Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dzielnica Gion Kobu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Dzielnica Gion Kobu   Wto Lip 16, 2013 8:24 pm



Japonia, stosunkowo jest niewielkim krajem, ale posiada wyjątkowo bogatą historię, która w swojej długości mogłaby dorównywać nawet wielkim mocarstwom z minionych epok. Mimo licznych klęsk oraz wojennych zawieruch, mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni wytrwale bronią swoich wartości, pielęgnując wielowiekową tradycje, swoje kulturowe dziedzictwo. Ale w obliczu ostatnich wydarzeń mało kto był gotów, żeby stawić czoło najsurowszemu z żywiołów, który niemalże spustoszył całkowicie północną część Japonii, zamieniając ją wraz ze stołecznym miastem, Tokio, w białe pustkowie. Trzęsienia ziemi, gigantyczne fale, szybko się pojawiały i równie szybko przemijały, pozostawiając mieszkańcom szanse na odbudowę zrujnowanych domostw, konieczny czas do przywrócenia miastom utraconej świetności. Ale w przypadku nieprzemijającego zlodowacenia, nie było już mowy o żadnych naprawach, wszelkie nadzieje na rozpoczęcie nowego życia, zostały pogrzebane pod rosnącą warstwą śniegu. Dobytek tysięcy rodzin przepadł bezpowrotnie i jedyne co im pozostało, to przeniesienie się w obszary, które klęska jeszcze nie spotkała, rozpoczęła się wielka imigracja ocalałych na południowe wyspy archipelagu. Przy przenoszeniu się większych mas ludności, zawsze towarzyszyło sporo zamieszania i w tym przypadku nie było inaczej, kraj upadł, pogrążając się w absolutnym chaosie, rządy zawiodły, administracyjne struktury rozpadły się, społeczeństwo nie mogło się dźwignąć po takiej stracie, a reszta świata była zbyt zajęta własnymi problemami, żeby dostrzec cierpienie Japończyków. Tak, dumny naród został podany przez los ciężkiej próbie i im dłużej tajemnicza zima trwała, tym coraz więcej szlachetności uchodziło z ludzkich serc, przez co cześć ocalałych najprościej mówiąc, zeszła na złą drogę, na drogę występku, tworząc prymitywne gangi, napadające na bezbronnych rodaków. Kradziono i przelewano krew, tylko po to, żeby móc przetrwać kolejny dzień, tak mniej więcej prezentowała się sytuacja na mroźnym pograniczu, natomiast jeżeli chodzi o cieplejsze ziemie południa, to zyskały na znaczeniu, po upadku Tokio, Kioto odzyskało status stolicy, a życie tam płynęło spokojnie w dostatku jak zawsze, chociaż nie bez widocznych różnic. Wraz z kolejnymi napadami, narastała niechęć do przybyszy z północy, a uzbrojeni żołnierze oraz najemnicy nieustanie patrolowali okolice. Nastały niepewne czasy, naród się podzielił, ci, którzy mogli coś poradzić opuścili wyspy jako pierwsi, uciekli wraz ze swymi drogimi garniturami oraz pękatymi portfelami, do chwili, aż lody ustąpią. Ale ci, dla których liczyło się dobro ojczyzny, postanowili wrócić i pomóc okiełznać powstały bałagan, przynajmniej próbowali, bo współpracująca garstka patriotów nie mogła wiele poradzić na pogodowe anomalie niszczące kraj. Reasumując, na północy, mróz, głód i bezprawie, a Kioto stało się nowym Tokiem, gdzie strudzeni życiowym cierpienie podróżnicy, mogli zaznać chwili wytchnienia przy gorącej sake i w objęciach urodziwych gejsz. Można by powiedzieć że dzielnica Gion Kobu była wręcz idealnym miejscem dla wojowników pokroju Ichiro, miejsce wszelakich rozrywek, tyle że podczas wieczornej wędrówki po wąskich uliczkach między domami gejsz, doszło do czegoś niespodziewanego... kobiecy krzyk, brzdęk metalu i po wewnętrznej stronie papierowego parawanu/drzwi, można było zobaczyć cienie spływających w dół kropelek, zważając na wcześniejsze okoliczności, to najprawdopodobniej krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Wto Lip 16, 2013 8:39 pm

Hmmm, a więc wróciłem do kraju. Nic się tu nie zmieniło, przynajmniej w Kyoto. Wieczna hulanka i rozpusta bogatych i klepanie biedy, przez resztę. Nie cierpię tych skurwysynów. Gdyby przeznaczyli choć część swoich przychodów na odbudowanie tutejszej społeczności, to od razu by się polepszyło. Ich kieszenie nawet nie odczułyby tego, a dla tych ludzi mogłoby to oznaczać przetrwanie. Gdybym nosił ze sobą tak gotówkę, to sam bym podarował co nieco tym ludziom. Kasy i tak mam dużo, a nie przeznaczam jej na nic pożytecznego, tylko chlanie i zabawy. Ale w Stanach jest inaczej, tam nie ma biedy, tam trzeba trzymać kasę, żeby ci jej któryś bogatszy jeszcze nie ukradł, a tu, mimo iż niektórzy nie mają co jeść, to nie popychają się do przemocy, przynajmniej część. W USA by cię obskubali, co do ostatniego grosza, czyś biedy czy bogaty. Nagle moje rozmyślania przerwał brzęk metali i widok krwi, spływającej po drugiej stronie papierowych drzwi, w domu gejszy. Na pełnej prędkość zbliżyłem się do drzwi i jedną ręką je spróbowałem otworzyć, zaś drugą trzymałem katanę, by w każdej chwili móc się bronić. Nie wiedziałem, kto to był, ani co zrobił, ale nie mam pewność, że już się ulotnił, więc muszę być ostrożny. Jeden zły ruch i może być po mnie, w końcu nie jestem nieśmiertelny, przynajmniej nie całkowicie, bo nie istnieją ludzie nieśmiertelni, a przynajmniej tak mi się wydaje.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Wto Lip 16, 2013 9:36 pm

Cała sytuacja potoczyła się dość szybko, żadna większa pijacka burda nie miała wcześniej miejsca, nawet nie doszło do sytuacji kiedy pogrążony w frustracji klient, okazywał swe niezadowolenie poprzez słowne groźby, nie doszło do żadnych rękoczynów z powodu zimnej saki, nic nie uprzedziło tego, co miało przed chwilą miejsce. Gdy Ichi rozsuną drzwi/papierową zasłonę, pierwszą rzeczą jaką ujrzał, było pozbawione głowy ciało, jedne, czyste cięcie zdołało pozbawić młodej gejszy życia, a dookoła nie brakowało świeżej krwi, która jeszcze w obfitych ilościach uchodziła z szyi. W sumie nie ma się czego dziwić, mieszkańcom Japonii przyszło żyć w dość niepokojących czasach, kiedy brat zwraca się przeciwko bratu, z powodu kulki białego ryżu, ale to wyglądało na robotę profesjonalisty, a nie na zabójstwo w efekcie. Na tej kobiecie przeprowadzono egzekucje, szybko i bezwzględnie, aż sprawca zdążył opuścić pomieszczenie. Wygląda na to że młody bohater nie zdoła już ustalić tożsamości zbrodniarza, jednak poza zakrwawionym ciałem, wewnątrz znajdował się niewielki ołtarzyk, dość niespotykany rodzaj sakralnej konstrukcji, który nie nawiązywał do żadnego z praktykowanych na tych terenach religii. Ani to ołtarzyk poświęcony Buddzie, ani innym ogólnie znanym bóstwom. Czyżby właśnie za to przyszło zginąć kobiecie? Bo oddawała cześć niepożądanym w mieście bogom? Ołtarzyk podobnie jak większość pomieszczenia był pokryty krwią, ale znajdywało się na nim miejsce, gdzie jej brakowało, tak jakby w chwili rozprysku ustrojowych płynów, znajdywał się na nim jakiś bliżej nieznany przedmiot, który następnie został zabrany. Czyżby morderca okazał się również złodziejem? Cóż, było za mało poszlak, żeby teraz dociec prawdy, jedna ofiara, jeden skradziony przedmiot, żadnych światków... I wtedy z głębi domostwa Ichi mógł usłyszeć czyiś głos, bliżej przedśmiertne jęknięcie... do pokoju powoli wczołgała się podstarzała kobieta, która podobnie jak jej młodsza koleżanka była pokryta krwią, tyle że miała głowę na swoim należytym miejscu. Zbrodniarz najwidoczniej znalazł tylko tyle czasu, żeby ją pchnąć ostrzem po drodze, jej życie na tym padole łez dobiegało końca, ale mimo tego znalazła w sobie jeszcze siłę, żeby wydobyć z siebie kilka słów. Z trudem, ledwie słyszalnie, z długimi odstępami, żeby zaczerpnąć oddechu i kaszlnąć, powiedziała.
- Zabrali... Ty... Podejdź do mnie moje dziecko... wysłuchaj ostatnich słów umierającej kobiety... Jeśli los naszego kraju nie jest ci obojętny... udaj się do Kinkaku-ji, poszukaj mężczyznę o imieniu Arashi... przekaż mu to... jeszcze nic nie jest stracone... - Otworzyła swoją dłoń i po pomarszczonych palcach na podłogę potoczył się oszlifowany klejnot, który zamiast się mienić, jarzył się własnym światłem, roztaczając wokół siebie czerwony blask.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 8:33 am

Oż k***a, co tu się stało ? Tu sama głowa, tu kobieta ledwo żywa, umierająca na moich oczach i przekazująca mi ostatnie swoje słowa w życiu. Ładnie trafiłem widzę. Szkoda, że tylko nie zdążyłem na czas i zapobiec temu, a tak widzę wmieszałem się w coś. Tu jakieś ołtarzyki, gejsze, przypuszczam że wmieszałem się w jakieś porachunki na tle religijnym. Kiedy wysłuchałem kobiety nie wiedziałem, co o tym myśleć. Nie byłem nigdy przywiązany do ojczystego kraju, jednak kiedy widzę, co się tu ostatnio stało, to chyba powinienem się tym zająć.[/i] Kiedy tylko kobiecie wturlał się z ręki klejnot, nie miałem pojęcia, co to jest. Nigdy nie widziałem takiego kamienia, nie przypominał mi żadnego, które w życiu widziałem. Teraz muszę udać się do tego całego Kinkaku-ji i zobaczyć, co tam jest. Kim jest ten cały Arashi. Nie wiem, w co się pakuje, ale jeśli o tego mają zależeć losy wielu ludzi, to nie mogę pozostać na to obojętny.
Wtedy spojrzałem na kobietę, jednak wydawała się już martwa, nie było dla niej ratunku. Jedyne co mi pozostało, to wziąć się do roboty. Kinkaku-ji to świątynia w Kioto, więc daleko nie mam, ale muszę być ostrożny. Jeśli ktoś mnie widział, to mogę mieć problemy, szczególnie jeśli tym kimś miałby być ten zabójca. Lepiej bym nie pokazywał się na ulicach, a zmienił się w mgłę i poleciał tam górą.
Po chwili użyłem sublimacji i postaci mgły udałem się w stronę Kinkaku-ji, obserwując przy tym okolicę. Kto wie, może zauważę coś ciekawego, co różni się od zwyczajnego życia.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 1:16 pm

- Nie myliłam się co do Ciebie... w tych okrutnych czasach tylko człowiek o szlachetnym sercu... nie przeszedłby obojętnie... słysząc cudzy krzyk cierpienia... teraz idź... dla mnie i mojej uczennicy nie można już pomóc... - Po tych słowach podstarzała kobieta najzwyczajniej odeszła, jej głowa opadła na podłogę i wraz z ostatnim wydechem, uszły z niej resztki życia. Dołączyła do swojej towarzyszki w zaświatach, przedtem przekazując swoje brzemię nieznajomemu. W rzeczy samej, Ichi został wciągnięty w mroczne rozgrywki stojących do siebie w opozycji stron, tyle że młody mistrz walki nie został jeszcze wprowadzony w szczegóły tegoż konfliktu, ale być może wszystko się wyjaśni, gdy zdoła dotrzeć do wspomnianego przez staruszkę mężczyzny. Arachi - Burza, dość popularne imię zarówno wśród Japońskich chłopców jaki dziewczynek, ale ta drobna garstka informacji i klejnot, będą musiały wystarczyć w drodze do Złotego Pawilonu, tak naprawdę Ichiro nie wiedział czego mógł się spodziewać, więc ostrożności w tym przypadku nie powinno zabraknąć. Wieczorne niebo przybrało ciemniejsze odcienie, aż w końcu cieplejsze fiolety ustąpiły miejsca barwom nocy. Z góry Kioto wydawało się dość ożywione, szerokie ulice oraz alejki rozświetlały liczne latarnie i mimo późnej pory złaknieni rozrywek mieszkańcy snuli się w okolicach barów, pijąc na umór powszechnie dostępną ryżówkę. Pijaczki, rozpustnicy, każdy był zajęty własnymi słabostkami, ale nigdzie nie dochodziło do podobnej sytuacji, jaką Ichi zastał przed domem nieznanej mu gejszy. Nikt nie krzyczał, nikt nie wołał o pomoc, ludzie tylko się zabawiali, korzystali z życia tak, jakby lodowa klęska na północy nie miała w ogóle miejsca. Młody wojownik przeleciał nad stawem Kyōko-chi i gdy ujrzał budynek pozłacanej świątyni, ujrzał też coś bardzo niepokojącego, kolumna czarnego dymu unosiła się za pawilonem, co nie wróżyło niczego dobrego. Dym musiał niedawno powstać, bo nie zdążył przykuć uwagi patrolujących okolice żołnierz, zresztą czarny dym na czarnym niebie, póki nie buchną jaskrawe płomienie ognia, raczej nikt nie ruszy na pomoc mnichom. Im bliżej świątyni, tym odgłosy walki stawały się wyraźniejsze, właściwie odgłosy rzezi, po otaczającym budynek tarasie uciekała w popłochu grupka łysych mnichów, a za nimi dwóch oprawców z katanami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 3:43 pm

Przelatując nad miastem spostrzegłem dym lecący ze świątyni Kinkaku-ji. Domyślałem się, jaki jest tego powód, jednak pewności nabiorę wtedy, gdy bliżej podlecę i zobaczę, kto to.
Po chwili usłyszałem jakieś jęki i odgłosy walki dochodzące z tamtego miejsca. Zobaczyłem grupę mnichów, która zaczęła uciekać ze świątyni, a za nimi dwóch gości z katanami, którzy zapewne zaatakowali świątynię. Muszę szybko temu zaradzić i pozbyć się ich. Nie wyglądają na silnych, więc powinno się udać jednym atakiem. Wlecę spokojnie do świątyni, by ich wziąć atakiem z zaskoczenia, od tyłu. Jednemu walnę kunaia w głowę, a drugiego wezmę z katany i skrócę go o głowę. Tak, to jest plan idealny na takich leszczyków.
Po chwili spokojnie w postaci mgły wleciałem do świątyni i zobaczyłem tych dwóch popaprańców z katanami. Nie wyglądali na mocnych, a bardziej na mięso armatnie, więc muszę się mieć na baczności, bo kto wie, czy nie ma tam kogoś silniejszego w ukryciu.
Będąc już w budynku na pełnej szybkości ruszyłem na przeciwników. Jednemu z obrotu chciałem odciąć łeb kataną, zaś drugiemu wbić tanto w szyje. Z moją szybkością i siłę nie powinno być to trudne.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 5:03 pm

Ichiro nie mylił się w swoich postrzeżeniach, ów oponenci byli idealnym przykładem tak zwanego "mięsa armatniego", jedyną ich zaletą była liczebność, tyle że w tej chwili, ich pozostali towarzysze byli zajęci pustoszeniem dalszych części świątyni. Dwóch nędznie wyposażonych i do tego słabo wyszkolonych śmiertelników, przeciwko mistrzowi sztuk walk, który poza swymi kunsztownymi umiejętnościami, posiadał jeszcze nadludzkie moce. Wynik był już z góry ustalony, najeźdźcy nie mieli najmniejszych szans, żeby wyjść z tej konfrontacji cało i zdrowo, element zaskoczenia plus nadludzka sprawność zaowocowały niezaprzeczalnym sukcesem. Ciała najeźdźców padły martwe, a grupka mnichów była chwilowo bezpieczna, przynajmniej do czasu kiedy kolejni agresorzy ich nie odnajdą. Łysi mężczyźni szybko wyrazili swoje podziękowania nieznanemu obrońcy, po czym czmychnęli i zniknąć gdzieś w mrokach nocy. Dobrze, ogólnie sprawa nie prezentowała ciekawie, to wszystko wyglądało po prostu na zaplanowany atak, cichy szturm na mieszkańców świątyni, który narobił nieco większego zamieszania, niż wstępnie zakładano. A co do samych najeźdźców, po dokładniejszych oględzinach ich ciał, można było ustalić że byli kolejnymi zbirami z północy, ich broń oraz pancerze stanowiły przykład amatorszczyzny, zlepek skórzanych pasków i metalowych płyt, nieudolnie przekute ostrza, tyle że na ich piersi widniał jeden znak, starannie naniesiony czerwoną farbą, symbol ognia. Jak na bandę dzikusów byli lepiej zorganizowani, a co za tym idzie, ktoś musiał utrzymywać tą zbieraninę w ryzach, może jakiś szef, herszt zbirów. Tylko czemu mieli przepuścić atak właśnie na świątyni, zamiast na miasto? Nie zajmowała żadnej taktycznej pozycji, cóż, kiedy indziej znajdzie się czas na przemyślenia, gdy dookoła rozlegały się męskie krzyki i wołanie o pomoc, to na piętrze budynku można było usłyszeć charakterystyczny dźwięk uderzenia metalu o metal, czyli ktoś w końcu postanowił stawić opór, zamiast wiać w popłochu jak bezbronni mnisi, tylko kto? Wkrótce zza rogu świątyni wyłonili się kolejni oponenci z symbolem ognia na piersi, kroczyli powoli z wyciągniętymi mieczami i gdy tylko spostrzegli Ichiro, natychmiast ruszyli do walki, wrzeszcząc przy tym agresywnie, jakby próbowali zwołać resztę bandy.  Tym razem młody Wojownik musiał uporać się z czterema przeciwnikami, żeby oczyścić sobie drogę na wyższą kondygnacje świątyni i nie było już mowy o elemencie zaskoczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 5:16 pm

Hmm, tak jak myślałem. Zwykłe mięso armatnie, które nie prezentuje żadnego poziomu. Szkoda, bo liczyłem na lepszą zabawę, ale pewnie z czasem i ona przyjdzie do mnie, lub ja do niej. No i mam kolejnych czterech leszczyków do zabicia. Wystarczy, że mocno rzucę w panów shurikenami i będzie po nich, ech. Dobra, to czas się brać do roboty. Kiedy zobaczyłem nowych przeciwników, od razu sięgnąłem do kabury i wyciągnąłem 4 shurikeny. Ruszyłem wtedy na nich i z całej siły i precyzji rzuciłem w stronę przeciwników, celując wprost w głowy. Sam zaś wyskoczyłem zaraz po tym, by wziąć ich od tyłu z katany i tanto, celując każdemu w nogi i lądując nisko na nogach, by czasem nie zostać przypadkowo trafionym moimi shurikenami, w końcu mogę zrobić jakiś unik czy coś, co im pozwoli przeżyć, chociaż mam co do tego mieszane uczucia. Kiedy tylko zajmę się nimi, od razu ruszę na piętro, by załatwić resztą i skończyć robotę tutaj i przejść do dalszej części zadania.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 6:11 pm

Większa liczebność nie oznaczała że najeźdźcy zyskiwali również większe atuty, ich fizyczne parametry nie ulegały żadnym zmianom, co w praktyce oznaczało że byli równie bezradni w starciu z Wojowniczym Mistrzem, co ich dwaj towarzysze, którzy wcześniej zaznali śmierci z ostrzy Ichiro. Rzucone stalowe gwiazdki pomknęły przed siebie, wirując w zatrważającym tępię i tnąc powietrze z wielką łatwością, póki nie natrafiły na przeszkodę w postaci ludzkiej czaszki. Dwa z czterech shurikenów osiągnęły swój cel, zanurzając się głęboko w nie ochronione czoła ludzkich oponentów, którzy stali najbliżej ściany oraz drewnianej barierki tarasu. Z uszkodzonymi płatami czołowymi mózgu, większych problemów już nie narobią, powoli osunęli się na bok, jednak jeżeli chodzi o dwóch pozostałych przeciwników, tym akurat los podarował takiego szybkiego końca, wirujące gwiazdki ominęły ich głowy i poleciały dalej, póki nie straciły pędu. Cóż, Ichiro mógł być mistrzem jeżeli chodzi o sztuki walki przy użyciu broni białej oraz walki wręcz, ale jeżeli chodzi o umiejętność miotania wyważonymi przedmiotami, będzie musiał nad nią jeszcze popracować, żeby osiągnąć pełną perfekcję, tak czy inaczej wynik dwa na cztery nie był taki zły, chociaż ciężko tutaj o powód do dumy. Nagła śmierć dwóch towarzyszy wywołała nie lada szok, pozostali agresorzy nawet nie spodziewali się, że przyjdzie im walczyć z kimś, kto zdecydowanie przerastał ich pod tyloma względami, rzucał shurikenami, a oni nawet nie potrafili wyprowadzić odpowiedni ruch, żeby odbić zabójczą gwiazdkę. Tak, dopiero teraz zdali sobie sprawę że mieli przechlapane, Ichiro nie był żadnym płochliwym mnichem, do tego zanim zdążyli się zorientować w sytuacji, poczuli niemiłosierny ból w okolicach łydek, korzystając ze swojej nadludzkiej szybkości młody wojownik skoczył za nimi i przeciął ostrzami mięśnie ich nóg. Oszołomieni bólem i okaleczeni, padli szybko na drewnianą posadzkę, wijąc się, krzycząc oraz obficie krwawiąc, bez odpowiedniej pomocy to była już tylko kwestia minut, zanim umrą. W takiej sytuacjo można było im okazać nieco miłosierdzia i łaskawie dobić, ale jak kto woli, na drodze Ichiro już nikt nie staną, więc mógł szybko udać się na piętro świątyni, żeby wesprzeć walczących przeciwko najeźdźcom. Ściany pokryte płatkami złota, przyozdobione ręcznymi malunkami, doprawdy, gdyby nie przykre okoliczności, można byłoby postać chwile dłużej i podziwiać mistrzowski kunszt Japońskich artystów, ale teraz trzeba było się śpieszyć z pomocą. Gdy wojowniczy bohater znalazł się w sali, skąd dobiegały odgłosy walki, mógł ujrzeć parę mężczyzn walczących na miecze przed posągiem Buddy, pierwszy z nich, był odziany w podobną szatę co mnisi, żółty materiał zakrywał jedno ramię i był przepasany białym sznurem, tyle że ów wojownik nie był łysy, osiadał czarne włosy spięte z góry w kucyk, oraz smukłą brodę z wąsami, natomiast jego oponent miał twarz pokrytą bliznami po oparzeniach, pozbawioną włosów, zniekształconą, chodząca groteska. Do tego w odróżnieniu od napotkanych wcześniej najeźdźców, jego zbroja cechowała się znacznie lepszą jakością, staranie wykończoną, nie były to powyginane blach, przymocowane na skórzanych paskach, tylko prawdziwy, wyprofilowany pancerz, pomalowany czarnym sprejem z czerwonymi symbolami ognia na piersi oraz na naramiennikach. Było wyraźnie widać komu wypadało udzielić pomocy. Atak, bok, atak, po chwili osłabiony walką brodacz nie zdołał uchronić się przed ciosem wroga, który jednym cięciem posłał go na łopatki, z długą raną ciągnącą się ukosem na torsie. Gdy przywódca bandy rozprawił się ze swoim wcześniejszym rywalem, to odwrócił się w stronę Ichiro i zachrypłym, niskim głosem powiedział.
- Ta walka cię nie dotyczy, odejdź stąd, bo i z Tobą się rozprawie kundlu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 6:48 pm

Hmmm, widzę, że i ci nie byli zbyt silni, trudno. Ale ten łysy wygląda na całkiem silnego, przynajmniej na pierwszy rzut oka, chociaż biorąc pod uwagę jego podkomendnych, to może i się mylę. Może powinienem mu dać fory i używać tylko tanto, a katanę schować ? Albo może nawet walczyć tylko kuaniem, lub gołymi pięściami ? Nie, użyję samej katany i niczego więcej, chyba że znudzi mi się walka, to go dobije. Po chwili spojrzałem na łysola i wysłuchałem tego, co mam mi do powiedzenia. Spadać albo zginę ? Ciekawe ciekawe. Po chwili schowałem tanto do kabury, zaś kataną tylko machnąłem, by opłynęła trochę z krwi. Westchnąłem głęboko i skierowałem oczy ku przeciwnikowi mówiąc:
- Hmmm, to ciekawe co mówisz. Jednak wolę chyba zginąć. Ale żeby nie było zbyt łatwo, to dam ci zaatakować pierwszemu. Co powiesz ? To chyba dobra propozycja zważając na to, że chyba nie chcesz marnować czasu ? No chyba, że wolisz, bym zaatakował pierwszy, ale pewno i tak nie zrobi to na tobie wrażenia, łysy. Powiedziałem to lekko ironicznym tonem, jednak zachowując pełną powagę. Byłem ciekaw, czy gościu zareaguje na tą prowokacje.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 7:20 pm

Przywódca gangu tylko prychną pogardliwie na mężczyznę, było wyraźnie widać, że nie obawiał się go, w jego przepełnionych nienawiścią oczach był praktycznie nikim, chodzącym zerem, kolejną przeszkodą na jego drodze, którą z łatwością powali. Był pewien siebie i nie koniecznie to musiało działać przeciwko niemu, w końcu istnieją w tym oraz w innych światach zdolne, wybitne jednostki, mogące się oprzeć niemal wszystkiemu. Ichiro był tego przykładem, jego ciało w większym stopniu przekraczało ludzkie limity, było go stać na więcej, niż większość osób z jego otoczenia, ale nie był jedynym o ponadludzkich zdolnościach, w końcu nieustannie słyszy się o mutantach, o superbohaterach ratujących całe miasta. Jako mieszkaniec Nowego Jorku mógł usłyszeć niejednokrotnie, albo nawet zobaczyć na własne oczy działania takich osobistości jak Spider-Man, czy członków grupy zwanej Mściciele. W odróżnieniu od wcześniejszego "mięsa armatniego", po ich przywódcy można spodziewać się czegoś znacznie więcej, zresztą zaraz obaj się przekonają, do czego każdy z nich był zdolny, pierwsza wymiana ciosów rozwieje wszelkie wątpliwości.
-Jak sobie chcesz, Twoje zwłoki spłoną w ogniu chwały mojego Pana. - Mimo wcześniejszej walki oszpecony czerwonymi plamami jegomość nie wydawał się zmęczony, wręcz przeciwnie, był w pełni gotów do kolejnego starcia, wyprostował się, rozruszył masywne ramiona i z ociekającą krwią kataną przybrał pozycje do ataku. Źrenice jego oczu zajarzyły się jasnym szkarłatem, co jednoznacznie świadczyło o tym, że byle człowiekiem nie był, tkwiło w nim coś wyjątkowo groźnego. No i się zaczęło, ruszył na Ichiro z zamiarem przecięcia go wzdłuż pasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 8:19 pm

Co to za błysk w jego oczach ? Nie jest zwykłym człowiekiem, na pewno nie. Zwykłym ludziom oczy się tak nie błyszczą. Może być mutantem, ale też może to być coś innego, tylko co ? Czyżby jakaś magia, czy opętanie ? Nie wiem, ale teraz wiem, że muszę go wziąć na poważnie. Czas się wziąć do roboty i poważnie go potraktować. Po chwili gościu ruszył na mnie. Wiedziałem, że tym razem łatwo nie będzie. Jednak łatwo odczytać jego ruchy miecza, chciał atakować mój pas. Wiedziałem, jak najlepiej zablokować ten cios, jednak kto wie, cz gościu nie użyje jakiejś sztuczki. Czas się bronić.
Nagle chłop zaatakował pas, ja zaś z całą mocą ustawiłem miecz w pionie, tak by zablokować uderzenie całkowicie, sam zaś wybiłem się z lewej nogi, by kopnąć go z całej siły w głowę. Chciałem tym samym sprawdzić jego wytrzymałość i refleks. Czy uniknie, czy będzie na tyle twardy i wytrzyma moje kopnięcie, a może ugnie się i to będzie koniec. A może będzie jeszcze inaczej i to on mnie znokautuje jakimś ciosem i będę leżał i kwiczał ? To się okaże.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 9:00 pm

Siła oraz wytrzymałość stanowiły przewodnie atuty u postawnego brzydala, gdy zetknęły się ich miecze Ichiro mógł wręcz poczuć moc jaką dysponował oponent, moc, która spowodowała, że cofnęła go o metr do tyłu, a wykonane kopnięcie nie wywarło na wielkoludzie żadnego wrażenia, niczym nie wzruszony napierał z coraz większą siłą, nie przejmując się tym, że odsłaniał kluczowe miejsca swojego ciała, które mistrz sztuk walki mógł w innych okolicznościach wykorzystać. Po prostu było widać, że w walce monstrum nie kierowało się żadną konkretną techniką, czy stylem, ale coś wewnątrz niego sprawiało, że brak umiejętności, nadrabiał w inny sposób. Ponadto bił od niego tajemniczy żar, z jego ust wydobywało się gorące powietrze jak z wnętrza hutniczego pieca, więc stanie przy nim tak blisko, nie było niczym przyjemnym. W ramach odpowiedzi na wcześniejsze kopnięcie, wziął szeroki zamach ręką i posłał Ichiro na drugą stronę pomieszczenia, bez większego uszczerbku na zdrowiu, co zdziwiło bliznowatego. Zwykły człowieczek w starciu z taką siłą najzwyczajniej rozprysłby się gdzieś po drodze, a ten trzymał się jeszcze w jednym kawałku, co wywołało u przeciwnika szeroki, ale nie życzliwy uśmiech. Czyżby w końcu znalazł się godny go rywal?
- Nie jesteś taki jak inni ludzie, co? Słaby, delikatny, jak muchy, które padają przy chłodniejszym podmuchu wiatru. Kim w takim razie jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 9:35 pm

Tak sądziłem. On nie jest zwykłym człowiekiem. Nie poczuł nawet mojego kopnięcia co dowodzi, że będzie twardym zawodnikiem. Kiedy chłop mnie odrzucił, wylądowałem twardo na nogach i powstałem z mieczem w ręce. Otrzepałem się i spojrzałem w jego stronę z powagą w oczach. Tak naprawdę nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć. Nie wiem, czy jestem mutantem, czy może jeszcze czymś innym, nie mam pojęcia. Ale nie wypada mu nic nie odpowiadać, to niegrzeczne nawet biorąc pod uwagę to, że jest moim przeciwnikiem. Tylko co mu powiedzieć ?:
- Hmmm, czym jestem pytasz ? Odpowiem ci szczerze, że nie wiem. Może mutantem, a może czymś innym, naprawdę nie wiem. Jednak ty także nie jesteś zwykłym człowiekiem. Moje kopnięcie nie zrobiło na tobie żadnego wrażenia, a zazwyczaj każdy po nim traci przytomność. Ty także jesteś innym. Żar w twoich oczach i gorąc od ciebie bijący, tak nie umie żaden normalny człowiek. Jesteś demonem ? Czy może jeszcze czymś innym ? Powiedz, jeśli możesz.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 10:22 pm

Tak czy inaczej walka z tym chłoptasiem zapowiadała się coraz lepiej, nie, żeby się go teraz obawiał, czy czuł przed nim jakiś respekt, czy szacunek, ale nadarzała się okazja, żeby przedstawić swoje prawdziwe moce, błogosławieństwo podarowane przez samego Boga. Ichiro mógł zaobserwować jak z każdą chwilą jego oponent ulegał stopniowej metamorfozie, wielkolud stał, a jego ciało przeobrażało się w coś, czego ludzki umysł nie był w stanie pojąć. Wszystkie naukowe tezy, zasady kształcące oblicze tego świata, po prostu przestawały istnieć przy jego zmieniającej się formie, czy był mutantem, demonem? Bez jasnej odpowiedzi nie można było tego jednoznacznie zweryfikować, skóra brzydala zaczęła powoli szarzeć przybierając barwę popiołów, następnie poczerniała oraz zgrubiała, zyskując więcej bruzd. Cała wilgoć i płyny w jego ciele uszły w formie kłębów pary, tak jakby coś w jego wnętrzu go paliło, zamieniając w twardą bryłę obsmolonej skały. W końcu drgną, a powierzchnia tego, co wcześniej było jego poparzoną skórą, zaczęła kruszyć się i pękać, odsłaniając prawdziwe wnętrze wielkoluda, ogień. Skórzane paski łączące poszczególne elementy zbroi spaliły się i obnażyły stwora, którego teraz można było określić mianem magmowego golema. Chodząca skała i ogień, coś co do tej pory dla Ichiro istniało wyłącznie w powieściach z gatunku fantasy, stało się istniejącym faktem.
- Patrz i podziwiaj kundlu, oto błogosławiony dar od mojego Pana, moc, która ocali Japonię oraz oczyści resztę świata z takich słabizn jak on. - Żeby wszystko było jasne wskazał jarzącym się od ognia palcem, na wcześniej pokonanego mężczyznę, który wciąż leżał tam gdzie poległ.
- On i jemu podobni chcieli zapobiec powrotowi Wielkiego Kagutsuchi do naszego świata, ale daremne były ich próby. Przyjmij sakrament ciała Boga Ognia, albo podziel los jaki czeka całą ludzkość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 10:37 pm

Hmm, czyli coś w rodzaju daru od Boga Ognia, Kagutsuchiego. Co nieco o nim czytałem w młodości, jednak nie dużo. Wiem, że został pocięty przez Izanagiego, kiedy rodziła go jego żona, przez co zmarła przy porodzie. Ale to przecież tylko mit, ale jakim więc cudem zmienił się w takie coś ? Zaciekawił mnie tym i chyba chce poznać prawdę o tym. Jednak nie zamierzam się z nim bratać. Obiecałem tamtej kobiecie, że wypełnię jej ostatnią wolę i słowa dotrzymam. Kiedy wysłuchałem tego, co mi powiedział, westchnąłem i odpowiedziałem mu:
- A więc jest to dar od Kagutsuchiego, Boga Ognia ? Ciężko mi w to uwierzyć, chociaż patrząc na ciebie chyba nie mam wyboru. Lecz przykro mi, nie zamierzam do ciebie dołączyć. Zabiliście dwie kobiety, a jednej z nich obiecałem, że wypełnię jej ostatnią wolę i słowa dotrzymam. Gdyby nie to, to może i bym do was dołączył, ale w tym wypadku przepraszam. Zaczynamy dalszą zabawę ?
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 11:03 pm

- Niemądra... istoto! - Rozszalałe monstrum ruszyło prosto na Ichiro, pozostawiając za sobą płonące ślady stóp, tak, jakby i tego brakowało świątyni, kolejnych zniszczeń, kolejnych płomieni, które będą się dalej rozprzestrzeniać, trawiąc w swym żarze wszystko co popadnie. Już nie ma czego ukrywać, los Złotego Pawilonu był przesądzony, teraz żadna pomoc, ratunkowe akcje i starania strażaków nie zapobiegną katastrofie. Chociaż zanim konstrukcja budynku zostanie naruszona do tego stopnia, że przyczyni się to do jego zawalenia, był jeszcze czas na ucieczkę, ale na drodze wojownika stała jedna wielka przeszkoda w osobie ognistej kreatury. Na zewnątrz ludzkie krzyki zdołały już ucichnąć, co mogło oznaczać koniec krwawej rzezi, nie było już kogo ratować, chociaż była jeszcze jedna osoba, mężczyzna, który wcześniej został potraktowany ostrzem katany wciąż przejawiał pewne oznaki życia, za słaby żeby ponownie stanąć do walki, ale oddychał, przyciskał dłońmi długą, ale stosunkowo płytką ranę na torsie. Jeśli wojownikowi wciąż zależało na odszukanie Arashi'ego, to być może ten mężczyzna wie dokładnie kim jest, no cóż, każdy skrawek informacji byłby wyjątkowo przydatny, ale póki co nie było możliwości, żeby je z niego wyciągnąć. Monstrum szarżowało z dziką furią, tak jakby odmowa propozycji dołączenia do grona wyznawców Boga Ognia, potraktował jako największą z istniejących obelg. Słaby bluźnierca, który wkrótce poczuje Boskiego gniewu, już nie miał ani swojej broni, ani pancerza, te funkcje przejęło jego nowe ciało, twarda skorupa zamiast skóry, zabójczy ogień zamiast krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sro Lip 17, 2013 11:38 pm

No to lecimy z tym koksem. Muszę znaleźć jego słaby punkt i zaatakować z całą siłą, bo ataki byle gdzie mogę nic nie dać patrząc na jego budowę. Zwykła katana czy kunai'e tu nic nie dadzą. Muszę walczyć tym razem gołymi rękami i w wydawałoby się czułe miejsca. Trzon powinien być w okolicach kości ogonowej, więc tą część muszę zaatakować z całą siłą. Teraz tylko jakoś go ominąć. Po chwili potwór ruszył na mnie z całym impetem. Ja zaś nie próżnowałem. Ruszyłem na niego, lecz w pewnym momencie, gdzie dzieliła nas jeszcze spora odległość, zrobiłem na pełnej szybkości ślig koło niego i okrążyłem go, po czym szybko wybiłem się z nóg, by jednym susem doskoczyć do jego tyłu. Nie wyciągałem już żadnej katany, kunaia czy skurikenów, bo nie miało to żadnego sensu. Jego zbroja jest tak mocna, że nie wiem, czy nawet moim uderzeniem go rozwalę, ale muszę spróbować.
Po chwili już znalazłem się przy jego tyle, dokładnie przy dupie i z całą siłą uderzyłem w kość ogonową. Cała siła jaką miałem, uderzyłem w to miejsce. Wiedziałem, że jeśli to nie zadziała, to może być ciężko go pokonać. Teraz jego wytrzymałość była na zupełnie innym poziomie, większym, niż poprzednio, więc będzie ciężko, jeśli się to nie uda.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 12:27 am

Obrana przez Ichro taktyka zadziwiająco podziałała, przynajmniej w kwestii zajęcia kluczowej pozycji za potworem, do wyprowadzenia ciosu, szybko oraz sprawnie unikną czołowego uderzenia z ognistą bestią i go otoczył, tyle że później zaczęły się prawdziwe problemy, czy ów stwór był jeszcze wrażliwy na tego rodzaju ciosy? Czy jego nowa budowa, anatomia, posiadała jakieś osłabione punkty? Wady konstrukcyjne? Wojownik potraktował oponenta uderzeniem w okolice kości ogonowej, którą zastąpiły bazaltowe skały, już nie było mowy o żadnych wrażliwych kościach i miękkim ciele, Ichiro miał do czynienia z tworem o nieznanej naturze, opierającej się naukowym wyjaśnieniom. Magia, Bogowie, mity, czas najwyższy żeby wojowniczy bohater zrozumiał, że świat, w którym przyszło mu żyć, składa się z wielu aspektów, wzajemnie przenikających się sfer materii i tych ponadmaterialnych, nie pojętych przez prymitywne zmysły. Ale wracając do walki, Ichiro wyprowadził swój cios, uderzył i przy tym sam nie zaznał żadnych ran, ale zamiast zaszkodzić przeciwnikowi, obalić go, to tylko oderwał z jego skalnego zada kilka twardych płyt, odsłaniając gorejące wnętrze. Fala ognia buchnęła prosto w twarz Mistrza Walki z siłą Smoczego Oddechu, odsyłając go całego poparzonego na drugą stronę pomieszczenia. Cóż, tak to już jest, jak z całowanie w dupę lwa, żadnej przyjemności, a ryzyko wielkie, w tym wypadku Ichiro przyszło ponieść przykre konsekwencje swojej decyzji. Nawet osoby jego pokroju nie mogły znieść żaru magicznego ognia, który tlił się wewnątrz skalnej istoty, teraz leżał pod ścianą, przypalony i obolały. Następnym razem będzie musiał zachować znacznie większą ostrożność, chociaż czy przy takim obrocie spraw doczeka się następnego razu? Stwór zbliżał się do oszołomionego bohatera z zamiarem dobicia go, ale w tej chwili stało się coś niebywałego, nagle ból ustąpił, rany się zasklepiły, a Ichiro mógł poczuć jak odzyskiwał utracone siły, tylko komu lub czemu to zawdzięcza? Co go ratowało? Boska opaczność, nie, to był posiadany kamień, oszlifowany klejnot, który wypełniał wojownika nieznaną mu energią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 12:42 am

k***a, widzę, że na razie nic mu nie zrobię. Nawet uderzenie z taką siłą nic nie dało. Tylko buchnął mi zasraniec tym ogniem w twarz. No i, co to za kamień ? Nagle całego mnie uleczył i jeszcze dodał mi energii. Muszę się mu szybko przyjrzeć, może coś jeszcze się stanie. W tym momencie wyjąłem z kieszeni kamień, by sprawdzić, co się dzieje. Nigdy nie czułem takiego nagłego przypływu sił, nigdy. Nawet moja regeneracja nie była tak dobra, by zrobić coś takiego. Nie mówiąc już o wszystkim innym, co w życiu przeżyłem. Ale muszę uważać jeszcze na potwora. Niech podejdzie do mnie, w odpowiednim momencie zamienię się w mgłę i spróbuje wymyślić jakiś nowy atak i w końcu coś mu zrobić, chociaż samym moim nadludzkim ciałem niewiele tutaj zdziałam. Potrzebny mi ktoś lub coś, co włada wodą bądź lodem, by ugasić zapał tego wielkiego matoła, co uważa się za sługę Boga Ognia, Kagutsuchiego.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 1:23 am

Na widok kamienia golem staną kilka metrów przed wojownikiem, a na jego pokrytej najróżniejszymi pęknięciami twarzy, zagościło zdziwienie, na tyle wielkie zaskoczenie że zaniechał dalszej walki. Przyjrzał się dokładniej spoczywającemu w dłoni Ichiro kamieniu, tak jakby go rozpoznawał, tyle że nie mógł uwierzyć że znalazł się w posiadaniu tego bluźniercy. Wykrzywiał przy tym swoje usta w gniewne grymasy, aż usłał pod sobą podłogę skalnymi okruchami, próbował skojarzyć fakty, dociec co właściwie mogło się stać, czemu jego plany przybrały taki obrót a nie inny? Tyle pytań a on sam jeden musiał ustalić prawdę, niby poszczególne elementy całej akcji zostały omówione, przedyskutowane... wszystkie miało wyglądać zupełnie inaczej. Już miał zapytać skąd wojownik miał ten kamień, ale to byłoby zbędne pytanie, już mniej więcej orientował się w tym co musiało wcześniej zajść.
- Kundlu, nawet nie wiesz w co się wpakowałeś. Oddaj kamień, to pozwolę ci odejść. - Powoli gorejące płomienie wypełniały pomieszczenie, wspinając się po ścianach i topiąc płatki złota, którymi pokryto ich powierzchnie. Może Ichiro za sprawą klejnotu odzyskał siły, mógł kontynuować nie równą walkę z wyraźnie potężniejszym oponentem, ale jeśli czegoś wkrótce nie wykombinuje, to spłonie żywcem. W dłoni wojownika kamień nabierał intensywniejszej barwy, emanując jasnym szkarłatem, ale poza tym co zdołał już zademonstrować, nie obdarowywał Ichiro dodatkowymi mocami, uleczył go i nic poza tym. Ale jego światło wyraźnie zaniepokoiło bestię i przykuło jeszcze uwagę leżącego mężczyzny, który resztkami sił uniósł głowę, żeby na własne oczu ujrzeć ten fenomenalne zjawisko. Wydawało się że ognista zmora oraz ranny człowiek wiedzieli co to oznacza, wtedy mężczyzna wrzasną do wojownika.
- Nie! Nie oddawaj mu... Ty jesteś... użyj tego! - Z przywiązanego do sznura mieszka wyciągną bliźniaczy klejnoty, oszlifowany w podobnym stylu, tyle że o chłodnej, błękitnej barwie, jak szafir. Reakcja golema była natychmiastowa, ruszył, ale w kierunku rannego z oczywistym zamiarem odebrania kamienia, zanim ten trafi w ręce bohatera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 1:37 am

Drugi kamień ? I o kim oni mówią ? Kim jestem niby ? Oni coś o mnie wiedzą, a przynajmniej ten leżący mnich. Muszę szybko wziąć od niego drugi klejnot. Skoro ten się uaktywnił i mnie uleczył, to może i ten drugi coś mi da. Jednak muszę błyskawicznie dobiec do niego przed golemem. Po tym co powiedział mnich, w mojej głowie rodziło się wiele pytań, jednak nie było czasu na rozmyślanie teraz, na to przyjdzie czas później. Teraz muszę szybko ruszać, by zdarzyć przed nim.
Kiedy golem nagle ruszył na mnicha, ja na pełnej szybkości ruszyłem do leżącego, by wziąć od niego kamień, jak mówił. Szybkość była zdecydowanie moją domeną, nie golema, więc bez problemu powinienem dotrzeć przed nim. Kiedy już zabiorę klejnot będę musiał szybko zamienić się we mgłę i uciekać stąd, no chyba że klejnot ten doda mi coś więcej i będę w stanie rozwalić tego typka.
Kiedy golem wciąż biegł, ja byłem już przy gościu i złapałem klejnot i czekałem, co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 2:08 am

To prawda, przy wielkim oraz nieporęcznym golemie, Ichi okazał się wyjątkowo szybki i jako pierwszy dotarł do rannego mnicha, odbierając klejnot. Ale to nie powstrzymało ognistego brzydala, dalej pędził w stronę mężczyzn, chcą ich najzwyczajniej roznieść swoimi rozmiarami i masą, powalić, zgnieść, powstrzymać wojownika, który dla potwora stał się jawnym zagrożeniem. Klejnot w dłoni Ichiro nabrał życia, roztaczając wokół siebie chłodną aurę, można było wyraźnie poczuć drzemiącą w nim moc, która przyprawiała o mrowienie skóry. Nagle, ładunek magicznej energii zamknięty w kryształowej strukturze kamienia uwolnił się i w formie błyskawicy ugodził potwora w piersi z taką mocą, że go rozsadziło. Taki był koniec golema, tylko magia mogła stawić czoła magicznej istocie, żywioł przeciwko żywiołowi, chociaż w przypadku ognia, lepiej nadawałby się lód. Tak czy inaczej potwór poległ z kretesem, jednak to nie oznaczało końca problemów, pozostała jeszcze kwestia rozniecającego się pożaru, który z każdą kolejną chwilą pochłaniał coraz większe partie pomieszczenia. Na pytania znajdzie się jeszcze czas, ale teraz trzeba było znaleźć bezpieczną drogę na dół i zabrać ze sobą poranionego mnicha, który teraz coś mamrotał o.
- Izanagi... -Oraz o.
- Klejnot Słońca...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 2:19 am

Dobra, po potworze, teraz czas zabrać mnicha i stąd uciekać. Nie będzie to proste, ale na pewno wykonalne. To ruszam. Kiedy było już po golemie, szybko wziąłem mnicha na plecy i zacząłem szukać najbezpieczniejszej drogi ucieczki stąd. Nie miałem jednak czasu na takie pierdoły, więc postanowiłem po prostu rozbić ścianę i wyskoczyć z budynku, z całym impetem. Tak, to jest jedyne wyjście teraz.
Po chwili podbiegłem do ściany i rozwaliłem ją jednym uderzeniem, po czym wybiłem się z całej siły z obu nóg i wyskoczyłem na ziemię. Oddaliłem się jak najszybciej w stronę szpitala w mieście, by tam zajęli się rannym wojownikiem. Nie miałem czasu się opierdzielać, więc na pełnej prędkości i sile skakałem po dachach budynków, by szybko dotrzeć do szpitala. Nie zwracałem uwagi na to, czy mnich coś mówi, jednak w świątyni powiedział coś o Izanagim i jakimś klejnocie słońca. Izanagi to protoplasta wszystkich japońskich bogów, jednak czemu teraz o nim wspomniał ? To się okaże, jak mu się polepszy.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 2:48 am

W zasadzie było już po wszystkim, bez ognistego stwora w pobliżu Ichiro mógł utworzyć sobie drogę wyjścia, zanim pożar pochłoną do reszty pomieszczenie. Taras i dziedziniec świątyni był usłany mnisimi truchłami, a jeżeli chodzi o ich oprawców, to przepadli bez śladu, wyrżnęli w pień bezbronnych kapłanów Buddy i zniknęli równie szybko jak się pojawili, zabierając też ciała swych poległych towarzyszy. W oddali Ichiro mógł zobaczyć jak Złoty Pawilon pogrążał się w rosnącym ogniu, aż w końcu runą, tragiczny koniec wspaniałej budowli, koniec o który będą obwiniać pewnie nie właściwe osoby, pogranicznych bandytów, zbójów. Może prawdziwy wróg pochodził z północy, ale wszystko wskazywało na to, że byli jakimiś szalonymi kultystami, a nie pospolitymi rzezimieszkami. To wszystko stawało się coraz bardziej dziwne i dziwne, magiczne klejnoty, Japońscy Bogowie, groźne bestie, w drodze do miejskiej kliniki Ichiro miał okazje do przemyślenia tego wszystkiego, a stan mnisiego towarzysza ulegał nieustannym zmianom, odzyskiwał przytomność, żeby następnie ją stracić, utrata większej ilości krwi robiło swoje, ale nic nie wskazywało na to, że jakiś wewnętrzny narząd ucierpiał przy cięciu, bo pewnie mężczyzna wykitowałby jeszcze w świątyni. W klinice personel medyczny odpowiednia zajął się mężczyzną, opatrując jego ranę i podłączając do kroplówki. Przynajmniej on jeden zdoła opowiedzieć co dokładnie się wydarzyło w Złotym Pawilonie. Nie obeszło się też bez pytań ze strony lekarzy, których również interesowała ich historia w jaką się wmieszał Ichiro, kto, jak czemu, czy był członkiem rodziny rannego. Po paru godzinach mnich przebudził się, tylko żeby dalej kontynuować swoje mamrotanie o Japońskiej mitologi, wypowiadał pojedynczo imiona, oraz nazwy kolejnych baśniowych przedmiotów, czyżby z powodu ataku popadł w zupełny obłęd?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   

Powrót do góry Go down
 
Dzielnica Gion Kobu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Dzielnica Gion Kobu
» Dzielnica Rzemieślnicza
» Ulica czerwonych latarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Japonia :: Kioto-
Skocz do: