Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Black Lion"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Bar "Black Lion"   Czw Paź 16, 2014 9:46 pm

First topic message reminder :

Miejsce dosyć szemrane i raczej zapchane, aczkolwiek popularne wśród ludzi o różnym wieku. Ciężko tu nie stracić portfela czy nie dostać w pysk za durną odzywkę, jednak nad większością przypadków czuwa napakowany ochroniarz, który wygląda, jakby dopiero co wyszedł z kryminału. Bar jest podświetlany,podobnie jak wiele innych elementów pomieszczenia. Jest również pięterko z balustradą. Na środku sali znajduje się parkiet dla nocnych marków pragnących poszaleć. Kręci się tu krótkowłosa kelnerka, która prędzej da Ci w pysk za złąpanie za tyłek, niż da Ci swój numer.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Czw Maj 26, 2016 4:01 pm

Robot się uśmiechnął już pewniej. Jeden z psychopatów już dał się namówić. Szło coraz lepiej. Jego plany zaczęły się wypełniać. Krok po kroku. Pewny siebie zaczął rozwijać kolejne wątpliwości morderców:
-To poczytaj najnowsze wydanie encyklopedii to może dowiesz się o takim kraju jak Latveria z stolicą w Doomstadtem. Widać, że nie jesteś obeznany ze światem.
Położył rękę na stolę i wysunęły się dwie dziwne metalowe karty. Podał po jednej dla każdego z znajdujących się przy stole mężczyzn.
- Zapewniam nie jestem Amerykaninem. Jestem rodowitym Romem. Wystarczy, że klikniecie na podświetlony i powiecie coś, a skomunikujecie się ze mną. Najprawdopodobniej przybędzie jakiś helikopter, bądź samolot i was zabierze na odpowiednie miejsce. Kiedy nadejdzie czas zorganizujemy spotkanie naszej organizacji i rozpoczniemy stanowcze działania. Za dużo wymagam? Czeka was szansa życiowa. Epoka przepychu. Zachęcam do zgody, a będą nagrody kiedy spełni się to o czym śnie. Jakieś jeszcze pytania?
Ostatnie słowa były wypowiedziane dosyć śpiewnym i melodyjnym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Żniwiarz

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 20/05/2016

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Maj 27, 2016 9:35 am

-Fakt, kiedyś podróżowałem więcej. -zrobił ruch rękoma, który miał powiedzieć coś w stylu 'bywa'. -Ale kiedyś miałem ku temu więcej okazji i, przede wszystkim, powodów. -zwłaszcza, jeśli chodzi o Europę. w Azji działo się więcej ciekawych,z daniem Żniwiarza, rzeczy. Więcej konfliktów zbrojnych, więc i większe pole do działania. Niestabilny grunt polityczno-społeczny to zawsze dobry grunt pod jakiekolwiek działania. Przynajmniej te z palety Żniwiarza.
Wziął kartę i chwilę ją oglądał. Wziął kilka łyków piwa, o którym sobie przypomniał i schował blaszkę pod płaszcz. -Kolega szczyl widzę się zgodził, ale ja się jeszcze zastanowię. Mówisz, że ta karta to kontakt do Ciebie, więc dam znać, jak podejmę jakąś decyzję. -wstał, lekko skrzywił się pod maską, bo rana nie była zagojona do końca. -Żegnam panów. Być może do zobaczenia w przyszłości. -zaśmiał się mrocznie i udał w stronę wyjścia.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Pią Maj 27, 2016 10:32 am

On szczerze o Latverii też nie słyszał. Jak na Amerykanina, może i był całkiem z geografii niezły, ale inna sprawa że po cholerę mu pamiętać gdzie jest Latveria? Założyłby się że musi być niezwykle małe, bo z takimi Czechami miał problem aby je zapamiętać. Słysząc "kolega szczyl odrzekł
- Gdybym ja nie dostał w tył głowy, panie dymku, prawdopodobnie bym nie rzucił w ciebie tą barierką a tak... Cierp. - Jeszcze raz zarechotał i tu spojrzał na kartę. Jakby się zamyślił na chwilę, po czym schował ową kartę do kieszeni. - Dobrze, a więc... Skontaktuje się później, chyba że na to jest jakiś termin. Póki co, wolę załatwić jakieś bardziej prymitywne potrzeby.
Tak inteligentny człek jak Doom, powinien skapować że najpewniej te swoje "bardziej prymitywne potrzeby" załatwi kosztem jakiegoś niewinnego człowieka. No ale cóż! Cliff z natury tak działał, nie interesowało go to że może ktoś cierpi. Go interesował głównie stan własnego żołądka, po części też portfela. Gdy był pod drzwiami rzucił jeszcze zainteresowane spojrzenie na Dooma i rzekł
- I odnośnie pana ostatnich słów, te już faktycznie przypominały czarny charakter z typowo ludzkiej, naiwnej bajki.
Czemu naiiwnej? W sumie, bardzo za naiwne uważał że zło wywodziło się z jakichś ważniejszych powodów. On sam zaś twierdził że zło jest banalne, w głębi pozbawione ideałów. Za przykład podałby samego siebie gdyż... On sam nie zabijał i nie pożerał ludzi z powodu jakiejś ideologii. Po prostu tak działał jego instynkt, i z oczywistego powodu dla psychopatów. W sumie, to Cliff był ostatnim człowiekiem, ile go tak nazwać można, co kierował się ideałami. Aczkolwiek, pomijając te rozmyślania wyszedł z baru lekko pocierając miejsce z tyłu głowy. No trudno, ale bolało go to już mniej
Powrót do góry Go down
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 282
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Sob Maj 28, 2016 5:55 pm

Robot zadowolony, że może się już skupić na jednym tylko rozmówcy odwrócił twarz w jego stronę. Uśmiechał się dość specyficznie. Z powodu entuzjazmu młodego mutanta miał zamiar od razu go wysłać w pewnym celu. Jego zadanie mogło zostać uznane za wykonane pomyślnie.
-Panie Cliff. Dostałem najnowsze wytyczne. Pozwolisz, że udamy się do ambasady Latverii na terenie Nowego Jorku? Pozwól, że Cię tam zaprowadzę.
Robot wstał i wyszedł zza stołu kierując się w kierunku wyjścia. Chciał zebrać jak najwięcej osób w jednym miejscu. Wtedy zacznie uzgadniać podstawy organizacji. Następnych członków najwyżej wyłapie, porwie i z rekrutuje w przyszłości.
(z/t)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien Stein

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 03/05/2017

PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   Sro Paź 11, 2017 9:34 pm

Stan Damien'a był raczej dziwny, ale o tym znajdzie się miejsce w dalszej części posta. Od opuszczenia zgrzybiałych terytoriów Latverii minęły zaledwie dwa dni. Sam powrót z Serbiii nie był niczym trudnym. Zadanie nie zostało wykonane, ale po tym co przeszedł mutant ani mu się śniło wrócić i szukać dalej skrawka jakiejś dziwnej biżuterii. Nie za te pieniądze. Nie z takim ryzykiem.
Obudzony w lesie nawet nie miał zamiaru myśleć o tym co tak naprawdę się stało. Ustalił azymut. Sprzedał zbędny ekwipunek i pierwszym lotem wrócił do czegoś co nazywał domem. Do Nowego Yorku. Co prawda nie miał tutaj rodziny, miłości czy innych  rzeczy które człowiek uznaje za wartościowe... Mimo wszystko właśnie na tym przebrzydłym skrawku ziemi trzymał go sentyment. No i może to, że dla tych, którzy mają otwarte oczy zawsze znajdą się jakieś prace zarobkowe. Najtrudniejszym elementem powrotu do żywych było wytłumaczenie pracodawcy, czemu zlecenie nie zostało wykonane, skoro wszystkie kończyny Steina są na miejscu? Powoływanie się na częściową amnezję, było ostatnią rzeczą do słuchania przez wpływowych ludzi, a samego najemnika uratował chyba tylko fakt, że wcześniej miał okazję już dowieść swojej wartości i może być przydatny później. Tyle dobrego. Lato się kończy, jesień zbliża, a jemu nie będzie dane przymierzyć betonowych butów z nowej kolekcji. Na całe szczęście.

~~~
Popchnął ciężkie skrzydło brązowych drzwi. Deski zaskrzypiały pod nogami, a cień wpadający do środka rozlał się po pomieszczeniu, walcząc o jak najwięcej przestrzeni z gryzącymi się promieniami światła. O godzinie dwunastej miejsce było prawie puste. Dwóch mężczyzn siedziało przy stoliku, nie zwracając nawet uwagi na przybycie Steina. Łysy barman tylko zamachał ręką zza wykonanej z dębu lady, a blond-kelnerka uwinęła się prędko spod nóg nowego klienta, w drodze do kolejnego stolika z ściereczką w tej delikatnej rąsi. Ciemnowłosy rozejrzał się po lokalu, starając sobie przypomnieć jak dawno tutaj go nie było. Sześć lat? Cały wystrój zmienił się. Nie było już małej sceny, na której za flaszkę wódki grał niszowy bluesmen używając niedostrojonej gitary. Teraz kilka czarnych głośników, zawieszonych przy suficie wypuszczało z siebie stonowane, jednak w odczuciu mężczyzny smętne dźwięki. Ciężkie krzesełka zastąpione zostały dyskontowymi, takimi, które nie zrobią większej krzywdy przy rozbiciu na głowie. Zamiast ciężkich kufli teraz lało się piwo w szklanki z cienkiego szkła pękającego nawet od mocniejszego zahaczenia zębem. Brakowało też ściany, wylepionej starymi, pożółkłymi gazetami. Wszystko się zmieniało... A on? Stał w miejscu. Był sam.
Z zamyślenia wyrwał go donośny głos zza kontuaru, pytający czy wszystko w porządku. Damn. Nic nie było w porządku. Skierował swoje niebieskie oczy w jego kierunku. Były dziwnie podkrążone jak na kogoś z czynnikiem leczącym. Wszak nawet jemu dokuczała bezsenność. Była o wiele gorsza niż rany fizyczne. Przed wyjazdem nawet nie pomyślał by wstać o tej godzinie. Zerknął na zegarek. Była dwunasta. Wcześnie. Za wcześnie.
Zamówił kawę. Co prawda nie można jej tutaj zamówić, ale dwadzieścia dolarów załatwiło sprawę. Kelnereczka w przykrótkiej kiecce nawet przyniosła ją w ciemny róg sali, gdzie siedział Stein, niczym w niskobudżetowych filmach - na miejscu przeznaczonym dla takich typów jak on. Czekajcie... tych spod ciemnej gwiazdy? Jak na tatuażu... Co za ironia.
Gdyby nie był tak cholernie zmęczony życiem, splunął by widząc ten wymuszony uśmiech, a teraz? Mimowolnie sam uśmiechnął się na odpieprz, pokazując szereg białych zębów. Przeczesał ręką przystrzyżoną dziś brodę. Westchnął i wyciągnął paczkę papierosów. Zapalił. Wszystko było nie tak. Nawet Westów nie było w osiedlowym sklepie. Ying-Lang... Co to za nazwa? To ma akcyzę? Jak trafiło w obieg? Paskudne.
Strząsnął popiół do popielniczki i upił łyka kofeinowego napoju. Nawet on nie pomagał. Stein był nie do życia. Gdy tylko udawało mu się usnąć widział te poczwary. Widział. Za każdym razem, wyglądały inaczej. Tak jak właśnie chciała wyobraźnia. Niepokojące dźwięki, przesypująca się ziemia i niepokojące bulgotanie. To wszystko wracało w snach, a on nawet nie wiedział tak naprawdę, które elementy należały do rzeczywistości, a które były tylko wymysłem wyobraźni z dużym doświadczeniem na przestrzeni lat.  Po protu nie wiedział i już.
Można powiedzieć że był dorosły, a bał się zasnąć zupełnie jak dzieciak. Sen powodował dyskomfort, chociaż był dążeniem do komfortu. Kolejna ironia. Życie to pier****** ironia.
Przysypiał na wysiedzianej kanapie, opierając się o stolik, by zaraz stracić oparcie na łokciu, zakołysać się i rozejrzeć wrednym wzrokiem po wszystkich. Przecież oni nic nie zrobili... albo... Udawali że ich to nie interesuje, ale doskonale wiedział że gdy tylko przymknie swoje oczy, ich znajdują się na jego sylwetce. Był atrakcją w tym szaroburym miejscu. Wziął oddech jak by brakowało mu płuc. Co z Soleil?
-Ku***.- Warknął do siebie. Cicho, z nutką rozgoryczenia. No właśnie. Co z Soleil? W Serbii rozejrzał się trochę szukając drogi powrotnej, ale nie odnalazł żadnego śladu. Uciekła? Żyje?Spotkają się jeszcze? Na pewno żyje! Miała jaja jak Stein, a może i większe. Nawet nie wierzył że jakaś kobieta może być ważna. Że kobieta w ogóle może być w ważna w jego życiu. Życie da odpowiedź, przeżyć. Kolejny cel: Przeżyć.
On sam, drętwe ciało, szlugi z przemytu i kubek kawy. Tylko tyle liczyło się właśnie teraz. Zegar tykający na ścianie wydawał dźwięk głośniejszy niż spiracona muzyka w głośnikach mających lata świetności za sobą. A przecież były tu od niedawna. Tak mocno skupił się na skaczącej po tarczy wskazówce pokazującej sekundy, aż zapomniał mrugać. Odciął się. Cisza. Spokój. Tylko tykający zegar.
-Je**ć to wszystko!- Krzyknął nagle uderzając pięściami o blat. Czując kolejne zainteresowane spojrzenia dodał: -Wybaczcie! Zostawię napiwek! Jest okej! Jest okej... - dodał ściszonym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Black Lion"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "Black Lion"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Regulus Arkturus Black
» Syriusz Black
» Narcyza Black
» Syriusz Black
» Bellatrix Lestrange (Black)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: