Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bifrost

Go down 
AutorWiadomość
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Bifrost   Sob Cze 16, 2012 8:48 pm



Bifröst - tęczowy most łączący świat śmiertelników, Midgard, ze światem bogów, Åsgardem. Jego strażnik, Heimdall, spędza na nim całe dnie, pilnując przejścia, a także obserwując inne krainy. Choć swego czasu Bifrost uległ częściowemu zniszczeniu, szczęśliwie możliwe było jego odbudowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3852
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bifrost   Sob Cze 16, 2018 4:24 pm

Po zacumowaniu w Asgardzie sprawy potoczyły się bardzo szybko - i niestety pokrzyżowały część planów Clinta, a mianowicie ten, zgodnie z którym mężczyzna chciał prosić o audiencję z królową. Wyglądało na to, że tym razem nie będzie mógł sobie na to pozwolić, gdyż czekający na niego w porcie posłaniec natychmiast przechwycił łucznika i zabrał go na Bifrost, zresztą zapewniając mu konia, aby przyspieszyć sprawę. Sam jechał tuż obok na drugim. Po drodze Asgardczyk wyjaśnił, że to właśnie Wszechmatka nakazała mu skierować Hawkeye'a bezpośrednio do portalu na Ziemię, na której podobno działo się właśnie coś niedobrego, lecz niestety mężczyzna nie znał żadnych szczegółów tych wydarzeń - i przekazano mu jedynie tyle, że strażnik Bifrostu będzie wiedział dokąd powinien przetransportować Bartona.
Posłaniec zawrócił na wysokości bramy, instruując łucznika, aby ten udał się dalej sam - gdyż droga była w końcu bardzo prosta. I dość wąska, ale to inna sprawa. Heimdall czekał na niego przed konstrukcją przypominającą przeciętą na środku kopułę, rzecz jasna złotą, co w Asgardzie zdawało się być typowe i normalne, a wręcz popularne. W jej wnętrzu już teraz dało się dojrzeć jakieś mechanizmy - przywodzące odrobinę na myśl koła zębate, lecz nie do końca - oraz niewielkie podwyższenie ze schodkami w centrum pomieszczenia.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bifrost   Sob Cze 16, 2018 11:37 pm

Dopiero w momencie otrzymania oryginalnych, asgardzkich suwenirów, Barton zdał sobie sprawę z tego, że będzie musiał wszystko przeorganizować na nowo w swoim kołczanie. Nie pomyślał o tym, jak to wszystko pomieścić, kiedy iście dziecięca ciekawość zajęła jego myśli. Nie było to jednak problemem, z którym by sobie nie poradził. Co to, to nie, bez przesady.
Po rozeznaniu się, że nie grozi mu amputacja kończyn dolnych, mógł na spokojnie skupić uwagę na lusterku. Trzymał je na tyle mocno, by szarpnięcie i kołysanie nie przyczyniło się do rozbicia szkła, ale na tyle lekko, żeby nie zdeformować. Zakładał, że materiał był wystarczająco twardy, jednakże lepiej było zapobiegać niż potem rozpaczać nad dodatkową pulą nieszczęścia wynoszącą siedem lat. Już i bez tego miał pecha. W każdym razie, wyryte i dość niewyraźne runy zaciekawiły mężczyznę. Przesunął opuszkami palców po wzornictwie, jakby miało mu to w czymś pomóc. Przód ozdoby - bo tak najłatwiej określić w tym momencie - był zastanawiający. Nic dziwnego, że Barton kontemplował nad nią w milczeniu. Mimo chęci, nie postanowił jednak czegoś przesuwać, odchylać na siłę. Wolał nie kombinować. Tym bardziej, że to nie było byle lusterko, które nosi się w torebce czy gdzie indziej. To zdecydowanie mogło się źle skończyć.
Jeśli ktoś z obecnych, kręcących się nieopodal łucznika dopytywałby o to, co to jest - odpowiedziałby tyle, ile sam wie. Chciał dowiedzieć się czegoś więcej, jednakże w tym samym momencie cała załoga była zajęta rejsem. Hawkeye nie przeszkadzał.
Następnie Barton zajął swój czas ogarnięciem kołczanu i jego zawartości.

Clinton został zaskoczony tym, że zanim zdążył pomyśleć, jak poprosić Friggę o przedstawienie tych Insygniów Śmierci, Zagłady i Katastrofy, to wszystko zostało zaplanowane odgórnie. Zdążył jedynie podziękować załodze za niezapomniany rejs, życzył powodzenia, podarował strzałę soniczną (na stworki!), ale… zapomniał przez to wszystko oddać amulet ochronny. Ba, nawet teraz o nim nie myślał. Rozpamiętywał to jak w cyrku były pokazy z końmi. Brał nawet udział w takim.
W związku z powyższym Barton nie miał problemu z Mustangiem z Asgardzkiej Doliny i wziąwszy lejce w ręce, pognał za posłańcem. Wyjaśnienia, jakie nastąpiły w trakcie podróży, zaniepokoiły Clinta, który nie miał pojęcia co się dzieje. Zanim posłaniec zostawił go samemu sobie, pożegnał i podziękował za informację.
Wpierw zaciekawiony zbliżył się do krawędzi tęczowego mostu. Wychylił się lekko, aby spojrzeć, co było na dole. Zmrużył dodatkowo oczy, jakoby światło Bifrostu raziło go aż za bardzo, a nie chciało mu się wyciągać okularów. W końcu wznowił galop, nie orientując się czy ptaszysko - które wówczas zajęło miejsce na zadzie wierzchowca - nadal tam było, czy już dawno poleciało tam, gdzie Clint zmierzał. Hawkeye nie miał problemu z podróżą. Dzięki jakże tradycyjnemu transportowi był w stanie pokonać te kilkaset metrów zdecydowanie szybciej, niż gdyby zrobiłby to o własnych nogach. Wówczas na pewno nie byłby nawet w połowie drogi.
Im był bliżej końca, tym łatwiej było mu dostrzec postać stojącą przed konstrukcją. Blondyn od razu wziął się za wertowanie swojej pamięci, aby w ostateczności móc skojarzyć z kim tym razem będzie miał do czynienia. Zatrzymał się parę metrów od Heimdalla i zszedł z konia. Chwycił wodze i skierował się do Asgardczyka.
Clinton zaklął w myślach. Wszędobylskie złoto czy tęczowy most na tyle oślepiały łucznika, że ciężko mu było wywnioskować jaki kolor skóry ma mężczyzna stojący przed nim. Barton, mimo swojego wzrostu, musiał chociażby odrobinę zadrzeć głowę.
Thor mi kiedyś opowiadał, że była rymowanka. Coś typu “Raz, dwa, trzy, Heimdall patrzy”. Głównie przed każdym kuflem… — Hawkeye zagadnął, uśmiechając się do tej sytuacji. — Nie? Okej — westchnął zaraz. Odchrząknął i rozejrzał się za ptaszyskiem.
Przekazano mi, że mnie przetransportujesz. Albo to — ręką wskazał na konstrukcję za strażnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3852
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Bifrost   Nie Cze 17, 2018 4:16 pm

Zarówno poważne oblicze, jak i spokojne spojrzenie Asgardczyka zdawało się stanowić idealną reakcję na słowa Clinta - a już w szczególności na tę jego rymowankę. Heimdall nie wyglądał na urażonego, ale z drugiej strony na jego twarzy praktycznie nie drgnął ani jeden mięsień, więc ciężko byłoby stwierdzić coś więcej... Dlatego nic dziwnego, że nie musiał się nawet odezwać, aby łucznik sam wycofał się z tej ścieżki dialogowej i zmienił temat, przy okazji rozglądając się za swoim kompanem.
Skoro zaś już o nim mowa, to ptak w dalszym ciągu obserwował rozwój wydarzeń z konia - choć przesunął się trochę po jego grzbiecie, opuszczając jego zad i przenosząc się na siodło. Znów przechylał głowę to w jedną, to w drugą stronę, jak gdyby w ten sposób okazywał swoje zainteresowanie, ale poza tym nie robił nic więcej - na nic nie wskazywał i póki co nigdzie się nie wybierał. Czekał.
-Twoi towarzysze potrzebują pomocy- wyjaśnił krótko strażnik, co zapewne tłumaczyło się na nieco bardziej rozbudowane "tak". Zaraz potem mężczyzna ruszył już w stronę struktury, którą miał za sobą, unosząc przy tym miecz, który trzymał do tej pory przed sobą z ostrzem skierowanym w dół. W trakcie spaceru do środka nie ułożył go zresztą inaczej, po prostu dbał o to, aby nie stykać się nim z podłożem. Wyraźnie oczekiwał, że Clint za nim podąży.
Heimdall wkroczył po schodkach na subtelnie pulsujące wydobywającym się z dołu światłem podwyższenie na środku okrągłego pomieszczenia, jego spojrzenie wskazało zaś Bartonowi drogę - dalej, przed siebie, na drugą stronę sali. Asgardczyk odczekał do momentu, aż Hawkeye znalazł się na miejscu, po czym powoli wsunął swój miecz we wgłębienie w centrum podwyższenia... To z kolei wywołało natychmiastową reakcję - i w dodatku bardzo efektowną.
Z miecza pionowo wystrzeliły liczne wiązki elektryczności, najpierw mknące ku górze, a następnie rozchodzące się po wnętrzu budowli, lecz niewyrządzające nikomu krzywdy. Część z nich trafiła w te przypominające koła zębate elementy na ścianach, rozświetlając ich środki, inne po prostu dotarły do podłogi... Pod którą coś prawdopodobnie zaczęło się poruszać, jeżeli wierzyć mechanicznym odgłosom, które dobiegały z dołu. Zaraz potem przesuwać zaczęła się cała kopuła, wirując zgodnie z ruchem wskazówek zegara i szybko się rozpędzając. Wokół niej robiło się coraz jaśniej...
W następnej chwili zaś Clint poczuł nagłe szarpnięcie całego ciała - i to na tyle prędkie i silne, że dosłownie się rozmazał, gdy wciągnięty został przed siebie, prosto przez świetlistą wnękę, która utworzyła się w ścianie akurat po tej stronie konstrukcji. Początkowo w jego otoczeniu przeważały złote błyski, lecz prędko zastąpiły je inne kolory, wywodzące się z całego zakresu tęczy, tworzące - wynikające zapewne z prędkości - smugi.

***

I tutaj następuje z/t.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bifrost   

Powrót do góry Go down
 
Bifrost
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Asgard :: Miasto Asgard-
Skocz do: