Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lobby

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Lobby   Czw Cze 13, 2013 6:43 pm

Przestronne pomieszczenie, w którym każdy z gości przechodzi automatyczny skan. Pod ścianą w neutralnym kolorze stoją skórzane fotele. W głębi znajdują się drzwi do dwóch wind, które uruchomić można dopiero po skanie siatkówki. Niezastąpiony Jarvis obsługuje wszystkich petentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lobby   Pią Cze 14, 2013 2:47 pm

Skiper przybył do wieży w jednym celu, miał sprawdzić przebieg napraw po wczorajszej walce z kosmitą, w której brał udział.
Obecnie wszedł przez główne wejście, rozglądając się, po raz pierwszy był w Avangers Tower, więc spodziewał się fajerwerków, fontanny szampana, i ku jego rozczarowaniu wszystko wydawało się takie przeciętne. Rozejrzał się po pomieszczeniu i odetchnął cicho.Cóż zapowiadała się nudno.

- Agent Skiper melduje się - rzekł rozglądają się po holu, w poszukiwaniu czegoś do roboty, dopóki Jarwis się nim nie zainteresuje. Miał dużą ochotę na sushi i coś dopicia, ale o tym może myśleć dopiero po kontroli.
Powrót do góry Go down
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Cze 15, 2013 6:59 pm

- Witam w Stark Tower, agencie Skiper – odparł jak zawsze uprzejmy Jarvis. - Proszę zaczekać chwilę, przeprowadzę wstępną identyfikację – dodał, po czym połączył się z bazą agentów S.H.I.E.L.D., porównując zgodność zamieszczonego tam zdjęcia do obrazu wychwyconego przez kamery. Wyglądało na to, że wszystko się zgadzało. - W mojej bazie danych nie ma zapisu dotyczącego wizyty S.H.I.E.L.D., czy mogę zapytać o powód pana pojawienia się?
Do wieży bezpośredni dostęp bez tego typu pytań mieli tylko członkowie Avengers oraz Nick Fury – każda inna osoba musiała przejść procedurę uzyskania dostępu dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lobby   Nie Cze 16, 2013 7:55 am

Skiper podskoczył, lekko go zaskoczył głos znikąd. Nie przepadał za maszynami, oprócz sprzętu bojowego. Rozejrzał się , szukał kamery, albo czegoś w stylu oka, by mieć chociaż wrażenie że rozmawia z kimś.
- Ermm takk właściwie, Szefostwo przysłano mnie w celu sprawdzenia, jak przebiegają naprawy Avangers Tower po bliskim spotkaniu z kosmitą - rzekł całkiem głośno, rozglądając się po lobby, czuł się trochę jakby rozmawiał sam ze sobą. Skiper zawsze był czujny jak puma, w końcu miał delikatną paranoje na temat swojej osoby i zawsze myślał że ktoś chce go sprzątnąć, do tego ten brak zaufania do sztucznej inteligencji składał się na to że lekko był zaniepokojony. Postanowił się rozluźnić jednak i zaczekać na dalszy rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Hank Pym

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 29/11/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Nie Cze 16, 2013 5:49 pm

Do pomieszczenia wkroczył mężczyzna ubrany w eleganckie, chociaż lekko znoszone płaszcz, oraz garnitur. Na jego twarzy widać było kilkudniowy zarost, w oczy mogły się też rzucać jego podkrążone powieki. Wyglądał tak jakby wracał z całonocnej imprezy, albo był solidnie przeziębiony. Pomimo tego zmęczenia, na jego twarzy pojawił się nieznaczny uśmiech. Nowe skórzane meble, odświeżacze powietrza, to wszystko sprawiało, że zapach pomieszczenia był znacznie milszy niż ten, który panował w jego labolatorium. Przybył tutaj w celach czysto zawodowych. Z tego też powodu, dłońmi odzianymi w skórzane rękawiczki nerwowo miętolił zwinięty w rulon egzemplarz świeżo zakupionej gazety, była to naturalnie Daily Bugle. Ostatnimi dniami był w fazie przygotowań do testów jednego ze swoich najnowszych wynalazków, ale pomimo dotacji rządowych i oszczędności, które zostały mu jeszcze z czasów, gdy otrzymał pieniężną nagrodę Nobla nie mógł sfinalizować swoich badań. Potrzebował do tego odpowiedniej technologii, źródła zasilania, których nie mógł kupić przez internet, ale mógłby je uzyskać, bądź wypożyczyć w Stark Enterprises. Pozatym, wciąż był członkiem Avengers, może i nie udzielał się w czynny sposób, ale raz na jakiś czas wypadało się tu zjawić i z czystej grzeczności zapytać o to co słychać, czy można w czymś pomóc....
- Dzień dobry Jarvis. Dzień dobry panu. -
Przywitał się zarówno z komputerem jak i z młodym agentem Shield, po czym skierował się w stronę skanera ocznej siatkówki przy windzie.
- Czy pan Stark, lub panna Potts są obecni w budynku? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Nie Cze 16, 2013 8:18 pm

- Witam, panie Pym. Zarówno pan Stark jak i panna Potts są nieobecni – odparł Jarvis w trakcie, gdy skaner wykonywał swoje zadanie. Istniała zgodność, a człowiek który przed chwilą wszedł do lobby, bez wątpienia był Hankiem Pymem – problem w tym, że AI przed kilkoma chwilami odnotował jego obecność w jednym z szybów wentylacyjnych, a czujniki wciąż wskazywały na ruch. To mogło oznaczać tylko kłopoty...
- Panie Pym, agencie Skiper, obawiam się, że mogło dojść do naruszenia bezpieczeństwa. Jestem zmuszony poprosić obu panów o udanie się windą na ostatnie piętro – AI przemawiał jak zawsze spokojnym głosem, jednak mogłoby się zdawać, że zadźwięczała w nim nuta zmartwienia. Oczywiście miał do dyspozycji wszystkie systemy zabezpieczeń, jakimi dysponowało Stark Tower, jednakże w sytuacji, w której ktoś lub coś podszyło się pod jednego z Mścicieli, rozważnie było ostrzec o zaistniałym problemie. Sprawa zdecydowanie nie wydawała się błaha.

z/t, przechodzicie tutaj → http://theavengers.forumpolish.com/t357-salon-na-ostatnim-pietrze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flash Thompson

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Pią Cze 21, 2013 12:29 pm

Szedłem w swojej symbiotycznej  postaci do lobby avengers tower. Miałem tutaj można powiedzieć 2 główne cele. Pierwszym było zobaczenie jakie stark ma nowe gadżety. Może nawet bym dostał jakiś fajny gadżet na moje słabości i jakąś broń do swego arsenału. Drugą było to że trzeba było znaleźć szkopuł w tym budynku aby znaleźć wroga.
- Tutaj Venom, byłem umówiony ze Starkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Pią Lis 06, 2015 3:43 pm

Emma naprawdę nie lubiła czekać, choć potrafiła wykazać się niezwykłą cierpliwością, gdy wymagała tego od niej sytuacja. Nie przepadała również za byciem traktowaną jak zwykli, prości ludzie. Na przestrzeni lat przyzwyczaiła się do tego, że jest wyjątkowa oraz do tego, iż jej moce mutacyjne, kontakty lub pieniądze - albo dowolna kombinacja wyżej wymienionych - potrafią jej załatwić praktycznie wszystko, czego sobie tylko zażyczy.
Jak wielkim poświęceniem było więc z jej strony to, iż zdecydowała się grzecznie zaczekać w lobby, zamiast w ten czy inny sposób załatwić sobie od razu drogę na górę! Oczywiście nie omieszkała zawczasu poinformować Mścicieli - a raczej ich obsługę - iż zamierza ich odwiedzić. Jeżeli tylko mogła w ten sposób ograniczyć czekanie, to nie zamierzała odpuścić takiej okazji. Mimo wszystko chciała jednak okazać dobrą wolę, nawet jeśli czuła, że schodzi w ten sposób sporo poniżej swojego poziomu.
Pomimo nieprzyjemnej, zimowej pogody panna Frost nie miała już na sobie ciepłego płaszcza czy rękawiczek. Zabrała ze sobą jedną ze swoich asystentek, zadbaną, rudowłosą dziewczynę - Margaret - całkiem ładną, choć nie na tyle, aby miała umywać się do samej Emmy. To właśnie ona zajęła się wierzchnim odzieniem telepatki, aktualnie zaś czekała wraz z nią na skórzanych fotelach i przeglądała jej grafik na najbliższe dni.
Tak czy siak, blondynka przybyła do Avengers Tower ubrana kobieco, lecz jednocześnie w sposób, który podkreślał jej status businesswoman. Idealnie biały kostium ze spódnicą nad kolano - rozciętą na boku, zaś pod elegancko skrojonym żakietem - gorset, który dodatkowo podkreślał jej kształty. Do tego jeszcze buty na wysokim obcasie, wstążka z wisiorkiem na szyi, delikatne, srebrne bransoletki na lewym nadgarstku... Jasny makijaż i rozpuszczone włosy, opadające jej luźno na plecy. Sięgały już za ich połowę i Emma rozważała pozwolenie im rosnąć dalej.
Od mającego miejsce dzień wcześniej spotkania z Magneto telepatka zdążyła uporządkować swoje własne sprawy, szczególnie te związane z jej firmą. Nie mogła zaniedbywać interesów tylko dlatego, że wzięła na swoje barki kolejne zobowiązania - odpowiedzialność za dobro uczniów Instytutu... I właściwie mutantów w ogóle. Teraz White Queen mogła się już skupić na załatwieniu kwestii Avengers.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Lobby   Pią Lis 06, 2015 6:35 pm

Jessica weszła do budynku doprowadzona kropelkami znów psującej się pogody. Jesień była ewidentnie humorzasta jak kobieta z okresem. A może Jesień i Wiosna to właśnie czas gdy Rok ma okres? Matko, powinna odstawić kawę przed snem. I filozofię. Choć niemniej ewidentnie to określenie pasowało. Wchodząc do środka, przywitana ciepłem rozpięła swoją kurtkę, już zamierzając ściągnąć swą chustkę na szyi, gdy zauważyła niecodziennego gościa.
Szybko przeanalizowała sytuację w dwóch krokach ściągając kurtkę i starając się oswoić z ciepłym pomieszczeniem, co przyszło jej bez trudu w przeciwieństwie do przedarcia się z kawiarni do Wieży.
Emma czekała tu wyglądając jakby miała ważną sprawę. Chyba niezbyt pilną, skoro po prostu nie zgłosiła się wcześniej i nie weszła drugą stroną czyli górą. Towarzyszyła jej jakaś ruda kobieta, przypominając Jess spotkanie z tajemniczą Annie. Na chwilę obraz płomiennowłosej, uśmiechniętej dziewczyny zakrył jej wspomnienia. Uśmiechnęła się lekko do nich i spojrzała na Emmę bez jakiejś złośliwości czy wredoty, które pasowałyby do tego spotkania. Swoją drogą, Spider Woman nawet lubiła pannę Frost. Łączyło je podobieństwo charakterów i nie raz pewnie otoczenie miało ich dość.
- Witaj Emmo. Co cię do nas sprowadza?- spytała podchodząc do niej bliżej i po przyjacielsku wyciągając rękę. Do asystentki, niestety nie posiadającej w swym wyglądzie tajemniczości wcześniejszej rozmówczyni. Ani też koloru jej włosów. Jessica, nawet nie wiedziała, że teraz przy każdym spotkaniu będzie wyszukiwać na każdej rudej głowie, tego żywego płomienia, który kwitł na głowie Annie. Niestety, tu go nie znalazła. Margaret miała włosy bardziej w kolorze marchwi niż ognia. W jakiś dziwny sposób ją to ucieszyło, jakby właśnie to miało się stać znakiem rozpoznawczy tej pełnej tajemnic nastolatki, świeżo moszczącej se miejsce w jej umyśle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Lis 07, 2015 3:02 pm

Zainteresowanie nadciągnęło z innego miejsca, niż Emma się spodziewała, jednakże kobieta nie miała najmniejszego zamiaru narzekać. Najważniejsze było to, aby ktoś się nią zajął i to lepiej prędzej, aniżeli później. Może i nie czekała jeszcze zbyt długo, ale już w tym momencie miała tego serdecznie dość. Doprawdy, nie miała pojęcia jak zwykli ludzie sobie z tym radzili... Choć już jedno zerknięcie na Margaret dowodziło, iż akurat ona najwyraźniej się nie nudziła, ani nie niecierpliwiła. Widocznie praca nad grafikiem wydawała jej się ciekawa - co oznaczało przynajmniej tyle, że dobrze wykonywała swoje obowiązki.
Kiedy jednak Spider Woman zbliżała się do nich, a panna Frost pełnym gracji ruchem podniosła się z zajmowanego przez siebie do tej pory fotela, jej asystentka natychmiast poszła w jej ślady - praktycznie w tym samym czasie, tylko z minimalnym opóźnieniem. Najwyraźniej zwracała jednak uwagę na to, co działo się dookoła niej. Zdolność płynnego i sprawnego przełączania się między różnymi wątkami niewątpliwie była w cenie na rynku pracy.
- Jessica, skarbie, obawiam się, że tym razem przybywam w interesach - oznajmiła na początek, podczas gdy gest brunetki był odwzajemniany. Telepatka nie czekała jednak na jej odpowiedź, lecz sama kontynuowała, chcąc jak najszybciej opuścić lobby i przejść dalej, na górę, aby przedstawić swoją sprawę komu trzeba i upewnić się, iż otrzyma w niej poparcie Avengers.
- Potrzebuję spotkać się z rodzeństwem Maximoff lub przynajmniej z Rogersem. W ostateczności akceptowalny będzie Tony. To w interesie nas wszystkich, a czas ucieka... Zapewne słyszałaś o tym, że konferencja w sprawie mutantów została przełożona? Otóż mniej więcej tyle nam go jeszcze zostało: do jej nowego terminu - wyjaśniła, a następnie obróciła lekko głowę w stronę wind, choć nie wskazała na nie bezpośrednio żadnym innym gestem.
- Porozmawiamy o tym na górze, a Margaret tutaj na mnie zaczeka - zarządziła, nawet przy tym nie zerkając na swoją asystentkę. Doskonale wiedziała, że rudowłosa posiadała jeszcze parę rzeczy do zrobienia, więc akurat będzie miała okazję, by się nimi zająć - praktycznie sam na sam z tabletem oraz z telefonem komórkowym.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Lis 07, 2015 6:18 pm

Humor Jessici został zachowany. Kto by pomyślał, że taki prosty gest a cieszy i poprawia nastrój oraz relację na resztę dnia?
- Oho, przeczuwam napływającą burzę.- zastanawiała się, jaka dokładnie sprawa nurtowała White Queen. Ale by się dowiedzieć trzeba było zaczekać. Rudowłosa asystentka musiała sobie radzić sama. Z resztą po jej zachowaniu widać było, że nie za bardzo jej to przeszkadza. Ewidentnie Emma miała nosa do pracowników. Albo przynajmniej do tej jednej.
- Ech, gdyby chociaż raz prywatnie.- pokręciła głową. Swoją drogą przydałoby się, jak się choć trochę uspokoi zrobić domówkę, albo chociaż jakąś zabawę. Jessica, dawno nie bawiła się na grupowej balandze. Będzie musiała szepnąć słówko Starkowi. A nóż dałby się przekonać?
- Ale dobrze, nie odpowiada żeby tak zajęta kobieta musiała tak długo czekać. Swoją drogą, zaskakuje mnie dlaczego nie przyszłaś bardziej prędko? Wydaje mi się, że nie masz za dużo czasu.- ewentualnie to tylko wrażenie. Bystre oczy Jessici zlustrowały Emmę, ale wątpiła by mutantka powiedziała jej prawdę. No ale może się zlituje i ukoi ciekawość drugiej kobiety. Winda zjechała i przyjęła do wiadomości iż ma kontakt ze Spider Woman i otworzyła im drzwi.
- Zapraszam.- ukłoniła się dwornie i przepuściła ją wchodząc druga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Pon Lis 09, 2015 8:48 am

Jeden z kącików ust Emmy powędrował na moment w górę, gdy jej rozmówczyni wspomniała o prywatnej wizycie, a raczej o jej braku, jednakże w geście tym brakowało tak naprawdę dobrego humoru. Szczerze powiedziawszy telepatce również nie do końca podobało się to, iż od wizyty w Rosji nie posiadała zbyt wiele czasu na przyjemności, na które przecież mogłaby sobie w innych okolicznościach pozwolić. Zabiegi relaksacyjno-kosmetyczne i zakupy się nie liczyły, bo wpływały na jej image, o niego zaś musiała dbać. To była praktycznie część jej pracy.
Pomiędzy sprawami biznesowymi, spotkaniami w interesach, zajmowaniem się nowymi wynalazkami, dbaniem o uczniów, obsługiwaniem Cerebro, szukaniem nowych sojuszników i całą masą innych zajęć - White Queen zaczynała żałować, że przeciętna doba nie trwa dwa razy dłużej. To bardzo by jej ułatwiło sprawę. Ostatnio zastanawiała się również nad tym, ile z tych obowiązków byłaby w stanie wykonywać w swojej diamentowej formie - która w końcu nie odczuwała zmęczenia, głodu czy pragnienia. Mogłaby wtedy wyeliminować z planu dnia parę zbędnych elementów, jak na przykład sen...
Wracając jednak do tu i teraz, blondynka zbliżyła się wraz ze Spider Woman do wind, słuchając jej słów jeszcze po drodze oraz już w oczekiwaniu na przybycie jednej z nich. Głowę trzymała wysoko, plecy prosto, dłonie zaś oparła póki co na biodrach, spoglądając na Jessicę.
- Właściwiej byłoby powiedzieć, że nie posiadam już czasu w ogóle. Załatwiam wiele spraw z rzędu - pewnie niczego to tak naprawdę nie wyjaśniało, ale i w gruncie rzeczy nie miało. Przybycie windy tak czy siak ucięło zresztą temat, a White Queen, zgodnie z sugestią Mścicielki, wkroczyła do jej wnętrza jako pierwsza. Już po chwili ruszyły w górę, a przez ten czas Emma skrzyżowała ramiona na klatce piersiowej.
Telepatka niemalże nie miała już siły myśleć o tym, co zostało jej jeszcze do zrobienia, lecz w żadnym razie nie zamierzała odpuścić czy zrzucić tego wszystkiego na kogoś innego... Choć zapewne by mogła. W przeszłości wielokrotnie dokonywała jednak niemożliwego pomimo przeciwności losu i zamierzała zadbać o to, aby ten wypadek nie należał do wyjątków.

Z/t za obie, zaczniesz w następnym temacie? Pokój dzienny jest chyba pusty.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lobby   Pon Lip 18, 2016 10:15 pm

Z tego co widział kobieta zniknęła w Avengers Tower, siedzibie najbardziej znanych bohaterów tego świata. John stanął przed jednym z najwyższych budynków miasta, które nigdy nie śpi... na dodatek sądząc po tym, że jego fundatorem był Tony Stark, można było oczekiwać, że był też jednym z najlepiej chronionych budynków w mieście które nigdy nie śpi. Co prawda mógłby poczekać, aż wyjdzie, ale ciężko mu było czekać. Tym bardziej, jeżeli mają tam jakiś pojazd którym mogłaby zniknąć. Życie i tak nie było mu zbyt miłe, więc włamanie się do takiej fortecy nie ruszyło go wcale. Pytanie tylko jak?
Nieopodal w powietrzu dryfowała gazeta. Tak się złożyło, że wiatr strasznie mocno zaczął ją przyciskać do jego ciała. Z lekką irytacją wziął ją i miał rzucić dalej by kontynuowała swoją wędrówkę, lecz nagle coś zauważył. Zdjęcie całej grupy. Bez masek. Nie kryli ich sekretnej tożsamości, więc nie był to niecodzienny widok. Była tam między innymi kobieta z którą rozmawiał. Więc stąd ją znał...Była Mścicielem. Bardziej przydatny zdawał mu się wizerunek Steva Rogersa, Kapitana Ameryki. Po uważnym skanie jego maska zaczęła mimikować ów twarz. To powinno stanowczo ułatwić mu pracę. Wziął ostatni wdech przed...cóż przestępstwem i wszedł pewnym krokiem do wieży. Przeszedł przez jakąś bramkę, która zdawała się skanować jego twarz. Wyglądało na to, że jego maska była wystarczająco dobra by oszukać ten system. Z chytrym uśmieszkiem wszedł głębiej w paszczę lwa. Zaniepokoiły go panele przy windach. Poza przyciskiem do przywoływania maszyny do elewacji, znajdowało się coś co nieco wyglądało jak mikroskop. Sądząc po tym gdzie to zostało umieszczone, musiały to być skanery siatkówki... Nawet jeżeli wyglądał jak Steve, ich oczy były identyczne także jedynie z wyglądu. Mruknął z lekkim zawiedzeniem. Może jednak poczeka? Znaczy co on może zrobić jak już tam dotrze? Wciąż nie brzmi jak Steve. Usiadł na fotelu i zakrył ręką oczy. Czuł się tak bardzo pokonany... Przez skaner siatkówki... Nagle usłyszał kroki i dźwięk otwierania się windy. Gdy zdjął rękę sprzed oczu zauważył kogoś kto wygląda na typową sekretarkę. Już prawie zniknęła w windzie gdy fałszywy kapitan włożył rękę między drzwi.
-O, pan Rogers, miło pana widzieć- powiedziała gdy spojrzała mu w twarz. Nie odpowiedział niczym. Kolejna ułomność jego kostiumu. Głos pozostawał taki sam. Zazwyczaj wmawiał innym, że ma problemy z gardłem, ale wolał nie ryzykować kiedy mógł. Sekretarka wysiada na jednym z pięter, gdy on zaczął poszukiwania od salonu.
z/t
Powrót do góry Go down
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Pią Lip 29, 2016 3:37 pm

Po pożegnaniu się ze swoim gościem, Emma postanowiła zająć się jedną z bardziej palących kwestii - a dokładniej taką, która na szczęście mogła zostać rozwiązana szybko i z miejsca. Wciąż czekało na nią wiele różnych zadań, większość z nich była niestety bardzo ważna i pilna, dlatego też kobieta musiała między nimi wybierać... A z tego wszystkiego zadbanie o wskrzeszenie przyjaciela Tony'ego wymagało poświęcenia najmniej czasu i w dodatku nie ciągnęło za sobą dalszych akcji oraz zobowiązań. Po fakcie panna Frost zamierzała po prostu wrócić do Instytutu i skupić się na następnym punkcie ze swojej listy rzeczy do zrobienia.
W pierwszej kolejności blondynka telepatycznie zaalarmowała potrzebnego jej ucznia o tym, że czeka go mała wycieczka do Avengers Tower w jej towarzystwie, a następnie zadzwoniła jeszcze do swojej asystentki, aby przykazać jej sprowadzenie samochodu z szoferem pod budynek Instytutu. W tym czasie White Queen skierowała już swe kroki do swojej sypialni, aby móc przebrać się w coś bardziej wizytowego. W tym wypadku postawiła na krótką, lekką i oczywiście idealnie białą sukienkę z górą gorsetową oraz szpilki. Pogoda coraz bardziej sprzyjała takiemu ubiorowi, co niezmiernie ją cieszyło.
Na limuzynę nie trzeba było długo czekać. W rekordowym tempie zajechała przed szkołę, a kiedy Emma - wraz z wezwanym Elixirem - już do niej wsiadła, natychmiast ruszyła z powrotem w stronę Nowego Jorku. Podróż upłynęła w głównej mierze w milczeniu, pomijając krótką rozmowę dotyczącą szczegółów zadania stojącego przed uzdrowicielem. Panna Frost nie ukrywała przed nim faktów, wyjaśniła mu co się stało - i nie obchodziło ją to, że ktoś mógłby sobie nie życzyć zdradzania tych detali uczniowi. Osobiście uważała, że jej podopieczni powinni wiedzieć co się wokół nich działo.
Samochód zatrzymał się tuż przy Avengers Tower i już po chwili telepatka oraz jej towarzysz - którego nietypowy wygląd na wszelki wypadek maskowała iluzja, aby nie zwracał uwagi przypadkowych osób - znaleźli się w jej wnętrzu, a dokładniej w lobby. Emma od razu skierowała się w stronę wind, po drodze wysyłając mentalną wiadomość do Tony'ego.
"Pozwoliłam sobie wpaść z wizytą. Byłoby cudownie, gdyby ktoś zszedł po mnie na dół albo przynajmniej umożliwił mi skorzystanie z windy."
Choć od jej ostatniego pobytu w tym budynku minęło już trochę czasu, to jednak blondynka pamiętała, że ostatnim razem to właśnie Spider Woman musiała uruchomić wspomniane urządzenie, aby mogły razem wjechać na górny poziom. Przydatne zabezpieczenie, choć w tym wypadku trochę męczące.
Winda uruchomiła się mniej więcej w tym samym momencie, gdy Emma otrzymała wiadomość zwrotną od Tony'ego, wyjaśniającą jej krótko sytuację. Po drodze blondynka poinformowała swojego podopiecznego o tym, że zostanie zabrany bezpośrednio do ciała, podczas gdy ona utnie sobie krótką pogawędkę z członkami Avengers.

Z/t.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evrain Keirtz

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 22/08/2016

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Wrz 03, 2016 2:26 pm

Po niespodziewanym wydarzeniu w Central Parku, Evrain udał się od razu do Avengers Tower. W końcu po to było to całe zamieszanie z wizytą w Nowym Jorku. Nie dysponował zbyt dużą pulą wolnego czasu, aczkolwiek czasami obowiązki wzywały. Trybiki tego świata znów zaczynają się poruszać. Ludzie dowiadują się o innych osobnikach, bądź stworzeniach z mocami, o których niedawno można było tylko przeczytać w książkach lub obejrzeć w filmach, serialach. Teraz wszystko działo się w ich świecie, co musiało wywołać niemały szok. Zwłaszcza ostatnia wizyta kosmitów. To właśnie Avengersi zdawali się trzymać rękę na pulsie w tych wszystkich sprawach. Wiedzieli już o zagrożeniach napływających z innego świata, niż ich, nadeszła pora by dowiedzieli się co nie co o swoim. Przynajmniej z taką misją tutaj przychodził. W końcu, kto nie chciałby porozmawiać z istotą, która oglądała ludzkość przez większą część jej wzrostu i upadku? Takowy może jeszcze nie nastąpił, aczkolwiek postępują kolejny krok w ewolucji. On był tego świadom już od dawna. Widział takich, jak oni, wcześniej. Dużo wcześniej. Znał ich początki. Zwłaszcza teraz, kiedy są tak medialni, może przyda im się jakieś miejsce, w którym będą mogli posiedzieć bez rozgłosu, czegoś się napić, zjeść. Spotkać innych, którzy ukrywali się przez setki lat. Dowiedzieć się o świecie, o którym wcześniej nie mieli pojęcia. Po to właśnie tutaj przyszedł. By zaprosić ich w swoje progi.
Przed wejściem zdążył już odpakować tort tak, by mieć go na widoku. U jego stóp wyłożone były wizytówki, dokładnie dziesięć. Każda magicznie zabezpieczona tak, by tylko Ci o nadnaturalnych zdolnościach oraz Tony Stark mogli zobaczyć ich prawdziwą zawartość. Smakołyk natomiast... Był dokładną miniaturką wieży, pod którą wstał. Wykonaną z bardzo wysokim detalem. Całkowicie zjadliwa oczywiście! W środku wyłożona ciastem, budyniowym nadzieniem, waflowym stelażem. Wszystko w jakiś sposób trzymało się kupy i naprawdę przypominało budynek, do którego za chwilę miał wejść. Tort miał spokojnie z 40-50 cm wysokości. To nie przelewki. Z uśmiechem wszedł do lobby dla oczekujących, gdzie na pewno zagadał do niezastąpiony program, który podobno witał tutaj wszystkich. Co za czasy, że nawet człowiek nie przyjmie gości, tylko jakiś syntezator mowy.
Spojrzał do góry, poszukując jakiejś kamery, czy czegoś, co by takową przypominało. Dał się przeskanować, aczkolwiek jego organizm przypomina ten ludzki bez żadnych modyfikacji, więc co by tam mogło wyjść bez dogłębnych analiz jego składu DNA. w torcie również nic nie było, dlatego szeroko się uśmiechnął niczego się nie obawiając.
- Witam, jestem Evrain Keritz z Londynu i nie przyszedłem do nikogo konkretnego, a do was ogółem. Chciałem zaprosić do mojej niezwykłej restauracji. Jak zawsze, na zachętę zostawiam wam pewien smakołyk. Nie pożałujecie tej wizyty... - puścił oczko do kamery, podchodząc do skórzanych foteli by to na nich spoczęło jego dzieło sztuki. - Więc... Do zobaczenia. Mam nadzieję. - z tajemniczym uśmiechem opuścił budynek frontowymi drzwiami, kierując się z powrotem do swojego hotelu. Nie mógł się tutaj teleportować, bo wszędzie musiały być kamery. W planach był teraz powrót do Londynu...

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: Lobby   Wto Sty 10, 2017 1:08 pm

Przez całą drogę właściwie nic nie mówiła, a każdą zaczepkę Quilla zbywała milczeniem. Zatopiona w swoich myślach próbowała analizować sytuację, no i przede wszystkim czekała na odzew ze strony Rocketa. Starając się skracać trasę jak tylko mogli podążali w kierunku celu. Na szczęście budynek Mścicieli był bardzo widoczny dlatego nie mieli żadnych wątpliwości w którą stronę muszą się udać.
Całą drogę starała się nie rzucać w oczy, dlatego na głowę naciągnęła kaptur, chowając pod nim zielone włosy oraz za cieniem swoją nietypową urodę. Nie miała pojęcia kto może atakować Knowhere stwierdzając, że nie ma chyba bardziej neutralnego miejsca w całej Galaktyce - choć z tym mogła się mylić. Podczas podróży z Thanosem zwiedziła całkiem spory kawał kosmosu, jednak zdawała sobie sprawę, że nie w każdy zakamarek zapuszczali się z ojcem. Nie każdy był dla niego godny uwagi. Ale w tym momencie musiała się skupić na czym innym, myśl o szalonym tytanie jeszcze bardziej ją podburzała. Wiedziała, że każda powrót, nawet w głowię, do Thanosa może wyprowadzić ją z równowagi, a emocje nigdy nie są dobrym doradcą podczas negocjacji. A właśnie. Uprzejmie poprosiła Quilla, że jedynym powodem dla którego może się odezwać będą najszczersze przeprosiny pana Starka oraz Novy. A co do tego ostatniego to... Będąc w nieco innej sytuacji prawdopodobnie poczułaby ścisk w żołądku i zawahanie. Czy powinna jednak podążać prosto w miejsce, gdzie stacjonował Richard? Na szczęście ze względu na sytuacje przestała mieć wszelkie opory. ALBO po prostu miała przed sobą bardzo solidny powód czy, nazywając rzeczy po imieniu po prostu pretekst do kolejnego spotkania. Oczywiście nie do końca była tego świadoma. Ba. Wzbraniała się przed tym jak mogła, ale tylko jej najszczersze sumienie mogło przyznać, że i tak jest za późno na odwrót. Chciała go spotkać, choćby miał być to ich ostatni raz.
Mimo to cały czas starała się skupić tylko i wyłącznie na zadaniu. Pocieszona faktem, że tym razem dostali oficjalne zaproszenie zjawiła się wraz z Quillem w budynku. Nie zdziwiła się widząc przed sobą brak jakiejkolwiek osoby witającej, raczej rozejrzała się za kamerami, do których mogłaby się zwrócić, dlatego podeszła do windy domyślając się, że tam znajduję się i mikrofon i docelowa wizja na to co się dzieje przed metalowymi drzwiami. I nie, nie wpadła na to, że od progu została przeskanowana z góry na dół i że JARVIS mógł przekazać, że Gamora jest w posiadaniu broni - dwóch działek plazmowych i miecza zręcznie ukrytego na plecach. O ile można było ukryć tak długi miecz. Najwyraźniej materiał za dużej bluzy jakoś go maskował, co i tak nie miało zbyt większego znaczenia przy prześwietleniu JARVISa.
Nie wiedząc co za bardzo powiedzieć zwróciła swoje spojrzenie w kierunku Quilla. Ten, złośliwie (była tego pewna!) wzruszył ramionami i wskazał na nią dłonią. Zrobił to oczywiście w imię przyrzeczenia jakie poczynił zgadzając się na nie odzywanie. Gam mruknęła pod nosem jakieś soczyste przekleństwo posyłając Peterowi swoje najokropniejsze spojrzenie, a potem zwróciła się w kierunku kamery.
- Witaj Stark, to znowu my. Otrzymaliśmy twoje zaproszenie no i... Quill chciał coś powiedzieć - Wskazała na mężczyznę kciukiem, ale nawet na niego nie spojrzała.
- Nie będę ukrywać, że przyszliśmy po prośbie - Dodała jeszcze mając w myślach to co po drodze przekazał im Rocket, czyli pełne zapotrzebowanie na sprzęt. W razie jakichkolwiek niejasności będzie się z nim kontaktować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 449
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Lobby   Czw Sty 12, 2017 3:06 pm

Faktycznie. Lobby puste, żadnej żywej duszy tylko modernistyczny wystrój, który niektórych mógł odrzucić, a innych zaciekawić. Winda, przed którą stała Gamora z Quillem nie otworzyła się, a także mogła nastąpić chwila zwątpienia, kiedy po słowach kobiety nie było żadnego odzewu, odgłosu.
Prześwietlenie i informacje dotyczące tego działania zostały przekazane osobom zainteresowanym. Natomiast sygnał charakterystyczny dla dźwigu uprzedził gości o rozsunięciu paneli przed nimi.
— Panno Gamoro, panie Quill — odezwała się sztuczna inteligencja.
Wspomniani mogli wejść do środka, a JARVIS już o wszystko zadbał. Dźwig miał ich wznieść na wysokość piętra, na którym znajdywała się sala konferencyjna.

| ZT dla Gamory i Quilla, następne posty możecie pisać już w sali.

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Wto Sty 17, 2017 4:54 pm

//Żeby nie przedłużać sztucznie, część komentarza będzie dotyczyć jeszcze Times Square.

Anthony skrzywił się, kiedy zrozumiał, że Quicksilver nie czeka na córkę. Oczywiście nie dlatego, że jej nie kocha - po prostu nie miał pojęcia, że mała jest tutaj. O ile oczywiście dzieciak nie zmyślił wszystkiego, co chłopak też musiał wziąć pod uwagę. Sam był sierotą, nie wiedział skąd się wziął i pamiętał, że wyobraźnia potrafiła go kiedyś bardzo ponieść, jeśli chodzi o teoretyzowanie o swoim pochodzeniu. No ale już się podjął odprowadzenia dziewczynki, więc czuł się za nią odpowiedzialny.
- Tak, mała. Ta literka to tak jakby nazwa firmy - postarał się uśmiechnąć do idącej obok 6-latki - chodzi o "Avengers".
Kiedy skończył mówić, stanęli właśnie przed wejściem do budynku. Było normalnie, póki nie popchnął drzwi i nie weszli do środka. Zero recepcji, czy czegoś w tym stylu. Stanął na środku holu bezradnie, nie wiedząc właściwie co dalej robić.
- Halo..? - mruknął w próżnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna Maximoff

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Wto Sty 17, 2017 5:12 pm

- Avengers? - zrobiła wielkie oczy, bo tą nazwę akurat świetnie znała. Słyszała o Avengersach bardzo dużo i wiedziała kim są. Bohaterowie, ratujący ludzi przed złem tego świata - Mama mi opowiadała, że kiedyś pracowała z Avengers i im pomagała. Teraz tata tam pracuje?
Kiedy weszli do środka, dziewczynka rozejrzała się po holu, wchodząc dalej. Bez namysłu powędrowała na jeden z foteli, które stały pod ścianą i usiadła sobie na nim. Wodziła wzrokiem po wszystkich ścianach i suficie, chcąc wszystko dokładnie obejrzeć.
- Może gdzieś poszli na misję? Walczą z kimś złym i nikogo nie ma w domu. Będziemy musieli poczekać? Chodź zobaczyć jakie wygodne fotele - zaczęła rozmyślać na głos by zaraz zawołać Tony'ego do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Lobby   Wto Sty 17, 2017 5:54 pm

Chłopak zawędrował przez pół miasta do tajemniczej wieży górujacej nad budynkami dookoła. Zastanawiał się co go spotka gdy przekroczy próg słynnej Avenger Tower. Poda mu rękę sam Tony Stark czy może bedzie trzeba napisać podanie, załączyć zdjęcie i czekać miesiąc na przyjęcie? Teddy skrzywił się na myśl o tym ostatnim. Inni nie byliby zadowoleni z takiego obrotu spraw. Należało jednak mieć na uwadze że Msciciele są niezwykle zajęci.
Westchnał pod nosem i wkroczył pewnym krokiem do lobby. Spore pomieszczenie, w którym niestety nie było żadnej recepcji, żadnych ładnych pań czy panów którzy mieliby zajmować się przyjmowaniem interesantów. Zauważył jednak dwójkę osób z boku. Ponieważ Theodor był tutaj po raz pierwszy postanowił zasiegnąć rady. Byćmoże oni będą wiedzieli jak się umówić na spotkanie.
- Przepraszam... - zaczął nieśmiało podchodząc do chłopaka wzrokiem spoglądając też w stronę małej dziewczynki na fotelu.
- Wiesz może gdzie tu jest recepcja? Albo jak mozna sie umówić na spotkanie? - zadał chłopakowi dwa pytania jednocześnie drapiąc się po głowie. Widac było że jest nieco czerwony na buzi. Nic dziwnego że się wstydził. Zapewne wyjdzie na gapę z powodu tak błachych pytań. Ale przecież do tej pory nie był tu w celu oficjalnego spotkania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Wto Sty 17, 2017 7:28 pm

- Obawiam się, że będziemy musieli. Może nawet dość długo... - westchnął cicho. Ruszył w kierunku foteli, ale wtedy zaczepił go jakiś koleś.
Po raz kolejny skrzywił się w duchu. No przecież mówił, że ludzie zawsze zadają pytania, na które nie zna odpowiedzi.
- Sorry, ale nie mam pojęcia... Jestem tu pierwszy raz, wydaje mi się, że musimy poczekać. Może zaraz zejdzie tutaj Scarlet Witch, albo Tony Stark i zaproszą nas na kawę? - uśmiechnął się, bo w zasadzie żartował.
Nie przypuszczał, że ktokolwiek raczy się z nim spotkać, choćby ze względu na córkę Quicksilvera. Może w nagrodę dostanie gumę kulkę... Gdzie się podziały czasy, kiedy jego samoocena stawiała go ponad resztą ludzkości? Tak czy siak, lepiej się czeka siedząc, toteż poszedł w ślady małej i usiadł obok niej. Przymknął oczy, starając się rozluźnić, co nie było dla niego takie proste w siedzibie tak potężnych istot. Wręcz czuł siłę promieniującą z tego budynku... No chyba, że to była sprawka reaktora łukowego. Odetchnął i zaczął śpiewać, bardzo cicho, pierwszą piosenkę, która nasuwała mu się na myśl. Dzięki swojej mutacji doskonale naśladował wokalistów, również żeńskich. Gdyby się bardzo postarał, może mógłby udawać również instrumenty?
- "Sweet dreams are made of this... Who am I to disagree..?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna Maximoff

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Wto Sty 17, 2017 8:35 pm

- Ja nie narzekam, jest całkiem wygodniej. I ciepło. Możemy tu posiedzieć i poodpoczywać - odezwała się z uśmiechem do chłopaka. Lockjaw ułożył się przy jej nogach, zamykając ślepia. Słysząc jednak kolejną osobę otworzył je i zaczął węszyć w powietrzu by sprawdzić kim jest nowy gość. Wydał z siebie ciche warknięcie, ale nic nie zrobił. Nie spodobał mu się zapach blondyna. Wyczuwał dziwną mieszankę zapachów.
- Dzień dobry - Luna przywitała nowego gościa, zerkając z lekkim zdziwieniem na swoje psiaka. Zaraz poklepała go po głowie lekko. - Ja nie lubię kawy - odezwała się na słowa kolegi. Scarlet Witch. Czyli i ciocia tu pracowała. Jakby tu była to super, dawno jej nie widziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Sro Sty 18, 2017 5:47 pm

- Witam panno Luno i pozostałe towarzystwo. W czym mogę pomóc? - odezwał się głos sztucznej inteligencji. - Pan Maximoff jest nieobecny w tym momencie, jednakże poinformuję pannę Maximoff o Twojej obecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Lobby   Czw Sty 19, 2017 1:56 pm

Usmiechnął się do małej dziewczynki na fotelu po czym zerknął na jej wielkiego psiaka. Nie chciał niegrzecznie się gapić toteż szybko odwrócił wzrok na chłopaka.
- Ok. Dzięki serdeczne. - powiedział po czym nie chcąc zajmując cennego czasu odszedł kawałek zajmując jeden z foteli. Rzeczywiście były nadzwyczaj wygodne. Theodor rozsiadł się i wyjał telefon aby się nie nudzić. Wskoczył do folderu wiadomości i już miał zacząć skrobiać wiadomość kiedy się powstrzymał. Może nie powinien? W sumie to tylko sms ale Teddy się troche wstydził i nie chciał wyjść na głupka. Ehh. Wyszedł z folderu wiadomości i odpalił iformacje ze świata. Przeskrollował wszystko czytając co ciekawsze nagłówki kiedy odezwał się nieznajomy głos. Pewnie sekretarka!
Teddy zerwał się na równe nogi i spoważniał poprawiając swój t shirt.
- Theodor Altman. Pragnę się spotkać z Avengers i porozmawiać. Chodzi o organizację Young Avengers. - powiedział krótko i treściwie po czym usiadł ponownie w fotelu. Ktoś pewnie przyjdzie i go zaprowadzi jednak póki co wolał się nigdzie sam nie zapuszczać. Kto wie jakie konsekwencje moga cię spotkać gdy bez zgody będziesz krzątać się po Avengers Tower?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Czw Sty 19, 2017 6:28 pm

- "I travel the world and seven seas. Everybody's looking for something. Some of them want to use you,..."- Piosenka została brutalnie przerwana przez program, ale Tony nie zwrócił na to uwagi. Odetchnął głęboko, słysząc, że Luna została wymieniona z imienia.
- Super... To mamy tutaj czekać, aż ktoś ją odbierze? - spytał, czując się dość durnowato, mówiąc w przestrzeń. Kątem oka dostrzegł, że drugi chłopak, nawet dość do niego podobny, miał ten sam problem. Tony uśmiechnął się lekko. Rozweselony spojrzał na dziewczynkę, ucieszony głównie tym, że mała mówiła prawdę i nie wyszedł na naiwniaka, wierzącemu jakimś dziwnym fantazjom dziecka. Przez chwilę przemknęło mu przez myśl, że może nawet sama Scarlet Witch odbierze Lunę. To by znaczyło, że będzie mógł ją zobaczyć! Może nawet zamieni z nią kilka słów..? Powinien chyba przygotować jakieś błyskotliwe przywitanie, w razie czego. Tylko czym niby mógł zabłysnąć? "Hejka, też mam beznadziejną przeszłość! Teraźniejszość w sumie też! Tak po prawdzie to przyszłość również! To się nazywa stała forma."? Potrząsnął głową, usuwając ze swojej głowy bezsensowne rozważania. Uśmiechnął się znów na myśl o tym, że tak w sumie to stracił na tej przygodzie równo 5 dolców. Stać go jeszcze na tortille, to może zaszaleje sobie w taki dzień, jak będzie wracał przez Times Square?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lobby   

Powrót do góry Go down
 
Lobby
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: