Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3402
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bar 13   Pią Cze 15, 2012 10:52 pm

First topic message reminder :




Bar 13 jest miejscem znanym i lubianym, będącym dla wielu ucieczką od problemów i trudów dnia codziennego. Usiądź wśród palm na dachu lub w jednej z loż w stylu Jamesa Bonda. Napij się i pozbądź się z głowy myśli o kłopotach - i przetańcz całą noc przy muzyce serwowanej przez sławnych w świecie DJ-ów. Parkiet tego lokalu jest zresztą w tym celu idealny - obszerny i wygodny.



Ucieknij od tłumu i nabierz powietrza na przestronnym dachu budynku. Tutaj nie dociera już głośna muzyka pulsująca w głośnikach na niższych piętrach - jest spokojniej, ciszej, luźniej. Do tego na dachu działa grill, napić się można również piwa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 22, 2012 1:57 pm

Kinaret uśmiechnął się tylko gdy patron kazał mu rzucić identyfikator. Myślał,że żartuje i zaraz będzie mógł wyjaśnić tą sytuację. Mina zrzedła Kinowi gdy komandos odstrzelił rękę składającemu broń Nuzukiemu. Ognik był żołnierzem i nie raz widział gorsze sytuacje. Jednak teraz nie był w Afganistanie,a w centrum Nowego Jorku. Policja widzę nie bawi się w aresztowania Pomyślał Kin. Po czym posłusznie odrzucił identyfikator i powoli położył się na ziemi. Ręce miał jak najdalej od ciała by nie wyglądało jakby coś knuł. Policjanci byli ustawieniu bardzo blisko samochodów. Kin dobrze wiedział,że jeden ognisty pocisk zdecydowanie przerzedził by szeregi policji i komandosów. Dając mu tym samym sporo czasu na ucieczkę. Odgonił jednak od siebie te myśli . Nie chciał jeszcze bardziej się pogrążać. Oczyma wyobraźni już widział minę Fury-ego,który właśnie dowiedział się o udziale ognika w burdzie w barze. Podniósł głowę znad asfaltu cały czas leżąc i krzyknął do uzbrojonego w ACR człowieka,który odstrzelił dłoń Pabla.
Jaja sobie robisz. Przecież jesteśmy po tej samej stronie. Jeśli nie chcesz się dogadać zakuj mnie w końcu i zaprowadź do dowódcy
Krzyczał Kin. Miał już serdecznie dość tego dnia. Jak zwykle ubabrał się w strasznym gównie,ale czego można się spodziewać po chłopaku z biednej dzielnicy Nowego Jorku. Tacy jak on wpychanie się w problemy mają po prostu w genach. Wiedział,że zostanie ukarany. Może nawet wyrzucony z TARCZY. Mimo to chciał mieć już rozmowę z dowódcą za sobą. Szkoda było mu Pabla,który wydaję się być miły gościem. Ale podobnie tak jak on pojawia się w złym miejscu o złym czasie.
- No dalej zakujcie mnie w końcu
Wrzasnął wyraźnie poirytowany sierżant. Tylko jego dyscyplina powstrzymywała go przed wypuszczeniem kilku ognistych pocisków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 22, 2012 2:11 pm

Jednak wieczór był udany, napił się alkoholu, porozmawiał a teraz skonfrontował się z policją. No może trochę inaczej wyobrażał sobie ten ostatni punkt. No ale wszystkiego niemożna mieć od razu. Został postrzelony, a dokładnie stracił dłoń i to prawą. Nawet nie zauważył z której strony dostał te kulkę. Ból wywołany utratą swej ukochanej dłoni, przewrócił młodzieńca na plecy. Drugą ręką, przycisnął tryskający krwią kikut do piersi Moja ręka. Co ty mi zrobiłeś. Ty ... Reszta zdania obfita była w przeróżne słowa zaczerpnięte z łaciny podwórkowej. Słowa te miały według niego opisać osobę, która odstrzeliła mu dłoń. Przez ból przestał interesować się otoczeniem. Usłyszał krzyki, odzywki w rodzaju "Na ziemię". Powoli przybliżył się do leżącej na ziemi dłoni. Przyłożył to co z niej pozostało do kikuta, jakim była teraz jego ręka. Resztę pracy przejmie organizm. Niestety nie stracił nigdy wcześniej ręki i brak mu wiedzy o możliwej długości gojenia takiej rany. Jak przez mgłę słyszał głos Kina, i jego próby wyratowania się z sytuacji. Jednak pewnie to nie pomoże, już cały ubabrany jest w to gówno. Szkoda że nasza mała pomocnica pierwsza dała nogę z miejsca akcji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Cage

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 22, 2012 3:11 pm

Luke nie mógł się nadziwić temu co się stało. Zasłonił chłopaków swoim ciałem stojąc policjantom na linii strzału. - Wy cholerni idioci! - Rzucił do komandosów i rozłożył ręce na boki. - Nie strzelać debile, jestem Luke Cage, inaczej Power Man z drużyny Avengers. Jeśli strzelicie to gwarantuję że wszyscy usiądziecie na dywaniku u swoich dowódców! - Luke ruszył w stronę komandosa wyglądającego na dowódcę. - A za to odstrzelenie ręki człowiekowi podnoszacemu ręce na znak poddania się gwarantuję Ci nie mniejsze problemy niż on teraz będzie miał w szpitalu. - Gdy już Luke zbliżył się na odległość 1,5m od żołnierza uderzył go pięścią jak młotkiem w górę hełmu tak aby ogłuszyć policjanta. - Rzucić broń wszyscy! Natychmiast! - Ostro krzyknął do innych stróżów prawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 23, 2012 2:35 pm

Jednego mniej! No prawie... Dostał w rękę, rękę urwało, a teraz próbuje pozbierać dłoń z ziemi... Trochę mu ją... Rozbabrało. Standardowe zachowanie pocisku przeciwpancernego. Ten zamiast drzeć ryj ile wlezie, dal jednak radę się poruszyć, a nawet poprzeklinać. Zazwyczaj tylko drą mordę. Ciekawe. Wyjątek.
SHIELD się odezwało... Fury już zapewne wiedział. Kinart zepsuł sobie resztę życia, wręcz je zmarnował. Położył się i zaczął drzeć by go skuli... Pewni siebie. BZ1 puściłby tam policjantów, gdyby nie jeden głupiec który postanowił zgrywać kogoś, kto ma tu coś do powiedzenia. Avenger... Nie znać nawet własnej organizacji... Avengersi nie mieli nic do powiedzenia, SHIELD oficjalnie nie istniało, a Avengersi byli samozwańczymi bohaterami, zaakceptowanymi przez rząd. NYPD ani siły specjalne w żaden sposób im nie podlegały. Tak na prawdę sytuacja była odwrotna, to oni wykonywali polecenia rządu tego kraju, tylko o tym nie wiedzieli. Smutne, straszne.
Idioci? Ten człowiek stanął właśnie na linii strzału. Patron miał wysoki poziomu dostępu - prawie najwyższy... Wyższy miał już tylko Fury - jego umysł. Komandos znał każdego Avengersa. Dla bezpieczeństwa. "Luke Cage, inaczej Power Man z drużyny Avengers." Fajnie to brzmiało. "Bond... James Bond". BZ1 chyba też tak zacznie... "BZ... BZ1". Tak, to brzmi zabójczo. Wrogowie będą przerażeni tak jak on teraz bal się "Power Mana".
-Stój!
Krzyknął gdy trzeci podejrzany (Cage) ruszył w stronę opancerzonego samochodu Patrona za którym znajdował się on i trójka policjantów. Bezpieczeństwa nigdy za wiele, samochód był w stanie znieść trafienie z ręcznego granatnika, poruszać się z dziurawymi oponami czy też wytrzymać trochę w dużej temperaturze.
Bohaterek zaczął jednak gadać, zgrywać herosa którym nie był. Nie był kuloodporny, gdyby myślał, nie ruszyłby się ze swoją pewnością - swoim EGO - z miejsca. Żaden karabin nie jest w stanie urwać człowiekowi normalnie ręki. Zwłaszcza o kalibrze 5,56mm który miał ACR. "Żołnierz" by to wiedział. Takie możliwości ma penetracyjny pocisk przeciwpancerny. W kontakcie z ludzką tkanką - rozrywają ją lepiej niż nóż wbija się w masło. Opancerzone pojazdy nie są bezpieczne w starciu z taką amunicją. A "bohater" myśli, że da radę - uratuje przestępców. Avenger? No tak, tylko co on o rękach w górze mówił? Postrzelony nie zdążył ich do góry podnieść bo wpierw chciał po pistolet sięgnąć. Nie zdążył. Dziwne. Jednak... Patron i problemy. No tak. "Żołnierzu, ratowałeś życie policjantów i cywili! Jesteś skurwysynem! Jak mogłeś?" Taaaak... Dowódca na pewno zrobi mu piekło. Zwłaszcza, że nawet Fury mógł Patronowi tylko sugerować działania, nie mógł wydać rozkazu, bo Patron podlegał pod JSOC.
Debaty później... Patron wymierzył prosto w klatkę piersiową zbliżającego się mężczyzny. Jak coś odwali - będzie cierpiał i to długo - komandos wycelował prosto w splot słoneczny. Wbicie tam noża czy pocisku powoduje długie wykrwawianie się i cierpienie. Patron nie miał rozkazu brać nikogo żywcem. Luke się jednak nie zatrzymał. Podszedł do jakiegoś policjanta stojącego obok - Patron w tym czasie cofnął się kilka kroków do tyłu by nadal mieć go na muszce - by nie doszło do ognia sojuszniczego. I stało się! Facet spróbował zamachnąć się na policjanta NYPD. Patron nie czekał nawet sekundy, natychmiast pociągnął za spust, mierząc we wcześniej wspomniany splot słoneczny, znajdujący się zaraz pod mostkiem. Kula przeciwpancerna powinna przebić jego "stalową" skórę bez problemu. Z takiej odległości to może nawet przejdzie na wylot. Tak czy inaczej - niewyobrażalnie zaboli i zneutralizuje go - lecz nie zabije.
Co dalej? Ano jeśli zadziałało - reszta policjantów kryła osłoną Nuzukiego i Kinareta by i Ci niczego nie próbowali - standardowa procedura - Patron mógł pogadać z SHIELD. Jeśli nie zadziałało, przytrzyma palce na spuście - wyrzucając wszystkie kule celnie prosto w głowę Cage'al, chcąc go zabić - całkowicie zneutralizować. Policjant NYPD był ważniejszy od samozwańca.
Gdy facet padnie, Patron spojrzy ku pozostałym dwóm.
-SHIELD Command, tutaj Bravo Zero One, trzy cele, Agent Kinaret poddał się, zaraz zostanie zatrzymany przez NYPD. W wyniku jego działań zostali ranni cywile oraz oficerowie NYPD. Tożsamość drugiego podejrzanego nie jest znana. Stracił rękę. Mamy trzeciego. Niejaki "Luke Cage - "Wielki" Power Man". Próba ataku na innego funkcjonariusza NYPD. Cel zneutralizowany, raczej wymaga pomocy medycznej. Dajcie wsparcie komandosów i przygotujcie konwój powietrzny. NYPD zabezpiecza teren, SWAT eta. one mike*. Odbiór.
Zakończył i ponownie skupił się już nie w 80, a 100% na podejrzanych. Nie było trudno, lecz byli ranni. Takie sytuacje nie mają prawa bytu. Oczywiście chodziło o rannych funkcjonariuszy oraz cywili. Podejrzani dla Patrona nie powinni żyć, jednak SHIELD wolałoby ich zatrzymać, a współpraca to współpraca.


* - SWAT przybędzie w przeciągu jednej minuty
Powrót do góry Go down
Luke Cage

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 23, 2012 3:06 pm

// Patron, ja miałem podejść do Ciebie i Ciebie trzasnąć w cymbał :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 23, 2012 3:16 pm

Kinaret grzecznie czekał,aż ktoś łaskawie podejdzie i zakończy tą farsę. Wtedy Luke podszedł do policjantów i przedstawił się dość zabawną według Kina ksywką''Power Man''. Czyli każdy ma jakieś tajemnice Pomyślał sierżant patrząc na odważnie zbliżającego się do grupy policjantów Luka. Większość policjantów zaczęła opuszczać broń przekonana postura i potencjalną siłą Avengera. Tylko jeden z nich ten sam zachował spokój i cały czas mierzył do Cage. Luke cały czas podchodził i gdy stanął w niebezpiecznej odległości. Komandos bez mrugnięcia okiem strzelił prosto w splot słoneczny. Nawet ktoś tak ogromny jak nowy znajomy Kina musiał odczuć ogromny ból i z hukiem paść na ziemie. . Tak też się stało. Był to wyjątkowo celny strzał. Nie miał uśmiercić tylko sprawić ogromny ból. Kinaret był żołnierzem i wiedział co nie co na temat broni i typów postrzału. Domyślił się też,że ''komando'' bo tak Kin roboczo nazwał faceta w mundurze miał przeszłość wojskową lub w służbach specjalnych. Może też jest W SHIELD Pomyślał ognik z uwagą obserwują ruchy dowódcy grupy,która skąpała we krwi obu znajomych sierżanta. Widok nie był przyjemny Nuzuki zbierał kawałki swojej ręki z ulicy,a Luke leżał na asfalcie i leżał w plamie krwi. Wtedy też Komando wyjął komunikator i zaczął raportować całą sytuację przedstawiając ją w dość ciemnych barwach. Kin uważnie słuchał i notował wszystkie informacje,które zawierały w sobie słowa tego gościa. A,więc też jest w SHIELD. No pięknie czyli teraz Fury na pewno się o tym dowie,a raczej już o tym wie.
Zołnierz kontynuował i przedstawił Kina jako winowajcę tego zdarzenia. Może było to po części prawdą,ale słowa,które wypowiadał ''Komando'' były kłamstwem.
Nikogo nie skrzywdziłem. Żaden cywil ani funkcjonariusz nie został ranny,a na pewno nie z mojej ręki.
Wrzeszczał Kin przerywając komandosowi. Ten jednak go zignorował i mówił dalej. Teraz Kinaretowi pozostało tylko czekać na karę. Może nawet zostać wyrzucony z TARCZY. Ta myśl przerażała Kina. Nie wiedział by co ze sobą począć gdy straciłby pracę w agencji. Zwykła robota za biurkiem nie leżała w kręgu jego zainteresowań. Teraz jednak było już za późno mógł tylko liczyć na łaskę dowódcy. Jednocześnie cieszył się,że udało się mu się nie odnieść ran. Opuścił głowę i grzecznie czekał na karę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 23, 2012 4:08 pm

Pablo nadal przykładał resztki swej dłoni do swego kikuta. Jakoś przestało go interesować wszystko wokół, wolał skupić się na bólu promieniującemu z ręki. Coś mu się obiło o uszy, Luke szpanował chyba przynależnością do avengers. No po reakcji policji, jakoś nie robiło to na wszystkich wrażenia. Rozległy się strzały, lecz młodzieńca jakoś nie interesowały ich skutki. Ciekawe jakimi umiejętnościami musi ten misiowaty osobnik skoro spokojnie ruszył na kogoś z bronią. Ale to pewnie już ostatni raz, ostatnia walka. 1:0 dla was. Jednak wygraliście bitwę, a czeka nas cała wojna. Powiedział, a właściwie to wycedził pomiędzy falami bólu. Jakoś przeszła mu ochota na jakiekolwiek działanie dzisiejszego dnia. Przydałby się jakiś papieros, ale nie chciał ryzykować drugiej ręki na wyciągnięcie go. Ci wyczuleni policjanci pewnie uznali by to za atak terrorystyczny. przy zdolnościach Kina, pewnie by nas tu rozniosło, i to tylko przy małym płomieniu. Jednak jedna rzecz go zastanawiała. Dlaczego ta mała tak szybko zwiała, jak przybyła policja. Gdyby nie to to może losy tej walki potoczyły by się inaczej, a on spokojnie odszedłby do domu. Jednak los chciał inaczej i teraz leży na ulicy z odstrzeloną ręką na piersi. Organizm sam załatwi tą sprawę, a chaos wokół opanowywany był przez policję. On spokojnie czekał na swą kolej, i zastanawiał się nad wielkością kary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3402
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 23, 2012 4:18 pm

Taka ciekawostka, moi drodzy - jeśli prosicie o nadzór ze strony Mistrza Gry, to czekajcie na jego odpisy albo pytajcie go najpierw ile postów możecie wymienić między jego wiadomościami. Nie tylko wymagają tego zasady, ale i zwykła kultura. W tej chwili nie wyciągam jeszcze żadnych konsekwencji, ale nie powtórzcie więcej takiego błędu - będę pamiętał i wówczas już dopilnuję kary. Teraz sugeruję rozwiązanie: niech Hela osądzi czy chce uznać nadprogramowe posty czy też woli je zignorować. Dostosujcie się do jej decyzji.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Hela

avatar

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 26/05/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 23, 2012 8:32 pm

// Raczej nie widzę teraz sensu w kasowaniu już napisanych wiadomości, choćby ze względu na czas poświęcony ich pisaniu... Dlatego myślę, że mogą zostać~ //

Próba poddania się przez Nuzukiego i Kinareta w połączeniu z akcją Cage, który najwyraźniej miał dla siebie inne plany, tylko zdezorientowały policję. Nieznacznie, ale jednak zdecydowanie na niekorzyść obu stron. Tym razem, strzał Patrona nie wykonał tak dobrze swojego zadania. I tym razem sięgnął celu, jednak wytrzymałość skóry Power Mana okazała się być większa od siły pocisku. Jedynym widocznym efektem okazało się być zniszczenie części ubrania mężczyzny oraz to, że uderzenie odrzuciło go do tyłu, jednocześnie przewracając go na plecy. Zaś każdy kolejny pocisk mimo tego, że nie przebijał skóry, zdecydowanie wywarł na mężczyźnie większe wrażenie niż przeciętna broń.
Tłumaczenia Cage na temat Avengersów raczej nie na wiele się zdały, szczególnie biorąc pod uwagę dosyć istotny fakt - a mianowicie to, że SHIELD pod względem hierarchii wciąż górował nad tą dosyć niewielką grupą bohaterów, którzy tak naprawdę im podlegali.
Brak widocznej rany na ciele Power Mana wywołał małą falę niepewności u stróżów prawa. Na szczęście policjanci w miarę szybko doszli do siebie i w końcu zajęli się Nuzukim i Kinaretem. Już po chwili obaj byli skuci (choć w przypadku Nuzukiego była to nieco kłopotliwa czynność) i podnoszeni z ziemi.
Tymczasem Patron dostał wyraźne wytyczne - całą trójkę zabrać żywą do bazy. Kinaret obecnie był uważany za zdrajcę, podobnie jak Power Man. Odpowiedni oddział został wysłany i w ciągu kilku minut miał pojawić się transport powietrzny, razem z ewentualną pomocą medyczną w środku.
W tle można było usłyszeć sygnały zbliżającej się straży pożarnej, a także kilku radiowozów NYPD.

// Kolejność w postach mogłaby zostać mniej więcej taka jak jest teraz:
Patron - Luke - Kinaret - Nuzuki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 26, 2012 9:02 pm

Venom sam nie wiedział, jak długo siedział oparty o barierkę. Ale długo. Ledwo zarejestrował jak kosmiczny obiekt się ulotnił, tak samo jak większość obecnych. Na szczęście obyło się bez żadnej walki, bo w zaistniałej sytuacji mogłoby to skończyć poważnymi konsekwencjami. Zarówno dla Flasha, jak i dla każdego w okolicy... Przynajmniej nie toczył żadnej walki fizycznej, bo wewnętrzną jak najbardziej. Wewnętrzny pojedynek Venoma i Flasha. Pojedynek, który zwyciężył Eugene. A symbiont się poddał. No przynajmniej na razie...

A pajęczy zmysł szalejący pod czaszką zupełnie nie pomagał. Dodatkowo nie za bardzo rozróżniał słowa, które dobywały się z jego komunikatora. Dlatego Venom postanowił zrobić to, co każdy szanujący bohater zrobiłby na jego miejscu. Albo nie... Za dużo cywili, nie może rezygnować. Venom po prostu zrobił kilka kroków w tył i rozpędził się, by zeskoczyć następnie z dachu. Jednak nie uderzył o chodnik. Wystrzelił z nadgarstka organiczną sieć i bujając się na pajęczynie, ruszył w miasto. Potrzebował pomocy Aarona.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 27, 2012 12:40 pm

Patron odblokował zawias, magazynek ACRa odparł od karabinu i upadł na ziemię, czemu towarzyszył dźwięk jakby plastiku uderzającego o ziemię. W tym czasie mężczyzna lewą - wolną ręką - otworzył jedną z kieszeni na magazynki, znajdujących się z przodu pancerza, p o czym wyjął z niej świeży magazynek, natychmiast umieszczając go na miejscu starego - odciągnął zawias do tyłu, ładując i odbezpieczając przy tym karabin. Podczas całego zabiegu nie spuszczał Power Mana z oczu. Miał tu dwóch zdrajców i prostego zbirka. Łatwa robota. Policjanci skuli dwóch pozostałych, co BZ1 zarejestrował kątem oka. Dobrze, bardzo dobrze, już po sprawie.
-Połóż się na brzuchu i rozłóż ręce szeroko. Luke Cage, znany jako "Power Man". W imieniu SHIELD nakładam na Ciebie areszt za zdradę narodu. Oto Twoje prawa jako zdrajcy: Ekhem... Nie masz żadnych praw.
Wyjaśnił spokojnym głosem, bez większych uczuć, robił to wyraźnie wykonując swoją pracę wykonując rozkaz - nie dodając do tego niczego od siebie. Gestem dłoni wskazał policjantom leżącego na ziemi Cage'a. Przyjechały dodatkowe patrole, sytuacja była aktualnie pod kontrolą.
Komandos przyłożył lewą dłoń do słuchawki, nadal mierząc karabinem w leżącego na ziemi Luka.
-10-106, 10-106 (bezpiecznie/sytuacja pod kontrolą).
Rzekł, podpierając ponownie karabin lewą dłonią i czekając na wsparcie. Powinni być w przeciągu minuty, może dwóch. Poczekają, na miejsce zjeżdżało się coraz więcej radiowozów tak więc było bezpiecznie. Tylko dlaczego ma ich odstawić żywych? Zdrada stanu, nie mają żadnych praw - tego do życia też już nie mają. SHIELD i ich dziwactwa, zamiast zabić przykładnie kilku zdrajców - odstaw do bazy. Zapewne to sprawka Fury'ego. "Ojciec Dyrektor" nad wszystkim czuwa, wszystko kontroluje. No... Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Hela

avatar

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 26/05/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Lis 11, 2012 8:36 pm

W dość krótkim czasie, dookoła Patrona i "zdrajców" zaczęła pojawiać się coraz większa ilość służb specjalnych, zaczynając od straży pożarnej, przez policję, a kończąc na siłach powietrznych. Ci ostatni okazali się być z SHIELD. Dwóch złapanych mężczyzn nie była już zagrożeniem, więc przedstawiciele NYPD poradzili sobie z nimi bez większego problemu. Jedynie agenci Tarczy musieli powstrzymać ich przed zapakowaniem podejrzanych do radiowozów, przejmując ich do siebie. Ostatecznie też i leżący na ziemi Power Man został schwytany. Odpowiednio potraktowany przez Patrona był wystarczająco obolały i ogłuszony. A przynajmniej na tyle, by agenci mogli zakuć go w mniej standardową wersję kajdanek, na tyle silną, by w ogóle zadziałała przy mocy Cage.
Cała trójka zostanie teraz przeniesiona do specjalnych cel w SHIELD, gdzie będą musieli poczekać na dalsze postępowanie oraz ewentualne wyjaśnienie sytuacji. Patron być może będzie musiał odnaleźć się w roli świadka, jeśli jego raport i dodatkowe informacje okażą się być niewystarczające.

// Cóż, winowajcy póki co zostają przeniesieni do więzienia w SHIELD - w sprawie dalszego postępowania pisać ewentualnie na pm do mnie. //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wisnius

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 28/12/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 3:19 pm

Dzień zdawał się nie mieć końca. Jony wszedł do pierwszego napotkanego baru. Ściągną polarną kurtkę i podszedł do barmana.
- Poproszę kawę oraz szklankę whiskey. A i czy jest tutaj jakieś spokojne miejsce?
Na dachu - odpowiedział. Jony więc wziął kawę, szklankę whiskey i poszedł na dach. W chwili gdy kończył pić filiżankę kawy, zdał sobie sprawę, że ma mało pieniędzy w portfelu i nie wiadomo czy wystarczy ma na pokój w hotelu. Jony rozglądał się po sali i nie było tam nikogo. Wisnius postanowił więc zejść na dół i usiąść przy wolnym stoliku. Chłopak wziął łyk whiskey i wpatrywał się w osoby siedzące na sali. Każdy siedział z kimś, a on sam daleko od domu, nie wiedział co z sobą zrobić. Liczył na to, że ktoś pogada z nim i pomoże mu poradzić sobie ze znalezieniem pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 3:54 pm

Dziewczyna odłączyła się od Cable'a , chcąc uzupełnić braki w ekwipunku. Oczywiście mieli się spotkać na miejscu, a jeśli dopisałoby jej szczęście, to zdążyłaby na czas. Szczęście w jej przypadku było czymś, co inni mogli sobie tylko wyobrazić. Towarzyszyło jej na co dzień. Stała właśnie przed jednym z barów, zastanawiając się, czy powinna dalej trwonić czas, niż dołączyć do swojego towarzysza. Właściwie była pewna, że zaraz do niego dołączy. Znalazłaby go, na pewno. Ale teraz nic bardziej jej nie kusiło, jak wypicie jednego, schłodzonego piwa.
Weszła do baru niemal tanecznym krokiem, kiedy do jej uszu dotarła muzyka. Kiedy ostatni raz odwiedziła jakikolwiek pub dla przyjemności? Nawet nie pamiętała. Swoje kroki skierowała prosto do baru, zamawiając piwo. Obróciła się na krześle, wodząc ciekawskim wzrokiem po innych gościach. Ciekawe było to, że każdy był z osobą towarzyszącą, z jednym wyjątkiem. Zarówno ona, jak i on rzucali się w oczy, z powodu braku towarzystwa. Kobieta przesunęła dłonią po włosach, paroma kosmykami zasłaniając oko na którym miała "plamę". Właściwie nic nie traciła, jeżeli podeszłaby, co też uczyniła.
- Wolne? - zapytała, jednocześnie siadając na krześle. Niepoprawna kolejność, ale nie przejmowała się tym. Do swojego pytania dołączyła również przyjacielski uśmiech i czekała, czy szczęście jej dopisze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wisnius

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 28/12/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 6:47 pm

- Jasne, czuj się jak u siebie. Zwą mnie Wisnius, a Ciebie?
Zwykle nieśmiały chłopak bez zająknienie odpowiedział i delikatnie uśmiechną się do dziewczyny, a następnie wziął duży łyk whiskey, który właśnie mu się skończyło.
- Barman, daj mi duże piwo.
Po chwili do stolika podszedł barman przynosząc piwo. - Dzięki. W głowie Joego roiło się od pytań, dlaczego ta dziewczyna podeszła do mnie? Dlaczego ze mną usiadła? Chłopak z zaciekawienie czekał na imię pięknej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 7:15 pm

I szczęście ponownie dopisało pannie Thurman, nie mogło być inaczej.
- Wisnius? - dziewczyna powtórzyła imię, a może i pseudonim mężczyzny, zastanawiając się, skąd się on wziął. Przyjrzała mu się uważniej, starając się nie być w żaden sposób nachalna, ani wścibska. W jego wyglądzie nie znalazła nic charakterystycznego, prócz blizny obok lewego oka. Wysoki, dobrze zbudowany, lekki zarost i niebieskie oczy. Nic prócz blizny i ubioru.
- Mnie możesz nazywać po prostu Domino. - uśmiechnęła się ponownie, odwzajemniając niepewny uśmiech mężczyzny. Zdawała sobie sprawę, że nie przedstawiła się normalnym imieniem, jak większość ludzi, jednak on też tego nie zrobił.
- Dosiadłam się, ponieważ siedziałeś sam. - wyjaśniła niewinnym tonem, upijając łyk piwa. Oblizała usta i spojrzała na niego ponownie z ciekawością. Domino po prostu domyślała się, że jest to jedno z tych pytań, które pojawiło się mu właśnie w głowie.
- A poza tym chętnie dowiem się, dlaczego nazywają cie Wisnius.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wisnius

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 28/12/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 7:22 pm

- To zabawna historia, ale mam tak na nazwisko. Jednak jest drugi powód. W dzieciństwie w naszej wiosce był mały festyn i na jednym stoliku stała wiśniówka, przysłana prze ludzi z połódnia i ja przez przypadek wywaliłem stolik, tłukąc przy tym wszystkie butelki, odtąd nikt nie mówił do mnie po imieniu, tylko poczciwe Wisnius. - chłopak z dziwną dla niego śmiałością opowiadał o swojej histori. Zakłopotany, spytał:
- A Ciebie dlaczego zwą Domino? Czy może to Twoje imię lub nazwisko? - chłopak oczekiwał odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 7:52 pm

Kobieta roześmiała się, wysłuchując historii narodzin przezwiska swojego towarzysza. Tyle alkoholu zmarnować!
- Dobrze, że to była tylko wiśniówka, bo mógłbyś skończyć z gorszym przezwiskiem - w jej głosie zabrzmiała delikatna nutka złośliwości. Po chwili uśmiechnęła się zachęcająco, chcąc aby jej towarzysz opowiedział jej coś więcej o sobie.
- A więc jak na prawdę masz na imię?
Domino przedłużyła chwilę oczekiwania mężczyzny biorąc kolejny łyk piwa.
- Nie i nie. Nie zgadłeś - odpowiedziała zadowolona, ale na tym się skończyło zgadywanie mężczyzny. Teraz Domino musiała opowiedzieć, skąd wzięło się jej przezwisko.
- Mogłabym powiedzieć, że po prostu lubię tą grę, ale prawdopodobnie na tym skończyłaby się nasza rozmowa - nikt inny jak Domino nie uwielbiał słowa "prawdopodobnie" i "prawdopodobieństwo".
- Powiedzmy, że mam coś wspólnego z tą grą. Ludzie uważają, że w tej grze ujawnia się szczęście człowieka. Czy jest z nim, czy przeciw niemu - spojrzała na chłopaka, chcąc wyczytać cokolwiek z jego twarzy. Czy taka odpowiedź go zadowalała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wisnius

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 28/12/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 9:44 pm

- Tak na serio to mam na imię Jony. Teraz ty wyjaw mi swoje. Chłopak wsłuchiwa się w słowa wypowiadane przez Domino. Był zafascynowany tajemniczością kobiety. Po chwili zamysłu wziął kilka łyków piwa i spytał. - A dla ciebie szczęscie jest sprzymierzeńcem czy wrogiem? Pijąc piwo oczekiwał odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Gru 30, 2012 10:20 pm

- Jony Wisnius - kobieta musiała przyznać, że szybko poznała tożsamość swojego towarzysza, chociaż pseudonim był mylący. Wciąż jednak jej to nie wystarczało, chciała wiedzieć więcej.
- Wiem już, jak masz na imię, teraz chętnie się dowiem, skąd masz tą pamiątkę - ruchem dłoni, a może i nawet palcem wskazała na bliznę mężczyzny.
- Kolejna pamiątka po zderzeniu ze stołem pełnym butelek?
Obdarzyła swojego rozmówcę szerokim uśmiechem i wzięła kolejny łyk piwa. Liczyła na kolejną ciekawą historię, albo i przygodę pełną niebezpieczeństw. Tudzież butelek.
- Neena - Domino wyjawiła swoje imię, obracając monetę w palcach. Możliwe, że trzymała ją od początku rozmowy w dłoni.
Panna Thurman oparła się wygodniej o krzesło, zakładając nogę na nogę. Spojrzała na monetę w dłoni, a następnie na Wisnius'a.
- Szczęście chyba mi sprzyja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wisnius

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 28/12/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Gru 31, 2012 8:18 am

Dążąc do kolejnego pytania, Jony wziął łyk piwa i zmęczonym głosem opowiadał historię swojej blizny.
- To akurat stało się przy moich 2 urodzinach, na naszą wioskę napadli barbarzyńcy, paląc całe posiadłości. Mój tata mnie uratował, ale wcześniej na moje oko spadło palące się drewno, zostawiając mi pamiątkę do końca życia. A teraz coś o Tobie. Reasumując, jesteś talizmanem, który daje ludziom szczęście? Opowiedz mi jakąś historię o Tobie. - chłopak uśmiechnął się do Domino i oczekiwał odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Gru 31, 2012 8:59 am

Domino wysłuchała kolejnej historii, która nie była już tak wesoła jak poprzednia. Nie była do końca pewna, czy nie uraziła mężczyzny swoją dociekliwością. Jego zmęczony głos dawał jej wiele do myślenia.
- Coś o mnie? - prawdę powiedziawszy kobieta nie powinna być zaskoczona jego pytaniem, skoro on opowiadał jej wiele o sobie. Panna Thurman rzadko miewała okazje, żeby komukolwiek opowiedzieć coś o sobie. Właściwie jej znajomości były krótkie i przelotne.
- Niektórzy uważają, że jestem ich talizmanem, który daje szczęście. A ja po prostu miewam farta - wzruszyła lekko ramionami, ponownie błądząc wzrokiem po sali. Była dobra w tym co robiła, a jej szczęście było tylko miłym dodatkiem, który pozwalał osiągnąć jej sukces.
- Historię o mnie... - dziewczyna zaczęła się zastanawiać, jaką historią mogłaby uraczyć swojego rozmówce. Z pewnością nie powinna się dzielić opowieściami ze swoich zleceń, chociaż niektóre z nich na pewno były zabawne oraz ciekawe.
- Chyba nie mam żadnej, która mogłaby wydać ci się interesująca - skłamała.
- Chociaż muszę ci zdradzić pewien sekret. Czasem przynoszę też ludziom pecha - szepnęła teatralnie i wzięła łyk piwa.
- Kiedyś moje "szczęście" zostało wystawione na próbę przez pewnego mężczyznę. Uważał siebie za największego szczęściarza na świecie. Przyznam szczerze, że intrygowała mnie jego nadzwyczajna pewność siebie. Nie znałam drugiego takiego człowieka, który był pewien swojej wygranej zanim poznał zasady gry. Wymyślono nam przeróżne konkurencje. Kiedy miało dość do starcia, stało się coś, co do tej pory wspominam z uśmiechem... Wiem, jestem wredna - zaśmiała się cicho przy ostatnim zdaniu i upiła łyk piwa.
- Facet poślizgnął się na skórce od banana na szpitalnych schodach i spadł z nich, łamiąc niemal wszystkie kości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wisnius

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 28/12/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Gru 31, 2012 9:21 am

- HAHA! To nawet moja wiśniówka nie jest tak śmieszna. Nie można z Tobą zadzierać, bo kończy sie to, hmm... Nieprzyjemnie. - Chłopak wziął łyk piwa i poprosił barmana o drugie.
- Barman przynieś drugie piwo. - po czym kelner przyniósł mu je.
- Dobra, wiemy co nieco o sobie, to teraz ty wyjaw mi czym się zajmujesz? Ja wczoraj przybyłem do tego miast. Tak naprawdę pochodzę z Grenlandii. - chłopak rozkoszował się smakiem piwa. - Jedynym moim zajęciem było rybołóstwo oraz niektóre prace związane, jakby tu powiedzięc... z lodem! - Jony popatrzył na twarz kobiety i mocno się uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Gru 31, 2012 9:49 am

- Powiedzmy po prostu, że jego szczęście odwróciło się od niego, a uśmiechnęło do mnie - nie chciała przypisywać sobie szczęścia, jako jeden ze składników dnia codziennego. Szczęście powinno być czymś rzadkim, coś czego nie można tak po prostu dostać i kupić.
- Nie zawsze kończy się to nieprzyjemnie... A może ja jestem po prostu pechowa? - uśmiechnęła się niemal jak mała dziewczynka, która zbroiła coś, a teraz próbowała zwalić winę na kanarka.
Domino dopiła swoje piwo i machnęła w stronę kelnera, który przyniósł jej kolejne. Czas szybko leciał w dobrym towarzystwie, a piwo jeszcze szybciej się kończyło. A może dlatego, że alkoholu jest zawsze za mało?
- Ja w tym mieście jestem dzień, może dwa dłużej od ciebie - jakby nie patrzeć po części było to zgodne z prawdą. Oczywiście bywała w Nowym Jorku już wcześniej, ale rzadko trafiały się okazje, kiedy mogła tak po prostu siedzieć w barze i pić piwo.
- Z Grenlandii? Jesteś kawał drogi od domu. Co cie tu sprowadza? - Domino niezwykle zaciekawiło, co sprawiło, że jej towarzysz postanowił opuścić dom i udać się aż do Nowego Jorku. Zaprawdę, ludzie są niezwykle zaskakujący.
- Czym ja się zajmuje? - kobieta upiła łyk piwa, zastanawiając się, co mogłaby odpowiedzieć. Że jest najemnikiem? Że jej jedynym celem jest zarabianie pieniędzy i wykonywanie zleceń.
- Pracuję dorywczo - nie było to do końca kłamstwem, ale czystą prawdą również nie. Tak Neena mogła w końcu nazwać to, czym się zajmuje.
- Nic ciekawego. - dodała szybko.
- Prace związane z lodem mówisz - kobieta zmrużyła oczy, nie będąc do końca pewna, czy uśmiech mężczyzny był tak znaczący, jak podpowiadało jej przeczucie.
- Na rzeźbiarza mi nie wyglądasz - dodała mimochodem, ścierając kroplę, która płynęła po boku szklanki z piwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wisnius

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 28/12/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Gru 31, 2012 10:10 am

- Sprowadza mnie tu chęć pracy, gdyż tam jedynym zajęciem było łowienie ryb i polowanie na zwierzęta. Rzeźbiarzem jestem po częsci, to znaczy, od urodzenie mam talent związany z lodem, ale to już innahistoria. - Chłopak się speszył, ale chciał kontynuować rozmowę. Wziął łyk piwa i zaczął pytac dziewczynę o jej życie.
Ale w końcu musisz się czymś zajmować, co to takiego jest. Bo na roznoszącą ulotki mi nie wyglądasz, a może jesteś płatnym zabójcą - chłopak roześmiał sie i kontynuował - a ty skąd pochodzisz? Mam nadzieje, że nie jestem zbyt nachalny wypytując tak o Twoje życie. Po prostu intrygują mnie tajemnicze osoby. - chłopak dokończył piwo i poprosił o następne. Był już lekko pijany - Ja też mam tajemnice, zna ją tylko mój tata. - chłopak skończył biorąc kolejne łyki piwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar 13   

Powrót do góry Go down
 
Bar 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: