Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3472
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bar 13   Pią Cze 15, 2012 10:52 pm

First topic message reminder :




Bar 13 jest miejscem znanym i lubianym, będącym dla wielu ucieczką od problemów i trudów dnia codziennego. Usiądź wśród palm na dachu lub w jednej z loż w stylu Jamesa Bonda. Napij się i pozbądź się z głowy myśli o kłopotach - i przetańcz całą noc przy muzyce serwowanej przez sławnych w świecie DJ-ów. Parkiet tego lokalu jest zresztą w tym celu idealny - obszerny i wygodny.



Ucieknij od tłumu i nabierz powietrza na przestronnym dachu budynku. Tutaj nie dociera już głośna muzyka pulsująca w głośnikach na niższych piętrach - jest spokojniej, ciszej, luźniej. Do tego na dachu działa grill, napić się można również piwa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Sie 29, 2012 4:31 pm

---Czas teraźniejszy, Pentagon, Waszyngton, sektor E---
-Tom! Tom, chodź tu i zobacz! Cholera, co się dzieje? - Krzyknął jeden z przerażonych informatyków wojskowych, gdy stracił kontrolę nad jednym z ich superkomputerów odpowiedzialnych za sterowanie satelitami wojskowymi. Tom, oficer dowodzący, podbiegł natychmiast do podwładnego...
-Odsuń się! - Krzyknął do niego, próbując wklepać do komputera komendy awaryjne, nic jednak nie reagowało.
-Sir, jedna z naszych satelit obiera za cel Nowy Jork.
-Cholera jasna, odetnijcie ją!
-Nie możemy, sir...

---Aktualnie, Dach Baru 13, Nowy Jork---
Drona przez chwilę nie dawała całkowicie znaku życia, jeden z mężczyzn który wbiegł za Ravenem na dach, wyleciał przed siebie z kamerą w ręku i zaczął kręcić film. Wtedy drona zareagowała i podniosła się do góry, na wysokość dwóch metrów, wręcz wystrzeliła w powietrze, biorąc na cel mężczyznę z kamerą. Jednostka całkowicie nie zareagował na próbę nawiązania połączenia, wszystkie łącza z nią były zablokowane, wymagałoby to bardzo niebezpiecznej próby włamania się do nieznanego systemu. A na to - jak się okazało - nagle stało się za późno.
Wszystkie światła, urządzenia elektryczne, laptopy, telefony, aparaty - momentalnie padły lub przepaliły się. Żadnego światła, żadnego strzału, po prostu wszystkie urządzenia elektryczne w zasięgu pięciu ulic od baru przestały nagle działać, niektóre lampy na ulicy pękły z przeciążenia. Impuls był wystarczająco silny, by tego wszystkiego dokonać i zaatakował wszystkie urządzenia elektryczne w obszarze - z wyłączeniem drony, wszystko padło, a jeśli tak się nie stało, systemy powinny były natychmiast zacząć wariować, podawać nieprawdziwe odczyty, kasować własne dane.
Mężczyzna z kamerą krzyknął z przerażenia i robiąc krok do tyłu, przewrócił się i upuścił kamerę. Drona zareagowała natychmiast, biorąc na cel kamerę, wysunęła z lewego skrzydła karabin o kalibrze 30mm, lufa wyglądała zupełnie jak lufa działka M61 Vulcan, następnie z działo uruchomiło się i w ułamku sekundy wyrzuciło z siebie około trzydziestu pocisków, całkowicie niszcząc kamerę, a jednocześnie przebijając się przez dach.
Po zniszczeniu celu, drona wymierzyła w kierunku Black, biorąc na cel głowę i nie poruszając się już z miejsca. Ta jednostka nadal była uszkodzona, z dziur w pancerzu co jakiś czas strzelały iskry, drona była w powietrzu bardzo niestabilna, obniżając i z powrotem podnosząc swoją odległość od ziemi, jej systemy były wyraźnie poważnie uszkodzone.
Wszyscy zwykli cywile w panice wybiegli z dachu, sprzęty elektroniczne nie działały lub szwankowały.
Skan drony nie wykazał niczego, jednostka była zbudowana z materiału nie pochodzącego z ziemi, a sygnatura energetyczna nie należała do żadnej przypominających te ziemskie, na dodatek była bardzo silna, zupełnie jakby drona miała w siebie wbudowane bardzo pokaźne źródło energii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Sie 29, 2012 6:06 pm

Deadpool odbywał właśnie miłą pogawędkę z niedawno poznaną nieznajomą, która z jakiegoś powodu cały czas wmawiała mu, że jest facetem(Też mnie to zastanawia...), gdy nagle niedaleko nich efektownie "wylądowała" drona(A co jeśli ona jest transwestytką, albo, co gorsza...Transwestytą?!). Nim Deadpool zdążył zareagować, na dachu pojawiła się dosyć duża grupka ludzi, w tym kilku jego niedawno poznanych znajomych(Ciekawe czy Venom pożyczyłby mi kiedyś swojego symbionta...Zawsze zastanawiałem się jak to jest bujać się na pajęczynie, gdy wiatr wieje w twoją twarz...To takie romantyczne!), a chwilę później cała okolica została pozbawiona elektryczności(W tym moje urządzenie do teleportacji. Zła drona, zła.). Jakiś odważny cywil, chcący całe zdarzenie nagrać i wrzucić na youtube przewrócił się(Frajer), a jego kamera została ostrzelana przez działko dużego kalibru(Fajne to działko), należące do robota. Cała sytuacja przerodziła się w dość nieciekawą, gdy dron jako kolejny cel objął nową przyjaciółkę Wade'a(Przyjaciółkę? Ja chcę ją tylko przelecieć. O ile nie jest transwestytą).
- Ale fajny, uzbrojony lepiej ode mnie, słodziutki robocik! - Deadpool natychmiastowo zniszczył całą powagę sytuacji, gdy z takim komentarzem podszedł do drona, po drodze odpychając Black na bok, co w pewnym sensie można zaliczyć jako uratowanie jej życia(Widzisz, jaki ze mnie dobry superdziwoląg?).
- Fajny karabin, gdzie taki kupiłeś? - Wade stanął naprzeciw unoszącemu się w powietrzu przybyszowi z kosmosu i poklepał go po działku(Tylko ja mam wrażenie, że to brzmi nieco dwuznacznie?), zostawiając na nim małą niespodziankę(Gdyby robocik nadal był niegrzeczny...): Ładunek wybuchowy o niedużej, ale wystarczającej do uszkodzenia wcześniej wspomnianej broni sile.
- Widzicie, nie jest taki groźny! - powiedział, jednocześnie odwracając głowę w kierunku Venoma, Nomada i reszty(To chyba ten moment, w którym w filmach wróg nagle odstrzeliwuję mówiącemu to zdanie człowiekowi głowę)(W razie czego ja zdetonuję ładunek)(Jak to zrobisz martwy?)(Nie przemyślałem tego planu do końca...).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Sie 29, 2012 6:09 pm

Okazało się, że urządzenie nie lubi być kamerowane. Wystrzeliło bowiem w jednego z gapiów, ludzie pouciekali na dół albo pochwali się za stolikami, a maszyna użyła czegoś co przypominało impuls EMP. To nie może być broń wojska... Wyłączyło chyba każde urządzenie elektryczne w promieniu pięciu ulic! Dobrze, ze schował telefon. Szkoda, że impuls i jego nie oszczędził. A co jeżeli w pobliżu jest szpital? To mogło właśnie kogoś zabić. Raven musiał działać...Odskoczył od drony, chowając się za powalonym stolikiem.Sięgnął po Berettę, jednakże jej nie wyciągał. Jedynie trzymał rękę na uchwycie pistoletu, będąc gotowym do odbezpieczenia broni i obserował maszynę zza zasłony... Zaczynał żałować że nie przywdział kostiumu... Nagle Deadpool wpadł na niesamowicie głupi pomysł...Postanowił maszynę wysadzić. Wszystko w porządku, ale wokół są cywile, co więcej to małe bydlę właśnie wyłączyło prąd na dużym obszarze, i jest uzbrojone! Raven w ułamku sekundy wyskoczył zza stolika i wpadł w Deada, odpychając go zanim zdołał przyczepić swoją bombę do drony. Deadpool odleciał na kilka metrów i wyrżnął w barierkę, wyginając ją znacznie pod wpływem uderzenia o sile podobnej do uderzenia małego samochodu. Raven w ręce trzymał bombę, o którą się rozchodzi, i cisnął nią na dach innego budynku... Stanął następnie między maszyną a pozostałymi obecnymi tu ludźmi...Na twarzy malował się grymas gniewu, szybko przechodzący w zimną obojętność...
- Może od razu nas wszystkich zabij, świrze!- Rzucił, by zaraz w głębi duszy napluć sobie w brodę...Taak, może jeszcze kły pokaże by pokazać że nie jest zwykłym człowiekiem, zniszczyć całą przykrywkę... Cała sytuacja była dlań jak wieczność...Nie wiedział czy zaraz ktoś go pochlasta przerośniętą maczetą czy otrzyma serię z Vulcana w plecy...Ale miał to gdzieś. Na śmierć niewinnych nie pozwoli.
Powrót do góry Go down
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Sie 29, 2012 6:35 pm

No dobra. Tego się zupełnie nie spodziewał. Na dachu wylądował najprawdziwszy DRON. Bezzałogowy aparat latający. I o ile początkowo wydawał się unieszkodliwiony... Tak nagle pojawiło się działko typu Vulcan, co oznaczało tylko jedno. Kłopoty.
- Ej, ludzie... To jest dron. Drona. No. - powiedział, jakby ktoś jeszcze się nie zorientował, z czym mają do czynienia.
Pytanie, co jednostka tego typu robiła w centrum Nowego Jorku. Uzbrojona.
- Centrala, tutaj agent Venom. Codename 4563. Jestem właśnie na dachu Baru 13, gdzie spadł uzbrojony dron. Drona. No. Maszyna stanowi zagrożenie...
- Eugene.
- Co chcesz?
- Komunikator nie działa. Nie masz żadnej łączności...
- Co?
- Jesteśmy wolni, Eugene. Wolni.

Flash już nie słuchał. Czuł, że symbiont mówił prawdę. Skoro nie ma żadnej łączności, starzy nie odpalą bombki w jego głowie. Ostatnia smycz została spuszczona. No, przedostatnia... Teraz cała nadzieja w tym, że wola Flasha jest w lepszym stanie niż łączność.
- Dobra. W imieniu S.H.I.E.L.D. niniejszym przejmuję teren. Nomad, nadzoruj ewakuację cywili. Z całego budynku. Black, nie mieszaj się. Deadpool... Spieprzaj. Spieprzaj, zanim rozwalę Ci łeb i zgarnę klucze do miasta za pozbycie się takiego pajaca. I zabierz tego drugiego.
Venom wyciągnął MP5-ki i wycelował w maszynę. Nie sądził, by się przebił... Ale póki nie wymyśli jakiegoś sensownego planu, musi to wystarczyć.
- Mówi Venom. W tej chwili schowaj działo... - Venom gadał do bezzałogowego aparatu. Geniusz.

Chociaż nie.

Ktoś nim musiał sterować, nie?


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 1:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Sie 29, 2012 7:37 pm

Alice spoglądała na maszynę. Wtedy na dach wleciał cywil. Z kamerą. Zaczął nagrywać. Dziewczyna zadygotała. Już miała zrobić owemu człowiekowi krzywdę gdy stało się coś czego się zupełnie nie spodziewała. Część programów, które między innymi odpowiadały za kontakt z domem po prostu padła. Część skanerów również się nie odzywała. Dziewczyna przez chwilę zajmowała się sobą, toteż olała fakt, iż kamera mężczyzny uległa zniszczeniu. Zaraz potem do przodu wypruł Dead. No tak, byłby chory gdyby zrobił inaczej, nieprawdaż? Ale zaraz! Któryś z klientów musiał pobawić się superhero. Alice wyciągnęła ramię i wymierzyła w niego repulsor. Och! Poleciała z grubej rury już na dzień dobry.
- Wynoś się stąd. - mruknął groźnie. Zaraz jednak ramię opadło, nie czekając na reakcję nieznajomego. Black już zamierzał się odezwać do maszyny, która bardzo go ciekawiła, gdy dotarły do niego słowa Venoma.
- Po pierwsze, nie masz nade mną władzy. Po drugie, nie wchodź mi lepiej w drogę, pajęczaku. - powiedziała przechylając trochę głowę w jego stronę. Zaraz jednak znów cała uwaga skupiła się na obiekcie leżącym przed nią.
- Witaj, nieznajoma istoto. Twojemu urządzeniu nic się nie stanie. Zadbam o to ja, Black Iron. Nie zamierzamy z Tobą walczyć, dlatego schowaj broń. Twojej jednostce nic się nie stanie. - powiedziała w kilkunastu językach, które miał wgrany Black. Któryś przekaz maszyna musiała zrozumieć. Z pewnością lepiej niż słowa Venoma, który nie dysponował tłumaczem.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Sie 30, 2012 8:13 am

Dron reagował niesamowicie szybko na to co działo się dookoła. W pierwszej chwili, kiedy Deadpool ruszył w kierunku maszyny, ta natychmiast zwróciła swe działo w jego stronę, było już o krok od tragedii gdy maszyna zorientowała się, że mężczyzna wyjął ładunek wybuchowy, który został już namierzony przez sensory okrętu stacjonującego na orbicie - cel był prosty, ładunek miał zostać odpalony zanim Dead zbliżyłby się wystarczająco do drony, przez proste przeciążenie.
Zareagował jednak Raven, odpychając niedoszłego napastnika z dala od drony, na co maszyna wpierw zareagowała wzięciem na cel "wybawiciela" i dokonaniem jego całkowitej analizy, nie trwało to nawet sekundy i nie było zauważalne w żaden sposób, a maszyna skierowała swe działo na Venoma, rozpoczynając natychmiast analizę tego osobnika, bardzo dogłębną, gdyż odczyty natychmiast wyłapały, że w przeciwieństwie do Ravena który nie był człowiekiem, ten osobnik tutaj miał w sobie inną istotę i najwyraźniej spróbował przejąć kontrolę nad sytuacją. Logiczne, odpowiednie dla ludzi, standardowe działanie, jednak nie wszyscy się dostosowali do poleceń, nie zrobiła tego choćby Black, ta osoba zamknięta w pancerzu postanowiła dyplomatycznie przekonać maszynę do swoich racji.
/Gdybym był zwykłym, prostym SI.../
Pomyślała jednostka, podejmując decyzję na temat sposobu rozwiązania problemu bez użycia ostrzejszych środków przymusu bezpośredniego. Z drony wydobył się dźwięk, głos - nie elektroniczny, w żaden sposób nie komputerowy, a taki - jakby przemawiała przez maszynę żywa istota - albo raczej jeszcze gorzej - jakby ta maszyna miała wbudowane struny głosowe istot organicznych - co w rzeczywistości było po prostu wysoce zaawansowanymi systemami dźwiękowymi. Głos był niski, poważny, doświadczony - jak mogliby stwierdzić, jeśli któreś z nich zna się takiej analizie istot żywych.
-Sytuacja w której się znaleźliście, dalece przekracza Wasze możliwości, nie kontrolujecie jej, nie jesteście w stanie. W okolicy pięciuset metrów od tego miejsca znajduje się kilkuset cywili, ta jednostka jest dla mnie cenniejsza niż oni, złóżcie swą broń i dezaktywujcie systemy obronne.
Rzekła maszyna, nie kłamiąc, nie w swoim przekonaniu, okolica przeszła dokładny skan, zostały przeprowadzone symulacje różnych sytuacji, w najgorszym wypadku Kraken atakujący to miasto będzie najmniejszym problemem.
Ze słów które wypowiedziała maszyna, można był wysnuć prosty wniosek - ta drona była dla kogoś bardzo ważna, na tyle ważna by poświęcić dla niej wiele niewinnych istnień ludzkich, coś było na rzeczy, wystarczyło dowiedzieć się co i dlaczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Sie 30, 2012 10:53 am

Nomad zbytnio nie wiedział co ma zrobić a mimo, że impuls zakłócił pracę jego kombinezonu po kilku minutach zaczęły się komunikaty;
Przywrócono łączność, wyregulowano częstotliwość pracy skafandra, zmieniono ustawienia w zasilaniu, odłączono przepalone obwody mniej istotnych funkcji.-były one słyszalne dla obecnych gdyż w hełmie były specjalne głośniki, które umożliwiały mu wysłuchiwanie takich informacji. Na słowa Venoma miał zamiar odpowiedzieć, lecz słowa drony go zaskoczyły, po czym powiedział;
Jeśli w tej okolicy jest zbyt wielu cywilów to lepiej nie ryzykować walki. Na razie wysłuchajmy tej maszyny.-po tych słowach powiedział do drony-Jaką mamy gwarancję, że nic nam się nie stanie albo chociaż niewinnym i postronnym osobom?-miał nadzieję, że rozmowa umożliwi wynegocjowanie jakiegoś bezpieczeństwa dla obecnych cywilów w okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Sie 30, 2012 4:31 pm

Ustrojstwo nie dość że wyłączyło wszystko co elektryczne w okolicy, to jeszcze zaczęło w niego celować.. Super. Do tego Black Iron również celował w Ravena, a nie w dronę... Stąpał po cienkim lodzie. W końcu też odezwał się Venom...W imieniu czego przejmuje teren? Zgadywał, że chodzi o jedną z wielu tajnych służb, które działają, podczas gdy CIA zbiera laury za ich robotę. No bo jak to inaczej wytłumaczyć?
Jednakże kiedy odezwał się ów osobnik po raz drugi, zaczęło Ravenowi świtać. To TEN Venom...Świetnie...Taka wierchuszka wariatów się tu zbiera, a on jest w cywilnych łachach z pistoletami i sztyletem. Chyba przestanie udawać człowieka, a pozostanie tylko Ravenem...
Chwila ta trwała jak wieczność, dopóki maszyna się nie odezwała, i to nie jak większość SI, tylko jak żywa istota...To zdecydowanie nie jest ludzki sprzęt. Jednakże to coś chce jedynie drony...Powinni mu ją oddać. Czymkolwiek jest ów głos.
- Czymkolwiek jesteś..- Odezwał się nieśmiało.
- Mógłbyś chociaż przywrócić energię elektryczną? To może ocalić czyjeś życie.- Dodał po chwili, cały czas stojąc na ugiętych nogach między droną a agentami i hologramem. Nie miał zamiaru wyciągać broni...Przynajmniej nie teraz. Sytuacja tego nie wymagała...Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Sie 31, 2012 1:42 pm

- Black. Pieprz się. Zobaczymy, jak będziesz bohaterował, gdy TO wybije pół tysiąca nowojorczyków. Albo zza krat. W końcu i Tobie S.H.I.E.L.D. się dobierze do dupy. Więc z łaski swojej zamknij się i znikaj, nim Cię aresztuję. Albo po prostu siedź cicho i zostaw robotę zawodo...
Flash denerwował się coraz bardziej. I coraz bardziej miał ochotę spuścić symbionta ze smyczy, żeby tylko powstrzymać drona. Dronę. Ochota wzrosła jeszcze bardziej, gdy maszyna wycelowała w niego swoją broń.
Teraz celowali w siebie nawzajem. Maszyna z działa, Venom z dwóch MP5 i teraz dodatkowo z S&W Sigmy, trzymanej w jednej z macek. Pajęczy zmysł dawał o sobie znać o potrójną siłą, adrenalina uderzała mu do głowy.
Tak niewiele brakuje.
- Eugene... Daj tylko znać...
- Zamknij się. -
syknął. Nie chciał, by ktokolwiek go słyszał. W końcu i bez tego sytuacja była dramatyczna.
- Dlaczego mam rzucić broń? Nie zwykłem dyskutować z terrorystami. A Ty właśnie za takiego uchodzisz. Grozisz śmiercią niewinnych...
Venom przechylił głowę w bok. A słysząc głos ze skafandra Nomada, zwrócił się do niego, nie opuszczając wzroku z drona.
- Nomad, masz łączność?


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 1:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Sie 31, 2012 2:05 pm

Alice obserwowała uważnie towarzyszy. Rozmowa przyniosła jakiś efekt. Może uda im się jakoś dogadać i uratować życie tych ludzi. Wprawdzie dla Alice mogli zginąć nawet teraz, ale trzeba udawać bohatera. To wcale jednak nie oznaczało, że nie przyłoży Venomowi, który skierował broń w dronę. Płyty na rękach schowały broń Black. O rzuceniu nie było mowy.
- Nie ryzykuj i schowaj broń. Ryzykujesz życie tych ludzi. To coś nie pochodzi z Ziemii. Kto wie czym może mas potraktować Schowaj broń. - powiedział Black. Maszyna spojrzała na agenta. Ruszyło odliczanie. Venom miał 10 sekund na rozpoczęcie czynności. Jeżeli nie zareaguje, Black nie bę miał wyboru.
- To nie jest atak. - mruknął do drony. Wtedy Black zawył, tak jak w parku. Pisk miał doprowadzić Venoma do roztopienia się. Dziewczyna zakładała, że będzie to tylko kilkaaście sekund. Wówczas zamilknie i spojrzy na dronę.
- Schowaj broń i zidentyfikuj się. - rzucił Black do maszyny.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Sie 31, 2012 6:49 pm

/Ignorancja, zgubna pewność siebie./
Przeanalizowało AI, sprawdzając sens działań istot organicznych.
-Nie macie gwarancji, człowieku, nie dostaniecie jej.
Odparła drona, analizując zachowanie pancerza Nomada, a raczej jego brak reakcji co na ułamek sekundy dał do myślenia sztucznej inteligencji. Drona ponownie wymierzyła w Venoma, analizując dogłębnie jego wypowiedź.
-Agent Eugene Thompson, numer 4563, pseudonim "Venom", dezerter armii, członek samozwańczej organizacji chcącej naprawić świat. Wasze ustroje zabraniają istnienia takich organizacji, działających w świetle Waszego prawa, Ty jednak nazywasz terrorystą moją jednostkę, samemu biegając wśród tych których chcesz chronić z podłączonym do siebie symbiontem, którego aktualnie nie kontrolujesz? Brak logiki, bez mojego udziału stwarzacie dla swej rasy większego zagrożenie niż ja.
Odparła drona, w głosie nie dało się wyczuć żadnych uczuć, nic, typowa maszyna.
Nagle wszystko jakby wróciło do normy, zakłócenia padły, światła w domach na ulicy zapaliły się ponownie, trwało do dosłownie dwie-trzy sekundy, a chwilę później, EMP uderzyło ponownie, tym razem już z pełną siłą satelity wojskowego, mającego na celu zniszczyć wybrany cel, za który obrał całkowicie Nomada, przez co tylko on mógł odczuć jakiekolwiek efekt - a jakie? To zależało od wytrzymałości jego kostiumu, jednak siła ataku była skupiona wyłączenia na nim, przez co była dziesięciokrotnie wyższa niż poprzednio.
Na tym się jednak nie skończyło. Z za pleców znajdującej się tutaj grupy dobiegł nagle dźwięk, dźwięk zanikającego pola magnetycznego, elektryczny, dziwny, a co pojawiło się za nimi? Ogromna jednostka latająca, nieznany na ziemi statek, wysłany przez Dur-Shurrikuna na pomoc dronie - transportowiec klasy K'Hara.
Wszystkie działa jednostki były wysunięte i przygotowane by wystrzelić w dowolnym momencie, największą grozę mogły tu budzić dwa odbezpieczone luki rakietowe. W centrum tak tłocznego miasta zapewne nie był to dobry pomysł, zwłaszcza, że nie była to wojskowa technologia, kto wie jaką siłę rażenia mogły mieć te rakiety.
-Poddajcie się lub zginiecie, zabierając ze sobą wiele niewinnych istnień.
Ostrzegła ostatecznie drona. Tak - to było finałowe ostrzeżenie, to dało się wyczuć po głosie, jego stanowczości, wyraźnie było w nim słychać "to już koniec, nie mam zamiaru dłużej się tu bawić". Teraz już się nie krył, co oznaczało jedno - przestało mu na tym zależeć i był gotów narobić wielkiego hałasu i bałaganu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Wrz 01, 2012 6:47 pm

Popchnięty przez Ravena Deadpool uderzył o barierkę z nieco większą siłą niż mogłoby się na początku wydawać. Mimo swojej nadludzkiej wytrzymałości i czynnikowi regenerującemu, stracił na kilka minut przytomność, co było powodem tymczasowego zamilknięcia z jego strony(Nieprawda, nie straciłem przytomności)(Jakoś trzeba wyjaśnić to, że nic nie gadałeś. To trochę nienormalne, że milczałeś przez tak długi czas)(I kogo to wina?)(Nie miałem weny...Byłem zajęty...A, zamknij się!)(Wymyśl coś lepszego)(Chrzań się?)(Nieee, wymyśl lepszy powód mojej "nieobecności")(Uderzenie uszkodziło twoje struny głosowe?)(Kiepskie)(Zamilkłeś, bo wcinałeś właśnie popcorn oglądając całą sytuację?)(Dno)(Byłeś zbyt zajęty czytaniem pisemek dla dorosłych?)(Lepiej...Ale pomyśl jeszcze)(Zamyśliłeś się nad sensem istnienia ludzkości, życiem pozaziemskim?)(Nuuuda)(Zobaczyłeś tego drona, statek i postanowiłeś obejrzeć sobie Star Treka, albo Star Wars, korzystając z PSP?)(Hmmm, po impulsie EMP? Gorszego pomysłu nie miałeś? O to mój: Deadpool, to znaczy ja, po ataku ze strony tego idioty, Ravena, wkurzył się, że inni bohaterowie nie traktują go z należytym szacunkiem(I to ja lamię?), ulotnił się z dachu i zszedł zobaczyć jak sytuacja w środku baru. Tam zauważył hordę nagich, napalonych i seksownych panienek, które dowiedziawszy się od barmanki, że Wade jest tutaj(Marzysz...)...No to wymyśl coś lepszego). Deadpool poniekąd posłuchał Venoma i "spieprzył", ale tylko z dachu. Znalazłszy się w środku baru, w przypływie heroizmu, nakazał wszystkim, którzy pozostali w budynku, natychmiast go opuścić, tłumacząc, że "na górze mały kosmita robi zamieszanie"(Do tego dopił kilka piw, pozostawionych przez uciekających i wrócił na dach, mając na sumieniu dobry uczynek)(Bo napił się alkoholu?)(Nie, idioto, bo nakazał wszystkim cywilom opuścić bar. Nędza, ale niech już będzie)(Eh). Po powrocie ujrzał, że na niebie pojawił się kolejny przybysz z kosmosu. Od razu wyciągnął komórkę, chcąc to nagrać, ale zapomniał o jednym szczególe:
- Pieprzony impuls elektromagnetyczny. A liczyłem, że w końcu któryś z moich filmików na youtube zdobędzie więcej niż tysiąc lajków - Wade wyrzucił komórkę(Hej, nie była tania, jeśli się zniszczy, wisisz mi 200 dolców)(Wybacz)(Żartowałem, ukradłem ją jakiemuś frajerowi)(I ty się uważasz za superbohatera?)(Nie, za najemnika, który w wolnych chwilach próbuje być superbohaterem).
- A tak właściwie, ty nieźle uzbrojona kupo złomu, czemu naszło cię, by atakować naszą piękną, pełną zanieczyszczeń planetę, opanowaną przez skorumpowaną, pełną przemocy i agresji cywilizację? My tu tylko sobie spokojnie żyjemy, mordujemy, gwałcimy...Tak w ogóle masz tam może wbudowaną mikrofalówkę? Trochę zgłodniałem od tej akcji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 02, 2012 7:34 am

Alice zamrugała słysząc słowa wydobywające z głębi maszyny. Black natychmiast zaczął wszystko zapisywać w bazie danych. Co jeżeli wiedziała kim jest żelazko. Nie, nie, nie. Alice nawet nie chciała o tym myśleć. Dane dotyczące Venoma mogły okazać się bardzo przydate. Jakby na zawołanie znów mogli połączyć się z domem. Alice natychmiast przekazała tam nagrania i notatki zrobione przed chwilą. Nie tylko to było jednak ciekawe. Zaraz ich oczom ukazał się transportowiec. Kolejne zdjęcia, nagrania i analizy.
- Nikt nie chce z Tobą walczyć. Co najwyżej poznać. Technologia, ktòrą dysponujesz jest niezwykle interesująca. - odezwał się Black. W międzyczasie planowała już ewentualną drogę ucieczki. Zastanawiała się także jak mogłaby powstrzymać dronę przed atakiem. Nie rozumiała też czemu ta postępuje w taki, a nie inny sposób. Zastanawiające były też jej uszkodzenia. Coś musiało nieźle jej zaszkodzić. Ciekawe tylko co, skoro maszyna nie była zainteresowana kontaktem z nimi. W takim wypadku nie powinna krążyć po Ziemii. Tylko, że skoro już tu była to musiała czegoś szukać. Skoro nie interesowali ją ludzie to może ich surowce. Tylko, że do najlepszych one nie należały. Mogła ruszyć na inne planety. Mimo kombinowania w umyśle Alice wciąż było to pytanie - po co?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 02, 2012 10:46 am

Zaczynał naprawdę żałować, że nie wziął stroju...Inaczej komuś już dawno spadłaby pusta głowa. Raven widział wyraźnie, że owa maszyna nie chce zwady, a jedynie odejść w spokoju. Każde z tych dziwadeł natomiast chce kontaktu z czymś, co chce jedynie odlecieć do domu...
- Nie widzicie do cholery, że to coś NIE CHCE z nami rozmawiać, a jedynie się wynieść w swoją stronę?- Rzucił agresywnie w stronę Black i Venoma...Tego ostatniego jeszcze zrozumie. On jest na granicy utraty kontroli. Black natomiast myśli chyba, że Stark nie dobierze mu się do tyłka...Raven widział co się działo na Stark Expo, tak samo jak i na torze w Monte Carlo...telewizja nadawała jak głupia, niecodziennie takie fajerwerki się widziało. A i internet swoje ciemne zakątki ma, w których można pozyskać informacje uważane za tajne... Nagle pojawił się kolejny statek, jakby znikąd. Jeżeli jeszcze ktoś myśli, że to dzieło ludzkiej ręki, teraz powinien wypluć swoje słowa. Torino odwrócił głowę do drony,
-Po prostu odleć stąd...- Powiedział. Tego chce, prawda? Jak odleci a mimo to ktoś będzie chciał to zniszczyć, to pewnie sobie poradzi...Ta mała drona ma wystarczająco imponujące uzbrojenie aby skasować samobójcę...
Powrót do góry Go down
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 02, 2012 12:53 pm

Nomad słuchał innych oraz drony gdy w jego kierunku został skierowany cały impuls EMP. Cóż on sam się nie poruszył lecz usłyszał z hełmu;
Uwaga, przeciążenie systemów głównych pracy skafandra. Natychmiastowe wyłączenie wszelkich funkcji w celu ochrony przed uszkodzeniem. -po tej krótkiej informacji wszystkie systemy kombinezonu uległy automatycznemu wyłączeniu przez co istnieje niewielkie ryzyko ich zniszczenia. Thomas słysząc słowa B2 i Ravena dodał w kierunku drony;
Posłuchaj mnie uważnie. Nikt z tu obecnych na pewno nie chce toczyć walki z tobą bądź twoją rasą. Nie mamy wrogich zamiarów nawet możemy współpracować. Przecież teraz rozmawiamy więc chyba jest możliwe wynegocjowanie jakiegoś układu by móc ze sobą współpracować.-przy tych słowach zdjął z ramienia karabin i położył go na ziemi, z wyciągniętym magazynkiem. Miał nadzieję, że ta maszyna zrozumie to iż on na razie nie chce walczyć z nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Wrz 03, 2012 11:03 am

Flash zbladł. Nie dlatego, że maszyna znała jego tożsamość. Nie dlatego, że ujawniła ją publicznie. A było to niebezpieczne, zwłaszcza, że teraz mógł być na celowniku zarówno jako Venom jak i jako Eugene... Nie. Dlatego, że ten złom nazwał go DEZERTEREM. Jego, który walczył za Amerykę na drugiej półkuli. Który tracił przyjaciół. Który stracił NOGI.
Nie pozwól mu, Eugene. Nikt tak nie może do nas mówić. - Flash wyraźnie wyczuł negatywne emocje symbionta. Tak jakby on sam czuł się urażony tym, jak traktowano jego nosiciela. Uczucie, jakimi Eugene dażył symbionta znajdowało się gdzieś pomiędzy złością a... sympatią? Jednak z naciskiem na to pierwsze.
- Zamknijcie się. Obaj! - Venom już nie miał siły, by ukrywać tego, że słyszy głosy.
Agent powoli umieścił palce wskazujące na spustach. Również macka trzymająca pistolet ułożyła się w taki sposób, że mogła nacisnąć na jego spust. Ciekawe, czy 19mm wystarczy, by wyrządzić jakieś szkody dronie... Wiedział jedno: drona to zarejestrowała na pewno.
Jednak nie wystrzelił. Pojawienie się statku kosmicznego sprawiło, że Venom był przerażony. A w praktyce jeszcze większa ilość adrenaliny dostała się do jego krwi.
- Dobra, blaszaku. Opuszczam broń. - mówiąc to, powoli odłożył broń na ziemię. Za dużo broni w centrum miasta. Gdzie do cholery jest S.H.I.E.L.D.?! Jak można nie zauważyć statku wiszącego nad Nowym Jorkiem? Znowu?
- Teraz mów, czego chcesz. Odejść? Potrzebujesz le... Mechanika?
Eugene, co robisz?
- Zaufaj mi, symbiontku. Wiem, co robię.
Ufam ci...
- Wiem.


Ostatnio zmieniony przez Venom dnia Sob Lis 03, 2012 1:49 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Wrz 03, 2012 11:54 am

Maszyna pominęła słowa Deadpoola, który ubrał w bardziej doraźny sposób to co wcześniej Dur już skomentował. AI odczekało w ciszy, aż każdy powie to co miał do powiedzenia i ostatecznie aż wszyscy złożą broń, a kilka sekund później, zarówno drona jak i transportowiec K'Hara schowały swe uzbrojenie, zamykając je za grubymi blachami.
Transportowiec przemieścił się, przelatując nad cała grupą, a następnie ustawił się za Droną - jakieś dwa metry wyżej od niej - i ponownie obrócił w stronę grupy, a ze spodu transportowca wysunął się właz, umożliwiający wejście na pokład, właz ustawił się na wysokości barierki, gdyż SI nie planowało zabierać na pokład nikogo więcej. Był to jednak moment kiedy mogli zacząć rozmawiać.
-Zgadza się, to jest moja technologia.
Zaznaczył Dron, w odpowiedzi na słowa Alice. SI nie zamierzało się tą technologią dzielić z pierwszym lepszym przedstawicielem gatunku ludzkiego, który na dodatek ukrywał się w jakiejś sztucznej zbroi z którą więcej było problemów, niż mogło być pożytku.
Jednostka odwróciła się w kierunku Nomada, odpowiadając teraz na jego pytanie.
-Wasza rasa nie może mi nic zaoferować. Moje możliwości technologiczne oraz bojowe dalece Was przewyższają. Dlaczego miałbym więc podejmować z Wami współpracę?
Odparł, kierując swoje ostatnie pytanie do wszystkich. Mogło się wydawać, że użył trochę ostrego słownictwa, jednak gdy osiemset tysięcy lat temu trafił na Centauri Jeden, to po użyciu identycznego sformułowania w przeciągu stu tysięcy lat - które dla niego były kilkoma minutami - rozwinął się technologicznie o kilkaset tysięcy lat w przód. Natomiast wyliczenia logistyczne podpowiadały, że warto było podejmować takie ryzyko, zawsze mógł dowiedzieć się czegoś nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Wrz 03, 2012 1:15 pm

Alice powoli obróciła głowę w kierunku Ravena. Jej spojrzenie utkwiło się w nim. Black zacisnął pięści.
- Jakbyś nie zauważył, to nikt mu w tym nie przeszkadzał, a teraz wypad stąd! - ryknął na niego. Aramarath powoli się uspokajała. To tylko nic nie warty człowiek...Cywil... Black powoli rozluźnił dłonie. Olej go. W tym momencie odezwał się Nomad. Alice delikatnie się uśmiechnęła. Może jednak obędzie się bez walki i nawiążą współpracę. W końcu podobno ludzie mieli co mu zaoferować. Tylko, że maszyna najwyraźniej nie była do tego chętna. Mimo to warto spróbować. Przed nimi stanęłyby nowe możliwości. Oczywiście, mówiąc "nimi", Alice ma na myśli siebie oraz swoją kochaniutką maszynkę.
- Przemyślmy wszystko raz jeszcze. Na dach budynku spada Twoja maszyna. Pomijając, że ledwo się trzyma to jeszcze wzbudza spore zainteresowanie ludzi. Co robisz? Wysyłasz transportowiec, który, powiedzmy sobie szczerze, nie jest ani mały, ani dyskretny. Podejrzewam, że chciałeś pozostać w ukryciu trzymając nas od siebie z daleka i niszcząc kamerę, ale, jak widzisz, nie wyszło Ci to. Ziemski sojusznik, nawet jeżeli ma niespotykane moce i umiejętności, jest czymś tutaj już w miarę normalnym. Nie byłoby dla niego problemu podlecieć i zgarnąć Twoją rozsypującą się dronę nie zwracając na siebie uwagi wszystkich w pobliżu. - powiedziała po chwili zastanowienia się. Słowa leciały jednym ciurkiem, tak aby żadne z nich nie było wstanie mu przerwać. Black skrzyżował ręce na piersi i oczekiwał reakcji machiny. Trochę się nagadał, ale miał nadzieję, że będzie warto.
Powrót do góry Go down
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Wrz 03, 2012 3:57 pm

Spojrzał na Black. Gdyby nie to, że jego twarzy dalej nie było widać, mógłby dostrzec coś na kształt zaskoczenia. Albo pogardy. Ewentualnie jakiejś emocji pomiędzy. Po prostu nie wierzył w to, co słyszał.
- Ty też. Odlecisz stąd, a wujek Venom będzie udawał, że nigdy Cię tu nie było.
Agent zacisnął pięści. Na całym ciele pojawiło się nalkanaście malutkich macek, tańczących do niesłyszalnej muzyki. Wyglądał jak wtedy w parku, tuż przed chwilową utratą kontroli... Tylko że teraz nad sobą panował. No, prawie. Nie znosił wykorzystywania symbionta jako broni, ale w tej chwili uznał to za najlepsze rozwiązanie. Domyślał się, że to pewnie pomysł symbionta, który zasugerował to jego podświadomości, ale nie przejmował się tym zbytnio. Już niczym się nie przejmował.
I wtedy usłyszał coś, przy czym wyrzucanie cywila okazało się wyłącznie przewinieniem. Oferty(tak, był pewien, że to oferta) słuchał z przekręconą w bok głową.
- I ten ziemski sojusznik... To zapewnie Ty? Ktoś, kto jest o krok od uznania za superprzestępcę? - Venom odwrócił się w stronę maszyny - To już lepiej zmykaj, nim się rozmyślę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Wrz 03, 2012 5:03 pm

Nomad słysząc odpowiedź drony, lekko się uśmiechnął po czym odpowiedział;
Nie miałem na myśli tylko naszą technologie ale także coś o nas jeżeli byś chciał. Lecz muszę mieć pewność, że nie wykorzystasz tych informacji przeciw nam. Jeżeli będzie można bezpiecznie ci je przekazać powiem ci to co wiem lecz nic więcej.-po tych słowach spojrzał na Venoma. Cóż słyszał jego słowa i B2 lecz nie skomentował ich tylko powiedział;
Weź trochę spuść z tonu. Na razie dowiedzmy się czy można zawrzeć sojusz z rasą, która wysłała tą dronę i jednostkę transportową.-po tym krótkim zdaniu spojrzał on na transporter i ocenił go szybko. Cóż imponował mu rozmiar oraz to, że w każdej chwili maszyna ta mogła otworzyć ogień, podobnie drona bojowo- rozpoznawcza. Po tych ocenach znów spojrzał na uszkodzoną maszynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Wrz 05, 2012 2:21 pm

Raven zamknął oczy i zacisnął dłonie w pięści...Głód. Jego natura zaczynała się upominać o swoje. Nie mogła wybrać lepszego momentu. Ludzka część psychiki Ravena starała się pohamować morderczy instynkt, chociaż na chwilę...Nie mógł uwolnić furii tutaj. Bez kostiumu, ze świadkami, cała przykrywka poszłaby się gonić. Po chwili napięcie ustało. Torino jeszcze się trzyma...
- Rzeczywiście, kostium w stylu Iron Mana jest niezwykle subtelny...- Odparł w kierunku Black...Nie bał się, bardziej się denerwował. A im bardziej się denerwował, tym bardziej tracił kontrolę. Prawie jak Hulk, tylko że Hulk miażdży a nie rozrywa na kawałki...Oni naprawdę nie widzą, że ten...cokolwiek to jest nie chce współpracy. Można by rzec że przypałętał się tu przypadkiem. Tak samo jak cywil zwany Scottem.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Wrz 05, 2012 2:49 pm

Drona wysłuchała ponownie w ciszy wypowiedzi wszystkich tu obecnych. Maszyna wpierw obróciła się w stronę Alice, transportowiec pozostał nieruchomo w powietrzu.
-Błędnie zakładasz, że zależy nam na utajnieniu naszych działań.
Stwierdziło AI, następnie odwracając dronę w stronę Nomada oraz Venoma.
-Wiemy o Was wszystko, Wasze "systemy zabezpieczające", "antywirusy" nie są dla nas żadnym wyzwaniem. Nasza rasa nie rozpocznie pertraktacji dyplomatycznych z samozwańczymi bohaterami którzy zdezerterowali z własnych armii, porzucając własną planetę. Organizacje samozwańcze nie są reprezentantami planet z którymi negocjujemy. Nick Fury nie jest godnym sojusznikiem, jedyne czego chcecie to broń. Wy, organiczne istoty, słabe, nie znające praw wszechświata, bezpieczeństwo tej planety stawiacie pod własnym ego. Za Waszą ignorancję nie będziecie płacili Wy, lecz cała ludzkość. Nie jesteście głosem swej rasy. Zostaliście przeszkoleni przez amatorów którzy śmieli nazwać Was zawodowcami.
Odparł dron, wznosząc się na wysokość opuszczonego włazu, umożliwiającego dostanie się na pokład transportera. Organiczne istoty wyraźnie nie rozumiały z kim lub z czym mają do czynienia, nie posiadały nawet najmniejszej wiedzy dyplomatycznej, to bardzo odbijało się w odbiorze informacji przez Dura. Dla niego to wszystko przypominało bardziej kabaret, nie potrafili powiedzieć mu nic co byłoby dla niego sensowne, rzekome jednostki specjalne pozwalały porywać się emocjom w przerażająco wielkim stopniu, co oznaczało dla niego, że nie będzie mógł czerpać z nich żadnych korzyści w przyszłości, gdyż podczas wykonywania zadań - istnieje spora szansa na to, że emocje wezmą górę, a to miało dla niego wielkie znaczenie - jako, że był maszyną i myślał jak maszyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Czw Wrz 06, 2012 5:31 pm

Nomad wysłuchał uważnie słów drona i lekko się zaśmiał. Po chwili się opanował i powiedział;
Widocznie masz tylko ogólne informacje o naszej rasie. Lecz nie wiesz nic o pojedynczych osobach. Mówisz, że zostaliśmy przeszkoleni przez amatorów. Ja tak nie twierdzę uważam, że dwa lata służby jako normalny żołnierz wystarczyły by zdobyć ważne doświadczenie zaś dołączenie do jednostki, z której zostałem ja, zapewne o tym też wiesz jako, że masz możliwość dostania się do tajnych danych armii, uważam za najwyższy zaszczyt. Zawsze na każdej misji starałem się chronić cywili jeśli byli. Jeśli istniała możliwość pokojowego rozwiązania to czemu nie skorzystać choć może być bezskuteczna?-spojrzał w kierunku drony i transportera. Cóż zdawał sobie sprawę, że mógł się im narazić ale czemu nie zaryzykować skoro i tak skafander uległ samodezaktywacji w celach zabezpieczeniu przed ewentualnymi uszkodzeniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pią Wrz 07, 2012 12:15 pm

Czy on naprawdę był taki ślepy? Nie rozumiał powagi sytuacji? Coś nie pochodzącego z Ziemi spada z niebios, a ten stara się doprowadzić do konfliktu. Zabawa w dyplomację zdecydowanie nie jest dla niego. Mogło być gorzej, ale mogło być też lepiej. Sojusz z nieznaną im rasą, mógł okazać się najlepszą inwestycją w nich samych. Wiadomo jednak, że mogła to być ich porażka, a Venom najwyraźniej do niej dążył. Reakcja maszyny dodatkowo na to wskazywała. Nakręcała się coraz bardziej przeciwko nim. Trzeba uspokoić towarzystwo inaczej doprowadzą do konfliktu, który może się źle skończyć dla obu stron.
- Zdejmij maskę i rusz w końcu mózgownicą... albo przynajmniej zadzwoń po kogoś na tyle kompetentnego, aby był wstanie skontaktować się z obcą rasą. - odparła w kierunku Venoma. Sojusz mógł otworzyć przed nimi tyle możliwości, że szkoda marnować taką szansę.
W tym momencie odezwał się Dur, wygłaszając doprawdy powalającą przemowę. Black skrzyżował ręce na piersi, a z wnętrza maszyny wydobyło się nagranie, a zaraz po nim B znów się odezwał.
- "Wy, organiczne istoty, słabe, nie znające praw wszechświata, bezpieczeństwo tej planety stawiacie pod własnym ego. " Wnioskuję, że nie jesteście istotami "żywymi"? Po za tym nie określaj tak ogólnikowo, bo to, że jeden marny pajęczak zachowuje się tak, a nie inaczej, nie znaczy, że wszyscy są tacy. Nie wspominam nawet o niezależnych postaciach, bo każdy kieruje się innymi zasadami. Niektórzy z nich potrafią trzymać dziób na kłódkę. - powiedziała i posłała znaczące spojrzenie Nomadowi. Tak, jemu. W końcu to on pięknie klekotał na lewo i prawo kilka chwil temu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Wrz 08, 2012 3:06 pm

Raven nadal zmagał się z głodem...Było to coraz trudniejsze, co gorsza nowa formuła jego serum okazała się być niewiele skuteczna, i szybko zaczęła być tolerowana przez jego organizm. Skutkowało to niemalże znikomym działaniem na głód krwi. Cała nadzieja pozostaje w jego woli, która utrzyma wewnętrzną bestię. Niewiele pomagały postawy obecnych tu... Każdy chce coś udowodnić, zamiast skupić się na swojej "pracy". Jedno chce dowieść, że można żyć w zgodzie wcale nie pomagając, drugie chce żyć w zgodzie dla swoich korzyści, czym aż cuchnęło, a trzecie chce dowieść że może wygrać ewentualną wojnę...I gdzie tu rozsądek.
- Jesteście siebie warci...Nie widzicie, że to..czymkolwiek to jest.- Powiedział, pokazując palcem na dronę i statek transportowy - Nie zamierza walczyć ani się układać? Gdyby chciało, by nawet słowa nie zamieniło z nami tylko zrobiło to samo, co tamte stwory co rozwaliły Manhattan. - Potem odwrócił się do maszyny, patrząc w to, co wierzył ze jest kamerą. Nie musiało nią wcale być, ale był przynajmniej w teorii zwykłym Nowojorczykiem wciągniętym w jakiś obłęd...
- A gdyby chciało pomówić z kimś, kto jest naszym głosem, to chyba przyleciało nie w to miejsce...Waszyngton jest gdzie indziej.-
Tak, to mu przyszło do głowy. Czemu nie rozwalił się w apartamencie Lincolna w Białym Domu? Może dlatego że nie chciał rozmawiać z Amerykanami. Może właśnie dlatego, że W OGÓLE nie chciał rozmawiać, co zresztą udowadniał niejednokrotnie...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar 13   

Powrót do góry Go down
 
Bar 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: