Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Sro Wrz 18, 2013 3:59 pm

Część centralna budynku zajęta jest właśnie przez przestronny pokój w którym z powodzeniem można urządzać polityczne, acz nie tylko, bankiety. Zaplecze, duża kuchnia z pracownikami zarówno Latveriańskimi jak i robotami oraz spiżarnia mogły spokojnie wyżywić dużą grupę ludzi. Obok galeria sztuki ze starannie wyselekcjonowanymi przez Dooma obrazami, którą ciągle w wolnych chwilach powiększa. A praktycznie dookoła mnóstwo pokoi - istny labirynt. Przypominają te hotelowe, urządzone skromnie i "przyszłościowo". W każdym oczywiście mikro-kamery oraz każdy nadzorowany przez osobistego robota, który pilnuje gości oraz by niczego im nie brakowało.



Ostatnio zmieniony przez Victor von Doom dnia Pon Mar 06, 2017 4:53 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Lis 08, 2015 9:15 pm

Dr. Doom podążył z swoją towarzyszką do jednego z salonów. Wciąż stała w nim pusty obraz czekający, by coś na nim namalować. Podszedł do wielkiej sofy i usiadł na niej wskazując ręką, by Amora zrobiła to samo. Kiedy już się usadowili powrócił do mówienia:
- A więc nieznajomo co Cię sprowadza do mojego małego państwa? Pragnę przypomnieć Moja Droga, że wciąż nie znam twego imienia, ani nawet pseudonimu "artystycznego" .
Słowa Moja Droga zostały dość mocno zakcentowane, przez Victora. Sam dokońca nie wiedział po co to zrobił. Głeboko westchnął zastanawiając się do czego ma doprowadzić to spotkanie. Pytanie wciąż go męczyło i miał ochotę po prostu wycisnąć tą informację siłą z kobiety. Po chwili podszedł robot i zapytał się obojga siedzących na kanapie czy chcą się czegoś napić. Dr. Doom odpowiedział krótko i stanowczo:
-Nie. Może ty chcesz się napić? Szampan, herbata, kawa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Lis 15, 2015 1:54 pm

Nie śpieszyła się zbytnio. Powoli przechadzała się korytarzami kołysząc biodrami i podziwiając dzieła sztuki wywieszone po drodze. Całkiem ekskluzywna i precyzyjnie wyselekcjonowana kolekcja. Nie, żeby szczególnie robiła na Amorze wrażenie, ale jak na ludzkie standardy to nie była byle czym. Na chwilę tylko jej wzrok zatrzymał się na białym płótnie. Dosłownie na chwilę, zaraz wróciła spojrzeniem na Dooma.
- Malujesz? – spytała dalej drocząc się poprzez przedłużanie odpowiedzi na jego pytania, po czym wygodnie usiadła na kanapie zakładając obscenicznie noga na nogę. Choć, chyba cały efekt perwersyjności psuły rajstopy (albo leginsy, nie jestem pewna).
- Tak po prawdzie? Wiele o tobie słyszałam, Viktorze. – a się spoufala, już po imieniu mówi bezczelna. – Całkiem niezła renoma… Wysoka technologia, w tym pokaźne ilości broni czy taniej siły w postaci robotów. Własne, samowystarczalne państwo, zamek… pewnie sporo pieniędzy? Ale… nadal tego wszystkiego mogłoby być więcej? – dodała na sam koniec zostawiając nutkę tajemniczości, pytanie do zastanowienia się. Nie dopowiedziała jednak, co dokładnie ma na myśli, dała mu tylko chwilkę do namysłu i znów otworzyła usta.
- Enchantress. Mów mi Enchantress. – mogłaby się przedstawić jakimś zmyślnym imieniem, którego używała wśród Midgardczyków, ale określenie „pseudonimu artystycznego” przypadło jej do gustu, więc pozwoliła sobie na użycie go. A czemu nie po prostu Amora? Czasami lepiej trzymać niektóre sztuczki dla siebie. Doom nie był byle jakim chłopakiem z baru, który miał być na jedną noc dla małej rozrywki. Tutaj gra rozgrywała się o spore sumy.
- Zostawię szampan na koniec rozmowy, teraz wystarczy sok pomarańczowy. – zażyczyła sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pon Lis 16, 2015 10:09 pm

Dr. Doom przygladał się z wielką uwagą pięknej nieznajomej. Każdy jej ruch wydawał się coraz bardziej atrakcyjny. Sprawiał, że serce Victora biło szybciej. Lecz jej słowa nieco go studziły i mu nie odpowiadały. Na jej lakońskie pytanie odpowiedział równie szybko zwięźle i na temat:
-Tak. Param się tą sztuką.
Poczekał, aż Amora zacznie mówić dalej i powrócił do słuchania jej pięknego głosu. Pięknego głosu, który niósł słowa nie podobające się jego osobie. Złe opisanie, a może naeet krytyka jego boskiego zarządzania i jeszcze cudowniejszej ojczyzny! Jak śmiała tak obrażać gospodarza. Gdyby Dr. Doom nie był tak zajęty oglądaniem jej pięknego lica, to by je rozkwasił na powiedzeniowe "kwaśne jabłko". Jedyne chyba co mu się spodobało to, że raczyła się przedstawić i jej imię. Wskazywało na to, że jest powiązana z zaklęciami tak jak jego matka... Była szansa, że pomoże ona mu ją uwolnić. Zażenowała go też odmowa przyjęcia trunku. Rozmowa z osobą pod jego wpływem, a która niechciała nic mówić byłaby dużo łatwiejsza. Dr. Doom zaczął mówić:
-Jest pewien powód dla, którego moje państwo w tej chwili ma taką mała granicę. Mógłbym je rozszerzyć. Ba! Nawet moim następnym planem jest podbicie sąsiadujacych ze mną krajów takich jak Węgry i Serbia. Tym powodem jest...
W pół słowa otworzyły się drzwi, a zza nich wyszedł android niosący jego córkę. Dr. Doom wstał z kanapy i podszedł do śpiacej dziewczyny na rękach Doombota. Pogłaskął jej lico jedną ręką poczym powiedział:
-Ona jest tym powodem. Moja córka, Rosalie von Doom. Byłem zajęty tropieniem jej śladów i próba odbicia jej z rąk moich wrogów. Rozumiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pon Lis 16, 2015 10:21 pm

Nie wiedziała nawet kiedy dotarli na miejsce. Zmęczona była niesłychanie a niestety przemęczenie u niej równało się z przysłowiem "śpi jak zabity". Oj bardzo to pasowało obecnie do śpiącej Rosi w końcu nic dziwnego pierwszy raz od długiego czasu mogła się wyspać na czymś innym niż twarde podłoże jakie miała do dyspozycji. Przeciągnęła się jeszcze by już po chwili stracić całkiem orientację w czasie bo o terenie niema co mówić. Spała by dalej gdyby nie głosy, gdzieś w jej podświadomości, a może to tylko takie złudzenie, jednak nie, słyszała doskonale głos Victora. Jednak nadal przemęczenie niemal błagało niemo by nie otwierała oczu, by nadal tkwiła w błogiej nieświadomości snu, by nadal oddawała się posłusznie Morfeuszowi. Jednak niestety niema tak dobrze, wiedziała że w końcu trzeba otworzyć oczy choć z chęcią by poudawała jeszcze ale nie umiała tak, wszystko wszystkim ale nie jest aż tak dobrą aktorką i nie umiała oszukiwać jeśli nie potrzebowała. Otworzyła powoli oczy czując dotyk na policzku. Jej wielkie oczęta zaczęły bacznie mierzyć osoby dookoła niej. Jakaś kobieta, oraz ojciec. Spojrzała niepewnie na Victora a potem na nieznajoma. Nie odezwała się, bo uznała, że niema takiej potrzeby. W końcu nie znała tutaj nikogo prócz ojca, którego w prawdzie też do końca nie znała bo ciężko jest by poznać kogoś w ciągu kilku godzin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Lis 22, 2015 1:11 pm

Mogłaby być milsza, słodziutka i prawić mu komplementy na prawo i lewo. Ale prawdę powiedziawszy, Amora rzadko kiedy tak nisko upada. Wszakże to ona ma być wielbiona, komplementowana, chwalona. Zwłaszcza przez mężczyznę. O ile Doom mężczyzną był. Wiecie, różnie to w świecie bywa, a tak naprawdę widzi się tylko kawałek stali, który po prostu otacza sylwetkę człowieka.
Po za tym, niektórym, dziewczyna z pazurem i trudno dostępna podoba się bardziej, nie?
Nie miała na celu bynajmniej go obrazić. Wręcz przeciwnie. Po prostu podrzuciła mu pomysł, że to królestwo mogłoby być po prostu… większe! Dokładnie tak. On by zyskał, ona by zyskała, świat też by zyskał. No… Można polemizować z tym „świat by zyskał”, ale to tylko jakby się było bohaterem, albo maniakiem, co sam chce zdobyć władze na Ziemi, czy coś tam.
Amora miała zawsze własne widzi mi się. Wszakże jest kobietą z charakterem, która ma własne zdanie (i humorki). A skoro miała ochotę na sok, sok zamówiła. Jeśli robocik Dooma nie spełni jej woli, to zdecydowanie trochę się zawiedzie na tej „wspaniałej władzy i samowystarczalności” Latverii.
Na wspomnienie o rozszerzeniu granic owego kraju aż nawet przybrała pozę słuchaczki. To było ciekawe, wszakże Doom miał wszystko, co było mu potrzebne do przejęcia okolicznych krajów. Bałkany chyba nie byłyby takie trudne do podbicia, prawda? No dobrze... Midgardczycy uwzięli się na jakieś dziwne organizacje pomocy międzypaństwowej. Są jeszcze bohaterowie. To trochę utrudnia sprawę, ale jak się przeprowadzi ładny blitzkrieg, to nikt nie zdąży pisnąć, o!
No dobrze, Amora strategiem wojennym nie jest, i trudno pojąć jej tutejsze uzbrojenie, wiec o przeprowadzaniu wojny najmniej powinna się wypowiadać.
- Uwielbiam Tokaj i Rakije. – oznajmiła rozbawiona na wspomnienie o podbiciu Serbii i Węgier. Tak, już planuje się wkręcić w te władze na świecie!
Tak bardzo chciała poznać powód, a tu przerywanie w pół zdania? To okrutne, nie godzi się! Jak to tak? Odprowadziła wzrokiem Dooma i dopiero wtedy jej wzrok spoczął na córce dyktatora. Skrzywiła się nieznacznie maskując to uśmiechem. Cudownie, jakiś bachor. Omotać Victora będzie łatwo, a co jeśli ta mała będzie sprawiała problemy.
Zaraz jednak najlepiej jak umiała wzruszyła się.
- Nie wiedziałam… - położyła dłoń na swym sercu i rozchyliła lekko usteczka. Niczym przy oglądaniu romansideł… Jej oczy zaraz zabłyszczały, więc zatrzepotała rzęsami.
- To takie kochane. Poświęciłeś wszystko dla własnej córki. Och, ile ja bym dała by mieć kogoś, kto tak mocno mnie kocha. – podniosła się i z delikatnym uśmiechem i podeszła kilka kroków. Nie za blisko. Może by nie spłoszyć Rosalie? A może by nie musieć patrzeć na słodkie lico, co by nie wydrapać tych dużych oczu szatynki? – Ludzie bywają teraz tacy okrutni… - powiedziała ta, co wykorzystuje ludzi i chce wojny w Europie i na świecie. Zwróciła się zaraz do dziewczyny, która otworzyła swoje ślepia. – Nie bój się mnie. – powiedziała najsłodziej jak mogłaby powiedzieć matka, nawet, jeśli pewnie z wyglądu prędzej by przypominała starszą siostrę młodocianej córeczki tatusia. – Milo cię poznać, Rosalie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Lis 22, 2015 5:29 pm

Dr. Doom zabrał rękę z policzka Rosalie. Zachowanie nieznajomej było specyficzne. Najpierw się czepiała prawie każdej rzeczy jakiej się da, a na widok córki zmieniła nastawienie. Enchantress nie przedstawiła się jego córce. To wszystko było dosyć nie zrozumiałe... Kobiety. Tak wielki geniusz, a ich chyba nigdy nie zrozumie. Może to nawet lepiej. Podniósł głowę i zwrócił się do robota:
-Zanieś Rosalie do jej nowego pokoju. Niech wyśpi się na normalnym łóżku. Kiedy wstanie masz ją oprowadzić po całym zamku i podać wszelkie jedzenie, bądź inne rzeczy jakie będzie chciała.
Następnie znów powrócił wzrokiem do córki i powiedział:
-Dobranoc, skarbie.
To kłamanie było dla niego już niemal naturalne. Bardzo szybko przyzwyczaił się do nowego członka rodziny. Traktował Rosalie jak prawdziwą córkę. Gdyby takową posiadał. Wciąż nie wiedział co konkretnie chce od niego nieznajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Lis 22, 2015 8:12 pm

Co się u diabła działo, dopiero co ocknęła się a oni tutaj sobie rozmawiają w dobre. Coś tutaj jest nie tak. Uniosła zaspane oczy na kobietę, która nie wiedzieć czemu po prostu nie podobała się dziewczynie. Oj coś w jej głowie aż krzyczało by uważać na tą całą Amorę, jednak musiała najpierw się upewnić co do niej by móc oskarżać czy oceniać. Na jej słowa uniosła wzrok przyglądając się jej w milczeniu. W pierwszej chwili wyglądało to jakby się jej przyglądała jednak nie do końca tak było. W głowie młodej dziewczyny wiele rzeczy się kotłowało z pytaniami, które chciała zadać, a których nie ujawniła.
- Ludzie, ludzie to stworzenia zagubione, które za przetrwanie gotowi są zrobić wszystko.
Dodała mając zamiar chronić ten rodzaj osobników. Jakby nie było była ciągle ich częścią. Na czułe słowa kobiety tylko uniosła brew i lekko się uśmiechnęła.
- Wcale się Pani nie boję. Mnie by było również miło, gdybym poznała Pani imię.
Dodała z nutką uśmiechu na ustach. Nie miała zamiaru dać się spławić tak szybko. Jednak niestety ojciec i jego zdecydowany głos wytrącił ją nieco z rezonu i tylko skinęła głową.
- Dobranoc tato. Jednak mam nadzieję, że znajdziesz dla mnie chwilę czasu.
Dodała nim została wyprowadzona do pokoju. Oj to nie koniec, czuła że nie raz i nie dwa się spotka jeszcze z kobietą. A wtedy sobie na "spokojnie" pomówią oj pomówią nie raz i nie dwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Lis 22, 2015 10:04 pm

NIE! Nie będzie przedstawiała się randomowej dziewczynce z ulicy, którą Doom łaskawie nazwał córką. A tak na poważnie. Czemu ma się niby teraz jej przedstawiać? Na chwilę obecną Amora jest dla niej tylko nieznajomą, gościem JEJ OJCA, a nie jej. A dla Amory zaś, nic ona obecnie nie znaczy. Nie nadaje się do niczego.
To tylko gra, każdy jest aktorem, tylko, że każde układa plan zdarzeń pod siebie. Dla Amory liczy się tylko to by się zabawić, i przy okazji zostać panią świata. Co to by w ogóle było? Przedstawiać się dziewczynie wiszącej na ramionach robota? Żałosne. A starała się być miła dla samego faktu, że wolała mieć rzecz, przez którą bardziej zyska serce Dooma. Najwyraźniej nie wyszło.
Smarkata dziewczynka wypowiadała się wyrzucając bezmyślnie słowa. Nie zdawała sobie sprawy nawet z tego, co mówią, a rzecz jasna wiedziała najlepiej.
- Zwłaszcza ci, którzy cię przetrzymywali. – powiedziała lekkim tonem na w poły zdając sobie sprawę jak wrednie to brzmi, ale chociaż było z sensem i najpewniej minimalnie wyjaśniało dziewczynce, o czym dorośli rozmawiali. No chyba, ze trafiła na masochistkę, z syndromem sztokholmskim, która i tak uważała, że nawet jej oprawca nie jest zły. Och, chyba by się porzygała od takiej słodyczy. Jak podbijać świat z taką córeczką by było? Spojrzała na Dooma. – Mam nadzieję, ze ich nie zabiłeś. Wszakże słyszałeś własna córkę, ludzie to stworzenia zagubione. – wredoty ciąg dalszy, ale jej słodki głos oddalał te myśl jak najdalej. Wewnątrz była po prostu rozbawiona.
Odwróciła się do Rosalie z uśmiechem. Imię, jakieś ładne imię. Czym teraz się posługiwała? Już nie pamięta. Uch, znów musi jakieś znaleźć. Nie ważne jakie… znaczy, pomijając fakt, ze musi być ładne. Tak, musi być ładne, to najważniejszy wymóg.
- Może przy następnym spotkaniu, dobranoc~- rzuciła za dziewczyną, w głębi duszy ciesząc się, ze Doom tak szybko się jej pozbył. Niepotrzebne obciążenie, zwłaszcza teraz.
Sprawa rysowała się tak, Rosalie nie ufała Amorze z powodu „przeczucia”, a Amora miała Rosalie za przeszkodę w swoim planie do dominacji nad światem. Nie dała jednak żadna po sobie poznać tych uczuć, jakie naprawdę żywi do drugiej kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pon Lis 23, 2015 3:40 pm

Dr. Doom był coraz bardziej zszokowany całą sytuacją. Co ona wygadywała. To było dosyć przerażające. Następnie to skierwanie do niego "że ich nie zabiłeś". W jednej chwili przez głowe przeszły mu wszystkei twarze osób, które zginęły z jego powodu... Ojciec, Valeria, żołnierze na usługach dyktatora, Romowie, którzy za nim podążyli podczas rebelii. Tyle ludzkiego cierpienia. Victor poczuł lekki wyrzut sumienia, który szybko został zatuszowany wewnętrzą pychą i żądzą władzy: "Większość z nich nie zasługiwało na życie w nowym lepszym, świecie, który stworzysz. Najważniejszy jestem ja! Wielki Victor von Doom!" Chwilowo ból odszedł po stracie bliskich, ale w głebi serca, wciąż czuł ból. Kiedy Doombot odszedł z Rosalie na rękach odwrócił się do Amory i powiedział:
-A więc pani Enchantress na czym skończyliśmy?
Powiedział dosyć smutnym i melancholijnym głosem przez wspomnienia wywołane słowami kobiet. Usiadł znowu na rozległej kanapie i podparł głowę ręka w pozie myśliciela.

Po pierwsze - zmniejsz podpis zgodnie z regulaminem. Po drugie - to do Ciebie i Rosalie jednocześnie: pamiętajcie o wstawianiu [z/t] przy wychodzeniu albo wyprowadzaniu kogoś z tematu.
~ Loki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pon Lis 30, 2015 4:09 pm

- Na tym, że lubię tokaj i rakije- rzuciła lekko natychmiast zmieniając temat. Czy lubiła te trunki tak naprawdę? Wino jak wino, a nalewka… Cóż, jeśli smakowa to całkiem dobra, ale nie w za dużych ilościach. Amora nie była osobą, która lubiła tracić kontrole, nawet z własnej inicjatywy. Choć tyle dobrego, że jako Asynja miała nieco mocniejszą głowę do trunków śmiertelników.
Jednak zachowanie Dooma nie umknęło jej uwadze. Niby widoczność mimiki jego twarzy jest ograniczona, ale oczy są zwierciadłem duszy i smutek, jaki w nich zagościł podpowiadał Amorze, że jej gospodarz ma jakieś sumienie. A ton jego głosu całkowicie ją w tym utwierdził. A to nie dobrze. Sumienie dość mocno wpływa na wydajność podbojów. Człowiek zawsze stać się może przez niego miękki, może zdradzić. Krótko mówiąc sumienie jest po prostu uciążliwe i niepotrzebne.
No chyba, że to akurat ona jest w tarapatach i ktoś MUSI mieć sumienie, aby jej pomóc, albo by jej nie zabić. Wtedy to, co innego.
Na szczęście spojrzenie dyktatora zaraz stało się ostre i pewne siebie. Cóż, przynajmniej te przebłyski człowieczeństwa nie są aż tak silne by pozbawić Dooma możliwości myślenia o wyższych celach.
- Skoro masz już swoją ukochaną córkę całą i bezpieczną… masz jakieś plany? Chęci to bardzo dużo, ale mogą okazać się niewystarczające. Choć… głupia ja~- podeszła do niego i nachyliła się gładząc jego pierś i patrząc mu w oczy. - Ktoś tak wybitnie inteligentny jak ty, pewnie ma już kilka genialnych planów jak opanować świat w jeden dzień. - powiedziała najbardziej zmysłowym głosem, na jaki było ją stać i nieco przygryzła dolną wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pon Lis 30, 2015 9:46 pm

Dr. Doom był szczerze zszokowany. Kilka zbereźnych myśli z tajemniczną nieznajomą przemknęło mu przez myśl, ale nie w tak szybki i śmiały sposób. Nie wiedział co czynić. Kiedy ostatnio zalecała się do niego piękna blondynka to skręcił jej kark... Ale to było dawno na studiach. Był świeżo po stracie Valerii. Jego wewnętrzne demony walczyły ze sobą. Tak piękna kobieta, aż się prosiła w tej chwili o pocałunek. Ale znając życie gdyby zdjął maskę uciekła, by z piskiem. Victor był zbyt oszpecony, by jakąkolwiek mogła interesować jego osoba. Inny demon szeptał mu do ucha: "zabij ją, zabij ją, zbliżyła się, naruszyła twoją świętą przestrzeń!" Przez krótszą chwile w Victorze kotłowały się emocje.. Zakłopotanie, porządanie, gniew, lęk to wszystko było stresujące. Myśl o tym, że wciąż nic nie wie o nieznajomej było denerwujące. Podniósł jej rękę spoczywającą na jego piersi i podniósł ją w górę do maski. Powiedział zimnym głosem:
- Czy wiesz co się znajduję za tą maską? Cierpienie. Nie jesteś gotowa zobaczyć mojego oblicza. Nikt nie jest!
Wstał gwałtownie odwrócony do Enchantress plecami. Nie wiedział co robi. Zapanowały nad nim emocje. Wspomnienia bolały, ale coś szeptało w jego głowie, że może znaleźć ukojenie w ramionach pięknej damy. Był rozdarty. Zachwiany głosem powiedział:
-Nic nie rozumiesz. Nie możesz zrozumieć. Ja też nie mogę zrozumieć dlaczego dziwna, piękna i zarozumiała kobieta narusza teren mojego zamku i pragnie słuchać o moich dokonaniach i tym podobnym. Nie jesteś reporterką. Reporterka nie pozwoliłaby na takie zbliżenie. Reporterka nie wyłaczyłaby dział i robotów!
Na słowo robotów zza kolumn wylazły cztery Doomboty doskonale odwzorowujące Dr. Dooma.
Robiły one powolne kroki w kierunku swojego pana.
Victor kontynuował tyrade:
-Nie byłabyś nawet wstanie odróżnić mnie od nich. Skąd wiesz czy nie dotknęłaś w tej chwili sytetyka? Nie wiem nic o tobie. Nie rozumiem Twojego postępowania. Zjawiasz się tu bez konkretów i jeszcze kręcisz. Gdybyś się od razu przedstawiła i powiedziała panno Enchantress wszystko o sobie to bym jeszcze zrozumiał. Ostatnia kobieta, która ze mną flirtowała straciła życie. Ostatni gość, który zapukał w mury mej cytadeli również. Przedstaw mi powody dla których ty masz przeżyć? Gdybym Cię znał możliwe, że z chęcią odpowiedziałbym na twoje sugestie jakie mi dajesz, ale wiem o tobie nic! Jesteś mi obca Enchantress. Daj mi powody dla których miałbym Ci zaufać, albo nie dezintegrować!
Wciąż był do niej odwrócony plecami i załamywał mu się głos. Może trochę zdarł gardło od krzyku. Potrzebował pomocy. Potrzebował spokoju. Najlepiej u jakiegoś psychoterapeuty. To mogłoby mu pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Czw Gru 10, 2015 1:14 pm

Czy powinna się bać? Gdyby była zwykłą śmiertelniczką najpewniej jej zachowanie byłoby czystym szaleństwem, głupotą. Ale Amora nie była zwykła, nie była jak inne kobiety. Miała ukrytego asa w rękawie- magie. Nawet, jeśli jej dar przekonywania mężczyzn do swojej osoby by zawiódł, posiadała jeszcze całą masę innych zaklęć pomocnych przy ucieczce lub zneutralizowaniu dyktatora i jego zabawek. Na razie jednak stawia tylko na swoją urodę, która w sumie rzadko kiedy zawodziła.
Na jego słowa nie była zdziwiona. Gorycz wylewająca się z Dooma aż raziła po oczach. Smutna, ba, tragiczna przeszłość wciąż go dręczyła? Wzruszające… Pozwoliła mu jednak dalej mówić. Maniacy często, gdy zaczynają mówić, to nie lubią, aby im przerywać. Skąd ona to zna?
Odwróciła się by móc śledzić jego postać, a jej mina wykazywała tylko zafascynowanie. Czy szczere? Trochę. Zdecydowanie nawet bardzo. To był idealny kandydat do wykorzystania, zmanipulowania i dostania to, czego zechce. A fakt, ze był nieufny tylko bardziej ją nakręcał. Nie był byle baranem, a ona mimo wszystko lubiła wyzwania.
Usiadła sobie spokojnie na fotelu, na którym przed chwilą siedział Doom i założyła noga na nogę zamyśliła się i wzrokiem przejechała po robotach jakby się zastanawiała nad czymś. Rzecz jasna pozwoliła mu skończyć, ale jeszcze w jakiś czas po tym milczała jakby się zastanawiając, lub raczej denerwując gospodarza niepewnością jeszcze bardziej. Z czego zdecydowanie obie wersje były prawdziwe. Amora musiała zastanowić się, co może powiedzieć, a czego nie. A po za tym… denerwowanie dyktatora chyba sprawiało jej niezła frajdę.
- Powiedzmy… że mam dar. Nie byle jakiś tam dar, nie żadna mutacja. Po prostu… jestem magiczna~ - powiedziała rozbawiona mówiąc szczerą prawdę. Na udowodnienie tezy zrobiła gest dłonią i kieliszek, z którego piła po prostu do niej podleciał. Znów zostawiła Dooma w niepewności popijając napój. Odstawiła go i kontynuowała. – Chwilowo nie mam konkretów. To po prostu chęci, które można próbować realizować. A ja mam obecnie chęć zostania twoją dobrą wróżką, Victorze – dodała wskazując na niego – Więc uznaj to za swój szczęśliwy dzień, bo wcale nie jest zwyczajną śmiertelniczką. – zaśmiała się i podniosła – Tajemnica bywa jeszcze bardziej ekscytująca, kusząca, zabawna! A dowiedzenie się wszystkiego wprost jest analogicznie nudne. No i życie nigdy nie daje nic na talerzu, prawda? – rozgląda się po murach, warto zapamiętać miejsce jakby chciała się znów tu pojawić. Zaraz jednak skupiła wzrok na nim uśmiechając się tylko, niby milo, acz było w jej zachowaniu coś bezczelnego. Może to, ze on jej groził, a ona nadal jakoś unikała konkretów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Czw Gru 10, 2015 1:49 pm

Doom odwrócił się twarzą w stronę Asgardianki po dłuższej chwili ciszy. Myślał, że już sobię poszła. Od tych wszystkich przeżyć, emocji itp głowa go rozbolała. Amora patrzyła się na roboty i... milczała. Nie był pewien o co chodzi w tej sytuacji. Czy on jest głupi? Enchantress jest głupia? A może to on się upił i tego nie pamięta? To dziwne. Słowa wypowiedziane przez Enchantress go jeszcze bardziej wprowadziły w konsternację. Płakać, wydać rozkaz zabicia, czy śmiać się? To wszystko były bardzo trafne pytanie. Powiedział cicho:
-Dr. Doom i magiczna dziewczynka... Doprawdy taki tandem brzmi dumnie. Jestem Victor von Doom. Król Latverii. Dyktator, Morderca i co najgorsze Polityk. Czemu piękna czarodziejka chciałaby mi pomóc? Temu którego nikt nie może ufać i jest narówni żądny krwi i władzy co Joseph Stalin, albo Adolf Hitler. Wszyscy uważają mnie za tego złego. Ja chcę tylko zjednoczyć ludzkość pod moim sztandarem. Uchronić ich przed nimi samymi. Przed ich niezmienną głupotą. A ty chcesz być moją przysłowiową "matką chrzestną " z bajek takich jak Kopciuszek. Wytłumacz mi to.
Skrzyżował ręce na piersi i patrzył na damulkę siedzącą w jednym z jego foteli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Czw Gru 10, 2015 4:21 pm

Asynja skrzywiła się. Co, jak co, ale określenie jej słowem „dziewczynka” uwłaczało jej i daleko mijało się z prawdą. Miała bowiem na swoim koncie lat dużo więcej jak sam Doom. Nie żeby się przyznawała do tego ile zim w rzeczywistości przeżyła, no ale dziewczynką nie była na pewno! Szkołę skończyła już dawno, z wyróżnieniem. Przynajmniej u nauczycieli, którzy byli mężczyznami… Ekhm, ale nie o tym mowa.
- Nie jestem byle „dziewczynką” z podstawówki, Doktorze Doom. – powiedziała stanowczo zwracając się grzeczniejszą i kulturalniejszą formą, którą w sumie powinna używać od samego początku rozmowy. Niemniej te słowa musiała sprostować od razu, nad resztą zastanowiła się, a jako, że jest kobietą, było to błyskawiczne myślenie. – Nikomu nie można ufać, doktorze Doom. Jeśli umiesz liczyć, licz zawsze na siebie, tego się nauczyłam. Ale! Nikt nie mówił, że w niektórych przypadkach nie możesz się wesprzeć na kimś. Kiedy kogoś łączy jeden cel, zaufanie nie ma nic do tego, że obie osoby zrobią to, co trzeba by zyskać to, co chcą. – do czego zmierzała Amora? Co chodziło jej po głowie? Zostawiała jak na razie same pytania.
- Szczerze? Jestem tylko materialistką, uwielbiam świecidełka. Ale, co do ciebie, doktorze Doom, nie szukam tylko osoby do spełnienia moich zachcianek. Podoba mi się twój cel, ale do realizacji go musiałbyś się pozbyć tych samych osób, których pozbyć chce się ja.– oho, przechodzimy do sedna sprawy. – Chce zniszczyć Avengersów. – dodała szeptem. - A ty, prędzej czy później będziesz musiał się z nimi zmierzyć, ze swoimi planami.
Nie dala mu jednak czasu do zastanowienia się. Nie teraz chciała odpowiedzi. Obróciła się wokół własnej osi.
- Dobrze się zastanów czy chcesz skorzystać z tej oferty, Kopciuszku. – zakpiła odnosząc się do jego słów, że została „matką chrzestna”. – Daje trochę więcej jak ładną karoce i sukienkę. – wyciągnęła dłoń do Doombotów i z łatwością je uniosła ciskając o ścianę jak zabawki – Au revoir, Wiktorze! – kolejny zgrabny ruch dłońmi i dziewczyna dosłownie zniknęła w zielonym dymie.

ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Czw Gru 10, 2015 8:39 pm

Dr. Doom ucieszył się, że tajemnicza kobieta nie okazała się głupiutką iluzjonistką myślącą: Odmienie jego mroczne serduszko i zostane królową Latverii. Bardzo go to ucieszyło. Ta demonstracja siły na szczęście i tak dużo nie zrobiła Doombototom. W końcu potężny pancerz z stopu tytanu. Mało co potrafiło to chociażby zarysować. Był dumny ze swoich dzieł. Jak zwykle zresztą. Skupił się na ostatnich słowach blondynki po czym krótko odpowiedział:
- Daswidania, Enchantress.
Zirytował go trochę złe wypowiedzenia jego imienia, ale gorsze rzeczy już z strony tej warchołki przeżył. Po zakończonej rozmowie udał się na kilka drzemek przerywanymi nadzorowaniem robotów i przygotowaniem inwazji na Rumunię i Transylwanię. Po dłuższym czasie udał się do pokoju swojej córki, by ją obudzić i z nią porozmawiać i zacieśnić więzi. Może zacząć jej pierwsze treningi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Czw Gru 10, 2015 8:57 pm

Nie spała już od jakiegoś czasu i tylko czatowała dosłownie. Gdy tylko dostrzegła, że tamta kobieta opuściła pokój w którym jeszcze chwilę temu była z jej ojcem ruszyła by pozwiedzać miejsce w którym się znalazła. Gdy w końcu wracała dostrzegła jak ojciec kroczy w stronę pokoju. Podeszła bliżej z delikatnym uśmiechem.
- Idziesz do mnie tato?
Zapytała przyglądając się mu z ciekawością.
- Mam nadzieję, że nie przeszkodziłam Wam za bardzo w rozmowach, w ogóle jak to się stało...no wiesz.
Zapytała nie do końca wiedząc czemu ona znalazła się w ramionach Doombota a on stał jakby nigdy nic z kobietą, której imienia do teraz nie poznała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pią Gru 11, 2015 11:51 am

Victor von Doom szedł przez korytarz w stronę pokoju swojej córki. Gdy był już prawie na miejscu wybiegła przed niego i się przywitała. To było dość interesujące, że odpowiedni sen i spokój potrafił tak wpłynać na dziewczynę. Z żadności mordu i niestabilności psychicznej na spokojną rezolutność. Dr. Doom odpowiedział krótko:
-Tak. Szedłem. Jak się podoba nowy dom?
Poczekał chwilę na odpowiedź, a następnie kontynuował dialog:
-Nie martw się
Nie przeszkodziłaś. Nawet zbytnio kim jest ta kobieto i zbytnio mi na tym nie zależy...

Były to dość nagięte słowo, bo Enchantress bardzo go intrygowała. Próbował znaleźć o niej informacje w archiwach S.H.I.E.L.D. i Pentagonu:
-Chcesz się udać na wycieczkę do Ameryki? Mam tam do załatwienia kilka spraw, a tobie przydałoby się poznać kilku zwyczainych ludzi, albo mutantów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pią Gru 11, 2015 3:55 pm

Coś jej tutaj się stanowczo nie podobało. Przebywając nie powiedziała kim jest a mimo to spędziła tutaj dość...długi czas. To dało do myślenia młodej Ros i gdyby nie dalsze słowa ojca pewnie zaczęłaby poszukiwania na własną rękę i pewnie na nic by się to zdało bo jakoś na razie mało co zapamiętała no ale. Oj nie myśl tatku, że ze stała się grzeczną i ułożoną bo naprawdę się przeliczysz. W końcu cicha woda brzegi rwie...
- Z przyjemnością.
Uśmiechnęła się delikatnie miała chęci poznać nie tylko takich jak ona, ale w ogóle chciała poznać otoczenie w jakie teraz przyszło jej wkroczyć.
- Jeśli chcesz znać moje zdanie, to nie podoba mi się ta kobieta. Jest...hm...za bardzo skryta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pią Gru 11, 2015 4:57 pm

Razem z córką szli w kierunku samolotu powoli. Nie było po co się śpieszyć. Potężne źródła energii nóg raczej nie mają... Raczej. Słuchaj jej i zastanawiał się od kogo może się nauczyć kontrolowania mocy... Największą praktykę w takich naukach mają X-Meni więc im podeśle córkę na kilka godzin. Kiedy on będzie wydobywał tajemnicze źródło energii. Kontynuował mało poważny dialog z nastolatką:
-Rosie, stwierdzasz oczywistości. Jestem Victor von Doom. Jeden z największych umysłów tych czasów i takich rzeczy miałbym nie zauważyć?
Zapytał nie oczekując odpowiedzi na takie banalne pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pią Gru 11, 2015 5:20 pm

Nie odezwała się ani słowem zastanawiając się w prawdzie co Victor jest taki w nie sosie. Czyżby tylko powłoka spokojnego i cierpliwego człowieka była maską jaką widziała. Poza tym, kogo tak na prawdę widziała kilka godzin temu gdy zabrał ją ze sobą. Po prostu w milczeniu szła u jego boku starając się jakoś zrozumieć to co się w prawdzie dzieje dookoła niej. W co ona wdepnęła. Gdzieś w niej zaczęło się kotłować wiele myśli i niepewności. Poczuła stres, a to bardzo źle na nią działało. Miała nadzieję, że wszystko się wyjaśni jak tylko dotrą na miejsce.
- Przepraszam.
Wydukała tylko zaciskając zdenerwowana pięści. Co u licha się działo, nigdy nikogo się nie bała. A ten człowiek sprawiał, że czuła się nieco niepewnie. Zresztą co dziwnego, była tyle czasu wyśmiewana, gardzona, wytykana. Wielu pragnęło jej śmierci i wielu na nią polowało. Również wielu czekało na jej zły ruch. Ukrywanie się spowodowało, że czuła się z dnia na dzień coraz bardziej przybita.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pią Gru 11, 2015 7:28 pm

Dalej szli w milczeniu, aż do odrzutowca gdzie drzwi jak zwykle otworzyły sie automatycznie weszli na jego pokład gdzie czekało dwadzieścia robotów bojowych. Dr. Doom usiadł za sterem bez słowa i wzbił się gładko w powietrze. Podróż minęła im szybko i bezproblemowo. Po kilku godzinach byli już w Nowym Jorku, gdzie Rosie miała zostać odstawiona na dłuższą chwilę do instytutu kiedy on będzie toczył zapewne bój, albo spór o artefakt.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Mar 06, 2016 12:24 am

Myślał że udało mu się dobrze ukryć niechęć do zadania jakie mu powierzono. Był szkolony by zabijać, wysadzać i torturować, żaden z niego dyplomata - choć czasem gdy w grę wchodziła rozmowa z kobietami, te nie mogły mu się oprzeć i namawiał je nie tylko do ujawniania ściśle tajnych informacji rządowych. Wydawało mu się, że pozory spokoju i chłodnego profesjonalizmu nałożył całkiem sprawnie, ale zdradził go niefortunny dobór słów który Doom wychwycił natychmiastowo. Mężczyzna jednak nawet nie drgnął pod ciężarem wzroku spod metalowej maski.

- Sprawiły jedynie, że ta rozmowa musi odbyć się szybciej niż pani dyrektor pierwotnie zakładała, proszę nie czuć się urażonym. - Na ustach Warda pojawił się cień uśmiechu, nie tylko dlatego że w swoim mniemaniu udało mu się całkiem sprawnie wybrnąć z dyplomatycznej gafy, nie naginając przy okazji faktycznego stanu rzeczy. Ruszył za gospodarzem, rozglądając się po zamkowych korytarzach, nie tylko dlatego, że wnętrze Castle Doom było imponujące. Pewne odruchy związane z wykonywanym zawodem były nieuniknione - zapamiętywał więc na ile potrafił trasę którą zmierzali do salonu, pomny wszelkich zabezpieczeń i ewentualnych alternatywnych dróg ucieczki. Wiele ich nie dostrzegł, zwłaszcza systemy chroniące przywódcę tego małego europejskiego państewka musiały być sprytnie ukryte. Zanim opuścili płytę lotniska polecił gestem by dwóch z czterech żołnierzy ruszyło za nim. Oby gdy zrobi się nieprzyjemnie nie żałował że nie zabrał ich wszystkich.

Ach, kogo chciał oszukać. Pewnie nie zdążyłby o tym pomyśleć.

- Wkrótce będzie okazja by poznał ją pan osobiście, doktorze Doom. - Odpowiedział, stojąc przed tronem w asyście swoich podwładnych. Na pytania odnośnie Red Skulla spuścił zasłonę milczenia, jakby w ogóle nie zostały zadane. Bo i co miał powiedzieć, że nie ma pojęcia gdzie może przebywać? Nie udzielono mu informacji na temat aktualnego miejsca pobytu byłego dyrektora Hydry i podejrzewał że główną przyczyną nie był wcale brak wystarczającego stopnia wtajemniczenia. Prawdopodobnie nikt nie wiedział dokąd się udał, co zamierza. - Dyrektor Faust pragnie zaproponować współpracę. Jest wielką fanką pańskiego modelu sprawowania władzy oraz osiągnięć naukowych, choć sama preferuje zagadnienia związane z żywą materią. W związku z ciągle rosnącą liczbą samozwańczych obrońców ludzkości nie można już z dawną skutecznością działać na własną rękę. To znaczy, można, ale o zwycięstwie rzadko kiedy może być mowa. Niech pan przyzna sam, kiedy ostatnio słyszał pan o wielkim sukcesie ze strony któregokolwiek z przestępców czy organizacji?
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 295
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Nie Mar 06, 2016 6:50 pm

Dr. Doom kochał kiedy ktoś go komplementował. Szczególnie na punkcie władania i osiągnięć technologicznych. Kto nie lubił komplementów? Dr. Doom dobrze wiedział, że to on jest jedynym słusznym władcą ludzkości. Podróże między wymiarami w których to tylko on był w stanie ocalić ludzkość tylko to utwierdziły. Victor rozmarzył się krótką chwilę, a następnie powrócił do rozmowy z żołnierzem.
-Jestem tym wielce usatysfakcjonowany.
Następne słowa go zdenerwowały. Czy on twierdził, że wielki Victor von Doom jest przestępcą?! W jego własnym zamku, który jest w centrum stolicy jego kraju?! Nie do pomyślenia! Doktor Doom chwycił mocniej oparcia siedziska i podniósł się ciężko.
-Nie jestem przestępcą, ani samozwańcem. Jestem jedyną osobą zdolną ocalić ludzkość i utrzymać, by sama się nie wybiła. Organizacje terrorystyczne wygrywają co chwilę. al-Qaeda, S.H.I.E.L.D. Szerzą terror i śmierć ewentualnie wieczną niewolę i doprowadzenie do szaleństwa w tak zwanych "zakładach resocjalizacji". Położę temu kres. Jeśli przedstawiacie siebie jako organizację przestępczą, która chce robić wszystko tylko dla pieniędzy i wpływów nie chcę mieć z Wami do czynienia.
Zdenerwował się. Podczas jego przemowy roboty wyraźnie podniosły broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   Pią Mar 11, 2016 11:40 pm

Tym razem nie tylko dr Doom poczuł się urażony. Mężczyzna w garniturze ściągnął usta i wyprostował się, bynajmniej z powodu coraz groźniejszego dla niego i jego symbolicznej ochrony.

- Niestety, takie są fakty. Właśnie w ten sposób jesteśmy postrzegani przez tak zwanych „bohaterów”, z S.H.I.E.L.D. i Avengers na czele. Być może było to zbędne uogólnienie z mojej strony, nie miałem zamiaru urazić pańskiej osoby. Ale świat nie wie ile dobrego każdego dnia stara się zrobić Victor von Doom, ani że współczesna Hydra nie jest już organizacją nazistowską lecz naukowo-militarną. – Chłodne słowa płynące wprost z ust Warda płynęły w powietrze i dało się wyraźnie odczuć że agent wierzy w prawdziwość swoich słów. – Jedyne czego pragniemy to sprawiedliwość w stosunku do tysięcy zbrodniarzy którzy ukryli się za maskami dobrych wujków i obrońców uciśnionych a tak naprawdę wywołują kolejne wojny tylko po to aby się wzbogacić. Może mi pan wierzyć lub nie, ale Hydra zmieniła się.

Mężczyzna pomimo że znajdował się na celowniku obstawy Dooma postąpił kilka kroków naprzód, ku dobrze skrywanemu przerażeniu swoich ochroniarzy. Ci jednak zachowując się jak przykazane mieli w rozkazach, unieśli swoje bronie. Grant machnął jednak ręką.

- Spocznij. - Sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyciągnął z niej kopertę. Piękna koperta z ozdobnego, tłoczonego w subtelne spirale papieru o kolorze kości słoniowej nie posiadała żadnych napisów ani dodatków, poza pieczęcią z czerwonego wosku przedstawiającą symbol Hydry. Od listu czuć było od woń kobiecych perfum, ale nie jakichś słodkich, mdlących, bardzo dziewczęcych. Te miały w sobie coś innego, nutę dodającą im pazura. - Pani dyrektor kazała to przekazać, o ile zgadza się pan na spotkanie z nią. W przeciwnym razie muszę uznać, że nasza wizyta dobiegła końca.

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne   

Powrót do góry Go down
 
Pokój jadalny, galeria sztuki, pokoje gościnne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Galeria sztuki
» Pokoje gościnne
» Pokój Marzeń
» Pokój Snów
» Mały salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Latveria :: Doomstadt :: Castle Doom-
Skocz do: