Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Zoi.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 31/03/2013

PisanieTemat: Mieszkanie Zoi.   Pon Wrz 23, 2013 9:17 pm

Mieszkanie.. jak to mieszkanie. Rosjance udało się złapać dwa pokoje z miniaturową kuchnią i jeszcze mniejszą łazienką, za to całkiem jasne i przyjemne. Widać, że kobieta mieszka tu od niedawna, albo mało czasu spędza w środku.

Plan mieszkania

_____

Zoja weszła do budynku i wygrzebując z torebki kluczyki do mieszkania stanęła przy windzie i pacnęła guzik. Cisza.. No tak, dziadostwo znów się zepsuło. Rosjanka zmarszczyła brwi i z ciężkim westchnięciem poszła schodami. 4 piętro to na szczęście nie tak wysoko, a kobieta była wysportowana więc chwilę później wchodziła już do siebie. Zamknęła drzwi na klucz, zawiesiła kurtkę na wieszak i rzuciła torebkę na szafkę na buty.
Mała wanna w łazience nie pozwoli się wyciągnąć, ale Zoja uwielbiała gorące kąpiele więc boso podreptała nalać sobie wody do wanny. Siedząc na jej oparciu z dłonią w wodzie w sumie nie myślała o niczym konkretnym. No, może poza dziwnym dniem i ludźmi w klubie. Chociaż czy oni byli ludźmi? Zastanawiała się chodząc po pokoju w bieliźnie w poszukiwaniu koszulki do spania. W końcu z męską koszulką w ręce stanęła w łazience nawet nie zamykając drzwi. W końcu nikogo innego tu nie było, więc miała to gdzieś. Usiadła w wannie pełnej wody i zamknęła oczy. O jak ona to uwielbiała.. Ale postanowiła nie marnować czasu na leżenie w wannie, w końcu miała strasznie ciekawą książkę do przeczytania.. Po pół godzinie była więc już w kuchni, w długiej męskiej koszuli, parząc kawę. Kawa dobra o każdej porze dnia i nocy na Zoję nie działała pobudzająco, więc ta piła ją jak tylko się dało.


Ostatnio zmieniony przez Zoja Voron dnia Sro Wrz 25, 2013 3:18 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Wto Wrz 24, 2013 9:39 pm

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke


Ze szczeliny pod łazienkowymi drzwiami wydobywała się gorąca para. Małe mieszkanie spowite było mrokiem, a zgaszone światła dodawały wtargnięciu odpowiedniej otoczki. Śledzili ją od momentu, gdy opuściła swoje miejsce pracy. Włamali się do mieszkania, bezszelestnie, gdyż dla kogoś z ich umiejętnościami i doświadczeniem, sforsowanie tak prostych zamków było dziecinnie proste. Wyczekiwali, aż opuści łazienkę. Miała ciężki dzień, po którym człowiek potrzebuje chwili wytchnienia i czasu na zebranie myśli. Dało im to chwilę, aby rozgościć się w jej mieszkaniu oraz wstępnie się rozejrzeć. Kobieta stanęła przy lekko uchylonym oknie, patrząc na okoliczne domostwa i ich mieszkańców. Z cichym zaciekawieniem przyglądała się jak rodzice doglądają śpiące dzieci, jak ludzie spędzają czas przy oglądaniu telewizji, lub dzielą się swym uczuciem przy blasku świec. Obserwowała ich, zastanawiając się, jak to jest żyć ich życiem. Życiem codziennym i zwyczajnym, którego nigdy nie miała okazji poznać.
On zaś siedział na sofie w niewielkim salonie, bacznie obserwując drzwi od łazienki. Była atrakcyjną kobietą, dlatego wyobrażał sobie ją, tam w środku. Mógł tam wtargnąć, będąc przed nią całkowicie, niepostrzeżony, lecz zostałby powstrzymany przez swoją towarzyszkę, a gdyby skutkiem tego, było niepowodzenie misji, mogłyby go czekać gorsze konsekwencje. Czekał więc niecierpliwie.
Gdy młoda czarnowłosa kobieta, ubrana w luźna męską koszulkę opuściła łazienkę, Lorilee momentalnie się odwróciła. Dziewczyna zapaliła światło w kuchni, lecz gdy zapach pary przestał drażnić jej zmysły węchu, uwalniając je na inne zapachy, momentalnie wyczuła znajomą woń. Zanim jeszcze blask oświetlenia upewnił ją w tym co już dobrze wiedziała, miała zaledwie chwilę na odpowiednie działanie. Oni jednak nie zrobili w jej stronę najmniejszego kroku, dając jej chwilę na oswojenie się z tą niecodzienną sytuacją. Pytanie tylko jak zareaguje?
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 31/03/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Sro Wrz 25, 2013 3:16 am

PLAN MIESZKANIA!

Cały czas jej myśli zaprzątał dzisiejszy dzień w klubie. W końcu był nietypowy. Zwykle mutanci, obcy czy cokolwiek takiego pojawiali się tam baaardzo rzadko i starali się nie wyróżniać z tłumu kosztując smaków typowego ludzkiego życia, pijąc drogie alkohole i oglądając piękne kobiety. Potem myślała chwilę nad tym czy zrobić sobie kawę z dodatkiem kakao czy jednak zwykłą.. chwila. Zoja zastygła w pół ruchu. Nie pasował jej zapach unoszący się w mieszkaniu i bardzo szybko skojarzyła go z osobami, które dzisiaj widziała. Pamięć węchowa była u niej o wiele lepiej rozwinięta niż wzrokowa i, co tu ukrywać, ludzi zwykle najszybciej rozpoznawała po zapachu. Szczególnie takich, których już kiedyś spotkała. Odsunęła dłoń od włącznika światła, szybkim ruchem obróciła się przodem do wyjścia z kuchni. Włosy, spięte na czas kąpieli w szybki kok odsłaniały dłuższe uszy, a Zoja przez jeden krótki moment pomyślała o tym, że stoi przed nimi w majtkach i białej koszulce ledwo zakrywającej pośladki. Musiała głupio wyglądać. Niezależnie jednak od swoich myśli jej ciało działało instynktownie, malutkie, przeźroczyste włoski na karku i wzdłuż kręgosłupa najeżyły się. Zmarszczyła nos i warknęła cicho, co jednak zaraz opanowała. Uszy odsunęły się w tył i gdyby tylko ktokolwiek zdawał sobie sprawę, że warczenie i uszy położone po sobie lub odchylone do tyłu znamionują u wilka nie agresję lecz raczej strach, co określa się mianem agresji ze strachu to pewnie wiedziałby, że Rosjanka tak na prawdę wystraszyła się ich wizytą. Ale! Dla kogoś kto wiedział tylko czego jest mieszanką wyglądało to po prostu na zwierzęcy odruch agresji.
- Śledziliście mnie aż tu? - zapytała. Nie wydawali się spięci, przynajmniej nie bardziej niż powinni. Ich postawy nie były agresywne, ich zapachy też nie. Jednak mutantka była ostrożna i wyraźnie spięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Sob Wrz 28, 2013 10:45 am

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke


Tak jak przypuszczali w swoich założeniach, w momencie gdy ich zobaczy, dziewczyna zostanie opanowana. Ich niespodziewana wizyta w środku nocy, mogła zostać odebrana bardzo radykalnie. Krzyk wzbudziłby zainteresowanie sąsiadów, co nie było, aż takim problemem. Największym problemem, z którym musieliby sobie poradzić to roztrzęsienie dziewczyny, a późniejsza próba uspokojenia jej, byłaby męcząca i pochłonęłaby mnóstwo czasu. Nie wchodziło to w grę, powiedziała Lorilee do swojego towarzysza, gdy jechali za mutantką. Ona jednak spokojnie weszła z kuchni do salonu, trzymając w dłoni kubek z parującym napojem. Zapach kawy doszedł jego nozdrzy, był przyjemny i znajomy. Nie upuściła go, ani nawet się nie zawahała, co zaintrygowało mężczyznę, który instynktownie, na sposób znany tylko im obojgu, wyczuwał że mogła jakiś czas temu dowiedzieć się o ich przybyciu, lecz mimo to nie uciekła. Pomimo wewnętrznego zaciekawienia tym wyborem, wpatrywał się w nią bez wyrazu, a jego zmrużone oczy niczego nie zdradzały.
Młoda kosmitka odwróciła się w jej kierunku. Nie przypominała kobiety, którą była w restauracji. Wyglądała inaczej, i zachowywała się również inaczej. Podeszła w jej stronę i odpowiedziała na jej pytanie.
- Mówiłam, że się jeszcze zobaczymy - odpowiedziała sucho. - A teraz przejdźmy do rzeczy...
Młoda mutantka została poproszona aby usiadła, lecz było to bardziej uprzejme polecenie, niż prośba. Później kazali jej być spokojną i nie reagować emocjonalnie, ani nie robić głupot, gdyż nie chcieliby, aby coś jej się stało. Nie wiedziała jakie posiadają zdolności i kim są, lecz zaraz tego się dowie. - Widziałaś znaki, które pojawiły się w mieście? Malowidła, o których mówią nawet w telewizji? Nie pojawiły się tam bez powodu...
Justev zerwał się z sofy, na której teraz siedziała również młoda kobieta. - Cut this bullshit, Lorilee! - warknął przerywając jej w połowie zdania. Ta zmierzyła go srogim spojrzeniem. On jednak krążył, po pokoju zwracając się do niej w zupełnie inny sposób. - Twoje instynkty szaleją, jakby zamknięto je w stalowej klatce! - Jego głos był surowy. - Stworzono Cię nie na wzór ludzi, lecz na wzór zwierząt, jednakże kryjąc swoje moce nie upodobnisz się do nich. - Oparł ramiona na oparciu sofy i pochylił się do niej. Warknął nad jej uchem, aż ciarki przeszły.- Jesteśmy drapieżnikami, którym nie wolno nakładać obroży na szyję!
Pamiętał ten kosmiczny śmietnik, gdzie był pomiatanym niewolnikiem. Z niwelującą moce obrożą na szyi harował jak wół, czekając na dzień w którym łaskawa śmierć zabierze go z tego padołu, lecz tak się nie stało. Śmierć przyszła, a jej strój był biały.
Lorilee wykorzystała ten moment. - Świat się zmienił, Zojo. Bractwo Mutantów to inicjatywa, której celem jest zjednoczyć wszystkie istoty posiadające nadnaturalne zdolności! Nigdy już nie będziecie musieli ukrywać swoich zdolności, lecz aby to osiągnąć mutanci muszą się przyłączyć się do Magneto!
Czekali na jej reakcję, nie mogli jej dać zbyt dużo informacji, gdyż może się pogubić. Droga do Bractwa nie była prosta i klarowna, i wymagała wielkiego poświęcenia.
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 31/03/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Wto Paź 01, 2013 6:51 pm

Tutaj mogli dziękować tylko i wyłącznie wyszkoleniu mutantki, które zakładało opanowanie w każdej sytuacji. Pewnie gdyby była normalnym człowiekiem to tak by się nie zachowywała. Poziom adrenaliny we krwi wzrósł jednak znacznie, bo spodziewała się raczej niemiłej konfrontacji, tym bardziej, że widziała już wcześniej mężczyznę. I kobietę raczej też o ile się nie myliła. Gorący kubek mógłby parzyć, gdyby nie zwiększona odporność na ból. Kolejny z pomniejszych zwierzęcych gratisów, jakie dostała przez mutacje.
Usiadła, bo co miałaby zrobić? Pewnie dałaby radę uciec, ale nie udałoby jej się walczyć. Znała swoje możliwości i o ile była bardziej silna niż normalna kobieta, nawet taka, która cośtam ćwiczy, to na pewno nie mogłaby się równać siłą z wyszkolonym mężczyzną. Pewnie zwinnością tak, ale w bliskim starciu z dwiema osobami mogła liczyć jedynie na szczęście. Wolała więc nie ryzykować. Oparła rękę z kawą na podłokietniku sofy i czekała na rozwój sytuacji, obserwując dokładnie tą dwójkę. Kobieta wydawała się bardziej opanowana, choć nie spokojniejsza. Zdawała się Zoi zupełnym przeciwieństwem mężczyzny. Siwowłosy natomiast, może nie porwany ideą, ale raczej bazujący bardziej na instynktach i odruchach, bardziej gwałtowny, nie kalkulujący tak na sucho jak Lorilee. Poza tym teraz miała pewność, że widziała, a nawet rozmawiała z tą kobietą wcześniej. Choć teraz wyglądała inaczej, niż gdy się widziały.
Widziała znaki na murach, ale nie słyszała nic w telewizji. W końcu jej nie oglądała. Ciekawiły ją, ale nie na tyle by coś w tym kierunku robić.
Gdy pochylił się nad nią zmarszczyła nos i warknęła gardłowo, jednak nie ruszyła się nawet o centymetr. Zacisnęła dłonie na kubku z kawą, bo wystraszyła się, ale nie chciała tego po sobie pokazać. Tak, bała się go, bała się od zawsze tego, że nie ma szans w starciu z niektórymi osobami. Dałaby radę ludziom, większości ludzkich mężczyzn też, ale nie komuś takiemu. Zdawała sobie z tego sprawę i napawało ją to strachem. Czyżby bała się utraty kontroli nad swoim życiem i bezpieczeństwem?
Spojrzała na Lorilee gdy ta się odezwała. Zmarszczyła brwi zainteresowana. Czy nie po to chciała wyjechać do USA? Myślała, że tutaj będzie jej o wiele łatwiej, bo i ludzie są inni. No i całość wydarzeń z.. z.. tym wszystkim działa się tutaj. Przeliczyła się jednak i w Ameryce musiała się ukrywać tak samo jak u siebie. Propozycja tej dwójki, jakkolwiek dziwnie przedstawiona, była jednak kusząca. Tylko informacji jej było mało..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Wto Paź 01, 2013 10:30 pm

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke


Jej delikatne, acz srogie warkniecie było niczym majestatyczny taniec na jego grzbiecie. Lorilee kontynuowała opowiadanie o Bractwie, a on stojąc już wyprostowanym nad nią, skupił się na jej zapachu. Istoty takie jak oni, polegają na nim, bardziej niż na zmysłach wzroku czy słuchu. Węch, zapach, smak i dotyk, oni odczuwali to wręcz nieświadomie. Czytali z niego jak z książki, a teraz mówił mu, że odczuwa ona strach, napięcie, lekkie obawy, lecz również ekscytację.
W chwili jej zamyślenia, gdy Mire polegał na swoich zmysłach, ona musiała liczyć tylko i wyłącznie na swoje przeszkolenie i doświadczenie. Natłok informacji, każdego potrafi zbić z tropu. Nie mogą nikogo zmusić do przyłączenia się do Bractwa, a także nie wszystkich będą wstanie zwerbować tym samym pretekstem. Wolność dla mutantów, jednym motywowała do działania, drugich odpychała. Znajdą się tacy, którzy będą mieli ogromną potrzebę przynależenia do grupy, inni skuszeni zostaną możliwością walki, a będą też tacy, którzy zwyczajnie nienawidzą ludzi. Do tych ostatnich wyraźnie nie należała, lecz musiała dobrze ją wyczuć, aby wybrać tą odpowiednią ścieżkę.
Justev ominął ją i stanął naprzeciwko, oparty o ścianę. Czyżby uspokoił swoje zwierzęce instynkty, a wraz z nim porywczy temperament, czy może po prostu chciał popatrzeć na nią od przodu, wszak była odziana tylko w skromną koszulę, a jej ciało nadal pachniało kąpielą.
- Nie chcemy Cię zmuszać do niczego, lecz... - kontynuowała Lorilee - możemy dotrzeć tylko do wybranej grupy mutantów, a zarazem nie pominąć nikogo. W tej chwili o waszym istnieniu wie zaledwie kilka najpotężniejszy organizacji rządowych, oraz grupki wtajemniczonych ludzi. To się jednak zmienia, a chodzące pogłoski o rejestracji superbohaterów są tylko pierwszym krokiem, w celu odkrycia waszego istnienia. Słowo "mutant" pojawia się już na językach ludzi, lecz na wasze szczęście nie wiedzą do końca o kim mówią.
- Gdy rządowe garnitury wpadną do waszych domów i zostaniecie zmuszeni, aby się zarejestrować! - wtrącił Justev, stojąc z założonymi rękoma pod ścianą. Patrzył jej w oczy z surową powagą. - Społeczeństwo uzna was za dziwaków i stracicie wolność, którą macie teraz, żyjąc w ukryciu. Ty i twoja rasa przepadniecie, ponieważ nie było nikogo kto by was obronił!
Ponownie pozwolił sobie na mało optymistyczny dodatek do jej przemowy, lecz w jego słowach, choć okrutnych kryła się prawda. Rejestracja Mutantów pojawiła się, po powstaniu Bractwa, a więc jego istnienie w tej chwili zyskało na większej wartości. Idea stworzenia lepszego świata, natrafia na równie szybko rozwijającą się skazę, która mogła stworzyć zupełnie odwrotny efekt do zamierzonego. Musieli się spieszyć, gdyż ludzie stali się faktycznym zagrożeniem.
Jeśli to do niej nie przemawiało, Lorilee miała w zanadrzu jeszcze kilka asów.
- Bractwo to nie banda oszołomów, która chce zmieniać świat słowami, zbierać ludzi niczym sekta i nawracać do prawości i równości... - mówiła z ironią, lecz szybko głos szyderstwa co do podobnych działań, zmienił się w głos pełen powagi. - Magnus pozyskał naszą lojalność czynami, które wierz mi, robiły wrażenie. My wiemy, że on o was zadba, lecz WY musicie stanąć po jego stronie! Prędzej czy później, każdy z was stanie przed tą decyzją. Pytanie pozostaje jedno, kim chcesz być, Zojo? Drapieżnikiem czy ofiarą?
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 31/03/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Wto Paź 01, 2013 11:03 pm

Tak, zmysły w życiu mutantów takich jak oni odgrywały ogromną rolę i gdyby ich tego pozbawić zapewne czuliby się nagle ślepi, upośledzeni. A tak czuł się przecież każdy zwykły człowiek. Nie było czego zazdrościć. Zoja zdawała sobie jednak sprawę, że pachnie strachem, choć nic na to nie mogła poradzić. Szybkie bicie serca i adrenalina w żyłach to nie coś, nad czym idzie łatwo zapanować. Kobieta odetchnęła chcąc uspokoić chociaż walące szaleńczo serce, dać sobie chwilę, słuchając tej dwójki. Nie nienawidziła ludzi, nie miała powodu. Nie byli gorsi czy lepsi, po prostu inni. Większość nie zdawała sobie sprawy z jej istnienia, choć nie miała pojęcia co mogliby czuć, gdyby wiedzieli, że ktoś o tak wyczulonych zmysłach, większej sile, zwinności i wytrzymałości chodzi między nimi. Przeszkolona maszynka do zabijania w niepozornym ciele. Rosjanka od zawsze czuła się inna i wiedziała, że to nie tylko jej wymysły. Była inna. Ale była też człowiekiem. Brakowało jej jednak kogoś, kto akceptowałby ją właśnie taką, jaka jest. Żeby nie musiała udawać, ale nie chciała być też obiektem większego zainteresowania. Chyba.. po prostu chciała być taka, jak każdy. To dziwne, ludzie dążą do inności, oryginalności, a gdy taka im się przytrafia często woleliby być tacy jak cała reszta. Zoi brakowało kogoś, kto by się jej nie bał, ale też nie podziwiał, nie wytykał palcem, nie traktował jak.. cóż, jak mutanta. Nie była dziwadłem natury, była sztucznie wyselekcjonowanym żołnierzem z dodatkiem cech wilka. To stawiało ją ponad ludźmi fizycznie, ale czy psychicznie? Na pewno była inna, jej odruchy często były instynktowne, bardziej polegała na zmysłach niż na dopasowaniu kulturowym, jak inni ludzie.
Nie patrzyła na nich, skupiła swój wzrok na jakimś mało istotnym fragmencie podłogi, sęku w panelach. Myślała, skupiała się, rozważała możliwości, skutki swoich działań, motywy pchające do reakcji tą dwójkę. Tak, słyszała o tym. Rejestracja.. Jak kiedyś, w obozach pracy - numerek na ręce, całe życie w ciągu cyfr. "Jesteś inna" wytatuowane na ciele. Choć może chip? Może opaska na nadgarstek czy kostkę? Jak bardzo widoczna musi być inność? By ludzie zdążyli przejść na drugą stronę ulicy? Zejść im z drogi? Czy by łatwo było ich wyłapać z tłumu w razie problemów?
Podniosła wzrok na siwowłosego mężczyznę. On chyba nie spuszczał z tonu, ta sprawa mocno go nakręcała. Założone na piersi ręce mogły sugerować pewność siebie, ale też zamknięcie na kontakty. W tej sytuacji jednak oczywistym było stawiać na to pierwsze. Całe jego zachowanie, zapach, reakcje, zdawały się o tym informować głośno i wyraźnie. To było ciekawe, podobało jej się. Może ze względu na ich podobieństwo, o którym nie wiedziała, ale miała co do niego dziwne przekonanie.
- Jesteśmy dziwakami. Zawsze będziemy inni. - pokręciła przecząco głową. - Nigdy nie dopasujemy się do schematów tak dobrze, jak ludzie by tego chcieli. - westchnęła ciężko i spojrzała mu w oczy. Widać było, że swoje pewnie przeszła. Wiedziała, że jeśli doszłoby do przymusowej rejestracji mutantów nie udałoby jej się tego uniknąć. Zmiany w jej wyglądzie były zbyt oczywiste. Czyli, chcąc czy nie chcąc, musi podjąć decyzję. Tu nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać, ale możliwości ma większe niż w Ojczyźnie. Tam cala sprawa może rozegrać się krótko.. i krwawo. Zresztą ilu nieudanych mutantów przed nią zabito? Nikt nie prowadził statystyk.. "Where do I sign?" przeszło jej absurdalnie przez myśl. Podjęła decyzję. Nie da się stać po środku i patrzeć na bitwę bez strat. Przynajmniej nie za długo. Znów skupiła się na skazie w panelach. Odetchnęła ciężko, zabębniła długimi paznokciami w kubek zr stygnącą kawą. Tak, podjęła decyzję. Pokiwała lekko głową i uniosła wzrok na Lorilee.
- Nawet jeśli bym chciała.. nie udałoby mi się stać obojętnie. - uśmiechnęła się lekko. Lepiej zdecydować teraz, póki jeszcze ma wybór inny, niż chip.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Sro Paź 02, 2013 10:21 pm

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke


Oficer Jaenke przygląda jej się z tą samą niezmienną uwagą. Bez wątpienia ich słowa, w tej drugiej części dały jej do myślenia. Rejestracja mutantów była programem złym w samym założeniu. Rząd chciał ujawnić tożsamość superbohaterów, aby nie mogli być bezkarni w swoim działaniu. Nikt nie rozumiał, że bronią ludzi, zwyczajnie nie można było ich posądzić o zniszczenia w mieście czy ucierpienie mienia publicznego, lub nawet śmierć ludzi. W ich mniemaniu było to złe, a ukrywając się pod maskami, ukrywali się przed prawem. Nie było to niczym więcej, niż prowokacją, wskutek której mutancie również na tym ucierpią. Wszyscy, bez względu na to czy są bohaterami w maskach czy nie, będą musieli się zarejestrować wskutek czego społeczeństwo uzna ich za dziwaków, a rząd będzie mieć nad nimi kontrolę.
Gdy kobieta zapadła w konsternację, jej rozmówczyni miała ochotę, aby pstryknąć palcami jej przed twarzą, aby ta powróciła do żywych. Powstrzymała się, a chwilę później otrzymała odpowiedzi. Zgadzała się w pełni z tym co jej przedstawili.
- Oczywiście, że jesteśmy inni - odparł Justev. - Jesteśmy bez wątpienia lepsi, lecz nie o to tu chodzi, aby pokazać naszą wyższość. Magneto chce, aby ludzie się o nas dowiedzieli, przez nas samych. Jeśli jeden człowiek wyjdzie na wiec i powie o równości zostanie niezauważony, jeśli wyjdzie tysiąc sytuacja diametralnie się zmieni, a jeśli będą to mutanci... sama sobie wyobraź.
Lorillee przymknęła oczy i cicho odetchnęła. Zoja zgodziła się przyłączyć do nich, czyli pierwszy etap został pomyślnie zakończony. Werbowanie mutantów nie było łatwo i wiedziała, że pierwsza zgoda nie jest tą trwała, tą stal trzeba będzie jeszcze długo formować, ale gdy koniec nastąpi z członków powstanie tak silny łańcuch, że żadna siła, żadne prawo go nie rozerwie.
- To słuszna decyzja - odpowiedziała wstając. - A teraz ubierz się, musimy ruszać. Czas na odpoczynek przyjdzie później, musisz jeszcze trochę wytrzymać, gdyż tak jak mówiłam Twoje życie się w tym momencie kończy... nie martw się o pieniądze, o swoją pracę, ani o przyszłości, te przyziemne zmartwienia już Ciebie nie dotyczą. Niedługo wszystko stanie się dla Ciebie jaśniejsze, obiecuję!
Gdy ujrzysz to co my widzieliśmy, gdy ujrzysz świat z jego perspektywy nie będziesz chciała już do tego życia wrócić. Pozwolili jej się ubrać, mogła z przyzwyczajenia zabrać rzeczy, którzy używała, torebkę, drobiazgi, lecz to było zbędne. Wyszli z mieszkania i udali się do samochodu. Ruszyli w stronę siedziby bractwa, gdzie pozna resztę.
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 31/03/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   Nie Paź 06, 2013 6:08 pm

Skoro już zadecydowała, nie było od tego odwrotu. Koniec końców i tak musiałaby zadecydować, ale wtedy mogło być już za późno. Teraz, nawet jeśli nie była przekonana co do słuszności swojego postępowania, to będzie miała naokoło siebie ludzi jej podobnych. Mutantów czy mieszkańców innych planet, pewnie pełen przekrój, których w końcu pozna, a przynajmniej ich część.
Słuchała Justeva, ale miała wątpliwości. I chyba nigdy się ich nie pozbędzie, bo zawsze ludzie będą się ich bać. Ze względu na ich inność i możliwości i niezależnie od dobrego nastawienia wszystkich "odmieńców" może skończyć się na krwawej rzezi, a ludzie są zdolni do zagrożenia im bardziej niż mogłoby się wydawać. Ale tak już została stworzona i nic nie może zrobić ze swoją innością, a gdyby ludzie ją zaakceptowali.. jednak jakoś nie mogła w to uwierzyć. Takie działania są ryzykowne, ale bez nich może być tylko gorzej.
Wstała z sofy zostawiając stygnącą kawę na jej oparciu i poszła do sypialni. Zatrzymała się przed szafą z ubraniami, wybrała ciemne jeansy i dopasowaną niebieską bokserkę. Ubrała się sprawnie, zapakowała kilka rzeczy do dużej torby, którą zwykle brała na treningi, przewiesiła ją sobie przez ramię.. Po chwili wychodziła już na mroźne wczesnozimowe powietrze wciskając dłonie w bluzę.

zt x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zoi.   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Zoi.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Mieszkania-
Skocz do: