Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Bar 13   Sob Cze 16, 2012 12:52 am

First topic message reminder :




Bar 13 jest miejscem znanym i lubianym, będącym dla wielu ucieczką od problemów i trudów dnia codziennego. Usiądź wśród palm na dachu lub w jednej z loż w stylu Jamesa Bonda. Napij się i pozbądź się z głowy myśli o kłopotach - i przetańcz całą noc przy muzyce serwowanej przez sławnych w świecie DJ-ów. Parkiet tego lokalu jest zresztą w tym celu idealny - obszerny i wygodny.



Ucieknij od tłumu i nabierz powietrza na przestronnym dachu budynku. Tutaj nie dociera już głośna muzyka pulsująca w głośnikach na niższych piętrach - jest spokojniej, ciszej, luźniej. Do tego na dachu działa grill, napić się można również piwa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1300
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Wrz 08, 2012 9:54 pm

-Dwa lata? Cóż znaczą te słowa względem wieczności, młodziku? Dwa lata względem wojowników tej planety? Ty nie widzisz, uświadamiasz mnie w moich racjach, nie liczą się dla Ciebie cywile, nie liczą żołnierze, nie liczy nawet ta planeta, jedyne co robisz to spełniasz własne pragnienie, próbujesz zostać bohaterem.
Odparła drona, kierując następnie swój "wzrok" w stronę Black. Jej stwierdzenie było bardzo błędne, wręcz niepoprawne pod wieloma względami. Ta istota, sztuczna, mechaniczna. Brak najmniejszego objawu logiki.
-Maszyna w której zamknięty jest człowiek, myślałem, że rozmawiam z inteligentnym, świadomym systemem, tymczasem jesteś jedynie ludzkim programem komputerowym, nieświadomym swego jestestwa, wykorzystywanym niczym niewolnik.
Skomentował dron, odwracając się w końcu w stronę Ravena. Transportowiec K'Hara podleciał bliżej, obniżając swą wysokość na poziom budynku, gdzie właz dotknął podłoża, umożliwiając bezproblemowe wejście na pokład. Drona odsunęła się na bok, nadal obserwując człowieka, a następnie rzekła.
-Reprezentant jak Ty będzie dla nas użyteczny. Dla mnie. Twoja droga stoi otworem, dołącz do nas i zostaw ignorantów tutaj, pokaż nas, naucz, czym są ludzie, jak bardzo wartościowi jesteście.
Rzekło AI, czekając już teraz na reakcję Ravena. Dlaczego on? SI miało na to swoje wyjaśnienie, byłym nim takie względy jak skany organizmu tej istoty - to nie był człowiek - oraz zachowanie, logiczne, strategiczne, przemyślane działania, a do tego brak informacji na temat tego osobnika - kim był, czym się zajmował? Dur chciał go poznać, dowiedzieć się dlaczego ten zwykły, nieznaczący cywil jest na tyle odważny, by tu stać i narażać się swej własnej rasie, by uniknąć konfliktu z nieznaną cywilizacją. Wojny pierwszego kontaktu były normalnością, niczym niezwykłym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Wrz 08, 2012 10:17 pm

Raven był rzecz jasna zaskoczony całą sprawą. Maszyna chce wziąć jego? Ale po co...By poznać ludzką rasę? Nieco źle trafił, Torino jest bowiem tylko w połowie człowiekiem. Ale można by rzec, że to ta lepsza połowa. Scott nieśmiało postawił krok naprzód ku transportowcowi..Czemu akurat on, a nie na przykład prezydent czy członek Kongresu? Może zapyta o to samą maszynę...Powoli wchodził zerkając na pozostałą czwórkę.. Gdy znalazł się w głównym hangarze, rozejrzał się szukając mikrofonu czy czegokolwiek w tym rodzaju. Upewnił się też, że nikt poza nim tych słów nie usłyszy i właz jest zamknięty.
- Zanim mnie zabierzesz, muszę wziąć jedną rzecz z mojego domu, w innej dzielnicy. To ważne.- Powiedział, zaś jego wzrok biegał niepewnie. Głód, cholerny głód osocza...Musiał wstrzyknąć sobie lek zanim zostanie oszalałą bestią i nikt nie będzie miał z niego pożytku, wliczając w to samego Ravena...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sob Wrz 08, 2012 10:58 pm

Alice niewiele interesowały słowa skierowane do Nomada. Olewała je już odruchowo. Za to zlepki liter skierowane w jej stronę, zabolały. Zawsze uważała swoje dzieło za jedne z lepszych. Dbała o nie, chroniła je. Traktował je z czcią, zupełnie jakby to był największy jej skarb. Jakby to było jej dziecko... Dlaczego te słowa mogły zranić? Może okazały się prawdziwe? Może uderzyły w jej najczulszy punkt? Jednego mogła być pewna - technologia drony znacznie przewyższała Black. Przy nim był tylko zabawką. Zabawką, na której zależało Alice.
Kolejne ruchy były coraz większą zagadką dla kobiety. Musiała wziąść się w garść. Alice, myśl jak on. Black, Ty kupo złomu pomóż. Tutaj nastąpił chwila przerwy. Po pierwsze wczuć się w nieznaną nikomu rasę i odgadnąć jej tok myślenia... Bułka z masłem! Dalej, musiała połączyć fakty. W międzyczasie obserwowała transportowiec i Ravena. Właśnie! Ravena! Przecież był zwykłym, prostym cywilem. Zwykłym, PROSTYM cywilem. Kto tu miał ruszyć mózgownicą? Musiał przestać myśleć swoim sposobem. Zdecydowanie. Jej myśli krążyły po innych torach, a tak nie powinno być. Trzeba jednak działać, a nie gderać. Szybciutko zrobiła małe przypomnienie ostatnich wydarzeń i przygotował już zarys swoich słów.
Black zrobił krok do przodu.
- Poczekaj. - powiedział obserwując ruch Ravena. Mężczyzna bez oporów wgramolił się do środka. Ach, Ci dzisiejsi cywile... Black wykonał kolejny krok wysuwają się przed pozostałych i zatrzymał się. Maska powoli podniosła się do góry odsłaniając zielone oczęta kobiety. Górna część twarzy była na widoku. Jedynie jej włosy były wciąż skryte.
- Zanim odlecisz chcę Cię przeprosić. Za wszystko. Nie chcę być powodem konfliktu. Przykro mi, ż niektóre moje słowa mogły Cię urazić. Nie było to celowe. Drugą rzeczą, o której chcę wspomnieć są sprzymierzeńcy. Chcę być jednym z nich i mogę to udowodnić. Nie wiem jeszcze w jaki sposób, bo możecie mieć zupełnie inne wymogi... Przepraszam Cię raz jeszcze. - powiedziała. Jej głos był przytłumiony i cichy, ale mówiła powoli i wyraźnie. Nie chciała się powtarzać. Gdy skończyła, wciąż wpatrywała się w maszynę. Oczekiwała jakiejś reakcji.
Powrót do góry Go down
Nomad

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 09/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 09, 2012 10:32 am

Nomad widząc, że maszyna wybrała reprezentanta powiedział otwarcie do Ravena;
Cóż nie mam nic innego do powodzenia prócz tego krótkiego zdania, życzę ci powodzenia oraz byś bezpiecznie wrócił.-po tych słowach spojrzał na dronę i krótko dodał-Powiem tyle, że z każdej misji odbijania zakładników moja jednostka nie ryzykowała ich życia. Nigdy byśmy do tego nie dopuścili ale jeśli uważasz inaczej, to już twoja decyzja oraz chcę powiedzieć, że liczę na jakieś przyjazne stosunki między twoją rasą a nami ludźmi. Może nie będzie to sojusz ale coś na kształt relacji na neutralnym gruncie.-po tych słowach uśmiechnął się do Ravena i cofnął. Jego karabin nadal leżał w tym samym miejscu, gdyż porucznik czekał na odlot tej maszyny i dopiero wtedy go podniesie z ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1300
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 09, 2012 11:04 am

Transporter cofnął się do tyłu, uniemożliwiając Ravenowi wejście na pokład. Dron odwrócił się w stronę Nomada i rzekł.
-Ty, ignorancie, będzie odpowiedzialny za każde życie które odbiorę. Zginie każdy kto ośmieli się wejść mi w drogę, dziecko oraz starzec.
Po tych słowach, wypowiedzianych z wyczuwalną wrogością, dron odwrócił się w stronę Ravena oraz Alice.
-Pustynia Sonoran, Kalifornia, macie sześć godzin.
Rzekł dron, a następnie uniósł się w powietrze i wleciał na pokład K'Hary który zamknął za nim właz, odwrócił się, a następnie odleciał w kierunku pustyni, cały czas nabierając to coraz większej prędkości, aż po kilku sekundach zniknął z zasięgu wzroku.[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 09, 2012 11:48 am

- O mnie się nie martw...- Rzucił jedynie do Nomada, lecz nagle transportowiec cofnął się. Nie dał mu wejść na pokład, zaraz po jego słowach. To wnerwiło Ravena nie na żarty. Czemu zawsze przebierańcy najbardziej się wychylają, mimo że nie są ani potrzebni ani przydatni? Nie wiedział też, w jaki sposób ma się dostać do Kalifornii, skrzydeł nie ma...Samolot też odpada, bo musi zabrać ze sobą strój. Zanim wpadł na jakieś rozsądne rozwiązanie, wyciągnął pistolet, niezwykle szybko i odbezpieczył. Wystrzelił...Lecz kula poleciała tuż koło głowy rozgadanego komandosa, który chyba jest przebierańcem najzwyklejszym z długim jęzorem... To było ostrzeżenie...
- Nawet nie śmiej mi gęby jeszcze raz otworzyć... Jeżeli chociaż jedna osoba zginie przez tą machinę to Cię znajdę, albo mój przyjaciel... Nie chcesz tego. - Rzekł głosem który był inny, chrapliwy, niski...Cedził przez zęby, z których dwa były jakby za długie. Były to rzecz jasna kły. Oczy natomiast zmieniły kolor na jadowity żółty. Ten gość zdecydowanie nie był człowiekiem...Po kilku sekundach żółć znikała, ustąpiła naturalnemu kolorowi oczu...Zabezpieczył pistolet i schował do tylnej części spodni. Spojrzał nagle na Black. Okazało się że to kobieta. Co zabawne, Scott swojego czasu zgadywał kiedy Iron Man będzie miał żeńską wersję. Ale siedzą w tym oboje. A Raven nie potrafi latać...
- Możesz lecieć w tej zbroi? - Zaraz potem żachnął się w duchu... Po co zadaje pytania retoryczne? - Głupie pytanie. Tak czy siak, ja nie umiem latać, jak widzisz. A muszę zabrać ważne rzeczy z domu. Podrzucisz mnie?- Powiedział już spokojniejszym tonem. Musiał wziąć strój. Przywdziać go...I wziąć serum. Serum jest teraz najważniejsze, by nie szalał jak Hulk. Jak tylko Alice się zgodzi i go podrzuci na Bronx, Torino przywdzieje atrybuty swojego alter ego, z całym ekwipunkiem. Zrobi sobie stosowny zastrzyk, oraz zabierze pozostałe 4 fiolki szczepionki które zdążył wyprodukować w swoim małym laboratorium. Wtedy będą mogli lecieć do Kalifornii. Nie mógł tego wykonać jako Scott Torino. Musiał to zrobić Raven...

[z/t kiedy Alice z/t]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Nie Wrz 09, 2012 12:36 pm

Drona dość szybko się zwinęła na koniec posyłając parę pogróżek w stronę Nomada. Tym razem jednak ktoś na to zareagował. Tym kimś był Raven, który wystrzelił w stronę żołnierza. Black cofnął się o krok wyczekując odpowiedzi, która z resztą zaraz nadeszła. Maska przez krótką chwilkę była jeszcze otwarta, ale zaraz zatrzasnęła się cichutko. Kolejny cel został obrany, trasa wybrana, ale... Ale! Musi być "ale". Raven nagle zmienił ton! Czyli da się jednak normalnie odezwać? Na twarzy Alice pojawił się mały uśmiech. Black powoli podszedł do niego.
- Podaj adres. - mruknął i minął mężczyznę podchodząc do barierki. Gdy hasło padło Black naniósł poprawki na trasę, a następnie obróciła się do Ravena. W tym czasie transportowiec już zniknął im z oczu.
Nie czekając na nic chwycił go w pasie i odpalił odrzutowce wznosząc się wysoko ponad dach. Dość szybko wznieśli się na kilkanaście metrów i zaraz ruszyli w obranym kierunku. Black, bez problemu trafił na miejsce i wylądował. Buty stuknęły o podłoże gdy odrzutowce zamilkły.
- Masz kilka minut. Przy okazji przynieś jakąś uprząż, albo liny. - dodał gdy mężczyzna ruszył do wnętrza budynku. Black w tym czasie przeprowadził kilka analiz. Ponieważ ich wynik był zadowalający mogła spokojnie czekać na nieznajomego. Ten, wypruł z mieszkania odziany w dość dziwny strój, który oczywiście został przeskanowany przez Alice. Kolejne dane ruszyły do jej bazy. Black stworzył prowizoryczną uprząż z dostarczonej mu liny i założył ją na siebie i Ravena. Mężczyzna, chcąc nie chcąc wylądował na jego plecach.
- To będzie długa droga. W razie problemów, krzycz. - powiedział i odpalił odrzutowce. Wtedy dopiero wyruszyli na dobre w podróż. Nieznajomy był częściowo osłonięty przez Black, toteż mógł to wytrzymać. Ręce i nogi miał wolne, więc nie powinien czuć się skrępowany. Alice leciała i tak znacznie wolniej niż miała w zwyczaju. Do tego jej wysokość nie przekraczała kilometra. Było to trochę irytujące, ale wiedziała, że to konieczne.[zt+Raven]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 8:28 pm

Do paru weszła grupka roześmianych dziewczyn. Nie, nie żadnych blachar, tapeciar czy innego dziwactwa. Dziewczyny były cztery, a wśród nich nasza Laureline. Dziewczyna niezbyt przepadała za miejscami typu bar, bo zazwyczaj bywało tam głośno, a Lee nie czuła się zbyt komfortowo w miejscach o dużym natężeniu decybeli. Koleżankom jednak udało się ją zaciągnąć, podobno w tym miało być stosunkowo cicho. Niezbyt się ta obietnica pokrywała z rzeczywistością, ale kiedy tylko każda jedna zamówiła sobie po drinku, wszystkie udało się na dach. Tak, tutaj było zdecydowanie lepiej. Dało się normalnie porozmawiać.
-Ale czekajcie, bo to nie koniec. -rzuciła jedna z dziewczyn, siadając przy stoliku. Miała na imię Alice, miała długie do pasa blond włosy.
No, nie będę się tutaj rozpisywała o treści rozmowy, wiecie, typowe damskie pogaduchy. Pewnie średnio was zainteresują.
Lee wzięła łyk swojego drinka. Był słodki, ale bez przesady. Ot akurat, nawet nie było zbytnio czuć smaku alkoholu.
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 8:51 pm

Drzwi od baru otworzyły się. Stojący w drzwiach młodzieniec powoli zlustrował całą salę spojrzeniem. Bar jak to bar, dużo ludzi rozkoszujących się piwem oraz innymi zmyślnymi alkoholami. Dużo roześmianych ludzi cieszących się wolnym czasem. Takie miejsca zawsze gromadziły ciekawych ludzi. Pablo szybko podszedł, a właściwie to przecisnął się do baru.
zamówił kilka piw oraz z ciekawości kilka drinków o jakiś śmiesznych nazwach.
- Według mnie tu na dole jest za głośno. Jeśli chcemy spokojnie pogadać to proponuje udać się dach. Powiedział do Kina. Szybkim krokiem skierował się w stronę schodów na dach. Na dachu było ciszej niż w samym barze. Jedynymi ludźmi na dachu była grupka rozchichotanych dziewczyn rozmawiających na nieznane mężczyznom tematy.
[i] Witam panie, mam nadzieję że nie będzie wam przeszkadzać nasze towarzystwo. Z mojej strony obiecuję że będziemy w miarę cicho i spokojnie. Choć nie ręczę za me towarzystwo. Muszę was ostrzec ten oto kolega to pies na baby. Lecz nie martwcie się, będę go powstrzymywać.
Po tych słowach Pablo usiadł przy jednym z wolnych stolików
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 9:02 pm

Szedłem tuż za Pablem i przyglądałem się jego ruchom. Zamówił kilka piw i jak dla mnie zupełnie nie potrzebnych i pewnie niebotycznie drogich drinków i udał się na górę. Tam zwykle przesiadywały bandy rozbawionych dziewczyn,które chciały zwrócić na siebie uwagę mężczyzn wychodzących zapalić lub zaczerpnąć świeżego powietrza. I tak też było teraz chociaż dziewczyn nie było dużo. Konkretnie cztery. Starałem się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z którąś z nich. Jakoś nigdy tego lubiłem. Nie miałem też zamiaru się dosiadać...no ale jak mogłem się domyślić Pablo poleciał do nich i zagadał przy okazji nazywając mnie psem na baby. Wyprostowałem się i niezmiennym oschłym tonem powiedziałem patrząc na Pablo.
-A kto mówił,że idziemy zapolować co ?
Spojrzałem na grupkę dziewczyn. Jedna z nich była niewidoma poznałem to po lasce,którą trzymała w dłoni . Opuściłem wzrok i dodałem by narobić trochę syfu koledze. Skoro ja jestem psem na baby on też nie może mieć dobrej opinii.
Przepraszam Panie. Mój przyjaciel chce ,,zapolować a wy wydajecie się być idealną zwierzyną.
Powiedziałem i głupkowato uśmiechnąłem się do znajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 9:22 pm

Ktoś podszedł do stolika, przerywając Alice w pół słowa. Nie było to zbyt grzeczne, ale chyba żadna z dziewczyn nie miała nieznajomemu za złe.
Wszystkie spojrzały na Nuzukiego. Wszystkie, oprócz Laureline, która tylko lekko odwróciła głowę.
-Myślę, że jakoś się dogadamy. -uśmiechnęła się ruda, długowłosa Jenny. -Dach jest w końcu dość spory.
-Obawiam się wręcz, czy to my nie będziemy wam przeszkadzać chichotami i takimi tam. -dodała Niki. Potem przez stolik przeszedł cichy chichot. Jedynie Lee nie wydała z siebie żadnego dźwięku, a jedynie się uśmiechnęła. Nie znała reszty dziewczyn zbyt długo i nadal nie była w stanie rozgryźć, czy ów chichot miał być szczery, czy raczej uwodzicielski, żeby owinąć sobie owych dwóch mężczyzn wokół palców.
Jednak Jenny zdawała się ''czaić'' na Nuzukiego. Była od reszty o dwa lata starsza i nie miała chłopaka. Kto więc na kogo będzie polował?
Laureline pociągnęła kolejny łyk swojego drinka. Zdecydowanie skupiała się na głosach mężczyzn. Pierwszy niczym specjalnym się nie wyróżniał, za to drugi... Pewnie nikt inny nie zwróciłby na to uwagi, ale Lee, obdarzona niezwykle czułym i precyzyjnym zmysłem słuchu wychwyciła ten detal. Głos drugiego mężczyzny, mimo rozluźnienia piątkowego wieczoru miał w sobie coś poważnego, coś służbowego. Jakby policjant, czy żołnierz. Właśnie ten głos bardziej przypadł jej do gustu. Pomijając już kwestię tej nuty musztry, chodziło o sama barwę.
Nie mniej jednak, mimo, iż dowcipem, niezbyt spodobało jej się jak mężczyzna określił grupę dziewcząt. Zwierzyna... Momentalnie wyobraziła go sobie jako myśliwego ze strzelbą i martwym królikiem w dłoni. Dreszcz przebiegł jej po plecach.
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 9:31 pm

Ja nie przyszedłem zapolować, po prostu uznałem za słuszne zapytać te miłe panienki o ich pozwolenie. A to że przy okazji tworzę także jakiś fajny klimat i rozluźniam atmosferę w budynku to już nie moja wina. Taki już jestem. Po tych słowach upił duży łyk piwa, delektując się przy okazji jego wyśmienitym smakiem. Z ciekawością spojrzał na jeden z drinków. Jestem przekonany że będziemy się świetnie bawić, w takim towarzystwie nie da się źle bawić. stwierdził. Po chwili namysłu przystawił kolorowego drinka do ust. Jednym chlustem wypił jego zawartość. Moim zdaniem powinniśmy cieszyć się tymi pięknymi chwilami, a to że znajdujemy się w barze oznacza, że lubimy pocieszyć się czasem pięknymi chwilami w doborowym towarzystwie . Na chwilę wstał, by powiesić swą bluzę na krześle, a torbę położył na jednym z wolnych krzeseł. Przez chwilę spoglądał na grupkę dziewczyn. Gdy wygłaszał swą przemowę, bardziej skupiony był na swej przemowie niż na dziewczynach. Teraz, gdy mógł się im lepiej przyjrzeć. Wszystkie młode, atrakcyjne. Dodatkowo każda z dziewczyn miała inny kolor włosów. Do wyboru, do koloru. Jednak zachowanie jednej z nich najbardziej zwróciło uwagę Pabla. Mimo iż siedziała i rozmawiała z innymi, wydawała się od nich mniej rozluźniona. Prawdopodobnie to pozostałe wyciągnęły ją do baru. Ciekawe ile można się dowiedzieć z małych gestów nieistotnych dla większości ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 9:52 pm

Kinaret mimo,że nie zamierzał spędzać tego wieczoru z kobietami nie narzekał. Przyjął to jako rodzaj zadania. Z resztą Pablo i tak dobrze radził sobie z tą zgrają samic. Jego uwagę przykuła siedząca cicho i wyraźnie nie obyta z tego typu lokalami dziewczyna. Wyglądała na prawdę uroczo...no ale w końcu Kin jest agentem i nie będzie mówił na głos tego typu bzdur. Spokojnie usiadł obok Pabla,a na przeciw rudowłosej dziewczyny,która słodkimi oczami próbowała zwrócić na siebie uwagę kolegi. Kin klepnął go w ramie i szeptem powiedział.
-Ruda wyraźnie ma nie Ciebie chrapkę. Upolujesz ją?
Spytał i mocniej klepnął Pablo w plecy. Wziął do ręki piwo i cieszył się jego smakiem czekając aż ktoś w końcu zacznie jakiś temat. Nie miał ochoty się odzywać do dziewczyn. No chyba ,że ktoś go o coś spyta. Nigdy nie był gadatliwy, a zwłaszcza jeśli chodzi o dziewczyny. Szczególnie takie,które mu się podobają,a jedna z nich zwróciła uwagę ognika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 10:04 pm

Laureline usłyszała, jak mężczyźni dosiadają się do ich stolika. Potem seria szeptów z prawej. Tak, Nuzuki zdecydowanie spodobał się Jenny. Pierwsze wrażenie to już połowa sukcesu, a chłopak wykazał się pewnością siebie i wręcz oczarował tym ognistowłosa pannę. Zawsze doceniała chłopaków, którzy maja na tyle odwagi, żeby zagadać. No i przy okazji odpuścić sobie teksy typu: "Twój ojciec musiał być astronauta, bo zamknął w Twoich oczach rozgwieżdżone niebo."
Po chwili do uszu Lee dobiegło klepnięcie, szept i kolejne klepnięcie, tym razem mocniejsze. Reszta dziewczyn pewnie tego nie usłyszała, ale... Znowu ta wzmianka o polowaniu. Cóż, chyba taki żargon, trzeba się przyzwyczaić. Laureline niezbyt miała ochotę dalej tutaj siedzieć, to miał być wieczór damskich pogaduszek. Z zasady nie wychodziła do barów czy dyskotek, więc ten wypad miał służyć przełamaniu lodów, miał być na spokojnie.
-"O nie, w końcu zebrałam się na odwagę, żeby udać się w takie miejsce. I zamierzam tutaj zostać." -obiecała sobie w myślach. -"Muszę się po prostu odprężyć. Przecież Ci dwaj nie zrobią nam krzywdy, to zwykli faceci, wpadli tutaj, żeby trochę się zrelaksować. A nawet jeśli... przecież jestem Jolt! Z palcem w nosie obronie siebie i koleżanki. Wystarczy porządnie kopnąć ich prądem i po sprawie. To nawet lepsze, niż tradycyjny paralizator." -upiła kolejny łyk swojego drinka.
-Nie wiem, jak Wy, ale mi się jakoś tak swobodniej rozmawia kiedy znam imiona rozmówców. Laureline. -przedstawiła się z lekkim uśmiechem. Po niej przedstawiła się reszta dziewczyn. Tak dla przypomnienia - blond Alice, ruda Jenny i Niki o orzechowych włosach.
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 10:10 pm

Postanowiłem dziś miło spędzić czas delektując się piwkiem i kurtu.. kultru... kulturalną rozmową.[i/] Dziewczęta, mimo swej atrakcyjności będą musiały poczekać. Dziewczyny wydawały się w bombowym nastroju. Odrobina alkoholu na pewno im nie zaszkodzi. By powstrzymać się od długiej przemowy młodzieniec upił kolejny łyk piwa, zatykając sobie tym samym usta. Przez pewną chwilę delektował się tym chmielowym napojem. Na chwile sięgnął do kieszeni po komórkę. Sprawdził skrzynkę po czym schował go ponownie do kieszeni od spodni. [i] Uważam że dzisiejszy dzień będziemy długo pamiętać. Dla zajęcia rąk zaczął bawić się chusteczką. Skupił swe myśli na chusteczce powstrzymując swój język od pracy. Jednak taka metoda niezbyt długo działała. [i] Jeśli wcześniej się nie przedstawiałem, to proszę mi wybaczyć me zaniedbanie. Mą skromną osobę ludzie nazywają Pablo. powiedział, a dla dodania efektu, lekko pokłonił się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 10:23 pm

- Zakład o 5 dolców,że wylądujecie dziś w jednym pokoju. Jeśli wiesz co mam na myśli

Powiedział Kin bo był pewny,że między tą dwójką coś się wydarzy. Brązowo włosa dziewczyna wyraźnie nie mogła usiedzieć w miejscu. Wyglądała jakby chciała stąd uciec. Po chwili jednak uspokoiła się i zaczęła przedstawiać swoje koleżanki. Ruda to Jenny,blond Alice i Nikki o orzechowych włosach. Kin zakodował sobie tę informacje. Miał łatwość do zapamiętania ludzi co było dość przydatne w metropolii jaką jest Nowy Jork. Chciała poznać imię Ognika,więc wziął jeszcze szybki łyk piwa i zaczął mówić.

Dla wszystkich jestem Kinaret dla znajomych Kin,a dla żołnierzy sierżant Hawke.

Wcale nie powiedział tego by zaszpanować...no może trochę. Jego głos był szorstki niczym weterana wojennego. Mimo,że miał dwadzieścia kilka lat widział wiele i czuł się jakby przeżył co najmniej dwa razy tyle. Poprawił się na krześle i dużym łykiem opróżnił pierwszy kufel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 10:43 pm

Że co? A co to mają być za zakłady? Co to jest, gonitwa koni? Lori był bardzo wrażliwa na takie zachowanie, jednak nic po sobie nie pokazała. Wolała nie robić wstydu koleżankom. Może im podobają się tacy faceci? No a poza tym... One ich nie słyszą. Przynajmniej nie wyraźnie. A wiadomo, jak to jest. W towarzystwie człowiek zachowuje się inaczej niż wtedy, kiedy ma wrażenie, że nikt go nie widzi lub nie słyszy. Co to jednak mówi o Kinie, który zgodnie z moimi przypuszczeniami okazał się być wojskowym?
-"Cholera, Lee! Wyluzuj się dziewczyno! Jesteś tutaj, zęby się rozluźnić! Nie za bardzo, ale chociaż trochę!" -cóż, zawsze miała problemy z relaksem w głośnych i zatłoczonych miejscach. Czemu? Wiecie, czemu ludzie boja się ciemności? Bo ich główny zmysł - wzrok - jest w niej bezużyteczny. Tak samo Lori czuła się w hałasie. Zbyt duża ilość dźwięków sprawiała, ze czuła się nieswojo. -"Na razie jest spoko. Pablo wydaje się być w porządku, a Kin... No cóż, to wojskowy. Takie teksty tam to chyba normalka..." -upiła kilka kolejnych łyków.
-Pablo? Pochodzisz z Hiszpanii? -spytała Jenny. Niki za to zajęła się Kinem.
-Sierżant, hm? Byłeś w Iraku? Mój ojciec tam stacjonuje. Szeregowy Denis Blackburn. obiło Ci się może o uszy? -tak, Niki była trochę... skrzywiona przez ojca wojskowego. Miała hopla na punkcie broni, aut, gier komputerowych i całej reszty rzeczy typowo męskich.
Alice natomiast zajęła się naszą niewidomą bohaterką.
-Wszystko okej? -spytała szeptem. -Wydajesz się spięta.
-Bo wiesz, to miał być nasz damski wieczór... Dlatego zgodziłam się z wami tutaj przyjść. -wyjaśniła.
-No tak, racja... Ale trochę nieładnie ich tak wygonić. -chwilę milczała. -Daj im kilkanaście minut, wydają się w porządku. Jak nadal będziesz źle się czuła w ich towarzystwie, to wyjdziemy, okej? Jenny i Niki raczej na to nie pójdą, ale na mnie możesz liczyć. Pójdziemy do mnie, zrobię kawę. Jak będziesz chciała, to zostaniesz na noc. Okej?
-Okej. -przytaknęła Lee z lekkim uśmiechem. Tak jak Jenny i Niki znała raczej pobieżnie, tak z Alice trzymała się trochę dłużej.
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 10:58 pm

Pochodzę z Kolumbii brytyjskiej. I muszę stwierdzić że w Nowym Yorku też jest ładnie. Wiele wspaniałych budynków, mili ludzie oraz wiele możliwości rozwoju Powiedział. Po chwili wstał z krzesła. - Dziewczęta, muszę was przeprosić i udać się w miejsce, w które nawet władca chodzi samemu . Po tych słowach ceremonialnie ukłonił się, a następnie ruszył w stronę schodów. Po chwili rozmowę przerwały dziwne odgłosy dochodzące ze schodów. Prawdopodobnie coś ciężkiego spadło ze schodów. Gdy wreszcie dziwne odgłosy ucichły usłyszeć można było głos z dołu Spokojnie, nic mi się nie stało. Tej przyjemniaczku, możesz mnie zostawić? Dziękuję, a teraz .. gdzie łazienka? Po tych słowach na dole znów zabrzmiała przerwana wcześniej muzyka. Kilkanaście chwil później na dach ponownie zawitał Pablo. Na twarzy pojawiło się świeże rozcięcie, spowodowane upadkiem ze schodów. Mogę tylko ostrzec by nikt w biegu nie schodził z tych schodów bo to może skończyć się jakimś wypadkiem. Na potwierdzenie wskazał bliznę na twarzy. Zgrabnie usiadł na krześle, napił się piwa i wrócił do zabawy serwetką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Pon Paź 15, 2012 11:21 pm

Dwie dziewczyny zajęły się rozmową z Kinem i Pablem. Chciał bez konfliktowo przeżyć ten wieczór i obudzić się z lekkim kacem w swoim wygodnym łóżku,ale dziś widocznie musiał zabawiać jakieś panny. Spodziewał się,że jego życie po staniu się agentem TARCZY będzie ciekawsze,ale Kin nie narzekał i z uwagą wysłuchał pytania Nikki,która pochodziła z wojskowej rodziny. Odpowiedział,więc spokojnie tak by nie zabrzmiało to tak jakby chwalił się swoją wojskową przeszłością. Chciał wypaść jak profesjonalista,który wie o czym mówi.
-Służyłem w Afganistanie,więc nie dane było mi poznać twojego ojca.,ale jestem pewny,że jest świetnym żołnierzem
Powiedział spokojnie. Ognik zauważył,że Alice z Lee wyraźnie nie zwracają uwagi na niego i Pablo. Czuł się niechciany no ale taki ,,twardziel,, jak on tego nie wyzna. Na jakiś czas zniknął towarzysz Kinareta. Ten siedział cichutko by nie zwracać na siebie uwagi dziewczyn. W między czasie wypił ze dwa piwa. Pablo wrócił z dużą blizną na twarzy. Kin wiedział,że Nuzuki jest śmieszny...ale to przebiło jego najśmielsze mniemania. Roześmiał się głośno i dławiąc się własnym śmiechem mówił do kolegi.
-Kilka minut mnie z Tobą nie było,a ty już zrobiłeś sobie krzywdę. Widać nie możesz się beze mnie obejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Cage

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 16, 2012 12:34 am

Luke idąc z Central Parku do "13" był tak zamyślony, że nawet nie zdążył dostrzec kiedy jego kompani weszli już do budynku. Wszedł za nimi jednak po drodze musiał jeszcze iść do toalety. Wrócił, podszedł do baru i zamówił 12 letnie whisky z lodem i cytryną. Zobaczył, że towarzysze wchodzą na górę przybytku więc z szeroką szklanką w dłoni wszedł po schodach. Na piętrze został mile zaskoczony. Gadule i sztywniakowi udało się coś wyrwać. Podszedł do stolika przy którym siedziała "wesoła" szóstka. Spojrzał na panie, jedną rękę położył na piersi, a drugą wyciągnął nisko przed siebie lekko się kłaniając. - Witam szanowne Panie, nazywam się Luke Cage. Szedłem tu z moimi kumplami ale wypadło mi coś po drodze. Tooo znaczyy.. ten. Zamyśliłem się. - Uśmiechnął się i usiadł obok Kina zwilżając wargi smacznym alkoholem.- Mam nadzieję, że moje towarzystwo nie będzie wam przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 16, 2012 9:47 am

-Moim zdaniem miasto jak miasto. Są ładne miejsca, ale są też bardzo nieprzyjazne okolice. To samo z ludźmi... Ja chyba mam do nich pecha. Zdecydowana większość, którą znam jest prostackimi chamami... Zwłaszcza moi sąsiedzi... -westchnęła Jenny. Tak, jej sąsiedzi to istne demony w ludzkich skórach. Trzeba skosić trawnik? Tak, szósta rano to doskonała godzina na pielęgnację ogródka.
-Bo ja wiem... -bąknęła Niki. -Znaczy, możliwe. Raczej nie chwali się swoimi dokonaniami.
Wszystkie dziewczyny poderwały się lekko, gdy ze schodów doszedł dźwięk staczającego się ciała i głos Pabla.
Kiedy wrócił, lori poczuła delikatną woń krwi. Tak więc rana nie była zbyt poważna...
Jenny wstała, zanim chłopak usiadł. Wzięła kilka serwetek, które delikatnie przyłożyła mu do rany, ocierając ja z krwi. Rana była wilgotna, więc chłopak chyba już ja przemył.
-Co tam się stało, ktoś Cie popchnął? -spytała, zerkając w stronę schodów. Wskazywał by na to monolog Pabla.
Akurat wtedy doszedł kolejny mężczyzna. Wszystkie dziewczyny przedstawiły się jeszcze raz i zgodziły się, że jeszcze jeden przystojniak raczej nie będzie im przeszkadzał. Oczywiście pod warunkiem, żę będzie grzeczny.
Laureline usłyszała, jak krzesło lekko stęknęło pod ciężarem nowoprzybyłego. A więc był on albo gruby, albo umięśniony. To niby nic specjalnie ważnego, ale Laureline mimochodem zwracała uwagę na takie rzeczy. Dla niej to prawie jak zobaczyć.
Powrót do góry Go down
Nuzuki

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 16, 2012 2:31 pm

Nikt mnie nie popchnął, tylko czasami zdarza mi się zapomnieć gdzie jestem i utonąć w natłoku wielu myśli. Tak też było przed chwilą, zapomniałem się w połowie schodów i pozostałą drogę pokonałem trochę ... mniej wygodnie. Jak widzę przybył nasz kolejny towarzysz. Jak więc drogie panie mogą stwierdzić, nasza trójka jest trochę niecodziennym widokiem. Lecz mimo naszej odmienności jest wiele rzeczy jakie nasz łączą. Wszyscy lubimy alkohol oraz miłe towarzystwo. Na poparcie swych słów lekko podniósł swój trunek, po czym upił malutki łyczek. Delektując się piwem rozmyślał nad przebiegiem tego dnia. Tyle ludzi dziś poznał, a jak na razie nikt z nich nie próbował go nabrać ani zabić. Z zadumy wyrwały go wibracje dochodzące z kieszeni. Ich źródłem niestety okazał się telefon. Muszę was ponownie prosić o wybaczenie. Niestety praca przypomina o sobie, i pragnie bym poświęcił jej trochę swego czasu. Jestem smutny że muszę opuścić na chwilkę tak wspaniałe towarzystwo. Lecz jak to mówią: służba nie drużba. Po tych słowach wstał i ponownie skierował się w stronę drzwi. Jednak nie zszedł po nich pamiętając poprzednie wydarzenie. Przez drzwi oraz odgłosy dochodzące z dołu trudno było dokładnie usłyszeć przebieg rozmowy prowadzonej przy schodach. Jednak niektóre słowa dotarły do uszu zgromadzonych.
Gdzie......zadzwoniłeś.....bezpiecznie............niebezpieczeństwo........spotkamy
Po kilkunastu minutach na dach zawitał Pablo. Bez pośpiechu podszedł do stolika i usiadł na swym krześle. Pragnę przeprosić, że musiałem was opuścić i spróbuje więcej tego nie robić. Jego wzrok powędrował na ich malejące z każdą chwilą zasoby alkoholu. Rozmowa przez telefon lekko zdenerwowała młodzieńca, lecz nie dał tego po sobie poznać. Przybył tu by się bawić a nie zamartwiać. W duchu tej idei przestał zastanawiać się nad sprawami codziennymi. Zostawił je przecież przed barem i miał nawet ochotę po nie nie wracać. Ponownie skupił się na towarzystwie oraz ilości alkoholu. Licząc że było ich siedmiu, z czego obu jego towarzyszy pewnie policzyć trzeba za czterech a nie dwóch to ta ilość im na długo niestarczy. Przez chwilę poprawiał pasek, gdyż uczepione do niego miecze lekko przeszkadzały mu w wygodnym siedzeniu. Po chwili przysunął się do stołu i wsłuchał w rozmowy toczące się przy stole.

Dla Laureline, która prawdopodobnie ma lepszy słuch i mogła dosłyszeć więcej niż inni zamieściłem rozmowę.
Spoiler:
 
****************************************
Stwierdziłem że z kolorkiem będzie wam łatwiej wyłapać co mówię a co robię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kinaret

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Wto Paź 16, 2012 4:10 pm

Rozmowa się kleiła i Kin nie musiał się udzielać. W głowie był w zupełnie innym miejscu. Myślał o misjach i spotkaniu swojego idola Kapitana Ameryki. Zawsze chciał być taki jak on...no może bez tego stroju. Rozmyślał nad użyciem swoich umiejętności w różnych sytuacjach. Nie mógł doczekać się walki z przeciwnikami jego ojczyzny. Kątem oka widział jak ruda zajmuję się niewielką raną na twarzy Pabla. Nie angażował się w rozmowę i cichutko sączył piwo. Chciał zobaczyć się z matką,ale stracił z nią kontakt. Pomyślał,że czas się do niej odezwać. Z zadumy wyrwał go Luke,który zgubił się gdzieś po drodze. Ukłonił się niczym średniowieczny rycerz wywołując uśmiech na twarzy ognika. Usiadł chyba tylko cudem nie łamiąc krzesła pod sobą. Znów oderwał się od nich Pablo i zapadła dość nie zręczna cisza. Z dołu było słychać urywki rozmowy. Kinaret starał się poukładać w to logiczną całość jednak z byt mało usłyszał. Nuzuki przyszedł ciut spięty,widać było,że telefon go poruszył. Kina ciekawiło co mogło zmartwić kogoś takiego jak on. Wiedział tylko tyle,że chodziło o pracę. Niestety to pojęcie jest bardzo obszerne i ciężko wyłapać . Postanowił pogadać z nim szczerze jak tylko w okolicy nie będzie nikogo prócz nich. Rękę oparł na deaglu,którego miał przyczepionego do uda. Obrócił się do Luke i powiedział.
Skoro już jesteś możesz skoczyć po kilka piw na koszt Pabla. Tylko kup drogie. Pablo na pewno się nie obrazi
Po tych słowach szyderczo uśmiechnął się w kierunku Nuzukiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Cage

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 14/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Paź 17, 2012 2:02 am

Luke co chwilę próbował patrzyć się w oczy blondynce a zarazem uśmiechać się do wszystkich. Niee, nie żadnym sztucznym uśmiechem, Luke nie lubił aktorstwa. Gdy usłyszał zdanie wychodzące z ust Kina i dotarło to do niego zmarszczył na chwilę brwi i zdziwił się niemiłosiernie. - Sam sobie idź. Nie jestem chłopcem na posyłki żołnierzyku. - Odwrócił głowę do stolika i jednym haustem wypił pół szklanki whisky. - No, to skoro wypiłem możesz iść dla mnie po to samo. - Uśmiechnął się do Kina i puścił oko blond dziewczynie. - Nie przeszkadzało wam będzie jeśli zapalę? - Zwrócił się do wszystkich na raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar 13   Sro Paź 17, 2012 6:16 pm

-A, marzyciel. -westchnęła Jenny, sprawiając wrażenie, jakby sama odlatywała do krainy wyobraźni. -A tworzysz coś? Opowiadania, wiersze... No wiesz, cokolwiek. -zaczęła wypytywać, na chwilę przestając wycierać ranę. Powoli przestawała krwawić. Dziewczyna wyrzuciła stare serwetki, wzięła kilka następnych i znów przyłożyła je do czoła Nuzukiego. Nie minął jednak moment, jak znów musiała przestać z powodu telefonu chłopaka. Usiadła i zajęła się swoim drinkiem.
-Masz może przy sobie broń? -rzuciła Niki, tonem niezwykle niegrzecznej dziewczynki. Jak już wspomniałam, takie rzeczy ją rajcowały.
Rozmowa kręciła si dalej, nikt prawie nie zwrócił uwagi na to, co dzieje się z Nuzukim. Oprócz Laureline, która chcąc nie chcąc słyszała jego rozmowę. Była... niecodzienna. Praca pracą, ale chłopak chyba nie był zatrudniony w zwykłym biurze. A raczej na pewno. Heh, teraz ta sprawa zawładnie jej umysłem i biedna Lee już się nie zrelaksuje. Tak czy siak postanowiła spróbować. Wzięła kilka porządnych łyków drinka.
"Żart" Kina nie był zbyt śmieszny, ale pod wpływem ilości alkoholu we krwi dziewczyn wszystkie zachichotały. Tak, alkohumor to jedne z najlepszych na świecie. A naszej Lee już powoli zaczynało się kręcić w główce. Może ten wieczór jednak nie będzie taki zły?
Alice zachichotała i lekko trąciła Laureline, która wciąż wydawała się jakaś taka spięta.
Nikt nie wyraził swojej opinii dotyczącej palenia, jednak Lee nie przepadała za dymem papierosowym.
-Cóż, chyba jestem jedyną osobą tutaj, której przeszkadza smród fajek. To ja się na chwile oddalę. -uśmiechnęła się lekko, wstała i badając drogę przed sobą podeszła do barierki przy krawędzi dachu. Tutaj, w przeciwieństwie do stolika, lekko wiał wiatr. Przyjemnie tarmosił włosy dziewczyny. Lee wykorzystała fakt, że stoi tyłem do stolików i nikt jej nie widzi, żeby zabić trochę nudę. No i zaspokoić, powiedzmy, uzależnienie. Zaczęła puszczać iskrę między palcami swoich smukłych dłoni. Coś jak trik z monetą. Odkąd zyskała moce i stała się odporna na porażenia prądem elektrycznym, wręcz lubiła, kiedy ten ją "pieścił".


*********************

Pomysł z kolorkiem jest naprawdę bardzo trafiony :) I dziękuję za wspaniałomyślne umieszczenie telefonicznej konwersacji specjalnie dla mnie ^^
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar 13   

Powrót do góry Go down
 
Bar 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: