Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Willow St

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Willow St   Pią Wrz 13, 2013 1:22 pm

Jedna z ulic mieszczących się na Brooklyn Heights, nieopodal Cranberry i Orange Street. Głównie jest to ulica mieszkalna, w przeciwieństwie do pozostałych, które są umieszczone równolegle czy też prostopadle względem niej. Również dosyć blisko jest do wjazdu na Brooklyn Bridge.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pią Wrz 13, 2013 4:18 pm

Zima już od dobrego miesiąca utrudniała życie Nowojorczykom. Wszech-panujący mróz opanował ulice metropolii, racząc ją śnieżnobiałym puchem, który wprowadzał niejednego mieszkańca miasta w poirytowanie i ogólne niezadowolenie. Głównie ze względu na przymus przyodziania na siebie kilku warstw ubrań, jeśli nie mieli ochoty przesiadywać w ciepłych domach w otoczeniu chusteczek higienicznych. Także kierowcy zdawali się być niezadowoleni z takiego obrotu spraw, gdyż ta zima jest znacznie wyraźniejsza, niż te przed kilkoma laty.
Można byłoby pomyśleć, że skoro jest wieczór, to i miasto, będące jedne z największych, również tętni nocnym życiem. Owszem, tak było, ale w bardziej znanych i imprezowych miejscach. Gdzieniegdzie udało się stwierdzić, że zapanowała cisza jak makiem zasiał.
Chociażby Willow Street. Przed dwoma godzinami, przez ulicę przejeżdżało średnio co cztery minuty auto w nadziei, że szybciej kierowca dotrze do domu oraz spacerowiczów, którzy wracali do swoich domostw lub jak najprędzej mieli zamiar przenieść się w inne miejsce.
Teraz Willow St. było nad wyraz spokojne, jakby nic nie miało  miejsca w tejże okolicy. Można było usłyszeć wiadomości, przechodząc pod jednym z oknem, gdyż stary mężczyzna nie dosłyszał za dobrze. Ktoś wziął się za gotowanie, granie - najzwyklejsze czynności dnia codziennego. O tajemnicach i sekretach sąsiadów, nikt nie miał jednak pojęcia. W tych czasach mało kto był wylewny i ufny względem osób postronnych, z którymi nie ma się jako-takiej bliskiej więzi. Zwłaszcza, że ludzie zaczynali traktować jak sekrety chociażby to, co oni robią na co dzień, co jest ich pracą.
Do tych osób zaliczał się Jonathan Brown. Mężczyzna, który od przeszło dwudziestu lat zajmował mieszkanie w jednej z tych kamienic. Witał się ze wszystkimi i uchodził za sympatycznego, lecz zarazem zajętego pracą, sąsiada. Nikt jednak nie wiedział (albo też i nie dociekał, co było mało prawdopodobne), jako kto właściwie mężczyzna pracuje. Sam nie kwapił się do podzielenia ową informacją, a jedynie rzucił o jakiejś ochronie - najwidoczniej tyle wystarczyło "szczegółów". Zapewne również ze względu na to, organizacja SHIELD chwaliła sobie mężczyznę i obdarzała znacznie większym zaufaniem, niż innych agentów Tarczy. Dlatego też centrala nie widziała problemów w związku z uzupełnieniem dokumentacji w jego własnym mieszkaniu. Mogli jeszcze zrozumieć opóźnienie w oddaniu akt, aczkolwiek ponad miesiąc owego zwlekania, a do tego zero jakiegokolwiek kontaktu przez te kilkanaście dni sprawiło, że SHIELD zaczęło spoglądać nieco nieprzychylnie.
Z tego też powodu, Nick Fury postanowił wysłać dwójkę agentów - Coulsona i Spectre na rozeznanie i dowiedzenie się, co jest powodem nieobecności oraz braku kontaktu ze strony Agenta Browna.
Tak więc lada moment można było spodziewać się wjeżdżającego w Willow Street samochodu z powyższymi osobami.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spectre



Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pią Wrz 13, 2013 5:29 pm

Spectre nie była szczególnie zadowolona z tej misji. Co się zresztą dziwić. Na ten wieczór miała zaplanowane wygrzewanie się w fotelu z kubkiem kakao i wynikami dzisiejszego eksperymentu, który nadzwyczaj ją zaskoczył i chciała go dokładnie przeanalizować. Zamiast tego siedziała w chłodnym samochodzie mając w perspektywie wyjście z niego na zewnątrz, gdzie było jeszcze zimniej. A Azi była strasznym zmarźluchem i już teraz było jej nieco za zimno mimo swetra i kurtki. Aż strach pomyśleć co to będzie, kiedy zima rozkręci się na dobre, nie będzie chyba wtedy wyściubiać nosa z domu.
Ale nie czas był teraz na marudzenie, pojechała, to trzeba się na zadaniu skupić. Wyjrzała przez okno rozglądając się po okolicy. Cisza, spokój, porządek, istna sielanka, można by wręcz nakręcić jakiś filmik propagandowy jak to się miło mieszka w mieście. Ona sama miała mieszkanie w samym centrum, składała więc ciche dziękczynienie za szyby dźwiękoszczelne, a i tak czasami do jej lokum przedostawało się trochę ulicznego zgiełku. Nie było tu zresztą porównania, głośne, zapchane, czasem wręcz niebezpieczne ulice centrum i to miejsce na uboczu.
Trzeba było przyznać, że ten nieznany agent nieźle się ustawił. Chociaż jego obecna sytuacja była nieco podejrzana. Wersja, że taki oddany i skrupulatny pracownik nagle postanowił zrobić sobie nieplanowane wakacje była co najmniej dziwna. Nie spodziewała się też jakiś większych kłopotów, bo i okolica była spokojna i zainteresowany raczej nie posiadał takiego stanowiska, by dostać się na czyjś celownik. A co więc mogło chodzić? No i czemu wysyłają aż dwójkę agentów, skoro do rutynowej kontroli spokojnie wystarczyłby jeden? Chyba jednak coś się musiało święcić, pytanie tylko czy drobne nieporozumienie czy większa akcja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Wrz 17, 2013 7:43 pm

Coulson nie był zbyt wielkim fanem zimy, ale jeśli miałby wybierać, to wolał troszkę zmarznąć zimą niż grzać się w garniturze latem. No, minusem zimy było to, że głupio się wygląda w okularach przeciwsłonecznych, ale agent już przywykł do tego, że ludzie dziwnie na niego patrzą - dobrze dopasowany garnitur zawsze przyciąga wzrok ludzi, bo ciekawości czy wścibskości się nigdy nie wypleni.

Jazda samochodem z agentką Spectre była cicha i spokojna. Coulson miał założone skórzane rękawiczki i trzymał dłonie ze splecionymi palcami przed sobą, na kolanach. Spoglądał za okno i chociaż wiedział, że ogrzewanie w samochodzie wysiadło, nie przeszkadzało mu to wcale, bo na garnitur miał założony naprawdę ciepły płaszcz.

Ciekawiła go ta nieobecność agenta Browna. Zawsze raporty dostarczał na czas i Coulson nawet nie musiał ich odsyłać do poprawki, pokreślonych na czerwono. Jego dotychczasowa praca była nienaganna, dlatego takie opóźnienie na początku przeszło płazem, ale do czasu. Nie zdziwił się, że wysłano dwóch agentów - jeśli agent Brown zaginął, to z naprawdę ważnego powodu. Odwrócił się do towarzyszki podróży z lekkim uśmiechem, ale zmarszczył brwi, kiedy zobaczył, że kobieta nie wygląda na zadowoloną z temperatury.

- Agentko Spectre, przepraszam, że nie zorientowałem się wcześniej, że ogrzewanie w samochodzie nie działa - powiedział. - Wymieniłbym go, ale nie mieliśmy już czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spectre



Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Wrz 18, 2013 7:57 pm

Spectre osobiście nie znała agenta będącego przedmiotem zainteresowania tej misji. Pewnie wiele razy koło siebie przechodzili, może zamienili kilka słów, jednak go nie kojarzyła. Musiała opierać się na raportach, jednak do tych miała zaufanie. Wiedziała jednak, że na kartce nigdy nie odda się wszystkiego, co można by powiedzieć o człowieku.
-Ależ nie szkodzi, nie pana wina. Czasami się zdarza. Zresztą, zawsze moglibyśmy teraz iść po tym mrozie, a nie jechać - uśmiechnęła się lekko.
Tak, starała się patrzeć tylko na pozytywne strony sytuacji. W końcu nie było sensu teraz marudzić, stało się, trzeba było to znieść. Zresztą przedmiotem jej narzekań miał być wygodny, komfortowy, szybki samochód? Może i bez ogrzewania, ale na pewno mogło być gorzej, o wiele gorzej.
-Zresztą chyba jesteśmy na miejscu - zerknęła za szybę.
Opis okolicy się zgadzał, nazwa ulicy również i już tylko parę numerów dzieliło ich od celu, a więc od wyjścia na jeszcze większe zimno niż to w samochodzie.
-Mam nadzieję, że to jakieś zwyczajne nieporozumienie i szybko to załatwiły - mruknęła sama w to nie wierząc, no ale marzenia można mieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pią Wrz 20, 2013 5:06 pm

Nick Fury jak to Nick Fury - miał swoje wymagania względem agentów. Otóż, każdy z nich raz na jakiś czas musiał przejść jedną z misji "w terenie". Tylko ze względu na to, by mieć rozeznanie, kogo śmiało może wysłać na misję, jeśli nagle w jednym czasie wszyscy złoczyńcy, zagrażający światu, postanowią zaatakować, a nagle - choć to mało prawdopodobne - zabraknie członków Tarczy.
Mechanicy nawet nie zdążyli w odpowiedni sposób zareagować i sprawdzić stan samochodu, wiedząc dobrze, że coś było do wymiany. Centrala zbytnio naciskała na to, by dwójka agentów wyruszyła na misję już, teraz, zaraz.
Gdy członkowie Tarczy zaparkowali, a następnie wysiedli z samochodu, mogli odczuć chłód, który od razu postanowił ich upewnić w fakcie, że tegoroczna zima nie będzie taka łaskawa jak zazwyczaj. Kamienice znajdujące się równolegle względem ulicy, były niemalże identyczne. Jedyne, dzięki czemu można było je rozróżnić to wystrój okien, drzwi oraz numerki danego adresu, widniejące na bramach czy też przy wejściu do klatki schodowej.
Na Willow Street było cicho. Na tyle cicho, że niejedna osoba obawiałaby się tego, co może ona skrywać. Prawdę mówiąc, nie można było takowej możliwości wykluczyć. Cisza przed burzą, a poza tym pozory mylą, prawda? Agent Coulson mógł doskonale wiedzieć, co czasem taki spokój zwiastuje.
Nim odnaleźli oni odpowiedni numer, mogli zauważyć trójkę mężczyzn, którzy niezbyt kulturalnie się zachowywali, komentując ostatnie wyjście i spędzanie czasu. Gdy akurat przechodzili obok Phila i Azary, jeden z mężczyzn - wysunięty najbardziej w ich stronę, ze zmarszczkami otaczającymi jego oczy, świadczące już o pewnym wieku - zatrzymał się przy nich, spoglądając z obleśnym uśmiechem na kobietę. Nie minęło jednak wiele czasu, nim splunął na bok i ponowił wędrówkę, starając się dogonić swoich towarzyszy. Na tyle szybko, że ani jedno, ani drugie nie zdążyło w jakikolwiek sposób zareagować.
Dlatego też mogli dalej załatwiać swoją sprawę, która była znacznie ważniejsza, niż jakiś podchmielony mężczyzna. Gdy zlokalizowali odpowiednią kamienicę, ruszyli w tamtą stronę. Szkoda tylko, że Agent Coulson nie mógł być tak uważny podczas stawiania kolejnych kroków, co Spectre. Nie powinien być zatem zdziwiony, że nim dogonił kobietę, poślizgnął się na lodzie pokrytym jeszcze śniegiem i upadł na plecy z lekkim hukiem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Wrz 22, 2013 12:05 pm

Coulson nie sądził, aby sprawa z agentem Brownem była zwykłym nieporozumieniem. To nie w stylu agenta Browna. Dlatego Phil starał się być przygotowany na wszelkie możliwości, jakie mogłyby przywitać ich w mieszkaniu agenta.

A biorąc pod uwagę sąsiedztwo, w którym się aktualnie znajdowali, mogło się wydarzyć wszystko. Od zwykłej próby kradzieży z marnym skutkiem, po atak skierowany na SHIELD. Będą musieli naprawdę się postarać, aby ustalić przyczynę... chociaż właściwie z takimi myślami Phil powinien poczekać, aż trafią do mieszkania agenta i dopiero wtedy gdybać, co się stało.

A w międzyczasie analizował otoczenie; a zwłaszcza te jego najbardziej "mroczne" zakamarki. Oraz te niekulturalne, którego cząstka właśnie wyrwała się od reszty grupy i niesubtelnie molestowała agentkę Spectre wzrokiem. Coulson nawet nie próbował zareagować; agentka Spectre była bardziej niż wyspecjalizowana w odbiorze takich spojrzeń, więc wiedział, że poradzi sobie z tym sama.

Chociaż mimo tego spojrzał nieprzychylnie za typem, kiedy ten już odchodził - i pewnie przez to nie zauważył lodu pod nogą i spektakularnie wywalił się na plecy. Na śnieg. Mokry, zimny śnieg, który pod sobą pewnie skrywał więcej spluniętego DNA takich typów, jak ten sprzed chwili. Nie tracił czasu i podniósł się niemal od razu otrzepując i wywracając oczami.

- Świetnie - mruknął i westchnął, upewniając się, że nic mu z kieszeni nie wypadło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spectre



Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Wrz 22, 2013 3:12 pm

No tak, wszędzie znajdą się jakieś mało przyjemne typy. Ci tutaj właściwie nie odstawali od normy. Czując na sobie wzrok mężczyzny, którego już wcześniej sklasyfikowała jako najobrzydliwszego z całej grupki uniosła wyżej głowę i przyspieszywszy kroku pewnie przeszła obok. Tacy rzadko zaczepiają. Musza mieć znacznie więcej promili we krwi, a wtedy wystarczy takiego szturchnąć, by zwalił się na ziemię. A z obecnym, śliskim podłożem może nawet nie trzeba by takiemu pomagać w zaliczeniu bliższego kontaktu z podłożem.
Patrzyła uważnie na kamienicę do której zmierzali, kiedy cichy łoskot z tyłu kazał jej się obrócić. Zrobiła to na tyle szybko, że zdążyła jeszcze zobaczyć Coulsona leżącego na ziemi.
-Wszystko w porządku? - podeszła, gdy ten zdążył się już pozbierać. - Mogłam zwolnić, wystarczyło powiedzieć - miała lekkie wyrzuty sumienia przez narzucenie zbyt szybkiego tempa. To pewnie przez to zimno, normalnie jej się tak nie spieszy i zwraca uwagę, by nie wyprzedzać towarzyszących jej osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Wrz 23, 2013 5:32 pm

Gdy Agent Coulson otrzepał swój płaszcz ze śniegu i rozejrzał czy czasem mu nic nie wypadło z kieszeni, mogli w końcu skierować się do furtki, a następnie do mahoniowych drzwi frontowych kamienicy. Łatwo było wywnioskować, że owy budynek zamieszkują co najmniej cztery rodziny (przy czym pewnie dodatkowe dwa mieszkania stały puste) - na każde piętro po dwie, choć architektura zdawała się być mylna, gdyż ten dom nie wyglądał na tak przestrzenny.
Klatka schodowa nie była zachwycająca, jak zresztą znaczna ich większość. Gdzieniegdzie pobrudzone ściany od tłustych rąk czy rozlanego alkoholu, poniszczona podłoga ciągnąca się aż do wyjścia z drugiej strony. Drzwi na korytarzu nie wyróżniające się niczym innym, jak samym numerkiem i ewentualnie będącą tabliczką z nazwiskiem. Z co poniektórych mieszkań wydobywały się odgłosy jakiejś telenoweli, płaczu dziecka czy głośnej rozmowy kochanków.
Schody również nie były satysfakcjonujące - zniszczona wykładzina, przepalona w niektórych miejscach, jakoby nikt z mieszkańców nie zwrócił na to uwagi. Aż cisnęło się kilka pytań, myśli - dlaczego Brown zamieszkał w takim budynku, mając do dyspozycji znacznie lepsze warunki, dogodniejsze o stokroć?
Niemniej, na tle wszystkiego, to była po prostu zwykła klatka schodowa.
Gdy Agenci przemierzyli każdą kondygnację, znajdując się w końcu na ostatnim piętrze, na którym jedno z mieszkań przynależało do Jonathana, nie zarejestrowali żadnego istotnego szczegółu do momentu, kiedy zbliżyli się do drzwi. Otóż, framuga na wysokości zamka była nieco porysowana, jakby ktoś próbował ostrym narzędziem przepołowić ją. Skupiając się jednak na samym zamku - jego blaszka była wygięta na dole, przedstawiając się nieco tragicznie. Bądź co bądź, wtargnięcie do mieszkania na pewno było zamierzone i goście byli niespodziewani, więc wystarczyło pchnąć lekko skrzydło, aby wejść do lokum Browna...
...które wyglądało okropnie. Nie ze względu na wystrój, ale chaos i bałagan, z jakim Spectre i Coulson się spotkali. Porozrzucane ramki ze zdjęciem, otwarte na oścież okna (w tym jedno balkonowe), w których powiewała firana swobodnie, pozwalając, by chłód przedostał się do środka. Dokładnie, jakby mała grupka ludzi wtargnęła, by wszystko zniszczyć, za jednym razem.
Być może, gdy wejdą do środka i zaczną się rozglądać, to będzie wyglądać lepiej?

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Paź 01, 2013 4:34 pm

Zaśmiał się tylko i pokręcił głową na słowa Spectre.

- Nie, spokojnie, po prostu nie patrzyłem pod nogi, co przy takich warunkach było naprawdę złym pomysłem. - Nadal miał uśmiech na ustach, ale malał on z każdym krokiem, który zbliżał ich do mieszkania zaginionego agenta. Wiedział, że dzielnica za wesoła nie jest, ale nie podejrzewał, że aż tak. Zmarszczył brwi i gdy stanęli przed drzwiami Browna, tylko przelotnie rzucił okiem na to, co się stało z zamkiem.

Coulson pchnął drzwi i przepuścił Spectre przed sobą, ale wzrokiem już ogarnął cały bałagan. Czyli jednak przeprowadzenie śledztwa będzie wskazane, więc mogą zacząć od razu - od rozejrzenia się w pomieszczeniu i zobaczenia, czy na pewno zaszło tutaj to, na co chaos wskazuje.

- Najpierw sprawdzimy całe pomieszczenie, a następnie poinformujemy o tym centralę - powiedział do Spectre i ściągnął rękawiczki, kierując się wewnątrz pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spectre



Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Paź 06, 2013 10:16 am

A jednak nie mogła chodzić o zwykłe nieporozumienie. Spojrzała na drzwi i zmarszczyła brwi. Tak, ktoś tu na pewno był, pytanie jednak co stało się z agentem. Po widoku mieszkania oczywistym było, że albo czegoś szukano, albo odbyła się tu niezła walka. Zastanawiała ją tylko jedna rzecz. Takie włamanie wymagało odrobiny czasu i na pewno dało się je słyszeć, czemu więc Brown nie zawiadomił nikogo? Na pewno pomoc przybyłaby w takim przypadku błyskawicznie. Może myślał, że poradzi sobie sam ale napastników było zbyt wielu? Otwarte okna mogłyby świadczyć o ucieczce, jednak w takim wypadku napadnięty raczej by się zgłosił, a nie ukrywał przez miesiąc. Cóż, teraz nie było sensu o tym rozmyślać.
Azara ogarnęła wzrokiem cały bałagan. Dokumenty, być może to o nie chodziło. Sądząc po bałaganie raczej nie leżały sobie spokojnie na stole w czasie włamania, pewnie więc w pośpiechu ich szukali. Tylko czy znaleźli?
Na słowa Coulsona skinęła głową i skierowała się na balkon by zerknąć czy była szansa ucieczki tamtą drogą i gdzie ewentualnie prowadzi, a nuż takie informacje się przydadzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Paź 12, 2013 6:59 pm

Nie można było wykluczyć wszystkich opcji, jakie nasuwały się Spectre i Coulsonowi. Z którychś z pewnością trzeba było zrezygnować, gdyż nie były one sensowne, jeśli doda się do tego nieobecność agenta Browna i chaos, jaki tutaj zapanował.
Spectre dobrze pomyślała, idąc na balkon. W końcu wypadałoby wyeliminować powoli możliwości wyjścia. Wystarczyło, że już wiedzieli o domniemanym włamaniu i próbach ucieczki czy też podjętej walki, o czym mówił panujący w salonie - gdyż jeszcze w głąb mieszkania nie zajrzeli - bałagan. Nic jednak nie zauważyła znaczącego na balkonie prócz przewróconego starego kartonu po telewizorze. Mogli więc wywnioskować, że Jonathanowi nie udało się zbiec przez drzwi balkonowe.
Natomiast Phil mógł przejrzeć ten cały syf - zbite szklanki, zrzucone ramki ze zdjęciem, które zapewne przedstawiało partnerkę mężczyzny, co było dosyć dziwne. Agent Brown nie wspominał o jakiejś swojej towarzyszce, a to już mogło o czymś mówić, prawda?
Poza tymi rzeczami nie było również nic, co powinno przykuć uwagę spostrzegawczego Agenta. Widać było, że jakaś walka miała tutaj miejsce i coś się ewidentnie wydarzyło, aczkolwiek na pierwszy rzut oka - nie dało się zauważyć czegoś znaczącego, co już nakierowałoby ich na jedną z możliwości.
Może powinni zajrzeć w głąb mieszkania czy też zacząć przeszukiwać poszczególne szuflady? Tak samo, jak zastanowić się, dlaczego drzwi balkonowe były otwarte oraz... Kim mogła być kobieta ze zdjęcia?

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Paź 13, 2013 5:46 pm

Phil westchnął. Nie podobało mu się nic z tego, co widział i co zdążył przeanalizować. Nie czekał, aż agentka powie mu, co też na balkonie zauważyła. Po pobieżnym sprawdzeniu otoczenia nic szczególnego nie przykuło jego uwagi, więc postanowił powiadomić o tym, co na razie wie. Wyciągnął komunikator.

- Tutaj agent Coulson, razem z agentką Spectre znajdujemy się w mieszkaniu agenta Browna. Proszę przysłać grupę na rozeznanie, mieszkanie wygląda, jakby miała tu miejsce bijatyka, albo agent zzieleniał ze złości. - Phil uśmiechnął się kącikiem ust na ten swój mały żarcik. - Więcej szczegółów dostarczę po dokładnym zbadaniu terenu.

Tak więc Phil zabrał się za dokładne badanie terenu. Wyciągnął chusteczkę z kieszeni garnituru i zabrał się za powolne, metodyczne sprawdzanie wszystkiego w głównym pomieszczeniu.

- Agentko Spectre, mogłabyś sprawdzić później dalsze pomieszczenia? - rzucił, skupiając się na przeglądaniu wszystkiego, co mogłoby wydawać się dziwne. I owszem, natrafił na zdjęcia kobiety; zapamiętał, aby sprawdzić ją później - w końcu agent nie przekazał w papierach żadnej informacji mówiącej o tym, że posiada partnerkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Lis 11, 2013 3:42 pm

Phil nie musiał długo czekać na odzew centrali po drugiej stronie komunikatora. Tego organizacji SHIELD nie można było zarzucić - było tylu pracowników i agentów, że spokojnie wszyscy wyrabiali swoją normę. Nie było żadnych opóźnień, Fury z pewnością by na to nie zezwolił. No, chyba że miał taki kaprys, co nieraz się zdarzało.
- /Przyjąłem. Zaraz zorganizujemy grupę i przyślemy na wskazany adres. - o nazwę ulicy jednak mężczyzna nie pytał. Wystarczyło pobrać współrzędne z komunikatora agenta, by wiedzieć gdzie dokładnie się znajdują.
Mimo że Phil już zaczął dokładniej przeglądać porozrzucane rzeczy, nie dano mu możliwości kontynuowania zajęcia, gdyż charakterystyczny sygnał rozbrzmiał po zdezelowanym salonie.
- /Agencie Coulson, grupa przyjedzie za jakąś godzinę. Tymczasem agentka Spectre ma wrócić do laboratorium, w którym jest potrzebna. Niedługo powinien  pojawić się agent na jej miejsce. - krótkie oświadczenie, po czym mężczyzna po drugiej strony zakończył połączenie.
Kiedy Phil przekazał agentce Vidaw, że ma wrócić do siedziby Tarczy, nie musiał długo czekać na jej reakcję. Kobieta - niemalże z uśmiechem na twarzy - skierowała się do wyjścia, życząc mu jeszcze powodzenia w dalszych poszukiwaniach. Dla niej perspektywa spędzenia czasu w pracowni organizacji oraz w domu była znacznie wygodniejsza. Zwłaszcza, jeśli chłód dawał o sobie znać.
W międzyczasie agent Aristow został wysłany na miejsce agentki Spectre. Dojazd na Brooklyn nie zajął mu długo pomimo trasy - ośnieżone drogi nie były sprzyjające. Został jeszcze poinformowany, pod którą kamienicą dokładnie powinien się zatrzymać i co wiadomo mężczyźnie z centrali. Prawdę mówiąc - niewiele. I tak też było.
Gdy Sasha zatrzymał się na jednym z wolnych miejsc parkingowych tuż przy ulicy, mógł jeszcze zauważyć agentkę Vidaw. Kobieta akurat wychodziła z budynku, kierując się do auta organizacji i odjeżdżając czym prędzej. Zapewne musiało jej się spieszyć do laboratorium.
Teraz była kolej Rosjanina, by dołączyć do Phila.
Agent Coulson natomiast - mimo że dokładnie zaczął przeszukiwać salon - nie znalazł praktycznie niczego, co mogłoby dać jakikolwiek postęp w poszukiwaniach. Błądził jeszcze przy oknach, chcąc ujrzeć możliwe ślady obuwia, które mogłyby przynależeć do mężczyzn, jacy - w założeniu - porwali nieobecnego od dłuższego czasu agenta.
Gdy zwrócił się plecami do korytarza, do jego uszu mógł dotrzeć pewien dźwięk. Owy huk wskazywał na to, że pod wpływem wiatru okno w innym gabinecie zamknęło się z trzaśnięciem, czemu również towarzyszył świst. Trzeba było wziąć pod uwagę to, że wypadałoby sprawdzić całe mieszkanie. Kto wie czy czasem ktoś nie postanowił raz jeszcze "zwiedzić" lokum...


_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sasha Aristow
Mistrz Gry


Liczba postów : 95
Data dołączenia : 30/09/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Lis 11, 2013 4:50 pm

Po ostatniej misji ramię wciąż dawało mu się we znaki, dlatego poniekąd ucieszył się na wieść o tej misji. Nie była ona nazbyt wymyślna, czyli taka do jakich zdążył przywyknąć, jednak lepsza niż nic. Powoli miał dość nicnierobienia, przez to jak oberwał. Zwłaszcza, że Sasza był "typowym" terenowcem, więc każda inna praca go najzwyczajniej nudziła lub niesatysfakcjonowała.
Przemierzał ulice Nowego Jorku, jakoś niespecjalnie zważając na zimno... inaczej, on sam nawet tego szczególnym zimnem nazwać nie mógł. Wyrastał w o wiele gorszych warunkach, w taką pogodę jak dziś mógłby wybrać się spokojnie na ryby, gdyby tylko to zajęcie go interesowało. Dlatego też mając stosunkowo dobry humor, po pierwsze, ze względu na pogodę, po drugie, przez możliwość oderwania się od nudnych obowiązków, nucił coś cicho pod nosem szukając odpowiedniej ulicy, co na szczęście nie zajęło mu wiele czasu.
Przyjrzał się dość pobieżnie okolicy, doszukując się czegoś... niezwykłego. Bo kto wie, być może i tu można by dostrzec jakiekolwiek ślady zniknięcia Browna. Nie miał wielu informacji dotyczących całej sytuacji, jednak dlaczego by nie spróbować od razu doszukiwać się różnych niezgodności. Kto wie gdzie kryją się poszlaki. Chociaż nie dostrzegł żadnych wyjątkowych oznak, udało mu się dojrzeć Spectre. Co prawda, średnio ją kojarzył, zwłaszcza, że nigdy specjalnie nie dbał o dobre znajomości z innymi pracownikami Tarczy. Jasne, mogło to pewne rzeczy ułatwiać, on jednak trzymał się myśli, że to tylko i wyłącznie utrudniłoby mu życie. Pozostanie na uboczu i wypełnianie swoich obowiązków jak najbardziej mu pasowało. Dlatego też odprowadził wzrokiem jej sylwetkę do auta agencji, by po chwili samemu wysiąść ze swojego pojazdu.
Podszedł pod budynek o wskazanym adresie przez chwilę mu się przyglądając. Nie był zbyt... zachęcający. Sasza mógł nawet zacząć się zastanawiać dlaczego taki agent jak Brown, nie postarał się o lepsze miejsce zamieszkania. Domyślał się, że raczej było go na to stać. Widać, coś go tutaj trzymało. Sprawy rodzinne, własne widzimisię, lub jeszcze inne powódki, w które Aristow wolał się nie zagłębiać. Przeszedł przez obskurną klatkę stając przed lekko uchylonymi drzwiami do mieszkania Jonathana. Przed wejściem przyjrzał się zamkowi, przez chwilę zastanawiając się czy włamywacz lub włamywacze, bo nie wiadomo ilu ich było zostawił jakieś ślady przy próbie zniszczenia zabezpieczenia. Nawet jeżeli nie przy samym tym punkcie, to być może na drzwiach lub pod nimi... Oczywiście, patrząc na to, iż było to miejsce gdzie mieszkała więcej niż jedna rodzina zidentyfikowanie odpowiednich śladów mogłoby potrwać, lub być kompletnie bezcelowe, jednak kto wie... Zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że gdzieś wypadł włosek, pozostał jakiś nieuważny odcisk. Nawet profesjonaliści popełniają błędy. A takowy włosek wystarczyłby Aristowowi, aby zdobyć najważniejsze informacje dotyczące przestępcy. Wystarczyłoby się w niego na chwilę przemienić.
Pozostawił jednak za sobą te myśli, być może później o nich wspomni Coulsonowi, teraz powinien się pokazać, że przybył jako jego, pewnego rodzaju wsparcie.
Przeszedł przez próg, ostrożnie domykając za sobą drzwi, aby w razie czego nikt niepożądany nie dostrzegł na pierwszy rzut oka ich obecności w tym domu. Spojrzał na chaos panujący wewnątrz mieszkania, stwierdzając, że odnalezienie w tym wszystkich konkretnej poszlaki może być cholernie czasochłonne. Przez chwilę wręcz zwątpił w ich możliwości. Ostrożnie przedarł się do pomieszczenia, w którym znajdował się Phil, spoglądając w jego stronę. Widząc garnitur mężczyzny, nieznacznie zmarszczył brwi. Wciąż nie mógł pojąć, jak on może w tym ciągle chodzić. On - i spora część pozostałych tarczowców. Sam Sasza wolał się ubierać na tego typu misje w rzeczy... mniej rzucające się w oczy. Ot, zwykłe jeansy, szara bluza i lekko ocieplana, rozpięta kurtka. A patrząc na okolicę, garnitur tym bardziej wydawał się poniekąd... rażąco odstający od standardów.
- Znaleźliście coś... ciekawego? - Mruknął półgłosem w stronę Coulsona, skupiając na nim wzrok i czekając na odpowiedź. Być może w międzyczasie odkrył coś. Tak, coś, to dobry zwrot, bo sam Sasza nie wiedział praktycznie nic.
Jego głos zakłócił nagły huk, przez co współtowarzysz mógł go nie zrozumieć. Rosjanin odruchowo odwrócił się w kierunku, z którego dobiegł dźwięk machinalnie kierując swoje kroki w jego stronę. Ułożył dłonie, by w razie czego móc bez większych problemów dostać się do broni i ostrożnie zajrzał do gabinetu. Kto wie, czy to tylko wiatr, czy mają gościa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Lis 23, 2013 1:04 pm

Wymianę towarzyszącej mu osoby przyjął skinięciem głowy w stronę agentki Spectre, wydaniem polecenia i powrotem do zajmowania się pomieszczeniem. Nie było w nim nic, cóż, informującego o tym, co też mogło się konkretnie wydarzyć, ale Coulson nie rezygnował. W końcu to dopiero jeden pokój.

Gdy rozważał przejście do kolejnych pomieszczeń, pojawił się agent Aristow. Spojrzał na niego, aby go zidentyfikować, bo centrala nie poinformowała go, kogo dokładnie przyślą na miejsce poprzedniej agentki.

- Wiele ciekawych rzeczy, ale nic konkretnego - odpowiedział agentowi, spoglądając w stronę odgłosu i stając prosto. - Co może się zaraz zmienić, jeśli to nie było wywołane wiatrem - dodał, nie oddalając się ze swojego miejsca, ale ustawiając się tak, że miał w zasięgu wzroku wszystkie wyjścia z pomieszczenia, gdyby huk miał odwrócić ich uwagę od czegoś innego. Pozwolił agentowi na to, aby sam sprawdził, co też wywołało ten hałas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Sty 22, 2014 1:47 am

Obecność agenta Aristowa z pewnością mogła być dobra dla Phila. Nawet jeśli powrót do formy miał obecność w życiu Coulsona przez bardzo krótki czas - nie oszukujmy się, Agent gotowy zawsze i na wszystko nie potrzebuje rekonwalescencji, czyż nie? - to jednak "dodatek" w postaci kolejnego pracownika Tarczy zawsze był mile widziany.
Niemniej, obaj mężczyźni nie mogli nic innego zrobić, jak przekopanie całego mieszkania Browna. Wszechobecny syf i nieporządek z pewnością nie mógł im w tym pomóc. Dobrze, że SHIELD potrafiło zadbać o ekipę, która doskonale zna się na rzeczy w tejże kwestii.
Reakcja mężczyzn była natychmiastowa, gdy do ich uszu doszedł hałas. Aristow, idący w stronę odgłosu, nie musiał zamartwiać się o to, że zaraz ktoś go zaatakuje, wyskakując zza drzwi. Dobrze jednak, że zdążył się upewnić, ażeby czasem się nie rozczarować.
Gabinet tak samo jako salon - nie był zachwycający. Przede wszystkim dlatego, że i tutaj zdążył zawitać bałagan. Rozwalone księgi, piętrzące się pod regałem, przewrócony monitor ze zbitą matrycą już nie nadawał się do użycia. Może bardziej uparci coś zobaczyliby przy rozlanym ekranie, ale nie dałoby to większych efektów, niż tylko strzępki informacji - na pozór zbędnych im całkowicie. Oprócz tego, Sasha mógł zauważyć hulającą na lekkim wietrze firanę i otwarte okno, które wpuszczało mroźne, nieprzyjemne powietrze. Wypadałoby się rozejrzeć. W końcu diabeł tkwi w szczegółach, a te - nie zawsze, ale często - mają najwięcej do powiedzenia.
Natomiast agent Coulson, który w zasięgu swojego wzroku miał wszystkie wejścia, mógł już odczuć chłód przedostający się z gabinetu Jonathana. Prócz tego, powinien odnieść wrażenie, że ktoś prócz nich znajduje się w pomieszczeniu. Gdy tylko raz jeszcze rozejrzał się po salonie, chcąc sprawdzić czy którekolwiek z drzwi zostało otwarte podczas ich obecności, mógł zauważyć, że jakiś cień - w nadprzyrodzonym tempie - zmierzył do gabinetu, w którym znajdywał się Rosjanin, a następnie, wymijając Aristowa, zatrzymał się na framudze okna. Dalej zrobił to, co było oczywiste - opuścił
mieszkanie, znikając tak nagle.


Jeśli jednak macie już inne plany natenczas to napiszcie mi na PW, a postaram się skończyć misję. Chyba że chcecie jeszcze trochę ją pociągnąć, moi mili. Wybaczcie za tak długą i okropną zwłokę.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Lut 15, 2014 6:24 pm

Agent Coulson nie był zachwycony tym, co widział, bo nie było czasu na żadną reakcję. Wpadł do zimnego gabinetu, ale nie zdążył nic konkretnego zdziałać - na jego drodze stał agent Aristow, więc nawet gdyby Coulson mógłby zdążyć cokolwiek zrobić w sprawie cienia, to niestety musiałby najpierw odsunąć 'ludzką przeszkodę', co zabrałoby mu kolejne cenne sekundy. Zamiast tego więc przyłożył dłoń do ucha i uruchomił komunikator.

-- Mamy coś podejrzanego, ale zdążyło zbiec oknem od północnej strony. Niestety, nie było możliwości dogonienia czy złapania osobnika, może wam się uda. -- Po złożeniu tego raportu wciągnął dużo powietrza przez nos i tak samo je wypuścił. -- Kontynuujemy sprawdzanie mieszkania -- dodał jeszcze do agenta Aristowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Mar 10, 2014 9:29 pm

- /Przyjąłem. Odezwę się w przeciągu pół godziny/ - odparł jeden z pracowników centrali Tarczy, zakańczając tym samym połączenie. Musiał w końcu sprawdzić, którymi ulicami podąża niespodziewany gość w domu zaginionego agenta.
Raczej nie zapowiadało się na kolejne, duże niespodzianki w tym mieszkaniu. Przez ostatnie dwie godziny nikt nie pojawił się w lokum, a poszukiwania również nie należały do zbyt zadowalających. Można było wywnioskować, że jeśli ktoś już wcześniej tutaj był, to musiał zadbać o to, by nie było widać śladów włamania, jakiegokolwiek wtargnięcia do mieszkania mężczyzny.
Przeszukiwania pomieszczeń nie były zbyt zadowalające. Przede wszystkim dlatego, że ani agent Coulson, ani agent Aristow nie mogli znaleźć niczego, co zadowoliłoby ich spojrzenia: nic nie zwracało na siebie uwagi. Nie przejmowali się bałaganem, gdyż on był najmniej istotny w tym wszystkim.
Komunikator w kieszeni marynarki Phila dał sygnał, toteż mężczyzna odebrał go w następnym momencie.
- Agencie Coulson. Cel jest nieuchwytny. - odparł pracownik w centrali, by zaraz kontynuować: - Zalecam, abyście wrócili do Tarczy. Kto inny zajmie się odnalezieniem agenta Browna. - po tym rozmowa została zakończona.
Gdyby nie uparcie członków SHIELDu, z pewnością nie mogliby natrafić na teczki, które zostały schowane za jednym z regałów, dość sprytnie, trzeba przyznać. Otóż, wystarczyło nacisnąć na jeden z kielichów stojących na etażerce przy fotelu, ażeby uruchomić mechanizm, który wprawił w ruch mebel - tam znajdywały się dokumenty Tarczy. Były one naznaczone krwią, co niekoniecznie musiało mieć miejsce w tym samym dniu co porwanie. Najwidoczniej zaginiony pracownik spodziewał się wizyty nieznajomych osób i schował wszystko. Liczyło się to, że najważniejsza dokumentacja nie trafiła w niepowołane ręce, tak więc tym sposobem obaj agenci mogli ruszyć ku wyjściu, ostatecznie upewniając się czy wszystko, co potrzebne, biorą ze sobą.
A jak już wcześniej poinformowano - ktoś inny zajmie się zaginięciem Browna oraz kolejnym przeszukaniem mieszkania.
Niniejszym, obaj jesteście zwolnieni z tematu, więc jeśli chcecie - możecie napisać post zakańczający. I tak - ode mnie macie zt. :)

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America
Męczennik Forumowy


Liczba postów : 187
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Mar 16, 2014 4:08 pm

Wbiegł na Willow St. pełen niepokoju. Oddalił się już od parku spory kawałek drogi, ale nie wątpił, że jego Beżowy Nieznajomy trzyma się gdzieś za nim. Miło byłoby go zgubić już teraz, ale Steve wiedział, że to nie takie łatwe. Muzyki już w ogóle nie słuchał, w walce by mu specjalnie nie pomogła. Z szybkiego biegu stopniowo przeszedł w trucht, rozglądając się nieustannie za ewentualną bronią. Westchnął cicho. Prowizoryczna tarcza z drzwi od taksówki jakoś nie przypadła mu do gustu.
Pluł sobie z brodę, że akurat dziś zdjął magiczny SHIELDowski zegarko-telefon. Zachciało mu się prywatności. Przy bieganiu na dodatek. Chłopcy ze SHIELDu nie mogli się dziś założyć jaką trasą będziesz sobie biegał to teraz cierp, Rogers. Choć pewnie i tak się założyli jak długo bez nich zajmie mi zorganizowanie sobie problemu.
Przystanął przy cudownie okrągłym włazie, w połowie tylko zakrywającym zejście do kanalizacji. Przyjrzał się jej krytycznie, po czym podniósł wzrok próbując odnaleźć prześladowcę.
- Ktoś powinien gdzieś notować moje wyczyny z takimi rzeczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winter Soldier



Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/12/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Mar 20, 2014 5:45 pm

Biegł za Kapitanem, od czasu do czasu zmieniając tempo, Bucky widział, że Cap jest zdenerwowany. Nic dziwnego, był narażony na walkę bez broni, wśród cywili. Winter Soldier przestał się już nawet ukrywać, wiedział przecież, że Steve go zauważył i teraz próbuje zaciągnąć ich w jakieś bardziej odosobnione miejsce (to takie romantyczne). Nie przeszkadzało mu to, nawet odpowiadało. Walka będzie wygodniejsza i na pewno ciekawsza, jeśli przeciwnik zdobędzie jakąś broń. Choćby tę tarczę, o której Barnes zdążył już trochę poczytać. Ogólnie dużo o nim czytał, chciał dowiedzieć się czegoś o swoim wrogu. Trochę go nawet dziwiło, że wcześniej za wiele o nim nie słyszał, tak jakby ktoś próbował to przed nim ukryć. Na  szczęście mógł to teraz nadrobić, przeszukując rosyjskie bazy danych na temat tego pana. Widział też wiele nagrań - to niesamowite, jakie zdolności posiada jego "przyjaciel".
Cel się zatrzymał, a Bucky tylko zwolnił. Zauważył, że stoi on przy wejściu do kanalizacji. Więc chce się dostać do mieszkania lub jakiejś SHIELDowskiej bazy takim sposobem? Winter Soldier wyciągnął pistolet i powoli zbliżał się do Rogersa, by zaraz ruszyć za nim pod ulice Nowego Jorku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America
Męczennik Forumowy


Liczba postów : 187
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Mar 26, 2014 4:01 pm

Dostrzegł broń w dłoni nieprzyjaciela. Póki co nie wyglądał na kogoś, kto ma ochotę powystrzelać pół ulicy lub wziąć zakładnika, to dobrze. Musi sprawić, by nie przyszło mu to do głowy - lub raczej nie zdążył tego zrobić. Poczekał chwilę, aż przeciwnik stanie mniej więcej na przeciwko niego i nie będzie nikogo między nimi. Ludzie i tak dostrzegli, że coś się kroi i nawet jeśli nie zauważyli broni to mimowolnie schodzili z drogi niezbyt pozytywnie nastawionemu mężczyźnie w beżowym płaszczu. Zmrużył oczy, by przyjrzeć się tej postaci. Może to dziwnie brzmiało w jego głowie, ale rysy twarzy jego prześladowcy wydawały się być dziwnie znajome..
Pokręcił szybko głową, by pozbyć się niepotrzebnych myśli. Wziął głęboki oddech i błyskawicznie schylił się po właz. Namierzył mężczyznę i rzucił, wskakując zaraz po tym do kanałów. Poziom wody nie był zbyt wysoki, w sumie to sięgała mu może do kostek, ale za to będą tu sami i nikt inny prócz ich obu nie zostanie poszkodowany. Modlił się tylko w duchu, aby ten podążył za nim. I fajnie by było znaleźć kolejny taki właz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winter Soldier



Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/12/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Mar 27, 2014 8:21 pm

Bucky dokładnie przyglądał się mężczyźnie, w każdej chwili gotowy pociągnąć za spust. Wątpił jednak, że to Steve zaatakuje pierwszy. Ale nie ukrywał, że chciał, by walka się zaczęła. Już w Petersburgu liczył na poważniejszą akcję, a nie miał tam okazji pokazać co potrafi. Nie powalczył sobie nawet z wielkim latającym potworem, który się tam pokazał.
Kiedy się rozglądał usłyszał, że coś leci w jego stronę. Przez chwilę myślał, że to tarcza i zastanawiał się, skąd ją jego przeciwnik wziął, jednak już w następnej sekundzie wiedział co to jest. I było niebezpiecznie blisko jego głowy. Z łatwością jednak złapał właz swoją metalową ręką. Zwykłemu człowiekowi coś by się stało, a złapanie tego na pewno nie byłoby takie proste, ale po to Bucky ma właśnie taką protezę. Między innymi po to. Odrzucił prowizoryczną tarczę i ruszył w stronę wejścia do kanałów. Oczywiście, ludzie w okół widząc całe zajście i broń w ręku Jamesa uciekali i rozpraszali się, aż w końcu na ulicy został tylko sam Winter Soldier. A jego przyjaciel już był pod ziemią.
James dołączył do niego, wskakując tam przez otwór w ulicy.
не нападают, товарищ - usłyszał głos w słuchawce. Nie zamierzał jednak słuchać dowództwa, bo jak miał nie atakować, skoro Cap już zaczął walkę? Poza tym, nie chciał już dłużej czekać. Wyłączył słuchawkę, nie chcąc już dostawać więcej bezsensownych komend. Później mu się za to oberwie, ale zawsze może zwalić na brak zasięgu, czy coś.
-Daleko masz do tarczy? - zapytał z wyczuwalną nutą ironii (oczywiście po angielsku) i wycelował z pistoletu w Kapitana. Ale nie mógł teraz strzelić, to by było zbyt proste. Zabiłby go i co dalej? On wolał się jeszcze z nim trochę pobawić, zobaczyć go w akcji i poznać odpowiedzi na kilka pytać. I... i może był jeszcze jakiś inny powód? może gdzieś odzywał się ten wewnętrzny James 'Bucky' Barnes? -Biegnij - rozkazał krótko, wciąż mierząc do niego ze swojej broni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America
Męczennik Forumowy


Liczba postów : 187
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Mar 30, 2014 3:11 pm

Nie czuł się zbyt komfortowo w tym miejscu. Skakać to on tutaj nie będzie - między jego głową a sklepieniem było jakieś 20 centymetrów, i tak zadziwiająco dużo. Buty co prawda się  nie odratują, a on sam będzie musiał wziąć potem długi prysznic, ale nie to było jego największym zmartwieniem. Broń. Potrzebuję broni. Rozejrzał się po tunelu, a jego kreatywność w obmyślaniu sposobów do samoobrony zatrzymała się na wyrwaniu kawałka rury ze ściany. Nie czuł zbyt wielkich wyrzutów sumienia niszcząc mienie miasta. Jak słowo daję, to musi być w moim wie-
Myśli błyskawicznie opuściły jego głowę, gdy usłyszał plusk rozchlapującej się na wszystkie strony wody. Nie spodziewał się go tu TAK szybko. Zazwyczaj tarcza lub przedmioty tarczopodobne kupowały mu trochę czasu, lecz nie w tym przypadku. Choć Rogers nie ignorował żadnego przeciwnika, to przy tym postanowił być wyjątkowo ostrożny. Momentalnie się odwrócił, schylił się lekko i mocniej ścisnął kawałek metalu. W końcu mógł przyjrzeć się lepiej twarzy przeciwnika. Zaraz, moment, czy to-
-Daleko masz do tarczy?
-BUCKY?
Steve czuł, jak ziemia usuwa mu się spod nóg. Głos Barnes'a, niesłyszany od tak dawna, wprawił go w osłupienie. Nie, nie, przecież ty nie żyjesz. Patrzył jak jego najlepszy przyjaciel celuje do niego z pistoletu, a on nie jest w stanie nawet podnieść ręki. Nie wiedział nawet czemu on to robi. Dlaczego go nie poznaje.
-Biegnij.
Nie.
Opanował się. Nie będzie uciekał. Nie, kiedy on stanowi zagrożenie dla otoczenia. Nieważne kim on jest.
- Bucky, to ja, Steve. Ja..nie wiedziałem. Bucky. - patrzył na niego błagalnym wzrokiem. Wie, że będzie walczył, ale nie miał wyboru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winter Soldier



Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/12/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Kwi 02, 2014 9:03 am

Kapitan, o dziwo, nie uciekał. Kapitan tylko dziwnie wpatrywał się w Winter Soldiera. Dlaczego? Czy sądził, że ma jakieś szanse w starciu z Bucky'm? Pistolet kontra metalowa rura, wynik jest raczej oczywisty. A może zaraz wpadnie tu oddział agentów SHIELDu, których powiadomił o swojej pozycji Steve? Trudno, i z nimi sobie James poradzi.
Po chwili jednak, jednym słowem Rogers sprawił, że Barnes szeroko otworzył oczy i powoli opuścił broń. Bucky - skądś znał to imię. I wywoływało one podobne bóle głowy i wizje, jak w Petersburgu. A to tylko jedno imię. A w zasadzie pseudonim. Nie, musiał pozbyć się tych wszystkich myśli. Teraz jego celem był Caaptain America. Ponownie wycelował w niego ze swoją wrogą miną.
-Kim do cholery jest Bucky?! - wykrzyknął. Nie, nie pozbył się tych myśli. Było coraz gorzej. Widział walki Steve'a Rogersa. Dlaczego? Co to za pociąg? I... Red Skull? Widział Red Skulla. Coś tu było nie tak. Przypominał sobie, a nie chciał. Rosjanie nie stworzyli perfekcyjnego żołnierza, nie przewidzieli, że Steve odkryje jego tożsamość i będzie próbował mu przypomnieć kim tak naprawdę jest?
O czym nie wiedział? O czym mówił kapitan Rogers? Przecież oni się nie znali, prawda? I na pewno nie był żadnym Bucky'm. Tak, na pewno on go z kimś pomylił. Jednak, w przypływie tych wszystkich emocji, pociągnął za spust, strzelając w prawą nogę przeciwnika. Może go unieruchomi i będzie mógł zadać kilka pytań?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Willow St   Today at 2:21 am

Powrót do góry Go down
 
Willow St
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: