Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 1st Avenue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Randy

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 29/07/2013

PisanieTemat: 1st Avenue   Pon Wrz 16, 2013 7:41 pm

First topic message reminder :


First Avenue jest szeroką (chociaż jednokierunkową) aleją, biegnącą przez kilka osiedli zamieszkanych głównie przez klasę średnią. Przechodzi również przez East Harlem, nazywany niekiedy "Spanish Harlem".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sob Sie 22, 2015 7:13 pm

Herbi zaklął w myślach. Był za słaby. Ich przeciwnik ewidentnie był za silny a jeszcze sytuacja wymagała za dużo uwagi, aby był wstanie to ogarnąć. Musiał stać się silniejszy. Chociażby na tyle, aby tego typu osobnikom nie pozwalać na swobodne działanie, strzelanie do innych a co najwyżej na działania mające na celu ratowanie własnego tyłka. Gdzieś tam pojawiła się myśl, że on nie ma dopalaczy w postaci magicznych młotów, czy innych artefaktów, ale to nie poprawiło mu nastroju.

Tak czy psiak udało się ogarnąć dwa śmigłowce, tyle że niestety wcześniejszy atak Thora okazał się być niewystarczający i ich przeciwnik nadal próbował działać na szkodę innych. Energetyczna kula pomknęła w stronę śmigłowca a chłopak nie znał żadnych zaklęć, które by mogły mu pozwolić na to, aby ją zatrzymać. Miał dwie opcje zamiast tego. Jedną z nich było znalezienie czegoś i postawienie na drodze pocisku, jednak nie było czasu się rozglądać za czymś takim.

Skorzystał więc z opcji numer dwa. Śmigłowiec o własnych siłach się unosił w powietrzu, ale nie był na tyle szybki i zwrotny, żeby uniknąć ataku. Dlatego należało mu pomóc. Więc Herbi zwyczajnie pchnął go swoją siłą woli, aby odepchnąć go, zepchnąć z linii ataku. Miał nadzieję, że w tym czasie Pajęczak i Thor zaatakują tego złoczyńcę, oraz w końcu powalą go, albo chociaż zmuszą do tego, żeby myślał tylko i wyłącznie o ratowaniu własnej skóry. A po odepchnięciu śmigłowca, jeśli sytuacja na to pozwalała, miał zamiar złapać telekinezą to coś, co ich wróg trzymał w ręku i mu to wyrwać.
Powrót do góry Go down
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sob Sie 22, 2015 8:25 pm

W całym tym zamieszaniu bóg znalazł chwilę by przyjrzeć się temu z czym Mjolnir się zderzył, bo usłyszał, że na coś natrafił jego wierny kompan; przeciwnik znajdował się daleko, w końcu nie tak łatwo odeprzeć siłę młota, a mimo to jakoś wyszedł z tego obronną ręką, dosłownie, i najpewniej bez połamanych kości. Interesujące. Szybko jednak udało mu się zrozumieć co mogło być tego powodem, bo udało mu się dostrzec coś świecącego w jego dłoni i... Mógł zgadywać, że nienależącego do Midgardzkich artefaktów, na pewno nie wytworzony przez człowieka. Mag? Możliwe, ich tutaj również nie brakowało, jednak fakt, że odparł atak Mjolnira i nie został kompletnie uszkodzony? To mu w tym wszystkim nie pasowało. I dlatego był skłonny wykluczyć ziemskie pochodzenie tego przedmiotu.
Był już blisko ich wroga, gdy minęła go kula energii, zresztą skierowana w stronę ostatniego śmigłowca. Zmienił się typ ataku, czyżby ze względu na uszkodzony artefakt? Bo wszystko wskazywało, że był on jedynym źródłem mocy przeciwnika, ewentualnie zwiększał jego wrodzone umiejętności, chociaż ta opcja mniej przemawiała do Gromowładnego.
Nie był pewien czy pocisk trafi, albo czy któryś z młodych zareaguje wystarczająco szybko by ocalić śmigłowiec i załogę, dlatego też na wszelki wypadek utworzył wiatry w okolicach helikoptera na tyle silne, że utrzymałyby go w powietrzu w razie zniszczenia silników lub śmigieł. Tym samym dałby czas Herbertowi na zabranie stamtąd załogi w bezpieczniejsze miejsce. Sam nie mógł się rozdwoić, dlatego chwilowo była to jedyna forma pomocy jaką mógł zaoferować w przypadku śmigłowców. Najwyżej postawi na superszybkość by zdążyć uratować cywili w machinie i nim przeciwnik zdąży mrugnąć, wrócić do niego. Ale to pozostawi na plan awaryjny, gdyby nic innego nie pomogło.
Zatrzymał się nad dachem, na którym wylądował wróg pchnięty Mjolnirem. Bóg zbliżył się do niego, chwilowo jednak nie podnosząc młota, by ten wciąż go unieruchamiał. Zamiast tego nastąpił na nadgarstek ich przeciwnika, by móc odebrać źródło mocy przeciwnika, które, po bliższych oględzinach, bez wątpienia okazało się dziełem asgardzkim. To wyjaśniało czemu Mjolnir tego nie zniszczył, a jedynie uszkodził, naruszył. Pewnie w dość sporej mierze, jednak wciąż można było wykorzystać tego moc... Sam przeciwnik nie wydawał się zbytnim zagrożeniem, mimo to, bóg czuwał, w razie gdyby ten miał jednak zamiar go zaatakować jakimiś zmutowanymi umiejętnościami. Nie można nie doceniać przeciwnika, jest to podstawowy i najczęściej popełniany błąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Nie Sie 23, 2015 4:45 pm

Próba odepchnięcia śmigłowca przez Herberta może i przesunęła trochę maszynę, ale i jednocześnie ją przechyliła, tym samym odbierając jej stabilność. Być może pilot byłby w stanie opanować sytuację - co na takim terenie mogłoby nie być łatwe, choć wciąż wykonalne - ale na szczęście tak czy siak nie musiał się jeszcze martwić o upadek; wywołane przez Thora podmuchy wiatru tak czy siak utrzymywały helikopter w powietrzu. Nawiasem mówiąc, dla wspomnianego już pilota musiało to być nieźle stresujące przeżycie - taka utrata kontroli nad lotem.
Pech chciał natomiast, że z wciąż błyszczącym artefaktem poszło już gorzej. Co prawda wcześniej dało się zauważyć, że Mjolnir go uszkodził, lecz najwyraźniej oberwał bardziej, niż mogłoby się to wydawać. Zapewne samo przydeptanie nadgarstka przeciwnika wystarczyłoby, aby go odzyskać, ale sprawy akurat tak zgrały się w czasie, że Herbert szarpnął artefakt telekinetycznie i... Kamyk rozpadł się na wiele drobniejszych odłamków. Sam w sobie nie był wcale duży - a co dopiero teraz. Co ciekawe, wszystkie te kawałki w dalszym ciągu jeszcze pobłyskiwały, nawet jeśli światło stopniowo słabło.
Dopiero to sprawiło zresztą, że wróg w końcu przemówił... A raczej krzyknął. Niezbyt elokwentnie, bo po prostu standardowe "nie!" - ale to zawsze coś, prawda? Delikwent energicznie próbował zgarnąć do ręki któryś z odłamków, które wylądowały na powierzchni dachu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Nie Sie 23, 2015 5:16 pm

Herbi nie przejmował się aż tak bardzo tym, że pilot utraci na moment kontrolę, przez jego pchnięcie. Wiedziony swoją ciekawością zdołał już różne rzeczy przeczytać, między innymi i to, że już na najbardziej podstawowym kursie, PPL(A), czyli potrzebny do zdobycia licencji Pilota Samolotowego Turystycznego uczą, że takie sytuacje są normą i jak sobie z nimi radzić. Nawet pokazywane były filmiki, gdzie przy lotnisku tak był las położony, że samoloty przez podmuchy wiatru nagle zmieniały swoje położenie o kilka metrów. Więc spodziewał się, że doświadczony już i przeszkolony pilot na dodatkowych kursach pilot da sobie z tym radę. Ważniejsze było dla chłopaka to, że pilot przeżył. No.. Pomijając ten malutki drobiazg, że oczywiście im więcej Herbert czytał o tym i oglądał filmików, nawet z tych tragicznych, albo niebezpiecznych sytuacji, to tym bardziej zazdrościł tym wszystkim pilotom.

Gdy udało mu się wyrwać to coś magicznego z ręki ich przeciwnika, Herb się wyraźnie ucieszył. Bo wszystko wskazywało na to, że to będzie koniec tej całej walki. Wprawdzie kamień rozpadł się na mniejsze kawałki, które ich wróg próbował odzyskać, no ale.. Szarpnął telekinetyczne wszystkie odłamki w swoją stronę. Nie chciał ich dotykać, wolał nie ryzykować, że stanie się coś dziwnego, ale chciał, aby odleciały od wroga. Dlatego przeniósł je do siebie i położył na dachu, na którym stał. Teraz Thor powinien bez przeszkód unieruchomić delikwenta i zapewne się nim zaraz jakieś konkretne służby zajmą. W sumie to chyba nie wiele pozostało do roboty, więc się chłopak zaczął zastanawiać, czy zaraz będzie mógł się już udać w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 24, 2015 2:35 pm

Spider-man nie był zadowolony ze swoich działań, ale ruszał się dalej, by coś się udało. Użył kilku sieci, by przytrzymać helikopter jeszcze z drugiej strony i przymontował je do budynku naprzeciwko.
Wyruszył w stronę walki, by pomóc, lecz widział, że Thor i nowy kolega sobie radzą. Nagle wróg krzyknął i chciał podnieść jakieś kamyczki. Wystrzelił sieciosploty, by oplątać nogi i ręce pswudo-maga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sro Sie 26, 2015 7:31 pm

Z lekkim zmarszczeniem brwi spojrzał jak kamień rozpada się w dłoni przeciwnika; niemalże od razu jego wzrok powędrował w stronę Herberta, bo był aktualnie jedynym podejrzanym, jeżeli chodzi o zrobienie czegoś tak... Nieodpowiedzialnego. Oczywiście, mógł nie wiedzieć, że artefakt jest uszkodzony, co nie zmieniało faktu, że nie zadowoliło to boga, ani trochę. W końcu przedmiot pochodził z jego rodzinnego domu, a nie pamiętał by był on komuś ofiarowany, przez tysiące lat można wiele zapomnieć, jednak pewien szacunek takim rzeczom się należał. Nie pomylił się co do swoich przypuszczeń, bo oto odłamki cennego materiału zaraz powędrowały w stronę nastolatka.
Nie był pewien co Pająk robił przez ten czas, jednak liczył, że zajął się cywilami, skoro wszystkie śmigłowce zostały jako tako zabezpieczone. Jeżeli ktokolwiek miał jakieś zamiary co do tej dwójki to powinien wcześniej sprawić im niezły trening, bo jak tak dalej pójdzie to więcej cywili będzie ginąć niż złoczyńców...
Gdy ręce i nogi przeciwnika zostały unieruchomione sieciami, Thor uderzył przeciwnika w głowę, oczywiście powstrzymując swoją siłę by wewnętrznie nie uszkodzić mózgu, a jedynie tymczasowo ogłuszyć mężczyznę. Ułatwi to sprawę, jeżeli pozostanie nieprzytomny do czasu przybycia odpowiednich służb.
Podniósł z niego swój młot, unosząc się i ruszając w stronę Herberta, po drodze jeszcze złapał młodego Pająka, by ten przypadkiem nigdzie nie uciekł, odstawiając go na dach obok rówieśnika. Sam przywiązał Mjolnir do swojego pasa, tuż po tym jak jego stopy dotknęły powierzchni dachu. Bez słowa ujął w garść odłamki artefaktu, które unosiły się przy Herbercie, rzucając jeszcze raz na nie okiem. Wciąż miały moc, niewątpliwie, jednak o wiele słabszą, wielka strata.
Miał przypilnować tej dwójki dopóki nie zjawią się odpowiednie służby, to starcie nie zajęło im zbyt wiele czasu, więc liczył, że wkrótce pojawią się agenci, bo mimo wszystko wciąż nie pasowała mu rola niańki. Zwłaszcza osób tak... Młodych i niedoświadczonych. Porywczych? Mm, to chyba odpowiednie określenie.
- Posiadasz telekinezę. - Zwrócił się do chłopaka, który najpewniej miał być ów podejrzanym Herbertem. Nie pytał, nie było sensu, skoro dostał odpowiednie dane, bardziej jakby chciał to podkreślić. Plus, widział wystarczająco by się przekonać, że informacje były jak najbardziej prawdziwe. - Czemu więc nie uniosłeś siebie i nie pomogłeś załodze? Nie przypuszczam byś ważył więcej niż śmigłowiec. - Spojrzał mu w oczy, zaraz jednak podnosząc wzrok na niebo, oczekując przybycia agentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sro Sie 26, 2015 9:04 pm

Herbertowi udało się zgarnąć w swoją stronę te większe odłamki artefaktu - lecz te bardzo drobne oraz powstały podczas rozbicia przedmiotu pył zostały już raczej utracone na dobre. Szkoda, bo oznaczało to, że choćby ktoś bardzo się starał, to i tak nie odtworzy już z tych resztek całości... A kto wie? Może kamyk do czegoś by się jeszcze przydał.
W tym czasie natomiast Miles skrępował przeciwnika swoją pajęczyną, a następnie Thor go ogłuszył - i zgarnął ze sobą Pająka z powrotem na dach, na którym wciąż znajdował się Herbert. Ledwo jednak bóg piorunów zdążył skończyć mówić, a już na niebie pojawił się szybko nadciągający kolejny pojazd... Ale mocno różniący się od śmigłowców, z którymi mieli do czynienia do tej pory. Biały, sporych rozmiarów, przypominający w zasadzie wielkiego owada... Zawisł w powietrzu nad dachem zajmowanym przez Thora i młodych, zresztą zaskakująco stabilnie.
Znajdujące się na spodzie pojazdu wejście osunęło się zapraszająco, ostatecznie zatrzymując się mniej więcej pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Dość wysoko na nim stały z kolei dwie kobiety, młodsza i starsza; ta ostatnia miała na sobie polowy kombinezon S.H.I.E.L.D.

Informuję, że do rozgrywki dołącza Azure i najlepiej by było zacząć tę kolejkę od jego postu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Azure

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 25/08/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sro Sie 26, 2015 9:57 pm

Nietrudne zadanie, których wiele była już świadkiem, a jednak odmienne od pozostałych. Nie od dziś miała bowiem kontakt z S.H.I.E.L.D., operacjami tejże organizacji oraz metodami, które podejmuje wobec innych. Czym zatem się różniło ono od wielu innych, w których nawet zdarzyło się jej uczestniczyć? Otóż na miejscu spotkała jednego z członków Avengers, czyli Thora. Prawowity następca tronu Asgardu, który poświęcał znaczną cześć ze swojego cennego czasu, aby chronić Ziemię przed niebezpieczeństwami pochodzącymi zarówno od strony mieszkańców planety, jak i z poza jej obrębu, natychmiastowo rzucił się Azure w oczy. Nie dlatego, że jakoś wpadł jej w oko, czy też zachwycała się nim i traktowała, jak idola. To było spojrzenie wypełnione respektem oraz uznaniem. Miała ogromny szacunek do każdego bohatera przynależącego do Avengers. Do innych zresztą także, lecz ta grupa - w jej skromnej opinii - zasługiwała zawsze na coś więcej. Dopiero w drugiej kolejności spostrzegła pozostałą dwójkę. Odzianego w czarno-czerwony strój Spidermana (lub jedną z jego alternatywnych wersji) oraz młodego mężczyznę, który również nie sprawiał wrażenia, jakoby znalazł się tutaj zupełnym przypadkiem. Sam fakt, iż stał w obecności pozostałej dwójki mówił już wystarczająco o jego osobie. Dość szybko zdążyła zatem zlustrować całą sytuację, zanim jeszcze ktokolwiek się przywitał z kimkolwiek.
Tak, czy inaczej, sytuacja prezentowała się dość spokojnie. Kto odważyłby się w końcu odstawiać jakiekolwiek dziwne akcje w obecności Boga Gromów? Albo szaleniec albo ktoś z iście misternym planem, który zakładałby powstrzymanie takiej potęgi. Mimo wszystko, Azure zachowywała pełną koncentrację oraz gotowość bojową. Ubrana w swój standardowy granatowy strój ze złotymi zdobieniami, który zwykła zakładać na potrzeby zleceń Tarczy, dzierżyła łuk w dłoni już od chwili powolnego opadania helikoptera ku dołowi. Wolała być przygotowana na wszystko, zgodnie z tym, co wręcz wpajano jej do głowy na szkoleniach w S.H.I.E.L.D. Zachowywała przy tym spokój i ostatecznie jej chłodne spojrzenie spoczęło na dwóch mężczyznach, których tożsamości nie znała. Nie dlatego, że im nie ufała lub chciała grozić. Po prostu ich obserwowała w ciszy. Agentka Harris, której towarzyszyła, miała wyjawić powody ich przybycia oraz przedstawić wszystkie procedury działań.


Ostatnio zmieniony przez Azure dnia Czw Sie 27, 2015 8:37 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Czw Sie 27, 2015 7:09 am

No wreszcie ich przeciwnik został unieruchomiony, pokonany i ogólnie nie będzie sprawiał problemów. Przynajmniej na razie. Herbi przyglądał się z zaciekawieniem mężczyźnie, którego pokonali, zaraz jednak jego uwaga przeskoczyła na Thora. Lekko odetchnął widząc, że ten spokojnie bierze odłamki kryształu. Nie miał pojęcia jakiego artefaktu są odłamkami, ale obawiał się, że mogą stanowić jeszcze jakieś niebezpieczeństwo, co jednak najwyraźniej nie wchodziło w rachubę, skoro Thor zwyczajnie je sobie wziął. Odczuł też ulgę z tego powodu, bo lewitujące przed nim kamyczki za bardzo go kusiły, aby samemu je dotknął i zobaczył co mogą robić. Szkoda, że Asgardzki książę tak mocno uszkodził ten kamyk, no ale i tak ciekawe było co to dokładnie jest.

Słysząc pytanie bożka, chłopak wzruszył ramionami.
- Bo gdybym tracił na to czas, to cały śmigłowiec razem z załogą by oberwał od ataku. A tak to ani maszynie, ani tej jego załodze się nic nie stało. - Odpowiedział spokojnie, przenosząc spojrzenie właśnie na wspomniany helikopter, szybko jednak zauważył zbliżający się dziwny pojazd. Z zaciekawieniem obserwował jak ten ląduje i z jego wnętrza wychodzą dwie osoby.

Gdy spojrzenie chłopaka przesuwało się po nich, określając strój, uzbrojenie, on sam uśmiechnął się uprzejmie do nowoprzybyłych. Nie bardzo wiedział jak ma się zachować i chociaż był bardzo ciekawski, to jednak nie był też przyzwyczajony do takich sytuacji, więc jego spojrzenie przez dłuższy moment wyglądało, jakby Herb się zastanawiał, czy może już iść do domu. I tak właśnie było, chociaż równocześnie zaciekawił go ten łuk w ręku młodszej dziewczyny. W erze pistoletów i karabinów tego typu broń nie była czymś często spotykanym, no i od razu kojarzyła się z tym.. Jak mu tam.. Hawkeyem? Ciekawe, czy ta dziewczyna była jakąś jego uczennicą, albo czymś w tym rodzaju.
Powrót do góry Go down
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Czw Sie 27, 2015 6:56 pm

- Udało się, udało, udało, taaak! Yes, we did it! To sukces! - pajączek podśpiewywał sobie pod nosem piosenkę z jakiegoś programu telewizyjnego dla dzieci. Skierował się ku grupce ludzi i ujrzał pojazd, który ledwo co wylądował. Zobaczył jakąś nieznaną mu dziewczynę wysiadającą wraz z agentką.
- Witam bardzo serdecznie i szkoda, że nie mogliście zjawić się trochę wcześniej, gdy było mniej uszkodzeń... - sarknął delikatnie, lecz nie tak by wyszło złośliwie. - Thorze... Ważne, że wróg został pokonany... - spojrzał na związanego idiotę. Miał dosyć takich głupców, jednak na tym polegał jego "zawód", który go cieszył. Mógł skopać tyłki jakimś "słabeuszom", którzy zawsze się rzucali. - Jakiś problem drodzy agenci S.H.I.E.L.D.? - zapytał się grzecznie, kiwając im głową na powitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 179
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Nie Sie 30, 2015 9:45 pm

Thor pozwolił sobie zignorować wypowiedzi młodych bohaterów, nie widział większego sensu by w to brnąć lub bawić się w kazania, gdy miało się do czynienia z kimś tak mało doświadczonym i pozbawionym szacunku do innych. Co w swoim czasie przysporzy im wielu kłopotów.
Na szczęście nie musiał się w to zbyt długo zagłębiać, a tym bardziej kontynuować zabawy w niańkę, bo chwilę później zauważył na niebie zbliżający się pojazd, który bez wątpliwości należał do Tarczy. Nie znał innej organizacji, która mogła posiadać tego typu pojazdy. Nie wspominając o tym, że już miał okazję z niego skorzystać. Zdecydowanie powinien wspomnieć agentce by uważali na tę dwójkę, bo może być niebezpieczna dla otoczenia.
Odczekał do momentu dopóki obie kobiety nie zbliżyły się do nich, by od razu zwrócić się do starszej kobiety; otworzył dłoń, w której spoczywały kawałki artefaktu odebranego przestępcy.
- Jest to własność Asgardu i zabiorę ją tam, gdzie jej miejsce. Albo raczej to co z niej pozostało. - Wytłumaczył, znów zaciskając lekko palce na tym co zostało z kamienia, by przypadkiem nie zgubić już ani kawałka więcej, chociaż zgadywał, że nie ma już szans na uratowanie tego przedmiotu... Z drugiej strony w Asgardzie wiele rzeczy było możliwych, o których tutaj można było jedynie pomarzyć.
Zaraz jednak znów zwrócił się do kobiety, nawet niespecjalnie myśląc nad tym by ściszyć głos, w końcu czemu by miał? Mówił prawdę i wierzył, że kobia liczy się z jego opinią, zresztą słuszną.
- Przeciwnik leży nieprzytomny kilka budynków dalej. Ta dwójka wciąż jest niebezpieczna dla otoczenia i wymaga wiele pracy oraz ciężkich treningów, dlatego obserwujcie ich zanim ktoś zginie. Bo nie życzyłbym sobie by lud cierpiał przez nastolatków pozbawionych szacunku do innych. Na szczęście przybyłem w odpowiedniej chwili. - Skinął do agentki nieznacznie, po raz ostatni kierując wzrok na nastolatków, których musiał przypilnować, na końcu poświęcając uwagę dziewczynie, która przybyła wraz z agentami. Ufał, że to ktoś odpowiednio uprawniony i poinformowany, skoro przebywał w obecności samej Tarczy, chociaż młody wygląd mógł być mylący. Ciekawe, że agencja zaczęła interesować się młodymi i uzdolnionymi...
W każdym razie, domyślał się, że jego zadanie dobiegło końca, a co za tym idzie mógł wrócić do własnych zajęć, może zbadać tornado we Francji? Nie mógł narzekać na nudę, nie tutaj.
Odwiązał Mjolnir od pasa, unosząc się z nim do góry, by chwilę później już zniknąć, obecnym tutaj osobom, z zasięgu wzroku.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 31, 2015 9:50 pm

Agentka przesunęła spojrzeniem między chłopcami i bogiem piorunów, a gdy ten zaczął mówić - przeniosła wzrok na jego dłoń i zgromadzone w niej odłamki. Co prawda wcześniej liczyła na to, że artefakt uda się jeszcze odzyskać, a może nawet wyciągnąć coś z jego resztek, ale nie miała zamiaru wchodzić w drogę Thora... Dlatego jedynie kiwnęła głową na jego słowa - a potem jeszcze raz, gdy zmienił temat. Odczekała do momentu, aż Gromowładny odleci i dopiero wówczas ponownie spojrzała na młodych.
-Paula Harris, agentka S.H.I.E.L.D. To Azure- przedstawiła na wstępie siebie oraz towarzyszącą sobie dziewczynę, w przypadku tej ostatniej umyślnie pomijając kwestię imienia i nazwiska, zamiast nich podając jedynie pseudonim... Przynajmniej na tę chwilę. W tle mężczyźni ze śmigłowców zabierali się właśnie za zgarnianie złodzieja.
-Mamy do was kilka pytań, niezwiązanych z tą konkretną akcją. Do was obu- podkreśliła, po czym zwinnie zeskoczyła na dach budynku. Stała teraz może jakieś dwa, dwa i pół metra od Milesa i Herberta, opierając dłonie na biodrach i nie przejmując się wiatrem, który na tej wysokości szarpał kosmykami jej jasnych włosów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Wto Wrz 01, 2015 1:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Azure

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 25/08/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 31, 2015 10:14 pm

Azure westchnęła cichutko pod nosem, gdy usłyszała komentarz Thora dotyczący tego, co się tutaj stało. Jego relację uznawała za o wiele bardziej wiarygodną, aniżeli kogokolwiek z pozostałej dwójki. Trzymał on w dłoni odłamki jakiegoś artefaktu, który - można się było domyślić - uległ uszkodzeniu w trakcie całej akcji. Bóg Błyskawic nie wyglądał na zachwyconego tym faktem, wręcz przeciwnie, ale nie tracił cierpliwości, ani spokoju. Wyraził jedynie bardzo wielkie niezadowolenie postawą Spidermana oraz drugiego młodziana, którzy zapewne mu w tej akcji "pomagali". Tylko, czy na pewno jest to dobre określenie, skoro Thor wyraził się o nich w niezbyt pochlebny sposób? Wątpliwe. Jednakże dziewczyna pozostawiła sobie nieco dystansu do całej sytuacji. Wiedziała, że Gromowładny nieraz potrafił dodać parę rzeczy od siebie, bądź coś błędnie zinterpretować, co wynikało z różnicy kultur między Ziemią, a Asgardem. Mimo wszystko, jego uwagi nie mogły pozostać puszczone mimochodem.
- Jesteśmy wdzięczni za pomoc. - Rzuciła na odchodne głosem niewypełnionym żadnymi emocjami. Spokojne oświadczenie, które prawdopodobnie reprezentowało stanowisko S.H.I.E.L.D. oraz Young Avengers, których była w tej chwili jedyną przedstawicielką. Następnie odprowadziła odlatującego Thora wzrokiem, co trwało sekundę, może dwie.
Widząc, że agentka, z którą przybyła postanowiła wyjść do duetu samodzielnych herosów, zrobiła dokładnie to samo. Z gracją wylądowała na dachu budynku, opuszczając lekko łuk (który swoją drogą dziwnie wyglądał w jej rękach, skoro nie nosiła żadnego kołczanu). Rozejrzała się jednak ponownie, wiedząc, że z tego miejsca ma nieco lepszy pogląd na okolicę, aniżeli z wąskiej perspektywy uchylonego włazu do helikoptera.
- Nie zabezpieczyliście tego przeciwnika? - Dopytała, akcentując słowo celowo powtórzone po Thorze, delikatnie marszcząc przy brwi. Jej ton głosu nie był karcący, lecz wykazał pewne zdziwienie. Przecież pokonany oponent mógłby się podnieść i narobić jeszcze większych szkód lub też uciec. - Może zacznijmy od tego, zanim przejdziemy do pytań, agentko Harris. Ustalmy tożsamość tego człowieka. - Rzekła, choć sama się nie poruszyła z miejsca. Z jej umiejętnościami i ekwipunkiem byłoby to dość męczące, aby pokonywać dystans na ziemię oraz z powrotem. Mogliby się tym zająć pozostali agenci, bądź jeden z dwóch stojących przed nimi młodzieńców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 31, 2015 10:43 pm

Agentka rzuciła tylko okiem w stronę odklejanego od powierzchni jednego z dachów przestępcy i szybko przeanalizowała sytuację. Z tej odległości najbardziej rzucała się w oczy ta czerwona peleryna, która dosłownie wiła się wokół ciała mężczyzny - czy to z powodu szalejącego wiatru czy może... Czegoś innego.
-Parker Robbins, pseudonim Hood. Zwykle działa razem ze swoim gangiem, więc na wszelki wypadek przeczeszemy okolicę... Choć jeśli ktoś na niego czekał albo mu pomagał, to do tej pory zdążył się już pewnie zmyć - przez całe to zamieszanie. Tak czy siak warto to sprawdzić- podsumowała.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Pon Sie 31, 2015 10:58 pm

Stał z szokowaną miną, która skryta pod jego maską nie byłą widoczna dla reszty, lecz jego poza mówiła wszystko. Był zszokowany i zawiedziony. Thor, którego znał umarł w innym wymiarze i nic nie dawało nadziei na to, że ten jest choć trochę podobny...
- Jaki gbur... Przeżyłem wojnę domową, a ten mi tu że nieodpowiedzialny... Jak taki mądry, to niech sam spróbuje samą siecią coś dobrze zrobić... - skomentował cicho pod nosem zachowanie Thora, by chwilę później zasalutować agentce Harrison.
- Miło mi agentko Harris... Jestem Ultimate Spider-Man i pochodzę z innego wymiaru, a przynajmniej tak wnioskuję. - skinął na obie kobiety głową. Słysząc komentarz Azure prychnął cicho - Jeżeli myślisz, że zostawił bym nie uwięzionego złodziejaszka, to się mylisz... Związałem go od razu, gdy tylko ten tu... - wskazał na Herberta - ...zniszczył w dobrej wierze tą zabaweczkę z Asgardu. Powinien niedługo się przebudzić, a moje siec wbrew pozorom nie są wieczne. - wskazał kilku agentom kierunek w którym znajdował się bubek, który chciał go zmieść.
- W czym można pomóc agentko Harrison? Zahaczamy o Triskelion, czy będziemy konwersować tu,  w tych przyjemnych warunkach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 7:14 am

Fala wściekłości zalała chłopaka, gdy usłyszał niesprawiedliwe słowa Asgardczyka. To oni nie dopuścili do tego, żeby przeciwnik uciekł, to dzięki ich staraniom załogi śmigłowców przeżyły ataki, oraz nie było więcej ofiar wśród osób cywilnych a ten nadęty bubek z takim tekstem wyskakuje. Szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że gdyby Herb zrobił to co Thor chciał, to ofiar byłoby więcej. No i że ich przeciwnik używał potężnego artefaktu, który wpadł w jego łapki przez niedopilnowanie ze strony Tarczy i Asgardczyków.

- Mam na imię Herbert i miło mi Panie poznać. - Powiedział automatycznie i odetchnął głęboko. Przez moment przypominał sobie techniki relaksacyjne i medytacji, aby uszło z niego to uczucie gniewu, po czym nachylił się do swojego Pajęczego towarzysza, mówiąc do niego cicho.
- Chyba nasz Asgardzki książunio zapomniał, iż większość jego zdolności pochodzi z magicznej zabawki, którą za nic dostał od swojego bogatego tatusia, że tak się teraz wymądrza.. - Zastanawiając się przy tym nad słowami Pająkowatego. Pochodził on z innego wymiaru? Czyli to nie był ten Spider-Man znany z telewizji i gazet? Jakim cudem się tu znalazł? Co tutaj robił? Ciekawość chłopaka znów była rozbuchana do granic możliwości a to, że nie mógł poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania go irytowało.

- Ej.. - Szybko jednak skupił się na czymś obecnie ważniejszym i rozłożył ręce w obronnym geście.
- To nie ja zniszczyłem tę zabaweczkę. To Thor trafił ją tym swoim młotkiem, ja tylko zabrałem z dala od tego czerwonego, bo Gromowładny o tym zapomniał.. - Od razu się zaczął usprawiedliwiać. Owszem, to przy jego szarpnięciu kamyk się rozpadł, ale tylko dlatego tak się stało, że młot Asgardczyka go wcześniej zniszczył, czy też uszkodził.

Za to na pytanie tej młodszej dziewczyny, wzruszył ramionami.
- Dopiero co go powaliliśmy, poza tym to było zadanie Thora. Ale.. - Wyciągnął dłoń w stronę tego Hooda i zacisnął ją, sięgając ku niemu telekinezą, aby go unieruchomić, łącznie z tą szalejącą pelerynką. Tak na wszelki wypadek, gdyby się ten obudził i uwolnił z sieci Pajęczaka, to i tak nie będzie mógł ruszyć swoim ciałem. Jeśli ważył tyle ile przeciętny człowiek, to nie powinno to stanowić problemu.
- Ja zabezpieczam go cały czas. Oczywiście będę wdzięczny, jeśli go przejmiecie. - Mówił spokojnie, myśląc o tym jakie to pytania chcą im jeszcze zadawać. Miał nadzieję, że nie będzie to długo trwało i że nie będą musieli lecieć do żadnego Triskelionu, cokolwiek by to nie było, bo chociaż był ciekaw co to jest, to jednak na dzisiaj miał dość wrażeń. Licząc na to, stał spokojnie i patrzył pytająco na tę agentkę, czekając na to co ona od nich chce.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 2:17 pm

Kobieta spojrzała na Milesa, a potem na Herberta... I znowu na Milesa - i ponownie na Herberta. Brwi miała lekko uniesione, jakby w niedowierzaniu, choć poza tym wyraz jej twarzy pozostawał mniej więcej neutralny... Można by rzec: profesjonalny. Nie oglądała się natomiast w ogóle na Azure, jak gdyby z góry zakładała, że dziewczyna wie co ma robić, poradzi sobie sama i w związku z tym nie wymaga żadnego nadzoru. W końcu jednak agentka pokręciła nieznacznie głową i przemówiła:
-Po pierwsze, spokojnie i bez takich odzywek. I nie wszystko na raz- akurat ta uwaga wyraźnie skierowana była do Herberta, jeżeli sugerować się wzrokiem Harris, który ku niemu powędrował. Nastolatkowie pozbawieni szacunku do innych, jak powiedział przed chwilą Thor... Chyba zaczynała już rozumieć skąd wzięła mu się właśnie taka opinia.
-Porozmawiamy tutaj, a agenci - jak widzicie - już zajmują się wynoszeniem Robbinsa, dlatego byłoby miło, gdyby nikt im nie przeszkadzał swoją telekinezą. Tak czy siak... Spider-Man z innego wymiaru, powiadasz... Niedawno przybył do nas taki z przyszłości. Ciekawy zbieg okoliczności- zmieniając temat, kobieta przesunęła spojrzenie ku Milesowi. Ton jej głosu wyraźnie wskazywał na to, że nie wierzyła w taki przypadek i już zastanawiała się nad tym, w jaki sposób obie te sprawy się ze sobą łączyły.
-Kiedy pojawiłeś się w naszym świecie? Jak zostałeś do niego przeniesiony? Co pamiętasz z tego okresu? Każdy szczegół może się przydać- wymieniła pierwszą serię pytań, póki co najwyraźniej zamierzając skupić się na sprawie Milesa. Było to o tyle sensowne, że w końcu o Herbercie i tak wiedziała już to i owo.

***

Pewnie najlepiej by było, gdyby teraz pierwszy odpisał Miles.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Wto Wrz 01, 2015 3:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 2:50 pm

Uniósł brew, gdy tylko usłyszał ton głosu kobiety... Bawiła się w niewiernego Tomasza? Niewiara w cuda nie oznacza, że nie mogą one istnieć, zwłaszcza że Thor był do pewnej chwili tylko mitem, Spider-Man nawet nie istniał, zaś Kapitan Ameryka był dopiero w fazie planu... Czy ona łudziła się, że ściemniał? Kpina...
- Muszę przyznać, że nawet dla mnie jest to niesamowite... Jednak muszę stwierdzić, że moje przybycie tu to... No... Ciężko to wytłumaczyć... Pojawiłem się kilka dni temu, jednak łudziłem się, że jestem jednak u siebie, ale... Sprawdziłem nawet swój dom, gdzie zobaczyłem... Siebie samego. Chowałem się przez ten czas, by dojść do siebie po szoku... Co do drugiego pytania, to okazało się, że Ziemia jest centrum naszego wszechświata. Nadszedł moment, gdy nasze uniwersum zaczęło być pochłaniane przez inne. Wtedy to zebrały się najtęższe umysły naszego świata i odkryły, że każdy człowiek ma do siebie przypisaną lokalizację... Tylko w niej mógł przetrwać... Mi trafiło się Liberty Island i... Po prostu przy ukazaniu się nazwanej przez Iluminatich osobliwości, pochłonęła mnie ciemność i ukazał się tunel, przez który pojawiłem się tutaj... W tym świecie. Przez podobny tunel kiedyś wezwał mnie Spider-Man z innego wymiaru do walki z Green Goblinem... - wypowiedział swój długi wywód, by zakończyć to wszystko krótkim westchnięciem. Właśnie uświadomił sobie w jak kosmicznie i międzywymiarowo nienormalnej sytuacji się znalazł. Nie było szansy by spotkał kogoś znajomego, gdyż istniało zbyt wiele wszechświatów... A przynajmniej tak twierdził Reed Richard z jego świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azure

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 25/08/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 5:20 pm

Zmasowane odpowiedzi na jej pytania przybyły ze wszystkich stron. Związany siecią, trzymany kinetyczną mocą, której Azure gołym okiem nie mogła dostrzec, a także będący już pod ścisłym nadzorem agentów S.H.I.E.L.D, Hood nie miał prawa im uciec. W takim razie podstawowa sprawa została zakończona i faktycznie razem z Paulą Harris mogły skupić się na prowadzeniu konwersacji z dwójką mężczyzn.
Aroganccy i butni. Aż za bardzo. Rzekła w myślach, słysząc niezwykłe oskarżenia, które wysnuwały przeciwko jednemu z członków Avengers, który niejednokrotnie przyczynił się już do opanowania kryzysów o wiele większych, aniżeli jeden przestępca wałęsający się po ulicach miasta. Sama miała wielki szacunek do grupy dowodzonej przez Kapitana Amerykę, czasem nawet wchodziło to nawet w ramy podziwu (oczywiście nie ślepego), dlatego też z bardzo dużym dystansem podeszła do tłumaczeniem Herberta oraz Spider-mana. Przewróciła dość ostentacyjnie oczami, zastanawiając się, czy w podobny sposób reagowałaby, gdyby jej życie potoczyłoby się w podobny sposób i działałaby jako indywidualistka, korzystając ze swoich mocy. Nie każdy miał uśmiech na twarzy, gdy wspomniało się o Tarczy lub Avengers. Wielu bohaterów preferowało tradycyjne podejście. Okryć się maską tajemniczości, uzyskać pełną autonomię działań, a zarazem przyjmować odpowiedzialność i konsekwencje na swoje barki. Azure tego nie znała, gdyż od małego dziecka została szkolona do tego, aby pewnego dnia wstąpić w szeregi S.H.I.E.L.D.
Krótkie zamyślenie, w trakcie którego Harris oraz Miles wymienili parę zdań, spowodowało, że postarała się inaczej spojrzeć na nich. Nadal oczywiście przychylała się do niezbyt przychylnej opinii Thora na ich temat, ale przecież to tylko - i aż - pierwsze wrażenie. Lepiej dać im szansę. Szybko miała także okazję skupić się na czymś innym, gdy alternatywny Spider-man wygłosił streszczoną wersję swojej przeszłości. Faktycznie, tak, jak wspomniała Harris, ostatnio konkurencja dla tego pierwotnego Człowieka-Pająka rosła w zastraszającym tempie. Ciekawe, czy będzie tym faktem zachwycony?
- Czy to oznacza, że świat, z którego przybyłeś bezpowrotnie przepadł? - Spytała, nie popisując się szczególnym taktem, na co zwróciła uwagę dopiero po wypowiedzeniu ostatniego słowa. Jej głos jednak nie brzmiał na szczególnie pozytywny. Wyczuwalna była w nim obawa, gdyż kataklizm, który spotkał alternatywną rzeczywistość może także być prawdziwym zagrożeniem chociażby w tej. Jak w ogóle wygląda pochłanianie jednego uniwersum przez inne? To brzmiało abstrakcyjnie. - Ponadto, jakie są Twoje zamiary w tej rzeczywistości? - Dopytała, gdy Spider-man udzielił jej już jednej odpowiedzi. Oczywiście zważała także teraz na swój ton, dlatego też odczekała chwilę, aby nie wywierać wielkiej presji. Utrata rodziny dla niej byłaby czymś strasznym, więc jak mogła czuć się osoba, która straciła uniwersum, tego jedynie mogła się domyślać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 5:41 pm

Podczas gdy Miles przemawiał, wyraz twarzy agentki nie zmienił się ani na jotę. Przyglądała się uważnie chłopakowi, chłonęła każde jego słowo - zapamiętywała je i rozważała... A co ważniejsze: po części rozpoznawała. Zanim młody... A raczej: jeszcze młodszy Spider-Man zdążył odpowiedzieć na pytania Azure, sama Harris wtrąciła się z krótką informacją, zresztą najwyraźniej skierowaną właśnie do jej towarzyszki:
-Ten z przyszłości mówił coś podobnego, choć wiedział dużo mniej. Jego świat stopniowo zanikał, dlatego uciekł do naszych czasów- zerknęła krótko ku Azure, lecz zaraz potem przeniosła wzrok na Milesa, najprawdopodobniej licząc na to, że chłopak odpowie na pytania nastolatki.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miles Morales

avatar

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 6:40 pm

Trzymał poważną postawę, która nie zmieniała się ani o jotę. O dziwo nie wyglądał na osobę, która jakoś tragicznie przeżywa zniszczenie uniwersum.
- Iluminaci nie powiedzieli, że jest to ostateczne zniszczenie... Mówili raczej o złączeniu, jednak wiadomym jest z ich informacji, że na jedno miejsce jest jeden bohater... Łączy się tylko świat bez istot żywych. W tej chwili najpewniej w wielu różnych wszechświatach znajdują się moi przyjaciele, zaś mój świat jest zamieszkany przez innego Ultimate Spider-Mana, innych Ultimates i tak dalej. Mogę się mylić, ale są duże szanse na odzyskanie i rozłączenie wymiarów... Jednak nie ja mogę to zrobić, a raczej rozbici Iluminaci... -
Nie był pewny jakie dokładnie podarował im informacje, ale powtarzał tylko to co usłyszał na konferencji bohaterów... Reed Richards dokładnie wytłumaczył im to zdarzenie, choć były w sumie to czysto teoretyczne słowa. Jednak zawsze trzeba było mieć nadzieję na największy cud.
Słysząc kolejne pytanie Azure, chłopak zmarszczył czoło... Co i tak ZNOWU nie było widoczne.
- Ten świat niewiele różni się od mojego... Są różnice, lecz czy to oznacza, ze nie mam być nadal bohaterem ludzi, którzy nie mogą się obronić? Nie. Zamierzam nadal być tym kim jestem i stać po stronie sprawiedliwości, by chronić każdego kto potrzebuje pomocy, oraz strzec tego co niebezpieczne. - prowadząc tę konwersację nie czuł się jak nastolatek, którym był. Porównywał to do momentu, gdy Kapitan Ameryka nie chciał go zwerbować do Ultimates, tylko że wtedy miał jedynie trzynaście lat. Teraz musiał jedynie zrozumieć do czego dąży ta dwójka... A było to w sumie ciężkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 7:09 pm

Westchnął lekko. Jak "wielki i wspaniały" Thor kogoś obraża i pokazuje swój nieuzasadniony brak szacunku, to jest ok i nikt nie ma co do tego obiekcji. Ale jak on odpowiada takim stosunkiem do Asgardczyka na jaki ten sobie zasłużył, to już mają do niego pretensje. Życie jest niesprawiedliwe.. Ogólnie fajnie, że pomógł w złapaniu tego Hooda, ale mimo wszystko Herbi już wiedział, że nie dołączy do fanklubu bożka i miał nadzieję, że go więcej nie spotka.

Szybko jednak chłopak skupił się na opowieści swojego pajęczego towarzysza. Zaraz.. Inne wymiary? Ogólnie to Herbi nie miał podstaw, żeby mu nie wierzyć, chociaż mało wiedział o świecie, bo w końcu uczył się o innych wymiarach. Wprawdzie tych zamieszkanych przez demony, no ale jednak. Skoro te istniały, to czemu by nie miało być innych. Poza tym zdążył już poznać teorie naukowe na temat tego, że istnienie innych światów jest możliwe. Mimo wszystko jednak był zaskoczony, gdy okazało się, że to jest prawda i że ma oto obok siebie żywego mieszkańca takiego wymiaru.

W dodatku oznaczało to, że ten Pajęczak stracił wszystkich. Rodzinę, przyjaciół, drużynę jeśli takich miał. Nawet wrogowie byli niekoniecznie ci sami a czasami jakaś stałość jest czymś mile widziany. Wszyscy oni zginęli, albo są gdzieś, nie wiadomo gdzie. Możliwe, że się nigdy nie spotkają. Co można zrobić, aby wesprzeć taką osobę? Przytulić? Wyskoczyć na piwo? Jak można pocieszyć? Chyba się nie da.. Szczególnie, gdy są sobie tak de facto obcy.

A przy okazji okazało się, że ten Pajęczak nie jest jedynym jaki przybył z innego wymiaru. Czy też czasu. I że przy tym wszystkim była jakaś grubsza historia. Herbi od razu zapalił się do tego, żeby to poznać. Kolejna z setek rzeczy, które go zaciekawiły.
Powrót do góry Go down
Azure

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 25/08/2015

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 7:12 pm

Oczy Azure lekko rozszerzyły się z wrażenia, gdy słyszała tłumaczenia Spider-mana. Dla niej, osoby, która nigdy nawet nie wykazywała minimalnego zainteresowania tematem innych rzeczywistości oraz ich wzajemnego wpływu na siebie wzajemnie, brzmiało to naprawdę fascynująco. A przy tym również dość niezrozumiale, gdyż nie miała pojęcia, na jakich zasadach to wszystko się odbywało. Przyjęła jednak te informacje do wiadomości z w miarę udawanym spokojem, gdyż w jej głowie tak naprawdę wrzało. Kiwnęła głową na znak zgody. Następnie ona zadała kolejne pytanie, a odpowiedź na nie ją już w pełni usatysfakcjonowała. Dokładnie czegoś takiego chciałaby usłyszeć od przybysza z innego uniwersum, który stał po stronie herosów. Na twarzy białowłosej nastolatki zjawił się wówczas delikatny uśmiech, który jednakowoż nie zdradzał zbyt wiele. Był po prostu czystą informacją dla rozmówcy, że jego słowa były dokładnie tym, co chciała usłyszeć.
- Mnie to satysfakcjonuje. - Stwierdziła z charakterystycznym dla siebie spokojem. Z jakiegoś powodu ufała Spider-manowi po samym jego oświadczeniu. Miały na to wpływ inne, "tutejsze" wersje ludzi o pajęczych zdolnościach, którzy generalnie wykazywali dość podobne nastawienie do wykonywanej pracy. - Agentko Harris? - Dopytała, spoglądając na towarzyszącą jej kobietę. Ona tutaj podejmowała wiążące decyzje, aniżeli Azure, dlatego też swojej opinii nie ogłaszała w jakiś wyniosły sposób. Nie wiedziała także, czy Paula Harris zamierza zaproponować mu konkretną formę współpracy, czy jedynie "przywitać" się z nowym mieszkańcem tegoż uniwersum, a zarazem nowym superbohaterem.
Pozostawała jeszcze kwestia Herberta, którego osobowość mogła nawet nieco bardziej niepokoić, aniżeli Ultimate Spider-mana. Kątem oka więc na niego spojrzała w międzyczasie, pozostawiając jednak jego sprawę na później. Nie ona w końcu prowadziła tę rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Wto Wrz 01, 2015 10:09 pm

Agentka przechyliła głowę lekko na bok i przez krótką chwilę wpatrywała się w Spider-Mana, jak gdyby w milczeniu rozważała otrzymane od niego informacje... A może i coś więcej? Ciężko byłoby w tym momencie rozszyfrować wyraz jej twarzy, nie zdradzał on niczego konkretnego. W końcu jednak kobieta kiwnęła krótko głową.
-Urządzimy ci spotkanie z tym drugim Spider-Manem. W Baxter Building trwają prace nad zbadaniem sytuacji, a on bierze w nich udział. Jeżeli macie tu zostać na czas nieokreślony, to pewnie powinniśmy też zacząć was jakoś odróżniać. Pomijając jednak tę kwestię...- w tym momencie Harris przeniosła wzrok na drugiego chłopaka.
-Widziałam na nagraniu na żywo część waszych poczynań. Prześledzę dokładnie całość, ale ufam osądowi Thora... I wiem jak zazwyczaj działają młodzi meta-ludzie. Pracuję z nimi na co dzień. Jeżeli zamierzacie wykorzystywać swoje zdolności w dobrym celu, to potrzebujecie najpierw szkolenia. Intensywnego szkolenia. Pod okiem specjalistów i w towarzystwie podobnych wam osób. To właśnie wam oferuję- wyjaśniła.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 1st Avenue   Sro Wrz 02, 2015 6:55 am

Spotkanie z drugim Spider-Manem.. Będzie musiał z tym tutaj utrzymać jakiś kontakt, wymienić się numerami telefonów, dać zapro na tym.. no.. Fejsie. O ile się oczywiście wcześniej jakieś konto założy. Ciekawe jak to się robi.. Tak czy psiak warto mieć ten kontakt i przy okazji dowiadywać się co też uda się im wszystkim ustalić, oraz jaki jest ten kolejny, nietutejszy Pajęczak. No i jaka jest dokładnie jego historia.

Podczas tych rozmyślań zobaczył, że wzrok agentki teraz skierował się w jego stronę. I zaraz skrzywił się w myślach słysząc o tym ufaniu osądowi Thora. Po tym jak Gromowładny się zachował w stosunku do nich, to on już nie ufał ani jemu ogólnie, ani też jego osądowi. No ale mówi się trudno.. Bardziej się skupił na tym stwierdzeniu o zaoferowaniu szkolenia. Nie miał pojęcia o co dokładnie chodzi, ale Herbi zawsze lubił się rozwijać i poznawać nowe rzeczy. Szczególnie, że Tarcza zapewne ma spore możliwości i doświadczenie, no i jak ta kobieta mówiła, szkolą też osoby podobne im, więc tym bardziej mogło to być pouczające.

- Można prosić o szczegóły..? - Zapytał ostrożnie, starając się pohamować swoją chęć na powiedzenie "Tak!". Mimo wszystko dobrze by było się czegoś najpierw dowiedzieć, zanim w ciemno się zgodzi. No i zanim pogna na to szkolenie, to miał nadzieję, że będzie mógł zrobić parę drobiazgów i co najważniejsze, skontaktować się ze swoim mentorem, aby poznać jego zdanie na ten temat.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 1st Avenue   

Powrót do góry Go down
 
1st Avenue
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» 5th Avenue

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: