Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3402
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bar 13   Pią Cze 15, 2012 10:52 pm

First topic message reminder :




Bar 13 jest miejscem znanym i lubianym, będącym dla wielu ucieczką od problemów i trudów dnia codziennego. Usiądź wśród palm na dachu lub w jednej z loż w stylu Jamesa Bonda. Napij się i pozbądź się z głowy myśli o kłopotach - i przetańcz całą noc przy muzyce serwowanej przez sławnych w świecie DJ-ów. Parkiet tego lokalu jest zresztą w tym celu idealny - obszerny i wygodny.



Ucieknij od tłumu i nabierz powietrza na przestronnym dachu budynku. Tutaj nie dociera już głośna muzyka pulsująca w głośnikach na niższych piętrach - jest spokojniej, ciszej, luźniej. Do tego na dachu działa grill, napić się można również piwa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Paź 17, 2012 4:43 pm

Mimo że jestem człowiekiem o wielu zainteresowaniach i umiejętnościach, nie potrafię albo raczej nie piszę wierszy. Wolę tworzyć coś ciekawszego niż sztuka. Każdy może nazwać siebie poetą i opisywać życie. Jednak ja wolę pisać historię, by potomni mogli wspominać me zasługi. Jest to związane z moją pracą .... Ale wracając do tematu, powiem że jedyne co na razie tworzę to wielkie rachunki za alkohol. Tak przy okazji, panowie skoro żaden z was nie chce iść po alkohol to proponuję jakieś losowanie. By ułatwić zadanie zabrał ze stołu wykałaczki. Jedną ułamał, po czym schował je w dłoni, tak by ich końcówki wystawały przy kciuku. Taka mała sztuczka a tyle może zmienić w ich sytuacji. Rękę z obiema wykałaczkami podstawił pod nos Kina, by ten wybrał jedną. No to od ciebie teraz zależy kto przebiegnie się po więcej alkoholu. Siebie nie liczę, bo miałem was więcej nie opuszczać. No to którą wybierzesz? prawa czy lewa. W twej głowie pewnie rozważasz swe szanse i mogę ci powiedzieć że stoją one 50 do 50. Po tych słowach, wolną ręką wystukał jakąś melodyjkę na blacie stołu. A jeśli można spytać, to czym się dziewczęta zajmujecie na co dzień? Przez chwilę spoglądał na dziewczęta, po czym zamilkł oczekując na ruch Kina
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Paź 17, 2012 6:11 pm

Kinaret tylko uśmiechnął się do Luka. Nie miał zamiaru ruszać się z tego miejsca,więc westchnął głęboko,jakby narzekając na brak alkoholu pod ręką. Luke wyjął z kieszeni papierosy. Ognik zmarkotniał,nie lubił papierosów,a szczególnie dymu,który wyjątkowo go dusił. Może jakaś nietolerancja tytoniu...nie miał pojęcia. Obrócił się do ogromnego faceta i powiedział sucho.
-Jeśli chcesz palić odejdź trochę od nas. Nie każdy lubi fajki

Powiedział z uprzejmością. Nie chciał kłócić się ze znajomym,ale też nie chciał truć się dymem z jego papierosów.
Jedna z dziewczyn...Nikki bodajże głosem niegrzecznej dziewczynki spytała Kina czy posiada broń. Agent tarczy znał dziewczynę mówiącą tak jak ona. Służyła z nim w jednej jednostce. W czasie jednego z rutynowych patroli czternastoletni chłopiec strzelił jej w tył głowy...Kinaret miał ten obraz przed oczami i zmarkotniał. Widział,że dziewczyna oczekuje odpowiedzi. Otworzył,więc kaburę i wyjął srebrnego,błyszczącego "Deagla". Sprawdził czy w magazynku są naboje...był pełny. Zakręcił nim kilka razy na palcu i odruchowo odblokował swojego ulubieńca. Wycelował do siedzących na przeciw dziewczyn. Wydawało się,że robi to od tak dla zabawy,ale w jego głowie wyglądało to zupełnie poważnie. Wyobrażał sobie jego towarzyszy leżących w kałuży krwi. Palec drżał,walczył sam ze sobą. Po chwili wycelował wprost w dziewczynę o orzechowych włosach. I przerażająco spokojnie zaczął mówić ,a na jego ciele zapłonęły ogniste linie.

-Wiesz znałem kiedyś dziewczynę taką jak ty. Skończyła z kulką w głowie.Wyobraź sobie jak wygląda mózg rozbryzgany na ścianie. Tak się zastanawiam jak nudne musi być życie kogoś takiego jak ty. Ciągły wyścig szczurów,zarabianie na rzeczy,których nie potrzebujesz . Pewnie myślałaś już nad samobójstwem. Jeśli chcesz mogę oszczędzić ci trudu wystarczy poprosić.

Słowa te wypływały z ust Kina bez uczuć. Mówił spokojnie,był opanowany. Tak przynajmniej wyglądał. Za to w jego głowie działo się piekło. Miewał już tego typu "ataki" złości,ale nigdy w tak przerażającej formie. Nie miał pojęcia co się dzieje. Nie panował nad sobą. Jego serce biło szybciej,a uczucie,które mu towarzyszyło było równe ekstazie. Cieszył się i napawał strachem dziewczyny do której celował.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Cage

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Paź 17, 2012 9:06 pm

Luke miał dzisiaj bardzo dobry humor i nie chciał kłócić się z nowo poznanym kolegą. Wstał od stolika i zdążył zrobić tylko kilka kroków w kierunku barierki przy której stała Laureline. W tym samym momencie Kin zaczął machać bronią i celował do dziewczyny, zupełnie niewinnej swojej ciekawości. Chyba wszyscy usłyszeli monolog wypowiedziany przez żołnierza oraz napewno zauważyli Luke'a doskakującego do stolika. Wyprostował rękę tak aby jego dłoń znajdowała się milimetry od lufy pistoletu soldata. Luke spojrzał na Kina zdecydowanym wzrokiem. - Jeśli chcesz strzelaj, wiedz tylko, że tylko Ty na tym stracisz. - Powiedział spokojnym ale zdecydowanym głosem. Spojrzał kątem oka na dziewczynę. - Nie bój się. - Dodał miłym dla ucha tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Paź 18, 2012 3:24 pm

Jenny pokiwała głową. Zapisać się na kartach historii. To by było coś. Lee, która mimo iż odeszła od stołu również o tym pomyślała. Fajnie by było... Tylko to nie takie łatwe. Na razie nawet ludzie jej nie kojarzą. To znaczy się Jolt, nie jej. Nie ma takiego poklasku jak Spider-Man, chociaż się z nim trzyma. No ale co tu kryć, Spidey jest prawdziwym bohaterem. Ma super kostium, z gracją leci przez miasto na swoich pajęczynach i w ogóle... Krępuje nimi złoczyńców, potem policja tylko musi ich zebrać. No i od razu wiadomo, że to on ich załatwił. A ja? Musiałabym nosić ze sobą liny, paraliż mięśni po porażeniu prądem nie trwa wiecznie.
Pablo spytał i zajęcia. Cóż, nie było tutaj niczego, co wprawiłoby w osłupienie. Dziewczyny w zasadzie tylko studiowały. Nawet kierunki nie były jakieś niesamowite. Wyjątkami była Niki, która do tego wszystkiego trenowała boks i Lee, która miała drugą tożsamość, ale przecież się tym nie podzieli. Kierunek studiów też obrała dość niecodzienny, jak dla dziewczyny, mianowicie elektronikę. No ale ten wybór chyba was nie dziwi, prawda?
Niki zabłyszczały oczy, gdy zobaczyła srebrną broń. Pewnie sporo by dała, żeby sobie postrzelać. Dziewczyny rzeczywiście chichotały, kiedy celował do nich z broni. Kiedy przesunął lufę broni w stronę Niki, ta tylko spojrzała na niego zalotnie. Jej oczy pytały: "No ci Ty, MNIE zastrzelisz?" Wszystkie jednak spoważniały, gdy żołnierz zaczął wygłaszać swoja mowę. W ich oczach zagościł wręcz strach. Lee też słyszała cały monolog. Potem potężne kroki Luka i jego głęboki głos. Żadna z przedstawicielek płci pięknej jednak nie zwróciła na to uwagi, nie docierały do nich żadne słowa. Były zbyt zszokowane.
Lee postanowiła działać. Teoretycznie groziło to pokazaniem swojej mocy, ale trzeba było coś zrobić. Jej koleżanki i tak są zbyt zszokowane, żeby zwrócić uwagę na... na cokolwiek.
Bardzo pewnie ruszyła w stronę stolika. Skąd ta pewność? Cóż, raz już pokonała tę trasę i doskonale ją pamiętała. Po drodze wyjęła z kieszeni telefon. Doskoczyła do Kina, złapała go za nadgarstek dłoni, w której trzymał broń, pewnie pchnęła ją w górę. Spokojnie dałaby radę, dzięki kung-fu nie takie rzeczy potrafi. Siła Kina nie miała tu nic do rzeczy. Wracając, przyłożyła telefon do karku mężczyzny, dotknęła jednak jego skóry również palcem. Kopnęła go prądem o bardzo wysokim napięciu, lecz małym natężeniu. Zupełnie, jakby dziabnęła go paralizatorem. I właśnie jego miał imitować telefon. Kinem wstrząsnął skurcz niemal wszystkich mięśni jego ciała, zacisnął też pięści, przez co broń wystrzeliła. Na szczęście Lee wyprzedziła ten bieg zdarzeń i pocisk poszybował w w powietrze. EDIT: Wszystko to wydarzyło się dosłownie w ułamkach sekund. Kin zwalił się nieprzytomny na stół rozlewając drinki, a dziewczyny złapały torebki i z krzykiem wybiegły z baru. Trochę to przykre, ale w panice zapomniały o Lori.
Nasza bohaterka puściła dłoń wojskowego i schowała telefon. Krew wciąż pulsowała jej w uszach, adrenalina płynęła w żyłach. Lee usiadła ciężko na krześle, ówcześnie wymacawszy je rękoma. No, ten wieczór nie mógł się skończyć normalnie. Kłopoty dosłownie śledzą Lee.
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Paź 18, 2012 4:34 pm

Jakoś nikt nie palił się by wybrać którąś z wykałaczek. Jednak Luke będący w dobrym humorze wstał od stołu, prawdopodobnie z zamiarem dostarczenia jakiegoś alkoholu. No ale te zamiary zostały zmienione gdy Kin wyciągnął swego gnata. Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt że celował w kogoś nabitą bronią. Pabla mało interesowały przyczyny tego ruchu. Mała była szansa że mężczyzna wystrzeli, przecież był wojskowym. CI od tak nie zmieniają się w morderców i zabijają bezbronne kobiety w barach. Sytuacja została uratowana przez Luka, który bohatersko zasłonił dziewczyny swoim ciałem. No może niecałym ciałem, tylko ręką ale to też jakaś jego część. Był zbyt pewny, albo miał skłonności masochistyczne. Sytuacja ta być może była zbyt powolna i nudna, skoro do Kina podbiegła jedna z dziewczyn. No może to nie było by dziwne gdyby nie fakt że zrobiła to ta niewidoma. Z gracją przebiegła dzielący ich dystans, po czym używając jakiegoś małego sprzętu powaliła Kina. Zastanawiające było to że idealnie trafiła mężczyznę i nie miała problemu z poruszaniem się po dachu. Zwykła niewidoma dziewczyna raczej nie powala nikogo z taka łatwością. Jak widzę nasz wojskowy przyjaciel "postanowił" zażyć trochę snu. Jak woli, bylebym nie musiał go targać potem do domu. A tak z ciekawości to ktoś wie gdzie on mieszka? Szkoda że dziewczęta nas pozostawiły, ale chyba dawka wrażeń była zbyt duża jak na ich nerwy. Wstał od stołu, podszedł do Kina. Lekko wstrząśnięty, niezmieszany Zażartował, klepiąc Kina po twarzy. Jak zwykle, teraz powinien wejść jakiś typek, zobaczyć nas nad ciałem i po chwili mamy zbiegowisko. Obszedł mężczyznę, postawił go do pozycji wiarę normalnej na krześle. Teraz jego wzrok powędrował na resztę zgromadzenia. Prawie wszystkie dziewczyny uciekły, tylko ta najbardziej waleczna wydawała się wiarę funkcjonować. Jakoś nie wydawał się wstrząśnięta faktem że obaliła jakiegoś żołnierza. Czy za coś takiego jak napaść na sierżanta nie wieszają czy coś w tym stylu? Jak się ocknie to możesz mieć bałagan. Jednak jeśli chcesz mogę zająć się nim tak byś nie musiała się martwić. Nie patrz tak na mnie. Nigdy nie powiedziałem że chcę go zabić, wyślę go w jakiejś wielkiej skrzyni na Madagaskar, jak go znajdą to raczej nikt mu w nic nie uwierzy. Ty zdecydujesz o tym co się z nim stanie. Przy okazji chyba wiesz że atak na niego to niebyła konieczność. Przemoc to nierozwiązanie. To jedna z opcji, nierozwiązanie. Ostatnie zdanie powiedział z nieukrywanym uśmiechem. Nie wyobrażał sobie takiego przebiegu rozmowy. Wyobrażał sobie że albo spędzi miło czas z nowymi przyjaciółmi, no może rozmyślał nad ta jedną dziewczyną. Jednak taki rozwój wydarzeń w pełni go satysfakcjonował, przemoc, adrenalina, tyle emocji spowodowanych przez jedną małą rzecz jaką jest broń. Szanse by ktoś jeszcze dostał dziś w pysk były coraz większe. Problem polegał na tym że w najgorszej pozycji był Pablo. Z jednej strony kobieta, a tych się z góry nie bije. Problem był w tym że raczej ona nie miała takich problemów. Z drugiej strony miał Luka, którego raczej sam nie obali. No ale jakoś nikt nie wykazywał się jakąś agresją. Może nikt nie chciał się więcej bić, albo porostu udawali. Skoro udało "nam" się zapanować nad tym wielkim problemem to proponuję spokojnie kontynuować naszą rozmowę. Luke raczej jest już wstawiony, Kin nie ruszy się nigdzie sam, a ciebie wojowniczko raczej sama na ulicę nie wypuszczę. Sumienie nie pozwoliło by mi spokojnie spać, gdybym wypuścił cię na ulicę. Policja już mi dokucza, a jak bym cię wypuścił to by mnie tak monitorowali, że nawet na tronie siedziałbym z kimś. Taki więc musisz mi wybaczyć, że cie z tond samą nie wypuszczę. Trochę zmęczyło go to ciągłe gadanie. By dać gardłu wytchnienie przepłukał je stojącym na stole piwem. Ciekawe ile z tego co się dziś wydarzyło stało się z powodu tego napoju. Ludzie robili wiele rzeczy ale niezbyt sprytną było wyciąganie broni w takim towarzystwie. No ale co powiedzieć Kin maił dziwne poczucie humoru i raczej za to niemożna go obwiniać. Dziewczyny chciały zobaczyć broń no i zobaczyły. Pewnie ta mowa miała sprawdzić ich wytrzymałość. Kin pewnie gustuje w odważnych kobitkach. No ale się przejechał na swym toku rozumowania. Taka akcja, rodem z filmów o kung-fu. A tak przy okazji, to gdzie się nauczyłaś takich chwytów. Raczej nie wszędzie nauczysz się takiego atakowania. No i pewnie często odwiedzasz ten bar skoro tak swobodnie tu paradujesz. Nie pytam bo jestem wścibski, tylko po prostu zjada mnie ciekawość. Po twych rucham mogę założyć że uczyłaś się jakiegoś stylu walki. Trochę to musiało dziwnie wyglądać na zawodach. Niewidoma dziewczynka ścinała jak zboże każdego przeciwka niezależnie od umiejętności. Przez chwilę wyobrażał sobie takie sceny. Z zadumy wyrwał go ruch Kina. Powoli osunął się ze stołu i prawie upadł na ziemię. Pablo ponownie usadowił go w miarę wygodnej pozycji. No to teraz wasz ruch Powiedział siadając na stole


Ostatnio zmieniony przez Nuzuki dnia Czw Paź 18, 2012 7:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Paź 18, 2012 5:53 pm

Kin w dalszym ciągu celował do dziewczyn. Ich przerażenie go bawiło. Nie chciał ich zabijać,zdecydowanie zabawniejsze było oglądanie ich strachu. Wrażenia nie zrobiła na nim dość marna interwencja Luka. Czy on na prawdę myślał,że kula nie dostanie celu,jeśli tylko ognik zechce.Adrenalina mijała i również sierżant zaczął luzować uścisk na pistolecie. Teraz jest jeszcze bardziej przerażony swoim zachowaniem. Jednak nie dawał tego po sobie znać. Kinaret uspokoił się i gdy chciał już chować swoją broń zza jego pleców wyskoczyła niewidoma dziewczyna i z olbrzymią gracją wytrąciła mu deagla z ręki. Następnie uderzyła go w kark. Kin zemdlał i z hukiem uderzył o stół,przewracając drinki i szklanki po piwie. Czuł tylko,ze ktoś przenosi go w inne miejsce. Kin miał koszmary,śnił o matce położonej w dość nie miłych okolicznościach. Czu strach i niepewność. Sen był jednak bardzo nie wyraźnie i agent TARCZY nie wywnioskował z niego za dużo. Powoli odzyskiwał świadomość. Nie podnosił się jednak,miał ciemno przed oczami i nie miał siły by się podnieść. W tle brzmiał tylko głos tego gaduły Pabla. W końcu Kinaret ocknął się,a jego ręce zapłonęły. Zgasił je odruchowo. Nie trudno jednak było zauważyć jak dłonie Kina płoną. No brawo sierżancie.Jak zwykle jesteś mistrzem konspiracji Myślał sierżant gdy podnosił się z pozycji leżącej. Siły starczyło tylko żeby usiąść i spojrzeć w górę. Nad nim stała Lee,a na stoliku siedział wyraźnie rozbawiony Nuzuki. Kinaret westchnął głęboko,a w głowie miał już ułożoną wymówkę.
-Jasna cholera. Nawet nie można trochę rozruszać towarzystwa,bo ślepa dziewczyna skopie Ci tyłek...ah ten Nowy Jork. Zdecydowanie wychodzę z formy. A ty Nuzuki się nie śmiej. Bo musisz zanieść mnie do domu. Spodziewał bym się tego raczej po Luku,a tu proszę, taka mała słodka dziewczynka,a paralizator schowany w kieszeni Dobra dajcie mi broń i będę się zbierał. Dość wrażeń jak na jeden wypad do baru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Paź 18, 2012 8:17 pm

Lee powoli się uspokajała, poziom adrenaliny spadał. Miała tylko nadzieję, ze nikt jej nie rozgryzie. W sensie mocy. Oby sztuczka z "paralizatorem" przeszła...
-Nie będziesz musiał, ocknie się za jakiś czas. -rzuciła do Pabla, odgarniając grzywkę z czoła. Ta jednak po chwili wróciła na swoje miejsce, ponownie zasłaniając jedno oko. Dziewczyna była ślepa, więc jej to nie przeszkadzało. Odgarnięcie grzywki było bardziej odruchem, tikiem.
Uśmiechnęła się lekko na komentarz chłopaka o alkoholowym zabarwieniu. Wstrząśnięty... wręcz porażony.
-Racja. -przytaknęła. Chyba niepotrzebnie tak ostro zareagowała. -Trochę spanikowałam. -trochę? Chyba bardzo! Nawet przez myśl jej nie przemknęło, że mogą ją czekać poważne konsekwencje tak brawurowego czynu. No ale trudno jest zachować zimną krew, kiedy ktoś celuje z pistoletu do Twoich znajomych, prawda? Heh, jako Jolt raczej nie miała problemu z oceną sytuacji, zupełnie, jakby były to dwie zupełnie inne osoby. Nawet czuła się kimś innym. Może to przez maskę? Przez brak tożsamości? Często zastanawiała się, czy jest raczej Laureline, czy raczej Jolt.
-Myślę, że moja sytuacja i tak nie jest najlepsza, lepiej nigdzie go nie wysyłać. -no, chyba, że do jakiegoś psychiatry czy psychologa...
Uśmiechnęła się lekko. To było miłe uczucie - troska. Mimo, iż prawie w ogóle nie znała Nuzukiego. Rozbawiła ja również wizja mężczyzny na kiblu, a obok drugiego, z shot gunem, pilnującego tego pierwszego, żeby przypadkiem nie zmajstrował bomby z papieru toaletowego i szczoteczki do zębów.
Zwróciła uwagę na części jego wypowiedzi. "Policja już mi dokucza." Kim on do cholery był? Czy naprawdę nie może wyjść z domu i spotkać kogoś normalnego? Kogoś, kto nie celuje bronią do niewinnych ludzi, nie ma problemów z policją? Eh...
-Kiedyś ćwiczyłam kung-fu. -przyznała. -Ale przestałam bo... -głos uwiązł jej w gardle. -Mój mistrz został zamordowany... -dokończyła. Głos jej drżał, ledwie powstrzymała się od płaczu. Mimo, iż jej mistrz był surowy, czasem aż nazbyt, to mimo wszystko kochała go. Trochę jak dziadka. W głębi serca był dobrym i wyrozumiałym człowiekiem. Po prostu nie pokazywał tego na treningach, a poza nimi rzadko się spotykali.
-Cóż... -zaczęła i chwilę wahała się, jak skończyć. Postanowił mówić prawdę. -Jestem niewidoma od czwartego roku życia. Do tego treningi... Mam wyczulone zmysłu i rozwiniętą intuicję. Jak raz przejdę jakąś drogę, to zazwyczaj ją zapamiętam i ponowne jej pokonanie jest dużo łatwiejsze. Adrenalina też zrobiła swoje. -sięgnęła po szklankę z drinkiem. Jej brzeg zatrzymał się jednak milimetry od jej ust. No tak, a alkohol? Przecież drastycznie wpływa na koordynację ruchów i w ogóle. A była już trochę wstawiona przed całą akcją. Owe nagłe wytrzeźwienie wytłumaczyła sobie skokiem adrenaliny. Tak, to brzmiało sensownie. Pociągnęła łyk.
-Tak w sumie to nigdy nie brałam udziału w żadnych zawodach. -dopiero teraz dotarło do niej, jak dziwnie to było. Przecież radziła sobie naprawdę nieźle. Tymczasem w jej domu nie było nawet najmniejszego trofea. Może warto w końcu spróbować?
Jej uwadze nie uciekł fakt, iż dłonie Kina na chwilę stanęły w ogniu. A więc także mutant... ciekawe, co jeszcze umiał. Jeśli będzie chciał rozwinąć walkę... Lee nie ma żadnych szans, przynajmniej bez używania mocy. Ale nie może się od tak zmienić w mgiełkę. Mało ludzi kojarzy Jolt, ale może Ci tutaj akurat tak? Nie może zdradzić swojej drugiej tożsamości, nikomu. Dosłownie nikt nie zna jej małego sekretu. Nawet rodzice. Tak, już widziała ich reakcję.
-No cóż... muszę się jakoś bronić przed gwałcicielami i w ogóle. Różni ludzie grasują w tym mieście. -wyjaśniła. Widać łyknęli kichę z paralizatorem. Dobrze, jej tożsamość jest bezpieczna.
-Przepraszam za to... -zwróciła się do Kina. -Spanikowałam. Nie co dzień ktoś mierzy do moich znajomych...

Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Paź 18, 2012 9:00 pm

No tak lekcje kung-fu, to wyjaśnia koordynację oraz umiejętności walki. Założę się że wygrałabyś zawody. Paralizator to miłe urządzenie, ale zawsze łatwiej jest obezwładnić kogoś normalnym sposobem. Ty raczej możesz mieć problem, ale normalnie daje się kopa w ..... klejnoty, a potem zwrot o 180 stopni i w nogi. Ale przy twoich umiejętnościach to raczej nie jest problem czy jest jeden czy więcej przeciwników. Podszedł do leżącego Kina. Sprawdził jego puls. Przez chwilę zauważyć można było zmiany na rękach mężczyzny. Można było stwierdzić że dłonie stają w prawdziwych płomieniach. No to muszę powiedzieć że od dziś będę miał towarzystwo w kiblu. Posiada jakiś dar no i jest żołnierzem. Jak nic któryś z ich tajnych eksperymentów. Czy wspominałem już o Madagaskarze? No wiesz, pobiłaś właśnie jakąś tajna rządową broń. To było do przewidzenia. Na tylu normalnych ludzi Nuzuki musiał zgromadzić tych naj... najbardziej specyficznych. No to mamy niewidomą super dziewczynę, tają broń rządu, i jakiegoś wielkoluda, prawdopodobnie najbardziej normalnego. A tak przy okazji, paralizatory zostawiają dwa ślady. Ty zostawiłaś jeden. Zaczynam zastanawiać się czy mam wystarczająco alkoholu we krwi by rozmawiać na takie tematy. No to problemy się zwiększają. Paralizator zostawia ślady przypominające ukąszenie wampira. Obie końcówki wbijają się lekko w skórę, po czym następuje porażenie. W przypadku Kina można stwierdzić że coś zetknęło się z jego skórą i nastąpiło przekazanie energii. Czyli szanse że ona też ma moce jest dość duża. Mam nadzieję że wszystkie spory zostały zażegnane wraz z utrata przytomności sierżanta. Poziom adrenaliny powinien już powoli spaść, na tyle by nikt nie zrobił nic głupiego. Mam nadzieję że nikt z dołu nie usłyszał hałasu wystrzału broni ... Na chwilę zamilkł, przyjrzał się pozostałym. [color:4c7e=gree= Mamy problem. Od jakiegoś czasu przestała grać muzyka. Co oznacza że musieli usłyszeć co tu porabiamy. Wybiegające dziewczyny, wystrzał z pistoletu no i panująca po nim cisza. Proponuję jakoś się ogarnąć, powiedzieć co macie do powiedzenia. A potem zostawcie wszystko na mojej głowie. Jakoś nas z tond wyciągnę. Po tych słowach ubrał się, założył torbę po czym ponownie usiadł na stole. To macie mi coś ciekawego do powiedzenia, zanim zacznę psuć sobie mą świetlaną przyszłość by was uratować? Dopił piwo po czym spokojnie odczekał na jakąś odpowiedź od kogoś z grupy. Pewnie zaraz pójdą jakieś wytłumaczenia że to złudzenie, czy coś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 19, 2012 1:42 pm

Lee przeprosiła nie mogącego jeszcze do końca dojść do siebie Kina. Zaczęła też opowiadać o sobie. Kinaret jednak był zbyt oszołomiony i nie zrozumiał nic konkretnego z wypowiedzi dziewczyny. Westchnął głęboko gdy tylko zobaczył,że do swojej przemowy zabiera się Nuzuki. No pięknie temu jak zwykle nie zamyka się jadaczka Pomyślał ognik i tępo przypatrywał się prowadzącemu monolog Pablowi.Zaciekawiła go jednak część dotycząca Lee. Ręką dotknął karku by sprawdzić czy nie ma śladu po paralizatorze...nie było go. No świetnie ta mała też jest mutantem. Zawsze muszę trafić na bandę popaprańców. Nigdy więcej nie piję piwa z nieznajomymi. Posłuchał też dalszej części wypowiedzi znajomego tym razem bez większego zainteresowania. Kinaret dobrze wiedział,że już nie ma czego ukrywać...a z resztą czemu by nie zaszpanować. Wziął głęboki oddech,zamknął oczy. Po chwili linie na jego ciele stały się ognisto czerwone,a ręka zapłonęła. Ognik patrzył chwilę na płomień jakby zapominając o tym co się dzieje w okół. W końcu podniósł wzrok i tym samym co zwykle spokojnym tonem zaczął mówić
-O czym to ja miałem...a no tak. Nie jestem żadnym rządowym eksperymentem. Raczej dość mroczną krzyżówką oddaną krajowi. Te płomienie to zdolność wrodzona. Jestem rodzajem mutanta,ale nie jestem z tego powodu zły. Fajnie czasem coś spalić. To odpręża. Pablo nie martw się po prostu stąd wyjdziemy. Przynajmniej ja. Policja z reguły nie czepia się agentów TARCZY.
Po tych słowach wyjął odznakę i pomachał nią Pablowi przed oczyma.
-A teraz oddajcie mi broń. Śpieszy mi się do pracy.
Kin schował odznakę i jeszcze trochę oszołomiony,czekał aż ktoś poda mu jego deagla. Wtedy w końcu będzie mógł się stąd urwać i zapomnieć o tym co się stało. O tym jak stracił panowanie i tylko cudem nie został wzięty za psychola.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 19, 2012 2:31 pm

Lee zaczerwieniła się ledwo zauważalnie, gdy Nuzuki ją skomplementował. Była raczej skromna, więc często jej się to zdarzało.
Rządowy eksperyment? Cholera, kiepsko. I to bardzo.
Potem Pablo dostrzegł pewien istotny szczegół. Cholera, niebezpiecznie. Myśl Lee, myśl.
-To jakiś nowy model, ma... no te, styki, czy jak to się tam nazywa bardzo blisko siebie. Podobno takie rozwiązanie jest skuteczniejsze. -skłamała. Zazwyczaj szło jej to dobrze, Niektórzy wierzyli nawet w najbardziej wyfantazjowane bajeczki. Miejmy nadzieję, że Ci tutaj to kupią. Jeśli nie, to może być kłopot...
Nadzieje Pabla okazały się złudne. Tak, tyko tego jej jeszcze brakowało, kłopotów z policją. Jest bohaterką, powinna się z nimi zakumplować. Niby Lee i Jolt to dwie różne osoby, ale... Detale.
Lee nie miała nic do powiedzenia, zastanawiała się, jak mogłaby się po cichu i bez efektów specjalnych stamtąd ulotnić. Im dłużej tu zostawała, tym większe szanse, że mężczyźni ją nakryją. No i niezbyt dobrze się czuła w ich otoczeniu.
Wtem dziewczyna poczuła na twarzy ciepło, następnie usłyszała głos Kina. A więc też mutant... Trochę to lekkomyślne tak się ujawniać... Stark zrobił to samo i co się stało? Jakiś rusek się na niego uwziął.
Lee zaczęła coraz poważniej rozważać opcję skoku z dachu, przemiany w mgiełkę w locie i zniknięcia z miejsca całej afery. To by było jednak zbyt dziwne. Dziewczyna skacze z dachu i znika. Nie, ta opcja zdecydowanie odpada. Może gdyby bar się palił, gdyby zjawiła się straż pożarna. Wtedy mogłaby skoczyć na te wielkie dmuchane poduchy ratunkowe. Czy warto jednak drażnić Kina, żeby podpalił bar?
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 19, 2012 2:58 pm

Jasne, nowy model. No jak tam chcesz, ale wolałbym poznać prawdę. Nie musisz nic mówić, na razie wiemy tylko że policja niedługo tu przybędzie, o ile już nieprzybyła. Proponuje stawiać jakiś opór i obezwładnić wszystkich zanim wezwą posiłki. Następnie proponuję ucieczkę z tego "spalonego" miejsca. Może do kogoś do domu? Szybko wstał ze stołu. Doszedł do jednego stołu, który następnie ustawił przy drzwiach. Uniemożliwiało to wejście czy tez wyjście z dachu przy użyciu schodów. To nie powstrzyma ich na zbyt długo, ale jednak coś to zdziała. Skoro już mamy problem z policją to mam pytanie. Jesteście zemną czy przeciwko? Wiecie, wolę zadać takie pytanie przed walką, niż potem zastanawiać się kto mi strzelił w plecy. Jeśli się wahacie to dodam, że nie mam zamiaru ich zabijać czy ranić. Po prostu ich obezwładnię albo jakoś znokautuję. Po chwili poprawił ułożenie ostrzy, by móc je szybko wyciągać. Następnie usiadł i zastanowił się nad ilością oraz uzbrojeniem policji, jaka przybędzie. Sam prawdopodobnie da radę załatwić kilku, no może kilkunastu przeciwników. Jednak w mieście niema już tylko zwykłych ludzi. Teraz to wszędzie wtykają swe nocy ci wścibscy bohaterowie. Strzelanina w barze raczej nie zainteresuje żadnego wielkiego bohatera. Pewnie pojawi się jakiś początkujący bohater z jakimiś kozackimi tekstami. Policja pojawi się lada moment, ona to pikuś. Damy im spokojnie radę, ale problemem mogą być jacyś superbohaterowie, próbujący desperacko polepszyć swój wizerunek. Po tych słowach sięgnął do jednej z kieszeni. Po chwili wyciągnął z niej kawałek kartki. Przez chwilę zawzięcie pisał coś na niej, po czym ponownie umieścił ją w kieszeni. To na wypadek, gdybym znowu znalazł się w kostnicy. Proszę by nie przeprowadzano na mnie sekcji. Z uśmiechem ponownie usiadł na stole. Dla nadania otuchy reszcie zanucił kilka radosnych melodii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 19, 2012 3:21 pm

Kin słuchał uważnie dziewczyny. Tylko uśmiechnął się słysząc bzdurę na którą chciała nabrać gościa z wojskiem związanego od osiemnastego roku życia. Postanowił jej tego nie mówić. Domyślił się,że nie jest zwyczajna. Wolał zachować to dla siebie i zagrać tą kartą w odpowiednim czasie. Sierżant w końcu wstał i podniósł swoją broń. Po czym schował do kabury zawieszonej na pasku. Gdy już chciał wychodzić z dachu Nuzuki zastawił drzwi stołem i zaczął bredzić coś o policji. Westchnął głęboko i wysłuchał argumentów Pabla. Kin mógłby bez problemu wyjść i zamachać odznaką. Nie chciał zostawić Pabla. Mimo jego gadulstwo polubił go i nie chciał wydawać w ręce policji. Opróżnił drinka,który ostał się po jego upadku na stół. I podszedł do Nuzukiego z poważną miną powiedział.
Mógłbym wysadzić jakiś samochód na dole. Odwróciło by to ich uwagę. Wtedy spokojnie opuścili byśmy bar bocznym wyjściem. Nie podoba mi się to na ale...w sumie nic innego za bardzo nie przychodzi mi do głowy.
Ognikowi na prawdę się to nie podobało,ale w sumie kto by się dowiedział,że to on. Wymówek jest wiele bomba w samochodzie,porachunki bandytów. Spojrzał na Nuzukiego i spokojnie czekał na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 19, 2012 4:05 pm

Cholera, nie, kupili tego. Dobra, przynajmniej zostaje druga linia obrony. Czasem dobrze jest być mniej znaną. Może nie skojarzą jej mocy z Jolt. Póki nie użyje drugiej szanse na to są o wiele mniejsze. Jedna moc powtarzająca się u dwóch osób - jeszcze w miarę prawdopodobne. Dwie - ej, coś tu nie gra.
Lee średnio spodobał się pomysł walki z policją. Pewnie i tak ich zaraz znajdą, w barze muszą być kamery. No a jeśli ktoś z nich płacił kartą...
-Zdecydowanie z Tobą. -odpowiedziała tylko. Jednego już potraktowała prądem, nie miała zamiaru razić kolejnego.
Znowu w kostnicy? Cholera, co to za jeden? Zombie? Lee chciała już być w domu. Niech ten wieczór wreszcie się skończy! Była bliska płaczu, nie wiedziała, co zrobić z palcami. Trochę to było na pokaz, bo w końcu jaka normalna dziewczyna znosi takie sytuacje z kamienną twarzą. Dla efektu przygryzła jeszcze nerwowo wargę.
Średnio przypadł jej do gustu pomysł Kina, ale nie wypowiedziała słowa sprzeciwu. Zamiast tego zastanawiała się nad jakimś lepszym sposobem. Tak czy siak, wykorzystała chwilę, żeby przepalić kamery w barze i sfajczyć dyski twarde, na których zapisywane były nagrania z nich. Tak na zaś. A że były to subtelne operacje, nikt nie zauważy niczego dopóki nie rozkręci urządzeń.
Myśl Lee, myśl. Jak wybrnąć z tego bagna?
-Kin, zrób dość spore ognisko pod drzwiami, jeśli możesz. -rzuciła w końcu, pokazując z grubsza w kierunku zejścia z dachu. -Barykada może nie powstrzyma ich na długo, ale ogień powinien dać nam dodatkową chwilę. -dobra, przynajmniej COŚ wymyśliła. Ale trzeba działać, czas się kurczy, nawet jeśli ognisko da im kilka minut, policjanci szybko ogarną jakąś gaśnicę.
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 19, 2012 10:20 pm

Skoro wszyscy postanowili trzymać zwycięską stronę, to możemy z tond wyjść. Podpalać tej barykady nie musimy. Kin bądź tak miły i zajaraj jakieś dwa samochody, następnie wyjdziemy cywilizowanie przez frontowe drzwi. Zajmę się ewentualnymi policjantami. Gdy ja będę zabawiał wszystkich swymi umiejętnościami, wy podejdziecie do jakiegoś z pozostałych samochodów. Nasz mały skarb odpali go i odjedziemy z tond na spokojnie. W razie pościgu proponuję jakieś ogniste barykady czy coś w tym stylu. Może z tą barykadą to przesadził, ale przynajmniej poznał ich zdanie na temat policji. Raczej oboje nie garnęli się do walki z nimi czyli mieli normalne stosunki. Jednak skoro oboje są lekko inni niż reszta populacji ludzkiej to może być ciekawe doświadczenie. Przez chwilę w jego głowie przebiegały różne scenariusze na ich wyjście. W niektórych ginęli, w innych zabijali, a w niektórych spokojnie znikali gubiąc policję. Jak na dziś mają zbyt wiele alkoholu we krwi więc będzie trudno z jazdą. Może najlepiej będzie porwać zakładnika, by był dobrym szoferem. Mój plan jest chyba najlepszy, tylko jest jeden problem. Nikt z nas raczej nie jest w stanie poprowadzić tego samochodu. Albo znajdziemy jakiegoś szofera, albo pojedziemy po pijaku. No chyba że macie jakiś lepszy pomysł? Możemy przeskoczyć na jakiś inny dach i z tamtą zwiać Zbyt wiele spraw mogło pójść nie tak , więc wolał poznać ich zdania na ten temat. Dla niego walka niebyła problemem, a kin będąc żołnierzem mógłby powiedzieć że jest w swym żywiole. Co do naszej mistrzyni, to raczej da sobie radę, kung fu raczej jej tu pomoże niż przeszkodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 8:45 am

Kinaret nigdy nie był typem dowódcy. Wolał wykonywać rozkazy niż sam je wydawać. Dowodzenie to dodatkowa odpowiedzialność,a Kin nigdy nie lubił brać jej na siebie. Grzecznie,więc słuchał tego co starali się wymyślić Lee i Nuzuki,. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadł mu plan Pabla. Jak to mówią najlepszą obroną jest atak. No i w końcu mógłby coś wysadzić. Wywołało to delikatny uśmiech na twarzy sierżanta. Ognik był optymistą i wierzył w swoje umiejętności.Dla niego było oczywiste,że uda im się stąd wydostać. W jednej z kieszeni poczuł wibrację. Wyjął telefon i odczytał wiadomość odwracając się plecami do pozostałej dwójki. W końcu spojrzał na nich i trochę zniecierpliwiony i zaczął mówić.
- Dobra nie warto tu tak stać. Ognisko nie da nam wiele czasu i nie pomoże się nam stąd wydostać. Nie gniewaj się Lee,ale pora coś wysadzić.Jeśli chodzi o samochód ja mogę prowadzić. Ten,,paralizator,, Lee sprawił,że cholernie szybko wytrzeźwiałem.
Podszedł do barierki znajdującej się na krawędzi dachu. Jeszcze raz obrócił się do Nuzuki i Laureline i uśmiechnął się głupkowato. Skrzyżował ręce skupiając się na tym by stworzyć ogniste kule. Jego oczy były puste,nie wyrażały nic. Po chwili na jego ciele zapłonęły znaki,a na dłoniach pojawiły się sporych rozmiarów płomienie. Chwilę jeszcze stał w bez ruchu i ruszał palcami,powiększając rozmiar i moc obu pocisków. Wstrzymał oddech i ze snajperską precyzją trafił wprost w bak stojącego pod barem samochodu. Potem kolejny głęboki oddech i ognisty pocisk dosięgnął swój cel. Oba auta stały w płomieniach. Kinaret celował w te w okolicy których nie było żadnych osób. Na szczęście ulica nie była ruchliwa i nie było to dużym problemem. Podszedł do drzwi i odsunął stół który je blokował. Jego ręce cały czas płonęły. Jak władca ognia obniżył temperaturę i rozmiar wyrzucanych przez niego pocisków tak by nie robiły nikomu zbyt dużej krzywdy. Oczywiście sprawiały trochę i bólu i poszkodowani najpewniej trafią do szpitala...no ale o już nie jego kłopot. Odsunął się od drzwi i wskazał je ręką mówiąc.
- To kto pierwszy wychodzi? Tylko jeśli policjanci będą chcieli nas zatrzymać nie zabijajcie ich. Wysłanie do szpitala w zupełności wystarczy
Uśmiech,który zagościł na twarzy Kina po tych słowach był dość dziwny i przerażający.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 10:25 am

Lee westchnęła. Więc jednak nie da rady wydostać się stąd nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Do tego tamci już na pewno zorientowali się, że jest mutantem. Cholera... No i po co wyskakiwała z tym "paralizatorem"? Tak naprawdę nie byłoby całej tej draki z policją, gdyby nie to. Cóż, tak w sumie to Kin zaczął, z tym swoim wybrykiem psychopaty, ale nie czas teraz na roztrząsanie takich spraw.
Dobra, dosyć tego. Laureline nie zamierzała nigdzie uciekać z tymi dwoma. Postanowiła, że zmyje się jak tylko nadarzy się okazja. Jak tylko na chwilę zniknie im z pola widzenia, zamieni się w mgiełkę i się stąd ewakuuje. A potem zabarykaduje w domu i nigdzie nie wyjdzie przez tydzień. Tak, dziewczyny już nigdzie jej nie wyciągnąć, nawet nie ma mowy.
Do uszu dziewczyny dobiegł z ulicy dźwięk wybuchów, krzyki i alarmów samochodowych. A więc Kin wziął się do roboty.
Zastanawiała się, jakby się ulotnić. Włamała się do systemu komputerowego i chwilę w nim szperała. W budynku były spryskiwacze. Świetnie. Jeśli je włączy, co prawda uniemożliwi Kinowi użycie mocy, ale zamiana w mgiełkę będzie wyglądała jak teleportacja. Żwawo ruszyła w stronę schodów, zabierając po drodze swoją laskę. Kiedy była jeszcze na szczycie schodów odpaliła zraszacze. Rzęsisty deszcz przeciwpożarowy lunął na terenie całego baru, zaskoczeni policjanci spojrzeli na sufit. To był doskonały moment, jej towarzysze wciąż byli na szczycie schodów, a ona już na dole. Dzieliło ich zaledwie kilkanaście metrów, ale kaskada wody wystarczyła, żeby Lee zniknęła im z pola widzenia i zamieniła się w niewyraźną plamę. Bardzo niewyraźną, biorąc pod uwagę fakt, że zarówno ubranie Lee jak i podłoga w barze były ciemne...
Dziewczyna wykorzystała oba te fakty aby niezauważenie zamienić się w mgiełkę, unieść pod sufit i wylecieć z baru. Ten dzień był zdecydowanie pełen wrażeń. Lee miała tylko głęboka nadzieję, że nikt nie skojarzy jej z Jolt.

zt
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 11:48 am

Wybuchające samochody będące sprawką Kina powinny lekko zdezorientować policję. Gdy tak wpatrywał się w wyczyny przyjaciela, coś włączyło spryskiwacze. No cóż, na pewno to też im jakoś pomoże. Powoli ruszył w stronę schodów. Najważniejsze to wywrzeć odpowiednie wrażenie na przeciwniku. Chwycił jeden z najbliższych stołów, i dopchał go do schodów. Następnie jednym kopnięciem posłał go po schodach w dół. Woda wyłączyła z zabawy ogień, ale jak wyjdą z budynku to będzie można go ponownie użyć. Jednak mimo braku swej mocy sierżant ma jeszcze swą broń. To powinno dać im jakąś szansę. No to jeśli nie macie lepszych ... Gdzie nasza dziewczynka? No trudno, ona jeszcze załapie się na wzór bezbronnej ofiary. My raczej nie. Plan jest taki, spryskiwacze mogą nam przeszkodzić. Weź broń, i wyjdziemy z tond jak porywacz i zakładnik. Jeśli sytuacja będzie krytyczna wkroczę z moimi umiejętnościami. Po tych słowach podszedł do krawędzi balkonu i rozeznał się w sytuacji panującej przed barem. Nikt nie będzie strzelal jak będziesz miał zakładnika. Ogarniamy jakiś samochód, może jakiegoś prawdziwego zakładnika i wtedy będziemy mogli spokojnie się oddalić. Jego wzrok wodził po ulicy w poszukiwaniu odpowiedniego transportu dla nich. Przy okazji szukał potencjalnego zakładnika, najlepiej jakaś kobieta. Te jakoś mają mniej chęci do stawiania się i samodzielnej walki z przestępcami. W ostateczności można z skorzystać z tego co mają najwięcej. Policjant jako zakładnik byłby problematyczny ale jednak jest to jakiś zakładnik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 12:13 pm

Nie ma to jak stać przed barem, rozmyślać spokojnie, aż wszystko na ulicy zaczyna wybuchać! Patron natychmiast wykonał przewrót w przód w stronę swojego samochodu, wylądował pod drzwiami kierowcy które natychmiast otworzył. Wóz był pancerny. By go przebić, potrzebne były pociski dużego kalibru. Tutaj takich nie mieli.
Mężczyzna wsunął się do samochodu, otwierając schowek, leżąc na obu siedzeniach - niezbyt przyjemna pozycja - wyciągnął z niego kominiarkę którą nałożył na głowę. Z pod siedzenia pasażera wyciągnął kamizelkę Dragon Skin Type IV pozwalającą przetrzymać trafienia pocisków przeciwpancernych. Pułkownicy mieli dobrze, siły specjalne mogły wozić ze sobą cały sprzęt. Swój lub dodatkowy. Szybko - przez głowę - wsunął się w kamizelkę, a następnie powoli wycofał z samochodu, wychodząc, wyciągnął spod siedzenia swojego ACRa. Wtedy też wykonał przewrót w tył, zatrzasnął drzwi pojazdy, a następnie odbezpieczył karabin, wziął lekki rozbieg, po czym przeskoczył przez maskę samochodu, opierając się o nią jedną dłonią. Wylądował po drugiej stronie i spojrzał w kierunku baru, dostrzegając na górze jakiegoś człowieka, bawiącego się płomieniami.
W tym samym czasie do mężczyzny podbiegło trzech policjantów. Normalnie by zapewne strzelali i darli się "rzuć broń, na ziemię". Patron jednak miał na kamizelce oznaczenia sił specjalnych armii amerykańskiej.
-Wezwijcie wsparcie i zostańcie ze mną. Widziałem jeden cel więc spodziewamy się przynajmniej czterech. Wróg wyjdzie z baru, strzelajcie by zabić, uwaga na cywili.
Wydał głośno polecenie, po czym podniósł karabin do góry, opierając go o dołek strzelecki, przy celował przez ACOGa prosto w drzwi. Jak wyjdzie, oberwie i to porządnie. Zadaniem pułkownika nie było zatrzymać podejrzanego, dowództwo pozwalało strzelać by zabić w momencie zagrożenia życia. Po za tym, Jednostka nie była od ratowania życia, a eliminacji tych którzy byli zagrożeniem. Policjanci rozstawili się również przy samochodzie, na wzór Patrona, mierząc w drzwi budynku.
Powrót do góry Go down
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 12:43 pm

Kinaret obserwował wszystko co się dzieje. Z oczu zniknęła mu jednak Lee. Nie zdziwiło go to za bardzo. Zawsze tak było. Inni się ulatniają a wina spada na niego. Najgorsze było to,że ktoś lub coś włączyło spryskiwacze,więc ognik stracił swoje zdolności. Wyjął deagla i stanął obok Nuzukiego. Widział też bandę policjantów i anty terrorystów obstawiających wszystkie nawet te najmniej widoczne wyjścia. No pięknie. Zamiast wyjść na dobrego żołnierza wyszedłem jak sadystyczny psychol Może nie tak miała wyglądać jego kariera,ale tego typu zdarzenia również dostarczają wielu emocji,a głownie o nie chodziło sierżantowi .Kinaret zaczął rozglądać się za kimś kto mógł posłużyć w roli zakładnika. Za barem znalazł zapłakaną i przerażoną kelnerkę. Złapał ją i szepnął do ucha.
Krzycz tylko głośno. Graj razem ze mną,a wszystko będzie dobrze.

By zwiększyć swoją wiarygodność do głowy przyłożył jej swojego srebrnego deagla. I powoli zaczął iść w kierunku drzwi. Ustawił się przed nimi i czekał na to co zrobi Nuzuki. Pośpieszył go trochę mówiąc.
No dalej znajdź sobie swoją żywą tarczę i spadamy stąd. Ja ci swojej nie oddam. Spodobała mi się

Powiedział niczym psychopata z jakiegoś Hollywoodzkiego filmu. Dobrze wiedział,że to nie musi skończyć się dobrze. Jego pewność siebie wyparowała wraz z włączeniem spryskiwaczy co wyeliminowało jego ponad przeciętne zdolności. Z bronią palną radził sobie świetnie,jednak zdecydowanie większe szkody mógł zrobić swoimi ognistymi pociskami. Chciał już wyjść z tego przeklętego baru. Na zewnątrz będzie mógł używać swojej odziedziczonej po ojcu mocy. Jest ciekaw co zrobi TARCZA gdy dowie się o tym zdarzeniu. W duszy modlił się żeby nie dowiedzieli się o tym,że brał udział w tych nie przyjemnych wydarzeniach. Te modlitwy były bez celowe. Takie zdarzenia nigdy nie ukryją się po czujnym okiem Furyego i jego ludzi. Zastanawiał się czy jacyś ,,super bohaterowie,, spróbują ich powstrzymać. Jeśli tak to ich położenie nie był najlepsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 1:53 pm

No tak Kin jak to pies na baby, pierwszy rzucił się na jakąś samotną zapłakaną dziewczynę. No tak pomysł niegłupi, tylko jak znaleźć w opuszczonym lokalu kogoś nadającego się na tarczę. No to lecimy na żywioł. Po tych słowach jego dłonie spowiły zielone aury. Po chwili wystrzelił kilka wiązek energii przez okno w stronę radiowozów. Nie chciał wykorzystywać przemocy, ale druga strona mogła niemieć z tym kłopotów. Za oknem wybuchło kilka samochodów, trafionych jego promieniami. Możliwe że teraz będą mieć wystarczająco czasu na ucieczkę. Dla pewności wystrzelił kilka razy w pobliskie dachy, z nadzieja że wyłączył tak z gry snajperów. Szybko oddalił się od okna, by utrudnić przeciwnikowi namierzenie go. Wszedł za bar i zabrał się za alkohole. Skoro z tond nie wyjdziemy to się chociaż napiję Po tych słowach całą swą uwagę skupił na odpowiednim stosunku różnych alkoholi. By sporządzić odpowiedni trunek musisz zmieszać trunki w takich proporcjach by współgrały ze sobą Po tych słowach zniknął za barem w poszukiwaniu lodu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 2:11 pm

Kinaret puścił zapłakaną dziewczynę mimo,że był gotowy do wyjścia czekał na ruch Nuzukiego. Ten wystrzelił z dłoni jakiś zielony laser.No proszę nie tylko moje ręce sieja zniszczenie. Jeszcze bardziej zdziwiło go dalsze zachowanie znajomego. Ten gaduły po prostu poszedł za bar i zaczął opowiadać coś o tworzeniu drinków. No debil,zwykły debil pomyślał Kin oglądając jak Nuzuki miesza alkohole. Wpadł jednak na pewien pomysł. Cicho podszedł do Pabla i chwycił go po czym przyłożył broń do głowy. Po czym spokojnie powiedział.
- Nic się nie martw. Mam plan. Udamy,że to ty szalałeś w barze,a ja jako przykładny agent i obywatel złapałem cię. Ktoś z twoimi umiejętnościami na pewno ucieknie z pierdla. Pamiętaj szarp się i udawaj szaleńca.
Po tych słowach mocniej złapał Pabla i zaczął z nim iść w kierunku drzwi. Postanowił wyrzucić go z baru,a potem błyskawicznie wyjąć odznakę by nie stać się ,,agentem zabitym na służbie,, Rozpędził się i kopnięciem otworzył drzwi po czym jak najmocniej rzucił Nuzukim jednocześnie wyjmując odznakę i ukazując ją wszystkim stojącym tam policjanta. No ładnie. Zebraliśmy połowę policji z Nowego Jorku. Pomyślał Kinaret po czym krzyknął swym donośnym suchym głosem.
- Nie strzelać. Złapałem tego bandytę. Brać go i zaciągnąć na komisariat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 2:26 pm

Plan jak plan, przynajmniej ładnie go wywalił przez drzwi, a nie przez szybę. Jednak opcja z szyba wydawała się bardziej odpowiednia jak na taka okazję. Z tym udawaniem szaleńca to nie będzie problem. Szybko wstał z ziemi. Dla większej wiarygodności powinien zawołać jakiś tekst w stylu "Śmierć Ameryce" ale jakoś by mu to nie pomogło. Na ulicy panował chaos, wszędzie spalone i zniszczone samochody. Kawałki, wcześniej trafionych dachów odłamywały się i spadały. Jednak postanowił nie afiszować się więcej swą mocą. Trochę im to zajmie nim się skapną co spowodowało takie zniszczenie. Jednak zanim ta chwila nadejdzie, na pewno uda mu się wydostać z więzienia. Jak widzę nie mam szans z tak silnym przeciwnikiem jakim jest policja. Z braku jakiś dobrych opcji usiadł na ziemi, podnosząc wysoko ręce. Jeśli się nie mylę to nie możecie strzelać do kogoś nieuzbrojonego. Jakieś prawo chyba obowiązuje, więc możecie mnie tylko aresztować. Jeśli jednak chcecie mnie zastrzelić, to wiedzcie że staniecie się takimi samymi draniami, jakich tak chętnie łapiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Cage

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 20, 2012 9:24 pm

Na zewnątrz jak i w barze szalał chaos a Luke jak to Luke po prostu strzelił sobie drzemkę. Obudziły go dopiero wybuchające dachy. *Cholera, co jest. Kimnąłem sobie znów. Eh jak zwykle* Wyjrzał przez barierkę, cały bar był obstawiony przez radiowozy, w tym samym momencie przez drzwi do baru wyleciał Nuzuki a zaraz za nim wyszedł Kin drąc się na całe gardło. Luke podrapał się po głowie i zszedł szybko na dół. Wyszedł przez drzwi i podszedł do Kina. - Co jest? Kimnąłem sobie na chwilkę a tu taki burdel - Podszedł za chwilę do Nazukiego. - Dlaczego do cholery jasnej siedzisz na ziemi i wszyscy w koło w Ciebie celują? Może mi ktoś to wyjaśnić? - Rozłożył ręce i powoli zaczął się obracać. Jego twarz miała dziwny a zarazem śmieszny wyraz twarzy.[i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Paź 21, 2012 6:41 am

Potoczyło się lepiej, aniżeli początkowo się spodziewał. Bo spodziewał się natychmiastowej wymiany ognia, a dokładniej rozszarpania kilku wrogich celów przy użyciu granatnika M320 zamontowanego w ACR'ce. Ta wersja mogła być jednak ciekawa. Wpierw z baru wyleciał jakiś mężczyzna w czerwonym (opisuję po avatarach mniej więcej, nie zagłębiam się w to co Wasze postaci mają na sobie) płaszczu. Cóż to oczy Patrona zarejestrowały? Komandos skierował na mężczyznę lufę karabinu, ten natomiast upadł na ziemię i zrobił coś czego nie robią nawet przestępcy w filmach. Mierzyło do niego przynajmniej czterech ludzi, może więcej, Patron, trzech policjantów przy żołnierzu i być może byli jeszcze jacyś niedaleko, którzy pokrywali osłoną drzwi baru.
-Broń!
Krzyknął jeden z policjantów stojących obok Patrona. To było jednak za późno, gdyż Bravo Zero One w tym samym momencie wymierzył w dłoń mężczyzny sięgającą po pistolet, z takiej odległości nie w była wymagana żadna poprawka, nie przy ACR, nie przy żadnej innej broni palnej. Patron nacisnął raz spust, co spowodowało zwolnienie zamka, w dłoń Nuzukiego powinien był trafić pocisk przeciwpancerny kalibru 5.56mm (5.56 AP) - przy takim pocisku - dłoń powinno urwać. Nie było jednak czasu by się tym przejmować, miał przy sobie trzech policjantów NYPD którzy kryli dalej Nuzukiego. On sam tymczasem wymierzył w mężczyznę który wyszedł z baru za tym który powinien już nie mieć jednej dłoni. Tym sam któremu ogień buchał z dłoni gdy stał na dachu. Tylko ten wyjął odznakę. Przez ułamek sekundy celownik ACOG zahaczył o odznakę, operator Tier One rozpoznał w tym identyfikator SHIELD. To jednak nic nie dawało, to "ID" było już nie ważne.
-Rzuć to i połóż się powoli na ziemi! Trzymaj ręce z dala od ciała!
Krzyknął Patron. Nie było jednak czasu na to, by pilnować spełnienia żądań w 100%. 20% uwagi poświęcił kretynowi który wybiegł z baru i zaczął biegać dookoła podejrzanych celów, wypytując "co się stało?". Kim trzeba być, jak bardzo krótkowzrocznym trzeba być, by nie widzieć masy gliniarzy i jakiegoś faceta wyglądającego jak cholerny komandos - by pytać się " co się stało"?
-Ty też! Na ziemię! Już!
Krzyknął do nich. Patron miał przewagę, był tego pewien. Wszystkie te ludzkie czy nieludzkie mutacje wymachujące magią niczym z jakiś filmów SCI-FI nic nie wiedziały przeważnie o taktyce czarnej, o żadnej taktyce, nawet o walce. On był natomiast elitarnym komandosem z wieloletnim doświadczeniem, mającym właśnie wsparcie doświadczonych policjantów NYPD.W tej sytuacji - SWAT powinien był dostać Kod 2 i udać się na miejsce w przeciągu czterech minut. Miasto było tak często atakowane przez różne dziwactwa, że policja na pewno była przygotowana. Nie zdziwiłby go teraz wystrzał z M82 .50cal.

//Now MG i think...
Powrót do góry Go down
Hela

avatar

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 26/05/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Paź 21, 2012 9:16 pm

Chaos panujący zarówno w budynku jak i poza nim sprawiał, że cała sytuacja prawdopodobnie stała się jeszcze bardziej niebezpieczna i stresująca niż mogłaby być w rzeczywistości. Na pewno nie pomagały w tym resztki ognia, wody lejącej się ze spryskiwaczy oraz ogólnie pojętej paniki. Część ludzi wciąż starała się jak najszybciej oddalić od feralnego baru, a kilkanaście metrów dalej zaczęli się zbierać gapie, niezorientowani w sytuacji.
Pocisk wystrzelony przez Patrona sięgnął celu. I na nieszczęście owego celu - idealnie. Siła i wielkość pocisku pozbawiły Nuzukiego dłoni do której mierzył jeden z członków SHIELD.
Dźwięk strzału rozwiązał również ewentualny problem gapiów, instynkt samozachowawczy zwyciężył nad ciekawością, oczyszczając większą część terenu z przeszkadzających cywili.
Chwilę później, przez komunikator Patrona, SHIELD spróbowało się skontaktować z Bravo Zero One prosząc o raport ze szczególnym uwzględnieniem zachowania Kinareta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar 13   

Powrót do góry Go down
 
Bar 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: