Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 The Abandoned Yonkers Power Station

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Cze 16, 2013 10:01 am

First topic message reminder :





Pomiędzy stacją Glenwood a rzeką Hudson, leży porzucona Elektrownia w Yonkers w stanie Nowy York nad trasą kolejową rzeki Hudson. Masywny budynek, który skonstruowany został pomiędzy 1904 a 1906 rokiem, by generować i dostarczać elektryczność dla pobliskiej trasy kolejowej. Porzucony, teraz jest tylko masywnym potworem, który spowity rdzą i pokryty gęstą roślinnością zaczyna łączyć się z krajobrazem, stając się jego nieodłącznym elementem.


Ostatnio zmieniony przez Magnus dnia Nie Cze 16, 2013 3:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Sie 05, 2013 6:39 pm

Dwójka świeżo upieczonych członków tajemniczego Bractwa Mutantów mogła zastanawiać się teraz, cóż stało się tam wysoko, na najwyższym z pięter starej elektrowni. Manifestacja mocy, którą odczuli była tylko pokazem siły, prezentacją, czy może wrogim atakiem na mężczyznę, którego poznali. Nie znali tych odpowiedzi i sądząc po milczeniu ich przywódcy, nie poznają jej w najbliższej przyszłości.
Surge zaprowadziła młodego mutanta do dawnego biura, gdzie czekała na nich skórzana sofa. Chłopak nie wiedział, dlaczego tam idą, gdyż dziewczyna nie wyjawiła swojego pomysłu, może dlatego był taki spokojny.
W tym miejscu nadal znajdował się Magneto. Dostrzegli go stojącego przy balustradzie. Z opartymi ramionami wpatrywał się w pustkę ciemności. Wydawał się teraz nad wyraz zwyczajny, przeciętny. Normalny. Mimo to Jack milczał. Krępowała go obecność tego mężczyzny, bardziej niż pięknej kobiety, która stała obok. Nie śmiał odezwać się pierwszy.
Magneto spojrzał na nich początkowo pustym wzrokiem, do którego dopiero po chwili napłynęło życie. Mrugnął pojedynczo, wybudzając się z dziwnego nieopisanego transu.
- Czy udało wam się odnaleźć miejsce do spania? - zapytał spokojnym trochę zrezygnowanym głosem. Odepchnął się od barierki. Dostrzegł, że dziewczyna nadal utrzymuje kulę energii, którą jej wręczył. To go obudziło. - Niezwykłe! - stwierdził ożywczo. - Twoja moc bardzo się rozwinęła! Wierzę, że poradzisz już sobie sama...
Magneto przejął od niej kulę, przy pomocy swej zdolności. Ich wzrok niedługo przyzwyczai się do ciemności. Wolał osobiście zająć się dezaktywacją kulistego kręgu.
Z radością i dumą ocenił rozwój jej zdolności. Postępy jakich dokonała były niezwykłe, nawet w pełnym spokoju ducha, mogła kontrolować swoją moc. Wiedział jednak, że jej temperament jest głównym zapalnikiem. Nie przerażało go to, a raczej intrygowało, gdyż pragnął zobaczyć jej moc w pełnej krasie. Uwielbiał podziwiać taki chaos, chociaż sam był zwolennikiem porządku.
- Jack! - odezwał się do młodzieńca silnym tonem. Chłopak stał wryty, jakby czekał na Sąd Ostateczny. - Wykonałeś swoje zadania, każde od momentu wstąpienia do Bractwa. - Podszedł bliżej. - Szanuje Twój wkład i poświecenie, gdyż wiem, że momentami nie było łatwo! - Magneto uśmiechnął się pod nosem, a Psionic zdał sobie sprawę, że wiedział o jego wszystkich poczynaniach. Nawet tutaj odizolowany od reszty świata, skupiony na treningu swojej nowej podopiecznej, kontrolował jego najdrobniejsze posunięcia. - Teraz chciałbym, abyś zabrał Surge do siedziby Bractwa Mutantów, i pokazał jej wszystko, co Ty już zobaczyłeś. Wprowadź ją, nie odstępuj na krok, jesteście drużyną! Wierzę, że dasz radę!
Lucky me, pomyślał chłopak, gdy wypowiedziane z oddali dotarły do niego. W połowie ostatniego zdania minął ich ruszając w stronę schodów. Bez przemowy, bez wyniosłych słów, tylko prosta komenda. Magneto nadal ich zaskakiwał i w tej chwili, wydał się jeszcze bardziej przeciętny.
Usiadł w swojej metalowej kuli. System uruchomił się momentalnie, a na wielu ekranach pojawiły się nowe lokacje. Jedno z nich przykuło szczególnie jego uwagę. Miejsce to gnieździło w swoich murach wielu mutantów, lecz bynajmniej nie było to Instytut Xaviera. Kula uniosła się i wyleciała przez roztrzaskany witraż.

[z/t]

// Surge, od teraz Jack będzie Ci towarzyszyć, aż do odwołania. :)

EDIT 02-10-13:
Potrzebowałem Twojej postaci, dlatego oficjalnie znajdujesz się już w siedzibie Bractwa Mutantów. Tutaj się pojawiłaś wraz z Jack'iem.



Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Paź 27, 2013 11:13 pm

Raven mknął przed siebie... skakał między budynkami jakby ważył kilka gramów, jak były wyższe - z gracją wspinał się po nich i kontynuował do tyłu...Patrzył do tyłu jedyniepo to by sprawdzić, czy jeden z tych wariatów nie wpadł na pomysł podążania za nim...Nie lubił mieć ogona. Wręcz nie cierpiał. Zatrzymał się dopiero na dachu opuszczonej elektrowni, patrząc na rozświetlony w oddali Manhattan...Ten budynek niegdyś dostarczał prąd dla tej gigantycznej aglomeracji... jak świat się zmienia. Lecz pewne rzeczy pozostają takie same.
Przycupnął na dachu głównego budynku, obserwując okolicę... Musiał zażyć serum ponownie. Wziął zbyt małą dawkę, nie spodziewał się przypływu adrenaliny w tak krótkim czasie. Rozciągnął niewielką przestrzeń między płytkami pancerza, po czym szybko wbił tam długą igłę strzykawki. tylko tak można było przebić się przez warstwę nachodzących na siebie materiałów...Wcisnął tłok, czując niezwykłą ulgę... Zaczął rozmyślać. Czeka go długie polowanie... Jak widać potwory nie ograniczają się do wampirów, zwyrodnialców czy wilkołaków. Jest ich więcej...
Powrót do góry Go down
Drakon



Liczba postów : 106
Data dołączenia : 19/08/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Paź 27, 2013 11:41 pm

Lot nad Nowym Jorkiem był czymś... Można by rzec niesamowitym. Wszystkie te dźwięki, hałas który docierał do czułych, smoczych uszu - zapachy które zbierał z okolicy, tyle żyć dookoła. Mimo to - na nich wszystkich czyhało tyle niebezpieczeństw. Świadomość tego, że nawet on - teraz, w tym momencie - mógłby zabić tysiące osób zanim spotkałby kogoś kto byłby w stanie go powstrzymać. Trochę go to przerażało. W jego świecie - takich jak on było więcej... Przynajmniej za jego czasów. Próba masowego mordu spotykała się z bardzo szybką reakcją smoczej rasy. Smoki w jego świecie były niczym... Bogowie... Protektorzy - ale również bogowie. Ograniczali siebie wyłącznie sami - wzajemnie. Wspomagając tych słabszych - ale nie tylko. Tak było w najpiękniejszej erze jego życia.
Raven siedział na dachu głównego budynku, a kilka minut potem - wylądował obok niego białołuski smok. Nie był to głośny huk - raczej bardzo delikatne lądowanie - coś można by rzec, niesamowitego - jak na istotę ważącą ponad czterysta kilogramów. Jednak kontrola własnego ciała była czymś niezwykle ważnym. Czymś czego nie można było zignorować - po za tym, smok nie musiał być chorym brutalem który by tylko wszystko demolował i niszczył. Gad złożył swe potężne skrzydła, powoli podchodząc do krawędzi dachu. Wydawał się przez tą chwilę nie zwracać uwagi na osobnika za którym tu przybył. Dźwięk pazurów uderzających o powierzchnię na której stali, odbijał się niczym echo po pustej okolicy. Smok zatrzymał się, wziął głębszy wdech - i oddał obserwacji panoramy tego miasta. Nie potrafił określić czy świat ten był straszy czy młodszy od tego, z którego on sam pochodził. Nie potrafił jednak również określić - czy żyjące tu istoty były głupsze - czy mądrzejsze od tych które spotykał u siebie. Zapewne sytuacja pod tym względem była niemalże identyczna.
-Co próbowałeś udowodnić? Nie mogłeś wygrać tej walki.
Rzucił nagle, potężnym - lecz spokojnym głosem. Głosem doświadczonym, mentora który miałby rzekomo przemawiać do swojego ucznia - którym przecież Raven nie był. Niemniej jednak taki ton przyjął smok. Nie spojrzał na niego, zajęty był wpatrywaniem się przed siebie. Nie myślał teraz o Kennethcie, o tym co dalej - tylko o tym, co było teraz. Znajdował się na dachu opuszczonego budynku, z osobnikiem dla którego śmierć gotów był ponieść jego Drakon. Do tego w świecie który prawdopodobnie nigdy go nie zaakceptuje - tak jak jego prawdziwy dom. Niemniej jednak on tutaj miał dom - miał schronienie do którego mógł się udać - i pozostać w nim na tyle długo, by móc znów wymienić się z Kennethem ciałami. Oddać człowiekowi władzę. Smokowi nie śpieszyło się do wolności. Tak, było to wspaniałe uczucie - wolność, moment gdy leciał nad tym miastem - wolny niczym orzeł. Niemniej jednak, miał teraz swego Drakona - swego hosta. Chciał dać mu żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Nie Paź 27, 2013 11:57 pm

Kontemplację Kruka nad dalszym działaniem wyrwał odgłos pazurów lodowego smoka. Zatem podążył za nim. Nie czuł lęku przed tą istotą...Zdawałoby się to być kuriozalne, bo przecież przed nim stoi smok. Ale Raven widział naprawdę dużo... Od wampirów bo magów i wilkołaki...Do tego Saurian nie jest jedynym wielkim gadem jakiego Kruk spotkał na swej drodze... Zdziwiło go jednak pytanie Sauriana...Raven nic nie udowadniał...przynamniej pod tamtym domem nic nie udowadniał ani nie próbował. Jedyne co robił, to bronił się.
- Broniłem się. Sęk w tym, że nie boję się umierać. Widziałeś czym jestem. Potworem. Prędzej czy później moja druga strona wyrwie się spod kontroli...Zanim to nastąpi, chcę zrobić coś pożytecznego.
Odparł sucho. Nie było w tych słowach żalu. Nie było...nic. Absolutnie nic. Cały czas jego głos był chłodny. Suchy. Zimny jak on sam. Zresztą, powiedział samą prawdę. Żyje na kredycie...Jest półwampirem. Nadejdzie moment, kiedy wampirza część wygra walkę o kontrolę nad ciałem, a wtedy stanie się takim samym potworem jak te, które zabija. Zanim to się stanie, chce zabić wszystkie potwory. Aby żaden już nie gnębił ludzkości.
Powrót do góry Go down
Drakon



Liczba postów : 106
Data dołączenia : 19/08/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 6:47 am

Cóż, takiej odpowiedzi się raczej nie spodziewał. Nie ukazał swojego zaskoczenia, jednak szczerze spodziewał się czegoś więcej po osobniku, po którego stronie Kenneth wypowiedział się. Niemniej jednak to było i tak lepsze, nawet to oblicze śmierci - od dołączenia do sprawy którego potem by żałował. Z resztą Saurian zdawał sobie sprawę z tego co stanie się, gdy jeszcze raz ich drogi skrzyżują się z bractwem. Drakon nie będzie się powstrzymywał czy nieudolnie bronił - by uniknąć niepotrzebnych start. Pozabija ich, smok czuł to jak przez skórę - i nie zamierzał go powstrzymywać. Z resztą - czemu by miał? Niech chłopak zdobywa ostrogi! Zabicie kilku mutantów powinno uczynić ten świat lepszym. Zwłaszcza gdy mowa o samozwańczej grupie niosącej pomoc i ratunek w sposób który tylko oni potrafią zrozumieć.
-Odwaga to nie głupota. Mój Drakon mógł ponieść tam śmierć, przez twoją własną ignorancję.
Jego własne słowa mogły go zwalić z nóg. Gdyby nie był tym kim był, gdyby nie miał tak spokojnego umysłu. Samokontrola smoka wykraczała daleko ponad to co zazwyczaj prezentowało otoczenie. Niemniej jednak te słowa wywarły na nim wrażenie. Choć na zewnątrz niezmienny - wewnątrz się w nim zagotowało. Jeśli tak można było nazwać niemalże niewzruszoną reakcję na to nowe odczucie. Kenneth Walker był jedynym Drakonem jakiego kiedykolwiek miał ten smok. Pierwszym, wręcz wymuszonym. Gdyby to mogło zależeć od Sauriana - nigdy by tutaj nie trafił. Kenneth zapewne realizowałby jakieś swoje ambicje - bardziej spokojne - jako szary obywatel ameryki, nie narażając własnej skóry w imię wyższych ambicji. Cóż... Następnym razem nie ograniczy się do teoretycznego nauczania młodzieńca na temat walki. Pokaże mu praktykę. To będzie ich wspólny cel, pozbyć się plugastwa zatruwającego ten świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 9:00 am

Rozumiał, co smok miał na myśli. Lecz nie był pewien czy zrozumiał przekaz Ravena. On nie ma nic do stracenia. Gospodarz Sauriana mógł mimo wszystko prowadzić normalne życie, pomimo faktu że ma w sobie smoka...Raven nie miał takiej możliwości. Odebrano mu ją w momencie poczęcia. Teraz był potworem. I zabijał inne potwory. Lecz to stworzenie stojące razem z nim na dachu nie jest potworem, mimo długich pazurów, ostrych kłów i gadzich oczu...To nie definiuje potwora.
- Czyli on...jest w Tobie? Czy na odwrót?
Zapytał. Domyślał się, że ten gad jest źródłem mocy "Drakona". Teraz pytał o technikalia.
- Masz rację. Lecz ja nie mam nic do stracenia. Twój...gospodarz, ma. Czemu się wstawiliście za mną?
Dodał, odwracając się do smoka. Peleryna delikatnie otoczyła Kruka, kiedy ten siedział przykucnięty na dachu, podpierając się rękoma. Ta istota jest niezwykle ciekawa. Musiał dowiedzieć się więcej...
Powrót do góry Go down
Drakon



Liczba postów : 106
Data dołączenia : 19/08/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 11:42 am

-Przejąłem jego miejsce w świecie przy narodzinach chłopaka. Żyje, bo mu pozwoliłem. Jednak to ja jestem stroną dominującą. Jeśli chcesz to tak nazwać... On jest we mnie bardziej, aniżeli ja w nim.
Odparł bez zastanowienia. Znał zasady jakie rządziły w połączeniu smoka oraz drakona. Tutaj zostało to wymuszone, Kenneth nie miał wyjścia i musiał podporządkować się woli Sauriana. W jego świecie, świecie z którego pochodził - wyglądało to jednak bardziej ugodowo. Smok poruszył swymi skrzydłami, dociskając je bardziej do ciała. Można było je nazwać naturalną peleryną, jednak w porównaniu do tych "standardowych" - skrzydła Sauriana różniły się pewnym ważnym szczegółem. Były niesamowicie opancerzone. Zewnętrzna strona skrzydeł nie posiadała punktu który pozwalałby je przebić, natomiast wewnątrz, błona - choć sama w sobie twarda - to jednak była ukryta za plecami gada. Chronione dodatkowo były natomiast kości skrzydeł - które również od wewnątrz okrywały łuski. Smok samym sobą prezentował posturę istoty pancernej - po za standardowymi łuski - jego ciało pokrywały warstwy grubszych, bardziej pancernych łusek. Nie były to jednak zamienniki za te małe łuski - one były wrośnięte jako druga warstwa pancerza. Najwięcej dało się ich zauważyć na kończynach smoka - wzdłuż rąk i nóg - oraz na grzbiecie czy ogonie. Nie było się więc co dziwić, że podchodził do życia z takim spokojem - nawet w sytuacji w której przed chwilą wróg miał przewagę liczebną. Nawet bez używania magii - smok stanowił bardzo poważne wyzwanie do chociażby zarysowania jego naturalnego pancerza. Dla bardzo wielu - było to po prostu niemożliwe. Niemniej jednak ta siła nie zaślepiała go, smok zachowywał bardzo spokojny i opanowany umysł. Nie odwrócił się jednak do Ravena, nawet gdy ten zadał mu drugie pytanie.
-Czemu on wstawił się za tobą? Ależ to proste. Ta grupa przekonała go, że w tym wszystkim mają jakiś większy cel. Kobieta będąca istotą wody, początkowo wzbudziła jego zaufanie. Jednak grupa pokazowa zdołała to zaufanie skutecznie zachwiać. Cóż, skoro on zaczął - to mym obowiązkiem było kontynuować jego dzieło. Jesteśmy jednością. Jednak został pokonany, wystraszyli się młodego przedstawiciela rasy ludzkiej. Cóż, najwyraźniej prawdą jest... Mutanci są zagrożeniem dla tego świata. Zwłaszcza takie grupy.
Odparł, odpowiadając na pytanie i przy okazji wyrażając swoją opinię. Pamiętał, wiedział co wydarzy się gdy Kenneth powróci do pełni zdrowia. Wpierw będzie trzeba przekonać go by nie poszedł tam i ich po prostu nie pozabijał. Sami ich znajdą, wtedy zostaną sprowadzeni na ziemię... Gdy lód pokryje się krwią. To będzie... Piękny widok.


Ostatnio zmieniony przez Drakon dnia Pon Paź 28, 2013 12:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 11:58 am

Słuchał, nie przerywając. Nie będzie zagłębiał tego tematu przynajmniej na razie. Znają się za krótko i conajmniej mało dyplomatycznym byłoby naciskanie na drążenie wątku, bez jawnego wyrażenia woli do tego. Dhampir wstał, i zobaczył groteskową korelację. Stali tak na tym dachu jak dwa pokryte pelerynami posągi. Jedyna różnica w tym, że jeden z nich miał organiczną "pelerynę" z własnych skrzydeł.
- Przede wszystkim są bardzo niespójni w swym działaniu. Najpierw każą się rozbroić, a potem mieszają w umysłach. Są niestabilni, i zapewne będą chcieli wkrótce udowodnić, że są lepsi od ludzi... A wtedy na nich zapoluję. Lecz nie sądzę, aby każdy mutant był im podobny. Potwora nie definiuje się przez długość jego kłów. Słyszałem o innej grupie, która nie jest równie inwazyjna.
Odparł. Poruszył bardzo ważną kwestię. Potwór nie musi strasznie wyglądać. Są ludzie-potwory. Wilki w owczej skórze. Historia zna ich wiele...Raven też. Monstra które niczym się nie wyróżniają od owiec, lecz zdolne do najgorszych potworności. A Kruk...cóż. Zabija potwory.
Zbierze informacje. Zastawi sidła, zbierze arsenał. Jak już o nim mowa, musi zrobić konkretną modernizację...Miecz, sztylety, broń dystansowa...Musi je ulepszyć.
Powrót do góry Go down
Drakon



Liczba postów : 106
Data dołączenia : 19/08/2013

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 4:59 pm

Analiza z którą nagle "wyskoczył" Raven bynajmniej nie interesowała gada. Smok skierował finalnie ku niemu swój łeb, mierząc go spojrzeniem. Gad przyglądał mu się tak chwilę w milczeniu, po czym po prostu skinął mu łbem na pożegnanie, rozłożył swe skrzydła i wystrzelił w niebiosa. Ponad dwa i pół metra wzrostu przy białych łuskach robi cóż... Ściąga uwagę niczym dioda. Smok chciał tego uniknąć, tak więc po prostu oddalił się z tego miejsca, wzbijając się coraz to wyżej i wyżej, aż finalnie zniknął za chmurami. Nie miał tam problemów z oddychaniem, tak więc śmiało mógł poruszać się na takiej wysokości. Być może kiedyś się jeszcze spotkają. To się okaże - jak i na jakich zasadach [zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 10:15 pm

Reakcja gada, cóż...Zaskoczyła go. Ni stąd, ni zowąd odleciał, jak gdyby nigdy nic. Raven poczuł się dziwnie. Nie tyle, że został olany, ale może to taki sposób komunikacji u smoków. Czy czegokolwiek czym był Saurian...
Kruk po prostu zdębiał. Stał tak jak słup soli, patrząc na odlatującego gada, po czym odwrócił się w stronę rzeki i ponownie przykucnął na dachu, rozmyślając...Musiał zrobić sobie nową broń. Miecz został w Dashville...Sztylet też. Zresztą, ten sprzęt jest dobry na wampiry, wilkołaki i ludzi. A w tym chorym mieście ma do czynienia nie tylko z nimi. Potrzebuje zatem mocniejszej broni.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 10:32 pm

NPC - Ankylon Storyline

Smok co prawda opuścił Ravena, jednak w okolicy znajdowała się jeszcze jedna istota. Jakoby półwampir spotkał w swym życiu mało jaszczurek na przełomie ostatnich kilku miesięcy. Odwracając się ponownie - zamaskowany mężczyzna dostrzec mógł wielką istotę leżącą przy rzece. Zwinięty w kłębek... Ogromny jaszczur. Jeśli Saurian wydawał się olbrzymi ze swoim ponad dwu i pół metrowym wzrostem - to ten osobnik tutaj był po prostu monumentalny. Ponad trzy i pół metra wzrostu, daleko ponad siedem metrów długości ciała... Nie był tak masywny i umięśniony - był dobrze, wręcz świetnie zbudowanym łowcą - jednak nie był to typ "mięśnia". Raven spotkał już kiedyś taką istotę - Widmo imieniem Onuris. Ten tutaj wydawał się mu bardzo podobny. Rozmiarami niemalże identyczny - inna budowa ciała, jakby inna rasa -jednak to nadal mogło być po prostu Widmo. Tylko dlaczego ten osobnik leżał przy rzece zwinięty w kłębek z zamkniętymi ślepiami? Możliwe - by spał? Nie wiadomo. Raven nie mógł wyczuć nic ze strony tego osobnika. Mógł go tylko dostrzec - jeśli podejdzie - to usłyszy jego oddech, poczuje jego zapach - to co odczuwa każdy. Jednak aspekty jak rytm, bicie serca - to pozostanie tajemnicą. Kolor łusek tego gada był szary - zamknięte - jeszcze niewidoczne ślepia był czarne. Łuski wydawały się jednocześnie delikatne - jak i niesamowicie wytrzymałe. Wypuklenia na całym ciele również miały kolor czarny - nie dało się stwierdzić czemu służyły - jaki był cel ich istnienia. Jednak osobnik ten znajdował się tutaj. Czy wiedział o obecności Ravena? Cóż, po doświadczeniach z Onurisem - półwampir powinien być w stanie sam odpowiedzieć sobie na tak proste pytania które ewentualnie przyjdą mu do głowy. Pozostała tylko akcja...

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pon Paź 28, 2013 10:45 pm

Rozglądał się. Nie szukał czegokolwiek. Można by rzec, że najzwyczajniej w świecie podziwiał widoki...Kiedy przy rzece zobaczył dość znajomy kształt. Jakby mało spotkał przerośniętych jaszczurów przez pobyt w NYC, zobaczył...Widmo. Kolejne. Nie był to Onuris, z pewnością. Ten gad wydawał się być chudszy, smuklejszy...Kolor łusek był inny. Łatwo było orzec, że gad był Widmem. Nie dało się słyszeć jego serca. Wydawało się, że stworzenie najzwyczajniej w świecie drzemało sobie przy brzegu rzeki...Ale czego tu szuka? Ravena, a może właśnie Onurisa? Kto go wie...Nie dowie się, jeśli nie spyta.
Podszedł do krawędzi dachu i zeskoczył, miękko lądując na ziemi. Człowiek skończyłby z połamanymi nogami, ale Raven nie był człowiekiem. Zaczął podchodzić do gada spokojnie. Bez gwałtownych ruchów, powolnym krokiem. Nie próbował nawet się skradać. Wiedział doskonale z poprzednich doświadczeń, że on i tak wie o jego obecności. Najwidoczniej niespecjalnie się nią przejmuje. I słusznie. Raven stanął przed Widmem w odległości około dziesięciu metrów, stojąc wyprostowany. Przyglądał się mu. Teraz dopiero mógł zobaczyć detale stwora. Grzebienie na grzbiecie oraz charakterystyczne łuski okalające czaszkę... To na pewno nie był Onuris.
- Witaj, Widmo.
Powiedział sucho, nadal wpatrując się w gada. Nie mówił głośno, raczej półszeptem. W końcu spał, nie zamierzał go budzić. Znał możliwości Widm...Dlatego wolał nie drażnić lwa.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Wto Paź 29, 2013 7:54 am

NPC - Ankylon Storyline

Raczej nie należało do naturalnych - by nawet w opuszczonym miejscu - tuż pod wielką aglomeracją, spał sobie kilkumetrowy jaszczur. Takie stworzenie samym wyglądem mogło przyprawić tego kogo spotka - o zawał. Raven odezwał się do "śpiącego" tu osobnika, jednak ten wydawał się nie zareagować na jego słowa. Wydawał - bo rzeczywistość była zupełnie inna. Dhampir usłyszał tuż za sobą szelest trawy, jakby ktoś właśnie do niego podszedł (!!!) - jakby jakaś istota zjawiła się znikąd. Odwracając się - jego oczom wpierw ukazał się korpus wielkiego gada - a gdy uniósł wzrok - zobaczył łeb Widma które leżało jeszcze przed chwilą przy brzegu. Gdy go odwrócił by sprawdzić czy owy gad na pewno jeszcze tam jest - okazało się, że go nie ma. Niemniej jednak był tam w momencie - gdy to samo Widmo - podeszło do mężczyzny od tyłu. Owe Widmo obserwowało Ravena - można by rzec - pustym wzrokiem. Jego ślepia były całkowicie czarne, budziły grozę, skrywały osobowość tego osobnika. Raven poczuć mógł oddech wielkiego gada na swym ciele - gdyż ten stał dosłownie centymetry od niego. Mógł również przypomnieć sobie - jak to miło unosić wzrok na wysokość ponad trzech i pół metra - by znaleźć tam spojrzenie osoby z którą ewentualnie się rozmawia - lub po prostu znajduje obok niej. Cóż ten osobnik - przedstawiciel Widm - czynił? Nic, po prostu stał przed Ravenem i obserwował go z góry. Można by rzec, że pół wampir sam go zaczepił i "prosił się" o jego uwagę - więc oto ją otrzymał. Onuris niestety nie zdradził wiele o swej rasie. A szkoda - bo ten osobnik nie był regularnym Widmem. Pomijając fakt, że dobrze znał pół wampira - tak dobrze jak Onuris - a przecież widzieli się na oczy po raz pierwszy... Cóż, ten tutaj osobnik nie był regularnym Widmem. Był kimś; czymś więcej. Z resztą Raven będzie miał okazję zaraz się o tym przekonać. Cielsko jaszczura rzucało potężny cień na osobę pół wampira - który wydawał się przy nim wręcz drobniutki i bezbronny. Pytanie - jak daleko takie stwierdzenie mogłoby minąć się realnie z prawdą?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Wto Paź 29, 2013 8:38 am

Patrząc na gada, domyślał się, że to nie może być takie proste... Usłyszał szelest liści za sobą. Na pewno ten krok nie został postawiony przez człowieka. Słyszałby jego serce. Odwrócił się, widząc przed sobą tego samego jaszczura, który spał sobie w najlepsze. To było zrozumiałe...Zasłona dymna. Albo iluzja, którą widział tylko Raven...prędzej to drugie. Tak czy inaczej stało przed nim owo zagadkowe widmo...Gdyby nie widział wcześniej Onurisa i nie był tym, kim jest, dostałby zawału. Podniósł głowę, czując się jak liliput. Jak dzieciak który patrzy się na dinozaura w muzeum. Szczególnie oczy jaszczura przykuły jego uwagę. Czarne, puste jak u rekina. Pozbawione życia i większej świadomości. Wiedział, że pod tym kryje się inteligentna istota. Nie szykował się do walki. Nie miałaby sensu, to po pierwsze. Po drugie nie zamierzał robić sobie wrogów z rasą kogoś, na kogo się otworzył.
- Z pewnością wiesz, kim jestem. Nie jesteś pierwszym ze swojej rasy, którego miałem okazję spotkać. O tym też pewnie wiesz.
Powiedział, przypominając sobie słowa Onurisa...Umysły połączone w jedno...Nie mieli przed sobą tajemnic. Co wiedział jeden z nich - wiedzieli wszyscy... W tym ten tajemniczy osobnik. Czekał teraz, aż on się odezwie. Mimo że jaszczury nigdy nie należały do słownych stworzeń.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Wto Paź 29, 2013 12:58 pm

NPC - Ankylon Storyline

/Mówisz tak, jakby te słowa coś znaczyły./
Te słowa Raven usłyszał nagle w swym umyśle. Rozeszły się niczym potężny huk, spokojny - jednak lekko lekceważący jego osobę. Temu Widmu wydawało się być ciut dalej do podejścia Onurisa - który był bardziej pozytywnie nastawiony do świata i raczył szanować wszystkich tak po prostu. Jego podsumowanie tego co powiedział Raven miało oczywiście pewien cel - wyciągnięcie z niego dodatkowych informacji. Oczywiście - mógł to zrobić w każdej chwili swą mocą, nie dojąc się nawet swemu rozmówcy poznać na tym co realnie się stało. Niemniej jednak to nie byłoby tak zabawne, ciekawe. To Widmo nie było standardowym przedstawicielem swej rasy. Ten osobnik zetknął się z najmroczniejszymi mocami rządzącymi istniejącym światem - i jako jeden z niewielu - uszedł z życiem, nadał pozostał sobą - nadal zachował jasny umysł. Jego przeznaczenie nadal było w jego... Łapach? Nikt nie był w stanie narzucić mu absolutnie niczego. Jednak Raven o tym nie wiedział - a przynajmniej jeszcze nie wiedział. Czas pokaże, czy kiedykolwiek będzie miał okazję dowiedzieć się... Na razie... Na razie pozostawało mu odpowiedzieć na słowa które skierował ku niemu "pobratymca" Onurisa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Wto Paź 29, 2013 7:41 pm

Odpowiedź stworzenia zatrzęsła jego umysłem. Co prawda subtelnie...Znał to uczucie. Onuris również komunikował się w podobny sposób. Ten gad był inny...Biło od niego innym nastawieniem niż od jego pobratymca. Raven starał się rozmawiać z nim jak z Onurisem. Może i to błąd, ale to również jedyny punkt odniesienia dla dhampira.
- Dla mnie coś znaczą. Tak samo jak znajomość z Twoim pobratymcem znaczy coś więcej, niż sam fakt jej istnienia.
Odparł. Nie czuł strachu, czy skrępowania. Mimo to trzymał dystans. To Widmo jest inne. Raven jeszcze nie wie, jak bardzo inne od jego pobratymca. Może się o tym dowie, lecz to się dopiero okaże.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Wto Paź 29, 2013 8:11 pm

NPC - Ankylon Storyline

/-Co więc wiesz o Onurisie? O Widmach?/
Zapytał, spoglądając dalej na Ravena z góry. Mógł opuścić swój łeb - jak często czynił to Onuris - ułatwiając dwunogą rozmowę z sobą. Jednak nie uczynił tego. I nie zamierzał uczynić. Ta sytuacja jasno podkreśliła jego stosunek do tego pół wampira, jak również zaznaczała dokładniej równowagę sił - albo raczej jej brak. Ten osobnik nie należał do najmilszych przedstawicieli swej rasy. Ciężko było wkupić się w jego łaski, jednak czy było warto? Wielu wyraziło by swe poglądy na różne sposoby... Bo jak dotąd nikomu nie udało się dotrzeć za daleko w tych relacjach. Samiec stał wyprostowany, strasznie poważny - nawet nie drgnął - jedynie oddychał... I obserwował swojego rozmówcę. Na horyzoncie zaczęło robić się widno, słońce zaczęło już wstawać - czyniąc tego wielkiego gada bardziej zauważalnym dla otoczenia. Jednak do tego czasu miał jeszcze co nieco... Nie wspominając już o fakcie, że to Widmo nie przejmowało się faktem - czy ktoś go zobaczy i padnie na zawał, czy też może jego egzystencja pozostanie wielką tajemnicą - jak dotychczas. Były zakątki świata, gdzie był rozpoznawalny - a były i takie, gdzie go nie znano. Jak na przykład ta planeta.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Paź 30, 2013 10:05 am

- Że jest istotą mądrą. I był moim towarzyszem. Lecz pewna siła go...opętała. Mroczna siła... O Widmach wiem, że są. Nie powiedział mi o Was więcej, niż uważał za stosowne. Wiem na tyle dużo by wiedzieć, że jesteś inny od niego. W takim momencie zwykł opuszczać łeb.
Odparł, patrząc na gada tak samo niewzruszony jak wcześniej. Słońce zaczęło wstawać... Noc się kończyła, ustępując pola jutrzence. Okolica była na tyle odludna że mało kto ich tu zobaczy. A nawet jeśli, to dostanie zawału widząc "dinozaura". Powiedział tajemniczemu rozmówcy tyle co wiedział, czyli tyle co nic. Cóż, nie miał prawa wiedzieć więcej.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Paź 30, 2013 4:42 pm

NPC - Ankylon Storyline

/Sugerujesz, że się tobie kłaniał?/
Odparł gad, niskim głosem, przepełnionym ciekawością. Ankylon po prostu tak nie zwykł robić, choć raczej domyślał się o co chodzi - a jego odpowiedź była grą słowną skierowaną na Ravena. Słowa tego osobnika nie wywarły na Widmie żadnego wrażenia. Z resztą Egzekutor wiedział o czymś, o czym pół wampir nie wiedział. Pytanie z resztą po co to Widmo się tutaj zjawiło? A no cóż, Ankylon miał ukryty cel o którym Raven nie wiedział - i właśnie go realizował. Fakt, że Onuris nie powiedział o widmach za dużo, w żaden sposób nie był również dziwny. W końcu sposób nazewnictwa ich rasy nie wziął się znikąd. Widma pojawiały się i znikały w niewyjaśnionych okolicznościach - a ich działania były szybkie... I zabójczo skuteczne. Teraz pytanie - jak Raven wyciągnie się z tej gry słownej... W sposób sensowny, tak - by nie dać Widmu kolejne sugestii do tej jakże przyjemnej gry słownej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Paź 30, 2013 7:29 pm

Na pytanie Widma przekręcił głową w przeczącym geście.
- Był moim towarzyszem, nie podwładnym. Ukłon wobec mnie to ostatnia rzecz, jakiej bym się po nim spodziewał. Nazwałbym to pomocą dwunogowi w rozmowie. Pytanie pozostaje...Skąd Ty się tu wziąłeś i jak się zwiesz... I czy wiesz coś o Onurisie?
Odpowiedział, jednocześnie zadając pytanie. Świadomie próbując zdobyć jakąś inicjatywę w tej...grze. Był cały czas opanowany...Gdyby spotkał go nie mając wcześniejszych doświadczeń, raczej w ogóle by nie podszedł do rozmowy. Albo podszedłby do niej jak ostatnia sierota. Na szczęście jest starszy o własne doświadczenia. Przestąpił z nogi na nogę, nie zmieniając pozycji. Nadal wpatrywał się w oczy które najbardziej przypominają mu żarłacza białego...
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Paź 30, 2013 10:02 pm

NPC - Ankylon Storyline

/Podwładnym? Nie ma Widma które kiedykolwiek było czyimś sługom. Nie było - i nie będzie./
Rzucił na początku. Gad skierował swój wzrok przed siebie, a następnie minął Ravena - ruszając prosto. Jaszczur poruszał się w sposób płynny - można by rzec, że wręcz majestatyczny. Niesłyszalnie, a zarazem spokojnie - jakby z pełnym luzem. Kroczył powoli, nie patrząc pod własne nogi. Maszerował tak do momentu, aż dotarł w końcu do niewielkiej rzeki znajdującej się w tym miejscu.
/Onuris nie żyje. Zginął kilka godzin temu w walce, broniąc swego towarzysza./
Odparł i zamilkł na chwilę. Egzekutor nie był tak "stadnym" stworzeniem - jak inne Widma. O ile same Widma można było nazwać istotami w jakikolwiek sposób stadnymi. Egzekutor był typowym samotnikiem - raczej nie przywiązywał się zarówno do innych istot - jak i do samych Widm. Niemniej jednak sam nadal był Widmem - mimo swej ciemnej natury. Sprawiło to, że choć nie dało się tego w nim wyczuć - a nawet inne Widma nie były w stanie dotrzeć do tych emocji - to jednak ból po starcie brata krwi był odczuwalny - jak u każdego Widma. Nie były to tak potężne emocje jak na przykład te, które miotały w takich chwilach ludźmi.
/Egzekutor Ankylon. Spełniam ostatnią wolę mego brata-krwi, gdyż wyczuł on, że zagrażało tobie niebezpieczeństwo. Miałem ustrzec ciebie przed śmiercią./
Odparł sucho, mówiąc niczym najemnik który wykonał swoje zadanie z serii "codzienność". Ta prośba była jednak nietypowa - Ankylon nie zwykł przejmować się losem pospólstwa śmiertelników. Jednak w tym wypadku, nie chodziło o jego własne ideały - lecz o ideały innego Widma, prośbę konającego brata. Jak miałby odmówić? Mógł, jednak moralność Widm nie pozwała mu na to. Niezależnie od tego jak bardzo ciemna strona okaleczyła jego duszę, zawsze był, jest i będzie Widmem. Jaszczur nadal jednak nie wyglądał na wzruszonego. Wzrok nadal pusty, wyraz pyska nadal spokojny, obojętny. Jego ogon był opuszczony ku ziemi, nawet nie drgnął.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Paź 30, 2013 10:47 pm

Zdziwił się początkowo...Wszak powiedział, iż Onuris nie był jego sługą. Kiedy Widmo poruszyło się, śledził je wzrokiem. Widział w nim siłę, majestat...Ktokolwiek to był, coś znaczy w szeregach tych zagadkowych, prastarych gadów.
Dopiero to, co powiedział potem uderzyło w Ravena. Uderzyło, bo obiecał Onurisowi że go wyciągnie z opresji...Zawiódł. Niby przywykł do tej myśli...Że nie zdoła uratować wszystkich...Lecz to było inne. Zaufał Onurisowi...Powstała w nim więź jaką zwykło się mieć między żołnierzami. Poczuł najzwyczajniejszy ból...Słysząc iż jego towarzysz zginął, opuścił głowę, patrząc w ziemię...
-Zawiodłem go zatem...
Wyszeptał. Nic więcej...Poczuł gorycz. I gniew. Skierowany przeciw sobie, nie temu co mogło zabić jego towarzysza. Był wściekły na to, że nic nie zrobił. Że zawiódł.
- Dziękuję, Egzekutorze.
Powiedział po długiej chwili. Wolał zwrócić się do niego tytułem, aniżeli imieniem. Nie słyszał, aby Ankylon chciał być nazywany po imieniu. Czyli cały ten czas, pod siedzibą bractwa, on tam był...Już wyobrażał sobie, co by się stało gdyby Widmo włączyło się do tamtej szarpaniny...Strach pomyśleć.
- Chcę pomścić jego śmierć...Jestem mu to winien. I Tobie, że zadałeś sobie trud.
Dodał nagle, podnosząc głowę. Nie dlatego że mógł, ani musiał. Chciał i musiał. Czuł się do tego zobowiązany. Nie miał broni, ani planu...Lecz chciał. Po prostu. Odwzajemnić poświęcenie. Nie po to, by się pokazać, tylko dlatego, że tak trzeba....
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Sro Paź 30, 2013 11:09 pm

NPC - Ankylon Storyline

/Nie bądź głupcem. Posiadamy moc daleko przekraczającą twoje wyobrażenia. To co go zabiło, było od niego silniejsze. Mógłbyś co najwyżej podzielić jego los. Zabójcę spotka kara, już niedługo./
Odparł, nie odwracając się nawet do Ravena. Słowa tego wampira były wypowiedziane w zbyt dużym przypływie emocji. Widma nie ingerowały w sprawy byle kogo, pionków. Onuris zginął z ręki potężnego przeciwnika, a odpowiednie osoby już zajmowały się jego zwalczaniem. Egzekutor również dołożył swoje trzy grosze... Inaczej po prostu nie daliby rady. Nie ma to resztą jak delikatnie pomóc jednej z walczących stron... Osłabiając tą drugą tak, by nikt nie był w stanie tego odczuć. Teleportacja nie była czymś, co pozwalało uciec Widmu. Zwłaszcza, gdy tym Widem był Egzekutor. Im się nie uciekało, praktycznie nie było istot które mogły tego dokonać.
/Trud? Dawno nie widziałem przedstawiciela smoczej rasy... Zwłaszcza tak potężnego. Szkoda, że przynależy do grupy istot opanowanych... Liczyłem na pokaz smoczej siły./
Odpowiedział na słowa odnośnie zwracania mu jakiegokolwiek długu. Jakoby Ankylon realnie czegoś dokonał względem Ravena. Zachwycał się smokiem i jego siłą? Nie, on wyczuwał potencjał magiczny tamtego gada, jednak nie był to dla niego jakiś zaślepiony przykład doskonałości. Niemniej jednak - obejrzeć od czasu do czasu, jak istota wyższa poniewiera nic nieznaczącymi śmiertelnikami. Czyż to nie piękny widok? Gad odwrócił w końcu swój łeb i skierował swe spojrzenie na swego rozmówcę, obserwując jego reakcję. Cóż, czuł jego uczucia, jednak obserwacja również potrafiła być ciekawa. Przy Egzekutorze zawsze istniał ten jeden, prosty problem. Potrafił on słyszeć myśli otaczających go istot - oraz świetnie rozpoznawać ich uczucia, niczym swoje własne. Nie zatracał się w tym jednak nigdy. Na dobrą sprawę - wystarczyło przy nim stać, by móc się z nim porozumieć. Nie trzeba było nawet nic mówić. On świetnie wiedział o czym się myślało - oraz jakie ktoś miał samopoczucie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Czw Paź 31, 2013 8:46 am

- Rozumiem...Lecz mimo to pozostaje we mnie chęć dołożenia do tego swoich 3 groszy.
Odparł. To naturalna reakcja, kiedy śmiertelnikowi zabije się kogoś dobrze znajomego. Chce go pomścić, chociażby w najmniejszym zakresie. Ważne, że dołoży do tego swoje trzy grosze. Albowiem to sprawa osobista...Lecz z drugiej strony rozumiał słowa Widma...Miał okazję poznać szczyptę ich możliwości. Z zimnego, kalkulującego punktu widzenia, Raven nie miał po co się tam pchać. Na słowa o smoku, uśmiechnął się w duchu. Sam chciał zobaczyć pełny potencjał Sauriana. Zwłaszcza że ich "towarzysze" dosłownie prosili się o anihilację. Teraz wie, że jeśli ich spotka, to ich pozabija.
- Trud obserwowania śmiertelnika. Widać po Tobie, że nie robiłeś tego z entuzjazmem...Chociaż technicznie rzecz ujmując nie jestem śmiertelnikiem. I szczerze mówiąc również chciałem zobaczyć uwolnioną furię tego smoka... Ci mutanci sami się o to prosili. Teraz po prostu na nich zapoluję.
Dodał, w myślach dokończając słowami "Jeśli ulepszę uzbrojenie". Nie miał go na chwilę obecną. Broń, pancerz - Wszystko do poprawki. Musiał się przygotować na ten nowy typ przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Pią Lis 01, 2013 11:55 pm

NPC - Ankylon Storyline

Egzekutor powoli odwrócił się w stronę swego rozmówcy, podchodząc do niego bardzo powolnym - lecz płynnym krokiem. Zmniejszył tą odległość, kiedy to tamten przemawiał do niego. Czarne ślepia widma nadal obserwowały Ravena bacznie - jakby zaraz miały go dosłownie pochłonąć. Gdy mężczyzna przestał mówić - stało się coś... Dziwnego. Raven został nagle przewrócony i wgnieciony w ziemię przez prawą łapę widma - które stanęło nad nim - nie robiąc sobie prawie nic ze swojego ciężaru i po prostu wbijając go w ziemię. Jaszczur spojrzał tak na niego z góry - nadal z tym neutralnym, pustym wyrazem pyska. Czarne ślepia nie pozwalały nawet odczytać jakichkolwiek emocji. Wszelkie próby podniesienia się - odepchnięcia go od siebie - schodziły na nic. Egzekutor miał po prostu za dużą masę - i jeszcze większą siłę - by Raven mógł się z nim tak mierzyć. Najgorszym pytaniem jakie można było zadać - było to, skąd wzięła się łapa tego gada? W jednej chwili wszystkie stały na ziemi - w drugiej Raven leżał już pod jedną. Zupełnie jakby jego ruch został wykonany z prędkością niezauważalną dla oka dhampira. Egzekutor nie wydawał się również specjalnie delikatny. Pazury widma opierały się wraz z łapą - na ciele Ravena, przecinając już materiał jego ubrania.
/Tylko dlatego, że żyjesz trochę dłużej - nie oznacza, że nie można ciebie zabić./
Rzucił nagle, nadal spokojnym - lecz dobitnie przekonującym głosem.
/Zechcesz się przekonać?/
Zapytał, a mięśnie pazurów spięły się, przebijając całkowicie materiał i prawie - przebijając się przez skórę. Raven mógł poczuć wyłącznie ukłucia - widmo miało niesamowicie dobre wyczucie własnej siły obraz broni - którą były jego pazury. Widać Ankylon nie uznawał tolerancji istot pokroju Ravena - do uważania się za coś wyższego, niż realnie - dla tego widma - byli. Należało więc pomyśleć - jak wyjść z tej sytuacji... Żywym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: The Abandoned Yonkers Power Station   Today at 2:18 am

Powrót do góry Go down
 
The Abandoned Yonkers Power Station
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: