Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwatery służących

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 266
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Kwatery służących   Sro Wrz 18, 2013 4:12 pm

Znajdują się tu mieszkania dla wszelkiego rodzaju pracowników wewnątrz zamku. To jest ochroniarzy, kucharzy, kelnerów, sprzątaczy etc. etc. - wszystkich. Podobnie jak wszystko inne wewnątrz zamku jest monitorowane i dobrze chronione. Co tu dużo mówić, budynek jest nieco mniejszy od fabryki robotów znajdującej się nieopodal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 266
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Pon Maj 22, 2017 2:28 pm

Victor osobiście siedział w wierzy inwigilacyjnej dlatego dobrze obserwował i nadzorował cały zamek. Jego wszechobecne kamery monitorowało najmniejszy zakamarek zamku dlatego właśnie od razu przeszedł do panelu sterowania i przeszedł do kolejnego swojego planu. Odciął dostęp z zewnątrz do budynku. Okna też zostały zasłonięcie grubymi warstwami metalu. Wszystkie światła zostały wyłączone. Kamery miały funkcje noktowizyjną dlatego nie było najmniejszym problemem dla Dooma dalej kontrolować sytuację z bezpiecznej odległości.
Nie chciał skończyć jak jego Doombot w laboratorium. Tylko służba znajdująca się tutaj bardzo nielicznie na swoich komunikatorach otrzymała zielone komunikaty, które im wyraźnie pokazywały gdzie mają się ewakuować. Ochroniarze tu się znajdujący i tak posiadali noktowizory i też otrzymali wskazówki co mają robić. Większość z nich to maszyny, więc od razu miała w głowach rozkazy. Były one następujące. Skierować się w stronę pomieszczenia gdzie znajdowali się intruzi. Ludzcy żołnierze Von Dooma byli daleko z tyłu za robotami. Doomowi zależało mimo wszystko na jego poddanych i ich życiu. Na przedzie zostały wysłane roboty bojowe. Były one bardzo dobrze wyposażone. Na korytarzach z sufitu wysunęły się działa, które tylko czekały na pojawienie się sygnatur Cable'a i Domino. Żołnierze nie stali centralnie na środku korytarzy tylko zaczęli przewracać stoły, oraz chować się za narożnikami w pobliżu pokoju. Chciał być jak najlepiej przygotowany pod każdym względem. Oczywiście jedynym pozostałym otwartym wyjściem, które było kontrolowane przez Dooma dostawały się do budynku kolejne maszyny. Przed samym budynkiem zjeżdżały już czołgi, oraz inne większe maszyny.
Najszybsze roboty udały się przodem. Ich głównym celem było za wszelką cenę zabić bandytów. Drzwi były kontrolowane oczywiście przez Dr. Dooma, więc ich sforsowanie było kwestią jednego kliknięcia. Postanowił je uchylić, a następnie błyskawicznie robotami rzucić do pokoju po kilkanaście granatów. Były to głównie granaty odłamkowe, które w takim pomieszczeniu powinny być bardzo szkodliwe, oraz zapalające, które nie były zwykłymi granatami zapalającymi, acz posiadającymi ładunek białego fosforu. Roboty schowały się za ścianami budynku, a Victor tym samym przyciskiem w swojej wierzy zamknął drzwi tak, by nie mogli uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Wto Maj 23, 2017 11:09 am

Domino domyślała się, że teraz, kiedy przeskoczyli do losowego miejsca w zamku Victora, dało im to trochę czasu. Zanim Doom ogarnie cały burdel, jaki zostawili za sobą w laboratorium, przez najbliższy czas byli bezpieczni. Korytarz na którym wylądowali, szczęśliwie dla nich, był pusty. Nie należało się tym jednak za mocno cieszyć. Zanim podjęli jakiekolwiek kroki, pierwsze co Domino zrobiła po przeskoczeniu przez teleport, to oparcie się o bramkę, zmuszając swoje ciało całą silną wolą, żeby nie haftować na posadzkę. O ile jednak siebie była pewna, bo przecież doświadczała gorszych rzeczy, o tyle kontrolnie zerknęła na Cable’a. Podobnie jak ona ucierpiał na przeskoku. Odłamki utknęły mu w ciele, ale wnioskując po upływie krwi, raczej nie przecięty żadnej tętnicy. Dlatego ignorując ból, porządkując ich priorytety, szarpnęła go za ramię do góry, pomagając mu dowlec się do pierwszej kwatery obok nich. Chwytając za klamkę, weszła do pomieszczenia. Wcześniej nie mogła nie zauważyć wielu kamer na korytarzu, ulokowanych jedna przy drugiej. Jakby „monitorowały najmniejszy zakamarek zamku”. Biorąc pod uwagę wielkość zamku i przyległych do niego, również monitorowanych budynków, dawało to tysiące kombinacji monitorowanych obiektów. Nawet gdyby Victor „sam osobiście” nie sprawdzał inwigilowanych pomieszczeń, a korzystał z pomocy swoich Doombotów, Domino mogła zgadywać, że chwilę mu zejdzie odszukanie ich na tych wszystkich kamerach. Dlatego ignorując oko wielkiego stalowego brata, wepchnęła ich do pokoju, od razu, instynktownie wyszukując dla nich nowych ciuchów w szafie jednego ze służących. Wyciągając z szafy cywilne ciuchy, rzuciła pierwsze zgarnięte, Cable’owi. Domyślając się, że jeśli szybko się z tym uwiną, jej plan może spalić się na panewce. Doom spodziewał się dwóch konkretnie ubranych osób, a podpalone ubrania już wyjątkowo mocno zwracały na siebie uwagę. Przebranie się było ich największa szansą na opuszczenie budynku, jako służba Dooma.
Rozbieraj się.
Jakkolwiek nie zabrzmiał jej stanowczy ton, trudno było w obecnej sytuacji doszukiwać się w nim perwersji. Zrzucając z siebie kieckę, oderwała tylko fragment potarganego materiału obwiązując nim na dwa razy ciasno swoje udo, po obu stronach śruby. Nie było czasu teraz bawić się w pielęgniarkę. Później przyjdzie czas na zamartwianie się o stan nogi. Jeszcze pół naga, z wciągniętymi tylko na tyłek spodniami, podskoczyła do Summersa na sztywnej nodze, z każdym kolejnym krokiem lepiej oswajając się z bólem. Przewiązała jeden z fragmentów rozerwanego materiału na jego barku, Za szybkie założenie prowizorycznej opaski uciskowej na biodrze Summersa nie wiedziała nawet jak się zabrać. dlatego je zignorowała. Potem w pośpiechu narzuciła na siebie górną część dużo za dużego uniformu. To nie był pokaz mody. Musiało im to starczyć. Nawet jeśli ten sam rozmiar odzieży, która na niej wisiała, u Cable’a opinał się ciasno na ramionach i zmuszał go do odpięcia kilku wyższych guzików. Mogłaby docenić wygląd prawdziwego, męskiego badassa, gdyby akurat nie była zajęta zaczepianiem granatów o szlufkę spodni, chowając je zaraz pod koszulą.  Teraz przynajmniej sprawiali wrażenie obsługi włości Dooma.
Kiedy otwierając drzwi do wyjścia, stanęła na korytarzu i usłyszała jak metalowe zapadnie opuszczają metalowe zasuwy okien z niemiłym piskiem, a korytarz pogrąża się w absolutnej ciemności. Później jeszcze słysząc krzyki ludzkich żołnierzy Dooma zbliżających się do budynku, domyśliła się, że Victor musiał odkryć ich aktualne położenie.
Wiesz, że nie chce Cię pośpieszać, ale czas na nas, Księżniczko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 191
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Czw Maj 25, 2017 8:53 am

Kiedy weszli do pokoju, a Domino rzuciła mu znalezione przez siebie ubrania, Cable momentalnie zrozumiał co planowała. Wolał nie ryzykować, że jakiś zbłąkany żołnierz Dooma zaskoczy go z gołą dupą, dlatego oparł swoją nadludzko silną, metalową rękę na szafie z której Neena wyciągnęła ubrania i bez większego wysiłku przesunął mebel po podłodze, tak, żeby zatarasować nim drzwi. Przebierał się dość pospiesznie, chociaż ciągle czuł jeszcze zawroty głowy. Ratował go jednak ogromny poziom adrenaliny. Był tak pobudzony, że dopiero kiedy Dom, zaczęła bandażować mu bark, zauważył, że coś mu się w niego wbiło.
- Nieźle się sprawdzasz jako niańka. Powinnaś pomyśleć o dzieciach.... Musimy wtopić się w tłum dopóki nie zakończą ewakuacji i zdobyć jakiś transport. -
Wyszeptał i w geście podziękowania lekko kiwnął do niej obolałą głową. Kiedy już go opatrzyła, podszedł do drzwi i odsunął ustawioną przy nich wcześniej prowizoryczną barykadę. Przez chwilę nasłuchiwał. Zapadające w oknach kraty i wtopienie się w tłum mogło jednak zwiastować kolejne problemy. Doom był przecież zdolny do rozstrzelania swoich własnych ludzi przy wyjściu z budynku, byle tylko ich zabić.
- Posłuchaj, mam lepszy pomysł... Może nie zdążą otoczyć budynku. Będą sprawdzać, czy nie ma nas wśród ewakuowanego personelu, to da nam chwilę czasu. -
Cable skierował się w stronę jednego z okien, od strony gdzie zza ściany dobiegał jak najmniejszy harmider. Polegając na słuchu chciał znaleźć taki kierunek, z którego nadciągało najmniej żołnierzy, albo nawet takie, gdzie mogło jeszcze nie być ich wcale. Próbował przy tym wyczuć tych ludzi telepatycznie, ale robił to bardzo delikatnie, po ostatnim ataku nie mógł pozwolić sobie na szersze użycie mocy. Kiedy jednak wstępnie ustali najbezpieczniejszy kierunek, podszedł do kawałka ściany, który wyglądał na zrobiony z kamienia. Równymi pociągnięciami adamantowego Psimitara Askani wyciął w ścianie kształt kwadratu.
- A my jak znikający na scenie iluzjonista. Skorzystamy z nieuwagi publiczności i wyjdziemy tylnym wyjściem. -
Przywalił w środek wycinanki otwartą metalową dłonią, tak żeby wypchnąć "klocek" na zewnątrz i utorować im drogę ucieczki z budynku, o ile na zewnątrz byłoby w miarę czysto, zamierzał wyjść na zewnątrz i poszukać jakiegokolwiek pojazdu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3341
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Sob Cze 03, 2017 2:01 am

Dla obu stron tego konfliktu toczył się właśnie wyścig z czasem. Ogromna liczba kamer w praktycznie każdym miejscu w zamku Dooma miała zarówno swoje plusy, jak i minusy. Co prawda monitoring był na tyle nowoczesny, aby posiadać funkcję detekcji ruchu - bo w końcu akurat o własne bezpieczeństwo dyktator potrafił zadbać - ale nie zmieniało to faktu, że Domino i Cable nie byli przecież jednymi poruszającymi się obiektami na korytarzach oraz w pomieszczeniach twierdzy. Służba, ochroniarze, roboty... To wszystko również się do nich zaliczało i ciągle zmieniało swoje położenie. Służący otrzymywali polecenia dokąd powinni się udać, ale początkowo znajdowali się w bardzo różnych zakątkach budowli, więc tak czy siak uruchamiali system wyłapywania ruchu na wielu kamerach.
Oznaczało to, że zarówno w samym budynku, jak i na monitoringu zapanował mały chaos, który Doctor Doom zdecydował się ograniczyć osobiście. To właśnie okazało się być jego błędem, bo pomimo całego swojego intelektu wciąż był przecież tylko jedną osobą i teraz musiał zwracać uwagę na zbyt wiele bodźców w tym samym momencie, a następnie wybierać z nich te naprawdę istotne, do tego jeszcze wydając kolejne polecenia i podejmując następne kroki.
Pomimo tych wszystkich utrudnień po stronie Dooma, Domino i Cable tak czy siak mieli mało czasu na działanie. W końcu w każdej chwili ich gospodarz mógł trafić na ten właściwy obraz i wysłać za nimi pogoń. Na szczęście drzwi na "ich" korytarzu było sporo, więc dotarcie do najbliższych stanowiło kwestię sekund, a gotowy plan przyspieszył sprawę, gdyż w środku Neena mogła od razu skierować się ku szafie. Kolejne cenne sekundy upłynęły na przebieraniu się i prowizorycznym opatrywaniu ran, na szczęście nie aż tak poważnych, choć nie mniej jednak bolesnych i - szczególnie w przypadku Domino - trochę spowalniających poruszanie się.
Mutanci akurat zdążyli wykonać te punkty programu, gdy Doomowi udało się ich w końcu odnaleźć. Tak naprawdę potrwało to bardzo krótko, szczególnie jak na rozmiary zamku... Może minutę? Odcięcie okien i prowadzących na zewnątrz drzwi weszło w życie stosunkowo szybko, przy okazji blokując większość dróg ucieczki dla służących, którym pozostało tylko jedno wyjście, wypełniane zresztą przez napływające machiny. Wyłączenie światła dodatkowo utrudniło sprawę, ale nie przeszkadzało robotom i ludzkim ochroniarzom, skierowanym już w miejsce, w którym zauważeni zostali Domino i Cable.
Czas uciekał, niektóre maszyny były szybsze od innych, podróż mogła im zająć nawet kilkadziesiąt sekund... Zwłaszcza tym, które z góry przebywały bliżej. Z umysłów ludzkich strażników Cable mógłby co najwyżej wyczytać, że mieli się trzymać za robotami, ale nie znali reszty planu - gdyż tę część instrukcji odebrały jedynie maszyny. Mimo to samo ich położenie również stanowiło cenną informację.
Na korytarzu słychać było ruchy - na początek wysuwających się działek, ale tego mutanci nie mogli wiedzieć. Tym bardziej skłaniało to ich pewnie do pospieszenia się... Choć w tym momencie mieli już prawo zakładać, że za drzwiami czekał na nich wróg. W takim wypadku utworzenie sobie innego wyjścia brzmiało na logiczny i rozsądny pomysł, a adamantium bez problemu przecięło gruby, twardy kamień. Podczas gdy powstawała droga ucieczki, odgłosy na korytarzu stopniowo się wzmagały, kiedy na jego końcu pojawiać się zaczęły pierwsze, najszybsze roboty.
Wybrana przez Cable'a ściana nie wychodziła co prawda na przód budynku, co odwlekało spotkanie z czołgami... Jednakże wyjrzenie na zewnątrz od razu wskazało na kolejny problem, a mianowicie wysokość, na jakiej znajdowała się dziura. W dół ciągnęło się jakieś pięć czy sześć metrów muru i to nie byłoby jeszcze może takie złe, ale dalej zaczynały się skały, również dość strome i schodzące dużo niżej. W skrócie, mała przepaść, gdyż zamek znajdował się na wzniesieniu. Jak gdyby tego było mało, wyjście z tej strony oznaczało odcięcie się od potencjalnego transportu... Bo kto wie gdzie indziej w Latverii - poza samym zamkiem - dałoby się porwać coś lepszego od wozu i koni, ewentualnie jakiegoś klimatycznego, to jest wiekowego samochodu? A pogoń na pewno by tak po prostu nie ustała, skoro Doom już się zawziął.
Na decyzję czasu było mało. Kilka, w porywach może kilkanaście sekund - a potem drzwi już by się uchyliły i do środka wleciałyby granaty, zgodnie z planem dyktatora. To prawdopodobnie skończyłoby się dla intruzów źle... Ba, w obecnej sytuacji najpewniej śmiercią.

***

Chwilowe zastępstwo za Rhoshana. Od następnej kolejki wraca. Najlepiej będzie, jeżeli Domino i Cable odpiszą przed Doomem, bo muszą zdecydować co zrobią i jak.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Nie Cze 04, 2017 11:41 pm

Sytuacja nie dawała im wielu możliwości. Kiedy tylko Neena usłyszała poruszenie na korytarzu, chwyciła mocniej w gotowości pistolet w ręku. Musieli się przygotować na wszystko. Nie wiedzieli kiedy ich sytuacja może się gwałtownie zmienić. Jej pierwotny plan ucieczki z tłumem, wśród służących i wtopienie się w niego, spalił się na panewce, kiedy Cable zabarykadował ich w pomieszczeniu. Spodziewała się, że służby Dooma dotrą tu znacznie później niż im się to udało. Teraz musieli korzystać z innych środków. Jeden z bardziej niezawodnych, jakie Domino znała, to jej intuicja. Dlatego, nie analizując już dłużej sytuacji, która w tym momencie zdawała się nie dawać im wielu opcji ucieczki, zerknęła przez ramię, kiedy akurat Summers wychylał się przez wyżłobioną w ścianie dziurę i... aż musiała to skomentować.
— O szlag.
Potrafiła już sobie wyobrazić, jak będzie wyglądała ich dalsza przeprawa wyjścia z budynku. Nienajlepiej, ale to wiedzieli już od początku, odkąd Cable postanowił postawić się Doomowi, prawda?
— Chodu — krótki komentarz, jaki rzuciła równo z oceną ich aktualnego położenia, padł zaraz po tym, jak odwróciła się, żeby wychylić się przez krawędź wyżłobionego przejścia i spróbować przejść po ciosanych kamieniach muru, łączącego się ze ścianą budynku w bok. Zamek Dooma, choć robiący wrażenie, był zbyt bogaty, jak ego samego Victora. Zdecydowanie piękne, choć niepraktyczne kamienie składające się na jego mury i budynków mieszczących się na tym terenie, dawały sposobność przemieszczania się po wypukłych kamieniach o nieregularnych kształtach. Wystarczyło tylko mieć nadzieję, że ręce znajdą odpowiednie klocki, po ktorych łatwo nie będzie ześlizgnąć się z około pięciu metrów w dół, na skałki. Neena tą nadzieję miała. Musiała ją mieć, jeśli jednocześnie w umyśle zakorzeniła jej się pewność, ze gdyby zostali w pokoju, prawdopodobnie za jakiś czas, ktoś rozniósłby pomieszczenie z dziecięcą łatwością. Mimo tej decyzji, stan jej nogi nie ułatwiał prowizorycznej wspinaczki po kamieniach przylegających do otworu wyłupanego przez Cable'a. Ostrzał artylerii Dooma, jak mniemała, utrudnialby jej jednak znacznie więcej czynności niż tylko ranna noga.
Dla niej to był prosty rachunek. Bezpieczniejszą drogą ucieczki była i tak próba opuszczenia budynku poprzez wspięcie się na wybraną przez nią lewą stronę aktualnej kondygnacji budynku. Miała wrażenie, że gdyby ktoś planował wpuścić do pomieszczenia większe ładunki wybuchowe - a to bylo coś, co sama by zrobila w dobrym instynkcie próbując unicestwić wroga - wolałaby się wtedy nie znajdować bezpośrednio pod wyrwą przez którą potencjalnie mógł przelecieć śmiercionośny gruz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 191
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Wto Cze 06, 2017 9:45 am

Cable skorzystał z funkcji psimitara, która pozwalała na miniaturyzację broni i wetknąwszy sobie zminiaturyzowaną rękojeść w zęby, wdrapał się na nowo utworzony przez siebie parapet. Zerknął na rozpościerający się pod/przed nimi las i odetchnął świeżym, przesycony zapachem sosnowej żywicy powietrzem. Później w ślad za Neeną opuścił pomieszczenie. Chociaż nienawidził techno-wirusa to teraz przynajmniej na coś mu się przydał. Jego metalowa ręka nie odczuwała żadnego zmęczenia, co przydawało się podczas wspinaczki, mógłby wisieć na niej godzinami. Poza tym metalowe palcem, kiedy jego metalowe palce nie miały się czego złapać, same wbijały się w kamień tworząc sobie nowe miejsca zaczepienia. Ruszyli w lewo, a kiedy dogonił Niebieskooką Pandę, wyjął Psimitar z ust, ponownie go rozłożył i wbił ostrze w znajdującą się między nimi ścianę. Nathaniel spojrzał na dziewczynę porozumiewawczo.
- Złap się mnie mocno, zjedziemy na skróty. Miej jedną rękę wolną. Gdyby ktoś się tam wychylił... - Tutaj zrobił pauzę i kiwnął głową w stronę pomieszczenia z którego uciekli. - ... To odstrzelisz mu łeb... Gotowa? -
Słowa mężczyzny znowu docierały do niej za pomocą telepatii, najwyraźniej Cable wolał oszczędzać oddech na ostrą wycieczkę, która ich czekała. Poczekał, aż jego partnerka ulokuje się na jego plecach, brzuchu, głowie, czy jakimkolwiek innym miejscu ciała, które uznałaby za najbezpieczniejsze do zjazdu.
- A gdybyśmy spadali, celuj w korony drzew. -
Dodał jeszcze, a potem oburącz chwycił swoją adamantową broń i szarpnął nią w dół. Ostrze zaczęło przecinać kamień, a, gdyby osiągali za dużą prędkość Cable próbował lekko hamować zdzierając podeszwy butów na ścianie, lub minimalnie przechylając ostrze w lewo, tak, żeby znosiło ich nieco bardziej po skosie. Teraz mogli liczyć już tylko na szczęście, na to, że przeżyją i zdążą nawiać do lasu.
- Wiesz, że nas poj@#ało?! -
Nathaniel po spojrzeniu w dół zdążył jeszcze krzyknąć, w chwili po której świst powietrza wokół nich uniemożliwił dalsze rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 266
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Sro Cze 07, 2017 8:32 pm

Doktor Doom nie chciał, by w jego murach było aż tyle uszkodzeń. Postanowił nie rzucać do walki bombowców taktycznych z bronią wybuchową, ale głównie chemiczną, a szczególnie bomby z białym fosforem. Postawił całą armię w stan gotowości. Chciał jak najszybciej spacyfikować tych oprychów, ale nie byli warci straty kolejnych cennych pomieszczeń, bądź umocnień. Chciał ich śmierci, ale również przetrwania swojego zamku. Wycofał wszystkich ludzi, bo nie chciał, by umierali od jego własnej broni. Miał nadzieję, że decyzja o wygaszeniu świateł wprowadziła ich w lekki szok jeśli chodzi o wzrok, a potem nagły napływ światła z dziury w ścianie do kolejnego niewygodnego zmienienie rozmiaru tęczówek tak, by przez kilka sekund przynajmniej ich bardzo raziło. Roboty nie miały takiego problemu, bo kamery i tak błyskawicznie się przestawiały w zależności od potrzeby.
Jednak gdy tylko wiadomość o tym, że ściana została naruszona, a granaty już nie są zagrożeniem drzwi zostały sforsowane po pewnym czasie przez dużą ilość maszyn bojowych i kolejne roboty z jetpakami zaczęły wybiegać, by patrzeć przez dziurę. Karabiny wycelowały w wrogów i kolejne granaty poleciały w ich stronę. Roboty grupami wyskakiwały przez dziurę te, które mogły latać i w powietrzu celowały w wroga i zniżały się bliżej niego dla lepszej celności.
Działa i roboty, które znajdowały się na murach zamku również dołączyły się do ostrzeliwania wroga. Oczywiście starały się w pełni obliczać trajektorię pocisków tak, by nie trafiać własnych sił.
Lotnictwo Latverii gdy tylko było gotowe (zarówno helikoptery jak i samoloty) zaczęło latać nad terenem gdzie ostatnio ich widziano i obserwować go bacznie. Jeśli intruzi zostaną zauważeni to mieli zostać ostrzelani każdą bronią, która nie zniszczy jego zamku z szczególnym naciskiem na broń chemiczną. Musieli zostać zgładzeni.
Victor siedział wygodnie na swoim fotelu i pozostawił maszynom pracę samodzielną. Co najwyżej jeśli jeden pojedynczy był dość blisko to postanawiał przejąć nad nim pełną kontrolą i sterując w niego próbować zdezintegrować wroga.
Jeszcze inną grupę machin bojowych, a szczególnie tych które mają dostęp do szybkiego sprzętu takie jak motory wysłał pod wzniesienie tak, by mogły możliwe jak najszybciej zacząć na ziemni ścigać wroga.
Postanowił zadziałać jeszcze psychologicznie na przeciwników i z zamkowego systemu nagłaśniającego puścił jak najgłośniej się da w stronę intruzów:
-GŁUPCY! Zadarliście z wszechpotężnym Victorem von Doomem!
Władcą Latverii i przyszłym zbawcą ludzkości! Zgniecie niechybnie nawet nie wchodząc głęboko w las. Gdybyście mieli chociaż ćwierć mego geniuszu to już dawno byście popełnili samobójstwo znając beznadziejność swej marnej sytuacji! Nikt nie może się równać z DOKTOREM DOOMEM!

Miał też lekką nadzieję, że tak głośny i nagły ryk megafonów trochę zaszkodzi ich słuchowi, bądź zagłuszy komunikację między nimi. Komunikat powtarzał w kółko nieprzerwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 464
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Wto Cze 13, 2017 1:37 pm

Przebrani w cywilne ciuchy mutanci szybko podjęli jedną z bardziej logicznych decyzji w obecnej sytuacji. Szczęśliwie na ścianach zamku znalazło się parę kamieni, które można było chwycić, aczkolwiek całą wspinaczkę spowalniała noga Domino. Rzecz jasna musieli się również wykazać ostrożnością, gdyż ich ściana wspinaczkowa była nieco śliska. Na szczęście chwilowo obyło się bez bolesnego upadku w dół przepaści i ostrych skał. Mogły się one zresztą okazać całkiem przydatne w późniejszym etapie ucieczki. Cable nawet miał nienajgorszy plan by przyśpieszyć ucieczkę z tego miejsca i gdyby nie to, że szczęśliwie na drodze było parę metalowych elementów to przejażdżka w dół mogłaby skończyć się dosyć źle. Nawet jeśli hamował upadek przy pomocy obuwia. Długo jednak para mutantów nie mogła się nacieszyć tryumfem, gdyż jednostki Dooma były tuż za nimi, a część z nich otworzyła ogień z broni oraz zaczęła rzucać granatami. Tutaj bardzo przydały się wcześniej wspomniane skały, gdyż można się było za nimi schronić przed ogniem lub po prostu ciężej było wrzucić pomiędzy osłonę granaty, które wybuchały nieco dalej niż powinny. Nie na długo taki stan się utrzyma, więc Cable i Domino muszą jak najszybciej podjąć jakąś akcję.
Roboty z plecakami wylatywały z okna niczym szerszenie ze szturchniętego patykiem gniazda. Ze ścian również pruł do nich system obronny zamku, praktycznie czyniąc jakąkolwiek otwartą przestrzeń zabójczą. Utrudniały przez to poruszanie się mutantów i najbezpieczniejszą opcją było po prostu przemykać między osłonami… albo po prostu rozwiązać problem robotów oraz obrony automatycznej. Zanim śmigłowce i lotnictwo wzbije się w powietrze minie jeszcze kilka chwil. Przygotowanie maszyn do startu zajmuje trochę czasu, a biorąc pod uwagę wzniesienie się na odpowiedni pułap i lot do miejsca docelowego pewnie mieli góra 5 minut. Na dodatek hałas, który wywołał Doom nie tylko zadziałał na mutantów, ale również na jego własnych żołnierzy oraz personel. Przez tę kakofonię mógł utrudnić swoim ludziom nieco zadanie. Głównie dekoncentrowało to i irytowało. Na swój sposób funkcjonowanie maszyn, a raczej ich sensorów imitujących słuch również zakłócał.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Czw Cze 15, 2017 11:40 am

Lądując na ziemi, na skałkach, oparla dłoń na udzie, czując niekomfortowe rwanie od miejsca, w którym wbiła jej się śruba. Chwilowo jej stan wykluczał dlugodystansowy nieg, dlatego odrzuciła wszelkie opcje szybkiej ucieczki. Nie oglądając się w tym momencie na Cable'a jako, ze maszyny Dooma szturmowaly ich ze wszystkich stron, wiec kazdy powinien teraz pilnować swojego tyłka, bo trzymanie komuś pleców mijalo sie z celem. Jak tylko dostrzegła wielki chaos, wręcz szalenczą niezorganizowaną próbę schwytania dwójki w sumie nie aż tak groźnych mutantów w pałacu Dooma, za którą Victor posłał absurdalnie wielkie oddziały z tą samą pozbawioną rozsądku ciężką artylerią, zalapala ze to akurat działa na ich korzyść. W zasadzie większość robotów strzelała na oślep. Tam gdzie padały granaty, dymilo się. Odlamki wystrzelaly w powietrze. Domino chowala sie za jeszcze stojacymi glazami. Wykorzystywala.momenty kolejnych wybuchow, wprowadzajacych kolejna dezorganizacje. Przebiegala wtedy zza jednej skaly za druga. Strzelila kilka razy do kilku robotów, ktore zagrazaly jej w bezpośrednim starciu, ale resztę olewala, uznajac ten chaos za ich zwiększone szanse ucieczki. W momencie, ktory, moze tylko jej, wydawal sie najwiekszym saganem, wyrzuciła granat przed siebie w bok. Byle nie w kierunku gdzie ostatni raz widziala Cable'a i majac nadzieje ze czujniki robotow odnotuja ten wybuch, odliczyla do niego trzy sekundy, zanim ryzykownie wybiegla za swoich skal, strzelajac glownie do ludzi. Maszyny, nawet te Dooma, byly zbyt latwe do oszukania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 191
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Pią Cze 16, 2017 8:53 am

Nathaniel nie mógł odmówić Victorowi determinacji. Wyglądało na to, że po stracie wielu robotów, postanowił rzucić na nich wszystkie siły znajdujące się w mieście. Pomimo oczywistego zagrożenia Cable poczuł dumę i lekkie rozbawienie. Nie na co dzień udawało mu się zdenerwować głowę jakiegoś państwa tak bardzo, żeby walczyć z cała armią. Przypomniały mu się słowa dwudziestowiecznego poety, który stwierdził, że "Siłę człowieka mierzy się ilością jego nieprzyjaciół", cały kraj wydawał mu się sporą ich liczbą.
Pomimo ran, Domino zaczęła skakać między skałami niczym sarenka, strzelając przy tym, to tu, to tam. Ruszył więc jej śladem, wznosząc przy tym swoją psioniczną włócznię. Wykorzystywał ją tak jak fantastyczni czarownicy wykorzystywali swoje magiczne laski. Kto wie, może wynalazca Psymitara Askani wzorował się właśnie na fikcji literackiej, tak jak konstruktorzy pierwszych łodzi podwodnych, czy rakiet kosmicznych. W każdym razie, broń była przewodnikiem jego zdolności psionicznych, pozwalając mu na ich ograniczone użycie bez używania jakiejkolwiek koncentracji, co w jego przypadku znów mogło zaowocować uwolnieniem wirusa. Za każdym razem kiedy wyskakiwał zza skał, zamaszyście ciął powietrze ostrzem swojej broni, ostrze natomiast, wysyłało długie, choć płaskie wiązki energii telekinetycznej. Cable miał zamiar uderzać tymi strugami w nadlatujące roboty, nawet jeśli trafiłby tylko jednego, ten zostałby uszkodzony i zepchnięty z kursu, starał się więc by jak najwięcej robotów zderzało się ze sobą w locie.
W międzyczasie przekazał sztucznej inteligencji umieszczonej w jego rękawicy odbiór sygnału najbliższego satelity telewizyjnego i wysłanie sygnału zwrotnego. Plan był prosty, przełamać zabezpieczenia satelity i przesłać do niego obraz pochodzący prosto z syntetycznego oka Cable'a na wszystkich możliwych częstotliwościach i kanałach. Zanim komputery Dooma wykryłyby tego typu działania, (a znając jego budżet pewnie tak by się stało), Nathaniel zdołałby przez kilka czy kilkanaście sekund prowadzić transmisję live do gospodarstw domowych w połowie Europy Środkowej, a taka transmisja z pewnością nie umknęłaby odpowiednim służbom... Cable nakazał AI Dominus Objective by okraszyła transmisję podpisem w języku angielskim.
- Doomstadt! Amerykańscy obywatele pod ostrzałem! Przetrzymywani jako więźniowie polityczni! Potrzebujemy pomocy! -
Stwierdzenie, że był amerykańskim obywatelem było lekkim przekłamaniem, ale Domino owszem, była. Cable nie chciał by Doom podpiął się do jego systemów więc nakazał zerwanie połączenia w przypadku jakiegokolwiek ataku ze strony Victora, może i zginą, ale wystarczą mu sekundy, by świat dowiedział się jakim tyranem jest Victor Von Doom. Cable zawsze powtarzał wszystkim, że jeśli ma zginąć to w walce o sprawę za którą warto ginąć i u boku osób, przy których warto ginąć. Domino z pewnością się do nich zaliczała, ale kto wie, może uda im się przeżyć... Z tego też powodu biegnąć za Domino i starając się ją osłaniać, zaczął machać Psimitarem ze zdrojonym zapałem. Musieli przedostać się do lasu, nawet jeśli nadal będą ścigani, tam będą mieli lepszą osłonę niż w gruzowisku przez które próbowali się przebić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 266
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Pią Cze 16, 2017 2:51 pm

Doktor Doom postanowił zmienić taktykę. Jeśli jego broń konwencjonalna nie przynosiła tylko pozorne skutki dlatego musiał podejść do sprawy zupełnie inaczej. Postanowił sprawdzić szczelność blokad jakie były w jego kraju, a jeśli coś nie działało poprawnie to zablokować wszystkie pozostałe przekazy jakie wykrywał za pomocą swoich satelit i innych urządzeń. I tak cały czas izolował swoich obywateli, bo nie chciał, by jego poddani bez jego wiedzy zdobywali informacje o czymkolwiek. Wycofał większość maszyn pod mury zamku tak, by podczas ich wyłączenia nie zostały zniszczone przez upadek.
Victor wyszedł jak najszybciej z swoje zbroi i podszedł do konsoli w swoim pomieszczeniu. Wychwycił połączenie jakie wysłał Cable zawierające nagrania. Głupiec. Nie spodziewał się, że najbliższy satelita telewizyjny należał do Doktora Dooma. Victor kontrolował swój sprzęt jak najbliżej Latverii i Castle of Doom (czyli samego siebie), by czuć się w pełni bezpiecznym. Satelita spełniał nie tylko funkcje komunikacyjne rozrywkowe, ale oczywiście również szpiegowskie i wiele innych. Kiedy Doktor Doom wysyłał coś w kosmos musiało to spełniać każde zadanie jakie od niego wymagał. Byle robocik z przyszłości nie mógł sobie poradzić z przełamaniem tylu zabezpieczeń sporządzonych przez takiego geniusza jak Victor von Doom. Nawet jeśli sygnał przeszedł do tych kilkunastu odbiorników to co by się stało? Głównie ludzie podstarzali oglądają w kółko powtórki seriali i nie nagrywają tego co wyświetla ich odbiornik. Ale dla pewności zmodyfikował głosy w nagraniu na: Terroryści atakują Victora von Dooma! Władca Latverii poraz kolejny odpiera atak okrutnych złoczyńców. W dzisiejszych czasach nastała doba internetu gdzie każdy siedzi głównie w smartphonie i laptopach. Wyłączył wszystko co się dało, a następnie przygotował broń masowego rażenia EMP. Jego palce błyskawicznie przeskakiwały po klawiszach w jak najwyższym skupieniu czy czegoś nie pominął. Aktywował broń masowego rażenia, która objęła cały jego zamek i okolice. Nie mogła w jakikolwiek sposób chybić Cable'a i Domino.
Victor usiadł spokojnie na fotelu w swoim pomieszczeniu i uśmiechnął się sam do siebie.
Atak ten powinien spacyfikować urządzenie Cable'a do teleportacji, oraz wszelką broń jaką posiadał. Przez to, że jego urządzenia zostały wyłączone nie doznały uszkodzeń, ale mogły zostać po prostu ponownie włączone co i tak dzięki nowoczesnym procesorom nie trwałoby długo. Może raptem kilka sekund. Doom poczekał, aż fala uderzeniowa rozniesie się sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 464
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Kwatery służących   Czw Cze 22, 2017 10:24 pm

Przez jakiś czas Domino dała radę zmieniać osłony i prowadzić działania zaczepne względem robotów, które ich atakowały. Z czasem jednak stawało się to niemożliwym by wychylić zza osłony i oddać strzały. Problematyczna była siła ognia jaką dysponował Doom, ale też troszkę na korzyść mutantów działał cały kurz, który unosił się na polu bitwy. Dźwięk wystrzałów oraz odgłosy maszyn przeszywały powietrze, a Cable za pomocą swojego psymitara również stawiał opór, jednak dłuższa walka na tych warunkach była dla nich niekorzystna i prędzej opadną z sił niż dadzą radę ze zmasowanym atakiem.
Nathaniel nakazał swojemu SI przełamać zabezpieczenia najbliższego satelity telewizyjnego. W sumie Latveria była dosyć biednym krajem, gdzie mieszkańcy wiązali ledwo koniec z końcem i ciężko było o jakąkolwiek telewizję satelitarną do masowego użytku. Co innego w przypadku rozesłania komunikatu do innych miejsc. Część z niego została przesłana, a dokładniej słowa zamieszczone przez mutanta, odgłosy wystrzałów jak również krajobraz przesłonięty dymem. Niestety równie szybko Doom dał radę opanować sytuację i odciąć sygnał próbując zmanipulować nagraniem. Okazało się to bezskuteczne, gdyż zaraz po puszczeniu tego nagrania zostało ono odcięte z zewnątrz. Najpewniej po prostu przez wyspecjalizowane osoby do walki z cyberterroryzmem. Czyny Cable’a miały pewne konsekwencje, gdyż media zwyczajnie podchwyciły tanią sensację a i zwrócił przy okazji na siebie uwagę. To, że Victor był dyktatorem nie ulegało wątpliwości i wiedziała to praktycznie każda lepiej wyedukowana lub po prostu zainteresowana osoba. Problemem jednak stało się coś innego, a mianowicie to jak rząd USA zareaguje na to „wystąpienie”. Zapewne może to mieć jakiś wpływ na nadchodzącą konferencję i najpewniej też zostanie jakoś to poruszone. Teraz po udanej akcji z granatem Domino była tuż obok mutanta i stopniowo przedzierali się w stronę lasu. Nie mogli spodziewać się tego co planował dla nich Doom, którego oddziały wycofały się do zamku, a nadciągające śmigłowce zawróciły.
Po chwili kiedy już mutanci byli w lesie, zobaczyli rozbłysk a ich urządzenia elektroniczne praktycznie wydały z siebie ostatnie tchnienia. Przeszły po nich iskry i zwyczajnie spaliły się od uderzenia impulsem. Oczywiście nie zadziałało to na konwencjonalną broń jak proste karabiny czy chociażby granaty odłamkowe lub cokolwiek innego co nie zawierało w sobie elektroniki. Spaliły się praktycznie wszystkie delikatniejsze i niezabezpieczone urządzenia, w tym właśnie urządzenie do skoku w czasie. Na szczęście to również dotyczyło wszelkich nadajników, które mogły się znaleźć przy ciele mutantów więc najpewniej Doom nawet jeśli coś podrzucił to właśnie to spalił. Pozostało teraz przedrzeć się przez las i uciec jak najdalej stąd.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwatery służących   

Powrót do góry Go down
 
Kwatery służących
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Gabinet i prywatne kwatery profesora OPCM
» [Poradnik] Blokowanie denerwujących reklam w przeglądarce i na Androidzie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Latveria :: Doomstadt :: Castle Doom-
Skocz do: