Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Pon Kwi 01, 2013 3:23 pm

Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre" to nic innego jak bardzo drogi klub go-go dla ludzi i specyficznym guście. Zatrudniane są tu dziewczyny wszystkich narodowości. Jego nazwa oznacza po francusku "rozkosz".
Cały klub utrzymany jest w starym stylu, skórzane kanapy i fotele, dębowe stoły z giętymi nogami. Podesty dla tańczących dziewczyn ciągnąć się pod ścianami, a pojedyncze ustawione są w środku sali. Jest też główna scena, mocno zmechanizowana, którą można modernizować na potrzeby poszczególnych występów. Najczęściej jest to po prostu miejsce do tańca na rurze, gdzie mieszczą się od jednej do trzech rur dla tancerek.

______________________________________________________

Zoi udało się tu dostać pracę, choć szef dziwnie patrzył na jej oczy. Zapewniała, że to soczewki, które są jej znakiem rozpoznawczym i nigdy się z nimi nie rozstaje, ale wydawał się być podejrzliwy. Niemniej jednak - udało jej się. Miała zacząć od dzisiaj. od późnego wieczoru. Na razie będzie jedną z pobocznych dziewczyn, ale liczyła na to, że w tak drogim klubie uda jej się znaleźć kogoś interesującego.
Gdy późnym wieczorem wracała do Joie de Vivre trochę się stresowała. Wiedziała, że nie powinna.. ale to było silniejsze. Ubrania czekały w garderobie, tam też miała się pomalować. Przyszła na trzy godziny przed pierwszym wyjściem, by oswoić się z atmosferą. Jeden z pracowników powiedział jej, że dzisiaj będzie głównie kelnerką, żeby zobaczyć jak podoba się gościom. Dobre i to, w końcu płacą tak samo jak za taniec.
W końcu, po dłuższym czasie była gotowa. Wyszła na salę gdzie przejęła ją jedna z pracownic i uczyła wszystkiego.Zoja już to znała, wiedziała co i jak. To nie pierwszy klub w jakim pracowała. Współpracowniczka szybko to dostrzegła i dała Zmorze pracować samej. Mutantka wzieła się wiec do roboty roznosząc zamówione drinki i zwracając na siebie uwagę nietypowymi oczami.. Wypatrywała kogoś, kto by ją zainteresował..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 14, 2013 5:36 pm

Krążąc między stolikami i rozdając wyuczone uśmiechy razem z zamówionymi drinkami Zoja zastanawiała się ile pozostało jej jeszcze do końca dzisiejszego dnia pracy. Nie znalazła nikogo ciekawego, a teraz myślała o tym, żeby ściągnąć z siebie szpilki i iść do domu. No, może jeszcze porozmawiać z kimkolwiek, bo brakowało jej tego od czasu wyjazdu z Rosji. Nie miała praktycznie nikogo, z kim mogłaby pogadać, pośmiać się czy gdzieś wyjść, choć po całym dniu w "Joie" właściwie wolałaby raczej usiąść. Na razie nie mogła jednak narzekać, udało jej się dostać pracę na której się znała i, o ile można to tak nazwać, lubiła i to w całkiem dobrze płatnym miejscu dla bogatych facetów. Pewnie, przychodzili tu różni, ale można było trafić na interesujące kwiatki. Zoja w kwestii związków była okropną materialistką i nie zaprzeczyłaby, gdyby ktoś zapytał. Bawiła się, szukała łatwych pieniędzy, a miłość pewnie kiedyś się trafi, gdzieś po drodze.
Zatrzymała się na chwilę przy barze by uzupełnić tacę z drinkami i rozejrzała po klubie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 274
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 14, 2013 5:53 pm

Victor wreszcie przekonał sam siebie do wyjścia ze swojej zakurzonej rezydencji. Potrzebował przerwy, ucieczki od wielkiego świata. Rządzenie całym krajem... to jednak duża odpowiedzialność. Przytłoczony przez obowiązki, zaganiany, pochłonięty snuciem coraz to kolejnych planów i obmyślaniem nowych dróg, do realizacji celu. Ale wracając z obłoków na ziemię...
Victor był powszechnie znany, w końcu pojawiał się w telewizji dosyć regularnie. Potrzebował więc jakiegoś ustronnego miejsca, gdzieś gdzie nie będzie wzbudzał niepotrzebnych podejrzeń. "Joie de Vivre" - tak brzmiała nazwa ekskluzywnego klubu w którym miał zamiar się schować, dosłownie zapomnieć o całym wielkim świecie.
Przy wejściu oczywiście jacyś ochroniarze, nie wyglądali na zbytnio rozgarniętych, co Victorowi bardzo odpowiadało. Przemówił do nich za pomocą gotówki, której miał przy sobie tyle, że mógłby pewnie cały ten klub wykupić razem z ludzką, czy też innej rasy zawartością. Zdziwiło go jednak, że wpuścili tutaj kogoś kto dosłownie wyglądał jak średniowieczny rycerz z przerażającą maską zamiast twarzy. Widocznie kręciło się tu ciekawe towarzystwo i coś tak "ekscentrycznego", było tutaj normą.
Tak czy siak, nie zastanawiając się dłużej, przemknął korytarzem dalej, w kierunku baru. W środku nie było jakoś przesadnie tłoczno, stylizacja klubu na "stary klimat" bardzo mu odpowiadała, szczególnie że na co dzień też miał podobnie urządzoną swoją rezydencję. No, może poza faktem że roiło się w niej od nowoczesnych technologii i inteligentnych robotów.
Usiadł przy jednym ze stolików nieopodal jednej ze scenek z tancerkami. Jakaś młoda dziewczyna wyginała się ponętnie tańcząc dookoła metalowej rury. Trudno było odgadnąć wyraz twarzy Victora, szczególnie że ten zakrytą ją miał przez nieodłączną maskę. W każdym razie usiadł na miejscu i obserwował w milczeniu do nikogo się nie odzywając. Czekał aż jakaś kelnerka podejdzie do niego by mógł złożyć zamówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 14, 2013 6:20 pm

Rządzenie własnym krajem, ludźmi w nim, podejmowanie nieraz trudnych decyzji na pewno nie mogło należeć do zajęć łatwych ciężko więc się dziwić, że Doom  potrzebował czasami chwili dla siebie, by nie musieć myśleć o tym wszystkim co ma do zrobienia. Cokolwiek by to było, bo z jego wyglądem mogło się wydawać, że organizował jedynie masowe egzekucje.
Joie był klubem na tyle elastycznym, że gdy tylko na świecie zaczęły pokazywać się mutanci, starożytni bogowie i inne cuda-wianki postanowił nie bronić im wstępu do siebie o ile nie mieli zamiaru zabijać czy zjadać klientów i pracowników obiektu. W końcu tak można było zarobić więcej, patrząc na to, że część z tych osób miała całkiem pokaźne sumy na kontach bankowych. Po co więc odcinać się od potencjalnego zarobku?
Pewnie dlatego też właściciel przyjął Zoję - przez swoje oczy nie wyglądała na człowieka, choć uparcie twierdziła że nim jest. Ona tez mogła być w pewien sposób źródłem zarobku, niektórzy klienci pewnie gustowali i w takich dziwactwach.
Stylizacja, wyposażenie przybytku całkiem sporo kosztowało jego właściciela, jednak mógł on sobie na to pozwolić. W pomieszczeniu było całkiem sporo ukrytych kamer monitorujących czy nie dzieje się nic złego i nikt nikomu nie robi krzywdy, albo w niedozwolony sposób zaczepia dziewczyny.
Gdy tylko Doom zajął miejsce po minach innych kelnerek wiedziała, że chyba tylko siłą można byłoby je zmusić do podejścia tam. Fakt, ten klient nie wyglądał zachęcająco, ale to ci najbardziej ekscentryczni często dawali największe napiwki. W końcu będąc bogatym można sobie pozwolić na bycie dziwnym. Zoja złapała więc tacę i roznosząc po drodze kilka drinków zatrzymała się przy stoliku Dooma. Miała nadzieję, że zdążył przejrzeć menu albo już z góry wiedział czego się napije. Ubrana w króciótką małą czarną ze sztucznej skóry oraz wysokie czarne szpilki, w których i tak byłaby niższa od stojącego Victora, zapytała co podać i czekała na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 274
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 14, 2013 8:51 pm

Rozsiadłszy się wygodnie na kanapie, którą miał całą dla siebie Victor obserwował ciągle najbliższą tancerkę, która pomimo najlepszych starań nie zachwycała. Mimo ciemnozielonego kaptura, który miał na sobie cały czas zarzucony, Victor rozglądał się od czasu do czasu po otoczeniu i wychwytywał różne szczegóły z otoczenia. Pomagała mu w tym jego maska, która wspomagała jego wzrok na tyle, że ten dosłownie widział co czytał jakiś tajemniczy jegomość siedzący w drugim końcu sali.
Nim się zorientował pojawiła się obok niego kelnerka pytając o zamówienie. Odwrócił głowę w jej stronę, zapominając że przecież nie powinien pokazywać jej swojej metalowej maski. Tak więc przez to niedopatrzenie całą tajemnicę szlag trafił. Zauważył na jej twarzy przerażenie, które już po chwili przemieniło się w uprzejmy uśmiech.
Szybko się opanowała. Interesujące. - Przemknęło mu przez głowę w ułamku sekundy. Bo w następnym ułamku jego wzrok powędrował niżej, zatrzymując się na biuście ukrytym za dość głębokim dekoltem, dalej niżej przez zgrabną talię, później kolejny przystanek na biodrach przepasanych tą mini spódniczką, powolny przejazd po udach, by wreszcie skończyć na tych szpilkach o wysokim obcasie. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że nie dał jej odpowiedzi, na domiar tego zlustrował ją całą i to powoli, a jeszcze jakby tego było mało nie miał pojęcia o ich karcie. Szybko jednak się opanował i zręcznie wybrnął z sytuacji mówiąc:
- Najdroższą whiskey jaką macie z odrobiną lodu. - jego mechaniczny, zniekształcony głos na pewno i tak przykułby uwagę każdego nawet bez oglądania jego maski. Dziewczyna więc po poznaniu tamtej tajemnicy pewnie już nie była tą tak bardzo zszokowana. Do tego słowa typu "Proszę" czy "Dziękuję" nie mieściły się w jego słowniku. Zresztą już po jego specyficznym wyglądzie można się było tego spodziewać.
Czekał aż jego zamówienie wróci, mając nadzieję że przyniesie je ta sama kelnerka, za którą teraz wodził wzrokiem jak wracała do baru. Od tyłu wyglądała równie ponętnie co od przodu, ta krótka spódniczka z całą pewnością potrafiła przykuć uwagę mężczyzny. Do tego idąc tak powoli na tych szpilkach i kołysząc biodrami... Na pewno zrobiła na Victorze większe wrażenie niż ta tuż obok niego, która nieudolnie aktualnie próbowała wskoczyć na rurę, prawdopodobnie w geście jakiegoś wymyślnego manewru czy seksownego zjazdu bądź obrotu. Efekt zaś był komiczny i daleki od tego fantastycznego kroku kelnerki, który aktualnie podziwiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 14, 2013 11:20 pm

Skoro już podjęła się obsługi tego gościa to była przygotowana na różne dziwactwa. Jako, że sama nie była normalna to też inaczej reagowała na tych, którzy nie byli ludźmi. Lub nie w pełni.. Miał jednak szczęście, bo Zoja go nie rozpoznała. Nie oglądała telewizji, nie kupowała gazet. Pewnie, że docierało do niej to i owo, ale nie skojarzyła jego maski z nikim konkretnym. Uprzejmy uśmiech zaś był znakiem firmowym wszystkich dobrych pracowników sektora usługowego. Pewnie, że się przeraziła, a serce na chwile zabiło mocniej, bo na pewno się tego nie spodziewała.
Nie złożył zamówienia od razu, musiał sobie ją obejrzeć.. Takie rzeczy też się zdarzały, a pracując w takiej branży chyba byłoby całkiem dziwne gdyby się oburzyła, albo trzasnęła go w twarz, prawda? W końcu sama wybrała taki zawód, wbijała się w krótkie sukienki, które potrafiły więcej odkrywać niż zakrywać. Wszystko było jej wyborem. A Jeśli takie oceniające spojrzenie było też pochlebstwem, to dlaczego  miałaby na nie nie pozwalać? Każda kobieta lubi się podobać. Tutaj jednak ciężko byłoby ocenić co stwierdził Victor, mogła więc mieć nadzieję, że przeszła test pozytywnie.
Tak.. karta zaskakiwała wielu gości, czasem tak zapatrywali się w dziewczyny, że nie wiedzieli że taka w ogóle istnieje! Jednak wielu z nich miała swoje ulubione drinki albo była stałymi bywalcami więc wiedzieli o co mogą prosić.
Wilcze źrenice rozszerzyły się znacznie gdy usłyszała jego głos. Dobra, to było przerażające. Gdyby miała spięte włosy można by było zobaczyć, jak jej przydługie uszy cofają się i przylegają do czaszki w typowo psim odruchu strachu. Nie panowała nad tym, więc można było tylko dziękować, że zwykle nosiła rozpuszczone włosy.
Niestety mało kto prosił, część nawet żądała, tak samo niewielu dziękowało, więc tu Zoja była przyzwyczajona. Ale zawsze milej było usłyszeć jakieś proszę czy dziekuję czy cokolwiek innego niż podchmielonego kierownika jakiejś firmy i jego "ej, lala, fajne masz cycki". Szło się jednak przyzwyczaić, zobojętnieć. Uśmiech na twarz i jedziemy dalej!
Skinęła głową przyjmując zamówienie, starając się opanować zbyt szybkie bicie serca, zapisała to sobie w małym notesiku w razie gdyby miała zapomnieć i wróciła do baru. Barman uśmiechnął się do Rosjanki i zaczął nalewać whisky ściągniętą jedną z wyższych półek, tam były trunki na tyle drogie, że mało kto je zamawiał. Czekając na szklankę Zoja podciągnęła się lekko na rękach na wysokiej ladzie, która sięgała jej prawie pod biust i przechyliła się przez kontuar by wyciągnąć coś spod niego. Wymieniała sobie długopis, bo ten zaczął przerywać, choć tuszu miał dość.. nie chciało jej się jednak męczyć z pisaniem nim. Ktoś siedzący bardzo blisko albo mający dobry wzrok mógłby pewnie zauważyć coś jakby.. zarys majtek. No cóż, w końcu sukienka była na prawdę krótka. Po chwili stanęła znów na nogach, zgarnęła na tacę whiskey i kilka innych drinków, przeczesała palcami włosy by nie opadały jej na twarz i przypadkiem odsłoniła na chwilę jedno ucho, czego miała nadzieję nikt nie zauważył, albo raczej na czym nikt się nie skupił i ruszyła slalomem wzdłuż stolików i lóż, kanap i foteli.. Małą serpentyną jednak szybko dotarła do Victora, odstawiła szklaneczkę na stolik (do cholery, oni specjalnie je robili takie niskie, żeby się trzeba było pochylać jak cokolwiek się na nich kładzie.. marketing, marketing..).
- Coś jeszcze? - zapytała standardowo.
Dziewczyny przy barze podpytywały ją jak tylko podeszła o to, jak Victor wygląda. Oczywiście, że musiała je nastraszyć wiec  dobitnie, ale krótko im to opisała. Fakt jednak, że zrobiła głupotę - teraz żadna nie będzie chciała podejść. Klient na wyłączność.. żeby jeszcze napiwki dawał. Jedna z dziewczyn stwierdziła, że to pewnie ten prezydent czy tam władca jakiegoś kraju na L i teraz stojąc przed nim Zoja zastanawiała się nad tym i żałowała, że nie ogląda telewizji. Może faktycznie to był ktoś ważny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 274
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Nie Wrz 15, 2013 11:43 am

Siedzenie w samotności. O ile Victor nie mógł nazwać tego nowością i o ile pragnął się tutaj ukryć, to jednak wpadł tu licząc na to że spotka jakąś ciekawą osobistość. Kogoś z kim będzie można podyskutować, oderwać się od rzeczywistości. A na razie jedyną osobą w całym tym elitarnym klubie, która wydała mu się interesująca była ta kelnerka. I nie do końca chodziło o jej... walory fizyczne. Po prostu wyróżniała się. Było w niej coś, coś takiego, sam nie wiedział dokładnie co.
Victor siedział dalej na swoim miejscu nie ruszając się ani na krok. Wodząc wzrokiem to za kelnerką to po różnych kątach sali mimowolnie zlokalizował położenie wszystkich kamer obserwacyjnych oraz innych co ciekawszych urządzeń. Nigdy nie wiadomo co się może kiedy przydać, a on... lubił być zawsze dobrze przygotowany. Nawet w tej chwili przez jego głowę przelatywało wiele różnorakich scenariuszy. Rozważał możliwe sytuacje, analizował dostępne scenariusze, przebieg słów i zdarzeń. Lubił to robić. Lubił mieć wpływ na innych, rządzić. Układać plany, często bardzo wybiegające w przyszłość, uwzględniające wszystkich i wszystko. I teraz nie było inaczej, przypadkowe zamyślenie, taki a nie inny dobór słów, wstrzymany wzrok tu i ówdzie. Nic nie było kwestią przypadku jeśli chodzi o Victora von Doom.
Obserwując kelnerkę szybko zorientował się, że grają. To jak podciągnęła się na kontuarze, niby przypadkiem się przez niego przechylając, tak by miał dobry widok. Zapamiętał kolor jej bielizny, miał przeczucie że jeszcze mu się przyda.
Zagrajmy więc. - pomyślał. Zastanawiał się jak daleko sobie pozwoli zarówno jedna jak i druga strona i... już jego myśli powędrowały dalej. O wiele dalej, gdzie ujrzał konkretne sytuacje, konkretne reakcje i mimo, że tych wariantów było bardzo wiele, w rzeczywistości nie minęła nawet chwila. To czyniło z Victora tak doskonałego władcę i stratega: przygotowanie, planowanie i ostrożność. Zawsze.
Lecz jego uwagę znowu skupiła kelnerka. Odgarniała akurat włosy i wtedy to zobaczył... Jej ucho, z całą pewnością nie było zwykłe. Do tego te przeszywające, złote oczy. Victor szybko kojarzył fakty, ale chciał się upewnić. Oczywiście, nie miał zamiaru o to spytać wprost. Zastanawiał się nad okazją do sprawdzenia swojej teorii, gdy kelnerka już wróciła do niego z zamówionym trunkiem.
Z tego co Victor zauważył wcześniej, podczas gdy kelner sięgał po butelkę, to trafił mu się jakiś Jim Beam. Podany w klasycznej szerokiej szklance, do tego nieco więcej lodu niż się spodziewał. W tej jednak chwili ważniejszy niż sam trunek, był sposób podania. Wybitnie niskie stoliki były faktycznie częścią większej całości. Victor więc chcąc nie chcąc znowu skupił swój wzrok na pełnym biuście kelnerki, który z tej perspektywy był praktycznie cały na wierzchu. No, ale czego się spodziewać po klubach tego typu, właśnie między innymi dla takich atrakcji się tu przychodzi.
- Co tak piękna i bystra kobieta jak pani robi w miejscu takim jak to? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Zaczynało się, od gestów i mowy ciała Victor chciał przejść teraz do bardziej bezpośredniej "konfrontacji". W międzyczasie sprawdził też co innego. Używając swoich technopatycznych zdolności sprawił, że obraz przekazywany z kamery obserwującej jego stolik i najbliższą okolicę na monitor w pomieszczeniu kontrolnym, gdzie prawdopodobnie ktoś je nadzorował stał się rozmyty i mówiąc kolokwialnie, zaczął trzaskać i szumieć. Trwało to jakieś trzydzieści sekund, a Victor sprawdzał ochronę budynku. Czy ktoś zejdzie by sprawdzić czy nie dzieje się nic niewłaściwego? Raczej na wymianę sprzętu w trakcie otwarcia klubu nie było szans, Victor podejrzewał więc że albo ktoś zejdzie, albo zostanie to zignorowane. O ile ktokolwiek siedział nad tymi monitorami i uważnie obserwował co się dzieje w klubie. Dzięki temu będzie wiedział na ile może sobie pozwolić w ich "grze", którą zaplanował i już, zachęcony odpowiedzią kelnerki przy kontuarze, wprowadzał w życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Nie Wrz 15, 2013 9:06 pm

Reszta kelnerek i pracownic raczej bała się podejść, a od kiedy Zoja wspomniała o masce na jego twarzy już definitywnie stwierdziły, że wolą się nie mieszać. Skoro już Rosjanka się tego podjęła to musiała doprowadzić do końca, znikąd pomocy jak widać. Ale przecież poradzi sobie sama, gość jak gość, raczej krzywdy jej nie zrobi jak już wyszedł między ludzi.. Chyba, że właśnie o to mu chodzi. Ale to głupota, lepiej było wejść do kawiarni w takim wypadku, pizzerii.. Tutaj siedziała tylko banda bogatych snobów. Chociaż to też mógł być jakiś pomysł.
Co w niej mogło być innego? Cóż, ruszała się zapewne trochę inaczej, ze względu na domieszkę wilczego genu i przebyty trening wojskowy miała czasem w ruchach coś.. szorstkiego. Ciężko było to jednoznacznie określić, ale czasem wydawała się zbyt szybko reagować na bodźce, zbyt urywanym ruchem odwracać głowę. Coś, czego normalnie ludzie raczej nie zauważali, albo szybko dochodzili do wniosku, że ona "tak po prostu ma".
Prawda była taka, że w tej branży wszystko jest grą. Jedna wielka zabawa w udawanie, tym większa im więcej kasy ma klient. Zawsze tak było i nic tego nie zmieni, jednak znów - mało kto zauważał. Większość zapewne nawet o tym nie myślała i nigdy na to nie wpadnie. Mężczyźni cieszyli się z uwagi kobiet myśląc, że są wyjątkowi, że wpadli którejś w oko i inne takie, podczas gdy to wszystko było jedynie grą o kasę. Im więcej wydasz, im większe napiwki tym lepiej dla niej. Osoby pracujące w tej branży dłużej potem już robiły takie rzeczy odruchowo, prawie nie zwracając na to uwagi.
Zoja z tego wszystkiego zapewne była tylko ostrożna, a i to nie zawsze jak widać, skoro odsłoniła ucho. Wcześniej jednak mało kto zauważał więc zapewne z tego powodu stała się mniej ostrożna i pozwoliła sobie na coś takiego. Gdyby myślała bardziej paranoicznie pewnie schowałaby się na zapleczu żeby poprawić włosy..
Atrakcje jak atrakcje, tego oczekiwali klienci! Mini sukienki duże dekolty, odkryte plecy, wysokie szpilki i tańce na rurze. Przecież po to tu przychodzili. Ponapawać wzrok, wydać pieniądze.
- Żadna praca nie hańbi. - uśmiechnęła się szerzej, odsłaniając równe białe zęby i może.. ciut za długie kły? To mogło nic nie znaczyć, całkiem spora ilość ludzi takie miała i nikt nie zwracał uwagi.
- A pan? - postanowiła zapytać. W końcu zostało jej jeszcze może 20 minut pracy, może ciut więcej, a wczoraj została dłużej. Pewnie nikt nie będzie miał za złe.
Chwilę po jego ingerencji w kamery w jednym z drzwi na zaplecze pojawił się odziany w czarny garnitur mężczyzna, wysoki, postawny. Ze zmarszczonymi brwiami odszukał wzrokiem kamerę, na której były zakłócenia, ale nic nie zauważył. Potem wyłowił z tłumu stoliki, które na monitorze komputera miał rozmazane jeszcze chwilę temu, zobaczył, że nie działo się nic dziwnego i wzruszając ramionami wrócił do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 274
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Pon Wrz 16, 2013 10:46 am

Żadna praca nie hańbi. A to dobre. Ale... mogę to wykorzystać... - jego myśli znowu pognały przed siebie i już chyba wiedział co należy zrobić by osiągnąć to o czym pomyślał gdy zaczął nabierać podejrzeń. Ale jeszcze nie może, nie ma pewności. Bez błędów i niepotrzebnych pomyłek, sprawdzić wszystko, działać zgodnie z planem.
- Ja? Ja... - na chwilę urwał. Jakby nie wiedział co powiedzieć, jakby nie wiedział po co tu właściwie przyszedł. -  ... przyszedłem poznać kogoś interesującego. - dokończył, chwycił za swój trunek, podniósł szklankę na wysokość oczu jakby sprawdzając kolor, delikatnie poruszył dłonią a bursztynowa ciecz w środki zakołysała się opływając po ściankach naczynia. Zbliżył ją do ust, przechylił i wypił łyk, odstawiając szklankę na stół.
- Siadaj. - zwrócił się do niej po chwili wskazując miejsce na kanapie obok siebie, między nim a tym podestem na której ciągle wyginała się tancerka. I mimo że miała to być zwykła propozycja jej wydźwięk był dość ostry. Doom był przyzwyczajony do wydawania rozkazów, także teraz mimowolnie wydał go. Do tego w połączeniu z jego aparycją i syntezatorem mowy wzbudzał w ludziach takie wrażenia, takie uczucia, że niewielu było w stanie odmówić tym jego propozycjom, a tym bardziej je zignorować.
Minęło już trochę czasu a Doom dalej przeprowadzał swoje testy. Ten ochroniarz w garniturze już powinien wrócić na swoje stanowisko, więc Doom po raz kolejny zmanipulował obraz przekazywany przez kamerę, a właściwie to zakłócał go. Był ciekaw reakcji, ale przewidywał co się stanie: tamten mężczyzna znowu zauważy awarię ale nic z nią nie może zrobić. Co najwyżej zgłosi ją i jutro przed otwarciem ktoś to naprawi. Ale teraz... zignoruje już fakt szwankującej kamery, nie będzie drugi raz schodził tutaj, szczególnie że dzień, a może bardziej noc, jak co dzień. A dokładnie o to chodzi, wszyscy i zawsze, niezdolni pojąć jego geniuszu, mają tańczyć jak Doom zagra. Wpasować się w swoje miejsce marionetek, za których sznurki on pociąga.
To wszystko trwało tylko chwilkę, Doom działał szybko i precyzyjnie. Realizując wiele zadań równocześnie.
- A więc chodzi o pieniądze. - rzekł wydawać by się mogło ni z tego ni z owego Victor, ale on powoli zmierzał do celu. - Doskonale to rozumiem, pieniądz to potęga. Siła sprawcza i napędowa dla tego całego szalonego świata. - ciągnął dalej, ale po co właściwie jej to mówi. - Twój szef musi być pewnie obrzydliwie bogaty, ale założę się że Wy nie zarabiacie tu zbyt wiele. A dookoła tyle szans, tyle możliwości. Wystarczy tylko zebrać się na odwagę, wyciągnąć dłoń w tę mroczną i nieznaną przyszłość i chwycić to co się nam od niej należy. - ciągnął dalej i właściwie trudno było już orzec czy mówił bardziej do niej czy do siebie. Na pewno z perspektywy siedzącej obok niego kelnerki wydawało się to co najmniej dziwne. To przemówienie bez przyczyny i bez celu, jakiś chaotyczny bełkot zdziwaczałego człowieka. Tak to mogło zostać odebrane, ale to byłby błąd. Doom wiedział co mówi i wbrew pozorom, między jednym łykiem whisky a kolejnym, między słowami spoglądał to tu, to ówdzie a głównie obserwował reakcję kelnerki. Czy rozumie o czym mówi?
Tak czy siak grali dalej, a Doom postanowił wreszcie sprawdzić swoją teorię. Znowu przy użyciu technopatycznych zdolności wpłynął na tę samą kamerę i jak zwykle zniekształcał przekazywany przez nią obraz. Tym razem jednak nie skończył na tym. Spojrzał na podest znajdujący się najbliżej nich z "utalentowaną tancerką" na nim. Zauważył że dla lepszego efektu scenka była podświetlana czerwonawym światłem mającym rozbudzać atmosferę. Doom miał jednak lepszy pomysł na efekt rozruszania publiczności. Skoncentrował się i juz po chwili jedna z diod wraz z elektroniką znajdującą się pod nią zaczęła się przegrzewać co doprowadziło do widowiskowej mini-eksplozji, drobnego huku pękającego szkła i co najważniejsze do niewielkiego pożaru. Tancerka z piskiem i głośnym łomotem spadła z podestu a dookoła zrobiła się wrzawa. Tylko Doom siedział spokojnie oddzielony od pożaru postacią kelnerki. Obserwował ją, jej reakcję. Czy wyczuje niebezpieczeństwo jeszcze przed samym wybuchem? A może zareaguje wcześniej? Cokolwiek zrobi, Victor bacznie się temu przygląda. Sprawdzał ją, jej reakcję, jej możliwości, zachowanie w nagłych wypadkach, zdolność do racjonalnego myślenia, sposobu na ugaszenie pożaru. Wszystko. Wszystko nim przejdzie dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Pon Wrz 16, 2013 4:57 pm

Oczywiście praca taka jak ta mogła się wydawać dziwna dla kogoś takiego jak Zoja. Jednak przy jej materialistycznym podejściu do życia najłatwiej było wykorzystywać swoje atuty do złapania bogatych frajerów, którym wydaje się, że są bogami. No i nie było wymagane wielkie doświadczenie - nikt nie pytał o to do jakich szkół chodziła. Co miałaby im odpowiedzieć? Szkolono mnie w prywatnych obiektach w Rosji, jestem mutantem genetycznym, mam przeszkolenie wojskowe, ale łatwiej zarabiać cyckami? Albo sprzedając bułki w piekarni? Przecież to by nie przeszło.. Choć fajnie byłoby powiedzieć otwarcie - jestem inna od was, ale jestem człowiekiem. Zaakceptujcie moją odmienność, bo nie zamierzam wam urywać głów. Nie wiedzieć dlaczego była przekonana, że gdyby ludzie wiedzieli jaka jest rozpoczęłoby się polowanie na czarownice. Z widłami, pochodniami i krzyczącym tłumem.
Interesującego? Tutaj? Chociaż zależy o jakim sposobie interesowania mowa. Dziewczyn było pod dostatkiem, mężczyźni mieli gdzieś innych mężczyzn, barmani mieli gdzieś wszystkich.
O mało co, a przekręciłaby głowę na bok, jak pies słyszący dziwny dźwięk. Bo o ile mechaniczny głos już poznała, to jego ton się zmienił na twardszy i bardziej ostry, ale zdecydowanie nie wyższy. To nawet nie była propozycja, nie mówiąc już o prośbie. To był rozkaz. I tego Zoja była pewna, słyszała ich dość w Rosji, podczas szkolenia.
Gość w garniturze na swoim niewygodnym krzesełku skrzywił się widząc zakłócenia. Popukał palcem w ekran, jakby miało to cokolwiek zmienić, kopnął skrzynkę komputera co też nie pomogło i z ciężkim westchnięciem wstał od stolika po raz drugi. Sprzęt psuł się rzadko, ale jak widać nie był niezniszczalny. Trzeba będzie go sprawdzić, ale nie może chodzić klientom po głowach teraz. Zresztą co on mógłby zrobić? Popukać w obiektyw kamery? Do tego wzywało się ekipę serwisującą, albo elektryków albo cholera wie kogo, on i tak powinien poinformować tylko kogoś wyżej. Jego pracą było siedzenie na tym niewygodnym krześle i wgapianie się w ekrany przed sobą. Jednak wbrew oczekiwaniom Dooma ochroniarz zszedł na salę po raz kolejny, powtórzył poprzednie czynności, ale poszedł dalej do barmana. Polecił mu zerknąć na jedną z kamer czy nic tam się nie dzieje pod nią albo naokoło, bo ta coś szwankuje. Teraz nie mogą tego ruszyć, ale on idzie poinformować szefa to się tym zajmą jak zamkną klub. Barman pokiwał głową i wrócił do nalewania drinków, ale nie przejął się całą sytuacją. Od czasu jak tu pracował raczej nic się nie działo, poza tym po co miałby się przejmować awarią sprzętu? Gdyby ktoś im biegał po stołach, wrzeszczał czy chamsko obmacywał kelnerki to co innego, a tak? Tylko głupia kamera nawala. Pewnie, będzie na nią popatrywał co jakiś czas, nikomu to nie zaszkodzi, ale też nic nie zmieni. Wpatrywaniem się w nią jej nie naprawi. Ochroniarz za to zasiadł znów przed nagraniami i przy okazji zadzwonił do swojego szefa używając wewnętrznego numeru, bo ten siedział w innym pomieszczeniu. Przekazał co miał i tyle. Trzeba czekać do jutra, innego wyjścia nie ma.
- Zawsze chodzi o pieniądze tylko niektórzy się nie przyznają. - usiadła i wzruszyła ramionami. Takie było jej zdanie. Owszem, niektórzy patrzyli na to zupełnie inaczej, ale była ich mniejszość. Bo tak na prawdę wszystko rozgrywa się o pieniądze. Możliwości ograniczone są finansami. Słuchała go dalej.. Nie, nie myślała o pieniądzu jako o potędze, raczej jak o możliwościach.. do wszystkiego były potrzebne, prawie każde marzenie spełniało się z pieniędzmi. Chcesz wyjechać? Pieniądze. Chcesz się czegoś nauczyć? Pieniądze. Chcesz.. cokolwiek. Pieniądze. Zawsze, zawsze, zawsze.
- A to ile tu zarabiam często zależy tylko ode mnie. - uśmiechnęła się. - Choć na samą pensję też nie narzekam.
Słuchała go jednak uważnie, ciekawa do czego zmierza w swoim monologu. Patrząc na niego odnosiła wrażenie, że dba o swoje interesy i tylko o nie, a że są one sprzeczne z interesami większości.. cóż, wygra silniejszy. Albo bogatszy.
Ochroniarz znów popukał w monitor, wzruszył ramionami i zignorował to co się z nią działo. Przecież nie będzie łaził znów sprawdzać o co chodzi. Ileż można?
Zoja zareagowała szybciej, niż powinna. Jednak nad swoimi odruchami nie panowała. Poczuła zapach przepalającego się układu szybciej niż zobaczyła eksplozję, zdążyła więc wstać dokładnie w momencie wybuchu lampki. Czyli wcześniej niż zareagowałby każdy normalny człowiek. Oceniła mini-pożar jako niegroźny więc pomogła wstać wystraszonej tancerce. W całym pomieszczeniu pod kanapami i w innych miejscach schowane były butle gaśnicze. Może i była to przesadna ostrożność, ale jednak.. Problem był tylko taki, że butla to pianka na bazie wody. A to w połączeniu z elektryką nie najlepszy pomysł. Spojrzała uważnie na Dooma, zastanawiając się przelotnie czy to nie jego wina, bo chwilę wcześniej patrzył na lampkę.. a potem spojrzała na szeroką szklankę na stole z resztką whisky. Później będzie przepraszać.. Złapała szklankę, wypiła resztkę alkoholu, którego nienawidziła i postawiła ją do góry dnem nad ogniem. Nie ma powietrza - nie ma ognia. Była przy tym wszystkim opanowana i szybka, nie wahała się, a jeśli nawet to nie na długo. Szybkie reakcje czasem pomagały przeżyć, nawet nie musieli jej tego uczyć, wilcze geny mówiły wyraźnie.
- Alan! - odwróciła się do barmana. Teraz to jej głos brzmiał jak rozkaz. - Przyślij tu dziewczyny do posprzątania. - odwróciła się do Victora. - A pana zapraszam do stolika obok i proponuję drinka na koszt firmy ze względu na.. ten niemiły incydent. - cóż, to było perfidne, skoro podejrzewała że ten incydent spowodował on sam..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 274
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Pon Wrz 16, 2013 5:50 pm

Niemalże wszystko układało się po myśli Victora. Co prawda nasz czarny kolega od monitoringu zszedł jeszcze drugi raz, to za trzecim - najważniejszym, już się nie pofatygował i minął całe fajerwerki które Doom urządził dla zebranych. No, a może bardziej dla siebie? Trudno stwierdzić która wersja była bliższa prawdy, ale chyba najtrafniej będzie powiedzieć, że urządził to wszystko dla naszej pięknej i sprytnej kelnerki.
Tak czy siak "eksperyment" się udał. Zoja wstała idealnie gdy lampka wybuchła, czyli dokładnie wtedy gdy Victor się spodziewał. Istniały dwie możliwości: albo dzięki jakimś telepatycznym czy tym podobnym zdolnościom przeczuła niebezpieczeństwo, albo dzięki wyostrzonym zmysłom wychwyciła coś co dla wszystkich wkoło pozostawało ulotne. Tak czy siak Victor miał swoje potwierdzenie, nie wiedział dokładnie czym lub kim jest owa kelnerka, która bez najmniejszego grymasu spożyła jego wysokoprocentowy alkohol, ale jednego był pewny: nie jest zwykłym człowiekiem.
Doom siedział niewzruszony na swojej kanapie rozłożony wygodnie. Obserwował sobie wszystko w milczeniu podziwiając kunszt i pomysłowość tej niezwykłej kelnerki. No może podziwiał też parę innych rzeczy gdy ta schylała się w tę i z powrotem, ale nie to w tej chwili było najważniejsze.
- Brawo, świetna robota. - pochwalił ją ni z tego ni z owego Victor. Ten to dopiero był dziwny, wszyscy wkoło albo panikowali albo zastanawiali się nad przyczyną dziwacznego wypadku a ten siedział sobie jak gdyby nigdy nic i jeszcze ją pochwalił. Oboje byli niezwykli w tym towarzystwie, a Doom wcale zdawał się przed nią tego nie ukrywać.
- Zamiast nowego drinka nie zapłacę za poprzedniego. - stwierdził sucho Doom, jego ton znowu stał się złowieszczy i nieznoszący sprzeciwu. To mu się udało, nie dość że znalazł to czego szukał to jeszcze zaoszczędził. Jakby pieniądze odgrywały tu jakąkolwiek rolę. A przecież odgrywały...
- Chyba koniec Twojej zmiany, a ja nie zdążyłem przedstawić Ci swojej propozycji. - powiedział dalej wstając. Teraz wyraźnie już nad nią górował a fakt że był w tej swojej metalowej zbroi tylko powiększał ten efekt. No i zwiększał mu kąt patrzenia na zawartość jej dekoltu, ale ta była już dzisiaj tyle razy eksponowana, że Doom powoli zaczął się przyzwyczajać. - Jestem skłonny dużo zapłacić. - miał zamiar przykuć jej uwagę. Nie speszyć, ale zaintrygować. - Szczegóły wolałbym jednak omówić na osobności. Za dużo tu kamer... - przypomniał sobie o kamerach właśnie. Tę jedną "szwankującą" w mgnieniu oka zepsuł tak, że nic już nie pokazywała. W końcu ktoś na pewno przyjdzie naprawiać ten sprzęt, a jeśliby się okazało że jest niezniszczony to mogłoby wzbudzać podejrzenia. A do tego ten incydent z lampką i tajemniczy przybysz. Za łatwo by to wszystko połączyli.
Czekał na to co powie. Bez względu na to czy zgodzi się czy nie, Doom rusza w kierunku z którego tutaj przyszedł, czyli drzwi. Jeśli kelnerka zgodzi się wysłuchać jego propozycji to na nią czeka, jeśli nie rusza od razu. Zrobił już w tym klubie co miał do zrobienia. Pozostawanie tutaj dłużej było nie tylko bezcelowe, ale też głupie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sro Wrz 18, 2013 5:13 pm

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke


Ludzkie przyjemności były mu bardzo dobrze znane, gdyż jego fizyczność, jego popędy seksualne, nie odbiegały w ogóle od tych, które preferowali ludzie. Zaintrygowało go, gdy usłyszał o tym miejsce, gdy przeczytał o nim, zrozumiał, że będzie to dal niego idealne rozpoczęcie misji. Nieoczekiwanie to miejsce okazało się równie atrakcyjne dla innego oficera. Kobieta, której poszukiwał została precyzyjnie zlokalizowana i zidentyfikowana, przez Oddział Informacyjny. Wystarczyło z nią porozmawiać.
Jego kombinezon przybrał formę czarnego garnituru, z ciemnoniebiesko koszulą i czarnym krawatem. Postawny mężczyzna o siwych długich włosach, wpadających w delikatny odcień błękitu, wszedł do ekskluzywnego klubu, całkowicie niezauważony. Zrobił to dobre pół godziny temu, zanim przedstawienie wykonane przez Dr. Doom'a na dobre się rozpoczęło. Musiał jednak odczekać, zanim jego ciało powróci do normy. Straszenie ludzi obrazem powracającego ciała kawałek po kawałku, najpierw kości, potem żyły, a później wszystkie organy, kończąc na tkance mięśniowej i skórze do formy widzialnej, było dość nieprzyjemnym widokiem. Tak więc musiał zrobić, to na osobności, w jakimś ustronnym miejscu. Opuścił pokój dla dżentelmenów, który chwilowo był pusty i już w widzialnej formie, udał się na główną salę.
Usiadł niedaleko sceny, gdzie tańczyły roznegliżowane kobiety. Widok przepiękny, a akrobacje na prawdę niesamowite. Patrzenie na ciało kobiet z tak różnych kątów, było intrygujące, aż chciało się tego spróbować w innych sytuacjach. Jego uwagę przykuł wtedy inny jegomość, który siedział naprzeciwko jego samego, po drugiej stronie sceny. Wyglądał jakby urwał się prosto z linii produkcyjnej. Zakuty w zbroję po samą głowę, był dla niego całkowitą zagadką. Przyłożył palec do wnętrze ucha i nawiązał szyfrowane połączenie z centralą.
- Kim jest ten dziwak w żelaznym ubranku? - zapytał, a potem już tylko i wyłącznie czekał na odpowiedź. Otrzymał ją bardzo szybko, gdy dla specjalistów z Oddziału Informacyjnego, włamanie się do ziemskich technologii, tym bardziej kamer w takim miejscu, było rzeczą trywialną. Szybko więc, dostał całą gamę informacji tyczących się Victora von Doom'a. To co wiedział o tym człowieku świat, wiedział również i on. Niestety nie był on mutantem, dlatego nie wpadł w krąg jego zainteresowań.
Dostrzegł za to młodą seksowną mutantkę w czarnej sukience i morderczo wysokich szpilkach, która na jego nieszczęście, obsługiwała tego dziwaka. Pech chciał, że będzie musiał prędzej czy później wejść pomiędzy nich. Zaśmiał się pod nosem, gdy wpatrywał się w żelazny hełm mężczyzny.
Przypomniały mu się wspólne walki z Magnusem, gdzie ramię w ramię, wykańczali najeźdźców jeden po drugim. Widok hełmów gniecionych przez uścisk jego magnetycznych zdolności, wraz z czaszkami oprawców, był niezwykle pobudzający. Padali jak muchy, rozszarpywani i miażdżeni, pod siłą ich ataków.
Teraz jednak znaleźli się w defensywie. Zostali wysłani, aby zinfiltrować ziemskich mutantów i przyłączyć ich do Bractwa. Nie wiedział, jakimi sposobami będą kierować się inni oficerowie, odgrywając swoje role, lecz on nie miał zamiaru bawić się w konwenanse.
Pił drinka, który podała mu inna, podobnie ubrana w czarną skórę kelnerka. Podziwiał zamieszanie, które wywołała wśród tancerek wysadzona żarówka. Nudziło mu się tutaj, nawet pomimo gołych cycków, które go otaczały. Wziąłby je inaczej i miałby wtedy więcej uciechy. Może młoda mutantka, okaże się tak miła, pomyślał z delikatnym serdecznym uśmiechem. Teraz gdy Doom wyszedł, pozostali sami. Zastanawiało go, co zatrzymało jego towarzyszkę...

Kilka minut później, żelazny pan opuścił lokal. Na zewnątrz minęła go atrakcyjna Lorilee o długich czarnych włosach, ubrana w obcisłą granatową sukienkę. Z jakiegoś powodu nie chciał wchodzić razem z nim, uznała, że bez niej, może mu się poszczęści. Zresztą lubiła działać na własną rękę. Gdy mijała duma, przyłożyła mu rękę do twarzy. - Fajna maska... - powiedziała z kokietującym uśmiechem, kiedy jej elektromagnetyczna moc połaskotała go po twarzy. - Już Pan wychodzi? Myślałam, że zabawa się dopiero zaczyna!
Odwróciła od niego wzrok i zgrabnie ruszyła w stronę sali.


Ostatnio zmieniony przez Magnus dnia Sob Wrz 21, 2013 12:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sro Wrz 18, 2013 7:31 pm

Po jego reakcji nabrała tylko pewności - to on spowodował przegrzanie lampki. Nie przestraszył się wcześniej i teraz też daleko mu było do poruszenia panującego przy reszcie stolików.
- Spodziewałam się tego. - powiedziała na jego pierwsze słowa, jakby ni z tego ni z owego, jednak chodziło jej o to, że po jego wyglądzie mogła oczekiwać właśnie czegoś takiego, więc przygotowała się psychicznie. Nie mogła jednak powiedzieć wszystkim, że to jego wina i powinien zapłacić za szkody, bo kto by uwierzył? On grałby głupiego, jej by się oberwało za oskarżanie kasiastego klienta i pewnie płaciła by za to ze swojej kieszeni. Barman przysłał już jedną z dziewczyn do sprzątania, a ta zaniepokojona zerkała na Dooma gdy ten mówił.
Zoja odsunęła się pół kroku gdy wstał, wydawała się przy nim mała, prawie jak dziecko, ze względu na zbroję. Odprowadzając go wzrokiem trawiła usłyszane przed chwilą słowa. Iść za nim czy nie? Nie znała go, a nie wyglądał na 'tego dobrego'.. Pieniądze są ważne, jednak czy najważniejsze? Prawie. Zoja prawdę mówiąc obawiała się o swoje życie patrząc na tego człowieka. Nawet mimo swoich zdolności zapewne nie byłaby w stanie mu zagrozić. Rozejrzała się wiec roztargniona, w końcu stała w przejściu.. Przeczesała palcami włosy i skierowała się do baru. Skończyła już pracę, ale chyba chciała chwilę odpocząć, choć sama nie wiedziała przed czym. Oparła się więc o blat plecami i obserwowała salę. Jej uwagę przykuł siwowłosy mężczyzna. Nie wyglądał na starszego człowieka.. Druga dziwna osoba w tym samym miejscu w tym samym dniu. Mutantka zmarszczyła brwi. Ten poprzedni nie wiedział o jej możliwościach póki jej nie sprawdził, ten pewnie też nic nie wie. W końcu obsługa wpuszcza prawie każdego, skoro kierownik tak kazał. Przyglądała mu się przez chwilę uważnie, a potem weszła za bar by pomóc Alanowi w robieniu drinków. Co prawda tylko tych najprostszych, ale zawsze to jakaś pomoc, prawda? Ukradkiem zerkała na siwowłosego. Została, bo nie chciała wyjść tak szybko po Doomie, który - jakby nie było - na początku ją przeraził a potem dał mały pokaz swoich możliwości. No i gdy wstał i okazał się tak.. duży. Wolała pozostać trochę dłużej w pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 274
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Czw Wrz 19, 2013 12:08 pm

A więc nic z tego - pomyślał Victor. Cóż, właściwie to mniej więcej tego oczekiwał Doom. Trudno byłoby myśleć że mógł ot tak przekupić jakąś napotkaną kelnerkę aby pracowała dla niego. Szczególnie, jeśli była bardzo utalentowana. Nie spodziewał się natomiast kolejnej seksownej kobiety, którą minie w przejściu. Przemilczał uwagę na temat jego maski, zastanawiając się tylko czy ta kobieta skojarzyła odpowiednie fakty. Kiedy jednak próbowała dotknąć jego twarzy chwycił ją w połowie drogi za nadgarstek.
- Nikt mnie nie dotyka bez pozwolenia. - jego zniekształcony głos wydobył się z maski. Miał w sobie to coś przerażającego i ten wydźwięk wydawanego rozkazu. Wyraził się dobitnie. Jednak właśnie wychodził więc puścił jej rękę i odwrócił się na pięcie, a poły jego zielonej peleryny zafalowały na wietrze. Pogoda nie była wymarzona, ale Doom miał już załatwiony transport. Nie słuchając tego co dalej mówiła do niego nieznajoma wsiadł na podstawiony aerosub pilotowany przez jednego z Servo-Guardów. Wieko pojazdu zatrzasnęło się jak tylko Doom znalazł się w środku, po czym wehikuł wzniósł się by już po chwili zniknąć w przestworzach nieba.
Właściwie to sam nie wiedział dokąd lecą, prawdopodobnie wylądują w Doom Castle by dopilnować całego kraju oraz przygotowań do realizacji następnego etapu planu. Tymczasem Doom znużony wpatrywał się w jeden z monitorów pokładowych czytając najnowsze wiadomości ze świata. Szczególnie zainteresował go artykuł na temat dziwnych ataków kosmitów na Nowy Jork a teraz na Petersburg. Wyglądało na to, że Stany Zjednoczone i Rosja znajdują się na skraju konfliktu. Doom zaczął zastanawiać się czy ta sytuacja nie mogłaby mu przynieść korzyści. Już zaczął snuć w głowie plany jak mogłaby się zakończyć wojna tych dwóch mocarstw i czy byłaby opłacalna. Pogrążył się w tym całkowicie na czas podróży.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 21, 2013 12:29 pm

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke



Atrakcyjna Lorilee pohamowała swój temperament, gdy żelazny mężczyzna chwycił jej dłoń, zanim zdążyła cokolwiek uczynić. Jest bardzo nieśmiały, jak na tak wyniosłego człowieka. Jedni budowali wokół siebie mentalne mury, on odgrodził się od świata i czułości, swą zbroją.
Weszła do środka, niewzruszona sytuacją. Bar był ciemny, zrobiony w starym stylu, który nie do końca jej odpowiadał. Nie potrafiła sklasyfikować wystroju, który zobaczyła, lecz na swój sposób był przyjemny. Zwłaszcza, dla osób, które poszukiwały w tym miejscu prywatności. Przyciemnione światła, noszący się zapach dymu i perfum. Ona jednak nadal odgrywała swą rolę, dlatego nieprzerwanym zmysłowym krokiem udała się wzdłuż sali. Zgrabne, piękne kobiety tańczyły na podestach. Czuła się onieśmielona tym widokiem, zrobiło jej się ciepło, gdy przyjrzała się ciału jednej z tancerek przez dłuższą chwilę, oddając się zapomnieniu. Opanuj się dziewczyno, skarciła się w myślach.
Widziała Drugiego Oficera siedzące w innej części sali, a ten widział ją, jak szła w kierunku baru. W kierunku, tej w którą wbijał swój wzrok. Zaśmiała się pod nosem, widząc jak kelnerka wpada w sidła. Tylko czekać na ruch, któregoś z nich. Niestety Pan Justev nie wziął w swoich obliczeniach jej osoby. Ona bez skrupułów podeszła do czarnowłosej kelnerki, która aktualnie stała przy barze. Zatrzymała się przy barze, blisko niej.
- Nie masz na dziś już dość dziwaków, kochanie? - zapytała ją słodkim głosem, a gdy ta spostrzegła, że pytanie skierowane jest do niej i odwróciła się w jej stronę. Oficer Jaenke z delikatnym uśmiechem, skierowała swój dyskretny wzrok na siwowłosego mężczyznę, dając jej do zrozumienia, że ma na myśli właśnie jego. Jego mina była kamienna, lecz w środku, musiał się właśnie gotować. - Facet w zbroi nie okazał się rycerzem o złotym sercu, a ten tutaj wyraźnie, też nim nie jest!
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 21, 2013 3:17 pm

Zoja oderwała się od swoich zadań i zerkania na siwowłosego, spojrzała uważnie na Lorilee i oparła się o bar.
- Zastanawia mnie tylko.. dlaczego dzisiaj to już drugi? - zmarszczyła brwi. A ta w sumie skąd wiedziała co i jak? Przyjrzałą się uważniej kobiecie szukając jakiś oznak jej "nienormalności". Zaczynalo się robić coraz dziwniej.. najpierw facet w zbroi, proponujący jej wpływy i pieniądze.. Teraz to.. Gdyby nie pojawiła się Lorilee pewnie Zoja nie zwróciłaby aż takiej uwagi na Justeva o ile ten by do niej nie podszedł. Za to ją obecnie zdradzały aż za bardzo jej wilcze oczy.. Nic nie mogła na to jednak poradzić. Niepokoiła ją cała sytuacja, ale jednocześnie obudziła w niej ciekawość.
- Rycerze? - uniosła brew. - Wszyscy mogli dawno wyginąć. - wzruszyła ramionami. Ciężko jej było uwierzyć, że byłaby w stanie spotkać kogoś, kogo można określić mianem rycerza w tych czasach. Chyba jej wiara w ludzkość umierała. Jednak ani Doom ani Mire na rycerzy, a już tym bardziej na takich o złotych sercach nie wyglądali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sob Wrz 21, 2013 9:47 pm

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke


Oficer Jaenke była szpiegiem idealnym, gdyż potrafiła zmieniać swe maski niemalże na poczekaniu. Działa niczym zmiennokształtne istoty, lecz ona to wszystko traktowała jak nową rolę do odegrania. Osoby, które ją znały, które z nią współpracowały, miały wrażenie, że bardzo dobrze ją znają. Wydawało im się, że znają prawdziwą Lorilee Jaenke, lecz tylko ona wiedziała jak jest na prawdę. Człowiek, który nosi różne maski, często zapomina kim jest na prawdę. W jej wypadku takie zatarcie własnego ja, było bardzo prawdopodobne, co ku ironii losu czyniło ją jeszcze lepszą w swoim fachu.
Dziewczyna otrzymała od obserwatorów z Oddziału Informacyjnego te same informacje, które otrzymał Justev, a także to o co sama prosiła, wystarczyło ubrać to w słowa tak, aby wyglądało na bardzo naturalne w ludzkim odczuciu.
- Przepraszam, to mogło faktycznie zabrzmieć dziwnie - wyraziła swą skruchę, niczym słodka idiotka. - Po prostu widziałam jak obsługujesz gościa w żelaznej masce...
Wpatrywała jej się w oczy, zaintrygowana ich złotym blaskiem. Posiadała gen X, który wyróżniał ją pośród ludzi, lecz w jej wypadku zmiany te były nad wyraz widoczne, a ona potrafiła je wnikliwie dostrzec i nie potrzebowała na to nawet dziesięciu sekund. Oczy, uszy, zęby i ten temperament, była bardzo podobna do mężczyzny, który siedział na sofie, kilkanaście metrów od nich. On również posiadał coś, co można było nazwać zwierzęcym instynktem, czasem okazując to wręcz nazbyt dosadnie, może dlatego ich wzrok przez dłuższą chwilę zderzał się. Może oboje siebie wyczuli?
Ona jednak była skupiona na swojej misji, chciała być tą, która osiągnie ich wspólny cel.
- Tell me about it! - odparł na jej słowa o szarmanckim zachowaniu mężczyzn. - Tak w ogóle jestem Aspen! - przedstawiła się, po czym kontynuowała. - Nie masz ochoty wyrwać się już z tego przytułku starych bogatych pierników? - Pytanie było dość otwarte, ale ludzie w tych czasach tacy już byli. Jej aparycja wyraźnie świadczyła o tym, że nie patyczkowała się i brała to czego chce! Dla niej była to tylko jedna z wielu ról do odegrania. Podobno osobę oceniamy przez kilka pierwszych sekund, podejmując już wtedy decyzję, czy chcemy nawiązać bliższą znajomość czy też nie. - Przydałoby mi się dziś dobre towarzystwo... - Jej wzrok śledził tancerki, wracając każdorazowo na jej niezwykłe oczy. - Mogę odwieźć Cię do domu, jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko? To miasto nie jest bezpieczne o tej porze, a na rycerzy w srebrnych zbrojach nie ma co liczyć!
Uśmiechnęła się odnosząc się do wcześniejszej rozmowy. Na zewnątrz czekał wynajęty sportowy samochód, który podkreślał jej odgrywaną rolę. Czekała na odpowiedź kobiety, patrząc w jej złociste oczy.
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Nie Wrz 22, 2013 12:15 am

W takim razie jeśli kiedyś oficer Jaenke uświadomi sobie jak bardzo jest zagubiona we własnych osobowościach i rolach do odegrania, kiedy będzie jej potrzebna jej prawdziwa "ja", a ona nie będzie nawet wiedzieć, która z nich jest prawdziwa.. wtedy można współczuć pani oficer.
Widziała jak obsługuje gościa w masce? A to niby jak? Zoja nie zauważyła, by kobieta stojąca obok niej była wcześniej w klubie. Kobiety tutaj rzucały się w oczy jeśli nie były pracownicami. Takie zauważało się od razu, bo były czymś innym, nienormalnym, niestandardowym. Tak jak tych dwóch, Doom i Mire. Zoja jednak czuła pewną.. zwierzęcość? Justeva. Chyba tak można było to określić, swój swego pozna chyba zawsze. Moze też dlatego mutantkę zainteresował. Zabębniła palcami o blat baru. Lorilee nie mogła widzieć Zoi obsługującej faceta w masce, tego akurat kobieta była pewna prawie stuprocentowo. Mimo, że była nim zajęta to chodziła po sali. Poza tym jeszcze w Rosji uczono ją zauważać wszelkie nieprawidłowości, odmienności od normy. Tak jak teraz. Zoja wiedziała, że Lorilee mija się z prawdą i zastanawiała się do czego to zmierza.
- Szczerze mówiąc.. nie. Obiecałam, że dzisiaj zostanę dłużej i pomogę trochę więcej. - skłamała gładko. Była świadoma tego, że dziwne zachowanie kobiety oznacza zapewne, że wie o jej mutacji. Co zresztą było widać, jak już wielokrotnie podkreślałam, jeśli wiedziało się gdzie patrzeć. Oczy były najbardziej oczywistą wskazówką, jasnomiodowe i kryształkami bursztynu zakrywały całą widoczną powierzchnię oka, przydługie uszy, które ruszały się jak u psa, oddając jego emocje choć ich akurat nie było widać. Ciut za długie kły, co jednak mogłoby być wzięte po prostu za wadę zgryzu i taka.. zwierzęcość ruchów. Tamowana przez jej ludzką część niemniej jednak dość wyraźna.
Rosjanka chciała poznać tu kogoś, ale sprawy przedstawiały się dziwnie. Doom proponował, okrężnie ale jednak, władzę nad światem, kobieta obok składała prawie lesbijskie propozycje (bo tak też one brzmiały w uszach kompletnej heteroseksualistki), a Zoja, szkolona na żołnierza.. nie wiedziała co zrobić. Nie uśmiechało jej się pójście gdziekolwiek z kobietą, która prawie na wstępie ją okłamała. Jej wrodzona nieufność wzmogła się, więc mutantka zastanawiała się czy, albo ile z tego co powiedziała jej oficer Jaenke była prawdą. Nie był to dobry początek dla jakiejkolwiek wspólnej znajomości. Nie z mutantem, a już tym bardziej szkolonym mutantem.. Po raz kolejny długie, pomalowane na ciemnobordowo paznokcie zastukały w blat. Czarnowłosa zerknęła na Justeva na sali, potem na panią oficer.. Zastanawiała się czy zapytać skąd się znają. Choć byłby to strzał w ciemno, bo mogli być sobie obcy.
- Skąd się znacie? - zaryzykowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Nie Wrz 22, 2013 2:44 pm

NPC MODE: Justev Mire & Lorilee Jaenke


Kolejnym razem gdy złotooka spojrzała na sofę, siwowłosego mężczyzny już tam nie było. Nie spostrzegła, aby wychodził, ale rzeczywiście jego woń również się ulotniła. To było dziwne, lecz jej uwaga w końcu mogła skupić się na kobiecie, która po usłyszeniu jej odpowiedzi, jakby na chwilę popadła w zadumę. Rozejrzała się po stojących za barem butelkach, a później po otaczającej ją przestrzeni, nawet nie zwracając większej uwagi na tancerki, tak jak robiła to chwilę wcześniej. Lorilee spostrzegła również, że Mire usunął się ze sceny, zastanawiała się dlaczego, lecz może wyczuł jakieś zmiany w zachowaniu kobiety i uznał, że misja na ten moment została spalona. Miałby wtedy trochę racji.
Jaenke nie doceniła spostrzegawczości młodej kobiety. Nie czuła się z tego względu zadowolona, gdyż miała wielką ochotę pobyć dłużej w roli, którą dla siebie przygotowała. Wyskoczyć z młodą mutantką na nocką przejażdżkę po ulicach Nowego Yorku, o którym tyle czytała, opowiedzieć jej wszystko i zaszaleć. Poznać Ziemski smak nocy, lecz ten pomysł na tą chwilę mogła definitywnie skreślić.
- Skąd znam kogo? - Jej głos zupełnie się zmienił, spoważniał i nie było w nim już tego swawolnego wydźwięku. Spojrzała na puste miejsce, tak aby wiedziała co ma na myśli. - Przepraszam, że zabrałam Ci czas. Do zobaczenia...
Kobieta odwróciła się i wyszła z baru, jej krok również był mniej kokietujący, niż gdy wchodziła.
Usiadła w wynajętym Astonie Martinie DB9. Dotknęła swojej szklisto czarnej bransoletki, która przeobraziła się w kosmiczny zegarek, podobny do tego, który został ofiarowany Quicksilverowy. Wybrała pewną znaną sobie sekwencję, w efekcie, której jej strój zaczął się przeobrażać. Sukienka zmieniła swoją barwę, a nanostrukturalny materiał zaczął przekształcać się w nowy bardziej adekwatny do panujących na zewnątrz warunków stój. Miała teraz na sobie ciemną skórę, zawiniętą wokół szyi chustę, oraz ciemnoniebieskie jeansy i buty na delikatnym obcasie. Włosy lekko spięła w kitkę, zmieniając ich wystylizowany efekt w bardziej naturalny.
Chwilę później drzwi od strony pasażera otworzyły się, a do środka wsiadł jej towarzysz, który powracał do swojej ludzkiej formy. W tej chwili przedstawiał się zaledwie jego szkielet z kilkoma ludzkimi organami. Widok mężczyzny zniesmaczył kobietę, jakby zobaczyła go w pełnym negliżu. Akurat w tej chwili ten intymny organ jeszcze się nie ujawnił, lecz dla niego było to zabawne, jak dobry żart.
- Nie udało się? - skwitował jej starania, szczerząc upiorny kościany uśmiech.
- Status misji się nie zmienił - odburknęła na głupią uwagę. - Po prostu została chwilowo opóźniona.
Justev tylko warknął pod nosem, jego stój również się zmienił. Z garnituru na czarny długi płaszcz, czarne żołnierskie spodnie, obcisła koszulkę i masywne buty. Misja była najważniejsza, lecz nikt nie mówił, że nie mogą mieć przy jej wykonywaniu trochę uciechy. Justev należał do Oddziałów Bezpieczeństwa i dla niego werbowanie mutantów, nie było specjalnie interesujące. Wolałby zmierzyć się z jakimś mutantem w walce, niż gadać i nakłaniać do przystąpienia do Bractwa. Jednakże ich przywódca tego od nich wymagał, a oni byli mu lojalni i oddani, bez słowa wykonując jego rozkazy. Lorilee myślała podobnie, tyle że to było zadanie, które ona w przeciwieństwie do niego uwielbiała.
Wyczekiwali w samochodzie, aż młoda mutantka opuści lokal.
Powrót do góry Go down
Zoja Voron

avatar

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Nie Wrz 22, 2013 6:27 pm

Rosjanka zmarszczyła brwi i przebiegła wzrokiem salę, ale nie dostrzegła nigdzie siwowłosego. Dziwne. Wszystko dzisiaj robiło się coraz dziwniejsze.
Fakt, Zoja była spostrzegawcza, a dzięki kilku gratisom związanym z mutacją dodatkowo całkiem dobrze "wyczuwała" ludzi. Raczej szybko kojarzyła fakty, zauważała szczegóły wymykające się zwykłym ludziom.
Nocną przejażdżkę? Po pracy tutaj Zoja miała ochotę zwykle zaszyć się w miejscu gdzie mogłaby spokojnie wypić ogromny kubek kawy, którą uwielbiała i zjeść coś słodkiego. Zresztą nigdy nie była imprezowym typem. Lubiła towarzystwo ludzi, ale może niekoniecznie w jakimś klubie.. Choć pewnie wydawało się, że jest imprezowiczką, w końcu pracuje w klubie go-go, biega w miniówkach i szpilach obsługując bogatych snobów, ale gdy miała wybierać sama - wolała względny spokój.
Nagła zmiana tonu, barwy głosu i zachowania Lorilee zdziwiła ją, choć nie tak bardzo jak powinna. Zoja najwidoczniej coś przeczuwała, choć sama nie wiedziała co dokładnie. Może to ten zwierzęcy szósty zmysł? Czasem sama nie wiedziała. Skinęła głową kobiecie na pożegnanie. Do zobaczenia? zastanowiła się. Odprowadziła oficer wzrokiem i obróciła się przodem do baru.
- Idę na zaplecze, posprzątam trochę i spadam. - poinformowała barmana i zniknęła za wąskimi drzwiami. Tyły klubu prezentowały się zgoła inaczej niż sale dla klientów. Brak było przepychu i bogactwa, postawiono raczej na efektywność każdego elementu. Nie znaczyło to jednak, że zaplecze nie było zadbane. Wręcz przeciwnie. Do tego wyposażenie również i tu nie należało do najtańszych, choć raczej w ten solidny, metalowy sposób. Zoja pozamiatała, poprzestawiała kilka butelek, uzupełniła braki w barze i w końcu poszła się przebrać. Nie trwało to dłużej niż 15 minut. Ściągnęła wysokie szpilki stając boso na podłodze przed dużym lustrem. Na oparcie fotela powędrowała też sukienka, a Zoja naciągała właśnie na nogi ciemnoniebieskie jeansy, ciasno przylegające do ciała. Rozciągliwy materiał nie krępował jednak ruchów, czego Zoja chyba by nie zniosła. Zwykły czerwony t-shirt na górę, damski, ale bez dekoltu czy jakiejkolwiek aplikacji. Włosy najpierw dokładnie uczesała, a potem związała w luźny kucyk, by nadal zakrywać uszy. Płaskie buty o cholewie trochę ponad kostkę, a na górze skórzana kurtka podszyta jakimś cieplejszym materiałem. Mimo wczesnej zimy Zoja nie marzła za bardzo, wilcza temperatura ciała to w końcu 38-39 stopni. Złapała w rękę torebkę i żegnając się z osobami, które obecnie były na zapleczu wyszła z budynku. Nie było tutaj tylnego wyjścia, jedynie boczne, które znajdowało się jakieś 3 metry od głównego. Rosjanka zeszła z tych kilku stopni prowadzących z drzwi na ulicę, rozejrzała się i ruszyła w stronę domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.facebook.com/kokocinska.foto
Boston Bee

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 02/04/2017

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Pią Kwi 07, 2017 8:02 pm

Salih od czasu do czasu bywał na spotkaniach i konferencjach naukowych, nawet jeśli jedynie w roli słuchacza. Napawało go to nostalgią a poza tym lubił być na czasie w dziedzinie medycyny, pomimo tego, że jego sklepik wypełniały głównie zioła.
Co to ma wspólnego z ekskluzywnym klubem striptiz? Otóż po dniu pełnym przemówień i wystąpień w obyczaju było zebranie się w kilka osób i kontynuowanie rozmów gdzie indziej, najlepiej przy dobrym alkoholu a jak jeszcze przy pięknych kobietach, to już zupełnie nie ma na co narzekać. Tylko że towarzystwo w końcu się rozeszło a Salih nie miał jeszcze ochoty wracać do hotelu. Siedział więc, oglądał występ striptizerki i sączył whiskey, co jakiś czas łapiąc przypadkowy kontakt wzrokowy z facetem gdzieś po jego lewej.
Egipcjanin miał na sobie białą koszulę, czarny krawat i czarną marynarkę. Pasował do otoczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Pią Kwi 07, 2017 8:37 pm

Alex zawitał pod klub. Poprawił kołnierz od skórzanej kurtki. Przyjrzał się osobą stojącym w kolejce do wejścia. Stanął za ostatnią osoba, jaką była ekstrawagancko ubrana kobieta. Czerwona dopasowana sukienka okalała jej zgrabne ciało, podkreślając przy tym figurę klepsydry. Czarne włosy opadały na ramiona. Spojrzała na Alexa swoimi brązowymi oczyma, po czym puściła do niego oczko.
Mężczyzna tylko zmierzył ją wzrokiem, „zatrzymując się” na jej zgrabnym tyłku oraz długich nogach. Jednak, nie miał dzisiaj ochoty szukać partnerki na nocną zabawę. Chciał spędzić ten wieczór w samotności, patrząc na kobiece wdzięki. Nic tak nie poprawiało humoru, jak widok tancerki wykonującej taniec przy rurze.
Alex rozejrzał się ponowie po okolicy. Jego niebieskich oczach odbijał się neon z nazwą klubu Voie de Vivre. Na całe szczęście, nie wpatrywał się długo w migoczący znak, gdyż kolejka przesunęła się do przodu. Miał trzecie miejsce, jak na razie, ale szybko dodarł do drzwi oraz stojącego przy nich ochroniarza. Pokazał swoją kartę stałego klienta, więc bez problemu został wpuszczony. Wymienił się spojrzeniem z pilnującym lokalu jegomościem, po czym udał się przed siebie. Wyjął z kieszeni składany grzebień, którym przeczesał nieco włosy. Jak tylko się nieco oporządził, a grzebień na powrót wylądował na swoim miejscu rozejrzał się za wolnym stolikiem.
Uważnie lustrował każdego z obecnych gości. Wymienił spojrzenie z Salihem, ale nie trwało to długo. Nie specjalnie zainteresował go ten facet. Znowu poprawił kołnierz od kurtki, podczas gdy dalej szukał siedziska dla siebie. Szybko takie wypatrzył, po czym zajął. Trafił idealnie, gdyż miał blisko do zgrabnej tancerki.
Podniósł rękę, po czym przywołał kelnerkę ruchem palców. Ta, przyszła z gotowym dla niego zamówieniem. Znała go, gdyż był tak częstym gościem, że pamiętała co zawsze pijał: coca-colę z whisky oraz lodem. Postawiła przed Alexam szklankę. Mężczyzna skinął jej głową, po czym rozsiadł się na wygodnym fotelu.
Upił łyk drinka obserwując tancerkę. Musiał zapomnieć, na jakiś czas o polowaniu na brata, bo inaczej się wykończy. Dzisiejszej nocy miało tak być. Oczywiście, nie chodziło o zlanie się w trupa, tylko spędzeniu miło czasu. O ile w takim klubie można, w taki sposób spędzić uciekające godziny. Chociaż, jakby nie patrzeć, każdy miał swoje sposoby na umilanie sobie czasu. Alex, tym razem wybrał klub ze striptizem.
Popatrzył na swój napój alkoholowy, którym poruszał. Przestał jednak, gdy tancerka pochyliła się ku niemu.
Mężczyzna uśmiechnął się. Sięgnął po portfel, z którego wyjął kilka banknotów. Wsadził kobiece w pasek od stringów, po czym strzelił w tyłek. Kobieta dotknęła jego policzka, aby po chwili przyłożyć palec do jego ust. Oboje patrzyli sobie w oczy. Natasha była jego ulubienicą. Posłał jej wymowne spojrzenie. Chyba, jak tak dalej pójdzie to jego plany szlag trafią, odnośnie celibatu na dzisiejszy okres. Tylko, jaki zdrowy facet odmówił by, towarzystwa tak seksownej kobiety? W trakcie pracy, Natashy nie mógł nic zrobić zbytnio, ale kiedy kończyła pracę, to już inna kwestia.
Jako stały klient miewał czasami, pewnego rodzaju profity, dlatego w jego towarzystwie pojawiły się dwie, skąpo ubrane kobiety. Jedna blondynka, o małym biuście, druga zaś szatynka o nieco większych kształtach. Obie usiadły blisko niego, a on objął je ramionami. Póki miał dobre towarzystwo, mógł tak siedzieć i siedzieć. Miał nadzieję, że nic i nikt nie spieprzy tego wieczoru, bo chyba ten ktoś dostanie w mordę, a jego szczęka zamieni się w szufladę z przegródkami.
Powrót do góry Go down
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 186
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Nie Kwi 09, 2017 12:58 am

Wtem, nagle, niespodziewanie, gwałtownie, nieoczekiwanie, znienacka, ni stąd ni zowąd, ni z tego ni z owego, ni z gruchy ni z pietruchy, jak grom z jasnego nieba, rozległo się głośne "Bamf!" i na środku klubu, w towarzystwie lekkiego błysku, pojawił się Deadpool, Najemnik z Pyskiem. Czy raczej właśnie Deadpool ów "Bamf!" rozległ, bo jego teleporter wydawał nieco inny i cichszy dźwięk przy działaniu. Dlatego powinienem był napisać…
- Bamf! Tak lepiej, autorze. Hmm, dawno nie oglądałem klubu go-go z tej perspektywy - oznajmił, widząc że stoi… na podeście dla tancerek, tuż obok jednej z rur i tuż nad wzrokiem śliniących się mężczyzn, którzy w świecie bogatym w ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach może i nie byli zaskoczeni teleportacją, ale w takim miejscu prędzej spodziewali się, będzie to teleportacja jakiejś zgrabnej tancerki, na dodatek o nietypowym wyglądzie.
- No cóż, nie można was zawieść, co chłopaki?! - odparł najemnik, uruchamiając na moment holograficzny projektor, by przywdziać wygląd kobiety o błękitnej skórze i śnieżnobiałych włosach, po czym pokręcił sugestywnie bioderkami i odwróciwszy na moment cztery litery w stronę wyżej wspomnianej widowni, dał sobie samemu głośnego klapsa. A następnie wkroczył na ich stolik i już w normalny sposób zszedł na podłogę, by zostawić skonfundowanych dżentelmenów samym sobie, a gdzieś w międzyczasie wyłączyć holo-projekcję.

- Jak dobrze mieć z powrotem cojones. - Tak szybko zmienił temat, jak zajęcie. Aktualnie zabierał kieliszek whisky z tacy jakiejś losowo przechodzącej, skąpo ubranej panny. Ta oczywiście zaczęła się awanturować - więc Wade postanowił ją uciszyć. Już zaczynamy strzelać? Tak, rozróba, chaos, rozpusta!
- Kup sobie coś ciepłego, moja droga - odparł, wkładając jednocześnie kilka zielonych banknotów w jej stanik - bo zmarzniesz, jak wyjdziesz na dwór w tym stroju. Dlaczego chcemy ubierać striptizerki?! Może zostaliśmy dżentelmenami? To jest klub dla dżentelmenów, a mimo to ci dżentelmeni oglądają  n a g i e  panny! Przypominam wam, że już dłuższy czas temu zostałem ojcem. Posiadanie córki zmienia człowieka. A ja mam ich kilkanaście, nie wiem nawet ile dokładnie. - Tancerka wydawała się zadowolona z obrotu spraw - ale w stronę zagadanego z samym sobą Wade'a zmierzał właśnie ochroniarz.

- Mmm, jesteś taki duży, chcesz mnie złapać w te silne, męskie ramiona i stąd wyrzucić? Brzmi kinky, a ja lubię gdy coś brzmi kinky, ale niestety nie możesz, bo mam kartę stałego klienta - odparł Wilson, patrząc w górę.
- Stałego klienta? Widzę cię tu pierwszy raz, a pracuję w tym miejscu od roku, więc lepiej dla ciebie, żebyś znowu błysnął, klaunie, i zniknął jeszcze szybciej, niż się tutaj pojawiłeś, albo...
- Jak już mówiłem,  m a m  kartę stałego klienta. Taką specjalną. - Włożył ochroniarzowi w kieszonkę marynarki kilkaset tysięcy dolarów, w banknotach (Ach, te zalety bycia miliarderem), po czym poklepał go po ramieniu i z szerokim uśmiechem pod karmazynową maską rzekł:
- Kup coś ładnego mężowi.

Ochroniarz - wnioskując po minie - był jeszcze bardziej skonfundowany, niż dwójka mężczyzn wcześniej. Widać jednak, że siła pieniądza była większa, niż honor klubu i samego ochroniarza, bo zostawił Deadpoola w spokoju. Sugerujesz, że posiadanie przez mężczyznę męża to brak honoru?! TRIGGERED! Ej, krzyczenie to moja rola!

Sam Deadpool natomiast podrapał się wolną ręką po głowie (w drugiej cały czas trzymał skradziony wcześniej kieliszek).
- O czym to ja… Ach, tak! Jak dobrze mieć z powrotem cojones! - krzyknął na cały klub.
- Fajnie było być kobietą, fajnie było móc co wieczór masować się po dwóch, krąglutkich, własnych, nigdy niezakazanych, nigdy nie mających bólu głowy piersiach, ale nie oszukujmy się - nie ma nic lepszego, niż możliwość podrapania się z nudów po jajach. Sugerujesz, że bycie mężczyzną jest lepsze niż kobietą?! TRIGGERED! No ej, znowu to robisz! Za cojones! - krzyknął znów, patrząc po wszystkich gościach lokalu i wznosząc toast, po czym łyknął sobie kielicha. Na ten czas nie podniósł nawet maski (Nie chcemy przecież, by ktokolwiek tutaj oślepł), dlatego płyn pociekł mu po jej materiale, czyniąc fragment zakrywający usta i brodę intensywnie mokrym.

- Barman, postaw wszystkim tutaj po kolejce! A co do was… Nas? Wcale tak nie powiedziałem! Bycie płcią brzydszą… Przecież my zawsze jesteśmy płcią brzydszą. Ale jako kobieta mamy krągłości! A jako mężczyzna to nie? #datass, my man No ale jednak przerysowane krągłości kobiet w komiksach są bardziej w cenie! Bo doskonale wiemy, że czytelnicy komiksów to sami pryszczaci nastolatkowie o buzujących hormonach! Zamknijcie się, wy dwaj! Wracając. Bycie płcią brzydszą i posiadanie tym samym cojones też ma swoje wady! Chociażby powrót tego prostego, prymitywnego instynktu, który sprawił, że ledwo co wróciłem do bycia facetem, a pierwsze co, to idę na cycki. Sugerujesz, że kobiety nie mogą kierować się prostym, prymitywnym instynktem?! TRIGGERED! … To już trzeci raz, śpisz dzisiaj na kanapie.

- Co to jeszcze było na liście pomysłów do tego posta... - Deadpool zamyślił się na chwilę, ale tylko na chwilę - i na głos. Gdy podeszła do niego kelnerka, z zamówioną kolejką, odebrał kieliszek, po czym wzruszył ramionami.
- Nie mogę sobie przypomnieć wspólnych ustaleń z autorem sprzed pół godziny, za co będzie ten drugi toast. No trudno. W takim razie, za nic! - Podniósł kieliszek gwałtownie w górę, po czym kolejny raz się "napił".
- Tak nawiasem mówiąc, pewnie zauważyliście, że moje wewnętrzne głosy trochę inaczej teraz mówią. Rzuciłem nawiasy. To było trudne rozstanie; pełne płaczu, gróźb popełnienia samobójstwa, ale byłem twardy. W różnych tego słowa znaczeniach, bo próbowały przekupić mnie nie tylko szantażem emocjonalnym, ale również w sposób seksualny. Ale się udało. Dlatego teraz moje wewnętrzne głosy mówią trochę inaczej. Według mnie lepiej, czytelniej. Co sądzicie? Piszcie na PW. Pierwsze pięć osób weźmie udział w losowaniu pewnej niesamowitej nagrody! Wygraj dzisiaj i ty!


// Taaak, jako że nie mieliśmy jeszcze przyjemności pisać i jesteście nowi, to może wyjaśnię:
Zwykła czerwień oznacza wypowiedzi Deadpoola. Nawet jeśli są wtrąceniami do narracji, w (nawiasach), to je słyszycie.
Czerwona kursywa oznacza pierwszy z wewnętrznych głosów Deadpoola, a czerwone pogrubienie - drugi. Obu nie słyszycie, no chyba że wasze postacie potrafią łamać czwartą ścianę czy w jakiś inny szalony sposób słyszeć/widzieć rzeczy, które dla innych są niewidoczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boston Bee

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 02/04/2017

PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Nie Kwi 09, 2017 11:36 am

O mało nie wylał na siebie swojej whiskey, gdy jakiś facet w czerwonym kostiumie teleportował się na scenę na jego oczach. No ej, koleś, drzwi w domu nie masz? Myśląc o tym w ten sposób, może nie miał. Salih sam mieszkał w życiu w takich miejscach, że nic by go już nie zdziwiło, a temu tutaj ewidentnie taki detal jak drzwi nie był potrzebny. A może to po prostu jakaś sztuczka? Może to jeden ze striptizerów? Jakiś gość specjalny? Ale czemu się nie rozbierał? Nie, właściwie ten mentalny obraz nie był mu w tym momencie potrzebny.
W miejscu mężczyzny już po chwili pojawiła się kobieta. Być może kosmitka, biorąc pod uwagę kolor skóry. Całkiem zgrabna, notabene. Nah, na pewno kolejna sztuczka. Niebieskoskóra kosmitka wskoczyła na stół, nim zeszła na podłogę i powędrowała gdzieś dalej już w męskiej postaci. I Salih nie rozumiał, czemu nieznajomy mówił sam do siebie, do tego tak głośno, ale patrząc na to, ile ogółem robił szumu wokół siebie, Egipcjanin żałował, że nie był w stanie słyszeć wszystkich głosów biorących udział w tej rozmowie.
- Ty i głosy w twojej głowie musicie się dobrze bawić - rzucił z rozbawieniem, nie podnosząc jednak głosu, więc nie był pewien, czy koleś w czerwonym w ogóle go usłyszał. Wyglądało na to, że ta noc nabrała zupełnie nowego tempa i dopóki nikt nie strzelał, jemu to pasowało.
Dopił whiskey, rozważając zamówienie następnej kolejki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   Sro Kwi 12, 2017 10:27 pm

Mężczyzna siedział skupiony na kobiecym towarzystwie, które umilało mu wieczór.
Upił łyk whisky delektując się alkoholem. Wodził wzrokiem po tancerce, która z gracją poruszała się na wybiegu przy rurze.
Palcami u rąk uderzał o oparcie fotela w rytm wygrywanej melodii.Skupił się całkowicie na odgłosach z głośników, do momentu, kiedy nie został mocniej przytulony przez towarzyszące mu kobiety.Nic nie mówił, tylko docisnął je mocniej do siebie. Brakowało mu ostatnio dodatkowego ciepła, także odbijał sobie to wszystko teraz.
W jego niebieskich oczach dobijała się tancerka. Miało się wrażenie, że zaraz ją pochłonie samym patrzeniem. Nie jego wina, że był zdrowym facetem, który w taki sposób reagował na kobiece wdzięki.
Wszystko jednak, jasny szlag trafił kiedy nagle na scenie, nie wiadomo skąd, tak po prostu z dupy, zjawił się jakiś pajac w czerwonym kombinezonie.
Alex uniósł jedna brew ku górze. Jako człowiek, który po pierwsze miał te dwieście na karku, był wojakiem, nie specjalnie zrobiło to na nim jakiś wrażenie. Bardziej interesował go fakt, jak ten koleżka się tutaj znalazł. Kobiety zaś, które mu towarzyszyły pisnęły przerażony, po czy poderwały się z siedziska.
Foxtrot rozsiadł się wwygodniej, widząc ten pokaz, jakim raczył wszystkich ten dziwaczny koleś. Na pewno, aby zmienić kształ musiał użyć jakiegoś przedmiotu, ewentualnie posiadał takie zdolności. W każdym razie, świr czy nie świr wydał się Alexandrowi intrygujący.
Musiało, nader zabawnie wyglądać, kiedy tak niebieskooki siedział spokojnie, obserwując nowo przybyłego, popijając przy tym drinka z lodem. Mało tego, starał się wyłapać słowa mężczyzny pośród tego całego zgiełku.
-"Czy on, psia jucha gada sam do siebie?"-Alex zadał sobie w myslach pytanie-"Może być ciekawie, z takim świrem."-póki co nie zamierzał ruszać się z miejsca.
Wolał delektować się tym całym przedstawieniem, w którym główną rolę grał ten popapraniec.
Alex odstawił pusta szklankę od whisky na stolik. Podniósł rękę do góry, poruszał palcami, aby przywołać kelnerkę z kolejnym drinkiem.
Jak tylko jego zamówienie zostałomu podane, wypił kilka łyków, po czym wstał. Poprawił kołnierz,spojrzał na Deadpoola.
-No proszę, nie przypuszczałem, że będzie mi dane mieć styczność z osoba, która posiada tulpy.-Alex założył z góry, że mężczyzna, skoro rozmawia z wewnętrznymi głosami, zapewne posiada tulpy.
Słyszał bowiem, kiedyś o takim zjawisku, ale nigdy nie miał sposobności czy okazji, aby poznać taką osobę. Tu jednak, prosze bardzo! Dostał takową możliwość.
Jego niebieskie oczy lustrowały z uwagą wydurniającego się nieproszonego gościa. Zastanawiał się, co jeszcze takiego interesującego ma w rękawie ten szalony facet, ale nie nade mu było się tego przekonać.
Jego telefon zabrzęczał kilka razy. Spojrzał na niego. Zmarszczył brwi. Bez słowa, zostawiając u przednio troche gotowki, wyszedł z baru.

z.t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"   

Powrót do góry Go down
 
Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"
» Host Club

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: