciwko temu kolesiowi. Żałował tylko, że musiał brać w tym udział ledwo wszedłszy do baru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 9:51 am

Alice jeszcze przez chwilkę siedziała w swoim świecie uśmiechając się pod nosem. Do jej uszu dotarł jednak ryk syren. Pomógł jej dojść do siebie. Uświadomiła sobie, że musi coś zrobić z Black. Funkcjonariusze mogli się na niego natknąć. Wprawdzie maszyna była w trybie spoczynku, ale generator świecił non stop. Nie był zakryty przez nic. Alice wyjęła telefon. Zastanawiała się nad tym co ma zrobić. Syreny były coraz bliżej. Znów zadzwoniła. Tym razem jednak musiała podać parę komend. Głupotą byłoby mówienie tutaj po angielsku, więc odezwała się po włosku. Maszyna dostała parę instrukcji. Między innymi o tym co ma zrobić jeżeli będzie kontakt.
W najlepszym przypadku nic się nie stanie. Alice będzie siedziała spokojnie i popijała piwo, a policja będzie jak zawsze udawała, że coś robi. Tak jak przy seryjnym mordercy, którego ostatnio ubili. Gdy Alice skończyła recytować wiązankę po włosku, schowała telefon do kieszeni w oczekiwaniu na wiadomość, która mogła w każdej chwili przyjść. Przeszukała też torebkę. Znalazła dokumenty i inne bzdury, które mogła wymagać policja. Nie zamierzała z nimi zbyt długo rozmawiać. W razie konieczności po prostu się zmyje. Nie będą wstanie jej złapać. Tym bardziej jeżeli Black stanie w jej obronie. O ile groźne wyglądanie można zaliczyć jako obronę...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 10:11 am

Nie minęła chwila, jak przed barem dało się usłyszeć pisk opon, a następnie do środka wleciało sześciu uzbrojonych policjantów, którzy minęli Nomada i natychmiast wymierzyli w napastnika, jednak ten gdy tylko zobaczył policjantów, momentalnie rzucił się do ucieczki, wybiegając tylnym wyjściem. Czterech pobiegło za nim, a tymczasem dwóch pozostało na miejscu. Jeden podbiegł do "zakładnika", a drugi poszedł do barmana który nadal pozostał w środku, zaczęli zajmować się procedurami.
Patron opuścił broń, następnie zabezpieczając ją i chowając z powrotem za pas. Skierował wzrok na mężczyznę w mundurze, a następnie podszedł do niego, mijając po drodze Alice, na którą nie zwrócił uwagi. Ta kobieta była dla niego zbyt dziwna, czuła się nieśmiertelna, ludzie mierzą do siebie z gnatów, a ona siedzi i się z tego śmieje. Jednak nie ważne.
Ten tutaj miał na sobie kombinezon, mundur należący do armii amerykańskiej, do tego wlazł sobie w nim do baru z karabinem szturmowym na ramieniu, coś tu było nie tak.
-Kim jesteś?
Rzucił krótko, zatrzymując się przed Nomadem. Nie na co dzień widywało się wojskowych w kombinezonach, zwłaszcza w samym sercu nowego jorku i to z karabinem szturmowym przy sobie. Nieprzemyślana i irracjonalna decyzja, to wywoływało panikę wśród ludzi którzy i tak byli już wystarczająco zestresowani ostatnimi wydarzeniami, a codzienność nadal się odzywała, co chwilę działo się coś nowego, żadnego spokoju, jak Ci ludzie wytrzymywali w tym mieście. Nie dziwił się potem, że tylu było socjopatów, psycholi czy innych morderców.
Powrót do góry Go down
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 10:28 am

Nomad widząc, że napastnik uciekł zabezpieczył karabin i miał zamiar go odstawić lecz podszedł do niego drugi żołnierz. Na jego pytanie odpowiedział;
Chyba powinienem spytać o to samo, lecz ty pierwszy to uczyniłeś. Porucznik Thomas "Nomad" Smith, były członek jednostki Raptor, oficjalnie rozwiązana obecny agent S.H.I.E.L.D.-spojrzał na Patron i dodał-A ty? Przecież nie będę się sam przedstawiał więc liczę iż poznam także ciebie, żołnierzu.-po tych słowach zdjął hełm. Cóż uznał, że zrobiło się trochę duszno pod nim i chciał pooddychać powietrzem bez tego ustrojstwa. Gdy tylko położył go na najbliższym stole złożył ręce na piersi i czekał aż jego rozmówca udzieli też odpowiedzi. Jedyne co zignorował kompletnie to były śmiechy Alice, gdyż uznał to za lekkie dziwactwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 10:50 am

Dziwactwo... Alice dopiero się rozkręcała. Policja wbiegła do baru, narobiła hałasu i wybiegła. Bardzo ogarnięte towarzystwo. Dziewczyna znów napiła się piwa, obserwując towarzystwo. Jeden z policjantów podszedł do barmana i zaczął z nim gadać. Alice totalnie zlała funkcjonariusza. Nigdy ich nie lubiła. Uważała ich za beznadziejnych. Nikt nie umiał spartolić sprawy tak dobrze jak oni. Chociażby Slasher... Alice znów sięgnęła do kieszeni. Tym razem już ostatni raz. Podała krótkie słówko, które B z pewnością zrozumie. Kilka chwil potem tuż nad budynkiem śmignął Black. Przeleciał dość nisko, więc przez krótką chwilkę ryk jego silników przez chwilkę wypełnił budynek. Maszyna zaraz odleciała i zniknęła za innymi budowlami. W tym czasie Alice znów skosztowała piwa i spoglądała na mężczyzn.
Ach, właśnie. Nomad znów rzucał nazwiskiem na lewo i prawo. Nie mogła pojąć tej idei. Tak samo jak nie mogła zrozumieć Starka. Ech, może jest jeszcze zbyt mało doświadczona żeby odkryć czym się kierują. Alice przeszło naśmiewanie się z całej tej sytuacji. Siedziała z pół uśmiechem i piwem w ręku. Założyła nogę na nogę, co trochę dziwnie wyglądało biorąc pod uwagę, że miała na nogach glany.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 11:45 am

Patron zastanowił się chwilę, analizując to co usłyszał od tego żołnierza. Porucznik, siły specjalne, za dużo gada, nie nauczyli go nie gadać czy samo mu przeszło w czasie? Rozejrzał się po wnętrzu baru, a następnie odparł.
-Pułkownik Barclay. Co robicie tutaj z bronią palną? Te strefa cywilna, nie pole bitwy.
Odparł, chcąc usłyszeć wyjaśnienia. Bez zgody departamentu obrony, nawet siły specjalne nie miały prawa działać wewnątrz kraju, a tym bardziej latać sobie z karabinami po mieście. Nagle coś przemknęło nad barem, aż ściany się zatrzęsły. Jeden z policjantów zapytał "Co to było!?", a następnie wybiegł na zewnątrz. Patron ponownie rozejrzał się po pomieszczeniu, zatrzymując ostatecznie wzrok na Nomadzie. Była tu jeszcze ta kobieta, czy na prawdę normalnym w tym mieście - dla niektórych - były strzelaniny, ataki obcych i inne dziwactwa? Na tyle normalne, że można było sobie siedzieć z piwem i się z tego śmiać? Od czasów dzieciństwa, to miasto bardzo się zmieniło, za bardzo, praktycznie nie przypominało już dawnego nowego jorku. Z resztą świat się zmieniał, nic już nie było takie samo.
Powrót do góry Go down
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 11:51 am

Nomad skinął głową, gdy usłyszał nazwisko, po czym odpowiedział na pytanie;
Cóż wy też nie powinniście się pokazywać z bronią. A co do tego czemu ja z nią jestem, to zachowam dla siebie. Nie pytajcie o powody pułkowniku, gdyż nie zamierzam ich na razie zdradzać. Nie wiem czy mogę wam ufać w tej kwestii i przyszedłem do tego baru z zamiarem zrelaksowania się.-po tych słowach podszedł do wolnego stolika i usiadł. Miał zamiar chwilę odpocząć i jak policja stąd wyjdzie, to zamówi piwo i będzie je spokojnie pić. Cóż na razie musiał czekać i miał też nadzieję, że Barclay nie będzie o nic więcej dociekał. Gdy Thomas usiadł na krześle oparł karabin o nogę stołu a na jego blacie położył hełm po czym założył ręce za głowę i przymknął oczy. Nie interesowało go teraz nic prócz krótkiego odpoczynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 12:28 pm

Krzyk policjanta wywołał uśmiech na twarzyczce Alice. Rozumiała, że ktoś mògł nie być stąd, ale wydawało jej się, że prawie wszyscy słyszeli o Tony'm. Facet robił wokół siebie niezłe zamieszanie, więc jedynie ktoś kto był odcięty od świata albo zwyczajnie go olewał mógł nie wiedzieć o jego istnieniu. Przybywając do Nowego Jorku zwykle miało sie świadomość, że w tym mieście pełno od superbohaterów.
Tym razem Alice nie zareagowała śmiechem, ale klasycznym facepalmem. Spojrzała jak funkcjonariusz wybiega z baru. Być może będzie mógł obserwować oddalającego się z sporą prędkością Black. Maszyna była w drodze do domu i mało co było wstanie skutecznie przeszkodzić jej w trakcie lotu.
Alice przeniosła wzrok na Nomada. Mężczyzna chwilę sobie pogadał, a potem usiadł na krześle. Alice uważnie przyjrzała sie zbroi żołnierza. Jej wzrok zatrzymał się w dokładnie tym samym miejscu co niegdyś była dziura. Po krótkiej chwili podniosła wzrok na jego twarz.
- Witaj. Jestem Alice. Nie za ciepło Ci w tej zbroi? - zapytała i posłała mu swój uśmiech.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 1:39 pm

Co zrobił Patron? Wyobraził sobie co by się stało, gdyby powiedział w ten sposób do swojego przełożonego, innego pułkownika czy jakiegoś generała. Degradacja i do boju na front wschodni, misja pokojowa jeszcze się nie skończyła.
Odprowadził więc mężczyznę wzrokiem, a następnie spojrzał na tą dziwną dziewczynę która podeszła do niego. To się dopiero mogli dobrać, w ogóle jak to było, siedzieć sobie tak przy barze ze świadomością, że mogło się zaraz stracić życie? Służba wojskowa powinna być dla ludzi obowiązkiem, nauczyli by się przynajmniej tego i owego, chodź nie w każdym przypadku by to pomogło, niektórzy chyba po prostu nie nadają się do życia w społeczeństwie, stąd wyleźli na świat w dużej liczbie różnego rodzaju bohaterowie.
Patron otrząsnął się z przemyśleń, podszedł do stolika przy którym nadal stał pusty kubek po jego kawie, następnie odniósł go barmanowi, po czym wyszedł na zewnątrz, rozglądając się dookoła. Ludzie z powrotem zaczęli schodzić się do baru i to w jeszcze większej liczbie niż poprzednio. Radiowozy zniknęły, czyli już dorwali kogo trzeba, jego nie przepytają, go tu oficjalnie nie było, góra już czyściła, a jego telefon właśnie dał mu znać, że dostał sms-a, po którego przeczytaniu upewnił się w swoim przekonaniu. Nadal pozostawał jednak jedna niewyjaśniona sprawa.
Mężczyzna schował swój telefon, następnie rozejrzał się dookoła, podszedł bliżej ulicy i przełączył komunikator na tryb szyfrowanego połączenia. Lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza, że chciał właśnie połączyć się z dowództwem S.H.I.E.L.D.
-Centrala, tu Bravo Zero One, autoryzuję [...], podajcie mi informacje na temat Porucznika Thomasa Smitha, pseudonim "Nomad". Facet siedzi sobie właśnie w nowojorskim barze "Trzynastka" w pełnym kombinezonie i oporządzeniu, jak chociażby karabin szturmowy. To teren cywilny, a jeśli nic się nie zmieniło, jesteśmy tajną organizacją.
Wyjaśnił spokojnie, oczekując odpowiedzi od dowództwa na zadane pytanie. Taka była część umowy między JSOC/USSOCOM, a S.H.I.E.L.D. - miał mieć najwyższy poziom dostępu i dostawać na bieżąco odpowiedzi na pytania które zadawał.
Powrót do góry Go down
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 3:50 pm

Pozbieranie broni, zdobycie nowego komunikatora i ustny raport później, Venom znów bujał się po Nowym Jorku na swoich pajęczynach. Po ostatnich stresach potrzebował nieco powietrza. I Aaron wiedział o tym, dlatego pozwolił mu na krótki spacer. Pod warunkiem, że nie będzie żadnego bohaterowiania... Mimo to ustawił komunikator na częstotliwość S.H.I.E.L.D. Wbrew pozorom, zapewniało mu to też dostęp do częstotliwości policyjnej i wojskowej. Tej publicznej wojskowej, rzecz jasna.
- Bravo Zero One, 417, Bar 13, Nowy Jork.
- Zignoruj to, Eugene... Taki był warunek, rozdzielą nas... To nie jest nasza sprawa.
- Nie. Czy kiedyś Cię posłuchałem? Zresztą, za dobrze mi w czarnym, nie zrezygnują z najlepszego agenta w Agencji.
- Tak bardzo dużo mówisz.
- Zawsze....

- Bravo Zero One, 11-99.
- 00 do wszystkich jednostek, mamy krytyczną sytuację w Barze 13, wysoki rangą oficer potrzebuje pomocy.

To wystarczyło. Venom odbił w prawo i ruszył wprost na Bar 13. A widząc radiowozy przed barem i nawet Iron Mana(no, chyba że to znowu ten Black Podróbka) latającego w pobliżu, wiedział, że to coś naprawdę ciekawego.

W końcu wylądował. Spóźnił się, to pewne. W końcu nie odzyskał jeszcze całej sprawności po wypadkach z Fort Tryon Parku. Wiedział, że było już po wszystkim, ale może dalej się przyda.
- No. - Powiedział po przekroczeniu progu. Widząc uzbrojonych gości, instynktownie położył ręce na pistoletach. Mimo to jego wersja pajęczego zmysłu milczała. Zero zagrożenia. No, przynajmniej miał taką nadzieję. I dopiero wtedy poznał swojego niedawnego kompana.
- Poruczniku, to znowu ty? W mieście zabrakło innych agentów?


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Czw Wrz 06, 2012 8:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 4:52 pm

Thomas siedział dalej na krześle i zignorował słowa pułkownika po czym słysząc słowa dziewczyny, odpowiedział uprzejmie;
Nie jest za ciepło i w gwoli ścisłości to nie zbroja tylko skafander bojowy. Pierwsza wersja i na razie ostatni z pięciu powstałych egzemplarzy wojskowych, pozostałe uległy zniszczeniu a ich użytkownicy zmarli, tyle mogę powiedzieć.-przy tych słowach odwrócił wzrok. Było to dla niego trudne, gdyż zaprzyjaźnił się z tamtymi żołnierzami, z którymi służył w jednostce. Nie spodziewał się zbytnio jednak jednej osoby; Venoma. Gdy ten się do niego odezwał, w jego stronę spojrzała dość przeciętna urodą twarz, gdyż hełm był na stole. Na pytanie odpowiedział ze śmiechem;
Szczerze to chciałem się tylko napić piwa i odpocząć a wpakowałem się w małą aferę a teraz pułkownik chyba mnie sprawdza.-po tych słowach wskazał Venomowi wolne krzesło oraz zdjął hełm i odłożył go na podłogę. Spojrzał też na Alice i czekał czy ta do nich się też dosiądzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 7:00 pm

Alice siedziała przy barze w dalszym ciągu. Pan wojskowy opuścił lokal po krótkiej chwili przyglądania się Nomadowi. Jedno mięso armatnie mniej. Przez krótką chwilkę Alice znów się uśmiechała. Wtedy do baru wparował...Venom. Nie popsuł jej humoru. Robiła minę do złej gry. Z jednej strony zaraz podnosiło jej się ciśnienie, ale z drugiej była świadoma, że nie wie kim jest. Zachowała na swojej twarzy uśmiech, ale w oczach co chwila pojawiała się niechęć do agenta.
Wybawieniem okazały się słowa Nomada. Dziewczyna skupiła na nich całą swoją uwagę. Zgrywając biednego cywila może uda jej się wyciągnąć nieco informacji. Udawała więc zafascynowaną strojem, chociaż w myślach wciąż porównywała go do swojego cudeńka. Przyglądała się ułożeniu materiału, podczas gdy Nomad opowiadał smutną historyjkę. Ciekawe. Każdemu tak opowiada o tym, że to jedyny egzemplarz? Aż prosi się aby go dorwać w swoje łapki. Nie powinien tak robić. Alice jednak posłała mu zalotny uśmiech. Wówczas odezwał się Venom, który rozpoznał Nomada. Dziwne, gdyby tego nie uczynił. Nie wszyscy biegają po mieście w takim stroju.
- Za ten cyrk, powinnam postawić wam piwo. Napijecie się? - spytała i posłała znaczące spojrzenie agentom. Miała również na myśli Venoma. Wprawdzie on nic nie zdziałał, ale skoro już przyszedł to niech ma.
Powrót do góry Go down
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Sie 21, 2012 7:57 pm

Od strony baru nadciągały ciekawe rzeczy: Zmierzający w jego stronę Deadpool, zauważył na niebie podróbę Iron Mana, a jadące z naprzeciwka radiowozy dawały znać, że niedaleko coś się działo. Wade dodał gazu w swoim czerwonym skuterku(To motocykl)(Nie wydaję mi się)(I jest bardzo męski), a ten przyspieszył, charakterystycznie przy tym "pierdząc". Oszałamiająca prędkość sześćdziesięciu kilometrów na godzinę(Właśnie przekroczyłem sześćdziesiąt dwa! I pół!) sprawiła, że około pół godziny później Wade mógł zatrzymać się przed znajomym barem, o wpadającej w ucho nazwie "Bar 13". Cyfra w nazwie była jak najbardziej odpowiednia, zważywszy na to co działo się tu przed kilkoma chwilami, a o czym Wade jak na razie nie wiedział(Może bym wiedział, ale nie chciało mi się czytać tych wszystkich dłuuugich postów...Zieew). Dlatego też zaparkował swój pojazd, schował czerwono-niebieski kask z karykaturą Spider-Mana z przodu(Znalazłem go na Ebayu. Kiedyś poproszę Pajączka o autograf) do kufra pod siedzeniem i ruszył żwawym krokiem do baru. Choć zapewne, zważywszy na jego niestabilność umysłową(Hej!), nawet gdyby wiedział co działo się tutaj te kilka(naście?) chwil wcześniej, nie odpuściłby sobie zimnego piwa w "Trzynastce"(No i popatrz, skojarzył mi się Dr. House).
- A ja myślałem, że będę tu jedynym superdziwolągiem...Hej, czy to Venom?! - Deadpool podszedł do Thompsona, jak gdyby nigdy nic i kilkakrotnie dotknął go palcem w bark.
- To prawdziwy symbiont? Którym Venomem jesteś? Ostatnio tylu ich jest...Oczywiście żaden nie dorównuję Eddiemu, ten to był kozak. Mam nawet komiks z jego pierwszym występem w The Amazing Spider-Man - Wyszczerzył się, czego oczywiście nie było widać zważywszy na maskę, po czym nie czekając na odpowiedź Flasha, podszedł do Nomada.
- Nie żeby coś, ale twój kostium wygląda jak w Crysisie. Uważaj, żeby EA nie dojebało ci się do tyłka o prawa autorskie. - Przy tym ostatnim zdaniu, Wade przybliżył się do Nomada, lekko przygarbił i przybliżył dłoń do ust w taki sposób, jakby nie chciał żeby ktokolwiek, oprócz jego nowego "rozmówcy", go usłyszał. Oczywiście tak to wyglądało, ale Deadpool powiedział to na tyle głośno, że każdy w promieniu dziesięciu metrów mógł go spokojnie usłyszeć.
- No dobra, przyjaciele... - Wade wyprostował się i oparł ręce na biodrach, w klasycznej postawie na "superbohatera" - Co porabiacie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Sie 22, 2012 6:18 am

Sherman wysłuchał odpowiedzi od dowództwa, a następnie uśmiechnął się mimowolnie sam do siebie. Troszeczkę im się czasy nie zgadzały.
-Pojawił się przed moim wezwaniem pomocy, bo to z jego powodu ją wezwałem. Dajcie znać jak się czegoś dowiecie, przekażcie mi instrukcje.
Odparł do słuchawki, a już chwilę po tym minął go mężczyzna w czarnym skafandrze, dziwnie przypominający mu przerobionego spider-mana. Gubił się już w tym samozwańczych bohaterach, no tak - za takich ich wszystkich brał. Jeśli ktoś nie działał z ramienia rządu, był samozwańcem, nie twierdził, że to źle, wprost przeciwnie, jednak sposoby działania niektórych pozostawiały wiele do życzenia.
Patron już miał ruszyć w kierunku baru, gdy nagle minął go kolejny "przebieraniec" - tym razem w czerwonym stroju.
-Wszyscy tutaj na poważnie latają uzbrojeni. Okej...
Powiedział sam do siebie, następnie wchodząc z powrotem do baru za mężczyznami. Wszyscy zgromadzili się przy jednym stoliku, aż nie mógł uwierzyć w to co się stało. Podszedł do stolika, słysząc końcówkę wypowiedzi Nomada.
-Nie zdradzajcie za dużo, Poruczniku. To tajne informacje.
Przypomniał, no bo cóż, armia "pożyczyła" temu człowiekowi jeden ze swoich kombinezonów. Teraz już po prostu przypomniał sobie co nieco, wiedział z kim ma do czynienia, a raczej chodziło mu o to, że Nomad przeszedł przez to samo co Patron - stracił swój zespół, co prawda Sherman nie wiedział, czy tak jak i on sam, Nomad wtedy dowodził, jednak niezależnie, zawsze jest to dla żołnierza ciężkie przeżycie. Alice dorzuciła swoje trzy grosze, a już po chwili odezwał się Deadpool. Patron słuchał mężczyzny z niedowierzaniem, zastanawiając się czy to wszystko aby na pewno dzieje się na prawdę. EA, Spider Man, co mu na głowę spadło? Prawa autorskie do kombinezonu amerykańskiej armii? Aż ucieszyło go, że potrafił w takich sytuacjach zachować powagę, bo miał ochotę złapać się za głowę, usiąść i zacząć rozmyślać nad tym co się właśnie stało. Major Lee miał rację, Ci bohaterowie wszyscy na prawdę potrafią namieszać ludziom w mózgu, samym swoim zachowaniem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar 13   

Powrót do góry Go down
 
Bar 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: