Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 11:16 am

Klik

- - - - - -

Ubrany w bordowy garnitur, z wiszącym na ramionach czerwonym płaszczem mężczyzna wszedł do lokalu, stukając o marmurową posadzkę końcem trzymanej w ręku laski. Oparł ją o barek, a sam usiadł przy nim. Nie wyglądał najlepiej. Kiedy szedł, to nogi mu drżały, a gdy usiadł, wyraźnie zbladł. Zakręciło mu się w głowie. Zacisnął powieki i wziął głęboki oddech.
- Kawy. - Odezwał się swoim zimnym, eleganckim głosem. - Mocnej kawy. - dłonie w rękawiczkach ułożył na kolanach i wziął jeszcze kilka głębokich, orzeźwiających oddechów. Trenował. Dziś po raz pierwszy od dawna trenował się w magii. I to był cholernie głupi pomysł. Ręce miał poparzone i dlatego założył te rękawice, które w żadnym stopniu nie łagodziły bólu. Był twardy, nie takie rzeczy już przeżył. Zacisnął zęby. Chciał tylko wypić kawę, wrócić do domu i położyć się spać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 3:51 pm

Niby kręciła się po Nowym Jorku już od roku a wciąż czuła się jak w kompletnie obcym miejscu. Drzwi do kawiarni otworzyły się, czemu towarzyszył cichy dźwięk dzwoneczków uwieszonych na ich szczycie. Amelia od razu ruszyła w kierunku baru, za którym stała kelnerka. Nie miała więcej niż trzydzieści pięć lat i była bardzo miła. Zwłaszcza, że to nie pierwszy raz z rzędu gdy brązowowłosa wpadała tu, zamawiając zawsze to samo. Kobieta uśmiechnęła się do małej uciekinierki.
- To samo co zwykle, mam racje? - Speszona panienka McColin pokiwała delikatnie głową, na jej policzki wystąpił delikatny rumieniec.
- Dziękuję.. - Odpowiedziała cicho, nieśmiało odwzajemniając uśmiech, po czym ruszyła do 'swojego' stolika. Znajdował się przy oknie, ale na uboczu. Kiedy przy nim siadła, wyjęła z torby malutki netbook oraz okulary w pełnej oprawce. Włączyła go i zaczęła sprawdzać strony internetowe, na których ostatnio prowadziła intensywne poszukiwania. Od kilku dni pogoda na dworze nie rozpieszczała, więc już nie mogła jak dawniej sępić wifi w okolicznych parkach. To jeden z ważnych powodów, dla których odwiedzała kawiarenkę tak często. I choć dookoła pełno było podobnych lokali, właśnie tu czuła się najlepiej. Minimalistyczne, lecz przyjemne wnętrze, cicha muzyka klasyczna płynąca z głośników przy suficie...
Deszcz i ciemne chmury działały przygnębiająco na każdego a Amelia nie stanowiła wyjątku. Wielokrotnie zastanawiała się, czy poszukiwanie kogokolwiek w tak wielkim państwie ma sens. Do tego dochodziła tęsknota za młodszą siostrzyczką, z którą nie mogła nawiązać kontaktu. Gdyby to zrobiła... Kochała ją bardzo ale wiedziała też, że na pewno powiedziałaby matce, dokąd uciekła. Nie chciała wracać, ale pragnęła przytulić się do siostry, albo chociaż ją zobaczyć.
Po kilku minutach kelnerka przyniosła do stolika gorącą czekoladę. Błękitnooka podziękowała grzecznie i zaczęła przeglądać pocztę. Nic, jak każdego dnia odkąd rozpoczęła swe małe śledztwo. Pierwsze miesiące przynosiły jej tylko szczątkowe informacje, które po sprawdzeniu okazywały się nieprawdziwe a kiedy próbowała poszukiwań wprost, nie tylko przez portale społecznościowe, zgłosiło się wielu mężczyzn, ale zainteresowanych zupełnie innym typem znajomości niż chciała. Amelia spoważniała i skierowała wzrok na zalane deszczem ulice Nowego Jorku. Ponure i ciemne, mimo godzin wczesnopopołudniowych.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 4:05 pm

Gdy dostał kawę podziękował uprzejmie i upił łyka. O tak. Tego było mu trzeba. Po chwili w oczach zaczęły mu tańczyć czarne kropki. Zaklął pod nosem, zapominając całkowicie o ludziach siedzących wokół niego. Przetarł powieki dłońmi. Nic. Niech to szlag. Wyjął z kieszeni płaszcza fiolkę, wyjął z niej jedną, małą, białą tabletkę i połknął ją, popijając gorącą kawą. Był już za stary na to wszystko. Na tą całą magię, na te wszystkie treningi...
Jego uwagę przykuła młoda, samotna dziewczyna, która weszła do lokalu. Zazwyczaj takie panienki przychodziły tu w towarzystwie trzech, czy czterech koleżaneczek i gadały jedna przez drugą. Ta jednak zachowywała się inaczej. Usiadła sobie cicho w swoim kąciku. Eliott cenił sobie cichą, dobrze wychowaną młodzież, dlatego posłał jej delikatny uśmiech, gdy tylko zauważył, że jej błękitne oczy spotkały jego twarz.
Te błękitne oczy... O tak, pewnie i by zwrócił na nie uwagę, gdyby nie fakt, że w oczach dalej go mroczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 4:20 pm

Znów, na kilka długich chwil zamknęła się w krainie swoich myśli. Głównie skupiała się na dwóch rzeczach: wynikach poszukiwań i magii jako ogólnikowi. Każdego dnia zastanawiało ją, ile osób oprócz niej to potrafi. Anglia, w porównaniu do na przykład państw Bliskiego Wschodu, Chin lub Ameryki, to spokojne miejsce. Prawda, zdarzają się tam czasem jakieś zamieszki, ale nic poważnego lub spektakularnego jak najazd obcej formy życia na Ziemię. Zawsze śmiała się, że każdy film science fiction mówiący o inwazji kosmitów musi się toczyć w USA i nie spodziewała się, by w prawdziwym świecie takie rzeczy również rozpoczynały się tam. Co za szok.
Przypomniała sobie o zamówionej czekoladzie, dlatego też chwyciła filiżankę w szczupłe, zadbane dłonie. Była ładna, z białej porcelany ozdobionej błękitnymi dekoracjami wykonanymi ręcznie. Doceniała takie drobne piękności. Biorąc łyk ciepłego, gęstego i słodkiego płynu uniosła wzrok na ekran w wyrobionym odruchu sprawdzenia czy nic się nie zmieniło. W tej samej chwili do środka weszło kilka osób, które obdarzyła szybkim spojrzeniem, starając się by nikt nie pomyślał, że za bardzo się gapi albo jest jakaś dziwna. Skierowały się do stolików i dopiero wtedy dostrzegła mężczyznę, siedzącego w oddali, nie dokładnie na przeciwko ale tak, że dobrze się nawzajem widzieli. Uśmiechał się, na co Amelia mogła zareagować tylko w sobie znany sposób. Speszyła się. I po raz kolejny starała nie gapić za bardzo, więc nawet nie wiedziała za bardzo jak wyglądał jegomość. Na pewno był ubrany w szkarłat i to zapamiętała. Szybko uniosła spojrzenie, odwzajemniła nieśmiały uśmiech i równie błyskawicznie postarała zająć się swoimi sprawami. Serce waliło jej prawie jakby nabawiła się ataku paniki. Nie miała wszak pewności, że to nie jakiś wynajęty przez rodzinę poszukiwacz zagubionych owieczek. Ach, pewnie przesadzała... musi się uspokoić. Kilka głębokich wdechów i jeszcze jeden łyk czekolady powinny załatwić sprawę.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 4:31 pm

Warknął coś pod nosem, gdy grupa ludzi zawitała do kawiarni. Właśnie tacy, jakich nienawidził - głośni, zajęci tylko sobą i nie przejmujący się w najmniejszym stopniu, że osoby siedzące wokół wcale nie mają ochoty słuchać, co przydarzyło się jednemu z nich poprzedniego wieczora, albo jaką inny ma fajną dziewczynę.
Amelia zainteresowała go, skutecznie odciągając uwagę starego zrzędy od siedzącej nieopodal hałastry. W USA wszyscy byli otwarci i to właśnie tutaj najczęściej odpowiadano Ci uśmiechem na uśmiech. Przynajmniej znacznie częściej, niż w Londynie, gdzie ludzie tylko ścigają się, który wyżej zadrze nosa. Nie spodziewał się, że uśmiechając się do dziewczyny onieśmieli ją. Pogładził swoją kozią bródkę.
- Panie Wells? - odezwała się kelnerka.
- Tak? - mocno brytyjski akcent odbijał się w głosie Eliotta nawet przy tym jednym słowie.
- Nie wygląda Pan najlepiej... Może niech Pan wróci do domu.
- Moja droga, jestem już dorosły. Mimo to dziękuję za troskę. - starał się to powiedzieć jak najuprzejmiej, ale mocno zirytowała go uwaga kobiety. Nienawidził swoich słabości...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 4:50 pm

Przybyli usiedli w rejonie, w którym siedziała, choć tak jak zwykle prosiła w myślach aby wybrali jakieś bardziej oddalone miejsce. Niestety. Mimo usilnych starań, nie mogła już ponownie skupić się na pracy. Dookoła zrobiło się o wiele za głośno, na tyle by pisząc cokolwiek błękitnooka musiała marszczyć brwi i powtarzać sobie pod nosem po trzykroć każde zdanie, by przypadkiem nie użyć powtórzenia albo nie napisać kolejny raz tego samego ale w innych słowach. Prowadziła dziennik i w zasadzie takie detale nie powinny być istotne - to żadna praca zaliczeniowa albo powieść - lecz Amelia lubiła zachowywać zasady pisowni przy każdej możliwej okazji, nawet w krótkich smsach ostatnio wysyłanych z rzadkością. Do tego wrodzona ciekawość raz po raz odciągała jej wzrok poza własny stolik, w kierunku mężczyzny ubranego w czerwień. Akurat rozmawiał z kelnerką, pomyślała więc sobie 'raz się żyje' i zdjęła okulary by móc lepiej przyjrzeć się nieznajomemu. Miała dziwne przeczucie, gdyż wiek mógłby się zgadzać... Żałowała, że tamto stare zdjęcie było tak wyblakłe i zniszczone, że praktycznie nie miała punktu odniesienia co do tego jak jej ojciec mógł teraz wyglądać.
Dostrzegła, że skończył rozmowę. W pośpiechu założyła szkiełka z powrotem na nos i wlepiła ślepia w ekran. 'Tutejsi' siedzący nieopodal zaśmiali się na jej widok i wymienili między sobą kilka niezbyt złośliwych uwag. Nie dziwiła im się bo doskonale wiedziała jak niedorzecznie się zachowuje. To tylko wzmocniło rumieńce na policzkach Amelii, już nie od ciepła panującego wewnątrz kawiarni a ze wstydu. Drżącą ręką uniosła filiżankę i wypiła więcej niż poprzednio. Jak tak dalej pójdzie zwróci na siebie o wiele za dużo uwagi, ktoś wspomni o niej na portalu społecznościowym a potem zacznie się nagonka, prosto z kochanego Londynu. Kilka miesięcy temu tak właśnie musiała uciekać z poprzedniego mieszkania.
Szybko wpisała w przeglądarkę 'kolorowe szkła kontaktowe'. Być może najwyższy czas ukryć te charakterystyczne tęczówki pod czymś bardziej zwyczajnym.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 5:05 pm

Coś w nim zawrzało. Okropny gniew obudził się w nim, gdy usłyszał, że grupa niewychowanych debili rozmawia między sobą na temat tej dziewczyny. Sam nie wiedział czemu, ale nie mógł tego tak po prostu zignorować. W jedną rękę wziął laskę, w drugą kubek gorącej wciąż kawy i wstał. Podszedł do zajmowanego przez nich stolika.
- Masz jakiś problem, stary?
- Tak. Wy jesteście moim problemem. Wypad. - zaśmiali się. Eliott nie miał zamiaru się bawić w niańkę, więc bez ceregieli wylał jednemu z nich we włosy cały kubek wrzącego płynu. Krzyk rozniósł się po lokalu, którego początkowy spokój i tak został już bezlitośnie zabity.
- Powiedziałem, wypad. - drugi, który wstawał z krzesła w przekonaniu, że podstarzały Brytyjczyk wiele mu nie zrobi bardzo tego pożałował, bo dostał laską w głowę, brzuch, między nogi, a ostatecznie w rzepkę. Trzeci, chyba nieco bardziej rozsądny wziął kolegów pod ramię i wyprowadził ich. Wyraźnie była to grupka dobrze znana w dzielnicy, i nie była to pozytywna sława, bo kilka osób, które jeszcze siedziały w kawiarni zaczęło klaskać. Eliott ukłonił się elegancko, wrócił na swoje miejsce i zamówił jeszcze jedną kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 7:36 pm

Patrzyła na to, co przed chwilą miało miejsce, w niemym zdumieniu zmieszanym z podziwem i maleńką odrobinką strachu. Grupa cwaniaków wybiegła z kawiarni tak szybko i głośno jak tu przyszła, poparzona, obtłuczona, ale na pewno nauczona co nieco o zachowaniu w miejscu publicznym. Kilka osób zaklaskało, mężczyzna wrócił na swoje miejsce i ponownie w lokalu słychać było tylko cichą muzykę.
Amelia czuła się niezwykle niezręcznie. Z jednej strony poczuwała się do swoistej odpowiedzialności za losy tamtej grupki, z drugiej była speszona jeszcze bardziej i nie wiedziała jak odpowiedzieć na bezinteresowną obronę jej osoby, którą otrzymała zupełnie niespodziewanie. W końcu gdyby nie zachowywała się jak ostatni odludek i dziwak chwilę wcześniej, zapewne nic by się im nie stało i dalej mogliby cieszyć się swoim towarzystwem. Mieli do tego takie samo prawo jak wszyscy, a że byli głośni... Gdyby zwróciła im uwagę jako pierwsza, wyszłaby na egoistkę, myślącą tylko o własnej wygodzie. Zawsze pod górkę i zawsze niestosownie, całe jej życie w kilku słowach.
Trochę jej zajęło, żeby pomyśleć o podziękowaniach. Niemal słyszała w głowie głos ojczyma, komentujący jaka to wolna i nieodpowiedzialna z niej panna i jak bardzo zadziera nosa. Przygryzła delikatnie wargę zębami, może miał rację i mimo starań rzeczywiście takie sprawiała wrażenie? Spojrzała do filiżanki, wypiła zaledwie jedną trzecią zawartości. Czekanie do wyjścia byłoby wielce niestosowne, więc zamknęła netbooka i schowała go do torby, dla bezpieczeństwa. To miała być krótka wymiana zdań ale złodzieje nie śpią i czyhają na takie okazje. Przemyślawszy wszystkie za i przeciw po raz nie wiadomo który, wstała w końcu i niepewnym krokiem ruszyła do stolika, zajmowanego przez ubranego w czerwień nieznajomego.
- Ja... ja dziękuję... - zaczęła, pesząc się momentalnie jeszcze bardziej niż kiedy uśmiechnął się w jej kierunku kilkanaście minut temu. Choć planowała patrzeć się mu prosto w twarz, nie była w stanie. Wbiła wzrok we własne splecione dłonie. Ponadto zdawało jej się, że mówiła za cicho. Zawsze ta sama sytuacja, mówiła albo za cicho, albo niewyraźnie. Jeśli ten człowiek poprosi ją o powtórzenie, chyba spali się ze wstydu... Po raz kolejny nie mogła mu się przyjrzeć dobrze, bo nie chciała wyjść na niewychowaną. Głupia, pomyślała o samej sobie, nie zachowuj się jak ktoś niezręczny społecznie. To Ameryka, tu nikt nie musi wiedzieć o twoich słabościach - Mo.. może mogłabym jakoś... - Poderwała nagle głowę i uśmiechnęła przepraszająco - Kupię panu kawę.
Jej głos zabrzmiał zaskakująco pewnie w porównaniu do bełkotu jaki uskuteczniła dosłownie parę sekund wcześniej, ale taka jej natura. Nie była głośna, preferowała spokój i ciszę, lecz jeśli wpadła na, w jej mniemaniu, dobry pomysł, wykonywała go z pewnością i zawziętością.
Podeszła szybkim krokiem do tej samej miłej kelnerki i, z już trochę mniejszą odwagą, poprosiła ją by przyniosła nieznajomemu dokładnie to samo, co sobie zamówił wcześniej. Zapłaciła z góry, przy okazji uiszczając rachunek za swoją gorącą czekoladę.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 8:47 pm

Nie chciał ani podziękowań, ani niczego innego. Pewnie i dobrze, że Amelia nie patrzyła mu w twarz, bo przybrał minę, jakby patrzył na idiotę. Nieco zbyt gruba brew powędrowała ku górze. Za co tu dziękować? Ona tylko dała mu pretekst do zrobienia tego, co sam miał ochotę zrobić już i niespełna dziesięciu minut. Nie zdążył nawet odmówić zapłacenia sobie za cokolwiek. Westchnął głośno.
Dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła go intrygować... Ten nagły wyskok pewności siebie... Sprawił, że miał ochotę poznać ją bliżej. Wydawała mu się być nie tylko przemiła, ale też niezwykle inteligentna. A rozmowy z inteligentnymi ludźmi to to, co Eliott lubił najbardziej. Rozmowa i partyjka szachów...
- Może chociaż usiądziesz ze mną na chwilę? - zaproponował, upijając łyk świeżej kawy. Jakoś nie żałował tamtego kubka, z przyjemnością potraktował nim durnego, napakowanego faceta, który zapewne pod poparzoną czaszką nie miał nic poza powietrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 9:26 pm

Zachowałaby się co najmniej nieodpowiednio, gdyby nie zgodziła się przysiąść do stolika. Wiedziała o tym bardzo dobrze bo wbrew pozorom jakie chyba stwarzała mieszkając w Londynie, otrzymała nienaganne wychowanie. Ojczymowi przeszkadzały jej częste rozmyślania przez które nie reagowała na to, co działo się dookoła i wypominał brak uwagi przy każdej możliwej okazji. Ale Amelia doskonale wiedziała jak powinna zachowywać się młoda panienka. Chcąc nie chcąc wróciła po swą ledwo tkniętą już-nie-gorącą-a-przestudzoną czekoladę i przysiadła się do stolika mężczyzny.
Nie miała właściwie żadnego wyboru.
Zdjęła okulary i schowała je do torby, po czym ułożywszy dłonie na kolanach wbiła w nie swój wzrok. Udało jej się spostrzec to i owo, na przykład akcent. Kojące było usłyszeć na obczyźnie znajome brzmienie, czy nawet specyficzne słownictwo, nie używane w Nowym Jorku. Zatęskniła za siostrą po raz kolejny, czuła delikatny ścisk serca i krtani, nad którym udało jej się zapanować z niecodziennym trudem. Dotarło do błękitnookiej, że przecież teraz rozmawia z osobą w wieku swojego ojca. Cholera, mogłaby właśnie siedzieć na przeciwko niego i nic nie wiedzieć. Ale nie chciała robić sobie nadziei, żadnymi dowodami nie dysponowała.
- Także tego... - wymamrotała pod nosem i nieśmiało uniosła spojrzenie, które zatrzymało się mniej więcej na wysokości, gdzie spod bordowego garnituru pod szyją wystawał kołnierz koszuli, dobrego gatunku. Nie lubiła patrzeć ludziom w oczy, bo mogliby odebrać to jako obrazę, lub co gorsza, wścibstwo.
Jeszcze jedna rzecz ją zastanawiała. Odkąd przekroczyła dziś próg kawiarni wydawała się być pozbawiona znacznej przewagi, jaką dawało jej kontrolowanie emocji. Nie potrafiła zachować spokoju, ręce cały czas zaciskały się na materiale spodni i puszczały go. Żeby je czymś zając, zdecydowała się wziąć łyk zamówionego napoju. Ponownie. Tak elegancka osoba jak ten mężczyzna musiała poprosić ją do stolika z czystej grzeczności. I słusznie, bo patrząc z boku na tą osobliwą parkę - gościa ubranego w nienaganny sposób oraz młodą dziewczynę w brązowej, jesiennej kurtce i zwykłych spodniach - różniło ich w zasadzie wszystko. Amelia tęskniła za bardziej eleganckim stylem ubierania, który dawał jej pewność siebie, lecz równocześnie zdawała sobie sprawę, że tylko dzięki maksymalnej nijakości może wtopić się w tłum mieszkańców Nowego Jorku bez obaw.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lip 09, 2013 10:22 am

Mężczyzna odgarnął grzywkę z czoła. Jego głowa przestała już boleć, widział wszystko dokładnie... To pewnie przeniosło się na nogi. U niego wszystko nigdy nie mogło być przecież okej. Zawsze coś musiało niedomagać. Upił łyk kawy, by nie dać po sobie poznać zmartwienia i obrzydzenia samym sobą, które to objawiły się w wykrzywieniu ust w dziwnym grymasie. Aby nie myśleć o tym, co się stanie, gdy już podniesie się z krzesła postanowił nakłonić młodą panienkę do wymienienia chociaż kilku zdań. Chciał się przekonać, czy rzeczywiście była tak inteligentna, na jaką wyglądała. W dodatku... Czuł od niej potencjał. Gigantyczny potencjał magiczny. Ciekawe, czy coś potrafiła, czy był to tylko nieodkryty talent, którym Bóg obdarzył ją cudem, nie mający w sobie żadnych korzeni. I tak się przecież zdarzało. Nieczęsto, ale się zdarzało. On sam znał dwie, albo trzy takie osoby.
- Jak się nazywasz? - zagadnął w końcu. No to się zgrali. Ona było nieśmiała, a on mało gadatliwy. Ta rozmowa będzie z pewnością niezwykle wręcz fascynująca... Z drugiej strony wolał cichą, nieśmiałą panienkę, niż ciekawską i natarczywą plotkarę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lip 09, 2013 10:52 am

No i pytanie padło.
Spodziewała się go już od dłuższej chwili, więc zdołała w porę zapanować nad nieśmiałością. O tyle o ile, gdyż ręce wciąż drżały Amelii, przeżywającej jedną z najbardziej stresujących sytuacji ostatnich miesięcy. Nie mogła odmówić mężczyźnie uprzejmości, lecz jeden Bóg wie jak ciężko w obecnych czasach obdarzyć zaufaniem.
Nieśmiało uniosła wzrok i odchrząknęła z lekka. Pozostawanie zbyt spłoszoną również mogło być odebrane nienajlepiej. I tak źle, i tak niedobrze.
- Florence Darcy... - Fałszywa tożsamość. Wyuczyła się jej na pamięć i teraz mogła przekonać niemal każdego, choć sama wciąż czuła się jak za uwierającą maską. Spojrzenie spoczęło na twarzy nieznajomego, po raz pierwszy właściwie. Chwilę potem dziewczyna przeżyła coś jak mini atak serca. Ten kolor oczu, tak intensywny i niespotykany zbyt często. Zaraz jednak skarciła się i zajęła filiżanką. Obracała ją delikatnie na spodeczku szczupłymi palcami. Wiek, odcień tęczówek.. to jeszcze niczego nie dowodziło. Może to tylko kolorowe szkła? Robiła sobie za wiele nadziei, zupełnie jakby życie nie przyniosło jej wystarczająco dużo bolesnych rozczarowań. - A pan jak ma na imię?
Uśmiechnęła się delikatnie, lecz już nie miała odwagi spojrzeć mu w twarz. W jej głosie również pobrzmiewał wyraźny akcent, którego nie starała się ukrywać. Była dumna ze swojego pochodzenia i nigdy nie zamieniłaby Londynu na żadne inne miasto.
Teraz to wyjątek. Są rzecz ważne i ważniejsze a do Nowego Jorku nie uciekła bez powodu.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lip 09, 2013 11:34 am

Florence... Ładne, eleganckie, dość rzadkie imię. Nie było na świecie rodu magicznego o nazwisku Darcy, więc uznał, że talent magiczny u tej dziewczyny jest nawet nie tyle nierozwijany, co nieodkryty. A szkoda, szkoda... To już trzecia młoda magini, którą świat utracił. Był pewien, że Elisabeth nie edukowała w tym kierunku ani Miriam, ani Elise. Chwila. Czemu znowu o tym myśli? Przetarł oczy wierzchem dłoni ukrytej w rękawiczce. Niech to... Wspomnienie twarzy tych trzech kobiet, najważniejszych kobiet w jego życiu niemal przyprawiło go o łzy. To już trzynaście lat... Trzynaście lat minęło, odkąd stracił wszystko, co kochał.
- Eliott. - odpowiedział krótko. W końcu dziewczyna pytała go tylko o imię. Spojrzał za okno. Ta ponura pogoda wcale nie poprawiała mu nastroju. Przywodziła na myśl piękny, chociaż wiecznie deszczowy Londyn. Czemu właśnie dzisiaj atakują go wszystkie te wspomnienia, których tak bardzo chciał się pozbyć? Wstałby i wyszedł z lokalu, tak po prostu, by wrócić do domu i to tak zagłębić się w myślach, nie strofując tym nikogo, ani nie zwracając na siebie uwagi, ale bał się, czy jak wstanie z krzesła, to nie upadnie. To tym bardziej zwróciło by na niego uwagę wszystkich siedzących w lokalu ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lip 09, 2013 12:14 pm

Amelia po kilku głębokich wdechach zdołała odsunąć nieracjonalne nadzieje na bok. W końcu logicznie rzecz ujmując w USA były tysiące osób z brytyjskim akcentem, błękitnymi oczyma oraz mających ponad czterdzieści lat. W pewien sposób nawet nabrała trochę pewności siebie. Nie mogła jak naiwne dziecko szukać znaków od losu na każdym kroku i interpretować każde najdrobniejsze zdarzenie na swoją korzyść. To nie tak działało.
Uniosła porcelanową filiżankę i wzięła łyk czekolady, która choć teraz ledwie ciepła, wciąż smakowała wyśmienicie. Zamknęła na moment oczy i uśmiechnęła pod nosem. Siostrzyczka zawsze robiła dobrą czekoladę, teraz prawie poczuła, jakby siedziały tutaj razem. Na pewno byłoby raźniej i może nie zachowywałaby się przy niej jak ostatni odludek. Postanowiła napić się jeszcze trochę, mocny zapach kakao aż się prosił by wbrew manierom wypić wszystko na raz i zamówić kolejny pyszny napój.
Mężczyzna przedstawił się.
Amelia otworzyła oczy i wbiła zaskoczony wzrok w twarz przed sobą. Eliott.
Po raz kolejny poczuła, że traci kontrolę. Ręce zaczęły jej drżeć, więc szybko odstawiła naczynie na spodek i zacisnęła je na materiale spodni. Spuściła głowę i starała jak mogła uspokoić przyspieszone bicie serca. Za dużo emocji i zbiegów okoliczności jak na jeden dzień. Z każdym głębokim oddechem czuła, jak wypuszczane powietrze drży, tak jak ona. Niemożliwe, uspokój się! Jakie są w końcu szanse, że nareszcie ci się udało?!
Wbrew pozorom wiedziała, że całkiem duże i to ją tak rozstroiło. Zacisnęła powieki. To na pewno sen, bardzo realistyczny ale sen. Zaraz obudzi się w małym, wynajmowanym mieszkaniu, sama i będzie sprawdzać pocztę w poszukiwaniu czegokolwiek. Właściwie, nawet jeśli to nie wymysł jej uśpionego umysłu, jakie są szanse że nie trafiła na naciągacza, który po prostu przeczytał kilka ogłoszeń i pomyślał 'nudzi mi się, to podręczę jakiegoś dzieciaka'. Ludzie byli okrutni.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Sie 04, 2013 1:11 pm

Po kilku minutach ciszy Wells zorientował się, że młoda pannica nie należy do najbardziej skorych do rozmowy. Chwycił więc pewnie laskę w jedną rękę, naparł na nią mocno i podniósł się na drżących nogach. Nawet nie było tak źle, kolana się pod nim nie ugięły. Ukłonił się elegancko młodej damie.
- Dziękuję za dotrzymanie towarzystwa. Ja już się będę zbierać. - i z tymi słowami, lekko kuśtykając podszedł do baru. Wziął pozostawiony tam wcześniej, czerwony płacz, zarzucił go na jedno ramię i wyszedł z kawiarni. Ale zatrzymał się tuż za drzwiami. Hałas miasta, jego problemy z oczami i niskie ciśnienie spowodowały, że zakręciło mu się w głowie. Oparł się plecami o ścianę. Czuł, że jeśli szybko czegoś nie zrobi, zaraz straci przytomność. Zaczął oddychać. Chciał jak najwięcej zimnego powietrza wdrążyć do swoich płuc, żeby otrzeźwić mózg.
- Cholera... - warknął do siebie. Czemu to zawsze jemu się przytrafiało, co? Mdlał jak byle jaka podniecona dziewica, która zobaczyła swojego największego idola. Uśmiechnął się pod nosem, chwaląc się w myślach za to jakże trafne i zabawne porównanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Sie 04, 2013 1:34 pm

Nie zrobiła najlepszego wrażenia. Czuła to i dlatego myślała o sobie jak najgorzej. Kiedy więc Eliott, mężczyzna mogący być teoretycznie jej ojcem wstał i ukłonił się kierując swe kroki do wyjścia, spuściła głowę w milczeniu. Nie potrafiła wydobyć z siebie głosu, zbyt wiele myśli na raz kłębiło się w jej małym, naiwnym rozumku.
Dostrzegła gdy podnosił się z miejsca, że mięśnie mu drżały niepokojąco, jakby w każdej chwili mógł się wywrócić, ale zaraz potem dość pewnie ruszył w kierunku wyjścia. Rzuciła za nim niepewne spojrzenie błękitnych oczu i również podjęła decyzję o opuszczeniu kawiarni. Nic jej tu już nie trzymało a ponadto pojawił się dziwny ścisk w okolicy serca, cisnący jej palące łzy pod powiekami. Całą swą determinację musiała przeznaczyć, żeby nie uronić ani jednej. Zapłaciła za czekoladę i założyła torbę na ramię.
Wyszła na deszcz. Czując na twarzy spadające gęsto krople, w końcu uległa. W takiej ulewie nikt nie dostrzeże czy krople na jej obliczu są słone, czy słodkie. Normalnie pewnie wykorzystałaby swoje.. umiejętności, aby deszcz omijał jej ciało dosłownie milimetr od niej, spływając jakby po niewidzialnej ochronnej warstwie. Teraz jednak stała i mokła, póki nie rozejrzała się po, spodziewała się, pustej ulicy. Zamiast tego dostrzegła opartego o ścianę, osuwającego się z każdą chwilą mężczyznę za którym wyszła. Coś ruszyło ją i jeszcze mocniej ścisnęło za serce oraz krtań, Amelia podbiegła do odzianego w szkarłat człowieka i podtrzymała go przed upadkiem.
- Nic panu nie jest?! - Spytała drżącym głosem od niepokoju i bezgłośnego płaczu. Patrzyła na niego uważnie, szczerze zmartwiona stanem zdrowia Eliotta. Nie wiedziała, co ma zrobić: czy to tylko omdlenie, a może zawał lub jakiś atak? Gdyby tylko ktoś był na ulicy, zaczęłaby wzywać pomocy. Lecz deszcz dudnił w ulicę, okna i parapety tak mocno, że tak czy inaczej nikt by jej nie usłyszał. Jedną ręką obejmując nieznajomego, drugą machnęła delikatnie, tworząc wcześniej wspomnianą barierę, oddzielającą ich od bezlitosnych kropel. Ta zaś zalśniła delikatnie błękitem, po czym zanikła, wtapiając się w otoczenie. Błękitnooka nie dbała o to, czy ktokolwiek widział co zrobiła. Zawsze mogła wmówić, że musiało być to złudzenie, przypadkowe załamanie światła...
- Proszę się na mnie oprzeć i oddychać powoli... - Powiedziała już cicho, spokojniej. Nie chciała wpływać swym zachowaniem na stan Eliotta.
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Sie 04, 2013 2:48 pm

Zaklął w myślach. Z kawiarni mógł wyjść dosłownie każdy, ale to musiała być akurat ta dziewczyna. Oczywiście. Spanikowała, tak, jak sądził i zaczęła robić zbyt wiele szumu. Zupełnie niepotrzebnie. On czuł się już znacznie lepiej, rytm bicia jego serca powoli wracał do normy, a przed jego oczami znów się rozjaśniło. A wtedy Amelia zrobiła coś, co go zaskoczyło... Stworzyła barierę. Więc jednak potrafiła czarować! Eliott nierozważnie zdjął rękawiczkę ze swoje prawej dłoni, odsłaniając znak rodziny Wells. Dotknął wytworzonej nad jego głową osłony. Dziwne. W dotyku była jak woda, ale nie dało się przez nią przebić palcami, jakby stwardniała, albo zamarzła? Ale była znacznie cieplejsza, niż lód. Jedno było pewne - była bardzo trwała. Dla niego już nie było różnicy, i tak był cały mokry, ale to był zdecydowanie kawał dobrej roboty, wymagający długotrwałego ćwiczenia.
- Co wiesz o magii? - zapytał, wciąż wpatrzony w dzieło młodej dziewczyny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Sie 04, 2013 3:22 pm

Amelia zadrżała, kiedy Eliott podniósł dłoń i dotknął jej bariery. Ze sposobu w jaki to zrobił widziała, że doskonale wie jak to się stało i najprawdopodobniej nie jest mu obca technika, którą do tego celu wykorzystała. Przełknęła ślinę. W razie problemów da sobie radę. Przynajmniej powinna.
Skierowała wzrok w miejsce, w którym zatrzymana w biegu woda zetknęła się ze skórą mężczyzny. Tam, na bolesnym poparzeniu i licznych bliznach, znajdował się symbol towarzyszący błękitnookiej odkąd ta tylko pamiętała. Zawsze kiedy jej się nudziło, kreśliła go w zeszycie, zupełnie bezwiednie i nieświadomie. Spuściła wzrok, ale wbrew pozorom, ogarnęło ją dziwne uspokojenie, dziewczyna rozluźniła się i opanowała.
Czy to możliwe, że jej poszukiwania skończyły się nareszcie...?
- Zapewne niewiele... - powiedziała cicho, ale bardzo pewnie. Amelia uśmiechnęła się pod nosem, z pewną melancholią. Siostrzyczka pewnie ucieszyłaby się, gdyby wiedziała co się stało, kogo spotkała. Chociaż nigdy nie dociekała tak jak ona, zapewne jej odczucia byłyby podobne. Wierzchem dłoni brązowowłosa otarła z oczu krople deszczu zmieszane ze łzami - Tyle, ile udało mi się wyczytać ze starych, ręcznie pisanych dokumentów, znalezionych przypadkiem.
Nie była pewna, czy może, ale ciekawość przeważyła nad rozsądkiem i dobrym wychowaniem. Opuszkami delikatnych, szczupłych palców, dotknęła znanego jej symbolu na ręce Eliotta. Musnęła ją tylko lekko, prawie niewyczuwalnie i zaraz je cofnęła, niepewna reakcji mężczyzny.
- Widziałam to... - mruknęła pod nosem. Często myślała na głos, rozmarzona. Teraz, kiedy się zorientowała, pospiesznie dokończyła zdanie, w panice ucinając temat. Wykorzystując fałszywą tożsamość nie była upoważniona do zadawania licznych pytań, na które poszukiwała odpowiedzi - ...gdzieś. Kiedyś. Nieważne, niech pan zapomni....
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sob Sie 10, 2013 6:56 pm

Spojrzał na swoją dłoń, gdy dziewczyna jej dotknęła. Ach, tak, ten symbol. Został mu wytatuowały na ręku w chwili, w której przejmował od matki władzę nad rodem. Kiedyś był on czymś godnym dumy. Teraz został niemal całkowicie przykryty przez stare i nowe blizny... Magia rodziny powoli w nim zanikała, tracił nad nią kontrolę za sprawą wieku.
- Ah, tak. W tych zapiskach mogło być coś o rodach magicznych. - założył rękawiczkę. - na przykład o rodzie Wells. To jego herb. A ja noszę go dumnie jako głowa rodu. - parsknął z pogardą. - Wymierającego rodu. - położył silny nacisk na pierwsze słowo. W chwili, w której stracił córki także Wellsowie stracili ostatnie istoty godne przejąć po Eliottcie jego funkcję. Sprytna i pewna siebie, nawet jak na tak młody wiek, Miriam wraz ze swoją młodszą siostrzyczką - niezwykle uroczą, chodź nieśmiałą Elise. Na pewno wyrosły na wspaniałe, młode kobiety.
- Jeśli chcesz umieć więcej, mogę Cię nauczyć. - zaproponował nagle, a potem sam ugryzł się w język. Ale już było za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sob Sie 10, 2013 7:21 pm

Amelia uśmiechnęła się delikatnie i pomogła stanąć Eliottowi pewnie na nogach. Nie mógł wiedzieć, że dzięki tym kilku krótkim zdaniom dowiedziała się więcej o swojej rodzinie więcej, niż przez całe swoje życie. Była mu wdzięczna, nie oczekiwała wiele tak czy siak. Fakt, że mimo wszystko budził w niej sympatię i wbrew pozorom był dla niej całkiem miły... to pewnie tylko dlatego, że nie znał jej tożsamości. Powód, dla którego zniknął z nich życia ani jej, ani zapewne tym bardziej siostrzyczce nie był znany: matka z ojczymem zawsze starali się jak najlepiej potrafili aby niczego się nie domyślały. Ale o ile w przypadku młodszej dziewczynki było to o tyle proste, że była bardzo podobna do matki, o tyle Amelia nie przypominała ani jej, ani 'ojca'. Co zaś się tyczy tego prawdziwego... mógł się chociaż skontaktować jakoś. Listem, może telefonem. Tymczasem żeby go spotkać, musiała uciec z tak zwanego domu, podszywać się pod obcych ludzi i oszukiwać każdego dnia, każdą osobę. Nie miała mu tego za złe, skądże! Przecież to nie tak, że był zmuszony je chcieć...
- To bardzo miłe, ale widzę że pan tak naprawdę nie ma tego na myśli. - Bystrymi, błękitnymi tęczówkami zlustrowała jego oczy. W swoich nie miała żalu ani złości, jedynie dziwny smutek, czający się gdzieś w oddali i będący jeszcze ukryty. - Poza tym, to byłoby chyba niesprawiedliwe i nieodpowiedzialne z mojej strony, jeśli pozwoliłabym panu na taki wysiłek.
Niespodziewanie po policzku Amelii spłynęła łza. Po niej następna i jeszcze kolejna. Dziewczyna patrzyła zaskoczona, jak kapały jej na dłonie a obraz rozmazywał się powoli, lecz nieubłaganie. Otarła je z twarzy, ale niewiele to dało.
- Bardzo przepraszam... naprawdę, nie rozumiem...
Powrót do góry Go down
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Sie 13, 2013 4:50 pm

Łzy dziewczyny w pierwszej chwili zaskoczyły mężczyznę, a zaraz potem... Rozwścieczyły go. W jego piersi zapłonął ogień tak niebezpieczny, jak czasem płonie na jego dłoniach. Nie był zły na nią. Był zły na siebie, że doprowadził ją do takiego stanu. Nie mógł wytrzymać widoku łez spływających z tych pięknych, niebieskich oczu, tak bardzo podobnych do jego własnych...
***
-Miriam! Miriam! Czekaj, nie biegnij! Miriam, uważaj! - mała dziewczyna niemal stoczyła się ze schodów, gdyby nie to, że jej ojciec złapał ją w ostatniej chwili. natychmiast porwał ją w ramiona. Jego serce biło jak szalone. Co by było, gdyby spadła i coś sobie zrobiła? Tulił ją mocno, głaszcząc po głowie, a wtedy dziewczynka się rozpłakała. To naturalne. Była przestraszona sytuacją, tym, że mężczyzna krzyczał. Eliott uśmiechnął się do niej delikatnie i starł łezki z jej zaróżowionych policzków.
- Nie bój się, Ślicznotko. Tatuś zawsze obroni swoją Małą Księżniczkę. Zawsze.

***
Te wspomnienia zaatakowały go równie niespodziewanie, co wściekłość. Prawą ręką, tą, na której nie miał już rękawiczki, kciukiem starł łzę z policzka dziewczyny. Niemożliwe... Oszalał, z pewnością oszalał. Już kiedyś tak miał, że w każdej małej dziewczynce widział swoje córki. Ale ta tutaj... Jej oczy, jej rysy twarzy... Dlaczego wcześniej tego nie zauważył? Z drugiej strony, czy Miriam nie powinna być teraz w Londynie?
- Nie bój się, Ślicznotko. - powiedział zduszonym głosem. W jego gardle była wielka kula, która powstała, ponieważ próbował zatrzymać łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Sie 13, 2013 6:45 pm

*Głupia, głupia, tak bardzo głupia!* - Pomyślała Amelia, próbując jakoś uporać się z napływającymi do oczu łzami. Mrugała powiekami, próbowała głęboko oddychać ale czego by nie spróbowała, było nieskuteczne. Do tego czuła ponownie ten dziwny ścisk pod żebrami, który złapał ją już nie tylko za serce, ale powoli rozprzestrzeniał się w kierunku krtani chcąc odebrać jej mowę. Nigdy nie płakała, a przynajmniej nie pamiętała kiedy ostatni raz jej się to zdarzyło. Pewnie w dzieciństwie, bo maluchy często tak mają. Widziała gniew w oczach Eliotta i szczerze mówiąc, wystraszyła się. Miał powód być na nią zły że była tak nadgorliwa i uczepiła się go niemalże, chodząc za nim jak cień. Przygryzła wargę aż do krwi w nadziei, że być może to zahamuje płacz. Wówczas prędko doprowadziłaby się do jako takich pozorów opanowania i dała spokój mężczyźnie, o którym już nie wiedziała co myśleć.

Zamarła, kiedy uniósł dłoń i otarł słoną kroplę z jej twarzy. Poczuła dziwnie znajome uczucie, jakby w pewnym sensie przeżywała właśnie deja vu. Chciała myśleć, że to jej prawdziwy ojciec, ale tak bardzo bała się zawodu, kolejnej ubzduranej teorii i wyjścia na jeszcze głupszą dziewuchę niż już sprawiła sobie zapewne takie wrażenie w oczach błękitnookiego. Kiedy ten jednak odezwał się do niej cicho i delikatnie, rozpoznała podświadomie słowa, te same co wypowiedziane wiele lat temu. Wróciły wspomnienia, te które jej matka z charakterystyczną dla niej zapalczywością próbowała usunąć wmawiając Amelii nieprawdę...
Cholera, nawet imię...

Dziewczyna zaczęła drżeć i opuściła powieki, spod których popłynęły już niczym niepowstrzymywane łzy. Drobne dłonie zacisnęła w piąstki na materiale płaszcza. Tak bardzo chciała przytulić się do niego... nie miała już żadnych wątpliwości, że nareszcie po ponad roku od ucieczki i całej wieczności odkąd widziała go po raz ostatni, odnalazła ojca. Hamowało ją tylko wychowanie jakie odebrała, ale i ono wkrótce ustąpiło i dziewczyna, uważając by nie zachwiać równowagą słabego zdrowiem Eliotta, wyciągnęła ręce w jego kierunku, obejmując go i niepewnie przytulając. Nie otwierała oczu, bała się że jeśli to zrobi, obudzi się znów w wynajmowanym mieszkaniu, sama z pustką jaką pozostawił dający tyle nadziei sen.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pią Paź 25, 2013 7:27 pm

Temat potrzebny jest innym graczom, a obecne w nim osoby nie wykazują żadnej aktywności, dlatego zwalniam je z tego miejsca - jeśli znów pojawią się na forum, to mogą spokojnie uznać, że dostały ode mnie z/t i mają prawo pisać w innej lokacji.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pią Paź 25, 2013 7:52 pm

W chłodne dni takie jak ten, sporo ludzi postanowiło odnaleźć tymczasowe schronienie w ciepłych lokalach umieszczonych przy ruchliwej drodze. Z dala od zimnego wiatru, hałasu ulicy i przy filiżance gorącej herbaty lub kawy można było się choć przez chwilę zrelaksować. Odpocząć od zimna, porozmawiać z kimś, czy poczytać prasę. Nic dziwnego więc, że prawie każdej kawiarni był duży ruch, szczególnie w porze lunchu.
Właśnie w jeden z takich, w jednej z takich kawiarni, w trakcie jednego z tych momentów, w których znalezienie wolnego stolika staje się zadaniem niezwykle trudnym, Tommy postanowił wykorzystać okazję i nieco sobie dorobić. Z pieniędzmi lekko nie było, oszczędności powoli zaczynały się kończyć, a z czegoś żyć trzeba. Dlatego też młody, jasnowłosy chłopak aktualnie siedział przy jednym z nielicznych wolnych stolików i z nad kubka herbaty obserwował znajdujących się w pomieszczeniu ludzi, szukając odpowiedniego celu. Jeśli coś przykuje jego uwagę, raczej nie będzie mieć większych problemów z zarobieniem. Wystarczy przypatrzyć się gdzie pracodawca chowa swój portfel, potem przejść obok.. i ta dam! Są pieniążki na waciki.
Niestety, na jego nieszczęście, jakoś jeszcze nic ani nikt niespecjalnie rzucił mu się w oczy. Wcale go to nie cieszyło - hej, za herbatę też musiał zapłacić! Nie wyjdzie stąd póki nie znajdzie tymczasowego "pracodawcy".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pią Paź 25, 2013 8:07 pm

Na reszcie była sobota. Ruchika już miała dosyć poganiania na treningach, po czym przychodzenia do pustego apartamentu ciotki. Czułam się samotnie w tym wielkim mieście. Jedyną chwilą kiedy czuła się lepiej to w czasie rozmowy z Robertem.
Rozmyślając o propozycji pracy u mężczyzny na tych budowach, Avi weszła do kawiarni. Nie odczuwała w prawdzie zimna, nawet pomimo noszenia zwykłej bluzy, dżinsów i lekkich butów sportowych, miała jednak wielką ochotę wypić gorącą czekoladę. Zatrzymała się przy wejściu i wzrokiem zaczęła szukać wolnego stolika. Nie było. To stanęła w kolejce po zamówienie. Kątem oka jednak wyłapała chłopaka, który siedział sam przy stoliku i wyraźnie obserwował innych. Może to było zastanawiające, jednak Ruchika zwróciła uwagę na kolor jego włosów. Były takie jasne. Potrząsnęła głową i skupiła się na ladzie, gdzie trzymali ciastka. Pomyślała, że może jednak weźmie czekoladę i jakieś ciastko na wynos.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Today at 4:59 am

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: