Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Lobby

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Tony Stark
Mistrz Gry
Tony Stark

Liczba postów : 359
Data dołączenia : 28/05/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Czw Cze 13, 2013 6:43 pm

First topic message reminder :

Przestronne pomieszczenie, w którym każdy z gości przechodzi automatyczny skan. Pod ścianą w neutralnym kolorze stoją skórzane fotele. W głębi znajdują się drzwi do dwóch wind, które uruchomić można dopiero po skanie siatkówki. Niezastąpiony Jarvis obsługuje wszystkich petentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Luna Maximoff

Luna Maximoff

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Czw Sty 19, 2017 7:12 pm

Przysłuchiwała się cichemu śpiewaniu blondyna dopóki coś tego nie zakłóciło. Dziewczynka rozejrzała się, słysząc jakiś głos, a nie widząc osoby, która do niej mówiła. Ukrywała się gdzieś? Była niewidzialna? Słyszała od mamy o niewidzialnej kobiecie. Takie coś musiało być super. Mogła iść wszędzie, gdzie chciała i nikt by o tym nawet nie wiedział, bo by jej nie widział.
- Nie ma taty? - trochę jej przykro się zrobiło, ale na wspomnienie o pannie Maximoff uśmiechnęła się i zaraz spojrzała na Tony'ego. - Przyjdzie moja ciocia, Wanda. Jest bardzo fajna, zobaczysz. - jej uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył. Luna ogólnie uważała, że ma wspaniałą rodzinę. Tylko dziadek był strasznie smutny. Chętnie by go rozweseliła, a on się zdenerwował na nią.
Po chwili jej wzrok powędrował na drugiego chłopaka, który się przedstawił, mówiąc po co przyszedł.
- Też jesteś superbohaterem? - zapytała go z zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

Scarlet Witch

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Pią Sty 20, 2017 7:45 pm

Naciągnęła na plecy szkarłatny szal, który swoją wielkością mógłby robić za mniejszej wielkości koc i owinęła się nim tak by było jej cieplej. Końcówki miękkiego materiału zawinęła na przed ramionach, co było dość powszechne w jej wydaniu. Przynajmniej dłonie miała wolne w razie, gdyby musiała ich użyć, a materiał tak łatwo nie zsunie się z ramion. Myśli Wandy krążyły wokół ukochanej bratanicy. Zaniepokojona tym, że spędzała czas sama w Nowym Jorku wspomnieniami zawędrowała do brata. Tak bardzo skupiła się na swoich bolączkach, że nie dostrzegła, iż ten coraz to więcej czasu spędzał na Ziemi, zamiast z rodziną. Swoją drogą dawno też nie rozmawiała z Crystal, którą miała zamiar niezwłocznie poinformować o tym, że Luna znajduje się w Avengers Tower. Jakoś wątpiła w to, że Inhumanka puściła dziewczynkę samą. No, prawie samą. Jarvis również wspomniał o psie, więc Luna zapewne wzięła ze sobą LockJawa i jakiegoś chłopaka. Czyżby kolega? A może opiekun? Tak wiele pytań… i zero odpowiedzi. Musiała uzbroić się w cierpliwość. Już zaraz, już kolejne piętro i niedługo będzie miała okazję.
Czekając na rozsunięcie się drzwi wyciągnęła szminkę z kieszeni spodni. Podkreśliła czerwienią usta i przejrzała się w lustrze. Jeszcze coś zaprzątało jej myśli, a właściwie ktoś. Słysząc nazwę Young Avengers przypomniała sobie pewnego młodzieńca. Miała okazję go spotkać już dwa razy i za każdym, nie wiedzieć czemu, czuła z nim dziwną więź. Pobudzał w niej niesamowicie silny instynkt, ale nie potrafiła go jeszcze ubrać w słowa, ani odpowiednio określić.
Aż w końcu drzwi winy się otworzyły. Wanda wyszła do lobby i zatrzymała się pośrodku. Przesunęła wzrokiem po osobach i poczuła delikatny zawód, że wśród nich nie została wcześniej wspomnianego chłopaka. Zaraz jednak podarowała im po delikatnym uśmiechu.
- Witajcie – Odszukała wzrokiem również Lunę. Jej należał się najszerszy. Otworzyła ramiona i wyciągnęła dłonie w kierunku słodkiej blondyneczki.
- Luna, kochanie. Chodź do cioci. Mama wie, że tu jesteś? – Zapytała miękkim, acz skrywającym zamartwienie głosem.
- I wzięłaś to specjalne lekarstwo przeciwko ziemskim zanieczyszczeniom? – Cała Wanda, zawsze nadopiekuńcza, ale zdawała sobie sprawę, że te tabletki zażywała i Crystal i Luna po to by móc bez żadnych skutków ubocznych, czy nawet jakiejś choroby odwiedzać zanieczyszczoną Ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3984
Data dołączenia : 23/05/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Pią Sty 20, 2017 10:53 pm

Jak gdyby problemów było ostatnimi czasy za mało, nagle w pomieszczeniu zabrzmiał głos Jarvisa, jak zawsze uprzejmy i spokojny - choć donoszący o czymś bardzo nieprzyjemnym:
-Doktor Pym donosi, że przy szpitalu Metro-General Hospital pojawił się szalejący Hulk. Nowy, nie doktor Banner. Doktor Pym twierdzi także, że jest w stanie to wyjaśnić, ale teraz nie ma na to czasu. Z moich ustaleń wynika, że zaangażował właśnie Hulka parę budynków od szpitala.

_________________

Lobby - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Teddy Altman

Teddy Altman

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 14/06/2013

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sob Sty 21, 2017 10:19 am

On superbohaterem? Słysząc to pytanie z ust dziewczynki Teddy delikatnie się zaczerwienił i uśmiechnął do Małej.
- Do superbohatera jeszcze mi dużo brakuje. - powiedział drapiąc się po swojej blond czuprynie z szerokim usmiechem na ustach.
Widząc słynna Scarlet Witch aż zaniemówił. Nie spodziewał się nawet że to ona tutaj się pojawi. Liczył raczej na jedną z tysiąca ich prywatnych sekretarek, które przeprowadzają rozmowy żeby nie zawracać fujary Avengersom. Młodzieniec uśmiechnął się jednak mina szybko mu zrzędła gdy okazało się że kobieta zainteresowana jest wyłącznie młodocianą dziewczynką. Hulkling przypatrywał się tym czułościom przez chwilę po czym tak jakby pomachał stojąc tuż obok. Coś w zasadzie "Hallo! Tez tu jestem!" jednak szybko schował ręce do kieszeni i westchnął pod nosem. Może lepiej nie wtrącać się w takie rzeczy? Ale zaraz! Ciocia? Teddy szybko połączył fakty i zrobił klasyczną minę mówiącą "Mhmmmm".
Nadal jednak tam stał. Zerknał kątem oka na chłopaka z którym przyszła dziewczyna. Też został totalnie olany. Już w sumie miał coś powiedzieć kiedy ponownie odezwał się super-komputer, który obwieścił katastrofę. Hulk? Tzn nie ten-Hulk tylko inny-Hulk? WTF? No teraz to już na pewno sobie z nikim nie porozmawia. Chyba że...
- Mogę pomóc! - prawie krzyknął do Scarlet Witch no bo wszystko działo się tak szybko. Zapomniał o kluturalnym "Dzień dobry, Theodore Altman. Miło mi". W stresujących sytuacjach zupełnie sie gubił i dekoncentrował. Zupełnie jak przy... Ehhh. Nieważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

Anthony Skyblade

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sob Sty 21, 2017 10:02 pm

Chłopak lekko wzruszył ramionami, słuchając dziewczynki. Wyczuł, że ona sama oczekuje już cioci i nawiązuje rozmowę tylko dlatego, że nie wie co ze sobą zrobić. Kiedy Scarlet Witch naprawdę pojawiła się w wejściu, wstał natychmiast, ale też uniósł brew. To takie proste? Superbohaterka schodzi, uśmiecha się jak polityk przekonujący wyborców i robi przytulasa z dzieckiem brata? Żadnej dodatkowej zabawy z windami, ochroną, biurokracja? Tony znów wzruszył ramionami, ale teraz już tylko w wyobraźni. Stanął o krok za Luną, robiąc minę w stylu "co-ja-robię-tu-uuu", która bardzo pasowała do jego uczuć. Nie chciał zmarnować szansy na choćby przywitanie się z kimś tak potężnym, ale jednocześnie miał wrażenie, że jest w miejscu zupełnie nie dla niego. Westchnął smętnie pod nosem, oglądając pokaz rodzinnej czułości. Choć nigdy by się do tego nie przyznał, takie zwykłe objawy miłości sprawiały mu zarówno ból jak i kłopot... Bo co on miał robić? I czemu nigdy nie miał okazji przekonać się, jak to jest? Niesprawiedliwość była jednak zbyt powszechna w życiu na ulicy, by długo go przytłaczała.
Anthony potrząsnął głową, jednocześnie poruszając całą blond czupryną. Trzeba się było szybko ogarniać... Zerknął znów na drugiego chłopaka i odruchowo się uśmiechnął. No cóż, w hierarchii ważności bohaterki oboje plasowali się pewnie gdzieś w okolicach obowiązku wyrzucenia śmieci do zsypu.
Wszystko zmienił głos, ten sam, który zapowiedział Scarlet Witch. Szczerze powiedziawszy Tony niewiele zrozumiał z jego komunikatu. Hulk nie będący Hulkiem? Bardziej przejął się częścią ze szpitalem, ale jednak nie aż tak jak jego rówieśnik. Instynktownie cofnął się o krok, przełykając gulę w gardle. Nie miał w sobie tyle bohaterstwa ani pewności siebie, by proponować pomoc samej Wandzie Maximoff. Postarał się jedynie zapamiętać miejsce. Metro-General. Pewnie zdąży kogoś uleczyć. Tyle bohaterstwa w jego wydaniu. A miał szansę pogadać z Avengerem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna Maximoff

Luna Maximoff

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Nie Sty 22, 2017 1:08 pm

- To po prostu bohaterem - skinęła lekko głową. Ona wiedziała swoje. Avengers byli superbohaterami, a chłopak mówił coś o Young Avengers. Młodzi Avengers? W każdym razie nazwa świadczyła o tym, że chcą walczyć ze złem czyli być bohaterami.
Czekała niecierpliwością, machając lekko nogami i rozglądając się ciągle dookoła pomieszczenia. Zerkała co chwilkę na jednego i drugiego chłopaka. Oboje wydawali się być zestresowani. Szczególnie ten Teddy. Chyba łatwo się denerwował. Pewnie był nieśmiały. W końcu usłyszała dźwięk otwierającej się windy i po chwili wyszła z niej Scarlet Witch. Jej twarz się rozpromieniła. Zeskoczyła z fotela i pobiegła, rzucając jej się w ramiona.
- Ciocia! - przytuliła się mocno, obejmując kobietę w pasie. Lockjaw również podniósł się z podłogi by podejść bliżej nich i szczeknąć na powitanie. Zdecydowanie cieszył się, że Luna nareszcie jest z kimś kogo dobrze zna i kto na pewno ją ochroni w razie niebezpieczeństwa. Teraz nie musiał się tyle martwić. Wanda na pewno nie pozwoli dotknąć dziewczynki choćby palcem.
- Mama ciągle trochę się gniewa na tatę za ostatnie i by mi nie pozwoliła. A lekarstwo wzięłam tuż przed podróżą. - odpowiedziała od razu na obydwa pytania cioci. I znowu usłyszała ten głos, którego właściciel się ukrywał. Ponownie się rozejrzała, ale nikogo poza ich czwórką tu nie było. - Kto to mówi, ciociu? Ktoś niewidzialny? I kto to Hulk? - wróciła spojrzeniem do Scarlet Witch. Ona na pewno wie wszystko i zaraz jej wyjaśni. Zerknęła w stronę blondyna gdy ten zaoferował swoją pomoc. Czyli Hulk to ktoś zły i muszą go powstrzymać. Wtedy też przypomniała sobie, że nie przyszła przecież tu sama.
- Tony mi powiedział, że tutaj będzie tata. Pracujecie dla Avengers, jak mama kiedyś? Gdzie jest tata? Zadzwonimy do niego? - dziewczynka zdecydowanie chciała wiedzieć wszystko, przez to zadawała tyle pytań naraz i na wszystkie oczekiwała odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

Scarlet Witch

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Nie Sty 22, 2017 2:38 pm

Szczerze? Nawet przez myśl jej nie przeszło, że spotkanie z nią może wywołać aż takie emocje. Wanda nie czuła się gwiazdą. Wręcz przeciwnie. Wiele razy bijąc się w pierś wołała, że wcale o tą moc nie prosiła, że właśnie przez nią spotkało ją tak wiele złego i przez to ma małe szanse na zbudowanie normalnego, rodzinnego życia o którym tak zawsze marzyła, ale nie tylko o tym, o odrobinie spokoju również. To właśnie przez bycie mutantką ludzie rozpatrywali ją w kategoriach zagrożenia, zresztą nie bez powodu musieli z bratem uciekać z ich rodzinnej krainy. A propos rodziny. To ta była dla niej najważniejsza, dlatego wszelaka biurokracja w przypadku najbliższych nie wchodziła w rachubę. To takie proste dostać się do niej? Jeżeli masz w towarzystwie członka rodziny Maximoff, to tak. Każdy z Mścicieli miał jakieś słabsze strony, lecz ta w większości łączyła ich wszystkich.
Dopiero, gdy znalazła się w jej ramionach poczuła, ze dziewczynka jest bezpieczna. Wtuliła ją mocno w siebie, horrendalnie stęskniona za swoją ukochaną bratanicą. Minimalnie nacieszona bliskością powoli się wyprostowała, palce natomiast wsunęła w blond włosy dziewczynki. Druga ręka spoczęła na głowię Lockjawa, którego również pogłaskała.
- Za ostatnie? – Zapytała mimochodem, ale zaraz tego pożałowała. Nie powinni omawiać spraw rodzinnych przy osobach obcych, a prywatne problemy brata zapewne nie interesowały obydwóch chłopaków, więc zaraz dodała.
- Albo wiesz co? Opowiesz mi potem – Posłała jej uśmiech. Ach, te dzieci. Co w sercu to zaraz na języku. Dziewczynka była w takim wieku, że była skora opowiedzieć wszystkim każdą zasłyszaną tajemnicę.
- Cieszę się, że wzięłaś lekarstwo. Powiadomię jednak mamę, że tu jesteś. Nie możemy sprawić żeby się martwiła skoro jesteś bezpieczna, prawda? – Posłała jej delikatny uśmiech. Ta niesamowita więź między nią, a Pietro zawsze ją rozczulała, ale nie zamierzała narazić Crystal na dodatkowe nerwy. Nie wybaczyłaby sobie nie tylko jako kobieta, ale zapewne przyszła matka. Ale dość o tym. W tle dobiegł ich głos Jarvisa, który przekazał nienajlepsze wieści. Mina Wandy diametralnie się zmieniła. Cień zmartwienia pojawił się na ładnej twarzy, ale nie traciła rezonu, ani nie popadała w popłoch, w końcu to dla Mścicieli to dzień jak co dzień. Gdy już miała zwrócić się do obu chłopaków od jednego usłyszała dość odważną deklarację i to na nim chwilo skupiła swoje duże niebieskie oczy.
- Rozumiem, że ty jesteś członkiem grupy okrzykniętej mianem Young Avengers, a Ty… opiekunem Luny? – Nie do końca dobrze się wstrzeliła i chociaż czas ją naglił, nie zamierzała odwrócić się na pięcie i odejść. Tym bardziej, że jeden z chłopaków wyraził chęć pomocy. Patrząc na młodą buzię Theodora miała pewne obawy i wątpliwości. Silny instynkt macierzyński podpowiadał jej, by wysłać chłopaka prosto do domu, wcześniej racząc protekcyjną gadką o niebezpieczeństwach oraz beztroskich chwilach, które poleca przedłużać, a nie skracać. Z drugiej strony determinacja w głosie chłopaka oraz świadomość, że skoro już słyszał komunikat, to nieopatrznie może tam udać się sam, przechylił szale na drugą stronę dlatego skapitulowała z walką w matczynymi zapędami. Lepiej mieć go na oku i w ten sposób sprawdzić, niż wdać się w czczą gadkę… aczkolwiek będą musieli parę spraw wyjaśnić, ale o tym później.
- No dobra, wjeżdżasz ze mną na górę, ale po drodze poznasz kilka zasad, okay? - Zwróciła się do Teddy'ego, a potem znowu zerknęła na Tony'ego.
- I miał rację, tylko tata akurat jest nieobecny, ale nic się nie martw. Już go poinformowałam, że na niego czekasz. A co do Hulka to ciocia musi to sprawdzić... - Pogłaskała ją po głowie nie odrywając zastanawiającego się wzroku od Skyblade'a.
- Wybacz, zupełnie cię nie kojarzę, ale fakt ostatnio w odwiedzinach u Luny byłam… wstyd przyznać, ale bardzo dawno temu – Ze skrywanym zaskoczeniem odebrała to poczucie nie na miejscu Tony’ego, ale zganiła to na fakt, że może go nie poznała? Na dodatek w takich okolicznościach nawet nie wiedziała, czy ma go zaprosić do środka, bo jednak przyszedł tu z Luną, czy wręcz przeciwnie? Skoro właśnie się wycofywał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
Carol Danvers

Liczba postów : 461
Data dołączenia : 24/03/2013

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Pon Sty 23, 2017 6:44 pm

Wszyscy wymienieni Mściciele mogli usłyszeć w swoich komunikatorach:
"Nova, Hawkeye, zaraz do was dołączy Gamora. Będziecie mogli od razu wyruszyć w swoją stronę, a ciebie, Richard, chcę zaraz w hangarze, bo ktoś będzie miał coś do wyjaśnienia dla ciebie [...] Wando, Vision, jeśli możecie to lećcie pomóc Pymowi z tym nowym Hulkiem, o którym dowiemy się później. Będzie co wyjaśniać [...] Później porozmawiamy."

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.
Lobby - Page 2 3Sw1McC
I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

Anthony Skyblade

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sro Sty 25, 2017 8:25 pm

Chłopak nie uniósł brwi z rozbawieniem tylko dzięki sile woli. Wanda wyglądała nieco mniej majestatycznie, kiedy jedna jej ręka leżała na głowie Luny, a druga na psie. Tony'emu mimowolnie obraz skojarzył się z grafikami w stylu "kontroluję wasze mózgi!". Bezpośrednie pytanie nieco zbiło go z tropu. Jak powinien zwrócić się do superbohaterki? Per "Pani"? A może to ją w jakiś sposób urazi? Tak czy siak, brak odpowiedzi urazi ją na pewno, toteż chłopak odchrzaknął i zaczął.
- W zasadzie to nie do końca... Zająłem się Luną dopiero kiedy tutaj trafiła, a skoro teraz jest... - tutaj zaklął w myślach. "Z Panią" czy "z tobą"? Przeklęty savoir vivre... - jest bezpieczna, to myślę, że to wszystko co mogłem zrobić. - Postarał się uśmiechnąć i zerknął w stronę wyjścia.
- Ja... Chciałbym jak najszybciej dostać się do tego szpitala. Na pewno będą tam ranni... Mógłbym im pomóc. - "zupełnie mimowolnie" przy tych słowach jego dłonie na chwilę błysnęły ciepłym światłem. No dobra - chłopak sam nie był pewien czy też chciałby pojechać w górę Avengers Tower, ale ta perspektywa wydawała się cholernie kusząca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna Maximoff

Luna Maximoff

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 12/01/2017

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sro Sty 25, 2017 9:41 pm

- Ale powiesz, że się mną opiekujesz? Wtedy mama nie będzie taka zła na pewno. Nie chcę żeby była zła - wtuliła się w kobietę mocno. Wiedziała, że mama na pewno się o nią martwi, a jak się dowie, że jest na Ziemi to będzie źle. Pewnie dostanie wykład na temat tego jak to niebezpiecznie jest samemu podróżować. Jak niebezpieczna jest Ziemia. Ona wiedziała, ale przecież był z nią Lockjaw. We dwójkę daliby sobie bez problemu radę.
- To pewnie zaraz szybko tu przybiegnie - uradowała się na informacje od kobiety. Już nie mogła się doczekać momentu kiedy znowu zobaczy tatę. Coraz bardziej chciała go już mieć przy sobie. Przytulić i pochwalić się, że nie nosi już okularów, bo panuje nad swoją mocą. Miała nadzieję, że będzie z niej dumny jak się o tym dowie.
Zaśmiała się lekko, gdy Wanda zaczęła pytać Sky'a o bycie jej opiekunem. No cóż, nie mogła wiedzieć jak to wyglądało.
- Właśnie, ciociu. Tony'ego spotkałam na Ziemi dopiero. On nie jest ode mnie. Podszedł, bo zaciekawił go Lockjaw. - powiedziała z szerokim uśmiechem. Zupełnie nie przejmując się tym jak mogły zabrzmieć jej słowa w uszach chłopaka. Spotkała na Ziemi dopiero. Sama się wygadywała, że nie jest Ziemianką. Tylko, że jej nie przeszkadzało wyjawianie tego. Była za mała by się przejmować tym. A jakby powiedziała komuś na ulicy skąd jest to tylko by otrzymała ciepły uśmiech w odpowiedzi.
- Musisz iść już, ciociu? - zapytała z lekkim smutkiem, słysząc głos z jej komunikatora. Nie podobało jej się to ani trochę. Dopiero co zdążyła się wytulić z ciocią, a już musiały się rozejść. I co ona teraz ma robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

Scarlet Witch

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Czw Sty 26, 2017 9:15 pm

Uśmiechnęła się, by uspokoić bratanice. Nie chciała by Crystal złościła się na Lunę, więc zaraz w głowie ułożyła sobie przemowę jaką postanowiła udobruchać mamę słodkiej blondyneczki. Dodatkowo nie chciała, by odwiedziny dziewczynki stały się kością niezgody między Pietro, a Crystal. Coś czuła, że i tak mają między sobą dość napięte stosunki, co bardzo martwiło Wandę. Gdyby tylko Maximoff chciał jej czasem posłuchać…
Szczęście w nieszczęściu, że otrzymała właśnie informacje, która nie pozwoliła zamartwiać się o brata.
- Na pewno przybiegnie – Kolejny uśmiech. Co jak co, może nie zawsze mogła liczyć na dobre słowo Pietro, bo ten zwykle wolał stawiać ją do pionu szczerością i prawdą, nawet najbardziej bolesną i według Wandy nie do końca sprawiedliwą, ale wiedziała, że nie zawiedzie jeżeli chodzi o Lunę. Była pewna, że stęsknił się za nią jeszcze bardziej niż ona, w końcu łączyła ich nierozerwalna więź, jaka tylko mogła połączyć ojca z córką.
Wanda wysłuchała wyjaśnień i Luny i Tony’ego dotyczących ich niecodziennej znajomości. Twarz kobiety zmieniała się jak w kalejdoskopie z każdym dodanym przez chłopaka i dziewczynkę elementem układanki. Z zaskoczenia przeszła w niepewność, a dopiero po chwili zrozumienie i delikatny uśmiech. Niestety czas ich gonił, o czym chociażby świadczył komunikat przekazany przez Carol.
- Dziękuję, że zaopiekowałeś się Luną, Tony – Zwróciła się do blondyna po imieniu, chociaż sam się nie przedstawił. Niestety na grzeczności również nie mieli czasu. Mimo to w spojrzeniu kobiety mógł zobaczyć najszczerszą podziękę, że zaopiekował się bratanicą. Najwyraźniej Luna przyciągała samych dobrych ludzi i miała nadzieje, że tak właśnie zostanie. Widząc zerkanie w kierunku drzwi wyjściowych nie zamierzała go zatrzymywać. Myśląc, że ich spotkanie dobiega końca wyciągnęła dłoń i wcisnęła przycisk przy drzwiach windy. Dopiero wtedy zaskoczona wróciła wzrokiem do Anthony’ego, który tak jak i Młody Mściciel poinformował ją o swoich pomocowych zapędach. Początkowo ze słowami przestrogi na ustach chciała odwieźć chłopaka od złego pomysłu, jednak widząc to ciepłe światło zaczęła rozumieć co może mieć na myśli. Początkowo w nieposkromionym odruchu uniosła również wyżej i swoje dłonie, by móc odeprzeć atak z zaskoczenia, który nigdy nie nastąpił. Musiał jej wybaczyć. Ostatnio sytuacja w głowie Szkarłatnej wydawała się być całkiem napięta, a dwa, zbyt wiele razy ją oszukano, by wyraz nawet ciepłego świata przyjąć ot tak bez odzewu. Może sytuacja wyglądałaby inaczej gdyby stali tutaj sami, a nie w towarzystwie bratanicy.
Chciała mu zadać kilka pytań. No, może więcej niż kilka, ale niestety musieli się zbierać.
- W takim razie do zobaczenia na miejscu? Tylko proszę Cię, nic ponad własne siły, okay? – Posłała mu ostrzegawcze spojrzenie. Może poznali się kilka chwil temu, ale jednak miała u niego dług wdzięczności za zaopiekowanie się Luną.
Drzwi rozsunęły się za jej plecami dlatego wraz z całą ekipą weszła do środka. Kiwnęła głową na pożegnanie Tony’emu dwie sekundy przed tym jak drzwi windy się zamknęły. Teddy’ego wypuściła na piętrze, gdzie miał możliwość wybrania sobie odpowiedniego stroju, w końcu nie będą walczyli w swoich codziennych. Poprosiła chłopaka o to by jednak się zastanowił, czy jest gotów do wzięcia udział w misji. Poinformowała go również, że jeżeli nie to nikt nie będzie go oceniał. Na sam koniec dodała, że czekają na niego 15 minut, jeżeli nie pojawi się w tzw. Pokoju dziennym – z pomocą Jarvisa, rzecz jasna – to załatwią sprawę z Hulkiem sami.
- Jarvis, poinformuj proszę Carol, że chętnie wezmę udział w poskromieniu nowego Hulka, wraz z Visionem, jeżeli będzie miał chęć, a skoro już przy nim jesteśmy to przekaż mu, że czekam z Luną w pokoju dziennym – Znowu pogłaskała dziewczynkę po głowie.
- Ciocia włączy tobie jakąś grę i poczekasz na tatę, dobrze? – Spojrzała dziewczynę zastanawiając się kiedy pojawi się jej brat.
- ...I ten czas na pewno umilą Tobie ciastka i soczek, co ty na to?

//zt Wanda x Luna x Lockjaw -> Pokój dzienny

Nie chciałam przedłużać, dlatego troszkę przyspieszyłam akcję. Tony, mam nadzieje, że spotkamy się przy szpitalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Skyblade

Anthony Skyblade

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sob Sty 28, 2017 3:36 pm

- No pewnie... Będę ostrożny - zamruczał, odprowadzając ich wzrokiem. Adrenalina nieco mu skoczyła, kiedy myślał, że sprowokował Wande do ataku.
Jak tylko zobaczył szkarłat, w jego głowie pojawiła się niejasno sformułowana myśl na kształt "Hell no!". Na szczęście nic się nie stało. Kiwnął głową w stronę Luny i uśmiechnął się pod nosem, kiedy wszyscy odjechali na górę.
Nic ponad własne siły. Chłopak prychnął pod nosem. Przecież nie będzie się bił z Hulkiem, nie miał zamiaru nawet próbować. A ponad swoje siły żył przecież cały czas, z musu, choć żeby to wiedzieć Wanda musiałaby najpierw znać, jego sytuację. Tony obrócił się na pięcie i wyszedł z budynku, szukając wzrokiem taksówki.
- Metro-General, tak..?

//z/t --> Ulice NYC - Page 19
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

Captain America

Liczba postów : 240
Data dołączenia : 27/05/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sob Cze 03, 2017 1:50 pm

Ze wszystkich obecnych Avengersów to właśnie Capowi przypadł zaszczyt oprowadzenia ich gościa po Avengers Tower. Peter Quill nietuzinkowy lider Strażników Galaktyki. Sam Steve nie wiedział, czy określać ich jako organizację, czy raczej grupę indywiduów, którzy znaleźli się w odpowiednim miejscu i czasie. Nie jemu było to oceniać. Na polecenie liderów Mścicieli miał przyjąć nowych gości. Ubrany w swój kostium, który oczywiście przypominał mundur żołnierski przemierzał jeden z korytarzy, aby stawić się na spotkaniu ze słynnym Star Lordem. Z rozmowy ze Starkiem wywnioskował, że ten nie należy do osób do końca normalnych. Zatem Cap mógł się jedynie domyślać co Tony miał na myśli. Podobne wiadomości otrzymał także od Carol. Trudny przypadek? Może była potrzebna do niego anielska cierpliwość i to dlatego rola komitetu powitalnego przypadła właśnie Rogersowi, który ostatnio był jeszcze spokojniejszy i bardziej milczący niż zwykle. Wszystko z powodu śmierci Peggy. Chociaż ciałem był tutaj, w Avengers Tower to myślami wciąż był w kościele, przy trumnie, którą przed chwilą wniósł do kościoła. Zupełnie jakby został zamknięty w pętli czasu. Przynajmniej teraz chociaż na chwilę będzie mógł oderwać się od głębokiego przeżywania swojej żałoby i da spokoju biednej Peggy. Był ciekaw kim jest ten tajemniczy Star Lord. Jego ciekawość, ale też i niepokój, były większe z powodu komunikatu, który dostał od Sue. Cóż mogło pójść nie tak podczas akcji? Stał z rękoma złączonymi na plecach w oczekiwaniu Petera. Gdy ten w końcu pojawił się w środku Steve ruszył w jego stronę.
- Witam, Steve Rogers, Kapitan Ameryka - przedstawił się, wyciągając jednocześnie rękę w stronę mężczyzny. - Nie mieliśmy okazji się poznać, oprowadzę cię po Avengers Tower - wyjaśnił, co by formalności stało się za dość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

Peter Quill

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/05/2014

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Nie Cze 04, 2017 2:44 pm

Quill nie potrafił wydusić z siebie żadnego słowa w drodze z Baxter Bouding do Avengers Tower (zakładając, że razem z nim jednak Drax poszedł). Jego twarz była kamienna, nie zdradzała żadnych uczuć. Pragnął szybko znaleźć swojego walkmana, żeby posłuchać ulubionej muzyki. Najlepiej zaszyłby się w jakimś kącie z notatnikiem i spróbowałby nakreślić jakiś plan… Chciał zrobić cokolwiek, byleby być zamknięty tylko sam ze swoimi myślami.
Stracenie Knowhere było dla niego ogromnym ciosem, chociaż może nie aż tak dużym, jak śmierć Novy. Nie było go, gdy pojawili się na dachu wieży Fantastycznej Czwórki. Nie było go. Kuźwa. Nawet nie wyobrażacie sobie, jakie Quill miał teraz poczucie winy. Co on powie Gamorze? Hej, wiesz, że twój były chłopak nie żyje? Ten, któremu nawrzucałem na dachu Avengers Tower? I on niby był mistrzem taktyki. Oby strategiczne myślenie działało poprawnie.
Doszedł do Avengers Tower. Nie spodziewał się, że ktokolwiek go przywita. Przypomniał sobie słowa Carol o piętrze dla Strażników Galaktyki. Był jednak tak pochłonięty rozmyślaniami nad niedawnymi wydarzeniami, że rozmowa z kobietą wydawała mu się być bardzo odległa. Opowiadała coś o komunikatorach. Patrząc na ten cały bajzel, którego dokonał, był w szoku, że ktokolwiek chciał im pomóc. Ba! Został Avengerem. Kiedyś na pewno dopisze sobie to do CV, o ile skończy jakąkolwiek misję.
Quill chyba po raz pierwszy użył normalnego wejścia do Avengers Tower. Jarvis już przy wejściu zeskanował go i powitał, używając jego imienia i nazwiska. Star-Lord próbował znaleźć źródło głosu, ale zanim to zrobił, podszedł do niego Kapitan Ameryka.
- Peter Quill, Star-Lord. – Nie, nie powiedział, że jest liderem Strażników Galaktyki. Na obecnym etapie nie było się czym chwalić. Zastanawiał się, ile już Cap wie. Akurat kogo jak kogo, ale Peter znał Rogersa. Gdy był małym chłopcem, czytał komiksy, w których Steve był głównym bohaterem. Wolał jednak na wstępie o tym nie wspominać, raczej miał dość wpadek na tle „obyczajowym”. – Bardzo Ci dziękuję. – Tyle. Żadnych więcej słów, żadnej paplaniny, żadnego padania na kolana. Powściągliwość Quilla była podejrzana, ale naprawdę nie ma co się dziwić w takiej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Drax

Drax

Liczba postów : 44
Data dołączenia : 11/12/2015

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Nie Cze 04, 2017 6:47 pm

Wcale nie zapomniał o swoim postanowieniu. Wciąż w planach miał opuszczenie drużyny, przynajmniej na jakiś czas, odnalezienie nowej dla siebie drogi. Dopiero wtedy być może zdecydowałby się na powrót. Przy najbliższej okazji wymknie się i prawdę mówiąc miał nadzieję, że pozostali nie będą go zatrzymywać. Liczył, że zrozumieją. Choć, gdyby stało się przeciwnie… Prawdopodobnie i tak postąpi w ten sam sposób. Wpierw jednak postanowił towarzyszyć Quillowi w drodze do Avengers Tower. Swoją drogą, nawet bawiła go ta nazwa. Nie trzeba chyba mówić jakim zaskoczeniem dla wojownika była towarzysząca tej podróży cisza. Quill nie odzywał się, a minę miał zdecydowanie nie tęgą. Nawet mu to odpowiadało. Po raz pierwszy od dawna nikt nic od niego nie chciał, mógł cieszyć się spokojem i rozmyślać o ewentualnym kolejnym starciu z Thanosem, przy okazji regularnie wymyślając, czy też przypominając sobie te zasłyszane w odległych rubieżach kosmosu, kolejne niezbyt pochlebne określenia na temat Ziemi.
Do środka wszedł tuż za Peterm. Przystanął gdzieś z boku, rozglądając się po wnętrzu. W pewnym sensie był też rozczarowany widokiem oczekującej na nich osoby. Liczył, że na miejscu będzie czekać na nich ich przyjaciółka, Gamora, a zamiast tego stał tam… No właśnie. Mężczyzna ubrany w dziwny kostium, w oczach Draxa raczej nie wyróżniający się posturą od większości słabych ludzi, budził w nim raczej uśmiech politowania, aniżeli respekt. To już cecha typowa dla tutejszych bohaterów, jak zdążył w tym krótkim czasie zauważyć. Ewidentnie jednak był tu kimś ważnym i już samo to zaintrygowało Niszczyciela. Hah! Tak, chyba rzeczywiście można tak powiedzieć. Nie odzywając się ani słowem przyglądał się okazywanym sobie przez obu mężczyzn uprzejmościom, czując się nawet lekko urażonym faktem, że nie zwrócono na niego uwagi. Oszczędność w słowach, lidera ich drużyny, wciąż była dla niego niemałym zaskoczeniem. Dawno nie widział go w takim stanie, a wspólnie walczą i podróżują już od dłuższego czasu. Udał zniecierpliwienie. Chciał jak najszybciej załatwić sprawę i odetchnąć wolnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

Captain America

Liczba postów : 240
Data dołączenia : 27/05/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Pon Cze 05, 2017 10:58 pm

Steve w ciszy i skupieniu oczekiwał na swoich gości, spodziewając się raczej jedynie Petera. Zdążył sobie nawet uciąć krótką pogawędkę z Jarvisem. Rogers jako człowiek raczej z oldschoolowym podejściem do życia był ciekaw spotkania z przybyszami z kosmosu, chociaż wydawało mu się, że po spotkaniu Thora i jego brata to nic go nie zdziwi. A jednak.
Dostał od Carol jasne instrukcje. Miał oprowadzić Quilla po ich kwaterze, pokazać piętro, które miał zająć wraz ze swoimi towarzyszami, a także przekazać komunikatory. Ile wiedział? Na razie stosunkowo niewiele. Zdawał sobie sprawę jedynie z tego, że to Peter był liderem przybyszy z kosmosu, którzy nazywali siebie Strażnikami Galaktyki. Ciekawość to chyba ludzka rzecz, której nie mógł pozbyć się sam Kapitan. Towarzysz Star-Lorda trzymał się na uboczy. Sam jego wizerunek nie budził w Capie specjalnie przyjemnym uczuć. Raczej będzie próbował zachowywać bezpieczny dystans. Mimo to, aby kultury stało się za dość, podszedł do mężczyzny wyciągając w jego stronę rękę na gest powitania. - Steve Rogers - przedstawił się po raz kolejny. Cap nie do końca orientował się, czy zasady dobrego wychowania i tak dalej były względnie podobne w całej galaktyce i czy przypadkiem w jakiś sposób nie urazi swoich gości. Jednakże oprócz osoby tajemniczego towarzysza Star-Lorda sam lider Strażników budził pewien niepokój. Z opowieści Carol i Starka wywnioskował, że coś było nie tak. Czyżby miało to związek z Baxter Builings? Rogers nie zamierzał drążyć tematu, z pewnością nie teraz. Mieli bowiem do załatwienia dużo ważniejsze sprawy na początek.
- Zatem, panowie proszę za mną - zwrócił się do mężczyzn, po czym podszedł do windy. W sumie to nie wiem jak działają u nich takie urządzenia, ale pewnie są tak zmechanizowane, że Cap rzucił coś w stylu "piętro X", a Jarvis uprzejmie odpowiedział Capowi i poinformował wszystkich pasażerów małego, metalowego pudełka, że udają się na dane piętro przeznaczone dla Strażników.

/ zapraszam TUTAJ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramzes

Ramzes

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 26/01/2019

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Pon Kwi 08, 2019 11:01 am

Gdy nareszcie wjechał na ulice Nowego Jorku, Irvin był zmęczony długą trasą. W ciągu ostatnich dwóch dni przejechał 790 mil, pięć szopów, trzy lisy i pijanego farmera. Teraźniejsi magowie naprawdę nie doceniają leczniczych właściwości magii krwii. W każdym razie, Wielkie Jabłko stanęło przed nim w swojej pełnej krasie. Był już wieczór, zatem Ramzes postanowił odłożyć wizytę w Wieży Mścicieli do rana. Znalazł tani obskurny hotelik, zjadł w pobliskim barze i każdemu, kto nie patrzył na niego spode łba, wręczał wizytówki. Musiał w duchu przyznać, że trochę oszukuje tymi wizytówkami. Na każdej był delikatny urok, mający sprawiać, że kartonik trafi do osoby potrzebującej pomocy. To, czy jednak zdecyduje się wybrać jego usługi, było już poza zasięgiem magii. Niestety dla notorycznie spłukanego detektywa
Powstrzymał się od pofolgowania sobie w kwestii napitków, w związku z czym spać poszedł dość wcześnie. Nie oznaczało to spokojnie spędzonej nocy, bo okolica nie była ani przyjemna, ani cicha.
Około godziny drugiej obudziło go zaklęcie alarmowe na Jeepie. Znalazł przy aucie nieprzytomnego jegomościa, którego łom musiał odbić się od szyby i trafić nieszczęśnika w czoło. Narzędzia jakie miał przy sobie, nie wskazywaly na to, że wybrał się na nocny jogging. Sprawę rozwiązał wezwany patrol policji, który był zaznajomiony z gagatkiem. Efektem tych nocnych aktywności było niewyspanie Ramseya akurat przed ważnym spotkaniem.
- No jasne - mruknął do siebie z przekąsem i potężnie ziewnął.
Zajechał przed dumnie piętrzącą się Avengers Tower. W aucie zaczesał jeszcze wlosy, by prezentować się lepiej niż szeregowy menel z ulicy i wysiadł. Przez całą drogę do wejścia powtarzał sobie w myślach, co powiedzieć.
'Jestem Irvin Ramsey, przysyła mnie pani... Panna?' Szedł rozmyślając nad stanem cywilnym Magik, gdy dotarł do lobby. Nim wszedł przez drzwi wygładził poły prochowca i na twarz, przywołał swój najbardziej czarujący uśmiech. Gdy powitało go puste pomieszczenie, poczuł się zawiedziony. Spodziewał się jakiejś recepcji, a nie pozbawionej ludzi poczekalni z kilkoma krzesłami.
- Eee... Dzień dobry? Jestem Irvin Ramsey, prywatny detektyw - rzucił niepewnie w pustkę, - przysyła mnie młoda dama imieniem Magik. Podobno mają państwo dla mnie zlecenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silk

Silk

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 08/06/2018

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Pon Kwi 08, 2019 8:17 pm

Obsługa redakcyjnej niszczarki z całą pewnością nie należała do zajęć najambitniejszych, ciekawych, czy w choćby w minimalnym stopniu kształcących, (chyba żeby traktować za wartościowe możliwość zapoznania się z tekstami, które prawdziwi dziennikarze uznali za odpad, a co za tym idzie nie powtarzać błędów swoich poprzedników), jednak każdy początkujący stażysta zobowiązany był przejść ten etap w swojej karierze. Nawet jeśli kojarzył się on wyłącznie z męczarniami, w zestawieniu z którymi obsługa ksero jawiła się niczym zawodowy awans. Podobnie „inspirującym” zajęciem było sortowanie archiwum, czy pakowanie przesyłek, jednak te ostatnie przynajmniej można było wykonywać w ciszy, bez narażenia swojej psychiki na nieznośny dźwięk jaki wydawały z siebie obracające się ostrza. Cindy szybko doszła do wniosku iż nienawidzi tego urządzenia i to zanim jeszcze niszczarka wydała z siebie złowieszczy zgrzyt, sugerujący zablokowanie się mechanizmu.
Wyglądało to na usterkę lub na zwyczajne przepełnienie się kosza na trociny, dlatego też pierwszą rzeczą jaką postanowiła zrobić Silk, było opróżnienie zasobnika. Biorąc się do powyższego zadania, stażystka z zdziwieniem zauważyła, że tam gdzie powinny znajdować się wyłącznie ścinki, leży niczym nietknięta wizytówka.
- Hej, w jaki sposób przelazłaś przez ostrza? - Głośno zastanowiła się Cindy, ponownie próbując przepchnąć tajemnicze znalezisko przez błyszczące metalowe wałki, z jeszcze większym zaskoczeniem rejestrując fakt, iż nieznana jej wizytówka najpierw zniknęła wewnątrz mechanizmy, by po chwili wysunąć się zeń, pozostając niemalże nienaruszoną.
Tego już było zdecydowanie za dużo. Dziewczyna co prawda nie znała się na technice, ale nawet ona doskonale zdawała sobie sprawę, że coś jest nie tak. Zaintrygowana, postanowiła sprawdzić z czym właściwiej ma do czynienia, dopiero teraz zwróciwszy uwagę na treść umieszczoną na niewielkiej tekturce. „Usługi paranormalne”? „Egzorcyzmy”? Cindy niemalże od razu przyszła do głowy wciąż męcząca ją, nierozwiązana sprawa pogryzionej przez wilki Tiffany. W watahę bestii grasującą po Nowym Jorku było niemalże tak samo trudno uwierzyć, jak w istnienie niezniszczalnych wizytówek.
- Brakuje tu jedynie wzmianki o szarlataństwie i paleniu czarownic. Czyżby zabrakło nań miejsca? - Podsumowała stażystka, odnosząc się do komunikatu zawartego na wizytówce. Ktoś w redakcji najwyraźniej postanowił sobie z niej zażartować. - W porządku, czarna magio, zobaczymy jak poradzisz sobie z sprawdzonymi, staroświeckimi metodami walki z takimi jak ty. - Zakomunikowała Silk, pieczołowicie przeszukując szuflady swojego biurka, tylko po to by za chwilę wydobyć z niej świeczkę i zapałki. Była zdeterminowana by zniszczyć cholerstwo z którym nawet najnowsza technika nie dawała sobie rady, a ogień nadawał się do tego idealnie.
A przynajmniej Cindy tak uważała. I najwyraźniej była w będzie. Wystarczyło bowiem zbliżyć niewielką wizytówkę do źródła ciepła, by momentalnie uzyskać zeń płomień wysoki niemalże na metr. Zdezorientowana wywołanymi przez siebie efektami pirotechnicznymi, stażystka instynktownie upuściła palącą się wizytówkę, wskutek czego ta wylądowała w koszu na odpady, wzniecając tym samym jeszcze większy ogień. W zasadzie, biorąc pod uwagę ilość papieru jaki Silk maiła w swoim gabinecie, dziewczyna była na najlepszej drodze do spalenia całej redakcji, dlatego też, niewiele się namyślając, z przekleństwem na ustach, natychmiast wyrzuciła palące się wiadro przez okno, tylko po to by po chwili refleksji wystrzelić za nią pajęczą sieć. Ostatecznie mając do wyboru zrzucenie komuś na łeb palącej się pochodni, czy wywołanie szoku wśród członków redakcji pracujących na niższych piętrach, Silk zdecydowała się na to drugie. Postanowiła odczekać chwile jak paskuctwo zgaśnie, a potem wciągnąć resztki z powrotem.
- Wszystko w porządku Cindy? - Zainteresowała się jedna z sprzątaczek.
- Tak. Absolutnie. Panuje nad sytuacją. - Bez wahania odpowiedziała zapytana.  Chwilę później nadpalony kosz na śmieci znów znalazł się w jej rekach, a w nim odrobina popiołu i delikatnie przysmażona, aczkolwiek wciąż pozostająca w jednym kawałku, wizytówka detektywa.
„Przynajmniej częściowy sukces” - Pomyślała dziewczyna, z satysfakcja zauważając że to coś nie jest jednak niezniszczalne. Obcowanie z magicznymi przedmiotami zdecydowanie działało jej na nerwy, a że była osoba która miała w zwyczaju wyładowywać na kimś swoją złość, postanowiła iż tym razem dostanie się właścicielowi wizytówki, Ramzesowi jakiemuś tam. Cindy raz jeszcze wzięła do rąk  tajemniczy przedmiot, szukając na nim danych adresowych, gdy nagle spostrzegła,że umieszczone na niej litery „A” w słowie „Agencja” i „t” w „detektywie”, emanują dziwną poświatą, a ponieważ mieszkańcom Nowego Jorku zbitek AT kojarzył się tylko z jednym, Silk bez wahania chwyciła swój wyjściowy płaszcz, udając się do windy. Miała nadzieje dorwać złośliwca i wcisnąć mu jego wizytówkę do gardła. Nawet jeśli będzie musiała ścigać faraona na rowerze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3984
Data dołączenia : 23/05/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Wto Kwi 09, 2019 2:51 pm

Pustka odpowiedziała Ramzesowi pewnie, konkretnie i przede wszystkim bardzo uprzejmie, głosem najprawdopodobniej dobiegającym z ukrytego gdzieś głośnika... A tonem nieco odmiennym od ludzkiego. Różnica nie była może ogromna, ale dało się ją wychwycić; brzmiało to trochę tak, jak gdyby słowa wygenerowane zostały przez jakąś maszynę lub przynajmniej przez nią przepuszczone. Oczywiście taki efekt można było nałożyć także na głos prawdziwego człowieka...
-Dzień dobry, panie Ramsey. Poinformuję o pana przybyciu kogoś z drużyny. Proszę usiąść i chwilę poczekać- poinstruowała dokładniej "pustka".

_________________

Lobby - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Ramzes

Ramzes

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 26/01/2019

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Wto Kwi 09, 2019 7:49 pm

Irvin wzdrygnął się na dźwięk elektronicznej sekretarki. Po modulacji głosu wnioskował, że nie przemówił do niego człowiek i to wywołało kolejne wzdrygnięcie. Nie miał problemu z niespotykaną, a nawet obcą magią, za to nowoczesna technika wywoływała w nim niepokój. Oczywiście jeździł samochodem, który swoją drogą był tak stary, że mógłby w barze zamówić kolejkę. Miał również komórkę z klapką i macbooka, ale to były raczej narzędzia jego pracy, niż udogodnienia w życiu codziennym. Samochodem nie jeździł, bo rzadko był trzeźwy, na komórkę prawie nikt nie dzwonił, bo nie miał przyjaciół, a macbook zwykle leżał zapomniany na biurku. No nie czuł się tu komfortowo.
Ostatecznie usiadł na jednym z krzeseł dla czekających petentów. Siedział przez chwilę stukając obcasem buta w posadzkę. Przyłapał się na tym i przestał. Zamiast tego, zaczął miętolić kołnierz płaszcza. Znowu się zmusił, żeby przestać. Następnym na liście tików okazało się pocieranie jego wiszącego na szyi krzyża Ankh. Prychnął sam na siebie za te nerwy i postanowił się uspokoić. Wyciągnął z kieszeni pogniecioną paczkę Lucky Strike'ów i wyjął z niej papierosa. Zerknął do środka i zmarszczył czoło, 'została połowa'. Kiedy włożył papierosa do ust i miał odpalić, jego wzrok powędrował w stronę znaku ogłaszającego zakaz palenia. Westchnął i wstał z krzesła.
'Pewnie Mściciele mają ważne rzeczy do roboty. Nic się nie stanie, jak wyskoczę na szybkiego dymka.'
Jak pomyślał, tak zrobił. Wyszedł pod wiatę za rozsuwanymi drzwiami i odpalił papierosa pstryknięciem palców. Zaciągnął się głęboko dymem i od razu go to rozluźniło. Zaczął spoglądać na plac przed budynkiem, kalkulując w myślach ile krzyknąć sobie za to zlecenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silk

Silk

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 08/06/2018

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sro Kwi 10, 2019 6:56 am

Choć trudno byłoby wyobrazić sobie miejsce o którym jej gazeta pisałaby częściej niż o Avengers Tower, Cindy nigdy wcześniej nie miała okazji odwiedzić siedziby bohaterów. W redakcji panowała ścisła hierarchia, dotycząca nie tylko tego, kto komu na służyć pomocą, ale również określająca to, co komu wolno było pisać, a co za tym idzie najsmaczniejsze tematy trafiały się wyłącznie dziennikarzom z samego szczytu zawodowej piramidy. Samowolny przyjazd tutaj, mógł zostać odebrany jako przejaw buntu i niepodporządkowanie się to panujących reguł, czym zresztą Cindy specjalnie się nie przejmowała, jako że znajdując się na samym dole, niewiele miała do stracenia, a już z całą pewnością nie groziła jej degradacja. Poza tym stażystka wcale nie miała wielkich aspiracji. Wolała się nie wychylać i pozostać anonimową. Działała głównie wtedy gdy została do czegoś sprowokowana, a wizja tego iż zostanie najbardziej rozpoznawalną twarzą wiadomości, jako ta która spaliła budynek redakcji, z całą pewnością była jednym z takich impulsów. I przy okazji źródłem złości na pewnego detektywa, jako że po drodze do Avengers Tower, dziewczyna zdążyła przekonać samą siebie, iż poprzez podrzucenie jej swojej magicznej wizytówki, to właśnie pan Rmazes jest odpowiedzialny za próbę puszczenia z dymem jej miejsca pracy i wmanewrowania w ów czyn niczemu niewinnej stażystki.
SIlk nie obawiała się konfrontacji z obdarzonym magiczna mocą przeciwnikiem. Jeśli w ogóle wskazać cokolwiek to co wzbudzało jej niepokój, to był to … brak miejsc dla rowerów przez siedzibą pana Starka. Dziewczyna ironicznie pomyślała iż jest to typowe zagranie bogacza. Potrafi znaleźć przestrzeń na lotnisko dla prywatnych śmigłowców, a nie pomyśli by zadbać o tych najmniejszych. Oczywiście ktoś taki jak lokalny miliarder zapewne nie zdawał sobie sprawy ile wynosi pensja stażystki, i jak dotkliwym ciosem byłoby dla niej utrata środka lokomocji, więc po co w ogóle miałby zawracać sobie głowę podobnymi detalami. Tym bardziej iż raczej nie oczekiwał u siebie gości poruszających się przy pomocy ekologicznej dwukółki.
W każdym razie Cindy nie pozostawało nic innego, jak  przerzucić sobie rower przez ramię i w ten sposób wmaszerować do holu. Lepiej było już narazić się na gniew właściciela budynku, niż pozostawić pojazd na łasce złodziei. Dzięki temu będzie przynajmniej mogła wygarnąć gospodarzowi niedostatki w architekturze tegoż gigantycznego kompleksu. A przynajmniej stażystka miała taki zamiar, jednak zamiast spodziewanej awantury, w lobby czekała na nią jedynie upiorna cisza.
„Czyżby właśnie dlatego poszukiwano egzorcysty” – Pomyślała Silk.
Dziewczyna spodziewała się zastać tu tłum ciekawskich, różnego rodzaju petentów, fanów, łowców autografów, być może nawet reporterów, czy chociażby kilku wycieczek szkolnych, a tymczasem nie było tu nic poza surowym umeblowaniem i nadmiarem elektronicznego sprzętu. Na mając innego pomysłu na to jak skontaktować się z obsługą, Cindy zaczęła rozglądać się za czymś co przypominałoby hotelowy dzwonek. W ostateczności postanowiła wykorzystać ten który ma na kierownicy.
- Co to niby ma być? W średniowiecznych zamkach i starych fortach zabrakło już miejsca? A może upiory też poszły z duchem czasu, przeprowadzając się do centrum myśli technicznej?  – Na głos zastanawiała się dziewczyna. Cindy nie miała pojęcia iż można tu wejść tak łatwo nie będąc zaczepianą przez nikogo. A jeszcze większym zaskoczeniem dla niej było to, dlaczego nikt tego nie robi?  – Haaalo! Jest ktoś w domu? Szukam pana…
Sprawdzając własne kieszenie w poszukiwaniu nadpalonej wizytówki, stażystka usiłowała sobie przypomnieć czy jegomość od abrakadabry przedstawiał się jakimkolwiek nazwiskiem. Jak na ironie kartonik z reklamą jego działalności gdzieś się zawieruszył.
- podpalacza. – Dokończyła Cindy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3984
Data dołączenia : 23/05/2012

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sro Kwi 10, 2019 11:37 am

Cindy również nie musiała długo czekać na odpowiedź "pustki", czyli sztucznej inteligencji obsługującej budynek. AI pozwoliło jej dokończyć mówienie, nie wtrąciło się w trakcie, ale kiedy tylko dziewczyna zamilkła - wspominając jakiegoś podpalacza - minęła jedynie sekunda czy dwie, nim z ukrytego głośnika znowu popłynął głos:
-Pan Storm znajduje się obecnie poza budynkiem. Być może łatwiej byłoby go zastać w Baxter Building. Czy przekazać mu, iż czeka na niego panna...?- tu AI przerwało, wyraźnie oczekując otrzymania jakiejś informacji odnośnie tożsamości Silk.

_________________

Lobby - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lvelias

Lvelias

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 14/07/2016

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Sro Kwi 10, 2019 8:29 pm

Na parking przed siedzibą największych ziemskich bohaterów wtoczył się donośnie niczym zwiastun złego losu samotny Harley Davidson Heritage. Pomimo że modele te były stosunkowo nowe, to ten wyglądał, jakby w swoim życiu zobaczył przynajmniej drugą wojnę. Siatka rys pokrywała każdą powierzchnię tak szczelnie, że równie dobrze mogłaby uchodzić za jakiś wzór, albo maskowanie, a tłumik pracował tak głośno, że okoliczne szyby ledwo ostały się we framugach. Motocykl nieumiejętnie zatrzymał się pomiędzy dwoma zajętymi już miejscami, zawadzając przy tym o lusterko jednego z wozów, któremu włączył się alarm. Kierowca wydał się tym minimalnie zaskoczony.
Sam właściciel motocykla nie wyglądał... no na właściciela motocykla. Ubrany był raczej skromnie. Obuwie sportowe, ciemny dres i szara bluza z kapturem naciągniętym na głowę. Ciężko było uwierzyć że pojazd należał do niego. Prędzej że ukradł go prawowitemu właścicielowi. Tym bardziej szokujące było to, że swoje pierwsze kroki skierował od razu do siedziby Mścicieli.
Oczywiście na miejscy dokładnie się rozejrzał, aby ocenić pomieszczenie, w którym się znalazł. Sądząc po kręceniu głową, widok wnętrza lobby wywarł na przybyszu podobne wrażenie co na Cindy, jednak ten zdecydował się tego nie komentować na głos. Z braku kogokolwiek z żywego personelu skierował się od razu do dwójki ludzi, którzy poza nim przebywali w pokoju. Krok miał sztywny i pewny, niczym żołnierz. Dopiero gdy stanął przy nich, mogli zobaczyć jego twarz. Była niemal blada, jak gdyby nieczęsto wychodził na słońce. Poza tym była dosłownie idealna. Rysy twarzy i brak jakichkolwiek zmarszczek, czy innych wad cery przypominały posąg bardziej niż żywego człowieka. Nie trzeba było mówić jak twarz ta nie pasowała do reszty stroju. Wzrok natomiast miał tak przenikliwy, jakby mógł nim przecinać ściany. Zmierzył od stóp do głów obydwoje ludzi, zwłaszcza Irvina, z miną jak gdyby rzeczy w które był w stanie wdepnąć na chodniku były bardziej interesujące i godne człowieka jego pokroju.
Po krótkim westchnieniu jednak przemówił: - Przebyłem długą drogę aby spotkać się z bohaterami tego świata. Wskażcie mi drogę do waszego przywódcy. Mam ważne poselstwo.. - głos nie brzmiał jakby liczył się z odmową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramzes

Ramzes

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 26/01/2019

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Czw Kwi 11, 2019 3:59 am

Ramzes stał sobie na uboczu i spokojnie palił papierosa, gdy jego oczom ukazała się dziewczyna dziarsko maszerująca w stronę budynku. Może i by nie zwróciła uwagi detektywa, gdyby nie zarzucony na ramię rower. Nie był pewny, czy w Nowym Jorku taki widok jest na porządku dziennym. Była młodziutka i nie najlepiej sytuowana pieniężnie, sądząc po jednośladzie. Do tego musiała rozpierać ją energia, tak szybko szła do Wieży. Dla niejednego nowojorczyka, marzeniem była praca dla wysoko profilowych bohaterów. Pewnie mają standardową procedurę gaszenia zapału swoich fanów, możliwie najdelikatniej.
'Jeśli marzy ci się praca sekretarki w Avengers Tower, to się srodze rozczarujesz' zauważył w duchu, wracając w myślach do elektronicznego recepcjonisty.
Wiedział, że w szeregach Mścicieli był jakiś robot, ale szczerze wątpił, by to on obsługiwał gości w lobby. Zapewne jakiś inny rodzaj sztucznej inteligencji, jak to nazywają. Wzdrygnął się, nie wiadomo, czy od powiewu wiatru, czy od myśli o maszynach przejmujących ludzkość. Wolał się trzymać magii. Chociaż niebezpieczna, była dla niego dużo bardziej zrozumiała.
Gdy młoda kobieta minęła go, zauważył więcej detali. Jej mina, krok i ogólne napięcie sugerowały, że nie chciała się tu starać o posadę. Wyglądała raczej na gotową rzucić wyzwanie całej drużynie superbohaterów. Mężczyzna zaciągnął się głębiej dymem tytoniowym. 'To będzie jeden z tych dni' pomyślał zrezygnowany.
Żar już tańczył przy filtrze, więc Irvin rzucił niedopałek na ziemię i przygasił podeszwą. Wchodząc na powrót do lobby, usłyszał jak potężny ryk roznosi się w powietrzu. 'Ktoś ewidentnie chce się pochwalić nowym Harleyem.'
Zdążył wejść akurat w momencie, gdy dziewczyna oznajmiła, że chce się widzieć z podpalaczem. Nie chciałby by być teraz w skórze Johnnego Storma. 'Wspaniały bohater zbałamucił dziewczynę, a ta nie daje za wygraną. Będzie szopka' uznał w myślach, które za sprawą klątwy popłynęły głośno w dal.
- Zgadzam się z elektronicznym recepcjonistą, młoda damo - przyznał rację słowom z głośnika, - lepiej ci iść do Baxter Building.
Nie chciał znowu siadać, więc oparł się o ścianę w sposób który tylko litościwi nazwaliby zawadiackim. Ręce założone na piersi, ciężar na jednej nodze i lekko przekrzywiona głowa. W rzeczywistości przypominał chorego na skoliozę, a jego płaszcz tak się pofałdował, że mógł stanowić dzieło sztuki, którego nie powstydziłby się Salvador Dali. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniła końcówka krawata, która zdradliwie wysunęła się z kieszeni i smętnie dyndała. W tej pozie zastał Ramzesa kolejny petent, który wkroczył marszowym krokiem do lobby. Ten z koleim wyglądałby jakby urwał się z Bronxu, gdyby nie ta twarz. Zbyt idealna, jak na człowieka. Do tego coś w jego sposobie bycia, a zwłaszcza w wzroku podpowiadało detektywowi, że ta dziwaczna powierzchowność kryje znacznie więcej. Za to samo zachowanie nowo przybyłego nie zrobiło już na Ramseyu pozytywnego wrażenia. Zwłaszcza, kiedy się do nich odezwał.
'Dziwak. I do tego buc' podsumował czarodziej.
- Musisz poczekać na głos z góry - sarknął przedrzeźniając manierę nadętego dresiarza. - On cię poprowadzi właściwą ścieżką!
Zanim poważnie się zastanowił, czy naigrywanie się z kogoś w lobby Avengers Tower wpłynie pozytywnie na jego szansę zostania zleceniobiorcą, jego wzrok przykuło coś na podłodze. Mały kawałek papieru, który musiał tu wlecieć, gdy przechodzili przez drzwi. Mężczyzna odkleił się od ściany i momentalnie przestał wyglądać na pilnie potrzebującego konsultacji ortopedycznej. Podszedł do kartonika i podniósł go z zaciekawieniem. Brwi detektywa powędrowały w górę z zaskoczenia.
- O, moja wizytówka - powiedział głośno do siebie, pocierając zwęglone rogi. - Co ty tutaj robisz? I kto cię tak urządził?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silk

Silk

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 08/06/2018

Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1Czw Kwi 11, 2019 9:12 am

Cindy zdała sobie nagle sprawę z tego, iż wspomniane na wizytówce „Ramzes” odnosi się jedynie do nazwy agencji, prawdopodobnie niewiele mając wspólnego z nazwiskiem osoby któreej poszukiwała. Nie mając też pojęcia jak detektyw może wyglądać, stażysta najzwyczajniej w świecie błądziła po omacku, wobec czego zaczęła zastanawiać się czy podsunięta jej sugestia pana Storma, była odpowiednim tropem? I w ogóle co to miało znaczyć? Znalazła się w bazie Avengers, czy w jakiejś organizacji terrorystycznej? Mieli podpalacza. Pytanie czy jeśli poprosi by o złodzieja, oprawcę czy mordercę, to również  dostałaby jakieś nazwisko?
Stażystka miała właśnie zamiar głośno wyrazić swoje myśli, sugerując przy tym głębszą refleksie nad wymyślanymi pseudonimami, gdy niespodziewanie została zaczepiona przez jakiegoś włóczęgę, znikąd materializującego się za jej plecami.
- Sam żeś się zbałamucił. Odczep się pan! – Odcięła się Silk słysząc komentarz z strony człowieka wyglądającego jakby ubierał się w co popadnie, a do tego miał zwyczaj spać w tych samych ciuchach jakie nosił za dnia. Dziewczyna dopiero po chwili zauważyła, że mężczyzna wysławia się w sposób nienaturalny, tak jakby ruch jago warg nie odpowiadał wypowiadanym słowom. Szybko jednak uznała że wynika to z faktu iż nieznajomy jest pijany.
Chwile później w holu pojawił się jeszcze większy łachudra, przy którym facet w prochowcu niemalże mógłby zostać zaliczonym przez nią do arystokratów. „O co tu chodzi”– Zastanawiała się Cindy gdy  nowo przybyły wygłosił swój dziwny monolog. Przynajmniej wyjaśniła się jedna kwestia, ta dotycząca panującej w holu pustki. Wyglądało na to iż wariaci wbijali tu całymi gromadami, w skutek czego co jakiś czas tłumnie musieli zostać z lobby usuwani, a co za tym idzie ona najprawdopodobniej pojawiła się bezpośrednio po takiej „czystce”. Mimo wszystko bardziej skutecznym rozwiązaniem wydawało się jej postawienie przy drzwiach portiera. Pan Stark mógł być sobie zrzędą i kutwą, ale z całą pewnością potrafił liczyć pieniądze i wiedział jest tańsze. Dlaczego wiec robił takie błędy?
- Zapewne była to droga pełna niebezpieczeństw i niedogodności, a przy tym całkowicie pozbawiona łazienek. – Zauważyła dziewczyna, tym samym wpisując się w front ignorowania głębi przekazu z jakim pojawił się posłaniec. Silk domyśliła się przynajmniej tyle, że tajemniczemu prorokowi raczej nie chodzi o spotkanie z jej naczelnym, ani tym bardziej z szefową działu stażystów, wiec nie brała owego żądania bardzo osobiście. – Jestem tu tylko gościem, a bohaterowie najwyraźniej siedzą na Olimpie, nie mając czasu zniżyć się do ludu. Za to pozytywna informacja dla pana jest taka, iż posiadają tu windy. – Podsumowała Cindy, nosząc się z zamiarem opuszczenia obecnego miejsca i rzeczywiście skierowania się do Baxter Building, nawet jeśli nie ceniła sobie swoich „doradców”.
Zanim jednak dziewczyna opuściła hol, zauważyła leżącą na ziemi, zgubiona przez siebie wizytówkę, a chwilę później dostrzegła reakcje mężczyzny na widok przedmiotu za sprawą którego znalazła siew Avengers Tower. Cindy bardzo szybko pokojarzyła fakty, spoglądając na mężczyznę w zupełnie nowym świetle. Choć wciąż pozostawała na niego równie zła co wcześniej, to przynajmniej musiała przyznać iż rzeczywiście wyglądał jak detektywa. A przynajmniej ona sama właśnie tak wyobrażałaby sobie przedstawiciela tej profesji.
- A wiec to pan! Bawi cię podrzucanie ludziom tak niebezpiecznych przedmiotów? – Oskarżycielsko spytała Silk, mrużąc przy tym oczy. – A może widok płonącego budynku i krzyki przerażonych pracowników poprawiają ci nastrój, co?
Początkowo dziewczyna planowała ująć przestępcę i zadzwonić na policję. Problem w tym iż układając sobie w głowie zaznanie jakie sama musiałaby złożyć w danej sprawie, zrozumiała że … cóż, że lepiej zrobi jeśli poprzestanie na samym zastraszeniu nieznajomego, tak by ten miał świadomość iż jego działania zostały zdemaskowane.
– W każdym razie wiedz że cokolwiek knujesz zrobić tutaj, zamierzam patrzeć ci na ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




Lobby - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Lobby   Lobby - Page 2 Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Lobby
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: