Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 1st Avenue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Randy

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 30/07/2013

PisanieTemat: 1st Avenue   Pon Wrz 16, 2013 9:41 pm

First topic message reminder :


First Avenue jest szeroką (chociaż jednokierunkową) aleją, biegnącą przez kilka osiedli zamieszkanych głównie przez klasę średnią. Przechodzi również przez East Harlem, nazywany niekiedy "Spanish Harlem".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Czw Sie 13, 2015 9:29 am

Biegł ile super sił w mięśniach, gdy pojawił się na jego drodze on. Nie wiedział kim był, ale zauważył moce jakiejś lewitacji, czy innej akcji. Niezależnie od wszystkiego, musiał go ze sobą wziąć, bo wielka moc, to wielka odpowiedzialność... A nie wątpił, że chłopak przed nim miał sporą moc. Takie rzeczy się czuje. Co tam, że prawie na niego wpadł...
- Ty! Idziesz ze mn... - nie zdążył dokończyć, gdy chwycił Herberta i szybko przekierował się na pajęczynie w stronę migającej peleryny. Nie zamierzał dawać mu uciec.
- Przepraszam za taką akcję, ale widząc twoje wejście do gry, postanowiłem ciebie zabrać ze sobą... Jestem Spider-Man, co pewnie wiesz. - bujanie się na sieci, gdy używało się tylko jednej ręki było trudne, jednak co to dla herosa w obcisłym kostiumie i masce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Czw Sie 13, 2015 9:51 am

Ach.. Czyli niestety to coś zdążyło uciec. A szkoda, zawsze by zaoszczędzili czasu, gdyby udało się już dorwać uciekiniera. I gdyby chłopak mógł wreszcie zobaczyć kim on jest. Bo oczywiście jego ciekawość już się rozrosła do niebotycznych rozmiarów. No ale nawet nie miał czasu na to, żeby się zastanowić nad kolejnym krokiem, co byłoby ciężkie zważywszy na to, iż przelatywanie z dachu na dach nie było wcale dla niego takie proste, gdy znalazł się w powietrzu.

- Oj.. - Zdołał tylko powiedzieć w pierwszym momencie, zaraz też pojawiła się myśl, że zazdrości Spider-Manowi możliwości takiego "fruwania".
- Leć za nim! - Krzyknął po chwili i starał się przesunąć na Pajęczaku tak, aby przytulić się do jego pleców i objąć go nogami w pasie. Zrobił to w momencie, gdy Pająkowaty już się zaczepił siecią o jakiś budynek i nie musiał się skupiać na wycelowaniu, czy zachowaniu równowagi. A ponieważ obaj byli bardzo silni, więc ich ciężar nie powinien im za bardzo przeszkadzać.

Herbi, zajmując lepszą dla nich obu pozycję, przyglądał się uciekinierowi. Zapamiętywał kierunek, w którym ten się kierował, odległość jaką pokonywał przy każdym ze swoich skoków, oraz czas jaki potrzebował między wylądowaniem gdzieś a teleportowaniem się w następne miejsce. W końcu, na bazie tych danych, zaczął wybierać potencjalne miejsca, gdzie Coś zaraz się pojawi i wycelował w nie rękę. Zważywszy na to, że pociski z energii magicznej bardzo szybko się kierowały do swojego celu nie potrzebował dużo czasu, ale musiał mieć pewność. Dlatego, jak tylko udało mu się dobrze wyliczyć miejsce następnego skoku Cosia, wystrzelił w niego zaklęciem od razu gdy tylko zobaczył, że się w danym miejscu materializuje. Oczywiście jeśli źle wycelował, to nie rzucał czaru.

Przy tej okazji, gdy obserwował drogę ucieczki, przyglądał się też Cosiowi. Jak wygląda, co ma na sobie, jaką ma sylwetkę. I, czy rozgląda się wokół przed skokami, aby znaleźć kolejne miejsce, czy też patrzy przed siebie, co by świadczyło o tym, że trasę ucieczki ma już ustaloną.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Czw Sie 13, 2015 6:28 pm

Ciężar Herberta rzeczywiście nie stanowił dla Milesa większego obciążenia i chłopak mógł bez problemu huśtać się na swoich pajęczynach - nawet jeśli teraz musiał jeszcze uważać na to, aby jego pasażer przypadkiem nie zleciał mu z pleców. To by się mogło skończyć bardzo nieprzyjemnie - przy zderzeniu z podłożem... Ale wystarczyła tylko odrobina ostrożności, prawda?
W tym momencie ciężko byłoby dokładnie określić jak często pojawiał się przeciwnik - może co pół minuty, może jeszcze rzadziej. Pewne było tylko to, że najwyraźniej zasięg miał mimo wszystko dość niewielki - i że wystarczyła mu sekunda, aby ponownie zniknąć. To już coś... Na początek. Biorąc pod uwagę, że przez cały ten czas kierował się w linii prostej, można by się spodziewać, że i tym razem nie zmieni kierunku, czyli ponownie ukaże się - być może - na następnym budynku... Lecz były to jedynie domysły.
Kiedy jednak Miles i Herbert znajdowali się dość nisko nad dachem, a ten pierwszy miał właśnie zmienić pajęczynę - niespodziewanie w ich ciała uderzyła energia elektryczna na tyle silna, że normalnego człowieka zapewne po prostu by usmażyła. W przypadku wzmocnionych organizmów natomiast mocno zapiekła, zabolała, a w dodatku zadziałała na mięśnie - na chwilę sprawiając, że obaj chłopcy praktycznie nie mogli się ruszać i w związku z tym zlecieli na dach budowli. Kto wie, może zostały im po tym nawet oparzenia...
W momencie spadania natomiast obaj mieli okazję dostrzec mężczyznę w czerwonej pelerynie z kapturem, która w dodatku wiła się tak, jak gdyby obdarzona była własnym życiem. Po jednej z jego dłoni przemykały resztki błyskawic, które jednak szybko zniknęły... A zaraz potem w ślad za nimi podążył cały delikwent. Co ciekawe, przez tę krótką chwilę wyglądał jednak na dość zmęczonego, jeżeli sugerować się jego ciężkim oddechem. Inne  szczegóły zamazywały się w pamięci, bo w końcu trwało to wszystko tylko moment - w dodatku moment pełen bólu - ale chyba przeciwnik trzymał coś w jednej ręce - i nie, nie była to broń palna, raczej coś drobniejszego.
Trudno powiedzieć gdzie mężczyzna udał się po zniknięciu, ale tym razem zostawił już po sobie jakiś ślad. Na dachu leżało niewielkie zawiniątko - ot, skrawek ciemnego materiału. Z tej odległości Herbert mógł wyczuć od niego delikatną aurę magii - a gdyby się nad tym zastanowił, to wróg również emanował czymś podobnym, choć nie do końca takim samym. Niestety tylko z bliska...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pią Sie 14, 2015 1:12 pm

Bujanie się na sieciach z dodatkowym ciężarem nie było trudne. Dochodził jedynie problem, że upadnie i zatrzyma na chwilę pościg, ale jednak spora nadzieja trzymała ich ze sobą mocno. Morales kojarzył kilka postaci z czerwoną peleryną, ale cóż... Nie był pewny, czy był to ktoś na poziomie, czy jakiś słabeusz. Po chwili żałował tych myśli, bo oberwał z ładunku elektrycznego, który sprawił, że mięśnie chłopaka dostały silnego skurczu, powstrzymując jego możliwości ruchowe. Oboje, wraz z nieznanym sobie dobrze chłopakiem, wylądowali boleśnie na dachu, odczuwając skutki uderzenia, zaś ich przeciwnik uciekł, zostawiając po sobie skrawek materiału.
- Cholerny czarodziejek od siedmiu boleści! - powiedział, trochę zdenerwowany Miles. Zazwyczaj łatwiej szło mu łapanie przestępców. Podszedł powoli do zawiniątka i przyjrzał się temu.
- Jakieś pomysły jak go znaleźć? - zapytał się nowego znajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pią Sie 14, 2015 4:38 pm

No i oberwali. Herbert huśtał się razem ze Spider-Manem a chwilę potem leżał z nim na dachu. Ciekawe, który był na górze..
- Auć.. - Jęknął, gdy pierwsza fala bólu już przeszła a chłopak mógł się podnieść i sprawdzić, czy poza oparzeniami i siniakami nie ma jakiś większych obrażeń.

W pierwszej chwili pojawiła się fala wściekłości, zaraz jednak została zastąpiona przez jeszcze bardziej rozbuchaną ciekawość. Magia.. Koleś albo władał magią, albo też wykorzystywał magiczne przedmioty. Herbert bardzo żałował, że w tej materii jest raczej początkującym adeptem i nie ma za dużych możliwości. Mogłoby być ciekawie. No ale mówi się trudno.. Ostrożnie, rozglądając się na boki, czy nie zostanie nagle zaatakowany, podszedł do tego co zostawił ich przeciwnik. Starał się wyczuć jaki to rodzaj magii emanuje z tego materiału i czy nie stanowi on zagrożenia, po czym, jeśli uznał, że można zaryzykować, uniósł go powoli, gotów do szybkiego odrzucenia.

- Koleś jest zmęczony. Poza tym do tej pory teleportował się na bliskie odległości i to tylko w zasięgu wzroku. - Zaczął mówić do Pajęczaka, próbując równocześnie wykryć, czy w najbliższej okolicy nie ma jakiegoś źródła magii. Uspokoił oddech, skupił się na trzymanym materiale i szukał.

- Więc jeśli mamy szczęście, to nie odskoczył daleko. - Kontynuował, mrużąc przy tym oczy. Czemu nie widział tego przeciwnika, gdy ich zaatakował? Nie mógł wystrzelić zanim skończył się teleportować a wtedy przecież by go zobaczyli. Chyba, bo jakimś wielkim ekspertem od teleportacji to Herbi nie był. Ale jeśli nie teleportacja, to co? Super szybkość? Marne szanse, bo dawno by im zwiał a oni wciąż deptali mu po piętach. Zastanawiające też było właśnie to, że jeśli się teleportował, to powinien coraz bardziej od nich się odsuwać. W końcu w ułamku sekundy pokonywał większe odległości, niż oni. Niewidzialność? Pasowała by to tego jak ich zaatakował i do tego, że wciąż siedzieli mu na plecach, szczególnie, że potrafił lewitować, ale po co się w takim razie wciąż pojawiał? Jakąś możliwość przegapił?

- Możesz wejść na jakiś maszt, słup, albo coś wyższego i rozejrzeć się po okolicy? - Spytał szybko, skupiając się na identyfikacji materiału i próbie wyczucia magii w okolicy. Głównie kierował swą uwagę w tę stronę, w którą zmierzał mężczyzna, nie zapominał jednak o tym, że przecież mógł zmienić swój kierunek. Uniósł też przy tym jedną dłoń. Jeśli tylko wyczuje, bądź poczuje przeciwnika, to spróbuje unieruchomić go telekinezą a jeśli zobaczy jakikolwiek atak, to właśnie przy jej użyciu będzie chciał się bronić.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pią Sie 14, 2015 7:29 pm

Pajęczy zmysł Milesa nie informował go o żadnym zagrożeniu ze strony porzuconego przez wroga materiału, więc raczej można go było bezpiecznie podnieść... Tyle że tak czy siak pierwszy zrobił to Herbert. Ten ostatni nie spotkał się jeszcze nigdy z tego rodzaju magią, ale tak czy siak był w stanie rozpoznać, iż nie pochodziła ona bezpośrednio od tkaniny, lecz raczej stanowiła pozostałość po czymś, z czym miała ona wcześniej styczność. Być może było to po prostu jakieś opakowanie - tylko czego? Gdyby się lepiej przyjrzeć, to właściwie rzeczywiście mógł to być rozerwany w pospiechu woreczek.
Gorzej, że nie prowadziły od niego żadne ślady. Może przesiąkł magią dlatego, że miał na to czas, a teraz - już bez niego - kryjący się w nim do tej pory obiekt nie wydzielał na tyle silnej aury, aby dało się go namierzyć...? Albo zwyczajnie jakoś się maskował, jedno z dwojga. Grunt, że być może szukanie pozostałości energii ze zwiększonej wysokości coś by pomogło - zawsze warto było spróbować, prawda?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sob Sie 15, 2015 2:15 pm

Miles będąc rozproszony tym wrogiem, szybko ogarnął sytuację. Wychodziło najprawdopodobniej na to, że ktoś ukradł coś magicznego, zaś jeżeli tak było... Może wezwać Scarlet Witch, czy Strange'a? Ale jednak to on był na miejscu jako pierwszy i to jego obowiązkiem było rozprawienie się z tym kimś, zaś chłopak z mocami... Był pomocnym dodatkiem.
- Lecimy dalej, więc się trzymaj, bo mam pomysł! - poszukał wzrokiem najwyższego punktu w najbliższej okolicy, by wziąć Herberta na plecy i wystrzelić jak z procy. W razie, gdyby on czy chłopak znaleźli wzrokiem, lub jakimiś innymi sposobami, zagubionego osobnika, natychmiast kierował się w tamtą stronę, licząc że tym razem instynkt ostrzeże go o niebezpieczeństwie, by tym razem ominąć pocisk, lub używa swoich normalnych zmysłów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sob Sie 15, 2015 4:30 pm

Spider-Man był dość znaną postacią, dlatego Herbi usłyszał od niego już od Strange, oraz dowiedział się co nieco po swoim przybyciu do Nowego Jorku, ale niestety nie miał pojęcia, że ten dysponuje jakimś pajęczym zmysłem, ani w ogóle jak to działa. A szkoda.. Wiedza na temat osób, z którymi przyjdzie mu współpracować, albo walczyć by się na pewno przydała.

Chłopak z dachu szybko się znów znalazł na plecach Pajękowatego a wraz z nim był po chwili przyczepiony do jakiegoś wyższego punktu w okolicy. Z którego mógł dokładniej obserwować najbliższe miejsca, oraz równocześnie starać się wyczuć jakiekolwiek źródło magii. Z lekko wysuniętą dłonią, gotów odeprzeć jakiś atak, bądź też w przypadku wykrycia przeciwnika, samemu zaatakować go magicznym pociskiem.

A przy okazji w myślach odtwarzał dotychczasową ucieczkę wroga, starając się dopasować czas, podczas którego go nie było do którejś ze swoich teorii. Czy znikał na ułamek sekundy, po którym się pojawiał kilkanaście metrów dalej, co ewidentnie by wskazywało na teleportację, czy też ten czas pomiędzy każdym zniknięciem a pojawieniem się był nieco dłuższy, bardziej dopasowany do tego, jaki był potrzebny na przebiegnięcie danej odległości. Bo to by wskazywało, że ich przeciwnik posiada nie zdolność teleportacji a raczej ograniczonej niewidzialności.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sob Sie 15, 2015 9:48 pm

Akurat w tej okolicy niewiele budynków rzeczywiście mocno wybijało się ponad pozostałe, jednakże jeden taki znajdował się na szczęście w ogólnie pojętym pobliżu. Co prawda wskoczenie na niego - bezpośrednio na górę - było przez to utrudnione i odcinek przy szczycie wymagał już wspinaczki po ścianie...
... Ale, jak się szybko okazało, Miles nie musiał włazić aż na sam czubek, bo mniej więcej w połowie podróży po boku budowli rozległ się kolejny wybuch, nawet potężniejszy od poprzedniego, a przede wszystkim... Zawieszony w powietrzu? Tak to przynajmniej wyglądało na pierwszy rzut oka. Tym razem eksplozji towarzyszyło wyładowanie energii - takiej samej jak ta, którą Herbert wyczuwał przy kawałku materiału, ale o wiele intensywniejszej, potężniejszej.
Wybuch miał miejsce parę budynków dalej i wiele metrów poniżej wysokości, na jakiej aktualnie znajdowali się obaj chłopcy. Nawet z tej odległości był wystarczająco jasny, aby na moment oślepić - a wizja wracała z bieli przez ładnych kilka sekund. Przez ten czas dość daleko na niebie zdążyły pojawić się trzy śmigłowce, ale ciężko byłoby w tej chwili stwierdzić na ich temat coś więcej. Równie dobrze mogły być wojskowe, jak i należeć do telewizji.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 17, 2015 3:19 pm

Choć wlot na górę był prosty, tak zejście z niego już nie za bardzo przez ten dobitny błysk. Spider-Man domyślił się (mniej, lub więcej) co się stało.
- Ten idiota chyba ukradł jakiś magiczny artefakt! Módlmy się tylko, by nie miało to związku z Dormammu, bo jeżeli tak... To sami nic nie zaradzimy. - Miles szybko stał się poważny, gdy jego wzrok powoli wracał do normy. Ne zdążył zadziałać jego zmysł, co oznaczało wybitne problemy. Najszybszym sposobem na dotarcie byłaby teleportacja, jednak nie mieli przy sobie żadnego "bramkarza". Przydałby się taki Płaszcz... Spojrzał, czy nieznany mu z imienia chłopak się go trzyma, by poszybować na sieciosplotach, w kierunku wybuchu, nie patrząc na to, czy helikoptery są wojskowe, czy medialne. Ma bronić ludzi, więc będzie to robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 17, 2015 3:33 pm

Wybuch miał miejsce parę budynków dalej.. To oznaczało, że ich cel troszku już od nich odbiegł, albo też, że pojawił się ktoś nowy. Herbi obstawiał, że to pierwsze a to rodziło pytanie kto, lub co stanęło zbiegowi na drodze, że doszło do jakiegoś starcia. Tak czy psiak Pajęczak się w tamtą stronę skierował, więc istniała szansa, że zaraz się czegoś dowiedzą.

Na słowa "nosiciela" chłopak spojrzał na niego z zaskoczeniem. Pająkowaty wiedział kim jest Dormammu! Czyżby już z nim kiedyś walczył? A może miał sojuszników, którzy walczyli z tym mrocznym władcą?
- Wiesz kim jest Dormammu? - Spytał, wciąż z lekkim zdziwieniem. Tyle razy jemu Strange opowiadał o tej kreaturze, ostrzegał przed nim. Herbert przez to uważał Dormammu za jedno z większych zagrożeń dla ludzkości i był gotów walczyć z nim, oraz z jego sługusami. Z drugiej jednak strony gdzieś ostatnio pojawiła się w nim ciekawość.. Jaki naprawdę on jest, co potrafi, czego chce..

- Jeśli to ma związek z Dormammu, to na pewno by się Strange pojawił i nam pomógł. - Stwierdził, gdy kierowali się w stronę wybuchu, zakładając, że skoro Pajęczak wie kim jest Dormammu, to także powinien wiedzieć kim jest mentor i nauczyciel Herberta. A samemu był święcie przekonany, że cokolwiek jego mistrz obecnie nie robił, to na samą wiadomość o swoim ulubionym przeciwniku szybko się tu stawi.

Gdy zbliżyli się do miejsca, gdzie widać było dym, Herbi wzmógł czujność, gotów do odparcia potencjalnego ataku, albo też do wystrzelenia samemu. I znów próbował wyczuć magię, starając się wykorzystać to, że byli nieco wyżej, więc miał nieco większy zasięg obserwacji. Kątem oka spojrzał na helikoptery, sprawdzając co one tu robią.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 17, 2015 7:39 pm

Im bliżej Miles i Herbert znajdowali się punktu, w którym doszło do wybuchu, tym wyraźniej ten ostatni wyczuwał okoliczną magię - i była ona silna. Chłopakowi ciężko byłoby dokładnie ocenić jej poziom, bo w końcu nie wiedział co tak właściwie się stało; równie dobrze mogła w tej jednej eksplozji osiągnąć limit swoich możliwości, jak i zaprezentować jedynie ich drobny ułamek. Tak czy siak wystarczyło to jednak, aby zrozumiał, że należało się mieć na baczności - i na wszelki wypadek spodziewać najgorszego. W dalszym ciągu energia wydawała się mu obca; jak do tej pory najprawdopodobniej nie miał z taką styczności, więc skąd pochodziła? Jakie było jej źródło? Być może coś pozaziemskiego...?
Nastolatkowie byli jeszcze ładnych kilkadziesiąt metrów od miejsca wybuchu - i siłą rzeczy wciąż w powietrzu, szybując dość gładko i bez większych problemów - gdy nagle zgromadzona w całym otoczeniu energia znów przybrała na sile, a pajęczy zmysł Spider-Mana dosłownie oszalał, ostrzegając o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Dawało to krótką chwilę na podjęcie jakiegoś działania, tyle że... No właśnie, jakiego? W końcu żaden z chłopców nie miał pojęcia cóż takiego miało się niby stać - mogli się tego jedynie domyślać.
Powietrze zdawało się być wręcz naelektryzowane. Unosił się w nim ten charakterystyczny zapach burzy, jednakże brakowało przecież ciemnych chmur, deszczu i całej reszty standardowej otoczki. Najpewniej była to sprawka całej tej magicznej energii... Wzrastającej, kłębiącej się... Do tego stopnia, że jakieś dwie czy trzy sekundy po odezwaniu się pajęczego zmysłu - nastąpił ponowny atak elektryczny.
Różnił się od tego poprzedniego i to bardzo. Przede wszystkim tym razem był obszarowy - objął swoim zasięgiem powietrze wokół chłopaków, a więc i siłą rzeczy ich samych. Miles i Herbert mieli jednak trochę szczęścia; znajdowali się na obrzeżu sfery energii, może jakieś dwa metry od jej zakończenia, gdzie atak nie był jeszcze morderczy. Im bliżej centrum - tym gorzej.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 17, 2015 7:58 pm

Miles przypomniał sobie, że chłopak nie posiadał informacji na temat jego pochodzenia.
- Wiem kim jest Dormammu... W moim świecie nasza drużyna zmagała się z nim kilka... - klasycznie nie zdążył dokończyć, bo co? Bo jakiś platfus mu przeszkodził.
Wyczuwając zagrożenie przygotował się w ciągu sekundy, gdy... Leciała już fala. Wycelował jak najszybciej kolejną sieć w najbliższy, najwyższy budynek, by następnie starać się wyjść z tej śmiercionośnej fali elektryczności. Nie był sam, miał na sobie też cywila... Chyba cywila. Nie wiedział. Miał moce, ale czy moce tworzą z ludzi bohaterów? Nie... To ludzie czynią z siebie bohaterów, zaś z wielką mocą wiążę się tylko, lub aż, wielka odpowiedzialność.
Te ataki były celowane, więc trzeba było być ostrożnym.
- Cholera!!!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 17, 2015 8:21 pm

Zaraz.. Moment.. Że co? Przesłyszał się, czy też faktycznie ten Spider-Man powiedział coś o jego świecie? Co to znaczyło? Że on nie jest z tego świata? Ale w opowieściach Strange nie słyszał nic o tym, żeby Pajęczakowaty był nie stąd. Poza tym co to znaczy, że jest z innego świata? Jakiego? Którego? Natłok myśli jakie w danej sekundzie się pojawiły w główce Herbiego był przerażający, ale zaraz został przerwany.

Chłopak poczuł tę magię i chwilę potem równocześnie poczuł jak coś ich atakuje, czy też atakuje ogólnie, ale także ich, oraz jak jego nosiciel szarpnął nagle do góry starając się wyjść poza sferę działania tego ataku. Herbi przeklął w myślach. Był za słaby, aby móc przeciwdziałać takim atakom. Jego znajomość magii była mniej niż podstawowa. Ale nie miał zamiaru się poddawać.

W tym samym czasie co pajęczak próbował znaleźć się wyżej, Herbi wyszukiwał wzrokiem centrum tego zaklęcia. Tam, albo w okolicy, powinien znajdować się ich przeciwnik, bądź też coś, co ten atak powodowało. Skupił się i, bez względu na to, czy zobaczył wroga, czy nie, naparł telekinezą na to co się tam znajdowało, chcąc to zwyczajnie zmiażdżyć. Nawet jeśli nie trafi, nawet jeśli mu się w pełni nie uda, to może jednak uda się rozproszyć uwagę przeciwnika i zmusić go do tego, aby ten zaczął myśleć troszkę bardziej o osłanianiu się, niż o atakowaniu wszystkiego co się znajduje w okolicy.

Chociaż też ciekawe było co takiego tak naprawdę było atakowane. Chłopcy wcześniej byli za daleko, śmigłowce również. Musiało tu być coś innego. Czy też ktoś inny.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Sie 18, 2015 3:17 pm

Szybkie refleksy w połączeniu z pajęczym zmysłem pozwoliły Milesowi wyciągnąć jego i Herberta ze strefy zagrożenia - przy minimalnych tym razem uszkodzeniach. Po wybiciu się z zasięgu sfery po ich ciałach i tak przez parę sekund przebiegały jeszcze wiązki elektryczności, ale generalnie mogło się to wszystko skończyć dużo gorzej - na przykład po prostu usmażeniem się w centrum tego obszaru.
Herbert natomiast nie był w tym momencie w stanie dojrzeć przeciwnika; sugerując się dotychczasowymi doświadczeniami łatwo można się było zorientować, że najprawdopodobniej w dalszym ciągu utrzymywał on niewidzialność - lub korzystał z jakiejś innej sztuczki. Centrum pola ataku natomiast dość ciężko było namierzyć - tylko tak mniej więcej, z dość sporym marginesem błędu, bo w końcu sfera miała promień kilkunastu metrów, a to skutecznie utrudniało zlokalizowanie samego jej środka - gdzieś w powietrzu. Trzeba było strzelać.
Więc Herbert strzelił i... W zasadzie w pierwszej chwili ciężko było powiedzieć czy w coś trafił. Elektryczna "klatka" nie zmieniła się w żaden sposób, ale już jakieś trzy czy cztery sekundy później za plecami chłopców rozległy się trzy wystrzały - a kule pomknęły prosto ku nim... A raczej: ku Herbertowi, bo w końcu w głównej mierze zasłaniał swoim ciałem Milesa. Pociski zdawały się promieniować mistyczną energią... A sfera w końcu zaczęła się powoli kurczyć, zapadać w sobie.
Śmigłowce znajdowały się coraz bliżej i w tym momencie dało się już poznać, że bardziej przypominały raczej te wojskowe - czego zresztą można się było domyślać po fakcie, że leciały aż trzy razem. Telewizja raczej nie miałaby na nie aż takiego zapotrzebowania. Więc... Przyjaciel czy wróg?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Sie 18, 2015 3:42 pm

Udało się! Ahh... Dziękował bogom za swój zmysł, gdyż mógłby nie wyczuć co i jak... Nie cieszył się długo. Helikoptery okazały się wojskowe. Miał nadzieję, że z tego wszystkiego nie wybuchnie kolejna wojna... Wystarczyły mu wydarzenia z jego uniwersum. Wojna pomiędzy północą i południem. Walki superbohaterów i tyle poległych... Otrząsnął się szybko i znowu coś mu świdrowało w głowie. "Znowu?" - pomyślał, gdy usłyszał wystrzały. Nie było czasu na dobry unik... Postanowił szybko obrócić się wraz z chłopakiem na jego plecach i dopiero starać się jakoś ominąć pociski. Była duża szansa, że oberwie, ale musiał spróbować. Miał niewiele czasu na unik, gdyż sam obrót zajął by mu dużo, więc starał się o jak najmniejsze kontuzje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Sie 18, 2015 4:23 pm

No dobra.. Nie miał pojęcia czy w coś trafił, czy nie, ważne jednak było dla niego, że ta energetyczna sfera zaczęła się wreszcie kurczyć. Teoretycznie większy problem został rozwiązany, pojawiły się jednak mniejsze.

Chłopak usłyszał wystrzały, jednak zanim samemu zdołał zareagować, Pajęczak się obrócił. Oczywiście Herbi powinien być zdziwiony, bo jego nosiciel właśnie samemu się wystawił na ostrzał, zasłaniając swoim ciałem tego, którego miał na plecach. Ale na to nie było czasu. Jedyną opcją, jaką mógł zrobić to wyciągnięcie dłoni i posłanie naprzeciw tym kulom fali telekinetycznej, aby je odbić, zniszczyć, bądź też chociaż zmienić ich tor lotu. W końcu nie bardzo chciał, żeby jego tymczasowy towarzysz oberwał nimi. I to nie tylko dlatego, że to by było także niebezpieczne dla Herbiego, ale dlatego, że mimo wszystko stali się towarzyszami broni w danym momencie a towarzyszy należy chronić.

Gdzieś tam pojawiła się nikła myśl o tym, że helikoptery są wojskowe. Albo też zapewne ze służb niecywilnych. Zważywszy na to, że ich pogoń troszkę trwała, podobnie jak i ten wcześniejszy wybuch był już jakiś czas temu, chłopak obstawiał, że są to albo właśnie wojskowi, albo służby porządkowe, typu policyjne, czy podobne, które zostały wysłane aby zapanować nad sytuacją, jednak, dla pewności, jeśli udało się im ochronić przed atakiem, miał na nadlatujące maszyny oko. W końcu różne rzeczy były możliwe.
Powrót do góry Go down
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Sie 18, 2015 6:39 pm

Dotarcie na miejsce nie zajęło Gromowładnemu zbyt dużo czasu, od kilka minut, albo i mniej. W końcu drogą powietrzną spokojnie można było podróżować ze sporymi prędkościami.
Gdy już się tam znalazł jego oczom nie ukazał się specjalnie miły widok, jednakże daleko było temu do tego co przez lata życia miał okazję zobaczyć. Kilka helikopterów, dymiący budynek, klatka energetyczna i dwójka nastolatków. Nic z czym bóg by sobie nie poradził, i nic tak tragicznego jak wojna między światami. Co nie zmieniało jednak faktu, że ta dwójka nie radziła sobie z tym, z czymkolwiek przyszło im się zmierzyć, co również niespecjalnie go dziwiło. Midgardzkie dzieci często były mało zaradne, i zdecydowanie brakowało im odpowiedniego przeszkolenia. W Asgardzie nie wytrwałyby dziesięciu minut, na szczęście, mało który Midgardczyk miał okazję zobaczyć cudowne miasto bogów.
Widząc pociski skierowane w dwójkę nastolatków, Thor natychmiast ruszył z miejsca, gwałtownie łapiąc ich silnym ramieniem i przenosząc na dach jednego z wyższych budynków, które znajdowały się w pobliżu. Oczywiście wcześniej zwolnił odpowiednio, bo nawet jeśli jeden z nich był wzmocniony, co do drugiego nie miał pewności, to i tak poruszanie się z taką prędkością mogło im zaszkodzić, a nie to teraz było celem Gromowałdnego.
Odstawił ich na betonowe podłoże, samemu stając przed dwójką samozwańczych bohaterów z tendencją samobójczą, jak mógł do tej pory ocenić po krajobrazie i fakcie, że byli blisko oberwania jakiegoś typu pociskami. Ale kochał Midgard i będzie go bronił, niezależnie od tego na jakich osobników wpadnie.
Czujne, błękitne spojrzenie przesuwało się między twarzami dzieciaków, by zaraz kontrolnie spojrzeć w stronę, z której nadszedł ostatni atak skierowany na tę dwójkę, gdy jednak nic nie dostrzegł, powrócił spojrzeniem do chłopaków, unosząc jedną brew. Stał prosto, dumnie, w dłoni pewnie trzymając Mjolnir.
- Macie jakąkolwiek wiedzę kim jest wasz wróg? - Zapytał w końcu, licząc na to, że przez ten czas zdobyli chociaż minimalną wiedzę z kim lub czym mogą mieć do czynienia i jakimi umiejętnościami włada, pomijając te, które daje mu artefakt; nie wykluczał możliwości posiadania przez osobnika własnych mocy, w końcu nie tak łatwo wykraść magiczne przedmioty trzymane w zamknięciu.
Oczekiwał na jakąś odpowiedź z ich strony, w tym samym czasie nasłuchując czy coś nie zbliża się w ich kierunku, mocno wyczulone zmysły dawały mu w takich momentach, cóż, może nie przewagę, ale w miarę wyrównywały siły przy niewidzialnych przeciwnikach. Cięcie powietrza, odbicie się od powierzchni, wszystko zostawiało za sobą jakiś dźwięk, ślad, który mógł wyłapać, chociaż nie było to tak proste w momencie gdy w ich kierunku nadciągały trzy śmigłowce, robiące sporo hałasu. Wolał jednak zachować czujność, która mogła uratować młodych osobników, a z tego co mówiła Tarcza, żywi bardziej się przydadzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Sie 18, 2015 7:39 pm

Całkiem ciekawy dzień, trzeba to było przyznać. Bez przerwy ktoś go nosił. A to Pajęczak go wziął na plecy a to teraz sam Asgardzki bóg go gdzieś zabrał. Wygodne, chociaż chłopak mimo wszystko stwierdził, że samemu by wolał móc się przemieszczać. I ogólnie mieć nad tym nieco większą kontrolę.

No ale cóż.. Ledwo wysłał kintetyczną falę w kierunku pocisków, gdy poczuł nagłą zmianę kierunku lotu, oraz szarpnięcie jakie temu towarzyszyło i po chwili stał już pewnie na swoich własnych nogach.
- To było zabawne.. - Mruknął, bardziej sam do siebie i przyjrzał się temu, kto ich tu zaciągnął.
No dobra.. A więc to był ten wszechmocny Thor, książę z Asgardu, właściciel magicznego młota i ogólnie jeden z Avengersów. Fajnie było go wreszcie zobaczyć na żywo a nie tylko na obrazkach, zdjęciach, czy w telewizji. Ciekawe jaki był. Czy był to raczej typ mało bystrego osiłka, młotka, który potrafił się tylko bić i pić, jak to w sumie już był przedstawiany, czy też jednak się w tej postaci kryło coś więcej. Wzrok zaraz się przesunął na jego broń. Niezbyt wyględna, dość mała, ale jak wiadomo wygląd i rozmiar często nie mają znaczenia. Przynajmniej jeśli idzie o broń. Wiedział jednak jak jest potężna. W końcu moc Thora, nie mała notabene, pochodziła w dużej mierze właśnie z tej broni. Całkiem fajnie by było mieć taki dopalacz na własność.

Słysząc pytanie przeniósł spojrzenie z Mjolnira wyżej i spojrzał w oczy pytającego.
- Nie wiem kim jest. - Odpowiedział od razu. Zresztą.. Był tu od niedawna, więc nie wiele jeszcze potencjalnych przeciwników zdążył poznać.
- Wiem jednak, że potrafi stawać się niewidzialnym. - Ta wersja ze wszystkich możliwości jakoś najbardziej mu pasowała.
- Wiem, że potrafi unosić się w powietrzu, oraz że albo samemu włada magią, albo też ma jakieś magiczne artefakty, które mu na to pozwalają. W dodatku nie są to podstawowe zaklęcia, jeśli wziąć pod uwagę skalę zniszczeń jakich dokonuje, oraz zasięg jakim dysponuje. - Szybka analiza, czy czegoś nie pominął.
- Przy okazji jest uzbrojony w pistolety. - Dodał jeszcze, chociaż pewnie ta broń specjalnie nie mogła zaszkodzić księciu z Asgardu. Gdy skończył mówić spojrzał kątem oka na swojego dotychczasowego sojusznika, będąc ciekawym, czy ten coś jeszcze doda do tego. Oraz ogólnie jak zareaguje na tę zmianę sytuacji.
Powrót do góry Go down
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Sie 18, 2015 9:55 pm

Miles łudził się, że oberwie pociskiem, jednak to co nastąpiło działo się ultra szybko. Wpierw czekał na ból, a ćwierć sekundy później poczuł szarpnięcie w innym kierunku, oraz szum powietrza w uszach.
Spojrzał na wybawiciela, gdy tylko wylądowali, po czym uśmiechnął się pod maską. To był gromowładny. Posłuchał co jego towarzysz ma do powiedzenia, po  czym sam się odezwał.
- Nie był to nikt, ze znanych mi przeciwników, choć nie mogę tego stwierdzić jednoznacznie. Nie widziałem jego stroju, czy też twarzy... Jednak tak jak mówił kolega, podejrzewam posiadanie artefaktu, możliwe że skradzionego. Jest niebezpieczny i nie można pozwolić mu tak krążyć po mieście... Już i tak skrzywdził kilku mieszkańców. - nie było czasu na żarty, zaś najlepszym na to przykładem był atak, przed którym udało im się uciec, bez większych obrażeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sro Sie 19, 2015 4:11 pm

Miles zdążył się obrócić, lecz pozostawiło to Herbertowi już naprawdę mało czasu na działanie, a pociski były bardzo blisko nich; telekinetyczne ich odepchnięcie nie zadziałało, sugerując, że mogły nie być materialne, tylko kompletnie eteryczne, energetyczne... Ale z jakiegoś innego powodu odporne, trudno orzec. Na szczęście obaj młodzi zostali zgarnięci przez Thora i odstawieni na pobliski dach, zresztą jeden z tych niżej osadzonych.
Może sekundę czy dwie później gdzieś z poziomu bliższego ulicy rozległy się trzy wybuchy; sądząc po ich umiejscowieniu wywołane zostały przez podrasowane kule, których młodzi ledwo co uniknęli dzięki interwencji Asgardczyka. Któraś z eksplozji musiała zahaczyć o jakieś auto, gdyż zaraz potem rozległ się również alarm samochodowy.
Nasłuchiwanie odgłosów otoczenia było dla Gromowładnego trochę utrudnione - między innymi właśnie przez te helikoptery, które znajdowały się już całkiem blisko i aktualnie zaczynały kołować. Same dźwięki miasta również nie pomagały... A mimo to od czasu do czasu pomiędzy nimi dało się dosłyszeć łopot materiału na wietrze.
O dziwo chłopcy zdążyli zdać relację z tego, co udało im się jak do tej pory zaobserwować. Cóż takiego zajęło przez ten czas ich przeciwnika? Może zaskoczyło go pojawienie się Thora, być może zmieniał właśnie swój plan...
... Może, ale grunt, że akurat w momencie, gdy Miles kończył mówić, promień energii elektrycznej wystrzelił z punktu w powietrzu - jakieś dziesięć metrów od grupki - w stronę najbliższego helikoptera, bez większych problemów uszkadzając jego bok oraz śmigło, a tym samym posyłając go w dół. Promień natychmiast skierował się w bok, ku kolejnej maszynie, która co prawda próbowała zmienić kierunek i umknąć przed atakiem - jednocześnie otwierając ogień w jego stronę - lecz nie była na tyle szybka i zwrotna.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Czw Sie 20, 2015 10:17 am

Gdy ich przeciwnik zaczął strzelać tą dziwną energią w stronę śmigłowców i trafił już jednego z nich, Herbi szybko zerknął gdzie dokładnie się zaczyna ten promień. Tam jest ich wróg. W dodatku, jak się okazuje, był dość blisko.
- Niech Thor się nim zajmie! - Krzyknął do Pajęczaka. W końcu obaj użyli już wszystkich swoich możliwości a nic temu komuś nie zrobili, więc nie było sensu dalej próbować. Swoje zadanie spełnili, zajęli przeciwnika do momentu, aż przybyła kawaleria, która zapewne da sobie z nim radę. Za to teraz niestety pojawiły się dodatkowe problemy, które mogli wziąć na swoje barki.

Herbi miał nadzieję przynajmniej, że dla Thora ten przeciwnik nie jest za dużym problemem, ale, z racji tego, że zagrożone było życie innych, trzeba było działać szybko. Dlatego też zaraz posłał kilka pocisków magicznych w miejsce, z którego wychodził ten promień. Nie miał nadziei na to, że coś poważnego się stanie ich wrogowi, ale liczył na to, że go rozproszy, przez co ten wstrzyma swój atak na śmigłowce. Da im chwilkę czasu na to, aby Asgardzki książę się nim zajął.

- Spróbuj je przytrzymać pajęczyną! - Wskazał Spider-Manowi spadające helikoptery i samemu zaczął po dachu biec w ich stronę, zbiegając trochę w głąb, aby nie stanowić pierwszego celu dla napastnika. Nie miał pojęcia co to są za typy śmigłowców, ale gdy już nauczył się korzystać z wikipedii i kierowany ciekawością czytał co nieco o helikopterach, zobaczył, że ich waga jest w zależności od rodzaju mniejsza niż pięć ton, albo też nie wiele większa. Przynajmniej tych, które mogłyby być używane w takich sytuacjach.

Dlatego wyciągnął zaraz dłonie w ich stronę, próbując telekinetycznie przenieść najpierw ten śmigłowiec, który jest bliżej jakiegoś dachu właśnie na niego, ostrożnie i powoli, a potem zatrzymać spadek drugiego. Jeśli były lżejsze niż te pięć ton, powinien dać sobie radę. Jeśli cięższe, to chociaż spowolni ich spadek a przy pomocy sieci Pająkowatego może się w ogóle uda je zatrzymać. W końcu chodziło o to, aby załoga śmigłowców miała możliwość wyskoczenia z nich i uratowania swojego życia, oraz o to, aby maszyny nie spadły na ludzi, bądź budynki tak, że mogłyby kogoś zabić. Na to chłopcy raczej nie mogli pozwolić.
Powrót do góry Go down
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Czw Sie 20, 2015 7:18 pm

Miał wrażenie, że to Deja Vu, lecz okazało się, że to jednak pomyłka. Wiedział, że nie mógł teraz pozwolić sobie na zabawy...
- Działajmy... - po tych słowach nadszedł czas na czyny. Szybko zerwał się do biegu i wystrzelił pierwsze sieciosploty. Zwinnie wycelował kolejne sieci, które starał się spleść razem, by były wytrzymalsze i przyczepił do najbliższego budynku, po czym drugą stronę zamontował do spadającego helikoptera. Miał nadzieję, że mocując pierwsze pajęczyny zahamuje choć trochę upadek, tak by mógł wystrzelić więcej sieci. Po upewnieniu się, że sieci wytrzymają jakiś czas, szybko otworzył pojazd, by wyciągnąć z niego ludzi i odtransportować ich na najbliższy dach.
- Uważajcie na siebie! - mając okazję zbadał sytuację. Chciał przekonać się z kim ma doczynienia. Co to za organizacja pojawiła się w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sob Sie 22, 2015 4:21 pm

Gromowładny wysłuchał tego co mieli do powiedzenia, nieznacznie unosząc jedną brew w trakcie tego wywodu. Magia i związane z nią sztuczki były ostatnimi czasy chyba bardzo popularne wśród Midgardczyków, z tego co zdążył zauważyć, bo wciąż nie wierzył by tornado w Marsylii brało swe źródło z natury.
W międzyczasie Thor również przypominał sobie informacje, które zostały mu przekazane na temat tej dwójki samozwańczych bohaterów. I tak jak naśladowca Spider-Mana chwilowo nie stanowił większej zagadki, bo szło się domyślić, iż posiadał zdolności podobne do tych aktualnego Pająka; nie zagłębiał się co prawda w to w jaki sposób je zyskał, uwagę skupiając na drugim chłopaku. Prędko odnalazł w głowie dane na jego temat, a co ważniejsze, jego mocy. Głównie po to by sprawdzić czy mogą mu jakoś pomóc albo chociaż zabezpieczyć cywili, gdy on sam zajmie się przeciwnikiem. Jedynym minusem był fakt, że agent nie sprecyzował jak silne bywają te pociski i jaki udźwig ma telekineza nastolatka. Swoją drogą to mu nasunęło jedno pytanie do niego... Ale to w swoim czasie, bo właśnie w tym momencie niedaleko nich wystrzelił kolejny promień energii elektrycznej, co gorsza, trafiając w jeden z helikopterów. Młodzi od razu ruszyli w tamtą stronę, co było trochę zbyt porywcze z ich strony, wcześniej nie planując dokładniej swoich kroków i chyba licząc jedynie na szczęście. Mógł jednak zaobserwować jakie ograniczenia posiada Herbert.
Uniósł się nad powierzchnię, a widząc, że nastolatek niespecjalnie sobie radzi z utrzymywaniem śmigłowca, może nieco spowalnia, na tyle by w końcu dotarł w miarę bezpiecznie na ziemię, jednak nawet gdyby Thor zajął przeciwnika, wciąż pozostawało prawdopodobieństwo, że cywile będą zbyt zagrożeni, ze względu na dość długi czas tego zabiegu.
Dlatego też bóg rozpędził Mjolnir i rzucił nim w miejsce, gdzie najprawdopodobniej znajdował się ich przeciwnik, z zamiarem rozproszenia go, zdezorientowania, a jeśli dobrze pójdzie, może nawet tymczasowego przytwierdzenia do podłoża, bo choćby ten się szarpał istniały niewielkie szanse, by udało mu się oswobodzić spod ciężaru młota.
W tej samej sekundzie, gdy Mjolnir opuścił dłoń Thora, on sam podleciał czym prędzej do jednego ze śmigłowców, bez większych problemów unosząc go i odstawiając na pobliski dach, skąd piloci i reszta załogi mogłaby spokojnie dostać się klatką schodową na poziom ulic.
Nie ufał również temu jak wytrzymałe mogły być sieci nastolatka, pomknął w stronę kolejnego śmigłowca, utrzymując go i również kierując w stronę jednego z dachów.
Odnalazł wzrokiem Herberta, podlatując prosto do niego.
- Podleć do ostatniego śmigłowca i wyciągnij z niego załogę, zanim wróg spróbuje go zestrzelić. A twój przyjaciel niech ewakuuje pozostałą ludność cywilną z pobliskich ulic. - Powiedział pewnie, zaraz nurkując między budynki, tam gdzie ostatnio znajdował się ich przeciwnik, by sprawdzić czy ten wciąż jest taki chętny do dalszej walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sob Sie 22, 2015 7:41 pm

W momencie, kiedy Herbert wystrzelił swoje pociski energetyczne... Źródło wiązki elektrycznej przesunęło się o jakiś metr na bok, tym samym bez większego problemu ich unikając. Pewnie atak miałby większe szanse na sukces, gdyby parę sekund wcześniej chłopak nie krzyknął do stojącego obok Milesa; to pewnie zwróciło uwagę przeciwnika i przygotowało go do działania.
Trzeba przyznać, że gadanie, atakowanie wroga oraz bieg ku krawędzi dachu stanowiły utratę cennych sekund - może i piętnastu? - jeżeli chodzi o ratowanie śmigłowców. Przez ten czas drugi z nich również został trafiony i posłany pod kątem w dół.
To właśnie jemu próbował pomóc Herbert, co... Nie było to jednak wcale takie łatwe, bo maszyna okazała się cięższa, niż chłopak przypuszczał. Na pewno ważyła ponad pięć ton. Może bliżej ośmiu? Utrzymanie jej w powietrzu nie wchodziło w grę, szczególnie, że nie skierowała się bezpośrednio ku ulicy, tylko niekontrolowanie zakręcała, dodatkowo utrudniając zadanie. Mimo to nawet spowolnienie jej upadku miało spore znaczenie i znacząco zwiększało szanse na przeżycie osób w środku.
W tym samym czasie Spider-Man zajmował się już drugą maszyną, tą uszkodzoną wcześniej, która w związku z tym znajdowała się niżej, bo zdążyła kawałek zlecieć. Szkoda tylko, że jego pomysł w praktyce niemalże okazał się opłakany w skutkach; przymocowanie helikoptera silną nicią do ściany budynku sprawiło, iż ten - spadając - powędrowało po łuku prosto ku niej, po drodze nabierając rozpędu.
Thor natomiast zaczął od posłania Mjolnira w stronę przeciwnika - oczywiście na oko - i tym razem wróg już się nie odsunął, choć najwyraźniej był przygotowany na atak, ba, nawet przerwał w tym momencie swój własny. Młot zderzył się z czymś w powietrzu i w pierwszej chwili nawet go to spowolniło... Ale mimo wszystko pomknął dalej - mijając pod sobą parę budynków, aż w końcu zatrzymał się na którymś kolejnym dachu, może czwartym albo piątym.
W pół drogi ujawnił się zaś przeciwnik.
Mężczyzna wciąż miał na sobie tę czerwoną pelerynę, która zakrywała większość jego ciała, w dodatku z odległości i tak ciężko byłoby mu się dobrze przyjrzeć - no, chyba że było się bogiem... Najdziwniejsze było jednak to, iż delikwent zdawał się próbować zablokować Mjolnira własną ręką, a dokładniej dłonią. Pomysł wydawał się kiepski, a jednak jakoś to przeżył, prawda? Dopiero przyglądając się uważniej dałoby się rozpoznać, że osobnik ten coś trzymał... Coś małego i świecącego... Co rozpękło się akurat w momencie lądowania na dachu, ale nie utraciło blasku.
Pozbawiony swojej broni - czymkolwiek by ona nie była - wróg musiał ustąpić pod naporem Mjolnira, który przygniótł go i chwilowo unieruchomił, dając Thorowi, Herbertowi i Milesowi czas na działanie... Przynajmniej póki co - i na szczęście, bo pozwoliło to Gromowładnemu w spokoju złapać śmigłowiec opuszczany przez Herberta i odstawić go na pobliski budynek. W tym czasie nastolatek natomiast mógł się już skupić na wstrzymywaniu drugiego helikoptera - akurat na czas, aby i jego spowolnić i utrzymać z daleka od ściany budynku. Kiedy Thor przejął i odłożył na dach także i tę maszynę, nie pozostawało już nic innego, jak tylko zadbać o lądowanie ostatniego śmigłowca... Ale bóg piorunów wykrakał - i właśnie w tym momencie pomknęła ku niemu kula energii elektrycznej. Kula - nie promień.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 1st Avenue   

Powrót do góry Go down
 
1st Avenue
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» 5th Avenue

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: