Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Wejście   Sro Wrz 18, 2013 3:10 pm



Główne wejście podobnie jak cały zamek jest duże i warowne. Zamknięte drzwi są praktycznie nie do sforsowania przy użyciu wszelkich konwencjonalnych metod, a dodatkowe pole siłowe powinno sobie poradzić i z tymi mniej konwencjonalnymi. Aby dostać się do środka należy przejść przez swego rodzaju most, który łączy zamczysko z lądem. Sam budynek zaś znajduje się na wyspie, co jak zostało udowodnione już w czasach średniowiecza znacznie zwiększa walory obronne fortyfikacji. Victor von Doom poszedł jednak o parę kroków dalej i już tutaj natknąć się można na wszelkiego rodzaju roboty: od tych bojowych, po te bardziej obronne czy czysto szpiegowskie. Każdy kto wchodzi dalej musi liczyć się z wszechobecną działalnością robotów, faktem bycia obserwowanym i... licznymi pułapkami w skład których wchodzą m.in. urządzenia ogłuszające, emitujące wysokie napięcia czy trujący gaz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wejście   Nie Wrz 13, 2015 6:32 pm

Była noc. Wszechogarniająca ciemność zakryła Latverię. Księżyc nie świecił. Nawet on poddał się mrokom nocy. Do zamku Doom zbliżała się ledwie widoczna postać. Wysoka, barczysta sylwetka ledwie skrywana przez ciemny płaszcz z narzuconym kapturem. Osobnik ów był dziś bardzo zadowolony ze swych umiejętności. Wszak jego droga wiodła przez pobliskie miasteczko, a gdyby któryś z mieszkańców zobaczył jego twarz, kto wie co mogłoby się wydarzyć? Darkstorm zawsze był skryty i nie lubił rozgłosu, ale teraz to była już konieczność. Zdecydowanie nie chciał spotkać się z wrogo nastawioną armią robotów. Bo cóż innego taki zwykły Latverczyk mógłby wezwać? Może ewentualnie jakiegoś egzorcystę, ale mimo, że taki człowiek nie stanowiłby zagrożenia, to przedwczesne ujawnienie się już tak. Tymczasem minotaur dotarł do mostu prowadzącego do zamku. Zmrużył oczy. Zobaczył kilka min i działek. Jakby tego było mało, to jeszcze czuł się obserwowany. Chociaż nie. To niemożliwe. Jeśli tylko chciał, Darkstorm mógł być całkowicie niewidoczny. Lecz kto wie, co mogą te wszystkie dziwaczne maszyny...
- Ech. Niedobrze, niedobrze. Ale spróbujemy. - mruknął sam do siebie. Skupił się, stopił się z cieniem. Tak. To zawsze działało na niego odprężająco.
- Raz krowie śmierć. - Przez cały czas liczył się z niebezpieczeństwem. Zebrał się w sobie i przemknął pod bramę najszybciej jak umiał. Udało się! Nic się nie stało, żadnych alarmów, ognia z dział, pościgów, no i nie wdepnął w minę. Świetnie! I wtem rozległo się wycie syren.
- Aaaarrrggghhhh!!!!! - zawył z wściekłością jedyny minotaur w tym dziwacznym świecie.


Ostatnio zmieniony przez Darkstorm dnia Wto Wrz 15, 2015 6:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Pon Wrz 14, 2015 6:28 pm

Victor von Doom obudził się w środku nocy. Było to bardzo nieprzyjemne przeżycie szczególnie po tym, że cały dzień był zajęty nadzorowaniem prac. Wstał z swojego łóżka i szybko nałożył zbroję.
Jeśli to będzie jakiś gołąb, albo inne zwierzę to każe je zdezintegrować... NATYCHMIASTOWO!
Zaczął przemieszczać się w stronę wejścia. Stawiał ciężkie i stanowcze kroki. Gdyby jakiś człowiek dobrze go znał wiedziałby, że jest w bardzo złym humorze. Za pomocą swojej technopatii Dr. Doom sięgnął do najbliższego robota wartownika na murze. Robot miał wycelowany karabin prosto w głowę przybyłem istoty. Wystarczyło, żeby pociągnął za spust, a z istoty uleciałoby życie. Jednak tego nie zrobił tylko przemówił wciąż trzymając karabin na celu:
-Kim jesteś intruzie? Przedstaw siebie, swoje zamiary, oraz czemu nękasz Wielkiego Victora Von Dooma o tak późnej porze? Szybko, albo zostaniesz dezintegrowany!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wejście   Wto Wrz 15, 2015 6:07 pm

Kompletna klapa! Alarmy uruchomione, strażnicy dookoła i jeszcze ten człowiek drze się, jakby ktoś mu zamek burzył. Po prostu genialnie! Darkstom będzie miał szczęście, jeśli w ogóle przeżyje tę noc. Co go podkusiło, żeby się tak zakradać jak złodziej? Chyba spędził zbyt dużo czasu wśród Mrocznych Elfów. No ale stało się. Teraz będzie musiał tłumaczyć się przed tym gościem. I wykaraskanie się z takich tarapatów będzie ciężkie. Nie dość, że facet został obudzony w środku nocy, to jeszcze najwyraźniej ma wybujałe ego. Naprawdę świetnego wspólnika sobie wybrał, nie ma co! Ale ktoś musi mu pomóc w jego planach. Sam ich nie zrealizuje, a Doom wydaje się być idealny do tej roli. Poprawka, wydawał się. W obecnej sytuacji Darkstorm zaczął się zastanawiać, czy aby nie popełnił błędu. Ale nie ma już odwrotu.
- Jam jest Sheltem, zwany Darkstormem! - krzyknął - Przybywam do twego królestwa w pokoju i z propozycją współpracy! Wpuść mnie do środka, a opowiem ci więcej!
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Sro Wrz 16, 2015 4:45 pm

Doom był już coraz bliżej, wciąż przebywając myślami w robocie. Opuścił broń. Gdyby to był wróg już by zaatakował. Doom trochę zwolnił...
Nie jest to wróg, a mimo wszystko przychodzi nocą, dziwni są ludzie ostatnimi czasy. Czyżby nadchodził kres ludzkości, a ja ją zawiodłem i nie zdążyłem uratować? Zbyt dramatyzuje...
Westchnął głęboko i kontynuował drogę. Gdy dotarł do bramy wziął głęboki oddech i otworzył wrota. Przed nim stała bardzo dziwna istota. Przypomniała istotę z mitologiczną. Była monstrualna. Usłyszał jego głos i odpowiedział:
-Skoro tak bardzo chcesz ze mną porozmawiać minotaurze to wejdź. Broń zostaw robotowi. Nie pozwolę, by ktoś jeszcze zdemolował mój zamek. Udaj się za mną w stronę salonu. Tam porozmawiamy. Tylko jedno pytanie mnie męczy odkąd usłyszałem alarm... Czemu w nocy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wejście   Sro Wrz 16, 2015 6:03 pm

Przed Darkstormem otworzyły się wrota zamku Doom. Stanął w nich sam władca Latverii. No, no, czyli jednak nie jest tak źle. Zwłaszcza zważywszy na skierowane do Darkstorma słowa. Mogło być naprawdę o wiele gorzej i gdyby tak było, to jego truchło leżałoby teraz na tym moście z dziurą pomiędzy oczami.
- Proszę o wybaczenie. Nie powinienem był nachodzić pana o tak późnej porze. Uczyniłem to ze względu na stare przyzwyczajenia. Większość życia spędziłem wśród Mrocznych Elfów, ludu niezwykle podstępnego i nieufnego. Podchody i skrytobójstwa są da nich całkowicie normalne, a nawet uważają za uwłaczające godności, jeśli nikt nie dybie na ich życie. Skoro jednak postanowiłeś mi to darować, to z całego serca dziękuję.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Sro Wrz 23, 2015 5:48 pm

Doom stanął na chwilę i pomyślał:
Co ja robię z krową chodzącą na dwóch nogach? WIELKI DR. DOOM nie powinien się z takimi istotami zadawać! To obraza dla mnie samego!
Odwrócił się na pięcie i powiedział melodyjnym głosem:
- To chyba jednak pomyłka Panie Sheltem! Wielka pomyłka!
Po tych słowach technopatycznie wydał rozkaz robotom do ataku, a sam wystrzelił z swojej rękawicy potężny i morderczy ładunek elektryczny. Po minotaurze została tylko kupka pyłu. Victor rozkazał maszynom posprzątać proch, a sam się udał na pewne spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie Lis 01, 2015 5:12 pm

Jeśli chodziło o zwykłe ziemskie sprawy, to nie było takiej, której Amora by nie załatwiła. Choć może bardziej precyzyjnym by było określenie, czego siła pieniądza by nie załatwiła. Zezwolenia? Paszporty? Bilet samolotowy? Tak trywialne przeszkody nie stanowiły problemu dla boginki mogącej omotać sobie każde żywe stworzenie wokół palca. A na szczęście Nowy York był pełen bogatych osobistości, których widok z nieznaną nikomu blond włosą pięknością rzucałby się w oczy. Zatem, o pieniądze nasza diva martwić się nie musiała.
Nie musiała się też ukrywać w przybywaniu do Latverii, prawda? Choć wątpiła, aby komukolwiek z tego kraju mówiło coś jej ziemskie imię. Jedno z wielu na dodatek. Zatem bez najmniejszych przeszkód pojawiła się tutaj, w ojczyźnie Dooma. Choć, fakt, ktokolwiek, a tym bardziej bogata dziewczyna, przybywająca do tak… zaściankowego państwa wydaje się już sama w sobie ciekawostką, którą warto się zainteresować. Choć… Amora po prostu rzadko, kiedy umiała się nie rzucać w oczy, więc chyba fakt, że chciała, a zarazem nie chciała być w centrum zainteresowania był jak najbardziej do przewidzenia.
A po cóż takiego ona, Asgardianka władająca potężną magią manipulacji, miałaby się udać do takiego państewka? Bynajmniej nie w celach turystycznych. Choć kto wie, spaceru po okolicy by nie odmówiła. Wygodniej jej by było wtedy podczas teleportacji! Ale co do głównego celu… Jasnym była chęć zabawy. Kto nie chciałby mieć na swoich usługach dyktatora? A nuż może ten robi coś ciekawego?
Podróż minęła spokojnie i tak oto znalazła się przed zamczyskiem. I jak to żadnego ludzkiego strażnika? Byłoby łatwiej się dostać, ale cóż… jeśli chce to nie ma przepuść, więc poradziła sobie z zakłócaniem elektroniki przy bramie wejściowej. Może, choć ktoś do niej wyjdzie zainteresowany tym fenomenem? Liczyła na kogoś żywszego od robotów, ale na pewno znajdzie ładny argument by móc spotkać się z samym Victorem von Doomem, jeśli ten, rzecz jasna, przebywa właśnie w swoim domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie Lis 01, 2015 7:34 pm

Doom był strasznia zmęczony i zdenerwowany ostatnimy wydarzeniami. Nie miał ochoty na szpiegowanie mutantów w Nowym Jorku, ani na rozmawianie z zmutowanymi krowami. Chciał spokoju. Przebywał w swoim salonie zarówno myślami jak i ciałem. Postanowił coś namalować. Przygotował dużą sztalugę, pędzel i paletę z farbami wodnymi (akwarele). Nawet nie zdążył zrobić ruchu pędzlem, gdy coś go zaniepokoiło. Stracił polączenie technopatyczne z maszynami strażnikami. Czyżby atak, albo sabotaż? Odłożył przyrządy malarskie i udał się do wejścia. Gniewnym ruchem otworzył wrota na oścież, a na zewnątrz pałacu spotkało go nie lada zaskoczenie. Tego czego się spodziewał był gang "bohaterów" z karabinami lub innym ustrojstwem nie umywajacym sie do jego broni. Zastał tam kobietę. Dr. Doom dziwnie się czuł. Ostatnimi czasy spotkała niespodziewana wizyta, a potem nieudana próba nawiązania przymierza, ze strony urodziwej mutantki. Musiał przyznać, że dama będąca przed nim była urodziwsza od Storm. Ale w jaki sposób wyłaczyła miny, kamery i działka automatyczne i pół batalionu robotów bojowych stojących na murach? To pytanie chciał jej zadać:
- Kim jesteś i czego szukasz za murami mojego zamku? Jak wyłaczyłaś moje roboty? Żadam natychmiastowych odpowiedzi!
Nie włączał nawet swojego pola siłowego, bo wątpił, by kobieta mogła, bądź chciała zrobić mu krzywdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto Lis 03, 2015 9:09 am

Usiadła sobie wygodnie na dość sporej walizce, zielonej w misterną złotą śriwatse, lub jak kto woli tak zwany wieczny węzeł. Dla tych, co na sztuce mniej dogłębnie się znają, jest to po prostu ciągła linia misternie pozawijana bez końca i początku najbardziej rozpowszechniona w buddyzmie i u Celtów.
Ci, którzy ujrzeliby ją z bagażem, a znaliby czarodziejkę, zwłaszcza jej zdolności, owy przedmiot uznaliby po prostu za dobre narzędzie do stwarzania pozorów, że rzeczywiście sobie podróżuje, jako rozpuszczona, aczkolwiek jak najzwyklejsza bogaczka bez żadnych ponad przeciętnych zdolności. Choć jeśli ktokolwiek znał się na kobietach, szczególnie tych dbających o swój wygląd, mógł podejrzewać, że coś jest nie tak. A dokładnie to, że taka walizka byłaby i tak zdecydowanie za mała by pomieścić wszystko, czego kobieta akurat by potrzebowała!
Niemniej, oczekiwała na rozwój wydarzeń. Nieco znużona przeciągnęła się wypinając pierś do przodu jeszcze bardziej eksponując swoje walory, a tu proszę, ktoś jednak się zainteresował! Nie miała jednak zamiaru się podnosić aż tak szybko, co by nie stwarzać pozoru, że co najmniej jej zależy. Nawet, jeśli w jej oczach zabłyszczały wesołe iskierki na widok samego dyktatora tuż przed nią. Niestety, na pierwsze jego słowa zmarszczyła nieco nos i odchrząknęła z urażoną miną.
- Rany… A gdzie maniery? Panienkę winno się wpierw spytać jak minęła jej podróż, jak jej samopoczucie, no i przede wszystkim zaoferować coś do zwilżenia gardła. – pouczyła go z wyższością dając idealny przykład własnej ignorancji. Blondynka była zuchwała, arogancka i dumna, ale lepiej, aby gospodarz nie lekceważył jej. To mogłoby się okazać zgubne, bo w końcu nawet, jeśli stwarzała pozór przygłupiutkiej i bezczelnej blondyneczki, to definitywnie udało jej się zrobić zamieszanie wytrącając go z równowagi, która i tak była niebezpiecznie blisko czerwonej linii, i sprawić, że kilka robocików potraciło zmysły i to bynajmniej nie od impulsu elektromagnetycznego.
Dziewczyna zamiast jednak wyjaśnić kilka spraw spojrzała tylko na swoje nieskazitelnie zadbane paznokcie i czekała aż mężczyzna zreflektuje się i powita ją jak należy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto Lis 03, 2015 4:50 pm

Dr. Doom był iście zażenowany. Kolejna z sytuacji w której nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Jakaś kobietka od siedmiu boleści przybyła do jego domu, wyłączyła jego roboty, a nastęnie wypominała go, że nie tak powinno się ją traktować... Ostatnim razem kiedy nieproszony gość do niego przybył został zdezintegrowany. Tym razem Doom postanowił okazać nieco więcej "pokory", a raczej litości i zachować się mniej morderczo. W końcu był środek dnia, a nie noc, a intruz miał swego rodzaju... atuty, których nie posiadał minotaur.  Victor był swego rodzaju romantykiem, lecz zazwyczaj musiał porywać wybrankę, niż ona przychodziła do niego. Cóż za ironia tym razem nastąpiła. Dyktator miał nutkę nadzieji na to, że coś więcej może wyniknąć z tej znajomości, bądź sojuszu. W końcu nie każda kobieta jest w stanie wyłączyć pół armii robotów wartowniczych. Piękna i niebezpieczna. Dr. Doom przez chwile milczał i już w miarę uspokojony odpowiedział:
- Trochę racji masz młoda damo. Ale panienk w tym wypadku jest najzwykleiszym intruzem. Nie przypominam sobię, bym posiadał taką znajomą i wysyłał jej zaproszenie. Wierzę, że nie masz złych zamiarów, bo gdybyś miała już dawno zostałbym zaatakowany. Wciąż nawet nie wiem jak się do Ciebie zwracać, Intruzko. Ale niech manierom, będzie za dość.
Pokłonił się dość nisko, poczym kontynuował  pseudodworskie farmazony.
- Jak minęła podróż, Intruzko? Samouczucie jak mniewam dobre? Z moimi wieżyczkami problemu nie było, bo jak widzę jesteś w jednym kawałku, a one wyłączone. Wejdź do środka nie ma co marznąć. Tym bagażem zajmą się roboty-służba.
Sekundę po wypowiedzeniu tych słów podszedł ludzkiej wielkości android połyskujący srebrem i czystością. Podszedł do niej wyciągnął rękę, by pomóc jej wstać, oraz pocałować ją w rzeczoną dłoń. Następnie otworzył przed nią drzwi i czekał, aż wejdzie do środka. Wciąż piętrzyły mu się w głowie pytania bez odpowiedzi. Kim ona jest? Co tutaj robi? W innych okolicznościach byłaby prochem na wietrze atomowego pustkowia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie Lis 08, 2015 7:09 pm

Fakt, sytuacja była groteskowa i przypominała bardziej scenę z taniego sitcomu, aniżeli rzeczywiście odbywającą się prośbę u audiencje u dość ekscentrycznego, bo sadystycznego, dyktatora, którego arsenał na pewno wzbudza trwogę, w co poniektórych przywódcach krajów sąsiadujących z Latverią.
Na szczęście ta sytuacja nie zakończy się rozlewem krwi, choć trudno by obstawiać czyjej, co może już budzić nadzieję, że jednak ten duet namąci w świecie. No czy aby na pewno?
Na pewno Czarodziejka miała pewne atuty, które pozwalały jej wzbudzić w mężczyznach, choć odrobinę zainteresowania w słuchaniu, a nie od razu jej dezintegracji. Czy mowa o magii, czy zgrabnym ciele… Cóż, to już inna sprawa. Liczył się efekt.
A jakiś romantyzm w porywaniu wybranki jest na pewno! Trzeba tylko spojrzeć na to przez pryzmat King Konga, no i czy Bella z Pięknej i Bestii też na swój sposób nie została porwana?! W końcu to pokazanie, że mężczyzna się stara. Tak, dokładnie. Ale nie o tym…  
Na nazwanie ją „intruzką” nieco zmarszczyła idealnie wyrównane brwi, zaraz jednak się perliście zaśmiała. Wygląda na to, że i tak i tak wyszło na jej, a gospodarz ma na dodatek poczucie umoru. A to ci mila niespodzianka. A wszyscy mówią, że taki sztywny.
- Może i bez zaproszenia… Ale czy to źle, że chciałam cię uraczyć mą wspaniałą osobą sama z siebie? Wszakże sam przyznałeś, że mnie nie znasz. Zatem wysłanie zaproszenia byłoby niemożliwe. – zauważyła. Skromność nie należała definitywnie do cech Amory.
- Samopoczucie wręcz wspaniałe i ciągle rośnie! – powiedziała wesoło i skorzystała z jego pomocy by podnieść się. – A podroż przyjemna. Te metalowe machiny do latania są takie wygodne! – a niech się zastanawia, z jakiej bajki się urwała.
Chwilę przyglądała się robotowi, wspaniała zabawka! Choć mężczyzna to jednak mężczyzna… Zabawniejszy w poniżaniu. Resztę słów o broni przemilczała wchodząc przodem do zamczyska, oczywiście ukazując Doomowi i swoje tylnie atuty, kiedy kręciła biodrami w kroku modelek z Mediolanu.

ZT oboje, następny post już w jadalni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto Sty 12, 2016 7:57 pm

B.J był całkowicie zdołowany. Nie jakoś zwykle. Totalnie i kompletnie zdołowany. Dr. Doom był jego jedyną nadzieją. Podjechał na wózku pod wejście. Po wybuchu granatu jego nogi były niezdatne do chodzenia. Nie miał możliwości uprawiania swojego zawodu. Kto wynająłby najemnika, który porusza się na fotelu? Z tego powodu B.J. stał się bezrobotny. Jego jedyną możliwość zarobku przepadła. Jadąc, mijał roboty. Jechał po moście, coraz bardziej zbliżając się do zamczyska. Niespodziewanie poczuł ból. Na środku mostu zgiął się w pół. Pochwycił środek przeciwbólowy, i wbił to sobie w brzuch. Po chwili znów nad sobą panował. Ten bòl tylko pogorszył nastrój B.J'a. Pewnie zostanie zapamiętany jako jedyny Blazkowicz, który zginął bez broni w ręku. Jego ekwipunek spoczywał w plecaku. Hełm nie ucierpiał, w przeciwieństwie do zbroi. Jednak łatwo było to naprawić. Co innego kości. Jak mu powiedziano, wymagał protez. Te były tylko dla bogatych i dla rządu. Czyli nie dla B.J'a. Jechał więc dalej, przez most. Pełen obaw. Ale też nie bez nadziei. Wierzył, że może uda tu uzyska protezy. U europejskiego Kim Dzong Huna. Deszcz jeszcze pogorszył jego nadzieję. Albo zginie, albo uzyska nowe życie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto Sty 12, 2016 10:02 pm

Roboty doktora Dooma bardzo szybko wykryły intruza. Wejście się otworzyło, a z niego wyszedł mały oddział robotów bojowych. Wiedziały, że inwalida krzywdy im nie zrobi toteż nawet w niego nie celowały, ani nie były gotowe do ataku. Po prostu stały i wydały głos z syntezatorów mowy:
-Kim jesteś i czego szukasz e Castle Doom?
Czekały nieruchomo na reakcję kaleki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto Sty 12, 2016 10:20 pm

-Kim jestem? Nikim.-odparł zdołowany B.J. Zauważył że roboty do niego nie celują. Najwidoczniej nie był groźny dla nich. Ale czemu się dziwić? To już nie był B.J. Z Wojska. To był już B.J. kaleka, ten któremu rzucasz centa i idziesz dalej.-Kiedyś nazywano mnie Joseph Blazkowicz. Przybyłem do Dr.Dooma w interesach.-no cóż, zamek to i zabezpieczenia nieliche. Czekał na odpowiedź robotów. Z drogi, na którą wkracza, nie ma odwrotu. Będzie musiał spełniać rozkazy. Nawet tę nieludzkie. Ale żołnierska była jedynym, na czym się znał. Nie miał wyboru. Albo zginie, albo będzie wykonywał rozkazy. B.J. już dawno wybrał. Nie miał wyboru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Sro Sty 13, 2016 4:30 pm

Wrota zamku otworzyły się przed Josephem i odziałem robotów. Nie było powodów dla których miałby go nie wpuszczać. To tylko kaleka. Kaleka pełen smutku i braku nadzieji. Dr. Doom obserwując to dzięki mocy technopatii niemalże się wzruszył. Roboty zaprowadziły i zaniosły w niektórych momentach B.J przez sporą część zamku. Maszyny zaniosły B.J. do labolatorium technologicznego gdzie Dr. Doom pracował nad nowym napędem w pojazdach...
[Z/t dla Blazkowicza do Labolatorium rozwojowego (katakumby) http://theavengers.forumpolish.com/t980-laboratorium-rozwojowe-katakumby ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Sro Mar 02, 2016 9:25 pm

Dr. Doom dumnie maszerował po murach swej cytadeli. Obserwował z nich całe piękno swej ojczyzny. Góry były cudowne. Było dosyć wcześnie i zza jednej z większych gór powoli wstawało słońce. Był to bardzo majestatyczny widok. Chciałby być kojarzony że słońcem. Słońce jest potężne wielkie, groźne, ale też życiodajne. Gdyby nie jego energia rośliny na ziemi nie mogły przeprowadzać procesu fotosyntezy i większość życia, by po prostu wymarła.  Jedna gwiazda potrafiła zaważyć na życiu miliardów jak nie więcej istnień. Victor miał już okazję podróżować w kosmos, lecz zazwyczaj nie kończyło się to zbyt dobrze. Interwencje nadgorliwego nemezis, czyli Reeda bywały bolesne. Niby człowiek o mocy jedynie rozciągania swojego ciała, ale przyłożyć potrafił. Byli niemalże przyjaciele konkurowali zee sobą na każdym kroku odkąd się poznali na studiach.
Mężczyzna był ciekawy co robi teraz jego córka w instytucie Charlesa Xaviera. O ile po Storm niczego złego się nie spodziewał to niemiłosiernie martwiła to tą biała wiedźma. Nie chciał stracić Rosi. Gdyby był tam Xavier we własnej osobie czułby się pewniej.
Dr. Doom pływał myślami po wielu tematach kiedy słońce już w pełni ukazało swe piękno i "wyszło" zza góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wejście   Czw Mar 03, 2016 1:59 pm

Błogi spokój został zmącony przez ciche, metaliczne i miarowe odgłosy kroków jednego ze sług Dooma. Roboty nie mogły wprawdzie wiedzieć niczego o ostrożności, były jednakże zaprogramowane tak, by jak najmniej przeszkadzać i irytować nagłym pojawieniem się ich, dość porywczego, stwórcę. Postać podobna do tysięcy swoich metalicznych braci, stworzona na podobieństwo zamaskowanego władcy stanęła za nim, po jego lewej stronie, w odległości dwóch kroków.

- Panie. – Jednostka odezwała się i oczekiwała na znak świadczący o tym, że może kontynuować to, z czymkolwiek tutaj przyszła. Część z nich zajmowała się pilnowaniem spokoju na ulicach Latverii i wewnątrz zamku, niektóre służyły za prostych służących lub wykonywały niezbędne prace remontowo-porządkowe. Były jednak też takie, przeznaczone specjalnie do odbierania i przekazywania wiadomości, lecz z racji tego że modele między sobą niewiele się różniły, trudno było postronnemu wiedzieć, czy zbliżający się w jego stronę robot pragnął oprowadzić po włościach, czy zakończyć twój żywot. Ale dla Dooma wystarczyło jedno spojrzenie. To były w końcu jego własne wytwory.

- Dokładnie 2 minuty i 40 sekund temu przez rzadko używaną, zaszyfrowaną linię dotarła do zamku wiadomość, mój Panie. – Doombot kontynuował gdy uzyskał jasny znak, że udzielono mu pozwolenia. – Wiadomość ta dotyczy w skrócie przybycia delegacji organizacji znanej jako Hydra, ostatnio przebywającej głównie w stanie nieaktywnym.
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Czw Mar 03, 2016 5:26 pm

Dr. Doom odwrócił się w stronę robota. Był ciekawy co ta nazistowska organizacja mogła od niego chcieć. W końcu nie codziennie przylatuje do twojego cudownego państwa radości, szczęścia i dostatku banda post-hitlerowskich terrorystów. Cudownie...
Victor trzymał się za maskę i zaczął się zastanawiać co tu począć. Przyjąć a może ostrzelać? Przyjmowanie może się skończyć propozycją nie do odrzuceniu w stylu: oddaj nam swój kraj, albo zażyj arszeniku. Ostrzelanie może zakończyć otwartą wojna z dosyć nowoczesnym wojskiem. To prawda Victor planował otwarty konflikt, ale nie z "potajemną" organizacją, a z Serbią, Chorwacją, Bośnią, Węgrami, Słowacją, Słowenią, Czechami, Rumunią itp. Doom to ambitny człowiek. Zbyt ambitny. Niestety sytuacja nie zawsze jest wygodna i można podjąć odpowiednie czynności. Gdyby właśnie teraz zaatakował rzuciłaby się na niego armia superbohaterów i amerykańskie wprowadzanie demokracji. Nic korzystnego.
-Dajcie im wylądować. Udam się na lądowisko i ich przywitam osobiście. Przygotujcie na wszelki wypadek mały oddział robotów bojowych. Kiedy przybędą?
Europejski dyktator udał się na lądowisko swojej wspaniałej fortecy. Po drodze zaszedł do kilku miejsc, by sprawdzić czy wszystkie systemy działają w razie ataku. Wszystko odpowiednie wyliczył i na lądowisku znalazł się raptem dwie minuty przed lądowaniem.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asher Northwoode

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 02/03/2017

PisanieTemat: Re: Wejście   Sob Mar 04, 2017 7:13 pm

Gdy otrzymał zaproszenie od samego Dooma do Latverii był bardzo zaskoczony delikatnie mówiąc. Otworzyło to przed Asherem nowy wachlarz możliwości. Jeśli uda mu się to dobrze rozegrać może zyskać nie tylko pieniądze, ale i być może potężnego sprzymierzeńca. Musiał odpowiedzieć na jego zaproszenie, nie miał nic do stracenia a mógł zyskać bardzo wiele.

Sama podróż do Latverii była dosyć długa i nużąca. Chłopak wówczas sądził, że najtrudniejszy etap dotarcia do Dooma ma już za sobą. Jednak trochę się w tym mylił. Nie znał kompletnie okolicy, wiedział tylko tyle, że ma szukać wielkiego zamku. Na szczęście zabrał ze sobą mapę, która okazała się bardzo pomocna. Co jakiś czas pytał napotykanych przechodniów o drogę. W końcu po wielu godzinach marszu i błądzenia – udało się.

W oddali Asher zauważył wielki zamek, który dosyć ciężko było przeoczyć. To musiał być ten zamek, raczej mógł on należeć do tylko jednej osoby. Im bardziej zbliżał się tym, tym większe wrażenie robiła na nim ów budowla. Ciekawe jak wygląda w środku – przeszło mu przez myśl. Rudowłosy pokonał już most i zatrzymał się przed potężną bramą zamczyska. Trzeba przyznać jak na razie zapowiadało się całkiem ciekawie. Rozejrzał się dokładnie po okolicy.
- Ciekawe czy jest tu jakiś dzwonek – powiedział dosyć cicho i zaśmiał się pod nosem. Żarty żartami, ale trzeba w końcu jakoś poinformować o swoim przybyciu.
- Halo, jest tu kto?! – wydarł się z całych sił. To był dosyć głupi pomysł, ale niemniej jednak każdy w pobliżu powinien to usłyszeć. No to czekamy na komitet powitalny – pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soleil Van Court

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 26/02/2017

PisanieTemat: Re: Wejście   Sob Mar 04, 2017 9:51 pm

- Nie drzyj się - głos zza pleców Ashera był spokojny, nieco flegmatyczny; zdecydowanie kobiecy i miły dla ucha, miał lekką chrypkę w sobie.
Sol podeszła spokojnie, grzechocząc nieco przy każdym kroku, oglądając sobie uważnie zamek już z daleka. Rudzielca stojącego pod bramą także zresztą.
- Jestem całkiem przekonana, że właściciel doskonale o nas wie, starczy poczekać, hm? - dodała gładko, stając nieopodal - trochę z boku, trochę z tyłu Ashera, tak by móc mieć go na oku.
I zadarła głowę w górę. Kamery, to na pewno. Roboty? Może, aż tak dobrego wzroku nie miała, ale głupstwem ze strony Dooma byłby brak zabezpieczeń. Ba, po nim spodziewała się ich właśnie wielu rodzajów.
Wsunęła ręce do kieszeni i obserwowała to mimowolnego towarzysza w czekaniu(krótkim zapewne), to zamek, który owszem, wrażenie robił. Nasuwał jednak pewne skojarzenia, bo jak wiadomo, istnieje udowodniona korelacja między wielkością zabawek, ego, a wielkością... innych rzeczy.
No.
Tak czy inaczej, czekała, nic więcej nie mówiąc, nie przedstawiając się nawet(cóż za nieuprzejmość)ognistowłosemu.

Kto na nią patrzył, widział, na pierwszy rzut oka, wysoką dziewczynę. No, kobietę właściwie, czasy młodości miała już za sobą, chociaż młodzieńczą świeżość zachowywała z pewnością. Ubrana prosto, aczkowliek nawet elegancko; jasna koszula z lejącego materiału, czarne spodnie i czarne sztyblety, do tego delikatna srebrna biżuteria i błękitna, letnia marynarka.
To wszystko gryzło się zdecydowanie z plecakiem, wojskowym chyba, na oko wypchanym i grzechoczącym cicho przy każdym kroku oraz torbą zarzuconą na ramię, sportową.
Oczywiście, że zabrała swój sprzęt. Chociaż Doom skontaktował się z nią(na początku, trzeba przyznać, myślała, że to żart) zapewniając wszelkie niezbędniki, w tym wygodny transport, to i tak polegała na sobie i swoich rzeczach, a z własną elektroniką rzadko się rozstawała. Dadzą sprzęt? Świetnie.
Nie dadzą? Nie będzie to uprzejme, ale była i na to gotowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Sob Mar 04, 2017 10:20 pm

Wrota się otworzyły. Za nimi stał batalion uzbrojonych po zęby robotów. Na ich przedzie stał Doombot. Stał prosto i dumnie eksponując swoją, wielką i dostojną zbroję.
-Dr. Doom was oczekuje. Podążajcie za mną do środka pałacu, by spotkać resztę waszych współpracowników.
Oddział odwrócił się i zaczął iść w stronę zamku. Szli krótko i im dalej do środka tym mniej robotów szło za nimi. Minęli wiele drzwi, oraz przyjechali windą kilka pięter w dół.
Zt do Laboratorium
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angela Quinn

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 29/10/2016

PisanieTemat: Re: Wejście   Pią Kwi 07, 2017 8:07 pm

Angela powoli kroczyła w kierunku drzwi w jednej ciągnąc za sobą walizkę, w drugiej zaś trzymając na smyczy Sugara. Walizka była średniej wielkości i w kolorze ciemnogranatowym. Była lekko zniszczona, wyglądało to na wynik jednorazowego incydentu. Nie była pewna czy fakt jej przybycia był już znany Doomowi, ale ilość monitoringu tutaj zdecydowanie zwiększała na to szanse. Niepewnie wyciągnęła rękę by zapukać. Trzymała ją w powietrzu przez parę następnych sekund po czym lekko zapukała, następnie zaczekała na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Wejście   Nie Kwi 09, 2017 5:06 pm

Jeden z maszyn Dr. Dooma wyszedł w stronę Angeli i otworzył jej drzwi. Następnie zabrał jej bagaż i poprowadził ją w stronę dalszej części zamku. Nie miał jej nic do powiedzenia. Miał za zadanie zaprowadzić ją wprost do Jego Wysokości Victora Von Dooma. Robot rzucił tylko jedno bardzo krótkie zdanie:
-Proszę za mną.
Następnie wprowadził ją w głąb zamku. Przeszli przez wiele korytarzy, aż doszli do jednego z salonów Dr. Dooma. On sam akurat siedział przy konsoli na bardzo dużym krześle wręcz przypominającym tron. Stukał coś w klawiaturze i innych konsolach przeglądając holograficzne dane. Nawet nie zauważył gdy weszła w towarzystwie maszyny.

z/t do Salonów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3475
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Wejście   Pon Paź 09, 2017 7:03 pm

Minął zaledwie dzień od problemów Dooma z dwojgiem mutantów, gdy do jego zamku zawitał kolejny kłopot. Tym razem pojawił się pod postacią zaledwie jednej osoby - młodej kobiety o krótkich, czarnych włosach i jasnych oczach, z wyglądu raczej przeciętnej, ale przede wszystkim... Znajomej. Joan Nilsen, którą władca niedawno wysłał do lasu wraz z dwójką innych najemników.
Wróciła sama i to bardzo nagle. O dziwo brama się dla niej otworzyła, a wszelkie roboty nie spróbowały jej zaatakować... Ba, nie wzięły jej nawet na celownik. Nic. Kobieta spokojnie wkroczyła na teren twierdzy, a komputery nie odnotowały jej obecności przez połączenie z mechanicznymi strażnikami czy z kamerami, w związku z czym nie podniosły alarmu. Doom zapewne wiedział, że była technopatką - ale na pewno nie na takim poziomie, aby jednocześnie kontrolować to wszystko... Więc coś tutaj nie pasowało. Mimo to mężczyzna otrzymał informację od jednego ze swoich robotów, że przy wejściu czekał na niego gość - czyli nie ukrywała się przed nim.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście   

Powrót do góry Go down
 
Wejście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Brama wejściowa
» Główne wejście do parku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Latveria :: Doomstadt :: Castle Doom-
Skocz do: