Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lobby

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Lobby   Czw Cze 13, 2013 6:43 pm

First topic message reminder :

Przestronne pomieszczenie, w którym każdy z gości przechodzi automatyczny skan. Pod ścianą w neutralnym kolorze stoją skórzane fotele. W głębi znajdują się drzwi do dwóch wind, które uruchomić można dopiero po skanie siatkówki. Niezastąpiony Jarvis obsługuje wszystkich petentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Luna Maximoff

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Czw Sty 19, 2017 7:12 pm

Przysłuchiwała się cichemu śpiewaniu blondyna dopóki coś tego nie zakłóciło. Dziewczynka rozejrzała się, słysząc jakiś głos, a nie widząc osoby, która do niej mówiła. Ukrywała się gdzieś? Była niewidzialna? Słyszała od mamy o niewidzialnej kobiecie. Takie coś musiało być super. Mogła iść wszędzie, gdzie chciała i nikt by o tym nawet nie wiedział, bo by jej nie widział.
- Nie ma taty? - trochę jej przykro się zrobiło, ale na wspomnienie o pannie Maximoff uśmiechnęła się i zaraz spojrzała na Tony'ego. - Przyjdzie moja ciocia, Wanda. Jest bardzo fajna, zobaczysz. - jej uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył. Luna ogólnie uważała, że ma wspaniałą rodzinę. Tylko dziadek był strasznie smutny. Chętnie by go rozweseliła, a on się zdenerwował na nią.
Po chwili jej wzrok powędrował na drugiego chłopaka, który się przedstawił, mówiąc po co przyszedł.
- Też jesteś superbohaterem? - zapytała go z zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 210
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Pią Sty 20, 2017 7:45 pm

Naciągnęła na plecy szkarłatny szal, który swoją wielkością mógłby robić za mniejszej wielkości koc i owinęła się nim tak by było jej cieplej. Końcówki miękkiego materiału zawinęła na przed ramionach, co było dość powszechne w jej wydaniu. Przynajmniej dłonie miała wolne w razie, gdyby musiała ich użyć, a materiał tak łatwo nie zsunie się z ramion. Myśli Wandy krążyły wokół ukochanej bratanicy. Zaniepokojona tym, że spędzała czas sama w Nowym Jorku wspomnieniami zawędrowała do brata. Tak bardzo skupiła się na swoich bolączkach, że nie dostrzegła, iż ten coraz to więcej czasu spędzał na Ziemi, zamiast z rodziną. Swoją drogą dawno też nie rozmawiała z Crystal, którą miała zamiar niezwłocznie poinformować o tym, że Luna znajduje się w Avengers Tower. Jakoś wątpiła w to, że Inhumanka puściła dziewczynkę samą. No, prawie samą. Jarvis również wspomniał o psie, więc Luna zapewne wzięła ze sobą LockJawa i jakiegoś chłopaka. Czyżby kolega? A może opiekun? Tak wiele pytań… i zero odpowiedzi. Musiała uzbroić się w cierpliwość. Już zaraz, już kolejne piętro i niedługo będzie miała okazję.
Czekając na rozsunięcie się drzwi wyciągnęła szminkę z kieszeni spodni. Podkreśliła czerwienią usta i przejrzała się w lustrze. Jeszcze coś zaprzątało jej myśli, a właściwie ktoś. Słysząc nazwę Young Avengers przypomniała sobie pewnego młodzieńca. Miała okazję go spotkać już dwa razy i za każdym, nie wiedzieć czemu, czuła z nim dziwną więź. Pobudzał w niej niesamowicie silny instynkt, ale nie potrafiła go jeszcze ubrać w słowa, ani odpowiednio określić.
Aż w końcu drzwi winy się otworzyły. Wanda wyszła do lobby i zatrzymała się pośrodku. Przesunęła wzrokiem po osobach i poczuła delikatny zawód, że wśród nich nie została wcześniej wspomnianego chłopaka. Zaraz jednak podarowała im po delikatnym uśmiechu.
- Witajcie – Odszukała wzrokiem również Lunę. Jej należał się najszerszy. Otworzyła ramiona i wyciągnęła dłonie w kierunku słodkiej blondyneczki.
- Luna, kochanie. Chodź do cioci. Mama wie, że tu jesteś? – Zapytała miękkim, acz skrywającym zamartwienie głosem.
- I wzięłaś to specjalne lekarstwo przeciwko ziemskim zanieczyszczeniom? – Cała Wanda, zawsze nadopiekuńcza, ale zdawała sobie sprawę, że te tabletki zażywała i Crystal i Luna po to by móc bez żadnych skutków ubocznych, czy nawet jakiejś choroby odwiedzać zanieczyszczoną Ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3754
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Pią Sty 20, 2017 10:53 pm

Jak gdyby problemów było ostatnimi czasy za mało, nagle w pomieszczeniu zabrzmiał głos Jarvisa, jak zawsze uprzejmy i spokojny - choć donoszący o czymś bardzo nieprzyjemnym:
-Doktor Pym donosi, że przy szpitalu Metro-General Hospital pojawił się szalejący Hulk. Nowy, nie doktor Banner. Doktor Pym twierdzi także, że jest w stanie to wyjaśnić, ale teraz nie ma na to czasu. Z moich ustaleń wynika, że zaangażował właśnie Hulka parę budynków od szpitala.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Teddy Altman

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Sty 21, 2017 10:19 am

On superbohaterem? Słysząc to pytanie z ust dziewczynki Teddy delikatnie się zaczerwienił i uśmiechnął do Małej.
- Do superbohatera jeszcze mi dużo brakuje. - powiedział drapiąc się po swojej blond czuprynie z szerokim usmiechem na ustach.
Widząc słynna Scarlet Witch aż zaniemówił. Nie spodziewał się nawet że to ona tutaj się pojawi. Liczył raczej na jedną z tysiąca ich prywatnych sekretarek, które przeprowadzają rozmowy żeby nie zawracać fujary Avengersom. Młodzieniec uśmiechnął się jednak mina szybko mu zrzędła gdy okazało się że kobieta zainteresowana jest wyłącznie młodocianą dziewczynką. Hulkling przypatrywał się tym czułościom przez chwilę po czym tak jakby pomachał stojąc tuż obok. Coś w zasadzie "Hallo! Tez tu jestem!" jednak szybko schował ręce do kieszeni i westchnął pod nosem. Może lepiej nie wtrącać się w takie rzeczy? Ale zaraz! Ciocia? Teddy szybko połączył fakty i zrobił klasyczną minę mówiącą "Mhmmmm".
Nadal jednak tam stał. Zerknał kątem oka na chłopaka z którym przyszła dziewczyna. Też został totalnie olany. Już w sumie miał coś powiedzieć kiedy ponownie odezwał się super-komputer, który obwieścił katastrofę. Hulk? Tzn nie ten-Hulk tylko inny-Hulk? WTF? No teraz to już na pewno sobie z nikim nie porozmawia. Chyba że...
- Mogę pomóc! - prawie krzyknął do Scarlet Witch no bo wszystko działo się tak szybko. Zapomniał o kluturalnym "Dzień dobry, Theodore Altman. Miło mi". W stresujących sytuacjach zupełnie sie gubił i dekoncentrował. Zupełnie jak przy... Ehhh. Nieważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Sty 21, 2017 10:02 pm

Chłopak lekko wzruszył ramionami, słuchając dziewczynki. Wyczuł, że ona sama oczekuje już cioci i nawiązuje rozmowę tylko dlatego, że nie wie co ze sobą zrobić. Kiedy Scarlet Witch naprawdę pojawiła się w wejściu, wstał natychmiast, ale też uniósł brew. To takie proste? Superbohaterka schodzi, uśmiecha się jak polityk przekonujący wyborców i robi przytulasa z dzieckiem brata? Żadnej dodatkowej zabawy z windami, ochroną, biurokracja? Tony znów wzruszył ramionami, ale teraz już tylko w wyobraźni. Stanął o krok za Luną, robiąc minę w stylu "co-ja-robię-tu-uuu", która bardzo pasowała do jego uczuć. Nie chciał zmarnować szansy na choćby przywitanie się z kimś tak potężnym, ale jednocześnie miał wrażenie, że jest w miejscu zupełnie nie dla niego. Westchnął smętnie pod nosem, oglądając pokaz rodzinnej czułości. Choć nigdy by się do tego nie przyznał, takie zwykłe objawy miłości sprawiały mu zarówno ból jak i kłopot... Bo co on miał robić? I czemu nigdy nie miał okazji przekonać się, jak to jest? Niesprawiedliwość była jednak zbyt powszechna w życiu na ulicy, by długo go przytłaczała.
Anthony potrząsnął głową, jednocześnie poruszając całą blond czupryną. Trzeba się było szybko ogarniać... Zerknął znów na drugiego chłopaka i odruchowo się uśmiechnął. No cóż, w hierarchii ważności bohaterki oboje plasowali się pewnie gdzieś w okolicach obowiązku wyrzucenia śmieci do zsypu.
Wszystko zmienił głos, ten sam, który zapowiedział Scarlet Witch. Szczerze powiedziawszy Tony niewiele zrozumiał z jego komunikatu. Hulk nie będący Hulkiem? Bardziej przejął się częścią ze szpitalem, ale jednak nie aż tak jak jego rówieśnik. Instynktownie cofnął się o krok, przełykając gulę w gardle. Nie miał w sobie tyle bohaterstwa ani pewności siebie, by proponować pomoc samej Wandzie Maximoff. Postarał się jedynie zapamiętać miejsce. Metro-General. Pewnie zdąży kogoś uleczyć. Tyle bohaterstwa w jego wydaniu. A miał szansę pogadać z Avengerem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna Maximoff

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Nie Sty 22, 2017 1:08 pm

- To po prostu bohaterem - skinęła lekko głową. Ona wiedziała swoje. Avengers byli superbohaterami, a chłopak mówił coś o Young Avengers. Młodzi Avengers? W każdym razie nazwa świadczyła o tym, że chcą walczyć ze złem czyli być bohaterami.
Czekała niecierpliwością, machając lekko nogami i rozglądając się ciągle dookoła pomieszczenia. Zerkała co chwilkę na jednego i drugiego chłopaka. Oboje wydawali się być zestresowani. Szczególnie ten Teddy. Chyba łatwo się denerwował. Pewnie był nieśmiały. W końcu usłyszała dźwięk otwierającej się windy i po chwili wyszła z niej Scarlet Witch. Jej twarz się rozpromieniła. Zeskoczyła z fotela i pobiegła, rzucając jej się w ramiona.
- Ciocia! - przytuliła się mocno, obejmując kobietę w pasie. Lockjaw również podniósł się z podłogi by podejść bliżej nich i szczeknąć na powitanie. Zdecydowanie cieszył się, że Luna nareszcie jest z kimś kogo dobrze zna i kto na pewno ją ochroni w razie niebezpieczeństwa. Teraz nie musiał się tyle martwić. Wanda na pewno nie pozwoli dotknąć dziewczynki choćby palcem.
- Mama ciągle trochę się gniewa na tatę za ostatnie i by mi nie pozwoliła. A lekarstwo wzięłam tuż przed podróżą. - odpowiedziała od razu na obydwa pytania cioci. I znowu usłyszała ten głos, którego właściciel się ukrywał. Ponownie się rozejrzała, ale nikogo poza ich czwórką tu nie było. - Kto to mówi, ciociu? Ktoś niewidzialny? I kto to Hulk? - wróciła spojrzeniem do Scarlet Witch. Ona na pewno wie wszystko i zaraz jej wyjaśni. Zerknęła w stronę blondyna gdy ten zaoferował swoją pomoc. Czyli Hulk to ktoś zły i muszą go powstrzymać. Wtedy też przypomniała sobie, że nie przyszła przecież tu sama.
- Tony mi powiedział, że tutaj będzie tata. Pracujecie dla Avengers, jak mama kiedyś? Gdzie jest tata? Zadzwonimy do niego? - dziewczynka zdecydowanie chciała wiedzieć wszystko, przez to zadawała tyle pytań naraz i na wszystkie oczekiwała odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 210
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Nie Sty 22, 2017 2:38 pm

Szczerze? Nawet przez myśl jej nie przeszło, że spotkanie z nią może wywołać aż takie emocje. Wanda nie czuła się gwiazdą. Wręcz przeciwnie. Wiele razy bijąc się w pierś wołała, że wcale o tą moc nie prosiła, że właśnie przez nią spotkało ją tak wiele złego i przez to ma małe szanse na zbudowanie normalnego, rodzinnego życia o którym tak zawsze marzyła, ale nie tylko o tym, o odrobinie spokoju również. To właśnie przez bycie mutantką ludzie rozpatrywali ją w kategoriach zagrożenia, zresztą nie bez powodu musieli z bratem uciekać z ich rodzinnej krainy. A propos rodziny. To ta była dla niej najważniejsza, dlatego wszelaka biurokracja w przypadku najbliższych nie wchodziła w rachubę. To takie proste dostać się do niej? Jeżeli masz w towarzystwie członka rodziny Maximoff, to tak. Każdy z Mścicieli miał jakieś słabsze strony, lecz ta w większości łączyła ich wszystkich.
Dopiero, gdy znalazła się w jej ramionach poczuła, ze dziewczynka jest bezpieczna. Wtuliła ją mocno w siebie, horrendalnie stęskniona za swoją ukochaną bratanicą. Minimalnie nacieszona bliskością powoli się wyprostowała, palce natomiast wsunęła w blond włosy dziewczynki. Druga ręka spoczęła na głowię Lockjawa, którego również pogłaskała.
- Za ostatnie? – Zapytała mimochodem, ale zaraz tego pożałowała. Nie powinni omawiać spraw rodzinnych przy osobach obcych, a prywatne problemy brata zapewne nie interesowały obydwóch chłopaków, więc zaraz dodała.
- Albo wiesz co? Opowiesz mi potem – Posłała jej uśmiech. Ach, te dzieci. Co w sercu to zaraz na języku. Dziewczynka była w takim wieku, że była skora opowiedzieć wszystkim każdą zasłyszaną tajemnicę.
- Cieszę się, że wzięłaś lekarstwo. Powiadomię jednak mamę, że tu jesteś. Nie możemy sprawić żeby się martwiła skoro jesteś bezpieczna, prawda? – Posłała jej delikatny uśmiech. Ta niesamowita więź między nią, a Pietro zawsze ją rozczulała, ale nie zamierzała narazić Crystal na dodatkowe nerwy. Nie wybaczyłaby sobie nie tylko jako kobieta, ale zapewne przyszła matka. Ale dość o tym. W tle dobiegł ich głos Jarvisa, który przekazał nienajlepsze wieści. Mina Wandy diametralnie się zmieniła. Cień zmartwienia pojawił się na ładnej twarzy, ale nie traciła rezonu, ani nie popadała w popłoch, w końcu to dla Mścicieli to dzień jak co dzień. Gdy już miała zwrócić się do obu chłopaków od jednego usłyszała dość odważną deklarację i to na nim chwilo skupiła swoje duże niebieskie oczy.
- Rozumiem, że ty jesteś członkiem grupy okrzykniętej mianem Young Avengers, a Ty… opiekunem Luny? – Nie do końca dobrze się wstrzeliła i chociaż czas ją naglił, nie zamierzała odwrócić się na pięcie i odejść. Tym bardziej, że jeden z chłopaków wyraził chęć pomocy. Patrząc na młodą buzię Theodora miała pewne obawy i wątpliwości. Silny instynkt macierzyński podpowiadał jej, by wysłać chłopaka prosto do domu, wcześniej racząc protekcyjną gadką o niebezpieczeństwach oraz beztroskich chwilach, które poleca przedłużać, a nie skracać. Z drugiej strony determinacja w głosie chłopaka oraz świadomość, że skoro już słyszał komunikat, to nieopatrznie może tam udać się sam, przechylił szale na drugą stronę dlatego skapitulowała z walką w matczynymi zapędami. Lepiej mieć go na oku i w ten sposób sprawdzić, niż wdać się w czczą gadkę… aczkolwiek będą musieli parę spraw wyjaśnić, ale o tym później.
- No dobra, wjeżdżasz ze mną na górę, ale po drodze poznasz kilka zasad, okay? - Zwróciła się do Teddy'ego, a potem znowu zerknęła na Tony'ego.
- I miał rację, tylko tata akurat jest nieobecny, ale nic się nie martw. Już go poinformowałam, że na niego czekasz. A co do Hulka to ciocia musi to sprawdzić... - Pogłaskała ją po głowie nie odrywając zastanawiającego się wzroku od Skyblade'a.
- Wybacz, zupełnie cię nie kojarzę, ale fakt ostatnio w odwiedzinach u Luny byłam… wstyd przyznać, ale bardzo dawno temu – Ze skrywanym zaskoczeniem odebrała to poczucie nie na miejscu Tony’ego, ale zganiła to na fakt, że może go nie poznała? Na dodatek w takich okolicznościach nawet nie wiedziała, czy ma go zaprosić do środka, bo jednak przyszedł tu z Luną, czy wręcz przeciwnie? Skoro właśnie się wycofywał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 411
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Lobby   Pon Sty 23, 2017 6:44 pm

Wszyscy wymienieni Mściciele mogli usłyszeć w swoich komunikatorach:
"Nova, Hawkeye, zaraz do was dołączy Gamora. Będziecie mogli od razu wyruszyć w swoją stronę, a ciebie, Richard, chcę zaraz w hangarze, bo ktoś będzie miał coś do wyjaśnienia dla ciebie [...] Wando, Vision, jeśli możecie to lećcie pomóc Pymowi z tym nowym Hulkiem, o którym dowiemy się później. Będzie co wyjaśniać [...] Później porozmawiamy."

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Sro Sty 25, 2017 8:25 pm

Chłopak nie uniósł brwi z rozbawieniem tylko dzięki sile woli. Wanda wyglądała nieco mniej majestatycznie, kiedy jedna jej ręka leżała na głowie Luny, a druga na psie. Tony'emu mimowolnie obraz skojarzył się z grafikami w stylu "kontroluję wasze mózgi!". Bezpośrednie pytanie nieco zbiło go z tropu. Jak powinien zwrócić się do superbohaterki? Per "Pani"? A może to ją w jakiś sposób urazi? Tak czy siak, brak odpowiedzi urazi ją na pewno, toteż chłopak odchrzaknął i zaczął.
- W zasadzie to nie do końca... Zająłem się Luną dopiero kiedy tutaj trafiła, a skoro teraz jest... - tutaj zaklął w myślach. "Z Panią" czy "z tobą"? Przeklęty savoir vivre... - jest bezpieczna, to myślę, że to wszystko co mogłem zrobić. - Postarał się uśmiechnąć i zerknął w stronę wyjścia.
- Ja... Chciałbym jak najszybciej dostać się do tego szpitala. Na pewno będą tam ranni... Mógłbym im pomóc. - "zupełnie mimowolnie" przy tych słowach jego dłonie na chwilę błysnęły ciepłym światłem. No dobra - chłopak sam nie był pewien czy też chciałby pojechać w górę Avengers Tower, ale ta perspektywa wydawała się cholernie kusząca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna Maximoff

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Sro Sty 25, 2017 9:41 pm

- Ale powiesz, że się mną opiekujesz? Wtedy mama nie będzie taka zła na pewno. Nie chcę żeby była zła - wtuliła się w kobietę mocno. Wiedziała, że mama na pewno się o nią martwi, a jak się dowie, że jest na Ziemi to będzie źle. Pewnie dostanie wykład na temat tego jak to niebezpiecznie jest samemu podróżować. Jak niebezpieczna jest Ziemia. Ona wiedziała, ale przecież był z nią Lockjaw. We dwójkę daliby sobie bez problemu radę.
- To pewnie zaraz szybko tu przybiegnie - uradowała się na informacje od kobiety. Już nie mogła się doczekać momentu kiedy znowu zobaczy tatę. Coraz bardziej chciała go już mieć przy sobie. Przytulić i pochwalić się, że nie nosi już okularów, bo panuje nad swoją mocą. Miała nadzieję, że będzie z niej dumny jak się o tym dowie.
Zaśmiała się lekko, gdy Wanda zaczęła pytać Sky'a o bycie jej opiekunem. No cóż, nie mogła wiedzieć jak to wyglądało.
- Właśnie, ciociu. Tony'ego spotkałam na Ziemi dopiero. On nie jest ode mnie. Podszedł, bo zaciekawił go Lockjaw. - powiedziała z szerokim uśmiechem. Zupełnie nie przejmując się tym jak mogły zabrzmieć jej słowa w uszach chłopaka. Spotkała na Ziemi dopiero. Sama się wygadywała, że nie jest Ziemianką. Tylko, że jej nie przeszkadzało wyjawianie tego. Była za mała by się przejmować tym. A jakby powiedziała komuś na ulicy skąd jest to tylko by otrzymała ciepły uśmiech w odpowiedzi.
- Musisz iść już, ciociu? - zapytała z lekkim smutkiem, słysząc głos z jej komunikatora. Nie podobało jej się to ani trochę. Dopiero co zdążyła się wytulić z ciocią, a już musiały się rozejść. I co ona teraz ma robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 210
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Czw Sty 26, 2017 9:15 pm

Uśmiechnęła się, by uspokoić bratanice. Nie chciała by Crystal złościła się na Lunę, więc zaraz w głowie ułożyła sobie przemowę jaką postanowiła udobruchać mamę słodkiej blondyneczki. Dodatkowo nie chciała, by odwiedziny dziewczynki stały się kością niezgody między Pietro, a Crystal. Coś czuła, że i tak mają między sobą dość napięte stosunki, co bardzo martwiło Wandę. Gdyby tylko Maximoff chciał jej czasem posłuchać…
Szczęście w nieszczęściu, że otrzymała właśnie informacje, która nie pozwoliła zamartwiać się o brata.
- Na pewno przybiegnie – Kolejny uśmiech. Co jak co, może nie zawsze mogła liczyć na dobre słowo Pietro, bo ten zwykle wolał stawiać ją do pionu szczerością i prawdą, nawet najbardziej bolesną i według Wandy nie do końca sprawiedliwą, ale wiedziała, że nie zawiedzie jeżeli chodzi o Lunę. Była pewna, że stęsknił się za nią jeszcze bardziej niż ona, w końcu łączyła ich nierozerwalna więź, jaka tylko mogła połączyć ojca z córką.
Wanda wysłuchała wyjaśnień i Luny i Tony’ego dotyczących ich niecodziennej znajomości. Twarz kobiety zmieniała się jak w kalejdoskopie z każdym dodanym przez chłopaka i dziewczynkę elementem układanki. Z zaskoczenia przeszła w niepewność, a dopiero po chwili zrozumienie i delikatny uśmiech. Niestety czas ich gonił, o czym chociażby świadczył komunikat przekazany przez Carol.
- Dziękuję, że zaopiekowałeś się Luną, Tony – Zwróciła się do blondyna po imieniu, chociaż sam się nie przedstawił. Niestety na grzeczności również nie mieli czasu. Mimo to w spojrzeniu kobiety mógł zobaczyć najszczerszą podziękę, że zaopiekował się bratanicą. Najwyraźniej Luna przyciągała samych dobrych ludzi i miała nadzieje, że tak właśnie zostanie. Widząc zerkanie w kierunku drzwi wyjściowych nie zamierzała go zatrzymywać. Myśląc, że ich spotkanie dobiega końca wyciągnęła dłoń i wcisnęła przycisk przy drzwiach windy. Dopiero wtedy zaskoczona wróciła wzrokiem do Anthony’ego, który tak jak i Młody Mściciel poinformował ją o swoich pomocowych zapędach. Początkowo ze słowami przestrogi na ustach chciała odwieźć chłopaka od złego pomysłu, jednak widząc to ciepłe światło zaczęła rozumieć co może mieć na myśli. Początkowo w nieposkromionym odruchu uniosła również wyżej i swoje dłonie, by móc odeprzeć atak z zaskoczenia, który nigdy nie nastąpił. Musiał jej wybaczyć. Ostatnio sytuacja w głowie Szkarłatnej wydawała się być całkiem napięta, a dwa, zbyt wiele razy ją oszukano, by wyraz nawet ciepłego świata przyjąć ot tak bez odzewu. Może sytuacja wyglądałaby inaczej gdyby stali tutaj sami, a nie w towarzystwie bratanicy.
Chciała mu zadać kilka pytań. No, może więcej niż kilka, ale niestety musieli się zbierać.
- W takim razie do zobaczenia na miejscu? Tylko proszę Cię, nic ponad własne siły, okay? – Posłała mu ostrzegawcze spojrzenie. Może poznali się kilka chwil temu, ale jednak miała u niego dług wdzięczności za zaopiekowanie się Luną.
Drzwi rozsunęły się za jej plecami dlatego wraz z całą ekipą weszła do środka. Kiwnęła głową na pożegnanie Tony’emu dwie sekundy przed tym jak drzwi windy się zamknęły. Teddy’ego wypuściła na piętrze, gdzie miał możliwość wybrania sobie odpowiedniego stroju, w końcu nie będą walczyli w swoich codziennych. Poprosiła chłopaka o to by jednak się zastanowił, czy jest gotów do wzięcia udział w misji. Poinformowała go również, że jeżeli nie to nikt nie będzie go oceniał. Na sam koniec dodała, że czekają na niego 15 minut, jeżeli nie pojawi się w tzw. Pokoju dziennym – z pomocą Jarvisa, rzecz jasna – to załatwią sprawę z Hulkiem sami.
- Jarvis, poinformuj proszę Carol, że chętnie wezmę udział w poskromieniu nowego Hulka, wraz z Visionem, jeżeli będzie miał chęć, a skoro już przy nim jesteśmy to przekaż mu, że czekam z Luną w pokoju dziennym – Znowu pogłaskała dziewczynkę po głowie.
- Ciocia włączy tobie jakąś grę i poczekasz na tatę, dobrze? – Spojrzała dziewczynę zastanawiając się kiedy pojawi się jej brat.
- ...I ten czas na pewno umilą Tobie ciastka i soczek, co ty na to?

//zt Wanda x Luna x Lockjaw -> Pokój dzienny

Nie chciałam przedłużać, dlatego troszkę przyspieszyłam akcję. Tony, mam nadzieje, że spotkamy się przy szpitalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Sty 28, 2017 3:36 pm

- No pewnie... Będę ostrożny - zamruczał, odprowadzając ich wzrokiem. Adrenalina nieco mu skoczyła, kiedy myślał, że sprowokował Wande do ataku.
Jak tylko zobaczył szkarłat, w jego głowie pojawiła się niejasno sformułowana myśl na kształt "Hell no!". Na szczęście nic się nie stało. Kiwnął głową w stronę Luny i uśmiechnął się pod nosem, kiedy wszyscy odjechali na górę.
Nic ponad własne siły. Chłopak prychnął pod nosem. Przecież nie będzie się bił z Hulkiem, nie miał zamiaru nawet próbować. A ponad swoje siły żył przecież cały czas, z musu, choć żeby to wiedzieć Wanda musiałaby najpierw znać, jego sytuację. Tony obrócił się na pięcie i wyszedł z budynku, szukając wzrokiem taksówki.
- Metro-General, tak..?

//z/t --> Ulice NYC - Page 19
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Sob Cze 03, 2017 1:50 pm

Ze wszystkich obecnych Avengersów to właśnie Capowi przypadł zaszczyt oprowadzenia ich gościa po Avengers Tower. Peter Quill nietuzinkowy lider Strażników Galaktyki. Sam Steve nie wiedział, czy określać ich jako organizację, czy raczej grupę indywiduów, którzy znaleźli się w odpowiednim miejscu i czasie. Nie jemu było to oceniać. Na polecenie liderów Mścicieli miał przyjąć nowych gości. Ubrany w swój kostium, który oczywiście przypominał mundur żołnierski przemierzał jeden z korytarzy, aby stawić się na spotkaniu ze słynnym Star Lordem. Z rozmowy ze Starkiem wywnioskował, że ten nie należy do osób do końca normalnych. Zatem Cap mógł się jedynie domyślać co Tony miał na myśli. Podobne wiadomości otrzymał także od Carol. Trudny przypadek? Może była potrzebna do niego anielska cierpliwość i to dlatego rola komitetu powitalnego przypadła właśnie Rogersowi, który ostatnio był jeszcze spokojniejszy i bardziej milczący niż zwykle. Wszystko z powodu śmierci Peggy. Chociaż ciałem był tutaj, w Avengers Tower to myślami wciąż był w kościele, przy trumnie, którą przed chwilą wniósł do kościoła. Zupełnie jakby został zamknięty w pętli czasu. Przynajmniej teraz chociaż na chwilę będzie mógł oderwać się od głębokiego przeżywania swojej żałoby i da spokoju biednej Peggy. Był ciekaw kim jest ten tajemniczy Star Lord. Jego ciekawość, ale też i niepokój, były większe z powodu komunikatu, który dostał od Sue. Cóż mogło pójść nie tak podczas akcji? Stał z rękoma złączonymi na plecach w oczekiwaniu Petera. Gdy ten w końcu pojawił się w środku Steve ruszył w jego stronę.
- Witam, Steve Rogers, Kapitan Ameryka - przedstawił się, wyciągając jednocześnie rękę w stronę mężczyzny. - Nie mieliśmy okazji się poznać, oprowadzę cię po Avengers Tower - wyjaśnił, co by formalności stało się za dość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: Lobby   Nie Cze 04, 2017 2:44 pm

Quill nie potrafił wydusić z siebie żadnego słowa w drodze z Baxter Bouding do Avengers Tower (zakładając, że razem z nim jednak Drax poszedł). Jego twarz była kamienna, nie zdradzała żadnych uczuć. Pragnął szybko znaleźć swojego walkmana, żeby posłuchać ulubionej muzyki. Najlepiej zaszyłby się w jakimś kącie z notatnikiem i spróbowałby nakreślić jakiś plan… Chciał zrobić cokolwiek, byleby być zamknięty tylko sam ze swoimi myślami.
Stracenie Knowhere było dla niego ogromnym ciosem, chociaż może nie aż tak dużym, jak śmierć Novy. Nie było go, gdy pojawili się na dachu wieży Fantastycznej Czwórki. Nie było go. Kuźwa. Nawet nie wyobrażacie sobie, jakie Quill miał teraz poczucie winy. Co on powie Gamorze? Hej, wiesz, że twój były chłopak nie żyje? Ten, któremu nawrzucałem na dachu Avengers Tower? I on niby był mistrzem taktyki. Oby strategiczne myślenie działało poprawnie.
Doszedł do Avengers Tower. Nie spodziewał się, że ktokolwiek go przywita. Przypomniał sobie słowa Carol o piętrze dla Strażników Galaktyki. Był jednak tak pochłonięty rozmyślaniami nad niedawnymi wydarzeniami, że rozmowa z kobietą wydawała mu się być bardzo odległa. Opowiadała coś o komunikatorach. Patrząc na ten cały bajzel, którego dokonał, był w szoku, że ktokolwiek chciał im pomóc. Ba! Został Avengerem. Kiedyś na pewno dopisze sobie to do CV, o ile skończy jakąkolwiek misję.
Quill chyba po raz pierwszy użył normalnego wejścia do Avengers Tower. Jarvis już przy wejściu zeskanował go i powitał, używając jego imienia i nazwiska. Star-Lord próbował znaleźć źródło głosu, ale zanim to zrobił, podszedł do niego Kapitan Ameryka.
- Peter Quill, Star-Lord. – Nie, nie powiedział, że jest liderem Strażników Galaktyki. Na obecnym etapie nie było się czym chwalić. Zastanawiał się, ile już Cap wie. Akurat kogo jak kogo, ale Peter znał Rogersa. Gdy był małym chłopcem, czytał komiksy, w których Steve był głównym bohaterem. Wolał jednak na wstępie o tym nie wspominać, raczej miał dość wpadek na tle „obyczajowym”. – Bardzo Ci dziękuję. – Tyle. Żadnych więcej słów, żadnej paplaniny, żadnego padania na kolana. Powściągliwość Quilla była podejrzana, ale naprawdę nie ma co się dziwić w takiej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Drax

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 11/12/2015

PisanieTemat: Re: Lobby   Nie Cze 04, 2017 6:47 pm

Wcale nie zapomniał o swoim postanowieniu. Wciąż w planach miał opuszczenie drużyny, przynajmniej na jakiś czas, odnalezienie nowej dla siebie drogi. Dopiero wtedy być może zdecydowałby się na powrót. Przy najbliższej okazji wymknie się i prawdę mówiąc miał nadzieję, że pozostali nie będą go zatrzymywać. Liczył, że zrozumieją. Choć, gdyby stało się przeciwnie… Prawdopodobnie i tak postąpi w ten sam sposób. Wpierw jednak postanowił towarzyszyć Quillowi w drodze do Avengers Tower. Swoją drogą, nawet bawiła go ta nazwa. Nie trzeba chyba mówić jakim zaskoczeniem dla wojownika była towarzysząca tej podróży cisza. Quill nie odzywał się, a minę miał zdecydowanie nie tęgą. Nawet mu to odpowiadało. Po raz pierwszy od dawna nikt nic od niego nie chciał, mógł cieszyć się spokojem i rozmyślać o ewentualnym kolejnym starciu z Thanosem, przy okazji regularnie wymyślając, czy też przypominając sobie te zasłyszane w odległych rubieżach kosmosu, kolejne niezbyt pochlebne określenia na temat Ziemi.
Do środka wszedł tuż za Peterm. Przystanął gdzieś z boku, rozglądając się po wnętrzu. W pewnym sensie był też rozczarowany widokiem oczekującej na nich osoby. Liczył, że na miejscu będzie czekać na nich ich przyjaciółka, Gamora, a zamiast tego stał tam… No właśnie. Mężczyzna ubrany w dziwny kostium, w oczach Draxa raczej nie wyróżniający się posturą od większości słabych ludzi, budził w nim raczej uśmiech politowania, aniżeli respekt. To już cecha typowa dla tutejszych bohaterów, jak zdążył w tym krótkim czasie zauważyć. Ewidentnie jednak był tu kimś ważnym i już samo to zaintrygowało Niszczyciela. Hah! Tak, chyba rzeczywiście można tak powiedzieć. Nie odzywając się ani słowem przyglądał się okazywanym sobie przez obu mężczyzn uprzejmościom, czując się nawet lekko urażonym faktem, że nie zwrócono na niego uwagi. Oszczędność w słowach, lidera ich drużyny, wciąż była dla niego niemałym zaskoczeniem. Dawno nie widział go w takim stanie, a wspólnie walczą i podróżują już od dłuższego czasu. Udał zniecierpliwienie. Chciał jak najszybciej załatwić sprawę i odetchnąć wolnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Lobby   Pon Cze 05, 2017 10:58 pm

Steve w ciszy i skupieniu oczekiwał na swoich gości, spodziewając się raczej jedynie Petera. Zdążył sobie nawet uciąć krótką pogawędkę z Jarvisem. Rogers jako człowiek raczej z oldschoolowym podejściem do życia był ciekaw spotkania z przybyszami z kosmosu, chociaż wydawało mu się, że po spotkaniu Thora i jego brata to nic go nie zdziwi. A jednak.
Dostał od Carol jasne instrukcje. Miał oprowadzić Quilla po ich kwaterze, pokazać piętro, które miał zająć wraz ze swoimi towarzyszami, a także przekazać komunikatory. Ile wiedział? Na razie stosunkowo niewiele. Zdawał sobie sprawę jedynie z tego, że to Peter był liderem przybyszy z kosmosu, którzy nazywali siebie Strażnikami Galaktyki. Ciekawość to chyba ludzka rzecz, której nie mógł pozbyć się sam Kapitan. Towarzysz Star-Lorda trzymał się na uboczy. Sam jego wizerunek nie budził w Capie specjalnie przyjemnym uczuć. Raczej będzie próbował zachowywać bezpieczny dystans. Mimo to, aby kultury stało się za dość, podszedł do mężczyzny wyciągając w jego stronę rękę na gest powitania. - Steve Rogers - przedstawił się po raz kolejny. Cap nie do końca orientował się, czy zasady dobrego wychowania i tak dalej były względnie podobne w całej galaktyce i czy przypadkiem w jakiś sposób nie urazi swoich gości. Jednakże oprócz osoby tajemniczego towarzysza Star-Lorda sam lider Strażników budził pewien niepokój. Z opowieści Carol i Starka wywnioskował, że coś było nie tak. Czyżby miało to związek z Baxter Builings? Rogers nie zamierzał drążyć tematu, z pewnością nie teraz. Mieli bowiem do załatwienia dużo ważniejsze sprawy na początek.
- Zatem, panowie proszę za mną - zwrócił się do mężczyzn, po czym podszedł do windy. W sumie to nie wiem jak działają u nich takie urządzenia, ale pewnie są tak zmechanizowane, że Cap rzucił coś w stylu "piętro X", a Jarvis uprzejmie odpowiedział Capowi i poinformował wszystkich pasażerów małego, metalowego pudełka, że udają się na dane piętro przeznaczone dla Strażników.

/ zapraszam TUTAJ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lobby   

Powrót do góry Go down
 
Lobby
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Lobby i sala główna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: