Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plaża

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
X-23

avatar

Liczba postów : 255
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Plaża   Wto Sie 06, 2013 8:56 pm

First topic message reminder :

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Plaża   Sob Kwi 28, 2018 10:04 pm

Skupiony na swoim zadaniu, Sam prawdę mówiąc nawet nie zwrócił uwagi na to, że nerdziki jeszcze mu nie odpowiedziały, a przynajmniej nie zrobił tego od razu. Oczywiście w dalszym ciągu nasłuchiwał na wypadek, gdyby któryś z nich zdecydował się ponownie z nim połączyć i przekazać mu nowe informacje, czy to odnośnie stanu Bobby'ego, czy sytuacji z Sentinelami, lecz większość jego zainteresowania koncentrowała się na maszynach. W końcu wiedział po samym sobie, że momentami również nie mógł odzywać się od razu, więc taka cisza nie budziła w nim zaniepokojenia.
Poza tym... W pewnym sensie blondyn miał teraz problemy z dokładnym określeniem upływu czasu. Osiąganie wielkich prędkości, nawet na krótkich odcinkach, potrafiło wywoływać pod tym względem dezorientację, a natężenie stresu - martwienie się o Berto i o całą masę cywili - tylko potęgowało to wrażenie. W związku z tym Cannonball nie potrafiłby stwierdzić jak długo trwało już to starcie, choć logika podpowiadała mu, że całkiem krótko... Więc i milczenie minionków mogło być liczone najwyżej w sekundach.
Nie to, żeby Sam miał kiedy się nad tym wszystkim zastanawiać. Wydarzenia mimo wszystko toczyły się bardzo szybko - i w jednej chwili jeszcze zmierzał w stronę robota, a w następnej był już od niego odrzucany... A raczej od jego resztek, bo choć plan mężczyzny nie zadziałał tak, jak powinien, to przynajmniej Sentinel również na tym ucierpiał. Zawsze mogło się skończyć gorzej - na przykład oberwać mogli postronni, ale kątem oka Cannonball zauważył, że wybuch nie sięgnął na tyle daleko, aby im zaszkodzić.
Guthrie posiadał spore doświadczenie z zakresu wylatywania w powietrze. Zdarzało mu się to już wielokrotnie, zarówno w trakcie walki, jak i w warunkach, z braku lepszego słowa, laboratoryjnych, pod okiem nerdzików. Nie oznaczało to, że przyzwyczaił się do eksplozji - lecz po tylu latach już się ich nie obawiał. Jego pole siłowe zanegowało momentum, więc większość negatywnych efektów wiązała się z jego stanem psychicznym i emocjonalnym - bo już na przykład samo zaskoczenie przekładało się na szybsze bicie serca... A mężczyzna szczerze nie spodziewał się takiego rozwoju akcji. Łatwość przy niszczeniu poprzednich robotów chyba po prostu na chwilę uśpiła jego czujność.
To właśnie głównie dlatego Sam został odepchnięty aż tak daleko. W innym wypadku - czyli gdyby bardziej uważał - pewnie nie dałby się tak podejść i wypchnąłby energię za siebie, aby wyhamować w powietrzu o wiele szybciej. Zaoszczędziłby na tym trochę czasu, który zamiast tego zmarnował... Ale jeszcze nic straconego. Sześć Sentineli za nim, zostały cztery - a potem czekała go decyzja co dalej. Najchętniej poleciałby prosto do Bobby'ego, lecz zdawał sobie sprawę z tego, że sumienie nie pozwoliłoby mu zostawić miasta - nawet wiedząc, że nerdziki już w nim pomagały. Musiał więc chyba ustalić w której jego części będzie najpotrzebniejszy...
Jeden plus jego obecnego położenia był taki, że przynajmniej znów znalazł się w odpowiedniej odległości, aby choć trochę się rozpędzić. Za cel obrał sobie robota wysuniętego najbardziej do tyłu w stosunku do ludzi. Nauczony doświadczeniem nie zamierzał ponownie atakować z boku, ale nie chciał też ryzykować uderzenia z tyłu - i zepchnięcia maszyny na uciekających - czy z przodu - co mogłoby się skończyć rozproszeniem na polu siłowym wiązek energii na więcej osób. Zostawała tylko opcja natarcia z góry, stąd też mężczyzna postawił na tego oddalonego Sentinela. Najmniejsze szanse, że wzburzony piasek zaszkodzi cywilom.
Cannonball postąpił podobnie, jak przy poprzednim ataku z góry - z tą różnicą, że tym razem nie musiał się martwić, iż coś go spowolni, bo w końcu wybrany przez niego robot w ogóle nie zwracał na niego uwagi. Blondyn starał się wznieść tylko na taką wysokość i uderzyć jedynie na tyle mocno, by fala uderzeniowa nikogo nie przewróciła, ale nie obraziłby się, gdyby skupiła na nim zainteresowanie maszyn albo choć na chwilę je zdekoncentrowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caine Joyce

avatar

Liczba postów : 5
Data dołączenia : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Plaża   Czw Maj 10, 2018 6:48 pm

Caine nie pierwszy raz w ciągu ostatnich kilku miesięcy doszedł do wniosku, że to nie jest jego dzień. Zwykle jednak argumentami przemawiającymi za tym stwierdzeniem były małe rzeczy, jak bycie ochlapanym przez autobus, konieczność spania na zewnątrz z braku miejsc w schronisku czy bycie zwyzywanym przez grupę podrostków, bo akurat kamuflaż postanowił z niego spłynąć. Nic, z czym nie dałoby się wytrzymać, a jednocześnie rzeczy skutecznie pozbawiające pozytywnego nastawienia.
Tym razem „nie jego dzień” oznaczał, że dość standardowa czynność, jaką był spacer po plaży w poszukiwaniu jakiegoś dorywczego zajęcia skończyła się dla niego wpadnięciem w tłum przerażonych ludzi. Dalsza ocena sytuacji wykazała, że powodem tego nagłego poruszenia były uzbrojone puszki, które prowadziły ostry ostrzał uciekających wczasowiczów. Od strony plaży słychać było wybuch, niemal grzmoty. Niedobrze. Skąd one się tu wzięły? Oczywiście Los Angeles nie było bezpiecznym miastem. Gangi, smog chemiczny, trzęsienia ziemi, rekiny…Można było tak mnożyć przykłady. Jednak, jeśli chodziło o zagrożenia mniej konwencjonalne to najbliższym inwazji zjawiskiem, jakie do tej pory spotkało słoneczną Kalifornię (przynajmniej wedle jego wiedzy) była piosenka Katty Perry o pragnieniu związku z kosmitą. Całą uwagę zdawał się skupiać na sobie Nowy Jork.
Jak powszechnie wiadomo iloraz inteligencji tłumu wynosi tyle, ile IQ jego najmniej inteligentnego uczestnika podzielone przez liczbę osób ogółem rozsądnym wyjściem było wydostanie się z niego jak najszybciej. Otoczony ludźmi i tak niewiele mógł zrobić. I takie zgrupowanie stanowiło łatwiejszy cel. „Przesuńcie się ” pomyślał z irytacją podszytą strachem. Nie przepadał za ściskiem.
Kiedy pod stopami zamiast betonu poczuł piasek rozejrzał się ponownie, oceniając swoje opcje. Przez myśl przeszła mu próba podniesienia chmury piasku, który mógłby utknąć w mechanizmach i unieszkodliwić roboty. Szybko jednak porzucił tę koncepcję, kiedy zauważył Sama. Nie wiedział, kim jest ten latający osobnik, ale najwyraźniej też próbował pozbyć się robotów, więc ograniczenie mu widoczności nie było dobrym pomysłem. Zamiast tego uniósł ręce w kierunku dwóch znajdujących się najbliżej Sentineli. Gesty nie były niezbędne, ale niewątpliwie ułatwiały zadanie. Wystarczyło sobie wyobrazić, że łapie robota za nogi i odwraca w kierunku towarzyszy. Miał nadzieję, że uda mu się je w ten sposób przynajmniej uziemić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 226
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Plaża   Sob Maj 12, 2018 2:22 pm

Eksplozja na chwilę przyciągnęła uwagę Sentineli, które szukały źródła zniszczenia jednej z jednostek. Tłum ludzi jednak bardziej przyciągał ich uwagę. Roboty przez kilka sekund patrzały w stronę zniszczonego osobnika, po czym wróciły do swojego zajęcia. Samuel i tak nie mógł być przez nie trafiony, co już wcześniej zdążyły zauważyć. Dlatego nie poświęcały mu większej uwagi, mając przed sobą łatwiejsze cele.
Niestety wybuch przyciągnął również uwagę części uciekających osób, co je spowolniło, a przez to szybciej stały się ofiarami śmiercionośnych maszyn. Roboty doskonale analizowały sytuację dookoła siebie i wybierały najkorzystniejsze warunki do eksterminacji jak największej ilości ludzi w jak najkrótszym czasie. Osoby poruszające się wolniej, zatrzymujące się niepotrzebnie. Cele szybko były zdejmowane.
Cannonball postanowił powtórzyć jeden z wcześniejszych ataków, wznosząc się do góry, a następnie nacierając na robota z wysokości. Sentinel nie mógł się spodziewać ataku. Nie mógł przygotowywać wiązki energii, którą by wystrzelił w stronę mutanta. Dzięki temu nie było ryzyka kolejnej eksplozji, która by znowu go odrzuciła. Robot został wbity w piasek i rozwalony, a w powietrze wzbiła się chmura piasku.
W międzyczasie jeden z robotów zachybotał się w miejscu, przez co promień z ręki przeleciał nad głowami kilku osób, trafiając w ścianę hotelu, z której się posypał beton. Na szczęście robot nie był jeszcze na tyle blisko budynku, by promień oderwał od ściany większego kawałki, które mogłyby zaszkodzić uciekającym cywilom. Co nie oznacza, że nie wywołało to mimo wszystko częściowego popłochu wśród osób, które starały się schować w hotelu za radą żabiej dziewczyny.
Robot wyglądał na zdezorientowanego, starając się ruszyć z miejsca, obrócony bokiem do ludzi. Trwało to jednak tylko chwilę. Jakby maszyna potrzebowała po prostu kilku sekund na przeanalizowanie swojej sytuacji. Szybko robot uruchomił silnik odrzutowy, wzbijając się w powietrzu po chwili, wyrywając się tym samym z niewidzialnego uścisku.
Tymczasem większa ilość maszyn maszerowała deptakiem, znajdującym się tuż za hotelem, taranując stoiska z jedzeniem czy ubraniami i zabawkami. Część ludzi uciekała w popłochu, część starała się schować gdziekolwiek. Ci drudzy mieli zdecydowanie znacznie więcej szczęścia, bo maszyny się nimi nie interesowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Plaża   Wto Maj 15, 2018 5:15 pm

Po zniszczeniu kolejnego z robotów - siódmego z obecnych na plaży, Sam cały czas liczył je sobie w myślach, żeby mieć pewność, że żaden mu nagle nie odleci lub w inny sposób nie zniknie z oczu, podczas gdy on będzie się akurat skupiał na pozostałych - blondyn bezzwłocznie odbił się z powrotem w powietrze, starając się szybko odzyskać jak najwięcej utraconego przez cios z góry pędu. Taki był minus jego strategii, ale lepszej niestety nie posiadał... A chyba nie mógł za bardzo na nią narzekać, bo mimo wszystko pozwalała mu na całkiem sprawne pozbywanie się Sentineli.
Spojrzenie Cannonballa prędko omiotło okolicę, pozwalając mu zorientować się w sytuacji. Zgodnie z jego wyliczeniami czekały na niego jeszcze trzy machiny, jednakże zaskoczył go fakt, że jedna z nich również się wzniosła, a w dodatku znajdowała się teraz ustawiona bokiem do tłumu. Taki układ bardzo mu pasował, szczególnie że mniej więcej przed nią z kolei maszerował inny robot i mężczyzna miał wrażenie, że powinien być w stanie wykręcić tak, aby trafić w niego od razu po przebiciu się przez tego pierwszego. Tak czy siak warto było spróbować - w najgorszym wypadku tylko o niego zahaczy, lecz wierzył w swoją zwrotność.
Sam jeszcze nawet nie zastanawiał się nad tym, co sprawiło, że Sentinel zmienił swoją pozycję. Na początek chciał go po prostu zniszczyć, a powodami jego działań mógł się martwić później. Wiedział z kolei, że musiał się pospieszyć - co wydawało mu się teraz pilniejsze niż do tej pory z tego względu, że ataki z góry mogły się okazać jeszcze bardziej niebezpieczne dla tłumu. Pozwalały przecież na celowanie nie tylko w najbliższe cele na końcu grupy, ale i w te dalsze, gdzieś w jej środku... A opadające ciała przeszkadzałyby kolejnym osobom, opóźniały je, utrudniały im ucieczkę. Niestety w tych okolicznościach nie dało się uratować każdego, ale można było ograniczyć liczbę ofiar.
Cannonball wykręcił więc w powietrzu w taki sposób, aby móc zaatakować unoszącą się maszynę bezpośrednio od tyłu, celując w jej plecy i ponownie przygotowując swoje pole siłowe przez jego wyostrzenie na samym przedzie. Z rozmysłem wystartował z nieco wyższej pozycji od robota, żeby po przebiciu się przez niego płynnie skierować się w dół, skorygować swój tor lotu i uderzyć w następnego Sentinela... No, chyba że nie uda mu się przemknąć przez tego pierwszego na wylot, ale w takim wypadku nie zmieniał aż tak bardzo planu, tylko zamierzał zepchnąć jedną maszynę na drugą, najlepiej je przewracając, aby potem móc je obie wykończyć atakiem z góry. Gdyby zaś przebił się przez pierwszego, a w drugiego tylko uderzył, również postarałby się go wywalić, zakręcić pionowo ku niebu, a następnie uderzyć w niego z powietrza. Liczył na to, że robot - czy też roboty w tej najmniej optymistycznej wersji - nie zdąży się przez ten czas podnieść. Przy odrobinie szczęścia powinien pozbyć się dwóch Sentineli, a w takim razie zostałby jeszcze tylko jeden... W tym miejscu.
Mężczyzna nawet nie próbował ponawiać swojego komunikatu do nerdzików, ani wysyłać im żadnego innego, lecz dotarło już do niego, że coś długo się nie odzywały. Nie winił ich za to, choć szczerze mówiąc nie obraziłby się, gdyby na bieżąco informowały go o sytuacji w mieście albo w ogóle w kraju... Bo domyślał się, że na aktualizację w sprawie stanu zdrowia Bobby'ego mogło być jeszcze za wcześnie. Co prawda w najbliższej wolnej chwili tak czy siak zamierzał zagadnąć o tę ostatnią kwestię, ale Sentinele posiadały w tym momencie pierwszeństwo... Nawet jeżeli tylko dlatego, że minionki obiecywały, że z Berto wszystko będzie dobrze. Pod tym względem im ufał.
Musiał też upewnić się, że nic złego nie działo się w Instytucie. O farmę aż tak się nie martwił, bo nerdziki dopiero co wspomniały, że atakowane były tylko te największe miasta, jednakże szkoła leżała na tyle blisko Nowego Jorku, że mogła już być zagrożona. Co prawda w takim wypadku X-Men stanowili chyba najlepszą możliwą ochronę, ale przecież nie zaszkodzi zadzwonić do Paige czy Jay'a... Albo chociaż wyciągnąć tę informację od minionków przez komunikator. W zależności od tego, na co będzie miał czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caine Joyce

avatar

Liczba postów : 5
Data dołączenia : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Maj 23, 2018 4:59 pm

Cóż, udało mu się odkryć, że maszyny nie strzelą do swoich, a utrzymanie ich na ziemi może stanowić problem oraz nie są zachwycone nagłą zmianą położenia. To już coś. Skupił się na kolejnych dwóch Sentielach (tych, które pozostały na ziemi), a konkretnie na ich ramionach i szarpnął z całej siły, jakby chciał wyrwać metalowe kończyny ze stawów. "Niech się uda niech się uda" powtarzał w głowie jak mantrę. Nie łudził się, że to jedyna broń robotów, ale ograniczenie ich zasięgu wydawało się dobrym pomysłem. Tym bardziej, że wrzaski zza hotelu sugerowały, że mają opancerzone towarzystwo.
Dla lepszego efektu dezorientacji popchnął jeszcze maszyny na siebie i puścił się biegiem w stronę bulwaru, próbując sobie przypomnieć wszystko, co wiedział o jego topografii. Dużo straganów, szeroki deptak, boczne uliczki ...Gdyby te paskudy nie umiały latać możnaby spróbować z barykadą. Na pewno by ich nie powstrzymała ale zwiększyłaby szanse uciekinierów, dała coś, a czym mogliby się ukryć. Nie uszło jego uwagi, że maszyny zdecydowanie wolą ruchome, ludzkie cele. "Cóż, zawsze mogę próbować ściągać je na ziemię..." stwierdził, skręcając w deptak i ogarniając sytuację wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plaża   

Powrót do góry Go down
 
Plaża
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Los Angeles-
Skocz do: