Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bar 13   Pią Cze 15, 2012 10:52 pm

First topic message reminder :




Bar 13 jest miejscem znanym i lubianym, będącym dla wielu ucieczką od problemów i trudów dnia codziennego. Usiądź wśród palm na dachu lub w jednej z loż w stylu Jamesa Bonda. Napij się i pozbądź się z głowy myśli o kłopotach - i przetańcz całą noc przy muzyce serwowanej przez sławnych w świecie DJ-ów. Parkiet tego lokalu jest zresztą w tym celu idealny - obszerny i wygodny.



Ucieknij od tłumu i nabierz powietrza na przestronnym dachu budynku. Tutaj nie dociera już głośna muzyka pulsująca w głośnikach na niższych piętrach - jest spokojniej, ciszej, luźniej. Do tego na dachu działa grill, napić się można również piwa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 02, 2015 11:01 pm

Zmęczony życiem Logan powoli człapał swoimi nogami po wyczyszczonym na błysk chodniku. Jego wzrok wbity był w podłoże, albowiem nie chciał napotkać swym spojrzeniem nikogo znajomego. Nocne koszmary nadal nie ustępowały miłym wizjom, przez co nasz bohater nie potrafił wstać rano z optymistycznym nastawieniem. Ostatnio niewiele się działo w jego życiu. Non stop łazik po okolicznych barach, gdzie wlewał w siebie najróżniejsze trunki oraz jak naszła go ochota to trochę trenował, aby być nadal w formie. Ten dzień zapowiadał się tak samo, jak poprzednie. Najpierw wychyli kilka szklanek whisky z lodem, a później coś rozwali. Na potwierdzenie tych przypuszczeń mężczyzna dotarł w okolice Baru numer 13, gdzie bez namysłu wszedł do środka po ówwcześniejszym otwarciu drewnianych drzwi z należytym impetem. Na jego szczęście wspomniany przed chwilą przedmiot nie wypadł z zawiasów, w skutek czego obecni już klienci olali jego nadejście. Wolverine postanowił zająć miejsce przy samym stoliku barmana. Podczas krótkiej przepychanki do przysłowiowego wodopoju napotkał osobę, która powinna mu kogoś przypominać. Jednak przez otępienie nie rozpoznał w tej postaci Laury. Dopiero otrzymany whiskacz otrzeźwij jego zamglony umysł. Patrząc w szklankę zaczął snuć różnego typu przemyślenia. Większość dotyczyła X-23. W końcu dawno jej nie widział. Logan pod naporem przemyśleń poczuł chęć porozmawiania z nią. Najpierw jednak zamówił kolejne dwie porcje whisky, albowiem swoją już wyżłopał. Z typowym dla siebie usposobieniem podszedł pewnym krokiem do jej stolika. Gdy był na tyle blisko by zobaczyć jej twarz, ujrzał przy niej jakiegoś milczącego typa, który nie zrobił na nim dobrego wrażenia. Mutant pewnym ruchem swej dłoni postawić przed swym żeńskim odpowiednikiem szklankę z alkoholem. Następnie przemówił nieco zachrypłym głosem.
- Witaj. Widzę, że twój koleżka zapadł w jakąś zadumę. Znając życie mogłaś mu też urżnąć język, ale jakoś nie prędko mi do poznania prawdy. Pogadamy gdzieś na uboczu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 02, 2015 11:54 pm

Faktycznie rozmowa coś się nie kleiła, ale ten kto znał Laurę wiedział, że krytycyzm wobec siebie oraz to w jaki sposób siebie postrzegała nie dał i tym razem za wygraną. Mutantka nie potrafiła się otworzyć, na dodatek nigdy nie wykazywała cech gadatliwej nastolatki, która zaśmiewała się z głupich żartów. Poczucie humoru również nie było jej mocną stroną, dlatego nawet się nie oszukiwała, że może stać się dobrym towarzystwem do bajdurzenia w knajpie przy butelce wódki. Ani wódka na nią nie działała, ani inne wspomagające rozmowom 'rozluźniacze'.
Logana wyczuła o wiele szybciej niż zobaczyła jego zarośnięte obliczę. W pierwszym momencie uważne, wręcz przeszywające spojrzenie padło na drzwi knajpy. Cóż, mutant nie należał do najwyższych dlatego to, że kroczył dziarskim krokiem do baru poznała po tym, że nawet największe osiłki schodziły mu z drogi. A może często tu bywał i był znany ze swojej nerwowej i mrukliwej natury? Może właśnie dlatego wybrała to miejsce, a nie inne?
Zaciągnęła się powietrzem dwa razy potwierdzając swoje domysły, aczkolwiek nie ruszyła się z miejsca. Wodziła wzrokiem za mężczyzną, który powoli wyjawił się z tłumu, niczym przystań zza mgły. Nie bez powodu w Laury umyśle pojawiło się takie porównanie, ponieważ Howlett był osobą, która zacumowała mutantkę w rzeczywistości. To on dał jej dom, zabierając do szkoły Xaviera. To on starał się wbić jej do głowy, że jest wartościową osobą... z fatalnym startem. Tylko... gdzie się ostatnio podziewał? Kinney zaczęła się obawiać, że to ona jest powodem zniknięć Logana, dlatego też postanowiła odszukać go na własną rękę.
Mutantka powoli wyprostowała się na krześle skupiając całą uwagę na Wolverinie. Na dodatek poczuła się głupio, ponieważ zdała sobie sprawę, że może mu przeszkadzać. A może wcale nie chciał się z nią widzieć? Co prawda z mimiki twarzy i gestów nie odczytała nieprzychylności w stosunku do jej ponurej osoby, jednak pesymistyczna natura i wbrew pozorom niesamowicie mała pewność siebie w tych kwestiach robiła swoje.
Nie oderwała wzroku od jego twarzy, nawet gdy z impetem postawił szklankę na stolę. Wiedziała, że stuknięcie szklanki o drewniany blat było wymierzone w Harry'ego, coś na kształt chęci wybudzenia i przestraszenia chłopaka. Szorstka postawa oraz cięty żart również nie należał do zachęcających do rozmowy w trójkę, zresztą wcale jej na tym nie zależało.
- Do zobaczenia. - Rzuciła w kierunku Harry'ego bez zbędnych grzeczności, choć w jej przypadku te dwa słowa napawały większym optymizmem niż mogła z siebie wykrzesać po tak krótkiej znajomości. Stojąc już obok Logana wskazała mu stoli, który wypisz wymaluj, znajdował się na uboczu.
- Czyli wolisz nie wiedzieć? Dlatego cie nie ma w szkole? - Zapytała, gdy byli już na osobności, zbierając się całą sobą na odwagę by spojrzeć mu w oczy. Na dodatek kolejny raz z rzędu potraktowała żart... całkiem poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Paź 03, 2015 2:15 pm

Logan na odchodne rzucił wymowne spojrzenie w kierunku zamyślonego chłoptasia. Następnie wraz z Laurą udał się do wolnego stolika, który to wskazała jego rozmówczyni. Mężczyzna idąc za znajomą sylwetką zaciągnął się delikatnie jej zapachem, którego nigdy by nie potrafił zapomnieć, albowiem był on bardzo wyraźny. Posiadał on w sobie coś tajemniczego i niebezpiecznego zarazem. A gdy dotarli do pustej loży Wolverine poczekał aż X-23 usadowi się na krześle, po czym sam zasiadł w typowy dla siebie sposób. Jego arogancja wobec panujących norm kulturowych niebezpiecznie raziła w oczy typowym dżentelmenów. Prawą dłonią pochwycił za szklankę z whisky z lodem, zaś lewą rękę zarzucił sobie za oparcie siedziska. Patrząc w taflę napoju alkoholowego słuchał swoją rozmówczynię, która jak to miała w swym zwyczaju zbyt dosłownie wzięła do serca słowa Logana. Dodatkowo kwestia związana z Instytutem przyprawiła mutanta o dreszcze. W sumie dawno tam nie był. Pierwszego dnia, gdy się wszyscy zebrali zabrakło Jane, ale nie miał śmiałości zapytać się innych o nią. Wolał samemu się dowiedzieć, gdzie ona przebywa ale śledztwo nie wychodziło mu najlepiej. Na te wspomnienia nasz bohater odczuł gorycz w ustach. Aby zniwelować to odczucie uniósł szklankę, upił trochę trunku i ostatecznie odłożył ją na blat.
- Jak zwykle Laura bierzesz wszystko zbyt dosłownie. Odpowiem Ci jednak tak, że nie ma co sprawdzać jego stan, ponieważ gdybyś chciała albo on sobie na to zasłużył to bez mrugnięcia okiem policzyłabyś się z jego paskudną buźką. W sumie nie było mnie już trochę w instytucie. Jakoś nie potrafię się w tej chwili tam odnaleźć. Najpierw brak Jane, a później ty bez słowa wybyłaś. Znając siebie i ciebie pewnie nie za dobrze czułaś się w nowej rzeczywistości. Zgadza się? - zapytał się Logan swojej rozmówczyni, ale jak wiadomo odpowiedź była prosta jak drut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Paź 04, 2015 7:48 am

Laura już nie odwracała się w kierunku Harry,ego, prawdopodobnie dlatego by przekierować całkowitą uwagę Logana na własną skromną osobę. Skupianie się Howletta na Osbornie nie miało dla niej żadnego sensu. Na dodatek obawiała się, że bogacz może wpaść na głupi pomysł odpyskowania włochatemu facetowi, który zdołał paroma zdaniami przekonać Laurę by porozmawiał z nim na uboczu, a tym samym doprowadzić do ostrej jatki, z której nie wyszedł by cało. To czego przez te wszystkie lata się nauczyła to to, że nie zadziera się z Wolverinem, a w szczególności wtedy, gdy ma taki jak teraz nastrój. Przez tą krótką chwile zastanawiała się czy miała okazję widzieć go w tak kiepskim stanie. Mężczyzna wydawał się być prowizorycznie spokojny... jednak jeden fałszywy gest od strony osoby obcej, w stosunku do niego czy do Laury, mógłby rozpętać trzecią wojnę światową. Dlatego też dziewczyna postanowiła odciągnąć go w najdalszy zakątek knajpy, tam gdzie światło rzucało swoje ostatnie promyki, a i dźwięk muzyki nie wbijał się tak ostro w ich wyczulone ucho. Co prawda, żeby zapalić cygaro będą musieli udać się na dach, no ale tak na szybko zlokalizowała właśnie ten kąt.
Mutantka odsunęła krzesło i usiadła na nim z charakterystycznym cichym westchnięciem drewna. To ostatnie w przypadku Logana przerodziło się w głośny jęk w związku z adamantowym, ciężkim szkieletem, wszczepionym lata temu. Dziewczyna rozsiadła się na krześle, zakładając nogę na nogę, ale w ten charakterystycznie męski sposób. Jedną rękę również założyła na oparcie krzesła, a druga powędrowała na stół, gdzie schwyciła podkładkę pod szklankę. Uniosła tekturę i przesuwając kciukiem po rancie wpatrywała się z uwagą w zafrasowanego mutanta. Trzeba jeszcze dodać, że całą swoją postawą pokazywała, że obydwoje się znają i że dziewczyna czuje się przy nim całkiem swobodnie, ponieważ w przeciwieństwie do posiadówki z Harrym, nie trzymała w większości czasu rąk pod stołem, czy nawet nie wydawała się być aż tak spięta. Dziewczyna bardzo dobrze wiedziała jak może wyglądać to z boku... On, dojrzały mężczyzna, z twarzy wypisz wymaluj recydywista, ona młoda i zarazem śliczna dziewczyna z ogromnymi zielonymi oczami... mogło to nasuwać wiele nieprzyzwoitych myśli, dlatego swoją postawą chciała dać do zrozumienia, że osoba z którą rozmawia jest jej bardzo dobrze znana, co... wcale nie mijało się z prawdą.
Pominęła milczeniem pierwsze słowa Logana. Powinien wiedzieć, że bierze wszystko dosłownie, a ona powinna wiedzieć, że Howlett lubi sobie ponuro zażartować. Po prostu dawno ze sobą nie rozmawiali, choć i w tym obydwoje raczej nie byli mistrzami. Jak zwykle cierpliwie wyjaśnił co dokładnie miał na myśli, dlatego po prostu kiwnęła głową. Zmrużyła minimalnie powieki, gdy wspomniał o Jean, ponieważ nigdy ze sobą o tym nie rozmawiali. Dziewczyna doskonale wiedziała jakimi uczuciami ją darzy, wszak zdradzało go chociażby bicie serca, które w obecności rudej piękności momentalnie przyspieszało, jednak nigdy o tym ze sobą nie rozmawiali. Zresztą nie znała się na tych sprawach, sama zaprzepaszczając wszystkie okazje na normalny związek. Najpierw Julian, który jak zapewne Logan zdołał zauważyć, chodził krok w krok za Laurą, usilnie się starając by pozyskać jej względy. Potem Warren, który starał się wbić do tej zakutej główki, że jest kimś więcej, niż klonem sławetnego Wolverine'a. Co zrobiła Laura? Po prostu uciekła. Kiwnęła głową kolejny raz zgadzając się tym samym ze słowami Logana, ponieważ jej rzeczywistość w instytucie zmieniła się w momencie, gdy jej związek z Hellionem rozpadł się już na samym początku, gdy postanowili spróbować. I choć nie do końca jej postrzeganie rzeczywistości przystawało, do postrzegania Logana i obydwoje mieli po części inne powodu, dla którego postanowili odpocząć od Instytutu, ALE będąc zarazem z nim w kontakcie, Laura dosłownie w tym momencie poczuła jak spada jej kamień z serca, ponieważ kolejny raz odnalazła w mutancie kogoś, kto po części wie co ona czuje.
- Musieliśmy się mijać... - Odparła i uciekając wzrokiem w bok ukrywając swe zakłopotanie. Była ciekawa czy zapyta ją o Juliana.
- Warren i ja dostaliśmy informację od Psylocke, że Jean znajduję się w swoim domu rodzinnym... wraz z Havokiem, Cyclopsem i Nightcrawlerem. Mieli ją sprowadzić z powrotem do szkoły. - Wróciła spojrzeniem do Logana, by zobaczyć jego reakcję na to, że Jean odnalazł Scott.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Paź 04, 2015 2:57 pm

Logan kiedy usłyszał od Laury, że Jean znajduje się w swoim domu rodzinnym z Cyclipsem o mało nie rozwalił na kawałeczki trzymanej w prawej dłoni szklanki. Powstrzymała go przed tym obecność kobiety oraz fakt, że w środku była jeszcze whisky, która jest cenniejsza aniżeli persona Scotta. Ten warknął jedynie coś pod nosem, przez co otoczenie nie było wstanie zrozumieć jego krótkiego wywodu. Następnie dopił do końca trunek i zdecydowanym ruchem dłoni przetarł swoje usta. Następnie spojrzał swym typowym spojrzeniem na rozmówczynię. Ta mogła poczuć się narażona, ale tak na marginesie kto nie odczuwał takiego stanu w obecności Wolverina. Oczywiście, że X-23 byłaby wstanie w razie konieczności się obronić, ale mężczyzna ku jej zaskoczeniu otworzył swe usta i powiedział krótkie Dziękuje, po czym podrapał się prawą dłonią po zarośniętym policzku. W międzyczasie odczuł potrzebę zapalenia cygara. Wiedział jednak, że tutaj jest to surowo zabronione. Wiadomo, że Logan nigdy się nie pilnował, ale w tych okolicznościach wolał dać za wygraną. Wsparł się o drewniany blat, który za sprawą jego ciężaru przechylił się na bok. Po kilku sekundach milczenia ponownie zabrał głos.
- Masz może Laura cygaro? Cholernie potrzebuję zapalić. Przy okazji opowiedziałabyś mi coś o tym no... Julianie. - w ostatniej chwili przypomniał sobie imię jej ślepo zapatrzonego kochasia. Dodatkowo przez pryzmat Juliana chciał zmienić niewygodny temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Paź 04, 2015 5:28 pm

Laura zupełnie bez wyrazu wpatrywała się w twarz Logana. Czuła jak złość w nim wzbiera. Odczuwała to również każdą komórką swojego ciała, tak jakby fala gniewu, niczym tsunami zburzyła i jej spokój. Wbrew pozorom Wolverine był jej najbliższy, dlatego przejmowała się nim jako jednym z nielicznych. Czy bała się ataku? Raczej nie. Nawet gdyby Logan wpadł w szał, Laura dałaby radę się przed nim obronić. Zresztą już raz stoczyli walkę na śmierć i życie... Taa... to było ich pierwsze spotkanie. Logan wyczuwszy zagrożenie oddalił się od Instytutu, nieświadomy złego stanu w jakim znajduję się dziewczyna. Zaatakowała znienacka, choć w przypadku Wolverine'a to 'znienacka' jest troszeczkę naciągane, ponieważ miała do czynienia z mężczyzną, który został obdarzony równie perfekcyjnym węchem co ona... no, ale niech będzie. Mężczyzna na początku nie był skory do walki widząc z kim ma do czynienia. Wpierw nie docenił Laury jednak po kilku baaardzo precyzyjnych ciosach doszło do niego, że mutantka nie jest laikiem, ani nie jest zwykłą rozwścieczoną nastolatką. Walka bardzo szybko zamieniła się w tą krwawą, pełną krzyków i złości. X z pełną premedytacją przyznała się, że chce doprowadzić nie tylko do jego śmierci, ale również i do swojej – by zniszczyć ślady po programie Weapon X, przez który została stworzona. Logan natomiast powiedział coś co sprawiło, że momentalnie się uspokoiła, a mianowicie pozwolił jej na uśmiercenie siebie, ale poprosił by ona zachowała swoje życie. Dokładnie ta chwila sprawiła, że podniesione pazury do ostatecznego ciosu opadły, wbijając się w ziemie, a nie w ciało Logana.
Dlatego też nie zamierzała ukrywać przed nim prawdy. Nigdy. I najwyraźniej teraz to docenił, ponieważ usłyszała krótkie dziękuję.
Apropos szczerości... to... nabrała wody w usta, gdy zapytał o Juliana. Zamrugała parę razy chcąc na szybko zebrać myśli, ale nie dlatego, że miała opory by powiedzieć mu szczerze jak było... tylko, że... sama nie do końca wiedziała co się między nimi stało. Nie rozumiała siebie. Nie rozumiała swojego zachowania. Nie rozumiała swojej potrzeby ucieczki przed chłopakiem oraz brakiem pewności czy postępuję wobec niego dobrze.
- Nie mam cygar przy sobie. Na pewno są w skrytce w motorze, który od ciebie pożyczyłam. - Przyznała się od razu, że od paru dni jeździ jego jednośladem, w którym nota bene skończyła się benzyna, ale o tym póki co nie wspomni...
Wstała od stolika i ruszyła powolutku do wyjścia, zerkając na Logana. - I co mam tobie opowiedzieć? Znasz go. To twój uczeń przecież. - Troszeczkę grała na zwłokę i troszeczkę chciała się wywiedzieć co to za plotki usłyszał od innych Howlett. Czy naprawdę w instytucie nic nie da się ukryć? Nie żeby chciała coś przed nim zataić, no ale... Zresztą tak jak powiedziała, znał Helliona i jego niewyparzoną gębę, upór oraz walącą prosto w oczy szczerość. Wiedział, że był wychowankiem Emmy Frost i należał do HellFire Club. Zapewne też zdołał się zorientować, że pochodził z arystokratycznej rodziny, stąd ta jego wkurzająca pewność siebie. Nie uszła również jego uwadze telekineza, którą władał wręcz doskonale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Paź 04, 2015 8:39 pm

Czy zdziwiło mężczyznę przyznanie się do winy swej rozmówczyni w sprawie jednoślada? Otóż nie, albowiem od samego początku obalił mit związany z kradzieżą swojego ukochanego motocykle przez jakiegoś podrzędnego złodziejaszka. Na miejscu, gdzie zawsze parkował pojazd wyczuł delikatny zapach Laury. Dodatkowo ta, dziedzicząc geny Logana miała niewątpliwy dryg do prędkości i głośnych maszyn. Wolverine nie był zły na nią, ponieważ domyślał się dlaczego to zrobiła. Chciała ona po prostu jak najszybciej zniknąć z miejsca, w którym to nie czuła się jak ryba w wodzie.A czy nasz bohater obecnie czuł się jak członek rodziny w społeczności Instytutu Mutantów? Tego nie był pewien w stu procentach. Obecnie panująca tam polityka nie napawała go optymizmem. Pamiętne wydarzenia jednoznacznie przekreśliły grubą kreską dawne i zarazem piękne chwile. Dodatkowo ta relacja na linii Jean, Logan i Cyclops przyprawiłaby nie jednego o zawroty głowy, a jak dobrze wiecie facet nie był zbyt odporny emocjonalnie i łagodny w relacjach damko męskich. Na wspomnienie słów o swoim pojeździe Logan wyszczerzył swe zęby, po czym w typowy dla siebie sposób zapytał Czy maszyna się dobrze spisywała? Następnie machnął ręką w taki sposób by Laura nie odczuwała jakieś presji, no ale jakoś musi mu odwdzięczyć te dni spędzone na durnych spacerach. Ze zgrzytem powstał również ze swojego dotychczasowego miejsca i poszedł za dziewczyną. W czasie krótkiego marszu ponownie wsłuchał się w jej wypowiedź. Przerażający było to, jaką pamięć posiadała jego jakby nie patrzeć córka. On zapewne przez wpływ alkoholu i tytoniu miał niekiedy tak zwane luki w pamięci. Dopiero po burzliwych przemyśleniach, które tak na marginesie o mały włos nie przyprawiły go o zawroty głowy przypomniał sobie iż ten cały Julian był jego uczniem. Oj niewątpliwie nie najlepszy z Logana nauczyciel. Wyczuł dodatkowo iż kobiety coś skrupulatnie zataja. Dosłownie przed wejściem odpowiedział jej.
- Chyba nie mówisz mi całej prawdy. Jestem tego pewien. Śmiało mi możesz wyjawić cała prawdę. W końcu nie najlepszy ze mnie mentor, ponieważ zamiast uczyć i świecić przykładem szlajam się po barach, gdzie większą radość sprawiają mi drinki aniżeli szkolenia podejrzanych typów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 05, 2015 6:43 pm

Laura również nie zamierzała ukrywać, że to ona stoi za zniknięciem jednośladu Logana. Znaczy, wiadomo... ze świecą szukać ucznia, który bez strachu położyłby łapki na motorze Howletta, no ale Laura, jako jego 'córka' miała większe względy, nawet w przypadku tak ponurego i szorstkiego faceta jakim był Logan. Mutantka rzadko kiedy w ogóle się bała. Szanowała Wolverine'a, traktowała go jak mentora, pomimo pewnych wad, których był świadomy. Znała jego umiejętności tak samo jak swoje, dlatego tym bardziej nie zamierzała niczego ściemniać, że kupiła motor na pchlim targu.
Co do drygu do szybkości i powiązanych z tym maszyn, to fakt, Laura śmiało mogła się przyznać, że oprócz zwierzęcej natury odziedziczyła również wręcz uzależniającą ciągote do podwyższania adrenaliny we krwi, tym bardziej, że w przypadku mutantki zadanie było to zgoła trudne, wszak od dziecka umysł Kinney był atakowany zbyt silnymi bodźcami, dlatego tak ciężko było ją wzruszyć.
Dziewczyna natomiast do dziś nie miała pojęcia, że mutant również przestał się czuć w szkole jak w domu. Znaczy, Laura cały czas miała problem, by odnaleźć swoje miejsce na ziemi, które mogłaby nazwać 'domem' i cały czas czuła, że instytut jest miejscem raczej przejściowym, ponieważ droga do odnalezienia własnego 'ja' najczęściej okazywała się bardzo kręta, a podróż aby je w końcu zlokalizować najczęściej bardzo samotna...
- Całkiem nieźle, aczkolwiek trzeba ją naoliwić tu i ówdzie. No... i przede wszystkim zatankować. - Odparła idąc obok Logana, nawet na niego nie patrząc, bo po co? Dobrze wiedziała jaką zrobi minę i że zaraz coś tam zacznie mamrotać pod nosem. Ba. Specjalnie go wyprzedziła by mógł sobie pogadać nawet głośniej.
Zrównali się dopiero przed drzwiami wyjściowymi, dlatego słysząc jego słowa mogła zerknąć na jego profil. Mając cały czas ręce w kieszeniach skórzanej kurtki, oparła się bokiem i otworzyła drzwi knajpy na oścież. Wyszła na świeże powietrze przytrzymując je tak by i mutant mógł opuścić wnętrze baru.
- Nie mówienie wszystkiego, nie jest równoznaczne z mówieniem nieprawdy, Logan. - Odparła nieco głośniej, gdy do ich uszu dopadł hałas ulicy. Dziewczyna podeszła do pozostawionego motoru i ze skrytki pod siedzeniem wyciągnęła cygaro. Odwróciła się w kierunku mężczyzny, wyciągając dłoń z owym upragnionym przez niego 'przysmakiem' tytoniowym.
- Zawsze się szlajałeś po barach. Zawsze wolałeś towarzystwo butelki piwa, niż czyjekolwiek inne... ale nigdy nie powiedziałabym, że słaby z Ciebie nauczyciel czy mentor. - Mówiła nieznoszącym sprzeciwu głosem, będąc w 100% pewna swoich racji, ku potwierdzeniu patrząc mu prosto w oczy.
Nawet się nie zdziwiła, że nie do końca kojarzył Juliana, w końcu dzieciaków było sporo... zresztą często ignorował zbyt rzucających się w oczy, no chyba, że czymś mu zaimponowali... a z tym było bardzo ciężko.
- I to nie tak, że nie chce Tobie powiedzieć o zaszło między mną, a Julianem... po prostu sama tego nie wiem. Musiałam wyjechać by nabrać trochę dystansu. Nawet się nie pożegnałam. - Skrzywiła się. Naprawdę chciała z nim o tym porozmawiać, ale nie wiedziała od czego ma zacząć, dlatego rezygnująco klapnęła na motor, opierając pośladki o skórzane siedzenie.
- A ty? Czemu nie jesteś w szkole? I czemu nie uczestniczyłeś w poszukiwaniach Jean? Chociaż znając ciebie robiłeś to na własną rękę, ale widzę, że coś ciebie powstrzymało... Nie chciałeś jej tak naprawdę znaleźć? - Zgadywała wpatrując się z uwagą w twarz Logana, analizując każdą ekspresje mimiczną jaką się na niej pojawiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 05, 2015 9:47 pm

Laura pomimo trudnej sytuacji związanej z jej życiem całkiem dobrze sobie radziła. Może i nie było tego widać po Loganie, ale ten był pod wielkim wrażeniem jej samodzielności i jakby nie patrzeć odpowiedzialności za swoją osobę. Niejeden dorosły mógłby się od niej uczyć. Nawet sam Wolverine, który ostatnio zamiast stanąć twarzą w twarz z problemami non stop przed wspomnianą koncentracją uciekał. Postanowił on w duchu, iż w końcu zabierze się za rozwiązywanie tych spraw, ale najpierw wolał pobyć z swoją "córką". Ten podczas krótkiego marszu dokładnie wysłuchiwał wszystkiego, co miała mu do powiedzenia jego rozmówczyni. Ten nieźle sobie radził z magazynowaniem danych, gdyż Laura bardzo mało mówiła. Kiedy ta wspomniała coś o pustym baku mężczyzna nerwowo warknął pod nosem niecenzuralne słowo, którego lepiej nie powtarzać. Ten po chwilowej ciszy przerywanej stukotami ich ciężkich butów postanowił przemówić.
- Świetnie się znasz na moim motocyklu. Jak już wiesz, co trzeba zrobić z nim by nadal działał to śmiało możesz się brać do prac renowacyjnych. - po czym ponownie zamilkł i w spokoju podążył za dziewczyną. Kwestię związaną o niemówieniu sobie wszystkiego przemilczał, albowiem sam nie mówił jej wszystkiego. Odwzajemnił jej spojrzenie by ta nie pomyślała iż mutant ją w jakikolwiek sposób ignorował. Na potwierdzenie tego ruszył w charakterystyczny sposób ramionami i w końcu po wyjściu na zewnątrz dotarli do jego ukochanego sprzętu. Ta natychmiast wyjęła jego dobrze ukryte cygaro. Niczym narkoman na głodzie pochwycił za wyrób tytoniowy i po zapaleniu zaciągnął się kilkukrotnie. Syknął przez wypełnione dymem usta - Tego mi trzeba było!- po czym dalej rozkoszował się cygarem.
- Spokojnie Laura. Nie musisz się tłumaczyć. Wszystko przyjdzie w swoim czasie. Dlaczego nie jestem w szkole? Dobre pytanie. Sam nie wiem, jaki jest powód mojej nieobecności. Być może życie zaczęło mnie przerastać. Dobrze zgadłaś, że sam poszukiwałem Jean na własną rękę, ale niestety nic mi nie wychodziło. Później napatoczył się ten Cyclops. Nie odpowiem Ci na ostatnie pytanie, albowiem sam nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Jedno jest pewne muszę nabrać do tego dystansu. Być wolnym strzelcem. Może połączymy siły i odnajdziemy swoje miejsce na Ziemi? - Logan serio zaproponował Laurze współpracę. Jako niezależne jednostki mogliby lepiej popatrzeć na rzeczywistość, w której to się znajdują. Niewątpliwy brak wpływu osoby trzeciej na ich decyzje przyniósłby same korzyści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 06, 2015 4:57 pm

Mutantka miała dobre i złe chwilę, dlatego nie zawsze mogła powiedzieć, że radzi sobie doskonale. Podchodziła do wielu spraw na chłodno, w przeciwieństwie do osób dorosłych, które w złości rzucały się sobie do gardła. Jeżeli się nie znało Laury, ciężko było o wyprowadzenie jej z równowagi. Po prostu trzeba było wiedzieć w jaką strunę uderzyć... I tak właśnie raptem parę dni wcześniej zabiła jednego alfonsa, który podniósł rękę na młodą dziewczynę... dlatego, że nie potrafiła powstrzymać swojej przeogromnej złości, wpatrując się w obraz przemocy jaki i na niej stosowali byli oprawcy. Zresztą o tym również zamierzała opowiedzieć Loganowi, ale nie teraz. A przynajmniej patrząc na jego i tak już zafrasowane oblicze stwierdziła, że to nie jest odpowiedni czas na opowiadanie o swoich porażkach. Już i tak nie wiedziała jak ma zasięgnąć rady dotyczącej związków damsko męskich oraz poczucia, że jest się na to gotowym bądź niegotowym.
Nie zdziwiła się, gdy Logan nie zabrnął z powrotem na te grząskie tereny jakim była rozmowa o uczuciach... lepiej porozmawiać o częściach do motoru...prawda?
- Jeżeli szukasz kogoś, kto za free tobie go przeczyści... - Bardzo dobrze wiedziała, co Howlett ma na myśli mówiąc o 'renowacji'... dlatego nie kończąc zdania spojrzała na niego wymownie.
- Może zrób w szkole jakieś zawody. Kto przegra – ten pucuję motocykl. - Wzruszyła ramionami. Kinney oczywiście negocjowała, ponieważ miała świadomość, że tak jak Logan ujął wcześniej... 'będzie musiała jakoś odpokutować'. Cały czas jednak nie schodziła z tonu i udawała, że cała sytuacja wcale jej nie dotyczy.
Wpatrywała się w niego, gdy palił cygaro, wodząc wzrokiem po kłębach dymu jakie kotłowały się przed tą zarośniętą twarzą. Wysłuchała jego dłuższego wywodu ze spokojem wymalowanym na swojej twarzy, dopiero pod koniec wypowiedzi przeszedł przez nią cień zaskoczenia.
- Jak to? Co dokładnie masz na myśli? - Zapytała się nie kryjąc zdziwienia. Tego się nie spodziewała. Logan zarazem mógł dostrzec ten żywy blask, który na samą myśl o wyjeździe zjawił się w jej oczach. A... może pojawił się już przy samym pomyśle o nabraniu dystansu? Może obydwoje mieli inne pobudki jednak potrzebę taką samą. Znaleźć chwile spokoju, zebrać myśli... znaleźć kierunek w swoim życiu, dzięki któremu owe odzyska sens.
- Dobrze wiesz, że sam nie przyprowadziłeś do szkoły, więc jesteś właściwie prawie jedynym powodem dla którego tam jestem. - Odparła szczerze wpatrując się w niego z tą swoją zniewalającą powagą. Nie wiedzieć czemu, nie czuła się na siłach by odnaleźć siebie sam na sam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 06, 2015 9:58 pm

Logan w zatrważającym tempie wypalił swoje cygaro. To tylko obrazowało, jak bardzo potrzebował się odstresować oraz z iloma trudnymi sytuacjami musiał sobie radzić przez kilka dni. Pomimo lekkiego wzburzenia i mieszanych myśli krążących w jego głowie nie tracił z oczu swojej rozmówczyni, która jak wszystko wskazywało chciała oddalić od siebie zarzuty związane z jego motocyklem. Sprawiała wrażenie nieugiętej w kwestii renowacji. Laura, pomimo pewnej maski wydawała się być zainteresowana, czy też zaintrygowana propozycją Wolverina. Ten wiedział, że nie wyjaśnił jej wszystkiego zbyt dokładnie, no ale jak to miał wykonać? W końcu wyrzucił to z siebie pod naporem emocji. Widział, że wpakował się w sytuację z której nie ma wyjścia. Mutant tylko i wyłącznie swojemu charakterowi zawdzięczał konsekwentność w realizacji wypowiedzianych słów. Najpierw jednak mężczyzna postanowił oprzeć się swoimi muskularnymi plecami o murowaną ścianę. Swoje ręce włożył w kieszenie skórzanej kamizelki by w końcu przemówić.
- Kończąc sprawę motocykla. Nie jestem na ciebie zły. Nie musisz już zgrywać niewiniątka. Jednakże chcę abyś doprowadziła mój sprzęt do używalności. Wiem, że sobie poradzisz. Odnośnie Instytutu. Wiem, że tylko za moją namową zgodziłaś się dołączyć do innych mutantów. W przeszłości, w burzliwej przeszłości kiedy byłem na pograniczu załamania nową mocą Profesor mnie uratował. Z wdzięczności za jego dobroć postanowiłem wkroczyć do Instytutu. Teraz wszystko się zmieniło. Potrzebuję, tak samo jak ty odnaleźć swoją drogę zgodnie z własnym sumieniem. Chcesz wyruszyć w trudną drogę razem ze mną? A może taki stary pryk źle wpłynie na twój prestiż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Paź 07, 2015 6:27 pm

Wytrzymywała jego spojrzenie wpatrując się w Howletta bez cienia wzruszenia. Każdy kto nie znał Laury mógłby pomyśleć, że mutantka jest wypruta z emocji... i fakt na pierwszy rzut oka faktycznie tak to wyglądało. Powściągliwa w gestach, powściągliwa w słowach, niemrawa pod prawie każdym względem... jednak Logan wiedział, że uczucia dziewczyny gdzieś tam są... w środku, zakopane pod grubą warstwą mułu, ...zakopane, bo tak chciał jej stwórca, który zupełnie inaczej widział przyszłość mutantki. Zresztą Howlett nie był lepszy w okazywaniu pozytywnych emocji. Odpychał nie tylko swoją mało sympatyczną miną, ale również brakiem łagodności w zachowaniu oraz do bólu szczerymi komentarzami. Cóż najwyraźniej dobrali się doskonale.
Logan miał naprawdę dużo czasu na wyjaśnienia swojej propozycji, zresztą błysk, który pojawił się w oczach Laury nie zakrawał o szaleństwo czy zapalenie się do pomysłu niczym sam Human Torch, tylko jak już zostało wspomniane wcześniej – zainteresowanie tematem. Dziewczyna do dawna myślała o podróży, więc nie miała wyjątkowo żadnych przeciw wskazań, by pojechać gdzieś z ojcem. I fakt, Howlett w oczach mutantki postrzegany był jako osoba konsekwentna, potrafiąca podjąć nawet najcięższą decyzję... ona natomiast miała cholerny problemy by wybrać dla siebie jakąś ścieżkę. Nie wiedziała czego chce, nie wiedziała również kim jest … i kim być powinna. Wiele razy stojąc gdzieś na uboczu w szkole, nieopodal grupki znajomych, przysłuchując się ich rozmową, zastanawiała się jak oni to robią, że są tacy beztroscy... skąd wiedzą dokąd iść?
- No okay. Doprowadzę do stanu używalności. - Wyrzuciła jednym tchem. Brakowało jeszcze by podniosła dłoń, drugą przyłożyła do serca i przyrzekła na jakieś wyświechtane harcerskie formułki. Ton był trochę zgryźliwy, ale Logan mógł mieć pewność, że mutantka faktycznie zabierze się za motor.
Ponownie wysłuchała jego długiego jak na jej standardy wywodu, mimo to każde słowo, które padło z ust Wolverine'a brała sobie do serca, o czym świadczyła jej śmiertelnie poważna mina.
- To znaczy? Co się zmieniło? A co do wyruszenia w drogę to wiesz, że dla mnie to żaden problem, a reputację i tak już mam fatalną, więc o prestiż też nie musisz się martwić. - Wzruszyła ramionami. Może z tym 'starym prykiem' żartował, ale brak poczucia humoru X nie pozwolił jej nawet na odpowiedzenie równie błyskotliwym dowcipem.
- Tak czy siak trzeba go zatankować. - Dodała i zestawiła motor z podpórki, a potem trzymając za kierownice pchała maszynę w kierunku stacji pali, znajdującej się nieopodal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Paź 07, 2015 9:44 pm

Wolverine, gdy usłyszał zapewnienie Laury względem jego motocykla skinął głową na znak zaakceptowania takiej odpowiedzi. Wiedział, że jak coś powie to prędzej aniżeli później dostrzeże się efekty wdrażania w życie jej obietnicy. Logan delikatnie poprawił się, albowiem twarda ściana nie należała do najprzyjemniejszych podparć. Kiedy dotarła do niego wzmianka dotycząca Instytutu jego twarz lekko z posępniała. Dawna wizja Instytutu pod przewodnictwem Profesora co raz bardziej wydawała się odległa. Mgła przeszłości z każdym kolejnym dniem zakrywała co raz to większe oraz ważniejsze fragmenty obrazu. Ciepłe odczucia stopniowo zastępowane niepewnością i poczuciem zagrożenia. O jakim tutaj mówimy zagrożeniu? Na przykład o wyczuwalnych spiskach, gdzie każdy uczeń, nauczyciel może mieć coś za uszami. Nowa głowa nie budziła w Loganie jakiś pozytywnych odczuć. Sprawiała ona wrażenie osoby, która pragnie władzy. Czy mogła mieć jakieś ukryte zachcianki? Ależ oczywiście, że tak. Reasumując, aktualna rzeczywistość nie wyglądała tak różowo jak minione lata. Mężczyźnie bardzo zależało na Instytucie i bliskich jego sercu osobom, ale będąc w tamtej społeczności nie były wstanie niczego wskórać. Wierzył, że jeżeli odseparuje się, nabierze należyty dystans to odnajdzie sposób na przywrócenie dawnej wizji.
- W czasie drogi opowiem Ci dokładnie co się zmieniło. Będziemy mieli mnóstwo czasu na takie pogawędki. A teraz udajmy się na stację paliw. - oznajmił typowym dla siebie tonem, po czym oderwał swe plecy od podpory i udał się powolnym krokiem za swoją "córką". Mutant wiedział, że z jej obecnością w końcu wpadnie na jakieś rozwiązanie. Dodatkowo może uda mu się jakoś nakierować Laurę na jej ścieżkę. Kto wie? Chyba los.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Paź 08, 2015 8:04 pm

Laura natomiast miała zupełnie inne wrażenie. Nie była zaangażowana w tajemnice w Instytucie, właściwie nie do końca rozumiała czego dotyczą niesnaski między nauczycielami, zresztą sama miała wiele problemów i złych myśli, by móc skupiać się na starszym pokoleniu... Zresztą chyba każdy w szkole wiedział co dokładnie i jak wiele ma za uszami Laura, jeżeli nie z pierwszej ręki to … na pewno z plotek. Jedno było pewne, zawsze i wszędzie będzie stała lojalnie po stronie Wolverine'a. Dlatego też zanim zaczęła pchać motor, wpatrywała się w niego wzrokiem pełnym uwagi i szacunku.
Czy zależało jej na reszcie? W pewnym sensie tak. Na dodatek nie można było powiedzieć, że nie była wdzięczna za to co zrobił dla niej Profesor X i pozostała kadra nauczycielska, ponieważ to oni dali jej drugą szansę i choć część osób spoglądała na nią nie chowając strachu czy obawy, pozostali potrafili wręcz bezwarunkowo rozłożyć przed nią ramiona i tym ciepłym gestem zaprosić do pełnego uczestnictwa w życiu szkoły. Taką osobą m.in. była Storm. Dokładnie ta Storm, która łagodnym oraz troskliwym usposobieniem potrafiła ukoić najbardziej zszargane nerwy, a zarazem siłą i uporem potrafiła przekonać do swoich racji nawet tych, którzy wydali się być nieugięci. Podziwiała ją, tak samo jak podziwiała Logana, że pomimo jej początkowych złych zamiarów, nie chciał by zrobiła sobie krzywdę, nawet kosztem i jego zdrowia. Cały czas zastanawiała się... dlaczego? Co w niej zauważył? Dlaczego chciał się poddać na poczet osoby, której nie znał? Albo znał tylko z listu jej matki, który mu wysłała... Czy na serio coś spostrzegł w jej oczach? Dostrzegł w niej duszę, której tak poszukiwała? A może po prostu zlitował się nad biedną dziewczyną... klonem... wymysłem szalonego wynalazcy, który nie cofnął się przed stworzeniem wynaturzonej istoty, mordercy na zawołanie? To były pytania na, które chciała znaleźć odpowiedź.
- Yhym. - Mruknęła bez przekonania na samą myśl o 'pogawędkach', ponieważ jak każdy wie... Laura z natury była raczej cicha... mrukliwa... posępna... i mało gadatliwa.
- Swoją drogą mamy jakiś plan? Chcesz z kimś się pożegnać? Może... chcesz podjechać do domu Jean? - Zerknęła na niego przez ramie, mozolnie pchając motor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Paź 09, 2015 8:58 pm

Laura zadała bardzo trafne pytanie. Otóż co Logan zamierzał zrobić? W sumie to nasz mutant nie wiedział od czego powinien zacząć, jednakże coś musiał odpowiedzieć swej rozmówczyni. W tym celu ponownie zaczął intensywnie rozmyślać. Jaka nasunęła mu się pierwsza myśl? Pierwszą myślą, jaką ukształtowała jego podświadomość była informacja związana z jutrzejszymi bólami głowy. Niewątpliwie jego czaszka będzie go rypać zacieklej aniżeli po drinkach alkoholowych. Teraz wiecie, dlaczego Wolverine wolał bić się, a nie konwersować czy przeprowadzać mediację. Dopiero po kilku sekundach wiedział, od czego powinni czy też powinien zacząć. Błyskawicznie postanowił podzielić się tym fantem z "córą".
- Na samym początku muszę zdobyć informacje na temat całej tej Emmy. Coś mi się w tej kobiecie nie za bardzo podoba. Na marginesie dodam, że tutaj nie chodzi o aspekt wyglądu. Musi mieć ona coś za uszami. Nie pozwolę, by tajemnicza osóbka dzierżyła to, co zbudował profesor. - po tej wypowiedzi Laura zapytała się faceta, czy ten nie chciałby odwiedzić Jean. Chciałby? Oczywiście, że tak no ale jest jeden mały problem. Mianowicie w jej domu napewno siedzi ten Cyclops. Kiedy tylko Logan o nim pomyśli, to z trudem zatrzymuje ostrze które z chęcią ujrzałyby światło dzienne. Nasz bohater nerwowo przygryzł wargę i warknął.
- Na to przyjdzie czas. Teraz mam ważniejsze plany do realizacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Paź 11, 2015 11:46 am

Laura zawsze się zastanawiała jak to możliwe, że Logan po ostrym piciu miał kaca. Czyżby jego healing factor nie wyrabiał tak dużej ilości alkoholu? A może to po prostu kac moralny z myśli, że zamiast robić coś pożytecznego to spędza czas na 'piwkowaniu?' Chociaż nie, piwo dla Logana to tzw. chleb powszedni. X osobiście nie przepadała ani za alkoholem, ani za paleniem cygar. Raz na ruski rok zdarzało się jej zaciągnąć papierosem, jednak jej wyostrzone zmysły nie lubowały się w takich gorzkich smakach. Piwo odrzucało goryczką, a cygaro duszącym, a przede wszystkim drapiącym w gardło zaduchem.
Zwróciła głowę w bok cały czas pchając motor po to by móc posłać mu pytające spojrzenie. Nie do końca zrozumiała co Logan miał dokładnie na myśli mówiąc o walorach Emmy Frost. Nie wiedzieć czemu nawet przez myśl jej nie przeszło, że Howlett dostrzega te często uwydatnione wdzięki blondynki.
- Czyli masz złe przeczucia i chcesz ją sprawdzić? To znaczy, że wracamy do szkoły? Czy masz inny plan? - Rozumiała dlaczego Logan podchodził do Frost tak nieufnie. Kobieta najwyraźniej zadomowiła się w szkole i póki co grała tam pierwsze skrzypce. Z drugiej jednak strony, o czym nie chciała za bardzo powiedzieć, dzięki Emmie w szkole zaczął panować jako taki porządek i choć sama również nie ufała kobiecie, widziała, że nastroje uczniów uległy poprawie. Może to było złudne, może za szybko ucieszyli się na myśl o stabilizacji, jednak ciężko walczyć z faktami.
Logan natomiast nie zamierzał wysyłać swojej czujności na wakację. I bardzo dobrze. A może sam chciał zostać dyrektorem? Uśmiechnęła się do swoich myśli, nie uśmiechając wcale.
- Czyli póki co nici z wyjazdu? - Zapytała zbliżając się powoli do stacji, cały czas mozolnie pchając motor, aż w końcu 'zajechali' na parking.

//zt – zrób pls temat ze stacją i pisz już tam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anderson

avatar

Liczba postów : 5
Data dołączenia : 01/01/2016

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Sty 07, 2016 6:36 pm

Kobieta nie zwykła przychodzić to takich miejsc jak Bar 13 bez żadnej konieczności. Nie lubiła miejsc tłocznych, gdzie ludzie byli tak ściśnięci, że nie dało się prawie przejść, a alkohol dało się wyczuć z odległości kilku mil. Niestety, każdy bar, pub czy cokolwiek innego w tym stylu były dla niej piekłem i wbrew temu, że często widziała w takich miejscach kobiety starsze od siebie, czuła się o parę lat za stara na takie klimaty. Jakby była nastolatką to pewnie często by tam przychodziła, niestety już nią nie jest. Jest dorosłą kobietą zagubioną w tłumie. Przynajmniej taka wydaje się na zewnątrz.
TARCZA ją tam wysłała. Poszukiwali człowieka, osoby, która mogłaby mieć coś wspólnego z jakimś odległymi w czasie zamieszkami, w których mięliby brać udział super złoczyńcy. Oczywiście dla niej wydawało się to bez sensu, ale pracodawców trzeba słuchać. Nie mogła sobie przecież pozwolić na opuszczenie TARCZY, kiedy jej poszukiwania Ojca jeszcze nie dobiegły końca, ba, po jedenastoletniej służbie ledwo się zaczęły.
Nie wiedziała dokładnie kogo szuka. Jedyne co jej powiedzieli to 'Wypatruj kogoś kto zachowuje się nad wyraz podejrzanie', co nie było wskazówką, lecz utrudnieniem.
Przeszła przez tłum aby dojść do baru. Wydawał jej się tak odległy, chociaż gdyby pomieszczenie było puste znalazłaby się tam w kilka sekund. Kolejny minus tłumów. Zajmują zdecydowanie za dużo miejsca.
Usiadła na stołu barowym, od razu prosząc wolnego barmana o szklankę soku pomarańczowego. Nie zamierzała nic pić, nie na służbie. Ogarnęła wzrokiem pomieszczenie w którym zdecydowana ilość osób deptała się nawzajem na parkiecie. Nikt jak na razie ‘nie wpadł jej w oko’, przez co zostawała w spokoju.
Kiedy już dostała szklankę z sokiem, powąchała go, upewniając się, że barman jednak nie dolał jej ani kropli alkoholu, po czym wychyliła się lekko za ladę, wyciągając rękę po słomkę.
Teraz pozostało już tylko siedzieć tak resztę nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny Blaze

avatar

Liczba postów : 72
Data dołączenia : 29/08/2014

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Sty 09, 2016 8:07 pm

Johnny Blaze, niegdyś słynny kaskader. Obecnie bohater, lub coś w tym stylu. Blaze typowym bohaterem, nie był. Działał na skraju moralności, a raczej działało jego drzemię. Zmęczony ciągłą ucieczką, przed swoim demonem. Przemierzał ulice NY, w poszukiwaniu niczego tak naprawdę. Swoim motocyklem jechał, i jechał. Mało kiedy zaglądał do miast, robił to raczej z ciekawości. Co się nowego wydarzyło, oraz z samotności. Mimo że jest typem samotnika, to czasem fajnie jest rzucić kilka drętwych żartów do kogoś. Więc zaparkował swój pojazd przed barem, gościna w takim miejscu. Nie była chęcią, poznania jakieś panny, alkoholu czy tańca. Najwyraźniej w świecie, chciał zobaczyć czy jakieś bardzo złe duszyczki. Przypadkiem nie kręcą się w tej okolicy, nie zapominajmy że mimo wszystko jest Riderem. Osobą walczącą że złem, mimo cholernego paktu z Mefistem! Jednak wracając co zrobił nasz bohater, postanowił trochę pobyć w nietypowym miejscu dla łowcy grzeszników. Tłumu nawet nie zauważyły, jego kabury i łańcucha. Było to zaletą takich miejsc, wszyscy są wstawieni lub zajęci zabawą. Przedarł się przez ten tłum, po czym złożył zamówienie kiedy dotarł do jakiegoś wolnego barmana. - Poproszę jakiegoś bez alkoholowego drinka, po alkoholu mam koszmary... Po czym przez myśl mu przeszło. - Pewnie ta kobieta pomyśli sobie, że jestem jakimś pseudo motocyklistą. Który nosi skórę na pokaż, a alkoholu się boi. Bo ma złe sny, i pewnie sobie doda do tego że moczę łóżku. Heh, ale może jest kimś ciekawym? Zagadam, co mi szkodzi. Kobieta wyróżniała się, była starsza od reszty ludzi w barze. Więc mogła być ciekawym osobnikiem, który pomógłby Riderowi łapać winnych. Johnnemu mimo częstego bycia samotnikiem, nie zapomniało się. Jak rozmawia się, z atrakcyjnymi kobietami. Więc postanowił, wykorzystać swój urok.(Mimo że wygląda jak Nicolas Cage xD) - Nie pomyśl sobie źle, ale to tylko wymówka te koszmary. Tak naprawdę nie piję, bo to szkodzi na szare komórki! Jestem Johnny... Johnny Blaze Pewnie o mnie słyszałaś kiedy bawiłem się w sporty ekstremalne na motorze. Wiesz przeskakiwanie stadionu piłkarskiego, który jest pełen helikopterów itp. Jak będziesz grzeczna, to może sobie zrobimy selfie abyś sobie mogła pochwalić znajomych. Jakiego to fajnego , i znanego gościa spotkała. Jak będziesz niegrzeczna, cóż... mam na takie persony gorące spojrzenie... hehe. Zapowiadało się ciekawie, jak na samotnika. Johnny rzucił parę drętwych żartów, i aluzji. Chciał tak rozładować napięcie, aby dalsza rozmowa była przyjemniejsza. Warto ując, że samotnik nie zawsze ma problemy natury aspołecznej. Zaś nawet osoba z takimi problemami, potrafi nieźle grać osobę towarzyszką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anderson

avatar

Liczba postów : 5
Data dołączenia : 01/01/2016

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Sty 17, 2016 6:57 pm

Nie minęło dużo czasu, a kobieta dostrzegła kątem oka, że ktoś zajął miejsce tuż obok niej. Wydawało się jej, że skądś go kojarzy, jednak wiele nie mogła powiedzieć po ukradkowych spojrzeniach wysyłanych w jego stronę. Z tego co wywnioskowała po jego wyglądzie, sam do najmłodszych nie należał. Odwracając swoją uwagę od mężczyzny, upiła sporego łyka z szklanki, odchylają przy tym głowę do tyłu.
Usłyszawszy zamówienie jakie złożył zmarszczyła brwi. Serio, dorosły facet i koszmary? Sama je miewała, jednak nie znając osobnika obok niej nie mogła stwierdzić czy ma do tego podstawy. Dlatego też wydawało jej się to dziwne. Co prawda nie zakładała nic o jego moczeniu się w łóżku, ale jednak.
Wzdrygnęła się, kiedy coś do niej powiedział. Głównie dlatego, że nie przyszła tam wdawać się z ludźmi w konwersację bez znaczącej potrzeby, ani też po to aby kogoś poznać, broń Boże. Odwróciła jednak „łaskawie” głowę w jego stronę, starając się wykazać jak największe zainteresowanie tym co do niej mówi.
Okazało się to ciekawsze niż jej się wydawało. Poznała jego imię i nazwisko – kolejną nad wyraz znajomą część, chociaż nie była pewną czy aby na pewno wynikało to z tego, że gościu był niegdyś kaskaderem – oraz to że wcale posiadał koszmarów. A szkoda. Kiedy skończył, wygięła usta w coś co domyślnie miało przypominać uśmiech, chociaż nie była w tym dobra.
- Zawsze to jakiś powód no nie? – odparła, upijając ostatnie krople soku. – Johnny, hm... Nie jestem pewna czy o Tobie słyszałam, kaskaderstwo nigdy nie kręciło mnie na tyle aby znać nazwiska jakiś sławnych kaskaderów. A szkoda, może właśnie siedzę obok jakieś wielkiej gwiazdy, a nawet o tym nie wiem? Nie ważne, nazywam się Megan Anderson, miło mi.
Ryzykowała, przedstawiając się mu imieniem i nazwiskiem, jednak jej wewnętrzny instynkt nie alarmował jej, że Blaze jest kimś podejrzanym. Chociaż ostrożności nigdy za wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Sty 30, 2016 11:56 am

Rozmowa tak naprawdę dopiero zaczynała się powoli rozkręcać, jednakże akurat w tym momencie przerwał ją dźwięk komunikatora Anderson. S.H.I.E.L.D. najwyraźniej pilnie czegoś od niej chciało, gdyż wzywało kobietę do najbliższej bazy agencji - a jeden taki budynek znajdował się nawet w samym Nowym Jorku.

Anderson dostaje z/t - lub ewentualnie może napisać jeszcze jeden post z reakcją na mg i w nim wyjść sama, mnie to obojętne. Jeśli Johnny niedługo wróci, to może pisać tu dalej, o ile zawoła sobie kogoś do towarzystwa; jeżeli nie, to jego również można uznać za wyprowadzonego z tematu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar 13   

Powrót do góry Go down
 
Bar 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: