Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Willow St

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar


Liczba postów : 329
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Willow St   Pią Wrz 13, 2013 1:22 pm

First topic message reminder :

Jedna z ulic mieszczących się na Brooklyn Heights, nieopodal Cranberry i Orange Street. Głównie jest to ulica mieszkalna, w przeciwieństwie do pozostałych, które są umieszczone równolegle czy też prostopadle względem niej. Również dosyć blisko jest do wjazdu na Brooklyn Bridge.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Raza



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Lis 28, 2016 9:30 pm

Po dłuższym czasie Raza dotarł na granice Brooklynu. Zatrzymał motor na poboczu i popatrzył uważnie na chmury. Wyraźnie koncertowały się nad danym obszarem i były… nienaturalne. Zerknął na Tableta. Miał dwa prawdopodobne „trafienia” Jessici z działających kamer. Brwi Razy ściągnęły się w namyśle. Niedługo robak wyłączy kamery w tym rejonie. Okienko nie będzie trwało długo. Trzeba zrobić rozpoznanie i podjąć działanie stosowne do zastanej sytuacji. Priorytetem jest odnalezienie dziewczyny i zabezpieczenie. Później… (Zamyślił się)….Później może uda się namierzyć centrum anomalii. Jak już rozmówi się z panną Jones. Włożył w ucho słuchawkę z której popłynęło Nightcore- Pretty Little Psycho. Motor ruszył z miejsca gwałtownie, szybko przyspieszając.
Tuż przed granicą anomalii zwolnił i zjechał w jakieś ustronne miejsce. Przełożył słuchawkę do systemu nasłuchu i przełączył go na częstotliwość policyjną. Zszedł z motocykla rozejrzał się uważnie i otworzył torbę. Ściągnął kurtkę i położył ją na motorze. Kilka razy poruszył dla rozluźnienia mięśni barkami i wyciągną kamizelkę taktyczną. Założył ją na bluzę i zaczął wkładać magazynki oraz pozostałe uzbrojenie. Nagle… płynnym ruchem wyciągną pistolet i wycelował do tyłu. Palec na cynglu zatrzymał się o jedno uderzenie serca. Płonące złotem oczy wpatrywały się w cel (glosy wyły „zabij, wypruj życie…). Bezdomny z drugie strony lufy właśnie przeszedł błyskawiczny detoks…
- %$&^#$@!*& stąd... wycedził przez zęby Raza (Coś mu próbowało rozsadzić czaszkę z żalu i nie spełnionej żądzy mordu)
Bezdomny był kiedyś ewidentnie świetnym sportowcem. Pobił pewnie jakiś lokalny rekord. Jak to życie się ^%&*$@ układa (głosy wyły z tęsknoty za odbiegającym człowiekiem).
Skończył szybko przygotowania. W torbie został tylko karabinek, załadowany i gotowy do użycia. Na kamizelkę zarzucił z powrotem kurtkę. Podniósł wzrok ku niebu.
„Dziwne to…. Nowy York. Chyba niema bardziej &%^#@^@!$& miejsca na świecie.”
Potwierdził ostatnią lokalizację Jones, naniósł prawdopodobne trafienia, sprawdził potencjalnie działające kamery aby je ominąć i wyznaczył trasę na GPS. Na wszelki wypadek postarał się ją zapamiętać skoro w okolicy pada elektronika.
Wskoczył na motor i ostro ruszył z miejsca. Kamery niedługo oślepną. Zostało mało czasu….
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Lis 29, 2016 1:41 pm

Obniżenie się drona tuż nad ulicę pozwoliło mu zarejestrować wyraźną i nienaturalnie szybką zmianę temperatury - która podwyższyła się do poziomu, w tym miejscu, szesnastu stopni. Pozostałe odczyty w dalszym ciągu się wahały, jednakże na mniejszą skalę; mimo to pole elektromagnetyczne wciąż pozostawało silne, a po prostu stabilniejsze. Jeżeli mniej, niż dwadzieścia metrów, powodowało już takie różnice... To Ultron mógł mieć rację odnośnie tego, co działo się jeszcze wyżej, bliżej chmur.
Ciało wysłane na zwiady poza granicami Brooklynu nie napotykało aż tak poważnych problemów jak dron, lecz mimo to zbliżenie się przez nie do ciemnych chmur - nawet z boku, a nie od dołu - i tak spowodowało wystawienie się na ich działanie. Temperatura obniżała się gwałtownie, choć jednak wolniej, niż wówczas, gdy badało się ją pod chmurami. Siła pola elektromagnetycznego również rosła. Rozproszony laser pomagał ogrzewać maszynę, ale trzymanie się z daleka od domniemanego źródła problemów, przyglądanie mu się z pewnej - choć niekoniecznie bezpiecznej - odległości, tak czy siak wydawało się w tej chwili najrozsądniejszym rozwiązaniem.
Problem polegał jednak na tym, że chmury posiadały wiele warstw, rozkładały się szeroko w pionie, a w ich ciemnych odmętach praktycznie niczego nie dało się dostrzec gołym okiem. Skanowanie pod kątem ciepła wykazałoby, że tam głęboko temperatura była jeszcze niższa; robot z pewnością prędko by zamarzł, laser czy nie. Ponad chmurami natomiast niebo wyglądało mniej więcej normalnie.
Podczas gdy ciało badało sprawę na wysokości, o wiele niżej Ultron nagle stracił kontakt ze swoim dronem. Działo się tak już wcześniej, lecz tym razem połączenie coś długo nie wracało... A ostatnie pomiary maszyny wskazywały na niezwykle szybki spadek temperatury do wartości minusowych i to w dodatku nie jednocyfrowych.

W tym czasie Jessica zdążyła poderwać się do lotu - co dla obu potworów stanowiło najwyraźniej znak, aby wkroczyć do akcji i wystartować do przodu. Ten mniejszy, z którym kobieta miała do czynienia od początku, prędko odbił się na bok, ku ścianie, w ten sposób wymijając poruszającego się po podłożu nowo przybyłego stwora... Na którego następnie zeskoczył z góry, wbijając się pazurami w jego plecy. Masywniejsza bestia wydała z siebie ryk, jakiego nie powstydziłby się lew czy tygrys, po czym okręciła się tak, aby z nieprzyjemnym hukiem uderzyć tyłem o ścianę. Jeżeli Jessica przyglądała się starciu, w niewyraźnym świetle padającym z okna mogłaby zobaczyć, że w murze pozostała sieć głębokich pęknięć... A jednak mniejsza istota nie odpuszczała, próbowała orać szponami ciało przeciwnika, nie pozostawiając jednak na nim nic więcej, niż płytkie zadrapania. Wnioski nasuwały się same: potwory musiały mieć bardzo grubą lub twardą skórę i organizmy na tyle wytrzymałe, by znosić silne uderzenia. Tyle że... Skoro należały do tego samego gatunku, to chyba powinny być świadome tego, że nie zrobią sobie wzajemnie większej krzywdy?
Ofiara porzucona - zapewne chwilowo - przez jednego z nich spoczywała w dalszym ciągu w głębi zaułka. Nie poruszała się, a przy jej ciele zgromadziło się więcej krwi, przy której zbierały się teraz szczury. Czy dla tych gryzoni było to w ogóle normalne zachowanie? Być może. W końcu ich populacja osiągnęła tak wielkie rozmiary, że pewnie nie mogły wybrzydzać, jeżeli chciały jeść. Mimo to widok ten wcale nie należał do najmilszych, a szczury z każdą sekundą robiły się coraz śmielsze. Skoro ich ugryzienia nie budziły mężczyzny, to być może nie było to już w ogóle możliwe? I tak próba zgarnięcia go pewnie zwróciłaby uwagę walczących stworów, skoro to najprawdopodobniej o niego się kłóciły.
Gdzieś ze strony ulicy Jessicę doszedł dość głośny, lecz nie mniej jednak odległy dźwięk - przypominający uderzenie albo może upadek czegoś ciężkiego. To coś mogło być zresztą szklane albo kryształowe, bo charakterystyczny odgłos wskazywał na rozbicie się tego czegoś... Ale w tej chwili i tak nie miało to raczej większego znaczenia. Potwory posiadały priorytet.
Z okolicy wciąż napływały dźwięki syren, momentami się na siebie nakładające, a także - od czasu do czasu - krzyki. Oczywiście nie musiało to automatycznie oznaczać, że w pobliżu było więcej takich bestii; niektóre głosy wydawały się wręcz bardziej wściekłe, niż przerażone czy pełne bólu, nawet jeżeli ciężko byłoby rozróżnić konkretne słowa. Problemy i wypadki wyzwalały w ludziach taką agresję... A mimo to ponad wszystkie te odgłosy z rzadka wybijało się coś jeszcze bardziej niepokojącego: ryknięcie czy wycie, być może po prostu zwierzęce, ale... Jeżeli nie?
Jessica mogła też dosłyszeć dźwięk silnika, początkowo cichy, ginący w tym całym chaosie, lecz stopniowo narastający. Jedną z najbliższych ulic musiał właśnie ktoś przejeżdżać, może samochód, ale prawdę mówiąc prędzej motocykl. Jeżeli przemieszczał się po drodze, na którą wychodził zaułek, to teoretycznie kierowca mógł się znaleźć w niebezpieczeństwie - jeżeli zwróciłby na siebie uwagę potworów, a one okazałyby się wystarczająco szybkie. Z drugiej strony ich widok mógłby go też wprawić w taki szok, że sam zrobiłby sobie krzywdę - bo straciłby panowanie nad pojazdem...
Bestie natomiast nie przerywały walki. Ba, przesunęły się nawet trochę głębiej w ślepą uliczkę, a ten większy jeszcze parę razy uderzył mniejszym o ścianę, nim w końcu zrzucił go z siebie przez głowę. Samemu musiał się przy tym pochylić i jego przeciwnik to wykorzystał, aby zatrzymać go już przy podłożu. Sycząca i warcząca plątanina kończyn odstraszyła część szczurów, a śledzić dało się ją głównie ze względu na te świecące się, czerwone oczy obu stworów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Raza



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Wto Lis 29, 2016 10:38 pm

Raza zbliżał się do zaznaczonej pozycji. Do słuchawki nie napływały żadne niepokojące meldunki, zwyczajowy chaos w takiej sytuacji. Jednak nie naturalny mrok i gęsta atmosfera zagrożenia nie pozwalały na rozluźnienie się.
Raza zjechał motocyklem do krawężnika jezdni w miej ruchliwym miejscu, choć obecnie większość ulicy była wyludniona. Zszedł z pojazdu, wyłączył silnik i z torbą skierował się do najbliższego zaułka.
„Dobra trzeba przyjąć że może dojść do prawdopodobnego kontaktu z przeciwnikiem” (głosy w głowie przycichły lecz było czuć narastające podniecenie).
Rozpiął kurtkę po czym przyklęknął i otworzył torbę. Karabinek zawiesił na uprzęży z przodu i trzymał go w pozycji niskiej, tak aby maksymalnie nie rzucał się w oczy. Kolba znajdował się blisko barku a przełącznik przesunięta na „odbezpieczony”. Torba został wsunięta za pobliski śmietnik.
Ruszył szybkim, stabilnym ruchem stawiając krótkie kroki na lekko ugiętych nogach w kierunku bocznych uliczek. Cały czas znad broni prowadził obserwację sektora nad i przed sobą. Poruszał się maksymalnie korzystając z otaczających cieni. Jeśli panny Jones nie było na głównej ulicy może zawędrowała gdzieś między budynki. Bynajmniej było to miejsce gdzie ostatnio ją widziano i gdzie logowała się jej komórka.
Przy jednej z niedalekich uliczek usłyszał tumult typowy dla odgłosów walki. Tylko warknięcia i porykiwania był nie typowe. Delikatnie rzec biorąc…. Broń automatycznie przeszła do pozycji wysokiej w gotowości do strzału. Raza przywar bokiem do najbliższego śmietnika klękając na jedno kolano. Za niego dopiero wysunął głowę dla orientacji co się dzieje w głębi uliczki.
Nie od razu zrozumiał na co patrzy. Na początku myślał że dwoje ludzi, jakiś obszarpany długowłosy olbrzym bije mniejszego również obszarpanego fana metalu. Jednak te porykiwania które dochodziły go wyraźnie od strony owej dwójki kazał mu bardziej się skoncentrować.
Dopiero teraz wyćwiczony wzrok zaczął dostrzegać nie naturalne cechy ciał. Przerośnięte mięśnie które rozsadziły ubranie, pazury i kły  którymi się nawzajem „bestie”  orały oraz czerwone ślepia. Z tyłu zauważył chyba jeszcze ciało człowieka i masę szczurów.
Cofnął się za kontener. Brwi zmarszczyły się ze złości i zdziwienia.
„Co do &^%~! Pana.” (nawet głosy wydały odgłos bliski zdziwieniu)
Jeszcze raz wyjrzał. Bestie dalej zajmowały się „tańcem”. Zarejestrował jeszcze że mimo zajadłości walki i nie wątpliwej siły istoty nie robiły sobie zbyt dużej krzywdy. Raza skoncentrował wzrok na ciele. Spodnie, obuwie oraz ogólna sylwetka wskazywała że jest to prawdopodobnie mężczyzna. Poza tym za duży na Jessice. Schował głowę.
„No to trzeba ominąć zwierzątka i szukać dalej.”
Przeładował magazynek na FMJ (Full Metal Jacket amun. przeciw celom opancerzonym) a do komory M203 powędrował granat przeciwpancerny. O tak na wszelki wypadek…
Raza ze swojej pozycji rozejrzał się dokoła szukając dalszej drogi aby jak najmniej sprowokować istoty. Przeniósł wzrok na wyższe kondygnacje. Może po dachach będzie łatwiej?
O. Nie tylko on wpadł na ten pomysł….
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Jones



Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Lis 30, 2016 8:36 pm

Korzystając ze względnej chwili bezpieczeństwa jaką dało jej zejście z drogi wrogo nastawionych potworów postanowiła szybko zerknąć na otrzymaną wcześniej wiadomość. To co w niej wyczytała niespecjalnie ją zaskoczyło. Spodziewała się, że któraś z agencji prędzej czy później dowie się o chorym mężczyźnie i podejmie odpowiedniej kroki w celu przejęcia całej sprawy. Być może wiedzieli więcej na temat jego przypadku, co w przypadku SHIELD nie było by czymś dziwnym, a może zwyczajnie starali się działać prewencyjnie. Tak czy siak w miarę możliwości zamierzała kontynuować śledztwo, nawet jeśli do tej pory nie było ono łatwe. Jeśli nic nie znajdzie zwyczajnie odpuści, albo uruchomi swoje znajomości w TARCZY i spróbuje od nich co nieco wyciągnąć. Najpierw musiała jednak wykorzystać wszystkie inne możliwości.
Nie musiała zapuszczać się zbyt wysoko. Ciągłe korzystanie z tej akurat mocy zaczynało ją już powoli męczyć, nie była przyzwyczajona do tak częstego latania. I tak była zaskoczona, że podczas żadnej z prób nie spowodowała jakiegoś wypadku. Wylądowała na dachu po prawej, by nieco odsapnąć. Miała szczęście, że bestie w tej chwili najwidoczniej były zainteresowane tylko sobą. Toczyły zażarty pojedynek, z pozycji, w której się znajdowała mogła swobodnie przyglądać się zdarzeniom mającym miejsce kilka metrów niżej. Oczywiście na tyle, na ile pozwalało jej dość słabe oświetlenie. Co ciekawe, mimo zaciekłości, ostrych pazurów i zębów żadna z bestii nie zadawała drugiej większych obrażeń. Mogło to dawać wiele do myślenia, a potencjalny pojedynek z którąś z nich mógłby się skończyć nie najlepiej. Miała już pewność, że słusznie postąpiła ustępując im miejsca.
Szybko obrzuciła wzrokiem to co działo się dookoła, głównie zwracając uwagę na ofiarę jednego ze stworów. Widok, który tam zastała sprawił, że szybko odwróciła głowę. Nawet ona czasami miewała typowo ludzkie odruchy i to był właśnie jeden z nich. Ta krótka chwila wystarczyła, by utwierdzić ją w przekonaniu, że nie ma możliwości, by ten ktoś jeszcze żył. Nie widziała potrzeby podejmowania ryzyka, by zabrać stamtąd ciało. Poczeka na to jak rozwinie się sytuacja i wkroczy dopiero wtedy, gdy uzna, że uda jej się coś w ten sposób zdziałać. Cokolwiek miało miejsce nad Brooklynem było czymś dużym, a stwory, i być może chory mężczyzna, miały z tym związek. Chciała się dowiedzieć o co chodzi, ale by to zrobić przede wszystkim nie może wpakować się w żadne większe bagno. Musi działać rozważnie.
Gdzieś w okolicy rozległ się charakterystyczny dźwięk stłuczenia się szkła lub czegoś podobnego. Dość daleko, ale wystarczająco blisko, by to usłyszała. Przyjęła, że niektórzy postanowili wykorzystać chaos spowodowany niezwykłym zjawiskiem i dobrali się do jakiegoś sklepu z elektroniką, czy innego jubilera w okolicy. W podobnych sytuacjach takie zachowanie było czymś dziwnym, dlatego też nie zdecydowała się na to zareagować. Policja powinna zająć się tym sama. Podobnych zdarzeń w tej części Nowego Jorku musiało być całe zatrzęsienie, o czym świadczyły nieustające odgłosy syren. Wśród całej tej słyszalnej palety coś szczególnie zwróciło jej uwagę, choć początkowo nie była pewna, czy na pewno to słyszała. Skupiła się na tym szczególnym dźwięku i miała pewność, że coś jest na rzeczy. A może i nie? W końcu zwierzęta, a w szczególności psy także różnie reagowały na to co działo się w ich otoczeniu i choć równie dobrze mogło to być ich donośne szczekanie, to Jessica miała inne odczucia. Bestie walczące tuż pod nią nie były jedynymi, musiało ich być więcej, a to co słyszała to prawdopodobnie właśnie jedna z nich.
- O co tu do cholery chodzi? – cicho mruknęła sobie pod nosem. Stwory przeniosły walkę w słabiej oświetloną część zaułka, co utrudniało ich dokładną obserwację. Jednak z tego co mogła zauważyć to pojedynek był bardzo wyrównany, wbrew temu co można by sądzić po samym wyglądzie obu przeciwników. W tym czasie dźwięk silnika jednego z przejeżdżających w okolicy pojazdów ustał, i to dość blisko miejsca, w którym się znajdowała. Nie miała pojęcia, czy to jeden z mieszkańców okolicznych zabudowań, przypadkowy cywil, funkcjonariusz, czy ktoś jeszcze inny. Nikogo też nie dostrzegała. Może nie będzie na tyle głupi, by tu zaglądać. Gdyby jednak tak się stało będzie musiała tą osobę zabrać nim stanie się kolejną ofiara stworów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ultron



Liczba postów : 43
Data dołączenia : 29/05/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pią Gru 02, 2016 10:03 pm

Wiele osób ucieszyłoby się z tego, że ich teoria okazała się właściwa, lecz dla Ultrona była to tylko zmienna. Miał rację? Tak. Teraz należy przejść do dalszej części planu i po analizie jej rezultatów opracować kolejną część planu i tak aż do osiągnie swój cel. Ultron-5, pomimo tego, że był AI i powinien być realistą, miał pewną właściwość przez którą uznawał sukces za najbardziej prawdopodobny rezultat jego planów. Planował na wypadek porażki, rzecz jasna, ale to tylko zwiększało szanse powodzenia.
Mimo sukcesu we wzniesieniu się na poziom chmur, nie zdobył zbyt wiele informacji, poza tym, że źródło znajdowało się dokładnie pośrodku chmur. Wyglądało też na to, że powstały w sztuczny sposób i mają jedno, konkretne źródło. Zakłócenia sprawiały, że nawet przez procesor mu nie przeszła próba hakowania, o ile to w ogóle była maszyna. Wykalkulował, że dłuższy zwiad nie przyniesie mu już zbyt wiele. Postanowił odwołać operację i wrócić do bazy, ale gdy miał wycofać swoją sondę, nagle jej odczyty wskazywały na nagły spadek temperatury. Nie ma najmniejszej mowy by było to zjawiskiem tej chmury, skoro właśnie znajduje się niedaleko niej drugie ciało, które ma się dobrze. Musiał to być przeciwnik zdolny do ataków lodowych, przez moc lub technologię, a przynajmniej to było najbardziej logiczna odpowiedzią na tak nagły i potężny spadek temperatury. Przykuło to uwagę maszyny, z czystej ciekawości. Robot zleciał na niższy pułap, choć wciąż na tyle wysoko by mieć dobry wgląd na spory skrawek Brooklyn'u. Aktywował termowizję i wypatrywał najzimniejszego punktu. Sam dron powinien zachować trochę chłodu, nie wspominając o potencjalnym napastniku, który pewnie sam też słynie z zimnego ciała, albo chociaż broni. Wciąż nie wlatywał na teren samych chmur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Gru 03, 2016 8:00 pm

Termowizja wyłapała nie jeden, a całą masę o wiele zimniejszych obszarów, na dodatek w większości ruchomych i mniej więcej bezkształtnych - a może wypadałoby raczej powiedzieć, że posiadających zmienne i na pozór przypadkowe formy. Mogły to być fale lodowatego powietrza, popychane podmuchami silnego wiatru... Bo na pewno nie przypominały istot żywych.
Znając ostatnią pozycję swojego drona, Ultron mógł odnaleźć także punkt, w którym teraz spoczywał - na chodniku przy jednej z ulic, zamknięty w niewielkiej bryle lodu i otoczony mniejszymi jego kawałkami... Jak gdyby podczas upadku doszło do jego pokruszenia. W najbliższym otoczeniu nie było ludzi, przynajmniej nie na zewnątrz; dopiero jakieś kilkadziesiąt metrów dalej ktoś się kręcił. Mimo to ponad dronem przesuwała się właśnie taka fala zimna... A w jej centrum temperatura potrafiła spadać do trzycyfrowych wartości.

Walczące bestie przetoczyły się jeszcze głębiej w zaułek - a odgłosy ich walki musiały w końcu sprowadzić do okna rezydenta mieszkania, w którym paliło się światło, gdyż nagle rozległ się czyjś stłumiony krzyk, a kilka sekund później blask ustał. Stwory nie przerwały sobie przez to bójki, więc być może delikwent miał szczęście i nie ściągnął na siebie ich uwagi; gorzej, że teraz - w ciemnościach - o wiele trudniej było śledzić ich poczynania.
Stojąc już na dachu Jessica miała lepszy od Razy widok na okolicę - i mogła między innymi stwierdzić gdzie przypadały większe źródła światła. W najbliższej okolicy niestety było o nie ciężko, ale nieco dalej zdarzały się już budynki posiadające lampy zewnętrzne, teraz włączone dla dobra ogółu. Poza tym jednak najwyraźniej trzeba się było póki co zdać na jasność padającą z okien mieszkań...
Oczywiście dla Razy brak oświetlenia nie stanowił żadnej przeszkody, gdyż jego wzrok przystosował się do panujących wokół niego warunków. Co prawda z miejsca, w którym się znajdował, nie mógł dojrzeć żadnych schodów przy pobliskich budowlach, ale logika podpowiadała, że gdzieś musiały się tutaj znajdować; ot, wymogi bezpieczeństwa. Poza tym w ostateczności istniała nawet opcja wspinania się przy użyciu wystających elementów pokroju parapetów czy różnych zdobień - bo tych akurat było pod dostatkiem i w dodatku wyglądały nawet na dość solidne... Więc w ten czy inny sposób mężczyzna mógł dostać się na dachy i dołączyć do Jessici...
... Która właśnie teraz otrzymała kolejną wiadomość tekstową od Night Nurse. Tym razem kobieta donosiła o tym, iż udało jej się usłyszeć rozmowę agentów S.H.I.E.L.D., według której w szpitalu miał się pojawić doktor Pym, aby rzucić okiem na przypadek ich chorego. Z jednej strony było to dość niepokojące - z drugiej dawało nadzieję, że taki geniusz szybciej znajdzie jakieś rozwiązanie i może nawet lek.
Na jednym z dachów w oddali - cztery czy pięć budynków dalej - pojawił się jakiś kształt, słabo widoczny, a jednak poruszający się w ten charakterystyczny sposób, który w ciągu ostatnich minut Jessica zdążyła już poznać. W takim razie stworów rzeczywiście musiało być więcej, ale ile dokładnie? I skąd się w ogóle wzięły? Na te pytania nie było jeszcze żadnych odpowiedzi. Bestia znajdowała się zresztą zbyt daleko, aby stanowić bezpośrednie zagrożenie i chyba nawet nie zwracała uwagi na to, że parę dachów dalej ktoś przebywał.
Nawet na tej wysokości było już chłodno, lecz nagle zza zakrętu wyłoniło się coś, co naprawdę nie powinno mieć tutaj prawa bytu. Zmutowane albo mistyczne potworki? Zdarzało się i to tak naprawdę częściej, niż można by przypuszczać, lecz ulicą przetaczała się właśnie miniaturowa, ale za to bardzo intensywna zamieć śnieżna - rozciągająca się od budynku do budynku, długa zaś na jakieś kilkanaście metrów, może trochę więcej... Czyli kolejna anomalia - obok gęstych chmur. Ktoś na poważnie bawił się pogodą... Na szczęście śnieżyca znajdowała się poniżej Jessici i nie powinna stanowić dla niej żadnego zagrożenia, Raza zaś - nawet gdyby nie zdążył do tego momentu przedostać się na dach - i tak był odporny na niskie temperatury, więc raczej nie miał powodów, aby się obawiać.
Gdyby zaś którekolwiek z nich obróciło się w stronę czystego nieba poza Brooklynem, zobaczyłoby jakąś sylwetkę - utrzymującą się wysoko w powietrzu, ale nie robiącą w zasadzie niczego więcej. Wróg czy przyjaciel?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Raza



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Sob Gru 03, 2016 9:46 pm

„Dobrze. Pana Jones żyje. Teraz trzeba tylko dotrzeć do niej szybko….”

Raza ostatni raz szybko wychylił głowę i spojrzał czy stwory są dalej sobą zajęte. Cofnął głowę i ocenił odległość oraz miej więcej czas jaki potrzebuje chmura by dotrzeć do niego. Znał już swoje ciało na tyle że wiedział że sam nie odniesie pewnie żadnych obrażeń w kontakcie z tą anomalią jednak….
Jednak miał po pierwsze przy sobie sprzęt który mógł się jeszcze przydać a niektóre elementy są mniej lub bardziej wrażliwe na ekstremalnie niskie temperatury.  A ciężko było na razie stwierdzić jakie panowały wewnątrz temperatury. Pewnie anormalne. Po drugie jeśli faktycznie wpakuje się w ekstremalnie niskie zimno ciało może broniąc go wywołać jeszcze gorsze skutki dla jego ekwipunku. Raza podjął decyzję..

Ostatni raz zlustrował cały sektor w poszukiwaniu zagrożenia a następnie szybko podniósł głowę i wytyczył ścieżkę na górę budynku oceniając najbardziej solidne podparcia. Puścił swobodnie broń która trzymał się na uprzęży blisko ciała, a sam szybko ruszył z miejsca zbliżając się prędko do budynku. Przed ścianą odbił się z miejsca skacząc do wyżej położonego parapetu. Łapiąc się za niego rękoma, podciągnął się wzwyż i rozpoczął szybka wędrówkę na dach. Przeskakiwał z występu na występ, odbijał się od gzymsów i korzystał z parapetów. W miarę bez zwłoki dzięki nowym właściwościom ciała, wyszkoleniu i zmysłowi równowagi wyuczonemu podczas wielu lat ćwiczeń akrobatycznych, znalazł się na szczycie budynku.

Kiedy znalazł już się przed panną Jones powoli wyprostował się:

„Cieszę się że nic pani nie jest panno Jones. Szukałem pani..”

I jakby sobie zdając sprawę że mówi to zamaskowany , beztwarzy mężczyzna na dodatek uzbrojony po zęby, zdecydowanym gestem przesuną dłonią broń na bok dając jakby do zrozumienia że nie jest tu teraz potrzebna.

„Potrzebuję pani pomocy.” (powiedział trochę za kłopotanym głosem.)

Raza spojrzał nad ramieniem Jessicy, sekundę później broń wróciła do pozycji niskiej a on sam dodał już twardym, opanowanym głosem.  

„Teraz jednak trzeba będzie pani pomóc.” (głosy w głowie wyły z radości przed walką)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Jones



Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Nie Gru 04, 2016 4:00 pm

Wiadomość o tym, że ich pacjentem zajmie się sam Pym była dobrym prognostykiem, ale mogła również oznaczać, że mają do czynienia z czymś poważnym. Z drugiej strony pojawiła się ogromna szansa, że zdołają uleczyć męczącego się mężczyznę. Kto jak kto, ale Hank Pym, jeden z najmądrzejszych żyjących ludzi, powinien sobie z tym poradzić. Być może stworzeniach, których walkę starała się cały czas obserwować, miały coś wspólnego z tym wszystkim. Nie miała pojęcia ile SHIELD wie, ale na wszelki wklepała treść wiadomości zwrotnej: „Gdy przybędzie, spróbuj się z nim spotkać i przekaż w moim imieniu, że po Brooklynie kręcą się dziwne stwory. Przypominają połączenie wampirów z wilkołakami, nigdy czegoś takiego nie widziałam. Może są z tym jakoś powiązane.”. W ten sposób miała zakończyć, lecz przed wysłaniem wiadomości na końcu dopisała jeszcze krótkie: „Dziękuję”. W SHIELD powinni kojarzyć jej nazwisko, Pym jako osoba ściśle powiązana zarówno z tą organizacją i Avengers także powinien o niej wiedzieć. Być może Night Nurse uda się znaleźć sposób, by dotrzeć do mężczyzny i przekazać te informacje. Domyślała się, że TARCZA postara się, by nie było to łatwe, ale nie zaszkodzi spróbować.
Wysławszy wiadomość schowała telefon i ponownie rozejrzała się po okolicy. Stwory nadal toczyły między sobą pojedynek, nadal niezwykle zacięty i nie zapowiadało się na to, by miał szybko dobiec końca. Przeniosła wzrok wyżej przyglądając się dachom otaczających je budynków. Zgodnie z jej przypuszczeniami, na jednym z nich pojawiła się kolejna bestia. Innych jeszcze nie widziała, ale była przekonana o tym, że było ich więcej. Trzeci stwór znajdował się kawałek dalej, nie zwracał uwagi na kobietę i jeszcze nie stanowił dla niej zagrożenia. Musiała mieć go jednak na oku na wypadek, gdyby postanowił zainteresować się Jessicą lub toczącym się w zaułku pojedynkiem. Wracając wzrokiem do tego co działo się pod nią dostrzegła coś jeszcze. Cokolwiek lub ktokolwiek było odpowiedzialne za to co działo się nad Brooklynem nie miało dość i przeszło chyba do kolejnego etapu. Przez pobliską ulicę przetaczało się coś przypominającego śnieżycę. W znacznie mniejszej skali oczywiście, ale nie miała wątpliwości z jakim zjawiskiem ma do czynienia. Kto do cholery tak się bawi? Jaki ma w tym cel? Co jeszcze potrafił zrobić i jaką rolę w jego zamiarach odgrywały stwory?
Skupiona na obserwacji tego zjawiska nie zwróciła uwagi, że w jej kierunku ktoś się zbliżał. Poinformował ją o tym jego głos, gwałtownie obróciła się w jego stronę i widząc jego rynsztunek przyjęła bardziej defensywną pozycję. A ten to kto? Przyjaciel czy wróg? Ciężko stwierdzić. Wysłuchała go, gotowa do podjęcia akcji. Z jego dotychczasowego zachowania można było wywnioskować, że nie chce jej wyrządzić krzywdy, ale jakie były jego zamiary? Po co była mu potrzebna?
- Nie potrzebuję twojej pomocy. – odparła uniesionym głosem. Nie podobało jej się, że nic o nim nie wie, nie wie czego się spodziewać. Szczerze mówiąc na razie nie miała ochoty z nim rozmawiać, a co dopiero pomagać, ale skoro sam rwie się do walki to może uda jej się wykorzystać go do własnych celów? – Chociaż… Widzisz leżące na dole ciało? Odciągnij nieco obie istoty, bym mogła w miarę bezpiecznie sprzątnąć im sprzed nosa ich łup. Później może nawet z tobą porozmawiam. – kontynuowała tonem, który nie pozostawiał złudzeń. Nie była w nastroju na rozmowę, chciała dowiedzieć się o co w tym wszystkim biega, a obejrzenie tamtego ciała może jej coś powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raza



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Gru 05, 2016 1:24 pm

Raza zawiesił na Jessice wzrok na krótką chwilę i zlustrował ją. (a głosy w głowie były wyraznie rozczarowane)

"Ściągnięte usta, zmarszczone brwi, zaciśnięte pięści, nogi szeroko rozstawione a ramiona uniesione i naprężone. Pana Jones się gniewa. Ale wredne babsko... Wieczny zespół napięcia przed miesiączkowego. Sam pan chciał to teraz ma.”(uśmiechnął się pod chustą)

Spojrzał na oczy. Były zmęczone i skoncentrowane. Oraz zaskakująco przytomne co w obecnej sytuacji jest trochę zaskakujące. Zadziwiająco szybko odzyskuje panowanie nad sobą. Z akt nie wynikało żeby przechodzili podobne szkolenie lub nawet zbliżone. Wiec albo są jakieś zmienne o których Raza nie miał pojęcia albo kobieta była porostu arogancko zadufana w sobie. Oby nie, bo to niedobrze wróżyło im obojgu oraz mieszkańcom ulicy. No, może na razie jemu nie. Jeszcze miał możliwość wycofania się ale (popatrzał do tylu na myszkujące po dachach stwory.) sytuacja taktyczna może zmienić się w mgnieniu oka i to dramatycznie. Poza tym ta śnieżyca. Nie wiadomo jak to się rozwinie.
Ok. Trzeba podjąć jakąś decyzje. Jest coś co różni kobietę przed nim od tej o jakiej informacje miał w głowie. Inna postawa i wzorzec zachowań. Przede wszystkim brak troski o cywili (przynajmniej tak to teraz wygląda). Zachowuje się jak obserwator. Większość, ba nawet jemu to przeszło przez myśl, skoncentrowała by się albo na ratowaniu mieszkańców (a na pewno gościa na dole którego szanse spadały z sekundy na sekundę) albo na aktywnym zwalczaniu przeciwnika. Raczej nie wynika to z niepewności lub ukrywanego spadku mocy. Na razie zachowuje się w opanowany wręcz protekcjonalny sposób. No może przesada z tym panowaniem. Jak będzie dalej się tak unosić to nikogo nie trzeba będzie z dołu odciągać. „Cudaki” zlecą się tutaj. Ha cudaki. Swój do swego.

Oj chyba nie słuchał instruktorów na farmie jeśli chodzi o rekrutacje. No dobra ocena sytuacji jest. Zgodnie z obecną sytuacją należy zmienić plan i cel.

Raza opuścił broń wzdłuż ciała, dalej trzymając jednak prawą dłoń na uchwycie a palec wskazujący na osłonie spustu broni. Pozwolił tez swojemu ciału przyjąć pozory rozluźnienia. Głowa delikatnie przekrzywiła się na bok. Nie ma co podgrzewać atmosfery. Jeśli Jessica nie czuje się zagrożona stworami z tyłu to on tym bardziej też. Jednak nie spuszczał ich z oczu nawet na sekundę. Poza tym zmieniły się priorytety.
Następnie przyklęknął na jedno kolano i nie natarczywie pokazał kobiecie aby też się pochyliła. Nie ma co stać jak świeca na widoku. Uniósł spokojnie palec w rękawicy do ust sugerując ściszenie głosu.

„No nie najlepiej zaczęliśmy znajomość (głos za chusty był cichy i pojednawczy ale z nutą, chyba, wesołości.). Moje imię nic Pani nie powie, ale dla dopełnienia konwenansów proszę mówić mi Damien (kiwnął głową na przywitanie nie chcąc ryzykować podania ręki). Przyjechałem po panią bo zdawało mi się że może pani potrzebować pomocy. Całkiem nie słusznie (można było wręcz wyczuć szeroki uśmiech pod maską). Co do tego w czym chciałbym żeby pani mi pomogła... (Zrobił pauzę na zastanowienie i popatrzył po stworach) chyba nie najlepsza to pora na opowieść. Tym bardziej że odbiorca jest czymś innym zajęty. Powiem tyle, potrzebuje detektywa. A na dodatek jest pani dziennikarzem. A temat rzeka z elektryzującymi zwrotami akcji. Teraz może faktycznie trzeba jednak skoncentrować się na tu i teraz. Proszę mnie jednak nie przeceniać (głoś faktycznie był wesoły). Rozumiem że zrobiłem na pani tak oszałamiające wrażenie że uznała pani że sam zdołam odciągać jednocześnie zostając przy życiu oba stwory. Już nie mówią o pozostałych które by pewnie dźwięk pościgu zwabił za mną. Moi szkoleniowcy z korpusu byli by ze mnie dziś dumni. Ale zapamiętam na przyszłość jakie ma pani o mnie zdanie (coś drgnęło w głosie). Skoro jednak jestem już tutaj chętnie pomogę pani. Współpracując. Czyli pani powie mi co się tu dzieje a później ustalimy plan wspólnego (padł wyraźny akcent na to słowo) działania” Jego głos mimo ze wesoły nie pozostawiał żadnych złudzeń
„A później może nawet ze mną pani porozmawia. Naprawdę na to liczę” (w jego głosie choć wesołym nie było kpiny).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Jones



Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Gru 05, 2016 7:02 pm

Strasznie dużo gada, zwłaszcza na kogoś kto przed chwilą wręcz rwał się do akcji. Nie wywarł na niej najlepszego wrażenie i jeśli rzeczywiście będzie chciał skorzystać z jej usług będzie musiał albo słono za to zapłacić, albo swoim zachowaniem udowodnić jej, że ta przysługa mogłaby się jej opłacić. Powróciła do swojej wcześniej pozycji, z której dość wygodnie mogła wszystko obserwować. Przynajmniej pod tym względem zaproponował coś dobrego, bo przez tą krótką chwilę za bardzo rzucali się w oczy. Nawet jeśli w tej chwili nie byli w bezpośrednim zagrożeniu. Obserwacja wydarzeń na dole w tej chwili nic by jej nie przyniosła, gdyby stwory znów nieco przesunęły pojedynek to z pewnością to usłyszy. Skupiła się na obserwacji trzeciej bestii, tej znajdującej się na dachu kilka budynków dalej. Mężczyzna nie przestawał mówić, a zanosiło się na to, że to i tak nie cała historia.
- Prowadzę sprawę. Potrzebuję tego ciała, by moja przyjaciółka mogła przeprowadzić badania, które mogą pomóc ją wyjaśnić. – więcej na ten temat nie musiał wiedzieć. Zresztą to co powiedziała było prawdą, może w pewnym uproszczeniu, ale jednak prawdą. – Nie mam pojęcia co tu się dzieje i szczerze mówiąc nie do końca mnie to interesuje. – to drugie nieco mijało się z prawdą, bo w rzeczywistości była ciekawa tego kto za tym stoi i tego czym są oraz skąd się wzięły te stwory, ale nie zamierzała odkrywać przed nim wszystkiego. W końcu zupełnie nic o nim nie wiedziała, a nie miała w zwyczaju na takich osobach polegać i ze wszystkiego im się zwierzać. - Niech zajmie się tym SHIELD lub inni bardziej wykwalifikowani do tego ludzie. – Richards, Stark, Banner czy nawet Vision z pewnością dość szybko poradziliby sobie z tym problemem. TARCZA ze swoim sztabem ludzi od wszystkiego pewnie też. – Mi w tej chwili zależy tylko na zdobyciu trupa, który jest nagrodą w toczącym się na dole pojedynku. W ten czy inny sposób tego dokonam.
A nawet jeśli nie… I tak się nic nie stanie. Znajdzie inny sposób, by dowiedzieć się czego więcej. Jak zawsze. Może gdyby udało jej się zrobić której z bestii zdjęcie, któryś z jej „super” przyjaciół powiedziałby z czym ma do czynienia? Taki pomysł wpadł jej w tej chwili do głowy. Żeby jednak móc zrobić któremuś w miarę wyraźną fotkę musiałaby wyciągnąć je w trochę lepiej oświetlone miejsce. Nie miała ze sobą służbowego aparatu, a ten w telefonie nie był przecież tak dobry.
- Masz coś jeszcze do powiedzenia? Jeśli nie to dopóki nie zajdzie taka konieczność, to postaraj się ich nie pozabijać. – nie żeby z tego co do tej pory widziała było to takie łatwe czy w ogóle możliwe, ale nie zamierzała narażać się na zemstę któregoś z nich za śmierć drugiego. Nawet jeśli w tej chwili byli dla siebie wrogami. – Wygląda na to, że to byli ludzie. Może ktoś znajdzie sposób, by im pomóc. O ile to nadal możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ultron



Liczba postów : 43
Data dołączenia : 29/05/2013

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Gru 05, 2016 7:45 pm

Termowizja nie wykazała jakiegokolwiek celu, a jedynie fale zimnego powietrza, a przynajmniej to było najlogiczniejszym sposobem wyjaśnienia odczytów. Póki co postanowił je zignorować, gdyż dzięki ostatnim danym dotyczącym lokalizacji drona oraz przez znalezienie nieruchomego punktu zimna, udało mu się zlokalizować swojego drona. Ciało udało się w stronę wyznaczonego punktu. Jego mały zwiadowca został zamrożony w powietrzu, co bardzo wyraźnie wskazywał pokruszony lód otulający jego obudowę. Sam Ultron, a właściwie jego robot, lewitował nieco nad ulicą z rękoma splecionymi na klatce piersiowej. Przyglądał się dokładnie otoczeniu. Zamarzł szybko, więc zapewne właśnie tu został zaatakowany. "Zaatakowany", bo AI uznało, że to był umyślny atak. W końcu nie ma mowy by zamarzł przez nagłą zmianę temperatury, odczyty podskoczyły gwałtownie, zaś okolica nie była zamarznięta w żadnym stopniu, ktoś musiał obrać drona za cel. Nie wyglądało na to by znajdowało się tu wielu podejrzanych. Procesor analizował różne możliwości. Może chowa swoją sygnaturę cieplną? Dostosował temperaturę ciała do temperatury otoczenia? Zmieniał bardzo szybko pozycję? Nie. To wszystko tylko domysły, zero obiektywnych faktów.

Jeżeli nic nie zajmie jego uwagi (wink, wink Loki) mógłby od biedy sprawdzić te odczyty ciepła, które zapewne należały dla ludzi. Może to nierozsądni obywatele, którzy zignorowali prośbę pozostania w domu, a może ktoś ważny, ktoś kogo będzie mógł wykorzystać. Zbliżał się nieco nad wysokością dachów, dokładnie przyglądając się otoczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raza



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Pon Gru 05, 2016 9:05 pm

Panna Jones to faktycznie…oszczędna kobieta. No i dobra. Przyglądał jej się bez słowa z swojej pozycji, czekając aż skończy. Całej jej ciało doskonale mówiło że nie zostanie jej ulubieńcem. Ale co tam, to nie konkurs na jej narzeczonego. Obrzucił ja wzrokiem. Choć w sumie nie brzydka kobieta. Nieważne… Ważne żeby tak czy inaczej znalazła dla niego informacje.
„Zwierzaczki” na razie ich nie widziały. Choć jeśli zaczną realizować jej plan raczej usłyszą ja jeszcze w najbliższej okolicy.

- „Droga panno Jones rozumiem że dalej promuje pani pomysł żebym sam biegał z tymi zwierzakami na ogonie. To chyba pani całkiem rozum odjęło na tym mrozie (powiedział śmiejąc się). I jak dobrze zrozumiałem mam się jeszcze w razie czego z nimi boksować (nie przestawał się cicho śmiać). Może za długo pani spotyka się z innymi „specjalnie uzdolnionymi” jak pani, ale skąd przekonanie że ja mam podobne możliwości?”

Spoważniał

- „ Jeśli już musimy zróbmy to razem i musimy mieć dobry plan. To jak przestanie traktować mnie pani protekcjonalnie? Wie pani lubię swoje życie i nie odpowiada mi że ktoś próbuje nim szafować. Proponuje rozpocząć współpracą a nie %@#!@^&%. Mi zależy na pani usługach i informacjach jakie może pani zdobyć a pani na zdobyciu informacji tutaj. Jeśli zgadza się pani proszę powiedzieć co pani chodzi po głowie i jakie konkretne informacje chce pani uzyskać. Mogę panią zaskoczyć i okaże się że nie tylko nadaję się w roli przynęty…”

Skończył dalej patrząc na Jessice. Pozycja w jakiej spoczywał zmieniła się jednak nieznacznie… Czy mu się zdawało czy kontem oka widział jakiś ruch przy ulicy na wysokości dachów???
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica Jones



Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Sro Gru 07, 2016 6:19 am

- Nie ufam nikomu kto pojawia się znikąd twierdząc, że potrzebuje mojej pomocy i zdaje się wiedzieć o mnie więcej niż większość ludzi. Zwłaszcza jeśli ja nie posiadam o nim żadnej wiedzy. Więc wybacz mi, ale opcja rzucenia cię na pożarcie tym bestiom jest rzeczywiście okropnie kusząca. – nawet jeśli nie chciała powiedzieć tego zbyt oschle, to w jej głosie wyraźnie słychać było nutę irytacji. Życie nauczyło ją, by nie ufać każdemu kto pojawia się w jej otoczeniu. Przeżyła zbyt wiele, by teraz nagle miało się w tej kwestii coś zmienić. Mężczyzna z jednej strony starał się sprawiać wrażenie pewnego siebie i swoich umiejętności, jakiekolwiek by one nie były, a z drugiej jakby próbował zachować… dystans? Zachowywał się podobnie jak ona, takie odnosiła przynajmniej wrażenie. To element jego gry, czy może normalnie również się tak się zachowuje? Z każdym jego słowem, z każdy ruchem pojawiało się coraz więcej niewiadomych, które mówiły Jessice, że coś w nim nie gra. Zerknęła na niego krótko, widać było, że powątpiewa w jego słowa. Bo ile mógł wiedzieć? Pewnie nawet jeszcze mniej niż ona.
- Improwizuj. Tego cię chyba nauczyli? – doświadczenie nauczyło ją, że czasami nie opłaca się tworzyć nie wiadomo jak skrupulatnych planów, bo wtedy wszystko w mgnieniu oka potrafi się zawalić. Owszem, dobry plan potrafi pomóc, ale czasami dobrze jest zdać się na intuicję. Zwłaszcza w pracy, którą wykonywała. Poza tym chciała sprawdzić co on potrafi. Dała mu znak, by zamilkł. Ta rozmowa nie doprowadzi ich daleko. Stwory same ze sobą też prawdopodobnie walczyć będą do upadłego, a zdawać się mogło, że nie nastąpi to prędko. Żeby ruszyć do dzieła musiała mieć pewność, że ta dziwna śnieżyca nie będzie stanowić dla niej zagrożenia. Co zrobić z bestiami, jak je stąd odciągnąć? Z pewnością znajdzie coś co będzie mogła w tym celu wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raza



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Gru 08, 2016 9:11 am

Dobra. Chyba czas na rozmowę minął. Teraz jest czas na działania. I zobaczymy co będzie później.
Nie podnosząc się z miejsca i nie odzywając, Raza zdjął plecak i przełożył karabin tak aby nie przeszkadzał w nadchodzącej walce. Rozpiął plecak i na sekundę zmarł myśląc.

Po pierwsze będzie ciężej, nie może zdradzać się ze wszystkimi możliwościami. Po drugie bez zabijania (jeden wielki jęk zawodu rozbrzmiewał w jego czaszce).
Okay. Bez zabijania. Najpierw zrobić kilka zdjęć istotom, później anomalii. Może uda się to jakość przeanalizować w bazie. No dobra w tej dziurze która bazę imituje. Następnie na walczących leci granat z CN. CS nie można użyć, nie mają masek i za długo się utrzymuje. Po chwili kiedy powinien trochę rozpędzić te bestie, będzie można podjąć ciało. Następnie wycofać się na lepsze pozycje. Rozejrzał się. Okay, ma. Tam będzie całkiem bezpiecznie.
Wariant drugi. Z jakiś przyczyn gaz nie działa. Do zastosowania opcja siłowa. Będzie dużo zamieszania i prawdopodobnie włączą się inni przeciwnicy. Zalecana szybkość i agresja w działaniu. Niezbędna pomoc panny Jones. W sytuacji zagrożenia życia panny Jones lub własnego dopuszczone użycie siły z naciskiem na stałą eliminację przeciwników. Zająć pozycję. Zaskoczenie, szybkość, agresja. Najpierw leci Flashbang. Kiedy przeciwnicy zostają oszołomieni, należy jak najszybciej wejść z nimi w zwarcie. Raza przywołał w głowie obraz otoczenia gdzie walczyły istoty i wyznaczył najszybszą drogę na dół uwzględniającą jego umiejętności. Dwa trzy skoki Parkour i jest na pierwszym przeciwniku. Trochę widowiskowo będzie. Nie zaszkodzi. Połączy Monkey Vault i Precision Jump.  Najpierw wyłącza z walki małego. Należy wylądować na nim i celować w Czubek głowy lub Czoło. Przypuszczalny efekt nawet przy tak silnej osłonie czaszki, wstrząsy przeniesione do komory mózgu który powinien wywołać utratę przytomności. Lub jeśli się pomylił co do odporności stworzenia, śmierć. Jeśli uda się wyeliminować pierwszą istotę należy przenieść walkę na drugą. Tutaj nie wiadomo jak długo potrwa walka pierwsza i jak szybko duży się pozbiera. Należy przyjąć że będzie przynajmniej częściowo zdatny do walki. Należy zmienić taktykę i przygotować się na wykorzystanie technik z AIKIDO. Nie należy kopać się z koniem. I to takim wielkim. Kiedy on będzie zajmował się dużym powinna wejść panna Jones po ciało. Ew. po zabezpieczeniu „pakunku” wraca że by pomóc mu obezwładnić dużego. Możliwe że trzeba będzie uciekać. Przy sprzyjającej okazji należy spróbować pozbawić celu przytomności. Dopuszczalne łamanie kości. Zalecane uderzenia w sploty nerwowe i czaszkę. Nie dopuszczalne bez zagrożenia życia trwałe okaleczenia. Należy przyjąć że skóra jest ekstremalnie twarda. Techniki chwytów, dźwigni, pchnięć lub uderzenia mające przenosić wstrząsy głębiej lub atakujące układ nerwowy.
Przyjmuje też że na miejscu walki pojawi się trzecia istota z dachu. Są dwa warianty. Zostaje wyeliminowana jeszcze przed podejściem do walczących na dole przez pannę Jones lub schodzi na dół. Należy unieruchomić ją wtedy częściowo np. przez postrzał w nogi( zmienił szybko magazynek w  HK MK23 SOCOM z tłumikiem na FMJ) i wyłączyć z walki. Ew. Będzie dwóch napastników. I fajnie (słyszał podniecone pomruki).
Ostatecznie należy albo unieszkodliwić przeciwników albo oderwać się od nich jeśli walka będzie się przedłużać.
W przypadku zmiennych nie przewidzianych, należy podjąć decyzję w oparciu o zagrożenie i sytuację taktyczną.
Po tych kilkunastu sekundach namysłu spojrzał na pannę Jones.

-„Dobra plan jest taki. Dwa warianty. Pierwszy użyję gazu łzawiącego i jeśli stworki się rozbiegną schodzimy po ciało. Użyję M7 (wskazał na granat). W środku jest chloroacetofon. Będzie mocno drażnił błonę śluzową. Po opuszczeniu terenu skażenia odczuwane dolegliwości miną. Ja wejdę w obszar, szkolono mnie aby nie przejmować się takimi drobnostkami (było słychać  wesołość w głosie). Pani mnie ubezpiecza. Wycofujemy się w obszar bezpieczny Wskazał palcem za siebie). Ciało przekazuje pani i ubezpieczam w drodze. Opcja dwa. Na dół leci Flashbang. Będzie huk i zadyma. Ja lecę za nim (śmiał się). Postaram się zająć sobą te istotki. Musi pani uważać na trzeciego. Na pewno się ty zainteresuje. Albo go pani powstrzyma tu albo….. Będzie pani dźwigać dwa ciała (dalej się śmiał). Proponuje uderzać w czoło lub czubek głowy. Ew. Celować w kolana, pachy, Splot słoneczny lub krocze. Dobra. Na pewno w opcji walki będzie musiała się pani włączyć. Liczy się tempo i szybkość eliminacji. Nie chcemy żeby nas nakryły ze spuszczonymi spodniami pozostałe istotki nie?
Teraz zrobię tylko kilka zdjęć. I kiedy zajmę pozycję do walki dam pani znać. Niech się pani przygotuje.”


Założył z powrotem plecak. Karabin przymocowany był na plecach. Z aparatem w dłoni ruszył nisko pochylony aby nie widział go trzeci stwór na dachu. Kiedy był na pozycji zrobił zdjęcia tak aby jak naj mniej widział błysk lampy. Ciekawe jak interferencje wpłyną na jakość zdjęć. Zanotować: wyposażyć się w aparat z mechaniką. Jeszcze sweet focia anomalii na ulicy i na niebie.

Po zajęciu pozycji nad walczącymi. Przymknął oczy, opanował puls. Spojrzał jeszcze raz wyszukując oparcia dla akrobacji i sięgnął po granat.

„Dobra. Czas walki…..”

Całe ciało napięło się a przez kręgosłup przebiegł dreszcz przyjemności. Głosy w głowie śpiewały z radości. Co może pójść źle.  Ostanie spojrzenie przez ramię na pannę Jones i trzeciego napastnika. Za zwieńczenie dachu nad głowami walczących wysunęła się ręka z granatem……
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Willow St   Czw Gru 08, 2016 7:24 pm

Ze swojego miejsca na dachu Jessica i Raza mogli zwrócić uwagę na jedno z ciał Ultrona - nadciągające z tej samej strony, z której przed chwilą przybyła śnieżyca. Ta ostatnia zdążyła już zresztą pomknąć ulicą dalej, a kiedy mijała zaułek z bestiami, te nawet nie zerknęły w jej kierunku... Jak gdyby uznały ją za coś normalnego albo przynajmniej nie widziały w niej żadnego zagrożenia, więc nie zamierzały w żaden sposób na nią reagować.
Tak czy siak, maszyna z pewnością była w stanie wyłapać obecność obu ludzi, a gdyby tylko rozejrzała się teraz po okolicy, w oddali zauważyłaby również kręcącego się po dachach potwora, aktualnie wyglądającego zza krawędzi w dół, być może szukającego czegoś interesującego - na przykład potencjalnego posiłku. Temperatura jego ciała różniła się od standardowej ludzkiej i to wyraźnie; odczyty wypadały przynajmniej o dziesięć stopni niżej, niż miałoby to miejsce w przypadku zwykłego śmiertelnika. Chłodne ciało teoretycznie mogło wskazywać na moce związane z lodem, ale z drugiej strony stworzenie znajdowało się za daleko, aby być odpowiedzialnym za to, co przydarzyło się dronowi... Chyba że poruszało się niesamowicie szybko, bo istniała i taka opcja.
Robienie zdjęć przez Razę przebiegło bez zakłóceń, choć w przypadku bestii najprawdopodobniej przyniosło lepsze efekty z tego prostego względu, że anomalia zdążyła już przesunąć się dalej. Oczywiście udokumentowanie jej i tak mogło się okazać przydatne, lecz z tej odległości niestety trudniej było o szczegóły.
Kiedy zaś mężczyzna wysunął poza krawędź dachu rękę z granatem, wzdłuż ulicy w końcu zaczęły się zapalać lampy uliczne, których światło odbijało się na pozostawionym przez wichurę śniegu. Jego warstwa była zresztą zaskakująco grupa - jak na takie tempo przemieszczania się zamieci. Ładnych kilka centymetrów, przynajmniej osądzając na oko i z góry.
Wysoko na niebie - lecz na szczęście nie bezpośrednio ponad Jessicą i Razą czy nawet ciałem Ultrona, tylko może jakieś kilkaset metrów dalej - pojawiły się jakieś ciemne kształty. Właściwie ciężko było się przyjrzeć nawet ich sylwetkom, lecz z pewnością były ruchome, raczej masywne... I wyglądało na to, że mogły posiadać skrzydła. Najwyraźniej one również przystosowały się do niskich temperatur, skoro wytrzymywały nienaturalny mróz wywoływany przez chmury... A może to właśnie one miały z nim coś wspólnego?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Raza



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Willow St   Yesterday at 11:17 am

Jeśli wiesz, że coś może pójść źle i podejmiesz stosowne środki zapobiegawcze, to źle pójdzie coś innego.

Raza popatrzył nad krawędzią dachu wychodzącego na Ulicę.
No nie ja %$#@^ to robot? Jakiś humadolidalny dron zwiadowczy? Rządu?
Wytężył wzrok...
Hmmm... Czekaj Czekaj...Jakieś to znajome... Nie mógł do końca skojarzyć co to. Ale widział że widział to już a na pewno z czym się mu to kojarzy. Ok nie ma co zawracać sobie tym na razie głowy. Należy potraktować go jako potencjalne zagrożenie.

Szybkim ruchem ręki zaczepił granat z powrotem na kamizelce i wskazał robota Jessice.
Blaszak ewidentnie przeczesuje okolice czegoś szukając. Jak by ^%$#! było tu mało aberracji. Dobra nie wiadomo z jakich pasm robot korzysta. Trzeba zejść mu z oczu. Już.....!!!
Szybkim ruchem zawiesił się nad ulicą tak aby zejść z linii wzorku blaszaka. Co prawda wystawił się cały teraz dla poniższych bestyjek ale one na razie prowadziły tam taniec godowy i były póki co nim zajęte. Miał nadzieję że panna Jones też podejmie jakieś kroki żeby się ukryć. W końcu nie wiadomo kto to... a on na pewno nie chciał wpaść w oko jakieś agencji.

Poprawiając uchwyt i ułożenie ciała zauważył grubość pokrywy lodu jaka się utworzyła.
Ja *&$%#&! ale tam muszą być niskie temperatury. A co jeśli jest coś w środku i w ten sposób maskuje swoją obecność. Popatrzył czy są ślady na śniegu. Ok później jeszcze trzeba sprawdzić zdjęcia.

Rozejrzał się za lepszą pozycją. Kiedy jego uwagę przykuło to co się dzieje na niebie.
Co to....??? Dobrze widzi ?? To jakieś istoty??
Szybko sięgnął do bocznej kieszeni i wyciągnął lornetkę.
O rzesz ja *^$%#*! !!! To są jakieś jaja. Teraz jeszcze się z nieba zaczął się wylewać koncert okropieństw. Dobra, szybko szybko, jakiś nowy plan.

Przymknął oczy, uspokoił się i rozpoczął lustrowanie okolicy tak aby dostosować się do nowej sytuacji. Jedno jest dobre w tym wszystkim.... Blaszak ani stworki na niebie nie są ludźmi (demony chichotały podle).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Willow St   Today at 4:56 am

Powrót do góry Go down
 
Willow St
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: