Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 The Abandoned Yonkers Power Station

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Cze 16, 2013 10:01 am





Pomiędzy stacją Glenwood a rzeką Hudson, leży porzucona Elektrownia w Yonkers w stanie Nowy York nad trasą kolejową rzeki Hudson. Masywny budynek, który skonstruowany został pomiędzy 1904 a 1906 rokiem, by generować i dostarczać elektryczność dla pobliskiej trasy kolejowej. Porzucony, teraz jest tylko masywnym potworem, który spowity rdzą i pokryty gęstą roślinnością zaczyna łączyć się z krajobrazem, stając się jego nieodłącznym elementem.


Ostatnio zmieniony przez Magnus dnia Nie Cze 16, 2013 3:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Cze 16, 2013 12:26 pm

Panna Noriko Ashida niepewnie weszła do metalowej kuli i chociaż początkowo klaustrofobiczne uczucie wysyłało nieprzyjemne sygnały, to w momencie gdy cała aparatura została uruchomiona dało się odczuć, swoiste poszerzenie przestrzeni. Magnus zasklepił wejście. W tej chwili, wnętrze rozświetliło się za sprawą holograficznych ekranów, które ułożone na całej wewnętrznej powierzchni kuli stworzyły efekt okna. Panoramiczne okno, które uprzyjemni jej podróż. Z wnętrza mogła wtedy zobaczyć jak ciało Magnusa zostaje oplecione przez elektrostatyczną powłokę, która swymi ramionami zaczęła obejmować niezwykły pojazd. Wzniósł się w przestworza unosząc kulę dzięki swej zdolności.

Podniebna przeprawa trwała około trzydziestu minut, lecz widok, którego mogła doświadczyć dziewczyna z tej perspektywy zapierał dech w piersiach. Na chwilę, mogła zapomnieć o swym doczesnym życiu i skupić się na przepięknej panoramie nowojorskiej nocy. A był to zaprawdę niezwykły widok. Sam Pan Magnetyzmu nie znał konkretnego celu tej podróży. Szukał miejsca, które będzie najodpowiedniejsze do treningu osoby o jej zdolnościach. Mógł zabrać ją do domu, w którym mieszkali pozostali członkowie bractwa, lecz było to rozwiązanie ryzykowne, gdyż nie znał pełnej siły jej mocy. Lecąc nad rzeką Hudson dostrzegł budynek położony blisko linii brzegu. Opuszczona lata temu elektrownia, otoczona stalą, oddalona od terenów zabudowanych, której stare zgrzytające po nocach generatory wzbudzały gęsią skórkę, było idealnym miejscem treningowym dla tej dwójki.
Wlecieli przez duże rozbite okno. Magnus momentalnie posadził kulę na jednej z wyższych i pełniejszych platform. Pole siłowe zostało zdezaktywowane, hologramy wyłączyły się, a drzwi rozwarły. Wyczekał, aż Azjatka opuści kulę i oswoi się z tym miejscem.
- Chodź, musimy znaleźć Ci jakieś miejsce na nocleg - powiedział do niej i nie czekając na odpowiedź, ruszył spokojnym krokiem przed siebie.
Przeszli przez główny hangar, aż doszli do klatki schodowej, która prowadziła na wyższe piętro, mogli z niego dostrzec kulę transportującą, oraz nieaktywną od lat aparaturę, która tylko gdzieniegdzie oświetlona jasnym księżycowym światłem, wychylała się z cienia. W takich elektrowniach przeważnie znajdowały się kantyny lub pokoje dla pracowników. Po kilku minutach przechadzki, odnaleźli na najwyższym piętrze zakurzony pokój, który wyglądał na porzucone biuro właściciela elektrowni. Drzwi były zakluczona, a zamek solidny. Na drewnie i framudze widać było ślady łomu, przezorność właściciela wygrał tą bitwę. Rozbite niewielkie okno w drzwiach, odsłaniające rąbek wnętrza tylko kusiło potencjalnych złodziei i bezdomnych, nigdy nie dając się zdobyć. Zamek wystrzelił do środka, wyrywając ze sobą kawałek grubego drewna. Na ścianie od wejścia stała skórzana pokryta kurzem sofa, lecz w porównaniu do innych kwater, które mijali i porównując skórzaną sofę do metalowych łóżek bez materacy, można było uznać to za luksus. Zdjął marynarkę i położył ją na sofie.
- Pozostaniemy tutaj przez kilka dni... - stwierdził. - Odpocznij, a gdy będziesz gotowa zejdź na dół!
Zamknął drzwi i wrócił na betonowy balkon otaczającą hangar. Zszedł na dół i zasiadł w kuli. Odpalił komputer pokładowy, aby przejrzeć wiadomości z asteroidy tyczące się znalezionych mutantów.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Cze 16, 2013 4:49 pm

Kiedy otworzyła swoje oczy, odetchnęła z ulgą. To, co chwilę wcześniej jawiło się jako przytłaczające, teraz wydawało się bardzo przyjemne. Przynajmniej takie wrażenie odniosła, kiedy spoglądała na Nowy Jork spowity osłoną nocy. Miasto, które nigdy nie śpi. Surge uśmiechnęła się do siebie, widząc znajome miejsca z zupełnie innej perspektywy, niemal jakby oglądała je po raz pierwszy. Ludzkie sylwetki, ogromne wieżowce, cała gama przeróżnych, świetlistych kolorów, które komponowały się z pejzażem miasta, tworząc żywy i dynamiczny obraz.
Stara, opuszczona elektrownia, znajdująca się nad rzeką Hudson, stała się ich chwilowym schronieniem. Biorąc pod uwagę jej moce, nie było chyba bardziej adekwatnego miejsca do treningu. Nie musieli martwić się o intruzów, będąc w miejscu sporo oddalonym od ludzkiej cywilizacji. Jedyne, czego mogli się obawiać, to sporadyczne wizyty okolicznych bezdomnych. Na jej twarzy pojawił się ponury uśmiech. Cóż, przynajmniej ona wybrałaby takie lokum, a miała w tym temacie doświadczenie.
Opuściła ostrożnie metalową kulę, dziwiąc się, że podróż okazała się tak przyjemna. Podążyła za Magnusem, rozglądając się dookoła. Niedotknięte ludzką ręką od dobrych parunastu lat miejsce, wyglądało na dosyć mroczne i posępne. Efekt dopełniany przez skrzypiące, stare generatory i roślinność, która zaczynała łączyć się z okolicznym krajobrazem, zacierając granice pomiędzy tym co syntetyczne, a naturalne. Lubiła takie ponure, pogrążone w ciemnościach klimaty. Identyfikowała się z samotnością i wyobcowaniem, a oddalona od ludzi czuła się bezpiecznie.
Kiedy już zaczęła tracić nadzieję na odnalezienie jakiegoś przytulnego miejsca na tę noc, dotarli do gabinetu jakiegoś wysoko postawionego urzędnika. Mężczyzna szybko poradził sobie z zamkiem, co nie udało się poprzednim śmiałkom. W środku czekała na nią skórzana sofa, co było miłym zaskoczeniem, gdyż perspektywa noclegu na metalowym łóżku nie do końca przypadła jej do gustu.
Skinęła głową w kierunki Magneta, zanim ten zdążył zamknąć drzwi. W końcu opadła na sofę, poprzednio przetrzepując ręką nagromadzony kurz, pozwalając sobie na chwilę relaksu. Nie zdawała sobie sprawy jak bardzo tego potrzebuje, dopóki jej ciało nie zetknęło się z miękką fakturą kanapy. Zamknęła oczy, rozmyślając o wydarzeniach tego wieczoru, choć wszystko wydawało jej się tak odległe, jakby było okryte mgłą.  
Gdy ponownie je otworzyła, słoneczne światło wypełniało wnętrze pomieszczenia. Wstała, rozmasowując obolały kark palcami. Najwyraźniej przespała całą noc. Zdjęła swój krawat i koszulę, pozostawiając na sobie białą bluzkę na ramiączkach i czarną spódnicę, przynajmniej w ten sposób mogła pozbyć się części jej robotniczego stroju. Rozpuściła włosy, które sięgały jej do ramion, a pod wpływem ciasnego upięcia, ułożyły się w fale, gładko okalając jej twarz. Udała się na dół, w poszukiwaniu mężczyzny. Dopiero teraz przypomniała sobie o głodzie, w końcu nie jadła niczego od wczorajszej nocy, a nawet nie wiedziała ile godzin od tego czasu minęło. Tylko co powinna powiedzieć? Halo, przepraszam, jestem głodna? Skierowała się w stronę metalowych kul, mając nadzieję, że mężczyzna jest gdzieś w pobliżu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Cze 16, 2013 6:02 pm

Magnus pracował do późnej nocy. Jego podwładni zdołali odnaleźć grupkę nowych mutantów, co bardzo go cieszyło. Zasada, którą się kierował to zrobić dobrze, jedną rzecz, a później przejść do następnej. Nie mógł osobiście zwerbować ich wszystkich, lecz od tego miał innych członków bractwa. Przesłał swoim oficerom odpowiednie wytyczne, które mieli przekazać Wandzie, Pietro i Jackowi, gdy Ci powrócą do siedziby. Pośród informacji znalazły się także wzmianki o tajemniczych symbolach, które zostały dostrzeżone przez społeczeństwo. Stacja BBC America poświeciła nawet temu tematowi kilka minut swoje czasu antenowego. Jego plan powoli zaczynał ożywać i rozwijać się samoczynnie.
Zmęczenie dnia pełnego wyzwań i jego w ostateczności znużył. Niczym starzec w bujanym fotelu, zasnął na siedzeniu swej metalowej karocy. Rzadko śnił i tej nocy, również to się nie zmieniło. Marzenia senne praktycznie nigdy nie gościły w jego podświadomej podróży. W przeciwieństwie do Martina Luthera Kinga, który w swym słynnym przemówieniu, powiedział, że miał sen, iż pewnego dnia ten naród powstanie, aby żyć wedle prawdziwego znaczenia swego credo: „uważamy za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi” - jego cel nigdy mu się nie objawił w ten sposób. Marzenie, jeśli w ogóle można było tak to nazwać, zostało zakorzenione w nim od najmłodszych lat, gdy jego lud został zniewolony przez obcych najeźdźców. Wygnany na metalowe śmietnisko, pracował niczym niewolnik z mocami uwięzionymi w kajdanach, lecz pewnego dnia, te kajdany opadły, a Magneto opanowała furia. Furia, która wywołała rzekę krwi jego oprawców. Tamtego dnia narodził się na nowo. Nie przybył na Ziemię, aby prawić moralizatorskie kazanie i bezpodstawne obietnice. Przybył aby wyzwolić mutantów! Może pewnego dnia ludzie i mutanci, będą żyć obok siebie na równi. Nie odrzucał tej możliwości, gdyż nie był tyranem. On jednak dokładnie przeanalizował ludzką historię i bardzo wątpił w pokojowe rozwiązanie, w które wierzył Charles Xavier.
Brzask dnia wpadł do opuszczonej elektrowni, mieniąc się na podłodze, przez pozostałości po kolorowych witrażach. Wyszedł z kuli i rozprostował kości. Spojrzał w górę, w stronę gabinetu, w którym spała Surge. Mieszkając na asteroidzie nie musiał chodzić na zakupy, lecz nie czuł się z tego względu zgorszony, niczym rozpieszczony panicz, który pierwszy raz w życiu musi wyrzucić śmieci. Opuścił elektrownię i udał się do najbliższego sklepu. Kilkanaście minut później powrócił z kilkoma workami suchego prowiantu, który wystarczy dla ich obojga. Kupił również kilka produktów do higieny osobistej, takich jak szczoteczka i pasta do zębów. Zaniósł to wszystko do kantyny, którą odnalazł, po krótkiej chwili od powrotu ze sklepu. Pozostawił jedzenie na stole i ruszył na dalszy obchód. Szukał pokoju dla siebie, gdyż nocowanie w fotelu swojej kuli nie było zbyt wygodne, co poczuł tego poranka. Liczył, że nie wszystkie materace zostały skradzione. Podczas przechadzki przez wewnętrzne korytarze, znalazł starą pracowniczą szatnię, prysznice, oraz toalety. Daleko im było do sanepidowych standardów, lecz ku jego zdziwieniu woda - pomimo, że zimna jak cycek wiedźmy - nadal leciała. Woda musiała być dostarczana bezpośrednio z podziemnego źródła, gdyż po tylu latach nieużywalności, powinna być koloru ciemnego piwa, była jednak krystalicznie czysta. Możliwe również, że organy miasta w końcu zainteresowały się tym miejscem i rozpoczęły jego renowację, bez względu na okoliczności bez obawy obmył nią twarz i dłonie. W końcu znalazł łóżko, które nie było ograbione. To musiało być pomieszczenie gospodarcze, w którym zapewne nocował dozorca. Była to stalowa jednoosobowa prycza, podobna do tych, które widzieli w innych pokojach, lecz w przeciwieństwie do tamtych ta posiadała materac.
Dzień rozbudził się na dobre. Słońce przebudziło młodą Azjatkę, która zeszłą na dół w poszukiwaniu jego osoby, licząc w duchu na posiłek. Dostrzegł jej postać, kręcącą się wokół metalowej kuli, już bez restauracyjnego odzienia. Wskazał na przejście za sobą i powiedział:
- W kantynie znajduje się śniadanie.
Tam gdzie wskazał tam też się udał. Oparł się o metalowy blat, naprzeciw tego, na którym leżały worki z jedzeniem i przyglądał się jej uważnie. Zdjęcie koszuli odsłoniło jej tatuaże, którymi okryte było niemalże całe jej ciało. Podziwiał je w ciszy, gdyż w kosmosie ta sztuka dekorowania własnego ciała jest słabo praktykowana, pozostawiona jako znak rozpoznawczy dla wybranych ras. Dostrzegł, że pomimo zdjęcia części ubrania na jej dłoniach pozostały rękawice o metalicznym poblasku. Nie mógł wiedzieć o ich niezwykłej roli, dlatego uznał, że jest to najzwyklejszy stylistyczny dodatek.
- Opowiedz mi o swojej mocy - rozpoczął, chciał bliżej poznać zdolność, którą obiecał pomóc opanować.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Cze 17, 2013 12:10 am

Słysząc męski głos, odwróciła głowę w jego stronę, ciesząc się, że nie musiała za długo szukać jego osoby. Skierowała się do pomieszczenia obok, zgodnie z jego poleceniem. Całe szczęście, że nie musiała pierwsza upominać się o posiłek, gdyż nie zwykła prosić nikogo o cokolwiek. A tym bardziej w tej sytuacji wydawało jej się to trochę upokarzające, choć sama nie umiała do końca zdefiniować dlaczego. Może nie chciała okazać żadnych słabości? Albo po prostu nie chciała nadużywać jego dobrej woli, skoro i tak miał jej pomóc w kontrolowaniu mocy.
Jej wzrok spoczął na suchym prowiancie, leżącym na stole. Chwyciła za świeże pieczywo, by po chwili posmarować je smażonym serem. Zanim jednak to skończyła, otworzyła pudełko z krakersami, powoli delektując się na przemian pojedynczymi kęsami. Nie miała w zwyczaju wybrzydzać, kiedy była głodna, choć uważała się za prawdziwego smakosza i gdyby tylko były ku temu warunki, pokusiłaby się o przygotowanie jakiegoś pełnowartościowego i smacznego posiłku.
Kiedy jej głód był w części nasycony, spojrzała na mężczyznę, analizując w ciszy jego pytanie. Do tej pory, tylko raz miała okazję opowiadać o swojej mocy. Było to w Instytucie Charlesa Xaviera. Jak się można było domyślić, nie był to najczęstszy temat do rozmów w normalnym życiu. Sama też nie miała raczej kontaktu z innymi mutantami, by dzielić się takimi szczegółami.
- Głównie polega to na tym, że moje ciało działa jak coś w rodzaju... magnezu - dokończyła, zastanawiając się w jaki sposób powinna to opisać - nie wytwarzam elektryczności, tylko absorbuję ją z otoczenia. Mam na myśli elektryczność statyczną czy pochodzącą z jakichkolwiek przyrządów.
Oparła brodę na dłoni, wbijając wzrok w stół przy którym siedziała. Jej głos był beznamiętny, a ona sama wydawała się czuć nieco niekomfortowo. Nigdy nie zastanawiała się nad naturą swojej mocy, w zasadzie wszystko, o czym teraz mówiła, dowiedziała się dopiero w Instytucie, za co po części była im wdzięczna.  
- Nie potrafię kontrolować swoich mocy, właściwie to wyłącznie przez te rękawice, mogę nad nimi w jakiś sposób zapanować - wyprostowała swoje dłonie na stole, przyglądając się lśniącym kawałkom metalu - jeśli bym je ściągnęła, wszelka elektryczność wokół mnie zaczęłaby wariować - dodała ponuro, przypominając sobie o wszystkich wysadzonych żarówkach, zepsutych maszynach i urządzeniach, które zostawiała na swojej drodze.
- Jednak kiedy przeżywam jakieś silne emocje... Negatywne emocje, to rękawice sprawują się nieco gorzej - miała tu na myśli ostatni incydent, któreggo Magneto był świadkiem. Oparła się wygodniej na krześle, choć jej wzrok dalej wydawał się nieobecny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Cze 17, 2013 1:08 pm

Magneto słuchał uważnie jej słów, nie chcąc uronić najmniejszego skrawka informacji. Podczas jej monologu pokusił się o sięgnięcie po soczyste czerwone jabłko, które chwycił ze stołu. Urywając zębami solidny kawałek, rozmyślał nad sposobem rozwinięcia jej mocy. Ich moce w pewnym aspekcie były do siebie bardzo podobne, gdyż on również był wstanie kontrolować pole elektromagnetyczne planety i manipulować nim na wiele sposobów. Tajemnica srebrzystych rękawic została rozwiana i jak się okazało, nie były dekoracyjnym dodatkiem do jej stroju. To dzięki nim była wstanie panować nad swoją mocą, w to przynajmniej wierzyła. W jego mniemaniu działały one bardziej jak placebo. Oczywiście mogły w pewien sposób tłumić jej zdolności, ograniczając fizyczny kontakt, ich główny potencjał leżał w przekonaniu, że dzięki nim wszystko będzie dobrze.
Gdy zjedli opuścili kantynę i udali się ponownie do głównego hangaru. Rozmawiali luźno o swych zdolnościach, lecz mężczyzna nadal nie wyjawił w jaki sposób ma pomóc jej kontrolować swoje zdolności. Stanęli naprzeciw siebie na środkowej betonowej kładce, dzieliła ich wyżłobiona w niej dziura.
- Zdejmij te rękawice! - wydał polecenie. Miejsce to było martwe od dziesiątek lat, podobnie jak płynąca niegdyś w jego przewodach elektryczność. Bez obawy, że pochwyci przypadkowo jakąś wiązkę i ponownie zrobi coś niespodziewanego, mogła zdjąć chroniące ją rękawice. W tej samej chwili, w której srebrne rękawiczki spadły w przepaść pomiędzy nimi, Erik wyciągnął w jej stronę dłoń, w której utworzył elektrostatyczne wyładowanie, które przybrało formę okręgu. Jej moc faktycznie była niestabilna, gdyż nawet w tej chwili, czuł jej niewielki wpływ na kulę trzymaną w dłoni.
- Twoja moc jest jak osobna istota! Musisz nauczyć się z nią współpracować. Przypomnij sobie uczucie, które przeszyło Twoje ciało wczorajszej nocy w barze. Przypomnij je sobie i zapamiętaj! Nie złość, lecz ten dreszcz - moment gdy moc została wyzwolona! Skup się na tym uczuciu i wykorzystaj!
Trening się rozpoczął i spędzą tutaj tak długo jak tylko będzie to konieczne. Miał w zapasie jeszcze kilka innych sztuczek, które może użyć, gdy ten sposób nie poskutkuje.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Cze 17, 2013 9:48 pm

Mimo początkowej niechęci względem całej rozmowy o jej mocy, zdążyła z czasem nabrać większej pewności siebie. Rozumiała, że jest to kluczowe w całym procesie nauki kontroli nad zdolnościami. W końcu, w jaki sposób miałby jej pomóc, gdyby nic nie wiedział o naturze jej mutacji? Aura zrozumienia, która otaczała mężczyznę, miała na nią duży wpływ.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł... - odpowiedziała, kiedy rozkazał jej zdjąć metalowe rękawice.
Nie myślała, że zaczną całą przygodę korzystając z pełnego zakresu jej mocy. Bardziej wyobrażała sobie metodę małych kroczków. Lecz kim ona była, żeby ustalać tutaj reguły? Nie wybrała się przecież na wycieczkę, by się sprzeczać.
Ściągnęła w końcu rękawice, ulegając jego wpływowi. Po tylu latach, zdążyła przyzwyczaić się do kontaktu z obcym tworzywem, choć do najbardziej komfortowych nie należał. Poczuła natychmiastową ulgę, kiedy uwolniła swoje dłonie. Niemal zapomniała jakie to uczucie, kiedy zimny metal nie przylega kurczowo do skóry. Trochę tak, jakby właśnie pozbyła się ważnej części życia, bynajmniej w ten sposób to odbierała. Otarła ręce o siebie, rozmasowując je delikatnie.
Niemal natychmiastowo poczuła, jak jej ciało wchodzi w kontakt z otaczającą ją elektrycznością statyczną. Wówczas Magnus przybliżył w jej stronę część skoncentrowanej energii, która przybrała formę okręgu.
Osobna istota? Dziwna forma zdefiniowania jej mocy, jednak ciężko było się z tym nie zgodzić, gdyż to ona kontrolowała ją.
- Mogę spróbować - odrzekła, będąc mało przekonaną co do powodzenia tego działania.
Nigdy wcześniej nie podejmowała starań w kierunku zapanowania nad swoimi zdolnościami, nie była pewna, czy w ogóle jej się to uda, a nawet jeśli, to z jakim efektem. Zamknęła oczy, koncentrując się na wydarzeniach z ostatniej nocy. Wspomnienia były świeże, więc nie wymagały jakiegoś wielkiego wysiłku fizycznego. Oczami wyobraźni widziała siebie, stojącą naprzeciw drobnej blondynki. Jej oddech stawał się coraz płytszy. Wypełniło ją znajome uczucie, które ogarniało ją za każdym razem, kiedy manifestowały się jej moce. Lekkie spięcia kumulujące się na całej powierzchni jej skóry, które znajdowały ujście w jej dłoniach, zdawały się budzić do życia. Jednak oddzielenie od tego wszystkiego negatywnych emocji, okazało się być znacznie trudniejszym przedsięwzięciem. Mimo, że nie był to zamierzony efekt, do jej świadomości powróciły takie odczucia jak napięcie, wzburzenie, upokorzenie i bunt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Wto Cze 18, 2013 4:18 pm

Koncentracja malowała się na twarzy dziewczyny. Płótno zalane zostało przez pryzmat jego słów, przywołujących wspomnienia minionej nocy. Wydobyć z niej chciał samo uczucie wyzwolenia mocy, aby mogła je poznać i odseparować od uczuć. Praktyka okazała się mijać z teorią. Nikt nie zostaje mistrzem w kilka godzin. Przeplatające się wyładowania, które miała kontrolować rozpadły się niczym wylana woda na najniższym poziomie. Stojąc na tej betonowej platformie byli jak dwójka dzieci na równoważni. W tej chwili szala kontroli leżała po stronie Magnusa, lecz to się wkrótce mogło zmienić. Zastanawiał się czy dobrze jest całkowicie odseparować jej moce od emocji, które je wywołują. Czy to dobre wyjście, czy może właśnie na tym powinien się skupić. Musiał sam znaleźć na to odpowiedź. Gdy kula rozpadła się ten stworzył następną o nieco większym natężeniu. Mocniejsza siła wyładować, zmuszała dziewczynę do wykorzystania większej ilość własnej siły, co mogło powodować frustrację.
Efekt był zamierzony i kilku godzinach ciągłych porażek dziewczyna wyraźnie zaczynała tracić kontrolę.
- Nadal nie pokazałaś swojej prawdziwej siły! - Ton jego wypowiedzi był mocny i cyniczny. - Nadal żyjesz swoim dawnym życiem, ale jego już nie ma! Odeszła i przepadło! Nie jesteś taka jak oni - jest inna - lepsza! Musisz porzucić swoją ludzką skorupę... umrzeć i narodzić się na nowo! Straciłaś wszystko co kochałaś i uważasz to za tragedię, lecz to Twoje objawienie. Dopiero gdy stracimy wszystko... stajemy się zdolni do wszystkiego!
W jego oczach widać było wściekłość. Słowa budziły wspomnienia, w wspomnienia emocje. Czuł jek demony przeszłości zalewają jego duszę, które miały swe odbicie w energetycznej kuli lewitującej pomiędzy nimi. Dziewczyny sama miała wybrać najlepsze dla niej wyjście. Znał ją dopiero od kilku godzin i nie mógł decydować za nią, które wyjście będzie dla niej najlepsze. Mógł jej wskazać tylko drogę, którą powinna podążać. Jedną z dróg, było pełne opanowanie i kontrola mocy, drugą było wykorzystanie złości i emocji na swoją stronę. To był jej wybór, on dał jej tylko środki do jej osiągnięcia.


Training Theme


Ostatnio zmieniony przez Magnus dnia Wto Lip 02, 2013 10:41 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Cze 19, 2013 9:11 pm

Surge z rozczarowaniem spoglądała w miejsce, gdzie chwilę wcześniej koncentrowały się małe wyładowania elektryczne. Mogła się spodziewać, że to nie będzie takie proste, jakby tego chciała. W końcu, nic takie nigdy nie było, więc czemu teraz miałoby się cokolwiek zmienić? Westchnęła zrezygnowana. Musiała uwierzyć w siebie, w swoje moce, w możliwość kontroli bez wspomagania się metalowymi rękawicami. Wiedziała, że dopóki tego nie zrobi, każda kolejna próba będzie skazana na porażkę.
Godziny mijały, a efekty wciąż nie były zadowalające. Czuła jak budziła się w niej frustracja, która teraz zalewała ją równymi strumieniami, powodując w niej rezygnację. Zaczęła nawet kwestionować sens jej pobytu tutaj. Równie dobrze mogła włożyć rękawice i z powrotem wrócić do swojego dawnego życia. Ale przecież nie tego chciała, prawda? Pragnęła być silna, niezależna i samowystarczalna. Do tej pory myślała, że tak jest, jednak dziś nie było to już dla niej takie oczywiste.
Całe to przedsięwzięcie było zupełnie nowym doświadczeniem, nie miała żadnej wprawy w tej materii. Jego podpowiedzi były jedynymi wskazówkami, na których mogła polegać i starała się jak najlepiej je wykorzystać. Jej frustracja wciąż narastała pod silnym naporem Magneta i jego ostrych słów, które zdawały się do niej nie docierać. Stał się chłodniejszy i bardziej cyniczny, co nieco odbiegało od jego wcześniejszej postawy. Równocześnie miała mu za złe, że wymaga od niej rzeczy niemożliwych. Prawdopodobnie był zawiedziony jej mocą, może i nawet nią samą. Ale przecież o nic się nie prosiła, a już na pewno nie o żadną pomoc. Więc jakie miał prawo by cokolwiek od niej wymagać?
Spojrzała na niego pełna determinacji, kiedy jej emocje zdawały się brać górę. Im bardziej jej negatywne uczucia się pogłębiały, tym bardziej pragnęła rosnąć w siłę. Udowodnić wszystkim, ale przede wszystkim sobie, że potrafi i zrobi to. Czuła wyraźnie kolejne przypływy energii, niczym fale uderzające o wysokie mury, które teraz starała się usilnie zniszczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pią Cze 21, 2013 3:04 pm

Napięcie wydawało się oddziaływać na najbliższe otoczenia. Elektryczne wyładowanie zaczęły uciekać z kuli i opadać na pobliskie podłoże, pełznąć po nim jak zgraja żmij. Podejście Magneto mogło być za ostrze, czasem nawet on dawał ponieść się emocjom, lecz wywołany efekt był bardzo zadowalający. Dziewczyna próbowała walczyć ze swoim temperamentem, aby krytyczne momenty nie miały miejsca. W tej chwili nie próbowała już bowiem tłumić swej złości, czuła jak przeszywa ją, a słowa mężczyzny z naprzeciwka, samozwańczego trenera, który obiecał jej pomóc jeszcze bardziej ją prowokowały, aż jej moc przejęła kontrolę na kulą energii. Wtedy Magnus wypuścił ją ze swych objęć, pozostawiając ją w objęciach dziewczyny. W tych ułamkach sekundy zrozumiał drogę, którą należy wybrać, zrozumiał, że w jej przypadku nie należy dzielić, a łączyć. Jej siła uzależniona jej od stanu jej charakteru, im mocniejszy impuls, im silniejszy bodziec - tym jej siła jest jeszcze większa. Kula urosła w przeciągu sekundy, lecz zanim wybuchła utrzymała ten rozmiar przez krótka chwilę. Dopiero potem wydobyła z siebie ostatni przeszywający kręgosłup zgrzyt i rozpadła się niczym mydlana bańka. Emocje opadły razem z nią.
Nastała noc, a z nią czas aby udać się na zasłużony odpoczynek. Udali się do kantyny. Podczas tego dzisiejszego treningu, byli już w niej, raz gdyż nie trenowali przez cały dzień bez najmniejszej przerwy - Magnus nie był takim tyranem, a dziewczyna nie wymagała takiego wysiłku. Widział w niej po tym pierwszym dni, znacznie większy potencjał niż zeszłej nocy. W tak szybkim czasie udało jej się określić znaczenie swej mocy. Przez następne dni na pewno będą szlifować te zdolności, tak aby pomimo, że w głównej mieczy zależą od jej nastawienia, potrafiła z nich korzystać również gdy będzie spokojna i opanowana. Zanim zasnęli porozmawiali przez chwilę. Magnus starał na spokojniej wyjaśnić jej swoje poglądy, tak aby mogła je lepiej zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Czw Lip 04, 2013 5:57 pm

Czuła jak gniewne impulsy przebiegają przez jej kręgosłup, docierając do każdej części ciała. Przyjemne wyładowania objęły jej umysł, przejmując kontrolę nad jej ruchami. Działała czysto instynktownie, poddając się całkowicie zelektryzowanej fali i przez chwilę przejmując kontrolę nad kulą. Wreszcie poczuła w sobie moc, o której istnieniu nie zdawała sobie sprawy. Niczym drzemiąca pod skórą bestia, która wreszcie ujrzała światło dzienne. Teraz wystarczyło tylko oswoić tę odrębną istotę. Kiedy kula zniknęła, poczuła jak napięcie opada a jej mięśnie rozluźniają się. Wyciszona i spokojna, wreszcie dostrzegła progres. Niemal poczuła się głupio, że wcześniej przebrnęła przez jej umysł myśl, by dać sobie z tym wszystkim spokój. Jeśli już w drugi dzień była w stanie przez chwilę zapanować nad swoją mocą, zastanawiała się co jeszcze może osiągnąć jeśli poświęci na to dostatecznie dużo czasu i wysiłku.
Samozadowolenie malowało się na jej twarzy, kiedy po całym dniu treningu, udali się z Magnusem na spoczynek. Przyglądała mu się uważnie, kiedy w pełnym skupieniu i koncentracji, używając swojego władczego tonu, wygłaszał swoje poglądy. Uważała, że mutanci potrzebują właśnie takiego lidera, silnego i zdeterminowanego, który przejmie na siebie ochronę ich rasy. Zastanawiała się również, co skłoniło tego mężczyznę, by w ogóle podjąć się takiego przedsięwzięcia, co tak naprawdę z tego miał? Czy to możliwe, że wszystkie jego uczynki były czysto filantropijne? Przez całe swoje życie nie miała szansy spotkać takich osób, aż do tej pory. Możliwe, że szczęście wreszcie się do niej uśmiechnęło, lub Magneto coś skrywał. Coś, co mogło okazać się kluczowe w całej tej wojnie gatunków, zdecydowanie to bardziej współgrało z jego osobowością. Przeszedł ją mały dreszcz, choć wiedziała, że o to nie zapyta. A już zdecydowanie nie w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Lip 07, 2013 11:39 am

Poprzedniego wieczoru, podczas rozmowy w stołówce Magnus opowiedział dziewczynie o swoim życiu. Nie wspomniał o swojej rasie, ani o pochodzeniu z kosmosu, skupiając się jedynie na wydarzeniach, które miały miejsce w jego życiu. I na cierpieniu, którego był świadkiem. Liczył, że dzięki temu zrozumie motywy jego działania i determinacji. A jeśli już je zrozumiała, to staną się dla niej jaśniejsze.
Kolejny dzień rozpoczął się podobnie. Po uprzednim zjedzeniu śniadania i wymienieniu kilku zdań rozpoczęli trening. Wyglądał on podobnie, gdyż chciał aby dziewczyna poczuła większą pewność w kontrolowanie elektrostatycznej kuli. Stali dokładnie tym samym miejscu, które idealnie sprawdziło się poprzedniego dnia, gdyż nawet gdy kula rozpada się, nie jest wstanie ich porazić gdyż opada na betonowy blok na niższym poziomie. Magnus widział w jej ruchach większą pewność siebie, z każdą godziną starali się próbować czegoś nowego. Gdy umiała utrzymać już kulę, chciał aby powoli nią lawirowała, on oczywiście jej w tym pomagał, ale małymi krokami będą zmierzać ku pełnej kontroli. Nawet jego ton wypowiedzi wydawał się złagodnieć, nie miał powodów, aby tak mocno na nią naciskać. Wczoraj chciał ją zdenerwować i popchnąć do granic wytrzymałości. Teraz oboje wiedzieli jak działa jej moc, nie trzeba było już niczego definiować. Są tacy, którzy uważają, że trzeba pełnego wyciszenia myśli i emocji, aby móc w pełni wykorzystać swój potencjał. Było w tym ziarno prawdy, lecz ta mądrość nie tyczyła się każdego, w jej wypadku wyciszenie tylko ją blokowało.
Późnym popołudniem Magneto otrzymał wiadomość od swojego oficera. Raport zawierał sukces werbunkowy młodego mutanta imieniem Jack, któremu udało się pozyskać kolejnego członka. Pierwszy werbunek pomimo początkowych komplikacji zakończył się sukcesem, a nowy mutant już rozpoczął misję, którą przygotował dla niego Magneto. Misja została stworzona po ostatnich wydarzeniach i miała czekać na odpowiedniego mutanta, a taki właśnie się znalazł. Oficer przekazał również, że Psionic - jak nazwał siebie chłopak - werbuje następnego mutanta, lecz ten może mu się wymsknąć. W tym wypadku Magneto wydał nowe polecenie, aby przybyli w to właśnie miejsce. Nie tylko będzie mógł poznać nowego mutanta, ale również poznać ze sobą członków bractwa, na czym każdy zyska. Musieli przestać czuć się jak jednostka.
Gdy zajął się swoimi sprawami, powrócili do treningu, który trwał do późnych godzin wieczornych. Późnej jesieni dzień stawał się coraz krótszy, nieoświetlona elektrownia mieniła się pośród cieni, migoczącymi odblaskami elektrycznych wyładowań, bzyczących jak stado wściekłych os.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Lip 08, 2013 11:39 am

Tym razem trening odbiegał od wczorajszego rozwoju. Nie było w nim gniewnych spojrzeń czy nagłego wybuchu adrenaliny. Sama postawa Magneto różniła się od tej prezentowanej dnia poprzedniego. Jego spokój i opanowanie udzielało się również Surge, a także na sposób, w jaki przejmowała kontrolę nad wyładowaniami elektrycznymi. Nie miała już problemu z utrzymywaniem kuli, a nawet z małą pomocą, była w stanie sprawić, że ta lawirowała dookoła.
Wiedziała, że jej moce są silnie związane z jej emocjami, jednak nie mogła polegać wyłącznie na nich, za każdym razem, kiedy chciałaby z nich skorzystać. Musiała wypracować w sobie płynność, dzięki której byłaby zdolna do kontroli i czynnego rozporządzania elektrycznymi wyładowaniami, a przynajmniej taki efekt zamierzała osiągnąć. Po jakimś czasie jej przywódca przerwał trening, by zająć się pewnymi sprawami, które zapewne nie cierpiały zwłoki, jak wszystko związane z Magnusem i jego tajną działalnością Bractwa Mutantów. Z trudem ukrywała swoją ciekawość, lecz ponad wszystko szanowała prywatność więc nie zwykła wnikać w tematy, które jej z pozoru nie dotyczyły - tak przynajmniej zakładała. Zamiast tego udała się do kantyny, w której wciąż znajdowały się ich zapasy, by opuścić to miejsce wraz z kanapką, w której nie omieszkała zamieścić wszystkiego, co akurat znajdowało się w zasięgu jej wzroku.
Trening kontynuował do późnych wieczorowych pór, co akurat bardzo jej odpowiadało, biorąc pod uwagę fakt, że nie było innego sposobu na spożytkowanie wolnego czasu, a im więcej godzin praktyki, tym większy poziom rozwoju jej umiejętności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Lip 08, 2013 12:19 pm

Wieczorem gdy słońce zaszło już całkowicie, Magnus zabrał ją na zewnątrz. Wzięła jego marynarkę, gdyż wieczory późnej jesieni bywały chłodne, zwłaszcza na takim odludzi, blisko rzeki, gdzie nic nie hamowało powiewów wiatru. Noc była gwieździsta, a księżyc swą wielkością pysznił się na niebie. Zaciągnął się świeżym, chłodnym przenikającym powietrze płuca.
- Bractwo ma swoją siedzibę gdzieś indziej, lecz to miejsce... - Spojrzał za siebie, próbując objąć wzrokiem cały budynek. Ciemny płaszcz nocy spowił jego większą część. - Będzie dla nas równie ważne.
Magnus stał z podwiniętymi rękawami swojej białej koszuli. Nie odczuwał zimna. Nie należał do osób rozmownych, przeważnie mówił wtedy, gdy miał coś ważnego do przekazania. Stojąc na zewnątrz, przyglądał się kobiecie, podsumowując jej osiągnięcia i planując następne dni. Wiedział, że nie nauczy jej wszystkiego w przeciągu tak krótkiego czasu, w jego zamiar było nauczyć ją kontroli swej mocy, poznania jej, aby sama bez niczyjej pomocy mogła ją później rozwijać. Czuł, że jej kontrola elektryczności, może kiedyś dojść do takiego stopnia, że tylko wyobraźnia będzie ją ograniczać. Artystyczna manifestacja mocy.
Zza drzew zaczęły dobiegać światłą lamp i słychać było ryk silnika.
- Przybyli! - oznajmił.

****************************************************************************

System nawigacyjny poprowadził ich perfekcyjnie do celu. Jazda trwała ponad godzinę, a zachodzące słońce całkowicie już zaszło. Chłopak był dość otwartym dzieciakiem, nie miał więc problemów z nawiązaniem rozmowy z nowym towarzyszem. Podczas podróży Luke opowiedział mu o swojej burzliwej przeszłości. Wydawał się być osobą z pozoru normalną, lecz jego dusza skrywała mroczną stronę, która narodziła się z bólu i cierpienia. Nie znał Magneto za dobrze, ale miał wrażenie, że on również skrywa swój mrok, pod osłoną charyzmatycznego trzydziestolatka o białych włosach. Luke rozwinął również myśl tyczącą się poszukiwań nazistowskich zbrodniarzy, co było na prawdę niezwykłe, gdyż sądził, że większość ludzi współczesnych nie żyje tak mocno przeszłością. Takie rzeczy tylko na filmach, lecz głupie komentarze zachował dla siebie. Chłopak nie chciał być niekulturalny, dlatego on również opowiedział o sobie. O swoim życiu i perypetiach młodego mutanta, który nie potrafił posługiwać się swoimi zdolnościami. I chociaż nie odczuwał bólu, pogardy od ludzi czuł, że nie jest sobą. Czuł się zamknięty, lecz nikt nigdy nie pokazał mu, że świat może wyglądać inaczej. Luke spotkał mutantów z Instytutu Xaviera, którzy chcieli zaprosić go do swojej grupy mutantów, może gdyby odwiedzili również Jack'a on też by do nich się przyłączył. Tak się jednak nie stało. Później spotkał Magneto, który pojawił się nie wiadomo skąd. Jego słowa otworzyły mu oczy, to właśnie wtedy zrozumiał, że jego uczucia i brak swobody, były prawdziwe, tylko nigdy nie umiał tego nazwać. Jako jedyny mutant z grupki, z którą się trzymał przyłączył się do inicjatywy Magneto. Był pierwszym, lecz grupa szybko zaczęła się rozrastać, a teraz miał poznać innych i ponownie spotkać się z Erikiem.
Samochód zatrzymał się przed elektrownią na równym piaszczystym placu. Światła reflektorów oświetliły dwie sylwetki. Jedną osobą był Magneto, którego chłopak momentalnie rozpoznał. Wyglądał teraz znacznie swobodniej, niż tamtego dnia w parku, gdy miał na sobie czarny długi płaszcz i kapelusz. Kto w tych czasach nosi jeszcze kapelusze?
Oboje opuścili swoje miejsca, zamykając za sobą drzwi. Silnik został włączony, podobnie jak lampy. Podeszli do Magneto, który przywitał się z Lukiem.
- Nazywam się Erik Reshnhell. - przedstawił się i podał mu dłoń. Jack zapomniał już jak brzmi jego głos. Czuł jakby stał przed jakąś gwiazdą rocka, bał się mówić cokolwiek, aby nie popełnić gafy i nie najeść się wstydu. - Ty musisz być Luke, miło mi Cię poznać.
Później nadszedł czas, aby się wszyscy poznali. Nastąpiło szybkie przywitanie. Poznał wtedy Surge, piękną dziewczynę, której nie miał okazji jeszcze poznać. Musiała zostać zwerbowana przez samego Magnusa. Młody chłopak, jak to nastolatek, zaczął zadawać sobie ciekawe pytania. Co oni tu robią?
Luke zgasił samochód i wszyscy weszli do środka.


//Kolejka:
- Luke
- Surge
- MG
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Lip 08, 2013 12:33 pm

Droga minęła Luke'owi zaskakująco przyjemnie. Nawet nie wiedział kiedy nawiązał nić porozumienia z chłopakiem i wyjaśnił mu powody i przebieg swojej krucjaty. Domyślał się, że dla Jacka mordowanie staruszków nie musi brzmieć specjalnie imponująco i sensownie, ale Luke miał własne motywy. Zwłaszcza, że często jeden zbrodniarz powiązany był z drugim, często znacznie młodszym i mającymi możliwości uczynienia komuś krzywdy. Tacy również trafiali pod jego ostrza lub ginęli w inny, bardziej wyszukany sposób. Opowieści o najemniczej przeszłości Luke'a musiały być dla niego dużo bardziej fascynujące, więc i tej części swojej przeszłości poświęcił kilka chwil. Gdy więc dotarli na miejsce, między mutantami pojawiła się drobna nić porozumienia.

Na ich drodze stanął on. Magneto, o którym Jack mu tyle opowiadał. Crusaderowi mignęła przez umysł krótka myśl, by sięgnąć po miecze. Byłoby to jednak szalenie nieodpowiednie i prowokujące, a chociaż Luke bał się nieco tego mężczyzny i samego spotkania, nie chciał jednak samemu spowodować spięcia. Wysiadł więc z wozu zaraz za swoim pasażerem i zamknął drzwi, jednak nie ryglując zamka. Wolał w razie draki mieć możliwość szybkiej ucieczki.

Magneto przemówił pierwszy. Luke uśmiechnął się pod nosem i pokiwał głową, podchodząc bliżej i również wyciągnął rękę na przywitanie. Dobre wychowane, wpojone mu od dziecka, działało niczym instynkt.
- W rzeczy samej, Luke Tannenberg. - powiedział, delikatnie kiwnąwszy głową. Wszedł za Magnusem, po drodze przedstawiając się także kobiecie mu towarzyszącej. Zgodnie z zasadami savoir vivre, pozwolił jej wybrać sposób przywitania, czy miało to być uściśnięcie dłoni, czy elegancki pocałunek w rękę. Nie poświęcał jej jednak więcej uwagi. Nie dla niej tutaj przybył.
- Jack wiele mi o panu opowiadał - oznajmił, idąc tuż obok Erika - A raczej tyle, ile wiedział. O waszej... inicjatywie.  Jestem zaintrygowany, ale od razu uprzedzam, uparciuch ze mnie - w akcencie Luke'a dało się słyszeć naleciałości z innego języka, szwedzkiego albo niemieckiego - Chętnie jednak dowiem się, o co chodzi z całym tym... Bractwem.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Lip 10, 2013 11:50 am

Podążyła za mężczyzną na zewnątrz, będąc lekko wyczerpaną po całym dniu treningu. Gdy spojrzała w górę, uderzyła ją intensywność, z jaką lśniło niebo, spowite blaskiem miliona gwiazd. Widoki tak piękne i dzikie, których nie sposób było uświadczyć w mieście. Przymknęła oczy, by pozwolić aby chłodne, jesienny wiatr przyjemnie muskał jej skórę, pozostawiając po sobie to charakterystyczne, orzeźwiające uczucie. W końcu Magnus przemówił, wspominając o ważności tego miejsca dla całego Bractwa.
Bractwo, otóż to. Zastanawiała się, jak wyglądało to miejsce, które stało się schronieniem dla tylu mutantów. Ilu dokładnie? Jacy byli? Jakie posiadali moce? Czy wszyscy bezkrytycznie podążali za charyzmatycznym mężczyzną o białych włosach? Sama nie była pewna, do czego dokładnie postanowiła dołączyć. Jednak w tamtym momencie ta decyzja wydała jej się tak słuszna i oczywista, że nawet nie brała pod uwagę innych kwestii. Z pewnością była indywidualistką, która nie miała zbytniego doświadczenia co do pracy w grupie, jednak potrafiła się szybko dostosować do panującej sytuacji. Rzecz, która należała do jej największych atutów.
Kiedy już przymierzała się do tego, by o to spytać, okazało się, że mają gości. Światło reflektorów zniekształcił ich sylwetki, więc dopiero mogła się im przyjrzeć, kiedy znaleźli się tuż przy nich. Zobaczyła wówczas młodego chłopaka, całkiem możliwe, że wyprzedzała go o kilka lat, takie przynajmniej odniosła wrażenie. Posłała mu przyjemny uśmiech, jakby chcąc dodać mu nieco odwagi. Skinęła formalnie głową w stronę starszego mężczyzny, kiedy sama podała mu swoje imię, wyczuwając przy tym jego zagraniczny akcent. Jednak to druga część przedstawienia była ciekawsza. Okazało się, że owy Luke wcale do Bractwa nie należał, więc teraz mogła być świadkiem werbunku nowego mutanta. Przeszło jej również przez myśl, odnośnie tego co zrobi Magneto, jeśli nowy kandydat odrzuci jego propozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Lip 14, 2013 6:17 pm

Luke wydawał się dojrzałym mężczyzną, która miał prezencję nauczyciela, chociaż dało się w nim wyczuć wojskowe korzenie. Weszli jako pierwsi do środka. Noc była już późna i wydawać się mogło, że w środku jest znacznie ciemniej niż na zewnątrz, tylko księżyć rozjaśniał na tyle to miejsce, aby móc się po nim poruszać. Oczy mogły się szybko przyzwyczaić do panującego tu mroku. Jack i Surge weszli jako następni. Wtedy Magnus utworzył w dłoniach niewielką energetyczną kulę i puścił ją w stronę kobiety, która chwyciła ją bez najmniejszego problemu. Nie dotykała jej dłoni, lecz unosiła się nad nią niczym magiczna lampa, rozpędziła cienie.
- Surge, znajdź proszę dla Jacka jakiś nocleg.
Dziewczyna nadal nosiła jego marynarkę. Gdy ta sprawa została załatwiona, niezwłocznie ruszył wgłąb budynku. Skinął tylko głową do Luke'a aby ten poszedł za nim.
Wspięli się po stalowych schodach na najwyższy poziom, aż dotarli do pokoju, który należał do Surge. Było to stare biuro, które fartownie zostało niesplądrowane przez złodziei. Magneto chciał z nim porozmawiać na osobności, a to miejsce wydawało się idealne do tego typu negocjacji. Usiadł za masywnym mahoniowym biurkiem, a mężczyzna zajął miejsce przed nim. Rozpoczęli swobodną rozmowę podczas, której każdy z nich opowiedział coś o sobie. Najpierw zaczął Luke, poproszony przez Magnusa miał przedstawić mu swoją personę oraz cel. Już pierwsze słowa zaintrygowały Magneto. Ten mężczyzna różnił się od mutantów, których zwerbował do tej pory. Nie był zagubionym chłopcem czy dziewczyną, którzy pragnęli jedynie zgłębić swoje moce i żyć w pokoju. On ten pokój odrzucił, a jedyne co wypełniało jego serce, to chęć pozbawienia życia zbrodniarzy, którzy odebrali mu wolność i życie jego bliskich. Tą nienawiść dobrze rozumiał, gdyż sam ją w sobie skrywał. On swej zemsty dopełnił i chociaż ludzie mówią, że nic ona nie rozwiązuje, w jego przypadku było inaczej. Prawda, ból po utracie rodaków i rodziny, nigdy nie przeminie, a śmierć tyranów im jej nie przywróci, zemsta otworzyła przed nim nowe drzwi. Stał się tym kim jest. Oparł ramiona na sole i opowiedział mu wszystko, Luke był pierwszą osobą, która usłyszała całą historię Magneto. Od narodzin, aż po czas obecny. Opowiedział mu inwazji na jego ojczystą planetę, o tym jak został sprzedany jako niewolnik i rozbłysku swej mocy. Wyjawił mu również to jak powrócił na Sen'Har i zabił oprawców nie oszczędzając nikogo. Luke spotkał odpowiedniego człowieka na swej drodze. Odkrywszy swą życiową podróż, powrócił do realiów ziemskich. Na koniec złożył mu propozycję nie do odrzucenia:
- Dołącz do Bractwa Mutantów, Luke - mówił z rękoma opartymi o blat, wpatrując się w rozmówcę. - A obiecuję, że Twoja zemsta się dokona!
Minę miał jak posąg a głos silny i pewny, jakby sam zaraz miał dokonać takiej samej rzezi jak w przeszłości. W tych słowach nie było obłudy, Magneto był śmiertelnie poważny.

****************************************************************************

Jack próbował dostrzec cokolwiek w tym ciemnym jak przepaść pomiędzy pośladami Amerykanina lubującego się w fastfoodach miejscu. Mieszkał w Nowym Yorku od urodzenia, ale mimo to nie znał jego wszystkich zakamarków. To miasto było ogromne i poznanie go, a zwłaszcza takich miejsc było bardzo ciężkie. Jego uwaga w głównej mierze była skupiona na przywódczy Bractwa, który niestety nie odwzajemniał tego uczucia. Magnus nie zwrócił na niego większej uwagi, nie podziękował mu, ani nawet nie spoglądał na niego. Chłopak był młody, dlatego od razu odczuł takie zachowanie, jako niezadowolenie i zawód. Czuł się winny, jakby zrobił coś złego.
Światło elektrycznej kuli, niczym magiczna różdżka rozświetliło to miejsce a z nim duszę i umysł chłopca. Momentalnie jego myśli skupiły się na kuli. Wow, pomyślał miło zdziwiony. A gdy Magneto oddalił się, ośmielił się odezwać. Chociaż, pomimo, że ona jako jedyna przez moment zwróciła na niego uwagę, to nadal bardzo go przytłaczała jej uroda. Mimo wszystko odezwał się.
- Wow, Twoja moc jest super... - palnął, po czym skarcił się w myślach, gdyż to co powiedział wydało mu się głupie i dziecinne. Chciał uchodzić na nieco starszego, dojrzalszego. - Um... - Podrapał się po głowie. - To znaczy, jesteś naprawdę świetna. -"Jesteś", miało być "jest" pomyślał karcąc się po raz drugi. Czuł jak robi mu się ciepło. - To jest, nie Ty, tylko Twoja moc! Ty też jesteś świetna, ale to jest, no wiesz, coś zupełnie innego..!
Załamał ramiona i ukłonił się w dół. - Przepraszam... plotę głupoty...
Chyba w życiu nie czuł się tak upokorzony. Dobrze, że było tutaj tak ciemno, gdyż jego twarz zapewne była cała czerwona od rumieńców. Zresztą on sam czuł jak się w nim wszystko gotuje. Wyprostował się ruszył za dziewczyną, która miał pokazać mu gdzie będzie nocować, oraz oprowadzić po tym niezwykłym miejscu. A gdy emocje opadły ich rozmowa nawiązała się na nowo.
- Jak trafiłaś do Bractwa?

//Kolejka:
- Luke/Surge
- Surge/Luke
- MG
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Lip 14, 2013 6:49 pm

Niemiec z uwagą słuchał słów Magnusa, najpierw jednak opowiadając swoją. Pełną bólu, zawodu, rodzinnej dumy i zawodu. Luke nawet nie próbował ukryć pogardy dla swoich przodków, którzy w imię jakiejś śmiesznej idei czystości rasy mordowali niewinnych, bezbronnych ludzi. Wątpił, by musiał opowiadać swojemu rozmówcy o Holocauście, wszak Magnus wyglądał na człowieka wykształconego i światłego, więc jedynie wyjaśnił mu rolę Tannenbergów na tej tragicznej karcie historii. Potem opowiedział o tym, jak go wychowywano, od dziecka wpajając przyszłość polityka lub dyplomaty, a w rzeczywistości usiłując uczynić z niego narzędzie do powrotu faszystów do władzy. Gardzi swoją rodziną i chyba właśnie ta pogarda nadal sprawiała, że nie zrezygnował z nazwiska - musiał pamiętać, skąd pochodzi i o co walczy. Pobieżnie przedstawił Magnusowi swoją przeszłość najemniczą, skupiając się głównie na trwającej od raptem paru lat krucjacie i jej ofiarach. Chociaż jego ofiarami byli głównie starsi ludzie, których Luke ścigał tylko po to, by odpowiedzieli za dawne grzechy, pod jego ostrza trafili też młodsi przedstawiciele tego niebezpiecznego, zdaniem Tanneberga, grupy ideowo - politycznej.

Nic więc dziwnego, że gdy po grubo parunastu minutach swojej opowieści zamilkł, na jego twarzy malowała się gorycz i gniew. Wsłuchał się jednak w opowieść Magnusa i poczuł, jak włos jeży mu się na głowie. Kosmos... ludzie z obcych planet... jak na kogoś, kto sam był mutantem, Luke był bardzo zdumiony opowieścią swojego rozmówcy i zaintrygowany wydarzeniami, które opisywał.
- Gdziekolwiek się znajdujemy, jakikolwiek świat odwiedzamy... wszyscy są tacy sami... - wyszeptał gorzko, podczas opowieści Magnusa.

Gdy więc jego rozmówca wprost zaproponował dołączenie do Bractwa, Luke był gotów wstać i bijąc się w pierś krzyknąć "Tak, jestem z Tobą!". Coś jednak go przystopowało. Dziwny hamulec, który przypominał mu, że właśnie w taki sposób kilka pokoleń temu jego rodzina zeszła na ciemną ścieżkę, która do dziś nawiedza Crusadera. Zamiast tego wstał od stołu, pocierając twarz. Wybór był trudny.
- Obiecuje mi pan zemstę... ale to nie jest do końca zemsta. Zemsta ma wydźwięk personalny. Ja robię to dla większej idei, dla odkupienia tych, którzy nie mają już prawa głosu - oznajmił wreszcie cicho, kręcąc głową. - Został pan doświadczony przez los, nie przeczę. Nadal nie wiem jednak, czym jest to Bractwo? Czego pragniecie? Nie wierzę, drogi panie Reshnhell, że ot tak postanowiłeś  zebrać mutantów, by zapewnić im lepszą przyszłość. O nie. My działamy w inny sposób - Luke podkreślił słowo "my" by podkreślić pewną subtelną wieź, nić podobnej przeszłości, która łączyła mężczyzn - Do czego więc pan dąży? Jaką widzi pan przyszłość dla nas, dla mutantów? - zapytał, uważnie przyglądając się Magnusowi, marszcząc brwi.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Lip 15, 2013 1:42 pm

Skinęła głową w stronę swojego przywódcy, wpatrując się w energetyczną kulę, która unosiła się nad jej dłonią. Doskwierało jej lekkie zmęczenie, które starała się tuszować poważnym wyrazem twarzy i skupionym spojrzeniem, przynajmniej do momentu, w którym oddaliła się wraz z nowo poznanym chłopakiem. Nie wiedziała czemu dokładnie, ale jego obecność sprawiła, że wreszcie pozwoliła sobie na chwilę relaksu, jakby całe to napięcie, które towarzyszyło jej od chwili przystąpienia do Bractwa, wreszcie znalazło drogę ujścia. Wcześniej czuła, że dołączyła do czegoś, co onieśmielało śmiertelników swoją płachtą pompatyczności, do czego starała się dostosować swoje zachowanie, jednak tutaj, przy nim, znów poczuła ten orzeźwiający powiew młodości, przemieszany z niewinną beztroską.
Posłała mu przyjazny uśmiech, słysząc jak stara się rozpocząć normalną konwersacje, jego nieudolność w tej materii bardzo ją rozbawiła, w dodatku była wdzięczna, że jako pierwszy podejmuje próbę przełamania lodu.
- Dziękuję - odparła luźno, nie wiedząc dokładnie czy wyraża wdzięczność odnośnie swojej mocy, czy własnej osoby, po czym skierowała się na wyższe piętro.
- Pracowałam w pewnej restauracji, kiedy któregoś dnia, zjawił się tam Magneto - ucięła chwilę, nie wiedząc, na ile dokładną być w swojej opowieści - miałam pewne... konflikty z szefową. Więc kiedy wyszłam na zewnątrz, podszedł do mnie i tak to się mniej więcej zaczęło - zrobiła małą pauzę, w której odszukała wzroku chłopaka - do tego możemy dodać nowiutkie, sportowe auto szefowej, które zostało całkowicie zmiażdżone po spotkaniu z Magnusem, to też pewnie odegrało jakąś rolę w mojej decyzji - dodała, z charakterystycznym zawadiackim uśmiechem.
- Długo należysz do Bractwa? Znasz wszystkich jego członków?- spytała, mając nadzieję, że chłopak posiada informacje na temat nurtujących ją pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Lip 17, 2013 8:03 pm


Szedł za dziewczyną przechodząc przez kolejne korytarze tego zapomnianego przez ludzkość miejsca. Wysłuchał jej opowieść, wyobrażając sobie jak mistrz magnetyzmu niszczy pojazd za pomocą swej mocy. Jego wyobraźnia potrafiła to perfekcyjnie odwzorować. Rozmowa z każdym słowem robiła się coraz swobodniejsza, dzięki temu chłopak czuł się znacznie pewniej, a raczej mniej skrępowanie, bo do pewności to jeszcze brakowało dużo.
- Zaledwie kilka dni - odpowiedział krótko, lecz zaraz rozwinął tą myśl. - Mnie Magnus zobaczył, jak grałem w parku z moimi znajomymi mutantami. Dostrzegł jak dyskretnie używamy naszych mocy, nikt po za nim tego nie widział. Podszedł do nas i przedstawił nam swój plan. Tylko ja się do niego przyłączyłem, chociaż nadal myślami wracam do tamtego życia.
Spuścił wzrok dosłownie na sekundę, czego mogła nie zauważyć zważywszy na to, że szła przodem i ciemność, która ich otaczała. Było mu trochę smutno, że jego znajomi nie podążyli za nim, może kiedyś to zrobią. Prawdopodobnie ona również, porzuciła swoje życie, taka niestety była cena, przyłączenia się do Bractwa. On nie traktował tego jako karę, nie czuł się jak w więzieniu, a wręcz przeciwnie jakby właśnie z niego wyszedł.
- Czy znam wszystkich członków? - To było faktycznie dobre pytanie. - Szczerze powiedziawszy, to w Bractwie nie ma za dużo mutantów, ono się chyba dopiero kształtuje, lecz... - zrobił pauzę jakby nie był pewny czy powinien o tym mówić, przemógł się jednak i dokończył - wydaje mi się, że nie jesteśmy sami. Bractwo to nie jedyna grupa, która mu podlega. Nie wiem, kim są tamci mutanci, ale są zorganizowani niczym armia!
Oboje poczuli nagle dziwne drgania. Dostrzegli jak kawałki metalu porozrzucane po podłodze, zaczęły wibrować. Część z nich odrywała się, lewitując bezwładnie. Spojrzeli na siebie, zgodnie, bez słów oboje wiedzieli czyja to sprawka.

****************************************************************************


W pomieszczeniu dawnego biura toczyła się nadal spokojne, aczkolwiek nie łatwe negocjacje. Odpowiedź mężczyzny nie była tym czego się spodziewał. Wyprostował się na krześle, rozluźniając nieco mięśnie, próbując się nie denerwować. Na ogół był spokojnym człowiekiem, aczkolwiek drzemała w nim bestia, którą musiał trzymać na krótkiej smyczy. Zastanowił się dobrze, zanim złoży mu kolejną propozycję i chociaż być może nie była sformułowana właściwie, nie miał zamiaru być tym, który będzie prosić o jego przyłączenie.
- Nazwij to jak chcesz, Luke - zaczął naturalnym swobodnym tonem. - Zemsta, sprawiedliwość, odkupienie win, większą ideą, pod każdym z nich będzie kryło się to samo. Śmierć i nic więcej. Na naszych dłoniach jest dużo krwi, nie warto przyczepiać temu łatki większego znaczenia, to tylko wymówka, która zrobi z nas tych samych tyranów, których zabiliśmy.
Wygiął usta w czymś co przypominało szyderczy uśmiech.
- Bractwo to idea sama w sobie, która niczym wirusa ma zostać rozsiana po świecie. Przekazywana od mutanta do mutanta, będzie malować się na ścianach miast, aż każdy będzie wiedzieć co się kryje za tym słowem. Gdy przybyłem na Ziemię pierwszy raz, widziałem jak mutacja się rozwija. Wtedy dostrzeżenie mutanta, który użył swej mocy, graniczyło z cudem. Całkowicie tuszowali swoją odmienność, lecz to był czas, gdzie inność nie była gloryfikowana. Kroczyłem pośród ludzi i mutantów, poznając niektórych z nich. Wierzyli w to, że będą mogli kiedyś używać swoich mocy, na co dzień, bez skrępowania. To była piękna wizja, w którą nie chciałem ingerować. - Przerwał na chwilę, tylko dlatego, że nie chciał robić z tej wypowiedzi jednej wielkiej lawiny słów. Dając tym samym możliwość wtrącenia przemyśleń rozmówcy. Splótł palce i kontynuował. - Minęło wiele lat, od czasu gdy opuściłem błękitną planetę, a wciąż ta idea nie została ziszczona. Pod aspektem fizycznym mutanci mogą czuć się wolni, starają się być normalni jak ludzie. Aby czuć się "normalnymi" uważają, że ich mutacja jest czymś złym, przekleństwem. Wpędzają się w ten stan, gdyż nie mogą być sobą, może nawet myślą, że są jedyni. Ta świadomość bycia jedynym ze swojego gatunku sprawia, że obawiają się odrzucenia przez społeczeństwo, które odebrałoby im wszelkie prawa. Patrząc na ich życie przez pryzmat mentalny, są oni więźniami! Poznałem również mutantów, którzy należą do pewnej instytucji, która pozwala im być tym kim są. Żyjąc za murami swego instytutu czują się wolni, lecz w moim odczuciu, niczym nie różnią się od mutantów na całym świecie.
- Co gdyby mutanci, którzy myślą, że są jedyni, dowiedzieli się, że tak nie jest? Tym jest właśnie Bractwo Mutantów - mentalnym wyzwoleniem i jednością!
- Jego słowa rosły w siłę, z każdym oddechem. - Gdy nadejdzie nadejdzie odpowiednia chwila, cały świat dowie się o naszym istnieniu! Wszystkie oczy zwrócą się w naszą stronę, a wtedy każdy mutant na Ziemi będzie wiedział, że nie jest sam! Czy ludzie to zaakceptują, czy będą chcieli się zbuntować? Historia ludzkości wiele razy to przerabiała, efekt był zawsze jednakowy. Walki na tle rasowym czy religijnym! Słabi ludzie walczący sami ze sobą, lecz my mamy jedną znaczną przewagę...
Położył dłoń na blacie stołu, a w uszach wszystkich obecnych rozszedł się typowy przenikliwy dźwięk budzącej się elektromagnetycznej fali. Nie było tego widać, aczkolwiek dało się odczuć, że metalowa konstrukcja wygina się w ścianach. - MY nie jesteśmy słabi.
On również podkreślił to słowo, dokładnie w tym samym znaczeniu. Oparł się na dłoni i powstał, a jego moc została zniwelowana i wszystko wróciło do normy. Spojrzał na siedzącego mężczyznę z góry czekając na jego odpowiedź.


Ostatnio zmieniony przez Magnus dnia Czw Lip 18, 2013 7:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Czw Lip 18, 2013 8:02 am

Nie siedział, gdy Magnus przedstawiał mu swoją wizję. Miał sporo racji i nie chciał mieszać się w zbędną dyskusję na temat tego, czy jego wendetta to tylko pozbawione większej idei rozlewanie krwi. Nie po to tutaj przybył. Kiedy Magnus przedstawiał mu swoje stanowisko, wizję i doświadczenia, Luke kiwał głową. Znał to skądś i podobnie jak jego rozmówca uważał, że mutanci nie powinni się niczego bać i pewnego dnia z dumą pokazać się wszystkim.
- Nasze moce stawiają nas wyżej od reszty ludzkości - powiedział Crusader poważnie - Dlatego też będą się nas bać. Konflikt jest nieunikniony, historia pokazuje, jak człowiek reaguje na coś, czego nie rozumie. Co jest odmienne. Co wtedy? Mamy wybić ich wszystkich? Zniewolić? Czym będziemy się wtedy różnić od tych, których tak nienawidzimy? - zapytał, rozkładając szeroko ręce. W istocie, wiele razy przeszła go taka myśl. Gdy odbierał życie tym, których ścigał, cichy głosik w głowie pytał "Zadowolony? A teraz zastanów się, czy nie robisz dokładnie tego, co zrobiłby ten, którego gardło właśnie podcinasz..." Odrzucał zawsze te myśli, ale teraz wracały ze zdwojoną siłą.
- Ludzie nas potrzebują. Jaki strażników i obrońców, nie wrogów, panie Reshnhell. Czy ma pan jakiś konkretny plan? Hasła Bractwa brzmią dumnie i prawdziwie... Niestety, być może to moja niemiecka spuścizna, lecz ja większą wagę przywiązuję do konkretów. Nie zamierzam prowadzić z panem dyskusji, gdyż łączą nas podobne cele i idee. Diabeł jednak tkwi w szczegółach... - Luke zawiesił głos, czekając na ewentualną odpowiedź Magnusa. Widział zdenerwowanie na twarzy swojego rozmówcy i Crusader zastanawiał się, czy to on był jego powodem, czy raczej problem, o którym dyskutowali, tak rozzłościł Magnusa. Postanowił jednak zaryzykować i postawić konkretne pytanie, nawet kosztem kolejnego wybuchu gniewu.
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Czw Lip 18, 2013 3:42 pm

Dyskretne użycie mocy? - zdziwiła się, spoglądając w dalszym ciągu przed siebie - więc jakie to moce?
Ciężko było jej sobie wyobrazić sytuację, w której nikt nie podejrzewałby nikogo, o użycie jakiejś nadprzyrodzonej siły. Widocznie miał duże szczęście, jeśli jego zdolności mu na to pozwalały.
- Co się z nimi teraz dzieje? - spytała, mając nadzieję, że nie zabrzmiała zbyt szorstko - żałujesz tego? Mam na myśli... przystąpienie do Bractwa - jej głos stał się bardziej cichy i miękki, jakby badała teren, który zamierzała zgłębić.
Sama nie miała nikogo, do kogo mogłaby się zwrócić, prawdę mówiąc, usilnie odpychała ludzi, byle tylko z nikim nie zawrzeć żadnej trwalszej znajomości. Ten styl życia zawsze jej odpowiadał, była samodzielna i samowystarczalna, nikt nie wtrącał się do jej prywatnych spraw, ani sama nie musiała się przejmować czyimiś. Do tej pory było jej z tym wygodnie, choć podejrzewała, że to ulegnie zmianie.
Armia? Czy dobrze słyszała? Poczuła pewien niepokój, który starała się szybko zamaskować, kiedy kawałki metalu leżące na ich drodze, zaczęły drgać. Widocznie, negocjacje nie przebiegały tak gładko, jak chciałby tego ich przywódca. Dziewczyna postanowiła zignorować to zajście, by powrócić do wcześniejszego wątku.
- Jesteś pewny, że są mutantami? Skąd w ogóle wiesz o istnieniu jakiejś drugiej grupy? - przystała na moment, by spojrzeć na chłopaka. Jej wzrok zdradzał jej zaciekawienie, może z nutą zaniepokojenia.
Biorąc pod uwagę postać Magnusa, fakt, że podlegają mu inni mutanci, był dosyć łatwy do przewidzenia. Jednak ten konspiracyjny ton, który towarzyszył jego wypowiedzi sprawił, że przez chwilę poczuła, jak przechodzi ją dreszcz emocji. Czym owa armia mogła się zajmować? Czy oni sami byli szkoleni by później móc do nich dołączyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Lip 24, 2013 10:25 pm

Jego dosadny i dość odczuwalny w kościach pokaz siły miał podkreślić jego ostatnie słowa. Został odebrany jako wyraz narastającej złości i niecierpliwości, lecz tak wcale nie było. Magneto nie posiadał negatywnych emocji w stosunku do swojego rozmówcy, ponieważ dociekał prawdy i próbował dowiedzieć jak najwięcej o jego inicjatywie, zanim w ogóle do niej przystąpi. To było dobre i słuszne. Oczywiście oboje byli ludźmi poważnymi, a sama rozmowa lawirowała pomiędzy granicami uprzejmości, dlatego baczenie na słowa było tutaj bardzo ważne. Jednakże, on był mu potrzebny, nie jako osoba, gdyż tak jak wcześniej postanowił, nie będzie go przekonywać na siłę, gdyż na jego miejsce pojawią się inni. Jednakże model, który ze sobą reprezentował bardzo mu się spodobał, nie chciał owiec, które będą za nim szły ślepo jak za pasterzem. Chciał, aby oni wszyscy rozumieli cel do czego on dąży i aby również w to wierzyli. Kolejne słowa młodego w porównaniu z Magneto człowieka, sprawiły, że zamilkł przez moment zastanawiając się nad dalszym przebiegiem tej rozmowy. Patrzył na niego bez wyrazu. Oczekiwał odpowiedzi na rzeczy, których nie mógł mu w tej chwili wyjawić.
Mężczyzna stał teraz naprzeciw swego rozmówcy z założonymi za plecami rękoma. Kontynuował rozmowę.
- Nie wszyscy, Panie Tannenberg. - Spojrzał na niego wzrokiem poważnym, zimnym i surowym. - Nie wszyscy mutanci chcą być zbawicielami Świata. Nie są i nie będą, tak jak nie wszyscy ludzie chcą zostać zbawieni. Chcą prowadzić zwyczajne życie, a przy tym korzystać ze swego daru, którego często nie kontrolują.
Obszedł jego osobę z prawej strony i podszedł do zakurzonego okna, przez które wpadało światło księżyca.
- Konflikt z punktu widzenia historii jest bardzo prawdopodobny, nie stałbym w tym miejscu i nie wprowadzałbym tego planu w życie, gdybym był ślepy na taką ewentualność. Nasza moc daje nam przewagę, lecz nie w sposób jaki Pan przytoczył. Nie stanie się ona narzędziem do ludobójstwa! - W tym zdaniu, w jego głosie można było poczuć, że wcześniejsze słowa mężczyzny stojącego za nim ukuły go. Nie miał zamiaru wdawać się w dalszą polemikę. Planował to od wielu lat, żadne ograniczone ludzie spojrzenie, nie zmieni jego poglądów, to nie jest cel tej ani innej rozmowy. Odwrócił się do niego. Jego spowite przez cień nocy lico sprawiło, że wyglądał jeszcze groźniej niż za dnia. - W tej chwili Pani Tannenberg, to jest wszystko co mogę panu powiedzieć. Zagłębianie się w szczegóły jest zbędne.
Uciął temat całkowicie, w tej samej chwili odwracając się do mężczyzny, podszedł do niego wyciągając dłoń na pożegnanie.
- Prędzej czy później spotkamy się po tej samej stronie!
Uścisnęli sobie dłoń, po czym udali się go wyjścia. Na balustradzie odprowadził go wzrokiem, lecz on sam pozostał na szczycie elektrowni. Jego twarz na nowo spowiła zamyślona maska bez wyrazu.


****************************************************************************

Zwiedzali pokręcone korytarze elektrowni, w których nie było nic ciekawego do oglądania, poza zniszczonymi ścianami i pałętającymi się śmieciami. Czasem słychać było jakieś dźwięki, tupot małych łapek, lecz to prawdopodobnie były szczury, albo jakieś paskudne ogromne robaki. Jack miał nadzieję, że coś takiego nie spadnie mu przypadkiem na plecy. Wzdrygnął się na samą myśl. Szedł obok Surge, jasne światło jej nietypowego lampionu dodawało otuchy. Czuł się swobodniej, gdy znaleźli intrygujący temat do rozmowy, który dla obojga był nowością. Mieli należeć od dziś do tego samego stowarzyszenia, wykonywać dla niego różne misje, warto aby się dobrze poznali.
- Graliśmy we frisbee w parku, a przy tym bawiliśmy się naszymi mocami. Nie wszyscy z grupy ich używali, ale co najmniej połowa z nas. Część obawiała się korzystać z nich w miejscu publicznym. Nie dziwiłem im się nigdy. Moja moc to telekineza, czyli potrafię podnosić przedmioty za pomocą swego umysłu!
Wyjaśnił jej zasadę działania swojej genetycznej zdolności, lecz nie zagłębiał się w szczegóły. Nadal była młoda i nierozwinięta dlatego nie uważał, że jest czym się chwalić.
– Co do moich przyjaciół, to za pewne wrócili do swych domów, do szkoły, do rodziny... Chciałbym, aby przyłączyli się do bractwa. Razem byśmy tworzyli fajną grupę, lecz tak się nie stało… Myślę, że tego nie rozumieją, dlatego nie poszli wtedy razem ze mną. I chociaż tęsknie za tamtym życiem, nie żałuje swojej decyzji. I chociaż, to wszystko – te zmiany - są jeszcze takie nienaturalne, ale czuję, że to się zmieni.
Uśmiechnął się dość skromnie, gdyż nie lubił wracać do tego myślami. Jego słowa przeplatały się pomiędzy entuzjazmem a smutkiem. Był młodym człowiekiem, który przywiązywał dużą wagę do takich szczegółów. Miał jednak rację, gdyż sytuacja nadal byłą dla nich nietypowa. On wyrwany ze swego szkolnego spokojnego życia, został wepchnięty do świata wyzwań, ryzykując swoje życie. Ona porzuciła swoje doczesne życie, pracę, umiejętności i karierę, aby znaleźć się w opuszczonej elektrowni z mężczyzną, którego ledwo znała, trenując swe zdolności. Przejmując nad nimi kontrolę, co niegdyś wydawało się rzeczą abstrakcyjną. To wszystko nadal było dziwne, musieli się z tym oswoić, a to wymagało czasu.
Jack zastanowił się nad kolejnym pytaniem. Wykrzywił minę, próbując pomyśleć nad sensowną odpowiedzią, lecz nic nie przychodziło mu do głowy.
– Mm… no a kim mieliby być… kosmitami?!
Zaśmiał się, gdyż to było tak niedorzecznie, że aż zabawne. Jego głos odbił się echem w pustych korytarzach. Po chwili wróciła mu powaga, uspokoił się i kontynuował odpowiedź.
– Nie wiem za dużo tamtej grupie, ale w siedzibie bractwa… - Jezus, przecież to brzmi jak nazwa wykwintnego domu, pomyślał wspominając ruderę, która kryła się za tymi słowami. – Komunikują się z nami osoby, których nie znamy. Przekazują nam zadania, albo nowe informacje. Wcześniej był to jakiś gość w czarnym płaszczu, który nie pokazał swojej twarzy, lecz ostatnio na hologramie pojawiła się kobieta. Miała na sobie coś na wzór skromnej delikatnej zbroi. – Gestykulował śmieszne ukazując ubranie na swym ciele. - I tytułowała się oficerską rangą. Jak to nie jest armia, to ja nie wiem czym są?
Jakimś cudem wrócili do punktu wyjścia tylko z zupełnie innej strony. Niestety poszukiwania łóżka okazały się bezowocne. Chyba spędzi noc na stole w jadalni. Może dostanie chociaż jakaś poduszkę?
Gdy pojawili się w głównym hangarze, zobaczyli postać mężczyzny, która przemykała przez oświetlone blaskiem księżyca pomieszczenie w kierunku wyjścia.
- Negocjacje się zakończyły… – skwitował krótko chłopak.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pią Lip 26, 2013 5:18 am

Zrozumiał, że dalsza dyskusja nie ma sensu. Magnus był dla Luke'a szalenie interesującym rozmówcą, lecz najwidoczniej nie dopełnił jego oczekiwań. Tannenbergowi nie było z tego powodu specjalnie smutno, bowiem Erik zawiódł go w momencie, w którym nie potrafił sprecyzować swoich dążeń i planów. Crusader nie zamierzał jednak do niczego zmuszać mutanta, więc jedynie skinął głową z uśmiechem. Uścisnął wyciągniętą rękę.
- Nie jestem pańskim wrogiem, panie Reshnhell. I chociaż oficjalnie nie jestem jednym z was... to jeżeli pojawi się jakiekolwiek zagrożenie dla mutantów lub bractwa, postaram się pomóc. Los takich jak my jest dla mnie bardzo ważny. Musimy zapewnić mutantom godne życie. - oznajmił pewnym głosem, wręczając Magnusowi także swój numer telefonu. Na wszelki wypadek.

Teraz mógł odejść. Jeszcze raz podziękował gospodarzowi za gościnność, po czym skierował się do samochodu. Zamknął drzwi... i tutaj dopiero głośno westchnął, niemal zatapiając się w fotelu samochodu. Co za człowiek! Magnus był szalenie charyzmatycznym mężczyzną i tylko fakt, że Luke od najmłodszych lat uczony był, by nie rzucać się na ślepo za innymi liderami, a samemu próbować nim zostać - choć biorąc pod uwagę fakt, że się do tego nie nadawał, wolał działać sam - udało się mu nie paść na kolana i nie krzyknąć "Cokolwiek zechcesz, Magnusie!". Odpalił silnik i spojrzał jeszcze raz na budynek elektrowni. Miał dziwne przeczucie, że to nie był ostatni raz, gdy spotykał się z Reshnhellem. Kto wie jednak, na jakich warunkach spotkają się następnym razem?

[z/t]
Powrót do góry Go down
Surge



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Czw Sie 01, 2013 6:07 pm

Słuchała w skupieniu, czując jak emocje przelewają się przez niego. Rozumiała całkowicie jego rozdarcie emocjonalne, gdyż sama odczuwała podobne. Było ciężko przyzwyczaić się do myśli, że życie jakie się znało, odeszło bezpowrotnie, nawet jeśli nie należało do wymarzonych. Była to po prostu ważna część należąca do przeszłości, która ukształtowała ich jako osoby. Jednak wierzyła, że wszystko jest kwestią przyzwyczajenia, jeśli tylko upłynie wystarczająco dużo czasu. Miała nadzieję, że zarówno ona jak i Jack, odnajdą w tym miejscu lepsze życie. Postanowiła nie drążyć dłużej tego tematu, nie chcąc by chłopak powracał do wspomnień, które wciąż wywoływały u niego widoczne emocje.
- Tak, racja - zaśmiała się ochoczo, kiedy wspomniał o kosmitach, jednocześnie karcąc się w myślach za swoje nieprzemyślane pytanie. Jeśli ktoś nie jest człowiekiem, pozostaje mu bycie mutantem, a wątpiła by Magneto posiadał armię złożoną z przeciętnych przedstawicieli gatunku ludzkiego.
Przegryzła wargę, a jej wyraz posępniał, kiedy dzielił się dalszymi uwagami, dostarczając nowych szczegółów na temat rzekomej armii. Mężczyźni w czarnych płaszczach, kobiety w zbrojach i tajemnicze misje. Brzmiało bardziej jak fantastyczna opowieść, niż jej nowa rzeczywistość.
Jak przeczuwała na początku, nie udało im się odnaleźć właściwego lokum dla kolejnego członka Bractwa. Jakoś źle czuła się z myślą, że tylko na nią czekała skórzana sofa, więc zaoferowała mu kawałek miejsca. Zazwyczaj była czujna, ale w tym wypadku nie wyczuwała zagrożenia.
- Najwidoczniej... - odrzekła, wpatrując się w ten sam punkt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Today at 2:18 am

Powrót do góry Go down
 
The Abandoned Yonkers Power Station
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: