Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Greenwich Village - kampus uniwersytetu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sob Lut 18, 2017 3:30 pm

First topic message reminder :

Nellie z niepokojem rozejrzała się po pomieszczeniu. Zdawała sobie sprawę z faktu, iż niektórzy agenci rozrysowują prowadzone przez siebie sprawy na olbrzymich ściennych tablicach, ale to co miała przed oczyma stanowiło grubą przesadę.  Sprawdzona metoda analizy śledztwa, oparta na przybijaniu do ściany luźnych wątków i łączenia wszystkiego przy pomocy szpilek, nici i  stosu żółtych karteczek, w przypadku młodego, nabrało nowego wymiaru. Meredith miała przed sobą tablicę w trójmiarze.
Jimmy wykorzystywał każdą wolna przestrzeń swojego mieszkania. Pomiędzy modelami budynków, wycinkami z gazet, aparaturą chemiczną i ekranami kolejnych monitorów, ciągnęły się dziesiątki linek, przypominających sznurek do prania. Technik stała nieruchomo, nie tylko z względu na szok jaki wywołał u niej ten widok, ale również z obawy, iż przy najmniejszym ruchu coś przewróci, a cała mizerna konstrukcja, zbudowana przez studenta, runie w drobny mak. Poza tym dziewczyna była przerażona, a najbardziej zatrważał ja fakt, że młody Olson wciąż zaliczał się do nastolatków.
- „Gdybyś czegoś potrzebował” to tylko taki zwrot grzecznościowy. Wcale nie oznacza przyzwolenia, aby swojego dłużnika, od razu pakować w beznadziejną misję.  – Spróbowała wyjaśnić Nellie. Przez anomalia pogodowe, technik utknęła w Nowym Jorku. Wszystko wskazywało na to iż lotnisko na razie pozostanie zamknięte, a dziewczyna spędzi tu jeszcze trochę czasu, nim doczeka się jakiegoś transportu.
W zaistniałej sytuacji była wdzięczna za pomoc jaką okazał jej agent Eliot Olson, przekazując klucze do jednego z mieszkań będącego własnością Tarczy. Problem w tym iż szybko okazało się że za ową przysługę Meredith będzie musiała sporo zapłacić. Co gorsze wcale nie chodziło tu o wartość materialną.
Przynajmniej do wczoraj uważała starego, poczciwego Olsona za równego gościa i swojego przyjaciela, ale zlecenie by ona opiekowała się jego narwanym synalkiem, zdecydowanie było ciosem poniżej pasa. Jimmy miał obłęd w oczach, wystarczyło spojrzeć na jego pokój by stwierdzić ze chłopak przejawia problemy z rozumieniem rzeczywistości, a jego plany, ambicje i wizję przyszłości, mogłyby wywołać gęsią skórkę u niejednego agenta.
„Pewnie to wszystko przez hormony” – pomyślała technik.
- Więc mówisz że jak ona ma na imię? – Spytała Nellie.
- Astrid. Widziałem jej dokonania w telewizji. Mówię ci, takie włamanie to dla niej jak pierdnąć. – Z zapałem wyjaśnił Jimmy.  
- A dlaczego twierdzisz że będzie chciała ci pomóc, angażując się w cos takiego?
- Ponieważ potrafię udowodnić ze ona to …. no ona. Wiesz. Ochrona tożsamości. - Ekscytował się chłopak, a sądząc po jego głosie zainteresowanie włamywaczką, w tym przypadku przekraczało sprawy zawodowe.
- Cudownie, zamierzasz szantażować przestępcę? Nie wystarczy ci że terroryzujesz pracownicę Tarczy? – Prychnęła Meredith. – A zatem geniuszu, jak zamierzasz skontaktować się z swoją ekspertką?
- Po pierwsze działamy w słusznej sprawie. A po drugie - telefon. Nie do namierzenia. Zdobycie tego numeru kosztowało mnie dwa tygodnie pracy.
Podniecony Jimmy w napięciu zaczął wciskać sekretne cyfry na ekranie smartfonu. Odwagi wystarczyło mu na dwa dzwonki, po czym spanikowany rzucił telefonem w stronę technik.
- Masz, ty gadaj.
- Co? Dlaczego?
- Nie potrafię rozmawiać z dziewczynami.
- A ja to co? Wielbłąd.
- Miałem na myśli z ładnymi dziewczynami.
- Wal się! – Wściekła się Nellie, nagle zdając sobie sprawę że cały czas ma na linie pannę Astrid i że tamta słyszała przynajmniej to ostatnie zdanie.
– Yyy… hej, nie znamy się, zresztą to nieistotne bo jest tu ze mną pryszczaty oszołom, który ma na ciebie ciężkie teczki. – Zaczęła bełkotać Meredith, czytając z podsuniętej jej przez chłopaka kartki. – Chcielibyśmy się z tobą spotkać przy Krzywym Abralu. Co to u licha jest krzywy abral? Znaczy się ponoć nie pożałujesz.

Nie pisz postów fabularnych od razu w temacie - gdzie powinien się znajdować opis lokacji i najlepiej jakieś jej zdjęcie.
~ Loki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sro Mar 15, 2017 1:08 pm

Dysk z komputera Rektora? - Astrid robiła się bardzo konkretna, kiedy chodziło o potencjalne misje.
W duchu zresztą uśmiechnęła się szeroko. Uczelnia, mimo że nowoczesna, nie jest przecież bankiem. Kilka zamków, kilka kamer, to wszystko co mogło przeszkodzić włamywaczce. Ewentualnie jakaś ochrona, bądź zwykły portier. W najgorszym wypadku bardziej zaawansowany system antywłamaniowy. Właściwie Astrid nie była pewna, czy ktoś pilnuje kompleksu w nocy. Możliwe, że niedługo się przekona... Tymczasem przesunęła palcem od ucha do podbródka, udając głębokie zastanowienie. Nie sądziła, by do takiej akcji potrzebowała specjalnego sprzętu, chociaż uniwersytet mógł ją jeszcze zaskoczyć. Upomniała samą siebie, by niczego nie lekceważyć. Pomyłki w tym fachu nie wchodziły w grę.
- Chciałabym najpierw sprawdzić jak wyglądają zabezpieczenia uniwersytetu. Od ich poziomu zależy cena. Jeśli chcesz iść ze mną... - odchrząknęła, analizując w jaki sposób wpłynęłoby to na wykonywanie misji. Co stałoby się wtedy w wypadku niepowodzenia? Powoli pokręciła głową - Nie sądzę, by istniała taka możliwość. Dopiero co Cię poznałam, nie zaufam Ci do tego stopnia.
Nawet jeśli słowa Astrid brzmiały nieprzyjaźnie, dyktował je zwykły rozsądek.
- Poza tym, na razie myślę o kwocie pięciocyfrowej. Jeśli się zdecydujecie, sprawdzę wszystko i podam dokładną sumę. Ostrzegam, że może znacznie wzrosnąć... - Spojrzała przeciagle na albinosa, następnie na technik.
- Nad przysługą w zamian... Na razie się zastanowię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Czw Mar 16, 2017 8:44 am

Słysząc propozycję ceny jaką rzuciła Astrid, technik parsknęła głośno. Kawa poszła jej nosem, brudząc rękaw zarówno Nellie jak i „Śnieżynki”. Dziewczyna szybko sięgnęła po znajdujące się na stole papierowe chusteczki i w imię ratowania twarzy, zaczęła czyścić nimi ubranie nieznajomego.
- Kilkadziesiąt patoli? Zdaje się że inflacja w usługach poszybowała niczym kropnięta z armaty. – Skomentowała ironicznie dziewczyna. Jimmy musiał być szalonym by angażować w swoją sprawę taką profesjonalistkę.  Zdaniem Meredith jedyne co w tej chwili mogli zrobić, to próba wyjścia z twarzą z negocjacji, których i tak nie mieli szans sfinalizować. Najlepiej bez obrażania Astrid, która w oczach technik jawiła się jako niezwykle impulsywna i porywcza.
- To może od razu przejdźmy do tych przysług. - Zaproponowała Nellie. – A ty „Śnieżynka” za ile byś to zrobił?
Meredith miała plan. Uznając iż włamywaczka dyktuje drakońskie warunki z względu na fakt bycia monopolistką, wykombinowała sobie, że jeśli pojawi się konkurencja to cenna może nieco spaść.
- Poważnie Jimmy? Do tego potrzeba ci zawodowca? Przecież włamanie na uniwersytet to banał. Nigdy nie próbowałeś w ten sposób poprawić sobie ocen?  Ja robiłam w szkolnej gazetce. Nic tam nie sprzedawało się tak dobrze jak kompromitujące, pikantne szczegóły życia kadry profesorskiej. A te dziadygi uważają się za zbyt sprytnych, by trzymać takie rzeczy  w domu. Wydaje im się że prywatny gabinet to twierdza nie do zdobycia.  
- Nie żartuj z poważnego tematu. - Burknął Olson, na którym zupełnie niespodziewanie, kwota wymieniona przez Astrid nie robiła wrażenia. Chłopak skupił się na technicznych aspektach włamania, tak jakby sama cena usługi została już dogadana..
- Nie dysk, tylko dostęp do dysku. A to zupełnie co innego. Chodzi o to aby nie było śladu że ktoś wyciągnął dane. Dlatego właśnie tak ważne jest abyś mnie wprowadziła do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Randy

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sob Mar 18, 2017 10:48 pm

Coraz mniej pasowała mu ta sytuacja. Nawet nie chodziło o bycie oplutym kawą, chociaż lubił tę koszulkę i nie podobało mu się, że być może nie będzie w stanie jej doprać. O wiele bardziej przeszkadzało mu, że brał udział w przedsięwzięciu, które nie miało szansy powodzenia. Tak totalnie. Granie na dumie złodziejki było oryginalnym rozwiązaniem, ale Randy wątpił, by przyniosło pożądany efekt. Tak czy inaczej, nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Może pomocy należałoby poszukać gdzie indziej? Nawet telefon na policję wydawał się w tym momencie bardziej pomocny, chociaż najprawdopodobniej nic by nie osiągnął. To przykre.
Randy dał się wytrzeć, ale wzrokiem mimowolnie powędrował w kierunku drzwi. Chyba przyszła pora się zmyć.
Z drugiej strony, może powinien dać tej dwójce jeszcze szansę. Do tego chłopak nie wydawał się tak bardzo przejmować ceną, więc może posiadał jednak jakieś zasoby...?
Słysząc pytanie Nellie, wzruszył ramionami.
- Nie zrobiłbym. Znając moje szczęście, zabiłbym się na schodach zanim dotarłbym na miejsce - odparł, prezentując postawę prawdziwie godną zwycięzcy. Przynajmniej wszyscy unikną potencjalnego rozczarowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sro Mar 22, 2017 8:08 pm

Astrid obdarzyła technik przelotnym spojrzeniem, nie racząc skomentować jej słów, choć nie trzeba było wiele, by zrozumieć, że nie spodobały się jej. Odchrząknęła, skupiając się na chłopaku, bo jak zauważyła, Śnieżynka nie zamierzał stwarzać pozorów konkurencji... Której zresztą chętnie ustąpiłaby miejsca. Nie była może tak zamożna, by odrzucać zlecenia kiedy się jej podobało, ale ta sprawa wydawała jej się mocno podejrzana. Była w stanie zaprzepaścić okazję do zarobku, żeby odsunąć się od niej. No i nadal nie zdążyła przejrzeć teczek, a to również było dla niej istotne. Jakie błędy mogła popełniać?
- Nigdy nie pracowałam w duecie - mruknęła zamyślona - to naprawdę nie wydaje się rozsądne. Uniwersytet nie powinien mieć skomplikowanych systemów zabezpieczających... Ale może mieć prostsze. Możemy też mieć pecha. Co byś zrobił, gdyby nas złapano? - Przy ostatnim pytaniu nachyliła się mocno w stronę chłopaka. Nie, nie w celu pokazania dekoltu z lepszej perspektywy. Po prostu poczuła się w dziwny sposób niezręcznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Randy

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 29/07/2013

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sro Mar 29, 2017 8:15 pm

W międzyczasie blondyn dostał SMS'a. Koleżanka z pracy rozchorowała się i potrzebowała, żeby ktoś ją zastąpił na jej zmianie. Błogosławione niech będą mikroby, które- Nie no, może nie cieszył się aż tak z jej nieszczęścia, ale był wdzięczny za powód na wyrwanie się z tego przedsięwzięcia, zmierzającego ku niechybnej klęsce.
- Było miło - zaczął, tonem wybitnie nieszczerym, podnosząc się z siedzenia - ale coś mi wypadło i muszę już iść. Poradzicie sobie beze mnie. Mam szczerą nadzieję.
Ostrożnie odsunął się od stolika.
- Czał.
I to miało być tyle. Ostatnie pożegnanie i zaraz po tym słodka wolność. Niestety, jak ze wszystkim w życiu Duńczyka, nie mogło pójść tak prosto. Jeden z wychodzących gości potknął się o coś, popychając Randiego, który z kolei popchnął niechcący stolik, przewracając kubek, którego zawartość (sądząc po kolorze, jakaś cola) wylała się na Astrid.
Randy zaklął brzydko pod nosem nim szybkim marszem ulotnił się z budynku.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sob Kwi 08, 2017 7:45 pm

Dzieciak i technik jakby się zawiesili. Astrid zamruczała poirytowana, kiedy napój wylał się na nią i rzuciła przeciągłe spojrzenie na albinosa. Nadeszła pora na decyzję. Podniosła się i wzruszyła ramionami.
- Nie będę tu tak siedzieć. Idę się ogarnąć i odpocząć. Jakby co, chyba wiecie gdzie mnie szukać.
To nie była do końca prawda. Catharine postanowiła, że przed upływem kilku dni zmieni hotel, telefon i zacznie unikać rzeczy, które doprowadziły do jej wykrycia. "Cenna lekcja" - pomyślała, znikając z lokalu. Po wyjściu podniosła nieco temperaturę ciała, przyspieszając proces wyparowania rozlanego na nią napoju. Rozejrzała się za Śnieżynką. Nie oddała mu pieniędzy...

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hiro Takachiho

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 17/04/2017

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Wto Maj 16, 2017 8:05 am

Bycie piętnastolatkiem na studiach nie jest łatwe. Szczególnie jeśli jest się uzdolnionym piętnastolatkiem tak jak Hiro, który obecnie omawiany materiał w małym palcu. Kurcze, gdyby nie to, że ktoś wymyślił te rzeczy wcześniej, to występowałby o patenty na nie, bo sam doszedł do dokładnie (no ok, może nie dokładnie, jego były subiektywnie lepsze) tych samych rozwiązań i wniosków.
Siedząc na Washington Square, Hiro przyglądał się przechodniom i grupkom studentów wędrujących między budynkami uniwersytetu. Nie przyznałby się do tego, ale zazdrościł im. Dla nich chociaż część rzeczy w życiu ma sens. Oni mają się z kim pokręcić w czasie wolnym. Zawsze mają kogoś obok siebie.
- Riajuu, bakuhatsu shiro... - Mruknął cicho, po czym pociągnął łyk napoju przez słomkę i spojrzał na zawartość wyświetlaną na szkle jego cyber okularów - Rodzinne zdjęcie. Tęsknił za ojcem. Tęsknił za Tadashim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doreen Green

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 27/06/2016

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Nie Maj 28, 2017 5:18 pm

Nieco zdyszana i lekko zarumieniona Doreen wpadła na teren kampusu, ciągnąc za sobą Esco. Niemal szaleńczy bieg po ulicach miasta otrzeźwił ją nieco po niedawnych wydarzeniach i przywrócił przynajmniej część jej zwykłego animuszu. Na szczęście pamiętała o ukryciu ogona, więc nie zwracała na siebie więcej uwagi, niż to konieczne. W pośpiechu niemal przeoczyła właśnie tę osobę, którą miała dziś nadzieję spotkać. Minęła w pędzie ławkę, na której siedział Hiro, po kilku krokach gwałtownie zahamowała, obróciła się na pięcie, podbiegła z powrotem do ławki i wysapała powitanie.
- Hiro! Jak leci, młody? Czemu nie jesteś na wykładzie z sieci? Jestem pewna, że widziałam cię tam w zeszłym tygodniu.
Nie mogła powiedzieć, by ona i młody Japończyk byli dobrymi znajomymi, widywali się jednak na zajęciach i od czasu do czasu gawędzili. Całkiem nieźle natomiast znała starszego brata Hiro, Tadashiego, który przy każdej okazji opowiadał o swoim wybitnie uzdolnionym braciszku. Wiadomość o tragicznej śmierci starszego z braci wstrząsnęła całym uniwersytetem i, w nie mniejszym stopniu, samą Doreen.
Dziewczyna wzięła oddech, po czym opadła na wolny fragment ławki obok nastolatka, z brzękiem metalu stawiając na chodniku plecak. Dzieciak wyglądał na przygnębionego i nie trzeba było nadmiernie wytężać wyobraźni, by domyślić się przyczyny. Doreen rozejrzała się wokół. Studenci mijali ich ze wszystkich stron, spiesząc do swoich spraw, ale ławka, na której siedzieli, była niczym samotna wyspa, skrzętnie omijana i nie zauważana przez pozostałych. Pokręciła głową. Przekonała się, że większość osób nie wiedziała jak się zachować w obecności pogrążonego w żałobie chłopaka, woleli więc udawać, że go nie zauważają. A może to Hiro wolał trzymać się na uboczu? Jakkolwiek było naprawdę, Doreen nie zamierzała pozostawić go samemu sobie. I to nie tylko dlatego, że rozpaczliwie potrzebowała w tej chwili pomocy kogoś bystrzejszego, niż ona.
Dopiero teraz przypomniała sobie o manierach. Przeniosła spojrzenie z jednego towarzysza  na drugiego i wykonała nieokreślony gest dłonią.
- Esco, to jest Hiro. Jest geniuszem. Hiro, to Esco, mój nowy przyjaciel. Nie jest studentem, ale nie wydasz go, prawda? – wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Lubiła Hiro i ufała jego dyskrecji. A dyskrecja była dokładnie tym, czego w tej chwili potrzebowała. – Posłuchaj, młody, potrzebuję twojej pomocy. Chodzi o… pilną konsultację z zakresu ekstrakcji danych z uszkodzonego nośnika. Ale muszę cię uprzedzić, że to może być niebezpieczne. Nie prosiłabym cię o to, gdyby nie było naprawdę ważne, ale nie chcę cię do niczego zmuszać. Nie żartuję, kiedy mówię o niebezpieczeństwie. Poważnie się zastanów.
Żałowała, że na razie nie może zdradzić mu nic więcej, ale życie Tippy-Toe wisiało na włosku, a każda osoba, którą wtajemniczała w sprawę, dodatkowo ją narażała. Doreen otrząsnęła się z ponurych myśli, które na nowo ją opadły, i w skupieniu wpatrywała się w Hiro, czekając na jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hiro Takachiho

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 17/04/2017

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Nie Maj 28, 2017 7:09 pm

- O, witam Gree... Witaj Doreen - W porę ugryzł się w język. Zanim Tadashi przedstawił go Doreen, przykazał mu mówić jej zwyczajnie po imieniu, chociaż było to trochę sprzeczne ze zwyczajami jakie panowały w ich kraju.
- Był nudny, więc wyszedłem - Odpowiedział na jej pytanie. Nie wspomniał, że w wolnej chwili wstąpił na ten sam wykład u innej grupy studentów - wtedy też nie wytrzymał do końca, jednak przekonał się, że póki co i tak nie wyniesie z niego nic, czego już by nie miał. Wiedzy w sensie. Bo notatki w sumie byłyby nowe. Może gdyby były mu potrzebne, to nie opuszczałby wykładu chwilę po podpisaniu listy obecności... Ale nie uważał ich (notatek i wykładu) za warte zużycia na nie czasu. Dlatego obijał się, jednocześnie poszerzając swoją wiedzę na własną rękę i dąsając się w samotności.
Gdy dziewczyna przedstawiła nieznajomemu, obrzucił go spojrzeniem nie wyrażającym zbytniego zainteresowania. Ponieważ jednak był dobrze wychowany, podniósł się i skłoniwszy się rzucił standardowe:
- Miło mi poznać Esco-san.
Po czym powrócił na swoje miejsce na ławce i znów siorbnął napój. Oczywiście, że go nie wyda. Na znak tego skinął głową. Nie żeby to miała znaczenie, bo w sumie i tak teraz przebywali na terenie publicznym. Chyba, że Doreen miała zamiar go wprowadzić do jakichś miejsc dostępnych tylko dla studentów i pracowników uniwersytetu. Nawet jeśli, to chyba nie będą sprawiać kłopotów, w każdym razie nie jemu.
Dziewczyna nie kryła się z tym, że przyszła do niego w jakiejś sprawie i szybko mu ją przedstawiła. No, może nie całą i z ostrzeżeniem. Był ciekaw jakie dane i czemu to niebezpieczne. Jeśli chciała go zainteresować, to był to dobry sposób. Może nie był już tak młodym dzieciakiem (piętnaście lat to już nastolatek!), ale wciąż łatwo go było podpuścić, mówiąc, że coś jest niebezpieczne (nawet jeśli nie jest), bo nierozerwalnie wiąże się to z czymś ekscytującym.
- Jeśli dam radę, to ci pomogę Doreen. Ale pewnego dnia, który może nigdy nie nadejdzie, przyjdę do ciebie prosić o przysługę.
Oglądał ostatnio "Ojca Chrzestnego". W takiej sytuacji wydało mu się właściwe zacytować legendarnego Dona. Szczególnie, że byli w Nowym Jorku. Poczuł sie trochę jak członek yakuzy. Gangster ze starych filmów. Fajnie się to zapowiadało. Skutecznie odciągało go od przygnębiających rozmyślań.
- Jeśli to coś skomplikowanego, to nie będę mógł tego zrobić tutaj. Dobrze by było, gdybyśmy przenieśli się do instytutu, tam w pracowni będę mógł spróbować... Coś pokombinować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esco

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 08/07/2016

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Pon Maj 29, 2017 5:00 pm

Średnio przepadał za bieganiem, ale czego się nie zrobi dla zwierzęcej przyjaciółki dziewczyny, która przygarnęła Esco pod swój dach? Dał się ciągnąć Doreen prze cały ten czas, jednak na jego twarzy nie było ani jednej kropli potu, czy śladów jakiegokolwiek zmęczenia na twarzy. Jeszcze w kanałach chciał zaproponować dziewczynie wycieczkę w jego stylu, jednak ta była na tyle zaaferowana, że odpuścił, unosząc swe ciało milimetr nad ziemią i udając, że biegnie. Squirrel Girl była wystarczająco wysportowana, by przejmować się przebiegnięciem takiego dystansu, co to dla skaczącej niczym jej wiewiórczy kumple superbohaterki. Poza tym, samo zaproponowanie dziewczynie podwózki pod Uniwersytet zajęłoby połowę czasu podróży. Gdy dotarli do kampusu, Esco wrócił na ziemię, idąc szybkim krokiem za koleżanką, nie chcąc stracić jej z oczu. Również minął ławkę, kompletnie nie zwracając uwagi na siedzącego dzieciaka. Dopiero, gdy Doreen zawróciła, Esco odwrócił głowę, chowając ręce w kieszeniach bluzy. Stanął przed dwójką, patrząc na Hiro.
-Kolejne złote dziecko?-pomyślał w pierwszym momencie, dopiero po kilku sekundach zdając sobie sprawę, że teraz, gdy prawda o istnieniu mutantów wyszła na światło dzienne, jeden zdolny dzieciak nie zrobi nikomu różnicy. Zdziwił się lekko, widząc i słysząc przywitanie Hiro. Nigdy nie widział aż tak formalnego powitania, więc jedynie skinął głową. Nie miał za wiele do dodania podczas rozmowy Doreen i Hiro, tu chodziło o typowo informatyczne sprawy, o których coś wiedział, jednak nie na tyle, by podsuwać im jakieś pomysły, czy wtrącać się w jakikolwiek inny sposób. Cytat z filmu wywołał u niego lekki uśmiech, który jednak po chwili zniknął.
-Nie... tutaj...-wydukał. Mimo nie bycia specem od komputerów, Jones wiedział, że zabawki, które tu przynieśli będą wymagały sporo kombinowania. Szczególnie ta pierwsza, rozwalona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doreen Green

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 27/06/2016

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Pią Cze 02, 2017 10:40 pm

Doreen nie była pewna czego się spodziewać. Lawiny pytań? Wybuchu entuzjazmu? Nieufności? Z pewnością jednak nie spodziewała się cytatu z „Ojca chrzestnego”. Przez krótką chwilę wpatrywała się w Hiro ze zdumieniem, po czym wybuchła śmiechem i poklepała chłopaka po plecach.
- Ktoś tu poznaje klasykę. Okej, Hiro, umowa stoi – dodała, poważniejąc. – Będę ci winna przysługę. To uczciwe.
Zaczęła się zastanawiać, czy słusznie robiła wplątując Hiro w tę sprawę. Narażała na niebezpieczeństwo nie tylko Tippy, ale i dzieciaka, który dopiero stracił połowę rodziny i na pewno miał dość własnych problemów. Potrzebowała jednak jego wiedzy. Sama nie dałaby sobie rady, a nie mogła tego tak po prostu zostawić. Bezczynność i obawa o los wiewiórki załamałaby ją. Spróbowała sobie wyobrazić, co T musiała przeżywać w tej chwili, i poczuła, jak żołądek ze strachu zawiązuje jej się w supeł. Nie, wszystko było lepsze od niepewności. A jeżeli maszyna spróbowałaby skrzywdzić także Hiro, Doreen wiedziała dokładnie co z nią zrobić. Mieli niewyrównane rachunki.
Posępnie pokiwała głową na słowa obu kolegów.
- Tutaj byłoby to zbyt niebezpieczne. Ale jeśli potrzebujesz do tego pracowni, to tylko niepodłączonej do żadnej sieci. Szczelny, zamknięty system. Nie możemy ryzykować. Zaufaj mi. Wyjaśnię wszystko na miejscu.
„A przynajmniej się postaram,” dodała w myślach. Nie była jeszcze pewna ile może bezpiecznie zdradzić, nie zdradzając równocześnie swojej tożsamości i nie narażając Hiro bardziej, niż to konieczne. Nie mogła też jednak zataić zbyt wiele. Robot był niebezpieczny. Nie chciała nawet myśleć co by się stało, gdyby to… coś… przeniknęło do uniwersyteckiej sieci, albo dalej. Los, jaki spotkał jej telefon, był przy tym jak wypadek podczas domowego grilla przy wybuchu nuklearnym. Na co było stać kogoś, kto gotów był poświęcić niewinną istotę, byle tylko zmusić dziewczynę do milczenia? W oczach Doreen każdy, kto podniósł rękę na wiewiórkę, był potworem.
- No dobrze. Wygląda na to, że dziś odpuszczę sobie wykład. I tak straciliśmy już zbyt wiele czasu – powiedziała, podnosząc się z ławki i bez wysiłku zarzucając na ramię pełen żelastwa plecak. – Prowadź, młody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hiro Takachiho

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 17/04/2017

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sob Cze 03, 2017 12:15 pm

Hiro mrugnął jednym okiem, przełączając swoje okulary w stan oczekiwania, po czym wstał i przerzucił torbę z komputerem przez ramię.
- Zamknięte systemy, huh? - Rzucił cicho. Coś naprawdę tajnego? Nie chciała, żeby ktoś z zewnątrz miał do tego dostęp? Nie było to nie do załatwienia, szczególnie, że uczelniany sprzęt łatwo było od sieci odłączyć. Wtyczką. Chociaż bezprzewodowa sieć była zdecydowanie bardziej dostępna, Hiro wolał korzystać z tradycyjnej - kablowej - w swojej pracowni. Połączenie było wtedy stabilniejsze.
- Z tym nie będzie chyba problemu. I chętnie usłyszę wszelkie wyjaśnienia.
Na szczęście budynek instytutu znajdował sie tylko kilka przecznic od skweru, na którym się znajdowali. Chociaż i tak znaleźliby się tam szybko, Hiro dodatkowo spieszył się, ciekawy co takiego Doreen w ogóle przyniosła i czemu tak bardzo chciała to zachować w tajemnicy. Przy wejściu do przypisanej mu  pracowni zeskanował swoją kartę studenta i wpuścił gości przed sobą. Gdy zapaliło się światło, ich oczom ukazało się spore pomieszczenie, wyglądające jak nieładne pomieszanie laboratorium z warsztatem samochodowym. Surowa, betonowa podłoga, ze sporą klapą na jej środku, ściany wyłożone płytami ze sztucznego tworzywa, nadpalone gdzieniegdzie, stojące przy nich urządzenia (dwie drukarki 3D i kilka innych) oraz stół i blaty (na jednym stała plastikowa figurka człekokształtnego robota ze skrzydłami) i narzędzia, chociaż znajdujące się w jednym miejscu, to leżały na stosie. Z sufitu, na specjalnych łańcuchach zwisał metalowy "szkielet", w którym Doreen mogła rozpoznać niedokończony, zapasowy "rdzeń" robota, nad którym pracował brat chłopca. Właściwy zaś Baymax stał złożony w swojej czerwonej stacji dokującej, pod jedną ze ścian, obok sporego, przezroczystego monitora holograficznego, który ożył gdy Hiro przejechał po nim dłonią. Chłopak odłączył główny kabel łączący systemy salki z zewnętrznymi systemami uczelni.
Po uruchomieniu sprzętu, chłopak przyciągnął na środek salki metalowy stolik i trzy krzesełka na kółkach i usadowił się na jednym z nich, jednocześnie dając znać gościom, by zrobili to samo.
- Więc... O co dokładnie chodzi? Co mogę dla was zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esco

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 08/07/2016

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Wto Cze 06, 2017 7:54 pm

Esco stał przed komputerowcami, wpatrując się to w nich to w plecak znajdujący się obok dziewczyny. Gdy Hiro zdecydował się zaprowadzić ich do pracowni, chłopak po dżentelmeńsku zarzucił plecak dziewczyny sobie na plecy i ruszył za chłopcem, stosując ten sam manewr, co przy "bieganiu" chwilę wcześniej. Szedł jako ostatni z trójki, jedynie przysłuchując się ewentualnym rozmowom dwójki studentów.
Gdy wszedł do pomieszczenia, wpierw rzeczywiście pomylił go z warsztatem samochodowym, głównie przez wiszący nad głową chłopaka metalowy szkielet, przypominający nieco ramę samochodu. Monitory i narzędzia przypominały bardziej stację diagnostyczną, jakby Hiro w wolnym czasie bawił się w składanie samochodów. Przez moment odniósł wrażenie, że Doreen się pomyliła i zagadała do niewłaściwej osoby. Widząc jednak kolejny twór, przypominający wielką baterię w czerwonej ładowarce, tym razem definitywnie ukończony, wszystkie wątpliwości zostały ostatecznie rozwiane.
-Może rzeczywiście będzie w stanie pomóc...-pomyślał, przypatrując się Baymaxowi. Gdy Hiro zapytał o cel wizyty, Esco podszedł do stolika i położył plecak, z którego wydobył się charakterystyczny dźwięk kilku metalowych obiektów i po chwili dwie głowy robotów, jedna zniszczona i druga niemal z chirurgiczną precyzją oddzieloną od reszty ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doreen Green

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 27/06/2016

PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   Sob Cze 10, 2017 11:14 am

- Dziękuję - rzuciła z uśmiechem do Esco, kiedy wziął na siebie taszczenie jej plecaka. Nie żeby sprawiało jej to jakiś problem. Była silniejsza od niejednego mężczyzny, ale gest przyjaciela był miły i należało go docenić. Uśmiechnęła się więc i pogrążyła we własnych rozmyślaniach.
Kiedy Hiro otworzył przed nimi drzwi i wpuścił do środka, rozejrzała się po pomieszczeniu, mrugając ze zdumieniem.
- To jest twoja pracownia? - spytała tonem, z którego trudno było wyczytać, czy nie ma przypadkiem na myśli czegoś w stylu "Ale nora!", albo "Co za bałagan!". Po chwili jednak jej twarz rozjaśniła się zachwytem. - Jest niesamowita! Nad czym teraz pracujesz?
Zaczęła obchodzić warsztat dookoła, to biorąc do ręki przypadkowe narzędzie i odkładając je na miejsce po dokładnym obejrzeniu, to dotykając jakiejś interesującej części czy urządzenia. Rozpoznała rzecz jasna urządzenie, nad którym pracował wcześniej Tadashi, nie skomentowała go jednak ani słowem. Uśmiechnęła się tylko, zadzierając wysoko głowę, by przyjrzeć się postępowi w pracach. Wreszcie zatrzymała się przy stacji dokującej Baymaxa i pomachała doń radośnie, choć wyłączony robot zapewne nie był świadomy ich obecności.
- Cześć, Baymax. Zachowywałeś się?
Dziewczyna przysiadła na jednym z podsuniętych krzeseł i powstrzymała westchnienie. Nadeszła chwila prawdy. Żołądek ścisnął jej się lekko na widok wydobytych przez Esco z plecaka metalowych głów. Zerknęła na Hiro, by wybadać reakcję chłopaka na to odkrycie.
- Były częścią humanoidalnych robotów, na które się natknęliśmy - wyjaśniła. - To właśnie z nich chciałabym wydobyć dane. Jakiekolwiek, prawdę mówiąc. Może się wydawać, że to dwie różne maszyny, ale sądzę, że sterował nimi centralny komputer czy mózg. Wnoszę to po sposobie, w jaki się poruszały. Spotkaliśmy ich więcej, ale uciekły. Dziwnym trafem mój telefon przestał działać w trakcie... spotkania, więc podejrzewam, że to jego sprawka. - Zmarszczyła brwi, przyglądając się leżącym na stole głowom. - Jego... Mówił o sobie w liczbie pojedynczej. Nie wiem czego chce, ani co knuje w Nowym Jorku, ale na pewno nic dobrego. Kiedy go nakryliśmy, porwał moją przyjaciółkę i powiedział, że ją zabije, jeśli komukolwiek o nim powiem. Widzisz więc, ile ryzykuję, prosząc cię o pomoc, ale nie mogę siedzieć bezczynnie i czekać. Chcę wiedzieć dokąd ją zabrał i uratować. Te maszyny są naprawdę niebezpieczne, Hiro. Potrafią zabić jednym strzałem i najwyraźniej psują całą elektronikę w pobliżu. Dlatego potrzebuję wszelkich danych, jakie zdołasz z nich wyciągnąć, zanim cokolwiek zrobię.
Zamilkła, aby zaczerpnąć tchu. Serce biło jej szybko. Spojrzała na Hiro, zastanawiając się czy już nie zdradziła zbyt wiele. I tak zachowała na razie dla siebie kilka ważnych informacji, jak miejsce, w którym walczyli z robotami, swoją tożsamość i fakt, że przyjaciółka, o której mówiła, jest wiewiórką. Miała nadzieję, że to wystarczy, aby go ochronić.
- Wiem, że proszę o wiele i to straszna masa informacji naraz, więc chcę dać ci jeszcze jedną szansę na zastanowienie. Jeżeli się rozmyśliłeś, pójdziemy stąd i możesz zapomnieć o całej sprawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Greenwich Village - kampus uniwersytetu   

Powrót do góry Go down
 
Greenwich Village - kampus uniwersytetu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Greenwich Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: