Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Eliott



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 02/07/2013

PisanieTemat: Kawiarnia   Pon Lip 08, 2013 11:16 am

First topic message reminder :

Klik

- - - - - -

Ubrany w bordowy garnitur, z wiszącym na ramionach czerwonym płaszczem mężczyzna wszedł do lokalu, stukając o marmurową posadzkę końcem trzymanej w ręku laski. Oparł ją o barek, a sam usiadł przy nim. Nie wyglądał najlepiej. Kiedy szedł, to nogi mu drżały, a gdy usiadł, wyraźnie zbladł. Zakręciło mu się w głowie. Zacisnął powieki i wziął głęboki oddech.
- Kawy. - Odezwał się swoim zimnym, eleganckim głosem. - Mocnej kawy. - dłonie w rękawiczkach ułożył na kolanach i wziął jeszcze kilka głębokich, orzeźwiających oddechów. Trenował. Dziś po raz pierwszy od dawna trenował się w magii. I to był cholernie głupi pomysł. Ręce miał poparzone i dlatego założył te rękawice, które w żadnym stopniu nie łagodziły bólu. Był twardy, nie takie rzeczy już przeżył. Zacisnął zęby. Chciał tylko wypić kawę, wrócić do domu i położyć się spać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lis 11, 2013 5:54 pm

Jeżeli nawet odejście Ruchiki w jakikolwiek sposób poruszyło Emily, to nie dała ona tego po sobie poznać, z niezmienionym wyrazem twarzy odprowadzając dziewczynę wzrokiem aż do samych drzwi. Dopiero po jej wyjściu zwróciła się do pozostającego przy stoliku nastolatka, unosząc przy tym lekko brew:
-Mam nadzieję, że zjesz dwa desery, bo ja muszę niestety dbać o figurę, a szkoda by było, żeby lody się zmarnowały... Ale, ale! Wracając do poprzedniego tematu...- kobieta zawiesiła na moment głos, gdyż kelnerka zaczęła akurat wykładać na blat ich zamówienia. Kiedy już się oddaliła, Emily podjęła ponownie:
-Nie potrafię stawiać tarota, choć kiedyś kupiłam sobie o nim książkę. Jakoś nie miałam czasu się uczyć. Nie należę do sekty, nie wyznaję też żadnej religii, lecz uczciwie przyznaję, że patrząc na zdjęcia i nagrania Asgardczyków miewam chwile zwątpienia w ten mój ateizm. Jakieś ulotki mogłabym z kolei znaleźć, ale nie posiadam ich akurat przy sobie, musisz mi wybaczyć. W portfelu nie ma zbyt wiele, jednakże nie musisz się tym jakoś specjalnie przejmować... No, przynajmniej jeżeli zdecydujesz się pójść ze mną, bo wówczas pieniądze staną się twoim najmniejszym problemem. Zaciekawiony?- z tymi słowami skosztowała w końcu swoich lodów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lis 12, 2013 8:31 am

Tommy odprowadził nieco zaskoczonym spojrzeniem wychodzącą dziewczynę. Jej strata, jego dodatkowe lody. Nie będzie po niej płakać przecież. A i jego rozmówczyni nie wydawała się jakoś szczególnie tym przejmować... co w sumie chyba było dla niego pewnego rodzaju komplementem.
- Nie mógłbym pozwolić, żeby takie dobre rzeczy się zmarnowały - odparł jakże uprzejmie, przysuwając bliżej siebie jeden z talerzyków, ten z jego własnym zamówieniem.
A potem Emily postanowiła przyprawić go o mały zawał. Dzięki wszystkim bogom, serce miał akurat sprawniejsze niż u przeciętnego człowieka.
Powiedzieć, że chłopak zaliczył przysłowiowy opad szczęki wcale nie byłoby w tym momencie zwrotem przesadzonym. Przeciwnie - całkiem dobrze opisywał jego obecny stan. W końcu nie codziennie ktoś odpowiada na zdania, których nie wypowiadało się na głos, prawda? Prawda.
Przez ów fakt jasnowłosy dosyć szybko zapomniał o efektywnym wyjściu "swojej koleżanki" i lodach. No, może o lodach nie całkiem...ale zeszłym na drugi plan.
Tommy odkrył, że "nie myślenie" okazuje się być o wiele trudniejsze niż wcześniej przypuszczał. Tym bardziej, że jego myśli postanowiły w jakiś magiczny sposób akurat teraz skumulować się w jego głowie. Przynajmniej nie zaczął myśleć o czymś zawstydzającym, albo...
Nie, nie, nie, wróć.
Dając sobie jeszcze chwilę na przyswojenie informacji, Tommy wpakował sobie do ust sporą porcję lodów. Dopiero potem zerknął na kobietę uważnie, prawie ostrożnie.
- Dobra... o ile teraz mi powiesz, że jesteś wampirem wegetarianinem i ładnie pachnę, doprowadzając cię tym do szaleństwa... to tak, zaciekawiłaś mnie i jestem za tym, żebyś kontynuowała - odezwał się w końcu, faktycznie ciekawy co kobieta ma mu dalej do powiedzenia. Może dowie się czegoś więcej na temat tej sztuczki z czytaniem w myślach. I gdzie ewentualnie miałby pojechać, bo to też przyciągnęło jego uwagę. "Pieniądze staną się jego najmniejszym problemem". Nie był pewien, czy to brzmi bardziej obiecująco, czy groźnie - bo na "większe" problemy ochoty to on za dużej nie miał. Zdecydowanie nie. Starczy mu to, że musi jakoś zarobić na opłacenie pokoju i na kupienie jedzenia. Amen.
Ale akurat tego mogłaby mu w myślach nie czytać, czy jakkolwiek to robi. Zerknął na Emily ciekawie, wkładając sobie kolejną łyżeczkę pełną lodów do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lis 12, 2013 8:32 pm

Emily uśmiechnęła się promiennie, jeszcze przez kilka sekund zajmując się po prostu swoim deserem - dając tym samym jasno znać, że nigdzie jej się nie spieszy i może spędzić w tej kawiarni tyle czasu, ile tylko będzie potrzeba.
-Prawdę mówiąc prędzej poradziłabym ci zmianę wody kolońskiej, dezodorantu czy czego tam nie używasz na inny, bez urazy... Ale tak, wiem, że jesteś za- kobieta z wyraźnym namysłem wbiła łyżeczkę w lody, ale nie puściła jej, ani też nie nabrała na nią kolejnej porcji.
-W tej chwili na pewno zdajesz już sobie sprawę z istnienia całkiem sporej ilości osób o wyjątkowych uzdolnieniach. To nie są pojedyncze przypadki... I rzecz w tym, że nie wszyscy decydują się wykorzystywać swoje moce w służbie dobru i sprawiedliwości. Jeśli dodać do tego jeszcze kosmitów, przybyszów z innych wymiarów i całą resztę tego cyrku... To okazuje się, że ci zwykli przedstawiciele ludzkości stoją na z góry straconej pozycji. Wymagają ochrony. Pewnie, istnieje parę grup, które obecnie za to odpowiadają, no i indywidualiści pokroju Spider-Mana, ale po pierwsze: nie rozdwoją się i po drugie: nie będą z nami zawsze. Dlatego chcemy przygotować do walki nowe pokolenie obrońców. Zapewnić im trening i technologię, rozwinąć ich umiejętności- to powiedziawszy, Emily znów poczęstowała się swoim deserem.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lis 12, 2013 9:30 pm

Rada na temat zmiany dezodorantu zakwalifikowała się już chyba do rangi "ciosu poniżej pasa". Tommy doszedł do wniosku, że to musiał być odwet za porównanie do słynnego, błyszczącego wampira, więc ostatecznie uznał to jako okoliczności łagodzące i zranioną męską dumę odłożył na bok. No i za wcześniejsze sekty czy ulotki też mógł puścić uwagę Emily mimo uszu. Tak uczciwie będzie, o.
Na szczęście kobieta dosyć szybko przeszła do rzeczy istotniejszych, zmieniając temat na bardziej bezpieczny. Chyba, bezpieczny. Na pewno jednak Tommy mógł go określić jako interesujący.
Skinął głową w potwierdzeniu na wzmiankę o wyjątkowych zdolnościach. Chyba niewiele było osób, które jeszcze o tym nie słyszały, czy nawet nie miały z tym jakiegoś kontaktu. O sobie samym Thomas już nawet nie musiał wspominać.
Za to dalsza część wypowiedzi kobiety była jeszcze ciekawsza. Młode pokolenie obrońców... brzmiało ambitnie. I dosyć zabawnie. A treningi...
- Czyli... szukacie nastolatków z dziwnymi zdolnościami, żeby już teraz zacząć ich szkolić, tak? Na jakiś "oddział specjalny", który zastąpi obecnych Avengersów, Fantastyczną Czwórkę i innych, gdy już przejdą sobie na emeryturkę? - zapytał chcąc się upewnić, czy dobrze rozumuje. - Ambitne. Więęc... o ile dobrze rozumiem, ja - machnął łyżeczką, wskazując na siebie - też mam być w to jakoś zaangażowany, tak? I z ciekawości, jeszcze zanim zaczęłabyś wymieniać ewentualne korzyści, czy co tam masz przygotowane, tak zapytam... gdybym się nie zgodził, będę mógł stąd wyjść bez żadnych konsekwencji, czy będziesz mnie szantażować wiedzą na temat portfela Ruchiki? Bo pewnie wiesz o nim dzięki tej sztuczce z czytaniem myśli.
Może przechodzenie od razu do negatywnej strony pomysłu, nawet jeszcze przed złożeniem mu ewentualnej propozycji, nie było szczególnie mądrym posunięciem... ale Speed nie mógł nic poradzić na to, że do wszelkiego rodzaju sił specjalnych, społecznych i służbowych był nastawiony nieco negatywnie. Bo czemu by nie mieli wykorzystać przeciwko niemu jego małych problemów z prawem, skoro coś od niego chcą?
Jednak póki Emily odnosiła się do niego raczej uprzejmie, a nawet przyjaźnie, postanowił tylko wybadać sytuację,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lis 12, 2013 11:34 pm

Ciemnowłosa wysłuchała chłopaka w uprzejmym milczeniu, w tym czasie w dalszym ciągu zajadając się swoimi lodami. Raz czy drugi kiwnęła tylko głową, aby potwierdzić w ten sposób spostrzeżenia nastolatka, lecz poza tym - odczekała do końca jego wypowiedzi, aby dopiero wówczas zabrać głos:
-Nie zaprzeczam, że w takim wypadku tak czy siak wciąż będziemy obserwować twoje poczynania. Musielibyśmy być skończonymi idiotami, żeby na ciebie nie uważać... Biorąc pod uwagę co mógłbyś osiągnąć dzięki swoim zdolnościom, umyślnie albo i nie- przyznała, wzruszając przy tym nieznacznie ramionami. Jej spojrzenie powędrowało na moment w dół, na blat stolika, po czym znów się odezwała:
-A gdybym nawet chciała cię szantażować, to wierz mi - posiadam o wiele więcej materiałów, aniżeli tylko jeden portfel... I żeby nie było: nie grożę, to zwykła ciekawostka, skoro już sam spytałeś. Coś jeszcze czy jesteś skłonny wysłuchać reszty?- przechyliła głowę lekko na bok.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sro Lis 13, 2013 3:22 pm

Odpowiedź kobiety wydała się Speedowi raczej sensowna - i nawet chyba lepsza niż wcześniej przypuszczał. Skoro kobieta nie planowała go szantażować, to dobrze. Nawet jeśli mieliby go obserwować, czy kontrolować, chociaż nie szczególnie mu się to uśmiechało, może to być lepsze wyjście niż areszt. Albo co tam innego mogą wymyślić. Znaczy - o ile Tommy zdecyduje się wyjść, w końcu Emily jeszcze nie skończyła mówić.
Poza tym, jasnowłosy postanowił tę uwagę o obserwowaniu uznać za pewnego rodzaju komplement. Hej, nie każdego obserwują służby specjalne. Tylko elita ma taki przywilej, nawet jeśli niezbyt wygodny.
- Na razie chyba tyle. Proszę, kontynuuj. To co z tą grupą superbohaterów, treningiem..? - chłopak rozsiadł się wygodniej i wrócił do jedzenia lodów, przygotowując się grzecznie do słuchania. Resztę pytań postanowił dołożyć na potem. Tym bardziej, że być może w trakcie mówienia Emily od raz rozwiąże część z nich lub doda kilka kolejnych.
- I, nawiasem mówiąc, dzięki za lody. Nie pamiętam, czy już to mówiłem, czy też już to gdzieś tam w mojej głowie to znalazłaś, ale to w sumie ciekawy sposób na zachęcania do rozmowy - rzucił jeszcze raczej i dopiero potem zadowolony zajął się całkowicie słuchaniem. I jedzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sob Lis 16, 2013 7:23 pm

Emily uśmiechnęła się słodko na te podziękowania, sama kontynuując powolne czerpanie ze swojego pucharka, którego zawartość znajdowała się już prawdę mówiąc na wykończeniu.
-Nie ma sprawy. Sama miałam ochotę coś przekąsić, a w trakcie obserwacji nie mogłam, bo taki jeden Bliminse strasznie się uparł, żeby nie wnosić do samochodu żadnego jedzenia- wyjaśniła, wzruszając przy tym lekko ramionami i na moment wyglądając za okno. Zaraz potem powróciła spojrzeniem ku nastolatkowi.
-Zresztą i tak agencja mi za to zwróci. Raczej. Tak czy siak... W pobliżu miasta dysponujemy ośrodkiem treningowym, w którym oferuję ci zamieszkanie; oczywiście bez żadnych opłat, z zapewnionymi posiłkami i tak dalej. Szkolenie poprowadzą odpowiednio do tego przygotowani agenci. W tej chwili poza tobą przewidujemy jeszcze kilku innych członków drużyny, ale póki co nie powinieneś narzekać na zbyt wielki tłok. Oczywiście nie zamierzamy od razu wystawiać was na niebezpieczeństwo. Wszystko w swoim czasie; najpierw nauczymy was działać.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Lis 19, 2013 7:50 pm

- Zawsze możesz mi pokazać jakiegoś swojego gburowatego szefa, gdyby nie chcieli ci zwrócić za tę małą ucztę. Raz i dwa, dostaniesz mały zwrot... - uśmiechnął się niewinnie i jakże uroczo. W końcu - co to dla niego, portfel w tę i we w tę? No, o ile akurat nie trafi się jakaś uciążliwa panna z dziwnym...wszystkim. Ewentualnie wykorzystać może swój urok wewnętrzny, prawda?
- A co do tych treningów. Podsumowując - dostanę mieszkanie, jedzenie, w ogóle to taki nietypowy internat ze stypendium, a moimi zajęciami będzie nauka walki, żeby w przyszłości z grupką innych takich "uprzywilejowanych" kopać tyłki tym złym? Tak? Nie brzmi tak źle.. Lepiej niż dotychczas - stwierdził po krótkim namyśle. No bo hej, trochę nauki, kilku chwytów, ze dwa testy wytrzymałościowe - w porównaniu do jego aktualnego stylu życia to naprawdę coś. Na pewno ciekawsze zajęcie niż rozwieszanie plakatów i rozwożenie ulotek. I kto wie, a może faktycznie się czegoś nauczy? Sztuki walki mogą być śmieszne w połączeniu z jego szybkością. Ha. Faktycznie to nie brzmiało tak źle.
- I.. przymkniecie oko na inne moje niektóre wcześniejsze, nazwijmy to, prace dorywcze? I nie mówiłaś, jak się nazywa ta agencja..? - spojrzał na nią ciekawie. Wolał się upewnić, czy jednak nie wyskoczą mu nagle z jakimś plikiem papierków, czarną teczką, albo kto wie czym. "Ta dam, mamy na ciebie haka i nic z tym nie zrobisz". No, tak się bawić by nie chciał. Przy okazji też zabrał się za drugą porcję lodów zadowolony. I kto by pomyślał, że niezbyt ciekawy dzień może okazać się trochę lepszy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Lis 21, 2013 3:21 pm

Słuchając chłopaka Emily zdążyła dokończyć swój deser i nieznacznie odsunąć od siebie pusty już pucharek, w którym pozostawiła łyżeczkę. Następnie oparła łokcie na blacie, a na złożonych razem dłoniach umieściła swą brodę, przyglądając się nastolatkowi.
-Nie chodzi jedynie o naukę samej walki i ćwiczenie posiadanych przez was nadnaturalnych zdolności. Zajmiemy się również waszym rozwojem intelektualnym w dziedzinach, które mogą się dla was okazać przydatne w przyszłości. Psychologia, informatyka, przeszkolenie medyczne... I przynajmniej podstawowy program szkolny. Nie kryję jednak, że będziemy stawiać na to, co może zostać użyte w przypadku różnego rodzaju misji, a nie na, powiedzmy, literaturę piękną- wyjaśniła. W końcu nie samym okładaniem przeciwnika żyje bohater; czasem trzeba zająć się ochroną świata od innej - subtelniejszej - strony.
-Agencja zatuszowała już to, w co miałeś się okazję wplątać, więc nie musisz się martwić przeszłością. W końcu od tego jesteśmy - chronimy nie tylko ludzkie życia, ale i poczucie bezpieczeństwa mieszkańców... A zwykle jest lepiej, gdy po prostu nie wiedzą co się tak naprawdę stało. Dlatego nazywamy się Tarczą - a przynajmniej tak brzmi ładniejsza wersja. Więc? Jaka jest twoja decyzja?- to powiedziawszy Emily usiadła nieco prościej i opuściła jedną dłoń na stolik, jednocześnie drugą wyciągając ku Tommy'emu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lis 25, 2013 6:19 pm

Z tego wszystkiego co kobieta wymieniła, Tommy'emu zdecydowanie najmniej przypadła do gustu wzmianka o "podstawowym programie szkolnym". Akurat przedterminowe zakończenie szkoły było dla chłopaka jednym z niewielu miłych aspektów obecnego... albo raczej dotychczasowego stylu życia. Zwykle zajęcia zwyczajnie go nudziły. Nie dość, że dłużyły mu się niemiłosiernie, to jeszcze zwykle nie miały większego sensu. Ani to specjalnie ambitne nie było, ani szczególnie ciekawe... Czasem, gdy już zaczął bardziej panować nad swoimi zdolnościami, pomagał sobie nie co w szybszym rozwiązywaniu zadań i poleceń, dzięki czemu resztę lekcji wykorzystać mógł na zabawę. Origami - poziom podstawowy - w stylu "złóż własnego messerschmitta", gra na komórce, czy bazgrolenie w zeszycie; wszystko wydaje się być ciekawsze od powolnego rozwiązywania nieprzydatnych zadań i interpretowania wierszy.
- Jakoś to przeżyję - podsumował, chyba bardziej do siebie niż kobiety.
Za to druga część wypowiedzi Emily na temat jego, no cóż, przeszłości, zabrzmiała całkiem nieźle. Optymistycznie wręcz. W pewnym sensie nawet sporo mu ulżyło, w końcu to znaczy, że nikt nagle nie wyskoczy jak zajączek wielkanocny z kapelusza i nie zacznie mu robić jakiś wyrzutów.
Tommy spojrzał na kobietę jakby z namysłem... co w sumie chyba było bez sensu, w końcu i tak chyba słyszała wszystkie jego myśli. Tak? A może to u niej działa jakoś na zasadzie wybierania stacji radiowych, włącz, wyłącz, zmień użytkownika?
Wyciągnięta dłoń kobiety ściągnęła jego myśli z powrotem do tych bardziej istotnych spraw.
- Tarcza... myślę, że dogadanie się nie brzmi tak źle - odparł i nawet uśmiechnął się całkiem pozytywnie nastawiony. Przyjął oferowaną dłoń tym samym wchodząc w ten układ.
- To od od kiedy zaczynam zabawę? - zapytał ciekawy, wracają do końcówki swoich lodów. - Spakowanie się zajmie mi pewnie ze dwie minuty, więc mnie w sumie jest obojętne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Lis 25, 2013 11:16 pm

Emily potrząsnęła krótko i rzeczowo dłonią nastolatka, po czym cofnęła rękę. Zaraz potem wzrokiem odszukała kelnerkę i skinęła ku niej znacząco, prosząc tym samym o wystawienie rachunku. Dopiero wówczas ponownie zwróciła się do chłopaka:
-Zjedz i wybierz się po swoje rzeczy, a ja zaczekam tutaj i zorganizuję dla nas transport. Tak będzie pewnie najszybciej- zarządziła ze zdecydowaniem, a następnie przejęła od pracownicy lokalu rachunek i natychmiast zabrała się za jego regulowanie - pozostawiając odpowiednią kwotę na stoliku. Gdy skończyła, wyjęła telefon komórkowy i zajęła się wystukiwaniem czegoś na dotykowym ekranie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Shade



Liczba postów : 5
Data dołączenia : 17/11/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sro Gru 04, 2013 7:52 pm

John siedział przy stoliku obracając w palcach parującą kawę i czekając aż ostygnie do znośnej temperatury wpatrywał się w ekran telewizora zawieszonego na ścianie.
Oprócz niego w kawiarni była jeszcze jakaś para, która szeptała między sobą rzucając co jakiś czas ukradkowe spojrzenia w stroję Kelvesa. Nic dziwnego, w końcu Shade siedział w swoim kostiumie jak zwykły człowiek, oglądał telewizję i pił kawę zamiast prać po pyskach przestępców. Jednak zdążył się już do tego przyzwyczaić. Mimo tego że ludzie przywykli do obecności superbohaterów to ich obecność wciąż wywoływała poruszenie.
Zapatrzenie się w monitor przerwała młoda kelnerka która podeszła do stolika Johna i podała mu cukier o który poprosił parę chwil temu. Uśmiechnęła się po czym odeszła. Kelves odruchowo odwzajemnił uśmiech chociaż wiedział że kobieta nie dostrzeże grymasu przez maskę.
Air Man podwinął maskę odsłaniając usta i czubek nosa po czym uniósł kubek do ust. Dmuchając w napój studząc go w ten sposób zerknął na wiszący nieopodal zegarek. Właśnie wybiła godzina spotkania między nim a Jamesem Rhodesem. Nie widzieli się kupę czasu i wzajemnie doszli do wniosku że wypadałoby nadrobić zaległości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Rhodes



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 19/09/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sro Gru 04, 2013 9:36 pm

Rhodes leciał już dobre kilka minut, w swoim nabytku-Iron Patriot, na spotkanie z jego starym kumplem. Dawno się nie widzieli, więc najwyższa pora, aby odświeżyć sobie pamięć. Minuty leciały tak szybko, jak James zbliżał się do swojego celu - kawiarni. O proszę, w końcu. Wylądował. Tuż przed kawiarnią. Te przyzwyczajone do nietypowych sytuacji twarze w kawiarnii, były najwidoczniej podekscytowane-lub zdziwione obecnością Shade'a, który o dziwo był w swoim kostiumie. Ciemnoskóry mężczyzna, uprzednio wchodząc do kawiarni (zbroję zostawił na zewnątrz-bo i kto może ją ukraść?) skierował się do stolika Johna. Odsunął delikatnie krzesło, aby nie narobić wielkiego hałasu, jak to się zdaża przy odsuwaniu krzeseł, i usiadł na miejscu. Była równo punkt czternasta, godzina na którą się umówili.
-Kope Lat, John. -podał rękę Air Man'owi, aby się przywitać. Kto by pomyślał, że jeszcze kiedyś się spotkają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shade



Liczba postów : 5
Data dołączenia : 17/11/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sro Gru 04, 2013 9:57 pm

Shade przeniósł wzrok na przybysza i uśmiechnął się szeroko na widok Jamesa.
- Jak zwykle punktualny. - uścisnął wyciągniętą dłoń i skinął na kelnerkę by podeszła. Rhodey napewno z chęcią czegoś się napije.
John zerknął nad ramieniem przyjaciela obserwując jego zbroję.
- Zarysują ci lakier. - uśmiechnął się na widok pierwszych ciekawskich. Wziął łyk kawy po czym spojrzał na podpułkownika.
- Widzę że przejąłeś już trochę maniery Starka z obchodzeniem się ze swoim kombinezonem. - zażartował jeszcze i oparł się na krześle.
- Co nowego? - spytał. Dobrze było go widzieć w dobrej formie. Nie to że spodziewał się czegoś innego oczywiście. Rhodey zawsze o siebie dbał i raczej nie zanosiło się na to by taki stan rzeczy miał ulec zmianie.
- Słyszałem że masz dołączyć do Avengersów. - powiedział. W głębi serca John zazdrościł przyjacielowi. Przez tyle lat pracował w zespole i początkowo ciężko było mu się przestawić na granie ,,solo". Co jak co ale chyba każdy czuł się lepiej wiedząc że ktoś pilnuje jego pleców.
Rhodey wiedział o Unicie. Kelves opowiedział mu o swoim sekrecie, ufał mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Gru 05, 2013 9:43 am

Tommym skinął głową na słowa kobiety. No to temat został skończony krótko i konkretnie - na dalszą część zapraszamy po przerwie, czyli po powrocie z rzeczami. Okej, da się zrobić.
Chłopak skończył więc swoją drugą porcję lodów i zaczął się ubierać do wyjścia. Warto dodać, że zajęło mu to bardzo niewiele czasu. Pewnie znalazłoby się sporo osób niepopierających jedzenia w takiej szybkości, uznając to za wyjątkowo niezdrowe.
Speed poprawiając sobie szalik zerknął jeszcze na salę i uniósł lekko brwi na widok dwóch nietypowych mężczyzn. Nie zwrócił jakoś szczególnej uwagi na to kto wchodzi i wychodzi z kawiarni, dlatego też te dwie ... dziwne osoby wcześniej nie przykuły jego uwagi. Teraz jednak przyznać musiał jedno - Nowy Jork zdecydowanie był miastem pełnym dziwnych osobowości. Chyba faktycznie potrzebują już nawet zbierać ich razem i w porę rekrutować, przeciągać na właściwą stronę.
- No dobrze, to ja postaram się zaraz wrócić. To niedaleko... chociaż pewnie wiesz gdzie mieszkam - machnął ręką. - Zaraz wracam - rzucił tylko na podsumowanie i ruszył w stronę wyjścia.
Na zewnątrz zapiął sobie szczelniej kurtkę, a potem ruszył w stronę motelu, w którym się ostatnio zatrzymał. Kiedy w pobliżu nie było ludzi przyspieszał "odrobinkę" skracając drogę tak, że na miejsce dotarł w ciągu niecałych trzech minut.
Spakowanie się już w ogóle zajęło mu tylko chwilę. Nie musiał się ograniczać kiedy w pobliżu nie było niepowołanych spojrzeń.
Koniec końców, po ekspresowym oddaniu kluczy do pokoju (na szczęście nikt o nic go nie pytał, ale na zwrot za opłacony z góry tydzień liczyć nie mógł), z plecakiem i niewielką torbą wrócił do kawiarni, już z daleka szukają spojrzeniem Emily i zorganizowanego przez nią transportu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Gru 05, 2013 12:59 pm

Podczas gdy Tommy kończył posiłek i zbierał się do wyjścia, Emily akurat zdążyła skomponować wiadomość do - cóż - zapewne jednego ze swoich kolegów po fachu. Nie musiała długo czekać na odpowiedź; po około minucie dostała już zwrotny tekst, a następnie schowała telefon na jego miejsce, na wszelki wypadek uważając na ewentualne wibracje - w końcu wszystko się mogło wydarzyć.
Jej oczekiwanie na powrót nastolatka z pewnością nie zaliczało się do nudnych. Do kawiarni jeden po drugim wkroczyli delikwenci, którzy wzbudzili w otoczeniu pewne poruszenie - jako że pierwszy z nich przybył w kostiumie bohatera, zaś kolejny pozostawił swoją zbroję przed budynkiem. Kobieta pokręciła lekko głową, a jej wyraz twarzy uległ minimalnej zmianie - przesuwając się odrobinę w kierunku zdegustowania; wszyscy ci obrońcy robili się coraz śmielsi, a potem oni musieli się zajmować ratowaniem sytuacji...
Tommy dotarł do lokalu krótko po tym, jak na ulicy tuż przed nim zaparkował raczej niepozorny - choć spory i utrzymany w świetnym stanie - samochód osobowy, którego kierowca czekał w środku. Emily z kolei wolała nie opuszczać zbyt szybko ciepłego pomieszczenia, dlatego przywitała chłopaka ponownie jeszcze we wnętrzu kawiarni - choć w pełni gotowa do wyjścia.
-Transport już tu jest. To ten niebieski, chodźmy- oznajmiła, wyprowadzając Tommy'ego na zewnątrz i kierując się prosto do auta. Sprawnie otworzyła dla niego bagażnik, sugerując w ten sposób, aby to właśnie tam umieścił swoją torbę i plecak, po czym sama przeszła na bok samochodu, zajmując miejsce na przednim siedzeniu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
James Rhodes



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 19/09/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Gru 05, 2013 3:08 pm

Mężczyzna uśmiechnął się na usłyszany komplement - jeżeli mógł uznać to komplementem. Kelnerka, poproszona do stolika, przez Johna podeszła z uśmiechem. Po chwili zapytała, co James sobie życzy.
-Kawę poproszę. - odpowiedział równie serdecznie, uśmiechając się. "Zarysują ci lakier" - usłyszał. Spojrzał za wzrokiem Johna, czyli na swoją zbroję. Kilku ciekawskich się już tam kręciło, co nie znaczyło dla Rhodeya nic nowego. Odwrócił się, i oparł głowę na dłoni. Cały John. Lubił sobie pożartować. A więc jednak po tak dużym upływie czasu nie zmienił się, co bardzo cieszyło Jamesa.
-Wszystko po staremu. - w tym momencie kelnerka podała mężczyźnie zamówioną uprzednio kawę- Lepiej opowiadaj, co słychać u ciebie, przyjacielu.
Czekając na odpowiedź, Rhodey studził swoją herbatę. Po chwili Air Man zadał kolejne pytanie. A więc konwersacja się rozwijała, dobrze więc.
-John, ja już jestem w Avengersach.Ale jest mi miło, że pytasz. - Rhodey uśmiechnął się, tym razem siorbiąc swoją kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed



Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Gru 05, 2013 3:39 pm

Jasnowłosy chłopak podążył za kobietą w kierunku wskazanego przez nią samochodu. Nie żeby spodziewał się jakiejś limuzyny, ale dobór pojazdów ta agencja miała nietypowy. Były takie... zwyczajne. Nie powinny mieć jakiegoś loga firmowego, albo być czarne? Z przyciemnianymi szybami? Tajemnicze? Takie... mniej zwykłe? A one faktycznie wyglądały po prostu... zwyczajnie. Niby to pewnie pomagało wtopić się w tłum, ale hej, gdzie tu ta odrobina szaleństwa?
Tommy zerknął na stojącą obok lokalu maszynę. No dobra, ale przechodzenie ze skrajności w skrajność jest już nienajlepszym rozwiązaniem. Naprawdę, sprzęt Iron Mana? W takim miejscu to jednak był zdecydowanie dziwny widok. Nowy Jork Nowym Jorkiem, ale to było dziwne. Jeszcze trochę i ktoś po prostu podjedzie małą ciężarówką, wyskoczy czterech gości, wrzucą sprzęt do środka i... adios! Pokręcił głową rozbawiony.
Wrzucił swój mały dobytek do bagażnika, a potem idąc w ślad za Emily wsiadł do samochodu. Zajął środkowe miejsce, zaglądając do przodu do kierowcy i kobiety.
- No to co... jedziemy? - przechylił głowę zerkając na nich z widoczną ciekawością. Kierowca nie wyglądał na szczególnie rozmowną osobę, ale wszystkiego mieć nie można.
Może faktycznie ten dzień nie był taki tragiczny? Pomijając tę dziwną dziewczynę i obecny stan jego "konta", na które składało się kilka dolarów spoczywających w jego kieszeni... faktycznie przyszłość od dłuższego czasu nie zapowiadała się tak ciekawie.

[z.t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shade



Liczba postów : 5
Data dołączenia : 17/11/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Czw Gru 19, 2013 3:19 pm

John uśmiechnął się i upił łyk kawy.
- U mnie podobnie. Latam sobie tu i ówdzie, piorę zbiorów, odbieram poklepanie po plecach i wracam do roboty. Zwykłe, szare życie superbohatera. - uśmiechnął się pod nosem. Cywile wyobrażali sobie życie herosów jako coś fantastycznego, dającego nieskończone pokłady adrenaliny. Cóż, nie mylili się aż tak bardzo, pomijali jedynie fakt, że kiedy ktoś robi to przez dłuższy czas, to w końcu przywyknie. Do walki z tymi samymi złoczyńcami, i ich nieustannych ucieczek z więzień, okazyjnych błysków fleszy. To ta sama zależność, którą John zaobserwował w wojsku. Po jakimś czasie nie strzelałeś do człowieka, tylko do celu. Raz był świadkiem wywiadu przeprowadzanego z weteranem. Zapytany przez reporterkę, co czuje kiedy naciska spust, mężczyzna odpowiedział krótko - odrzut. Do wszystkiego można przywyknąć. Zarówno do zabijania jak i ratowania życia.
Gdy Kelves usłyszał że Rhodey jest już w Mścicielach, uniósł brwi.
- O. - wykrztusił zaskoczony, po czym zasalutował mu dwoma palcami, w charakterystyczny, naturalny dla żołnierza sposób.
- Gratuluję awansu. - uśmiechnął się. Po czym zerknął jeszcze raz na zbroję.
- To dlatego dostałeś nowe wdzianko? - zapytał, kiedy rozdzwonił się jego telefon. Uniósł aparat do ucha i wysłuchał prośby o pomoc.
- Wybacz stary, ale musimy to przełożyć na kiedy indziej. - powiedział John wstając od stolika i naciągając maskę na twarz.
- Taki los bohaterów, nie? - uśmiechnął się po czym rozpłynął się w powietrzu, dosłownie i w przenośni.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Rhodes



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 19/09/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Sty 05, 2014 4:32 pm

Zwykłe, szare życie? Hej, ale przecież ratowanie kogoś w opałach, obrona miasta, czy coś w tym stylu, nie jest ciekawa, nie daje tego przypływu adrenaliny? Nie można tego nazwać zwykłym życiem... przecież nie każdy na tym świecie posiada różnorakie moce, czy rozwinięty technologicznie kombinezon zdolny do latania i walki. Ale, co prawda to prawda, można się do tego przyzwyczaić. Uganianie się za jednym i tym samym złoczyńcom można uznać za nudne i irytujące...ale uratować kilka tysięcy istnień, to już inna sprawa. Rhodey z delikatnym uśmiechem przyjął gratulacje, i na wojskowy gest odpowiedział tym samym. Już miał odpowiedzieć na kolejne, zadane pytanie, ale telefon Johna zniweczył jego plany. Po chwili jego znajomy rozpłynął się w powietrzu. Dopił do końca kawę. Uprzejmie zawołał kelnerkę, i wyjął pieniądze do zapłaty. Nagle jego komórka wydała z siebie charakterystyczne piknięcie. Przeczytał powiadomienie, po czym szybko podał obsługującej go dziewczynie należną sumę, i szybkim krokiem skierował się w stronę wyjścia, gdzie zaraz po opuszczeniu lokalu, skierował się do swojej zbroi. Po chwili leciał już w wyznaczony cel. A celem były fabryki Starka.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Sty 26, 2014 8:11 pm

Skiper zwykle nie chodził w takie miejsca, ale dzisiaj był w dziwnym nastroju i chciał po prostu z kimś  pogadać nawet obcym. W kawiarni mogła być, taka okazja. Zamówić sobie szklankę świeżej mrożonej herbaty, jakieś szalone ciastko i obserwować ludzi chodzących w okół. Westchnął cicho i zaczął machać nogami w takt, zebrało mu się na myślenie, jego znajomo hajtali się, mieli dzieci a on, stał w miejscu, albo co najmniej nie ruszał się na przód.
Spróbował ciastka, całkiem było nie złe chodź pewnie miało masę nie zdrowego cukru ale kto się tym przejmował, podczas chandry.
Powrót do góry Go down
Scarlet Spider



Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Nie Sty 26, 2014 9:03 pm

Ben po swoich ostatnich przeżyciach postanowił odsapnąć, więc poszedł do pobliskiej, znanej mu kawiarni. Myślał jedynie nad tym by usiąść sobie wygodnie przy stoliku i napić się cieplutkiej, mocnej kawy. Reilly próbował wyłączyć swój umysł i odciąć się choć na chwilę od rzeczywistości, więc nawet nie zwrócił uwagi na ludzi będących w kawiarni.. lecz w pewnym momencie wzrok Szkarłatnego skierował się na górę łakoci znajdujących się na blacie przy kasie. Ben nie zastanawiając się długo wyciągnął swój portfel i sprawdził ile ma jeszcze pieniędzy, po czym podszedł do kasy i zakupił babeczkę z nadzieniem czekoladowym. Pająk szybko się z nią rozprawił.. nawet nie zdążył wrócić do stolika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Pon Sty 27, 2014 11:35 pm

Skiper zatrzymał wzrok na dziwnym osobniku, jak tak szybko i bezczelnie można pożreć takie pyszne ciastko.
- Ach ta dzisiejsza młodzież - mruknął do siebie cicho i zaczął się bacznie przyglądać osobnikowi, który tak potraktował swoje ciastko. Nieśpiesznie popijał swój napój powoli oceniając. Młody aczkolwiek dobrze umięśniony, było to nawet widać mimo stroju. Może jakiś sportowiec, ale buźka ani trochę nie wydawała mu się znajoma. Odkroił kawałek ciastka, zamyślony. Zagadać? Nie zagadać ? Oto jest pytanie.
Powrót do góry Go down
Scarlet Spider



Liczba postów : 85
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Wto Sty 28, 2014 7:05 am

Gdy Szkarłatny wrócił na swoje miejsce zaczął powoli badać otoczenie. Niestety nikt nie wydał mu się nawet trochę znajomy. Zaczęło mu się robić trochę nudno, ponieważ ostatnimi czasy nie wymienił z nikim nawet słowa. Spostrzegł jednak kolesia, który od pewnego czasu mu się przygląda i zaciekawiło go to czemu akurat jemu, a nie na przykład cycatej kobiecie siedzącej nieopodal niego. Ben dopił swoją kawę do końca i postanowił, że podejdzie, przywita się, zagada.. łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić. Reilly z początku nie miał jakoś odwagi, ale w końcu się przełamał i podszedł do nieznanego mu młodego mężczyzny. Pająk czuł się trochę niepewnie w zaistniałej sytuacji, ale w końcu wydusił z siebie to co chciał powiedzieć od dłuższego momentu. - Witaj nieznajomy. Zauważyłem, że od pewnej chwili mi się przyglądasz i trochę mnie zaintrygowało co jest tego powodem. - Reilly uśmiechnął się lekko i położył swoją dłoń z tyłu głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Sro Sty 29, 2014 2:50 pm

- Hym cóż - Skiper łyknął napoju z filiżanki a potem spojrzał na mężczyzne - zastanawiałem się czy nie jest pan jakąś sławą sportową i tyle... Poza tym, cóż mam teraz dużo wolnego czasu więc przyglądam się ludziom, a pan się mimo wszystko wyróżnia z szarego tłumu. - odparł równie spokojnie, co prawda miał za każdym razem ochotę powiedzieć żołnierzu, ale się powstrzymywał od tego, puki co to że on do niego podszedł zdwoiło jego czujność, a co jeśli to szpieg wroga i będzie chciał wyciągnąć informacje z jego mózgu na temat SHIELD ? Albo zaprogramować przeciwko rządowi, a on by o tym nie wiedział ?

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarnia   Today at 4:57 am

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: