Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Maracas Night Club

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Maracas Night Club   Sro Lut 14, 2018 7:59 pm


Klub nocny mieszczący się w Queens. Miejsce to jest jednym z popularniejszych w całym mieście. Grają tu mniej i bardziej znani DJ'e, którzy skutecznie przyciągają do klubu ludzi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   Sro Lut 14, 2018 8:34 pm

Gdy San został już poskładany do kupy, zdał raport i odespał zeszłonocne ekscesy, miał dzień. Bolała go głowa, pytania o szefową samoistnie mnożyły się, a on był w kropce. Plusem całej tej sytuacji był fakt, że miał czas i pieniądze, więc mógł iść wieczorem w miasto i odreagować. Nie miał jednak zamiaru iść do pierwszego lepszego taniego baru na rogu, nie - on miał na oku klub. Wypije, potańczy, może pozna jakąś dziewczynę - na pewno pozna, w klubach zawsze jest sporo kobiet, które idą z każdym kto nie jest brzydki.
Tak więc San wcisną się w świerzy biały podkoszulek, świerzą koszulę i w nowych adidasach ruszył na podbój tamtejszego przybytku. Było tylko jedno "ale" - San wyglądał jak członek gangu (no shit sherlock) - człowiek wyrwie się ze środowiska, ale środowisko nie wyrwie się z człowieka. Jednak udał mu się wejść, nie wiedział czy było to ze względu na jakość jego ubrań, czy ze względu na dziwny tatuaż pod wargą - jednak wszedł.
Wnętrze niczym go nie zaskoczyło - tłczno, głośno i ciemnawo - widział to setki razy, więc nie robiło to na nim wrażenia. Pamiętał nawet, jak za młodu sprzedawał w takich klubach dropsy, ech stare piękne czasy. Teraz jednak był tu w innej sprawie, chciał się odstresować i wyluzować - sam alkohol i poddabie się klubowej atmoswerze, plus nieco bardziej wyszukana gadka. Zero prochów i innych używek.
Gdy udało mu się już dopchać do jednegoz mniejszych barów siadł przy nim i zamówił - tu zaskoczenie - colę z tonikiem. Miał jeszcze czas na alkohol, na razie wolał poobserwować i znaleźć kogoś ciekawego. A może to jego ktoś znajdzie? Oczywiście wszystkie prostytutki i dealerów miał zamiar spławić, znał ich styl i podejście, więc to nie będzie trudne.
Powrót do góry Go down
Kalia

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 11/02/2015

PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   Sro Lut 14, 2018 9:37 pm

Nim zjawiła się po klubem, musiała wstąpić do swojego mieszkania, gdzie zmyła z siebie zaschniętą krew i przebrała w bardziej odpowiedni strój. Założyła na siebie czerwoną koronkową bluzeczkę na krótki rękaw, skórzane spodenki z wyższym stanem i tego samego koloru wiązane buty za kostkę na dziewięcio-centymetrowym obcasie. Na lewej ręce zapięła bransoletkę z ćwiekami i wsunęła kilka metalowych pierścionków na palce drugiej ręki. Związała włosy w wysoką kitkę i zrobiła mocniejszy makijaż, żeby nikt na pierwszy rzut oka nie mógł stwierdzić, że będzie w klubie nielegalnie.
Nie miała zamiaru brać ze sobą całego arsenału, ale dla własnego bezpieczeństwa wsunęła do kieszeni cieniutkie opakowanie igieł. Nie chciała, żeby coś jej się stało tylko dlatego, że się nie przygotowała.
Przejrzała się ostatni raz w lustrze przed wyjściem i z uśmiechem aprobaty opuściła swoje mieszkanie. Jakiś czas później stała już pod wejściem do klubu. Wiedziała, że będą sprawdzać dowody, ale ona miała swoje własne sposoby na wejście. Jednym z bramkarzy był brat dziewczyny, którą kiedyś Kalia obroniła przed psem sąsiadów, więc dało jej to wolną wejściówkę, gdy tylko miała na to ochotę. Szybko podeszła do znanego jej mężczyzny i nie czekając w kolejce, została wpuszczona jako VIP.
Jak zawsze pierwsze co rzucało się w tym kubie to był tłum ludzi, niesamowicie głośna muzyka i lejący się wszędzie alkohol. Trudno był się tu gdziekolwiek przecisnąć, ale miarowo kontrolowana dawka telekinezy pozwalała młodej Koreance na dosyć płynne przejście do najbliższego baru. Zaskakująco dzisiejszy DJ był całkiem dobry, a przecież wiadomo, że dziewczyna miała wysokie wymagania odnoście muzyki, prawie całodobowe noszenie ze sobą słuchawek nie było na pokaz. Na pewno zaraz pójdzie na parkiet, tylko się czegoś napije, bo musiała odetchnąć przez podróż autobusem, w którym staruszki cały czas gapiły się na jej obiór i obgadywał go miedzy sobą, co nie pozawalało się zrelaksować.
Usiadła przy barze i oparła o niego łokieć. Szybko odnalazła wzrokiem znana jej barmankę.
-Liza, daj to co zawsze.- Brzmiało to jakby była tu częstym gościem i piła jakiś całkiem dobry alkohol, ale tylko pierwsza informacja była poprawna. Zdarzało jej się tu już parę razy zabawić, ale nigdy nie piła czegoś co miało procenty, ani czego kto coś jej proponował. Zawsze się pilnowała, bo nie miała nikogo kto by to robił za nią.
Kobieta za barem uśmiechnęła się do niej i podała jej mały kieliszek z przezroczystym napojem. Tylko one dwie wiedziały, że tak naprawdę była to zwykła woda. Kalia szybko wypiła napój i rozejrzała po najbliższych ludziach. Znowu te dwie blondyny – zawsze widziała je kiedy tu przychodziła, jakby nigdy nie wychodziły. Jakaś grupa znajomych, dwóch mężczyznach, który tylko chcieli spędzić noc z dziewczynami tańczącymi na barze, kobiety w porozpinanych biurowych strojach po prawej stronie baru i Azjata, po drugiej grupa studentów o grubych portfelach. Dzień jak co dzień w klubie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   Pią Lut 16, 2018 9:50 pm

Gdy już towarzystwo zaczęło się schodzić, Slayer kończył już drugą colę z tonikiem. Kogo my tu mamy? Studenciaki - nuda, stałe dyskotekowe bywalczynie - może później, znudzone dziewczyny z biura - może później, dziewczyna kreująca się na starszą - może... CO? Dzieciak przyszedł do baru udając starszą? Czemu nie, jakby go niebiescy przycisnęli to powie, że nie wiedział i wyglądała na starszą. Choć może mógł z nią zagrać i nie być chamski - za bardzo. Obserwował on dziewczynę ukradkiem, nawet gdy ta piła napój z kieliszka. Domyślił się, że nie był to alkohol - a jeżeli już to niezbyt silny - ponieważ nie zauważył typowego "skrzywienia" się twarzy. Bawiło to go jednak w jakiś sposób, bawił go sposób w jaki próbowała ona grać dorosłą, a wychodziła jedynie na przerysowaną pozerkę. Ciekawe, czy ktoś inny zwracał na nią uwagę? Rozejrzał się w okół. Nie, raczej był jedyny.
Dobra, czas przejść do działania. San był dobrym człowiekiem, a przynajmniej się starał, więc nie miał zamiaru rozpijać dziewczyny. Hej, sam miał problem z alkoholom, ale to nie powód, żeby wciągać w to bagno innych. Może - na pewno - spróbuje też wyciągnąć dziewczynę na parkiet. Gdy barmanka zjawiła się koło niego, Chińczyk zamówił jej colę z tonikiem, którą dziewczyna po chwili dostała. Teraz pozostawało czekać na jej reakcję. Ten sposób na zwrócenie na siebie reakcji nie był zbyt wyszukany, lecz zazwyczaj skuteczny.
Powrót do góry Go down
Kalia

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 11/02/2015

PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   Sob Lut 17, 2018 6:02 pm

Chciała już odejść od baru i potańczyć na parkiecie, ale barmanka podała jej napój, którego młoda Koreanka nie zamawiała, więc spojrzała na nią zdziwiona. Kobieta dyskretnie wskazała na Azjatę siedzącego niedaleko i powiedziała jaki trunek podała. Kalia nie sięgnęła po szklankę, machnęła ręką, że ma to zabrać. Nie lubiła być zaczepiana, a zwłaszcza przez jakiś starszych mężczyzn. Przychodziła tutaj żeby spędzić czas samemu i trochę się pobawić, a nie socjalizować się z jakimiś ludźmi.
Wyciągnęła z kieszeni smartphone’a i spojrzała na zegarek. Nie będzie teraz wychodzić, dopiero przyszła i jakiś nieznajomy nie popsuje jej humoru. Zwłaszcza, że wcześniej innemu udało się ją podnieść na duchu. Zapłaciła barmance za swój napój i zsunęła się z krzesełka. Schowała urządzenie, prawiła koronkową bluzkę i rozejrzała się za kawałkiem wolnego miejsca, żeby sobie potańczyć, a nie musieć obijać się o ludzi. Prawie pod samym nagłośnieniem znajdował się całkiem spory obszar absolutnie pustej przestrzeni, ponieważ większość bała się chociaż trochę o swój słuch. Kalia nie miała problemu z głośną muzyką, gdyż czasami lubiła zagłuszać zewnętrzy świat. Zamknęła oczy na kilka sekund, więcej niżeli przy zwykłym mrugnięciu i kontrolując swoje moce, ruszyła przed siebie. Osoby z tłumu miały ważenie, że młoda Koreanka się między nimi przeciska, ale to nie była prawda. Dzieliła ich prawie niewidoczna „ścianka” telekinezy, która umożliwiała dziewczynie płynne przejście. Tak samo jak zrobiła to podchodząc do baru. Kiedy znalazła się już w miejscu, którym chciała, DJ-ej przedstawił swoją najnowszą piosenkę. Od pierwszych dźwięków melodii, dziewczyna zaczęła sama tańczyć. Bardzo sprawnie chwytała rytm, więc nikt nie mógł zarzucić jej, że nie potrafi się ruszać. Obróciła się parę razy dokoła, a jej nawet długa kitka czarnych włosów delikatnie przecięła powietrze. Nie poruszała się szybko, robiła to płynnie z zaskakującą gracją. W końcu trudno wydobyć z siebie grację w klubie. Kiedy wsłuchiwała się w nieznaną melodię, zamykała oczy na kilka sekund, skupiając się na odpowiednich partiach piosenki. Podobało jej się tutaj, dlatego często tu przychodziła i na szczęcie, jeszcze nikt się nie zorientował, że nie ma wystarczającej liczy w wieku. Makijaż i odpowiednie ubrania dużo dawało, nie zapominając o zbawczym wpływie alkoholu na wzrok większości tutejszych bywalców.
Cieszyła się, że wybrała miejsce przy głośnikach, bo nawet jak ktoś chciał coś od niej, to zrzucała winę za muzykę, że nic nie słyszy i kontynuowała zabawę tylko w swoim gronie. Robiąc całkiem małe kroki, ustaliła swój kwadrat strefy osobistej, której wolała, żeby nikt nie przekraczał. Jak zostanie do tego zmuszona, użyje mocy, ale oczywiście nie otwarcie, była całkiem dobra w „delikatnej telekinezie”, gdyż najczęściej jej używała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   Nie Lut 18, 2018 7:24 pm

Zlekceważony i olany - tak właśnie się czuł, gdy dziewczyna zignorowała próbę zaczepki. To było proste, jeżeli nie jest zainteresowana, to trudno. On też nie miał zamiaru być nachalny, czy napastliwy - zamiast tego napije się i przystąpi do działania za jakieś pół godziny, znajdzie sobie kogoś. Tak więc, gdy dziewczyna odeszła od baru, San jedynie odprowadził ją wzrokiem na parkiet. Niech się bawi, on przyszedł tu w takim samym celu, jednak coś mu nie grało. Mimo tego, co było wcześniej, to on nawet nie lubił klubów. Po prostu nie lubił atmosfery w nich - było zbyt głośno, taka muzyka mu nie pasowała i wszystko to sprawowało, że odczuwał jedynie migrenę. Męczyło go te miejsce. W ogóle czemu tu poszedł? Tego sam nie wiedział, pewnie leki, które dostał sprawiały, że nie myślał zbyt trzeźwo. Tak, czy inaczej wolałby stąd zniknąć i iść w miasto. Najchętniej zagubiłby się w ciemnych uliczkach i trafił to jakiegoś zapominanego przez boga, małego i zadymionego baru. Uchlałby się tanią whiskey i na wpół przytomny wróciłby taksówką do domu. A tak, był tutaj - w miejscu, którego nie lubił i najchętniej znikłby stąd jak najszybciej, bo inaczej zmieni się w smutną zrzędę, która jedynie psuje imprezę dla wszystkich w okół. Oby alkohol mieli dobry, bo ceny były co najmniej kosmiczne. Kolejną rzeczą, która go drażniła był całkowity zakaz palenia - jak tak można? Okej, rozumiał, że dym tytoniowy może drażnić, ale co do cholery z dymem z e-papierosów? Wiedział jaka moda panuje i szczerze jej nienawidził - palenie niby "zdrowych" olejków nie było takie zdrowe, jak się wszystkim wmawia i jak się to kreuje w mediach. Swoją drogą pamiętał motyw, gdy chcąc zrobić kawał jednemu z członków jego grupy, który vapował wlał zamiast olejka płyn do spryskiwaczy. Ledwo odratowali chłopaka, ale od tamtego czasu palił już tylko papierosy - jednak uratowana dusza więcej.
Siedząc tak i rozmyślając, San odciął się od całego świata - męczyło go to miejsce. Leniwym wzrokiem spojrzał na parkiet i lekkim trudem odnalazł na nim wyginająca się dziewczynę, dobra była. Zamrugał jednak oczami i zwrócił wzrok na barmankę.
- Podwójna whiskey z woda - powiedział bez przekonania mrużąc oczy i chcąc ochronić je od agresywnego światła. Słysząc, co zamówił barmanka pomyślała zapewne, że jest on nudny, albo niedopasowany do miejsca. Jeżeli chodzi o picie trunków w takim miejscu, to zdecydowanie był rebeliantem odrzucającym na bok wszelkie wymyślne mieszanki i kolorowe gówna dobre dla małolatów. On chciał jedynie, alby paliło go w przełyku i porządnie kopnęło w głowę. O tak, chciał się znieczulić i odpłynąć, jak bardzo chciał teraz odpłynąć. Chciał, żeby wszelkie niepotrzebnie napięte nerwy poluzowały się, a on będzie mógł chodzić ledwo dotykając podłoża. Jak bardzo chciał odlecieć...
Nie patrząc na nic złapał szklankę i wlał za raz jej zawartość do ust, po czym odczekał chwilę - czuł, jak przyjemny smak rozchodzi się po jego wnętrzu napawając go ciepłem, po chwili jednak zgasił te ciepło wlewając w siebie wodę z małej szklanej buteleczki. Powinien na dobrą sprawę się stąd zmywać i zniknąć w mieście. Jedak jeszcze nie teraz, może wydarzy się coś ciekawego? Może los się do niego uśmiechnie i poda mu na srebrnej tacy wyjście z impasu? Kto wie, co przyniosą kolejne minuty.
Powrót do góry Go down
Kalia

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 11/02/2015

PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   Pon Lut 19, 2018 7:22 pm

Przez pełną godzinę tańczyła sama ze sobą. Dopiero po kolejnej piosence poczuła, że nogi nie mają zamiaru jej słuchać. Odsunęła się na bok i usiadła na najbliższym wolnym miejscu. Zerknęła kto jest za barem, ale nie znała żadnej z tych osób, pewnie jacyś nowi, więc wolała nie ryzykować i stwierdziła, że kupi wodę po drodze. Poprawiła kitkę i rozejrzała się po sali. Ludzie się już trochę pozmieniali. Nie było już grupki studentów o sporych portfelach, ani dziewczyn tańczących w kącie, może wyszli razem. Kalia nie widziała ich, więc nie mogła potwierdzić swoich przypuszczeń. Naciągnęła mocno sznurówki od butów, które poluźniły się w czasie tańca, a następnie wyciągnęła z kieszeni smartphone’a. Zerknęła na zegarek. Zazwyczaj przebywała tutaj około trzech godzin, ale jak widać dzisiaj nie była w dobrej kondycji. Przejrzała jeszcze informacje w Internecie, ale nie było tam nic na tyle ciekawego, aby zatrzymać ją na dłużej. Spojrzała z nad swojego urządzenia na Azjatę, który wcześniej próbował postawić jej coś do picia. Widać, że mu się tutaj nie podobało, musiał przyjść z natchnieniem chwili, a nie z przemyślanej decyzji. Przez moment żałowała, że nie wzięła tego napoju, ale po chwili sobie przypomniała, że może i nie wygląda tak strasznie to Kalia go nie znała, nie wiedziała kim jest, a mógł być nawet rządowym mordercą. Oparła się o ścianę, jeszcze przyglądając się nieznajomemu, ale po chwili odwróciła spojrzenie w stronę baru. Klub to nie było zbyt dobre miejsce na poznawaniu ludzi, zwłaszcza jeżeli nie chodziło o jeden wieczór.
Przejrzała się w czarnym ekranie smartphone, chcąc sprawdzić czy rozmazał się jej makijaż, ale światło w sali było beznadziejne i nic nie widziała, więc schowała telefon do kieszeni. Wzrokiem poszukała najszybszej oraz najmniej zatłoczonej trasy do wyjścia, aby móc się stąd łatwo wydostać. Kiedy znalazła odpowiednia ścieżkę, zsunęła się z wysokiego jak dla niej stołka barowego i ruszyła przed siebie, unikając mocno już wstawionych ludzi. Idąc niedaleko baru, przy którym siedziała na początku, pomachała Lizie dłonią na pożegnanie, która odpowiedziała jej skinieniem głowy. Spojrzała jeszcze ukradkiem na Azjatę i opuściła klub, nadzwyczaj bez problemów i używania mocy.
W momencie jak wyszła na zewnątrz, poczuła, że jej ubiór nie pasuje. Miała krótki rękaw i krótkie spodenki, a na dworze nie było już ciepło. W końcu lato się kończyło, a panowała noc. Mogła zabrać jakąś skórzaną kurtkę, ale wtedy nie pomyślała. Pożegnała się ze znajomym bramkarzem i szybko obrała jedna z ulic. Nie śpieszyła się, bo nikt na nią nie czekał.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   Nie Lut 25, 2018 1:39 pm

Wszystko go męczyło - atmosfera, ludzie i muzyka. Serio, czył się jak gdyby jego głowa miała eksplodować przez co dostawał migreny. Jedynym plusem był nietani alkohol, całkiem dobry, choć pijał lepsze. Lekko przymrużonymi oczami zaczął rozglągać się po parkiecie w poszukiwaniu owej dziewczyny, która mu odmówiła. Znalazł ją, choć co prawda z lekkimi oporami. Musiał przyznać, że ruszała się wyjątkowo dobrze, aż przez chwilę chciał do niej podejść, jednak wtedy przypomiał sobie, że to bez sensu. Skoro zignorowała go po raz pierwszy, to zrobi to i kolejny, a przy okazji pewnie kopnie go w krocze. Skrzywoł się jedynie i zwrócił wzrok na barmankę, po czym zamówił kolejne whisky. Nienawidził się za to - do walki, czy konfrontacji stawał zawsze pewny siebie i w miarę opanowany, a w stosunku do kobiet łapała go niemoc, bądź wychodził na zwykłego buca. Lepiej się nie starać, nie angażował j zbyt wiele się nie interesować, a jedynie wykonywać rozkazy. To robił całe życie i raczej będzie robić to do samej śmierci, taka już jego dola. Brakowało mu jaj w pewnych kwestiach i tyle.
Bez słowa zapłacił za alkohol i wyszedł z klubu. Był jeszcze zbyt trzeźwy, a noc zbyt długa żeby wracać do domu. Nie miał pojęcia co ze sobą zrobić, może wpaść do losowego baru i się urżnąć?

Zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Maracas Night Club   

Powrót do góry Go down
 
Maracas Night Club
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Raseri Night

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: