Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Główna sypialnia

Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Główna sypialnia   Sob Cze 30, 2012 2:21 pm



1, 2, 3.

Ściany, sufit i podłoga wykonane zostały z połyskującego onyksu. Centrum sypialni zajmuje wielkie - przynajmniej trzyosobowe - łoże tajskie otoczone ruchomymi kotarami i wzbogacone złotymi nićmi. Niezwykle wygodny materac Swedish Hästens Vividus wykonany został ręcznie (w ciągu stu sześćdziesięciu godzin!) przy pomocy w pełni naturalnych materiałów. Dwie lakierowane szafy ze ścianami markieteriowymi także stanowią wyposażenie pokoju, tak samo jak i złociste fotele, telewizor, wielka donica z roślinką i inne meble. Jak w pozostałych pomieszczeniach, tak i tu widok z okien - biegnących od podłogi aż do sufitu - powala na kolana.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Sro Lis 06, 2013 2:50 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Czw Mar 21, 2013 2:19 pm

Po wejściu do sypialni od razu rozejrzał się dookoła z podziwem i zadowoleniem. Przyszło mu nawet na myśl, że gdyby ich Asgardzkie komnaty sprowadzić do Midgardu to pewnie właśnie tak mogłyby się prezentować. Co prawda wolał charakter twierdzy – solidne ściany, szerokie korytarze i tym podobne – jednakże i tak podobało mu się w apartamencie, który Loki zorganizował. Elegancja tego miejsca zdawała się być wręcz stworzona dla Trickstera, zawsze był pod tym względem raczej wybredny.
Te myśli przywołały na twarz Thora lekki uśmiech. Tak bardzo różnili się od siebie, prawie wszystkim właściwie. Jeden mógłby stanowić negatyw drugiego – a mimo to czuł, że są w stanie się porozumieć, dogadać. Z resztą ten dotyk, dzisiejsze gesty Lokiego, wszystko na to wskazywało. Nawet jeśli były kłamstwem – kolejnym, idealnie przemyślanym, stworzonym po to, by w efekcie końcowym powalić Gromowładnego na ziemię – to uparcie wierzył, że nie wszystkie. Gdzieś chociaż jeden ruch, jeden dźwięk wśród słów brata musiał przemawiać o ich więzi. Nie mogli stracić wszystkiego, nie po tylu latach i przejściach.
To nie nienawiść jest najgorsza, a obojętność. Loki nie był obojętny, więc więź istnieje nadal, podnosił się na duchu, rozpalając płomień nadziei bardziej i bardziej.
Podszedł powoli do okna i omiótł spojrzeniem widok rozpościerający się w dole. Tysiące świateł, które prawie przekształcały noc w dzień. Wielka połać nieba w górze. Tak, to poczucie przestrzeni bardzo mu się podobało, uwielbiał ją. Swoboda, lekkość, aż chciałoby się mieć parę skrzydeł i dać się im ponieść z tej wysokości.
Odwrócił się, a jego wzrok powędrował na imponujących rozmiarów łoże. Prezentowało się kusząco, a blondyn oczami wyobraźni widział takiego Fandrala, który z rozpędu wskakuje na nie, rzuca poduszką w Sif, a Volstaggowi rzuca luźną i jakże sympatyczną uwagę, by w swym miłosierdziu pozwolił meblowi jeszcze nieco pożyć. Wspomnienie przyjaciół ponownie rozjaśniło jego oblicze, podobnie dotyk tkaniny, którą przykryto pościel. Spojrzał na brata.
- Loki, zapewne jesteś zmęczony, prawda? Szkatuła zapewne pozwoliła Ci odzyskać siły fizyczne, jednakże umysł także potrzebuje spoczynku, szczególnie Twój.
Zbliżył się do niego i z sympatycznym rozbawieniem przeczochrał lekko włosy maga.
- Powinieneś odpocząć wygodnie na łożu, mnie wystarczy coś niewielkiego, znasz mnie. Poza tym przy Volstaggu wypoczywanie na małych przestrzeniach to jak nawyk wyrobiony – zaśmiał się i zaczął rozglądać za najbardziej odpowiadającym sobie fotelem czy innym meblem.
Chodził na wojny, musiał bywać w takich warunkach, niekiedy tygodniami, że niektórym żołnierzom się po prostu odechciewało i starcie z Mrocznymi Elfami czy Gigantami stanowiło sto razy lepszą opcję. Mając na tym polu doświadczenie Thor stwierdził, że w tym pokoju nawet podłoga był szczytem luksusu – choć raczej nie zamierzał jej wybierać skoro istniało kilka innych, lepszych opcji. I faktycznie wolał, by najbardziej o siebie zadbał Loki, po tym wszystkim co miało miejsce właściwie przez ostatnich kilka godzin szczególnie. Szkatuła Szkatułą, jednakże sam stres musiał Trickstera wyczerpywać w znacznym stopniu. Łoże było duże, owszem, ale Thor również po ostatnich wydarzeniach między nimi wolał od razu nie być tak blisko, chciał dać bratu czas na przystosowanie się, pozwolić, by stopniowo bliskość między nimi wracała. Tamte gesty to jedno, ale spanie w jednym łóżko to drugie. Ostatni raz robili to, gdy byli dziećmi. Wiele, wiele lat temu, wręcz wieki…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Czw Mar 21, 2013 6:50 pm

Tuż po wkroczeniu do głównej sypialni Loki czarem zapalił znajdujące się w niej światła - lecz nie wszystkie, jedynie dwie lampki stojące na szafkach obok łóżka. Przy rozsuniętych kotarach tyle wystarczyło, aby pomieszczenie stało się stosunkowo jasne, lecz jednak utrzymywało subtelny, wręcz kameralny klimat - właśnie taki, jaki posiadać powinno to miejsce. Oczywiście do tego efektu dokładały się jeszcze widoki zza okien; miasto samo w sobie było w końcu niespodziewanie pełne blasku. Aż niebo od tego jaśniało.
Nakładając odruchowo proste zaklęcie blokady na drzwi, czarnoksiężnik rozejrzał się po pokoju. Właściwie był on praktycznie nieużywany, więc nie do końca mógł go nazwać "własnym"... Cóż, przynajmniej kolorystykę posiadał przyjemną dla oka, choć styl, w którym wykonano meble pozostawiał co nieco do życzenia. Był tak boleśnie... Midgardzki. Nie mógł oczywiście dorównać standardom boskiej krainy - nie można by tego od niego oczekiwać - lecz z drugiej strony był najlepszym, co potrafiła zaoferować istotom wyższym ta planeta. Tyle musiało wystarczyć. Wygoda to już coś.
Trickster pokręcił lekko głową i skierował wreszcie swą uwagę na brata - akurat w momencie, gdy ten zbliżył się do okna. Tym razem udało mu się na szczęście nie zachwycić się przesadnie tym widokiem, choć umysł rzeczywiście od razu dopominał się o swoje... A może i nie tylko on? Grunt jednak, że zachował względną trzeźwość myślenia... Póki co.
Panująca cisza w ogóle mu się natomiast nie podobała. Miał wielką ochotę ją przerwać - czy to słownie, czy też podejść do Gromowładnego, dotknąć go lub już samą swoją bliskością sprowokować go do jakiejkolwiek reakcji, byle tylko przerwać to nieznośne milczenie... Lecz najwyraźniej los mu sprzyjał, gdyż Thor uczynił to sam - nie potrzebując żadnej zachęty. To dobrze; lepiej, by nie rozmyślał zbyt wiele, bo jeszcze dojdzie do jakichś niewygodnych wniosków.
Słowa brata sprawiły, że mag aż uśmiechnął się lekko i nawet łaskawie pozwolił mu na ten gest - to znaczy oczywiście zwyczajowo odtrącił jego rękę, ale ze stosownym opóźnieniem; widać było jasno, że kompletnie zamierzonym. Zaraz potem przeczesał palcami swe włosy, aby w miarę możliwości przywrócić fryzurze jej poprzedni stan.
Jednocześnie jednak Loki nie potrafił odpędzić od siebie nieprzyjemnych myśli - jakiż to był bowiem niewinny i przyjazny manewr, zdający się być niemalże nowością przez to wszystko, co między nimi ostatnio zaszło... Cóż, wyglądało na to, że w najbliższym czasie będzie musiał ponownie odkryć wiele takich drobnych gestów i znów się do nich przyzwyczaić. Jak długo on sam wychodził z inicjatywą - czuł się z tym dobrze, lecz gdy to Thor działał tak spontanicznie i... Czarująco... Nie było to bezpieczne.
Bał się własnych reakcji.
Szczególnie teraz, gdyż rzeczywiście był zmęczony - i martwił się, że może nie do końca nad nimi panować. Nie chciał spać, choć czuł, że tego potrzebuje. Najchętniej bez przerwy pilnowałby sytuacji, aby tym razem nic już nie poszło nie tak, ale jednak wymagał niestety odpoczynku. Szkatuła uzupełniła co prawda jego rezerwy magiczne - a możliwe, że nawet je zwiększyła - te zaś zadbały o naprawienie szkód wyrządzonych jego organizmowi przez wycieńczenie... Lecz nie usunęły samego uczucia zmęczenia. Cóż, najwyraźniej nie mógł mieć wszystkiego. Jeszcze.
Ale był już na dobrej drodze.
Kolejna wypowiedź boga piorunów skutecznie usunęła uśmiech z twarzy trickstera. W jego oczach pojawił się natomiast niepokój i coś na kształt urazy - oczywiście świetnie odgrywanych i jak najbardziej umyślnych. Skoro brat dał mu taką okazję, to aż żal byłoby z niej nie skorzystać, czyż nie tak?
-Nie ufasz mi na tyle, by dzielić ze mną łoże?- to mówiąc, czarnoksiężnik złapał Thora za przedramię, jednocześnie spoglądając mu prosto w oczy... I zaczął cofać się w stronę owego mebla stanowiącego główny punkt programu, oczywiście siłą rzeczy prowadząc Gromowładnego za sobą. Zaklęciem sprawił, że pościel sama się przearanżowała - w taki sposób, że łatwo można było już wsunąć się pod kołdrę. Przysiadając na łóżku puścił rękę brata i zamiast tego wsunął w jego dłoń swą własną. Wyraz jego oczu zmienił się przez ten czas znacząco; teraz spoglądał na Thora prosząco i jakże niepewnie, a zarazem jakby przepraszająco. Nagle jego strój zaczął się zmieniać, najwyraźniej zachęcony do tego kolejnym czarem - dosłownie sekundę później to samo spotkało zaś ubrania boga piorunów. W obu przypadkach przekształciły się one na luźniejsze i wygodniejsze spodnie oraz tuniki - idealne do snu.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Pią Mar 29, 2013 1:21 pm

Od razu lżej mu się zrobiło na duchu widząc, że brat tak dobrze przyjął to drobne rozczochranie. To była jedna z jego ulubionych form drażnienia w ten lekki sposób i aż niepodobna jak wiele czasu minęło od ostatniego razu. Loki zawsze się wściekał, od razu przygładzał włosy, fuczał na podobieństwo midgardzkich kotów. Teraz jednak jego reakcja była lepsza, przyjemna. Kto wie, czyżby też się stęsknił chociażby za tak drobnymi gestami, które może i były nieco irytujące, ale też nie miały w zamyśle niczego złego? Ot, kontakt jednego brata z drugim, luźny gest, który zdradzał, że czują się przy sobie swobodnie.
Dopiero przy uwadze o zaufanie jego uśmiech nieco zbladł. Od razu rzucił się do przekonywania brata, że jest zupełnie inaczej.
- Loki, w żadnym wypadku nie chodzi o zaufanie. Pomyślałem po prostu, że wolisz więcej przestrzeni dla siebie, wygodniej wypoczniesz. Nie pragnę Cię urazić, mój bracie, a dbać o Twą osobę.
Kiedy Trickster chwycił go za przedramię i pociągnął w stronę łóżka miał już prawie osiemdziesiąt procent pewności, że bóg kłamstw postanowił się jednak wyspać i w towarzystwie blondyna. Zaścielenie łóżka i zmiana ich strojów zamieniły to całkowite sto procent i Thorowi nie pozostało nic jak krótkie westchnienie i lekki uśmiech w stronę brata. Uścisnął minimalnie jego dłoń i przysiadł na łóżku obok niego.
- No dobrze, braciszku, ale jeśli się nie wyśpisz to nie możesz mnie potem oskarżyć. Zgoda? – zaśmiał się i drugą dłoń położył na jego ramieniu.
- Nie zrozum mnie źle, oczywiście, że nie wzbraniam się przed spaniem tuż obok Ciebie z jakiś dziwnych pobudek, a już na pewno nie z powodu braku zaufania. Gdybym Ci nie ufał – opuściłbym z Tobą Asgard? No właśnie, mój bracie, nie masz się o co martwić. Wiem, że minie sporo czasu, zanim odbudujemy te wszystkie więzi między nami, ale to całkiem dobry początek, prawda? Poza tym – westchnął z uśmiechem, jakby się idealnie odprężał. – nie zamierzam więcej zostawić Cię samego, mam zamiar być dobrym starszym bratem i dbać o Ciebie.
Spojrzał ciepło, z lekkimi iskierkami w oczach i po chwili wahania pogłaskał go po włosach, prawie niczym rodzic, choć bardziej raczej opiekun uspokajający swego podopiecznego po koszmarze, odstraszający przez prosty, acz jakże przyjemny dotyk złe sny i potwory z ciemnych kątów. Jego spojrzenie złagodniało, podobnie głos.
- Już zawsze będę, by Cię ochronić, Loki, przed wszystkim, co Ci zagrozi. Obiecuję. Nie dopuszczę do takiej sytuacji, do tego błędu, przez który tyle szkód i cierpienia na Ciebie spadło. Jeszcze raz przepraszam.
Uśmiechnął się pokrzepiająco i na krótki moment przyciągnął do siebie Trickstera, by go mocno objąć. Po chwili jednak odsunął się i przeszedł na „swoją” połowę łóżka, czyli tą dalszą.
- Ale póki co przede wszystkim wypocznij.
Oparł się wygodnie o poduszki, zakładając ręce za głowę i zerkając na brata. Tak, w sumie i jemu kilka godzin snu też by nie zaszkodziło. Asgardczycy znacznie wolniej męczyli się od zwykłych śmiertelników, jednakże dni, tygodnie, miesiące najpierw bez brata, potem podczas jego aresztu domowego sprawiły, że Thor sypiał nie więcej niż dwie godziny dziennie i na dłuższą metę nawet bóg mógł być wyczerpany. Ukrywał to idealnie za dobrym samopoczuciem i uśmiechem, który powrócił na jego wargi, wraz z tym „nawróceniem” Lokiego. Wcześniej… Właściwie ledwo mógł sobie przypomnieć takie chwile, w których uśmiech gościł na jego ustach przez ostatnie dwa lata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Sro Kwi 03, 2013 3:50 pm

Tak oto następny punkt programu został zrealizowany w idealnej zgodzie z zamysłem trickstera, tym samym po raz kolejny dowodząc jak wielką władzę posiadał on nad swym bratem - ile mógł zyskać zaledwie jednym drobnym gestem czy też kilkoma prostymi słowami... Może i nie chciałby się do tego przyznawać, lecz sprawiało to, iż czuł się realnie silniejszy. Potrzebował tego uczucia, aby utrzymywać na odpowiednim poziomie zewnętrzny spokój i pewność siebie, a co za tym idzie: nie popełniać jakichkolwiek błędów... Jednakże jednocześnie odnosił wrażenie, że właśnie przez to naraża się na nie jeszcze bardziej.
Podczas gdy Thor przemawiał, bóg kłamstw z rozmysłem kompletnie milczał - kiwając jedynie lekko i krótko głową w momentach, w których było to od niego wymagane. Chciał w ten sposób ukazać bratu swoją domniemaną uległość i poparcie dla jego słów; taka postawa wydawała mu się być najwłaściwszą... Przynajmniej na tę chwilę. Na głaskanie zareagował przymykając na kilka sekund oczy i wzdychając cichutko - jak gdyby z ulgą... I szczerze mówiąc nie do końca musiał to odgrywać. Jakże łatwo było mu wślizgnąć się w tę rolę... Nie był pewien czy powinien się tym zaniepokoić - czy też pogratulować sobie kunsztu aktorskiego. Obawiał się niestety, że w grę wchodziło to pierwsze, choć oczywiście bez porównania wolałby opcję numer dwa.
Dopiero to przytulenie otrzeźwiło jego umysł i przywróciło mu jasność myślenia. Miał przecież przed sobą cel do zrealizowania; nie powinien przejmować się drobnostkami, a już na pewno nie mógł pozwalać na to, aby słodkie słówka i czułości odwracały jego uwagę od powziętych przez niego zamiarów. W końcu drogi powrotnej już za nim nie było, a wszystkie mosty zostały spalone dawno temu... Czyż nie tak?
Dla zachowania odpowiednich pozorów trickster wtulił się na moment w Gromowładnego, obejmując go przy tym wokół szyi, lecz przez cały ten czas pozwalając mu zachować pozorną kontrolę. W końcu lepiej dla nich obu, by czuł się silniejszy... Takimi łatwiej sterować - gdyż wydaje im się, że panują nad sytuacją nawet wówczas, gdy w rzeczywistości są jedynie niczym więcej, jak zwykłymi marionetkami.
Mimo wszystko jednak Loki nie mógł zaprzeczyć przed samym sobą, że gest ten sam w sobie był... Cóż, przyjemny, choć w dość niepokojący sposób. Bóg chaosu odniósł wręcz wrażenie, iż to przytulenie posłało wzdłuż jego kręgosłupa lekki ładunek elektryczny - co akurat w tym konkretnym przypadku nie było wcale takie nieprawdopodobne. Do tego jeszcze ta fala ciepła, która rozlała się natychmiast po jego ciele... Tak. Zadziwiająco miłe uczucie. Właściwie prawie za nim zatęsknił, gdy Thor już od niego odstąpił i przeniósł się na drugą stronę łóżka...
Prawie.
... Naprawdę.
-Śpij dobrze, mój bracie- powiedział cicho, jednocześnie samemu również wsuwając się pod kołdrę i starając się ułożyć możliwie jak najwygodniej. Sam nie był pewien jaką pozycję powinien teraz przybrać. Nie chciał odwracać się do boga piorunów plecami - choćby dlatego, że podświadomie nie był jeszcze w stanie w pełni mu zaufać i wiedział, iż po prostu nie będzie się z tym czuł na tyle dobrze, aby zażyć co nieco odpoczynku... A to zostawiało go z dwoma innymi opcjami. Nie przepadał za zasypianiem na plecach, koniec końców zawsze musiał obrócić się na bok, co oznaczało, że wybór w zasadzie został dokonany. Chcąc, nie chcąc, trickster spoczął w końcu przodem do brata, siłą rzeczy przyglądając się jak ten zasypia.
Loki wiedział, że potrzebuje odpoczynku. Właściwie było to za mało powiedziane; po ostatnich wydarzeniach praktycznie padał ze zmęczenia i musiał jak najszybciej coś z tym zrobić, aby odzyskać pełnię sprawności pod każdym względem... Ale któż będzie czuwał nad sytuacją, gdy on już zaśnie? Hela? Stanowiła chyba jedyną realną opcję, a w gruncie rzeczy nie wiedziała praktycznie niczego istotnego... Bóstwu chaosu w ogóle się to nie podobało, lecz jego organizm domagał się swego - i nie mógł nic na to poradzić.
Pomimo to... Wbrew temu całemu wycieńczeniu trickster jakoś nie mógł oddać się w prawdziwy sen. Starał się leżeć z zamkniętymi oczami i oddychać spokojnie, równomiernie, lecz jego powieki co jakiś czas odruchowo się rozchylały, na skutek czego ukazywał mu się cudowny obraz, którego - jak sądził - już nigdy więcej nie powinien był ujrzeć. Twarz brata, jakże dziwnie teraz niewinna... To było dla niego niemalże zbyt wiele. Próbował ignorować dziwne ukłucia w sercu, których to uparcie nie chciał nazywać wyrzutami sumienia - lecz z każdą chwilą stawały się one coraz bardziej natarczywe, jednocześnie zatruwając jego myśli i uniemożliwiając mu zapadnięcie w zdrowy sen... Ani w jakikolwiek inny, skoro już o tym mowa.
Czy Thor naprawdę na to wszystko zasługiwał? Świadomość Lokiego natychmiast podpowiedziała mu, że tak, oczywiście, ale gdyby tak na moment wyciszyć jej głos i wsłuchać się głębiej, dokładniej... Owszem, Gromowładny zdecydowanie był głupcem - obecnie może nieco mniejszym, choć to wciąż pozostawała kwestia sporna - jednakże większość swych błędów popełniał zgoła nieumyślnie, często wręcz chcąc dobrze... Czy jednak umniejszało to jego winom w wystarczającym stopniu?
Nie. Tak. Może trochę.
Bóg chaosu westchnął cicho, ostrożnie przysuwając się nieco bliżej brata, a następnie delikatnie umieścił dłoń na jego klatce piersiowej - akurat na wysokości serca. Czuł teraz wyraźnie jego bicie i, prawdę mówiąc, podziałało to na niego poniekąd... Kojąco. Westchnął cicho, po raz kolejny zamykając oczy. Minęło już tyle czasu...
W końcu Loki zapadł w sen - lecz nastąpiło to dopiero nad ranem. Mimo wszystko jednak nawet te kilka godzin w obecnej sytuacji znaczyło dla jego organizmu bardzo wiele, upłynęły zaś one o tyle spokojnie, że przynajmniej nie dopadły go w ich trakcie żadne koszmary. Nie zmienił też zbytnio pozycji; może tylko nieświadomie przybliżył się do Thora jeszcze odrobinę.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Nie Kwi 21, 2013 5:18 pm

Noc minęła mu dziwnie spokojnie, nawet bez snów. Nie żeby spodziewał się nocnego ataku brata dzierżącego sztylet w dłoni(no dobrze, może jakaś drobna cząstka miała takie obawy). Nie, po prostu przez ostatni czas, od „śmierci” Lokiego albo nie mógł w ogóle zasnąć, albo nawiedzały go koszmary w formie wspomnień. Wracał moment śmierci z ręki Destroyera, który potem zmieniał swe oblicze, chwila rozdzielenia na Tęczowym Moście, potem szklana klatka… Ileż razy prawie umierał w tych snach, ile razy budził się w momencie własnej śmierci. Ile razy to Loki umierał na jego oczach, a to było o wiele gorsze. Budził się nagle po maksymalnie czterech godzinach snu, zlany potem lub zmęczony bardziej niż przed położeniem się. A teraz…
Spał długo, słońce było już wysoko na niebie, gdy rozchylił powieki, a jego oczom ukazało się spokojne oblicze brata. Uśmiechnął się leniwie na ten widok. Ach, dopiero teraz w pełni poczuł jak bardzo brakowało mu ich bliskości, ich dobrych relacji. Miał ochotę ponownie nawrzucać sobie za nieumyślne, ale jednak doprowadzenie do ich rozłąki. Mimo to stwierdził, że to nie miałoby sensu, więc skupił się na korzystaniu z tego, co mu los daje właśnie teraz.
Poruszył się nieznacznie i dopiero wtedy poczuł delikatny dotyk na swojej piersi. Zerknął „w dół”, a jego uśmiech stał się cieplejszy na widok dłoni Trickstera. Był Jotunnem, sam przecież widział przez moment jego prawdziwą formę tuż przed przeniesieniem się do Midgardu. Powinien królować w nim lód, a jednak Thor potrafił sobie przypomnieć tylko ciepło, gdy myślał o bracie. Czasem złość, żal, smutek – ale nigdy zimno, tego był pewien w stu procentach.
No proszę, mój bracie. Jesteś najcieplejszym i najbardziej niesamowitym Gigantem jakiego znam, wiesz? Uśmiechnął się muskając lekko palcami przedramię Lokiego. Dziękuję, że otworzyłeś mi oczy.
Powoli, delikatnie zsunął się z łoża, nie chcąc obudzić przez przypadek maga. Stojąc już na podłodze przeciągnął się z radością odnotowując znaczną regenerację sił. O tak, ta noc była mu niezwykle potrzebna. Wszystko się zgadza – kluczem do regeneracji jest brat u boku.
Przeszedł lekkim krokiem do okna i omiótł spojrzeniem park i wieżowce. Słońce wpadało przez wysokie okno do sypialnie, ale szczęśliwie nie dosięgało łoża. Lekko oślepiało Thora, ale dobrze się z tym czuł. Uwielbiał je samo w sobie, przebywać w jego blasku, napawać się tym drobnym ciepłem i światłem. Czuł, że jest istotą dnia, nie nocy, w przeciwieństwie do maga. Odpowiednia pogoda potrafiła podnieść go na duchu, rozweselić, odprężyć, a co dopiero w połączniu z tak pozytywnymi wydarzeniami ostatnich godzin.
Przeciągnął się ponownie i przeczesał palcami włosy. Doszedł do wniosku, że po tym wszystkim powinien wziąć kąpiel. Odświeżyć się, oczyścić. No i dodatkowo woda również miała na niego dobry wpływ. Dobrze zacząć pojednanie z Lokim od świeżego poranka.
Zdjął górę od stroju, w którym spał i rzucił na najbliższy fotel. Promienie słońca na skórze, cóż za wspaniałe uczucie. Miał wrażenie, że minęły wieki odkąd ostatni raz tak beztrosko się napawał tym jakże miłym drobiazgiem. Rozciągnął mięśnie ramion, głęboko odetchnął, po czym wybrał się na poszukiwania łazienki. Jeszcze przed opuszczeniem sypialni nachylił się lekko nad Tricksterem i powiedział cicho, ale wyraźnie:
- Opuszczę cię na krótką chwilę, aby wziąć kąpiel. Nie martw się o nic.
Po tych słowach pogłaskał jego ramię. Właściwie zrobił to jakby odruchowo, zanim zdołał choćby przemyśleć ten ruch. Był to właściwie taki opiekuńczy gest, który miał potwierdzić jego słowa – by Loki niczym się nie przejmował, spokojnie się obudził i a nuż czerpał choć odrobinę radości z tego pięknego dnia.
W końcu jednak wyprostował się i opuścił pomieszczenie. Dosyć szybko znalazł cel podróży, choć nieco dłużej zajęło mu rozpracowywanie wszelkich kurków i innych „specjałów” tej midgardzkiej łaźni. Jakże się różniła od tych z Asgardu, chociażby (i przede wszystkim) rozmiarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Sro Kwi 24, 2013 12:43 am

Tego dnia Loki obudził się zdecydowanie później, niż życzyłby sobie tego w normalnych warunkach - lecz prawdę mówiąc w tych okolicznościach nie poświęcił temu nawet jednej myśli i trudno byłoby mu się zresztą dziwić. Był w pełni świadomy faktu, że słońce znajduje się już dość wysoko na nieboskłonie, ale mimo to leżał w niemalże idealnym bezruchu, nie otwierając przy tym nawet oczu. Chciał czerpać jak najwięcej z tej rzadkiej chwili wypoczynku tak długo, jak tylko było mu to dane. Bardzo tego potrzebował.
Właściwie nie pamiętał kiedy ostatnim razem udało mu się tak spokojnie przespać noc - a raczej samą jej końcówkę oraz ranek i przedpołudnie, jeśli już mamy być zupełnie dokładni. Grunt jednak, że nie męczyły go w tym czasie żadne koszmary, co stanowiło niezwykle miłą i zarazem wręcz zaskakującą odmianę. Czarnoksiężnik nie mógł sobie przypomnieć co konkretnie się mu śniło; czuł jedynie, że było to coś względnie neutralnego, a może nawet stosunkowo przyjemnego.
Leżał więc tak sobie spokojnie, nawet nie próbując jeszcze zebrać myśli do kupy, pozwalając im błądzić swobodnie wokół kwestii zgoła abstrakcyjnych i nie do końca ze sobą składnych. Właściwie to trwał obecnie zaledwie na granicy przytomności, senny i rozleniwiony... Niestety taki poranny błogostan nigdy nie mógł trwać wystarczająco długo - i tak właśnie było również i w tym przypadku. Wydarzenia poprzedniego dnia - a także wcześniejsze rzecz jasna - uderzyły boga kłamstw z praktycznie fizyczną i wcale nie taką małą siłą.
Trickster natychmiast otworzył oczy i poderwał się do pozycji siedzącej, zaczynając gorączkowo rozglądać się po sypialni. Jego serce biło szybko, a oddech przyspieszył wyraźnie; z całej jego postawy biła panika, której w samotności nawet nie starał się ukryć - bo i po co? Zresztą w tej chwili i tak myślał tylko o jednym, a mianowicie o tym, że brat nie leżał przy nim w łóżku, nie było go w ogóle w pomieszczeniu...
Loki pluł sobie teraz w brodę, że w nocy pozwolił zmęczeniu wziąć nad sobą górę i - mimo świadomości możliwych konsekwencji - jednak zasnął. Właśnie tego się wówczas obawiał; że obudzi się, a Thora już nie będzie, że zniknie, odejdzie, może nawet go zdradzi... Kto wie, a nuż w tej właśnie chwili rozmawiał ze swoimi ziemskimi towarzyszami, donosił im o wszystkim co zaszło?
Mimo całego tego zdenerwowania magowi w głębi duszy z trudem przychodziło uwierzenie, że brat rzeczywiście go opuścił. Czyż bowiem nie starał się tak uparcie o naprawienie spraw między nimi? Nie prosił go o zaufanie, o szansę? Przecież tak łatwo by jej teraz nie zmarnował, skoro w końcu ją otrzymał - prawda? Nie miałoby to najmniejszego sensu.
Trickster wziął głęboki oddech, starając się w miarę możliwości uspokoić i przemówić samemu sobie do rozsądku. Nie powinien wątpić w Thora - to prawda - lecz przede wszystkim: nie mógł tracić wiary we własne zdolności oraz w wielki i niezaprzeczalny wpływ, jaki nawet obecnie potrafił wywrzeć na Gromowładnym. Nie brakowało mu przecież pewności siebie - nie, w żadnym razie, nie w tym rzecz...
To wyciszenie sprawiło, że uszy boga chaosu wychwyciły w końcu dochodzący zza ścian odgłos, który jego umysł szybko zinterpretował jako płynącą wodę. Praktycznie odruchowo sięgnął telepatycznie w tamtym kierunku, a gdy wyczuł obecność brata, jego ciało zalała ista fala ulgi, której nawet nie chciał sobie w tym momencie tłumaczyć czy w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać. Później będzie się tym martwił.
Jeszcze przez krótką chwilę Loki siedział na łóżku, porządkując myśli i zbierając się w sobie do działania. Tempo pracy jego serca powoli wróciło w tym czasie do względnej normy, przestał też odczuwać ten jakże uciążliwy ból w klatce piersiowej... W końcu zaś westchnął cicho, ostrożnie nakładając z powrotem maskę opanowania i kontroli. Tego właśnie potrzebował.
Zaraz potem mężczyzna wreszcie opuścił łóżko i skierował swe kroki ku najbliższej łazience, z której dobiegał go dźwięk uruchomionego prysznica. Zatrzymał się tuż przed jej drzwiami i zawahał się dosłownie na sekundę - po czym zapukał krótko i bez czekania na odpowiedź wszedł do środka. W końcu mimo wszystko wychowywali się z Thorem jako bracia; w takim zachowaniu nie było niczego dziwnego czy też niezręcznego.
Trickster przymknął za sobą drzwi, a jego wzrok w pierwszej kolejności odruchowo padł na ściankę prysznica, za którą ujrzeć mógł zarys boga piorunów. Była ona rzecz jasna zaparowana, co czyniło kształty Thora zamazanymi - lecz tyle wystarczyło, aby w znacznym stopniu pobudzić żywą wyobraźnię Lokiego. Ta niewyraźna sylwetka, ruchy ciała... Cóż, mówiły same za siebie, a przy okazji już po raz drugi tego dnia pogoniły serce czarnoksiężnika do o wiele intensywniejszej pracy. Na moment czarnowłosy praktycznie zapomniał, że powinien oddychać - a gdy ta świadomość do niego dotarła, westchnął głęboko i oblizał usta, nagle nieco suche. Nie był pewien dlaczego jego ciało reagowało w ten sposób - lecz szczerze mówiąc w tej chwili nie był w stanie się nad tym dogłębnie zastanawiać. Jego uwagę w zupełności pochłaniało coś zgoła odmiennego...
... I właśnie to było niebezpieczne.
Ta myśl pomogła Lokiemu otrząsnąć się z transu, w którym się znajdował - i szybko przesunąć spojrzeniem po pomieszczeniu; tak było zdecydowanie rozsądniej. Zauważył przy tym rozrzucone ubrania, które zeszłej nocy zmaterializował na bracie. Rozpaczliwie pragnąc zająć czymś swój umysł zebrał je, a następnie prostym zaklęciem przekształcił w nowe elementy stroju, tym razem charakterystycznego dla Midgardu, a mianowicie w ciemne spodnie jeansowe i w białą koszulę. Odruchowo złożył je schludnie i umieścił na pobliskiej szafce. O tak; od razu lepiej.
-Zostawiam ci ubranie, mój drogi. Włóż je i dołącz do mnie w sypialni, będę czekał- przemówił na tyle głośno, by Thor usłyszał go czysto i wyraźnie pomimo odgłosu płynącej wody. Nie ruszył z miejsca od razu, jeszcze przez kilka sekund wbijając wzrok w jakże interesujący fragment ściany; wreszcie jednak wycofał się z łazienki, wracając prosto do łóżka i układając się na nim wygodnie. Zamknął oczy, ale nie zamierzał znowu zasypiać - przeciwnie, daleko mu było do tego. Musiał uporządkować swoje myśli i uczucia, a to zadanie nigdy nie należało do najłatwiejszych - zwłaszcza w sytuacji, gdy dotyczyły one Thora. Wcale nie pomagał mu w tym zapach Gromowładnego, który wciąż utrzymywał się na pościeli...

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Sob Kwi 27, 2013 2:43 pm

Woda podziałała idealnie z samego rana…a raczej południa. Thor stwierdził, że drobna i krótka zabawa temperaturą strumienia będzie idealnym początkiem nowego dnia – dnia u boku brata. Tak, ta świadomość dodatkowo poszerzał i tak już promienny uśmiech na jego twarzy. Ratują Asgard razem z Lokim. Może i na oczątku to wygląda jak ucieczka, ale przecież po wszystkim wyjaśnią wszystko rodzinie, matka na pewno zrozumie. Odyn nie da się tak łatwo przekonać, istniała też realna szansa, że będzie chciał ukarać Lokiego, ale bóg piorunów go obroni, weźmie połowę winy na siebie, postawi ultimatum – albo ukarzą ich razem, albo żadnego. Aż sam sobie przytaknął, pozwalając włosom się zmoczyć zupełnie, przeczesując je palcami pod prysznicem.
Najpierw odkręcił zimny strumień, prawie lodowaty. Jego mięśnie aż mocno zadrżały, pojawiła się gęsia skórka. Zawsze tak robił w Asgardzie, zaczynał kąpiel od jak najzimniejszej wody. To idealnie pobudzało, cała senność odchodziła w niepamięć, zmysły się wyostrzały. Korzystając z możliwości jakie oferowała midgardzka łaźnia postanowił potem stopniowo zwiększać temperaturę – chłodnawa, letnia, ledwo ciepła, ciepła, prawie gorąca…
Ścianki dookoła niego zaparowały od tego, ale on nawet nie zauważył, gdyż głównie miał zamknięte oczy. Skorzystał też z wyposażenia jakim było jakieś całkiem ładnie pachnące mydło – i delikatnie, to dobrze. Rozpoznał połączenie miodu, co skwitował z uśmiechem.
Na dźwięk głosu brata tylko lekko przechylił głowę, ale nie otworzył oczu, i odparł wesoło, beztrosko wręcz:
- Oczywiście, Loki. Daj mi jeszcze chwilę, coraz bardziej podoba mi się ta planeta.
Prychnął, a następnie powoli dokładnie pozwolił strumieniowi wszystko z siebie spłukać. W końcu zakręcił kurki i przetarł twarz dłońmi, jednocześnie odgarniając mokre włosy do tyłu. Gdy wyszedł spod prysznica i przejrzał się w lustrze stwierdził, ze z takimi ulizanymi włosami w końcu byliby z Lokim podobni jak rodzeni bracia.
Sięgnął po najbliższy ręcznik i tylko pobieżnie się nim otarł; zresztą woda skapywała ciągle z jego kosmyków, które stopniowo uwalniały się z tego przykładnego ułożenia.
Tak, łatwo zauważyć, iż to nie mój styl, zaśmiał się w duchu i rozczochrał co nieco włosy. No, od razu lepiej, teraz wyglądał jak typowy Thor, którego wiatr jest przyjacielem, a burza żywiołem.
Jego wzrok padł na złożone ubrania i pierwsze co sięgnął po spodnie. Założył je sprawnie i aż wróciły wspomnienia z pierwszego spotkania z Jane.
Mam nadzieję, że po wszystkim uda mi się z nią spotkać. Mamy tyle do omówienia, oby czuła się dobrze.
Koszulę tylko luźno narzucił, nie kłopocząc się guzikami. Potem to załatwi. Przeszukał z ciekawości szafki i półki w łazience i znalazł w końcu coś, co najwyraźniej śmiertelnicy nazywali wodą kolońską i dezodorantem. Druga rzecz wydała mu się bardzo praktyczna i napisali na niej, by używać zaraz po myciu. Tak też zrobił. A co do wody kolońskiej – miała przyjemny zapach, więc stwierdził „czemu by nie”. Nie przesadził na początek, najwyżej brat nie omieszka rzucić złośliwym komentarzem, gdyby to był nieudany pomysł.
Ostatni rzut okiem do lustra, posłanie odbiciu rozbrajającego uśmiechu i wyszedł z łazienki. Teraz dopiero czuł jak przez włosy mokra już trochę koszula przylega mu do pleców czy miejscami do piersi i ramion, ale nie przejął się zbytnio. Spojrzał na brata i oparł dłonie na biodrach.
- No już, śpiąca królewno. Od kiedy tak długo śpisz? – wyjrzał przez okno. – Wiem, ze nie jesteś typem, który korzysta z dnia, ale jednak spójrz, aż żal tego nie zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Wto Kwi 30, 2013 1:09 am

Leżąc tak teraz samotnie na łóżku - mniej więcej uspokojony, przynajmniej pod tym najważniejszym względem, a do tego wytężając zmysł słuchu niemalże do granic swych nadludzkich możliwości - Loki mógł nieustannie słyszeć płynącą wodę, która w dalszym ciągu upewniała go o obecności brata w pobliżu. Bóg kłamstw musiał przyznać, że zdecydowanie wolał dokładnie wiedzieć gdzie znajdował się i co robił Gromowładny; dzięki temu czuł się o wiele pewniej. Koniec końców lubił posiadać jak najpełniejszą kontrolę nad sytuacją, w której się znajdował... A w tym konkretnym wypadku wymagało to uważnego pilnowania blondyna. Właściwie trickster ze zdziwieniem odkrył, że wcale, a wcale mu to nie przeszkadza. Taka obserwacja miała swoje niewątpliwe plusy...
W pewnym momencie jak przez mgłę dotarło do niego, że woda przestała się już lać, zaś inne ciche odgłosy dobiegające z ogólnie pojętego kierunku łazienki świadczyły o tym, że Thor najprawdopodobniej opuścił już prysznic i teraz przygotowywał się do wyjścia z łazienki. Zapewne właśnie się ocierał, przebierał w odzienie, które przed chwilą zapewnił mu bóg chaosu... Loki na moment aż zacisnął mocniej powieki, starając się pozbyć z głowy tego obrazu - lecz im usilniej próbował, tym bardziej uparcie wizja ta nie chciała go opuścić. Naprawdę starał się skupić na istotniejszych kwestiach, lecz jego myśli wciąż powracały do brata - i sceny, którą dane mu było zaobserwować dosłownie kilka minut temu.
Zaparowane szybki kabiny - a za nimi piękne ciało boga piorunów, spełniające idealnie wszelkie kanony męskiej urody znane Asgardowi... A wręcz je przewyższające, o ile to w ogóle możliwe. Tak, bez wątpienia wszystkie panny boskiego królestwa - i nie tylko - oglądały się za starszym księciem, a i te już zajęte wcale nie pozostawały obojętne na jego liczne zalety; tyle akurat było jasne dla każdego obserwatora, choć czasami Loki zastanawiał się, czy sam zainteresowany aby na pewno zdaje sobie z tego w pełni sprawę.
Z kolei siłą rzeczy trickster - jakże różny od swego przybranego brata - nie trafiał za bardzo w standardy wyglądu ukochane przez Asgardczyków. Czarne włosy zamiast jasnych kosmyków, dość blada skóra - choć powinna być opalona, smukła sylwetka na miejscu tak pożądanych przez wojowników wielkich i silnych mięśni... Cóż, to chyba oczywiste, że przez pewien czas Loki był pod tym względem zazdrosny o Gromowładnego. Któż na jego miejscu by nie był? Ten okres od dawna miał już jednak za sobą, z czego zresztą niebywale się cieszył.
Tym bardziej nie rozumiał dlaczego widok brata biorącego prysznic tak mocno nim wstrząsnął. Prawdę mówiąc w ogóle nie brał pod uwagę takiej opcji, gdy wkraczał wówczas do łazienki. Wcześniej już wielokrotnie miał okazję oglądać Thora w całej jego okazałości - w końcu Asgard o wiele bardziej otwarcie podchodził do kwestii intymności, a oni byli przecież "braćmi"... Razem się wychowywali, spędzali ze sobą właściwie najwięcej czasu, początkowo nawet kąpali się wspólnie i sypiali w jednym łóżku... Więc tak, to nie powinna być dla trickstera żadna nowość, a jednak zareagował tak gwałtownie - jak gdyby jego organizm wiedział lepiej od umysłu, że coś jest na rzeczy. Loki nie lubił tracić w taki sposób kontroli. W żaden inny zresztą też nie, ale nie o tym teraz.
Z tego wszystkiego bóg kłamstw praktycznie nie zareagował na odgłos zbliżających się kroków i dopiero słowa blondyna wyrwały go na dobre z tych jakże absorbujących rozmyślań, które w gruncie rzeczy i tak niczego mu nie dawały, a wręcz przeciwnie, siały w nim jedynie niepokój i zwątpienie. Nadejście brata przywitał więc rzecz jasna z radością, czego oczywiście nie dał po sobie poznać, zachowując idealny spokój i rozchylając jedynie powieki, aby spojrzeć na Thora - mimo wszystko z delikatnym uśmiechem wymalowanym na ustach...
... Uśmiech ten zastygł jednak na dłuższy moment, gdy mózg Lokiego odebrał, zarejestrował i w pełni zinterpretował widok przekazywany mu obecnie przez oczy. Pierwszą myślą czarnoksiężnika była dość niejasna refleksja na temat harmonijnego połączenia białej koszuli oraz mokrego ciała. Drugiej myśli natomiast w zasadzie już nie było - a przynajmniej do czasu, aż trickster nie otrząsnął się z tego transu, podczas którego po prostu raz po raz przebiegał wzrokiem przede wszystkim po klatce piersiowej i ramionach Gromowładnego, starając się przy tym zignorować nagłą suchość w ustach, a także znów mocniej bijące serce...
-Nie śpię, rozmyślam. Mamy wiele spraw do załatwienia, wiesz o tym doskonale- powiedział w końcu nieco powoli, a następnie odruchowo oblizał usta. Zaraz potem z wrodzoną, niewymuszoną gracją zsunął się z łóżka, przez co znalazł się naprzeciwko Thora, wciąż mierząc go spojrzeniem... Lecz teraz ograniczając się już tylko do jego twarzy. Tak było zdecydowanie bezpieczniej; musiał sobie tylko powtarzać, by nie zerkać w dół. Z drugiej strony te wciąż jeszcze mokre włosy... Nie, dość. wystarczy tego.
-Wolisz naradzać się tutaj czy przejdziemy do salonu? Tam może nam być wygodniej... Powinieneś też coś zjeść, nie sądzisz?- o tak, śniadanie - cóż, bardzo późne śniadanie, jeśli mamy być zupełnie dokładni - powinno skutecznie przykuć uwagę boga piorunów, tym samym odciągając ją od ewentualnych problematycznych kwestii... Jak na przykład rozważań na temat nieco specyficznego zachowania trickstera.
Magowi przez głowę przeszło jeszcze, że idąc w ślady brata właściwie też powinien się już przebrać, lecz póki co całkiem wygodnie było mu w tej dość cienkiej i lekkiej tunice, którą to zorganizował sobie wieczorem do snu. Zmiana stroju i tak nie stanowiła dla niego żadnego problemu, gdyż w ciągu zaledwie kilku sekund mógł jej dokonać przy pomocy odpowiedniego zaklęcia - a co prawda planował wyjść tego dnia z apartamentu, lecz jeszcze nie teraz. Najpierw czekało go coś zgoła innego.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   Wto Kwi 30, 2013 11:37 am

Reakcja Lokiego faktycznie wydała mu się nieco dziwna, co skwitował w pierwszej chwili uniesieniem brwi. Czyżby jednak coś było nie tak w jego wyglądzie? Przeglądał się w lustrze przed wyjściem z łazienki i włosy owszem, miał rozczochrane, ale to był stan naturalny u niego. Kto jak kto, ale Loki właśnie powinien to wiedzieć, sam mu docinał wiele razy na temat tego wyglądania „jak po huraganie” albo po całonocnej bitwie z armią Mrocznych Elfów – co jak się tak teraz zastanowił mogło mieć nieco nieprzyzwoity wydźwięk. No tak, Trickster uwielbiał dwuznaczności, dlatego często wydobyć z niego konkretną informację było strasznie irytującym zajęciem.
Więc może ubrania? Ale przecież brat sam je wybrał i przyniósł, czyżby nagle nie pasowały do Thora? On miał zupełnie inne odczucia patrząc na siebie, ale mag był niezwykle wybredny, często wystarczył jeden drobny szczegół, by wszystko skreślił.
Hm… Woda kolońska? Nie, też raczej nie o to chodziło, skoro nie padła żadna uszczypliwa uwaga, która czasami może skutecznie zepsuć dobry humor. Dalszy brak komentarza ze strony Lokiego utwierdził go w przekonaniu, że nic z uprzednio wymienionych rzeczy nie przeszkadza. Może jest po prostu nadal zaspany? Umysł ma w takich sytuacjach tendencję do zawieszania się na krótką chwilę. Tak, to pewnie to.
- Och, oczywiście, że pamiętam – nawet jeżeli usilnie staram się skupić swe myśli tylko i wyłącznie na odprężającym efekcie naszego wspólnego spędzania czasu. – uśmiechnął się rozbrajająco, beztrosko i ułożył dłoń na ramieniu brata, tuż obok szyi, by nawet jeszcze kciukiem i palcem wskazującym o nią „zahaczyć”. Prawie jak wtedy na skale, przy ich pierwszym spotkaniu w Midgardzie.
- I jak dla mnie to Ty nadal jeszcze śpisz, może zimny prysznic cię ocuci, bracie.
Następnie znów przeszedł do okna, jakby upewniając się, że wspaniałe, życiodajne słońce wciąż znajduje się wysoko na niebie i pozdrawia ich ciepłymi promieniami. W takich chwilach nie rozumiał jak można być istotą nocy, funkcjonować z dala od tego niezwykłego źródła energii zarówno fizycznej jak i duchowej. Dlatego też z czasem zaczęli się od siebie z Lokim oddalać – Thor wolał przebywać w ciągu dnia na zewnątrz, robić jak najwięcej rzeczy, czerpać z dnia. Jego brat natomiast zaszywał się gdzieś i coraz rzadziej wychodził na spotkaniu słońcu. Wtedy też mniej więcej pojawili się Sif, Fandral, Volstagg i Hogun, w końcu towarzysze, a potem przyjaciele, którzy mogli mu towarzyszyć w tych akcjach całodziennych. Tak, tak chyba rozpoczęła się ich długa droga w dół…
Z tych powoli coraz bardziej przybijających rozmyślań wyrwało go magiczne słowo, wręcz zaklęcie, które padło z ust Trickstera.
”Coś zjeść”.
O tak, zdecydowanie powinien. Gromowładny był typem wojownika – dużo zajęć fizycznych, co skutkowało też iście wilczym apetytem, a fakt iż nie jadł od jakiejś doby, dodatkowo podczas całego tego horroru z Loki apetyt raczej mu nie dopisywał, od razu obudził w nim uczucie głodu.
- O, trafna uwaga. Chętnie skorzystam z daru jakim jest posiłek, ostatnio miałem z tym drobne problemy. A przecież skoro mam jak najlepiej wspierać mego drogiego brata to powinienem być w pełni sił, czyż nie?
Przeciągnął się, po czym znów rozluźnił ramiona i lekkim krokiem ruszył w stronę wyjścia z sypialni. Jeszcze przez moment się zawahał i zboczył do łazienki, by zaraz przyjść z niewielkim wiaderkiem wody, które wylądowało na Tricksterze.
- Obudzony? – zaśmiał się i rzucając wiaderko na łóżko rzucił się do „ucieczki” w stronę salony, zanosząc się od śmiechu. Prawie jak za dawnych lat. Teraz tylko czekać na wielką zemstę mokrego maga.

z/t oboje -> Salon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główna sypialnia   

Powrót do góry Go down
 
Główna sypialnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sypialnia 6
» Sypialnia Alexandry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Mieszkania :: Penthouse Lokiego-
Skocz do: