Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Plaża   Wto Sie 06, 2013 8:56 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Wto Sie 06, 2013 8:57 pm

/ początek, fy /

Nawet jeśli Laura już od dłuższego czasu nie zajmowała się jakimikolwiek zleceniami, pracując i zarabiając jedynie w nowojorskim klubie, to czasem zdarzało się dziewczynie przyjmować owe zadania. Cóż, może i nie okazywała tego, ale nieraz była zdziwiona, że pewne osoby wiedziały jak do niej dotrzeć, jednak już nad tym się nie głowiła dłużej. Zleceniodawca zapragnął, aby ciemnowłosa pojawiła się w Mieście Aniołów, by odebrać (a może też i ukraść?), dwie, ponoć przeokropnie ważne, rzeczy.  Wszystkie wytyczne zostały Kinney przedstawione: miejsca, co i kto oraz ile ma czasu na wykonanie zlecenia, a najważniejsze - zarobek.
Dotarcie do Los Angeles trochę jej zajęło. Samolot, którym leciała, złośliwie skierował się do tego San Francisco, z powodu niekompetentności osoby załatwiającej bilet. Wolała więc już przybyć do miasta za pośrednictwem jednego z samochodów pożyczonych na wieczne nieoddanie. Droga - o dziwo - minęła jej dosyć prędko. Być może dlatego, że o tak późnej porze niewiele się działo.
Laura zakwaterowała się w jednym z niszowych hoteli, a patrząc nawet na wystrój i warunki - to lepiej byłoby zająć pokój w motelu gdzieś na obrzeżach miasta. Wykonała najpotrzebniejsze czynności, zapoznała się z całym planem, a następnie postanowiła zdrzemnąć się odrobinę, choć nadal po głowie chodziło jej to, co miał na myśli zleceniodawca oznajmiając, że mogą być jakieś niespodzianki. Owszem, spodziewała się większości rzeczy.

Na ten moment, niespecjalnie spieszyła się z wykonaniem powierzonego jej zadania. Tym bardziej, że za dnia nie wypada czegoś odebrać czy tam ukraść, choć w jakimś stopniu dałoby jej to jakąś - być może nawet i marną - szansę w sukcesie.
Jako że do nocy jeszcze trochę czasu zostało, a większość osób zbierała się z plaży, ponieważ słońce zaczęło zachodzić, X wykorzystała możliwość spędzenia czasu nad wodą. Bez jakiegokolwiek pośpiechu skierowała się na, jeszcze gorący, piasek, który jedynie mógł być utrapieniem w momencie przemieszczania się po nim.
Zasiadła gdzieś nieopodal starej, nieco poniszczonej budki ratowniczej, opierając jeszcze ręce za swoimi plecami i zaczęła kontemplować w ciszy, marszcząc nieświadomie brwi.


Ostatnio zmieniony przez Laura Kinney dnia Czw Sie 08, 2013 1:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Sie 07, 2013 1:23 pm

Pech jaki spotkał Wolverina był równy wściekłości, jaką teraz odczuwał. Jego ukochany Harley Davidson złapał gumę, podczas jego jazdy do niedalekiego lasu. Stwierdził, że tam powinien poszukać jakichś tropów dotyczących zniknięcia X-menów… I jak zwykle planował to zrobić sam. Nie potrzebował żadnego towarzystwa, a znając życie tylko by mu zawracali dupę i zamiast tych zaginionych, musiałby poszukiwać jeszcze ich. Był indywidualistą i samotnikiem, twierdził, że to połączenie było najlepsze z możliwych. Nie miał zamiaru zmieniać swojego nastawienia i gdyby nie ten cholerny kapeć w jego motocyklu… już byłby na miejscu.
Los Angeles, plaża. Co za ironia! Przecież nie przyjechał tutaj, aby się opalać, czego nawiasem mówiąc nienawidził, tylko po to, aby znaleźć swoich przyjaciół!
- Pięknie… - warknął pod nosem, po czym kopnął poirytowany w zepsute koło motocyklu. Miał nadzieję, że jeśli będzie to możliwe, to znajdzie gdzieś jeszcze otwarty sklep z oponami… Tylko gdzie? Przecież była już wieczorna pora i średnio widział możliwość zrobienia takich zakupów. Spojrzał w kierunku oceanu i przewrócił oczami. Cudownie. Szkoda tylko, że nie wziął kąpielówek i ręcznika, bo chętnie by wskoczył do wody – Mhm, jasne. Dlaczego jego motocykl nie mógł się zepsuć gdzieś na jakiejś prowincji, gdzie jest tylko kilka domów na krzyż i jakaś knajpa? Albo dlaczego nie mógł się zepsuć nie wiem, na pustkowiu! Nie, nie mógł! Musiała być to przeklęta, pełna ludzi plaża!
Poirytowany James chwycił za plecak i zostawiając motocykl przy wejściu, ruszył w kierunku brzegu, stąpając ciężkimi, wojskowymi butami po piasku. Minę miał także nietęgą i jedyne co chodziło mu teraz po głowie to chęć zamordowania tych kobiet, biegających po plaży topless. W końcu klapnął sobie na piachu i wyjął z plecaka piwo, na szczęście było jeszcze chłodne.
- Ja pierdolę… Nie wierzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Sie 07, 2013 9:24 pm

Plaża w Los Angeles. Doskonałe miejsce na spędzanie wolnego czasu po pracy, czy wykorzystywanie urlopu. Piasek, palmy, woda, Słońce(I kobiety w bikini) i kobiety w bikini. Gdzieś tam pośród nich wszystkich usiadł sobie jakiś owłosiony, uzależniony od piwa smutas, a gdzie indziej zacna dziewoja marszczyła nieświadomie brwi. Tak ogólnie, było normalnie i spokojnie. Do czasu...

W pewnym momencie, pod plażę podjechała limuzyna, z której to dobiegało ustawione na pełny regulator LMFAO - I'm sexy and I know it oraz śmiechy kobiet. Drzwi od strony kierowcy się otworzyły, wysiadł szofer i zaraz pognał otworzyć drzwi z tyłu. We wnętrzu znajdowało się kilka kobiet w bikini oraz(On: najprzystojniejszy, najzabawniejszy, najcudowniejszy spośród wszystkich najcudowniejszych...), po prostu Deadpool(dude, ja nie jestem "po prostu Deadpool", mnie się tak nie zapowiada), okej, po prostu Wade Wilson(Pamiętaj, że jestem milionerem. Mogę wynająć ludzi, który zrobią ci źle. Bardzo źle), a nie możesz po prostu sam to zrobić? Pieniądze uderzyły ci do głowy. Mniejsza. No więc, z limuzyny wysiadł(najprzystojniejszy, najzabawniejszy...) Deadpool(...i najcudowniejszy) w takim o to wdzianku, z przylepionymi do niego seksownymi, ubranymi w bardzo mało zakrywające bikini dziewczętami, cały obwieszony złotem i innymi pierdołami, na które można niepotrzebnie wydawać dużo kasy. Podczas, gdy najemnik-milioner kierował swoje kroki ku plaży, szofer zaczął wyciągać coś z bagażnika samochodu.
- Mieście Aniołów i anielskie kobiety w bikini! Przybył wasz ulubiony najemnik! - idąc po piasku, zaraz zaczął się rozbierać, zostawiając tylko kąpielówki w serduszka i swoją maskę. Szofer przyniósł rozkładany leżak, parasol, a potem stoliczek. Wilson rozłożył się wygodnie na leżaku, pod cieniem parasola. Wynajęte do towarzystwa dziewczęta zaraz zapytały go, czy czegoś mu potrzeba.
- Mówiłem wam, że macie się zwracać do mnie per "Najprzystojniejszy, najzabawniejszy, najwspanialszy facecie na ziemi, nasz Panie i Władco". Obetnę wam pensję, jak się nie poprawicie - jedna, czy dwie z kobiet zaraz westchnęły cicho i spojrzały się w drugą stronę, wyraźnie dając po sobie znak, że nie są zadowolone z wymagań swojego klienta(cóż, taka praca).
- Więc tak, po pierwsze, chcę jakiegoś drinka. Po drugie, paczkę skittlesów. Po trzecie, Taco. Po czwarte, lornetkę. I po piąte masaż stóp od... - Tu wskazał na jedną z dziewcząt, opaloną brunetkę - ...ciebie, babe - Ta zaraz westchnęła jeszcze głośniej niż poprzednio, zrezygnowana. Oliwka i gładkie łapki zaraz wzięły się do pracy. Reszta kobiet zaraz zaczęła wykonywać resztę poleceń. Nie minęło kilka minut i Deady miał na stoliczku obok drinka, lornetkę, paczkę skittlesów i Taco.
- Tak bardzo uwielbiam wydawać moje trzy miliony... - Wade uśmiechnął się i otworzył paczkę cukierków. Wsypał kilka do drinka(dla aromatu), a resztę, a zarazem całą zawartość wsypał sobie do ust(ciekawe czy teraz będzie, jak w tej reklamie. Znaczy się, zawsze marzyłem by walnąć zdrowego, tęczowego kloca). Wade chwycił lornetkę, i żując z pasją zawartość ust, zaczął oglądać z przybliżeniem biust masującej go kobiety.
- Jeden z najlepszych widoków w moim życiu... (Tuż po seksownym tyłeczku Thora)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Sie 09, 2013 8:30 pm

Przez dłuższy czas, Laura skupiała spojrzenie zielonych oczu na tafli wody, która poddawała się z lekkością nikłemu wiatru. Starała się ignorować donośne śmiechy i krzyki lub przecinającą je, muzykę gdzieś z oddali.
Między tymi wszystkimi głosami, jakie zlewały się w jedną, bezsensowną całość, jeden z nich udało jej się rozpoznać. Nie miała problemu ze skojarzeniem od razu z twarzą osobnika, więc tylko rozejrzała się po plaży, mrużąc delikatnie oczy i szukając tego, z którym już jakiś czas temu miała do czynienia.
Nim jednak udało jej się zlokalizować mężczyznę, hałas dobiegający z ulicy tudzież deptaku skutecznie (o ile taki był zamiar), zwrócił na siebie uwagę większości osób. Ludzi przesiadujących na ławkach nieopodal plaży, jak i równie tych, co na niej przesiadywali. Sama Laura, zaciekawiona - choć i tak za dużo powiedziane - odwróciła się w stronę owego hałasu w oczekiwaniu na to, co lub kto, jest jego powodem.
Widok mężczyzny w czerwono czarnym stroju, w masce, z kobietami u jego boku nie przykuł uwagi Kinney tak bardzo jak biżuteria, którą był obwieszony. Równie dobrze mógłby teraz robić za czerwoną choinkę świąteczną, gdyż wystarczył błysk światła, a odbicie od złota i innych błyskotek swoje robił. Wręcz prosił się, żeby jakaś sroka czy szop nagle przybył i zabrał to, co było zawieszone na jego szyi, pozbawiając tych ozdób. Jak dla niej - co za dużo, to nie zdrowo.
Ciemnowłosa usiadła tym razem tak, aby wygodniej było jej obserwować dalsze poczynania osobnika w masce, który musiał wszem i wobec wygłosić swoją mowę. Zapewne specjalnie zwracał na siebie uwagę, więc kolejny punkt dla niego. Udawało mu się to, jak stwierdziła dziewczyna, widząc niejedno spojrzenie rzucane w stronę najemnika.
Z tym swoim zachowaniem, Wade wręcz prosił się o wiele rzeczy, które niespecjalnie byłyby dla niego przyjemne. Laura nie miała jednak zamiaru jakkolwiek reagować na to, jak się odnosił do tych kobiet. Mimo tego, potrafiła - w jakimś stopniu - zrozumieć te dwie, co naprzemiennie wzdychały i wymieniały spojrzenia pełne rezygnacji po wymaganiach Deadpoola. Wiedziała, jak ona swego czasu tak się zachowywała, choć wtedy niewiele mogła zrobić, jakby miała blokadę przed postawieniem się temu facetowi. Tego żałowała.
Laura przesunęła się nieco, coby móc podeprzeć się plecami o belkę od podestu budki ratowniczej. W takim ułożeniu znacznie lepiej obserwowało się co poniektóre osoby.
Dopiero z krótkiej, bezsensownej refleksji, została wyrwana w momencie, gdyż tuż przed jej nosem przeleciała piłka siatkowa. Dosyć prędko powiodła za nią wzrokiem, by zobaczyć, że piłka kieruje się w stronę... Logana, żłopiącego piwo, jakby było ono istną świętością.
- Będzie ciekawie. - mruknęła pod nosem, unosząc delikatnie prawy kącik ust.
Zignorowała jeszcze krzyk właściciela owej piłki, który starał się ostrzec mężczyznę czy też go przeprosić. Teraz to czekała na małe widowisko, atak furii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Sie 09, 2013 9:17 pm

Wolverine siedział w spokoju i kontemplował, spoglądając daleko w przestrzeń, za horyzont. Jedyne co mu teraz chodziło po głowie, to to, że był tak głupi, że zostawił zapasowe koło w instytucie, zamiast wciąć je pod pachę i zabrać ze sobą, wiadomo – tak na wszelki wypadek. A wypadki się zdarzają, jak na przykład ta pęknięta, cholerna opona… w dodatku w cholernym LOS ANGELES. Co on, jakaś gwiazda filmowa, czy też lafirynda machająca tyłkiem na wszystkie strony, idąc po plaży? Nie! On jest Wolverinem, który powinien wykonywać w TEJ CHWILI zadanie i przez swoją głupotę, to jego cholerne zadanie opóźnia się!
Gdyby tego było mało…
Jego wewnętrzną ciszę przerwał ryk samochodu, a później przedziwne, wręcz śmieszne przedstawienie w wykonaniu nikogo innego jak… Deadpoola. Wolverine poczuł, jak jego żyłka na stroni nagle zaczyna mocno pulsować, co było widać przez skórę. W dodatku to świecące się jak zwariowane złoto wcale nie poprawiało jego humoru, a przede wszystkim nie zaczął lubić najemnika. Wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej miał ochotę mu wpierdzielić za tę ostatnią akcję z Hulkiem w roli głównej. No cóż… jakby tak los chciał, żeby się znów spotkali. Wolverine chętnie by komuś dał powąchać swoją pięść, jednakże był przecież w miejscu publicznym… NIC nie może go wyprowadzić z równowagi, nawet cholerny Deadpool.
Oprócz jednego…
Nagle usłyszał świst a potem krzyk jakiegoś debila w gaciach w kwiatki, a później cholerna piłka, gdyby nie refleks Wolverine’a, trafiłaby go w głowę. Trafiłaby.
Logan z wielką siłą uderzył w gumową piłkę, która poleciała prosto do wody, ale nie tak blisko brzegu. Uderzenie było tak silne, że okrągły przedmiot poleciał daleko, daleko…
- KTO?! – warknął, a później stało się to, czego się najbardziej obawiał. Jego piwo wylądowało na piasku… Wylało się.
Jego ukochane, najlepsze piwo świata wylało się. ZMARNOWAŁO SIĘ JEGO PIWO… a tego już było za wiele. Ruszył w kierunku osobnika, który rzucił w niego piłką, po czym nie słuchając jego przeprosin, chwycił go za ramię i unieruchomił.
- Słuchaj no… Brachu… - warknął, szczerząc swoje zęby. Spoglądał w przerażone oczy mężczyzny, który był jak sparaliżowany… Że też musiał trafić na tchórza, który… właśnie zlał się w gacie. –Zmiataj kupić mi nowe piwo, a przy okazji zmień swoje portki... Jeśli nie chcesz poczuć tej pięści na swoim nosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Plaża   Nie Sie 11, 2013 8:59 pm

W międzyczasie, obok naszego najemnika-milionera wylądowały kolejne rzeczy, przyniesione na Wade'a życzenie przez jego pracowniczki. Na stoliczku jakiś drogi smartfon, na piasku skrzynka zimnego piwa(Mówiłem już, że uwielbiam być milionerem? I że bardzo kocham moją wspaniałą siostrzyczkę, która mnie nim uczyniła?). Deadpool chwycił najnowszego iPhone'a i pstryknął zdjęcie masującej go kobiety, umieszczając w kadrze także masowane części swojego ciała, a następnie obrócił komórkę w ręce i zrobił zdjęcie swojej uśmiechniętej twarzy, z podciągniętą do nosa maską.
- Czas podzielić się zdjęciami z urlopu na fejsbuczku. Na pewno wszystkich moim znajomych interesują moje wakacje. Logana, Pająka, Thora, może nawet Doktor Doom da mi lajka - No cóż, najemnik jak powiedział tak zrobił.
- A teraz komentarze! "Wade, twoje stopy są takie sexy". "Wade, szarpałbym jak reksio szynkę". "Wilson, jakby to powiedzieć... Mój Mjolnir właśnie zrobił się twardy na twój widok". Chwila, czy ja przelogowałem się wpierw na moje inne konta... ? - Kilka sekund w zamyśleniu, po czym wzruszył ramionami i odstawił komórkę na stoliczek. Zauważając kątem oka, jak jakaś gumowa piłka z wielką szybkością leci w stronę wody, powiódł wzrokiem w kierunku, z którego przyfrunęła.
- Chwila, czy ja dobrze widzę? Czy to... - Wade zaraz uśmiechnął się szeroko, widząc Logana aka Wolverine'a aka owłosionego smutasa. Wstał z leżaka, przy okazji przypadkowo sypiąc piaskiem wprost w oczy kobiety, która jeszcze przed chwilą była w trakcie masowania jego stóp.
- Oh, sorry, babe - rzucił do niej, po czym nachylił się nad skrzynką piwa.
- Gdzie to jest... o, tutaj, wiedziałem, że dobrze będzie takie przygotować! - wyciągnął te, z naklejką i podpisem "dla Wolviego", po czym ruszył w kierunku tegoż członka X-Men.
- Cześć, bub, nawet nie wiesz jak się cieszę, że widzę mojego ulubionego rosomaka - Powiedział na powitanie, odprowadzając wzrokiem biegnącego w popłochu mężczyznę, który to przed chwilą podpadł Loganowi.
- Co tam, bub? Jak humor? Masz, to dla ciebie. - rzucił mu piwo(już się nie mogę doczekać, jak je wypije)(Skąd u ciebie takie oznaki przyjaźni wobec Wolverine'a?)(Przyjaźni?)(Chwila, co tam jest, w tej butelce? Nie piwo, prawda?)(Nope. Zagadka: Co jest żółte i widzisz to codziennie, w toalecie?)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Sie 12, 2013 12:01 pm

Spodziewała się, że Logan właśnie w ten sposób zareaguje: nerwowo, z jeszcze większą nienawiścią, niż ją w sobie ma, więc tylko oparła łokcie o swoje kolana, przenosząc na nie ciężar tułowia i dalej przyglądając się temu wszystkiemu.
Kinney wiedziała doskonale, co może się wydarzyć lada moment i jakoś niespecjalnie spieszyło się dziewczynie do tego, by zareagować w jakikolwiek sposób. Wystarczyło, że już ten biedny plażowicz był "zaatakowany" przez Jamesa. Cóż, ciężko byłoby mu się obronić, ale zawsze mógł się starać, prawda?
Dziewczę westchnęło cicho, przechylając głowę na lewy bok i mrużąc oczy co rusz, jakby chciała wytężyć jeszcze bardziej zmysł wzroku (choć wystarczająco był on już podkręcony).
Nieraz jeszcze spojrzenie przenosiła na Deadpoola i w momencie, gdy ten bawił się "smartfonem", jej brwi uskoczyły ku górze w domniemanym zdziwieniu.
- Co za... - nawet nie chciało jej się dokańczać zdania na głos, więc pokręciła głową zrezygnowana z tego wszystkiego.
Nagle odczuła gdzieś po prawej stronie brzucha wibracje telefonu, toteż jak najprędzej starała się go wydobyć z kieszeni, by odebrać połączenie od mężczyzny, który posłał ją do Los Angeles. Krótka rozmowa całkowicie ją na ten moment zaabsorbowała, więc przez tę chwilę nie skupiała się na niczym innym, jak na jego słowach. Odpowiadała coś zdawkowo, lecz tak cicho, jakoby miałaby obawy, że ktoś ją jeszcze usłyszy.
- ...O drugiej? - powtórzyła nieco głośniej i zerknęła na wyświetlacz telefonu, ignorując to, co mówił rozmówca dziewczyny, by sprawdzić aktualną godzinę. - Jasne. - i na tym skończyła się cała "pogawędka". Nie było żadnych ckliwych pożegnań, nic w tym stylu, co miałoby sprawiać wrażenie, że jest coś więcej, niźli pseudo-zawodowa rozmowa.
X schowała z powrotem telefon i gdy tylko uniosła wzrok, przy Loganie zobaczyła również Wade'a - wręcz rzucającego się w oczy plażowiczów, w tych swoich prześmiewczych bokserkach, z maską na twarzy i bliznami na całym ciele. Obserwowała ich właściwie z niewielkiej odległości, jednak budka ratownicza nie wzbudzała w nikim chęci podziwiania jej.
Kątem oka zauważyła jak wynajęte przez Wilsona kobiety stały się nagle uszczęśliwione nieobecnością mężczyzny, co można było wywnioskować przez uśmiechy i swawolne zachowanie, jak gdyby własności pozostawione przez (na ten moment można stwierdzić, że nieodpowiedzialnego) najemnika, należały do nich.
- To się robi coraz lepsze. - mruknęła do siebie, unosząc kącik ust i przerzucając spojrzenie z tych kobiet, na mężczyzn. Darmowe widowisko zawsze mile widziane. Szczególnie, jeśli w spektaklu biorą udział zróżnicowane charaktery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Sob Sie 24, 2013 3:33 pm

Rosomak nawet się nie uśmiechnął, gdy osobnik, który zlał się w gacie niemalże w podskokach poleciał w kierunku sklepu, w którym mógł kupić mu piwo. Cierpliwość mężczyzny miała granice, które niestety były bardzo, ale to bardzo małe, a za tym niestety szła wielka, wręcz nieopisana złość. Gdyby nie ludzie tacy jak wszyscy, Logan naprawdę byłby spoko gościem, który na pewno by chętnie pomagał w potrzebie i tak dalej – ale to nie w tej bajce.
Usłyszał kroki, które rozpoznał niemalże od razu. Wyostrzone zmysły słuchu i zapachu skutecznie pomogły my zidentyfikować osobę, która zbliżała się do Wolverina. Rozpoznał nie tylko kroki, ale i też bicie serca plus… oczywiście… ten małpi, idiotyczny zapach, jakim Deadpool się odznaczał. Nic nowego.
Powoli odwrócił się w kierunku frajera w czerwonej masce i wyszczerzył zęby w grymasie niezadowolenia. O nie, spotkanie z Deadpoolem na pewno nie należało do rzeczy, które sobie zaplanował na ten dzień. Już ta plaża na której utknął była czymś, co sprawiło, że zaczął wątpić w swoje szczęście i tak dalej, i tak dalej. Wolverine wiedział, że szczęście to nie dla niego. I tak musiał się obracać w towarzystwie takim, jak ten tutaj. Pech.
Deadpool zrobił coś, co Wolverina ani trochę nie zaskoczyło, jednak to nie znaczyło, że nie wściekło.  Doskonale czuł zapach moczu, który Wade umieścił w puszcze po piwie. Naprawdę nie chciał wiedzieć w jaki sposób to zrobił, ale tego było już za wiele.
Adamantowy szpon wysunął się z jego pięści prawej ręki. Towarzyszył temu jak zwykle okropny ból, jednak Logan zdążył się już do tego przyzwyczaić, poza tym jego zdolność regeneracji szybko uśmierzała ból. Jednym zgrabnym ruchem przeciął puszkę na pół, a cała jej zawartość chlusnęła na Deadpoola.
- Zginiesz marnie... – warknął powoli, groźnie. To była tylko kwestia czasu, aż Wolverine rzuci się na Deadpoola z żądzą mordu w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Wrz 27, 2013 10:15 pm

(Wasz ulubiony) Najemnik odskoczył w ostatniej chwili do tyłu, a żółty płyn chlusnął na gorący piasek.
- Mogłeś chociaż spróbować, a nie od razu wybrzydzasz. Robisz mi wielką przykrość, traktując tak prezenty ode mnie. Ale przyznaję, zapomniałem o twoim nadludzkim węchu. Powinieneś się kiedyś zatrudnić jako pies-wykrywacz kontrabandy, w policji albo straży granicznej. - Spojrzał się na mokry piasek między nimi.
- No i nie wyszedł psikus za ostatnie Halloween. Mam nadzieję, że w tym roku chociaż dostanę od ciebie cukierki - dodał po chwili i zaraz przeniósł wzrok na szpony Wolverine'a.
- Tak, snikt me! Snikt me! - Wykrzyczał piskliwie, i chwycił Logana za pięść(oh, jak romantycznie...), by zaraz przystawić sobie końce adamantowych ostrzy milimetry od szyi. Tak szybko, jak naszło go na samobójstwo, tak też szybko do głowy przyszedł mu inny(jak zwykle mądry), jak zwykle idiotyczny pomysł. Puścił szybko Rosomaka i teleportował się kilka metrów do tyłu. Podczas, gdy kilku zainteresowanych tymi wszystkimi dziwactwami gapiów obserwowało to Logana, to Wade'a, ten drugi wrócił się po komórkę.
- Zdjęcia, notatki... Muzyka... Gry, o, Angry Birds... Jak tu się włącza kamerę... - Mruczał cicho do siebie, a po chwili nakierował obiektyw aparatu na siebie i stojącego, teraz kilka kroków za jego plecami Wolverine', po czym odkaszlnął.
- Witajcie, miłośnicy zwierząt dziwnych i dziwniejszych. W kolejnym odcinku "Przyroda z najprzystojniejszym, najcharyzmatyczniejszym, najzabawniejszym i najwspanialszym najemnikiem we wszechświecie" poznacie pewien bardzo interesujący gatunek drapieżników z rodziny łasicowatych, o którym wiadomo jak na razie bardzo niewiele. Przynajmniej tak twierdzi wikipedia. - Tu przerwał na chwilę i umieścił całego Logana w kadrze - O to rosomak, z łacińskiego Gulo Gulo(Naprawdę), odmiana Owłosionus Smutasus. Jak widzicie, jest to gatunek bardzo agresywny, o ograniczonej cierpliwości oraz inteligencji, uzbrojony w doskonały węch, słuch, nadludzko okropny smród ciała i bogato porastające ciało futro, które przystosowuje rosomaka do życia w zimnych warunkach Kanady, z której pierwotnie pochodzi. Ponieważ jest gatunkiem wędrownym, spotkać go możemy właśnie tutaj, w Los Angeles, Mieście Aniołów i anielsko pięknych kobiet. Warto dodać, że przedstawiciele odmiany Owłosionus Smutasus, po za na pozór parszywym, a tak naprawdę smutnym wyrazem twarzy(Rosomaków po prostu nikt nie kocha, bo są niemiłe i śmierdzą, a te w głębi serca, pragną miłości i przyjaźni), posiadają także pokryty adamantium szkielet, wysuwane szpony, służące do otwierania puszek piwa, napoju który to stanowi ich główny pokarm oraz czynnik gojący, którym poszczycić się może także wasz ulubiony, najprzystojniejszy, najzabawniejszy, najcharyzmatyczniejszy, ogólnie najwspanialszy najemnik we wszechświecie... - Nawijał cały czas, nagrywając Wolverine'a i siebie, i ignorując przy tym ewentualny fakt, iż zaraz może paść ofiarą dekapitacji czy utraty jakichkolwiek innych części ciała(Chwila, czy ja włączyłem nagrywanie... ?).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Nie Paź 06, 2013 4:27 pm

Nie tylko Logan wyczuł woń moczu, jaka znajdywała się w podanym przez Wade'a piwie. Zmysł węchu u X był znacznie "podkręcony", toteż i Laura miała tą wątpliwą przyjemność, by i do jej nozdrzy uderzył zapach alkoholu zmieszanego z uryną, co wyraziła grymasem i zmarszczonym nosem. W takich momentach żałowała, że węch ma wyostrzony.
Kwestią czasu było to, że Wolverine lada moment zacznie całą zabawę ze szponami, nie szczędząc sobie czegokolwiek, kiedy będzie miał zaatakować Deadpoola. Laura o tym doskonale wiedziała, dlatego obserwowała mężczyzn, całkowicie skupiając na nich swoją uwagę. Bardziej zaintrygowana była jakże
radosną reakcją najemnika w masce, która wręcz ochoczo czekał na ruch rosomaka, przykładając do swojej szyi jego dłoń w oczekiwaniu na szpony.
Ba, kobiety, które wcześniej przyjechały tutaj z Wilsonem, rozpłynęły się nagle i nigdzie nie można było ich zobaczyć, toteż Kinney stwierdziła, że skorzystały z nieobecności - domniemanego - klienta i zniknęły z jego pola widzenia, chcąc wykorzystać tę chwilę dla siebie albo całkowicie odpuszczając sobie jego towarzystwo na rzecz czegoś bardziej uszczęśliwiającego.
Ciemnowłosa jednak została rozkojarzona w momencie, kiedy dwóch idiotów postanowiło skorzystać z prawie pustej plaży i jeszcze względnie zadowalającej temperatury panującej w Los Angeles, jadąc quadami z niejakim okrzykiem i w ogóle nie bacząc na to, że przy skrętach, piasek spod kół znacznie wyżej celował. Tym samym, przejeżdżając obok budki ratowniczej, Laura wyczuła jak niczym setka igieł, ziarenka piasku uderzyły w jej dłonie oraz w twarz z impetem, co w pierwszym momencie było nieco bolesne. W tej chwili, Kinney przeklęła znacznie głośniej, podnosząc się nieznacznie.
Gdy na nowo zwróciła uwagę na mężczyzn, przechyliła głowę na bok, próbując za wszelką cenę zrozumieć, co teraz wyczynia Deadpool, latając z telefonem komórkowym wokoło Logana.
Nie miała zamiaru podejść, choć wiedziała, że jeśli sytuacja będzie znacząca, to może jakoś zareagować. Teraz tylko co jakiś czas rzucała spojrzenie na swoją dłoń, z której to wysunęły się szpony, aczkolwiek nie osiągając całkowitej długości.
Na niewiele jej się to wszystko zdało, gdyż po jakimś kwadransie kolejny sygnał w jej telefonie był znaczący - ot, już był czas, żeby wykonać zlecenie. Czym prędzej, Kinney podniosła się ze schodków, rzucając jeszcze krótkie spojrzenie oraz jakiś nieprzychylny komentarz, dotyczący idiotyzmu zarówno jednego, jak i drugiego, przy czym była pewna, że Logan mógł ją usłyszeć.
Dopiero wtedy ruszyła w bliżej nieznanym kierunku.

/ zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 171
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Paź 25, 2013 8:25 pm

Logan zazgrzytał zębami słuchając najemnika. Nie dość że wylądował na ten przeklętej plaży to jeszcze musi się użerać z tym pajacem. Jedyne co chciał to chwili spokoju w tej całej pogoni za prawdą co się stało z Profesorem.
Złość zaczęła wzbierać w X-Menie. Nie miał oczywiście ochoty wybebeszać Deadpoola na plaży pełnej ludzi. Mutanci mieli już wystarczająco dużo problemów bo do nich dołączyły jeszcze wiadomości i okładki na pierwszych stronach gazet.
Gdy nagle Pajac złapał go za dłoń i przyłożył do swojego gardła, Logan zmarszczył brwi. Czyżby go przejrzał? Taki pieprznięty koleś jak on mógł sobie postawić za cel zniszczenie opinii publicznej mutantów. Nadarzyła się okazja, czemu z niej nie skorzystać?
Jednak Wolverine nie zamierzał mu dawać okazji do skorzystania z niej. Szpon schował się równie szybko jak się pojawił i sekundę później jedynym śladem po nim była kropla krwi pomiędzy kłykciami Rosomaka.
Już miał zamiar zdzielić Deadpoola w nos za bycie zbyt blisko jego twarzy, gdy najemnik teleportował się od niego. Akcję na jaką się zdecydował wystawiała cierpliwość X-Mena na dużą próbę. Logan miał już w głowie kilkanaście sposobów by w niezbyt przyjemny sposób pozbawić najemnika kończyny. Albo dwóch. Najlepiej wszystkich, z językiem na czele.
Zamiast tego podszedł do Pajaca, wyrwał mu telefon z dłoni i cisnął nim daleko w morze. Spojrzał wtedy najemnikowi groźnie w oczy, chociaż wiedział że to nic nie da.
- Masz wyjątkowego farta że znajdujemy się na plaży pełnej ludzi, więc cię nie wypatroszę i zawiążę kokardki z twoich jelit. Wracaj do swoich panienek i przestań mi zawracać dupę. - powiedział.
W Jamesie dosłownie się gotowało. W tym momencie nie myślał o niczym innym jak tylko odcięciu najemnikowi głowy. Wściekłość dodatkowo potęgowała świadomość że obojętnie jak bardzo by nie chciał nie może mu zrobić krzywdy, bo teraz jest częścią braćmi mutanckiej. Jego działania odbijają się na obrazie całego Instytutu. Kiedyś Pajac leżałby gdzieś na dnie oceanu ze stopą w ustach i dłonią w... ciemniejszym miejscu. Logan popijałby sobie w spokoju piwo i czekał aż przyjedzie armia i wszystko za niego posprząta. Ale nie dzisiaj. Nie dzisiaj i nigdy więcej.
Wtedy też usłyszał głos z radia leżącego nieopodal. Spiker informował o tajemniczym zabójstwie, tutaj w Los Angeles.
Logan doszedł do wniosku że jeżeli ludzie mają postrzegać X-Menów pozytywnie to trzeba coś zrobić by tak było.
Wolverine spojrzał z byka na Deadpoola i warknął.
- Nie wchodź mi w drogę. - po czym odszedł w kierunku swojego motocykla.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Plaża   Nie Lut 02, 2014 10:59 pm

- Kokardka z jelit? Aww, jakie to było słodkie... - Położył dłonie na polikach, po czym zakołysał się cały, patrząc na Rosomaka przed sobą. Po chwili wyprostował się i podrapał po karku, podczas gdy promienie Słońca oświetlały oraz ogrzewały cały czas skórę jego, Rosomaka i każdego innego plażowicza.
- Logan? Uciekasz? A co z tym wypatroszeniem moich jelit i wkładaniem stóp w usta, i spełnianiu innych, z naszych zabawnych fetyszy? - Patrzył na odchodzącego w dal Wolverine'a(Będę tęsknił, jak zawsze).
- Daj znać, jak będziesz miał wolny piątek, czy coś! Pooglądamy razem mecz hokeja, wypijemy piwo, pozabijamy się trochę. Jak to kumpel z kumplem - rzucił jeszcze za nim.
- Zadzwonię... - szepnął i odwrócił się po chwili ku wodzie.
- A teraz czas na trochę błogiego lenistwa. Prawda, autorze postów? - Khem. Więc Deady się lenił. Przysnął na leżaku, podczas gdy ciepłe promienie przyciemniły nieco jego pokrytą bliznami skórę. Po pobudce rozbudził się kąpielą w ciepłej wodzie. Telefonu, który gdzieś tam popłynął, po wyrzuceniu przez Logana(To było wredne z jego strony. Co ja mu takiego zrobiłem, co? No co niby?) nawet nie próbował szukać. Mając trzy miliony, nie zawracał sobie tym głowy. A nawet bez nich, pewnie i by nadal nie zawracał(Trzy miliony... Na pewno jeszcze trzy? Pomyślmy, apartament, dożywotnie zapasy Tacos, rzeźba z lodu, nowe Ferrari, Mercedes, motocykl, największa na świecie kolekcja pluszowych ośmiornic, tentacle hentai i oczywiście wszystkie albumy Justina Biebera i Miley Cyrus, kostium różowej Power Rangers...)(Nie masz na co wydawać pieniędzy, co?)(Ostatnio kupiłem zestaw garnków za sto tysięcy. I kaczuszkę do kąpieli, z brylantów).
Później mecz siatkówki z zatrudnionymi dla siebie paniami do towarzystwa, a po którejś z kolejnych kąpieli, gdy w świetle chylącego się ku zachodowi Słońca wychodził z wody, podbiegł do niego jego kierowca, z telefonem w garści.
- Pilne? Do mnie? - Informacja o sporej zapłacie, o tym, gdzie znajdzie szczegóły dotyczące zlecenia i dźwięk utraty połączenia. Nic więcej, nic mniej. Wade opuścił telefon i uśmiechnął się.
- Wiesz, Jackie...
- Jamie - poprawił go kierowca, ale jego słowo stało się tylko niesłyszalnym tłem, dla rozgadanego najemnika.
- Ten urlop, brak adrenaliny powoli zaczynał być nudny...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namor

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Plaża   Sob Kwi 19, 2014 9:50 am

Namor w końcu przestał myśleć pewną anatomiczną częścią swojego ciała, przez którą zawsze atakował Nowy Jork, siedzibę Fantastycznej Czwórki, bo potajemnie chciał po prostu zobaczyć Sue i stwierdził, że zemstę na ludziach na powierzchni może też przynieść atakując zachodnie wybrzeże. W końcu to nie tak, że tylko jedno miasto było odpowiedzialne za zniszczenie Atlantydy.

Zaczął w miarę... powoli. Wyłonił się na plaży, ale nie wywołał spustoszenia wśród ludzi, bo pomimo skrzydełek na kostkach, nie wyróżniał się niczym innym szczególnym od osobników zażywającym kąpieli słonecznej na piasku. Jednak, oczywiście, gdy tylko za nim wypłynął rybogryf i zaskrzeczał głośno, panika rozpoczęła siać spustoszenie. Namor nawet nie musiał nic robić, ludzie sami niszczyli siebie.

- Imperius Rex! - zawołał, rozpościerając ręce, a rybogryf wystrzelił do przodu na swoich skrzydłach, porywając po drodze parasole i inne rzeczy rozstawione przez ludzi. Na razie jednak żadnego człowieka nie zranił. Słowo klucz: na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nova

avatar

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Lip 25, 2014 4:04 pm

Dlaczego Nova od czasu porannej potyczki z bandziorami próbuje trafić do mieszkania, ale droga do obranego celu nie ma końca ? Przeważnie narzeka na niedosyt wrażeń, bo przyprowadzanie zaginionych kotów z drugiego końca miasta nie jest wyczynem z górnej półki. Natomiast o dzisiejszej robocie długo nie zapomni, bo po pierwsze zakwasy będą dawały się we znaki przez najbliższe dni, a po drugie Xandarian pokaże mu liczne kolaże obrazów, żeby nie narzekał podczas przeprowadzania staruszek przez ulicę.
Przecież wczoraj byłem w fabryce, rzucił w myślach. Przysłonił twarz dłonią, żeby po niej leniwie przejechać w geście rezygnacji.
Odwiedzę Avengers Tower, żeby odpocząć i zapoznać się z drużyną.
Przerwa dobrze Panu zrobi.. chwila, wyczuwam obecność mutanta na plaży. Radzę to sprawdzić, a zwłaszcza poprzez wzgląd na obecnych cywili.
- To było do przewidzenia. - Burknął, a następnie spuścił wzrok na plażę w poszukiwaniu wspomnianego obiektu. Pokaźna ilość ludzi zdążyła zauważyć zmierzającego ku nim stwora, a co więcej, pędziła ślepo na przód nie zważając na resztę plażowiczów spoczywającą na ręcznikach.
Raport, wydał w myślach rozkaz, po czym zmienił kierunek lotu.
W połowie morskie stworzenie i jednocześnie człowiek. Zaawansowane umiejętności, porusza się w powietrzu, na lądzie i w wodzie, ale zanikający z nią kontakt osłabia zdolności..
Przestań, za dużo informacji do przyswojenia. Będziemy działać spontanicznie.
Podczas zderzenia z ziemią, a zwłaszcza piaskiem, zrobiło się spore wgłębienie. Dźwignął się ze zgiętych kolan do pionu, kręcąc energicznie na boki głową, bo piasek w kącikach oczu zawężył mu pole widzenia. Otworzył usta, żeby rozpocząć pouczający monolog, ale na widok stworzenia z głębin oceanu, natychmiast je zamknął.
- Koleś, dlaczego to robisz? - Krzyknął do niego z odległości kilkunastu metrów. Prawdę powiedziawszy nie wiedział jak zwrócić się w miarę najgrzeczniej do napotkanego mutanta, a określenie Pan lub Syrenko mogłyby pogorszyć sytuację.
- Wszystko można załatwić bez niepotrzebnej przemocy, serio. Globalne ocieplenie ? Zaginiona Atlantyda ? Złamane serce ? Nie ma sprawy! - Podszedł bliżej, ale jego dłonie wciąż płonęły w razie potrzeby zaatakowania. - Ci ludzie niczym Ci nie zawinili. - Odparł rzeczowo, a jego oczy błysnęły złowrogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namor

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 30, 2014 12:13 pm

Namor, jako władca Atlantydy, poczuł się urażony tym, że ten... osobnik zwraca się do niego w ten sposób. Na tyle urażony, że wleciał metr w powietrze i skrzyżował dłonie na piersi.

- Jestem Książę Namor, władca Atlantydy. Nie wiem, skąd jesteś, ale jeśli o mnie nie słyszałeś, to dostateczny powód, aby pokazać, do czego jestem zdolny. - Rozłożył ręce, jakby ukazując uciekających ludzi. - Niczym mi nie zawinili? To ich rasa zatruła morze, pochowała moją krainę i tym samym zrobiła to z moimi ludźmi.

Skinął głową, tym samym dając rybogryfowi znak do ataku przybyłego. Pora zobaczyć, ile ma sił i czy jest w stanie pokonać Księcia Namora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nova

avatar

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 30, 2014 1:53 pm

- Jakże mógłbym nie słyszeć o.. - Zmarszczył brwi. - Księciu Amorze.
Głowę dałby sobie uciąć, że właśnie tak to szło. Komizm zaistniałej sytuacji utrudniał skupienie się Richardowi oraz ocenę przeciwnika, a ponadto rozpraszały go kąpielówki z zielonych łusek.
Powstrzymując się od wybuchu niepohamowanym śmiechem, który pogorszyłby sprawę i Nova naraziłby się nietaktownym zachowaniem na większy gniew władcy Atlantydy, wzbił się w powietrze na jego wysokość.
Xandarian, wskazówki ?
Wątpię, żeby Pańskie umiejętności dyplomatyczne rozwiązały problem.
Widząc pędzącego wprost na niego stwora z głębin oceanu, a dodatkowo wyposażonego w skrzydła (?) wpadło mu do głowy jedno - ciskać ładunkami energii  o wysokiej temperaturze, bo woda i ogień są przeciwieństwem.
- Mi też się to nie podoba! Dbam o środowisko, ale po co to robię, skoro wielkie korporacje i fabryki zanieczyszczają ocean. Powinieneś się nimi zająć, a nie szarymi cywilami, którzy nie mają wpływu na wycieki ropy.
Warto mieć na uwadze bezpieczeństwo uciekających obywateli, więc w miarę możliwości zamąci w głowie przeciwnikowi, żeby umożliwić ludziom bezpieczne opuszczenie terenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namor

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 30, 2014 5:53 pm

- Jak śmiesz! - zawołał i był gotowy sam ruszyć na osobnika, ale powstrzymał się; od tego ma rybogryfa, aby nie brudzić sobie rąk.

Oczywiście nie wziął pod uwagę tego, że rybogryf tak szybko zostanie pozbawiony sił. O ile Namor z dala od wody traci siłę, to każde morskie stworzenie w zderzeniu z ogniem na pewno również to poczuje. Namor zmarszczył brwi, kiedy rybogryf robił uniki, a jeden z pocisków trafił na zapomniany parasol, który zajął się ogniem.

- Imperius Rex! - krzyknął, chcąc nakierować rybogryfa na odpowiednią trasę, aby dotrzeć do osobnika. - Wszyscy ludzie są tacy sami, ci tutaj zostawiają swoje zanieczyszczenia na plaży i wrzucają je do wody, wepnę się na szczyt chociażby po mrówkach, ach ludzkość mi zapłaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nova

avatar

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 30, 2014 9:21 pm

- Wybacz, jeśli Cię uraziłem, władco Atlantydy. - Uniósł dłonie na wysokość klatki piersiowej w geście obronnym.
Rzeczywiście ciężko prowadzić dysputy z mężczyzną, który nie dostrzega niczego oprócz czubka własnego nosa, a może wdowiego szpicu na głowie. Pomijając szeroką paletę negatywnych cech charakteru, warto zważyć na jego zdolności, którymi przewyższał większość znajomych Richard'owi mutantów.
Fascynujące, przeszło mu w myślach.
Zwrócił uwagę na płonący parasol, ale skoro nie stwarzał zagrożenia cywilom, z których większość opuściła plażę, nie warto było się nim przejmować.
Wpadł na kolejny błyskotliwy pomysł, a konkretnie zamierzał wykorzystać osłabienie rybogryfa oraz fakt, że można wykorzystać piasek.
- Imperius Rex? Co to oznacza? - Uniósł brwi, po czym niespodziewanie wzbił się ku górze. Minęły sekundy, a w piasek tuż obok stwora z głębin oceanu z głośnym hukiem wylądował Nova. Ciężko będzie wydobyć ziarenka z zakamarków kostiumu, ale się opłacało, bo zgodnie z zamierzeniem rybogryfa na całej powierzchni pokrył piasek.
- Nie musisz robić z tego powodu afery. Wystarczyło pogrozić im trójzębem. Wspinaj się po mrówkach, ale bez zbędnej przemocy. - Mówił i jak gdyby nic zaczął podgrzewać potwora, a ziarenka na nim topniały.
- Piasek niedługo zamieni się w szkło, a ja nie chciałbym uśmiercić Twojego.. tak, kompana. Odejdź z nim tam skąd przybywasz.- Wlepił wzrok w Namor'a w oczekiwaniu na jego decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namor

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Sie 11, 2014 9:29 am

Rybogryf oczywiście najpierw szalał, atakując Novę, ale wkrótce zaczął szaleć z całkiem innego powodu - ziarenka piasku nie były dla niego tak od razu straszne, ale gdy zamieniały się w szkło, pod wpływem temperatury, gdzie na dodatek wysuszał się niemal całkowicie - to bolało. Ale potwór nie mógł sprzeciwić się Namorowi, nawet w takiej chwili. Na szczęście Namor źle życzył jedynie rasie ludzkiej, więc odwołał rybogryfa natychmiast do morza.

- Mój świat został zniszczony, ale nie mam robić z tego afery?! - oburzył się i rozpostarł ręce, wysyłając sonarem delifinim sygnał do zwierząt morskich. - Imperius Rex! - krzyknął znowu, a za jego plecami zaczęła się tworzyć dość spora fala.

Sam Namor jednak wiedział, że obowiązki są przed zemstą i poczekał, aż fala dotarła do niego, po czym jak najszybciej odpłynął, aby pomóc rybogryfowi pozbyć się całego stopionego piasku.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Linda

avatar

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 28/09/2014

PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Wrz 29, 2014 6:49 pm

Z tego względu, że przeczytała już wszystkie dostępne sobie książki, a Luke nie pojawiał się przez cały miesiąc, zdecydowała się opuścić mieszkanie. Oczywiście, zrobiła to pod postacią nierozpoznawalną dla osób humanoidalnych. Nie chciała kłopotów, a brak kontaktu z kimkolwiek przez ostatni czas mógł jeszcze bardziej odbić się na jej psychice. Nie miała zamiaru przyznawać, że problem leży w niej, a poza tym dotychczasowe tłumaczenia były dużo wygodniejsze.
Stojąc na brzegu morza, pozwalała, by fale pieszczotliwie muskały jej łapki. Trzeba wiedzieć, że przeobraziła się w kota. Niepozorne zwierzątko z blado brązową sierścią przyciągało dużo mniej uwagi niż jakakolwiek, choćby i najzwyczajniejsza dziewczyna. Może dlatego, że było mniejsze lub nie potrafiło do końca wyrazić własnego zdania... Mniejsza o to. Dla drobiazgowego obserwatora mogło wydawać się dziwne jedynie to, iż zwierzak trwał niemal w całkowitym bezruchu, jakby na coś czekał, a ponadto znajdował się w wodzie. Przecież nie od dziś wiadomo, że koty jej nie lubią, tak? Pewnie ten jest inny. Miała pewne wątpliwości co do słuszności swojego rozumowania, ale szybko rozwiała je przypuszczeniem, że przecież każdy ma swoje sprawy i nikt nie zwróci uwagi na obcego futrzaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Lip 17, 2015 5:32 pm

Dzień jak co dzień w Los Angeles. Wysokie temperatury niezależnie od pory roku i dnia, słońce w pełni i tłumy ludzi. Całkowita norma.
Tego dnia Victor był już po zajęciach, ale zamiast wracać prosto do domu uznał, że poszwenda się trochę po plaży, popodziwia widoczki i domy nadzianych ludzi. W końcu nie ma nic lepszego niż zastanawianie się czy kiedyś sam taki będzie miał, albo czy któryś z nich nie należy do Starka. Jego kryjówka, czy coś podobnego, o której nikt nie wie. To by było świetne, przechadzać się codziennie obok domu samego Starka, jego wewnętrzny fanboy aż zaczął wariować na tę myśl, z resztą bardzo przyjemną. Niestety w L.A takie rzeczy się nie działy, było to miasto aż boleśnie nudne i bez wyrazu. Jasne, większości osób to odpowiadało, mogły tu wypoczywać, bawić się, korzystać z pogody i plaży.
Spojrzenie Vica powędrowało do jakiś dwóch dziewczyn grających w, coś, co można by było nazwać prymitywną siatkówką dla dwóch osób. O ile ta gra byłaby bardziej emocjonująca gdyby dodać do niej trochę lodu albo elastyczności. Ciekawe jakby wyglądał taki mecz, gdyby członkowie Avengers urządzili sobie rozgrywki między sobą - nie zdziwiłby go fakt, gdyby Thor rozwalił kilka piłek na samym początku, taaaak, to by było w jego stylu.
Wbił dłonie głębiej w kieszenie lekkiej bluzy, pogłośnił muzykę i zakopał buty w piasku.
Chciałby pojechać do Nowego Jorku. Od dziecka o tym marzy, praktycznie zna na pamięć całą mapę tego miasta, nie mówiąc o zaznaczonych takich miejscach jak siedziba Fantastycznej Czwórki czy samych Avengers. Tam superbohaterowie są na porządku dziennym, nie zdziwiłby się, gdyby idąc ulicą wpadł na She-Hulk czy... Hawkeye'a. Tam zawsze coś się działo, i pewnie gdyby sam wpadł w centrum jakiejś rozrób, przez pierwsze kilka minut by tam sterczał i obserwował pracę bohaterów zamiast ratować własny tyłek, a z czasem może nawet zatęsknił za spokojnym Los Angeles... Nope. Nie ma szans. Skoro mieszkańcy Nowego Jorku przywykli, to on tym bardziej mógł się zaaklimatyzować. Ale w najbliższym czasie raczej nie miał co liczyć na taką wycieczkę. Jego mama pracowała na trzy etaty, a i tak wiodło im się dość przeciętnie. No, i nie można zapomnieć o szkole, w końcu nie mógł sobie pozwolić na opuszczenie zbyt wielu lekcji, a kilkudniowy wyjazd z pewnością by go nie usatysfakcjonował. Dwa tygodnie to minimum, by chociaż poczuć, że się żyje w Wielkim Jabłku. I Zobaczyć jakiś bohaterów. O, o, Spider-Mana! Na żywo poobserwować jak skacze między kolejnymi budynkami, może nawet za oknem mieszkania, które Vic by wynajmował.
Westchnął cicho, jak miło pomarzyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 398
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Lip 20, 2015 8:58 pm

Pierwszym, co Billy poczuł, było przyjemne ciepło - intensywne, jak gdyby wystawiał się bezpośrednio pod działanie promieni słonecznych... Które na moment prawie go oślepiły, nie tylko spadając z góry, ale i odbijając się od morza oraz jasnego piasku. Chłopak odruchowo zmrużył oczy i pochylił głowę, starając się przyzwyczaić do nowych warunków. W tej samej chwili zaczął już ściągać z siebie kurtkę. Co prawda pod nią miał jeszcze sweter, ale każda warstwa mniej robiła sporą różnicę. Na mokre od śniegu jeansy nie mógł nic poradzić, tak samo jak i na przystosowane do o wiele chłodniejszego klimatu buty.
Ostrożnie unosząc głowę i przeczesując wzrokiem okolicę Kaplan dokonał szybkiego podsumowania sytuacji, w której się znaleźli... Bo zdążył już zerknąć w stronę Bucky'ego, aby przekonać się, że mężczyzna wciąż był przy nim. Gdzieś się przenieśli, czyli jego moce zadziałały - to plus. Tyle że nie pamiętał tego miejsca z Nowego Jorku, a to był już wielki minus. Nie znał całego miasta, ale tak czy siak miał wrażenie, że trafili gdzieś indziej... Ta plaża, wzniesienia w tle, nawet zabudowania - wszystko składało się na taki właśnie wniosek.
W pobliżu kręciło się trochę ludzi, których uwagę niewątpliwie przykuło niespodziewane zmaterializowanie się na plaży dwóch osób, w dodatku odzianych w grube i nie pasujące do tego miejsca stroje... W przypadku Bucky'ego - nawet zakrwawione. Billy czuł na sobie spojrzenia i starał się unikać patrzenia na skierowane ku niemu twarze. Jego wzrok padł za to na tablicę z billboardem, którą widział już poza terenem plaży. Angielskie napisy, to już coś.
- To chyba nie jest Nowy Jork... Ale Francja też nie. Właśnie to miałem na myśli mówiąc, że teleportacja wychodzi mi gorzej od uzdrawiania - zwrócił się do swojego towarzysza cichym i przepraszającym tonem. To w końcu była tylko i wyłącznie jego własna decyzja, aby spróbować się przenieść pomimo zmęczenia oraz sporej odległości do celu podróży... Nie skonsultował jej z Bucky'm. Sądził, że wyjdą na tym lepiej, niż na konfrontacji z Tarczą, ale teraz zaczynał już mieć co do tego pewne wątpliwości.


Ostatnio zmieniony przez Wiccan dnia Nie Cze 12, 2016 10:57 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Plaża   Czw Lip 23, 2015 3:12 pm

Z rozmyślań oderwało go coś... W zasadzie sam nie wiedział czym to coś było. Chyba swego rodzaju poruszenie na plaży; spojrzał po pozostałych spacerowiczach, kierując swój wzrok tam gdzie pozostali. Podniósł się z ławki, zbliżając do centrum tego całego chaosu.
Co to mogło być? Jakiś wypadek? Ktoś zasłabł? Możliwe, ale jakoś wątpił by wywołało to aż takie zainteresowanie wśród innych. W końcu nie pierwszy raz ktoś zemdlałby na plaży, zwłaszcza przy takich temperaturach jakie panowały w Los Angeles, nawet wieczorami. Źrenice mu się rozszerzyły na samą myśl, że mogłoby to być coś tak niezwykłego jak superbohaterowie, albo nawet złoczyńcy, którzy sprowadziliby tu odpowiednie osobistości... Wątpił, bo to nie był Nowy Jork, ale nadzieja pozostawała... I była bardzo silna, głownie dlatego, że właśnie rozmyślał o tym, jak cudownie by było spotkać kogoś super.
Kiedy zbliżył się do miejsca gdzie skierowane były wszystkie oczy, sam dostrzegł dwie postaci, cóż, niezbyt pasujące do reszty wakacyjnego krajobrazu ze względu na swoje grubsze odzienie. W dodatku pojawili się tu nagle, wciąż miał wrażenie, że widział pozostałości po... Czymś. Czymkolwiek się tu dostali. Jakkolwiek.
Zanim jednak niego umysł zdążył w jakikolwiek sposób zareagować i przetworzyć tę informację, ciało zrobiło to za niego... Tak mu się przynajmniej wydawało, bo nie widział innej opcji na to co się wydarzyło.
Z oczu i ust zaczęło mu się delikatnie iskrzyć, lekko machnął dłonią a mężczyzna, odleciał gdzieś w bok. Przodem poszła jego ręka, dalej cała ręka... I chyba niechcący w coś uderzył, tracąc przy okazji przytomność... Zanim jednak zdążył się w tym rozeznać i, cóż, pomóc mu, druga dłoń wykonała lekki gest, zaraz zamykając się w pięści, jakby coś trzymała. W tym czasie dwie pobliskie lampy, oderwały się od ziemi, oplatając chłopaka jak węże, tym samym unieruchamiając go - jednak nie krzywdząc.
Zamrugał, nieźle zszokowany tym co się właśnie stało. I jak to się dokładnie stało... Przecież on nie mógł tego zrobić. Nie miał mocy, nie był mutantem... Chyba, wtedy jego moce powinny się ujawnić wcześniej. Chyba. Nie miał nigdy do czynienia z mutantami. Tak mu się wydawało. Za dużo tego "chyba".
- Co do... - Szepnął, zaraz przeklinając cicho po hiszpańsku i spoglądając na swoją dłoń. Zaraz podszedł do chłopaka, marszcząc lekko brwi i przyglądając się jego "więzom".
- Wybacz, nie mam pojęcia co się stało. I jak się stało. - Mruknął, dotykając lamp, jakby liczył, że te nagle się same rozwiążą, jakoś. Albo znów na nie wpłynie, chociaż nie miał pojęcia jak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 398
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Czw Lip 23, 2015 7:57 pm

Billy nie doczekał się odpowiedzi na swoje słowa, gdyż jakaś siła w mgnieniu oka odciągnęła od niego Bucky'ego - za metalową rękę, co samo w sobie stanowiło już niezłą wskazówkę co do jej źródła. Magnetyzm? Mieli niezłego pecha, że trafili akurat w miejsce, w którym ktoś lub coś ich zaatakowało... Kaplan coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że wszechświat naprawdę go nienawidził.
Nastolatek już zaczynał rozważać w głowie wszystkie swoje opcje, lecz ostatecznie nie zdążył w żaden sposób zareagować czy nawet ponownie się odezwać, nim pobliskie latarnie nagle ożyły i splotły się wokół niego. Billy odruchowo nieco się skulił, jak gdyby starał się zajmować pomiędzy nimi jak najmniejszą przestrzeń i w ten sposób uchronić się przed oberwaniem... A jednak żadna krzywda mu się nie stała, przynajmniej póki co. No dobrze, to zawsze jakiś plus, tylko teraz jak się z tego wydostać?
W grę wchodziła przede wszystkim kolejna teleportacja, bo Kaplan nie miał pojęcia co innego mógłby zrobić w tej sytuacji. Tyle że... Jego ostatnie dokonania z tej dziedziny wypadały sporo poniżej oczekiwań. Wręcz niebezpiecznie sporo - dosłownie, bo tam w górach upadek równie dobrze mógł go zabić. Miał szczęście, że złapał wtedy równowagę. Do głowy przychodziły mu dziesiątki scenariuszy, w których także i teraz przeniesienie się poza zasięg lamp skończyłoby się tragicznie. Na przykład utonięciem, skoro los miał już pod ręką do dyspozycji morze. Tak, pewnie wylądowałby przy samym jego dnie.
Rozmyślając nad strategią, Billy przesunął spojrzeniem po okolicy, starając się wypatrzeć osobę odpowiedzialną za taki stan rzeczy, co okazało się... Niezbyt trudne, prawdę mówiąc. Tym łatwiejsze, że sprawca z własnej inicjatywy do niego podszedł i wydawał się równie zaskoczony, co sam Kaplan - albo i chyba nawet bardziej...
Przyglądając mu się, Billy prędko odrzucił wcześniejszą teorię dotyczącą umyślnego ataku - na szczęście, bo po pierwsze: nie był pewien czy poradziłby sobie w takich okolicznościach i po drugie: nie miał jakoś ochoty stawać do walki z kimś tak... Tak... No, uroczym. Chłopak zdawał się być w jego wieku, z ciemniejszą karnacją, przydługimi włosami, oczami stanowiącymi niezwykłą mieszankę zieleni i złota... I najwyraźniej ze świeżo zamanifestowaną mutacją.
- Wierz mi, wiem coś na ten temat. W jednej chwili żyjesz sobie normalnie, a w następnej wypuszczasz z rąk błyskawice - Billy ostrożnie ułożył dłonie na metalowej powierzchni przed sobą. Skoro już o elektryczności mowa... To ciekawe czy byłby w stanie za jej pomocą usunąć te lampy i przy okazji uniknąć usmażenia się żywcem? Starając się nastawić pozytywnie, co nie było wcale łatwe, Kaplan skupił się na otaczających go obiektach, próbując wyobrazić sobie, że je od siebie odpycha.
- Odsuńcie się, odsuńcie się, odsuńciesięodsuńciesię... - powtarzał cicho i tym razem efekt nastąpił szybciej niż zwykle. Lampy pękły w kilku miejscach i odskoczyły od niego gwałtownie, na szczęście w nikogo nie uderzając, a jemu samemu zwracając wolność - przy akompaniamencie błysku błękitnej energii.


Ostatnio zmieniony przez Wiccan dnia Nie Cze 12, 2016 10:55 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plaża   

Powrót do góry Go down
 
Plaża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Los Angeles-
Skocz do: