Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Przed rezydencją

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4153
Data dołączenia : 23/05/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Czw Lis 29, 2012 9:28 pm

First topic message reminder :

Przed rezydencją - Page 12 PLACE_XMansion02
Przed rezydencją - Page 12 X-Mansion-home-security
Przed rezydencją - Page 12 Frontgate

Przed budynkiem znajduje się placyk oraz podjazd prowadzący aż do bramy głównej. Ta ostatnia wyposażona została w najnowocześniejszą i najbardziej zaawansowaną technologię mającą na celu uchronić mieszkańców przed wizytami intruzów. Wykorzystywane są przy tym między innymi bioskaner i ekran rozpoznający wygląd osób czekających na wejście do środka. Na placu umiejscowiono marmurową fontannę ze zbiornikiem o promieniu dwudziestu stóp. W jej centrum ujrzeć można statuę Venus.

_________________

Przed rezydencją - Page 12 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
https://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość
Gość



Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Nie Paź 29, 2017 3:54 am

Maszyna czerpała spore korzyści ze swojej obecności w Instytucie Charlesa Xaviera. Główną zaletą tego miejsca była ilość danych oraz możliwość podglądania interakcji młodych ludzi między sobą. Fizycznie sama wyglądała właśnie na młodą kobietę, więc obrała za cel jak najlepsze zrozumienie zachowania tej konkretnej grupki społecznej, jaką są młodzi przedstawiciele gatunku ludzkiego. Mutant najczęściej pomimo różnicy w postaci mocy, dalej pozostawał człowiekiem. Zależnie od mutacji można było go zabić, bądź skrzywdzić fizycznie w dokładnie ten sam sposób, a czasami wystarczyło zaatakować psychikę takiej osoby, jeśli nie dało się uszkodzić ciała. Inteligentne SI byłoby naprawdę strasznym przeciwnikiem, gdyby z obecnymi posiadanymi danymi zwróciło się przeciwko X-menom. Widziało używanie mocy przez niektórych uczniów oraz część z nich poznało. Sigma mogła na podstawie tych danych opracować plan wyeliminowania poszczególnych mutantów, gdyby ktoś ją przeprogramował i kazał ich po prostu zabić. Mogłaby z tym walczyć jej organiczna część mózgu, jednak czy zdążyłaby wygrać walkę? Inną korzyścią płynącą z bycia uczennicą jest dostęp do laboratorium i dokonywanie niezbędnych napraw, gdy zajdzie taka potrzeba. Danger Room również pomaga kalibrować systemy bojowe, by zawsze były sprawne i reagowały szybciej, wedle wyuczonych schematów. Logiczne jest, więc to, że dla niej nieopłacalnym byłoby, aby Instytut został zamknięty. Nie na tym etapie rozwoju, gdy czerpie z niego korzyści. Ktoś mógłby powiedzieć, że maszynie brakuje kolokwialnie określanej moralności, jednak wtedy odbiłaby piłeczkę określeniem hipokryzji. Ludzie mieli korzyści z interakcji między sobą i podświadomie się na nie godzili, jednak rzadko, kiedy wypominali to sobie.
Nauczyciele w tej szkole byli inni niż opisywani są zwykli dydaktycy w mediach społecznościowych. Cechowali się znacznie większa akceptacją inności oraz chęcią zrozumienia. Z lekcji o etyce i filozofii Hanka McCoya wyciągnęła parę wniosków. Mimo częstych restartów systemu wywołanych trudnymi dla komputera pytaniami, część zagadnień była utrwalona. Można powiedzieć, że najbardziej przypadła jej do gustu fraza: „Jedyna rzecz, która czyni mnie człowiekiem to sposób traktowania”. Nie odnotowała różnicy w typie otrzymywanych zadań, tonie głosu jak również metodach dydaktycznych nauczycieli. Była jedynie różnica w poziomie trudności, który dostosowywano do każdego z ucznia oraz metod nauczania, gdyż do każdego podchodzili mniej lub bardziej indywidualnie. Chcieli ich czegoś nauczyć w najbardziej efektywny sposób. Ludzie niestety nie byli algorytmem, który można napisać i przewidzieć jak się zachowa. Do każdej linijki tego skomplikowanego kodu, jakim była ludzkość Sigma oraz inni musieli podchodzić indywidualnie.
W tym czasie gdzieś tam w powietrzu przelatywał Cannonball, na którego spojrzała maszyna. Zrobiła zbliżenie na twarz oraz sylwetkę, zrobiła pomiar prędkości lotu, a następnie wróciła wzrokiem do Cable’a, który opowiadał swoją historię. Już samo to, że miał na karku agentów federalnych czyniło go zagrożeniem dla tego miejsca. Za ukrywanie osoby ściganej może dojść do zamknięcia tej placówki lub sytuacji bardzo podobnej do niedawnej wizyty Shi’ar. Dopiero jak Gambit dołożył brakujące elementy do wyszukiwania, Sigma znalazła tamten klip z Latverii. Filmik został otagowany jak nieodpowiedni do monetyzacji, a zatem niezgodny z polityką serwisu, na którym go zamieszczono. Maszyna przejrzała go i wydedukowała na podstawie komentarzy pod nim, że film nie został wyemitowany legalnie. Doszło do włamania i pogwałcenia przepisów międzynarodowych, w dodatku wyglądem Nathaniel oraz Domino jasno dawali do zrozumienia, że nie są zwykłymi ludźmi. Sigma widziała w tym zagrożenie dla samego wizerunku mutantów, który próbowali X-meni wykreować. Burzyło to wizję koegzystencji obu stron oraz mogło podsycić niechęć ludzi za pomocą czystego strachu. Według danych, jakie już zebrała wynikało, że najprostszą metodą kontroli człowieka jest jego zastraszenie.
- Odnalazłam wideo z tego wydarzenia. Dostrzegam tu analogię z Shi’ar. Nie dopuszczę do ponownego wystawienia Instytutu na szkodę poprzez przetrzymywanie zbiega. Zwłaszcza, że w tym przypadku nasze prawo ziemskie ma tu priorytet – odpowiedziała Sigma. Po przedstawieniu obu wersji, które działały na niekorzyść Cable’a podjęła decyzję o obronie tego miejsca. Obronie swojego domu.
- Stanowisz zagrożenie dla ogółu społeczności mutantów oraz wizji Charlesa Xaviera, którą budują X-meni. Nie wiem, kim jesteś, jednak te dane są dla mnie nieistotne wobec stwarzanego zagrożenia. Wytłumacz motywy swoich działań, gdyż nie dostrzegam w nich żadnych korzyści dla mutantów? – skwitowała, opuszczając ręce wzdłuż swojego ciała. Poruszyła lekko palcami obu dłoni, przygotowując nanorój do obrony przed ewentualnym wtargnięciem. Jeszcze nie wypuściła nanomaszyn, a jedynie skupiała je we wnętrzu swoich dłoni. Sigma nie była przekonana wizją otrzymania artykułu spożywczego w ramach rekompensaty za przetrzymanie terrorysty. Spojrzała pytająco na Gambita, gdy ten zadał pytanie odnośnie samej kanapki. Było to nielogiczne oraz nieadekwatne do sytuacji według niej, jednak musiała to dopisać do cech charakterystycznych tego konkretnego nauczyciela. Ukryta groźba w poprzedniej wypowiedzi, a następnie zmiana tematu, by wytrącić przeciwnika z rytmu.
Powrót do góry Go down
Cable

Cable

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 22/10/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Sob Lis 04, 2017 9:40 am

Cable uniósł brwi, kiedy Gambit nazwał go terrorystą między narodowym. Był ciekaw ko go nim nazwał. Może Doktor Doom, psychopata, który sam chce podbić świat. Był naprawdę rozbawiony tym określeniem. Brzmiało nawet dumnie, ale było chyba mocno przesadzone. Postanowił poukładać sobie wszystko co przed chwilą powiedzieli i odpowiedzieć ze spokojem.
- Nawet moja żona nie miała do mnie tylu pretensji co wy. Ale wyjaśnijmy wszystko. Po pierwsze. Nie zamierzałem ukraść wam samolotu. X-Men zniknęli, a samolot tam został, więc zabralibyśmy go na jakieś dwa dni, a później go wam zwrócili. Na dłuższą metę jest mi nie potrzebny i nie mam go nawet gdzie trzymać, myślcie logicznie. - Przed dalszą częścią wypowiedzi Nathaniel westchnął, ciężko było komentować sprawy, które były zwyczajnie wyssane z palca.
- Po drugie. Nie zaatakowałem żadnych pracowników rządowych. Chcieliśmy opuścić Los Angeles, kiedy jeden z nich nas dopadł, wyciągnął broń i groził nam śmiercią. Nie za bardzo wiem o co mu chodziło, ale nie zrobiliśmy niczego złego. W dodatku, nikomu nie stała się krzywda. SHIELD dążyło do konfrontacji, ale my teleportowaliśmy się w bezpieczne miejsce, żeby uniknąć walki i nie robić wam problemów. Po trzecie. Odwiedziłem Latverię bo Doom nienawidzi USA i ma pełno szpiegów, którzy mogliby coś wiedzieć o robotach, które na was polują. To co wydarzyło się później to wina choroby psychicznej Dooma, a nie nasza. Nie złamałem żadnego prawa na terenie Stanów. Wysadziłem powietrze połowę zamku, ale USA raczej nie ma z Latverią podpisanej umowy o ekstradycji, więc nic wam nie grozi.-
Udało mu się odpowiedzieć na wszystkie pytania Remy'ego, ale Sigma też dorzuciła swoje do pieca. Jej spostrzeżenia jeszcze bardziej go rozzłościły, z trudem nad sobą panował, jednak jedynie wykrzywił usta w niezadowoleniu.
- Po czwarte. Mój motyw jest tylko jeden, bardzo prosty. Nie chcę żeby was pozabijali. I to w pełni wystarczyło, Charlesowi Xavierowi, więc nie chrzań, że zagrażam jego "wizji". Najlepiej sama go o to zapytaj. Jego wizją nie jest wytykanie ludzkich wad, tylko wyszukiwanie zalet. Jakoś nie przeszkadza ci, że Wolverine to morderca, nie przeszkadza ci, że w gabinecie dyrektora zasiada kobieta, która posiada powiązania ze zorganizowaną grupą przestępczą. - Coraz bardziej rozeźlony przeniósł wzrok na Gembita, któremu wcześniej zdążył przejrzeć nieco wspomnienia. - A tobie nie przeszkadza to, że gdyby władze dowiedziały się ile rzeczy ukradłeś to siedziałbyś w więzieniu przez następne dwadzieścia lat. Natomiast przeszkadza wam, że ja chciałem wysadzić cholerną fabrykę morderczych robotów. Akurat ty Gambit, po tym jak otrzymałeś drugą szansę, jesteś chyba ostatnią osobą, która powinna oceniać ludzi jak książki po okładce... -
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Sob Lis 11, 2017 11:41 pm

- Ale jednak go wziąłeś bez pytania? Z tego co przyswoiłam danych na temat wzorów ludzkiego zachowania, to należy zapytać o pozwolenie eksploatacji przedmiotu. Nie sądzę byś był z X-Men, inaczej nie prosiłbyś nas o wpuszczenie do rezydencji tylko po prostu byś wszedł – skomentowała maszyna, wykorzystując jak najbardziej logiczne wnioski płynące z wypowiedzi Cable’a. Nie zastosował żadnej formy sugerującej, że należy do grupy, a poza tym logiczne wydawało się, by instytut był domem każdego X-Mana, idąc dalej tym tokiem człowiek raczej nie prosi o pozwolenie wejścia do własnego domu. Tym bardziej inni domownicy zazwyczaj nie utrudniają mu wejścia, o ile nie zajdą ku temu specyficzne okoliczności jak stadium upojenia alkoholowego bądź stwarzanie zagrożenia dla reszty.
Po przeanalizowaniu dalszej części konwersacji Sigmie parę rzeczy nie wyglądało na logiczne. Pierwszą z nich była agresywna postawa pracownika rządowego, który był uzbrojony. W Los Angeles doszło do walki i zniszczenia napisu Hollywood najpewniej przez nadczłowieka. Zapewne agent uznał, że Cable miał z tym coś wspólnego i postanowił go zatrzymać w celu przesłuchania. Poza tym nie zastosował się do poleceń pracownika i zbiegł z miejsca zdarzenia, co jest pogwałceniem kilku zasad. Już samo to, że w sprawę może być uwikłane SHIELD stawiało mutanta na przegranej pozycji. Sigma nie zaryzykuje konfrontacji z agencją rządową, z którą miała już do czynienia i wie jakimi środkami dysponują.
Kolejną kwestią była próba spółkowania z Victorem Von Doomem, którego czynów nie popiera opinia publiczna. X-23 niby przyniosła głowę jakiegoś robota, która była przeznaczona do przebadania, jednak Sigma jeszcze nie miała sposobności się jej przyjrzeć. Głowie, nie Laurze. Wydało jej się to trochę naciągane, że te roboty na nich polują. Gdyby tak faktycznie się stało to w głowie umieszczony byłby lokalizator i w tej chwili maszyny powinny ich zalać.
- Pracownicy rządowi raczej nie wyciągają broni, o ile ktoś nie stanowi zagrożenia i wykonuje ich polecenia. Jeśli tu jesteś to znaczy, że ich nie wykonałeś, a zatem nie podporządkowałeś się służbom porządkowym. Jest to złamanie prawa Stanów Zjednoczonych, za które mogą Cię ścigać. Na dodatek to Ty przejąłeś kontrolę nad niektórymi stacjami telewizyjnymi by transmitować swoje nagranie co jest kolejnym pogwałceniem przepisów. Mimo, że nie zrobiłeś tego na terenie Stanów, można to uznać za akt cyberterroryzmu wobec tego kraju i wyciągnąć konsekwencje tutaj – sprostowała dziurawą logikę mutanta. Prawo nie działało w ten sposób. Jeśli ktoś wystrzeliłby głowicę nuklearną w stronę USA to w samym kraju mogliby sądzić taką osobę jako zbrodniarza. Nie ważne, że przestępstwa nie popełnił na terenie kraju, ale jednak dokonał aktu agresji na tenże kraj.
- I dlatego stwarzasz dla reszty zagrożenie poprzez irracjonalne działania, które kreują wizerunek mutanta terrorysty? Nieposłusznego wobec władzy oraz naruszającego prawa, a następnie szukającego azylu wśród innych mutantów? – zapytała maszyna. To było dla niej nielogiczne i wzajemnie sprzeczne. Czyny, które opisał Cable oraz informacje, do których miał dostęp praktycznie każdy jasno mówiły, że coś tutaj nie gra. Transmisja z Latverii może szybko została zdjęta z kanałów telewizyjnych, jednak nadal jest w Internecie. Przez jakiś czas nawet media się tym interesowały, do momentu aż przyszły inne wydarzenia pokroju zniszczonego Houston.
- Różnica jest taka, że Emma teraz pracuje, by uczynić instytut jak najlepszym miejscem dla mutantów i aktualnie najpewniej nie należy do żadnej grupy przestępczej jak zresztą podkreśliłeś w swojej wypowiedzi. Pan Logan nie dokonuje aktów mogących wzbudzić masową panikę oraz pogorszenie relacji międzynarodowych. Nie widzę zalet tej sytuacji, a same zagrożenia płynące z niej. Za to Pan Remy nie ma potrzeby już kraść, gdyż ma zapewnione podstawowe potrzeby oraz środki do życia – przekalkulowała Sigma, która widziała różnicę w szkodliwości społecznej wszystkich tych czynów. Nie było to nic na masową skalę, która bezpośrednio uderzała w kraj, gdy niebawem ma odbyć się konferencja, podczas której zostanie podjęta decyzja w sprawie nadludzi. Było to bardzo niekorzystne dla mutantów, że ktoś próbował zniszczyć ich wizerunek. Niszczyło to wizję koegzystencji ludzi oraz mutantów według Charlesa Xaviera. Podstawa, którą wpajano w tej szkole. Identyczny konstrukt myślowy stosowano w normalnych placówkach edukacyjnych, by koegzystować z innymi rasami ludzi.
- Czy to mordercze roboty zniszczyły Houston? Atakując fabrykę dajesz ludziom jedynie pretekst, by bali się nadludzi oraz by konstruowali przeciwśrodki. Na ich miejscu również sprawowałabym kontrolę nad mutantami poprzez takie środki, jeśli mieliby się okazać realnym zagrożeniem dla życia społeczności. Nie kieruje się emocjami. Jestem maszyną i kieruje się logiką. Stwarzasz zagrożenie, które potem będziesz chciał zwalczać oraz usprawiedliwić ten czyn poprzez implikację, że doszłoby do tego bez względu na okoliczności mimo, że sam byłeś przyczyną tego zdarzenia – zakończyła swoją wypowiedź poprzez krótką analizę profilu psychologicznego mężczyzny. Póki co według niej Cable kreował się na samozwańczego zbawiciela, który sam stworzył problem poprzez swoje działania. Ludzie mieli pełne prawo do nienawidzenia mutantów oraz strachu przed nimi, jeśli takie osoby uważają się za kogoś ponad prawem. Sama Sigma wiedziała, że łamie przepisy kiedy podkładała pluskwy do telefonów uczniów i przeglądała ich wiadomości. Robiła to jedynie, by uzyskać dane i na ich podstawie wyciągnąć jakieś wnioski. Nie planowała wykorzystywać ich w innym celu, jednak to nadal było przestępstwo, z którego zdawała sobie sprawę. Nie wyprze się go w ostateczności. Teraz jednak pozostawała kwestia podróżnika za bramą, którego stan zdrowotny nie napełniał optymizmem. Czujniki wykryły ten charakterystyczny zapach gangreny i gnijącego ciała. Niebawem pewnie wejdzie to w stadium potrzeby amputacji albo wycięcia zranionego miejsca, by nie przeniosło się to na resztę ciała.
- Może zacznij od niedawania ludziom powodu do bania się mutantów, a wtedy istnieje szansa, że nie będą budowali maszyn mających eliminować nadludzi – dała ostatnią radę Sigma, która wyczekiwała jakiejś komendy od Gambita. Raczej nie mogła sama podejmować decyzji, jednak w razie próby wtargnięcia na teren Instytutu zobowiązana była bronić tego miejsca przy pomocy siły.
Powrót do góry Go down
Cable

Cable

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 22/10/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Pon Lis 13, 2017 9:48 am

- "Pracownicy rządowi raczej nie wyciągają broni, o ile ktoś nie stanowi zagrożenia". Idealnie to ujęłaś. Słowo RACZEJ, w doskonały sposób wyjaśnia cały problem. Gospodarka tego kraju raczej nie jest uzależniona od bycia największym producentem broni na świecie, pracownicy rządowi tego kraju raczej nie dążą do sztucznego wywoływania wojen na innych kontynentach, a polowanie na mutantów raczej nie będzie dla nich lukratywnym interesem. Raczej, gdyby, może. Piękne słowa. A stacje telewizyjne chyba się nie obraziły. Podniosłem im oglądalność. W najgorszym razie trafię do sądu. Wtedy będę się tłumaczył. Sędzia powinien uznać bezpośrednie zagrożenie życia za okoliczność łagodzącą. -
Nathaniel nadal zachowywał spokój. Zastanawiał się, czy któreś z tej dwójki paliło papierosy. Sam co prawda nie palił, ale atmosfera rozmowy pod bramą sprawiała, że naszła go na to jakaś dziwna ochota.
- A co do wysadzania fabryk, to jak na razie, żadnej nie wysadziłem. Jeśli ktoś z was ma lepszy pomysł jak rozwiązać problem tych robotów, to jestem otwarty na propozycje. Nigdy nie mówiłem, że mój pomysł jest bez wad. Ale jeśli będziemy stać i kłócić się pod płotem to na pewno problem sam się nie rozwiąże. -
Cable wzruszył ramionami. Nie miał zamiaru upierać się przy swoim pomyśle, ale nie miał też zamiaru uciekać przed tą sprawą, udawać, że problem nie istnieje, ani próbować go przeczekać. Przez chwilę myślał nad tym co Sigma powiedziała o kierowaniu się logiką. Miał na ten temat kilka ciekawych spostrzeżeń, ale uznał, że lepiej zostawić je na inną okazję i nie ryzykować w tej chwili, że rozmowa niepotrzebnie zmieni swój temat. Po chwili w jego umyśle zapaliła się lampka.
- Co się stało w Houston? Nie jestem na bieżąco. -
Powrót do góry Go down
Gambit

Gambit

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 02/12/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Nie Lis 19, 2017 10:08 pm

Długo nie musiał wyczekiwać odpowiedzi Cable'a na zarzucone mu wykroczenia i teoretyczną zdradę jakiej się dopuścił w świetle wydarzeń minionych kilku dni. Pozwalał każdemu słowu dojść do jego uszu i przebić się dalej do mózgu, gdzie następnie odbywała się jego szczegółowa analiza, której celem było wyłapanie najdrobniejszego braku sensu logicznego, który mógłby być kluczem do zatajanej prawdy przez muskularnego mutanta. Gambit był całkowicie świadomy tego, że większość rzeczy jakie wydarzyły się po pojawieniu się Jean na wzgórzu Hollywood, były zrelacjonowane słowami bez żadnych faktycznych dowodów, mogących potwierdzić wersję agenta SHIELD, dlatego wychodziło na to, że tutaj grało pierwsze skrzypce słowo przeciwko słowu. Dlatego dał możliwość wytłumaczenia się Summersowi, chcąc poznać jego wersję wydarzeń, z góry oczywiście zakładając, że będzie oczyszczająca z jakichkolwiek zarzutów syna Scotta. Jednak w całym tym zaistniałym bajzlu, wiele czynników przemawiało na niekorzyść Cable'a, nawet jeśli jego wersja brzmiała całkiem wiarygodnie. Jeszcze przed całym incydentem, kiedy to pojawił się w holu głównym Instytutu przed X-menami i uczniami, pokazał jakim charakterem się odznacza. Słabo szło mu dogadywanie się z mieszkańcami szkoły, a jego opryskliwość, chęć do działania i dosyć prosta taktyka w stylu: "Idź, zniszcz, wróć" skutecznie skupiły podejrzliwy wzrok na nim wszystkich zebranych. Był żołnierzem i to było widać, jednak czy po ich stronie? To jest chyba najlepsze pytanie jakie mogło paść i padło, jednak niewypowiedziane, a zasugerowane przez wszystkie słowa jakie padły w kierunku Summersa. Gambita w tym wypadku nie zdziwiły słowa agenta SHIELD, opisujące spotkanie z Cablem i kradzież, którą chciał przeprowadzić na Blackbirdzie X-menów. Dlaczego więc mieli nie wierzyć człowiekowi, który działał w obronie ich kraju i stał na czele porządku, a jakiemuś żołnierzowi bóg wie skąd, który twierdzi, że jest synem jednego z ich byłych przywódców i ma pojęcie o większości mutantów pochodzących z tego miejsca, odznaczając się przy okazji arogancją i głupotą, co Remy stwierdził po wysłuchaniu do końca słów Cable'a.
Miał wiele uwag co do wypowiedzi mutanta i już miał się odezwać, kiedy ubiegła go Sigma. Zerknął na dziewczynę-robota i pokiwał nieznacznie głową, jakby potakując na każde wylewające się z niej słowo. Sensowne słowo. Dziewczyna nie była głupia. Była bystra, inteligentna, potrafiła logicznie myśleć i znała się na prawie, ale czego można się było spodziewać, skoro w jej głowie mózg działał jak komputer niźli jak umysł człowieka. Ta myśl wywołała u niego zimny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa, kiedy po raz kolejny przed jego oczami na moment zawitał obraz wyobrażeń co dziewczyna musiała kiedyś przechodzić podczas eksperymentów, co zawsze się pojawiało niespodziewanie i wbrew jego woli, kiedy miał z nią kontakt dłuższy niż 10 sekund. Przyłapał się na tych rozmyślaniach i odtrącił je szybkim, mentalnym chlustem zimnej wody w głowie na cały dział wyobraźni, pozwalając mu skupić się na postaci mutanta za bramą. W końcu to dla niego tu przyszedł i zrezygnował ze spaceru, chcąc jak najszybciej się z nim uwikłać.
Kiedy Sigma tłumaczyła i kontrargumentowała ich "problem", kinetycznego mutanta zaczęła dręczyć pewna kwestia, która pojawiła się przy mowie o jego osobie. Faktycznie i on nie był święty, wiele razy podpadł władzom i nawet podczas pobytu u X-menów, zdarzało mu się coś ukraść, chociaż nie na taką skalę jak w czasach, kiedy nawet nie znał Logana czy innych. Skoro mowa o Loganie, on też nie był święty co zdążył zauważyć Cable ku delikatnej irytacji mistrza kart. Co gorsza, był mniej święty od Gambita i do jego działań można było się przyczepić, ponieważ był rozpoznawalny, o ile ktokolwiek kojarzył X-menów z wiadomości. Jednak kiedy usłyszał dalszą część wypowiedzi Sigmy, uśmiechnął się do niej delikatnie jakby w podzięce za te słowa jakimi potwierdziła ich prawo do przebywania w Instytucie i reprezentowania X-menów. Kiedy zapadła w końcu po wszystkim cisza, odchrząknął, zapowiadając swoją przemowę.
-Możemy tutaj stać i przerzucać się własnymi poglądami na dane sprawy, sprzeczając się kto ma rację i czy jest tu na sali, czy też raczej dworze, ktoś winny czy nie. Dziękuję, mon ami, że przedstawiłeś nam swój punkt widzenia i własną wersję wydarzeń, jednak o tym czy faktycznie jesteś czysty zadecyduje ktoś inny, a nie my. Szczególnie, że nawet jeślibyśmy chcieli, a uwierz nam, w tym momencie dajesz nam ku temu powodu, nie możemy wydać na Ciebie wyroku sądu, co też zauważyłeś, że w którymś momencie trafisz pod sąd. Ubiega się o Ciebie TARCZA, a my nie chcielibyśmy sprzeciwić się naszym sojusznikom, likwidując Cię. Masz w takim razie dwa wyjścia, a właściwie to jedno. Zostawisz absolutnie każdą broń jaką masz przy sobie, a my Cię zaprowadzimy do dyrektorki. Tak, dokładnie tak! Pójdziesz na dywanik i dostaniesz burę od Emmy, chyba, że zostaniesz oczyszczony z zarzutów. Jeśli natomiast nie będziesz chciał oddać broni, cóż...
Tutaj westchnął i potarł delikatnie podbródek w zamyśleniu, czując niezakrytymi przez rękawiczkę palcami odrastający zarost.
-...będziemy zmuszeni Cię obezwładnić. Czyli wszystkie drogi prowadzą do ramienia sprawiedliwości. Patrz jaka zbieżność.
Rozłożył na boki obie ręce, mające podkreślić jego odgrywany wyraz zaskoczenia, poruszając niezauważalnie palcami u prawej dłoni. Pomiędzy nimi nagle wyrosły jakby z powietrza trzy karty o różowym poblasku, który zaczął przekształcać się w źródło amarantowego światła świadczącego o pełnym naładowaniu energią kinetyczną przedmiotu. Gambit patrząc w oczy Cable'a i nawiązując z nim kontakt, przerzucił swój wzrok na karty, zmuszając oczy Cable'a na poczynienie tego samego.
-Więc jak? Pójdziesz z nami dobrowolnie czy chcesz jeszcze zarobić parę sińców?
Zacmokał z dezaprobatą dla postawy Cable'a i postarał się wpłynąć na niego swoimi hipnotycznymi zdolnościami. Chociaż musiał przyznać, że facet zaczął łagodnieć w ostatnich zdaniach i wykazywać pewną chęć do współpracy.
-Tak będzie najlepiej dla nas wszystkich i musisz zdawać sobie z tego sprawę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zostaniesz oczyszczony jeszcze dziś. Ale tak na przyszłość. Jeśli masz zamiar ratować nas przed zagrożeniem z przyszłości, ustalaj to z nami, a nie działaj na własną rękę. Można zapobiec wielu rzeczom, zabijając pewne jednostki zanim je popełnią, ale jeśli nie ma na to potwierdzenia, wszyscy, którzy przyczynią się do śmierci, pójdą siedzieć. Tak to niestety jest i lepiej dostosuj się do tego, ponieważ być tu parę dni i już dostać miano międzynarodowego terrorysty? Ulalal, un vrai record. No, a teraz wyskakuj z broni. I kanapki, jeśli faktycznie ją tam masz. Serio. Głodny jestem.
Poczuł jak coś mu zaburczało w brzuchu i przełknął ślinę, czując głód. Wtedy też zerknął na Sigmę, chcąc nawiązać z nią kontakt wzrokowy i przekazać jakąś tajną wiadomość, którą tylko oni by zrozumieli. Na ostatnie pytanie odpowiedział jedynie:
-W Houston? KABUUM.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Czw Lis 23, 2017 11:13 pm

Powiązanie gospodarki kraju z tym, że zostawała wykorzystana przemoc wobec własnych obywateli była bez sensu dla maszyny. Zwykle wojny wszczynało się na obcym terytorium, by uniknąć strat w obrębie własnego państwa. Pokazywanie przemocy wobec własnych obywateli przez Stany Zjednoczone mogłoby zostać źle odebrane przez głowy chociażby państw Europejskich. Nie kalkulowało się Sigmie jaką korzyść miałby rząd próbując wybić własnych obywateli przy pomocy morderczych robotów. Chyba, że chcieliby je przetestować i sprzedać komuś innemu te maszyny, jednak nadal fala krytyki zalałaby cały kraj i nikt otwarcie nie kupiłby tej broni. Odnosiła wrażenie, że Cable z powodu obrażeń jakie otrzymał po prostu ignorował logiczne myślenie. Mógł też mieć paranoję, która jeszcze nie została przez biegłego zdiagnozowana. Argumenty nawet były podobne do tych, które przewijały się na różnych stronach promujących teorie spiskowe.
SI właśnie sądziło, że temu człowiekowi należy po prostu pomóc. Nie w wysadzaniu fabryk czy niszczeniu rządowego mienia, a pojmać go i zastosować terapię mającą na celu wyleczenie go z paranoi, która ostatecznie może się ziścić. Nie dlatego, że wydarzenia ku temu sprzyjały, a przez akcje samego mutanta mogące do nich doprowadzić. Gambit również najwyraźniej to zauważył, a Sigma poczuła się doceniona przez jego słowa. Nie kradł już, a raczej nie robił czegoś tak znaczącego jak niszczenie własności rządowej, zaś sam Wolverine nie zajmował się likwidowaniem wysoko postawionych urzędników państwowych. Maszyna nawet byłaby skłonna udzielić Cableowi schronienia, tylko problemem było to komu się naraził, a byli to agenci rządowi. Jeśli faktycznie był niewinny i doszło do nadużycia to będzie w stanie obronić swoich racji na drodze sądowej. Będzie to o wiele lepiej postrzegane przez ludzi, ale z drugiej strony może osłabić pozycję SHIELD względem opinii publicznej.
- Istotnie. Kapitulacja jest tutaj najbardziej logicznym i dającym najwięcej korzyści wyjściem. Również przerwanie walki z rządem mają wysoką szansę na wycofanie maszyn bojowych z produkcji. Jeśli nie mutanci nie będą stanowili zagrożenia, ludzie nie będą chcieli ich zlikwidować. Statystyka wskazuje, że lepiej postrzegany jest wizerunek bohatera, który próbują wykreować X-meni oraz grupa Avengers – powiedziała Sigma w tym samym czasie redagując dwie wiadomości, które miała wysłać. Całkiem różne, bo skierowane do innych osób. Pierwsza z nich miała zostać wysłana do Emmy, a mianowicie na jej telefon komórkowy w formie wiadomości tekstowej. Maszyna miała wiele okazji, by spenetrować urządzenia elektroniczne uczniów jak i profesorów na terenie instytutu, dlatego też prawdopodobieństwo posiadania takiego numeru było dosyć realne. Wiadomość brzmiała następująco: „Przed bramą Instytutu zlokalizowano terrorystę. Stawia opór oraz stwarza zagrożenie dla reszty mieszkańców. Mamy go zlikwidować czy przyprowadzić?” pod tą krótką wiadomością tekstową widniało również miniaturowe zdjęcie Cable’a, które zostało skopiowane z receptorów wzrokowych maszyny.
Druga wiadomość miała pójść bezpośrednio do SHIELD i na ich oficjalną skrzynkę mailową. Maszyna wykorzystała do tego kilka różnych trików hackerskich, by ukryć swoją obecność, a zarazem w treści wiadomości było po prostu zdjęcie tego konkretnego mutanta oraz podany adres Instytutu z dopiskiem, że jest to ostatnia pozycja mężczyzny na fotografii. Maszyna wolała współpracować z SHIELD, niż z nim walczyć. Gdyby się im przeciwstawiać to oceniała szansę powodzenia akcji na jakieś 10%. Agencja rządowa zdecydowanie musiała dysponować znacznie większym zasobem danych, niż te które dostępne były publicznie. Zapewne mogą wiedzieć o Instytucie Charlesa Xaviera oraz znają jej charakter.
- Czyż nie jest to fatum, które ludzie opisują w swoich dziełach literackich? Próba ratunku w rzeczywistości staje się przyczyną – skomentowała Sigma świeżo po wysłaniu obu wiadomości. Poprawiając jednocześnie rękawiczkę na prawej dłoni oraz nagrzewając baterie plazmowe na wypadek konfrontacji. Chociaż Gambit mógł tego nie wiedzieć to istniała szansa, że Sigma mogła nieopatrznie odczytać jego znak. Kabuum, czyli onomatopeja na wybuch mogła oznaczać kilka rzeczy, ale znając możliwości Xmena mogło to sugerować wykorzystanie jego mocy lub wymóg, by Sigma skorzystała ze swoich możliwości. Stanęła profilem do Cable’a i wskazała na niego palcem.
- Houston zostało zmiecione. Szkody są podobne do użycia ładunku termojądrowego, chociaż najprawdopodobniejszy wariant to wykorzystanie broni pozaziemskiej – mogłaby białowłosego w tym momencie zlikwidować bardzo szybkim ruchem nadgarstka i strzałem z broni plazmowej, aczkolwiek najpewniej nie dostała jeszcze takiego rozkazu. Grała na czas, jednak jeśli Cable w tym czasie nie złożył broni to nie pozostało nic innego jak go spacyfikować.
- Zapewne tego nie przewidziałeś. Prawda? - zapytała i wykorzystała działo dźwiękowe, by ogłuszyć mutanta. Wyglądał jakby był na skraju wyczerpania z powodu ran, zatem taka forma ogłuszenia mogła okazać się skuteczna. Nie powinno mu to zrobić krzywdy, a jedynie spowodować utratę przytomności. No i oczywiście odrzucić trochę w tył od samej bramy. Przed wystrzeleniem maszyna skrupulatnie wyliczyła dawkę jaką powinna zastosować. Biorąc pod uwagę takie czynniki jak odległość, przeszkoda pod postacią bramy oraz zwyczajnie masę pacjenta, któremu chciała zaaplikować tą narkozę.
Powrót do góry Go down
Cable

Cable

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 22/10/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Wto Lis 28, 2017 10:38 am

Od początku dążył do tego, żeby go wpuścili, więc kiedy zapytali go czy z nimi pójdzie po prostu darował sobie odpowiedź. Nathaniela ucieszyło to, że w końcu doszli do jakiegoś porozumienia. Powoli zsunął plecak ze swojego lewego, metalowego barku i kiedy ten zaczął sunąć w dół, złapał go w ostatniej chwili, ratując przed upadkiem na ziemię.
- Straciłem całą broń podczas walki z Latveriańską armią, pozostała mi tylko moja "magiczna różdżka". Chciałbym, żebyś jej nie zgubił, pomaga mi ustabilizować telekinezę.  Jej niekontrolowane używanie może skomplikować człowiekowi życie-.  
Cable uśmiechnął się pod nosem i uniósł plecak, dając do zrozumienia, że odda go, jeśli tylko otworzą bramę. Na zaczepki dotyczące bójki, nie odpowiedział. Odniósł się natomiast na słowa Remy'ego, dotyczące ustaleń.
- Próbowałem wam wszystko wyjaśnić i prosiłem was o pomoc, ale nie chcieliście mi wierzyć. Nie mogłem po prostu czekać, aż problem sam się rozwiąże i nic nie robić. -
W między czasie Sigma zaczęła powoływać się na rozmaite dane statystyczne. Drążyła też temat zależności przyczynowo skutkowych. Mutant zastanawiał się, czy ten android miał zaprogramowany program umoralniania napotkanych osób tak długo, aż te porzygają się ze znużenia.
- To o czym mówisz to chyba dekadentyzm? Nie przepadam. Nurt stworzony przez narkomanów, którzy wywodzili się z bogatych rodzin, z nudy zapijali się na śmierć, i pisali smutne wiersze mające usprawiedliwić ich zepsucie moralne. Polecam Ci przerzucić się na literaturę romantyzmu, albo średniowiecza, są bardziej budujące.-
Cable przez chwilę zastanawiał się nad wybuchem w Houston. Ktoś nieźle zawalił sprawę, może o to właśnie chodziło. Może agenci którzy pozwolili wysadzić w powietrze pół miasta szukali sposobu, żeby się wybielić i pokazać światu, że zlikwidowali jakiekolwiek zagrożenie, nawet jeśli on nie stanowił żadnego realnego zagrożenia, to byłby idealnym kozłem ofiarnym.
- Jeśli chodzi o strach przed mutantami, to nie mnie powinni się obawiać. Później chciałbym wam też opowie...
Cable nie dokończył zdania. W chwili oddania broni, faktycznie nie spodziewał się z ich strony nagłej agresji. W efekcie ataku Sigmy zaniemówił, a później przechylił się do tyłu i z głośnym hukiem zwalił się w tył niczym ścięte drzewo. Mężczyzna, wraz ze swoimi techno-organicznymi elementami ważył sto pięćdziesiąt dziewięć kilogramów, więc uderzenie o ziemie było naprawdę silne i wzbiło sporo kurzu w powietrze. Nathaniel pozostawał nieprzytomny.
Powrót do góry Go down
Matthew

Matthew

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Sob Gru 02, 2017 12:43 am

Ciemno zielone liście bez żadnego powodu zaszumiały cicho, a gruba gałąź z wyrytym na niej krzyżykiem zaskrzypiała groźnie, gdy tylko ważący siedemdziesiąt kilo brunet pojawił się na niej. Gdzieś przy samym konarze zabłyszczały małe, błękitne iskierki, by zaraz rozpłynąć się w gorącym, letnim powietrzu, na samym szczycie korony.
Czemu roślina była oznaczona? Matthew spędzał tutaj dużo czasu, będąc niemalże pewien że nikt w instytucie nie ma za hobby wspinania się po pobliskich drzewach. Zresztą jeszcze nie zdarzyło mu się, by ktokolwiek mu tutaj przeszkadzał. W spokoju mógł poczytać książki, a opuszczona dziupla pełniła rolę bardzo dobrej kryjówki na termos i paczkę paluszków. . . Gdyby palił papierosy, też pewnie by je tutaj chował. Przy okazji przez zieloną pokrywę z łatwością mógł obserwować bramę położoną o kilkadziesiąt metrów dalej. Dlatego ten krzyżyk, przypominający do bólu logo x-menów. Uznał że łatwiej będzie ukierunkować swoje myśli na ten symbol, w przypadku powrotu, kiedy odległość będzie nadmierna, a używanie nóg uznane za niewskazane. Dobra. To po prostu lenistwo i tyle w temacie.
Mocno złapał powietrze w płuca i poczekał aż nieprzyjemne kręcenie się obrazu w głowie ustanie. Dłuższe podróże miały to do siebie, że czasami powodowały swojego rodzaju dyskomfort, którego nie umiał wykluczyć pracą nad sobą. Przez naturalną zasłonę widział dwie sylwetki na podwórku, niemalże jak na dłoni. Sęk w tym że słyszał również niewyraźny, ciężki głos, najpewniej dobiegający gdzieś zza muru instytutu. Nie był pewien co się stało, ale nagła przerwa podczas nadawania była dla niego dziwna. Wciąż nie wmyśl było mu używanie swoich telepatycznych zdolności.
-COOOOOO TAAAAAAAAM?!- Krzyknął przykładając obie dłonie do ust. Sam głos zmodulował by zabrzmiał tak inaczej! Jak upiór z lasu! Jak sam Leszy! W sumie po co?
Oczywiście nie miał zamiaru zostawać w swojej dotychczasowej kryjówce, bo przecież każdemu będzie łatwiej wytłumaczyć niepotrzebne użycie broni czy mocy, tym że nie było pewności kto siedzi pośród labiryntu obzielenionych do maksimum gałązek. Zeskoczył na dół. Wspomniane że gałąź była na wysokości mniej więcej drugiego piętra?
Sigma pewnie wiedziała jak powinno skończyć się lądowanie Malloya, a Gambit już w głowie słyszał trzask pękających rzepek kolan i kostek wychodzących na zewnątrz przez skórę. Nic takiego na całe szczęście nie miało miejsca. Źdźbła trawy ugięły się delikatnie w momencie gdy brązowowłosy miał lądować, a delikatnie błękitna fala rozniosła się tuż pod nim. Wylądował i spokojnym krokiem ruszył w ich stronę, przeczesując sandałkami zielone połacie gruntu, w ręku dzierżył srebrny, owalny pojemnik. Odkręcił zakrętkę termosu i przelał do niej jeszcze ciepłej kawy. Nie parowała, ale przyjemnie grzała w ręce, delikatnie przekraczając temperaturę otoczenia. I ten zapach, uwolniony po tylu godzinach z zamknięcia!
-Dobrze że jest pan nauczyciel!- Nie mógł powiedzieć że zna Gambita. Nawet nie wiedział jak mężczyzna ma na imię. Matthew czasami przypałętał się na jego lekcje posłuchać. Mimo że nie miał nic wspólnego z etyką w teorii, to w praktyce jego lekcje niebywale do niej nawiązywały. Do takiej nowoczesnej Etyki, takiej bardziej cool! A umiejętność użycia monety do wybicia oka, też może być przydatna, gdy za żadną cenę nie życzysz sobie dotykać broni.  Co do tej etyki, to nie tak że chciał się do czegokolwiek stosować. On doskonale wiedział co robić, by uchodzić za debila i nie zdradzać tego prawdziwego kawałka siebie, którego bronił niczym lew zdobyczy. Po prostu Remy zdobył jego zainteresowanie i już, jak książka czy dobry serial.
-Muszę powiedzieć coś pani Dyrektor! Tylko sam nie chcę tak iść, więc idę z nauczycielem i on puka... Znaczy drzwi puka. Nie Dyrektor.- Uśmiechnął się niewinne, zdając sobie sprawę że ten delikatny żarcik i tak mógł okazać się mocną przesadą. Zatrzymał się i upił łyka z blaszanego kubeczka, zerkając w stronę Sigmy.-Cześć koleżanko!- Rzucił radośnie z uśmiechem prezentującym wszystkie białe zęby jakie były w szeregu. Nie miał pojęcia kim jest dziewczyna. Ba. On znał ich wszystkich, ale tylko z widzenia. Wiedział że ktoś istnieje i jest uczniem instytut, bo go już widział. Tyle.  Nie specjalnie z kimkolwiek się kolegował, a mocy nie używał. Tylko dlatego by być sprawiedliwym i moralnym. Nie ingerował w to co siedzi ludziom z instytut w głowach... Dobra. Śpiący Artur był wyjątkiem. Shhh...
-A temu co?- Spojrzał wymownie w kierunku bramy. Nie zdradzał się że od samego początku chodziło mu o to i dlatego zszedł z drzewa. Tak naprawdę przecież mógł wejść do pokoju Emmy i powiedzieć że to pomyłka, a o dziwnym mutancie w Salem napomknąć " przy okazji". Z drzewa doskonale widział okna placówki, kolejna podróż nie była by problemem. To nic że Emma była telepatką. Matthew wierzył że ona też nie chce non stop słyszeć nieswoich myśli, więc scenariusz pomyłki być może by przeszedł.
-Mam go wstanąć?Albo zniknąć? Albo coś...? Nie przyszedł z takim drugim...? Bo spotkałem takiego drugiego... Było od niego coś czuć... Jak od tego nauczyciela co żuje tytoń. Logan, tak? Nie żebym patrzył temu Loganowi w myśli... Po prostu tak patrzysz i patrzysz i HEJ! Ten koleś jest jak tamten koleś, tylko inny! Rozumiecie?-Zapytał.
-W sumie nie musicie...- Wzruszył ramionami i upił kolejnego łyka kofeinowego napoju.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Sro Gru 06, 2017 7:54 pm

W międzyczasie do aktualnie mających tu miejsce wydarzeń, nad instytutem przeleciały trzy maszyny, rozmiarów przeciętnego samochodu osobowego. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Widoczne były zaledwie przez sekundę, podczas krótkiego białego błysku nad dachem instytutu. Białe światło zarysowało ich kontury, a same maszyny wydawały się gnać ku garażom. Żadne systemy obronne nie zareagowały, nic nie zostały wykryte, tak samo, jak żadnej żywej istoty nie dało się dostrzec, wyczuć czy w inny sposób - wykryć. Niemniej, ktoś lub coś przybyło do instytutu. I jeśli ktoś ma wprawione oko oraz akurat zerknął w tamtym kierunku, mógł coś dostrzec.
Powrót do góry Go down
Gambit

Gambit

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 02/12/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Czw Gru 07, 2017 12:28 am

Zaszurał podeszwą buta o żwir wysypany na całą drogę ciągnącą się od bramy instytutu do rezydencji X-menów, ruszając w kierunku wejścia na posesję, za którego kratami stał siwowłosy. Celem Gambita było odebranie Cable'owi broni, którą zgodził się złożyć, jednak słowa i niewypuszczenie jej z dłoni skutecznie zatrzymało Cajuna przed dalszym stawianiem kroków. Nie podobało mu się to, że torba nie wylądowała na ziemi i to oddalona parę metrów od Cable'a, do czego ten powinien sam się przyczynić i to jak najszybciej. Obserwował materiałowy pojemnik doszukując się w nim czegokolwiek podejrzanego, co mogłoby niepokojąco szybko odliczać czas na małym ekraniku lub też niepokojąco wydawać z siebie pikanie z szybko upływającymi sekundami. Oczywiście, nie spodziewał się w nim niczego na poziomie bomby nuklearnej czy też granatu wytwarzającego sztucznie czarną dziurę, bo pal licho wie na jakim poziomie zaawansowania jest technologia z przyszłości i co mógł ze sobą zabrać Summers, ale podejrzewał coś w formie dosyć potężnego ładunku wybuchowego, wystarczającego by pogrzebać ich dwójkę w jednym momencie lub też trójkę, o ile plan Cable'a by nie wypalił. I o ile faktycznie coś się znajdowało w tej torbie. Ręka Remy'ego zeszła spokojnie lekko w dół z kartami trzymanymi pomiędzy palcami, z odpowiednio odchylonym nadgarstkiem do nagłego ataku. Jeśli Cable zamierzał rzucić plecak w ich kierunku, czarno-czerwono oki postara się wysadzić go zanim ten przeleci przez bramę. Oczywiście wiązało się to z dość sporym ryzykiem, ale Cable raczej nie był samobójcą, więc ładunek powinien mieć nie duży zasięg rażenia. A bramę można wymienić. No i jeśli nie rozerwałoby go na kawałki, to na pewno odrzuciło parę metrów w tył i osłabiło, ogłuszyło. Nie podobała mu się postawa Cable'a, który jeszcze starał się przemycić jakiekolwiek, najdrobniejsze warunki przy poziomie jego występków i dosyć niesprzyjającej i tak już sytuacji, jak i ich nastawieniu. Mógłby docenić ich dobry gest, gdzie żadne nanoboty ani karty od pokera nie stykają się nieprzyjemnie z jego ciałem.
-Chciałbym, żebyś rzucił torbę parę metrów za siebie i pozbył się jej z zasięgu swojej ręki. Nasza nieufność i narastająco irytacja może skomplikować Ci życie. Naprawdę.
Odkaszlnął w przestrzeń nieistniejący pyłek zalegający mu w gardle i ułożył usta w uśmiech mający skłonić Cable'a do wykonania polecenie. Czy on naprawdę nie zdawał sobie z niczego sprawy, czy musiał jeszcze to komplikować?
-Ostatni raz powtórzę. Następnym razem, o ile do takowego dojdzie, nie bierz się za nic bez wcześniejszej wiedzy kogokolwiek z wyżej postawionych w Instytucie, ponieważ ani Tobie, ani nam to nie pójdzie na rękę. Czasem warto ostudzić temperament i posadzić swoją cul na krześle niż rwać się bezsensownie do roboty, by wszystko spieprzyć już na początku.
Jeśli wcześniej w całej rozmowie którekolwiek ze słów Gambita miały wrogi wydźwięk, który nie był do końca jasny, tak teraz Cable na pewno mógł usłyszeć warkot, który wydobył się z gardła pod wpływem naprawdę złego humoru Remy'ego, i który ładnie zaakcentował te parę zdań, podbijając na sile ich przekaz.
-Nie wydaje mi się by panna Sigma kierowała się jakąś konkretną filozofią, a jedynie zdrowym rozsądkiem. Skoro już polecamy sobie jakieś nurty filozoficzne i tym podobne rzeczy, to i ja dodam coś od siebie, dla Ciebie, Cable. Sartre. Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny i nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia. Byłeś świadom tego co robisz, więc przyjmij to na co zapracowałeś. Jeśli natomiast spodziewałeś się poklasku, musisz być mocno zawiedziony.
Nigdy nie kierował się żadną konkretną filozofią, raczej tworzył własną i modyfikował ją według własnego uznania, a te słowa akurat podpasowały mu pod sytuację, choć może wyciągnięte z kontekstu.
Po odpowiedzi rzucił spojrzenie przez ramię na Sigmę, chcąc wypatrzeć u niej jakichkolwiek oznak zrozumienia jego wcześniejszej tajnej wiadomości przekazanej wzrokowo. Nie był pewien czy Sigma ją odpowiednio rozszyfruje. I... kiedy śmignęło działo dźwiękowe, posyłając falę w kierunku Cable'a, obrócił się najpierw kompletnie nie zdając sobie sprawy co wykonała dziewczyna. Kiedy spojrzał na cielsko Nathaniela, uniósł wysoko brwi, widząc jak uderza o ziemię, wznosząc tumany kurzu. Jego oczy przez chwilę rejestrowały to co się stało i wychodząc z zaskoczenia, pokiwał powoli głową, tworząc usta w mały dziubek, by gwizdnąć przeciągle dla pochwały szybkiej reakcji dziewczyny.
Jego ręka sięgnęła po złożony Bo i wyciągnęła na światło słoneczne, rozsuwając za pomocą przycisku i mocnego strzepnięcia. Druga dłoń schowała karty, z których moc kinetyczna została wchłonięta z powrotem do ciała Gambita i dał znać nią Sigmie by pozostała na swoim miejscu. Otworzył bramę i podszedł do nieprzytomnego Cable'a, bez zbędnej delikatności badając jego stan końcem metalowego kija. Z zadowoleniem stwierdził, że Cable nie obudzi się przez najbliższe parę godzin, przynajmniej miał taką nadzieję. Pochylił się nad nim i zabrał mu plecak, do którego powoli i ostrożnie zajrzał. W środku znajdowała się (chyba) wspomniana "magiczna różdżka" i o dziwo kanapka. Wyciągnął kanapkę i schował sobie do kieszeni, dziękując niewerbalnie, i postawił plecak koło siebie, dając  jednocześnie znać Sigmie by podeszła do niego.
-Plecak czysty, faktycznie to chyba jedyne co ma przy sobie.
Stwierdził, dłonią badając jego kieszenie i ogółem kombinezon w razie jakichś skrytek. Kiedy był pewien, że to wszystko co miał przy sobie Cable, rzucił Sigmie pytanie, kładąc w tym samym momencie jego łapska na klatce piersiowej, naszykowane do skucia.
-Petite, może to dziwne pytanie, ale czy masz może przy sobie kajdanki?
Uśmiechnął się do niej szeroko, wątpiąc by padła twierdząca odpowiedź. Wtedy zza jej pleców wyszła postać młodego mężczyzny o dość ekscentrycznym zachowaniu i sposobie komunikowania się ze światem,co było prawdopodobnie skutkiem szaleństwa, jednak te nie było nigdy oficjalnie zdiagnozowane przez nikogo z grona pedagogicznego ani żadnego lekarza z powodu pewności wszystkich co do oderwania od rzeczywistości chłopaka. Gambit mało wiedział o nim i jeszcze mniej go rozumiał, ale wiedział, że powinien być dla niego łagodny i wyrozumiały, ponieważ różne indywidua istnieją w tej szkole i również takie wytyczne dostał od profesora Xaviera gdy ten jeszcze był... Matthew był dobrym chłopakiem, ale Gambit chyba nie chciał wiedzieć co się dzieje w jego głowie.
-Bonjour, Matt.
Uznał, że puści ten zły dobór słów koło uszu w tej sytuacji i nie skomentuje w żaden sposób. Chociaż wizją całkiem przyjemna, khm.
-Dobrze, Matt, pójdę z Tobą do dyrektorki jeśli jest to pilne, ale jesteś dorosły, na pewno dasz radę sam. My mamy w tej chwili oto leżącego tu terrorystę, którego udało nam się spacyfikować nim to się okazało konieczne. Może nie do końca o to mi chodziło z tym przekazem, ale całkiem nieźle wyszło...
Ostatnie zdanie wymamrotał bardziej w kierunku Sigmy niż Matta, zerkajac na Cable'a.
-Nie, Matt, nie musisz nic robić, chociaż... przydałaby się pomoc w jego związaniu i ewentualnemu przeniesieniu, skubany trochę waży. I czy mówiąc o podobnym do niego typie chodziło Ci o Logana? To jeden z nauczycieli, powinieneś mieć z nim lekcje, Matt.
Zastanawiał się jak to jest w żyć takiej beztrosce, gdzie otaczający Cię ludzie w ogóle Cię nie interesują, a liczysz się tylko Ty i tu, teraz.  I kiedy spojrzał ponownie na Sigmę, zza nią, na tle nieba pojawiły się trzy nieznane mu dotąd... samoloty? Pojazdy lotne? Nie wiedział jak je sklasyfikować, bo jedynie mu mignęły, chyba, że mu się przewidziało, ale po ostatnich wydarzeniach w Instytucie miał złe przeczucie. Wstał i nie odlepiając wzroku od niecodziennej wizytacji, mruknął do uczniów.
-Musimy się spieszyć. To chyba nie koniec problemów na dziś.
Powrót do góry Go down
Cable

Cable

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 22/10/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Pią Gru 08, 2017 9:58 pm

Matthew nagle zauważył, że koło niego pojawił się jakiś mężczyzna, bardziej dziwne od samego pojawienia się znikąd było to, że wyglądał dokładnie tak samo jak osobnik, który leżał na ziemi.
- Oni mnie nie widzą, więc nie panikuj. Zachowuj się jakby mnie tu nie było. Jestem tylko wizualizacją w twojej głowie, obaj jesteśmy telepatami. -
Kiedy mężczyzna wyjaśnił chłopakowi skąd się wziął zaczął uważnie przyglądać się temu co robili Sigma i Gambit.
- Lekko mnie ogłuszyli, więc muszę chwilowo korzystać z twoich oczu i uszu... Robot zaatakował niesprowokowany, co jest z nimi nie tak? -


Ostatnio zmieniony przez Cable dnia Sob Gru 09, 2017 1:01 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Pią Gru 08, 2017 11:03 pm

Cable nie był uzbrojony wedle tego co sam powiedział. Tyle dobrego, że maszyna nie będzie musiała się trudzić by skonfiskować zbyt wiele ekwipunku, a jedynie jeden przedmiot potencjalnie niebezpieczny. Nie odda go w ręce SHIELD w pełni uzbrojonego, a tym bardziej nierozsądnym byłoby przekazać całą technologię wprost do agencji. Przekalkulowała sobie, że sama weźmie rzeczy mutanta i podda je analizie, a potem przekaże do laboratorium Henryego. Włochaty X-men był dosyć szanowany przez maszynę, która bardzo chętnie spędzała czas właśnie w pracowni. Chociaż zwykle pojawiała się tam, gdy ją o to poproszono lub kiedy sama musiała się naprawić po jakimś treningu w Danger Roomie. Sigma zdecydowanie nie pobłażała uczniom z chirurgiczną precyzją wykorzystując luki w ich obronie przeciwko nim samym. Nie musieli się tak bardzo powstrzymywać, gdyż nie mieli do czynienia z człowiekiem, dlatego sparing z Sigmą zawsze był w jakiś sposób rozwijający. Gambit próbował negocjować z białowłosym oraz jasno wyperswadować mu, że winien się poddać i przystać na ich warunki. Również nieuniknionym było wytknięcie porażki oraz działanie na własną rękę, a z jej danych wynikało, że nie tak wyglądała praca zespołowa. Jedyne co mógł tym osiągnąć to prawdopodobny podział grupy. Wyczuwała tę zmianę intonacji głosu mutanta, która jasno wskazywała na irytację oraz zdenerwowanie. Istniała bardzo duża szansa, że to on prędzej zaatakowałby białowłosego niż maszyna, która miała od groma cierpliwości.
Nie była tu, by rozprawiać o literaturze i nurtach w nich, ani tym bardziej poruszać filozoficzne problemy obciążając swój procesor, a żeby pojmać mutanta, by następnie oddać go we właściwe ręce. Mutant miał rację, że Sigma kierowała się po prostu zdrowym rozsądkiem jak to mawiają ludzie, ale dokładniej to był bilans zysków oraz strat. Atakowanie placówek rządowych niosło ze sobą głównie straty. Niezależnie od charakteru tych czynów, nie zaatakowałaby pierwsza władz państwa o ile nie zagrażałyby jej bezpośrednio. Inną kwestią była jeszcze odpowiedzialność, którą maszyna rozumiała w inny sposób niż ludzie. Bardziej jako logi dotyczące wykonanych czynności przez daną jednostkę. Jeśli czynność została źle wykonana to oznaczało, że jednostka zajmująca się nią nie funkcjonowała dobrze i należało ją naprawić lub wymienić na inną. To była brutalna prawda dla człowieka jednak dla maszyn to było coś normalnego. Nie myślały tak bardzo abstrakcyjnie jak ludzie, a jedynie zero jedynkowo.
Dostała zresztą wiadomość od Emmy, że Cable nie ma tutaj wstępu i najpierw ma oczyścić swoje imię w oczach agentów federalnych. Na szczęście zapowiadało się, że pójdzie bardzo sprawnie i szybko, gdyż maszyna zdołała ogłuszyć mutanta.
- Nie ma tutaj wstępu dopóki nie wyjaśni wszystko z SHIELD – wyjaśniła mutantowi Sigma jak wyglądała treść wiadomości. Wszystko jasno i klarownie, bez zbędnych informacji, które mogłyby rozproszyć lub zniekształcić przekaz. Gambit zabrał się wtedy za rozbrajanie mutanta i sprawdzania jego ekwipunku. Maszyna zgodnie z instrukcja podeszła bliżej i przykucnęła skanując ciało mutanta. Wykryła trochę obrażeń oraz ran związanych z jego wcześniejszymi utarczkami. Może nie dotrwać ewentualnego przeniesienia do zakładu karnego agencji rządowej.
- Nie posiadam kajdanek, ale mogę je stworzyć za… 3…2…1 – odliczała i jednocześnie z jej ciała zaczął ulatniać się nanorój, który wewnątrz dłoni zgodnie z odliczanym czasem zaczął formować jakiś obiekt. Były to nieco grubsze kajdanki stworzone z utwardzonych nanomaszyn. Dokładnie takich samych, które budowały jej szkielet. Takie kajdanki wytrzymają znacznie więcej niż używane przez policję. SI podeszło bliżej mutanta i przykucnęła przy ciele leżącego mężczyzny. W jej dłoni pojawiło się coś jeszcze. Skalpel chirurgiczny, gdyż w planach miała usunięcie martwych tkanek póki mutant jest nieprzytomny, a następnie po prostu zszycie go przy użyciu nanomaszyn uformowanych w coś na kształt zszywek. Obróciła ostrze w rękach z precyzją najlepszego chirurga. Posiadała w bazie danych informacje o medycynie, a jej dłonie nie trzęsły się. Nie popełni błędu przy drobnych nacięciach, ani również nie będzie się spieszyła.
Wtedy przyszedł ktoś jeszcze. Ktoś był w lesie, a Sigma podłączona do monitoringu instytutu postanowiła dać sobie nieco lepszy obraz z okolic lasu. Wykorzystała również swój wzrok, który po wyostrzeniu pozwalał znaleźć obiekt będący źródłem dźwięku. Kilka filtrów przemknęło po sobie. Najpierw czujnik ruchu, potem termowizja, a na końcu normalna wizja z przybliżeniem. Posiadała dane na temat tego osobnika. Wyglądał dosyć przeciętnie, jednak nie należało go lekceważyć. Według danych umiał przenosić przedmioty za pomocą swojej mocy oraz teleportować się. Na nią nie działały jego telepatyczne sztuczki, ale telekineza już jak najbardziej.
Przewidywała to, że im dłużej będzie trwała akcja pod instytutem, tym bardziej prawdopodobne było ściągnięcie czyjejś uwagi. Wtedy maszyna już miała rozwiązanie problemu Cable’a jak na dłoni. Mogła wysłać namiary agentom rządowym, a Matthew po prostu przetransportuje go w odpowiednie miejsce. Nie wiedziała jednak, czy mutant zgodzi się spełnić tą dosyć niecodzienną prośbę maszyny, jednak zawsze istniała możliwość barteru w formie przysługa za przysługę. Najczęściej to działało, zaś ludzie pokroju mutanta zapewne nie mieli wielkich wymagań. Często chodziło im o artykuły spożywcze lub rozwiązanie problemu, którego sami nigdy by nie ruszyli.
- Witaj Matthew. Przypominam, że dzisiaj o godzinie 17 mamy sesję w Danger Roomie – przywitała się i zarazem przypomniała punkt w grafiku zajęć mutanta. Z nią było o tyle dobrze, że w głowie miała dane na temat zajęć każdego z uczniów. Nawet jeśli ktoś miał zajęcia indywidualne to zwykle maszyna jakoś dawała radę zdobyć te dane. Chociażby poprzez przechwytywanie wiadomości komórkowych. Witając się z „kolegą” przywołała na usta przyjazny uśmiech, aczkolwiek mogło to wyglądać groteskowo widząc, że trzyma kajdanki oraz skalpel.
- Jest nieprzytomny po uderzeniu bronią soniczną – odpowiedziała Sigma, a Gambit wyjawił powód, dla którego mężczyzna leżał nieprzytomny. Matt miał jeszcze jakąś sprawę do Emmy, ale według monitoringu była ona zajęta w swoim gabinecie. Przyjmowała aktualnie gościa, a do tego czasu najpewniej nie będzie mogła porozmawiać. Nie mogła tylko rozgryźć o co chodziło młodzieńcowi, gdyż mówił bardzo chaotycznie dla maszyny. To było poza jej zrozumieniem jeśli chodzi o abstrakcyjne myślenie, więc rozłożyła to na czynniki pierwsze. Cable miał przyjść z Loganem, gdyż obaj są podobnej masy mięśniowej i lubią tytoń? Maszyna postanowiła przykucnąć, szybko oraz precyzyjnie zająć się ranami mutanta. Jej cięcia były bardzo szybkie i precyzyjne. Gdzieś na bok odkładała wycięte obumarłe tkanki, a gdy skończyła naciągnęła skórę, przytknęła palec i przesunęła nim po skórze. Zostawiając za sobą coś podobnego do zszywek. Rozstawiała to na tyle często, że zadziałało jak szwy i podtrzymywało skórę. Dopiero potem spięła kajdankami ręce mutanta.
Kiedy wstała, by zakomunikować, że więzień jest gotowy do transportu, w powietrzu coś przeleciało. Maszyny pomknęły w stronę garaży, a systemy obronne nie zadziałały. Sigma przeanalizowała nagranie klatka po klatce, jednak nic nie wykrywała przy pomocy monitoringów oraz zaawansowanych sensorów optycznych, dlatego też musiała wykorzystać zwykły tryb widzenia jakim posługują się najczęściej ludzie.
- Czyżby błąd systemu? – zapytała sama siebie, ale nie było czasu na ewentualne skany, dlatego powstałą i zwróciła się do Matthew – Mógłbyś go przypilnować? Agenci Federalni mogą się tu pojawić niebawem. Jest terrorystą oraz osobą z zaburzeniami psychologicznymi. Jeśli się obudzi to uważaj. Może być niepoczytalny – ostrzegła Sigma, aczkolwiek Matthew powinien sobie poradzić. Był telepatą i użytkownikiem teleportacji wraz z telekinezą mógłby nawet pewnie samemu powalić mutanta. Zostawiła wszystko w rękach mutanta i spojrzała w kierunku Gambita. Skalpel, którego używała rozłożył się na nanomaszyny, które weszły do jej ciała, zaś kawałki skóry, które wycięła po prostu spaliła za pomocą gorącej plazmy. Wystawiła rękę w kierunku odciętych elementów i po prostu do nich strzeliła niewielkim promieniem. Robiąc w podłożu niewielki dołek.
- Nie wykrywa tego monitoring, ani systemy ochrony. Zajmijmy się tym. Pójdę przodem, gdyż jestem w stanie przyjąć więcej obrażeń jak również stracić kończynę i nie wykrwawić się – powiedziała maszyna postępując kilka kroków na przód przed Gambitem. Szła w kierunku, w którym poleciały tajemnicze obiekty. Właśnie w stronę garaży.
/ZT > tu
Powrót do góry Go down
Matthew

Matthew

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Sob Gru 16, 2017 2:58 am

-Aj witaj, witaj. To takie oficjalne. Musisz nad tym popracować, mogę dać Ci kilka lekcji. Sama wiesz, sposób odbierania słów wpływa na zmiany emocjonalne! Rzuć jakimś ambitnym cześć, wyłuskanym elo czy beztroskim siemaneczko! Wtedy nawet ja nie będę wiedzieć że dzieje się coś wykraczającego poza skalę! Staruszek na ziemi będzie częścią krajobrazu, a gadana potoczy się dalej! Może nawet skoczymy na kawę?!- Zarzucił od razu wesoło, nie specjalnie zwracając uwagę na zmianach w krajobrazie. Tak jak mówił. Cable stał się w jednej chwili dla niego czymś całkowicie normalnym i mieszczącym się w normy społeczne. Tylko że Malloy normy zachowania miał jednak bardzo giętkie i wiele rzeczy mógłby w nie wepchnąć. Naprawdę. No i raczej nie chciał umawiać się z Sigmą. Jednak hormony stawiały na racjonalny wybór organicznej partnerki, jeśli jakaś kiedykolwiek swoją paplaniną miała by zamienić książki uwielbiane przez studenta.
-Ja wiem że jestem dorosły Panie Profesorze!- Odparł trochę spokojniejszym tonem, nie patrząc na Gambita. Niebieskie oczy obserwowały tafle kawy, która przez ruchy ręki młodzieńca kręciła się w aluminiowym naczyniu, będąc blisko rozlania. -Jestem tak dorosły, że mógłbym wysłać prawie każdego, by powiedział to za mnie. Nawet niekoniecznie o tym wiedząc! Ale wtedy nie ma zabawy... I pewnie pani Dyrektor miała by mi to za złe.- Przez chwilę i Remy i Sigma mogli obserwować jak młody mężczyzna po prostu się zawiesił. Jego oczy utkwiły w jednym punkcie, niepotrzebna mimika twarzy zgasła, a wszelakie ruchy, które wykonywał w ilościach masowych znikły.
-Terrorystę?- Spojrzał z niedowierzaniem w stronę leżącego mutanta. Nieśmiało podszedł, skrzywił usta w grymasie i stuknął czubkiem buta w ramie siwowłosego. ]-Na sto procent jest nieprzytomny?- Zapytał cicho, patrząc na nieruchome ciało.
-Zresztą nie ważne!- W jednej chwili z jego dłoni po prostu wypadł i termos i kubek, który stanowił jego część. Dlaczego? Dlatego że Matt musiał właśnie teraz klasnąć w ręce. -Jak coś raz się udało, to można to powtórzyć! Znowu go po uszach! Puh! - Klasnął raz jeszcze, zadowolony z swoich niesamowitych umiejętności dedukcji. -Ale nie jest weteranem z Wietnamu, co nie? Albo emerytem... trochę tak wygląda. Nie wolno bić takich po uszach, nawet jak są strasznie źli. - Młodzieniec w międzyczasie skupił się, badając aktywność mózgu mężczyzny. Była dla niego dziwna i niecodzienna. Przez chwilę przemknęła mu myśl o zamknięciu Cable'a i sprawdzeniu tego. W końcu energia psioniczna była jego konikiem, a tutaj najwyraźniej będzie miał z nią do czynienia.  -Nie ważne. To luźne przemyślenia. Sentencje... Myśli. Wiecie. Tylko nie mylcie z cytatami... Tak właśnie, z cytatami!- Otarł samotne kropelki potu, zalegające pod jego grzywką, patrząc jak "koleżanka" radzi sobie z szybkimi operacjami przed bramą instytutu. Budziło podziw jak i obrzydzenie. Nie każdy lubił takie widoki...
Nikt ich nie lubił. Nie każdy był przyzwyczajony.
Domyślał się że zautomatyzowana dziewczyna może wychwycić bardzo dużo informacji z niepozornych zachowań, tak jak robili to mentaliści, więc dostrzegając projekcję astralną niewiarygodnie lekko przygryzł wargę. Podszedł do tego na chłodno, stawiając pierwsze kroki ku kontakcie z członkiem X-force. Na całe szczęście coś znów się wydarzyło. Coś czego Matthew nie był w stanie odnotować.
-Możecie iść. Przypilnuje go. Poczekam. Będę pilnowatorem! Tak... Będę pilnowatorem! Właśnie... Ale mam zwolnienie z lekcji jeśli polecę z tym kimś tam kimś! Będę agentem! Jest niebezpieczny? - W zasadzie to było pytanie retoryczne.  -Jak coś będzie nie tak, to pogram z nim w piłkę. Bez piłki. Znaczy z piłką. On będzie piłką. Adiooos muczaczos! - Zasalutował zarówno Sigmie, która powoli ruszyła w znanym sobie kierunku jak i Gambitowi, który miał okazję znajdywać się jeszcze blisko.
Tak? Obaj jesteśmy telepatami? Myślałem że pojechałem na kangura matematycznego, tylko zamiast herbaty dostałem opium lub szałwię wieszczą i teraz jestem w irracjonalnym, wymyślonym świecie, przepełnionym ludźmi, którzy potrafią niecodzienne rzeczy. Teraz nie musiał udawać, bo wiedział że ktoś i tak może urwać strzępki informacji i dotrzeć do tej osoby, która kryje się za maską głupoty i absurdu. Kryje się by nie brać aż tak dużej odpowiedzialności na siebie. Paradoks - bo własnie to robi. Cieszę się że natychmiastowo mi to wytłumaczyłeś. Chciałem powiadomić wszystkich. W pierwszej kolejności BBC i swojego psychoterapeutę. Nie można zaprzeczyć. Czuł się urażony. Grał debila, jednocześnie wiedząc że jeśli ktoś wykryje taką aktywność neuronów w głowie, jest od razu spalony. Tego nie ukryje nawet przed najsłabszym telepatą.
Oczu? Uszu? Są moje. Więc nie masz do nich prawa. Odparł zimno i zwyczajnie nadłożył większych środków bezpieczeństwa. Na ile przekaz telepatyczny może być zimny. Nie wierzył jednak że komuś uda się dostać do jego umysłu, wbrew jego woli i niezauważonym. Nienachalny przekaz to co innego niż wypożyczanie zmysłów. Tego nawet Emma i Charles nie zrobili by niezauważeni w tej sytuacji, niezauważenie może nie... Chociaż na pewno skutecznie, nie pozostawiając zbyt dużo czasu na reakcję.
Tutaj pojawia się mały problem kolego, kumplu, przyjacielu... Co tam chcesz.  Nie chcę Ci pomagać i zwyczajnie dostosuję się do poleceń. Co jest z nią nie tak? Nie powiem Ci. Nie zamierzam również umawiać się z nią na kawę, by stwierdzić co się dzieje w jej obwodach. Mogę rzucić Ci ciekawostką że termin sztuczna inteligencja został stworzony w 1955 roku. Chociaż ta dziewczyna jest mniej sztuczna niż niektóre dziewczyny z mojego rocznika.
Rzucił jeszcze przelotnie spojrzeniem w kierunku Sigmy, pod warunkiem że zdążył.
Mam tylko nadzieję że jesteś świadomy mojej bezstronności. Dbam o własny tyłek. Możemy pogadać przed procesem. Musisz jakieś mieć skoro jesteś terrorystą. Wtedy może się jakoś dogadamy. Zwyczajnie uśmiechnął się pod nosem, krążąc w tą i w tą stronę. Tak po prostu. Zwyczajnie. Kto tak nie robi czekając?
Ah... I mam nadzieje że jesteś świadomy beznadziei swojej sytuacji. Nie próbuj nic. Jak brzydzę się bronią, tak mogę zrobić z Ciebie warzywo jeśli poczuję się zagrożony, a potem znów pójść udawać autystyczne dziecko. No i w twoim stanie zwyczajne kopnięcie w głowę może spowodować znaczne braki w przepływie informacji na dany okres czasu, wtedy siada koncentracja i umiejętności logicznego myślenia, a to ciągnie zdolności telepatyczne w dół. Cholera. Jakie łańcuchy przyczynowo skutkowe są zawiłe i nieprzyjemne.
Zagwizdał króciutko. Prześwietlał cały czas myśli mutanta. Tylko i wyłącznie te aktualne, rodzące się teraz w połowie odciętym od świadomości ciele. Nie zamierzał mieszać się w jego przeszłość i tracić uwagi.
-Jestem pilnowaczem! Jestem pilnowczem! Jestem pilnowaczem! - Zaczął beztrosko podśpiewywać.
Powrót do góry Go down
Cable

Cable

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 22/10/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Sob Gru 23, 2017 12:29 pm

- Nie jestem terrorystą. Lekcja numer jeden, nie wierz we wszystko co mówią ci dorośli. Ludzie często powtarzają to co powiedział im ktoś inny. Jak w zabawie w głuchy telefon. Od ust do ust, w końcu plotka całkowicie rozmija się z prawdą. -
Cable z zaciekawieniem obserwował co Sigma wyczyniała z jego ranami. Robił to przynajmniej do czasu kiedy Matthew nie nasilił swoje psychiczne blokady i obraz, oraz dźwięk zaczęły się zniekształcać. Wtedy jego psioniczny hologram po prostu usiadł sobie na trawie.
- Lekcja numer dwa. Po uszkodzeniu mojego mózgu może zginąć wielu ludzi, muszę stale utrzymywać nad czymś kontrolę telekinetyczną, jeśli przestanę, będzie źle. Więc tego nie rób. -
Nathaniel z braku innej opcji skupił całą swoją uwagę na nastolatku i westchnął cicho.
- Dodałbym jeszcze, żebyś nie mielił tyle ozorem, ale pewnie już ci to mówili. -
Powrót do góry Go down
Gambit

Gambit

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 02/12/2012

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Sob Sty 06, 2018 10:53 pm

Nadal wodził po niebie wzrokiem, jakby doszukiwał się tam jakiegokolwiek pozostawionego śladu przez dziwnych najeźdźców, którzy pojawili się tak szybko nie wykryci przez żadne z urządzeń obronnych Instytutu, kiedy żwir obok niego zagrzechotał cicho pod ciężarem podnoszącej się Sigmy. Jej słowa tylko potwierdziły niecodzienne najście jakie przyszło mu ujrzeć w ułamku sekundy i ucieszył się z tego, bowiem to znaczyło, że wzrok jeszcze miał dobry i nic mu jeszcze nie szwankowało, sprowadzając do głowy obrazy jakich nie miał prawa inny człowiek zobaczyć. Zerknął na terrorystę ulokowanego za nim, teraz skutego dzięki całkiem przydatnej technologii w jaką został wyposażony cyborg. Z tymi kajdankami na pewno nie przyjdzie mu wyswobodzić rąk, jednak miał nadzieję, że w razie ewentualnego przebudzenia, powstrzymają na tyle by nie sprawiał zbyt dużego kłopotu... Matthew, który został wyznaczony nagle przez dziewczynę do opieki nad Cablem, dając tym samym możliwość ich dwójce, czyli Gambitowi i jej samej, do przeanalizowania na miejscu gości i rozeznaniu się w wizytacji, która z tego co mu się wydawało, znalazła się w garażach? Przeniósł swój wzrok na Matthew, jakby chcąc tym samym upewnić się czy dobrze robią, pozostawiając w jego rękach tak ważną na ten moment osobę, jednak innego wyjścia nie widział. Szczerze, to by skuł Cable'owi jeszcze nogi, tak dla wszelkiej pewności. Na salut ucznia odpowiedział mu delikatnie pobłażliwym uśmiechem, parskając z cicha pod nosem.
-Matt, wierzę, że dasz sobie radę, ale nie graj z nim w piłkę, chyba, że faktycznie to on ma być piłką. I tak, jesteś zwolniony oraz jesteś przypilnowatorem! Największym jaki teraz może istnieć. W razie jego ewentualnej pobudki nie wykonuj żadnej z jego próśb, chyba, że będzie to coś dotyczyło jedzenia czy picia. Zresztą chyba wiesz co trzeba zrobić.
Chciał podejść do niego, położyć dłoń na jego ramieniu i delikatnie poklepać jakby na dodanie otuchy, ale po minie Matta i spokoju jaki wyczytał z jego twarzy, zobaczył, że to nie jest potrzebne. Już miał odejść w kierunku, w którym poszła Sigma, rzucając ostatnie zerknięcie na Cable'a, kiedy nagle sobie o czymś jakby przypomniał.
-A, właśnie, mon dieu. Jak przyleci SHIEL... albo nie ważne. Po prostu w wyniku jakichś problemów nadawaj telepatycznie, jesteśmy w końcu niedaleko. A ja muszę pobiec za uczennicą, która właśnie otwarcie przyznała, że może stracić kończynę!
Mrugnął do chłopaka i obrócił się, zamiatając płaszczem kamyczki wokół nóg. Te przeturlały się i uderzyły o materiał plecaka, w którym to znajdowała się broń Cable'a. Zerknął na nią ze przymrużeniem powiek i jak gdyby nigdy nic, pochwycił za jego ramiączko i uniósł w górę, lokując go sobie na swoich plecach, by po tym ruszyć śladem cyborga. Jeszcze na odchodnym tylko westchnął w duchu niepewnie, nie wiedząc czy to był na pewno dobry wybór. Cóż, trzeba mieć nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Czw Sty 11, 2018 3:08 am

Niedługo potem jak Gambit z Sigmą poszli w stronę garaży, na horyzoncie widać było kilka czarnych pojazdów, które poruszały się w kierunku Instytutu. Jechały dosyć szybko, jeden za drugim, z czasem odłączając się od siebie i zatrzymując gdzieś na uboczu. Doszło do tego, że z 4 pojazdów pozostał tylko jeden. Tamci najwyraźniej zatrzymali się, by ubezpieczać kolegów w jakiś sposób. SHIELD być może po prostu miał agentów w pobliżu North Salem i wysłanie ich w kierunku rezydencji Xmenów najpewniej mogło być jedną z przewidywanych ewentualności agencji. W końcu mieli na oku szkółkę dla mutantów, więc musieli mieć pewność, że zdołają zareagować w czas.
Furgonetka, która podjechała pod Instytut nie miała na sobie żadnego loga oraz miała przyciemniane szyby. Brakowało w niej również rejestracji. Auto podjechało pod samą bramę, zatrzymując się przed nią. Po chwili drzwi się otworzyły, a z niej wysiadł dosyć szczupły mężczyzna. Ubrany w garnitur, białą koszulę, nienagannie wypolerowane buty. Wiekowo dać mu można było około późnej trzydziestki. Był przedstawicielem Afroamerykanów, a głowę miał wygoloną na zero. Oczy przysłaniały mu czarne okulary, zaś w uchu miał słuchawkę. Wyłączył silnik samochodu, przekręcając kluczyk w stacyjce i zręcznym ruchem włożył go sobie do kieszeni. Zamknął drzwi dosyć mocnym trzaśnięciem. Włożył ręce do kieszeni, na początku spoglądając na Cable’a, a potem w stronę Matthew. Sądząc po ruch szczęki, agent miał w ustach gumę do żucia. Spokojnym krokiem podszedł w stronę mutanta i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni garnituru skórzany pokrowiec. Uniósł go na wysokość ramienia, zwalniając jeden palec, by samoczynnie się otworzył. W środku była po prostu legitymacja agenta federalnego, czyli krótko mówiąc SHIELD. Było zdjęcie osobnika bez okularów. Jak bliżej się przyjrzeć to nawet można było dojrzeć, że miał zielone oczy na fotografii.
- Agent Specjalny Jason Merrick. Dostaliśmy zawiadomienie, że na terenie instytutu pojmaliście groźnego terrorystę – powiedział z neutralnym wyrazem twarzy agent i podszedł bliżej Cable’a, którego butem szturchnął w prawy bark, by upewnić się o nieprzytomności mutanta. Potem spojrzał na Matthew i uśmiechnął się delikatnie – Świetna robota. Możesz pojechać z nami i mieć zeznania z głowy, albo załatwić to kiedy indziej. Myślę, że w ten sposób wzajemnie możemy pomóc – zaproponował i wyciągnął komórkę. Nacisnął na niej przycisk odpowiedzialny za wybór połączenia, a po chwili z tyłu furgonetki zaczęli wychodzić agenci. Znacznie lepiej uzbrojeni niż pan w garniturze. Ubrani byli w kamizelki, hełmy oraz mieli przy sobie po karabinie oraz broni przybocznej. Pewnie coś jeszcze mieli poukrywane w kieszeniach kamizelek. Podeszli do Cable’a i musieli najpierw rozbroić kajdanki, którymi został przypięty. Oczywiście tak, by nie uszkodzić ogrodzenia, ale ostatecznie dali sobie radę z użyciem odpowiedniego sprzętu. Szturmowych agentów było 6, zaś dwóch z nich podniosło pod ramiona mutanta. Agent w garniturze wyciągnął z kieszeni strzykawkę i popukał w nią.
- Środek uspokajający. Chcemy mieć pewność, że nie będzie szalał w trakcie transportu – powiedział podchodząc do mutanta z zamiarem zaaplikowania mu substancji. Wolał wytłumaczyć mutantowi co dokładnie ma zamiar zrobić, by przypadkiem nie wywołać jakiejś niezręcznej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Matthew

Matthew

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Nie Sty 14, 2018 7:09 pm

Nie jesteś wyjątkowy. Nikt nie jest wyjątkowy. Nikt nigdy nie będzie wyjątkowy. Zawsze znajdzie się ktoś kto może Cię zastąpić i z głupich statystyk wynika że najprawdopodobniej będzie to chińczyk... Więc jeśli musisz utrzymywać nad czymś kontrolę, to pewnie jakichś trzech chińczyków będzie mogło też trzymać nad tym kontrolę. A nawet nie szukając daleko... Też będę mógł. Zaakcentował dość wyraźnie, pokazując ogromną pewność siebie jak na tak niecodzienną sytuację. Przecież lepiej umrzeć młodo, próbując czegoś niesamowitego, niż późno ze starości... A coś co mogło siedzieć w ciele Cable na pewno było blisko kategorii "niesamowite". Skoro siwy mutant miał problem z tym, że Malloy przekazuje zbyt dużą ilość informacji, chłopak zdecydował się go rozwiązać. Nie dopowiedział już nic, co cisnęło mu się na "usta". Przystanął i wpatrywał się w niego, szurając czubkiem prawej podeszwy o piaszczysty podjazd.
Gdzieś z boku przepływały słowa Remyego, jednak nie przywiązywał do nich aż tak wielkiej wagi, nie licząc najważniejszych fragmentów, które będą mu później potrzebne.
-Papatki!- Krzyknął w stronę przemieszczającego się Gambita i klepnął jednocześnie dwoma dłońmi o uda.
To pogadamy później, tak? Kiedy zastanowię się czy jestem w stanie wystarczająco obniżyć ilość słów i myśli jaka wydobywa się od mojej osoby. Oznajmił zgryźliwie i wziął się do pracy. Jakiej pracy? Zakłócił normalną aktywność nerwową w drodze słuchowej. Tak więc teraz domniemany terrorysta miał utrudnione zadanie, jakim było pilnowanie wirusa. Jedynym bodźcem z zewnątrz jaki do niego docierał były szumy w uszach o wysokiej częstotliwości. Mściwy chłopak z tego Matthewa, kto by się spodziewał.
Wszystko trwało by jeszcze bardzo długo, gdyby nie odgłos silników. Pojazdy definitywnie zbliżały się w ich stronę, a więc brązowowłosy zaprzestał, wciąż jednak utrzymując podstawową ochronę psioniczną jakiej potrzebowała ta sytuacja. Odwrócił się dynamicznie w stronę drogi. Promienie światła słonecznego zderzyły się z ciemnymi tęczówkami, zmuszając go do zmrużenia oczu. Spokojnie stał patrząc na czarne pojazdy parkujące w oddali i ten jeden, który ku jego uciesze kierował się w stronę instytutu.
-Zawsze chciałem poznać agentów. Zawsze.- Powiedział do siebie i nerwowo zaczął poruszać lewą stopą, nie mogąc się doczekać aż samochód się zatrzyma, a drzwi otworzą. Oddychał miarowo, a na twarzy pojawił się dziecięcy niewinny uśmiech. To był ten moment.
-Dzień Do-bry!- Przywitał się jak dzieci w podstawówce, od razu gdy agent zdążył nacisnąć klamkę i oznajmił swój zamiar wyjścia na zewnątrz. Malloy uniósł do góry jedną brew, a głowę przechylił nieznacznie w bok. -Ja jestem Przypilnowacz Najwiekszy Matthew Malloy.- Oznajmił z nieudawaną dumą z siebie. -Oczywiście że jadę! Nawet mam zwolnienie z lekcji! - Dodał prawie od razu. W międzyczasie oczywiście zerkał na legitymację przedstawioną przez Afroamerykanina.
-Tylko on jest niebezpieczny! Mówi że pilnuje czegoś, ma wiedzę telepatyczną, chociaż nie jest uzbrojony... Umiecie się bronić przed telepatią? Jak nie umiecie to ja mogę wam pomóc! Ubezpieczać was, ale ale ale.... Muszę mieć zgodę! Może być taka słowna, później dacie mi papierową z autografami! O taak! Ale to chwila...-
Przyłożył dwa palce go głowy. -Pan się teraz nie martwi. - Rzucił od niechcenia, wysyłając telepatyczny przekaz do jednego z swoich nauczycieli.
-Dajcie mu dużo tego środka... Baardzo dużo... Bardzo bardzo dużo. - Pokiwał twierdząco głową, nie pozbywając się uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Czw Sty 18, 2018 7:33 am

Agent ze stoickim spokojem słuchał słowotoku Matthew, który nie wyglądał z jego perspektywy na w pełni rozgarniętą osobę. Chociaż dla całej sprawy była to rzecz niezbyt istotna, ważne by mogli z niego wydobyć odrobinę informacji, a Xmen raczej nie powinni pogniewać się za rozmowę z wychowankiem instytutu. Taką normalną i w przyjaznych warunkach jak na standardy przesłuchań. Co innego zaś czekało na Cable’a, gdyż dla niego agenci mieli przygotowaną przytulną celę w Raft.
Jason pokiwał głową w podzięce za dodatkową informację na temat zdolności mutanta i od razu wydał odpowiedni rozkaz swoim podwładnym, by się zabezpieczyli. SHIELD posiadał technologię obrony przed telepatami. Nie wyglądało to jak wiadro, które zakładał Magneto, a było bardziej funkcjonalną rzeczą. Coś w rodzaju półobręczy, zakładanych na tył głowy. Było to bardzo praktyczne, gdyż chociażby kobiety z długimi włosami mogły to łatwo zamaskować i jednocześnie upinać sobie włosy.
- Bardzo przydatna informacja. Z telepatami damy sobie radę i dziękujemy za chęć pomocy. Na pewno zostanie to docenione przez górę, gdy będę składał raport – Cable został już załadowany na tył furgonetki, zaś agent, z którym rozmawiał Matthew, wklepał w komórce treść wiadomości. Zapewne, by przygotowano dla białowłosego odpowiednią celę oraz warunki transportowe.
- Zapraszam – powiedział podchodząc do furgonetki. Otworzył sobie drzwi i zasiadł za kierownicą. Poczekał chwilę na Matthew, po czym odpalił silnik, wycofał, a chwilę potem już jechali najpewniej w stronę najbliższego miasta. Młody mutant najpewniej tam zostanie przesłuchany, a Cable poleci do Raftu w tym czasie. Podczas jazdy agent nie był zbyt rozmowny, ale sądząc po potakiwaniu lub kręceniu głową definitywnie słuchał. Wewnątrz auto wyglądało jak każdy inny van transportowy lub kurierski. Nawigacja wmontowana na miejscu radia z dotykowym ekranem. Na dodatek na ekranie pasażer mógł sobie oglądać telewizję jeśli zaszła taka chęć. Była nawet klapka, którą można było odsunąć i zerknąć na „pakę”. Białowłosy stale dostawał odpowiednią dawkę środka nasennego, by zbyt wcześnie się nie obudzić. Gdy dojechali do miasta, agent wysiadł i zaprosił Matthew do lokalu Salem Pizza & Pasta. Jeden z przechodniów ubrany jak typowy kierowca ciężarówki, w koszulę z czerwoną kratą oraz nieco większym bebechem wsiadł do vana i odjechał. Najwyraźniej przesłuchanie miało się odbyć w bardzo przyjaznych warunkach lub lokalu, do którego SHIELD miał pewność. Cable natomiast miał właśnie wycieczkę na pas startowy dla śmigłowców. W międzyczasie zostało mu zabrane wszystko co mogło być uznane za niebezpieczne. Czyli wszelka technologia, ostre przedmioty jak również broń i amunicja. W sumie na dobrą sprawę zostawili mu tylko ubranie.

/Matthew ZT tutaj
/Cable ZT tutaj
Powrót do góry Go down
Shadowcat

Shadowcat

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 27/02/2013

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Pią Lis 02, 2018 1:31 pm

Ostatnie kilka godzin było szalonych. Kitty nie do końca była w stanie ogarnąć, co tak właściwie się stało. Wieczór i noc minęły spokojnie. Dziewczyny wyspały się w hotelu na Alranois, zjadły śniadanie i najbliższym samolotem postanowiły wrócić do Nowego Jorku. Lot zajął im kilka godzin, tak jak poprzednio, gdy leciały w przeciwną stronę. Już na lotnisku mutantka musiała zajść do sklepu, by kupić sobie coś zimnego do picia. Wychodząc odkręcała butelkę, zerkając na tablicę lotów. Jakież było jej zaskoczenie kiedy nagle zniknęły wszystkie połączenia z Alranois. Dopytywanie obsługi lotniska nie wytłumaczyło niczego, nikt nie potrafił jej odpowiedzieć na pytanie, w dodatku twierdząc, że nigdy nie było takich połączeń i pierwszy raz słysząc tę nazwę. Na szczęście Rogue wszystko pamiętała, więc Kitty mogła być pewna, że nie miała żadnych halucynacji. Nie były jednak w stanie wyjaśnić tego, co się stało.
Podróż do Salem spędziły w większości ciszy, a przynajmniej Shadowcat niewiele się odzywała, zastanawiając się, co właśnie mogło się stać. Istniało kilka opcji. Telepata, który wymazał innym informacje o Alranois. To jednak odpadało, bo w internecie też nie mogła nic znaleźć na ten temat. Może jakieś dziwne zawirowania w rzeczywistości? To mogłoby wyjaśniać wszystko, ale wtedy nie powinny pamiętać, że w ogóle tam były.
W końcu dotarły pod Instytut, dziewczyna przeszła przez bramę, niosąc swoją torbę w jednej ręce i rozglądając się dookoła. Najwyraźniej szkoła została pominięta całkowicie przy wczorajszej inwazji Sentineli. O to również będą musiały dopytać, ale to może później. Najpierw musiała pozbierać myśli i odpocząć, bo pomimo snu czuła się dziwnie zmęczona.
- Myślisz, że ktokolwiek ze szkoły pamięta Alranois? Emma? To ona nas tam wysłała, nie? Trzeba będzie później zbadać tę sprawę. - odezwała się do przyjaciółki. Tyle niewiadomych, tak mało informacji. Wystarczyło zniknąć stąd na jeden dzień. Westchnęła cicho.
Powrót do góry Go down
Rogue

Rogue

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 06/07/2013

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Wto Lis 13, 2018 6:15 pm

- Może po prostu postanowili zwinąć swój ziemski interes i przy okazji zatarli za sobą niemal wszystkie ślady? Albo nie spodobało im się stale w ostatnich tygodniach rosnące zainteresowanie Alranois oraz samym The CORE? Pamiętaj, że mowa między innymi o istotach, których pełnia możliwości prawdopodobnie nikomu nie jest znana. Podejrzewam, że wszystko to nie wydarzyło się bez ich udziału. I może jeśli będziemy miały szczęście, uda nam się czegoś dowiedzieć od jednego z nich. – Anna nie podzielała zaniepokojenia towarzyszki, gdyż najzwyczajniej w świecie uważała, iż w „zniknięcie” Alranois nie była zaangażowana żadna strona trzecia. Dzięki temu wydarzeniu upewniła się zresztą w tym, że jej odczucia wobec organizacji wcale nie były przesadzone. Jeśli w ciągu kilku chwil mogli ukryć wszystko co było o nich wiadomo, to czego jeszcze można było się po nich spodziewać?
- Porozmawiaj z Joshem i Noriko. Może oni coś o tym wiedzą. – zaproponowała przyjaciółce. Ze wszystkich znanych im osób, to właśnie ta dwójka była mimo wszystko najbliżej związana z jednym z tych Widm. Jeśli Kitty zamierzała zająć się tą sprawą, oni byli tymi u których należało zacząć.
Powrót do góry Go down
Shadowcat

Shadowcat

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 27/02/2013

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Czw Lis 15, 2018 3:56 pm

- O ile co do CORE to się zgodzę, o tyle z Alranois to i tak lekko podejrzane. Przecież tam mieszkali też ludzie. Mutanci. Gdzie oni teraz są? Zniknęli razem z tym miejscem? Przeniosło ich w różne miejsca na świecie? - Kitty najbardziej właśnie się martwiła mieszkańcami tamtego miejsca. I turystami, którzy akurat tam byli w czasie kiedy miejsce przestało istnieć. Po prostu żywymi istotami. Nie wiadomo, co się z nimi stało i to ją martwiło. Co u niej było dosyć normalne. Zdarzało się jej już martwić więcej, niż powinna. Los innych był dla niej ważny, szczególnie gdy ci inni byli niewinni.
- Może tak zrobię, to dobry pomysł. - skinęła lekko głową na sugestię przyjaciółki. Rzeczywiście ze wszystkich osób ta dwójka miała największą wiedzę na temat samego CORE, jak i widm. Nie była to jakaś mega pilna sprawa, mogli z tym trochę poczekać. Były o wiele ważniejsze rzeczy do sprawdzenia. Jak na przykład to, jak zakończyła się akcja z Sentinelami. Jak ogromne były zniszczenia, straty w ludziach. Czy ktoś od nich zginął? Trochę ją bolał fakt, że nie brała udziału w walce. Sama szkoła wyglądała na spokojną, więc atak musiał się już zakończyć. Jedyne w czym mogłaby pomóc to sprzątanie zniszczeń, ale do tego pewnie też było wielu ochotników. Nie mówiąc o firmach, które się zajmowały sprzątaniem po tego rodzaju akcjach.
- Nie wiem, jak ty, ale ja chyba muszę na chwilę się zamknąć w pokoju i przejrzeć wszystkie wiadomości z wczoraj. - Ta sprawa nie da jej spokoju dopóki nie dowie się więcej. Im szybciej zaspokoi swoją ciekawość, tym lepiej.

z/t *ukłon w podzięce za sesję*
Powrót do góry Go down
Rogue

Rogue

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 06/07/2013

Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1Wto Lis 20, 2018 10:59 am

- A ja potrzebuję długiej kąpieli i przede wszystkim długiego snu. – odpowiedziała przyjaciółce. Była zmęczona. Nie tyle samym lotem, ale przede wszystkim tym co działo się w Alranois. Swoje piętno wciąż też odciskała na niej wcześniejsza eskapada. Potrzebowała odpoczynku. Fizycznego oraz psychicznego. Tego drugiego może nawet w większym stopniu.
- Gdyby świat walił się i palił, wiecie gdzie mnie znaleźć. – użycie liczby mnogiej wcale nie było sprawą przejęzyczenia. Nie. Wiedziała, że Emma słucha wszystkiego co mówi się na terenie Instytutu, i że tym razem pewnie nie jest inaczej. Te słowa były więc skierowane także do niej. Anna miała jeszcze kilka rzeczy, którymi chciałaby się zająć. Lecz będą musiały one poczekać. Nic przecież nie powinno się stać jeśli resztę dnia spędzi nie wychylając się ze swojego pokoju. Pożegnała się z Kitty i ociężale ruszyła ku szkole.

zt
*Również dziękuję :)*
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Przed rezydencją - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Przed rezydencją - Page 12 Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Przed rezydencją
Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Otoczenie-
Skocz do: