Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon Xaviera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Salon Xaviera   Nie Gru 16, 2012 6:27 pm

First topic message reminder :



Charles Xavier zawsze dbał o swoją prywatność. Gabinet jest połączony z przestronnym salonem, do którego mają wstęp tylko i wyłącznie jego goście oraz starsi X-Meni. Wszystkie poważne sprawy omawiał właśnie tutaj. Uczniowie nie mają prawa wstępu do jego prywatnej kwatery i to czyni to miejsce czystym i tajemniczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sro Sie 26, 2015 12:35 am

Hipotetycznie czy też nie, Emma mimo wszystko nie spodziewała się, że jej nie do końca poważna propozycja zostanie w ogóle wzięta pod uwagę. Podejrzewała raczej, że święty Cyclops od razu zaprotestuje i tym samym poprze wcześniejszą opcją, a tu niespodzianka - to nie on się odezwał, lecz Rogue... Najwyraźniej dużo bardziej otwarta na tego typu metody działania.
Co się zaś tyczyło samej White Queen... Nie miałaby żadnych oporów przed podjęciem się czegoś takiego dla dobra ogółu mutantów. Gdyby w ten sposób udało się utrzymać ich istnienie w tajemnicy i zapobiec dalszemu nakręcaniu paniki, strachu oraz - zapewne już niedługo - nienawiści wśród zwykłych ludzi... Warto byłoby przynajmniej spróbować. Nie miała żadnej pewności, że jej się uda, ale z drugiej strony zdawała sobie sprawę z siły własnych zdolności i posiadała wielkie doświadczenie w ich używaniu, a przy pomocy Cerebro miałaby już całkiem niezłe szanse na powodzenie.
Telepatka już miała odpowiedzieć na pytanie drugiej kobiety, gdy głos zabrał jednak Summers, zresztą niemalże kompletnie ignorując wspomniane przez nią - istotne - tematy i problemy. "Róbcie co uważacie"? Tak, na tym Emma się akurat doskonale znała. Przez większość życia wychodziło jej to na dobre, więc teraz też powinno. Już ona sporządzi taki plan działania, aby jeszcze wyszli z tego wszystkiego jak najbardziej obronną ręką...
Nie mniej jednak tym razem blondynka nawet nie próbowała w pełni ukrywać swoich myśli i emocji. Przeciwnie, umyślnie okazywała swoje niezadowolenie. Jej czoło lekko się zmarszczyło, a do tej pory neutralne spojrzenie nabrało pewnych oznak nieprzychylności, gdy spoglądała na mężczyznę... Lodowatej i pełnej osądu nieprzychylności.
Jakie to typowe. Ona i Rogue próbowały wyprowadzić X-Men i cały Instytut na prostą po wydarzeniach z Rosji i po wypłynięciu informacji o mutantach, a Cyclops oczywiście uznał, że wszystko obraca się dookoła niego. "Wojna domowa"? Och, Emma pokazałaby mu prawdziwą wojnę domową, gdyby tylko uważała, że warto. Na jego szczęście miała jednak obecnie na głowie o wiele ważniejsze kwestie.
-Skoro ten incydent mamy już szczęśliwie za sobą...- zaczęła, jednocześnie z gracją podnosząc się ze swojego dotychczasowego miejsca na fotelu, a następnie skierowała swe spojrzenie ku Rogue. Powolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi, już po drodze kontynuując.
-... Sugeruję spotkanie z panną Munroe. Przyzwijmy ją do sali narad, tam będzie nam wygodnie. Załatwimy sprawę wyboru dyrektora, poinformujemy o moim dołączeniu i zastanowimy się co dalej. Poza tym... Mamy przecież przekazać jej wiadomość, prawda?- uśmiechnęła się lekko, opuszczając pomieszczenie i wychodząc na korytarz.

Z/t za obie. Zaczniesz w sali narad?

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Cze 24, 2016 4:19 pm

///Z Hallu

Otworzyła drzwi i przepuściła Lilandrę oraz tego drugiego przodem, po czym zamykając za sobą drzwi również weszła do przestronnego pomieszczenia.
- Rozgośćcie się. – powiedziała wskazując na stojące w centrum kanapy. – Niedługo mój towarzysz powinien wrócić z kimś kto ma większe kompetencje w prowadzeniu rozmów w imieniu Instytutu ode mnie. Nim to jednak nastąpi, może powiesz mi jaki jest cel waszej wizyty? – zrobiła kilka kroków i nonszalancko usiadła na jednym z miejsc. Ani na moment nie spuściła z nich wzroku, dokładnie obserwując każdy ich ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Cze 24, 2016 9:37 pm

Po wkroczeniu do pomieszczenia Lilandra najpierw omiotła krótko spojrzeniem jego wnętrze - a dopiero wówczas skierowała się ku jednej z kanap, na której zajęła miejsce. Język jej ciała wskazywał na zdenerwowanie lub może zniecierpliwienie. Nie oparła się wygodnie, a dłonie ułożyła na kolanach i lekko zacisnęła na nich palce, po czym skierowała wzrok ku Rogue.
-Nie tylko Ziemia, ale i cały wszechświat znajdują się w poważnym niebezpieczeństwie. Jeżeli czegoś szybko nie zrobimy, to najprawdopodobniej niedługo przestaną istnieć. Szukając pomocy skontaktowałam się telepatycznie z osobą, która na tej planecie miała się ze mną spotkać... Ale doszło do komplikacji, przez które musiałam ratować się ucieczką w kapsule i rozbiłam się w... Innym mieście- w tym momencie kosmitka jakby się zawahała i zerknęła w stronę Ghost Ridera. Mogło to wynikać z faktu, że nie znała nazwy miejsca, w którym wylądowała... Ale kto wie? Być może w grę wchodziło coś innego.
-Podczas tego kontaktu telepatycznego zobaczyłam wspomnienia związane z tą okolicą, z tym budynkiem - i zapamiętałam jego położenie. Taki jest więc cel mojej wizyty: potrzebuję pomocy, bo sama sobie nie poradzę- dokończyła, a choć w jej opowieści brakowało bardzo wielu szczegółów, ba, nawet istotnych informacji, to już ten zarys przedstawiał się przecież bardzo poważnie.

***

Robbie powinien dać jutro post, więc z następnym mg na niego poczekam, ale Ty możesz jeszcze przed nim odpisać, Rogue. Poza tym liczę na to, że Gambit niedługo sprowadzi do tematu pozostałych.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sob Cze 25, 2016 1:00 pm

W skupieniu wysłuchała opowieści Lilandry. Gdyby nie czasy, w których przyszło jej żyć pewnie wyśmiałaby słowa kobiety, z góry uznając je za wyssane z palce i nie warte ich uwagi. Żyli jednak w dziwnym świecie, w którym przedstawiciele mutantów to tylko wierzchołek góry lodowej. Ile razy widziała w telewizji nagrania z działań drużyny Avengers? W skład której wchodzi przecież sam bóg piorunów, Thor. Kto wie jakie jeszcze dziwy czaiły się czy to na Ziemi, czy w innych światach.
- Mam coraz większe wrażenie, że ostatnimi czasy zagrożenie dla świata nie jest niczym specjalnym. – powiedziała mając w pamięci wszystkie wydarzenia w których uczestniczyła, czy o których słyszała z różnych źródeł. – Wiesz kto lub co chce do tego doprowadzić? -  w jej historii było kilka niedopowiedzeń i dziewczyna kilka z nich chętnie by wyjaśniła jeszcze przed przybyciem Gambita wraz z pozostałymi. – Kim ty właściwie jesteś? I skąd pochodzisz? – nawet jeśli nazwa którą być może usłyszy niczego jej nie powie, to w przyszłości ta wiedza może się przydać.
- Może domyślasz się dlaczego skierowano cię akurat w to miejsce? Na Ziemi żyje wiele innych potężnych istot, które mogłyby pomóc. – położyła jedną rękę wzdłuż oparcia kanapy i założyła nogę na nogę. Musiała przyznać, że cała ta sprawa coraz bardziej zaczynała ją intrygować. - Wybacz moją dociekliwość, ale chyba rozumiesz, że w tej sytuacji chcę dowiedzieć się jak najwięcej.
- Może chcesz się czegoś napić? Woda? – spytała. – Nie zapytałam przecież, gdy tu weszliśmy. Maniery nie są moją najlepszą stroną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Robbie Reyes

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 13/03/2016

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Lip 01, 2016 11:04 am

Sprawa na zewnątrz budynku nie kierowała się w zbyt dobrym kierunku i chociaż miał wielką ochotę zostać i w razie czego pomóc dziewczynie, nie chciał sprzeciwiać się jej woli - musiał zaufać, że poradzi sobie z nieznajomym. W końcu nie mieszkał tutaj, był gościem i jedyne co mu pozostało to zaakceptować wydarzenia tak długo jak jego interwencja nie będzie naprawdę potrzebna lub nawet wymagana.
W środku natknęli się na kolejne osoby; sam Robbie milczał uznając, że nie jest to pora dla niego by się odzywać, nawet nie miał nic do dodania, bo w sumie wiedział o całej sprawie tyle co nic. W zasadzie pomógł dostać się tutaj kobiecie , a dosłownie pięć minut temu usłyszał, że jest to sprawa, która może mieć wpływ na cały świat, a nawet na jego istnienie. Wypowiedziane imiona nawet nic mu nie mówiły, Xavier czy Scott Summers, pomijając fakt, że pojawiły się chwilę wcześniej, w dodatku przybysz przed drzwiami również szukał tych konkretnych osób, kurcze, musieli być naprawdę popularni albo wpływowi, kosmici, podróżnicy w czasie, brakuje jeszcze nalotu służb specjalnych albo wizyty samego prezydenta Stanów Zjednoczonych. W całej tej sytuacji chłopak nawet nie był pewien co nadal tutaj robi, potrzebował odpoczynku, to na pewno, ale nie liczył, że dostanie wygodne łóżko, więc najpewniej skończy się na drzemce w samochodzie. Z drugiej jednak strony pojawiała się ciekawość, pierwszy stopień do Piekła, nie żeby już leżał na samym jego dnie... To nie było czymś czym młody Reyes by się przejmował.
Żarcik postanowił zignorować, nie pierwszy i raczej nie ostatni tego typu, dlatego też jedynie odprowadził mężczyznę wzrokiem, zaraz znów go skupiając na dziewczynie, która z nimi została.
Na sugestię zmienienia lokacji nie zostało mu nic innego niż podążenie za 'gospodynią', po drodze niechętnie wracając do swojej standardowej, ludzkiej formy; Eli darł się w jego głowie jaki to koszmarny pomysł, w końcu są wśród obcych, najpewniej niebezpiecznych. Sam Roberto wolał jednak nie wywoływać kolejnego konfliktu , zwłaszcza z tak błahego powodu.
W salonie nieznacznie się zawahał spoglądając na kanapy, ostatecznie opierając się o jeden z podłokietników i krzyżując ręce na torsie. Kiedy kosmitka spojrzała na niego, w trakcie swej opowieści, której część znał już z własnego doświadczenia, szybko dodał:
- W Los Angeles. - Nie wiedział czy uzupełnienie tej informacji było konieczne, jednak nie zaszkodzi dodać, najwyżej dziewczyna w pełni zignoruje ten mało znaczący fakt.
I musiał przyznać, że zdecydowanie był pod wrażeniem tego ile pytań dziewczyna zadaje. Sam podczas podróży zbytnio się nie udzielał - nie, żeby na ogół należał do grupy specjalnie rozmownych i towarzyskich, miał na to zdecydowanie zbyt wiele na głowie, a przyjaźnie nie ułatwiały w znajdowaniu czasu na rzeczy istotne, nawet jeśli tego żałował.
Kiedy padły słowa 'inne potężne istoty" skupił uważniej wzrok na brązowowłosej dziewczynie, zastanawiając się nad czymś. To tylko potwierdzało jego domysły, że nie miał do czynienia ze zwykłymi ludźmi, wręcz z bardzo silnymi. Ciekawe jak potężny był Xavier, bo zakładał, że w jakiś sposób był... Siła, wiedza, kontakty? Cokolwiek innego nadnaturalnego. Czasami miał wrażenie, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć.

/Przepraszam za długą nieobecność, wypadło mi kilka rzeczy, postaram się już stosunkowo regularnie odpisywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Lip 01, 2016 12:56 pm

Lilandra kiwnęła krótko głową, gdy Robbie dostarczył informację na temat miasta, w którym wylądowała, lecz na tym poprzestała, zajęta już dalszym tłumaczeniem swojej sytuacji. Seria pytań od Rogue z kolei spowodowała, iż kosmitka jakby się zawahała... Właściwie już na skutek pierwszego poruszonego tematu, a więc osoby czy rzeczy odpowiedzialnej za to zagrożenie. Wyglądało na to, że zbierała myśli i dopiero zagadnięcie o wodę sprawiło, iż przemówiła ponownie:
-Tak, woda będzie w porządku. A mój towarzysz powinien pewnie niedługo odpocząć, więc jeżeli moglibyście udostępnić mu jakieś miejsce...- zawiesiła głos, nie dopowiadając już do końca tej oczywistej prośby. Sama również nie wyglądała na w pełni wypoczętą i zdrową, lecz jednak o sobie nie wspomniała; widać posiadała inne priorytety.
-Jestem, a raczej do niedawna byłam Najwyższą Admirał Straży Imperialnej Cesarstwa Shi'ar... Wielkiego, potężnego i odległego. Do tej pory nie nawiązywaliśmy oficjalnego kontaktu z waszą planetą, a przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Nasz Cesarz, mój brat...- kobieta zamilkła na krótką chwilę, po czym pokręciła głową i zaczęła jednak z innej strony:
-Istnieje pewna opowieść. Legenda, przekazywana w naszym Imperium z pokolenia na pokolenie. Według niej w pustym świecie - położonym tak daleko od wszystkiego innego, że światła na niebie nie są tam gwiazdami, tylko całymi galaktykami - znajduje się planeta stara jak czas, uformowana niegdyś jako pierwsza. Nikt już na niej nie żyje, zamieszkująca ją rasa zniknęła dawno temu. Przetrwało na niej tylko jedno: Kryształ M'Kraan. Jego twórcy nazwali go "końcem wszystkiego, co jest"... To dlatego, że uszkodzenie jego pól statycznych doprowadziłoby do załamania się całego wszechświata - w każdym wymiarze. Legenda mówi jednak, że raz na milion lat, gdy dziewięć gwiazd ustawi się w odpowiedniej pozycji, Kryształ otwiera drogę do potęgi absolutnej. Ten czas się zbliża, a mój brat chce spróbować. Starałam się przemówić mu do rozsądku, ale ledwo uniknęłam za to egzekucji. Jeżeli nie posłuchał moich argumentów... Musi zostać powstrzymany w inny sposób. Istota, która miała mi pomóc... Nie rozumiem do końca co się stało, ale nie mogę się z nią ponownie skontaktować. Liczyłam na to, że znajdę ją tutaj, ale już wiem, że jej tu nie ma. Dlatego zwracam się do was, osób, które mi ukazała- wyjaśniła.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Nie Lip 03, 2016 12:19 pm

Gdy kobieta stwierdziła, że chętnie napiłaby się wody Rogue wstała ze swojego miejsca i podeszła do stojącej w pobliżu szafki. Mało kto ostatnimi czasy tu bywał, ale nigdy nie wiadomo kiedy pomieszczenie takie jak to się przyda, więc ktoś zawsze dbał o to, by dzban był wypełniony wodą. Chwyciła dwa stojące obok kubeczki i oba do pełna wypełniła cieczą. Ostrożnie je złapała i podała gościom.
- Oczywiście. Wam obojgu przydałaby się choć chwila odpoczynku, więc jeśli mój przyjaciel wkrótce się nie zjawi znajdziemy wam odpowiednie miejsce. – odpowiedziała na zrozumiałą prośbę rozmówczyni. Spojrzała w stronę młodego chłopaka. – Mogę również poprosić któregoś z uczniów, by się tobą zajął. – chłopak rzeczywiście był zmęczony i prawdopodobnie nie ma sensu, by na siłę trzymać go w tym miejscu. Pewnie nawet nie wie dlaczego tu przybyli.
Wtedy nieznajoma przemówiła. To co usłyszała Rogue rzeczywiście niewiele jej mówiło. Kosmiczne cesarstwo rządzone przez brata siedzącej przed nią kobiety. Shiar? Nawet nie była pewna czy dobrze usłyszała nazwę tego imperium. Sądząc po pozycji, którą zajmowała w nim Lilnadra, musiała być kimś naprawdę ważnym. Słuchała dalej. Historia z każdym kolejnym słowem wydawała się coraz bardziej nieprawdopodobna, jakby żywcem wyjęta z jakiegoś filmu science fiction. A z płynących szerokim strumieniem zdań wynikało, że oni mieli odegrać w nim jedne z głównych ról. Nah, mutantka nie miała pojęcia w jaki sposób mieliby choćby spróbować pomóc. Przecież nie wypowiedzą wojny całemu cesarstwu, bo ostatecznie mogłoby to doprowadzić do zagłady Ziemi i wszystkiego co na niej żyje. Co za tym idzie również ich. A powstrzymanie brata Lilandry, przynajmniej w sposób który przyszedł mutantce do głowy, wielce prawdopodobnie właśnie z tym by się wiązało. W tej chwili Rogue ucieszyła się, że to nie na niej będzie spoczywać ciężar podjęcia odpowiedniej decyzji.
- To naprawdę… - nie bardzo wiedziała jak ma odpowiedzieć na usłyszaną opowieść. – Było mi dane widzieć już widzieć różne dziwne rzeczy, ale twoja historia brzmi… - choć usilnie starała takowe znaleźć, to brakowało jej słowa, którym mogłaby opisać to co powiedziała jej kobieta. - … nieprawdopodobne? To może nieodpowiednie słowo, lecz uwierz mi, że nie potrafię w inny sposób tego wyrazić. Oczywiście wierzę w twoją opowieść. – no może nie całkowicie, ale jej rozmówczyni nie musiała przecież tego wiedzieć. – Choć nie jestem pewna w jaki sposób będziemy mogli ci pomóc. – cholera. Gdzie są pozostali? Liczyła, że Gambit szybciej znajdzie którąś z liderek. Miała nadzieję, że wkrótce ktoś się jednak pojawi.
- Muszę to sobie trochę poukładać w głowie. Tymczasem może to wy macie do mnie jakieś pytania?  – spytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pon Lip 18, 2016 7:48 am

Lilandra na moment opuściła wzrok ku zawartości swojego kubeczka - zresztą już częściowo opróżnionego - którym następnie zakołysała lekko i ostrożnie... Wyraźnie nad czymś rozmyślając. Dopiero po upłynięciu kilku sekund powoli kiwnęła głową, po czym podniosła spojrzenie ku Rogue.
-Macie teraz jakieś problemy, prawda? Ten mężczyzna, który pojawił się przed budynkiem tuż po naszym przybyciu zdawał się sądzić, że są powiązane z moją sprawą - i że byłby w stanie pomóc. Co się dzieje?- spytała.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sro Lip 20, 2016 7:18 pm

- Trochę się u nas w ostatnim czasie działo. To prawda. – odrzekła, na pierwszą część wypowiedzi Lilandry, nie chcąc wdawać się w szczegóły. Raz, że niektóre zdarzenia nadal są dla niej dość świeże, a po drugie to były ich sprawy, które muszą rozwiązać w swoim gronie. Inni nie muszą o nich wszystkiego wiedzieć. – Nie mam pojęcia o co może chodzić. Sporo ostatnio przeszliśmy, ale nie widzę żadnego powiązania między tymi wydarzeniami, a twoją historią. – chwila, poczekaj…, pomyślała. Przybyszka mówiła, że porozumiewała się z kimś za pomocą telepatii i ich kontakt w pewnym momencie nagle się urwał. Profesor? Jean? Czy to możliwe, że ich sprawy jednak w jakiś sposób się łączą? – Pozwolisz, że jeszcze cię o coś spytam? - wyprostowała się po czym nieco pochyliła w przód podpierając rękoma na swoich kolanach. – Mówiłaś, że porozumiewałaś się z kimś przy pomocy telepatii. Wiesz jakiej płci był ten ktoś? W jakim był wieku, jak wyglądał? Może się przedstawił? Jesteś w stanie coś o tej osobie powiedzieć? – wątpiła w to, czy znała imię swojego rozmówcy, inaczej Lilandra pewnie wspomniałaby o tym w swojej wypowiedzi, ale zawsze pozostawał cień szansy, że uznała ten fakt za nieistotny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Nie Lip 24, 2016 1:40 pm

Lilandra kiwnęła krótko głową, gdy Rogue zagadnęła ją o to, czy może jej zadać pytanie - i teraz kosmitka nie odrywała już wzroku od mutantki. Przestała również kołysać swoim napojem, być może wręcz na moment o nim zapominając.
-Całkiem sporo, choć obawiam się, że nie o jej fizyczności. To była osoba o bardzo silnej woli, potężnym umyśle... Już od dłuższego czasu nie spotkałam nikogo, kto władałby telepatią na takim poziomie czystej mocy. Tyle że... Wydawała się być rozdarta, jak gdyby targały nią sprzeczne emocje - albo nawet nie tyle emocje, co...- kobieta zamilkła na kilka sekund, najwyraźniej szukając najbardziej odpowiedniego w tej sytuacji słowa, lecz ostatecznie pokręciła po prostu głową.
-W każdym razie: myślała o tym miejscu, szczególnie o kilku osobach, które zobaczyłam w jej wspomnieniach. Nie zrozum mnie źle, nie weszłam do jej głowy... Ona sama tak bardzo skupiała się na niektórych obrazach i myślach, że emitowała je na zewnątrz.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pon Lip 25, 2016 3:45 pm

Profesor i Jean… Każde z nich mogło porozumiewać się z Lilandrą. Obojgu przytrafiło się również coś co mogło być przyczyną zerwania kontaktu. Słuchając kobiety coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że to wszystko jednak ma ze sobą jakiś związek. Gdy przedstawicielka obcej rasy skończyła swoją wypowiedź nastała krótka cisza. Anna Marie wstała i zaczęła spacerować po pokoju. W końcu przystanęła, nadal nie odezwała się ani słowem, wyraźnie nad tym wszystkim rozmyślając. Nie był pewności, czy to na pewno któreś z ich przyjaciół było po drugiej stronie połączenia z Lilandrą, ale Rogue musiała o tym poinformować Storm. Właśnie! Gdzie jest ten cholerny Gambit? Przecież już dawno powinien się tu zjawić z którąś ze stojących u władzy kobiet. Wtedy podniosła wzrok i spojrzała na gości. Nie będzie tu dłużej czekać aż ktoś łaskawie raczy się pojawić. Wyjaśni przybyszom sytuację, odprowadzi do jakiegoś pokoju, a później sama pójdzie spotkać się z Ororo.
- Dotarło to do mnie dopiero przed chwilą, ale chyba wiem kim mógł być twój rozmówca. – zaczęła, odpowiadając na słowa Lilandry. – A przynajmniej mam dwójkę kandydatów, choć twe słowa bardziej kierują mnie w stronę jednego. Tyle się u nas ostatnio wydarzyło, że z początku nawet o tym nie pomyślałam. – nastąpiła kolejna pauza podczas której Rogue układała sobie w głowie dalszą wypowiedź. – W naszych szeregach do niedawna znajdowało się dwoje potężnych telepatów. Los jednego jest nam znany. Co do drugiej osoby… Powiedzmy, że nie mamy pojęcia co się z nią teraz dzieje. – nie czuła potrzeby, by w tej chwili wdawać się w głębsze szczegóły. Przynajmniej dopóki nie będzie miała pewności, czy rzeczywiście chodzi o Xaviera lub Grey, albo póki nie skonsultuje się ze Storm.  
- Nie ma sensu, żebyśmy tu dłużej czekali na przybycie mojego przyjaciela. Poszukamy dla was pokoi. Z pewnością znajdziemy jakieś wolne,  a jeśli nie to sprawię, by takimi się stały. Ty i twój towarzysz… - zerknęła wtedy na Robbiego. - … będziecie tam mogli nieco odpocząć. Ja w tym czasie porozmawiam z kim trzeba, i gdy będziemy gotowi przyjdziemy porozmawiać. Dobrze? – spytała, czekając na odpowiedź. Może chcieli ją jeszcze o coś zapytać lub jakieś inne potrzeby. - Gdybyście później czegoś potrzebowali, to pytajcie się o Rogue. Uczniowie również powinni być w stanie pomóc, w niektórych sprawach. – stwierdziła na koniec, zdając sobie sprawę, że w całym tym zamieszaniu nawet się nie przedstawiła.


__________
zt? Jeśli nie masz innych planów na poprowadzenie tej rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pon Lip 25, 2016 4:19 pm

Po wysłuchaniu mutantki, Lilandra znów pokiwała głową, a na koniec podniosła się z miejsca, jednocześnie dopijając jeszcze resztę swojego napoju. Kubek po nim pozostawiła po prostu na stoliku, zapewne nie wiedząc co innego mogłaby z nim teraz zrobić.
-Dziękuję. Możemy nie mieć dużo czasu, najprawdopodobniej go nie mamy... Więc proszę, spieszcie się z tymi rozmowami. Trzeba zacząć działać- ostrzegła, nim cała trójka skierowała się do wyjścia z pomieszczenia i na korytarz.

Więc tak, z/t dla wszystkich.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   

Powrót do góry Go down
 
Salon Xaviera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: