Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pub "Sweet Light"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Pixie

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 27/10/2014

PisanieTemat: Pub "Sweet Light"   Nie Lis 02, 2014 9:45 pm

First topic message reminder :


Pub z parkietem, barek i stolikami. Raczej ciemnawy klimat, zazwyczaj grają tu rock, metal i inne "cięższe klimaty".


Dziewczyna weszła do środka i podparła się pod boki. Na parkiecie tańczyło kilkanaście osób, dodatkowo w kącie, przy stolikach siedzieli jacyś faceci i kilka dziewczyn. Młody barman uwijał się za ladą, co jakiś czas wodząc spojrzeniem po klubie. Z Hellionem czy bez niego, nieważne! Będzie świetnie!
- I co, może być?
Spojrzała pytająco na Laurę i faceta, którego zgarnęły po drodze. Chyba nie miał nic do roboty, skoro włóczył się po ulicy. Dojazd zajął im prawie półtorej godziny, w ciągu której darły się, śpiewając durne piosenki z odtwarzacza Scotta, wspominały najgłupsze wpadki i rozmyślały, co zrobią po powrocie. Oczywiście, o ile nie padną na łóżko, wykończone. Szybko okręciła kucyka kilkukrotnie i założyła na niego gumkę, tworząc koka, jednak kilka kosmyków wymsknęło się i opadło naokoło jej twarzy.
- No to... PARTY TIME!
Wyrzuciła ręce w powietrze, śmiejąc się wesoło i pociągnęła ich w głąb klubu. Czas się zabawić! W tle grała piosenka, którą chyba każdy znał, nie dało się jej nie znać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Nie Lis 23, 2014 2:10 pm

Wysłuchała w spokoju Juliana podzielając jego złość na babsko z telewizora. Miał jednak rację. Nie mogli zrobić nic póki profesor, czy chociażby Beast nie zarządzą by coś w tej kwestii robić. Zresztą co oni mogli wiedzieć... byli jeszcze młodzi i żadne z nich nie było mistrzem dyplomacji. A przynajmniej Laura.
- Masz rację. Mimo to będzie trzeba poruszyć ten temat w szkole. Do przyszłego tygodnia jest jeszcze czas. Chyba, że znajdzie się ktoś komu bardziej będzie zależało na powstrzymaniu tej kobiety... - Zastanowiła się myśląc chociażby o Magnecie i jego bandzie.
I choć czuła się nieswojo, ponieważ była przyzwyczajona do szybkich akcji, czyli zbieramy grupę i lecimy w miejsce gdzie trzeba zrobić porządek, postanowiła posłuchać głosu rozsądnego Helliona i odczekać do powrotu do Instytutu. A przynajmniej do rana.

Gdy Mayhem zastanawiał się nad odpowiedzią, Laura z powagą przypatrywała się jego twarzy. Widziała jak mężczyzna walczy ze sobą by nie chlapnąć czegoś nieprzemyślanego. Było to zaskakujące, bo często spotykała się po prostu z negatywną opinią, a Jack ... po prostu nie wiedział? No dobra, może dopiero teraz dowiedział się, że faktycznie istnieją mutanci, no ale chyba coś tam słyszał o dziwnych akcjach opisywanych przez może nie super znane gazety, ale przez ludzi którzy gonili za paranormalnymi wydarzeniami.  

Gdy Jack usilnie zastanawiał się nad odpowiedzią, Hellion poinformował Laurę o smsie którego otrzymał. Jedyna myśl, która przyszła do głowy dziewczyny to to, czy Logan był z nimi, ale z tego co było jej wiadome, ruszył na inną misję. Dziewczyna wyciągnęła rękę do Helliona i czekała aż poda jej swój telefon, aby mogła przeczytać smsa. Nie mogli za dużo zdradzać przy Jacku, a sama chciała ocenić jak wygląda sytuacja. Zawsze wracali poobijani, jakoś nie bardzo się tym przejmowała. Dla niej ból był czymś tak naturalnym jak widok wschodzącego słońca. Zresztą każdy z Xmenów wiedział na co się piszę. Laura nie zamierzała się wzruszać ani bezsensownie zamartwiać, aczkolwiek 'wypadek' nie brzmiał pozytywnie. Na dodatek wyciągnęła tą skaleczoną rękę, tak jakby wcale jej nie bolała.

Wypowiedź Mayhema bardzo ją zaciekawiła. Ba! Nie sądziła, że mężczyzna zwróci na takie szczegóły uwagę. Jack nie musiał jej oświecać, ale nie znał Laury, więc skąd mógł wiedzieć, że co nieco słyszała o filozofii F. Nietzschego. Ku potwierdzeniu, że ten temat nie jest jej obcy dodała neutralnym tonem. - W sumie pojęcie 'nadczłowieka' było poruszone o wiele szybciej niż druga wojna światowa, ale masz racje to świetny przykład tego do czego teraz może doprowadzić takie stwierdzenie. - Odparła tak spokojnie i tonem tak wyzutym z emocji jakby rozmowa dotyczyła budowy cepa, przy którym nie sposób się ekscytować. Mimo to gdy zaczął wymieniać placówki uśmiechnęła się kącikami ust. O dziwo, jakoś to ją rozbawiło. Zaraz jednak spoważniała. - Nie wyglądasz na osobę, która nie jest zainteresowana tym tematem Jack. - Dodała uważnie obserwując jego zachowanie. To, jak udawał brak zaciekawienia tematem mutantów oraz to jak z kogoś kto raczej wygląda na lekkoducha, spiął się tak, że aż wyglądało to nienaturalnie. Zdziwiona jego zachowaniem postanowiła zrobić kolejny krok w swojej prowokacji.
- A to nie jest tak, że faktycznie są nadludźmi? W końcu ich umiejętność plasują się raczej w tych NADprzyrodzonych.. Nie uważasz, że są lepsi? - W tym momencie wolała nie spoglądać na Helliona. Coś czuła, że chłopak nie popiera kierunku prowadzenia tego dialogu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pon Lis 24, 2014 7:39 pm

Hellion stał sobie grzecznie i przysłuchiwał się dyskusji. Nie był zbyt zadowolony z faktu, że dziewczyna drążyła temat, ale nie chciał robić scen. Pozostawało mu więc biernie śledzić rozwój wydarzeń. Kiedy Laura wyciągnęła do niego otwartą dłoń, oczekując, że poda jej swój telefon komórkowy, chłopak najzwyczajniej w świecie nie załapał o co jej chodziło. Po krótkim namyśle nabrał przekonania, że chyba rozszyfrował jej niespodziewany gest, uniósł więc swoją prawą rękę i z wesołym uśmiechem uderzył dłonią o jej dłoń, przybijając jej w ten sposób piątkę. Posyłając jej wesoły i ciepły uśmiech wrócił do przysłuchiwania się rozmowie. Kiedy poruszono temat tego co było pierwsze, nadludzie, czy druga wojna światowa, postanowił się wtrącić.
- Ta... Hercules i tacy tam... Ludzie zawsze poszukiwali ideału do naśladowania... -
Wymruczał po czym zamilkł, nie chcąc przerywać im naukowych rozkminek. Zdał sobie sprawę, że Laura kierowała rozmowę na dziwne tory, miał wrażenie, że uknuła jakiś plan, nie miał natomiast zielonego pojęcia o co mogło jej chodzić. Nie posiadał przecież tak wyczulonych zmysłów i zdolności percepcji jak ona, i dla niego nie było rzeczą oczywistą, że Jack coś ukrywa, wręcz przeciwnie, chłopak nawet tego nie podejrzewał. Długowłosy grajek zwrócił się bezpośrednio do niego, i szukając ratunku zapytał co o tym wszystkim sądzi. To pytanie nieco zbiło Helliona z tropu, ale wiedział, że powinien coś odpowiedzieć, by nie wypaść nienaturalnie.
- Przy obecnym poziomie medycyny i coraz szybszym rozwoju technologii, biologiczna ewolucja człowieka stanęła w miejscu... Zawsze silni wypierali słabych. Jeśli nie zabijali ich własnoręcznie, to było im łatwiej przeżyć, chociażby mroźną zimę... Później przekazywali swoje geny potomstwu, a gatunek ludzki się samodoskonalił. Teraz nie mamy doboru naturalnego, i widzimy czym to skutkuje. Mamy wysyp pedofilów, seryjnych morderców, dżihadystów, zwolenników komunizmu... Dawniej takich ludzi natura eliminowała samoistnie... Wydaje mi się, że jeśli komuś wyrosły skrzydła, to nie jest to zaburzenie porządku świata, tylko wręcz odwrotnie, jakaś forma szansy na powrót do normalności. -
Nie był pewien, czy jego poglądy nie będą kłócić się, z antynazistowską wizją świata jaką prezentował Jack, ale poznał tego faceta raptem godzinę, lub półtorej godziny temu i nie zamierzał cenzurować swoich poglądów. Zresztą, czy ewolucjonizm musiał być tożsamy z nazizmem? Światem współczesnym i umysłami współczesnych ludzi bez wątpienia rządziła potężna paranoja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Wto Lis 25, 2014 2:12 pm

Jestem zainteresowany godnym życiem, wątpię by ta wiadomość odmieniła moją sytuację. – odpowiedział na uwagę dziewczyny, widać średnio ukontentowany z swojego dotychczasowego życia. Ostatnie pytanie Laury po prostu go rozbroiło. Are you fucking kidding me? Zmrużył lekko oczy z wymowną mina. O tak… na pewno. Tutaj nie trzeba było być nawet z tej planety by widzieć w tych paru słowach całą koparkę sarkazmu. Ja pierd@lę... tak  widać jestem jakimś mutantem, ze słów jaśnie pani doktor nauk wszelakich wynika, że po ojcu odziedziczyłem nie tylko kolor oczu, ale dodatkowo wyjebisty pancerny garniturek, strzelający laserami na lewo i prawo, taki jestem nadczłowiek… świetnie… i kto mi teraz za to zapłaci? Co, mam lecieć do „America’s got talent”? Yippee-ki-yay motherfuckers, dawać hajs…  A może, występować w cyrku? Huhu… kariera i możliwości! Bogactwo kurw@! Bogactwo! Patrzcie luje jak się żyje! Będę gwiazdą internetów! Ja nawet sobie dupy znaleźć nie mogę, bo nie wiem, czy nie rozsmaruję jej jak masła orzechowego po kanapce…

Znałem kiedyś takiego nadprzyrodzonego. Nadprzyrodzenie wszystko mu wychodziło, zawsze miał najładniejsze laski, i był nadprzyrodzenie bogaty. Jak masz nadprzyrodzone konto, zasobnego tatusia, albo chociaż masz nadprzyrodzone znajomości, to wtedy faktycznie... możesz czuć się nieco lepszy.
Upił łyk piwa, nawet nie wiedział, że zostało go już tak mało w kuflu.

Ciekawym wtrąceniem mógł pochwalić się chłopak. Mylisz pojęcia… nie wygrywają silniejsi a lepiej przystosowani. Pokaż mi tego nadczłowieka, który dumnie fruwa nad głowami. Mayhem teatralnie rozejrzał się po pubie spoglądając po suficie. Yup. Nie widzę ani jednego, a założę, się, że taki podniebny balet wyglądałby cokolwiek intrygująco. Znów przeniósł spojrzenia na młodziana wyraźnie zaabsorbowany tematem. Hohoho poczekaj, pani doktor mówi, że powinniśmy się spodziewać też wysypu tych wszystkich nadludzi, o to będzie ciekawe. Już widzę ten powrót do normalności. Tato tato, spójrz, ten pan ma skrzydła, o! - a tamten sra z dupy kwasem przeżerającym beton! Już widzę tych mistrzów społecznego przystosowania. Normalność w ch#j… Też zresztą dojeb@łeś… nikt nie rodzi się z dżihadem w genach. Jeśli dla ciebie powrotem do normalności jest wysyp dziwaków, którzy zapewne będą trzymani w klatkach jak rzeczeni pedofile i cała gromada reszty indywiduów, to ja pierd@lę taką normalność… Spojrzał w oczy Julianowi, a potem Laurze i wyraźnie się zmieszał. To znaczy, no… ch#j mnie to obchodzi. Wzruszył ramionami w nadziei, że to urwie jakoś temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Wto Lis 25, 2014 9:15 pm

Gdy Hellion przybił jej 'piątaka' dziewczyna nie ukrywając zdziwienia spojrzała najpierw na swoją dłoń, a potem dopiero na roześmianą twarz chłopaka. Uchyliła usta by coś powiedzieć, zaraz jednak zrezygnowała. Stwierdziła, że w wolnej chwili zagai go o stan Scotta. Tak czy siak nie mogli opuścić baru bez Pixie, która coraz to bardziej rozkręcała imprezę...

Laura zerkała co jakiś czas w stronę szalejącej na parkiecie dziewczyny. Upewniwszy się, że nic jej nie grozi, wróciła wzrokiem do swoich towarzyszy. Wysłuchała co miał do powiedzenia Hellion uważnie przyglądając się jego twarzy. Właściwie w pewnym momencie zupełnie straciła wątek i zaczęła myśleć o czymś innym. Buzia dziewczyny natomiast nie zdradzała odpłynięcia myślami gdzieś daleko. Dopiero przy słowach 'pedofil', a potem 'seryjny morderca', ocknęła się na tyle by zacząć łączyć słowa w zdania. Zmarszczyła brwi wsłuchując się w końcówkę wypowiedzi chłopaka. Zastanawiała się jak wyrośnięcie skrzydeł może być czymś co we współczesnym świecie wydaje się być czymś 'normalnym'. Oczywiście Laura rozpatrywała to wszystko w innych kategoriach, ponieważ mieszkała w Instytucie dla 'utalentowanej' młodzieży. Zresztą, sama była jakimś dziwnym tworem z probówki, stworzonym tylko i wyłącznie dla programu Weapon X, więc co ona mogła wiedzieć o normalności.

Sarkazm Jacka był dosadny, faaakt i całkiem nie na miejscu jak dla osoby, która zarzekała się 'tumiwisizmem' w tym temacie. W duchu się uśmiechnęła, ponieważ najwyraźniej czymś poruszyła tego tajemniczego mężczyznę. Laura mniej więcej potrafiła rozegrać takie dyskusję.. no może nie była w tym tak świetna jak Czarna Wdowa, czy inni agenci specjalni z sekretnych służb, jednak szkolona od maleńkości na żywą broń, będąca przygotowana na różne takie ewentualności, również przesłuchania, była nauczona jakich metod perswazji bądź innych psychologicznych mogą na niej używać przeciwnicy.

- Huh. Po Twojej wypowiedzi śmiem stwierdzić, że temat wcale nie jest Tobie aż tak obojętny jak mówisz... Jack. Czyżby złe doświadczenia? - Nie wiedziała co dokładnie ma na myśli... czy sugeruję, że on jest mutantem, czy może faktycznie 'znał takiego nadprzyrodzonego'. - Teraz ja stawiam. - Odparła z niewinnym uśmieszkiem i odwróciła się do baru gdzie grzecznie poprosiła o barmana o to samo co zamawiał Mayhem tylko razy dwa oraz o ...cole.

Na dodatek nie chciała poruszać kwestii z dumy bycia mutantem, ponieważ sama do końca jeszcze się nie dookreśliła... była sztucznym tworem, małym potworkiem, który został stworzony bo takie było widzimisię jakiegoś profesorka z fochem na Wolverina, bo ten zabił mu ojca podczas ucieczki z laboratorium. Ot co. Przypadek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Czw Lis 27, 2014 8:55 pm

Hellion przysłuchiwał się temu jak rozwijała się rozmowa i oparł swoje ciężkie łapska na blacie stołu, splatając je ze sobą i czekając na realizację zamówienia, które złożyła Laura. Historia Jacka dotycząca szczęśliwego chłopca była wesoła, i Julian zapewne roześmiałby się, gdyby nie była to historia Jacka. Mężczyzna po swojej rodem wyciągniętej ze stand up'u, wypowiedzi, odbił piłeczkę kierując do niego kolejne pytanie.
- Bóg nie pokazuje nam jaką drogą powinniśmy podążać dwukrotnie, więc jeśli to do ciebie nie trafia, nie mam zamiaru go zastępować... Jeśli nie uznajesz silniejszego za lepiej przystosowanego, to błądzisz we własnym przekonaniu... -
Chłopak zastanowił się nad sensem własnych słów, a najbardziej na temat tego, czego nie wypowiedział. Na końcu języka miał bowiem sentencję "przetrwają najsilniejsi", ale wypowiedzenie jej napawało jego język robaczywym smakiem. Chcąc wypowiedzieć te słowa, doświadczył wrażenia, deja vu, zupełnie tak jakby, ktoś powiedział je wcześniej, albo miał je wypowiedzieć później. Często miewał takie wrażenie, zwłaszcza od czasu, gdy Emma Frost uczyła go w pełni panować nad telekinezą, mieszając w jego umyśle przeszłość, z teraźniejszością. Nie był pewien, czy ktokolwiek go w tym momencie słuchał. Spojrzał w bok, wpojonym przez ojca Laury wilczym instynktem obarczył Pixie ciężkim spojrzeniem. Stwierdziwszy, że jedynym co jej groziło było nadzianie na kilka murzyńskich bolców, odwrócił od niej wzrok i skoncentrował go na szklance coli, którą zamówiła dla niego X. Niczym samiec alfa, którym de facto w tej sytuacji był, powrócił myślami do obecnej sytuacji. Laura zagłębiała się z Jackiem w coraz głębszą rozmowę. Hellion współmiernie do stopnia zintegrowania swoich towarzyszy, odczuwał narastającą złość i nienawiść. Jego myśli skupiły się w całości na postaci kruchej, czarnowłosej niewiasty. Zdał sobie sprawę, że po trzech miesiącach tułaczki, wrócił do North Salem, jedynie dlatego, że chciał ją ponownie zobaczyć. Po podróży samolotem, jego zegar biologiczny został nagle cofnięty o sześć godzin, przynajmniej jeśli chodzi o strefy czasowe. Pomimo tego, że odczuwał obecną chwilę, tak jak gdyby była szósta nad ranem, zgodził się by zawieźć dziewczyny do Nowego Jorku, półtorej godziny drogi, samochodem, od North Salem. Chwycił szklankę i zaczął upijać Colę, mając potężne wory pod oczami i wrażenie, że jest już południe, chociaż zapewne było znacznie wcześniej. Roztroił się całkowicie, w końcu w Kalifornii było wcześniej, lecz, gdy wylądował już zmierzchało. Nie zmieniało to jednak faktu, że jedyna osoba, na której zależało mu w życiu w pewnym sensie porzuciła go pomimo wszystkich tych poświęceń. Pomimo jego próśb, by wrócić do Instytutu, kontynuowała rozmowę z mężczyzną... który był... mężczyzną. Sącząc colę, Hellion odciął się od zdradliwych realiów, które go otaczały. Podniósł swoje dupsko i rozsiadł się na hookerze, który znajdował się tuż przy barowej ladzie, a następnie posłał bardzo krótkie, nienawistne spojrzenie w stronę Jacka, oraz Laury.
- Sorry, mama pisze...-
Skłamał bez ogródek, zamierzając na chwilę odciąć się od stosowanego przez Jacka ping-ponga, miał nadzieję, że o ile Laura zada mu niewygodne pytanie, facet się do niego nie odezwie, zwłaszcza jeśli pomyśli, że Julian jest zwykłym maminsynkiem. Jego lewa dłoń sięgnęła do kieszeni spodni, z której wyciągnął swój telefon. Zarzucając kącikami swoich oczu, upewnił się, że nikt nie patrzy w jego wyświetlacz. Następnie w następstwie tego co wcześniej napisał do niego Gambit, a później również tego co usłyszał w telewizji, zaczął pisać smsa, a pisał go do jedynej kobiety na świecie której ufał, tą kobietą była Emma Frost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Czw Lis 27, 2014 10:55 pm

Nie, nie - zapłacę za siebie – skontrował nie dopuszczając nawet myśli, że kobieta miałaby stawiać mu drinki, zwłaszcza tak młoda . Nie zdążył odpowiednio szybko zainterweniować, więc westchnął tylko cicho. Dobrze, to następną stawiam ja. – odparł i dopił swoje piwo. Dziś dobrze wchodziło, bardzo miły wieczór, nie licząc tej wiadomości o mutatnach. Złe doświadczenia? – powtórzył i roześmiał się. Moje życie to złe doświadczenie. Zresztą, sorka, nie jesteśmy tu by wysłuchiwać chyba opowieści o tym, że żyje się trudno. Nie jestem pierwszym i ostatnim, może kiedyś uda się gdzieś zaczepić i chwycić życie mocniej za rogi, póki co jest spoko. – odparł nawiązując raczej do sytuacji materialnej.

Rozejrzał się po sali sprawdzając czy nie ma gdzieś stosownej informacji po położeniu palarni. Nikt raczej nie palił przy stolikach, a szkoda, jemu akurat to nie przeszkadzało, ale rozumiał, że nie wszyscy musieli się zgadzać z jego zdaniem, a też nie należał do tych, którzy będą oscentacyjnie palić fajki mając w poważaniu osoby w jego otoczeniu. W miedzyczasie Julian uraczył go dość kąśliwą uwagą i wchodzenia z dzieciakiem w dysputy tego typu nie miało najmniejszego sensu. Zbył go zatem prostym – Ja tam chodzę swoimi drogami – i tyle. Papierosy… Gdzie tu można palić? Palicie? – zapytał, ale zaraz Julian wyskoczył z sms’em. Spalę i wracam, nie wiem, nie potrafię pić i nie palić – wytłumaczył naprędce i wyszedł na zewnątrz pubu.

Sięgnął po swoje papierosy otwierając paczkę i  odpalił tytoń benzynową zapalniczką. Ciepły płomień ogrzał nieco chłodne dłonie mężczyzny i zaraz z ulgą zaciągnął się pierwszym buchem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pią Lis 28, 2014 8:38 am

Na szczęście Jack nie zdążył zaoponować w porę. Dziewczyna przesunęła banknotem 10 dolarowym po blacie. Aż dziwił brał, że barman nawet się nie zająknął gdy za alkohol chciała zapłacić mu tak młoda dziewczyna. Najwyraźniej knajpa w której się znajdowali była wątpliwej jakości bardziej niż myślała. No nic. Jakoś jej to nie raziło. Bywała w o wiele gorszych.
Nie wiedziała jakie doświadczenia miał Jack, ale żadne ze wcześniejszych zasłyszanych od kolegów nie była dla niej poruszająca, nawet ta Hellionowa o wydziedziczeniu. Jedyną historią, która do niej przemówiła i która sprawiła, że dziewczyna zechciała się zmienić była opowieść Logana, ponieważ obydwoje w jakimś sensie przeżyli to samo. Co prawda Laura od małego była przyuczona do zawodu mordercy i od wczesnego wieku była katowana treningami oraz rozgrywkami psychologicznymi, mającymi zabić w niej ludzkie uczucia. Eksperyment do końca się nie udał, ponieważ zawsze tliły się w niej jakieś emocję, swoją drogą, ukradkiem pielęgnowane przez jej matkę, jednak nie można było powiedzieć, że Laura była w pełni empatyczną i rozumiejącą ludzkie zachowania osobą. X pomagała sobie raczej zero jedynkową ocena sytuacji i choć czuła złe emocje Helliona, zupełnie nie powiązała ich z sobą. Nie znała uczuć chłopaka, tak do końca. Znała go natomiast od tej strony. Zawsze wkurzony, zawsze podirytowany i dosadnie komentujący, na dodatek zmęczony. W sumie sama się zdziwiła gdy postanowił z nimi pojechać. Znaczy mógł się zdrzemnąć w czasie jazdy, ponieważ kierowcą była X, ale czy taka 1,5h drzemka byłaby wystarczająca? Prawdopodobnie nie. Dodatkowo Laura nie była typem osobowości, który niczym dobry duszek stawał obok osoby i głaskając po pleckach mówił, by ktoś czegoś nie robił, bo jest taki zmęczony. Wręcz przeciwnie. Helliona traktowała bardzo poważnie, więc postanowiła nie negować jego chęci przebywania w towarzystwie dziewczyn. Nie spodziewała się również, że będzie wymagał by rzuciła wszystko, bo on po trzy miesięcznej tułaczce wrócił. Przez ten czas narobiła sobie już planów. Mało, bo mało, ale były. Nie została również poinformowana, iż powodem powrotu była ona. Fakt, Hellion stał się bardziej śmielszy w stosunku do Laury, ale ... nie czytała w jego myślach. Nie tak jak Emma Frost. Może za bardzo przywykł do jej metod pracy?

Jack najwyraźniej wyczuł prowokację, dlatego jego nerwowy czy tam sarkastyczny ton został zastąpiony śmiechem. Nie była z tego zadowolona, ale oczywiście nie pokazała tego po sobie. Zastanowiła się nad słowami Helliona, a potem ze spokojem wysłuchała komentarza Jacka. Bardzo się jej nie spodobało gdy zbył ich byle jakim komentarzem. Chwyciła za szklanice wypełnioną złoto barwnym płynem i choć piwko było zakrapiane wódką, nawet się nie skrzywiła wlewając je sobie do gardła. Cóż, ponownie - Laura krew z krwi Logan, alkoholem się nie brzydzi, w szczególności piwem. Zastanawiając się nad kolejnym pytaniem oraz tym czy je w ogóle zadać Jack stwierdził, że idzie na fajka. Odczekała chwilę, a gdy długowłosy zniknął za drzwiami zwróciła się do Helliona.
- On coś ukrywa. - Nie dostrzegła wcześniejszych nienawistnych spojrzeń chłopaka dlatego widząc jego nietęgą minę zmarszczyła brwi. Chłopak akurat wpatrywał się w telefon, a ten wcześniejszy komentarz... może faktycznie napisała do niego mama? Może chce się z nim pogodzić? Laura nie bardzo widziała jak ma zareagować, nie wiedziała czy ma go wesprzeć, czy może... powinna go na chwilę zostawić by to załatwił... Zresztą co ona wiedziała o posiadaniu rodziny. Nie, w tej kwestii była fatalnym rozmówcą.
- To chyba dobrze co? ... że napisała.. - Dodała i uciekła wzrokiem, by ukryć iskierkę zazdrości, że Julian miał kogoś kto o niego walczył. Nie zaczaiła, że jest to ściema. Nie widziała również powodu by chłopak miałby żartować z tego typu spraw, więc...
- Pójdę sprawdzić Jacka... zaraz wracam ok? - Zsunęła się z hookera i zahaczając o ich stolik, by zabrać kurtkę wyszła na zewnątrz.

- Masz też dla mnie? - Zapytała podchodząc cichutko do Jacka. Jak był gdzieś tam zapatrzony to mógłby się przestraszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pią Lis 28, 2014 10:50 am

Julian wyłączył się na chwilę i skupił na pisaniu smsa, kiedy Jack oznajmił, że idzie zapalić, chłopak kiwnął mu głową. Nie mineły dwie, czy trzy sekundy, a skończył pisać wiadomość i wysłał ją do odbiorcy. Zbiegło się to w czasie ze słowami Laury. Słysząc jej głos chłopak przeniósł spojrzenie na jej twarz i uśmiechnął się lekko. Wysłuchał jej do końca, a dziewczyna mogła dostrzec, że posępna mina częściowo zaczęła znikać z twarzy chłopaka.
- Lauro, każdy czasami coś ukrywa. Czasami to źle, czasami to nawet lepiej, ale nie powinnaś się tym tak przejmować. -
Chłopak wzruszył ramionami i obrócił się na barowym krzesełku, tak by siedzieć przodem do niej.
- Nie pisałem do mamy, to była ściema, żeby Jack nic nie podejrzewał... Napisałem do Emmy Frost, jest telepatką, może mogłaby jakoś... namierzyć tych wszystkich naukowców, którzy narobili nam tego całego bigosu w telewizji...
Chłopak konspiracyjnie puścił do niej oczko i wyszczerzył zęby w uśmiechu z cyklu "patrzcie jaki jestem cwany". Kiedy dziewczyna powiedziała, że pójdzie sprawdzić co knuje tajemniczy Jack, Hellion uniósł tylko brwi i westchnął ciężko.
- Wiesz o tym, że twoja dociekliwość i ciekawstwo kiedyś wpakują nas w tarapaty? -
Uśmiechnął się lekko i odprowadził ją do drzwi tęsknym spojrzenie. Później rozejrzał się po sali, i po parkiecie. Przez chwilę pomyślał, że może i on powinien znaleźć jakąś obcą kobietę, za którą mógłby chodzić przez resztę wieczoru, i którą mógłby wypytywać o historie jej życia, oraz milion innych rzeczy. Serce podpowiedziało mu jednak, że to kiepski pomysł. Odwrócił się więc plecami do sali i wrócił do sączenia coli, spojrzenie zaś przenosząc na ekran telewizora. Wiadomości się skończyły, teraz mógł więc obserwować prognozę pogody. Chłopak pomyślał, że powinno się zakazać telewizji, przynosiła same złe wieści, jeśli na ekranie ludzie nie dowiadywali się o istnieniu mutantów, to zaraz okazywało się, że będzie zimno... Nic tylko się pochlastać. Zamiast się chlastać czekał jednak cierpliwie, aż któraś z koleżanek wróci, niezależnie czy będzie to roztańczona Pixie, czy jego ukochany, neogotycki Sherlock.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pią Lis 28, 2014 4:39 pm

Emmm, się znajdzie – odparł przeszukując dopiero co schowaną paczkę. A potem odpalił dziewczynie papierosa. Scena jak ze starego kryminału, zaraz zaczną padać pytania o trupy, motywy i pieniądze. A wszystko przerwie dźwięk strzelającego pistoletu. No może nie do końca, ale podobno według niektórych naukowców istnieje nieskończona liczba równoległych światów, gdzie, w którymś tak zapewne wygląda ta scena. A może w równoległym świecie Jack jest krabem, a Laura rozwielitką… You’ll never know…

Nie za młoda na papierosy? – zagaił tak z dupy, bo i co miał też powiedzieć. Trochę to zakrawało na hipokryzję, najpierw ją poczęstował, a teraz zadaje takie pytania, no ale co zrobić. Nie każdy jest ideałem, a Jack na pewno nim nie był i nie miał też takiego zamiaru. Nie urośniesz – uśmiechnął się perfidnie i zaciągnął mocniej dymem z satysfakcją puszczając kółko dymu gdzieś ponad głowami. Powinni mieć palarnię w środku… no mniejsza.  – wtrącił mimochodem i zerknął na swoją komórkę monitorując upływ czasu. Było jeszcze nie za późno, choć nie było też  wcześnie. W sam raz by kontynuować imprezę. Tak teraz mimochodem zastanowił się -  i kto wie, może było to zasługą świeżego powietrza zmiskowanego ze substancjami smolistymi, kto normalny w takim klubie puszcza telewizję w środku imprezy. Dopiero teraz to do niego dotarło, ale dał myślom odpłynąć spoglądając  w zielone oczy dziewczyny.

Co ten twój chłopak taki spięty? Zawsze tak ma? Coś nie tak?- zapytał od tak z braku lepszego tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pią Lis 28, 2014 11:40 pm

Mina Laurki nieco zrzedła. - Wiem kto to jest Emma Frost. Nie musisz mi tłumaczyć. - Rzuciła mrużąc zielone oczęta. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać czy już do końca życia będzie się jej spowiadał. Cóż emocję wzięły górę, ponieważ nie do końca przepadała za kobietą. Jakoś telepatce nie ufała. Może to była nawet zazdrość? Kto wie. Co gorsza, w głębi duszy czuła, że Hellion ma rację co jeszcze bardziej ją wkurzyło. Pociągnęła parę głębszych łyków wzmocnionego piwka i zsunęła się ze stołka.
- Twoja też. - Odparła siląc się na neutralny ton. Oczywiście cały czas bezsensownie piła do akcji z smsem.

Wyjęła papierosa z paczki, a gdy został odpalony, zaciągnęła się delikatnie. Wydmuchała mały dymek. Dopiero za drugim dym, który uleciał z ust dziewczyny okazał się być ładną chmurką. Niestety nie umiała robić kółek, więc z minimalnym zainteresowaniem przypatrywała się wyczynom Jacka. . - Poważnie? Chcesz się licytować co nam przystoi, a co nie? - Spojrzała mu prosto w oczy, marszcząc brwi. Gdyby się postarała, mogłaby zagaić o cokolwiek co jest statystycznie 'charakterystyczne' dla jego wieku. Dom. Dzieci. Drzewo? Tak to chyba szło....

Darowała sobie ciągniecie tego tematu, nawet przy absurdalnej insynuacji, że papierosy wpływają na wzrost młodego osobnika. Przecież już dawno udowodnili... ahhh. Zresztą. Prawdopodobnie to był jakiś żarcik, którego nie zrozumiała.

I już chciała zaoponować, że Hellion to nie jest jej chłopak.
I już chciała odpowiedzieć jakoś bardziej dosadnie niż powinna, gdy z żywej dyskusji między dwoma mężczyznami zaczęła wywiązywać się bójka. Pech chciał, że jeden pchnął drugiego, który wylądował na plecach Laury. Dziewczyna, będąca zdenerwowana wcześniejszą sytuacją, niestety zbyt późno wyczuła gwałtowny ruch za swoimi plecami, więc upadając na kolana, zaryła dłońmi (tą jedną 'przeciętą', którą miała owiniętą papierowym ręczniczkiem, również). Dziewczyna z prędkością światła podniosła się do przykuca i czekała, aż któryś z panów podejdzie bliżej. Najpierw wbije pazury w stopę 'napastnika', co by go zdezorientować, a potem w zależności od jego reakcji podejmie decyzję co dalej. Nie wzięła pod uwagę jakichkolwiek przeprosin czy innych zachowań sugerujących skruchę. Przynajmniej na dany moment. Potężnie wkurwiona czekała na rozwój sytuacji. Na chwilę zapomniała o Mayhemie. Zapomniała również o tlącym się na ziemi papierosie. Zapomniała o całym świecie. Liczył się cel, który ją 'zaatakował'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Sob Lis 29, 2014 9:39 pm

Hellion zastanawiał się ile potrwa Laurowe dochodzenie do poznania bliżej nieokreślonych tajemnic skrywanych przez Jacka. Czekając cierpliwie na ich powrót zaczął wystukiwać palcami o ladę, rytm grającej w klubie muzyki. Nie za bardzo wiedział co teraz ze sobą począć więc postanowił, że zajmie się czymś konstruktywnym. Najbardziej konstruktywną rzeczą jaka przyszła mu na myśl było napchanie własnego brzucha. Dlatego też poprosił barmana o menu, szybko przeleciał wzrokiem listę przekąsek i zamówił porcję krążków cebulowych. Po chwili mu je podano, ku miłemu zaskoczeniu chłopaka była to dość spora porcja, ułożona w szklanej miseczce, a do wszystkiego w formie dodatku były też dołączone dwa sosiki o bliżej nieokreślonych smakach, Jullian po kolorach ocenił, że zapewne jeden jest ostry, a drugi nie... kiedy zaczął jeść okazał się być sosem barbecue. Zajadając ze smakiem co kilka chwil zerkał w stronę drzwi, jakby nerwowo wyczekując powrotu Laury. Zastanawiał się czy puszczenie jej samemu za tamtym podejrzanym typem było dobrym pomysłem, z drugiej strony bał się, że dziewczyna zezłości się jeśli zaraz wyjdzie za nią z klubu. Przez chwilę poczuł się jakby został wzięty przez pantofel i, że ciągle musi obchodzić się z dziewczyną jak z jajkiem. Myśląc nad wyjściem z tej patowej sytuacji, chwilowo nie podejmował jednak żadnych działań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Nie Lis 30, 2014 2:43 pm

A co nam przystoi, a co nie? – odparł jak stary pierdoła bawiąc się w pseudofilozoficzne dyrdymały. Mnie nie pytaj – pomachał ręką w nic nie znaczącym geście. Możliwe, że miało to wskazywać właśnie na mocno ambiwalentny stosunek co do poruszonej kwestii. Znów wyciągnął dłoń z papierosem w kierunku ust i wtedy wydarzyło się coś czego nie do końca się spodziewał. Dwójce mężczyzn po prostu skończyły się argumenty, a do głosu zaczęły dochodzić… rękoczyny. Popchnięty na dziewczynę głupek, wywrócił ją, aż przetarła dłońmi po podłożu. Słyszał ten charakterystyczny dźwięk nie zwiastujący niczego dobrego.

Ała, kurw@… to musiało boleć. Do teraz pamiętał sytuację z dzieciństwa i prób jazdy na rowerze. Mało to było zadrapań, startych łokci i kolan? Teraz Laura doświadczyła na własnej skórze jak to jest przejechać dłońmi po chropowatym chodniku.

Co do ch#ja!? Zaraz wyrzucił papierosa z ust na ziemię, chwytając faceta za szmaty i odpychając go mocno od dziewczyny. Chcesz w pysk? Wypierdalać! – stanął w jej obronie i miał nadzieję, że facet nie zacznie się rzucać, bo wtedy było nie było, trzeba będzie obić parę mord. Naprawdę, to miasto nie pozwalało na spokojne życie. Gdzie się człowiek nie ruszy, tam zawsze wydarzy się coś nieprzyjemnego. Najlepiej było chyba po prostu siedzieć w domu i czekać na śmierć. To co zdziwiło Jacka, to szybkość, z jaką powstała Laura. To nie było normalne, a już na pewno nie typowe dla dziewczyny i to jeszcze w jej wieku. Nastolatka zwinęła się jak sprężynka, rach ciach i już kucała. Nie było w tym chwili zawahania, nie było czasu na reakcję, to nie był szok, to był odruch, płynny i dokładny, jak wyuczony. Stał przez chwilę jak wryty i prędko przerzucił wzrok na dwójkę prowodyrów. Po sekundzie namysłu pochylił się nieco by pomóc Laurze wstać, i kiedy chwycił ją za nadgarstek poczuł to charakterystyczne uczucie. Była spięta, a ruch jego rąk napotkał ten nieprzyjemny rodzaj oporu. W jednej chwili wyciągnięta z pomocą dłoń użyła siły nie tylko wystarczającej by unieść ją z kucek, ale wręcz zablokować cios. Łołoło… spokojnie – rzucił zaciskując mocniej dłoń dookoła jej ręki. Spojrzał jej w oczy i przytrzymał jeszcze chwilę jej dłoń. Ja to załatwię, spokojnie. - na jego marsowej twarzy przebijał się nikły uśmiech, chcący chyba sprawić, by poczuła się ciut lepiej. No popatrzcie, to ci troskliwy wujek. Zerknął na jej dłonie i zauważył regenerujące się na jego oczach otarcia. Co kurw@?! Początkowo nie lada się zdziwił, otworzył szerzej oczy oraz usta, być może nawet wystraszył i zwolnił nieco uścisk, ale już ułamek sekundy później przytrzymał ją mocniej, odchylając dłonie do dołu, tak by nikt więcej nie widział tego co zobaczył na własne oczy. Niestety dla dziewczyny, zrobił to dużo mocniej, na tyle, by Laura nawet chcąc się wyrwać napotkała na problem. Jak ktoś próbował kiedyś rozdzielić dwojkę bijących się ludzi, wiedział, że wymaga to jednak spięcia czterech liter i jakiegoś konkretnego wysiłku. Spokojnie – rzucił raz jeszcze cicho i pewnie, co miało brzmieć w zamyśle łagodnie, zachowujac się bardziej jak przystało na jakiegoś starszego brata. Nie zrobię ci krzywdy – obiecał. Cały czas trzymał ramiona dziewczyny i to trzymajac je dość daleko od siebie. To czego nie robił, bo nie widział ku temu powodów- to nie zwracał uwagę na jej nogi. Po pierwsze – była dla niego ciut za młoda i zwyczajnie nie wypadało gapić się niżej niż to konieczne, po drugie – nie sądził, by jego interwencja miała przerodzić się w atak na niego samego, dlatego nie spodziewał się z jej strony ewentualnego kopniaka. Odwrócił głowę zerkając na dwójkę i nie chciał dalej kontynuować przedstawienia. Puścił po paru sekundach ręce Laury i odwrócił się do niej plecami wychodząc naprzeciwko awanturującym się o parę kroków, opuszczajac brodę i spoglądając na nich spode łba dzikim i bezwględnym spojrzeniem, godnym osiedlowego bandyty. Wypierdalać, bo zajebię! – warknął raz jeszcze i agresywnie postawił jeszcze krok, do gościa, który wpadł na młodą damę, choć może bezpośrednio nie było jego winą, że wleciał akurat na nią. To nie był moment na sprawiedliwe osądy wyciągnął ręce na boki jak typowy cwaniaczek. Tutaj chodziło o nastawienie – jak facet zechce Jackowi przywalić, to sam otrzyma karną plombę na głowę, a jak będzie się rzucał to dostanie drugą… trzecią i kolejną, dopóki koleś nie odpuści. To samo czekało jego towarzysza. Tu nie było miejsca na żadne filozofie, sztuki walki, czy podchody i przegadywanie. Chociło o samo nastawienie - albo się bijesz albo się nie bijesz, jeżeli się bijesz, to dajesz z siebie wszystko i nie ma odwrotu. Z takim młynkiem gotowym do oklepywania buziek, przy wzroście i masie Jacka nie byłoby to bardzo trudne. To Jack był tutaj w tym momencie agresorem, jego zdecydowanie i wywołany tym element zaskoczenia był po jego stronie. Było nie było, Jack żadnym specjalistą od mordobić nie był, ale trochę czasu spędził walcząc w klatce, więc bójki podobnego rodzaju nie były mu obce, wiedział jak się zachować i gdzie przywalić, by prędko kogoś "wyłączyć". Albo pójdą, albo dostaną – szanse fifty - fifty. To nie do Jacka należało podjęcie decyzji. Był gotowy na ewentualny cios, a potem szybką kanonadę bokserskich prostych i sierpowych bez finezyjnych piruetów, dialogów czy przepychanek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Nie Lis 30, 2014 10:28 pm

Jack zbił ją z pantałyku. Dziewczyna gotowa do walki, spięta jak jasna cholera, gotująca się w środku, że aż dziwi brał widząc brak pary buchającej z jej uszu, a on bez pytania o zdanie podchodzi i pomaga jej wstać. Laura nie była przyzwyczajona do tego typu zachowań. Fakt przebywała w towarzystwie osób, które bardzo dobrze znały umiejętności i moce dziewczyny. Dodatkowo jak się już na kogoś zasadziła, to wszyscy raczej się odsuwali niż angażowali w walkę. Cel był jej. Co prawda na treningach Laura nauczyła się względnej kooperacji, ale gniew to gniew... rządzi się własnymi prawami, a w szczególności w jej przypadku.

Ból odczuwała fakt, ale taki był niczym w porównaniu z tymi, które musiała udźwignąć by przeżyć. Jedynie co ją irytowało w tym momencie to to, że w skórę powchodziły kamyczki, utrudniające gojenie się ran. Laura zacisnęła zęby czując jak Jack pomaga jej wstać. Co gorsza, zasłonił jej cel, więc chciała się wyrwać by móc bez ostrzeżenia zaatakować 'napastnika'. Jakież było jej zdziwienie, gdy Jack bez problemu zablokował jej cios. Zmarszczyła brwi wpatrując się w twarz długowłosego będąc w niemałym szoku, ponieważ jak na zwykłego grajka całkiem świetnie poradził sobie z wyszkolonym ruchem X. Zwierzęca furia tląca się w spojrzeniu dziewczyny została zastąpiona zwykłym wściekłym spojrzeniem oraz mieszanką zaskoczenia. To było również powodem nieuwagi dziewczyny, dlatego też zupełnie zapomniała o skrywaniu dłoni. Na dodatek to zapewnianie o opanowaniu sytuacji oraz uśmiech...wybił ją chwilowo z walecznego nastroju.  No nic. Mężczyzna poznał część jej małego sekretu. Zadrapania zrosły się, tak jak i te większe rany, w których były nieszczęsne kamyki. Niestety nie miała okazji by teraz się tym zająć. Podniosła wzrok i wpatrywała się w jego otwarte usta, a potem zaskoczenie w spojrzeniu, które po sekundzie zniknęło. Zmarszczyła brwi, ponieważ spodziewała się raczej okrzyku przerażenia, czy nawet wzdrygnięcia na sam widok takich cudów, ale o dziwo.... nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie. Jack wykazał się nie lada ostrożnością, ponieważ specjalnie schował dłonie dziewczyny do tyłu, tak jakby martwił się o to by nikt postronny tego nie zobaczył. Czyżby ten problem wcale nie był mu taki obcy?

Laura była jak znerwicowane dziecko. Jak wpada takie w szał to szybko trzeba znaleźć element, który okaże się godnym zainteresowania. Tak samo podziałało zadziwiające zachowanie długowłosego mężczyzny. Dało jej to też wiele do myślenia, niestety na to też nie było wiele czasu. Laura zrobiła krok w tył, akurat w momencie kiedy grajek się odwrócił, więc wcale nie musiała wyrywać się z jego uścisku. I choć jego zapewnienia w miarę uspokoiły jej zszargane nerwy, tylko dlatego, że faktycznie wyczuła w nich szczerość i prawdę, to obecność dwóch wątpliwej jakości gagatków wprawiała umysł Laury w niejaki dysonans. Sam fakt poznania przez Jacka jej tajemnicy również nie był czymś nad czym chciała podskoczyć z radości.

Teraźniejsza sytuacja kierowała myśli dziewczyny w innym kierunku. Nie zamierzała stać bezczynnie, dlatego ustała obok Jacka gotowa do walki. Spojrzała na delikwentów posępnym spojrzeniem i zmrużyła oczy posyłając im gromy z jasnego nieba. Cała sytuacja najwyraźniej faktycznie była przypadkowa, ponieważ mężczyzna, który wpadł na Laurę przybrał przepraszającą minę.. niestety ten drugi nie zamierzał się kajać. Zwątpił jednak gdy Jack zrobił krok w ich kierunku, a widząc buńczuczne spojrzenie dziewczyny postanowił odpuścić. Znaczy... póki co. Zamierzał dorwać Jacka trochę później.. najlepiej jak będzie sam, bez świadków. Burknął coś pod nosem i odepchnął jeszcze raz tego, który wylądował wcześniej na Laurze, a potem wszedł do środka, a zaraz za nim pomknął jego kolega.

X odprowadziła ich spojrzeniem, a potem rzuciła do Jacka. - Chyba powinniśmy wejść do środka. - Odparła siląc się na neutralny ton. Plan był prosty. Jak wrócą, podejdzie do Helliona i oświadczy mu, że muszą spadać. Potem zgarną Pixie i wsiądą do samochodu, a potem odjadą. Tak podpowiadał jej rozsądek. - Dzięki, ale nie za to, że mnie obroniłeś... bo dałabym radę. - Skrzywiła się pod nosem i wsunęła dłonie do skórzanej kurtki, tak jakby teraz miało to coś dać... I tak przecież poznał jej sekret..., ale chyba w ten właśnie sposób chciała dać mu do zrozumienia, za co dokładnie podziękowała. Oczywiście gdyby Laura faktycznie wpadła w szał, za nic by miała konwenanse i skrywanie tajemnic, po prostu wystawiłaby pazury przy wszystkich i odpowiednio by potraktowała napastników. Gdyby nie zostawili jej wyboru.

Cały czas jednak miała totalnie mieszane uczucia. Z jednej strony miała ochotę podrążyć temat Jacka, a z drugiej, nie wiedziała co dokładnie myśli i czy reszta ekipy, przez to całe zamieszanie nie jest właśnie zagrożona. Prawdopodobnie podeszłaby do tego zupełnie inaczej gdyby poznała również tajemnice Jacka, gdyby wiedziała, że on jest również mutantem... albo gdyby była tego pewna, ponieważ coś jej mówiło, że długowłosy mężczyzna też ma sekret.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pon Gru 01, 2014 12:49 pm

Julian kontynuował odgrywanie roli barowego samotnika-obżarciucha, do czasu, aż zaskoczyła go wiadomość zwrotna wysłana przez Emmę Frost. Chłopak spodziewał się zwyczajnego kontaktu sms'owego. Tym czasem, przed jego oczami z nikąd pojawiły się lewitujące litery. Wydarzenie było tak niespodziewane, że Hellion lekko się wystraszył i omal nie spadł z krzesła. Udało mu się jednak opanować, kiedy złączył cały przekaz w logiczną całość, która zdawała się nie tylko ukazać mu wizualnie, ale wręcz rozbrzmiewać w jego uszach, czy też wyobraźni. Chłopak powoli podniósł prawą rękę i pomachał nią przed swoją twarzą. Prawdopodobnie w wyniku skoncentrowania wzroku na widoku własnej dłoni, obraz wiadomości natychmiast zniknął. Nie mniej, jego zachowanie wyglądało nieco dziwnie, dla barmana, pozostałych zasiadających przy barze gości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pon Gru 01, 2014 3:00 pm

Ja pierd@lę... To oni jeszcze będą pić? Kurw@ za mało pubów w mieście?… No nie był zadowolony z tego, że dwójka facetów postanowiła kontynuować imprezowanie w tym samym miejscu co on. W powietrzu wisiała większa draka, ale akurat Jack bardzo się tym nie przejmował. Na propozycję  Laury by wejść do środka skinął porozumiewawczo głową.

Emm… domyślam się. – odpowiedział krótko spoglądając na dziewczynę, tak jakby miał stuprocentową pewność, że mówi rację. Widać było, że Jack nieco się do niej zdystansował. Cała ta sytuacja zaskoczyła go nie lada. Julian wie?  - zapytał spoglądając prosto w jej oczy, jakby oprócz posiadanych mutacji nagle dostał prezent od losu w postaci wykrywania kłamstw. Mogła co prawda skłamać, a on nie poznałby się na prawdzie dopóki nie zaczęłaby się jąkać, ale mimo wszystko chyba liczył na jakąś małą spowiedź, albo chociaż szczerość. Dlaczego tak się zachowywał – trudno powiedzieć, może z troski. Zanim jednak zniknęli wewnątrz budynku zadał kolejne pytanie wynikające raczej z czystej ciekawości. Od dawna wiesz? Przepraszam, to nie moja sprawa – zaczął się tłumaczyć, ale widać jedna kwestia nie dawała mu spokoju. Nikomu nie powiem, masz moje słowo, po prostu… nigdy nie widziałem czegoś takiego, to było szybkie… bardzo szybkie no i nie zmieniłaś się… Eeee… to znaczy... Przystanął chcąc dać im jeszcze ostatnie parę chwil na w miarę normalną konwersację. O ile normalną konwersacją można było nazwać dysputę o mutacjach. Po prostu jestem zaskoczony. Znasz kogoś, kto potrafi coś takiego? To znaczy... wiesz, co mam na myśli. Starał się nie nazywać rzeczy wprost, widać używanie precyzyjnych terminów sprawiało mu problemy, zupełnie jakby pytał o tematy seksu albo inne uchodzące za tabu. Po prostu jestem ciekaw, to niesamowity zbieg okoliczności, nie widziałem nikogo tego typu… Potem się zamknął, westchnął cicho i znów spojrzał na dłonie dziewczyny, jakby to z nich chciał wyczytać odpowiedzi. To nie tak, że jestem wścibski, czy szukam sensacji, żeby była jasność – nie jesteś dla mnie wybrykiem natury czy dziwadłem. To rzadkie… nowe, przynajmniej dla mnie, nigdy nie spotałem... U… umiesz coś jeszcze? Spoglądał na nią a oczy lśniły mu zupełnie jakby przeprowadzał wywiad z kimś ważnym, jego głos stracił nieco tonu pewności, był lekko drżący, widać, że mocno go to frapowało.

Później zaś otworzył drzwi do knajpy i zniknęli w środku. Spojrzał na Juliana z daleka uśmiechając się, zupełnie jakby odgrywał jakąś rolę i robił to naprawdę nieźle. Laura mogła zobaczyć, że w jednej sekundzie zachowywał się tak, jakby nic się nie wydarzyło, choć potem dość nerwowo oglądał otoczenie chcąc wypatrzyć dwójkę, która zalazła mu i Laurze za skórę. W przypadku dziewczyny – dość dosłownie, choć teraz nie było po tym śladu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pon Gru 01, 2014 9:23 pm

W głębi duszy ucieszyła się, że między nią, a Jackiem nawiązała się pewna nić porozumienia. Mało mówili do siebie, a i tak Laura czuła, że mężczyzna bardzo dobrze wie co taki mruk, jak ona ma na myśli. Gdy zapytał czy Julian wie o jej mocy, Laura zmarszczyła brwi i zaczęła się zastanawiać skąd to pytanie. Dopiero po chwili na bladej twarzy dziewczyny ujawniło się zrozumienie. Kiwnęła łebkiem i odparła szczerze.  - Wie, ale Julian nie jest moim chłopakiem. - Odparła szczerze. Laura była skrajnie zamyślona, stąd te nie składne wypowiedzi. Na dodatek nie widziała powodu by mu ściemniać. Obronił ją, potem zrobił coś co sprawiło, że jej mały sekret nie wyszedł na jaw. I już chciała przywołać powód dla którego obydwoje się zachowywali jak para, gdy nagle zdała sobie sprawę, że wyjaśnienia Juliana nie miały ani wtedy, ani teraz sensu. Znowu zrobiła tą poważną minkę i uciekła wzrokiem od Jacka. - Właściwie to nie wiem, po co. Wtedy jego argumenty brzmiały nawet sensownie... ale teraz sama muszę się zastanowić o co dokładnie chodziło. - Zafrapowała się biedaczka.

Na szczęście Jack nie dał jej czasu by zgłębiać ten dziwnie niebezpieczny temat. O wiele bardziej wolała rozmawiać o mutacjach niż o swoich emocjach. Na dodatek Jack pierwszy raz, no dobra, może jednak drugi, wydawał się być poważnie przejęty sytuacją.
Wysłuchała jego pytania oraz zapewnień, że to co mu powie zostanie między nimi. Co lepsze, kolejny raz wyczuła, że Jack mówi szczerze. - Wiem praktycznie od zawsze. Od kiedy pamiętam. - Cóż Laura od małego była trenowana. W wieku ok 10 lat wszczepili jej adamantium, a już wtedy był ostro trenowana. -  Nie zmieniłam się? Co dokładnie masz na myśli? - Zapytała. Oczywiście mogła się domyślić, ale skoro ona miała się ujawnić, to czemu Jack nie miałby jej uraczyć jakąś historią wziętą prosto z jego życia. - W sensie czy znam innych mutantów? - Nazwała rzeczy po imieniu. Laura należała do tych szczerych do bólu osób. Zresztą nie uważała, że słowo 'mutant' było czymś złym. Gatunek jak gatunek. Ludźmi nie byli. Ona chociażby była klonem.  - Czy znam kogoś kto ma takie same moce? - Uszczegółowiła, ponieważ jakby nie wiedziała o co dokładnie mu chodzi. Znała Logana. Pytał o niego?  - Tego typu? Czyli znasz innych? - Zasypywała go pytaniami. Ba! Nawet delikatny uśmiech pojawił się na jej twarzy, bo z każdym pytaniem Laura była prawie pewna, że miała rację! No, ale póki co entuzjazm zostawiła w tyle, wszak nic nie był potwierdzone na 100%. Widziała tą zmianę u Jacka, mężczyzna zupełnie inaczej na nią patrzył. Co do dystansu który również wyczuła nie miała nic przeciwko. Sama Laura nie była zbyt otwarta. Takie przeciwieństwo Pixie. Różowowłosa garnęła się do ludzi. Uwielbiała z nimi rozmawiać i się wygłupiać. X zawsze trzymała się w cieniu. Niektórzy mogli to odebrać jako wywyższanie się jednak to dziewczyna cały czas uważała się za niższą formę życia i to nie dlatego, że była mutantem...
Zastanowiła się chwilę nad kolejnym pytaniem Mayhema uważnie przyglądając się jego twarzy, aż w końcu stwierdziła, że nie ma problemu z tym by demonstrować swoje moce. Naoglądała się już tyle nienawiści, braku empatii z mieszanką okrucieństwa, że jakieś tam obrzydzenie czy zniechęcenie w oczach zwykłego człowieka spłynęłoby po niej jak po kaczce. Dlatego rozejrzawszy się dookoła, utwierdzona w tym, że faktycznie znajdują się sami, wystawiła pazury na dosłownie 3 sekundy, a potem je schowała. Sama nie wiedziała czemu to zrobiła. Może była ciekawa... a może.. oczekiwała czegoś w zamian? - Teraz Twoja kolej. - Zablefowała koncertowo, niczym mistrz pokera prosto z Las Vegas.

Laura weszła przodem i udała się w kierunku Juliana, który jak gdyby nigdy nic chrupał sobie krążki cebulowe, będąc zupełnie nieświadomy tego co zadziało się na zewnątrz. Gdy pomachał ręką, dziewczyna myśląc, że to do niej... spojrzała pytająco najpierw na Mayhema, a potem... po prostu mu odmachała. Podeszła do baru i chwyciła za piwo, z którego upiła parę głębszych łyków.. tak jakby nagle stała się bardzo spragniona. I tym sposobem wytrąbiła całe, prawie jednym duszkiem. Co gorsza jej spojrzenie sugerowało, że miała by ochotę na następne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pon Gru 01, 2014 9:58 pm

- Mi też miło cię znowu widzieć... -
Hellion powitał Laurę z nieco skwaszonym uśmiechem wymalowanym na ustach. Wcześniej oczywiście jej nie zauważył, pomimo faktu, że dziewczyna sądziła, iż do niej pomachał. Z jego strony wyglądało to w ten sposób, że przyszła, wyżłopała browara, i ani cześć, ani pocałuj mnie w dupę. Pomimo zgryźliwej uwagi, nie potrafił się na nią długo gniewać, więc przyjazny uśmiech szybko ponownie zagościł na jego twarzy. Chłopak delikatnym ruchem dłoni przysunął Laurze miseczkę z niedobitkami krążków cebulowych, których jeszcze nie zdążył sam pożreć. I kiwnął jej głową w taki sposób, jakby sugerował, by zagryzła sobie piwo. Następnie przeniósł wzrok nad jej ramię, by wypatrzyć, czy Jack również za nią wraca, czy może poszedł gdzieś w swoją stronę. Kiedy okazało się, że X nie pozbyła się nowo poznanego mężczyzny Julian przestał patrzeć się w tamtą stronę i wskazał palcem na ekran telewizora.
- Kiedy was nie było, dowiedziałem się, że w przyszłym tygodniu ma spaść pierwszy śnieg... A co u ciebie Sherlocku? Masz jakieś równie zaje*** newsy? -
Przyglądając się z autentycznie szczerą ciekawością dopił swoją colę do końca, całe szczęście, że ją miał. Gdyby nie to, pikantny sos do przekąsek napewno znacznie bardziej dałby mu się we znaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Pon Gru 01, 2014 10:05 pm

Nie jest? – powtórzył nieco zdziwiony, ale wolał chyba nie drążyć tego tematu. Nie interesowało go to co ich łączy, przynajmniej nie tak, jak to kim była Laura. Ok, rozumiem, nic nie szkodzi. – szybko dopowiedział, by nie wyglądało to niezręcznie.

Potem słuchał jej i powoli zaczął czuć jak na palcach jego dłoni zbierają się zimne krople potu. Co mam na myśli… co mam na myśli… mam na myśli zmiany ciała… Nie chciał jej powiedzieć, bał się. Na potwierdzenie o mutantach kiwnął tylko głową rozglądając się nerwowo na boki. Laura strzelała pytaniami jak z karabinu, ale zamiast odwzajemnionego uśmiechu, nad twarzą Jacka zbierały się raczej ciemne chmury. Jego skóra zaczęła tracić kolor, zapewne ze zdenerwowania i stresu. Widać, że fascynacja powoli ustępuje miejsca obawom i niepewności.

O kurw@... Czyli też się zmieniasz… - szepnął, choć zabrzmiało to całkiem głośno. Zaraz się na tym złapał i zamknął usta wytrzeszczając mocniej oczy, teraz dopiero . Umiesz to kontrolować? W sensie, zmieniasz to co ci wygodne? Palce? Skórę? Jack zadawał bardzo proste pytania, ale nigdy nie widział innego mutanta na oczy i chyba oczekiwał, że wszyscy będą posiadali zdolności podobne do niego… jak i płynące z tego problemy.

Jack w jednej chwili pobladł i odpalił z nerwów kolejnego papierosa zaciągając się lekko trzęsącą ręką. Ja… ja… nie mogę. To coś innego, tego nie da się ukryć. Pokazał dłonią pułap, mniej więcej tak jak ko jak tylko sięgał ręką i zaczął tłumaczyć. Coś takiego, coś jak pancerz… albo skorupa. Też potrafię lepiej radzić sobie z ranami… ale nie w takim stopniu, nie tak prędko. W kąciku oka mężczyzny kręciła się zbłąkana łza, gdyby nie fakt, że ciągnął dym z papierosa jak lokomotywa, zapewne latająca broda zwiastowałaby nic innego jak zbliżający się płacz, całe szczęście dawał radę. Chciał się trzymać i nie histeryzować, ale to było dla niego zbyt ciężkie. Przyznanie się było dla niego osobistą męką i widać to było po całej jego postaci. Tu nie było miejsca na dumę, zachwyt z możliwości, czy poczucie unikatowości. W jego przypadku przypominało to bardziej klątwę, zachowywał się jakby mówił o chorobie. Jestem niebezpieczny… mogę ranić, nie wiem co to, nie prosiłem i nie modliłem się o bycie kimś takim. To tylko same problemy. – wydukał spoglądając gdzieś przed siebie. Nie potrafię mieć tylko palców, czy dłoni… to w jednej chwili zmienia mnie całego, ubrania, wszystko… kumasz? Angaż w horrorze bez charakteryzacji- wyjaśnił siląc się na ten swój kpiarski uśmieszek zwracając uwagę, że nieomal przypala już filtr. Cisnął zdenerwowany niedopałkiem i przeciągnął dłonią po swojej twarzy biorąc kilka głębszych wdechów. To w niczym nie pomaga. – rzucił rozkładając nieco ręce. W niczym. Na jego twarzy nie malowała się obojętność, a zwyczajny smutek. Może, choćmy się lepiej napić? Nie chciałem zawracać ci głowy, po prostu… nie spodziewałem się, że spotkam kogoś takiego… no wiesz. – dopowiedział i zerknął w oczy Laurze. A potem zaczął się uspokajać, dość szybko i dość skutecznie. Godne pozazdroszczenia, wyuczone techniki.

W pubie też chwycił za kufel i wcale nie ustępował tempem od tego jakie prezentowała dziewczyna. Nie odezwał się nawet słowem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Wto Gru 02, 2014 8:26 pm

Dziewczyna nawet nie zdążyła się ucieszyć gdy Jack tak zgrabnie wybrnął z sytuacji i nie zagaił o relację łączącą ją z Julianem, ponieważ ich rozmowa zaczęła zmierzać na zupełnie inny tor.
- Zmieniam? W jakim sensie? - Wyciągnęła dłonie przed siebie i obejrzała je z jednej i z drugiej strony. Może czegoś nie zarejestrowała? Jack jednak wcale jej nie słuchał. Wydawał się być bardzo przejęty sytuacją. Mówił co mu ślina na język przyniesie, a przynajmniej tak to z jej strony wyglądało, ponieważ nie miała pojęcia o co dokładnie mu chodzi. Oczywiście później wszystko miało się wyjaśnić jednak w tym momencie... marszczyła brwi i starała się zrozumieć co dokładnie Jack ma jej do przekazania. Niby padały proste pytania, a jednak nie miała pojęcia do czego miały prowadzić.

Widząc jego zdenerwowanie zapragnęła go jakoś uspokoić, ale cała akcja nie zakończyła się sukcesem, ponieważ Laura nie miała pojęcia jak to zrobić. Cóż nie często rozmawiała z obcymi. Wewnętrznie odetchnęła gdy wyciągnął kolejnego papierosa. Mimo to nie chciała by przerywał tej opowieści choć ta wzbudzała w nim wiele emocji. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła... ale tym razem to nie ona miała tam zajrzeć. Gdy zaczął jej przybliżać na czym mniej więcej polegają jego moce Laura słuchała go w spokoju. Nie chciała długowłosemu wcinała się w słowo, by czasem się nie zniechęcił, więc stała i wpatrywała się w niego.. im więcej mówił, tym bardziej była przejęta jego niedolą. Dlaczego? Cóż słowa, które padały z ust Jacka były po części takimi samymi myślami, których ona nigdy nie odważyła się wykrzyczeć na głos. Nie raz siedząc gdzieś tam samotnie, po kolejnym kiepskim dniu, podczas którego kolejny raz uświadomiła sobie jak bardzo nie pasuje do zgranej i wesołej ekipy xmenów, a tym samym sprawiając zawód Loganowi (a przynajmniej tak to widziała), powtarzała sobie, że nie prosiła się ani na ten świat, ani o bycie tym kim jest. Dlatego nieraz z zazdrością spoglądała na rozweselone towarzystwo, gdy ona zamęczała się wspomnieniami z przeszłości. Odpłynęła na dosłownie parę sekund i żeby chociaż trochę zaprzeczyć odparła. - Nie wiem jak pancerz może ranić. Coś z niego wychodzi? - Próbowała go zrozumieć. - Skoro nad tym nie panujesz to kiedy się pojawia? Gdy ktoś atakuje? ... Jeżeli tak to raczej powinieneś się cieszyć... - Rozmyślała na głos.
- Możesz pokazać? - Dodała po krótkim zastanowieniu. - Wiesz, że nic mi nie grozi. Nawet odcięcie łapska nie jest mi straszne. - Odparła stojąc cały czas w miejscu, chociaż padła propozycja wejścia do środka. Może Laura chciała mu jakoś pomóc? Znaczy, nie żeby była mistrzem w konstruktywnej pomocy, ponieważ w starciu z nią rzadko wychodziło się cało... no ale, może coś tam... da się wymyślić. Zresztą to pytanie powinno dać Jackowi do zrozumienia, że 'zawracanie głowy' w tym momencie nie wchodzi w grę, ponieważ dziewczyna bez żadnej zachęty zadawała pytania.


Będąc już w środku, żłopiąc piwko Laura nie odrywała wzroku od Juliana. Może chciała mu coś przekazać? A może popijając dawała sobie czas na wypatrywanie się w chłopaka i odgadnięcie jego emocji? W końcu... troszkę ich nie było. Po krótkiej ekspertyzie i tonie jaki użył by ją na powrót przywitać Laura odetchnęła z ulgą. Okay. Był trochę zły, ale widziała go wkur*wionego nieraz, więc co teraz reprezentował to była istna oaza spokoju. Słysząc ten tekst posłała mu przepraszający uśmiech. - Trochę nam zeszło, ale się rozgadaliśmy. - Odparła ze spokojem. Musiała wszystko sobie przeanalizować, dlatego usiadła na hookerze i zamachała za barmanem.

Podziękowała za krążki cebulowe, a gdy Julian wspomniał o śniegu, ponownie posłała mu delikatny uśmiech. Odwróciła się tak by siedzieć przodem do parkietu i wypatrywała Pixie. - Sherlocku? - Spojrzała na niego zaskoczona. Co gorsza, opierając się o blat i wystawiając łapki Hellion mógł spostrzec ślady po zaschniętych śladach krwi na jej piąstce oraz to, że nie ma ze sobą już tego prowizorycznego bandaża. - Pijemy? - Zapytała chłopaków, ale chyba bardziej skierowała to pytanie do Jacka, bo na nim zatrzymała swoje zielone oczęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Sro Gru 03, 2014 5:10 pm

Kiedy Laura podziękowała za przekąskę, chłopak przyjrzał się jej dokładniej. Podejrzewał, że upijała się znacznie wolniej niż zwykli ludzie, ale mimo wszystko nie należało jeść na pusty żołądek. Rzyganie samym kwasem nie należało później do najprzyjemniejszych czynności. Dlatego też, wciął do ręki jeden krążek, namoczył go w ostrym sobie, a następnie podniósł rękę do góry, tak, żeby podsunąć porcję pokarmu pod same Laurowe usta. Po cichu liczył na to, że dziewczyna nie pożre przekąski razem z jego dłonią.
- Zjedz bo jak jesteś głodna, to strasznie gwiazdorzysz. -
Uśmiechnął się do niej nieznacznie i czekając na to, czy zje mu z ręki, czy podejmie inną decyzję, odpowiedział na jej pytanie, które dotyczyło nadanego jej przez niego przezwiska.
- Jesteś dociekliwa tak samo jak on.... Na gwiazdkę kupię ci tą jego śmieszną czapkę i fajkę do tytoniu. -
Niestety nie zauważył śladów na jej piąstce i nadgarstku, a może i stety, bo gdyby je zauważył na pewno by się zmartwił. Raz, że znowu musiała stać się jej jakaś krzywda, i dwa, że mogło to zdemaskować jej pilnie strzeżone zdolności. Los jednak chciał, że chłopiec był stu procentowym heteroseksualistą, i w podczas rozmowy skupiał swój wzrok na twarzy, oraz piersiach każdej swojej rozmówczyni, oczywiście o ile ta posiadała jakiekolwiek piersi, a Laura bez wątpienia zaliczała się do takich kobiet.
- Dlaczego Jack nagle zrobił się taki cichy? Napie***lił się tak szybko, czy rozmowa z tobą wpędziła go w depresję? -
Dodał, po części żartobliwie, kiedy tylko zdał sobie sprawę, że ich towarzysz stał się podejrzanie cichy, i wychylił się na stołku do tyłu, by móc lepiej mu się przyjrzeć. Hellion zdziwiłby się, gdyby alkohol tak szybko podziałał na tego faceta. Wyglądał dość pokaźnie, natomiast z głową do alkoholu bywało różnie. Czasami zapijaczony krasnal potrafił przepić przy jednym stole kilku solidnych miśków. Z drugiej strony, nie zdziwiłby się, gdyby Laura zaraziła faceta swoją wizją świata, i ten właśnie rozważał to, czy podciąć sobie żyły, czy może raczej odkręcić gaz w mieszkaniu. Hellion nie chciał jednak, być za bardzo wścibski i nachalny, więc przestał gapić się na faceta i wrócił spojrzeniem na Laurową twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Czw Gru 04, 2014 3:39 pm

Widać Laura potrafiła słuchać, jednak jej pierwsze pytanie nieco wyrwało go z rytmu. To nie tylko pancerz to broń, mogę rzucać samochodami jak piłkami, fruwam, strzelam… jak w komiksach, rozumiesz? – wymieniał jak najęty. Kiedy pierwszy raz się zmieniłem, zniszczyłem część otoczenia, całe szczęście nikomu nic się nie stało, od tamtego czasu siedzę tak cicho jak to możliwe, przynajmniej nie rozpierd@lam tego i owego. To nie jest zabawka i nie traktuję tego jako magicznej sztuczki, którą mógłbym się chwalić. To nie to samo co metalowe ostrza… To naprawdę niczego nie ułatwia. – starał się uzmysłowić dziewczynie, że posiadane przez niego umiejętności naprawdę są dla niego większym brzemieniem niż okazją do bycia kimś więcej.

Teraz panuję… mniej więcej, nie używam tego, bo to nie ma żadnych zastosowań – tłumaczył cierpliwie starając się panować nad swoimi emocjami, by nie wyjść na jakiegoś popapranego histeryka... Ty chociaż upieczesz coś na tych szprychach przy ognisku, albo zaostrzysz ołówek, ja mógłbym się pokazać co najwyżej na fantastycznym konwencie – porównał, jego zdaniem zresztą trafnie. Nie mogę się zmienić i nie zrobię tego. Rozrywam ubrania, a wiadomo, że to też koszta, wiesz ile razy musiałem wracać do domu nieomal w stroju Adama? Nic z tych rzeczy – stanowczo zaprotestował, kręcąc niechętnie głową i wzbraniając się przed samym rozważeniem pomysłu rękami i nogami. Mówiąc krótko nie włożył swoich „ulubionych” kolarskich pantalonów, które wytrzymały już 3 przemiany – istny rekord jego odzieży. Rozciągliwy materiał miał jednak swoje granice i nawet teraz kolejna przemiana mogłaby w końcu rozerwać je strzępy. Strach nawet latać, nawet po ciemku. Kto wie, czy nie zostaniesz nagrany, a teraz wszyscy mają aparaty w telefonach, taki dziwak jak ja nie ukryje się już pośród ludzi. – zasępił się na moment.

Chwilę mielił informację o tej rzekomej regeneracji Laury. Wkręcasz mnie? Ja serio się na tym nie znam, to w ogóle możliwe? – dopytał nie chcąc wychodzić na jeszcze większego głupka. Sprawy mutacji były dla niego nie mniejszą nowinką jak kiedyś niewyobrażalnym było dla ludzi wynalezienie radia, telewizji czy internetu. Co prawda, jeśli sam latał strzelał energią coś takiego jak odrastające kończyny nie wydawało się już skrajnie idiotyczne. Ten świat miał przyszykowane dla Jacka jeszcze wiele zagadek, z którymi kiedyś będzie musiał się jakoś uporać.

Sorry, ja tak ciągle tylko o sobie… i tak zawracam ci dupę. Może wrócimy i zapomnimy o tej całej sprawie? – zaproponował chyba nie chcąc drążyć tego poruszającego jego serce tematu. Hmm? – jego wyraz twarzy wręcz nalegał by zostawić tą sprawę w spokoju. Zapewne różnił się mocno od tych mutantów, dla których bycie „nadczłowiekiem” sprawiało frajdę i było powodem do dumy.

Siadając na barowym stołku spojrzał w kufel piwa zastanawiając się czy to nad losem swoim, cudzym, czy też sensem życia i dopiero pytanie Laury skłoniło go do opuszczenia tej krainy wiecznej rozkminy, stawiając go przed arcytrudnym życiowym wyborem. Pijemy?... No kurw@...

Kiwnął więc głową… i pił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Sob Gru 06, 2014 2:54 pm

Widząc emocje targające Mayhema sama stawała się coraz bardziej spokojna, tak jakby od niej zależały dalsze losy samopoczucia długowłosego. Nawijał tak szybko i tak, póki co niezrozumiale, że nadal nie do końca wiedziała na czym polega jego moc. Ponownie postanowiła mu nie przerywać, by facet się nie zniechęcił do wygadania, bo z tego co zdążyła zauważyć, najwyraźniej tego potrzebował. Oczywiście zaoponowała, marszcząc brwi, gdy dał jej dosadnie do zrozumienia, że bagatelizuję problem posiadania mocy i traktuje to jak zabawkę. Co prawda nigdy nie borykała się z problemem akceptacji posiadania takich mocji, bo swoje teoretycznie miała od zawsze, ale szybko wyciągnęła takie wnioski widząc, jak inni to przeżywają. Laura natomiast nie miała tego problemu, ponieważ w będąc małą dziewczynką poddali ją promieniowaniu, tylko po to by przyspieszyć etap ujawnienia się mocy. Rzecz stała się w laboratorium w którym była przetrzymywana, torturowana i.... tworzona. Ta na pierwszy rzut oka krucha dziewczyna była istnie niebezpieczną bronią. Bronią X.

- Nie ma żadnych zastosowań? Na serio tak uważasz? - Zdziwiła się. - Skoro tak uważasz... ale myślę, że nadszedł czas by to zaakceptować. Tym bardziej, że tak jak powiedziałeś... panujesz nad tym... prawda? - Chciałaby jeszcze raz jej to potwierdził. Zbyt dużo emocji targało Jackiem. Nie mogła mu wierzyć. - Bo jeżeli tylko mniej więcej, to chce Tobie powiedzieć, że są osoby, które mogłyby pomóc. -
Wyjaśnienia mężczyzny były na tyle logiczne, by przekonać Laurę do zażegnania pomysłu z przemienianiem. Co prawda widok nagiego mężczyzny nie był dla niej czymś wzruszającym, ale Jack faktycznie mógł się czuć mało komfortowo. Kiwnęła tylko łebkiem i postanowiła go nie naciskać. Zresztą miał rację. Nie mogli narażać się na niepotrzebne ryzyko, że ktoś ich nagra.
- Wiele rzeczy jest możliwych. Jest to zabieg dość bolesny, ale ... - Ucięła, bo szczerze mówiąc nie wiedziała co ma mu powiedzieć... że ból od dawna przestał być dla niej czymś, od czego zwykły człowiek stronił jak mógł? Że ból jest dla niej ostatnią rzeczą dzięki której czuje, że jest istotą ludzką, a nie sztucznym tworem genetycznym? Nie. Nie mogła mu tego powiedzieć, dlatego dyplomatycznie zakończyła. - Kwestia przyzwyczajenia. Jak wiesz, szybko się regeneruję. - Starała się uśmiechnąć, ale na jej twarzy po prostu pojawił się dziwny grymas.
- Zapomnimy? Jesteś też telepatą? - Zapytała szczerze zdziwiona.


Usta Laury ani drgnęły gdy Hellion podsunął krążek cebulowy namoczony w sosie. Zdziwiona jego zachowaniem wpatrywała się w chłopaka coraz to bardziej, wytrzeszczając na niego swoje ogromne zielone oczęta. Przecież powiedziała, że nie jest głodna. Czyżby Julian wiedział lepiej czego jej potrzeba, niż sama Laura? Hm. Póki co postanowiła nie konsumować. Złapała go za nadgarstek i podsunęła mu krążek pod same usta. Nie komentowała jego zabawnego tekstu, wyrwanego prosto z reklamy snickersa. Zdziwiona kolejnymi słowami zmarszczyła brwi i zapytała. - Robimy sobie prezenty na gwiazdkę? Nie wiem czy znowu nie będę musiała wyjechać. - Laura stroniła od tego typu zbiorowisk i radosnych chwil w Instytucie, dlatego jak co roku wyjeżdżała, albo z Loganem albo sama, gdzieś gdzie mogli w samotni przeanalizować swoje życie. Zresztą nigdy nie była dobra w wybieraniu prezentów i nie widziała w tym nic specjalnego, choć musiała przyznać, że wszyscy bardzo się starali by chociaż raz poczuła tą świąteczną atmosferę.

Gdy Hellion zasugerował, że stan Jacka został spowodowany, przez jej mało wesołą naturę... musiała przyznać, że się wkurzyła. I to porządnie. Nawet kąciki ust nie drgnęły dziewczynie gdy Julian roześmiał się wesoło, a złość która ją ogarnęła zaczęła coraz bardziej narastać. - To miało być śmieszne? Poważnie? .... - Zacisnęła ząbki i wpatrywała się w chłopaka gromiącym spojrzeniem. - No, ale fakt. Nie jestem takim mistrzem w rozkręcaniu dobrej zabawy jak TY. - Dodała ze złością. Posłała Jackowi przepraszające spojrzenie i ruszyła w stronę łazienki. Zastanawiała się czy Hellion miał rację... może faktycznie dołuje ludzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Nie Gru 07, 2014 2:03 pm

Hellion był mocno rozbawiony krążkową bitwą, która właśnie rozgrywała się pomiędzy nim i Laurą. Smakołyk zaczął krążyć od ust do ust i gdyby ktoś popatrzył na nich z boku, doszedłby zapewne do wniosku, że są mocno postrzeleni. Chłopak okazał się jednak większym łakomczuchem i skapitulował, pożerając krążek prosto z ręki młodej mutantki. Kiedy Laura poruszyła temat prezentów na święta, Julian wzruszył ramionami.
- Jeśli będziesz musiała... Tylko się nie stresuj, przecież żartowałem. Nie jestem, aż tak porąbany, żeby kupować ci w prezencie takie głupoty. -
Uśmiechnął się z rozbawieniem i puścił dziewczynie oczko. Chociaż żartował to faktycznie, poruszenie przez Laurę tego tematu sprawiło, że zaczął się zastanawiać jaki prezent byłby dla niej odpowiedni. Wiedział, że nie przepadała za świętami, a do tego z natury lubiła kręcić nosem, więc nie mogło być to nic banalnego. Myśląc nad tą kwestią, przeżuwał pokarm znowu obserwując milczącą postać Jacka, który ciągle milczał, nawet pomimo pytania, które skierował Julian. Na nieszczęście sposób w jaki Hellion zażartował najwyraźniej trafił Laurę w jakiś czuły punkt. Jej wściekła reakcja trochę go zaskoczyła, chociaż był przyzwyczajony do zmian jej nastroju, to w tym momencie się tego nie spodziewał. Kiedy dziewczyna mu się odgryzła i odeszła od baru, chłopak posłał Jackowi zdziwione spojrzenie, jakby szukając u niego ratunku. Mężczyzna wydawał się jednak skupiony głównie na spożywanym przez siebie alkoholu, więc Julian postanowił nie czekać na ewentualne sugestie towarzysza i zeskoczył z barowego stołka, udając się w pogoń za czarnowłosą.
- Lauro! Poczekaj! Nie możesz się na mnie ciągle złościć, nabierz do siebie trochę dystansu, bez niego ludzie wariują i stają się przewrażliwieni... Musisz odróżniać niewinne zaczepki, od słownych ataków na twoją osobę. -
Mówił idąc za nią krok w krok i ostrożnie sięgając lewą dłonią, do jej lewego przedramienia. Chciał ostrożnie ją pochwycić i zatrzymać ją w miejscu, tak by nie mogła go opuścić, ani zignorować. Jej reakcja nie tylko go zmartwiła, ale również lekko rozzłościła. Chciał pomóc, wszystko jej wytłumaczyć, ale bieganie po parkiecie wcale temu nie sprzyjało, i nie dawało mu takiej szansy.
- Dlaczego ciągle traktujesz mnie tak, jakbym był twoim wrogiem? -
Ostatnie pytanie wypowiedział już znacznie spokojniej, ale w jego głosie czuć było głęboki żal i smutek. Miał nadzieję, że fakt zatrzymanie Laury i wszystkie słowa, które powiedział, nie pogorszą jego sytuacji, dziewczyna była jak chodzący wulkan i zupełnie nie wiedział, czego w tej chwili się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Wto Gru 09, 2014 4:35 pm

To jakieś podchwytliwe pytanie? A gdzie ja mam tego używać? W policji? W wojsku? Mam napadać na banki czy jak?... Może występować w cyrku, albo bawić dzieciaki na ich urodzinach? – podniósł brew wyraźnie sceptycznie nastawiony do tego typu rozwiązań. A teraz drogie dzieci, pan mutant jebnie laserami, a potem będziemy nakurwiać pinaty i dmuchać baloniki…

Osoby które mogłyby pomóc? Jeśli masz na myśli terapię pod czujnym okiem rządowych specjalistów to może skończmy ten temat już teraz. – wyraźnie nie spodobało mu się, co powiedziała Laura. Oczami wyobraźni widział siebie na szpitalnym łóżku podłączony do aparatury setkami elektrod. Rażony prądem… albo czymś… tutaj wyobraźnia niosła go już daleko w kierunku filmów science fiction. Co jak co, ale królikiem doświadczalnym „dla dobra ludzkości” nie miał zamiaru być nawet we własnych myślach. Na samą myśl o dziwacznych eksperymentach spochmurniał.

Żadnego bólu… wyrywanie zęba czy zrobienie tatuażu jeszcze wytrzymam, nic ponadto, nie ma ch#ja – zaprotestował stanowczo, choć prawdę mówiąc, kiedy był w swoim pancernym gajerku kwestia bólu nie wydawała się jakoś specjalnie istotna.

Ja telepatą? Że czytam w myślach? Nie… nie wiem, no chyba bym wiedział nie? A co ty jesteś? W jednym momencie się wystraszył. Co jeśli ona przeczesywała teraz jego myśli. Obrzucił ją nieco podejrzliwym spojrzeniem. Więc faktycznie istnieli tacy co potrafią czytać w myślach? Może ci jasnowidze i ludzie wyginający łyżeczki też byli takimi no... mutantami?

W barze upił solidną połowę piwa. Zdaje się para pokłóciła się z jego powodu… pośrednio lub nie. Swoją drogą Laura uważała, że nie są parą… To było dość zawiłe. Nie nadgoni za tymi dzieciakami, teraz młodzież szybciej się zmieniała, ale i po części być może szybciej doroślała? Sam nie wiedział. E… wszystko okej, nie macie czym się przejmować. – zakomunikował tylko, by nie przejmowali się zbytnio jego postacią. Ostatecznie nie chciał być powodem do czyichkolwiek nieporozumień, nawet jeśli uwagi Juliana faktycznie były nieco nie na miejscu, puścił je mimo uszu. Może to alkohol już szumiał mu w głowie? Skąd on miał wiedzieć, jaka jest tolerancja ciemnowłosego. Gdy ten spojrzał na Jacka pytająco, długowłosy meżczyzna wzruszył tylko lekko ramionami rozkładając ręce, tak jakby chciał wszem i wobec powiedzieć, że jest wszystkiemu niewinny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   Sro Gru 10, 2014 9:06 pm

Laura z miną pokerzysty wysłuchała tyrady Mayhema, zastanawiając się co jeszcze ciekawego wymyśli. Co prawda przez chwilę nawet sobie wyobraziła Jacka w przebraniu clowna jednak wcale jej to nie rozbawiło. Poczucie humoru Laury żyło sobie swoim życiem, gdzieś na Karaibach.
Dopiero przy zasugerowaniu, że X należy do kręgu rządowych specjalistów, zrobiła minę jakby Jack co najmniej wymierzył jej policzek. Spojrzała na niego z żalem, a potem zacisnęła pięści ledwo co powstrzymując się przed sprzedaniem fangi w Mayhemowy nos. Obrazy złych wspomnień nasiliły się dosłownie w sekundzie, wszak Laura wiedziała najlepiej jak to jest być w zamkniętą w klatce, jak to być tworem rządowych programów. Dlatego tak ją wk***.
- Uważasz, że pracuję dla rządu i chodzę po knajpach by łapać mutantów, a potem bez mrugnięcia okiem oddaje ich w ręce doktora Frankensteina? Za kogo Ty mnie masz? - Syknęła zabijając Mayhema wzrokiem na co najmniej kilkanaście sposobów.

Po słowach Helliona kolejny raz ogarnęło ją uczucie zdenerwowania. Sama nie wiedziała dlaczego, aż tak się wściekła. W normalnych warunkach, słowa chłopaka spłynęłyby po niej jak po kaczce.
No i co? Laura nie była wesołą dziewczyną, która tak jak Pixie skakała od grupki osób do grupki, rozchichotana i szczęśliwa. Przecież o tym wiedział. Po co dał jej takiego prztyczka w nos? W którym momencie zrobiła coś źle? A może nie o to chodziło w tej słownej rozgrywce? Może to faktycznie był żart? Szła w kierunku drzwi toalety przepychając się między tańczącym tłumem. Dopiero po kilku krokach usłyszała za sobą głos Helliona. Chłopak prawił jej w najlepsze jak powinna się zachowywać. Tembr jego głosu wskazywał na delikatne zdenerwowanie, ale i zaskoczenie całą gwałtowną sytuacją, w końcu dziewczyna zerwała się jak poparzona. Zdziwiona tym, że Julian za nią poszedł, będąca przyzwyczajona do raczej olewającego sposobu bycia zerknęła na niego przez ramię. W tym właśnie momencie poczuła jego dłoń zaciskającą się na jej przedramieniu. Nie myśląc zbyt wiele złapała go za nadgarstek i płynnie odwróciła się przodem gromiąc go morderczym spojrzeniem. I gdyby nie ten smutek oraz żal, który zobaczyła w spojrzeniu Helliona, chłopak prawdopodobnie leżałby twarzą do ziemi, z wygięta łapką do tyłu i dociskającą kolanem Laurą na plecach. Zaraz go jednak puściła, ale nie cofnęła się o krok. Raz, że na parkiecie było tłoczno i ciężko było się swobodnie poruszać, a dwa, że tylko z tej odległości mogli siebie usłyszeć, ponieważ głośna muzyka zdawała się zagłuszać nawet ich myśli. Julian postawił na swoim. Dziewczyna stała blisko i wpatrywała się w jego oczy, swoimi już mniej rozzłoszczonymi. Nawet nie zwracała uwagi na to, że raz po raz zostaje popychana czy trącana przez wijących się niczym w tanecznym amoku, ludzi. Gdzieś obok nich mignęła również rozbawiona Pixie, ale widząc ignorującą ją Laurę olała temat i poszła dalej w tango. O ile się Laura nie myliła, szalona dziewczyna udała się w kierunku baru gdzie cały czas siedział Jack. Różowo włosa chwyciła go za dłonie i starała się wyciągnąć do tańca.

- Nie wiem. Może staram się być odpychająca dlatego, że dziś jesteś tak blisko. Choć zawsze tego chciałam. - Wyznała skołowana, bo sama siebie teraz nie rozumiała. Na dodatek za szybko wypity alkohol zaczął dziewczynie nieco szumieć w uszach. Nie jakoś znacznie, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pub "Sweet Light"   

Powrót do góry Go down
 
Pub "Sweet Light"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Pokemon Light Platinum
» Home, sweet home

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: