Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Korytarze   Nie Lis 27, 2016 8:13 pm


Korytarze na parterze prowadzą pomiędzy poszczególnymi pomieszczeniami użytkowymi, które dominują na tym poziomie: od gabinetów, przez klasy, aż po miejsca takie, jak biblioteka czy stołówka. Jedne węższe, inne szersze, dłuższe czy krótsze - do wyboru, do koloru.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Lis 27, 2016 9:31 pm

Po opuszczeniu hallu wejściowego smuga ani na chwilę nie zwolniła. W dalszym ciągu przesuwała się wysoko, tuż przy samym suficie, zygzakując od czasu do czasu pomiędzy ścianami... Dzięki czemu skutecznie unikała wpadnięcia na rezydentów Instytutu, których mniejsze i większe grupki co chwilę mijała górą. Ciężko byłoby w tej chwili stwierdzić dokąd dokładnie zmierzała, ale na pewno się spieszyła. Co więcej, dłuższe obserwowanie jej poczynań - choć trudne ze względu na jej prędkość - dowiodłoby, iż zdarzało jej się zawracać, jak gdyby starała się w szybkim tempie sprawdzić jak największy obszar. Być może czegoś poszukiwała?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Icarus

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Lis 28, 2016 2:31 pm

Jay pędził przez korytarze. Podmuchy wiatru wywołane jego skrzydłami wprawiały w ruch lżejsze włosy uczniów, gdy gonił za smugą. Starał się za nią nadążyć, i choć było ciężko, dawał radę. Jednak podejrzane zdawało się jej zachowanie, gdy latała jakby chaotycznie. Wydawała się sprawdzać jak największy obszar, jakby kogoś szukała... Albo sprawdzała teren przed frontalnym atakiem. W końcu to też możliwe. Ale wspominali coś o jakimś zbiegu, więc może to jej szukają...
~Skup się na locie, nie zastanawiaj się~Nakazał sobie, gdy dosłownie w ostatniej chwili zakręcił. Skoncentrował się, poddając się instynktom. Wyczuwał jak lecieć, i jak zakręcić by nie zderzyć się ze ścianą frontalnie. Powietrze to był jego żywioł.
~Boże, dopomóż~Pomyślał, i zaczął przyśpieszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Lis 28, 2016 6:55 pm

Smuga posiadała sporą przewagę - bo nie tylko Icarus wyruszył za nią ze sporym opóźnieniem, więc musiał w ogóle namęczyć się, żeby ją znaleźć, wliczając w to zgadywanie kierunku, w którym się udała... Ale i mogła poruszać się o wiele swobodniej, podczas gdy dla chłopaka co węższe korytarze oznaczały konieczność lądowania. Jego skrzydła mimo wszystko zajmowały trochę miejsca, szczególnie wtedy, gdy rozkładał je w locie... A smuga? Jej wymiary na bieżąco ulegały zmianom, lecz najczęściej miała około metr długości, może trochę więcej, a do tego jakieś pół metra szerokości, oczywiście biorąc pod uwagę te jej najbardziej wysunięte punkty. Najwyraźniej istota ta mogła się dowolnie wyginać oraz natychmiastowo zawracać w miejscu, co udowodniła wówczas, gdy jeden z korytarzy okazał się być ślepym zaułkiem - z którego od razu wystrzeliła, aby obrać sobie nową trasę.
W skrócie: nie było łatwo.
Icarus wzbudzał większe zainteresowanie od smugi, której obecność wielu osobom - jeżeli nie wszystkim - całkowicie umykała. W końcu trzymała się wysoko i w cieniu, a choć na jego tle i tak nieźle się wyróżniała, to jej prędkość sprawiała, iż zauważenie jej równie dobrze można było uznać za zwykłe przewidzenie. Uczniowie i tak byli już pobudzeni i zestresowani; w końcu właśnie zostali poinformowani o tym, że Instytut znajdował się pod atakiem, a następnie - dla własnego bezpieczeństwa - odesłani do podziemia... Nic dziwnego, że grupki, które co chwilę przemykały korytarzami, pogrążone były w mniejszym lub większym chaosie.
Jeżeli smuga w ogóle wiedziała o swoim ogonie, to nie zwracała na niego żadnej uwagi, a przynajmniej nic na to w tej chwili nie wskazywało. Robiła swoje - jaki nie byłby jej cel - i nie próbowała doprowadzić do kontaktu czy zaatakować, aby pozbyć się towarzystwa. Być może faktycznie go nie zauważyła, zbyt skoncentrowana na swoim zadaniu? Może nie czuła się zagrożona? Albo za bardzo jej się spieszyło, by zmarnować choćby kilka sekund...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Icarus

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Lis 28, 2016 7:28 pm

"Przeciwnik" Icarusa zdawał się dosłownie pędzić z niezmienna prędkością. Spory dystans który udało się uzyskać smudze, dawał jej możliwości. Nie pomogło także że w ciasnych korytarzach musiał schodzić na ziemię i chować skrzydła. Przecisnac się pomiędzy uczniami, którzy zdawali się cały czas tylko blokować przejście. Tracił tylko czas. Równocześnie Jay starał się wymyśleć jak zatrzymać smugę. Jeżeli poszukiwała kogoś (lub czegoś), ktoś musiał jej to nakazać. Jej zachowanie sugerowałoże to coś myśli. Postanowił zagrać nieczysto, ale w walce liczą się każde chwyty. Skupił się, i nadał swoim stronom głos mężczyzny sprzed rezydencji. O ile był to mężczyzna, jednak brzmiał jak mężczyzna. No i wydawał się dowódcą.
-Zaprzestań zadania. Wróć przed budynek-rozległ się głos mężczyzny sprzed rezydencji.. Pewnie się nie nabierze, ale Jay zyska trochę czasu. Miał nadzieję że Cissie była bezpieczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Lis 28, 2016 8:13 pm

Icarus podjął tę próbę akurat w miejscu, w którym chwilowo nie było żadnych uczniów; istniała spora szansa na to, że niedługo się to zmieni, bo w końcu wszystkie kolejne grupki - jak chłopak wiedział - kierowały się do podziemia, a ten korytarz należał do głównych przejść prowadzących do windy z dostępem na dół... Ale zawsze był to moment na działanie bez narażania na szkodę dzieci i młodzieży - oraz bez ich ewentualnego wsparcia w razie czego.
Naprawdę, kosmici wybrali sobie idealny moment na przybycie. Tak wielu członków X-Men znajdowało się obecnie poza Instytutem, a Xavier w dalszym ciągu był - delikatnie mówiąc - niedysponowany... W gruncie rzeczy na terenie szkoły nie przebywał teraz nikt, kto przejąłby kontrolę nad obroną budynku i koordynował całą akcję. Storm powinna była to zrobić, ale... No właśnie.
Tak czy siak, wyglądało na to, że przynajmniej póki co Icarus był zdany wyłącznie na siebie. Kiedy młody mutant krzyknął głosem Gladiatora, smuga w końcu zareagowała - choć raczej nie w sposób, którego chłopak by sobie życzył. Czarna substancja co prawda gwałtownie zawróciła, a raczej w mgnieniu oka zatrzymała się w miejscu i natychmiast odbiła do tyłu, lecz skierowała się prosto na Icarusa, po drodze wyraźnie zwiększając swoją masę. Gdy znajdowała się jakieś dwa metry przed Jay'em, a może nawet bliżej niego, niespodziewanie się rozczapierzyła, przypominając przy tym trochę górę otworzonej parasolki albo może bardziej widzianą od spodu ośmiornicę, tyle że z o wiele większą liczbą "odnóży", ruchomych, wirujących, gotowych pochwycić ofiarę. Skojarzenie z tym stworzeniem przywiodłoby zresztą na myśl także chmurę atramentu - którą również trochę przypominała smuga po tej transformacji. Jej cel zdawał się być oczywisty; najwyraźniej chciała zadziałać jako sieć lub klatka i liczyła na to, że rozpędzony Icarus sam w nią wpadnie. Miała zresztą sporo racji, bo przy tej prędkości i odległości ciężko byłoby mu tak po prostu wyhamować.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Icarus

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Lis 28, 2016 8:51 pm

Trochę szczęścia mu sprzyjało. Żaden z uczniów nie kręcił się akurat w pobliżu, więc nie było żadnych prawdopodobnych ofiar pobocznych.
Plan Jaya... udał się tylko pośrednio. Owszem, smuga zakończyła swoją drogę naprzód. Tyle jednak że postanowiła zawrócić, i zwiększając swoją masę gnała w jego stronę. Rozcapierzyła się, wykorzystując fakt że gnał za nią cały czas. Musiał chyba polegać na swoim szczęściu. Ale pewnie wyczerpał jego zapas na ten miesiąc.
Postanowił biec dalej, a nawet przyśpieszyć. Wykorzystując odpowiedni moment, rozwinął skrzydła. Zaraz po tym wysowyskoczył w powietrze, i silnie machnął skrzydłami. Chciał przemknąć pomiędzy ramionami smugi... albo atramentowej ośmiornicy, jak kto woli. Może uda mu się ją zatrzymać... na kawałek dłużej niż chwilę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Lis 28, 2016 9:25 pm

Podjęcie próby odbicia na bok - albo właśnie w górę - faktycznie było chyba jedynym, co chłopak mógł zrobić, aby uniknąć bezpośredniego zderzenia i potencjalnego uwięzienia w mazi. Nie oznaczało to niestety, że ją przechytrzył i wyszedł z całego zajścia bez szwanku... Ale przynajmniej dał jej na chwilę zajęcie.
Gdy chłopak znajdował się już w powietrzu i był w trakcie wznoszenia się, jego nogi oraz - w momencie uderzenia nimi - skrzydła znalazły się niebezpiecznie blisko ramion tej miniaturowej czarnej dziury. Substancja natychmiast to wykorzystała, owijając jedną ze swoich macek wokół lewego skrzydła Icarusa, blisko jego zakończenia. Uchwyt był mocny i pewny, ale prawdę mówiąc nie bolał - z tego względu, że substancja emanowała lodowatym zimnem, przeszywającym i od razu odbierającym czucie. Co gorsze, wrażenie to zaczęło rozchodzić się dalej, szybko docierając do końca skrzydła, ale idąc również w drugą stronę. Zdążyło dotrzeć może do połowy długości, nim kontakt został przerwany... I to, o dziwo, z inicjatywy przeciwnika.
Można by pomyśleć, że w takiej sytuacji wróg zechciałby złapać Icarusa, skoro uprzednio najwyraźniej planował to zrobić. Zamiast tego jednak czarne ramię zamachnęło się i uderzyło mutantem o ścianę, mocno, boleśnie, pewnie wystarczająco, aby oszołomić go na parę sekund. Przy silnym czynniku regeneracyjnym chłopaka w grę nie wchodziły przynajmniej trwałe obrażenia, ale dla kogoś innego coś takiego mogłoby być niebezpieczne. To właśnie po tym posunięciu macka się cofnęła, a cała istota - o ile to w ogóle była istota - znów wystartowała w stronę, w którą wcześniej zmierzała, prędko powracając do postaci bardziej aerodynamicznej smugi.
Icarus wcześnie odłączył się od akcji przed Instytutem, więc niestety nie mógł o niej zbyt wiele wiedzieć - a szkoda, gdyż w takim wypadku posiadałby możliwość porównania zachowania Gladiatora oraz swojego własnego przeciwnika. Kosmici bez wątpienia byli potężni i albo inteligentni oraz pomysłowi - albo świetnie przeszkoleni... Lub wszystko to na raz... Ale jak do tej pory nikogo nie zabili, choć nie brakowało im ku temu okazji. Gladiator nawet w starciu z cyborgiem celował raczej w miejsca, które miały go unieszkodliwić, a nie unicestwić... Więc albo nie chcieli, albo z jakiegoś powodu nie mogli wyrządzić mutantom zbyt wielkiej krzywdy. Sumienie? Bardzo konkretne rozkazy?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Sro Lis 30, 2016 2:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Icarus

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Lis 29, 2016 6:17 pm

Wybicie. Skok. Lot. Wszystko leżało w możliwościach. Trzeba tylko chcieć. Jay jednak, przez swoje ponure nastawienie, nie dał rady. Chociaż.. nie dokładnie. Owszem, wyskoczył. Owszem, prawie przeleciał. Prawie się wzniósł. Jednak gdy machnął skrzydłami, smuga to wykorzystała. Chwyciła go za skrzydło.
Chłód, jaki go przeszył go przeraził. Zdawało się jakby skrzydło zanikało, i choć było je widać, jakby go nie było. Próbował się wyrwać, jednak chwyt był pewny i silny.
O dziwo, smuga w pewnym momencie puściła. Choć to też raczej złe słowo. Po prostu cisnęła Icarusem o ścianę. Icarus przygotował si na śmierć. Nie będzie żadnej straty, zrobi to co do niego należało.
Jednak bolesne uderzenie nie skręciło mu żadnych części ciała. Oszołomiony, osunął się o ścianę. Potrząsnął lekko głową, by się "ocknąć". Wstał, lekko chwiejnie. Po chwili, pomijając bolesność ciała, był w swojej zwykłej formie. Pobiegł dalej pustym korytarzem, rozwijając skrzydła. Dlaczego nie zakończyła sprawy? Zamachnął skrzydłami. Musiał wymyślić jakiś sposób by smuga zajęła się nim na dłużej. Westchnął.
-Tylko na tyle cię stać?-Zawołał. Po chwili postanowił zagrać kartę która pozwoliłaby mu zatrzymać smugę... i liczyć że jest porywcza -Już nawet mysz jest lepsza od ciebie!-Zawołał, lecąc za nią. Utrzymywał się w powietrzu, mając nadzieję na że zdąży zareagować zanim smuga podejmie jakieś działania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sro Lis 30, 2016 2:56 pm

Smuga najwyraźniej nie była porywcza albo po prostu nie dosłyszała zbyt dobrze słów Icarusa, gdyż tym razem kompletnie zignorowała chłopaka i nie zwolniła nawet odrobinę. Zrobiła za to coś innego, a mianowicie gwałtownie odbiła w lewo, w korytarz, na którego końcu znajdowała się winda - zaprojektowana tak, aby umożliwiała dostęp do podziemia Instytutu. Do jej wnętrza wlewała się właśnie grupka dzieci i młodzieży, dość głośna i napierająca na siebie wzajemnie, aby jak najprędzej dostać się do środka.
Na prostym odcinku smuga chyba jeszcze bardziej przyspieszyła, wyraźnie kierując się właśnie ku windzie - choć czy świadomie chciała udać się wraz z uczniami na niższy poziom, czy po prostu liczyła na zbadanie dowolnego innego piętra... To trudno byłoby już orzec. Obie opcje zdawały się prawdopodobne, choć ta druga może nawet bardziej, sądząc z dotychczasowego zachowania wroga... Który zdawał się przeczesywać teren.
Icarusa dzieliło od windy kilkanaście metrów, smugę - może o połowę mniej. Ona zwiększyła prędkość, a chłopak w locie był teraz nawet wolniejszy, niż do tej pory, bo w końcu w dalszym ciągu nie czuł praktycznie połowy jednego skrzydła, a to utrudniało mu poruszanie się z jego pomocą... Nie było żadnych wątpliwości, że smuga dotrze na miejsce jako pierwsza, jednakże Jay wciąż mógł zdążyć dołączyć do niej w windzie i w ten sposób ją uwięzić. Minus sytuacji? W środku już teraz znajdowało się kilkoro uczniów, którzy niekoniecznie zdążyliby wydostać się na czas.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pią Gru 02, 2016 10:50 pm

Rahne pędziła korytarzami szkoły, wciąż lekko oszołomiona po zderzeniu ze ścianą, ale zdeterminowana. Nim znikła za rogiem, spostrzegła opuszczającą budynek Storm. Wyraz oczu i postawa kobiety mówiły wyraźnie, że lepiej zejść jej z drogi. Rahne w duchu odetchnęła z ulgą na myśl, że walczący na dziedzińcu uczniowie otrzymają wsparcie w osobie Ororo.
Pociągnęła nosem, łowiąc zapachy, ale to jej uszy pierwsze wychwyciły odgłosy poruszenia w pobliżu windy prowadzącej na niższe poziomy. Pobiegła w tamtym kierunku. Woń, którą zidentyfikowała jako Icarusa, stała się silniejsza. Wyczuła także kilkoro uczniów. Jeżeli kosmitka znajdowała się w pobliżu, wszyscy byli w niebezpieczeństwie.
Pokryta rudobrązową sierścią wilkołaczyca, pędząc na złamanie karku na wszystkich czterech kończynach, wypadła zza zakrętu chwilę po tym, jak pokonał go Icarus. Próbując szybko ocenić sytuację, dostrzegła ciemną smugę skracającą dystans dzielący ją od windy i grupki stłoczonych przy niej dzieciaków. Trudno powiedzieć czy kosmitka zamierzała zaatakować uczniów, czy po prostu wraz z nimi przejechać się windą, ale na żadną z tych rzeczy Rahne nie zamierzała jej pozwolić. Z gardła wilczycy dobył się groźny warkot.
- Odsunąć się od windy, już! – wrzasnęła w kierunku uczniów. – Na ziemię! Wszyscy na ziemię! Nie zbliżajcie się do tego czegoś!
Machnięciem ręki wskazała smugę. Wiedziała już czym groziło zetknięcie z mroczną materią, bo sama cudem go uniknęła. Nie widziała żadnego bezpiecznego sposobu walki z kosmitką, dopóki ta przebywała w formie niedającej się przebić pazurami. Musieli odciągnąć jej uwagę od dzieciaków i windy, a potem jakoś sprowokować do zmiany postaci. Jedno i drugie łatwiej było pomyśleć, niż wykonać…
- Laura wspomniała, że możesz potrzebować pomocy, Guthrie. Ostrożnie, ta rzecz jest jak czarna dziura - zwróciła się do Jay’a, zrównując się z nim i przyspieszając. Jeżeli smuga dotychczas nie zwróciła na nich uwagi, Rahne spróbuje przeciąć jej drogę, równocześnie chroniąc sobą znajdujących się najbliżej niebezpieczeństwa uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Gru 06, 2016 2:39 pm

Trzeba przynajmniej przyznać uczniom to, że zdecydowana większość z nich od razu obróciła głowy w kierunku głosu Wolfsbane. Nic dziwnego, skoro wilczyca wspomniała o windzie; młodzi mieli pewność, że to właśnie do nich się zwracała. Ci, którzy jeszcze nie weszli do środka, jako pierwsi dostosowali się do rozkazu, być może wręcz odruchowo rozpierzchając się na boki... Gorzej z osobami, które stały już wewnątrz, gdyż te przez kilka sekund chyba nie bardzo wiedziały co zrobić: wyjść, od razu paść na ziemię, a może jeszcze coś innego? Po części zadziałać mogło również poczucie bycia zagrożonym; w końcu strach czy nawet niepewność potrafiły wręcz paraliżować.
Na szczęście ta chwila wahania w końcu minęła - i jedna z dziewcząt znajdujących się w windzie, zresztą najbliżej drzwi, chwyciła za nadgarstek stojącego obok niej chłopaka, którego następnie od razu pociągnęła za sobą z powrotem na korytarz. Niestety w tym momencie górą minęła ich smuga, która opadła nieco niżej, tym samym odcinając drogę ucieczki ostatniej młodej mutantce, które pozostała w środku... I miała wystarczająco dużo rozsądku, aby wycofać się w sam róg windy, gdzie osunęła się na podłogę i skuliła.
Być może smuga nie była w stanie operować w tej formie niczym drobnym czy delikatnym, bo natychmiast po wpadnięciu do windy zaczęła się zmieniać, rozszerzać, a z jej wnętrza wysunęła się najpierw dłoń - która dotknęła przycisku na panelu, przez co drzwi zaczęły się zamykać - zaś zaraz potem cała postać kosmitki. Ciemność nie zniknęła, lecz okręciła się luźno wokół niej - niczym broń gotowa do ataku czy obrony...
... A potem winda zaczęła opadać. Icarus wiedział coś, czego Rahne nie miała okazji usłyszeć: w podziemiach Instytutu gromadzić się powinni uczniowie, aby w razie ataku ze strony pojazdów kosmicznych mogli schronić się w wytrzymałym Danger Roomie. Teraz zaś na tym samym poziomie znajdzie się jeden z wrogów... Niedobrze.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rictor

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sob Gru 10, 2016 2:15 pm

Alarmowanie uczniów i kierowanie ich do Danger Roomu przebiegło... Chyba na tyle sprawnie, na ile tylko było to możliwe w zaistniałych okolicznościach. Niektórzy opóźniali sprawę, zadawali pytania, będąc przy tym mniej lub bardziej irytujący, ale Ric w większości ich zbywał - i w końcu był w stanie z czystym sumieniem stwierdzić, że wyższe piętra zostały opróżnione... Na szczęście, bo w pewnym momencie przez ściany bez ostrzeżenia przebiły się gładko wiązki laserów. Gdyby na ich drodze stanęło czyjeś ciało, to pewnie nie byłoby zbyt ciekawie, delikatnie mówiąc.
Latynos zakładał, że już w podziemiach młodzież była stosunkowo bezpieczna, zaś po dostaniu się do Danger Roomu w ogóle nie powinna znajdować się w bezpośrednim zagrożeniu - lecz zostawała jeszcze kwestia potencjalnego ostrzału albo nawet bombardowania, w zależności od tego, czym dysponowały wiszące nad budynkiem maszyny. Zawsze dobrze było spodziewać się najgorszego, aby się na to przygotować i potem niczego nie żałować... Najgorsze zaś oznaczało, że przeciwnik mógł posiadać wystarczającą siłę ognia, aby przebić się nawet do najbardziej wytrzymałego pomieszczenia w Instytucie. W takim wypadku jedyną drogą ucieczki będzie teleportacja, a Ric nie był pewien ilu mutantów przebywających obecnie na terenie szkoły mogło z niej korzystać... Więc - w myśl nadmienionej już wcześniej zasady - wolał sądzić, że tylko Shatterstar. Właśnie z tego względu teraz zabierał go do Danger Roomu.
Jeszcze chwilę wcześniej Rictor wyczuł wibracje swojego telefonu, ale dopiero teraz miał moment, aby na niego zerknąć i sprawdzić czy ktoś zareagował na jego komunikat... Czy też wiadomość nie wiązała się z niczym ważnym. Szczęśliwie w grę wchodziło to pierwsze, a SMS pochodził od Lorny, która - oprócz zadeklarowania możliwości przybycia na miejsce - wspomniała również o obecności Quicksilvera w biurze... Co akurat trochę zaskoczyło Latynosa. Jasne, sam kazał Avengerowi sprawdzić X-Factor Investigations w internecie, ale nie spodziewał się, że mężczyzna faktycznie to zrobi, a nawet jeżeli - że naprawdę ich odwiedzi... Same niespodzianki.
"Czego dokładnie chce? Sądząc po walce przed budynkiem, obcy nie są pokojowo nastawieni, a jeden mógł wedrzeć się do środka. Zbieramy uczniów w DR, chwilowo powinni być bezpieczni."
Tuż po wysłaniu tej wiadomości Ric zawahał się na kilka sekund, gdyż do głowy przyszło mu coś jeszcze. Te pojazdy nad Instytutem najpewniej zawierały w sobie jakieś metale... A jeśli nie, to najprawdopodobniej tak czy siak można by im było zaszkodzić polem elektromagnetycznym. Przy odrobinie szczęścia Polaris mogłaby je wszystkie zezłomować, o ile tylko przesunęłaby je najpierw na bok. Jeszcze par lat temu Rictor byłby jak najbardziej za tym pomysłem, ale... Z kim w ogóle mieli do czynienia? Co stałoby się później, jaka byłaby zemsta za taki wyczyn?
"QS i tak wie gdzie jest szkoła. Wyjaśnij mu sytuację i zabierz tutaj, jeżeli będzie chętny do pomocy. Storm pewnie nadzoruje akcję."
Tym razem Latynos zablokował już telefon i schował go do kieszeni, choć wyczekiwał kolejnej dawki wibracji, sygnalizującej nadejście odpowiedzi. Nie dane było mu jednak zbyt długo zastanawiać się nad tą wymianą zdań, ponieważ wychodząc zza zakrętu ujrzał przebiegających następnym korytarzem znajomą wilczycę oraz tego chłopaka z hallu. Rictor natychmiast przyspieszył kroku, ciągnąc za sobą Stara - akurat na czas, aby zobaczyć zamykające się drzwi windy. Sądząc po minach gromadki uczniów... Coś się właśnie stało i nie było to nic dobrego.
- Rahne? - spytał tylko, aby zwrócić na siebie i Stara uwagę kobiety. Liczył na to, że otrzyma od niej jakieś wyjaśnienia, nawet jeżeli krótkie, ale z drugiej strony domyślał się też, że wszystkich ich tutaj zebranych gonił czas... Jego i Stara na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Gru 11, 2016 12:00 am

Widząc zamykające się drzwi windy Rahne przyspieszyła jeszcze, to jednak nie wystarczało. Gorączkowo rzuciła się ku drzwiom i niemal się od nich odbiła. Wściekła na samą siebie i przerażona losem uwięzionej wewnątrz dziewczyny, siekła pazurami kontrolki windy, co jednak zapewne odniosło skutek dość mizerny. Daleko im było do ostrzy z adamantium. W tej chwili, jak na komendę, do jej świadomości przebiły się myśli Laury.
- Źle - odpowiedziała na mentalny przekaz. - Przydałyby mi się w tej chwili twoje pazury. Nie udało nam się jej zatrzymać. Właśnie zjeżdża windą na niższe poziomy, i to z zakłaniczką. Co u was?
Obróciła się w miejscu i powiodła spojrzeniem po przerażonych twarzach rozpłaszczonych na podłodzie i przy ścianach dzieciaków. Przynajmniej oni na tę chwilę byli bezpieczni, ale fakt, że kosmitce udało się uzyskać dostęp do piwnicy nie wróżył niczego dobrego. Rahne ogarnęła złość, tym razem na przeciwniczkę tak jawnie grającą im na nosie.
Zza załomu korytarza wypadły dwie znajome postacie, również w towarzystwie gromady uczniów. Widok Rictora i Stara napełnił ją nową nadzieją. Oni przynajmniej wyglądali, jakby mieli jakiś plan. Wyraz twarzy przyjaciela powiedział jej, że oczekuje wyjaśnień.
- Pomagierka Gladiatora jest w środku razem z jedną z uczennic - powiedziała, wskazując windę. - Jest jakiś sposób, żeby dotrzeć na dół przed nimi? Albo odciąć zasilanie windy? - Pytania skierowała do wszystkich, nie wyłączając stłoczonej w korytarzu młodzieży. - Jeżeli któreś z was radzi sobie z elektrycznością, to teraz jest dobry moment na pokaz mocy - dorzuciła. Ostatecznie znajdowali się w budynku po brzegi wypełnionym mutantami. Warto było spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Gru 11, 2016 10:26 am

-Zauważyłem-Odparł tylko Jay, lądując. Resztę dystansu przebiegł. Skrzydło było zimne... I zupełnie pozbawione czucia. Próbował jakoś przywrócić w nim czucie, poruszając nim. Ten chłód był dobijający... o ile w obecnym stanie Icarusa można tak mówić. Spojrzał na skrzydło, czy dalej jest takie jak przed tym dotykiem. Zaczął się obawiać o tamtą jedną pozostałą w windzie uczennicę. Jeżeli tak działał na skrzydło, jak zadziała na mózg? Doprowadzi do śmierci? Nie był tego pewien.
Na kolejne zdania tajemniczej wilczycy nie reagował. Nie był pewien jak dostać się do Danger Roomu, sam nigdy się tym nie interesował. Zawsze zakładał że da radę uciec na skrzydłach. Dlatego nie szukał alternatywnych dróg wyjścia z dołu, a elektryki wolał nie tykać. Dlatego milczał, nie mając nic rozsądnego do powiedzenia. Oparł ręce na kolanach i przyglądał się wszystkim, starając się rozruszać skrzydło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Gru 11, 2016 2:00 pm

Prawdę mówiąc Rictor nie miał bladego pojęcia kim dokładnie był wspomniany przez Rahne Gladiator, jednakże z kontekstu jej wypowiedzi domyślał się, że najprawdopodobniej należał on do osób, które właśnie atakowały Instytut... I tyle mu w tym temacie wystarczało, przynajmniej póki jeszcze nie musiał osobiście z nim walczyć. Czas na dociekanie przyjdzie później, o ile oczywiście budynek nie zawali im się zaraz na głowy, w tej chwili zaś trzeba się było skupić na odzyskaniu uczennicy i zatrzymaniu intruza. A skoro już mowa o zawalaniu szkoły...
Latynos nie był pewien jak głęboko znajdował się najniższy poziom, ale domyślał się, że jakieś kilkadziesiąt metrów w dół - co najmniej. Najprawdopodobniej mógłby się tam przebić, ale ze względów bezpieczeństwa chwilę by to potrwało, a reszta budowli i tak niekoniecznie dobrze by to zniosła... Więc ta opcja odpadała. Zniszczenie drzwi do szybu windy i zeskoczenie w dół poszłoby szybciej, ale lądowanie nie należałoby do najprzyjemniejszych - a osuwanie się po kablach opóźniłoby z kolei sprawę. Znów źle. Co jeszcze wchodziło w grę? Ze swojej ostatniej wizyty na dole pamiętał rury do szybkiego podróżowania, które wypadały parę metrów na oba boki od windy... Prędkie rozejrzenie się pozwoliło mu ustalić, iż w tych miejscach znajdowały się ściany. Zdjęcie jednej z nich raczej wiele by już nie zmieniło - gdy wyższe pietra tak czy siak demolowane były przez lasery.
- Uprzedzam, że nie płacę za to - rzucił, jednocześnie wymierzając palcami w stronę ściany na lewo. Ograniczenie emitowanej energii sejsmicznej do niezbędnego minimum zawsze wymagało od niego uwagi; o wiele łatwiej byłoby się nie powstrzymywać i praktycznie za każdym razem jakaś jego cząstka miała na to ochotę, ale przecież nie chciał zniszczyć całego budynku... Tylko jego mały fragment.
Fala wibracji uderzyła w mur i natychmiast się po nim rozeszła, prędko doprowadzając do niewielkiej eksplozji - która odsłoniła znajdującą się po drugiej stronie przezroczystą tubę... Czyli jednak nie zostały całkowicie usunięte, to już coś. Ric - ze Starem na ogonie - ruszył w jej kierunku, jeszcze z daleka odnotowując, że sama powierzchnia rury również oberwała podczas wybuchu... Ale to nic. Później ktoś ją naprawi, a w tej chwili było im to nawet na rękę - gdyż umożliwiało im przedostanie się do środka. Wystarczyło tylko odgiąć materiał i gotowe.
- Powinno być szybsze - skomentował, choć sam świetnie zdawał sobie sprawę z tego, że rozmawiając stracili całkiem sporo czasu i intruz równie dobrze mógł już być na dole. Winda w Instytucie poruszała się niestandardowo prędko, przynajmniej w jego wspomnieniach... Ale przecież spowolnienie jej nie miałoby żadnego sensu, więc zakładał, że nic się pod tym względem nie zmieniło.
Dalsze zwlekanie i dyskutowanie zadziałałoby jedynie na ich niekorzyść, dlatego Ric zdecydował się zeskoczyć jako pierwszy. Mechanizmy wbudowane w tubę - czy też w jej podstawę? - powinny go w odpowiednim momencie wyhamować, lecz na wszelki wypadek mężczyzna gotów był wystrzelić w dół falę wibracji, aby odepchnąć się od podłoża i wylądować... Może nie miękko, ale bezpieczniej. Co prawda zniszczyłby tym pewnie podłogę, lecz wolał to, niż się połamać. Czasem zazdrościł takiemu Shatterstarowi, który nie musiał się martwić o takie sprawy.

[z/t ze Starem, od którego mam pozwolenie, by póki co prowadzić go tak ze sobą]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Gru 11, 2016 10:50 pm

Obserwując poczynania Rictora Rahne w lot pojęła jego plan. Że też od razu nie pomyślała o tych rurach!
- Zawsze możesz zwalić winę za szkody na tych całych Shi'ar - skomentowała słowa przyjaciela.
Nie miała w zywczaju przesadnie długo analizować swoich działań, toteż gdy tylko wstrząsy ustały, bez namysłu skoczyła w ślad za Rictorem i Starem. Zatrzymała się z jedną stopą na krawędzi otworu i obejrzała na Icarusa. Chłopak nie wyglądał najlepiej i wyraźnie miał problem z jednym ze skrzydeł. Nierozsądnie byłoby zabierać go ze sobą, nie żeby w ogóle rozważała taką opcję.
- Pilnuj tych dzieciaków - poleciła mu, mając nadzieję, że chłopak okaże się odrobinę mniej uparty od swego starszego brata. - Trzymajcie się z dala od kłopotów.
- Nie widziałam jej - odpowiedziała w myślach, gdy dotarło do niej mentalne pytanie Laury wraz z obrazem nieznajomej kobiety. - Jest ze mną Rictor i Shatterstar. Idziemy za kosmitką. Icarus jest ranny i powinien zostać tu razem z uczniami, ale kto go tam wie. Wybacz, muszę spadać...
Nie była szczególnie wprawiona w telepatycznej komunikacji, zrobiła jednak co mogła, aby przekazać Laurze obraz miejsca, w którym się obecnie znajdowali i planowanej drogi w dół. Nie wiedziała czego dokładnie się spodziewać po podróży tubą, ale (na szczęście lub nie) nie miała wiele czasu na przygotowania. Skrzyżowała ramiona na piersi, odepchnęła się nogami od krawędzi otworu i skoczyła w pustkę.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Gru 12, 2016 2:53 pm

Tak oto Icarus pozostał na korytarzu w towarzystwie grupki pobudzonych dzieci i młodzieży, trzymających się blisko siebie i gorączkowo szepczących między sobą. Wcześniejszy rozkaz zejścia do Danger Roomu mógł im się teraz wydawać nieaktualny, skoro wróg najwyraźniej przedarł się na dół... Ale to z kolei oznaczało, że uczniowie najpewniej nie wiedzieli co powinni ze sobą zrobić. Czekać tutaj? Ukryć się w innym miejscu?
Część gromadki sprawiała wrażenie bardziej podekscytowanej, niż zdenerwowanej czy przestraszonej, co mogło źle wróżyć - gdyby ktoś uznał, że chciałby na przykład przyłączyć się do akcji, zamiast grzecznie i posłusznie ją przeczekać. Nigdy nie wiadomo co wpadnie do głowy nieletnim.
Przynajmniej czucie w skrzydle zaczynało powoli wracać, póki co objawiając się pod postacią nieprzyjemnego mrowienia - jak przy zdrętwiałej kończynie. Czyli efekt nie był jednak stały... Po prostu pozbycie się go wymagało czasu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pią Gru 23, 2016 10:11 pm

//Przed rezydencją

Dziwnie się czuła zostawiając Sigmę. Uczucie dość niecodzienne i niespotykane w umyśle panny Kinney, a jednak pewien dysonans porzucenia bratniej duszy w walce skrystalizował się w postaci dziwnego ukłucia. Zaraz się go oczywiście pozbyła, w końcu Sigma nie została sama. Na zewnątrz panowała nad sytuacją Storm oraz Polaris. Kto wie, może umiejętności tej ostatniej w jakiś sposób przyspieszą leczenie się niebieskowłosej? Zastanawiające było jednak zjawienie się panny Dane, bo z tego co pokątnie się dowiedziała (chcąc nie chcąc - nie ma jak to zadawać się z największą plotkarą w szkole) to jakiś czas temu opuściła Instytut. Ale to nie było ważne. Ważne, że zjawiła się tu i była po ich stronie. W tej sytuacji każda para rąk należała do tych na wagę złota.
Nie zastanawiając się długo wbiegła do budynku. Kierując się zapachem postanowiła wskakiwać nawet po trzy stopnie wspinając się po schodach na pierwsze piętro. Podążała za niespotykaną nigdy wcześniej wonią kosmitki, wilczym Rahne oraz  Icarusa, dlatego też już po szybkim biegu znalazła się zaraz przy chłopaku.
Nawet przy nim przykucnęła i choć częściowa uwaga była jednak skupiona na zaciąganiu się powietrzem w celu odnalezienia Lilandry i Robbiego, to znalazła czas i chęci na zwykłe pytanie.
- Możesz wstać? Co ci zrobiła? – Zapytała wiedząc, że został zraniony przez kosmitkę, a przynajmniej taką informację otrzymała od Wilczycy no i… Josh nie wyglądał na zadowolonego. Co prawda nie wyczuła zapachu świeżej, wyciekającej prosto z rany krwi, ale z tego co mogła zaobserwować skrzydło chłopaka ‘nie działało’ tak jak powinno.
- Wyjdźcie przed szkołę. Czeka na was Storm i ona się już wami zajmie razem z Polaris – Zwróciła się do zebranych w korytarzu uczniów i skierowała ich również do wyjścia ewakuacyjnego, które znajdowało się z dala od zniszczeń. Gladiator nie zdążył uszkodzić całej szkoły, więc na pewno gdzieś takie było.
- Widziałeś może nową dziewczynę z chłopakiem? – Opisała również pokrótce wygląd Liliandry oraz Robbie’ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Gru 27, 2016 4:12 pm

Przy windach mieszała się cała masa świeżych zapachów, w większości mniej lub bardziej znajomych. W ostatnim czasie musiało się tędy przewinąć wielu mieszkańców Instytutu, w tym kosmitka, która przybyła z Gladiatorem... A także Lilandra i Robbie, jak wskazywały na to ślady ich woni. Tropy urywały się w tym miejscu, lecz mogło to oznaczać różne rzeczy. Albo wszystkie te osoby skorzystały z wind, aby przejechać na inne piętro, albo cały ten zapachowy chaos rozmył się na tyle, że nie dało się już ustalić dokąd zmierzały... Albo po prostu każdy wrócił tą samą drogą, z której przybył, choć to wydawało się o wiele mniej prawdopodobne.
Przynajmniej gromadka uczniów od razu posłuchała Laury. Część z nich była pewnie zadowolona, że wydano im jasną instrukcję, że ktoś zdawał się mieć kontrolę nad sytuacją, inni z kolei mogli działać ze względu na reputację X-23... Ale grunt, że ruszyli z miejsca, kierując się we wskazaną im stronę. Wyraźnie widać było, że ich zdenerwowanie wciąż nie minęło; pozostawali blisko siebie, dwoje trzymało się kurczowo za ręce... A przecież nawet nie wiedzieli co właściwie się działo. Może właśnie to było najgorsze?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Icarus

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sro Gru 28, 2016 10:25 am

//Wybaczcie brak posta...dobra, nie będę ściemniał. Musiałem w końcu się przekonać by go napisać.
Skrzydło zaczęło szczypać, jakby zdrętwiało. Icarus syknął lekko. Efekt więc nie był stały, co należało zaliczyć na korzyść- nie dalby rady żyć bez możliwości latania. Świat okrutnie pozbawił go ukochanej, a pozbawić go możliwości latania... To już byłoby zło. Machnął ręką na pytania przybiegłej dziewczyny.
-Złapała mnie za skrzydło. Efekty mijają, ale jeszcze kawałek czasu nie polatam-Odparł. Zerknął w rurę którą odkrył Rictor. No proszę, sam o tym nie wiedział... Nie żeby sam się interesował architekturą i planami szkoły. Ot, do czego taka wiedza może się kiedyś przydać... Chociaż niecodziennie twoją szkołę atakują przybysze z obcej galaktyki, którzy chcą cię zabić.
-Nie, nie widziałem. Mogłem ją minąć, ale skupiłem się na tej strudze dymu. -Ostatnim zdaniem wydawał się usprawiedliwiać. Tekst "z chłopakiem" obudził kilka nieprzyjemnych spojrzeń, przez co można by odnieść wrażenie że jest jeszcze bardziej przygnębiony.-Wilczyca i Rictor ruszyli za tą smugą.-Powiedział, wskazując ruchem głowy w stronę tunelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 249
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sro Gru 28, 2016 9:21 pm

Odprowadziła wszystkie dzieciaki wzrokiem, aż do samego, ostatniego zakrętu. Z tymi bardziej opornymi siłowała się na spojrzenie, ale byli bez szans. Niezmiennie lodowata mina oraz bezkompromisowe spojrzenie było nie do przebicia. Odeszła nawet kilka kroków za nimi żeby podtrzymać odpowiednie wrażenie, ale w końcu przystanęła. Laura póki co nie zamierzała opuszczać budynku. Te kilka kroków pomogło również zapoznaniem się z zapachami, dzieciaków, które wyszły. Woń strachu cały czas utrzymywała się w powietrzu. Mutantka wychwyciła również zapach Lilandry oraz Robbiego, ale ten urywał się w tym miejscu. Dziewczyna ponownie rozejrzała się po korytarzu coraz to bardziej zaciągając powietrzem. Pomknęła wzrokiem, za spojrzeniem Icarusa, który akurat zerkał w odkrytą rurę. Laura nie wyglądała na osobę, która nie wiedziała o tym przejściu. Nie wyglądała również na zaskoczoną. Wysłuchała słów Josha dotyczących stanu zdrowia jego skrzydeł, ale skoro wracało mu czucie to nie zamierzała się przejmować. Rzuciła tylko okiem na pióra, a potem znowu wróciła do jego twarzy. Na umierającego nie wyglądał, a i jego serce mówiło, że nie kłamie. Mogła oczywiście mu powiedzieć, że był bardzo dzielny, ale to nie w jej stylu. Takie słowa nie przeszłyby przez gardło, a przynajmniej nie na dany moment. Sama zresztą nie wyglądała za ciekawie. Brudna, obdarta, tu i ówdzie zwisały podarte resztki ubrań. Mutantka jednak nie zaprzątała sobie tym głowy.
Przy ostatnim pytaniu Josh posłał spojrzenie, które ją zastanowiło. Nie do końca wiedziała dlaczego tak się zachował. Czyżby czymś go uraziła? A przecież zapytała się tylko o Robbiego i Liliandrę. Nie zamierzała jednak wyciągać żadnych wniosków. Nie było na to czasu, a w rozmowie o emocjach nigdy nie przodowała, dlatego postanowiła to zostawić. Zresztą informację jakie jej przekazał również i ją nie wprowadziły w dobry nastrój. Nieco zniechęcona i wkurzona, że plan najwyraźniej spalił na panewce i nie dali rady obronić kosmitki oraz/lub Robbiego sprawił, że poczuła się zupełnie niespełniona. Od najmłodszych lat była przygotowywana do realizacji odpowiednich zadań. Nie lubiła porażek i w ogóle do nich nie przywykła, a gorzki smak fiaska nie przypadł do jej gustów.
Przykucnęła obok Icarusa i telepatycznie próbowała się skontaktować z Rahne, dlatego posłała jej wiadomość. Jestem w szkole. Przyda się wam moja pomoc, czy dajecie rade? Dzieciaki z piętra wysłałam przed szkołę, bo tam już jest bezpiecznie.
- Jesteś w stanie iść? Może wyjdź przed szkołę? Póki co nie wiem czy jesteśmy bezpieczni w tym budynku. Na dworze jest Storm, więc zapewne będzie chciała wszystkich zebrać, żeby powiedzieć jaki jest dalszy plan działania – Rzekła do chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Czw Gru 29, 2016 8:22 am

Obserwował dzieciarnie. W zasadzie to był wdzięczny Laurze, że postanowiła przejąć inicjatywę. Sam pewnie sterczałby z resztą tak długo, aż coś ich w końcu trafi. Taki pocisk z działka, albo inny ciekawy przedmiot lub/i wiązka energii. Wesoło, nieprawdaż?
Tak czy siak, ostatni uczniowie znikali w końcu korytarza. Sam Josh, przygnębiony, myślał co dalej. Znowu zawiódł tych którzy na niego liczyli, i choć tym razem obyło się bez ofiar (chociaż kto wie co ta smuga zrobiła z tą dziewczyną w windzie), musieli go wesprzeć. Jak widzimy, w poważnych sprawach nie można na nim polegać. Wniosek? Do niczego się nie nadaje. Najpierw śmierć Julii, gdzie nie potrafił sam się obronić przed jej ojcem, teraz jedna z uczennic dostanie traumy na całe życie. Bo nie potrafił powstrzymać tej smugi na wystarczająco szybko. Nieprzyjemne wspomnienia pozostaną, mimo wszystko. Smak porażki był przy nim stale, towarzyszył mu od chwili gdy Cabot senior prawie go zabił. Znowu miał ochotę dokończyć to, co on próbował. Cholerny czynnik regeneracyjny... Bez niego całość byłaby dużo prostsza. Akcent położyć należy na dwa ostatnie słowa.
-Tak, dam sobie radę. Dobry pomysł z tym wyjściem na zewnątrz, to się w każdej chwili może zawalić.-Odparł z lekkim przygnębieniem. Zwinął skrzydła i tradycyjnie ukrył je pod ubraniem. Podniósł się z podłogi, i spojrzał na Laurę.-Idziesz wspomóc tamtą dwójkę, czy przed szkołę?-Zapytał. W razie czego chciał móc powiedzieć gdzie się podziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Czw Gru 29, 2016 10:50 pm

Winda wydała z siebie charakterystyczny dźwięk i drzwi rozsunęły się, ukazując Rahne w ludzkiej postaci i nastoletnią dziewczynę skuloną w kącie kabiny. Wilczyca rozejrzała się po korytarzu i wyciągnęła dłoń do dziewczyny, aby pomóc jej wstać z podłogi i wyprowadzić wreszcie z pechowej windy. Dopiero wtedy skinęła głową Laurze i Jay'owi, wyraźnie odprężając się na ich widok.
- Jesteś cała? - rzuciła do Laury, widząc jej poszarpane i brudne ubranie. Sama zapewne też nie prezentowała się szczególnie wyjściowo, ale wyglądało na to, że ominął ją najciekawszy fragment walki. Sądząc po śladach na ciele X, prawdopodobnie wyszło to wilczycy na zdrowie. Zerknęła na Icarusa, który kończył akurat wypowiadać uwagę na temat zawalenia budynku. Chłopak także nie wyglądał najlepiej, choć raczej z powodu przygnębienia widocznego na twarzy, niż ogólnego stanu zdrowia. Rahne znała tego rodzaju spojrzenie. Nie wróżyło niczego dobrego, zwłaszcza dla właściciela.
- Ta szkoła jest wytrzymalsza niż wygląda. W końcu przetrwała twojego starszego brata - wtrąciła nieproszona, poniewczasie zdając sobie sprawę, że jej uwaga mogła zabrzmieć niegrzecznie. Chłopak zapewne nie miał pojęcia kim ona jest, podczas gdy Rahne doskonale znała rodzeństwo Guthrie, przynajmniej ze słyszenia. Uśmiechnęła się lekko w niezręcznej próbie przełamania lodów. - Wybacz, jestem Rahne Sinclair, przyjaciółka Sama. W tym zamieszaniu nie było czasu porządnie się przedstawić. Widzę, że czujesz się lepiej.
Ponownie zwróciła spojrzenie na Laurę.
- Rictor z Shatterstarem wciąż są na dole. Myślę, że gdyby wdali się w walkę, już byśmy coś usłyszeli, ale jeśli za chwilę się nie pojawią, powinnyśmy chyba sprawdzić co z nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3478
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pią Gru 30, 2016 3:42 pm

Uczennica - wciąż niepewnie - pozwoliła wyprowadzić się z windy, której drzwi zamknęły się automatycznie po kilku sekundach. Dziewczyna przez krótką chwilę stała przy Rahne, wbijając wzrok w podłogę, z ramionami niezręcznie założonymi na klatce piersiowej... Nim odkaszlnęła cicho, wciąż nie podnosząc wzroku.
-Więc... Mam wyjść przed szkołę?- zagadnęła, odnosząc się do wcześniejszych instrukcji Wolfsbane, ale jeszcze nie ruszając się z miejsca - wyraźnie czekając na potwierdzenie, że rzeczywiście może się już oddalić.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarze   

Powrót do góry Go down
 
Korytarze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: