Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stary wiatrak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Stary wiatrak   Sob Lip 18, 2015 9:11 pm



Już daleko poza ostatnimi zabudowaniami szumnie zwanymi cywilizacją, na otwartych równinach stałą ta oto budowla. Mało kto w ogóle jeszcze pamiętał, co to jest, do czego służy, poza rozpadaniem się, i do czego służyło kiedykolwiek. Porozrzucane szczątki drewnianych zabudowań i nagie fundamenty świadczyły o dawnym życiu tutaj, teraz jednak - nikomu się nie chce nawet westchnąć...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sob Lip 18, 2015 9:16 pm

M-3 tez nie za bardzo wiedział, co to za budynek i do czego służył, ale nie był tu pierwszy raz i już sobie doczytał – jako stworzenie łaknące danych miał potrzebę zdobywania wiedzy. To był wiatrak i mielili tu mąkę. To znaczy – ziarno na mąkę. Czysta abstrakcja- M-3 śmiał się do siebie z 5 minut. Kiedy go wikipedia oświeciła ale – szybko mina mu zrzedła i powrócił marazm ostatnich dni. Wrzucili go tutaj jak... jakiegoś psa do schroniska, bo zbrzydł, czy coś...
w każdym razie czul się okropnie. Po prostu, zwyczajnie – samotny. W instytucie niby wszyscy mili,a le i tak patrzyli na niego jak na jakiegoś ułoma. Nie był do tego przyzwyczajony.
I przylazł tu. Dlaczego? Musiał coś ze sobą robić, czy wszystko musi być logiczne?
W zeszłe odwiedziny w przypływie geniuszu narysował na ścianie wiatraka schematyczne męskie przyrodzenie. A dziś sobie usiadł na kamieniu, odpalił papierosa i...
I nic. Siedzi. Oczy mruży, bo to wczesny ranek. Wschody słońca lubił. Zachodów nie. Zachody go wnerwiały. Jakoś tak.
Dziwne życie – myślał sobie.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1363
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Lip 19, 2015 3:37 pm

NPC Storyline - Carnal

Ten stary wiatrak był miejscem w którym niedawno rozegrały się wydarzenia, zwracające uwagę przybyszów z innej planety. W tym wypadku dokładniej przybysza. Bo choć zazwyczaj się nie rozdzielają, to tym razem ten osobnik postanowił udać się w to miejsce samotnie.
Delikatnie mocniejszy, odczuwalny powiew wiatru i Oscar nie był już tutaj sam. Jakieś piętnaście metrów na prawo od niego, pojawił się osobnik. I nie był to człowiek, lecz poruszał się na dwóch kończynach. Był wysoki na dwa metry i dwadzieścia centymetrów, pokryty czarnymi niczym noc łuskami, miał krwistoczerwone ślepia oraz skromny ubiór, służący mu wyłącznie jako lekki pancerz - ze względu na coś co wyglądało na stalowe (?) ochraniacze na nogach pomiędzy kolanami, a łapami oraz łokciami, a dłońmi. Na pasie zamontowane było dodatkowo kilka pokrowców, zapełnionych jakimiś obiektami, być może urządzeniami - nie dało się tego dostrzec. Wyglądało to natomiast jak połączenie starożytno-nowoczesnego stylu. Gad który się pojawił, był dobrze umięśniony oraz wielki, choć nie przesadnie. Wielki bowiem głównie na standardy ludzkie, do Hulka było mu baaaardzo daleko.
Czarnołuski gad pojawił się, rozejrzał po okolicy, na pewno dostrzegając siedzącego tutaj osobnika... a następnie jak by nigdy nic ruszył przed siebie w kierunku wejścia, drewnianych drzwi do wiatraka. Po drodze rzucił jeszcze kontem oka na mutanta, jednak nie wydawał się nim specjalnie przejmować. Wyciągnął natomiast swą lewą rękę z otwartą dłonią, kładąc jej wewnętrzną stronę delikatnie na drzwiach i przesuwając po ich powierzchni, jak by coś badał, a może sprawdzał? Jedynie ogon gada przesuwał się na lewo i prawo, ugniatając znajdującą się pod nim trawę - co mogło sugerować, że przybysz trochę ważył. Nie wydawał się jednak mieć złych zamiarów wobec M-3. Jak by obecność Oscara mu po prostu nie przeszkadzała.


Carnal:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Lip 19, 2015 3:50 pm

M-3 odpalił papierosa, siedział, patrzył... na las? Na łąki? Na wszystko sumie patrzył. Postawił kołnierz kurtki, bo powiew wiatru mu przeszkadzał – generalnie wolał jak jest bardziej ciepło niż zimno. To też gadzia cecha, choć był ssakiem niezaprzeczalnie.
Ruch sprowadził jego uwagę. Zauważył gada. Wielkiego czarnego jaszczura. Nie musiał pytać siebie co to (do cholery) ano wpadać w panikę, tudzież w zachwyt, bo on wiedział, co/ kto to. Toi był pozaświatowiec. Obcy. Kosmita, jak to plebs mówi. A M-3 mówił... nie wiedział jeszcze. Nie miał do tej pory żadnego bliskiego spotkania.
Przez chwile myślał, ze gad go przepędzi. Ale nie. Popatrzył na niego, M-3 odwzajemnił spojrzenie. Popatrzyli na siebie i tak... nic. Żadnych piorunów.
Obserwował ukradkiem, jego ogon głaskał trawę, powieki się mrużyły. Papieros się kończył, czas na decyzje.
Jego silny instynkt społeczny krzyknął w nim: no idź, zapoznaj się, zbadaj to. Ale rozsądek ostrzegał: ee, stary, jeszcze ci mordę obije. A mógł. Był o 20cm wyższy od M-3 i pewnie odpowiednio cięższy. A on sam ważył prawie 140 kilo i był bardzo dobrze zbudowany.
No ale – ALE!
Po prostu wstał i podszedł, no!
Szedł luźnym krokiem, ruchy miał wydatne, sprężyste. Uginał nogi w kolanach i stawach skokowych, ogon niósł paręnaście centymetrów nad ziemią.
{- A ty co, będziesz mąkę mielił? Mąkę z ziaren?} - zapytał, mrużąc oczy i uśmiechając się polową pyska. Odezwał się, ale telepatycznie. Nie były to słowa, no chyba ze odbiorca tak sobie to wyobrazi. Był to czysty przekaz treści, zupełnie nieinwazyjny.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1363
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Lip 19, 2015 4:33 pm

NPC Storyline - Carnal

Czarnołuski gad przesunął dłonią po drzwiach, a następnie opuścił ją, chwycił za klamkę i... wyłamał ją, gdyż drzwi okazały się zamknięte. Niezbyt tym jednak zaskoczony, uderzył otwartą dłonią w drzwi koło zawiasów, wybijając je oraz wbijając do środka. Słyszał, że osobnik który tu przebywał, człekopodobny, poruszył się. Jednak nie spodziewał się telepatii, choć był na to ewentualnie przygotowany. A telepatia wykonaniu tej istoty nie była czymś standardowym. Cieniołuski spotkał się już tym rodzajem, jednak dawno tego nie odczuwał. Obrócił powoli swój łeb i spojrzał krwistoczerwonymi ślepiami na osobnika który postanowił do niego podejść oraz najwyraźniej dowiedzieć się z czym miał do czynienia.
/Niedosłyszałem imienia.../
Rzucił krótko, robiąc krok do przodu i wsuwając łeb do środka, gdzie jaszczur rozejrzał się, a następnie wszedł dalej. Wszystko tutaj było zniszczone oraz opustoszałe, jednak gadzinie to nie przeszkodziło by rozejrzał się po pomieszczeniu. Czarnołuski kucnął i sięgnął prawą dłonią ku ziemi, przesuwając po niej dłonią i odgarniając kurz, jak by czegoś szukał, może coś analizował. Nie wydawał się póki co specjalnie przejęty mutantem. Jego obecność mu jednak wyraźnie nie przeszkadzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Lip 19, 2015 4:42 pm

W rzeczy samej, ta telepatia nie była formą ataku, to była kompensacja, ktoś w temacie rozpozna od razu, ze ta istota była głucha. Z resztą wystarczy popatrzeć jak reagował na trzaski wyłamywanych drzwi. Nijak. Nie reagował, patrzył tylko, trochę zdziwiony, trochę zniesmaczony. I trochę zdziwiony, ze telepatia, ale - ostatnio na świecie nic nie było standardowe.
{- To było dziedzictwo kultury Ziemian!}  - obruszył się. No zupełnie jakby go to coś obchodziło. No ale – obcy z nieba spadł i ziemskie niszczy – odruch!
I nieważne że wczoraj na tym dziedzictwie narysował kutasa. To było wczoraj! Dawno i nie prawda.
{- Nie powiedziałem swojego imienia. Zapytałem, czy mąkę będziesz mielił?} - oczywiście wlazł za nim i stanął w bezpiecznej odległości bo liczył się z tym ze w końcu gada wkurzy i w ryj dostanie. A większą odległość to szansa na ucieczkę.
{- To taka... starożytna ziemska technologia, nasi przodkowie zbierali ziarenka z takich... roślin, które rosną na polu, potem z tego mąka wychodziła. Ale nie wiem jak. Doczytam. To ciekawe...}
Zaplótł ręce za plecami, nad nasadą ogona i pochyliwszy się charakterystycznie gapił się co robi jaszczur, zamiatając za sobą zakurzona podłogę sinofioletowym ogonem.
{- Szukasz czegoś? Zgubiłeś coś? Co takiego? Pomogę ci szukać!}
M-3 mógł być odrobinę wkurzający, ale jego aura nie zdradzała ani śladu wrogich zamiarów.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1363
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Lip 19, 2015 6:37 pm

NPC Storyline - Carnal

/Wiem czym jest mąka. Wasza cywilizacja jest opóźniona względem mej o co najmniej tysiąc lat./
Wtrącił gdy owy mutant zaczął mu wyjaśniać do czego służył ten budynek. Czarnołuski jaszczur skupił się na swoim zajęciu i spokojnie by je realizował, gdyby nie osobnik stojąc za nim i wyraźnie się narzucający. Gad warknął cicho, sam do siebie, podniósł swą dłoń z ziemi i zaczął rozglądać się po otoczeniu.
/Nie jesteś w stanie mnie pomóc. Nie ma w tobie magii, nie potrafisz jej wyczuć ani zrozumieć./
Po tych słowach, czarnołuski gad podniósł się do góry, wstając i obracając w kierunku swego rozmówcy. Jaszczur stanął wyprostowany z rękoma opuszczonymi wzdłuż ciała oraz otwartymi dłońmi. Wielu ludzi wolało mieć dłonie zamknięte w pięści - ale po co komuś takiemu jak on, na ludzkie standardy - bestii, zamykać dłoń w pięść? Jego dłonie wieńczyły ostre pazury który mógł pociąć potencjalną ofiarę.
/Nie jesteś człowiekiem, choć przypominasz ich. Twój zapach i aura są jednak inne. Czym jesteś?/
Rzucił, pytając i chcąc się dowiedzieć z kim lub czym ma do czynienia. Cieniołuskich nie było wielu, ledwo kilku - i pomimo swej wielkiej mocy oraz siły, zawsze woleli wiedzieć z czym mają do czynienia. Wszechświat był bardzo nieprzewidywalny. A zwłaszcza w ich "pracy".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Lip 19, 2015 6:46 pm

{- Magia sragia...} Podsumował wielce urażony, tym ze właśnie powiedziano ze jest opóźniony o 1000 lat i w ogóle. Jednak ciekawość nie pozwalała mu wyjść i zostawić tak po prostu tego szperającego w podłodze gada.
{- to ciekawe po kiego wacława tak do nas przylatujecie...}
Kiedy gad porzucił swoje zajęcie na rzecz zainteresowania M-3, ten – nie ma co kryć – nieźle się wystraszył. Nie był przyzwyczajony ze ktoś jest wyższy od niego, to raz. A dwa – że to istota o takim wyglądzie.
Oblizał wargi w odruchu ziemskich zwierząt o uniwersalnym przekazie „nie jestem wrogo nastawiony, nie będę walczył”.
Gad raczej nie demonstrował swojej siły, on – po prostu tak wyglądał, jak bestia.
Ja pierdyle – pomyślał M-3.
{- Ah... więc ty też interesujesz się filozofią... zaczynasz z grubej rury...} - Pochylił się, patrząc na jaszczura wyraźnie z dołu, robiąc przy tym piramidkę z palców.
{- Jestem człowiekiem. Uważam się za człowieka. Tak, wyglądam inaczej, ale jestem człowiekiem. Nie ”czym”. Człowiekiem, tak?} - przekręcił łeb, oczekując potwierdzenia.
{- „czy już umarłeś na zawsze, mając dwóch łotrów po bokach,a zmartwychwstanie jest kłamstwem, synu człowieka nie Boga...”} - odpowiedział cytatem. Ogon po chwili marazmu znów się poruszył, ukazując zdenerwowanie, ale i duże zaintrygowanie.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1363
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Wto Lip 21, 2015 6:23 pm

NPC Storyline - Carnal


Czarnołuski uniósł lewą brew, słysząc owe "magia sragia". Ignorancja nie była dobrą metodą podochodzenia do takich, jak ten tutaj gad. Niektórzy mimo wszystko próbowali, a inni - jak ten mutant tutaj, byli po prostu nieświadomi możliwych konsekwencji swego zachowania. Niemniej jednak Carnal nie posiadał kompleksów wyższości, tak więc puszczał takie zachowania czy słowa i nie zatrzymywał ich dla siebie.
-Wasza planeta stała się punktem zainteresowania we wszechświecie, nie tylko dla nas.
Skwitował krótko, nie zamierzając wdawać się w dyskusję na temat tego kto i w jakim celu odwiedza ich planetę. Nie muszą wiedzieć. Na dobrą sprawę on również nie musi, a nawet nie powinien, niemniej nie wydawał się zagrożeniem. Fakt czy wiedział czy nie nic tutaj nie zmieniał.
Temat rozmowy zszedł na filozofię... i gad jakoś nie do końca zrozumiał skąd się to u tego "człowieka" wzięło. Być może był to jakiś gatunek człowieka, rasa, tak jak Densorini rozróżniają wśród swych różne gatunki istot spod jednej planety.
-Religia nie odpowie na twe pytania. Ale wydajesz się już o tym wiedzieć.
Skomentował, robiąc krok do przodu i powoli podchodząc bliżej do swego rozmówcy. Czarnołuski kroki stawiał powoli, pewnie, spoglądając cały czas na człowieka i zatrzymując się tuż przed nim. Krwistoczerwone ślepia łypnęły na mniejszą istotę z góry i jaszczur znów się odezwał.
-Nie dosłyszałem twojego imienia, człowieku...
Przypomniał, chcąc się dowiedzieć z kim to takim rozmawia. Tak miał na imię rozmówca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Wto Lip 21, 2015 6:40 pm


{- Ta, jasne, srają muszki idzie wiosna...} - odparł odnośnie turystyki miedzyplanetarnej, bo „ludzie mają swój rozum” i weź się wywróć na drugą stronę i stan na uszach – mają swoje zdanie i tyle. M-3 miał chyba jakieś problemy z ego, bo od kiedy tylko usłyszał o obcych odwiedzających jego kosmiczną ojczyznę to od razu urósł o parę cm. Bo widać „Ziemia takla ważna”. Ważna nie ważna -przykładny ziemski „patriota” swoje zdanie ma! W pewnym sensie był narodowcem.
I jak na narodowca przystało – nie miał zielonego pojęcia o sytuacji a podskakiwał najbardziej.
Uśmiechnął się, kiedy został nazwany człowiekiem i – został po tym kupiony. Teraz będzie grzeczny.
Niestety, stare ziemskie przysłowie głosi: są ludzie i taborety. Na szczęście przybysz nie wzmacniał niepożądanych zachowań i w myśl zasady warunkowania – obiekt powinien przestać atakować w ten sposób bo uzna, ze to nie przynosi korzyści, i zamiast podgryzać jak pies obszczekujący rowery, po prostu zmieni taktykę. Tak też było. Jaszczur szybko załatwił go spokojem, już po kilku chwilach (i zmniejszeniu dystansu) mutantr zachowywał się o wiele spokojniej. Bardzo możliwe, ze dostał po ryju pare(dziesiat) razy, bo najwyraźniej przemówiły argumenty fizyczne: rozmiar obcego. I spokój! Jak widać Zimniaka można kontrolować.
A do tego najbardziej schlebił mu nazywając go „człowiekiem”. Bo przecież jego właśni bracia nazwali go mutantem...
{- M-3... to znaczy Oscar Mewthree...} - przedstawił się grzecznie, nieco się cofając, bo jednak za blisko jak na pierwsze spotkanie trzeciego stopnia
{- ...z Detroit...}
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1363
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Lip 26, 2015 7:13 pm

NPC Storyline - Carnal


/"M-3"...?/
Powtórzył pytająco czarnołuski. Słyszał wiele imion, przydomków, pseudonimów. Czyżby to pochodziło po prostu od przedstawionego mu zaraz po tym nazwiska? Tak, ludzie przykładali do tego sporą wagę. Imię, nazwisko, nierzadko drugie imię. Na jego planecie było to jakże prostsze.
/Więc... Oscarze Mewthree z Detroit. Co tobie uczyniono? Wyróżniasz się spośród swych pobratymców./
Skomentował, odwracając się następnie powoli plecami do swego rozmówcy. Jaszczur odszedł od niego powoli, powracając na swoje wcześniejsze miejsce i opuszczając dłoń w stronę podłoża. Znów dotknął nią ziemi, po której zaczął sunąć, kontynuując swoje wcześniejsze poszukiwania. Niestety Mewthree nie miał uzdolnień magicznych i nie mógł wyczuć czy zobaczyć tego samego, co ten osobnik. Stąd jego zachowanie mogło wydawać się dziwne, niepotrzebne. Niemniej jednak osobnik ten miał swój plan, chciał kogoś wyśledzić. Nie było to łatwe, jednak postępy były obecne. Inaczej by go tutaj nie było.
Poszukując czegoś, czarnołuski cały czas "pilnował" człowieka stojącego za nim, po prostu słuchając tego co ten do niego mówił. I choć nie był spięty, to jednak nie tracił czujności. Specjalnie zauważyć się tego nie dało, w żaden sposób, niemniej jednak czarny czegoś szukał i był w obecności kogoś, kogo nie znał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sro Lip 29, 2015 10:30 am

M-3 beztrosko zapalił papierosa.
{- Nic mi nie uczyniono. A ty uważaj z tym szabrowaniem w naszych ziemskich zabytkach, bo zaraz po psiarnię zadzwonię.}
Coś tam jeszcze burknął, zabrał się i poszedł.

[z/t]

Pamiętaj o dorzucaniu tego, gdy wychodzisz z tematu - i proszę o trochę dłuższe posty.
~ Loki
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1363
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Sro Lip 29, 2015 1:29 pm

Sesja zakończona, temat zwolniony do gry, NPC [zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 7:44 am

Nie miało to się tak kończyć. Nie w przypadku M-3, to nie jest typ co zostawia i zapomina. Poszedł. Owszem – poszedł na dobre, choć policji nie wezwał, ale pojawił się znowu – w bezpiecznej wieczornej porze, z latarką, bo jak wiadomo zimą zmierzch nastaje wcześniej, by sprawdzić, co też ten ufok tutaj szabrował. Jeszcze zmierzch nie zapadł. M-3 upewniwszy się, ze jest sam, wyszedł na poznaczony śladami stóp śnieg. Wskazywały one dobitnie, ze ufoka nie ma, bo poszedł. M-3 nie miał najmniejszej ochoty go śledzić, za to – wparował do wiatraka jak po ogień, w środku się strząsnął, bo mu zimno. Ale emocje grzały. Zapalił latarkę i zaczął świecić po podłodze, tam gdzie wcześniej widział jaszczura szukającego magii. Myśląc o tym morda mu się sama uśmiechała. Ufok magii szukał, no nawet dla takeigo frajera jak on to zabawne! A ze był sam to cóż – śmiał się do siebie, i prowadził ze sobą samym konwersację w myśli, bogatą w niezbędne do wyrażania uczuć bluzgi. Szukał już pól godziny i – magii nie znalazł. Jaki z tego wniosek? Magii nie ma!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 9:54 am

W sumie to nie wiedziała tak dokładnie po co przybyła do North Salem. Już sama nie wiedziała gdzie się udać w poszukiwaniu brata. Może tak naprawdę nie było warto? Co jeśli już nie żył? Rose nie chciała, żeby była to prawda. Dlatego też szukała, by upewnić czy wszystko z nim w porządku. Czy jest bezpieczny, cały i zdrowy. Musiała dociec prawdy co się z nim stało.
Ubrała się jak zawsze. W swój moro-czarny strój, a na niego nałożyła grubą bordową bluzę i dodatkowo skórzaną kurtkę. W końcu był środek zimy, nieprawdaż? Gdyby biegała tak skąpo ubrana jak zazwyczaj w ciepłe dni to mogłaby się przeziębić, a nawet i gorzej. Zaczepiła również na plecach swój ukochany łuk, który towarzyszył jej już od wielu lat i oczywiście kołczan, wypchany po brzegi ostrymi jak cholera strzałami. Kto wie? Może dzisiaj natrafi na jakiegoś rabusia i nafaszeruje jego ciało bełtami?
Niech to.. jak piździ - pomyślała. Nie dało się ukryć, że temperatura spadła poniżej zera. A co będzie w środku nocy? Wolała chyba się nad tym nie zastanawiać.
Maszerowała przez większość czasu w swoich skórzanych kozaczkach i błądziła po okolicy, której nie znała. Pierwszy raz tu była. Nie zdążyła się nawet obejrzeć, a już wywiało ją na jakieś pola.
- Świetnie.. - Wzdychnęła żałośnie i oplotła ręce na piersiach. Nie miała bladego pojęcia, gdzie się znajduje. Może się wrócę? Jej umysł został zalany licznymi myślami. Zaczęła się rozglądać wokół szukając jakiegoś punktu wyjścia. Z początku nic nie widziała.. a robiło się coraz ciemniej, no i mroźniej.
- Hulaj dusza.. - Przeszła się jeszcze parę kroków, aż ujrzała.. jakiś wiatrak? - Zawsze coś.. Ciekawe czy roi się tam od szczurów? - Mruknęła pod nosem i skierowała się ku opustoszałej "budowli".
Wbrew pozorom nie szła na żywioł i nie rzuciła się jak poparzona do środka. Szczególnie, że spostrzegła już jakiś czas temu blaski światła przedostające się przez szczeliny desek. Czyżby jakiś włóczęga? Miała nadzieję, że jakiś przyjaźnie nastawiony. Nie chciało się jej już szukać kolejnego schronu, tym bardziej, że mróz wciskał ją już w ziemię. Najwyżej go uwiedzie.. lub nastraszy. Było wiele możliwości. No chyba, że byłby to złoczyńca. Wtedy by się nie zahamowała i go najzwyczajniej w świecie zabiła.
Pochwyciła za łuk i jedną ze strzał. Naciągnęła cięciwę i powoli z przygotowaną bronią do strzału, uchyliła drzwi i wślizgnęła się do środka. Jej oczom ukazało się człekopodobne coś. Nie wiedziała co, ale nie zastanawiając się długo zwróciła się do niego z przekonaniem, że zrozumie ludzką mowę.
- Żadnych podejrzanych ruchów! Odwróć się twarzą do mnie. Co tu robisz i kim jesteś? Uważaj. W każdej chwili mogę do Ciebie strzelić. - Zacisnęła szczękę. Pierwszy raz na oczy widziała mutanta i nie zdawała sobie sprawy jak może na nią zareagować.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 10:24 am

Rosalie obawiała się szczurów...
W mroku zamkniętego pomeiszczenia starego wiatraka otoczonego nadciągającym wieczorem, z łbem przy ziemi i latarka w łapie, na zgiętych nogach poruszał się szczur wielkości człowieka. Tak można było go zdefiniować. Tak się pomylić gdy myślało się o szczurach. Bo i pysk miał pociągły i ogon długi wychodzący z miejsca gdzie plecy tracą swa szlachetną nazwę. Ale ubrany był jak cywilizacja nakazuje, oraz pogoda narzuca: jeansy, kurtka, czapka na łbie, rękawiczki. Ogon zaraz przy dupie przykładnie szalikiem okręcony. Tylko stopy,z racji budowy, miały nagie palce. No i końcówka ogona, która wysoko trzymał, żeby chociaż nie urazić śniegiem. Choć miała dziewczyna racje – mróz narastał, bo noc nadchodziła i nie ma słoneczka.
Kiedy ona wchodziła, stare schodki i przepróchniała podłoga zbita na przerdzewiałe gwoździe skrzypiała tak, ze umarłego by obudziło,a on – nic. Jakby tego nie słyszał. Musiał być głuchy, innej opcji nie ma.
Ale kiedy ona się odezwała – zareagował jak każda normalna istota – czyli odwrócił głowę, zobaczył łuk i odruchowo się cofnął. Jak zareaguje? Jak każdy, do którego mierzy się z broni z bliskiej odległości,z małą szansą na spudłowanie – wystraszy się i cofnie. Raczej nie ucieszy się na taki widok.
Tak tez było – kontakt wzrokowy ze strzelcem trwał sekundę – on miał ludzkie, niebieskie oczy,a na nieludzkiej twarzy odmalowało się zaskoczenie. Potem już tylko patrzył w oczy grotowi strzały.
Wyprostował się powoli, podniósł ręce.
{- Spokojnie...}
To nie były słowa. To było przenoszenie treści wprost do umysłu odbiorcy. Nie poruszał ustami. To była telepatia.
{- Nie wiedziałem, ze to twoja kryjówka... dziś rano kręcił się tu pozaświatowiec, chciałem sprawdzić co kombinuje... ale już sobie idę. Spokojnie, ja jestem miły...} - wciąż z rękami podniesionymi, poruczał się powoli w jej stronę – do wyjścia. Im mniejsza odległość, tym skuteczność łuku malej – wiedział to. Ale przede wszystkim chciał teraz wyjść. On nie był z tych, co za cenę własnej krwi będą podnosić pozycje względem osób których nie znają. Czyli – M-3 nie zagra bohatera. M-3 miał w dupie to co myślą o nim ludzie których widzi pierwszy raz na oczy. I nie chciał się zaprzyjaźniać z tymi którzy celują do niego z broni. Jakiejkolwiek.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 11:15 am

- Ani drgnij do cholery jasnej! - Jeszcze bardziej naciągnęła cięciwę, już miała strzelić, ale się powstrzymała. Jakim cudem on się porozumiewa bez poruszaniem ust? Była całkowitym żółtodziobem w tych sprawach.. a nie wiedziała jakie to jeszcze stwory czekają ją w niedalekiej przyszłości.
- Psia mać. - Uspokoiła nieco oddech. - To nie moja kryjówka. Zgubiłam się i szukam schronienia, okej? Nie musisz nigdzie iść.. ale nawet nie próbuj mnie atakować. - Dalej mierząc do niego z łuku nie wiedziała co robi. Czy bała się? Tego też nie wiedziała. Była bardziej zmieszana, niż wystraszona, ale i tak serce biło jej jak dzwon, czego opanować nie mogła.
- Okej.. Zrobimy tak. Ty pójdziesz tam. - Skinęła głową w stronę ściany na przeciwko, oddalonej o bezpieczną odległość. - A ja opuszczę łuk i się jakoś dogadamy, dobra? - Wlepiła w niego swoją zieloną tęczówkę i czarne jak otchłań drugie oko oczekując odpowiedzi. Dlaczego od razu go nie zabiła? Przecież większość ludzi na jej miejscu właśnie by tak postąpiło. Nie wiedziała. Może czuła współczucie? Raczej nie łatwo było żyć z takim wyglądem.. Szczególnie wśród ludzi. Zarozumiałych i zapatrzonych w świecie, którzy tępili to co nieludzkie. Ona w minimalnych stopniu też się różniła od reszty. Była oszpecona, ale tak naprawdę nic sobie z tego nie robiła. Żyła jak żyła. W ciągłym błądzeniu, szukaniu.. bez poszlak. Czasem miała dość i chciała się poddać. Wrócić do normalnego życia i żyć jak normalny człowiek, a nie wałęsać się nie wiadomo gdzie z łukiem w ręku i żyć na krawędzi. Z dnia na dzień coraz bardziej wątpiła w odnalezienie brata. Gdyby miała chociaż jakąś wskazówkę.. coś.. cokolwiek co by jej pomogło. Nic.
- Chcę jedynie się tu przespać. Rano mnie już tu nie będzie i będziesz mógł wyczyniać sobie tu cokolwiek tylko zechcesz. - Zwróciła się do niego donośnym głosem błądząc wzrokiem po pomieszczeniu.
- Jestem Rosalie. Więcej wiedzieć nie musisz. - Opuściła powoli łuk obserwując nawet najmniejsze ruchy nieznajomego. Może i widziała tylko na jedno oko, ale wzrok miała dobry. Perfekcyjny.
- I jaki poza światowiec? O czym ty bredzisz? - Zamknęła drewniane drzwi za sobą, od których tylko leciał niepotrzebny chłód. - Chociaż nie. Nie wiem czy chcę wiedzieć. - Zsunęła z głowy czerwony kaptur z bluzy ukazując kasztanowe włosy w artystycznym nieładzie, które najwyraźniej od paru dni nie widziały się ze szczotką. Przeczesała je jedynie palcami u ręki. Na więcej niestety nie mogła sobie pozwolić. Taka ze mnie dama - pomyślała.
Westchnęła cicho z zażenowania. - Myślę, że jakbyś chciał to dawno byś mnie już zabił? Czy się mylę? - Rzuciła w jego stronę jakby nigdy nic. Jakby się go w ogóle nie bała. Prawda. Była już uspokojona i opanowana, ale wciąż nie miała do M-3 stuprocentowego zaufania. Jednak tak czy siak zaczepiła łuk na swoim miejscu, a bełt wsadziła do kołczanu wiszącego na plecach. W razie czego była na tyle wyćwiczona by w ułamek sekundy z powrotem przygotować broń do wystrzału.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 11:45 am

Istota zatrzymała się w bezruchu z uniesionymi rękami, ale nie za bardzo, tak w granicy przyzwoitości w warunkach cywilnych. Był wysokim humanoidem o bladej cerze i wyglądzie opisanym mniej więcej w poście poprzednim. Miał dłonie o trzech palcach, skierowanych w pokojowym geście wnętrzem ku niej. Brzydki był z kordy, ordynarny i jakby prymitywny. Spod masywnych, przebudowanych wręcz łuków brwiowych spoglądały ludzkie oczy w kolorze bezchmurnego nieba. Stał na zgiętych w kolanach nogach palcochoda i wydatnych stawach skokowych. Ubrany był dobrze,w wysokiej jakości ciuchy, z klasą i ze smakiem. To nie włóczęga, nie wolny strzelec, nie renegat. Zupełne przeciwieństwo Rosalie.
{- Dobrze.} - skinął głową, i lekko opuszczając ręce przeszedł pod ścianę, gdzie mu poleciła, krokiem spokojnym, choć spiętym. Widać było,z e umie się zachowywać w takich sytuacjach, ze to nie jest obce dla niego (w sensie ze ktoś do niego mierzy z broni palnej czy innej strzelającej), bo ani nie panikował, ani nie strugał bohatera, ani nie zachowywał się jak głupek. To osobnik, któremu życie jest miłe, bez dwóch zdań.
{- nie ma sprawy, śpij sobie ile chcesz. To nie moja sprawa i nie moja nieruchomość.} - odpowiedział, kiedy już znalazł się we wskazanym miejscu. Teraz wyraźnie oczekiwał, ze ona wywiąże się ze swojej części „umowy” i odłoży łuk. I wcale nie potrzebował wiedzieć więcej. Raczej wolałby wiedzieć mniej, albo nic. Nie jego sprawa. Nawet imienia nie potrzebował do szczęścia.
Czekał.
Potem śledził wzrokiem odkładany łuk. Nie poruszył się, tylko oczy wykonywały jednostajny opadający ruch. Dopiero dłuższą chwilę po tym geście podniósł wzrok na Rosę, jakby teraz dopiero ja zauważył. Bez wątpienia spostrzegł ze jest ślepa na jedno oko. Może i tatuaż ukrywał uszkodzenie, ale charakterystyczne ruchy podpowiedzą mu. On był bardzo uważnym obserwatorem.
Czy to dla niego ważne? Tak, ważne. Jednoocy mają węższe pole widzenia i problem z szacowaniem odległości. A jeśli dojdzie do walki – czego nie wykluczał, ci włóczędzy śpiący po squatach bywają nieprzewidywalni – to da mu przewagę.
Patrzył dalej.
Ma włosy jak Sandra – pomyślał. Dobrze, że nie miał serca, bo na pewno by go teraz zakuło.
{- Nie rozumiem tutejszych...} - podniósł głowę i spojrzał jej bez oporów w twarz.
{- Dlaczego miałbym cię zabijać. Kogokolwiek? Zrobiłaś mi coś? Może tak? Może jest coś, o czym nie wiem... a może ciebie ktoś krzywdził, co? Nie, nie zabił bym cię. Jesteś żywą świadomą istotą,a twoje życie jest cenne, jak każde inne. Rozumiesz?} - nie była to kpina czy coś innego o pejoratywnym zabarwieniu. Teraz to on wyglądał, jakby jej współczuł.
{- A teraz przepraszam. Chciałbym wracać do domu. Późno już.}
Nie ruszył się jednak, jakby czekał na uzgodnienie tego z drugą stroną. Bo jednak – ona miała broń, ona dyktowała warunki. M-3 nawet pistoletu nie miał ze sobą. Ogólnie był pewny siebie i przyjaźnie nastawiony, toteż nie nosił broni.
No i skłamał – nie do domu. Do tymczasowej przechowalni. Dom – tak blisko. Kilkaset kilometrów, trzy godziny samochodem.
A jakże daleko...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 7:30 pm

Rosalie wbrew pozorom nie była włóczęgą. Miała własne mieszkanie, markowe ciuchy, drogie zegarki. Wszystko zbędne i potrzebne. Po prostu dzisiejszej nocy, a raczej jeszcze wieczoru.. zabłądziła. Nie powinna była zapuszczać się w okolice, których w ogóle nie znała. No, ale czego się nie robi by odnaleźć ukochaną osobę, która zniknęła z dnia na dzień? Może to była prawda, że ich kontakt coraz mocniej się urywał, ale musiał być tego jakiś powód. Zamierzała go dociec. Choćby nie wiadomo co.
- To świetnie, że się rozumiemy, ktosiu. - Zmierzyła go wzrokiem z kamienną twarzą. Zdała sobie sprawę z tego, że to on bardziej się jej obawia, niż ona jego. Między innymi dlatego pohamowała swoje emocje. Była bardziej wyluzowana, jak zawsze. Taki miała charakter. Uwielbiała się nie przejmować, flirtować, owijać sobie ludzi wokół palca, żartować. Zupełnie jak rozwydrzone nastolatki, które by tylko i wyłącznie imprezowały dniami i nocami. Jednakże Rose była po trzydziestce i miała więcej rozumu w głowie.
Nie dało się ukryć, że zaimponowała jej ta cała gadka o zabijaniu. Uśmiechnęła się pogardliwie w jego stronę.
- Nie wszyscy są tego samego zdania co ty. Gdyby nie moje wyszkolenie w walce wręcz, możliwe, że nie byłoby mnie tutaj.. i to tylko dlatego, że jacyś dranie chcieli się trochę zabawić. Czasem łapię się za głowę żałując, że należę do takiej rasy.. no, ale trzeba żyć dalej, nieprawdaż? Choć dam Ci pewną radę. Nie pozwól by ktokolwiek decydował za Twoje życie. Tak jak ja przed chwilą, okej? Masz dobre serce. - Tym razem też się uśmiechnęła, niewiele, ale tym razem z miłym gestem.
- Jak chcesz iść to nie mam zamiaru Cię przetrzymywać. - Zrobiła krok w bok by umożliwić mu przejście przez drzwi. - Droga wolna. Niemniej jednak możesz zostać. Chyba zbliża się zamieć, ale Twoja wola. - Spuściła z niego wzrok by w końcu rozejrzeć się po pomieszczeniu. Może i nie był to hotel pięciogwiazdkowy, w którym zwykle przypadało jej sypiać, ale nie mogła wybrzydzać. Lepiej tu, niż na zewnątrz.
Nie rozglądała się długo. Szybko wypatrzyła sobie miejsce, w którym zamierzała się rozłożyć i przespać mroźną noc. Za to z rana wrócić do domu. Wziąć ciepły prysznic, zrobić się na bóstwo i wyczesać w końcu te cholerne włosy. Tak więc ruszyła w stronę pobliskiego kąta i usadowiła się wygodnie na podłodze kuląc się nieco by zatrzymać więcej ciepła.
- To jak? Idziesz czy dalej stoisz jak słup? - Ponownie zwróciła się do niego, bo i tak nie miała nic lepszego do roboty.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 7:42 pm

Trudno się nie bać, kiedy ktoś ma bron. Ale spotkany tutaj osobnik nie był zaszczutym zwierzęciem, o nie. Był rozsądny. Choć nie ma co kłamać, że wcale się nie bał. Był żywym stworzeniem, miał emocje, jak każdy. O śmierć otarł się wielokrotnie, wiedział, ze przeciwnika się nie lekceważy, nawet o głowę niższego. Czy dwie.
Zignorował z wyższością jej infantylnie pogardliwe uśmieszki, nie dając w ogóle po sobie poznać ze cokolwiek go ruszyło, choć bez wątpienia w duchu już jej odpowiedział odpowiednio.
{- O tak, mam dobre serce.} - zgodził się. Ona biedna nie wiedziała, co się z nią mogłoby stać, gdyby nie dobre serce M-3. No ale – każdy ma jakieś wady.

Kiedy się odsunęła, poruszył się, powoli zbliżając do wyjścia. Jak gdyby nigdy nic. Patrzył na nią zmrużonymi oczami, jakby w jakiś sposób sprawiało mu to dyskomfort. Minął, otworzył drzwi, wyszedł...
Zawahał się już na zewnątrz.
Jak już wspomniano miał dobre serce a ona, już nie ważne jak na co dzień, bo tego nie wiedział, ale dzisiaj wyglądała trochę jak zbuntowane dziecko które dało noge z domu. Nic ze wyglądała na 30 lat – czasem rodzice tak kochają swoje dzieci ze krzywdzą je do późnego wieku.
W każdym razie – taka ona biedna...
A może nie jej wina,a może coś złego ją spotkało?
Odwrócił się i wsunął łeb do środka.
{- Hej, a może ci coś do żarcia przynieść?}
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Nie Sie 02, 2015 8:55 pm

- No cóż.. Chyba nic innego mi nie pozostało jak tylko zasnąć. - Mruknęła pod nosem zaraz po wyjściu nieznajomego. Najwyraźniej nie miał ochoty na towarzystwo. Może miał wstręt do ludzi? Nie było co się tak nad tym rozmyślać. Skoro wyszedł to już się tego raczej nie dowie. Wątpiła też w ponowne spotkanie. Wolała tu chyba nie wracać. Szczególnie o tej porze.. i tak nie znalazłaby tu nic ciekawego. Przynajmniej takie było jej zdanie. Zawsze mogła się mylić. Każdy się czasem myli.. i to nie raz.
Nie trwało to długo, aż usłyszała ponowne zaskrzypienie drzwi. Do wnętrza wiatraku znowu ktoś chciał się dostać. Nie trzeba było się namyślać kto to mógł być. Bowhunter skierowała swój wzrok ku hałasowi i ujrzała M-3. Dokładniej, jego łeb.
- Co masz na myśli żarcie? Martwe wiewiórki, oposy? A może jelonek? Z tego to dopiero jest kawał mięcha.. - Jej pogardliwy uśmieszek znowu wrócił na facjatę. Nie dało się ukryć, że uwielbiała używać sarkazmu, ironii, czy też zwyczajnie się droczyć. Nawet z osobnikami, których nie zna.
- Daj sobie spokój. Nie potrzebuję Twojej łaski. Wystarczy, że prześpię tę noc, a z rana wyruszę ku drodze powrotnej. Jakoś przetrzymam. Najwyżej będę się czołgać. - Poprawiła się na siedzisku, które niestety nie należało do najwygodniejszych. Szczególnie, że waliło od niego zimnem, więc jej jędrne pośladki zamarzały. Szkoda, że nie miała czegoś lub kogoś, kto solidnie zadbałby o ich nie zamarznięcie na kostkę lodu.. Och, jak ona marzyła o tej gorącej kąpieli. Nawet przemknęła jej przez głowę myśl o spędzeniu nocy z.. nie wiedziała kim. Nie miała nikogo na stałe. W sumie co się dziwić. Wiodła podwójne życie.
- Wchodzisz czy wychodzisz? Zamknij te drzwi. Już wystarczająco tu jest zimno. Nie musisz tego chłodu tu tak wpuszczać. - Burknęła z niezadowolenia i podkuliła nogi jeszcze bardziej. Miała nadzieję, że dożyje do tego ranka. Nie była przyzwyczajona do takich surwiwali.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pon Sie 03, 2015 6:25 am

{- Rozumiem, ze musiałaś przywyknąć do takiego jedzenia, ale ja zwierzątek nie zabijam, bo zwierzątek jest mi szkoda.} - oświadczył, wciąż pozostając w szparze w drzwiach, ledwo się zresztą trzymających.
{- Jak chcesz. Przyjemnej nocy.} - zabrał łeb i zamknął drzwi. Trochę nie w jego stylu, powinien jednak wrócić z jedzeniem, ale proszono o zakończenie sesji, zatem M-3 poszedł.
Nie szczęściło mu się w tej krainie, odchodząc zastanawiał się czy dane mu będzie tu jeszcze spotkać jakąś bratnią dusze, czy przyjdzie mu złamać charakter i zostać po wieki nieszczęśliwszym samotnikiem.
[zt]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Pon Sie 03, 2015 8:53 am

Rosalie prychnęła.
- Ktoś tu nie potrafi wyczuć sarkazmu. - Powiodła za nim wzrokiem unosząc jedną z brwi. - Ach, Ci tutejsi.. - Nałożyła na siebie dwa kaptury. Jeden ze stroju Bowhunter, drugi z bordowej bluzy brata, która była świetna na takie mrozy. Zdjęła z siebie kołczan i łuk kładąc owe rzeczy blisko siebie. Tak na wszelki wypadek, gdyby miał się tu ktoś wedrzeć. Zawsze mogła szybko sięgnąć po broń i strzałę, i jakoś się obronić. Także musiała być również bardzo czujna wciągu nocy, a nie spać jak zabita by przypadkiem jakiś ktoś poderżnął jej gardło, albo gorzej.
- Wątpię by była przyjemna. - Mruknęła pod nosem i oparła się w końcu o ścianę podwijając do siebie nogi. Nie obyło się też bez zgrzytania zębami. Och, jaka to szkoda, że nie miała futra.. lub przenośnego kaloryfera, ogniska. Nah, ognisko odpada. Gdyby wiatrak nie był drewniany to może i by je rozpaliła, no ale w tym przypadku po prostu nie wypadało.
Jako, że Rumlow nie miała już nic lepszego do roboty to najzwyczajniej w świecie zamknęła oczy by chociaż spróbować zdrzemnąć się.

Obudziła się nad ranem. Około piątej, szóstej. Nie chciało jej się nawet patrzeć na zegarek. Ledwo wstała z siedziska, mocno zmarznięta. Otrzepała się, w szczególności cztery litery, które chyba najbardziej ucierpiały.
- Jak nie będę chora to stanie się cud boski.. - Potrząsnęła głową, po czym nałożyła na siebie swój ekwipunek.
- No to w drogę.. - Skrzywiła wargi zniesmaczenia na samą myśl o tym, jak długo będzie musiała pierdzielić się z powrotem. - Chyba pamiętam drogę.. Jak dojdę do centrum to może zdołam złapać jakąś taksówkę. - Tak więc ruszyła w drogę. Na szczęście nie było tak źle jak myślała, że będzie. Śnieg nie padał, ładne niebiesko niebo.. tylko parę pojedynczych chmurek, które nosił ze sobą wiatr.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Czw Maj 18, 2017 7:29 pm

Przejażdżka kradzionym samochodem do miejsca obranego przez Creeda jako "bezpieczne i ustronne" nie trwała długo, raptem ponad półtorej godziny. Cóż, przebicie się przez miasto w nocy może nie było zbyt trudne. Oczywiście sporo czasu stracili na przepuszczaniu ludzi na przejściach i ustępowaniu pierwszeństwa. Choć zasadniczo Victor jechał całkiem szybko i płynnie, a zimny łokieć wystawiony przez wybitą szybę sprawiał, że w samochodzie był przewiem to jednak nie zmieniało to nic, powietrze wewnątrz było ciężkie. Do tego w aucie niemalże cały czas grały - znów nostalgia, choć nie tak bardzo - przeboje z lat 80' i 90'. Victor wiedział jak sprawić, by atmosfera między całą trójką stała się jeszcze bardziej napięta. Oczywiście chcąc, aby pozostała dwójka czuła się jeszcze bardziej niekomfortowo kazał im siać z tyłu pojazdu, co wykonali choć z lekką niechęcią. Ale cóż... póki co to on rozdawał karty.
Gdy dotarli już na miejsce Victor zatrzymał samochód i nie odwracając się do pozostałych wypowiedział
- Wiem, że przejażdżka była miła i nie chcecie stąd wychodzić, jednak to już tutaj. - z jego trzewi wydobył się krótki, syczący śmiech, po czym on wysiadł z auta i oddalił się na kilka kroków w stronę pustostanu.
Bawiła go ta sytuacja, mógł wywierać presję na - jak sam ich nazywał - dzieciaki. Miał nadzieję, że dwójka sfrustrowanych nie skoczy mu do gardła, gdy tylko opuszczą pojazd. A jeżeli tak.... Nikt nie będzie szukał tu zwłok, auta z resztą też.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   Czw Maj 18, 2017 8:53 pm

On nie spudłował, kiedy rzucał nożem. Chciał pokazać, że nie jest jakimś cholernym amatorem, za którego ten tutaj szczyl go uważał. Poza tym, trafił idealnie w owada siedzącego na drzewie. Zatem, nie spudłował. Celował w coś zupełnie innego, a to, że ostrze świstnęło przy uchu Dakena, to już inna sprawa.
Stał z boku obserwując tych dwóch z wielka dozą ostrożności oraz uwagi. Miał wrażenie, że ci dwaj już od górnie nie będą za soba przepadać, ale to był tylko i wyłącznie jego domysł. Zawsze mógł się w swoim osądzie pomylić, wszak nie był alfą i omegą.
W jego niebieskich oczach odbijała sie sylwetka Dakena oraz Sabretootha, a także pobliska okolica. Co jakiś jednak czas zerkał na teo, który dołączył do nich.  Nie był pewien, co się  do końca stało, ale poczuł się zrelaksowany oraz rozluźniony. Nie miał pojęcia, że tak zadziałył wcześniej użyte feromony przez Dakena. Bardzo niegrzeczne myśli przeszły Crimson Hutnerowi przez myśl, kiedy wodził wzrokiem po młodzianie. W sumie, ostatnio nie miał jak spożytkowac nadmiaru energii, więc może wykorzysta ją na tego tutaj cwaniaka? W sumie nie był niczego sobie, ba nawet wpasował się w ramy gustowe Huntera, dlatego mężczyzna polizał wargi. Nikt jednak tego nie mógł dostrzec, gdyż maska skutecznie to ukrywała.
Póki co, Crimson siedział cicho. Tylko obserwował. W sumie, gdyby Alex czytał w myślach Sabre to uznałby go za głupca, wiedząc, że nie traktuje go poważnie. Może i dla meżczyzny to lepiej, bo bedzie mu łatwiej zaskoczyć wielkoluda, jak tylko nadaży się takowa okazja.
Takie zaczepki były dla Alexandra dzicinną zabawa, dlatego ostrzegł Dakena, żeby uważał, bo następnym razem ostrze wbije się w jego czaszkę.
Jak Sabre przemówił, spojrzał na niego nieco z dołu. Słuchał go bardzo uważnie. Łapał każde wypowiedziane słowo i starał się je analizować. Szukał także, jakiegoś haczyka. Nikt normalny nie oferuje obcym, ledwo spotkanym osobom takich propozycji. Hunter postanowił uważać. W razie czego pozbędzie się jedneog i drugiego, a zlecenie najwyżej szlag trafi. W sumie, bo to nie jedno już?
Crimson nie komentował propozycji Sabre. Zamierzał z niej skorzystać. Pzoa tym, póki co, takie miał zlecenie i je wykonywał, więc jemu, w tamtym momencie to była ryba. Dlatego skierował swoje kroki za wielkoludem.
Skoro chcieli jechac kradzionym autem i zwracać na siebie uwagę, nie ma sprayw ich problem ich sprawa. On miał swój transport, Choppera dość można by rzecz specyficznego, pasujacego go jego aktualnej tożsamości. Wielkoluda chyba to nie obchodziło zbytnio, bo bez pytania wepchał go siłą do auta. Zatem pora było na szybki sms do znajomego, aby odebrał jego cacuszko i odstawił do domku oraz informacją, z kim dokładnie jest. Tak, nie ma to jak kontakty, które mogą ewentualnie przyjść i uratować ci dupsko.
Wielkolud zaś, kiedyś za to dostanie, bo on nie lubił zostawiać swojego dzieciaka tak daleko. Tak, już wymyślił swoją własną ksywę dla Sabre, Wielkolud. Pozostało jeszcze, obmyslić jakąś dla Dakena, ale i na to przyjdzie pora. Nie spodobało mu się to, ale w sumie, skoro znalazł się blisko Dakena, to mógł się trochę...pobawić czyż nie? Jeszcze ta muzyka. Crimson Hunter tylko pokiwał głową. To, co grał oz radia średnio go obchodziło w sumie. Bardziej skupił się na Dakenie. Bardzo delikatnie położył mu dłoń na udzie, a potem przysunął się do niego, tak aby szepnąć mu do ucha.
-Dzieci nie powinny palić papierosów, wiesz?-rzekł subtelnym i uwodzicielskim głosem-Za złe nawyki daje się klapsa w tyłek.-nie zmieniał tonacji głosu, a do tego ścisnął dłoń na udzie chłopaka.-Zachciało ci się palenia.-drugą dłonią ujął podbródek Dakena, gdyż chciał spojrzeć mu w oczy poprzez przesunięcie jego głowy w swoją stronę.
Przez zajmowanie się bękartem Logana, nawet nie dostrzegł, że podróż się skończyła. Nie był z tego zadowolony, bo chciał jeszcze trochę poromansować z Dakenem. Cóz, skoro Sabre wyszedł pierwszy, postanowił skorzystać z tej okazji. Uniósł maskę na tyle, by widać było jego usta. Zrobił coś cholernie szalonego, ale cóż Daken nie mógł wiedzieć, że tak mocno zadziałają feromony na Alexandra. Crimson złapał chłopaka za tył głowy, po czym uraczył go zachłannym pocałunkiem. Jak ich wargi się oderwały, oblizał usta. Nasunął maskę na twarz, po czym wyszedł z auta. Spojrzał tylko ukradkiem na Dakena zadowolony z tego, co przed chwila zrobił.
-Dobra, Wielkoludzie, do rzeczy. Czego od nas oczekujesz. Nikt normalny nie oferuje obcej osobie jakiegoś interesu.-skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.-A co do małej wycieczki, zaiste, była miła.-uraczył Dakena wymownym spojrzeniem-Mogłaby potrwać nieco...dłużej.-znów oblizał wargi pod maską.
Jeśli Sabreowi się wydawało, że w jakiś sposób wywrze presję na tym tu facecie to się mylił i to grubo. Crimson to ktoś, kto widział śmierć, a nawet w teorii sam jej doświadczył, kiedy pierwszy raz aktywowała się jego healing factor.
Pozostało mu czekać na rozwój wypadków, zatem czekał. Musiał przyznać, że okolica był nawet niczego sobie. Ba, dostrzegł w cieniu małego kotka, do którego podszedł i jakby nigdy nic wziął na ręce i zaczął głaskać.
-Zgubiłeś się, malutki?-odparł delikatnym głosem.
Przynajmniej, znalazł sobie jakieś zajęcie, dopóki da dwójka się nie ogarnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary wiatrak   

Powrót do góry Go down
 
Stary wiatrak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Stary wiatrak
» Stary dąb
» Opuszczony domek na drzewie
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem-
Skocz do: