Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Willow St

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 354
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Willow St   Pią Wrz 13, 2013 1:22 pm

First topic message reminder :

Jedna z ulic mieszczących się na Brooklyn Heights, nieopodal Cranberry i Orange Street. Głównie jest to ulica mieszkalna, w przeciwieństwie do pozostałych, które są umieszczone równolegle czy też prostopadle względem niej. Również dosyć blisko jest do wjazdu na Brooklyn Bridge.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Sty 08, 2017 5:00 pm

Lądowanie Razy na ulicy nie zwróciło uwagi potwora; może w ogóle go nie usłyszał, a może po prostu nie był teraz zainteresowany łapaniem następnej ofiary, gdy jedną wystarczyło tylko wyciągnąć z samochodu i gotowe. Obie opcje zdawały się mieć sens, choć trzeba przyznać, że już wcześniej stwory skłonne były świadomie ignorować inne istoty, gdy akurat czymś się zajmowały.
Kolejny odgłos spowodowany przez mężczyznę wywołał jednak wreszcie jakąś reakcję: tłumik - tłumikiem, lecz wystrzał nie mógł być kompletnie bezdźwięczny, bestia zaś podskoczyła od niego tak, jak gdyby słyszała go dużo lepiej od, na przykład, przeciętnego człowieka. Nie była na tyle szybka, aby uniknąć już lecącego pocisku, lecz po oberwaniu pierwszym - w okolicach kolana, na wylot - wiedziała już co się działo... I miała na tyle dobry refleks, aby umknąć przed kolejną kulą, która tylko przesunęła się po zewnętrznej stronie jej uda, pozostawiając po sobie rozcięcie. Stworzenie wylądowało na samochodzie, tylne łapy opierając na jego dachu, przednie zaś na wgnieconym bagażniku; tę mocniej uszkodzoną nogę trzymało jakby niżej, ale krew kapała z obu ran... Choć może nie była to krew? Zielona barwa dawała do myślenia.
Potwór nie miał tak naprawdę czasu, aby porządnie zareagować. Zdążył tylko ryknąć potężnie - a w następnej sekundzie tuż przy samochodzie wylądował już granat. Huk i błysk musiały nieźle wytrącić go z równowagi, bo zawył ponownie, lecz szczerze mówiąc brzmiał przy tym na wściekłego, a nie - na przykład - na przestraszonego czy obolałego. Raza z kolei nie wziął pod uwagę jednego: jego oczy były co prawda odporne na oślepienie, ale słuchu nie chronił równie skuteczny mechanizm... Więc detonacja granatu parę metrów od niego doprowadziła do jego tymczasowego ogłuszenia.
Rzecz jasna nie zmieniało to faktu, że stwór oberwał mocniej od Razy - zarówno po uszach, jak i po oczach, nawet jeżeli siedząc na samochodzie został przez niego częściowo osłonięty. Tym bardziej dziwnym wydawało się to, iż bestia natychmiast zaryła pazurami w karoserię i bez trudu - choć najwyraźniej na ślepo - oderwała pokrywę bagażnika, którą następnie cisnęła w stronę swojego nowego przeciwnika. Zapamiętała jego położenie? Może, ale istniała również opcja, że na tyle dobrze posługiwała się którymś z pozostałych zmysłów, aby być w stanie namierzyć mężczyznę.

Podczas obserwacji szczurów Jessica otrzymała wreszcie kolejną wiadomość od Night Nurse. Tym razem kobieta milczała dłużej, lecz mogło to wynikać z faktu, że starała się dostać do Pyma i przekazać mu informacje o potworach... Albo po prostu zakłócenia opóźniały przesyłanie SMSów. Tak czy siak, grunt, że treść tego konkretnego brzmiała:
"Zdjęcia, nagrania? Coś więcej? Pacjent coraz bardziej zmienia nam kolory, po gorączce przyszło niebezpieczne wyziębienie organizmu, napady agresji. Pym bada próbki, twierdzi, że może mieć pomysł."
Co się zaś tyczyło gryzoni... Choć już teraz było ich tak wiele, że raczej nie dałoby się ich zliczyć - szczególnie nie w sytuacji, gdy cały czas zmieniały swoje położenie - to jednak można było odnieść wrażenie, że w dalszym ciągu ich jeszcze przybywało. Być może coś gorszego od zimna wypłoszyło je z kryjówek? Pomijając po prostu ich obecność, wcale nie zachowywały się jakoś szczególnie podejrzanie. Chociaż... Sporo z nich zdawało się teraz kręcić przy dostępnych oknach, drzwiach, balkonach - jak gdyby szukały drogi do wnętrza budynków. Do ciepła? Czy posiadały w tym również jakiś inny cel?

W tym czasie w powietrzu pojawiły się natomiast dwa kolejne śmigłowce, również nadciągające od strony rzeki, lecz trochę na lewo od maszyny należącej do telewizji. Te prezentowały się już zdecydowanie inaczej... Przede wszystkim były większe, ciemnego koloru - prawie wpadającego w czerń, a spojrzenie na nie za pomocą lornetki lub ultronowego przybliżenia mogłoby nawet pozwolić na zauważenie charakterystycznego logo S.H.I.E.L.D. na powierzchniach ich obu.
Helikoptery zbliżały się jeden za drugim i w przeciwieństwie do swojego cywilnego odpowiednika wkroczyły w zasięg chmury. Przez chwilę wszystko zdawało się być w porządku... Lecz nagle spomiędzy budynków - i to najpewniej kilka ulic dalej z punktu widzenia Jessici, Razy i Ultrona - podniosła się kłębiąca się gęsto śnieżyca, która prędko skierowała się prosto ku pierwszej z maszyn. Śmigłowiec praktycznie nie miał szans jej umknąć; zaledwie po kilku sekundach - być może uszkodzony - zaczął schodzić niżej, a mroźne zjawisko rzuciło się ku następnej ofierze. W tym wypadku pilot już zawczasu odbił na bok, starając się jak najdłużej unikać śnieżycy, ale ta poruszała się szybciej i była bardziej zwrotna... Jego szanse na bezpieczne wylądowanie nie prezentowały się więc za dobrze. Oba śmigłowce zniknęły w końcu za budowlami, a Jessica, Raza i Ultron dowiedzieli się czegoś nowego: najwyraźniej tutejsze warunki pogodowe nie tylko losowo przeczesywały ulice, ale i potrafiły kierować się ku konkretnym celom.

***

Raza, jedna sprawa. Momentami nie jestem pewien czy traktować część Twoich postów jeszcze jako plan, czy już jako akcję, a nie chcę źle zinterpretować, by potem nie było, że ja zdecydowałem i przez to wkopałem w coś Twoją postać. Dla przykładu - chociażby ten fragment: "Jeśli uszkodził mu kolana, lub zadziała granat, należy szybko dojść do przeciwnika, najlepiej myląc miejsce podejść, i maksymalnie starając się unikać ramion i pazurów wroga." I dalej. Brzmi tak, jak gdybyś przedstawiał myśli i zamierzenia. Inaczej byłoby w przypadku: "Jeśli uszkodził mu kolana lub zadziałał granat, szybko doszedł do przeciwnika..." Upewniam się, że się pod tym względem dogadamy i nie będzie nieścisłości. Jeżeli wolisz pisać w takiej formie, to przynajmniej dodawaj wzmiankę o tym, że postać przystąpiła do realizacji planu.

Przy okazji - na wypadek, gdybyście nie śledzili innych tematów, informuję, że wątek śmigłowców będzie kontynuowany na Cadman Plaza i mam nadzieję, że agenci sprężą się tam z odpisami...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Sty 10, 2017 8:43 pm

So far so good

Pomyślał Raza obserwując skutek strzału. Pocisk nie napotkał większego oporu. A na pewno mniejszy niż się spodziewał (głosy w głowie cmokały z zadowolenia). Pół sekundy później umysł już ze stanu zadowolenia przeszedł w zdumienie.

Zarejestrował najpierw że stworzenie posiadało nad naturalnie dobry słuch który że wszystkich hałasów pozwolił wydobyć mu ten jeden dźwięk tłumika. Dwa że go rozpoznał i zakwalifikował jako zagrożenie. To bardzo ciekawe. Zielona maż wylewająca się z ran na pewno też nie jest krwią. Następny wniosek jest też taki że odporność na zranienia tego samego „gatunku” na pewno nie jest naturalna. Jedno małe zranienie a coraz więcej zagadek.

Zadowolony z siebie patrzył jak turla się w kierunku rannej istoty Flashbang. I się $%#! skrzywił okrutnie. Otwarta przestrzeń rozproszy huk, jednak był zbyt blisko. A na dodatek nie wziął pod uwagę bliskości ścian budynków i akustyki. Za późno. Granat błysnął co osłona oczu zneutralizowała. Jednak uszy nie były osłonięte. Momentalnie świat zawirował, krok się spłatał i stracił chwilowo orientacje. Jednak wyszkolenie automatycznie wzięło górę. Co prawda instruktor od „close quarter combat” zdarł by właśnie z niego skórę i zrobił z niej sobie buty, ale wielokrotne powtarzanie czynności podczas tego typu ćwiczeń wyrobiło w nim odruchy. Przeszkolenie rygorystyczne i wręcz czasami okrutne miało teraz swoje plusy. Co prawda ogłuszenie momentalnie przechodziło ale dzięki temu że ciało szarpnęło się mocno w lewy bok w niskim uniku, miał szansę usunąć się przed nadlatującą częścią karoserii. Którą zobaczył w łapach bestii jak przez mgłę i w kilku odsłonach. Kiedy składał się do przewrotu widział tylko nadlatującą cześć która jak na przekór dopiero teraz stawała się wyraźna  a umysł zaczął coraz sprawniej odczytywać bodźce.  Jeśli go minie to o włos.

Jeszcze otumaniony umysł już zaczął analizować i przygotowywać opcje i fazy działania. Jeśli blacha go trafi i wytraci z równowagi należy przyjąć impet i kontynuować unik w zgodzie z kierunkiem uderzenia.  Jeśli został by poważnie zraniony, w co wątpił biorąc pod uwagę obecną wytrzymałość, należy kontynuując przewrót i użyć broni palnej do eliminacji trwałej przeciwnika. Trudno. Jeśli bez uszczerbku uda się zejść z linii uderzenia, należy przyjąć że istota zaatakuje. Raza podjął decyzję że po wyjściu z przewrotu wykona wyjście nagłym odbiciem do pozycji stojącej a następnie dwa piruety w kierunku z którego tu dotarł. Założenie przewidywało że bestia rzuci się, nawet okulawiana, w miejsce gdzie właśnie ląduje. Dlatego nagły powrót powinien wystawić mu przeciwnika jak na talerzu po lewej stronie. Jeśli nie zdąży będzie walka w zwarciu. Wtedy należy postarać się przyjąć spadającą istotę na podkulone nogi i silnym, pchnięciem odesłać ja do diabła. A najlepiej jeszcze dalej. Jak się nie uda zobaczymy jak rozwinie się sytuacją i będziemy reagować. Jeśli się istota nie ruszy się z miejsca sprawa jeszcze prostsza. Zostanie postrzelona w dalsze kończyny.

Umysł trochę jaśniejszy wysłał wiadomość:Jak on *&^%$ mnie namierzył!!! Z jakich on zmysłów korzysta!

Gdzieś kątem oka zarejestrował również, przynajmniej tak mu się wydawało, spadające z nieba helikoptery. Ciekawe kto tak szarżował na środek nie znanego zjawiska. Pewnie jacyś reporterzy. Ci za grosz nie mają instynktu samozachowawczego. Nie. Oko rozpoznało znajomy kształt maszyny wojskowej. Ciekawe kto to…..
Powrót do góry Go down
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Sty 15, 2017 6:32 pm

„Zobaczę co da się zrobić. Trudno się do nich zbliżyć. Mają wytężone zmysły i są niezwykle groźne. Pojawiły się kolejne, latające, i tak samo trzymają się obszaru skrytego pod gęstymi chmurami. Pewnie potrzebują odpowiednich warunków do przetrwania. Odezwę się, gdy będę miała zdjęcia lub dodatkowe informacje.” Odpowiedziała na wiadomość Night Nurse, w głowie analizując już to co do tej pory zdążyła zauważyć w zachowaniu gryzoni. I nie trzeba było być wielki znawcą, by stwierdzić, że coś w tym wszystkim nie trzymało się kupy. Dlaczego uciekały z kanałów i innych kryjówek? Z początku można było sądzić, że ich reakcja ma związek z obniżoną temperaturą, ale czy aby na pewno? Mimo wszystko na poziomie ulicy nie było pod tym względem najgorzej, a podczas zim, które są przecież znacznie chłodniejsze, nigdy w ten sposób nie reagowały. Czyli na rzeczy musiało być coś innego. Coś wypłoszyło je z kryjówek, coś co czaiło się także pod ziemią, ale co to było? Warto byłoby sprawdzić, ale sama ani myśli zapuszczać się do tuneli kanalizacyjnych.
- Przed czymś uciekają. – rzekła ponownie zbliżając się do Ultrona. – Szczury. – dodała, gdyby nie był pewien co miała na myśli. Może w jakiś sposób go tym zainteresuje, a może nawet nie zwróci uwagi na przekazaną przez nią informację, uznając ją za mało istotną. Jakby nie patrzeć mieli inne także inne zmartwienia i to nimi powinni się najpierw zająć. I nie tylko oni. Bo wyglądało na to, że ktoś wreszcie zainteresował się zdarzeniami na Brooklynie. Dwa helikoptery przeleciały w ich pobliżu i z pewnością były własnością wojska lub innej organizacji, może nawet SHIELD, choć ze względu na panującą aurę nie mogła mieć pewności.
- Zauważyłeś czyje to? TARCZA, wojsko, ktoś inny? – spytała robota mając nadzieję, że jemu udało się coś dostrzec. Gdy czegoś się od niego dowie, spróbuje zdobyć zdjęcie, o które prosiła Night Nurse. Jeśli nie sama, to może uda jej się namówić nowego przyjaciela, zajętego obecnie walką z jedną z bestii, by udostępnił te wykonane wcześniej.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Sty 19, 2017 7:20 pm

Razie - ledwo, bo ledwo, ale jednak - udało się uniknąć ciśniętej klapy. Obiekt przesunął się na tyle blisko, że tak naprawdę w pierwszej chwili mężczyzna mógłby się nawet zastanawiać czy nie doszło do kontaktu... Ale żadne z nich nie zmieniło toru poruszania się, więc najwyraźniej było to tylko takie złudne wrażenie, dodatkowo spotęgowane chwilowym ogłuszeniem.
Co więcej, mężczyzna miał także to szczęście, iż kierowca sponiewieranego samochodu najwyraźniej wreszcie wyszedł z szoku - i ruszył przed siebie, tym samym zaskakując potwora wciąż jeszcze siedzącego wówczas na dachu pojazdu. Przez sekundę czy dwie bestia próbowała utrzymać równowagę i prawdę mówiąc nie szło jej to aż tak źle - przynajmniej zważywszy na to, że w dalszym ciągu nie doszła całkiem do siebie - ale ostatecznie stwór zdecydował się zeskoczyć. Do tego momentu ta płytsza rana - na udzie - zdążyła się już zasklepić, druga zaś wyraźnie się pomniejszyła. Bardzo szybka regeneracja... Tylko czy wszędzie? Jak byłoby ze strzałami - na przykład - w istotne narządy wewnętrzne?
Tak czy siak, grunt, że przeciwnik ponownie znalazł się na ośnieżonej ulicy, wciąż na czworaka - i lekko, lecz zauważalnie faworyzując tę kończynę, która nie zdążyła się jeszcze do końca wyleczyć. Akurat potrząsał łbem, gdy Raza przyjmował pozycję do kontynuowania walki, a nozdrza poruszały mu się trochę jak u węszącego zwierzęcia. Warkotał przy tym nieustannie, choć dość cicho...
... A potem ruszył z miejsca, błyskawicznie, do tego stopnia, że aż trudno było nadążać za nim wzrokiem - trudno, lecz przy odpowiednim wysiłku jednak możliwie. Wycelowanie do niego okazałoby się już cięższe, szczególnie, że nie pomknął do Razy po linii prostej, tylko wskoczył na jeden z zaparkowanych w pobliżu samochodów, a potem odbił się od niego - przy okazji uruchamiając alarm - by wylądować na ścianie na prawo od mężczyzny. Dzieliła go od niej odległość około dwóch metrów, może nawet trochę mniejsza.
Potwór wyjątkowo nie marnował czasu, tylko z rozpędu od razu wykorzystał ścianę jako kolejny punkt oparcia i zeskoczył z niej - z wysokości nieco ponad trzech metrów - na Razę, ostrymi pazurami do przodu... A wiadomo już było, że blachę samochodu przeciął nimi bez najmniejszego problemu. Jak byłoby z innymi materiałami? Celował tak, że powinien drapać mniej więcej na wysokości klatki piersiowej, po środku, o ile oczywiście w ostatniej chwili nie przesunąłby trochę łap.

W tym czasie odpowiedź na wiadomość Jessici przyszła do niej tak szybko, że w zasadzie można by się zastanawiać czy SMS nie został jednak wysłany już wcześniej i tylko przypadkowo oba tak się ze sobą zgrały. Świadczyć mógł za tym również fakt, że Night Nurse nie nawiązywała do tematu zdjęć, a zamiast tego podrzuciła następną informację:
"Pym przygotuje lekarstwo. Dam znać."
W powietrzu w oddali latające potwory zainteresowały się jednym ze śmigłowców - a przynajmniej to można było wywnioskować po ich zachowaniu, gdyż parę z nich oderwało się od stada i ruszyło mniej więcej w kierunku miejsca, gdzie lądowała awaryjnie maszyna, nim zniknęły za co wyższymi budynkami. Liczyły na łatwe ofiary?
"S.H.I.E.L.D. sprowadza dziwny sprzęt. Nie wygląda na medyczny, nie rozpoznaję go."
Ta wiadomość dotarła stosunkowo krótko po pierwszej, czyli najwyraźniej w tym wypadku Night Nurse nawet nie czekała na jakąkolwiek reakcję - tylko akurat dojrzała coś nowego, nietypowego i od razu się tym podzieliła.

***

Standardowo - będzie dobrze, jeżeli Ultron odpisze przed Jessicą.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Ultron

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 29/05/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Sty 28, 2017 11:16 am

OST
Ultron w końcu zwrócił uwagę na komórkę kobiety. Ciągle dostawała nowe wiadomości, na które ciągle zerkała pomimo obecnej sytuacji. Musiały być ważne. Postanowił subtelnie się do niej włamać. Najpierw dla bezpieczeństwa sprawdził czy nie ma żadnych systemów antywirusowych. Te komórkowe zazwyczaj nie były dla niego wyzwaniem, ale Ultron nigdy nie bierze niepotrzebnego ryzyka. Po pokonaniu wszelkich przeszkód w najmniej wykrywalny sposób, dostał się do informacji, kopiując co się da. Zajrzał rzecz jasna do historii SMSów. Gdyby jego twarz była zdolna do artykulacji, uśmiechnąłby się przez to co zobaczył. Co by było gdyby powstrzymał tatusia od stworzenia lekarstwa i przejął sprzęt SHIELD? Choroba na którą jeszcze nie ma lekarstwa i najnowsza technologia jednej z najbardziej rozwiniętych organizacji na Ziemi w rękach bezwzględnej maszyny.
Z udawanym zainteresowaniem Ultron spojrzał na szczury i przytaknął. Ta hipoteza wydawała się najbardziej prawdopodobna. Kobieta była zmartwiona pochodzeniem helikopterów. Ultron także. Zbliżył swoją wizję do momentu w którym mógł bez problemu zauważyć logo SHIELD. Będzie musiał bardzo uważać jeżeli chce zostać niezauważonym przez agentów. W tym samym momencie procesor przetwarza wszystkie opcje odebrania sprzętu o którym była mowa w SMSach i o tym czy dałby radę unieszkodliwić Pyma. Na zabicie go jeszcze będzie czas... Aktualny proces rozważał czy jest sens zbierania dalszych informacji, czy nie lepiej uciec. W międzyczasie zwrócił się do kobiety i lakonicznie stwierdził:
-SHIELD
Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i dalej nie podejmował żadnej akcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Lut 02, 2017 8:05 am

Szkolenie (pewnie) po raz kolejny ocaliło skórę Razy. Jednak po odzyskaniu pełnej sprawności zmysły zarejestrowały zdumiewającą sprawę. Kolano Istoty, skomplikowane i delikatne, wiązadła, rzepka , łękotka oraz reszta budulca, zregenerowała się praktycznie w locie.  Nawet biorąc pod uwagę czystość wejścia wyjścia postrzału amunicją PP, niezły bajzel powinien okulawić istotę na dłużej. Jej organizm był nad wyraz sprawny i prawie….nieśmiertelny. Możliwe że prawdopodobnie jak u Razy trafienie w żywotny organ i zadanie śmiertelnej rany unieszkodliwi ją. Ale póki co plan wyeliminowania jej przez uszkodzenie kończyn padł.
Damien „odszedł” od miejsca gdzie skończył przewrót i przyjął otwartą pozycje do kontynuacji walki. I zarejestrował następna rzecz. Ta, Bestia jest nadzwyczajnie szybka. Nie dość że reaguje z zadziwiającym refleksem, potrafi analizować i interpretować zagrożenia których nie rozpozna normalny człowiek, błyskawicznie regeneruje się, jest bardzo silna i co za tym idzie wytrzymała. Na dodatek porusza się nadnaturalnie szybko. Jej poziom zagrożenia i przez to priorytet eliminacji właśnie wzrósł niepomiernie. On sam po eksperymencie „otrzymał” nadnaturalnie wyostrzony refleks i zręczność a miał pewne problemy z nadążeniem za nią. Co więcej został doskonale sprofilowany do walki, co powinno dawać mu przewagę nad każdym przeciwnikiem. Tu Istota reprezentuje połączenie typowego instynktu z szczątkową wyobraźnią. Przyszła mu do głowy następna rzecz. Ci pasażerowie wojskowych maszyn, zakładają że to agenci, będą ludźmi. Może i świetnie wyszkolonymi ale nadal ludźmi. Te istoty wchodząc z nimi w zwarcie rozedrą ich na strzępy. Może trzeba im pomóc (coś się „wykrzywiło” w głowie Razy z obrzydzenia)? Cholera, zależy kto to jest. Jeśli np. SHIELD mógłby na tym skorzystać. No jeśli wywiad może skończyć się źle. Musi wziąć pod uwagę ze na razie tylko SHIELD wydaje się być poza „spiskiem” związanym z jego historią. Może pana Jones zauważył kto to był lub ten kto przetwarza dane tego hym…. Robota. Dobra trzeba skończyć co tu zaczął i pogadać z panią detektyw. Może zechce się w końcu ruszyć z tego dachu.
Damien przeanalizował tor ruchu oraz możliwe rozwinięcia walki. Najlepszym wyborem obecnie będzie wykonać unik przed cięciem ze strony istoty i ostania próba ogłuszenia. Dlatego należy po skutecznym odejściu złapać za najbliższą rękę  gdzieś w okolicach nadgarstka i wzmocnienie pędu Istoty wzdłuż swojej osi, a następnie ostrym szarpnięciem przeciwstawnym  wytrącić i wywrócić ją jednocześnie obracając na brzuch. Jej własna siła i wytrącenie z równowagi przez dodatkowy pęd, powinno ja posłać na ziemie jak bobasa. Jeśli znajdzie się na ziemi otrzyma od razu serię ciosów w głowę aby maksymalnie spotęgować prawdopodobieństwo ogłuszenia. Jeśli się nie uda należy użyć noża…..
W przypadku jakiś komplikacji należy wykonać unik i starać się unikać za wszelką cenę zranienia. Jednocześnie przy sprzyjającej okazji atakować żywotne organy. Niestety też nożem. Chyba ze we wstępnej fazie walki uda się wyprowadzić cios który mógłby doprowadzić do ogłuszenia.
Jeśli nie daj boże z jakiś przyczyn nie uda się odskoczyć i zostanie zraniony, należy zwiększyć dystans i każdym możliwym sposobem przeprowadzić eliminację. Także przez ostrzał głowy.
Jeśli uda się zakończyć walkę trzeba przedyskutować z pana Jones pomoc dla tych „agentów”. Sami mogą sobie nie poradzić.
Powrót do góry Go down
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Lut 06, 2017 6:43 pm

Telefon znów zawibrował w jej kieszeni sygnalizując nadejście wiadomości. Nie bacząc na nic innego szybko ją wyciągnęła, by odczytać treść SMSa. Nie groziło jej niebezpieczeństwo, a skoro Night Nurse odpisała tak szybko, musi mieć jakieś istotne informacje. Odetchnęła z ulgą, gdy to w końcu do niej dotarło. Kolejna dobra wiadomość i nadzieja na rozwiązanie przynajmniej jednego problemu, który narodził się w ostatnich godzinach. Nie zdążyła w jakikolwiek sposób odpowiedzieć, a komórka znów lekko zawibrowała, a na ekranie pojawiła się kolejna wiadomość. Tego natomiast mogła się spodziewać. SHIELD nigdy nie pozostawia takich sytuacji samym sobie i zawsze stara się wyciągnąć z nich coś dla siebie. Wszyscy dobrze o tym wiedzieli i niewielu się tym przejmowało, przynajmniej dopóki nie sprowadzą na świat żadnych kłopotów. Tak czy siak interesowało ją to co TARCZA zechce osiągnąć tym razem. Można, by przypuszczać, że będą chcieli zdobyć próbki wirusa, przeprowadzić badania i znaleźć dla niego jakieś zastosowanie, ale z treści wiadomości wynikało, że mają inne zamiary. Ale jakie dokładnie? Chętnie, by się tego dowiedziała. Może Night Nurse zdoła dowiedzieć się czegoś jeszcze. Jessica miała jednak nadzieję, że nowa przyjaciółka za bardzo się nie wychyla i nie sprowadzi na siebie kłopotów. SHIELD nie przepada za ludźmi, którzy patrzą im na dłonie podczas tego typu zdarzeń. Miała napisać, by NN nie rzucała się agentom w oczy, lecz w tym właśnie momencie Ultron odpowiedział na jej wcześniejsze pytanie.
- Wreszcie się zainteresowali. Myślałam już, że pozostawią mieszkańców na pastwę losu. – skomentowała informację o pojawieniu się śmigłowców należących do wspomnianej organizacji. Może działający w jej ramach naukowcy znaleźli jakieś rozwiązanie tej anomalii i wysłali zespół do wcielenia tego planu w życie, a może przybyli tylko i wyłącznie sprawdzić z czym mają do czynienia. Jakiekolwiek było ich pierwotne zadania, będą musieli na nowo wszystko przemyśleć, gdyż wyglądało na to, że mogą mieć kłopoty i to nie małe. Jeśli ktoś w ogóle ocaleje. Może powinna udać się w tamtą stronę i zobaczyć czy ktoś wyszedł z tego cało? Najpierw powinna jednak w końcu zainterweniować w pojedynku toczonym przez Razę i jedną z bestii. Walka niebezpiecznie się przeciągała, o czym świadczyły nieprzerwane dźwięki dochodzące z pobliża, gdy ona była zajęta czym innym. Jak tak dalej pójdzie, może ucierpieć ktoś jeszcze. Wystarczająco długo unikała zaangażowania. Oczywiście nie miała zamiaru ruszać z gołymi pięściami. Wolała trzymać się nieco dalej. Wypatrywała więc czegoś co mogłaby wykorzystać jako broń miotaną. Wszystko mogło się przydać: śmietnik, klimatyzator, nawet auto. Ewentualnie jakiś znak drogowy. Coś dzięki czemu mogłaby trzymać przeciwnika na dystans.
- Sprawdź, czy ktoś ocalał. – zwróciła się do robota mając na myśli oczywiście załogę tamtych śmigłowców. – Albo pomóż mi odciągnąć bestię, z którą walczy tamten chłopak. – dodała i po krótkim oczekiwaniu na jego reakcję, ruszyła Razie na pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Lut 09, 2017 6:26 pm

Pomijając ślady zielonej krwi na kończynie bestii, wszystko wskazywało na to, że obie zadane jej rany zdążyły się już zaleczyć - i najwyraźniej nie pozostawiły po sobie blizn, a przynajmniej w ruchu i kiepskim świetle nie dało się żadnej dojrzeć. Oznaczało to, że stwory niezwykle szybko wracały do zdrowia, bo regeneracja tych uszkodzeń potrwała może jakieś kilkanaście sekund... Albo nawet krócej. W trakcie walki ciężko to było dokładnie ocenić.
Tak czy siak, grunt, że po odbiciu się potwora od ściany Raza miał akurat wystarczająco dużo czasu na reakcję, aby - po zorientowaniu się co się dzieje - ujść na bok. Co prawda jego myśli były wystarczająco szybkie, aby sformułował plan działania, lecz ciało już za nimi nie nadążyło, nie przy tak niewielkim dystansie; choć sięgnął ku łapie bestii, to nie udało mu się trafić tak, aby ją złapać.
Przeciwnik z kolei nie miał zamiaru czekać na następne posunięcie mężczyzny, tylko zaraz po wylądowaniu na podłożu okręcił się płynnie w jego stronę i kontynuował atak. Co prawda Raza przewidział taką opcję, więc w pierwszej chwili mógł jeszcze zareagować, ale z każdą kolejną sekundą coraz trudniej było mu unikać ciosów... Wymierzanych przede wszystkim przednimi łapami, głównie z wyciągniętymi pazurami. Stwór był masywny i nie bał się przyjmować na siebie obrażeń - nic dziwnego, skoro najpewniej przywykł do swojego czynnika regeneracyjnego. Jego skóra okazała się wyjątkowo twarda; ostrze noża po prostu się po niej przesuwało... Sam zadawał z kolei raczej zamaszyste ciosy, najchętniej celując w klatkę piersiową i szyję.
Jessica z kolei miała pod ręką całą masę obiektów, którymi mogłaby ciskać - zaczynając od śmietników, przez lampy uliczne, różnej wielkości drzewa, a kończąc na pozostawionych w okolicy samochodach i z rzadka motocyklach. Oczywiście każda z tych rzeczy nadawała się lepiej do czegoś innego - rzucania nimi, uderzania i tak dalej. Różnice w wadze i wielkości też miały znaczenie, bo przecież tuż przy bestii kręcił się Raza, który również mógłby przypadkiem oberwać.

***

Przy okazji taka krótka informacja - kiedy w swoich postach tylko ze sobą rozmawiacie, jak Ultron i Jessica teraz, to równie dobrze możecie wymienić przed moim mg więcej wiadomości. Nie przeszkadza mi to, a przyspieszy akcję.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willow St   Pią Lut 10, 2017 1:03 pm

Bestia okazała się groźniejszym przeciwnikiem niż Raza przypuszczał. Poczuł się nawet zagrożony. Może nie na tyle aby przerwać walkę czy uciec ale na tyle by podjąć decyzję o zabiciu przeciwnika (nikt z sublokatorów myśli Razy nie przejął się tym zbytnio a wręcz przeciwnie). Wszystko świadczyło na korzyść tego rozwiązania łącznie z szansą przeżycia Damiena. Ba, nawet to pewnie nie gwarantuje pewnego zwycięstwa.
Nie dość że na „Papciu” rany leczyły się jak na psie (ot taki kolokwializm) to jeszcze okazał się maszyną do zabijania. Niestety ciosu nie udało się wyprowadzić a nożem nawet zadrapać. Dzięki Bogu za FMJ. I na tym oprzemy naszą strategię.
Raza korzystając z tego że przeciwnik głównie upodobał sobie jego łabędzią szyję oraz rozłożystą klatkę piersiową, wykonał ruch jak by chciał ruszyć w kierunku istoty jednocześnie eksponując bardziej szyję i głowę. W tym samym momencie kiedy Bestia rozpoznała nadarzającą się dla siebie dogodność zanurkował pod jej ramionami wykonując pełen obrót do pozycji w parterze jednocześnie kopiąc w ostatniej fazie obrotu z całej siły nogą tak aby odrzucić od siebie maksymalnie przeciwnika. Myślał o podcięciu, jednak zręczność oraz szybkość „Papcia” nie pozostawiała złudzeń jak szybko by się pozbierał. Szansa była o tyle realna że stwór ani nie był jakoś dodatkowo zaczepiony o podłoże ani nie ważył kilku ton. Należało tylko kopnąć pod odpowiednim kątem aby nie uczepił się pazurami podłoża.
Raza pozostawił sobie dwa wariaty rozwoju sytuacji (w sumie trzy gdzie trzeci jest nie zależny od niego). Przy pierwszym odrzuca przeciwnika, dobywa szybko pistolet i strzela w głowę lub serce (zależy co będzie wyeksponowane). I dopiero potem ew. przechodzi do uniku. O ile nie wydarzy się coś nie przewidzianego nowe możliwości koordynowania celności między okiem a ręką powinny dać mu możliwość prawie bezbłędnego trafienia.
W drugim przypadku nie udaje się odrzucić „Papcia” z jakiegoś powodu (np. Raza kopnie nogą jak w mur) należy wykonać przewrót w którymś kierunku aby odejść od przeciwnika. I wykonywać dalej serię uników jednocześnie starając ostrzelać istotę zmuszając ją do defensywy.
Tak czy inaczej Raza coraz bardziej był zirytowany sytuacją. Co więcej całkiem możliwe że jeśli bestia dojdzie do niego będzie musiał użyć zbroi. A to afiszowanie się i proszenie o kłopoty.
Oczy coraz jaśniej lśniły za okularami.
Powrót do góry Go down
Ultron

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 29/05/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Lut 11, 2017 2:21 am

Skoro Night Nurse mogła wysyłać Jessice SMSy, nie było problemu by po zhakowaniu ich treść była przesyłana do mózgu Ultrona. Nie było większego sensu zostać tu na dłużej, zebrał zadowalającą ilość informacji i widział, że sytuacja zaczęła się robić coraz mniej korzystna. Procesor ustalił, że najlepszą decyzją na ten moment jest taktyczny odwrót, tak aby nie dało się go śledzić. Nadarzyła się do tego okazja gdy kobieta rozkazała mu sprawdzić helikopter SHIELD, albo pomóc temu drugiemu robalowi. O ile zimna maszyna chciała wyrzucić przez syntezator mowy "Jesteś nikim by rozkazować Ultronowi, żałosna kobieto", jednakże mogłoby to zakończyć się potyczką, co taktycznie nie miało sensu. Poddawanie się własnej dumie i przegrywanie przez to jest robotą ludzi, wyższe formy życia potrafią kalkulować swoje następne ruchy na chłodno. Tak więc robot przytaknął, po czym poleciał w stronę miejsca wypadku helikoptera. Kiedy wyleciał poza pole widzenia kobiety, odnalazł na planach miasta najbliższe wejście do ścieków i do niego wszedł, zapuszczając się z powrotem do kanałów. Marnował się tu jedynie na głupie gierki z ludźmi. Powinien zająć się swoimi sprawami, zwłaszcza jeżeli SHIELD i bohaterowie będą zajęci tym.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Lut 14, 2017 5:31 pm

Gdy robot posłuchał jednej jej z próśb poczuła się nieco lepiej. Załatwią przynajmniej jedną z kilku spraw i dowiedzą się co z agentami SHIELD. Ich obecność może mieć dla nich kluczowe znaczenie, jeśli będą chcieli to powstrzymać. W ich laboratoriach pracują uznani naukowcy, a oprócz tego także świetni technicy. Jeśli ktoś z góry chce żeby coś było zrobione, to pytaniem jest najczęściej nie „czy da się to zrobić”, lecz „na kiedy będzie gotowe”. Choć i oni potrzebują czasem pomocy, któregoś z największych umysłów na ziemi, którzy czasami się skorzy do pomocy.
Mogła teraz bez przeszkód przejść do kolejnej sprawy, czyli pomocy chłopakowi, który wciąż dość dzielnie trzymał się na nogach. Wiele przed nią wcześniej ukrywał i zastanawiała czy to kres jego możliwości, czy ma jeszcze jakieś sztuczki w zanadrzu. Przez ułamek sekundy nawet przemknęło jej przez głowę, by jeszcze chwilę poczekać, zobaczyć co się wydarzy dalej, ale nieważne jak bardzo byłoby to kuszące, to musiała coś w końcu zrobić. Już nie chodziło tylko o niego. Fakt, że walka toczyła się na raczej krótkim dystansie nieco utrudniał jej podjęcie decyzji o swoim następnym kroku. Dostępne dookoła narzędzie pomogą jej utrzymać się na dystans, ale Raza także przez przypadek mógłby zostać trafiony, a to chyba nie było wskazane. Mimo to nie zamierzała pchać się w sam środek walki, to nie wchodziło w grę.
Udała się kawałek dalej od miejsca pojedynku i wyrwała z sąsiedniej ulicy jedną z lamp. Narzędzie dość precyzyjne, choć może okazać się za słabe, aby sprawić stworowi większą krzywdę, ale nie o to jej chodziło. Może to być jednak narzędzie jednokrotnego użycia, jeśli po uderzeniu rozpadnie się na dwa lub więcej kawałków, albo wygiąć.
- Zobaczmy co z tego wyjdzie. – wyszeptała, nie bardzo wierząc w swoje szanse i powróciła do miejsca, gdzie toczyła się walka. Najlepiej byłoby oczywiście zaskoczyć stwora, atakując go od tyłu i jednocześnie unikając chłopaka. Tak też właśnie starała się uczynić. Wylądowała kilka metrów za plecami istoty, starając się oszacować na jaki dystans może się zbliżyć. W głowie świtała jej już taktyka. Uderz i odskocz. Gdy uzna, że znalazła się dość blisko, by wymierzyć celny cios, zamachnie się i spróbuje od boku trafić w ciało bestii. Niczym kijem bejsbolowym w lecącą piłeczkę. Jeśli trafi, być może nawet jeśli ta sztuka jej się nie uda,  bestia może się nią zainteresować, a widziała już jakie potrafią być szybkie. Trzeba było więc przygotować się taką ewentualność. Do tego miała służyć ta druga część jej planu. Po uderzeniu, szybko wzniesie się w powietrze lekko się cofając. Z tym przeciwnikiem prawdopodobnie zyska w ten sposób lekką przewagę jeśli chodzi o zwrotność, miałaby więcej możliwości ucieczki, bez ograniczeń związanych ze stojącymi na drodze pojazdami, śmietnikami i innymi przeszkodami. Miała też nadzieję, że Raza dostrzeże jej zamiary i zdoła wykonać unik, jeśli niezbyt dokładnie oszacuje odległość dzielącą ją od stwora i długość trzymanej broni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Lut 16, 2017 5:42 pm

Potwór dał się wykiwać - być może instynkt nakazał mu skorzystać z oferowanej okazji do łatwego ciosu, może nie posiadał wystarczającej inteligencji, aby przewidzieć, że był podpuszczany... Wszystko jedno. Najważniejsze, że Razie udało się go wyminąć i kopnąć na tyle mocno, aby go odepchnąć, przynajmniej na chwilę utworzyć między nimi dystans - i to nie aż taki mały, bo prawie trzech metrów. Niestety bestia łatwo odzyskała równowagę i okręciła się, przy okazji opadając na cztery łapy. Wyglądała na wściekłą - ale twarz i tak miała zniekształconą, więc mogło to być jedynie takie wrażenie, a nie fakt.
Przy takim ułożeniu ciała przeciwnika mężczyźnie wygodniej było zapewne celować w bardziej odsłoniętą głowę, aniżeli w klatkę piersiową, która znalazła się do niego pod mniej przyjaznym kątem. Strzał był celny - pocisk trafił w czoło potwora i przeszedł na wylot... Parę metrów dalej zaś znajdowała się Jessica, niemalże na linii prostej, zamachując się już latarnią uliczną i uderzając.
Trzeba przyznać, że przynajmniej ataki całkiem ładnie się na siebie nałożyły - i okazały się wystarczające, aby zdekoncentrować przeciwnika. Tak, zdekoncentrować - przestrzelenie głowy go nie zabiło, choć odchyliło go do tyłu i wybiło z równowagi akurat na czas, aby cios lampą odtrącił go na bok. Metal aż się wygiął, mocno, choć nie złamał się do końca, ale za co stwór wylądował dobre pięć, sześć metrów dalej, między samochodami. Aż przy tym głośno sapnął, nim powoli zaczął zbierać się z ulicy, potrząsając przy tym łbem.
Gorzej, że po opuszczeniu ciała bestii pocisk poszybował przecież dalej - i bez trudu dosięgnął Jessici, która raczej się tego nie spodziewała. Kobieta miała to szczęście, że wcześniejsza pozycja wroga oraz dzieląca go od Razy odległość sprawiły, iż pocisk nie pomknął poziomo, tylko po skosie w dół... Przez co ostatecznie trafił ją tylko w nogę, a dokładniej dość nisko w udo, omijając kość i wychodząc drugą stroną. Krew była ciemna, więc w grę wchodziły raczej żyły, niż tętnice... To akurat dobrze, mniejsze ciśnienie.
W tym momencie można było odnieść wrażenie, że zmieniła się dosłownie cała atmosfera. Jeżeli do tej pory było nieprzyjemnie, to teraz aż ciarki przechodziły po plecach. Uczucie bycia obserwowanym też nie pomagało... Nie, nie po prostu "obserwowanym". To była raczej świadomość znajdowania się na wielu celownikach na raz, poczucie zagrożenia, instynktowne, ale jasne. Zaraz potem zaczęło się wycie, porykiwania... Syki... Oraz cała gama trudniejszych do nazwania odgłosów, dobiegających z różnych kierunków i odległości, raz cichszych, a innym razem głośniejszych.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Lut 18, 2017 10:11 am

O rzesz &*^%! mać!!! Co do &^%@!!??? (kilkadziesiąt głosów w czaszce zrobiło przysłowiowego mentalnego "karpika") Regeneruje mózg! Nawet go to czasowo nie wyłączyło!!! Nie stracił przytomności!! Jak on działa z uszkodzonym narządem zarządzania ośrodkiem nerwowym!!
Zresztą głupie pytanie... Mało tu się kręci dziwaków? Nowy pla.... A ona tu skąd?
Ale ładnie poleciał...
O &*^%@!!!...
Dobrze że w nogę...Uffff....niegroźnie.
FMJ przez cele nie opancerzone przechodzą gładko z małymi uszkodzeniami. Będzie mała dziurka.
Raza poderwał się skokiem z ziemi jednocześnie obracając się przodem do "Papcia" a tyłem do Jessic. Nowe możliwości ciała są oszałamiające.
Ostania szansa i ostatni pomysł. Stwory są związane z zimnem i regenerują się. A co jest przeciw wagą dla zimna oraz powinno wstrzymywać odnawianie komórek? Ogień!
Ręce Razy w ułamkach sekund podjęły z specjalnego uchwytu M4 i przeładowały magazynek na amunicję zapalającą. Palec cofając się do spustu przestawił zabezpieczenie na serie trzy pociskowe.
Kiedy postawił tyłem pierwszy krok ku pannie Jones, lufa karabinku, wypluła zmniejszony przez tłumik błysk i huk. Trzy pociski ciągnąc jasny "ogon" pomknęły ku głowie oszołomionego przeciwnika. Następny krok i następna trójka pomknęła ku sercu.

-"Przywitaj się z moimi małymi przyjaciółmi!!" Krzyknął w kierunku "Papcia" po wystrzeleniu i ew. trafieniu Raza. Chyba tylko żeby sobie spuścić ciśnienie...

"Masz wątpliwości? Granatem w gości!!!" Choć stare porzekadło było nad wyraz kuszące ale nie możliwe w tym momencie do realizacji. Biały fosfor, podpalił by samochody przy których spoczął "Papcio". Wybuch mógłby zagrozić cywilom. Więc w tym momencie odpada.
Raza kątem oka obserwując co robi jego adwersarz i jak radzi sobie z ranami po nowych postrzałach, dotarł do panny Jones. Przyklęknął przy niej, dalej lustrując okolice i trzymał broń w pozycji wysokiej.

-"Co tam? Jak samopoczucie? (w głosie było słychać lekką wesołość)Sorry za kulkę. Przeżyjesz. Zaciśnij pasek powyżej rany. Jak nie masz użyj tego. (podał jej bransoletkę z Paracordu) Zrób kilka mocnych ścisłych obwiązań. Ja pilnuję a później musimy się chyba trochę wycofać. Okolica robi się mało przyjazna.

Spojrzał szybko na Jessice i obrócił z powrotem głowę do nadchodzących wyć, pisków i warczeń oraz do "Papcia" lub tego co z niego zostało. Przyszedł po pannę Jones i razem stąd wyjdą. Lub nie...
Powrót do góry Go down
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Lut 21, 2017 10:10 pm

Nieźle poszło. Lepiej niż się spodziewała. Z drugiej jednak strony wyglądało na to, że nie udało im się wyrządzić większej szkody przeciwnikowi. Przynajmniej zdołali go trochę oddalić, być może lekko oszołomić, co pozwoli im zyskać odrobinę czasu. Zyskali też kolejne cenne informacje na temat tych stworów. Cholernie ciężko je zabić i najwidoczniej nawet kulka w głowę nie jest wystarczającym argumentem. Tu w takim razie pojawiało się pytanie. Jak je powstrzymać, skoro tradycyjne metody zdają się zawodzić? Możliwości powoli się wyczerpują i to coraz bardziej niepokoiło Jessicę.
Dopiero po krótkiej chwili dotarło do niej, że kula, która przeszyła na wylot głowę stwora powędrowała w jej stronę i trafiła na kolejną przeszkodę, którą tym razem była sama detektyw. Poczuła lekki ból w okolicy rany postrzałowej, być może wciąż uśmierzany przez adrenalinę. Nie było najgorzej, nie czuła, by stało się coś jeszcze. Nie ucierpiały kości, ani mięśnie, a pocisk przeszedł na wylot. Jeśli w ciągu najbliższych minut nie wyjdą jakieś dodatkowe obrażenia, to nie ma się czym martwić. Wystarczy prowizorycznie zabezpieczyć ranę i obserwować, w miarę możliwości opatrzyć trochę bardziej profesjonalnie, by nie wdało się jakieś zakażenie. Odpowiedzialny za to mężczyzna zdążył już do niej dołączyć, wcześniej oddając krótką serię w potwora.
Spojrzała na niego wściekle, gdy tylko się odezwał. Jeszcze to jego zadowolenie, które sprawiało, że chętnie by mu przyłożyła. Postrzał był przypadkowy, rana nie była groźna, wyliże się z tego. Nie pierwszy raz zresztą. Niemniej tym wypadkiem chłopak z całą pewnością nie zaskarbił sobie jej sympatii, z czym miał problemy już wcześniej, a jego szansa na przekonania Jessici do współpracy w przyszłości znacznie zmalała.
- Zamilcz. Proszę. – powstrzymała się tylko na tych dwóch prostych słowach, choć w jej głowie cały czas krążyła nie słabnąca nawet na chwilę chęć zwyzywania Razy i odegrania się za to, że ją postrzelił. Żaden z tych obrazów nie byłby dla niego przyjemny, ale wiedziała, że musi się powstrzymać. W tym akurat przypadku, ten jeden jedyny raz, powinna działać z rozwagą, a nie kierować się emocjami.
Wiedziała jak powinna się zachować. Nie po raz pierwszy oberwała, bywało o wiele gorzej. Rana więc jej nie niepokoiła. Chodziło raczej o to, że krew może, i pewnie to zrobi, ściągnąć na jej głowę kolejne bestie oprócz tej, z którą mają wciąż do czynienia. Przeniosła ciężar ciała na drugą nogę i wyrwała towarzyszowi bransoletę, a następnie wzięła się za prowizoryczne zabezpieczenie rany postrzałowej. Z tak błahego powodu na pewno się nie podda i nie ucieknie nim nie rozwikła tej zagadki. To nie w jej stylu.
Atmosfera robiła się coraz bardziej nieprzyjemna. Nie powinni dłużej stać w miejscu. To stwarza dodatkowe zagrożenie. Jeśli chcą dowiedzieć się co się dzieje, muszą zmienić swe położenie, przy okazji starać się unikać kolejnych starć. Ucieczka w chodzi w grę tylko w ostateczności, gdy poczuje, że dalsze próby zbadania zjawiska do niczego ich nie zaprowadzą.
- Mam złe przeczucia. – powiedziała, bacznie obserwując najbliższą okolicę. – Nie możemy tu zostać. – dodała. Ale dokąd właściwie powinni pójść. W stronę, w które leciały wcześniej helikoptery? Spróbować dołączyć do agentów i wspomóc ich w działaniach? To jest jakiś pomysł, ale z drugiej strony mogą spaść z deszczu pod rynnę. Śmigłowce i wypadek mogły przecież ściągnąć w tamte rejony kolejne bestie.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Lut 22, 2017 11:58 am

Agent Coulson w miarę szybko i bez większych przeszkód dostał sie w okolicę Willow St.
Bardzo zdziwiło go to, że było tu sporo śniegu.
Może inaczej byłoby to normalne, gdyby nie ta pora roku.
Coulson zaczął uważać, że to co słyszeli na odprawie przed misją to tylko kropla w morzu tego co tutaj się dzieje.
Ale wracając do dotychczasowego położenia Phil nie wszedł od razu na główna ulicę, a raczej starał się wejść między budynki i to raczej w miejscu gdzie jest najciszej i najspokojniej, ale oczywiście nie zapomniał iść z odbezpieczona bronią i w razie czego użyć jej.
Zastanawiał się i miał nadzieję, że znajdzie kogoś wreszcie z ekipy TARCZY która przyleciała tu razem z Coulsonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Lut 22, 2017 1:37 pm

Raza cały czas obserwował co robi "Papcio" gotowy na wszystkie ewentualności w tym atak czy natychmiastowa ucieczkę z miotającą się pod pachą panienką Jones. Pod pachą...Aż uśmiechnął się pod bandaną na ta myśl. O tak, wiedział że taki manewr z jego strony skończył by się bijatyka, ale co tam. Trzeba kolekcjonować mocne wrażenia.
Podobała mu się jej nie ustępliwość i ta rozbrajająca złośliwość. Śmiesznie przy tym marszczy nosek. Jednak z drugiej strony skrajny brak wyobraźni i widoczny brak akceptacji swoich błędów &^*%$% go nie miłosiernie.
Przez głowę przemknęła mu myśl. Na początku uważał ze to któryś z demonów stara mu się doradzić ale to była jego własna świadomość. Jak by drugi zamknięty Damien próbował dojść do głosu.
Jego umysł w jednym momencie podsunął mu zalety uśmiercenia Jessici jako świadka i ucieczki. Od razu pojawiły się schematy i możliwości odwrócenia jej uwagi oraz ataku.
Zerknął na nią bystro. *&%$# kim on był. No z akt wiedział że zajmował się raczej mordowaniem ludzi ale.... porażał go spokój i akceptacja z jakim podszedł do planu uśmiercenia kobiety za która chwile wcześniej by zginął. Ba nawet czuł chyba dreszcz przyjemności. Jak by było go dwóch... Ten drugi mu się nie spodobał. Nie żeby miał coś przeciw zabijaniu (poczuł pełny akceptacji pomruk wielu głosów w jego umyśle) ale sam akt nie napawał go radością. Przynajmniej tak myślał, dotąd.
Skrzywił się. Te rozważania zostawi na później. Teraz nikomu nie oda kontroli. Nawet samemu sobie nad sobą. No.
Nic tylko podczas ich spotkania warczy. Och jaki atrakcyjny wydał mu się plan sprzed chwili.
No rzesz *&^%$ mać. Sama wskakuje jak ostania rekrut na prostą linię strzału. Ma &^%$# szczęście że stwór nie machnął łbem bo by przestrzelił jej głowę. %@$#&^#$@ że zeskoczyła mu pomóc ale nie przemyślała w ogóle planu. Początek i koniec jej pomysłu kończył się na niej. A teraz się wkurza na to że praktycznie sobie sama wstrzeliła kulę w nogę. Jak mówił, całkowity brak samokrytyki i przerysowane wyobrażenie o własnych możliwościach. Aż cały zadrżał z nerwów. Dwa szybkie wdechy. Spokój. *^%$&* nie będzie z nią dyskutował. To jak kopanie się z koniem.
Kiwnął głową w kierunku miejsca katastrofy

-"Tu robi się niebezpiecznie. Proponuję przejść w tamtym kierunku i zebrać niedobitków. Możesz chodzić?"

Trzeba będzie ją gdzieś na spokojnie opatrzyć bo pocisk choć przeszedł na wylot najpierw przebił ubranie. A to zabrudziło ranę i wprowadzi infekcję.
Obserwując teren uchwycił nowy ruch miedzy budynkami jakiegoś humanoida. Już nadchodzą...
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Pią Lut 24, 2017 5:37 pm

Oszołomiony stwór nawet nie próbował bronić się przed kolejnymi postrzałami - na szczęście, bo w innym wypadku, przy jego szybkości, istniała spora szansa na to, że uniknąłby przynajmniej tej drugiej serii. Już pociski same w sobie pewnie nie były dla niego miłe, ale za to ogień okazał się skuteczniejszy...
... Tyle że całość tak czy siak nie zadziałała aż tak dobrze, jak zapewne życzyłby sobie tego Raza. Przede wszystkim strzały stosunkowo łatwo przebiły się przez ciało bestii - i ogniste wybuchy nastąpiły już za nią, a dokładniej w kontakcie z porzuconymi samochodami. Sprawiło to, że eksplozje były dość głośne i całkiem widowiskowe, choć może nie aż tak, jak miało to miejsce w filmach. Kto wie, być może wynikało to z faktu, że paliwo jeszcze się nie zajęło?
Przynajmniej całe to zejście odwróciło uwagę potwora, który aż podskoczył, skierował wzrok na szalejące płomienie, tańczące przy dwóch wrakach aut... A następnie od razu zaczął się od nich wycofywać, trochę niezdarnie i zdecydowanie wolniej, ale na bok - nie w stronę Jessici i Razy, tylko bardziej między budynki... W kierunku Coulsona, tyłem do niego. Czy to możliwe, że uciekając przed ogniem nawet nie zwrócił na niego uwagi? A może umyślnie skierował się właśnie blisko niego? Jaki miałby w tym interes - skoro już był ranny?
Z tego wszystkiego Jessica i Raza mieli krótką chwilę, aby prowizorycznie zająć się raną tej pierwszej i wymienić się paroma zdaniami - ale czas wyraźnie ich gonił. Te niepokojące odgłosy zbliżały się i wyglądało na to, że nawet płomienie nie dadzą rady utrzymać wydających je istot na dystans, przynajmniej nie na dłuższą metę. Wiedzieli już, że potwory były od nich szybsze, więc ucieczka na piechotę raczej nie miała większego sensu. Być może któryś z samochodów udałoby się odpalić bez kluczyka? Nawet jeśli, to Raza ujrzał na własne oczy, że blacha auta nie stanowiła żadnej ochrony przez pazurami tych bestii... Mimo to pojazd dawał większą nadzieję na ucieczkę, o ile by ruszył - i to wystarczająco prędko.
Na dachach zaczęły się już pojawiać pierwsze kształty, to samo pomiędzy poszczególnymi budynkami - w tym bezpośrednio na ich ścianach, jak gdyby przemieszczanie się po pionowych powierzchniach nie stanowiło dla nich żadnego wyzwania. Ich sylwetki bardzo się od siebie różniły; jedne były wielkie i masywne, inne dużo drobniejsze, smukłe... Ale wszystkie mniej więcej przypominały ludzkie - no, humanoidalne. Czaiły się, krążyły coraz bliżej i bliżej, a zarazem cichły - jak gdyby przeszły od trybu rozgłaszania wieści do drapieżnika. Ciężko byłoby je w ogóle zliczyć... Ale z pewnością przekraczały liczbę dziesięciu osobników.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Lut 25, 2017 10:45 am

Pogoda nie była zbytnio sprzyjająca, ale Phil miał zadanie do wykonania.
Może wejście między budynki nie było zbytnio dobre z powodu braku jakiegoś większego ruchu.
Było ciasno i na dodatek światła latarni były jakby bledsze niż na ulicach.
Ale lepsze było to niż pójście od razu ulicą, gdzie był odsłonięty na atak a przecież nie wiedział co go może spotkać.

W pewnym momencie Coulson zatrzymał się gdyż przed sobą zobaczył jakiś ruch.
Gdy postać weszła w strumień światła agent zobaczył, że jest to jakiś stwór.
Phil nie wiedział co to jest, ani czy jest tego więcej.
Pewne było tylko to, że był ten stwór ranny i można było zauważyć ślady po kulach.
Możliwe że to monstrum walczyło z kimś z TARCZY, ale Coulson zamiast zaatakować potwora wycofał się po cichu do momentu gdy znalazł jakaś inna drogę między budowlami.
Nie miał ochoty mierzyć się z tym stworem.
Szczególnie, że nawet nie wiedział czy jest sam i jak bardzo jest wytrzymały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Lut 25, 2017 5:36 pm

Umyślnie czy nie, jednego problemu zdołali się pozbyć. Choć domyślała się, że nie taki był pierwotny zamiar. Bestia w obliczu otaczającego ją ognia postanowiła się wycofać, co było dla nich bardzo korzystne. Przynajmniej w krótszym wymiarze czasowym. Poza tym chyba odkryli coś czego stwory się obawiają. Ogień, ciepło… Już jakiś początek. Pomyślą w jaki sposób to wykorzystać, gdy stąd uciekną.
- Dobra, Damien… - zaczęła wyraźniej akcentując imię, którym wcześniej przedstawił jej się Raza. - Może uda mi się nas stąd wyciągnąć. – rzekła czując na sobie wzrok coraz większej ilości potworów. Widziała poszczególne kształty i nie miała wątpliwości do tego czym one są. Jeśli teraz stąd nie uciekną, to już po nich. Zbyt wiele stworów gromadziło się w okolicy, a kolejne zapewne były w drodze lub już czaiły się gdzieś w okolicy. Nie powinna mieć problemów z oderwaniem się od podłoża, nawet z Razą za pasażera. Znajdą jakieś spokojne miejsce, zajmą się jej nogą i przemyślą dostępne opcje. Włącznie z wycofaniem się w bezpieczniejsze rejony miasta, powiadomieniem Mścicieli i powrotem z ewentualnym wsparciem. Powoli zdawała sobie sprawę, że sami niewiele zdziałają i pchanie się na siłę w gniazdo szerszeni nie wyjdzie im na dobre. Potrzebują planu i to całkiem dobrego. No i muszą znaleźć kogoś kto może wiedzieć z czym do cholery mają do czynienia. Ktoś musi przecież coś wiedzieć.
Pora stąd spadać. Ucieczka pieszo odpadała, byli zbyt wolni. Próba odpalenia jakiegoś pojazdu prawdopodobnie również przyniosłaby im zgubę. Nie wiadomo jak długo, by im to zajęło ani czy zdążyliby odjechać nim tamci by ich dopadli. Nie widziała innej możliwości. Wzniosła się lekko w powietrze i wyciągnęła rękę ku towarzyszowi.
- Nie ma czasu na szukanie innych możliwości. Złap mnie za rękę, trzymaj się mocno, nie szarp się i nie myśl o niczym głupim… - bo cię zrzucę bestiom na pożarcie, dokończyła w myślach. Nie musiała kończyć na głos. Konsekwencje głupoty powinny być dla niego jasne. Czekała na reakcję Razy, czy skorzysta z jej oferty. Zabierze go ze sobą nawet wbrew jego woli, ale wtedy byłby jeszcze bardziej upierdliwy. – Jakiś pomysł gdzie możemy się skryć? - nie miała jasnego pomysłu na to dokąd powinni się udać, ani chociaż w którym kierunku. Jak nie uzyska odpowiedzi na czas poleci gdzieś na skraj strefy skrytej pod chmurami. O ile tylko zdoła. – Wypatruj innych. Może uda nam się jeszcze kogoś uratować. – jak już się bawić w bohatera to ze wszystkimi urokami, z którymi się to wiąże. Oby tylko mieli wystarczająco czasu, by stąd uciec…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Mar 01, 2017 9:02 am

Raza warczał ze złości. Szansa jedna na milinom na takie ułożenie pocisków.
Damien stał zły, bardzo zły. Wycia, wrzaski i żądza krwi w głowie wcale nie pomagała, w opanowaniu emocji. Świat przybrał kształt kanału między nim a "Papciem". Wszystko inne zaczęło się rozmywać w czerwonej poświacie szału. Między nim powstawał prosty, szybki tunel nienawiści i zbrodniczych zamiarów.
Nie zdawał już sobie nawet sprawy że jego oczy zaczęły płonąć ogniem, delikatnie zajmując na razie okulary i czapkę. Jego usta bez udziału świadomości w kilku rożnych głosach zaczęły wypowiadać, na razie dość cicho, groźby i "obietnice" w kierunku Istoty. Język jakiego używał u postronnych mógł wywołać panikę jako że nie był z "tego" świata a wzmacniał tylko i tak upiorny efekt wypowiedzi.
Gdzie nie gdzie np. na dłoniach nekroplazma wyczuwając mordercze napięcie właściciela starała się wydostać z ciała. Dla postronnych mogło to wyglądać tak jak by co chwilę z ciała właściciela w tym miejscu wychylały się czarne narośla lub "robaki" i cofały się do ciała.
W jego głowie miedzy zdrowy rozsądek i wyszkoleniem zaczęły się wdzierać mocne odrealnione a nawet surrealistyczne wizje. Świat zaczął płonąć, domy były skruszałe a nawet zrujnowane, po ziemi zaczęły przelewać się tumany pyłu a miedzy budynkami czaiły się przerażające cienie.
Dłoń bezwolnie zaczęła wędrować ku granatowi z białym fosforem. Widział jak odbezpieczony i "wyliczony" eksploduje w pewnej wysokości nad głową oponenta maksymalizując obszar działania. Wrzące nie możliwe do ugaszenia piekła zabiera istotę do piekła.
Coś, coś innego niż dotychczas mówiło do niego zachęcającym głosem aby również tam poszedł i zabrał każdego ze sobą. Zobaczył płonący tunel na końcu którego było....
Nie dane było mu zobaczyć ani gdzie ani co go przywoływało. Z tych pokręconych wizji zaczął wydobywać go głos. Drażniący ale przypominający mu o obowiązku. Ma misje, ma priorytety.
Potrząsnął głową aby pozbyć się resztek innego świata. Głosy się uciszyły. Świat przybrał normalny wygląd tu i teraz. Ręka szybko się cofnęła, nekroplazma zmuszona wolą właściciela wróciła do wnętrza ciała a wzrok rozpoczął czujną rejestrację otocznia. Cholera pali się! szybko ruchem lewej ręki stłumił ogień. Szlag!!!!
Spojrzał na Jessice. Jakoś inaczej. Widział jak się unosi rozumiał co mówi, ale widział ją jakoś inaczej. Chyba, z braku lepszego określenia, spokojniej. Chyba nawet poczuł się... zrezygnowany. Nie to nie tak. Raczej odpuścił.
Kiwnął jej głową że rozumie i kiedy miał chwycić jej dłoń dostrzegł kogoś za plecami "Papcia". nie widział dokładnie jeszcze kto to jednak był pewnie że jej to mężczyzna i chyba cywil. Bynajmniej nie miał umundurowania. Nie wyćwiczone zmysły ułamek sekundy później zarejestrowały broń. Model używany przez agencje rządowe. Także SHIELDS. Może agent z helikopterów.

_"Jessica tam jest człowiek. (skazał dłonią dokładnie) Ja odwrócę uwagę tego potwora a ty go stamtąd zabierz. Jest za blisko nie damy rady go podjąć inaczej."

Spojrzał trochę smutno na Jessicę. Wiedział że będzie w sumie wąskie okienko aby reszta istot nie urwała mu głowy. Ale *&^$@ nie tylko jego głowa z zniknie z ramion. Szybkim ruchem zdjął plecak, kamizelkę i rzucił Jessice.

-"Wez to ważne (nie miał czasu jej tłumaczyć że jak będzie płonął to wszystkie te zabawki zaczną w końcu eksplodować. Zresztą szkoda sprzętu). Spotkajmy się tam. (wskazał plac po katastrofie. Może ktoś jeszcze przeżył.) W razie czego ściągnij jakieś posiłki (w razie jak bym tu &^%@! utknął pomyślał wesoło. Wracała mu pewność siebie i wiara w zwycięstwo. Niezbyt realne ale zawsze.) I nie martw się o mnie. Poradzę sobie. nawet jak mnie powali większa liczba to też jest w planie. Ale pamiętaj o tych posiłkach ok? A teraz leć ptaszyno! (Dodał wyraźnie rozbawiany. Choc może ostatni raz. Ale *&^$%^ mimo całego heroizmu nie chciał ginąć ale nie byli wstanie podjąć tego człowieka jeśli on się nie poświęci)"

Został mu karabin, dodatkowy mag z amunicją zapalającą, granat pp w po lufą oraz dwa granaty zapalające. No i oczywiście pistolet i nóż. Och jaki arsenał.
Plan był prosty jak konstrukcja cepa. Wystrzelić granat ppanc w "Papcia" póki się zbiera. Dobiec maksymalnie i władować w niego serie zapalających. I wiać ile sił w nogach!!! Ew. Jak go dopadną, szlag szkoda sprzętu, wywołać zbroję, ściągnąć ich najwięcej jak się da do siebie i odpalić granat zapalający. Najlepiej w nad ich głowami.
Ech wiedział że jeśli przeżyje czeka go układ z SHIELDS i ujawnienie że żyje. Ale słowo żyje było obecnie kluczowe.
Odwrócił się błyskawicznie, w pozycji pól niskiej (tak aby ewentualnie gdyby pełna troski Jessica postanowiła go ratować za wszelką cenę. Jak ją poznał ma takie zapędy), wycelował i wyszczelił granat. Miał naprawdę głęboka nadzieję że trafi.
Następnie, po trafieniu lub nie, poderwał się z miejsca i ruszył ku istocie, tak czy inaczej po raz ostatni. cały czas lustrując co robią pozostałe istoty.
Jeśli strzał go powalił dobiegnie maksymalnie szybko i z bliska właduje ile jeszcze w magazynu zostało w istotę pocisków. Jeśli nie i tak się do niego zbliży, prowadząc ostrzał i koncertując jego uwagę na sobie aby dać czas Jessice i Agentowi. A później %^&$#!(!&% ile tylko sił w nogach. Ostatecznie jeszcze może wprowadzić w plan operację "Stos pogrzebowy". Ja *&^%$# byle nie dla niego....
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Mar 06, 2017 11:43 pm

Coulson - nim zaczął się wycofywać - mógł zobaczyć, jak dosłownie na jego oczach zasklepiają się rany potwora. Początkowo głowa bestii wydawała się być poważnie uszkodzona, bo przecież pociski przeszły gładko na wylot, jednakże dziury stosunkowo szybko wypełniały się tkanką, a stworzenie zaczynało się poruszać coraz pewniej i stabilniej... Tak, to zdecydowanie był dobry moment, aby zejść mu z drogi i znaleźć inne przejście.
Najkrótsza opcja oznaczała okrążenie dość długiego budynku, po którego drugiej stronie znajdowała się kolejna wąska uliczka. Agent mógł spróbować z niej skorzystać, choć musiał się spieszyć; znikanie na dłużej z oczu Jessici, którą Raza wysłał na pomoc Coulsonowi, mogło nie skończyć się dla tego ostatniego najlepiej... Dla kobiety zaś zapewne najlepszym wyjściem byłoby trzymanie się w ogóle z daleka od budowli, z których zeskoczyć mogły na nią kolejne stwory. Zostawała jeszcze podróż górą, ponad dachami - ale z kolei w takim wypadku istniała opcja, iż zwróciłaby na siebie uwagę tych latających kreatur. Innymi słowy, nieprzyjemnie.
Choć Raza oddał Jessice część swojego sprzętu i najwyraźniej miał zamiar zyskać dla niej czas na uratowanie Coulsona oraz ucieczkę z miejsca wydarzeń, to jednak popełnił wielki i tragiczny w konsekwencjach błąd. Wystrzelił granat, w którego zasięgu wciąż się znajdował - i choć wybuch nastąpił w pobliżu potwora, czyli już w wąskiej uliczce, to jego efekty poniosły się kilkadziesiąt metrów dalej. Jedynym ratunkiem dla Coulsona było ukrycie się za ścianą budynku, w innym wypadku zginąłby na miejscu; Raza z kolei nie miał gdzie się schować i nie uratowała go nawet jego podwyższona - w stosunku do ludzkiej - wytrzymałość na obrażenia. Mężczyzna zginął w eksplozji, która odrzuciła go jeszcze dalej. Pobliskie samochody uległy zniszczeniu i zapaleniu... Ale przynajmniej potwora nie było nigdzie widać. Znajdująca się w powietrzu Jessica również została odepchnięta - mocno, lecz na szczęście oberwała tylko w taki sposób.
Podczas gdy grupa działała - lub przynajmniej decydowała co zrobić dalej - w okolicy pojawiało się coraz więcej cienistych kształtów. Szczurów również zdawało się przebywać, a w dodatku na niebie zagościły jakieś ciemne punkty, zbyt drobne, aby miały być tymi latającymi potworami... Ale najwyraźniej i tak w jakimś stopniu odporne na zimno. W tej chwili trzymały się jeszcze na dystans, lecz nawet one zdawały się mieć Jessicę na celowniku. Stwory poświęcały jej największą uwagę, utrzymywały na niej spojrzenia, okrążały ją... I stopniowo przesuwały się wyżej, aby znajdować się przynajmniej na jej poziomie lub ponad nią - wyraźnie szykując się do ataku. Eksplozja na moment je powstrzymała, ale na jak długo?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Mar 14, 2017 3:55 pm

Phil wycofując się zdążył jeszcze zauważyć, że potwór którego tak chcę unikać posiada rzadką umiejętność regeneracji.
Agent słyszał, że jeden z mutantów profesora Xaviera posiadał taką zdolność.
Jest to za pewne bardzo pomocna umiejętność, która może się przydać w starciu z wieloma wrogami.
W każdym bądź razie Coulson wreszcie udał się jedyną możliwa drogą, choć wiedział, że musi być ostrożny.
W końcu tych potworów, może być jeszcze więcej, albo mogą posiadać jakiś super węch i tamten poprzedni już go wyczuł, dlatego Phil ciągle się obracał, żeby nic go nie zaskoczyło.

Udało się unikać stworów, ale zaskoczył go ogromny wybuch, który na początku było słychać kawałek dalej, ale po sekundzie już był zmuszony do ukrycia się za ścianą budynku, gdyż nie przebierając w słowach zginął by i to w dość nie ciekawym miejscu.
Wybuch i tak go trochę odrzucił, ale chociaż żył.
Nie miał czasu na zastanowienie, dlatego szybko złapał broń i lekko zdezorientowany zaczął się rozglądać za jakimś wrogiem z wycelowaną bronią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Mar 14, 2017 7:57 pm

Widząc do czego doprowadziło działanie Razy odruchowo lekko się skuliła, pochyliła głowę w dół i starała się osłonić rękoma. Poczuła jakby silne uderzenie, które odepchnęło ją na kilka, może kilkanaście metrów. Dobrze, że tylko na tym w jej przypadku się skończyło, bo mogło być przecież o wiele gorzej. I dla Razy tak właśnie było. Gdy było po wszystkim wyprostowała się i szybko spojrzała w miejsce, w którym doszło do wybuchu szukając tam młodzieńca.
- k***a… - głośno zaklęła widząc skutki eksplozji. Dostrzegła go kawałek dalej. Chłopak nie miał żadnych szans, nie miał jak się schować i zapłacił za to najwyższą cenę. Przez ten krótki czas ich znajomości nie zaskarbił sobie jej sympatii, ale to nie powinno było tak się skończyć. Nie życzyła mu takiego losu. Wręcz przeciwnie. Zamierzała uratować mu dupsko, a teraz nie było to możliwe. Nie mogła długo na to patrzeć, od tego widoku robiło jej się niedobrze. To wszystko sprawiło, że całkiem zapomniała o swojej ranie postrzałowej. Nie było to tak istotne. Krótko obrzuciła jeszcze wzrokiem najbliższą okolicę i ten widok również jej się nie podobał. Stwory wyraźnie były skupione na jej osobie, czaiły się, oczekiwały na dogodną sytuację, a gdy ta w końcu nastąpi rzucą się do ataku. Miała coraz mniej czasu. Musiała podjąć decyzję i to prędko, lecz te wszystkie wydarzenia wcale jej tego nie ułatwiały. Mnóstwo myśli kłębiło się jej w głowie, nie wszystkie dotyczyły aktualnego problemu, a jeszcze więcej z nich w głównej mierze składało się z coraz dłuższych i bardziej skomplikowanych wiązanek przekleństw. Do tego wszystkiego powracały wspomnienia z przeszłości. Przez dłuższą chwilę mogło się zdawać, że kobieta się poddała. Wisiała w powietrzu niemal w całkowitym bezruchu, z pustką w oczach, ale w rzeczywistości toczyła ze sobą wewnętrzną walkę.
W końcu jakby się ocknęła. Pokręciła głową, wzięła głęboki oddech, a na jej twarzy znów pojawiło się zdecydowanie i pewność siebie. Była gotowa działać. Wiedziała, że musi uratować człowieka, którego dostrzegł Raza. Nie może zostawić go na pastwę losu. Mogłaby spróbować odciągnąć od niego skupione na Jessice stwory, ale nie było pewności czy to by się udało. Poza tym i tak pewnie nie zaszedłby daleko, bo trzeba było założyć, że po ulicach kręciła się masa innych stworów, a były jeszcze te szybujące na niebie. Ten ktoś nie skończyłby najlepiej. Wiedziała, że sama musi zaryzykować i zgarnąć tę osobę w locie. Bestie będą chciały to wykorzystać, ale może tym razem dopisze jej szczęście i uniknie większych problemów.
- Nazywam się Jessica Jones! Planuję nas stąd wyciągnąć, ale musisz mi trochę pomóc! – krzyknęła mając nadzieję, że nieznajomy ją dosłyszy i nie potraktuje jako zagrożenie, gdy kobieta ruszy mu z pomocą. – Potrzebuję, żebyś wybiegł z uliczki! Inaczej będę wystawiona na atak ze strony tych stworów! Mamy dosłownie chwilę nim dojdą do siebie! Dlatego proszę cię, abyś mi zaufał! – oby przyjął jej tok rozumowania i bez dłuższego wahania wykonał jej polecenie. Miała większą szansę na sukces jeśli będzie mogła zgarnąć go z ulicy, aniżeli tamtego wąskiego przejścia. Każdy centymetr przestrzeni mógł przyczynić się do jej sukcesu lub porażki. Mieli jedną szansę, na więcej nie można liczyć. Oby ją wykorzystali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Mar 15, 2017 6:17 pm

Eksplozja była spora i głośna, w związku z czym znajdujący się bliżej niej Coulson mógł mieć poważne problemy z nasłuchiwaniem tego, co działo się teraz wokół niego - a to z kolei oznaczało, że nawet jeżeli usłyszał nawoływania Jessici, to pewnie niewyraźnie i niekoniecznie wszystko z nich zrozumiał. Mimo to mógł przynajmniej zorientować się, że był to głos ludzki, a nie piski czy ryki jakiegoś potwora... A to już coś. W przypadku samej Jones z kolei dzwonienie w uszach praktycznie nie występowało; kobieta znajdowała się w końcu dużo dalej od centrum wybuchu, a do tego była po prostu odporniejsza fizycznie.
Z tego wszystkiego śnieg i lód przydały się chociaż do tego, że ograniczyły rozprzestrzenianie się ognia. Kilka obiektów płonęło - w tym samochody, rośliny, ciało Razy - ale żywioł nie powinien stanowić kolejnego zagrożenia, nie na dużą skalę... A mimo to jego obecność zdawała się odstraszać przeciwników, którzy zauważalnie zataczali spore łuki wokół jego skupisk, utrzymując od nich dystans co najmniej kilku metrów. Być może nawet płonąca gałąź stanowiłaby teraz jakąś ochronę?
Wahanie wrogów nie mogło jednak trwać wiecznie i wreszcie jeden z nich - czający się na pobliskiej ścianie, szary, dziwnie wysuszony, a jednak niewątpliwie składający się z samych mięśni, przesuwających się widocznie pod skórą - rzucił się do ataku. Był mniejszy od poprzednich bestii, szczuplejszy i lżejszy, ale na dłoniach i stopach posiadał bardzo długie pazury, w które najwyraźniej przekształciły się całe jego palce. Morda również nie wyglądała zachęcająco - szczęka odchylała się daleko jak u węża, a zęby przypominały igły; z pewnością było ich więcej niż u człowieka. Kreatura odbiła się nogami od muru i wyskoczyła ku Jessice, wyciągając ręce przed siebie, najpewniej zamierzając ciąć pazurami.
Inne stwory uznały to najwyraźniej za sygnał, gdyż ich ryki i syki przybrały na sile. Kolejne osobniki już się zbliżały: kilka z nich, w mniejszym lub większym stopniu przypominających ludzi, wyszło z bocznych uliczek, przez co wystawiły się na światło latarni. Każdy prezentował się trochę inaczej, ale posiadały też cechy wspólne - kolorystykę, pazury, wyraźnie zniekształcone zęby... Niektóre miały ogony lub podłużne uszy. Poza tym wszystkie - nawet te chude - zdawały się być w świetnej formie fizycznej.
Coulson miał to szczęście, że bestie niczym rekiny garnęły do krwi, nią zaś najlepiej pachniała teraz Jessica. Z pewnością agenta również były w stanie wyczuć, lecz być może instynkt popychał je w stronę wyraźniejszej woni. W końcu jak do tej pory okazywały tylko drobne ślady inteligencji...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Mar 21, 2017 2:09 pm

Agenta po wybuchu odrzuciło i niestety nie obyło się bez kilku siniaków.
W głowie strasznie mu szumiało i dookoła, było widać jak z ruin budynków odrywają się kawałki gruzu i spadają jeszcze z lekkim hukiem na ziemię.
Phil doczołgał się do swojej broni, która po wybuchu wypadła mu z ręki i podnosząc się kierował się w stronę wyjścia z pomiędzy budynków.
Szum, gdy tylko delikatnie zaczął ustawać pozwolił mu usłyszeć jakiś głos i najwyraźniej, był on kobiecy, choć jeszcze nie słyszał sensu jej słów.
Pozostawało tylko pytanie, czy to jest głos człowieka, czy może ci mutanci posiadają taką umiejętność symulacji głosu czlowieka.
W każdym razie, Coulson wydostał się z dotychczasowego miejsca wychodząc na ulicę z przeciwnej strony niż zobaczył tamtego potwora.
Od wybuchu jeszcze mu sie nie polepszyło, dlatego przy akompaniamencie szybszego bicia serca, zaczął bardzo żwawo sie poruszać i nerwowo obracał się w każda stronę z odbezpieczoną bronią, gotową w każdej chwili do strzału.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Willow St   

Powrót do góry Go down
 
Willow St
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: