Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bar 13   Sob Cze 16, 2012 12:52 am

First topic message reminder :




Bar 13 jest miejscem znanym i lubianym, będącym dla wielu ucieczką od problemów i trudów dnia codziennego. Usiądź wśród palm na dachu lub w jednej z loż w stylu Jamesa Bonda. Napij się i pozbądź się z głowy myśli o kłopotach - i przetańcz całą noc przy muzyce serwowanej przez sławnych w świecie DJ-ów. Parkiet tego lokalu jest zresztą w tym celu idealny - obszerny i wygodny.



Ucieknij od tłumu i nabierz powietrza na przestronnym dachu budynku. Tutaj nie dociera już głośna muzyka pulsująca w głośnikach na niższych piętrach - jest spokojniej, ciszej, luźniej. Do tego na dachu działa grill, napić się można również piwa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 93
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Mar 16, 2014 8:12 pm

Uśmiechnął się lekko, bo zachowanie dziewczyny jasno wskazywało, że nie zna dokładnie swojego położenia, ale chce przechylić szalę na swoją stronę. Jednak nie miała w tym zbyt wiele doświadczenia, więc tylko ta gra ją pogrążała. Ale Coulson musiał przyznać, że sama próba była dobrym wyborem zachowania w takiej sytuacji.

- Jestem agent Coulson z SHIELD - przedstawił się z lekkim uśmiechem. - I ściągnięcie cię tutaj nie było takie trudne, jak już złapaliśmy twój sygnał. Uśmiechnął się bardziej, słysząc jej kolejne słowa, ale przez moment nic nie powiedział, tylko sięgnął wodę i napił się. Wskazał ręką szklankę. - Też chcesz wody? - zapytał uprzejmie i nie czekał na odpowiedź, tylko przywołał ręką agenta ze szklanką i dzbankiem wody.

Chwilę jeszcze przeglądał akta, które leżały przed nim, po czym złożył je i znowu spojrzał na dziewczynę.

- Pomijając to, że istnieją powody ukrywania tych rzeczy, to akurat dane, które ostatnio ściągnęłaś, nie miały żadnej większej wartości informacyjnej dla świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Mar 16, 2014 9:21 pm

No jasne, że nie wiedziała w jakim jest położeniu. Znaczy, zdawała sobie sprawe, że nie w jakimś super ekstra, ale póki co sytuacja nie wyglądała dramatycznie. Nikt nie wymachiwał bronią, nie groził jej, ani nie zakładał kajdanek. Doświadczenie w takich sytuacjach miała fakt, zerowe, dlatego sama jej postawa mogła być nieco rozbrajająca. Skye świetnie, a przynajmniej tak się jej zdawało, chowała strach za zasłonką pewności siebie i urokliwego uśmieszku, chociaż do śmiechu wcale jej nie było. Marzyła tylko o tym, żeby znaleźć się w swoim domu, czyli w vanie.
Dziewczyna również chciała się przedstawić, ale stwierdziła, że w tej sytuacji chyba będzie to zbędne, bo prawdopodobnie on wie więcej od niej samej.
Skrzywiła się, gdy AC powiedział w jaki sposób ją złapali i w myślach przewróciła oczami. Popełniła szkolny błąd, ale to tylko dlatego, że włam dokonywała dość opieszale i zbyt nerwowo. No ale nic to, trzeba grać dalej. Gdy podsunął jej dzbanek z wodą Skye z miłą chęcią nalała sobie pełną szklankę, bo troche zaschło jej w gardle. Zaraz jednak stwierdzila ze odczeka, az Agent napiję się pierwszy. O nie nie.. ona nie jest glupia, kto wie co tam jest w tej wodzie. Żeby odwrócić jego uwagę od wody, zaczęła odpowiadać na jego ostatnie zdanie.
- moze nie, ale jednak potwierdziło się moje przypuszczenie, że ciagle coś zatajacie przed światem.. a ja uważam, że każdy z nas ma prawo by wiedzieć chociaż by o ataku kosmitów - strzeliła i skupiła uwagę na twarzy mężczyzny. Miała nadzieje, że coś z niej wyczyta, ale gdzie tam. Poker face, albo jak kto woli.. joker face, bo facet ciągle się uśmiechał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 93
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Mar 27, 2014 6:13 pm

Upił wodę i przyglądał jej się znad szklanki. Prawda, na jego twarzy nie zagościł jakiś inny nowy wyraz, ani jego oczy nie były tak głębokie, żeby dało się z nich coś wyczytać. Odstawił szklankę i uśmiechnął się do niej, wręcz prezentując, kiedy się tak na nim skupiała.

- Staramy się uniknąć paniki. Wydarzenia podczas Bitwy o Nowy Jork przebiegłyby sprawniej, gdyby nie było paniki. Właśnie tego pragniemy uniknąć. Ataku kosmitów nie dalibyśmy rady ukryć. To nie leży w naszych kompetencjach, tym akurat kieruje rząd kraju, na jakim odbędzie się ta inwazja, a nie Światowa Rada Bezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Mar 27, 2014 11:06 pm

No dobra, może gadał z sensem, ale Skye zbyt bardzo była zapatrzona w idee, która przyświecała Rising Tide oraz za bardzo nie ufała agentowi. Zresztą chyba każdy miał jakieś podejrzenia w stosunku dla członka tajnej grupy, która miała za zadanie ukrywać przed ludzkością zbyt ciężkie do udźwignięcia informację. Jednak mimo wszystko uważała, że ludzie nie są *ekhm* debilami i mają prawo wiedzieć.
Widząc jego uśmiech strach i stres tą dość niecodzienną sytuacją trochę zaczął jej mijać, ale cały czas upominała się w myślach o bycie nieufną i czujną.
- aha - kiwnęła głową na znak zgody, ale nie do końca była przekonana. Panika paniką, ale każdy z ludzi mógł na swój sposób się bronić..albo schować, gdyby wiedział wcześniej o akcji. Zresztą cały czas miała przeświadczenie, że S.H.I.E.L.D. łapie ludzi 'uzdolnionych' i ich więzi i przeprowadza jakieś creepy badania.
Zaczęła się niecierpliwie rozglądać.. zastanawiając się do czego dąży ta rozmowa. Chciała w końcu wiedzieć na czym stoi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 93
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Mar 28, 2014 5:19 pm

Westchnął i uśmiech zszedł mu z twarzy. Odchrząknął i przeszedł do rzeczy, bo podczas tej rozmowy wybadał Skye i wiedział wszystko, co powinien. Złożył ręce w koszyk i położył łokcie na blacie.

- Mamy dla ciebie propozycję. Zabierzemy cię do SHIELD, gdzie odbędziesz specjalistyczne szkolenie i będziesz dla nas pracować. - W sumie to tego nie zaproponował, tylko tak jakby postawił Skye przed faktem dokonanym. Agent zaszedł Skye z boku i założył na jej nadgarstek urządzenie śledzące, a obok jej ręki położył wizytówkę. - Dajemy ci dwadzieścia cztery godziny na spakowanie się i przybycie pod wskazany adres. Gdybyś... z jakichś względów nie dotarła, przyjdziemy po ciebie. Nieważne, gdzie będziesz - dodał po chwili, znowu się uśmiechając. - Rozumiemy się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Mar 28, 2014 6:15 pm

Ciekawe co wybadał? Może teraz podeszła by do tego z ogromnym powątpiewaniem, ale przy bliższym poznaniu Skye potwierdzi w myślach, że Coulson posiada niesamowite zdolności w odczytywaniu pewnych spraw między wierszami. I nie tylko.
Gdy zniknął uśmiech z jego twarzy ogarnął ją chłód. Czuła w kościach, że zabawa się skończyła.
A późniejsze wydarzenia były nie tyle zaskakujące co bardzo szybkie. Skye ocknęła się dopiero gdy dziwna bransoleta znalazła się na jej nadgarstku. Zadarła głowę do góry by spojrzeć na agenta z pytaniem wymalowanym na twarzy.
- a jak się nie zgodzę? - zapytała, ale barwa jej głosu ewidentnie wskazywała na to, że mniej więcej rozumie. Co prawda z jednej strony się ucieszyła, bo trafi do miejsca które zawsze chciała przeskanować i poznać wręcz od podszewki, jednak nie podobało się jej to, że nie wie do końca na jakich zasadach ma to funkcjonować. Będzie ich więźniem? Będzie mogła odwiedzić..... no właśnie.. kogo? Skye pomimo swojej zbuntowanej miny zwątpiła w wolność. Mimo wszystko cały czas zachowywała powagę i wpatrywała się w oczy Agenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 93
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Mar 29, 2014 12:30 pm

Coulson naprawdę zna się na ludziach i na tym, co oznacza ich postawa i reakcje w sytuacjach stresowych. Jak ta była dla Skye. Inaczej nie zaszedłby tak daleko w hierarchii SHIELD. Wiele treningu i wiele wywiadów, oto droga do sukcesu.

Jego uśmiech się pogłębił na jej słowa i odchylił się na oparcie boksu. Przyjrzał jej się przez chwilę z uniesionymi brwiami.

- Dobrze wiesz, że musisz się zgodzić. To raz. A dwa, z SHIELD będziesz miała dostęp do o wiele lepszej technologii i nie będziesz musiała włamywać się do serwerów po dane. Oczywiście wszystko na odpowiednim poziomie, ale dlatego zaczniesz od szkolenia. - Pochylił się do przodu i spojrzał jej w oczy. - Dasz radę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Mar 29, 2014 7:03 pm

Dlatego Skye w głębi duszy wiedziała, że jej rozmówca nie jest byle kim. Była troszkę zła na niego i również na siebie. Na AC za to, że ściągnął ją tu prawie siłą..ba! Wbrew jej woli. A na siebie, za to że przez pragnienie posiadania wiedzy na temat swojej przeszłości popełnia podstawowe błędy. Skąd mogła wiedzieć, że ich sprzęt jest na tyle zaawansowany by nie mieć problemu z odnalezieniem jej nawet gdyby swoją bazę miała w samym Asgardzie. W końcu Thor by się zorientował, że Skye nie jest z ich świata. Co prawa nie można jej ujmować, bo dziewczyna była niczego sobie aktorką..ale jednak.
Wkurzał ją również z tego względu, że miał racje i przede wszystkim gadał z sensem. Z 'zawodu' była hackerem, więc dziwne by było gdyby nie przejawiała zainteresowania tematem nowych technologii. Zresztą Coulson mógł sam wywnioskować skoro na same te słowa oczy Skye, aż zabłysnęły. Gdy tak na nią patrzył mógł dostrzec piekielne skupienie. Dziewczyna wszystko zaczęła analizować dlatego póki co nic nie mówiła.
Gdy zapytał czy da rade, nieco bez warunkowo 'pfyfnęła' pod nosem dając mu do zrozumienia, że chyba sobie z niej kpi i ten sam wydźwięk mógł zobaczyć w jej spojrzeniu. Sama jednak odczuła nutkę podniecenia tą nową sytuacją i zarazem strach przed nieznanym.
- skoro mam się spakować, możesz mi chociaż powiedzieć gdzie będę mieszkać? - zapytała czując, że rozmowa dobiega końca stąd stwierdziła, że warto przyatakować o szczegóły. Adres na wizytówce, na która dopiero teraz pozwoliła sobie zerknąć, nic jej nie mówił. Nie był to dla niej zbyt duży problem, ale.. może uzyska więcej informacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 93
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Mar 30, 2014 2:13 pm

Ucieszył go entuzjazm dziewczyny. Wiedział, że z takimi warto najpierw porozmawiać, a dopiero potem decydować się na dalsze kroki. W zależności od tego, jak się dany osobnik zachowa. Skye potwierdziła jego teorię, że ma serce po dobrej stronie i po prostu chce być szczera z innymi ludźmi. Dlatego zarobiła u Coulsona plusa; na dodatek, jeśli się ją podszkoli, to będzie naprawdę dobrym dodatkiem do ważnych misji, niekoniecznie sprzed monitora komputera.

- Pod wskazanym adresem znajduje się baza szkoleniowa agentów SHIELD. Wystarczy, że pokażesz im tę wizytówkę, a oni już pokierują cię dalej bez problemu. Oczywiście będziesz musiała podpisać wiele różnych papierów, abyśmy mieli pewność, że nie zdecydujesz się działać przeciwko nam.

[nie jest to podforum "obóz szkoleniowy", ponieważ tam są szkoleni young avengers, a nie agenci. obgadałem sprawę z Lokim i uznajemy, że po prostu tam jesteś i się szkolisz, ale nie musi nikt tego opisywać, bo to jest wiadome. teoretycznie również możemy tutaj kończyć.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Mar 30, 2014 6:31 pm

Schowała wizytówkę do kieszeni kurtki. Wysłuchała o do końca, a gdy skończył mówić kiwnęła łepkiem na znak zrozumienia. Nie spodziewała się tak ciekawego obrotu sprawy. Wstając z miejsca dodała:
- wiesz.. zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam - machnęła ręką na całe otoczenie dając mu do zrozumienia, że nie chodzi tu tylko o niego. Ulga na jej twarzy wskazywała jednoznacznie, że wyobrażenie było gorsze od rzeczywistości i wszystko dzieję się na plus.
- trochę się o Was nasłuchałam .. - przewróciła swoimi czarnymi oczętami i wpatrywała się w Coulsona zastanawiając się, czy facet wie co ona ma na myśli.
- jakieś serum prawdy... tortury... - przygryzła dolną wargę mając nadzieje, że Coulson zrozumie żart.. w końcu jeszcze się nie znali, a on wyglądał na poważnego mężczyznę. Cóż.. Skye lubiła badać pewne granice.

//ok! thx za info. mam również poprosić o zmianę grupy? czy czekać aż zostanie już pełnoprawnym agentem itd?//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 93
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Mar 30, 2014 8:55 pm

Normalny człowiek by się zaśmiał, ale Coulson już wręcz wyzbył się mięśni, które za to odpowiadają. Czy też przejął nad nimi kompletną kontrolę, dlatego uśmiechnął się po prostu ciut szerzej i chytrzej, a oku pojawił mu się błysk.

- Jestem ciekawy, gdzie się nasłuchałaś takich rzeczy, ale jestem pewny, że istnieje wiele stron o nas. - Powiedział to tak, jakby SHIELD nie monitorowała tych stron, aby nie okazało się, że ktoś jest za blisko prawdy, albo celowo ją udostępnia. - Tortury nie są w naszym stylu, wolimy proste przesłuchanie. A że niektórzy uważają je czasami za mentalne tortuty... - Niby powiedział to żartobliwym tonem, ale doskonale wiedział, że takie przesłuchania przynoszą najwięcej pozytywnych skutków. - Mam nadzieję, że w przeciągu doby stawisz się na miejscu. - Wstał i poprawił garnitur. - Nie wiem, kiedy się zobaczymy następnym razem, ale mam nadzieję, że niedługo. - Tymi słowami pożegnał się i wyszedł z klubu, a za nim wszyscy pozostali agenci, zostawiając Skye samą.

[z/t dla obu albo dla Coulsona tylko, zależy od Skye.
No i grupę już masz zmienioną c: ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Mar 30, 2014 10:48 pm

Niby taki mały uśmiech, a mimo to Skye się ucieszyła, że to ona go wywołała. Co prawda daleko jej było od zaufania agentowi, ale! czuła, że jest na dobrej drodze. Mimo to cały czas po głowie chodził jej szalony pomysł pogrzebania w serwerach SHIELD.. nieco nielegalnie, będąc już oczywiście wprowadzoną do środka.. ale nie była by sobą gdyby w jej głowie nie zaiskrzyły takie myśli.
Minka jej trochę zrzedła jak tak opowiadało tych mentalnych torturach i w ogóle. Posłała mu nieco wymuszony uśmiech i uciekła wzrokiem gdzieś na bok.
Gdy stwierdził, że ma nadzieje na rychłe kolejne spotkanie, kiwnęła głową z delikatnym uśmiechem. Odczekała, aż wszyscy agenci wyszli gęsiego za Coulsonem. Postała jeszcze chwile niepewnie spoglądając w kierunku drzwi, nie wiedząc czy może jeszcze wrócą. Zaraz jednak zebrała swoje rzeczy i wyszła z baru, ponieważ spojrzenia osób postronnych zbyt bardzo ją denerwowały.

/z.t/
[dziękować! *dyg*]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiron

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Sty 04, 2015 8:35 pm

Stare kości. Bardzo stare, aczkolwiek dla ludzi był jeszcze w kwiecie wieku. Dla rycerzy był młody. Pisklę, jakby to powiedział Lovis tuż przed uderzeniem go ogonem prosto w tors. Shiron przesiedział w miejscu zdecydowanie za długo. Gdyby tu jeszcze został, to pewnie właściciel baru powiesiłby na nim serwetę i kwiatek pasujący do wystroju. Gad podniósł się z miejsca i spojrzał smętnym spojrzeniem po barze. Pełno ludzi, ale dla jaszczura to dalej oznaczało pustkę. Z resztą on zawsze uważał, że jest sam. Najbliższy rycerz był parę milionów, jeśli nie miliardów kilometrów oddalony od niego. Prawdopodobnie już nigdy ani jednego nie zobaczy.
Mężczyzna westchnął ciężko i powłóczył nogami przed siebie. Zesztywniałe ciało domagało się odrobiny ruchu. Dlatego też wyszedł na ulicę i zniknął za rogiem.[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harry Osborn

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 27/04/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Lip 29, 2015 11:34 pm

// Pierwszy post

Nie był ubrany w nic wydziwaczonego. Ot proste, ciemne, granatowe jeansy, czarna bluzka na krótki rękaw, a na nią prosta, czarna marynarka, gdyż mimo dość wysokiej jak na tą porę roku temperatury, wiatr chłodny odrobinę mógł przyprawić o ciarki i ewentualne przeziębienie, a tego Osborn wolał uniknąć. Stopy wsunął w proste półbuty, a do uszu wetknął słuchawki, w których niemal natychmiast zaczęła się sączyć melodia Chopina.
Mężczyzna wsunął dłonie do kieszeni jeansów, kiedy wyszedł z rezydencji i skierował się pustymi ulicami miasta. Był wieczór, dlatego też wszyscy albo już spali, albo byli w pracy. Mało kto pałętał się ulicami o tej porze. A nawet jeśli, to po tej konkretnie dzielnicy poruszali się szybko. Nie była zbyt... szanowana. Harry'emu jednak to nie przeszkadzało. Miał swoje problemy na głowie. Zwłaszcza taki jeden Zielony, który sprawiał iż blondyn myślał że nie można, że nie da się, mieć gorszych.
Przełknął nerwowo ślinę, skręcając w kolejną uliczkę, a gdy zobaczył bar, czym prędzej wszedł do niego. Nie interesowało go że wygląda młodo. W końcu miał dokument na potwierdzenie wieku, plus nazwisko skutecznie zamykałoby usta.
Zamówił sobie coś mocnego, postanawiając jednak iż będzie się tym delektował, po czym z odebranym drinkiem udał się do jednego z najbardziej odosobnionych stolików, by choć chwilę pobyć w samotności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Lip 30, 2015 12:25 am

Po spotkaniu z Herbertem musiała się uspokoić, dlatego najpierw odbyła długą wycieczkę po mieście, klucząc motorem między spanikowanymi kierowcami, którzy widząc prędkością z jaką porusza się mutantka, mieli po prostu ochotę zejść jej z drogi.
Laura ostatkami sił powstrzymywała się od tego by nie wrócić na miejsce i sprać Herbiego za to w jaki sposób się do niej odzywał. Na samą myśl zaciskała jeszcze mocniej dłonie na kierownicy motoru, tak samo jak zaciskała mocno usta by nie wykrzyczeć całej swojej złości. A szkoda. Może to by pomogło.

Dioda ostrzegająca o prawie pustym baku zapaliła się radośnie by ostrzec Laurę przed niechybnym zatrzymaniem się pojazdu w najmniej sprzyjających okolicznościach. Żachnęła się wkurzona, że musiało się to stać w dość wątpliwej jakości okolicy. A z drugiej strony czego miała się obawiać? Sama przez część swojego życia mieszkała w jeszcze gorszej okolicy. Jednak Laura nie szukała kłopotów. Przepchnęła pojazd przez kilka przecznic, a potem znużona postanowiła odsapnąć. Wzrok dziewczyny padł na szyld Baru 13. Zawahała się wiedząc, że klub jest całkiem na topie i jest w miarę znany, a ochroniarze stojący przed, świecący złotymi zębami od których odbijało się latarniowe światło, nie zachęcali jej do wejścia do środka, mimo to po krótkim namyśle 'zaparkowała' motocykl na parkingu i wymijając szerokich jegomościów, zniknęła za drzwiami baru, dosłownie kilka minut przed przyjściem Harry'ego. Kto wie, może nawet zwrócił na nią uwagę wcześniej? A może muzyka Chopina tak go pochłonęła, że świata poza nią nie widział? Każdy ma jakiegoś bzika. Albo dwa. A niektórzy nawet mają ich o wiele za dużo...

Nie trzeba chyba wspominać, że Kinney wybrała właśnie ten odosobniony stolik, do którego za kilka minut zacznie podchodzić Harry. Nie trzeba nadmieniać, iż owy znajdował się w zacienionym miejscu, dlatego na pierwszy rzut oka mogło mu się wydawać, że jest pusty. Jedyne o czym warto wspomnieć to zapewne to, że gdy podejdzie do stolika, jego oczom ukarze się młodo wyglądająca dziewczyna, z długimi czarnymi włosami, która najwyraźniej wpadła tu na chwilę, skoro cały czas jeszcze nie zdjęła skórzanej, motorowej kurtki. Nie musiał być jasnowidzem, by stwierdzić, że zielonooka jest co najmniej zagubiona, zamyślona i chyba trochę smutna, ale tak jak zostało wspomniane już wcześniej, każdy ma jakieś swoje problemy. Co mogło go zaskoczyć? Na pewno złowrogość wymalowana na twarzy, gdy ten podejdzie do niej za blisko, niwelując dystans, który będzie chciała utrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harry Osborn

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 27/04/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Lip 30, 2015 1:58 am

Harry, zaraz po tym jak odebrał swojego drinka, skierował się w stronę stolika, który upatrzył już sobie wcześniej. Przeciskając się przez tłum, blondyn po pewnym czasie wreszcie znalazł się przy owym stoliku, a dopiero gdy stawiał szklankę na jego blacie, dostrzegł na pozór drobną osobę, która siedziała po jego drugiej stronie. Była to kobieta, która na dodatek nie omieszkała się mu posłać wprost morderczego spojrzenia. Jego to jednak nie zraziło. Sam nie należał do ideałów. Właściwie, to czasami nawet myślał, iż wolałby, gdyby jednak Parkerowi udało się mu go zabić. Kiedykolwiek i jakkolwiek, to nie jest ważne, liczyłoby się to, żeby było to skutecznie. Świat nie miałby aż tylu kłopotów z jego winy. Albo raczej z winy małego, Zielonego, wiecznie siedzącego mu w głowie problemu.
Ale, wracając do baru, Osborn przechylił głowę, zerkając na kobietę badawczo. Była wręcz ewidentnie gotowa do wali, a w jej zielonych oczach widać było nie do końca zidentyfikowany dla większości błysk, który jednak on niemal natychmiast zinterpretował jako błysk agresji i nieskrywanego niezadowolenia iż narusza jej prywatność. Strój w pełni kompletny, czyli zapewne zamierzała się szybko ulotnić. Nie czekała na nikogo, to również było widać. Jednak mina tej kobiety nie do końca dawała mu spokoju.
- Hej - rzucił, pozornie niedbale, ot tak, by rozładować dość napiętą atmosferę. - Jestem Harry - przedstawił się, a na jego ustach na ledwie sekundę mignął cień uśmiechu. - Nie będziesz miała za złe, jeśli nie będę zmieniał już miejsca? - zagadnął, starając się być w miarę opanowanym i spokojnym. - Jest tłok... a ty wydajesz się być czymś zmartwiona - dodał, analizując szybko jej minę. - Mogę jakoś pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Lip 30, 2015 11:06 am

Przez te kilka minut, gdy siedziała sama przy szklance coli, której nawet nie tknęła, miała okazję rozejrzeć się po barze. Dziewczyna, aż zaczęła się dziwić, że znalazła wolny stolik, ponieważ ilość ludzi była pokaźna. Nie mogła się jednak dziwić, wszak właśnie znajdowała się w dość modnym klubie w tej okolicy. Może dlatego tu właśnie trafiła? Bo łatwiej zgubić się, czy nawet zniknąć w tłumie?
Laura potrzebowała się troszkę zdystansować, ponieważ złość znowu brała górę nad jej umysłem, a wtedy działy się bardzo, bardzo, bardzo złe rzeczy. Dziewczyna przesunęła wzrokiem po tańczących ludziach na parkiecie i zmarszczyła brwi, ponieważ w tym momencie, kolejny raz w swoim życiu pozazdrościła im tej beztroski, rzucanych uśmiechów, czy ponętnych spojrzeń dziewczyny, której najwyraźniej spodobał się inny chłopak. Przez chwilę chciała poczuć się tak jak ona. Przez chwilę myślała, że może nawet jest to możliwe, ale nie byłaby sobą, gdyby cały czas utrzymywała przekonanie, że jest zdolna do odczuwania identycznych emocji jak ludzie, czy mutanci... czy w ogóle wszyscy inni.
Podniosła głowę w momencie, gdy Harry przepychał się do stolika. Wpatrując się w jego twarz wywnioskowała, że również nie należy do grupki rozweselonych ludzi, a on znalazł się akurat w tym miejscu, bo zgubił swoich znajomych i w ogóle jest tak pijany, że nic nie pamięta. Nie. Chłopak najwyraźniej również szukał miejsca, gdzie mógłby zebrać myśli. Niestety Laura nie potrafiła ot tak nastawić się do niego pozytywnie. Pierwsze pytanie jakie zaświtało jej w głowie to to, dlaczego musiał akurat podejść do jej stolika? Zanim usłyszała pytanie Osborna, nie omieszkała jeszcze raz rozejrzeć się po sali, a dokładnie po części, gdzie tak gwarno zasiedli klienci i raz po raz zaznaczali swoją obecność, a to głośnym śmiechem, a to podniesionymi głosami. Uświadomiła sobie, że nie do końca miał gdzie usiąść, a na dodatek... jakby nie patrzeć ten stolik miał wiele zalet, ponieważ stał w miejscu, gdzie nawet było odrobinę ciszej.
Gdy się przywitał zmarszczyła brwi i zaczęła się zastanawiać czy czasem skądś się nie znają. Wbiła spojrzenie w niebieskie tęczówki Harry'ego i zacisnęła usta, gdy się przedstawił. Troszeczkę zbił ją z pantałyku tym swoim niepozornym tonem oraz bezpośredniością, ponieważ cały czas utrzymywała, że jest bardziej odpychająca niż przyciągająca, a jej wrogość, biła po pyskach tych, którzy chcieli się z nią zaprzyjaźnić. Dziewczyna przesunęła wzrokiem na usta Osborna akurat w momencie, gdy pojawił się na nich cień uśmiechu, ale zaraz powróciła do jego spojrzenia. Nie wydawał się być taki jak tamci. Był spokojny i opanowany, co zarazem budziło pewne obawy przed tym co działo się tam w środku, a z drugiej strony odrobinę ją zaciekawiło. Tak jak w Harry'ego spojrzeniu, tak jak i w jej, ciężko można było pokusić się o widoczne na pierwszy rzut emocje.
Wzruszyła ramionami, gdy zapytał, czy może tu zostać. To było na tyle na co ją było stać. Nie zamierzała póki co również zdradzać swojego imienia. A przynajmniej nie teraz.
Gdy zapytał czy jej w czymś pomóc uniosła brwi zdziwiona. - A po czym wnioskujesz, że potrzebuje pomocy? - Zacisnęła usta, by nie dodać jeszcze jakiegoś złośliwego komentarza. Niestety nie potrafiła się powstrzymać, dlatego przechyliła się nad stołem, w kierunku Osobrna i powiedziała:
- Słuchaj. Nie musisz ze mną gadać. Czaje, nie miałeś gdzie usiąść, także możesz sobie darować wymuszone uprzejmości. - Zmrużyła na chwile oczy i powoli się wyprostowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harry Osborn

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 27/04/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Lip 30, 2015 9:30 pm

- Po prostu - stwierdził blondyn ze wzruszeniem ramionami. - Czasami nawet krótka obserwacja wystarczy, by poznać... potrzeby rozmówcy - dopowiedział, pogrążając się na chwilę w zamyśleniu i wpatrując się w kobietę z nie wyrażającą nic większego miną. - Wystarczy zwyczajnie obserwować i umieć wyciągać odpowiednie wnioski z owej obserwacji - dodał w ramach wyjaśnień, zerkając na nią spod oka, a aby choć odrobinę ją... ułaskawić, uśmiechnął się nieznacznie do kobiety.
Kiedy ta powiedziała, że wcale nie musi z nią rozmawiać z przymusu, ten zaśmiał się pod nosem, bowiem wprost nie mógł się powstrzymać, a następnie pokręcił przecząco głową, nie zgadzając się z jej słowami. Po prostu były wprost niedorzeczne, bowiem w końcu Harold, gdyby nie chciał, przecież by się zwyczajnie nie odzywał.
- Nie muszę, ale chcę - na twarz młodzieńca znowu przybył uroczy uśmiech, kiedy zerkał na ciemnowłosą. - Zdaje się, iż rozmowa dobrze zrobi nam obu - dodał, ledwie zauważalnie wzruszając ramionami.
Zamyślił się i upił niewielkiego łyka drinka, ponieważ w przeciwieństwie do kobiety, on jednak sobie pozwolił. Wtem jednak doszło do niego, iż tak jak on przedstawił się kobiecie, co prawda samym imieniem ale zawsze, o tyle czarnowłosa wciąż pozostawała zagadką dla niego, i do tej pory nie znał jej personaliów. Choćby imienia czy innego pseudonimu.
- Dalej nie zdradziłaś... jak się nazywasz? - zagadnął Osborn, pytająco unosząc brew i przechylając głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Lip 30, 2015 10:45 pm

Laura nie miała pojęcia, że Harry chce ją ułaskawić, choć samo nazwanie tego 'ułaskawieniem' wręcz perfekcyjnie się wstrzelało w to, czego potrzebowała mutantka. Tak, trzeba było ją ułaskawić, oswoić, obejść dookoła niczym treser lwów z krzesłem i z biczem w drugiej ręce, zmniejszać o parę kroków dystans, tylko po to by zaraz się wycofać, gdy rozwścieczone kłapnięcie kłami, czy w tym wypadku pazurami, znajdzie się niebezpiecznie blisko tętnicy szyjnej.
Harry miał nosa i nieważne jak bardzo Laura to negowała, on faktycznie poznał jej potrzebę. Na szczęście dziewczyna w ogóle o tym nie wiedziała. Wysłuchała słów Harry'ego z wymalowanym spokojem na twarzy. Spokój, jak spokój... ale uważny obserwator mógł zaliczyć go raczej do tych zwiastujących rychłą burzę.
Po części miał rację. Ona potrafiła wywnioskować jakie uczucia targają rozmówcą chociażby po biciu jego serca, czy sekundowym fałszywym spojrzeniu w którąś ze stron, świadczący o kolejnym kroku przeciwnika, wszak po to była szkolona – zawsze bądź o krok przed wrogiem. Poznaj jego metodę walki. Zwróć uwagę na słabsze strony. Zgadnij jaki będzie jego kolejny ruch. Harry natomiast nie wyglądał na osobę, która musiała się o to martwić. Idealnie skrojona marynarka, zapach drogi perfum, bardzo drogi zegarek. Co prawda nieładnie oceniać tak po okładce, ale Osborn wyglądał raczej na grzecznie ułożonego chłopca, z dobrego domu... może troszeczkę znudzonego tym bogactwem, które go otacza. Tylko czemu przysiadł się akurat do niej? Tacy raczej wolą towarzystwo innych kobiet...
- Aż tak łatwo czyta się z mojej twarzy? - Uniosła brew i posłała mu pełne powątpiewania spojrzenie. Bez przekonania spojrzała na jego uśmiech i zmarszczyła brwi. Zastanawiała się czy czasem Harry się z niej nie naśmiewa, dlatego kolejny raz posłała mu ostrzegawcze spojrzenie.
- Muszę cię zawieźć, ale nie jestem dobra w rozmowach. - Rozsiadła się wygodniej na krześle i zarzuciła nogę na nogę, ale w ten bardziej niedbały, męski sposób.
- Mam na imię Laura. Jeżeli, aż tak cię to interesuję. - Dodała niedbałym tonem. Cały czas jednak nie mogła opanować zaciekawionych zerknięć w jego kierunku. Oczywiście wtedy gdy na nią nie patrzył. Nadal nie rozumiała czego od niej chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harry Osborn

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 27/04/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Sie 01, 2015 12:34 am

Na jej pierwsze pytanie blondyn musiał odrobinę pomyśleć nad odpowiedzią. Szukał odpowiednich słów, by odpowiedzieć tak, jak sądził iż czarnowłosa chciałaby to usłyszeć, ale też takich, by jej nie okłamać. Nie wiedział czemu, ale coś podpowiadało mu, iż kłamstwa przed nią się nie ukryje, i lepiej jest mówić prawdę. Tym bardziej, że i tak fałszem i gierkami niewiele osiągnie w tym przypadku. No i jako wprawny obserwator musiał przyznać, iż widział w jej spojrzeniu coś... dzikiego, na co Zielony Problem radził zwracać uwagę i w razie czego dać mu sznurki władzy.
- Nie - odpowiedział na nie po chwili namysłu i znalezieniu odpowiednich słów. - Muszę przyznać, że twoja twarz jest... że tak ująć: wymagająca - dodał, uroczo się uśmiechając i gestem dłoni oddając jej zwycięstwo w tej rundzie.
Umiejętność rozmowy. Tak, to Harry posiadł, lepiej lub gorzej. Od małego miał charyzmę, nawet bardziej naturalną i niewymuszoną, jak jego ojciec. Dlatego też, zaraz po ukończeniu liceum, niewielkimi krokami wdrażał się w życie OsCorp. Nie jeden powie, że znacznie lepiej sprawdzi się na najwyższym stanowisku niż jego ojciec Norman. Na samą myśl o ojcu, Harold na ledwie sekundę posmutniał, by na kolejną sekundę zacisnąć dłoń w pięść. Tak, był smutny iż od Parkera dowiedział się o śmierci ojca. Był zły, że jego przyjaciel go zabił, by następnie tą złość przenieść na to iż starszy Osborn popełnił samobójstwo. Ba. Wciąż miał do niego żal, iż go zmarnował. Otrząsając się z zamyślenia, posłał brunetce przepraszający uśmiech.
- Nie szkodzi - zaoponował, gdy wspomniała o byciu nie do końca dobrą w rozmowach. - Jakoś sobie poradzimy - wzruszył ramionami niedbale. - Prawda, moja droga? - uniósł brew i delikatnie się uśmiechnął.
Wtem cud się stał, bowiem kobieta podała swoje imię. Ten zerknął na nią z uznaniem, bowiem był to dość spory krok w kierunku pozytywnych relacji między tym dwojgiem. Co prawda sama X-23 nie mogła tego wiedzieć, ale blondyn już gdzieś w głowie gratulował tak samo sobie jak i jej, iż kolejna cegła z nieprzepuszczalnego muru poszła.
- Laura - uniósł brew, uśmiechnął się uroczo i skinął krótko głową. - Jakże pasujące imię do tak odważnej i pięknej kobiety - dodał, znowu przechylając głowę w zaciekawieniu. - Skąd pochodzisz, Lauro? - zagadnął, zerkając na nią pytająco, przesuwając po omacku palcem po brzegu szklanki.
Co prawda, niemal natychmiast jego myśli szepnęły mu dyskretnie, że chyba nie chce poznać odpowiedzi, jednak blondyn to zignorował. Uśmiechnął się nieznacznie, czekając na odpowiedź, wpatrując się w kobietę wyraźnie nią zaintrygowany. Kobieta była tajemnicza, milcząca, widać było iż podobnie jak Osborn wytworzyła wokół siebie skorupę, przez którą jedynie nielicznych przepuszcza. Wiedział doskonale, po samym sobie, jak działa taka metoda. Tym bardziej jednak zachęciło go to do przebijania się przez ten nieprzenikalny mur...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Sie 02, 2015 1:01 pm

Z beznamiętną miną wpatrywała się w zamyśloną twarz Harry'ego. Nie miała zielonego pojęcia co tym razem wymyśli, jedno było pewne, jej poważna, wręcz oziębła mina miała za zadanie poinformować Harry'ego, że Laura nie jest zwykłym podlotkiem, co to da się omotać byle miłymi słówkami, w które i tak nie wierzy. I chłopak jakimś siódmym zmysłem najwyraźniej to dostrzegł, ponieważ wybrnął z sytuacji. Może nie wzorowo, ale jakoś wybrnął, dlatego przez dosłownie parę sekund mógł dostrzec na jej twarzy coś w rodzaju konsternacji czy nawet chwilowe odpuszczenie tej srogiej miny. Nie trwało to długo... ba! Trwało tak krótko, że mógł pomyśleć, że to tylko zwidy.
- Ciężko czytać z twarzy, na której nie widać żadnych emocji, huh? - Niby to pytanie, ale raczej nie oczekiwała żadnej odpowiedzi. Rozsiadła się wygodniej na krześle, tak jakby wcześniej napięte mięśnie dopiero teraz jej pozwoliły na taki manewr. Na urocze uśmiechy Harry'ego w ogóle nie odpowiadała, tak jakby na tej linii połączenie non stop zostało zrywane. Najwyraźniej Laura była twardym zawodnikiem... albo życie dało jej tak w kość, że nie miała powodów do uśmiechania.
Wtem na twarzy chłopaka dostrzegła smutek. Sama nie wiedziała czy to dlatego, że poinformowała go o swoim braku umiejętności w chit-chatowaniu, co właściwie miało mieć złośliwy wydźwięk. Może sprawiła mu tym przykrość? A z drugiej strony co ją to obchodzi? Sam się dosiadł i sam zagadywał. Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Mina Laury odrobinę zelżała. Nie miała pojęcia, że w głowie Harry'ego został przywołany obraz zmarłego ojca. Jednak gdy podniósł wzrok, mutantka starała się przywołać obojętną minę.
Tym razem ona uniosła brew słysząc kolejne słowa Harry'ego. Poradzimy? Najwyraźniej Osborn nie odebrał wcześniejszego tekstu jako złośliwość, tylko coś w rodzaju gorzkich żali. Trochę sama się wkopała, ponieważ faktycznie, tak jak i Logan, tak i Laura nie była typem, który ot tak potrafił się otworzyć. Jedyny plus to to, że smutek, który na chwilę przysłonił twarz Harry'ego nie dotyczył jej oschłego zachowania. Uniosła brwi zaskoczona i przechyliła głowę delikatnie w bok, gdy nazwał ją 'swoją drogą'. Nie skomentowała tego tylko wymownie wbiła swoje zielone ślepia w jego, niebieskie. Miała nadzieje, że odgadnie o co tak naprawdę mu chodzi. Ani nie uważała się za kogoś interesującego, a opryskliwe zachowanie raczej odrzucało, niż zachęcało do rozmowy. A może robiła to specjalnie? Może rozmówca musiał przejść przez to tylko po to by uświadomić Laurze, że nieważne jak bardzo się stara być niemiła, to i tak warto zajrzeć i zobaczyć co tam drzemie w środku. Czy okrutny zwierz, który tylko czeka na moment by rozszarpać komuś gardło? Czy zagubiona dziewczyna, która odpycha wyciągniętą rękę tylko dlatego, że czuje jak bardzo nie zasługuję na pomoc drugiej osoby?
Gdy powtórzył jej imię spojrzała na niego pytająco. Przy kolejnych słowach spojrzała na niego wzrokiem pełnym powątpiewania.
- Nie musisz tego robić. Naprawdę. Nie potrzebuje pocieszenia. - Pokiwała głową. Nie ufała mu. Nie ufała komplementom. Nie wiedziała po co to robił.
- I pochodzę z... znikąd. Dosłownie. - Bo co miała odpowiedzieć? Z Kanady? Tak jak Logan? Nie była Loganem. Była innym mutantem. Sztucznym tworem fakt, ale nie była Howlettem. Na samą myśl zaschło jej w gardle, więc podniosła szklankę rozgazowanej już coca coli i wychyliła ją do połowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harry Osborn

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 27/04/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Sie 03, 2015 11:10 pm

Obserwował jej twarz. Zauważył przed ledwie sekundę to, że jej zwykle nieugięta mina, odrobinę wojownicza, jakby wiecznie była gotowa do ataku lub obrony, nagle złagodniała. Zmarszczył na to czoło, przechylając głowę, badając jej reakcję uważniej, jakby chciał się dowiedzieć, czy to było tylko przywidzenie, czy faktycznie kobieta na chwilę zmieniła swoje nastawienie.
- Tak - mruknął, przeciągając odrobinę samogłoskę. - Jest troszkę trudniej czytać z czyjejś twarzy, która pozornie nawet nic nie wyraża - przytaknął, choć po tonie i minie Laury wnioskował że wcale nie musiał, na jej pytanie.
Tak, Harry'emu nie można ufać. Nie, kiedy w każdej chwili Zielony Problem mógłby przejąć kontrolę. Ba, nawet w tej chwili to próbował uczynić. Próbował sam, po swojemu, wybadać Laurę. Tudzież zdobyć narzędzie do tego, by się z nią zapoznać. Harry jednak wolał nie zdradzać, że coś mu, prawie dosłownie, jakby na to patrzeć z pewnej strony, usiadło na głowę. Niech, póki co, ma go za nazbyt odważnego i odrobinę zbyt pochlebiającego faceta, który się przypadkowo przysiadł do niej, bo nie znalazł lepszego miejsca, lub miejsca w ogóle.
Ale może to wcale nie był przypadek? Może gwiazdy lub inne fusy wróżyły im to spotkanie od dawien dawna, by coś doszło podczas niego? Coś, czego oboje jeszcze nie wiedzieli, co to może być. Nie, wróżby są dla naiwnych i chętnych na trwonienie pieniędzy kobiet, które chcą wiedzieć co robi ich mężczyźni, gdy te plotkują przy kawie. Tak to się teraz nazywa. Plotkowanie przy kawie... Harold nigdy nie wierzył w takie bajeczki. Mimo iż nienawidził ojca za to, kim się stali, chcąc czy nie musiał się w jednym z nim zgodzić. Nauka jest ważniejsza od sztuki czy wiary. Co nie zmienia faktu że tak samo sztuka jak i wiara są doskonałym dodatkiem do życia. Tego również blondyn nie negował pod żadnym pozorem.
A, skoro o smutku mowa, Harry właśnie sobie coś uświadomił. Coś, co sprawiło iż nawet zmarszczył czoło, wbijając spojrzenie w do połowy pustą, jakby to on określił, szklankę z alkoholem. Skoro on żyje, to... jego ojciec również. W końcu, choć mało kto o tym wie poza nielicznymi osobami jak Parker, obaj Osbornowie zostali przebici własną bronią. Ale... to nie było możliwe. Może Harry po prostu omdlał, bo potrzebował chwili dla regeneracji, do zaleczenia rany i nie nie umarł w dosłownym i jakimkolwiek innym słowie tego znaczeniu. Otrząsnął się jednak z zamyślenia zaraz po owej myśli, że nie jest to możliwe. Ale co, jeśli jednak jest?
Laura zagadnęła, że wcale nie musi być dla niej miły. Ten po raz kolejny uśmiechnął się blado do kobiety i niby to niedbale wzruszył ramionami, jakby stwierdził tym gestem, że odpowiedź jest wprost oczywista.
- Nie muszę, ale chcę - powtórzył swoje słowa sprzed chwili, wciąż się uśmiechając. - Widzę, że coś cię dręczy. Nie wiem tylko co... - przechylił głowę, zerkając badawczo w twarz Laury, po czym dyskretnie wysunął z buta jedną z nóg, którą przybliżył do piersi.
No i odpowiedziała na jego pytanie, dotyczące pochodzenia, coś, czego się Harold nie spodziewał. Pytająco zmarszczył czoło, zerkając na nią, jakby chciał się upewnić czy dobrze mówi i wie co mówi. Nie tyle jej nie wierzył na tą odpowiedź w sensie dosłownym, ile wydawała się wprost alogiczna. Każdy w końcu skądś pochodzi, każdy ma dom, miejsce urodzenia. Dlaczego więc ona nie miała? Skłamałby, jakby powiedział że to go nie zaintrygowało. Ta kobieta wciąż pozostawała dla niego zagadką.
- Jak to znikąd? - zagadnął coś, co cisnęło się mu na usta, a czego nie mógł w nich zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Sie 10, 2015 12:49 pm

W takim razie łączyło ich o wiele więcej niż Laura mogła sobie wyobrazić. Póki co, widziała w nim bogatego chłopaka, z dobrego domu, nieco znudzonego swoim życiem, albo bardzo pewnego siebie, albo na tyle zblazowanego, że ciężko mu było dostrzec niechęć X do towarzystwa. A może po prostu z natury był cholernie upartym facetem? Ale powracając do tych cech łączących... A mianowicie brak zaufania do Laury. Niestety dziewczyna cały czas borykała się z napadami złości podczas, których stawała się bardzo niebezpieczna. Co gorsza na głowie Kinney ciążyły myśli, że gdzieś tam, zapewne w nowym laboratorium, produkują 'Trigger', specyfik pod wpływem którego zupełnie nad sobą nie panuję, a skropiony nim osobnik staje się jej jedynym celem do rychłej dekapitacji. W tym momencie nie jest zdolna opanować swoich berserckich zapędów nawet gdy celem staje się dla niej najbliższa osoba. No dobra. Może raz się udało. Raz. Niestety nie w momencie, gdy celem stała się jej matka.
Laura nie wierzyła ani we wróżby, ani w przeznaczenie. Nie widziała niczego specjalnego w ich spotkaniu, oprócz tego, że Harry najwyraźniej dostrzegał w niej coś czego ona w ogóle nie potrafiła znaleźć patrząc w swoje odbicie w lustrze, a mianowicie czegoś co zachęcało do zagadywania. Mutantka nie patrzyła na siebie w kategoriach kogoś kim można się zainteresować pod kątem bycia ładnym czy z jakiś względów interesujących. Tym bardziej zerkała na Harry'ego z zaciekawieniem... oczywiście, gdy nie patrzył. Mierzyła twarz Osborna wzrokiem, popijającego drinka, w ten sam sposób co osoba chcąca poznać myśli rozmówcy. Był tajemniczy, wyciszony, w tym wszystkim tak bardzo mroczny, że to aż przyciągało. W mieszance drogich perfum wyczuwała również zupełnie inny zapach jego ciała, tak jakby był na coś chory, inny... choć na twarzy chłopaka nie dostrzegła nic co mogłoby świadczyć, że jest niedomagający...
Wtem dostrzegła smutek... Tym razem była pewna, że to nie ona wywołała ten grymas. Wbiła spojrzenie swoich zielonych tęczówek w oczy Harry'ego. Widziała jak bił się myślami, zastanawiając się nad czymś usilnie. Na dodatek ten blady uśmiech i teatralne wzruszenie ramionami. Osborn najwyraźniej wracał myślami do rzeczywistości, dlatego ponownie skupił uwagę na czarnowłosej.
- Widzę, że nie tylko mnie coś męczy. - Odparła tym razem nie uciekając wzrokiem od posępnego oblicza Harry'ego.
Gdy zmarszczył czoło słysząc jej odpowiedź, musiała przyznać, że prawie... prawie kąciki ust powędrowały ku górze. Tak naprawdę nie było jej do śmiechu. Czy pochodziła z Kanady? Czy może z miejsca, gdzie się urodziła i wychowała na zawodowego morderce? Sama zmarszczyła brwi i puściła wzrok na szklankę coli. Na jej twarzy mógł dostrzec ból i smutek oraz niemoc. Sroga mina na chwilkę odpuściła. Wyciągnęła rękę i chwyciła za szklankę. Na dłoni mógł dostrzec zaschniętą i niedomytą krew, w szczególności pomiędzy knykciami.
- Nie wiem jak mam inaczej odpowiedzieć na to pytanie. - Upiła łyka napoju z którym ewidentnie było coś nie tak...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harry Osborn

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 27/04/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Sie 27, 2015 3:55 pm

- Tak, każdy ma swoje... demony - odpowiedział blondyn, zamyślając się na chwilę nad tym, czym jest jego demon. - Z moim jednak sobie nie poradzę, choćbym chciał - dodał, cicho westchnąwszy i upił niewielkiego łyka drinka.
Zielony Goblin, Zielony Problem, albo jak inaczej kto go chciał nazwać, którym stał się zaraz po tym, jak przyjął dawkę specyfiku wynalezionego przez własnego ojca, oraz poddał się procedurze aktywującej ten mutagen. Co sprawiło, iż jego najczarniejsza część umysłu, cała agresja i wola walki oraz chęć zemsty, i inne najgorsze jego cechy się wyolbrzymiły, a nawet, jak na złość, stały się nową osobą, która dzieli ciało z Osbornem. A która w każdym momencie może być skłonna do tego, by choć na chwilę owe ciało przejąć.
Wtem zauważył na jej dłoni zakrzepłą i niedomytą krew. Zmarszczył na to czoło, jednak pominął milczeniem. Cóż, on również doskonale wiedział, jak to jest prać kogoś po twarzy. Nawet jeśli owym kimś był najlepszy przyjaciel, który permanentnie i perfidnie wbił ci nóż prosto w serce. A to waśnie zrobił Harry'emu sam Spider-Man. Co prawda tuż przed "śmiercią" Harry'ego zakopali topór wojenny, mało tego, współpracowali!, jednak nie do końca wiedział, czy Parker wie iż się obudził. I nie był pewien, czy powinien go o tym poinformować. Znaczyłoby ro również, że prędzej czy później on musiałby wybrać stronę. Normana, własnego ojca, który co prawda i tak miał go w rzyci, czy Parkera, teoretycznie obcą osobę, która jednak była dla niego oparciem w trudnych chwilach, ze wzajemnością.
Kobieta następnie powiedziała, że nie do końca wie, jak to do jasnej Anielki wytłumaczyć. Ten uśmiechnął się pod nosem do niej, jednak jego wzrok, dość chłodny, i to nie odnośnie odcienia jego oczu, i analizujący wszystko i wszystkich wbity był w nią w wyraźnym, acz nienachalnym, jak błękitnooki miał nadzieję, zaciekawieniu.
- Nie musisz więc odpowiadać - odparł Harry, zerkając na nią badawczo.
Nagle zauważył na jej twarzy smutek i niemoc. Tak, te uczucia jemu również towarzyszyły. Ostatnio zbyt często, jednak podobnie jak Laura, próbował tego po sobie nie pokazywać, dlatego tym bardziej był u takich osób na podobne mikroeksprecje przewrażliwiony. Chciał jej jakoś pomóc, jednak jedyne co mógł to porozmawiać. Ewentualnie przytulić czy podrzucić pieniędzy. Nic więcej, zdaje się, nie mógł jej zaoferować.
Kiedy upiła łyka, nie umknął jego uwadze delikatny grymas, świadczący iż, przynajmniej jej zdaniem, z napojem było coś nie do końca w porządku i czuła dziwną nutę w smaku. Zdziwiło go to, jednak tym razem ugryzł się w język, coby nie wyjść na idiotę i znowu zadać na głos pytanie, które nie do końca powinno paść, jednak nie omieszkał się rzucić Laurze pytającego spojrzenia.
- Wszystko dobrze? - zapytał się łagodnym, spokojnym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 20, 2015 2:32 pm

- I co? Czekasz, aż przejmie nad Tobą kontrolę? - Nie mogła powstrzymać prowokacyjnego tonu. X również walczyła z demonami. Praktycznie co dziennie zmagała się z wątpliwościami dotyczącymi swojego człowieczeństwa, jestestwa i sensu życia, którego nie mogła odnaleźć. Ale czy łatwo to określić, jeżeli nie do końca jest się świadomym gdzie tego wszystkiego powinna szukać? Gdy uciekła z Facility, gdy została wyrwana z marazmu bycia 'dziewczyną do towarzystwa', miała swój cel, widziała także swój koniec. Teraz choć żywa i nieco bardziej etycznie naprostowana, czuła jak grunt osuwa się pod jej nogami, a dokładnie w momencie złości, czy depresyjnych stanów, które ostatnimi czasy miewała.
Laura, podobnie jak Osborn również zmagała się z przerażającą złością, tak silną, tak bardzo intensywną, że często nie potrafiła sobie z nią poradzić. I jeżeli chodziło o walkę, najczęściej ta cecha ratowała jej życie, choć i o nie zupełnie nie dbała. Wszystkie emocje natomiast w życiu 'normalnym' uciekały Laurze pomiędzy palcami. Czuła, że żyje podczas misji, w momencie, gdy musiała kogoś 'unieszkodliwić'. Miała cel. Miała dokładnie określone wytyczne, wykonywała zadanie, czyli to do czego została od małego przyuczona. Problem pojawiał się wtedy, gdy sama miała wybrać, gdy sama miała podjąć decyzję. Taki sam problem miała osoba, która tak naprawdę nie wiedziała czego chce.
Widziała jak zmarszczył czoło spoglądając na zakrwawioną dłoń, ale jej nie schowała. Może chciała go również nastraszyć? Może chciała zobaczyć obawę w spojrzeniu Harry'ego? Zwątpienie? Lęk? Wszystkie te emocje, które widziała w spojrzeniach osób, które zdążyły ją poznać od tej złej strony, bądź skleciły obraz Laury na podstawię plotek? Osborn natomiast wytrzymał i obraz zaschniętej krwi i zaciekawione spojrzenie mutantki. Nawet powieka mu nie drgnęła, co spotkało się z wewnętrznym zaskoczeniem dziewczyny. Czyżby Harry też miał coś za uszami, skoro jak na ułożonego chłopca przystało, nie raziły go takie widoki?
Odczuła ulgę, gdy stwierdził, że nie musi odpowiadać. Ba. Nawet poczuła się nieco swobodniej, ponieważ Osborn okazał się kimś, kto nie ciągnie jej na siłę za język, ani nie zamierza w negatywny sposób komentować tego jakim zamkniętym usposobieniem charakteryzuję się Laura. Kiwnęła głową z uznaniem, zanim napiła się zaprawionego czymś dziwnym napoju.
- Hmmm nie wiem. Dziwnie smakuję, tak jakby ktoś mi coś dosypał. - Mruknęła zerkając na szklankę. Nawet w tym świetle dostrzegła drobinki białego proszku na dnie naczynia. Pech chciał, że żaden narkotyk na nią nie działał, więc ten, który chciał doprowadzić do nieco upojniejszego stanu Laury miał ogromnego pecha..
I oto on. Rosły mężczyzna podszedł do ich stolika i wyciągnął rękę w kierunku ramienia dziewczyny.
- Dobrze się czujesz? - Zapytał fałszywie troskliwym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar 13   

Powrót do góry Go down
 
Bar 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: