Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Korytarze   Nie Lis 27, 2016 9:13 pm

First topic message reminder :


Korytarze na parterze prowadzą pomiędzy poszczególnymi pomieszczeniami użytkowymi, które dominują na tym poziomie: od gabinetów, przez klasy, aż po miejsca takie, jak biblioteka czy stołówka. Jedne węższe, inne szersze, dłuższe czy krótsze - do wyboru, do koloru.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sob Gru 31, 2016 6:37 pm

Kucnąwszy obok Josha praktycznie w ogóle na niego nie patrzyła. Wyczuła wdzięczność w jego zachowaniu. Mogła tylko się domyślać dlaczego. Chłopak wydawał się odetchnąć z ulgą, gdy Laura przejęła inicjatywę. Sama nie potrafiła sobie wyjaśnić skąd ten przypływ przywództwa. Może widząc w jak kiepskim stanie znajduję się chłopak intuicyjnie postanowiła podjąć pewne kroki, by zadbać o bezpieczeństwo uczniów? A może zrobiła to, bo tak by właśnie zachował się jej ojciec? Bez ogródek wydawał polecenia, robiąc to często mało przyjemnym głosem, ale nie mógł narzekać na brak posłuchu.
Laura nie musiała długo czekać na odzew ze strony Rahne. Właściwie po wypowiedzianych słowach w głowie usłyszała głos Wilczycy. Z zadziwieniem musiała przyznać, że zaczęła się do tego przyzwyczajać. Całkiem wygodne. Z drugiej strony odczuwała delikatny niepokój czy aby dziewczyna nie ma wglądu we wszystkie myśli, a także mroczne wspomnienia Kinney. Nie miała jedna odwagi skupić się na tyle by zajrzeć w umysł Wolfsbane by to sprawdzić. Zresztą nawet dobrze, bo akurat wyszła z windy. Laura nie mogłaby spojrzeć jej ze wstydu w oczy.
Zanim jednak dziewczyny opuściły metalowe ściany windy resztkami człowieczeństwa, które powolutku w niej pączkowało zwróciła się do Josha, aby go uspokoić.
- Nie jest tak źle jak myślisz - W tym momencie z windy wyszła Rahne i potwierdziła to jeszcze chcąc ocieplić atmosferę żartem, którego oczywiście nie do końca zrozumiała. Zaczęła nawet przeszukiwać w pamięci obrazów z Samem rozwalającym szkołę w roli głównej. Laura przesunęła wzrokiem również po jej ciele, upewniając się, że Wilczyca jest cała. Rzuciła również spojrzeniem w kierunku dziewczynki na którą to zmrużyła oczy i zaczęła powoli wstawać z przykuca. Nie było sensu przysiadywać skoro i Josh dźwignął się na nogi na dodatek o własnych siłach co było tylko i wyłącznie dobrym znakiem.
Na pytanie Rahne po prostu kiwnęła głową. Kolejny raz poczuła się dziwnie, bo nie przywykła do aż takiej troski. Nawet spojrzała w dół by skontrolować podarte ubranie, a gdy stwierdziła, że nie jest na tyle źle by biec się przebrać to zaraz podniosła głowę. Spojrzenia mutantki mimo to cały czas mknęły w kierunku dziewczynki. Skoro Wilczyca przejęła kwestię rozmowy (za co serdecznie była jej wdzięczna) Laura postanowiła zmysłami skupić się na mutantce. Nie chciała się wtrącać w dyskusję, zresztą nie mogła mieć pewności, że szkoła faktycznie się nie zawali. A po drugie na zewnątrz mieli Polaris, a te mury były zapewne zbudowane również z metalowych części. Przyglądanie się nie trwało to długo, bo młoda uczennica zaraz przemówiła. Kinney była niesamowicie ciekawa co się stało w windzie, ale nie zamierzała jej o to pytać. Zresztą najwyraźniej chciała już iść przed szkołę do przyjaciół, dlatego zaraz zwróciła się do Josha.
- Zaprowadzisz młodą? My jeszcze chwile tu zostaniemy – Poparła Rahne. Póki Josh i dziewczynka nie znikną z ich pola widzenia Laura powstrzyma się od zadawania jakichkolwiek pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/07/2016

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Sty 02, 2017 9:22 pm

-Sama? Może. Nie wiem.-Odparł zmieszany Jay, słysząc żart kobiety. Skąd ona znała jego starszego brata, i skąd wiedziała o jego wyczynach? Następne słowa jednak dały odpowiedź na te nieme pytania Josha. -Joshua Guthrie. Ale to pewnie już wiesz... Jednak tak, już mi lepiej. Skrzydło wraca do normalnego czucia.-Dodał Jay, przełamując się.
Odezwała się młoda uczennica, i Josh znowu poczuł ukłucie w serce. No tak, gdyby nie on... wyglądała jakby się trzymała, może wśród koleżanek będzie lepiej. Na pewno pomoże to odejść złym wspomnieniom, a nie kisić je w sobie. Skinął głową na propozycję Laury. Tak, odeskortować ją i potem wrócić... chociaż pewnie nie bardzo się im tu przyda, z zerowymi zdolnościami bitewnymi. Kolejny zawód, na trzeciej linii nie był zbyt wesoły dla niego...
-Przekazać coś osobom z przodu?-Zapytał na odchodnym.Po otrzymaniu odpowiedzi ruszył naprzód. Skinął ręką by za nim poszła. Liczył że zrozumie. W razie czego zawsze mogły go wesprzeć Rahne i Laura. Ruszył, znikając za zakrętem.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Sty 02, 2017 10:38 pm

Powrót do windy potrwał tylko krótką chwilę, lecz wystarczyła ona w zupełności, aby Rictor otrzymał SMS zwrotny od Lorny - który od razu odczytał na głos Starowi, aby ten stale był na bieżąco. Wiadomość zawierała w zasadzie same pytania, a na większość z nich mężczyzna nie posiadał niestety dobrych odpowiedzi... Ani nawet pomocnych, skoro już o tym mowa. Mimo to - tuż po naciśnięciu przycisku przywołującego windę - i tak prędko wystukał odpowiedź, tym razem z konieczności dłuższą od poprzedniej.
"Brak widocznych zniszczeń, ale byliśmy tam pierwszy raz w życiu, więc gdyby nawet coś się zmieniło albo zniknęło - nie zorientowalibyśmy się. Intruz miał w środku maksymalnie kilkanaście sekund na działanie, raczej mniej. Wątpię, by w takim czasie zdążył coś zrobić."
Prawdę mówiąc Latynos kończył pisać wiadomość już przebywając we wnętrzu windy, którą to Shatterstar skierował na parter. Być może na korytarzu jeszcze kogoś zastaną, a może będą musieli od razu skierować się przed budynek - ale w gruncie rzeczy nie miało to teraz większego znaczenia. Nadzieje na złapanie nieproszonego gościa i tak już właściwie wyparowały; Ric nie zamierzał się pod tym względem oszukiwać. Liczył jedynie na to, że przejrzenie nagrań z kamer dostarczy im jeszcze jakichś istotnych informacji... Za to chętnie by się zabrał, choć nie zapominał również o powodzie, dla którego w ogóle przybyli do Instytutu. Dobrze byłoby w końcu z kimś się tutaj dogadać, choć po tej aferze Storm najpewniej tym bardziej nie będzie mieć dla nich czasu. Rictor przestawał być wybredny. Ktokolwiek z X-Men się nada.
Winda szybko dotarła na wybrane przez nich piętro. Jej drzwi otworzyły się, ukazując ich oczom Rahne i Laurę, a obaj mężczyźni - nie tracąc czasu - szybko wyszli na korytarz. Na horyzoncie nie było widać żadnych uczniów, ale Ric obstawiał, że musieli zostać odesłani w inne miejsce niż do Danger Roomu... Chyba że przy użyciu tub, bo winda raczej nie zdążyłaby wykonać tylu nawrotów. W końcu spędzili przy Cerebro dosłownie tylko chwilę.
- Była w Cerebro, ale czego by od niego nie chciała, nie zostawiła po sobie wyraźnych śladów. Trzeba przejrzeć monitoring. Na przyszłość w takich sytuacjach ktoś stale powinien pilnować obrazów z kamer i nadzorować akcję - Latynos nie miał żadnych podstaw, aby wydawać polecenia X-Men, ale rada była dobra, więc liczył na to, że ktoś zdecyduje się z niej skorzystać... A odnosił wrażenie, że w najbliższym czasie ataki na Instytut mogą się stać o wiele częstsze. Szkoła musiała być na nie gotowa.
- Przez to wszystko nie zdążyliśmy rozmówić się ze Storm, ale znaleźliśmy się w posiadaniu informacji, które nie mogą dłużej czekać. Przekażecie je od nas pozostałym? - spytał, jednocześnie przesuwając wzrokiem pomiędzy obiema kobietami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 288
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sro Sty 04, 2017 7:34 pm

Telepatyczny głos White Queen pojawił się nagle w głowach praktycznie wszystkich osób znajdujących się w Instytucie Xaviera.
"Mówi Emma Frost. Jestem pewna, że wszyscy zajmujecie się teraz czymś niezwykle istotnym, ale obawiam się, że będzie to musiało zaczekać, gdyż ja nie mam zamiaru. Słuchajcie uważnie, bo ani nie lubię się powtarzać, ani nie chcę marnować na to cennego czasu. Znajduję się na terenie Avengers Tower w towarzystwie Ms. Marvel. Wspólnie udało nam się odkryć pewne informacje, które idealnie pokrywają się z tymi, które otrzymałam już wcześniej... Z różnych źródeł. Jakiś czas temu rząd Stanów Zjednoczonych rozpoczął prace nad budową maszyn przystosowanych do polowań na mutantów. Niedawno przeprowadzony został test urządzenia, które odpowiada za odróżnianie nas od zwykłych ludzi... I choć roboty zostały zniszczone, a nikomu nie stała się krzywda, to jednak były w stanie nas namierzyć. Następne będą zapewne lepiej przystosowane do walki. W Instytucie czekają specjalnie przygotowane bransolety, które każdy z was powinien podjąć. Noście je zawsze, a te roboty, Sentinele, nie będą w stanie was wykryć. Niestety nie są to wszystkie wymierzone przeciwko nam działania. Prezydent utworzył grupę pod dowodzeniem generała Thaddeusa Rossa, Red Hulka, w której skład weszli niektórzy przestępcy - w tym Moonstone i Hood - oraz część żołnierzy oddelegowanych z armii. Ich zadaniem jest pilnować wszystkich istot z mocami, nie tylko bohaterów i przestępców, ale i zwykłych cywili. Drużyna ta, Thunderbolts, odnalazła Jean Grey pod Los Angeles i próbowała ją aresztować, czym sprowokowała ją do walki, do której wkrótce potem przyłączyło się S.H.I.E.L.D. Większość agentów zginęła na miejscu, gdy Grey odbiła od siebie pocisk wystrzelony przez Thunderbolts. Wielu żołnierzy również straciło życia. Przybyli na miejsce X-Men zatrzymali bitwę, a Ross został aresztowany przez S.H.I.E.L.D., ale praktycznie na pewno rząd go z tego wyciągnie, a jego grupa będzie działać dalej, pod okiem doradczyni prezydenta, Rize. Stanowią dla nas zagrożenie, bo będą traktowani inaczej od nas. Mogą doprowadzać do starć, a i tak wina spadnie na nas. Uważajcie na nich. Jeżeli wejdziecie w kontakt z Jean, zachowajcie ostrożność. Nie jest sobą. Reaguje gwałtownie i chaotycznie. Wygląda na to, że jej działania kontroluje inna istota. W tej chwili towarzyszą jej Rogue, Wolverine i Cyclops, jednakże nie wiem dokąd zmierzają. Dwoje mutantów, którzy udali się wraz z tą częścią X-Men do Los Angeles, kobieta i mężczyzna, zamierza ukraść pozostawionego tam Blackbirda. Śledźcie jego położenie, bo planują coś, co może sprowadzić na nas wszystkich kłopoty. Chcą zgromadzić więcej osób i wspólnie zaatakować twórców Sentineli... Czyli kogoś, kto współpracuje z rządem. Domyślam się, że jesteście sobie w stanie wyobrazić efekty ich działań. Co ważne, rząd już teraz dysponuje listą zawierającą dane istot z nadludzkimi mocami, posegregowaną według poziomu zagrożenia, jakie stanowią te osoby. Część z nas najprawdopodobniej się na niej znajduje. Pozwolę sobie przypomnieć, że powstanie takiej listy miało być omawiane dopiero na zbliżającej się konferencji... Zdaję sobie sprawę z tego, że to wszystko prezentuje się dla nas okropnie, ale nie jesteśmy sami. Avengers są po naszej stronie, a posiadają o wiele większą siłę przebicia, niż wydaje się władzom. S.H.I.E.L.D. na rękę będzie zapobiegnięcie konfliktowi. Bądźmy ostrożni i czujni, nie dawajmy ludziom kolejnych powodów do agresji, a być może uda nam się jeszcze uratować sytuację."

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sro Sty 04, 2017 9:41 pm

Uspokajającym gestem objęła ramię dziewczyny i uśmiechnęła się do niej.
- Tak, możesz iść z Joshem i odmeldować się u Storm. Nic ci już nie grozi.
Obserwując oddalające się postaci Icarusa i nastoletniej uczennicy miała nadzieję, że istotnie tak jest. Intuicja podpowiadała jej, że gdyby Shi'ar naprawdę tego chcieli, z budynku szkoły zostałaby tylko sterta dymiących kamieni.
Ta myśl zaniepokoiła ją na tyle, że kiedy za sobą usłyszała brzęczyk windy i odgłos rozsuwanych drzwi, drgnęła i spięła się cała do skoku. Na szczęście z kabiny wyłonili się jedynie Rictor i Shatterstar. Rahne wypuściła oddech, który wstrzymywała nawet o tym nie wiedząc. Z pozornym spokojem wysłuchała raportu przyjaciela, wewnątrz jednak odczuwała wibracje niewypowiedzianego zdenerwowania. Może była to niedawna bitewna gorączka, która nie zdążyła znaleźć ujścia, a może coś innego. Wypowiedziana przez Rica uwaga o ważnych informacjach, które mieli do przekazania X-Menom zabrzmiała w tym stanie ducha jeszcze bardziej złowieszczo. Posłała porozumiewawcze spojrzenie Laurze i już miała odpowiedzieć na pytanie, kiedy jej umysł zalała fala informacji wypowiadanych kobiecym głosem, który był równocześnie obcy i znajomy. Rahne nie sądziła, by kiedykolwiek zamieniła choć słowo z właścicielką tego głosu, nagle jednak z niezachwianą pewnością wiedziała, do kto nią jest. Uczucie było trudne do opisania i stokroć silniejsze, niż niedawne połączenie telepatyczne z Xin Chang i Laurą.
Zamknęła oczy i potrząsnęła głową, jakby chciała wytrząsnąć z niej nieproszonego gościa. Jej umysł stopniowo przyswajał i filtrował kolejne informacje. Rządowy program, sentinele, Wolverine, Jean Grey, mutanci, zagrożenie... Słowa przepływały przez jej myśli i stapiały się z jej własnymi wyobrażeniami na ich temat. Poczuła jak jej niepokój wyostrza się i nabiera realnych kształtów. Znów zakiełkował w niej gniew, choć tym razem był przyczajony i zimny, skierowany przeciwko amerykańskiemu rządowi, naukowcom i ich maszynom.
Otworzyła oczy i powiodła spojrzeniem po twarzach towarzyszy, sprawdzając czy oni także odebrali komunikat. Wściekłość widoczna na jej twarzy przygasła nieco, ustępując miejsca zaniepokojeniu. Znajdowali się w miejscu, gdzie zagęszczenie mutantów na metr kwadratowy było prawdopodobnie większe, niż gdziekolwiek na kontynencie, najbardziej doświadczeni członkowie X-Men (nie licząc Storm) znajdowali się daleko stąd i prawdopodobnie byli w niebezpieczeństwie, a jedyną ochroną, na jaką mogli liczyć uczniowie były jakieś błyskotki? Najwyraźniej niezbyt przyjaźni kosmici rujnujący Instytut byli tylko przygrywką do większych problemów. Tym razem naprawdę wróciła do domu...
- Cokolwiek masz nam do powiedzenia, Rictor, już się tego boję - rzuciła, wbrew sobie zastanawiając się, czy przyjaciel jakimś cudem zdoła przebić rewelacje, które właśnie usłyszeli. I niech Bóg ma ich wszystkich w opiece, jeśli tak będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sob Sty 07, 2017 1:38 am

Laura nie wiedziała jakie słowa chciała przekazać osobom znajdującym się przed szkołą.  Wpatrywała się w Josha z niemą miną i… jakoś tak mimochodem zaczęła się nad tym zastanawiać. Oczywiście po kilku sekundach zaraz się poddała. Wzruszyła ramionami, a potem zerknęła w kierunku Rahne, a nuż ona będzie miała coś do powiedzenia. Akurat wstrzeliła się w moment, gdy ta obejmowała młodą mutantkę. Zazdrościła Rahne tego, że potrafiła tak swobodnie wesprzeć małą, czy to przytuleniem, które mogło odnieść wiele najbardziej pozytywnych skutków, czy chociażby przemawianie ciepłym i spokojnym głosem, które miało na celu koić nerwy. Z powagą przyglądała się twarzy Wilczycy oraz zachowaniu dziecka, zaraz jednak odwróciła twarz w kierunku Josha. Zrobiło się jej głupio, że chociażby najmniejszym stopniu wcina się w tę scenę. Nie chciała tego niszczyć swoją osobą, więc nawet odrobinę się odsunęła, ot tak postępując krok w bok, a potem skupiając swoje zmysły na monitorowaniu terenu.
Usłyszała dźwięk zamykanych drzwi windy oraz odgłos współgrających ze sobą trybików uruchamiających całą machinę dźwigu. Nie zwracając uwagi już na oddalającego się Josha wraz z młodą mutantką zwróciła się w kierunku drzwi windy. Nawet nie zdążyła napiąć mięśni, szykując się prewencyjnie do ataku, gdy po zapachu doszła do wniosku, że wraz z Rictorem i Starem nikt inny nie zmierza na ich piętro.
Stojąc na korytarzu wysłuchała informacji przekazywanych przez Rictora. Przy jego wytycznych zerknęła na Rahne, nie bardzo wiedząc co ma z tym zrobić. Ba, nawet nie poczuła się dziwnie, że one padły. X była przyzwyczajona i nawet o wiele bardziej komfortowo czuła się z konkretnymi dyrektywami, niż w sytuacji gdy musiała sama podejmować decyzję. Tak czy siak z niepocieszoną miną wsłuchiwała się w słowa Rictora. Przy finalnym pytaniu po prostu kiwnęła głową, zgadzając się na przekazanie Storm komunikatu. Albo pozostałym. Nawet chciała poprosić Rica by był bardziej konkretny, ale zanim zdążyła głos Emmy Frost rozbrzmiał w jej głowie. Sądząc po minach innych i komunikacie White Queen nie tylko w jej. Na twarzy Laury oprócz ściągnięcia brwi i jeszcze poważniejszej miny ciężko było dostrzec jakieś głębokie emocje. Analizowała na chłodno to co powoli im przekazywała panna Frost. Dopiero przy wspomnieniu Logana brwi dziewczyny wykrzywiły się w dość groźnym geście. Najwyraźniej brak wiedzy dokąd zmierzają nie bardzo przypadł jej do gustu. Już nawet samą wiadomość o robotach, aż tak nią nie wzburzyła, ale może dlatego, że z jednym miała do czynienia, a dalej? Dalej miało być tylko gorzej. Wyraźnie się skrzywiła słysząc o dysponującej przez rząd liście mutantów. Laura była pewna, że na takowej się znajduję, w końcu to SHIELD ją zgarnęło po walce z Wolverinem, kiedy na własną rękę próbowała pozbyć się wszelkich tworów programu Weapon X, a na samym końcu zabić i siebie. To przed Kapitanem Ameryką musiała się spowiadać, ze swoich karygodnych poczynań i długiej listy ciał, które gęsto się ścieliły na dość krótkiej jak na takie doświadczenia drodze życia i tylko dzięki Murdockowi została wybroniona z tej na pierwszy rzut oka przegranej sprawy. Pomimo tego, że puścili ją do szkoły, cały czas czuła oddech SHIELD na szyi. Oddech SHIELD, a przede wszystkim przeszłości, która miała za duży wpływ na teraźniejszość panny Kinney. Niestety nie potrafiła zostawić jej za sobą. Nie, wiedząc, że jeszcze kiedykolwiek może zostać wykorzystana do niecnych celów.  
- To prawda z Sentinelami. Miałam okazje z jednym walczyć w Riverside Park. Głowę robota zostawiłam w hallu – Powiedziała zaraz po zakończeniu komunikatu wpatrując się w twarz Rictora.
- Ale wtedy nie wiedziałam z czym dokładnie mam do czynienia i fakt atakował tylko mutantów – Mimochodem zerknęła na Rahne. A potem… a potem ucichła i czekała na to co miał im przekazać Ric. Ostatnio dzień bez ‘rewelacji’ to dzień stracony. Jedyne o czym na dany moment marzyła to o długim i gorącym prysznicu po to by w końcu zebrać myśli do kupy. Powinna tu zostać? Czy uciekać przed rządem, który stwierdzi, że wykorzysta jej przeszłość i zmusi do działania pod ich szyldem? Wszystko stawało się coraz bardziej zagmatwane. Potrzebowała z kimś pogadać, a jedyna osoba, która ją rozumiała udawała się w nieznane miejsce z niestabilną Jean Grey i nie wiadomo kiedy wróci. I czy w ogóle wróci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sob Sty 07, 2017 11:59 pm

Rictor i telepatia nieszczególnie za sobą przepadali. Można by wręcz powiedzieć, że mieli do siebie wzajemnie stosunek ambiwalentny - bo mężczyzna co prawda doceniał korzyści, które mogły płynąć z używania tej mocy, lecz zdecydowanie nie lubił ingerencji w jego umysł... A telepatia z kolei najwyraźniej czerpała przyjemność ze sprawiania mu psikusów, choć w wielu przypadkach po prostu na niego nie działała. Zazwyczaj Latynos był za to ostatnie wdzięczny, tym razem jednak odczuł lekką - jak na niego - irytację, kiedy tylko zorientował się, że wszyscy poza nim właśnie kogoś lub czegoś słuchali, podczas gdy on sam odnosił jedynie niejasne wrażenie, że również powinien. Cudownie, właśnie coś tracił.
Przynajmniej tyle dobrego, że wystarczyło, aby rzucił Starowi pytające spojrzenie, a ten od razu zrozumiał w czym rzecz i zaczął cichym tonem streszczać mu na bieżąco pozyskiwane informacje. Sam Shatterstar również był odporniejszy na telepatię od zwykłego człowieka, choć w jego przypadku przede wszystkim wyraźnie widać było to wówczas, gdy ktoś próbował kontrolować w ten sposób jego działania... Grunt jednak, że stali na tyle blisko siebie i lekko ku sobie pochyleni, że te szepty nie powinny przeszkadzać Rahne i Laurze.
Spora część danych nie stanowiła dla Rica żadnej niespodzianki. O liście i robotach wiedział już wcześniej, paru innych spraw się domyślał - z postawą rządu włącznie - w związku z czym nawet utworzenie tych Thunderbolts nie było dla niego zaskoczeniem... Choć skład grupy - owszem. Problem Jean brzmiał źle, ale w tej chwili i tak spoczywał na barkach kogoś innego i oby tak zostało. Kradzież Blackbirda? Sprowadzanie kłopotów? Któż inny, jeżeli nie Cable. Pod tym względem można było na niego polegać. Dobrze, że w Instytucie mieli przynajmniej te bransolety - X-Factor też powinno się nimi poczęstować.
Kiedy Shatty zamilkł, a odezwały się Rahne i Laura, Ric powiódł między nimi kolejno ponurym wzrokiem. Wszystko zmierzało ku gorszemu, a on nie należał do szczęśliwego grona optymistów - nigdy tego nie ukrywał. Czego by teraz nie zrobili, prędzej czy później i tak znajdą się na celowniku... X-Factor świadomie się na to zdecydowało, ale szkoła najpewniej zostanie wywleczona na światło dzienne wbrew swej woli.
- Star pociął jednego z tych robotów. Wyjęliśmy z niego mechanizm odpowiedzialny za rozpoznawanie mutantów. Trzeba sprawdzić czy w tej głowie nie ma czegoś, co mogłoby pozwolić jej twórcom ją namierzyć, możemy się tym teraz zająć... Ale udało nam się też znaleźć i skopiować tę bazę danych na nasz temat, więc gwarantujemy, że jest prawdziwa. Nie znają tożsamości każdego, ale w schemacie podają między innymi zdjęcia, stopień zagrożenia, miejsce pochodzenia, zdolności i znane słabości... Określają też typ osoby, z którą mają do czynienia. Wiecie, mutanci, kosmiczne rasy i tak dalej - zarówno wspomniane urządzenie, jak i pendrive z listą spoczywały bezpiecznie w kieszeniach Rica, lecz o tym mężczyzna jeszcze nie wspomniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Sty 15, 2017 12:26 am

Opowieści Laury i Rictora zazębiały się z tym, co przed chwilą przekazała im Emma Frost. Rahne nieszczególnie zdziwił fakt, że nie cierpiąca zwłoki sprawa, z którą przybył tu Rictor, była tą samą, która miała wkrótce spędzić sen z powiek wszystkich mutantów. W pewnym sensie odczuła nawet ulgę. Przynajmniej nie musieli mierzyć się z kilkoma niebezpieczeństwami naraz i skoncentrować się na bieżącym problemie, jak przerażających nie miałby implikacji. Powiodła ponurym spojrzeniem po twarzach zgromadzonych. Cała trójka narażała się na śmiertelne niebezpieczeństwo aby dostarczyć te informacje do Instytutu. Na tę myśl Rahne przepełniała zarówno zgroza, jak wdzięczność. O ile była w stanie zrozumieć lub domyślić się pobudek Laury i Rictora, których ze szkołą musiała łączyć jakaś więź, o tyle Shatterstar nie musiał przecież narażać życia dla mutantów. Jeden rzut oka na obu mężczyzn podpowiedział jej rozwiązanie tej zagadki, po raz kolejny jednak odsunęła od siebie tę myśl, przełknęła dumę i strach, i zmusiła się do wypowiedzenia słów.
- Co by się nie działo, przede wszystkim musimy chronić uczniów. Trzeba znaleźć te bransolety ochronne, a głowę robota powinien obejrzeć Hank McCoy. Ktoś go widział?
Zerknęła pytająco na Laurę. Nie rozmawiała z Hankiem od czasu swego nagłego wyjazdu na Muir. Miała nadzieję, że wszystko u niego w porządku. Jeżeli ktokolwiek był w stanie pomóc im w tej sytuacji, to z pewnością on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Sty 15, 2017 5:11 pm

Od razu poczuła nieprzyjemny ścisk w żołądku. Rictor miał rację. To, że zabrała głowę robota do szkoły mogło ściągnąć na nich jeszcze większe kłopoty. Laura musiała sama przed sobą przyznać, że ostatnio podjęte przez nią decyzję nie należały do najlepszych. Oczywiście nie wzięła pod uwagę braku czasu oraz ciągłych, niecierpiących zwłoki wydarzeń, które odwodziły ją od pomysłu zaniesienia głowy do Hanka, a przynajmniej na dany moment. Zbyt srogo podchodziła do swoich poczynań, tak samo jak tyran, który był odpowiedzialny za program treningów X w jej pierwszym 'domu' - laboratorium. Dlatego też poczuła niesamowity, coraz to powiększający się ciężar na swoich barkach.
- Czy w waszym robocie znalazł się również naprowadzający nadajnik? – Zapytała mocując się ze sobą, by nie zdradzić Ricowi swojego zaciekawienia również innym tematem. Laura nie lubiła pokazywać swoich słabostek i to nie tyle co bała się, że ktoś to wykorzysta - chociaż był to jeden z pierwszych, istotnych punktów do spełnienia podczas perfekcyjnie przeprowadzonej i zwycięskiej walce. Laura po prostu nie pałała zachwytem, gdy przychodziło do uzewnętrzniania się czy opowiadania o sobie. Rictor najwyraźniej miał ogromny dar przekonywania, ale to właściwie treść przekazu pchnęła Kinney do ujawnienia swojego zainteresowania. W bazie danych zawartej w Sentinelu znajdowały się informacje na temat znanych słabości mutantów? W je przypadku łączyło się tylko z jednym. Z ‘triggerem’, specyficznym zapachem, który wywoływał w niej złość zdartą z samego berserka. Nie trzeba chyba wspominać jakim bezwzględnym zachowaniem wykazywała się Laura wobec osoby skropionej daną wonią.
Zanim jednak zdążyła zapytać usłyszała głos Rahne. Wilczyca nawet o tym nie wiedziała, ale to kierowanie się dobrem ogółu, a właściwie zwrócenie tylko na to uwagę przyniosło odrobinę ulgi. Przynajmniej jej nie obwiniała za pozostawienie głowy robota samego sobie.
- Nie wiem. Dawno go nie widziałam… Nawet nie wiem czy jest w szkole. Na daną chwilę nie wyczuwam jego zapachu, ale skoro… Shatterstar może się tym zająć to nie ma co zwlekać – Zerknęła po wszystkich, a gdy nie spotkała się ze sprzeciwem, ruszyła w kierunku schodów prowadzących do hallu. Dopiero wtedy zebrała się na pytanie skierowane do Rictora.
- Przeglądaliście listę mutantów? – Spojrzała na niego pytająco. Ton głosu wskazywał na luźne pytanie, ale Rictor mógł się domyślić, że coś się jednak za nim kryję.

Zabierzcie mnie zt jak będziecie wychodzić. Poproszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Korytarze   Nie Sty 15, 2017 7:56 pm

Na pytanie X-23 Rictor w pierwszej kolejności wymienił się spojrzeniami z Shatterstarem, jak gdyby bez słów pytał go o opinię - bo z nich dwóch to w końcu ten ostatni znał się lepiej na takich sprawach... I przede wszystkim miał okazję fizycznie pogrzebać w bebechach robota. Rudzielec powoli pokręcił głową w geście zaprzeczenia, na co Ric od razu powrócił wzrokiem ku Laurze.
- Nie przeglądaliśmy całości, nie mieliśmy na to czasu, ale... Nie, przynajmniej nie w tej części, którą sprawdziliśmy - poświadczył. Niestety nie oznaczało to, że w głowie maszyny na pewno nie znajdowało się takie urządzenie naprowadzające, a Latynos nie zamierzał ryzykować dłużej, niż będzie to konieczne... Ale zawsze mogli mieć gorsze wieści. Gdyby po tym wszystkim Instytut miał teraz zostać zaatakowany jeszcze przez Sentinele i to po części z ich winy, bo nie wyjaśnili wszystkiego wcześniej - powiedzmy po prostu, że nie byłoby przyjemnie. Z drugiej strony przynajmniej Lorna prędko poradziłaby sobie z metalowymi przeciwnikami... Za to ich pozycja zostałaby już bezpowrotnie zdradzona i tego nie mogliby w żaden sposób naprawić.
Na szczęście Rahne przywróciła myśli mężczyzny ku temu, co było najważniejsze - i to zanim jeszcze zdążyły się zrobić naprawdę czarne. Jego spojrzenie przesunęło się na moment w stronę Wolfsbane, po czym powróciło ku Laurze, kiedy ta odpowiedziała na słowa drugiej mutantki. Zarówno Ric, jak i Shatterstar nie mieli tak naprawdę niczego do dodania na temat McCoy'a, może tylko poza tym, że - udając się do Instytutu - liczyli na jego pomoc... Ale w gruncie rzeczy mogli sobie poradzić bez niej. Star mógł.
W związku z powyższym Latynos kiwnął krótko głową na propozycję X-23, a następnie - wraz z przyjacielem - ruszył już za nią korytarzem, oglądając się jeszcze za Rahne, aby upewnić się, iż ona również się z nimi wybierała. Zaraz potem Rictor skupił się już na pytaniu Laury.
- Pobieżnie. Ja na niej jestem, Star nie, ale i tak mignęło mi sporo innych znajomych nazwisk... Albo pseudonimów, bo widać nie każdego tożsamość znają. Wielu X-Men. Mogę za to powiedzieć, że nikogo nie oszczędzali, bo umieścili tam nawet Kapitana Amerykę - wzruszył ramionami, jednocześnie wsuwając dłonie do kieszeni, wzrok zaś utrzymując teraz na podłodze przed sobą. Figurowanie na tej samej liście co wielki bohater i symbol Stanów Zjednoczonych stanowiło dla niego średnie pocieszenie. Bardzo cenił sobie swoją prywatność i najchętniej zrobiłby wszystko, aby usunąć wszelkie kopie tej bazy, ale... Najpewniej i tak nie dotarłby do każdego egzemplarza, a mógłby za to sprowadzić na siebie i swoich towarzyszy poważne kłopoty.

Z/t za wszystkich i do hallu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 288
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 17, 2017 10:01 pm

Kiedy jeszcze kroczyła korytarzem, w głowie Laury ponownie odezwał się telepatyczny głos Emmy, tym razem bez zbędnego przedstawiania się.
"Zapraszam do mojego gabinetu, moja droga. Musimy porozmawiać o czymś istotnym... Niecierpiącym zwłoki. Czekam już na miejscu, więc kiedy tylko będziesz mogła."

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Sty 23, 2017 2:44 pm

Od dłuższego już czasu siedziała w zagłębieniu framugi drzwi do jednej z klas. Wszystko już się co prawda uspokoiło, ale ciałkiem małej Wandelopki nadal targały lekkie drgawki. Znak dawała też o sobie jej wciąż niekontrolowana moc, przez co dziewczynka co jakiś czas mrygała, niczym obraz w starym telewizorze.  
Nie wiedziała, co się stało. Coś złego, tego była pewna, ale co dokładnie? Były wybuchy i krzyki, coś się waliło, skrzypiały deski a cegły spadały z rumorem. A potem nagle wszystko się uspokoiło. Oczywiście dorośli obecni w szkole zajęli się uczniami. Co starsi wychowankowie również pomagali. Zupełnie, jak jedna wielka rodzina. Ta myśl trochę uspokajała dziewczynkę. Trafiła do dobrego miejsca. Od narodzin była niechciana i odtrącana, w końcu jest w miejscu, które chyba śmiało może nazwać domem. Ma tu swój pokój, wszyscy są dla siebie mili... No, zdarzają się wyjątki, ale to chyba normalne, że czasami w rodzinie ktoś się z kimś pokłóci, prawda?
Tak czy siak Wandzia nie siedziała tam, gdzie siedzi, bo o niej zapomniano. Musiała się uspokoić. To chyba trochę taki nawyk z sierocińca. Z całego życia, właściwie. Zawsze była sama i chyba samotność najlepiej pomagała jej się uspokoić.
-No już Wandelopka, już wszystko w porządku. -mamrotała do siebie, oddychając głęboko, jednak spokój nie nadchodził. Wsłuchiwała się w korytarz. Nie była jednak pewna czy wyczekiwała, czy bała się, że usłyszy tam czyjeś kroki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Sty 23, 2017 3:30 pm

W czasie kiedy Sigma przemierzała korytarze rezydencji jej systemy stopniowo przywracały ciało do pełnej sprawności. Systemom bojowym i uzbrojeniu trochę czasu jeszcze będzie potrzeba. Minimum 24 godziny by naprawić emitery plazmy oraz soniczne, które uległy praktycznie całkowitemu zniszczeniu podczas walki z Gladiatorem. Chwilowo jedynie plazma działała na tyle optymalnie by maszyna mogła przytwierdzić uszkodzone fragmenty swojego szkieletu. Dzięki temu nanomaszyny w dosyć krótkim czasie mogły dokonać niezbędnych napraw i przywrócić uszkodzoną rękę oraz nogi do stopnia optymalnej sprawności. Nie zajmowały się jeszcze odbudową skóry i zewnętrznej powłoki ale za to część nanomaszyn powędrowała w kierunku jej stroju doprowadzając go do poprzedniego stanu. Czarna kurtka oraz szary kombinezon znowu okrywały ciało maszyny, skrywając przy okazji odsłonięte wnętrze cyborga. Jedynie z twarzą wypadało coś zrobić gdyż uczniowie reagowali na Sigmę dosyć nieprzychylnie. Bali się jej lub brzydzili widokiem oderwanej syntetycznej skóry i odsłoniętą czaszką z czarnego metalu. Dlatego maszyna najpierw powędrowała do kuchni w poszukiwaniu apteczki, z której wyciągnęła bandażyk i owinęła nim odsłonięte miejsca. Nie ograniczało to jej widoku, a poprawiało wrażenia estetyczne istot, które maszyna mijała. Wzbudzała większe współczucie i nawet pewnie ktoś mógł się pytać o stan. SI jedynie powtarzało utarty w ludzkim społeczeństwie schemat odpowiedzi. Mówiła „tak, wszystko w porządku. Nic mi nie jest.”, uśmiechała się i szła dalej korytarzami w kierunku pokoi.
Maszyna kroczyła akurat w okolicy klas gdyż taką obrała trasę. Była najkrótsza i przy okazji mogła ocenić czy wewnątrz pojawiły się jakieś większe szkody. Jak na razie wyglądało na to, że tylko przed rezydencją coś zostało zniszczone. Szkody zostały zminimalizowane do tego stopnia, że najpewniej wystarczy kilka dni by rezydencja wróciła do poprzedniego stanu. Na skanerach Sigmy pojawił się odczyt o obecności organika w pobliżu klas. Wskazywały na to dźwięki, temperatura którą wydzielało ciało i w niewielkim stopniu zmieniało temperaturę pomieszczenia oraz parę innych czynników, które maszyna mogła wykryć jak chociażby wydzielany dwutlenek węgla. Postanowiła to sprawdzić. Weszła ponownie do monitoringu i sprawdziła cały korytarz, a następnie klasy. O ile w klasach nic nie znalazła to na korytarzu owszem. Dobrze znaną jej figurę, która kuliła się przy drzwiach jednej z klas. Maszyna pewnym krokiem ruszyła ku niej i gdy wyszła zza rogu rzuciła w stronę dziewczynki - Witaj. Nic Ci nie jest? - powiedziała podchodząc powoli i kucając przed dzieckiem. Nie wyglądała by miała jakiekolwiek obrażenia wewnętrzne ani zewnętrzne. Tyle mogła na chwilę obecną powiedzieć Sigma. Na pewno Wandelopa wyglądała na przestraszoną, a jej moc wymykała się spod kontroli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Sty 23, 2017 3:59 pm

Mimo tego całego wsłuchiwania, nagłe pojawienie się Sigmy nieco przestraszyło dziewczynkę. Drgnęła gwałtownie i mrygnęła, chyba nieco intensywniej, niż zwykle.
-Przestraszyłaś mnie. -rzuciła z lekką urazą w głosie. Mimo to była wdzięczna, że ktoś się tu zjawił. Do tego właśnie Sigma. Z trudem powstrzymała się, żeby nie rzucić się jej na szyje i się w nią nie wtulić. Właściwie nie była pewna, dlaczego się powstrzymuje. Bo co, że niby jest już duża i tak nie wypada? Akurat 'wypada' nigdy nie miało zbyt mocnej pozycji w słowniku Wandelopy. Co więc się stało? Hm, zwalmy to na stres i przeżycia ostatnich dni.
-Nie, w porządku. -spojrzała na jej opatrzoną tu i ówdzie twarz. -Ale chyba nie można tego powiedzieć o Tobie, co? -charakterystyczny zadzior i cięty język Wandzi były jakieś wycofane. Cały ten bałagan widać naprawdę porządnie nią targnął.
Przyjrzała się androidowi dokładniej. Poza bandażami na twarzy chyba nic jej nie było.
-Co się właściwie stało? -spytała po chwili. -Było tak spokojnie i nagle ŁUBU-DU! -zamachała rękoma. -A potem jakoś tak mi się urwał film i stałam już przed szkołą, razem z reszta uczniów i nauczycielami, i gapiłam się na przeorany trawnik, i zawalony dach, i... -urwała, głos zaczął jej się łamać. Otarła łezkę i spojrzała na Sigmę. -Ale to już koniec, prawda? Powiedzieli, że to już koniec. Że już nic nam nie grozi. -widać było, że używa całej swojej siły woli, żeby się nie rozpłakać, zupełnie jakby to miałaby dla niej być plama na honorze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarze   Pon Sty 23, 2017 4:31 pm

Maszyna przekręciła głowę delikatnie w prawy bok widząc przestraszoną Wandelopę. Przez moment miała wrażenie, że odczyt dziewczyny okaże się na tyle słaby by zniknąć z tego miejsca na stałe. Na dodatek sygnatura energetyczna, którą w takich momentach wydzielała była dosyć specyficzna i ingerowała w ciało dziewczynki na poziomie molekularnym. To była tylko teoria bo Sigma nie miała okazji zbadać dokładniej zasad działania tej zdolności aczkolwiek miała dostatecznie dużo czasu by zapoznać się z tym jak działała mutacja Kitty. Wykazywała dosyć podobne odczyty aczkolwiek z pewnymi różnicami. Może czynnikiem decydującym była różnica wieków i przeszkoleniu w używaniu zdolności. Być może tak mogło to na początku wyglądać w wypadku Shadowcat.
- Doznałam uszkodzeń wewnętrznych oraz zerwano część zewnętrznej powłoki. Dokonuje już napraw, a mój stan jest stabilny – odpowiedziała uśmiechając się delikatnie. W walce z Gladiatorem doznała dosyć sporego uszczerbku na swoim cybernetycznym zdrowiu ale nie oznaczało to, że da się drugi raz w ten sam sposób zaskoczyć. Wróci silniejsza, wytrzymalsza i szybsza niż poprzednio na co mężczyzna może nie być potem gotowym. Maszyna już przy okazji naprawy wewnętrznego szkieletu, wzmacniała go przy pomocy nanomaszyn. Przetwarzając syntetyczne mięśnie tak by były bardziej wydajne, a kości zdecydowanie twardsze i zarazem lżejsze niż wcześniej. Komputer również dokonywał aktualizacji w swoim oprogramowaniu dzięki czemu sterowniki do nowej broni jak również czas reakcji będą znacznie lepsze.
- W szkole był zbieg. Nie chcieliśmy wpuścić Shi’ar ani wydać zbiega i wywiązała się walka. Zburzyli podczas niej jeden z filarów podtrzymujących zadaszenie przed wejściem do szkoły. Stąd ten dźwięk – Sigma wykryła podwyższenie temperatury w okolicach policzków oraz oczodołów Wandelopy, która chwilę potem otarła łezkę. Według podręczników, które maszyna miała w swojej bazie danych, dziecko aktualnie przechodziło stan szoku i należało w jakiś sposób je uspokoić lub dać poczucie bezpieczeństwa. Przeszukała bazę danych na temat relacji rodzic-dziecko i szukała najbardziej optymalnego rozwiązania. W końcu znalazła jedno, które działało w większej ilości przypadków i takowe postanowiła zastosować ze względu na swoją skuteczność. Przysunęła się bliżej dziewczynki i objęła ją, wtulając w siebie. Trochę skóry ostało się w niektórych miejscach ale przez ubranie i tak nie czuć było nierówności z tego wynikających. Nie było czuć nawet zimna od niej, gdyż generator Sigmy wydzielał ciepło na zewnątrz.
- Tak. Jesteś bezpieczna – powiedziała głaszcząc dziewczynkę po jej czarnej główce. Zaintonowała to dosyć miłym i ciepłym głosem, którego fale ustaliła po przeanalizowaniu scen z filmów bądź z nagranych rozmów między dziećmi a rodzicami – Poszli już sobie i nie zrobią nikomu krzywdy. A jeśli wrócą to obronię was ja i reszta X-menów – pocieszała dalej dziewczynkę. Wtulając ją w swoją metalową klatkę piersiową. Z jakiegoś powodu system Sigmy opisał powstałe uczucie jako sympatię i chęć opieki nad dziewczynką. Wprawdzie nie wiedziała jakie relacje ma między sobą rodzeństwo, ale gdyby była człowiekiem to najpewniej poczuwałaby się do roli starszej siostry.
- Możesz się wypłakać. Nikt nie będzie tu przechodził w najbliższym czasie, a ja nikomu nie powiem – powiedziała po sprawdzeniu obrazu z kamer w całym sektorze. Nie spodziewała się by ktokolwiek im przeszkadzał, a Wandelopa powinna wyrzucić z siebie emocje. Zwłaszcza, że teraz nie miała się czego wstydzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 11:58 am

Uśmiechnęła się lekko.
-Nadal mówisz tak śmiesznie. Ale dobrze, że wszystko w porządku. -dalej słuchała Sigmy. -Zbiega?! -przestraszyła się. -W szkole jest jakiś bandyta? -podkuliła się i rozejrzała nerwowo. Szybko się jednak rozluźniła z uwagi na obecność robotki. -Ale Ty mu skopiesz tyłek, co nie? Jak będzie trzeba, znaczy się. -była już na kilku zajęciach dotyczących używania mocy. Nadal nie nauczyła się kontrolować swoich, ale było tam coś o etyce i zasadach. Ogólnie nudne rzeczy. Było tam coś o nadużywaniu umiejętności, odpowiedzialnym obchodzeniu się z nimi i tak dalej.
Drgnęła, gdy Sigma ją objęła, ale szybko się rozluźniła i wtuliła w kobietę. Nie pamiętała, kiedy ostatnio ktoś ją przytulał. O ile w ogóle. Tak chyba robią to mamy, prawda?
Pokiwała główką. Czuła się bezpiecznie, ufała Sigmie. Była chyba pierwszą osoba od dawna, która doznała tego zaszczytu. I pierwszą od dawna, którą dziewczynka tak bardzo polubiła.
-Widzisz? Jak chcesz, to umiesz mówić jak człowiek. -uśmiechnęła się pod nosem. Te ostatnie zdania brzmiały naprawdę... ludzko. Miała taki ciepły i troskliwy głos. Wandzia poczuła się jak w domu. Akademia to jedno, ale ta czułość... To była prawdziwa definicja domu. Rodzina, która się Tobą zajmie. Wandzia nie miała swoje, aż do teraz. Tak przynajmniej czuła.
-Nie będę płakać. -rzuciła nieco ostrzej, w jej głosie znów pojawiła się charakterystyczna zadziorność. -Poza tym już jest dobrze. -wtuliła się mocniej, a po jej policzku mimo wszystko popłynęła łza. Była to chyba jednak łza szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 12:40 pm

Jeszcze nie posiadała na tyle danych by stworzyć w pełni płynną luźną rozmowę ludzką. Brakowało do tego czynnika jakim było wykształcenie ludzkiej osobowości, której składowych jeszcze nie zbadała by móc wytworzyć własną na potrzebę takich konwersacji. Aczkolwiek eksperymentowała obecnie z tym co było jej dane. Chociażby z poczuciem humoru, które zaprezentowała niedawno przed rezydencją oraz rozmową o popkulturze. Aczkolwiek maszyna nadal nie posiadała swojego własnego gustu pod względem sztuki czy filmów. Nie mogła powiedzieć, że coś lubi, a czegoś nie. Mogła ocenić za to czy coś jest popularne bądź nie, dzięki statystykom dostępnym w Internecie.
Nie znała Lilandry ale kalkulacje nie pozwalały poświęcić ogółu dla jednej osoby. W jaki sposób życie tamtej kobiety miało być więcej warte niż życie uczniów instytutu, którzy również mieli swoje marzenia albo chęć dalszej egzystencji? Jedyną wagą była informacja, którą kobieta mogła się podzielić ale jeśli faktycznie chciałaby pomóc to poświęciłaby się za ogół. Przekazałaby informacje, a następnie oddała się w ręce Shi’ar. To była najbardziej logiczna opcja. Bardziej logiczna niż sprowadzenie potencjalnego zagrożenia na cały instytut i koniec końców nieprzekazanie informacji gdyż obrońcy zostali pokonani, a ona pojmana.
- Nieustannie uczę się i rozwijam. Nie byłoby sensu badać zachowania ludzkiego jeśli bym nie umiała tego wykorzystać w praktyce – uśmiechnęła się do dziewczynki, przeczesując swoją dłonią jej czarne włoski. Sigma nie czuła ich miękkości, ani również ogólnej ciepłoty ciała wtulającej się w nią dziewczynki. Warstwy skóry miały receptory nerwowe aczkolwiek na ręce aktualnie jeszcze syntetyczna tkanka się nie pojawiła. Miejscami tylko na klatce piersiowej mogłaby odczuć ciepło albo poczuć jej dotyk tylko problemem były wyłączone receptory czucia. Gdyby je teraz włączyła to odczułaby ból związany z brakiem skóry jak również obrażeniami, których doznała. Coś za coś. Nie można było włączyć wszystkiego poza receptorami bólu, gdyż one również brały udział w odczuwaniu każdego zjawiska. Chociażby odczucie kształtu jakiegoś przedmiotu też wiązało się z wykorzystaniem tych receptorów.
Zadziorność dziewczynki była naprawdę interesującym materiałem badawczym. Za dużo informacji o zachowaniu młodego człowieka nie miała. Internet był dosyć przeciętnym źródłem pod tym względem gdyż nie odkrywał tej prawdziwej natury młodego człowieka. Pozwalał zakładać maskę i udawać kogoś innego. Kreował silne bądź słabe persony, a nawet czasami wcielał kobietę w rolę mężczyzny lub odwrotnie. Mogła za to dzięki internetowi określić mniej więcej preferencje młodzieży względem gustów muzycznych, poglądów politycznych jak również paru innych czynników. Wandelopa jako młody człowiek pokazywała tą zadziorną i buntowniczą stronę. Była to przeciwwaga dla opanowanej i kalkulującej Sigmy, do której teraz się przytulała. Zapewniła dziewczynce poczucie bezpieczeństwa, a teraz wystarczyło tylko zmienić temat by ta mogła odwrócić myśli od wydarzeń w instytucie.
Dalej machinalnie gładziła jej czarne kłaczki, a po chwili rozpoczęła dialog. Chciała teraz wybadać jak dziewczynce podoba się na terenie instytutu.
- Jak Ci się podoba nowy dom? Fajny masz pokój? Jak się bawisz na zajęciach? – zapytała przysiadając oparta o framugę. Musiała trochę rozluźnić uścisk, ale za to delikatnym pociągnięciem dała dziewczynce znak, że może się dalej przytulać do Sigmy tylko musi się na niej po prostu położyć. Jeśli nie chciała to maszyna po prostu rozluźniła uścisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 3:44 pm

A no tak, coś kiedyś opowiadała, że jej celem jest nauczenie się naśladowania ludzi czy coś takiego.
-No to jeszcze trochę drogi przed Tobą. O ile 'wykorzystanie w praktyce' jest równe 'mówieniu jak człowiek'. -rzuciła. -Chociaż nie wiem, czy powinnam Ci to wytykać. -zakłopotała się. -Taka już jesteś, a podobno nie powinno się próbować zmieniać ludzi. Kiedyś słyszałam, że jak się kogoś polubi, to jak się go zacznie zmieniać, to można go przestać lubić. Bo już nie będzie tą osobą, którą się polubiło. -cytat szedł trochę inaczej, ale... szczegóły. Sens jest ten sam.
-Jest superfajny! -ożywiła się wstając. -Wszyscy tu są inni i w ogóle! Mam swój pokój! -zaczęła skakać i żywo gestykulować. -Można łazić gdzie się chce, na stołówce jest normalne żarcie, a nie jakaś paćka! -nieco zrzedła jej mina. -Znaczy są zasady i na przykład ci starsi nie muszą być tak wcześnie w pokojach... Ale i tak jest super. Mam cały pokój dla siebie! Chociaż ostrzegli, żebym się nie przyzwyczajała zbytnio, bo to się może zmienić. -poprawiła grzywkę, która przez całe te wygibasy zaczęła wpadać jej do oczu. -A zajęcia... Takie sobie. Nauczyciele są naprawdę super, ale nie nauczyłam się na razie niczego ciekawego. Myślałam, że będę się uczyć kontrolować moc. A przede wszystkim się dowiem, co tak właściwie potrafię. A tu są jakieś... wykłady z moralności. I zwykła matma, bleh. -naburmuszona skrzyżowała ręce na piersi.
Spojrzała zakłopotana na Sigmę, po chwili jednak szybko wgramoliła się jej na kolana i ponownie w nią wtuliła. To było zbyt miłe, żeby tego nie zrobić. Trzeba kuć żelazo, póki gorące. A ona nawet była ciepła. Dość dziwne, jak na robota, ale Wandzia tego nie kwestionowała. Zastanawiała się za to, czy ma opcję grzejnika. Jakby zimą padło kiedyś ogrzewanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 4:54 pm

- Wykorzystanie w praktyce obejmuje również zachowanie człowieka oraz jego sposób myślenia – dopowiedziała maszyna. Chociaż z drugiej strony ktoś patrzący obok mógł uznać to za złudne marzenie, które nigdy się nie spełni. Prawie jak z Pinokiem, który chciał zostać prawdziwym chłopcem z tą różnicą, że Sigma nie chce zostać prawdziwym człowiekiem. Chce tylko umieć się zachowywać jak oni oraz myśleć jak oni pozostając przy tym wewnątrz swojego metalowego pancerza. Byłaby wtedy kolejnym etapem ewolucji człowieka bądź maszyn. Twór mechaniczny zdolny do odczuwania emocji oraz ich wytwarzania. Istota, która umiałaby podejmować trudne decyzje w oparciu o kalkulacje maszyny oraz uczucia. Chociaż jedno z drugim często się kłóciło to Sigma najpewniej może znaleźć wysublimowany kompromis między tymi dwiema stronami.
Dzieci często potrafią powiedzieć coś co umyka osobom dorosłym. Widzą świat inaczej oraz nie myślą schematycznie. Są zdecydowanie bardziej kreatywne. Wandzia mogła mieć rację, że nie należy zmieniać kogoś. Aczkolwiek nie było tu powiedziane, że samemu nie można się zmienić i dalej być lubianym oraz respektowanym członkiem społeczności. Trudno było SI przewidzieć jak jej zmiany i ewolucja się potoczą. Dzisiaj może chcieć chronić rasę ludzką, a następnego dnia będzie chciała zagłady ludzi uznając, że są zagrożeniem dla samych siebie. Tak by pewnie pomyślała gdyby nie ten protokół, który każe jej zbadać psychikę i zachowania ludzkie od podstaw. Nauczyć się żyć w tej społeczności oraz działać wewnątrz niej.
Dziewczynka wyraziła aprobatę tego miejsca. Warunki były znacznie bardziej sprzyjające rozwojowi dziecka oraz potencjalnej karierze w porównaniu do sierocińca, w którym kiedyś mieszkała. Były w historii przypadki kiedy sieroty zmieniały świat, a zawsze się to wiązało z tym, że te jednostki albo były wybitne i uciekły z sierocińca albo talent objawił się zaraz po wyjściu z tego miejsca. Wandelopa miała taką szansę gdyż instytut zapewniał kompleksową edukację oraz rozwijanie nie tylko mocy ale również zwykłych talentów młodzieży. W końcu nazwa szkoły do czegoś zobowiązywała. O wszystkim tutaj pomyślano. Nawet jedzenie było czymś co zachęcało do przeżycia tego dnia pozytywnie. Na nastrój wpływało wiele czynników. Od wydarzeń, aż po pogodę i dietę. Jedzenie mogło być skomponowane z najbardziej optymalnych składników, ale jeśli nie było podane w sposób działający pozytywnie na zmysł wzroku człowieka ten automatycznie się zniechęci do jedzenia czegokolwiek. Dlatego w cateringu i gastronomii wszelako pojętej tak ważne było żeby jedzenie podać w należyty sposób. Być może dlatego również posiłki podawane w więzieniach są takie nieestetyczne. By odebrać skazańcom chęć do życia i tym samym zmniejszyć potencjalne możliwości zamieszek.
Maszyna ponownie objęła Wandelopę i zaczęła ją głaskać po ramieniu kciukiem. Z powodu braku części skóry teraz znacznie więcej ciepła było wydzielane na zewnątrz. Nic tego nie izolowało więc Sigma faktycznie była jak ciepły grzejnik. Nawet mogłaby wyczuć żebra Sigmy gdyby mocniej docisnęła dłonie w tychże okolicach. Zresztą brak tkanek na brzuchu również dałaby radę wyczuć.
- Wykłady z moralności są potrzebne by zaszczepić w młodych mutantach chęć do koegzystowania z ludźmi. Kontrola mocy przychodzi dopiero potem kiedy już wiesz co z nią zrobić. W końcu jeśli jesteśmy silniejsi od ludzi to powinniśmy dać im lepszy przykład i bronić tych kruchych istot. Nawet tych nielubianych – powiedziała maszyna. Nie wspomniała natomiast nic o prewencyjnym likwidowaniu zagrożenia, które nadal popierała. Lepiej zlikwidować terrorystę niż pozwolić mu dokonać kolejnego zamachu, w którym mogą zginąć ludzie. Taka moralność pewnie nie spotkałaby się z aprobatą McCoya ale jest najbardziej nastawiona na ratowanie ludzi. Poza tym nie każdego człowieka da się zresocjalizować. Złamać tak, zmienić… nie.
- Matematyka oraz podstawowe zajęcia edukacyjne potrzebne są aby w przyszłości móc pracować na rzecz społeczeństwa ludzkiego – położyła wolną dłoń na policzku dziewczyny i delikatnie ją podrapała opuszkami palców – Zaprzyjaźniłaś się z kimś albo znalazłaś zajęcia, które lubisz? – zapytała Sigma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 5:39 pm

-To chyba coś z psychologii, co nie? -zacięła się nieco na 'psychologii', widać było to nieco zbyt długie słowo dla niej. No co, niektórzy mają problem z 'kulturalny', a ona ma jedenaście lat.
Kiedy oparła się o Sigmę, rzeczywiście poczuła jej żebra. Niby nic nadzwyczajnego, każdej chudej osobie czuć żebra. Ale tutaj zdecydowanie było coś nie tak. Spróbowała 'ukradkiem' wcisnąć palec głębiej. O dziwo wszedł. Na tyle, na ile pozwalało ubranie. Wandzia otworzyła szeroko oczy. Dobrze, ze wiedziala, ze Sigma jest maszyną, inaczej byłoby to dość makabryczne.
-Mówiłaś, że masz... jak to szło, uszkodzenia powłoki zewnętrznej, tak? -przypomniała sobie jej słowa. Ciekawe, czy ją to bolało... Ale nie skrzywiła się ani nie syknęła, więc chyba nie. Czy ona w ogóle czuje ból?
-To chyba ludziom przydałoby się zaszczepić chęć koeg... ko... no tego tam, z mutantami. -prychnęła. -I nie będę bronić tych... tych... ciap z sierocińca! Nie zrobię im krzywdy, jak się okaże, że umiem strzelać laserami z oczu albo ziać ogniem, ale niech zapomną, że im pomogę! -naburmuszyła się, po chwili jednak lekko ją olśniło. -Okej,c el tych zajęć jest oczywisty. -oparła wniosek na swoich wcześniejszych słowach. -Ale dlaczego mamy pomagać komuś, kto tak podle nas traktuje? Niech sobie radzą sami! Jak nas wyśmiali. -bo jak tak, to mutanty lamusy i budyń im w buty, ale jak kosmici zaatakują, to ratujcie, ratujcie?
-No ale to nuda... Myślałam, że jak tu przyjdę to będę tu robiła jakieś fajne rzeczy...
Zastanowiła się nad kolejnym pytaniem. W końcu pokręciła tylko głową. -Jakoś... nie. Nawet niespecjalnie kogoś poznałam. Poza Tobą. No i Rockslidem. -sięgnęła do kieszeni, ale ku jej niemiłemu zaskoczeniu nie było tam już ani jednego lizaka truskawkowego. Gumy też nie. Jak Mogła dopuścić do takiego zaniedbania!
-Ulubionych zajęć nie mam. Ale kilku nauczycieli jest fajnych. Pan Bestia jest w porządku, ale nie mam z nim lekcji. I Pan Logan. Chociaż jest trochę straszny. Ale ciekawie opowiada, chociaż nigdy nie lubiłam historii. Jakby naprawdę tam był, nie korzysta z żadnego podręcznika! -opowiadała zafascynowana. -Jest też ta jedna młodsza nauczycielka, od informatyki. Ale nie pamiętam jej imienia. Ale ona też przenika przez ściany! Wspominałaś mi o niej. Chciałam z nią porozmawiać o mocy, ale jakoś nie było nigdy czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 6:30 pm

- Jest to z pogranicza psychologii, antropologii oraz socjologii i kilku innych nauk humanisty – tutaj na moment Sigma się zatrzymała i postanowiła nieco ułatwić Wandelopie przetworzenie tego co właśnie mówiła – nauk o człowieku – w końcu dziewczynka mogła nie znać tych terminów chociaż wyglądała na inteligentną. Jak wiadomo jednak inteligencja, mądrość a wiedza to są trzy oddzielne rzeczy, które nie zawsze są ze sobą związane. Inteligentni ludzie pokroju Steva Jobsa były ponadprzeciętnie inteligentne, a nie zawsze kończyły studia. Czasami nawet miały słabe oceny co wynikało z braku wiedzy ale nie inteligencji. Zresztą testy, które wykonywano w szkołach nie sprawdzały inteligencji człowieka, a jego zdolności odtwórcze. Być może dlatego procent zdawalności był tak wysoki chociaż zdarzały się też osoby, którym nauka nie była pisana.
Maszyna nawet nie poczuła jak Wandelopa wsadza palec pod jej żebra. Natknęła się na palcami na jeszcze jedną warstwę. Rodzaj worka, który zabezpieczał reaktor oraz kilka innych podzespołów. Był jak dodatkowa warstwa tkanek ale metaliczna i wytrzymała. Znajdowała się tuż pod żebrami, które pełniły funkcję pierwszej linii obrony wnętrza cyborga.
- Tak. Część żeber jest odsłonięta. Tkanki w ciągu 48 godzin zrosną się i zakryją większość tego co odsłonięte – nie odczuwała bólu ani również nie denerwowała się, że dziewczynka dotyka ją tam.
- Jeśli chcesz zobaczyć to możesz rozsunąć kurtkę i pociągnąć w dół resztę ubrania – była ciekawa czy w dziewczynce zwycięży ciekawość i faktycznie to zrobi. Czy będzie chciała ujrzeć wnętrze maszyny, którą traktowała w jak najbardziej ludzki sposób. Sigma tylko pokazała palcem suwak swojej kurtki oraz niewielki suwaczek kombinezonu, który został wygenerowany przez nanostrój. Pod nim widać byłoby czarne kości Sigmy oraz szarą, metaliczną powłokę podobną do płuc aczkolwiek zbudowaną w taki sposób, że okalała cały obszar ewnątrz żeber. Nawet dziura, która tam była niedawno została zasklepiona przez nanomaszyny, a skóra która była nieco przybrudzona powoli się naprawiała. Nie było tego widać gołym okiem od razu, aczkolwiek jakby przyjrzeć się jednemu punktowi to widać byłoby stopniową regenerację naskórka. Poza tym Sigma nie miała takich rzeczy jak jelita czy układ wydalniczy więc tam akurat była pusta przestrzeń, która zwykle była wypychana również pewnym rodzajem sztucznej tkanki swoją budową dającej jedynie wrażenie tego, że coś tam jest. Troszkę jak balon, który sprężał i rozprężał się.
- Jest to im zaszczepiane od zarania dziejów. Są zbyt liczną grupą by zmienić ich pod mutantów. Bardziej praktyczną opcją byłoby nauczyć mutantów koegzystować z ludźmi chociaż z czasem przywykną do tej świadomości, że istniejecie oraz was zaakceptują. Tak jak akceptują istnienie innych ras ludzkich – maszyna postanowiła również naprawić pewnie niedopatrzenie z zajęć etyki profesora i samej coś zdziałać. Przejrzała część danych, które posiadała i mniej więcej znalazła tą najskuteczniejszą metodę by przekonać do czegoś dziecko.
- Jeśli będziemy ich podle traktować to damy im pretekst do tego traktowania. Nie chcesz chyba pokazać, że jesteś gorsza od tych… ciap z sierocińca prawda? Chcesz być lepsza, fajniejsza i mieć większe możliwości? – zapytała maszyna próbując podpuścić młodą Wandzię. Póki jest dzieckiem to o wiele łatwiej przyswaja sobie pewne zasady. Nie można jednak tłumaczyć ich w sposób „bo tak” gdyż to prowadzi do buntu dziecka przeciwko danej racji. Należało ją opakować w bardzo ładne pudełeczko myślowe i zaproponować dziecku jak nową zabawkę.
- Kiedyś będą mutantów podziwiać. Jak bohaterów. Hulk też był traktowany jak potwór i najgorsze zło świata ale teraz jest bohaterem, którego nie lękają się ludzie aż tak bardzo. Chciałabyś zostać bohaterką? To masz ku temu optymalną okazję poprzez naukę w instytucie – SI wyliczało, że z poziomem edukacji jaki zapewnia szkoła oraz szkoleniami jakie mutanci otrzymują, nietrudno byłoby wypromować się jako bohater. Nawet kostium nie będzie tak istotną rzeczą aczkolwiek trzeba uważać na ideały, gdyż nie zawsze są one czymś co pozwoli człowiekowi przetrwać starcie z superzłoczyńcą, który ma inne priorytety niż bezpieczeństwo ludzi.
- Henry McCoy posiada ogromne zdolności w dziedzinie nauk ścisłych. Posiadam jego najlepsze prace zgrane na dysk. Ma bardzo przyjemne usposobienie aczkolwiek na kilku swoich zajęciach z filozofii udało mu się mnie wyłączyć – powiedziała maszyna z uśmiechem na ustach. Faktycznie McCoy dał radę Sigmę wyłączyć w momencie kiedy przyszedł czas na paradoks omnipotencji. Wtedy pytanie spowodowało wyłączenie się maszyny na krótki czas aczkolwiek dwa razy ta sztuczka nie mogła zadziałać. Drugi raz to samo pytanie pozostawało bez odpowiedzi lub maszyna wybierała jedną z opcji. Tak lub nie niezależnie od wartości logicznych.
- Logan ma córkę. Laurę. Są bardzo podobni do siebie względem wyglądu. Myślę, że z charakteru też – odpowiedziała. Miała swoje przypuszczenia co do tego dlaczego Logan mógł tak dobrze opowiadać. Jeśli Laura posiadała taką regenerację i odtwarzały się podczas niej wszystkie komórki to proces starzenia się również powinien być zahamowany. W ten sposób zakładając, że Logan urodziłby się wcześniej to byłby w stanie brać udział w wielu wydarzeniach historycznych. Oczywiście biorąc pod uwagę ewentualność, że mają dokładnie tą samą mutację. Nie miała zbyt wiele do czynienia z Wolverinem aczkolwiek na jego zajęciach również bywała. Sigma nie potrzebowała szkoły jako takiej by czegoś się dowiedzieć, a raczej by uzupełnić dane o zachowaniu uczniów na lekcjach.
- Kitty Pryde. Jestem jej lokatorką – Sigma skojarzyła o kogo chodzi. Kitty miała umiejętności w dziedzinie obsługi komputerów aczkolwiek nie takie jak maszyna. Maszyna mogła wykonywać setki, tysiące kalkulacji w jednej sekundzie i nigdy nie popełniała błędu. Chyba, że dane były złe. Nie męczyła się jak również do złamania zabezpieczeń nie potrzebowała konsoli. Wystarczyły jedynie nanomaszyny, które wnikały i obchodziły zabezpieczenia urządzenia. Nie mogła jednak odmówić Kitty tego, że zna się na swoim przedmiocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 8:53 pm

Patrzyła chwilę na Sigmę, nie za bardzo wiedząc, o czym mówi, ale kiedy uogólniła całość wypowiedzi, zrobiła nieme 'aha' i kiwnęła główką.
-Łał, jesteś maszyną, która sama się naprawia! -krzyknęła nie kryjąc entuzjazmu. -Fajnie by było mieć takie sprzęty. Na przykład samonaprawiający się samochód!. -producenci pewnie szybko by przy takim wynalazku zbankrutowali, więc nie było co liczyć na takie wynalazki, ale pomarzyć zawsze można, prawda?
Już chciała pytać, czy Sigma pokaże jej swoje 'bebechy', w końcu taka zaawansowana maszyna musi niesamowicie wyglądać w środku. Kobieta jednak sama to zaproponowała. Wandzia zrobiła oczy jak pięć złotych i nie czekając długo rozsunęła jej kurtkę na brzuchu.
-To jednocześnie super i jednocześnie nudne. -stwierdziła z lekkim zawodem w głosie. -Spodziewałam się czegoś... więcej. -rzuciła, patrząc na praktycznie puste wnętrze androidki. -Spodziewałam się kabli, albo takich rzeczy, jak są w środku komputera. Wiatraczków i świecidełek. -rozmarzyła się niemalże. Zapięła na powrót jej kurtkę.
-Mutanci to chyba troszkę inna liga, niż czarni... -podzieliła się swoim spostrzeżeniem. -Chyba ciężkie zadanie przed nami. -odruchowo znów sięgnęła do kieszeni po lizaka, żeby z zawodem przypomnieć sobie, że kieszeń jest pusta. Zmarszczyła nosek z niezadowolenia.
-Oczywiście, że nie! -oburzyła się. -Nigdy nie będę jak ciapy z sierocińca! -założyła ręce na piersi. Cwane zagranie, nie ma co.
-Jasne, że bym chciała! Mieć pelerynę i takie fajne wysokie buty! I maskę! -zrobiła nibymaskę z dłoni. -Ale musi pasować do moich mocy! I musi mieć ładne kolory! Na przykład czerwony! -zastanowiła się chwilę. -Właściwie jak to jest, że mutantów się boją, ale bohaterów jak Spider-Man podziwiają? Czym on się różni od nas? Przecież też ma moce i w ogóle. No i nawet nie wiadomo, kim on jest. Czyżby chodziło tylko o kostium? -może jak zacznie się przebierać, to inaczej będą na nią patrzeć? Ludzie potrafią być płytcy i powierzchowni, więc kto wie?
-Znowu zabrzmiałaś, jak baza danych. -zaśmiała się i zrobiła kilka typowo mechanicznych, sztywnych ruchów. -Czekaj, wyłączyć? Znaczy jak, że niby tak jak... -zetknęła palce wskazujące. -...dorośli? -zrobiła dziwną minę i uniosła jedną brew. W sierocińcu niestety był spory rozrzut wiekowy i żadnego specjalnego podziału dormitoriów czy stołówki. Trochę patologia, małe dzieciaki wiedziały o rzeczach, o których nie powinny. A starsze robiły rzeczy, których nie powinny.
Wzdrygnęła się na myśl o dziewczynce w jej wieku zachowującej się jak profesor Logan. Ugh. Ale jeśli ma taki sam zasób wiedzy, jak on, to tylko zazdrościć.
-Hyyy! -oczy jej się zaświeciły. -Możesz mnie z nią zgadać?! Chciałabym ją popytać o moc, wiesz, bo mamy podobne! Może coś by mi pomogła! Prooooszę! Proszę, proszę, prooooszę! Już nigdy nie będę sobie robiła żartów Twojej mechanicznej natury, ale tak nigdy nigdy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 9:58 pm

- Oraz przebudowuje – dodała. Jeśli maszyna umiała się sama naprawić to logicznym by było żeby również mogła przebudować wadliwe części. Oczywiście według rozwijającego się SI nie widać było innej sensowniejszej opcji. Każda maszyna z czasem staje się przestarzała niezależnie jakie ma oprogramowanie. Dlatego właśnie dla cyborgów ważna była adaptacja i ciągły rozwój. Z początku sama Sigma mogła być tylko kilkoma linijkami kodu oraz zbiorowiskiem metalowych elementów, a dzisiaj jest… tym czym jest. W rejestrze osób zaginionych najpewniej znalazłaby siebie, a nawet swoją poprzednią rodzinę o ile jeszcze żyli tylko jaki byłby sens takiego spotkania? Przecież to oczywiste, że odrzuciliby ją bo w końcu nie była już ich córką, a czymś co tylko ją przypomina. Nie byłoby sensu robić badania na nich w kwestii relacji rodzic-dziecko gdyż nigdy nie byłaby traktowana tak jak wcześniej. Chociaż z drugiej strony jej twórca nie wykazywał się zbyt przyjaznym usposobieniem. Wysłał dwie maszyny by ją pojmały i okazały się niewystarczająco silne. Pewnie za jakiś czas znowu wyśle jakiś swój twór by odzyskać Sigmę lub ponownie ją przetestować.
- To o czym mówisz akurat jest chronione przez dodatkową osłonę, a przewody ukryte wewnątrz kości by uniemożliwić uszkodzenia mechaniczne podczas walki – najbardziej praktyczna opcja by żaden z kabli nie uległ uszkodzeniu. Zresztą na swój sposób anatomia Sigmy przypominała trochę ludzką. Kable były jak unerwienie, a ono chronione było przez kręgosłup. W wypadku Sigmy było tak samo tylko dochodziło jeszcze parę warstw ochronnych. No i dało się te „nerwy” odbudować w przeciwieństwie do tego co miał człowiek.
- Kiedyś też tak myślano o Afroamerykanach – skomentowała SI. Z początku czarnoskórych również traktowano jak obywateli drugiej kategorii a często nawet jak zwykłą siłę roboczą bądź zwierzynę. Teraz mieli prawa chociaż nadal pojawiał się rasizm. Z mutantami z biegiem lat najpewniej będzie podobnie – Problem w tym, że człowieka innej rasy poznasz po kolorze skóry, a mutantem może być każda osoba. Dlatego wzbudza to taki strach, bo jest nieznane – wyjaśniła maszyna. Ludzie nie mieli pewności czy ich sąsiad jest normalnym człowiekiem. Bali się, że osoba im droga nagle okaże się potworem, który z powodu braku umiejętności kontroli swojej mocy uczyni komuś krzywdę. Jak zwykle gatunkiem ludzkim kierowała chęć przetrwania, która przez lata pozwalała przetrwać im na tym jakże groźnym świecie.
Do spostrzeżeń na temat dziecka Sigma dopisała jeszcze parafkę o łatwym podpuszczaniu i skutecznej manipulacji tą określoną metodą. Według statystyk to działało nawet w przypadku niektórych osób dorosłych o wysokim ego.
- Peleryna jest niepraktyczna w walce jak również wysokie buty. Ktoś może Cię pociągnąć za pelerynę lub możesz przewrócić się z powodu obcasa – wymieniła się spostrzeżeniami maszyna. Sama nigdy by czegoś takiego nie ubrała z powodu ograniczania ruchów jak również potencjalnego wykorzystania przeciwko sobie w walce.
- Otóż Spidermanem może być każda osoba. Sęk w tym, że jego tożsamość nie jest publicznie znana, a jego czyny póki co były uznawane za heroiczne i społecznie akceptowalne. Są jego zwolennicy oraz przeciwnicy, ale zrobił więcej dobrego niż złego. Mutanci natomiast są czymś nowym co jeszcze nie zostało w żaden sposób opisane lub sklasyfikowane. Być może masz rację, że chodzi też o kostium – chociaż czerwone kolorki dla Sigmy były zbyt krzykliwe i rzucające się w oczy. Nie miały praktycznego zastosowania jako forma kamuflażu, mało tego zdradzały pozycję przeciwnikowi. Biorąc jednak pod uwagę zwinność Pająka to nie jest koniecznie problem. Póki walczy z ludźmi, którzy mają gorszy refleks i są zdezorientowani kolorami lub szybkością poruszania to wystarczy. Gorzej gdyby stanął w szranki z maszyną, która może przewidzieć miejsce następnego skoku na podstawie trajektorii i oddać w tamto miejsce strzał. Zakładając że nie zdążyłby skoczyć lub w powietrzu wystrzelić pajęczyny to po takiej akcji szansa na terminację wzrosłaby o ponad 50%.
- Tak wyłączyć. Spowodował, że mój system zrestartował się od sprzeczności oraz nadmiaru danych – nie miała tego gestu w bazie danych, a argument że coś robili tylko dorośli był czymś niezrozumiałym. Komputer mogły włączyć i wyłączyć obie grupy wiekowe tak długo jak nacisnęły właściwy przycisk – wykorzystał zagadnienia filozoficzne by mnie przeładować – nie chciała za to zbyt wiele zdradzać, bo nie wiadomo kiedy takie coś może być wykorzystane przeciwko niej. W końcu jakby ktoś się zapytał „Czy bóg może stworzyć kamień tak ciężki, którego nie będzie w stanie podnieść?” to maszyna by się wyłączyła na jakiś czas.
SI dodało kolejne spostrzeżenie o dzieciach. Są skore do współpracy i szacunku kiedy mają z tego jakąś korzyść. Wprawdzie Sigma miałaby z tego również korzyść bo spotkanie Kitty i Wandelopy na treningu mogłoby być obfitym w dane wydarzeniem.
- Możesz przyjść zawsze do naszego pokoju. Wątpię by Kitty miała coś przeciwko wizycie – oscylowała, że Pryde raczej nie będzie miała z tym problemu. Była dosyć uczynną i otwartą osobą na nowe kontakty. Nawet przyjęła do swojego pokoju Sigmę, o której niewiele wiedziała, a okazała tyle sympatii. No i podarowała tyle przydatnych danych.
- Jeszcze jedno. Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie – powiedziała i spojrzała dziewczynce w oczy – Musisz teraz bardzo uważać. Nie wychodź sama ani nie używaj publicznie mocy. Rząd stworzył roboty zwane Sentinelami, które wykorzystywane są do łapania mutantów. W instytucie są bransolety, które potrafią zablokować ich skaner przez co nie rozpoznają Cię ale jeśli cokolwiek by się stało to nie wdawaj się w walkę z nimi. Również współpracuj jeśli ktoś z rządu będzie chciał z Tobą rozmawiać. Nie próbuj z nimi walczyć gdyż walka będzie na naszą niekorzyść. Nawet jeśli zwyciężysz to ogół uzna mutantów za zagrożenie – maszyna mówiła spokojnie, ale zarazem poważnie. Dalej trzymała Wandelopę na kolanach i obejmowała ją, ale to była informacja, którą powinna się podzielić z dziewczynką. Dla jej własnego dobra.
- Jeśli cokolwiek by się stało złego to wezwij mnie lub kogoś z instytutu. Z maszynami poradzę sobie sama najpewniej - Sentinele nie musiały być specjalnie zaawansowane pod względem tego cyborga. Kosztowałyby zdecydowanie zbyt dużo by masowo je produkować dlatego musiała to być jakaś tańsza wersja. Chociaż trzeba przyznać, że Sigma z chęcią by się dorwała do tego ich skanera oraz bazy danych jaką posiadają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Korytarze   Wto Sty 24, 2017 10:45 pm

-Przebudowuje? -spytała zaintrygowana. -Czyli możesz zostać, an przykład czołgiem? -ale by było. -Jak w tej kreskówce! 'Autoboty, transformacja i jazda!' -udała jak mogła głos Optimusa Prime'a, co w wykonaniu jedenastolatki nie wyszło zbyt dobrze, nie oszukujmy się. Ale na pewno uroczo.
-Hm, no tak. Szczwane. -podrapała się po brodzie. -Łatwo zapomnieć, że jesteś stworzona do walki. Masz te wszystkie lasery i w ogóle, ale takie pochowane. -obejrzała ją całą, jakby chciała się upewnić, że przypadkiem z nogawki Sigmy nie wystaje lufa.
-A tak, było na historii. Coś w tym jest... -zastanowiła się. -Skoro ludzie boją się nieznanego, a my nie jesteśmy ludźmi, tylko mutantami, to czy znaczy, że nie powinniśmy bać się nieznanego? -spytała, rozważając, czy to rzeczywiście jak w tym stwierdzeniu, że jeśli A równa się B, a B równa się C, to A równa się C.
-No dobra, z peleryną przyznam rację. Chociaż niechętnie, bo psujesz moją wizję. -spojrzała na nią naburmuszona. -Ale butów nie odpuszczę. Poza tym nie chodziło mi o obcas, tylko o... No wiesz, żeby były do kolan. Jak kalosze. Tylko czadowe, a nie takie obciachowe. -bez peleryny to i tak w sumie nie miało znaczenia. Chodziło o ten efekt, jak stoi na budynku a peleryna za nią łopocze na wietrze, a potem... A potem robi cokolwiek super, na co pozwoli jej moc.
Pokiwała głową. -Czyli wracamy do nieznanego. Ale Spider-man to chyba też mutant, co nie? Nie wystarczyłoby, żeby każdy mutant wskoczył w obcisłe gatki i zaczął ratować świa- A no tak, racja. Już wiem, czemu tak nie robimy. -spojrzała na swoje dłonie, które mrygnęły lekko. -On to umiał utrzymać w tajemnicy, dopóki się nie nauczył tego kontrolować. Ale ktoś gdzieś spieprzył i teraz mamy przekichane. -posmutniała. -Ale przynajmniej jest ta szkoła. I pełno tutaj wporzo ludzi... Znaczy mutantów.
-Ah... -zaczerwieniła się. Głupio jej się zrobiło za tą sugestię. Przynajmniej Sigma się nie połapała. -Hmm... CZARNY ŚNIEG! -rzuciła. To sprzeczność, co nie? Była ciekawa, co się stanie.
-Wooohoo! -podskoczyła z radości. -A który to pokój? jak chce się dgzieś trafić, to najpierw trzeba znać cel podróży. Dobrze, że Wandzia nie miała problemów z trzeźwym myśleniem i radość nie przesłoniła jej tego faktu.
Pokiwała głową i spojrzała na Sigmę, chłonąc każde słowo.
-Czyli po prostu nie wychodź, hehe. -zaśmiała się lekko. -Publiczne nieużywanie mocy na razie odpada, choćbym chciała. Ale tu mi dobrze, nie mam zamiaru nigdzie stąd iść. No chyba, że będę chciała pozwiedzać... Ale do tego potrzebny będzie mi przewodnik! -zauważyła rezolutnie. -Nie bój żaby, jak coś to będę siedziała cicho i domagała się prawnika! Jako obywatel Stanów Zjednoczonych znam swoje prawa i będę się ich domagać! Ale serio, wiesz przecież, że ja nie sprawiam kłopotów i w ogóle grzeczna jestem. -zrobiła maślane oczka, za którymi jednak kryła się jakaś szatańska iskra. Ona grzeczna, jasne. Zdawała się jednak tylko droczyć i w pełni rozmieć sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarze   Sro Sty 25, 2017 4:36 pm

- Nie do końca. Jeśli złamiesz moją kość z określoną siłą to ta sama siła nie będzie dostateczna by złamać tą samą kość przy drugim spotkaniu – chociaż ten głos Optimusa Sigma zapisała sobie w bankach danych w kategorii „ciekawe zachowania”. Każda osoba, którą spotkała miała swój osobny katalog z określonymi folderami i kategoriami. Przykładowo były kategorie o nazwie „nawyki”, „poczucie humoru”, „przeszłość”. Z grubsza cała kartoteka mogłaby być z tego wyciągnięta w dowolnej chwili. Cóż maszyna nie zapomina tak długo jak nie wyczyści się jej pamięci.
Jedyne co Wandelopa mogła zauważyć to dziury wewnątrz dłoni Sigmy, które są w sumie teraz niewielkie. Na tyle by wcisnąć tam mały palec. Część uszkodzeń została już naprawiona jakiś czas temu i teraz tylko były naprawiane te wewnętrzne.
- Technicznie rzecz biorąc nadal jesteście ludźmi tylko jeden gen wywołuje u was zmiany. Macie takie same prawa jak każdy człowiek oraz zachowujecie się jak ludzie z tego co zdążyłam zaobserwować – mutanci pod tym względem niezbyt różnili się od ludzi. Zachowywali się bardzo podobnie z tą różnicą, że mieli moce i nieco inaczej podchodzili do pewnych spraw. Chociaż to wciąż byli ludzie i mieli takie same odruchy jak strach przed nieznanym. Również reagowali na określone bodźce jak ludzie.
- Mówisz o obuwiu podobnym do kozaków? – zapytała Sigma. W bazie danych takie bohaterskie butki najbliżej miały do kozaków, które mogły mieć niewysoki obcas. Czasami jest on przydatny w walce gdy chce się wykonać skuteczne kopnięcie połączone z próbą pozbawienia przeciwnika oka. Chociaż rzadko taka sytuacja będzie korzystna oraz możliwa dlatego Sigma wolała płaskie obuwie, które sprawdzało się w znacznie większej ilości sytuacji.
- Nie wiadomo czy jest mutantem. Mógł zyskać moc w inny sposób lub może nie mieć mocy wcale i kostium zwiększa jego możliwości fizyczne – poczochrała pieszczotliwie głowę Wandelopy widząc, że ta się smuci – Nie każdy mutant chce ryzykować życiem. W gruncie rzeczy zauważyłam, że większość psychiką nie różni się zbytnio od ludzi, a ci statystycznie częściej wolą pozostawać w domu i zajmować się swoimi sprawami – gdyby każdy mutant nagle chciał zostać bohaterem albo superzłoczyńcą to przy szacunkowych ilościach, które podano, ulice Nowego Yorku zmieniłyby się w jeden wielki karnawał. Na jednej ulicy przynajmniej jedna osoba byłaby w pstrokatym stroju.
Na „próbę” wyłączenia Sigma nawet się uśmiechnęła. Akurat ten żart załapała chociaż czarny śnieg dała radę sobie wyobrazić. Wystarczy zmieszać smog z większego miasta wraz z opadami śniegu – Trochę inny rodzaj sprzeczności, który przechodzi w paradoks – doprecyzowała kryteria. Chociaż kluczowym było tu słowo paradoks, z którymi AI słabo sobie radziły na ogół. W sumie ludzie też ale nie przywiązywali do tego tak wielkiej wagi.
Oczywiście Sigma również podała jej numer pokoju. Nie była to żadna wielka tajemnica, w końcu zawsze Wandzia mogła uzyskać takie dane od innego mieszkańca instytutu więc tak czy siak trafiłaby do Kitty.
- Obawiam się, że tamte maszyny są mniej przyjaźnie usposobione względem mutantów i mogę nie chcieć negocjować w taki sposób. Mogą również prowokować zachowania dlatego najlepiej jest ich unikać – wzięła pod uwagę również to, że ci z Thunderbolts również mogą mieć jakiś wpływ na maszyny skoro mają pilnować nadludzi. Zwłaszcza, że z tego co mówiła Polaris to część członków tej menażerii była byłymi przestępcami. Istnieje furtka prawna, która pozwalała na ułaskawienie w pewnych przypadkach i najwyraźniej taki zaszedł. Rząd znacznie sprawniej manipuluje informacją, w końcu na podorędziu ma media oraz fundusze, które pozwalają na przekupienie określonych osób. Tak czy siak według Sigmy mutanci byli w o wiele gorszej sytuacji niż ona. Dobrze, że nie ma takich problemów z AI bo inaczej by się o nią upomnieli.
- Kim chciałabyś zostać jak dorośniesz? Superbohater potrzebuje drugiej tożsamości więc o tym też powinnaś pomyśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarze   

Powrót do góry Go down
 
Korytarze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: