Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kryształowy Łuk

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 569
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Kryształowy Łuk   Pon Cze 26, 2017 9:45 pm

First topic message reminder :


Wbrew nazwie to nie jest rodzaj łuku, a świątynia. Dosyć sporej wielkości zresztą, gdyż przed nią wystawione są znaki kilkunastu innych kultów z czego wynika, że każdy znajdzie tu swój kącik. Budynek wygląda jak blok z jasnego kryształu. Sądząc po rozmiarach niegdyś to mógł być jakiś pałac lub dworek.
Korytarze są zadbane i czyste, a oświetlają je lampy zrobione z czerwonego kryształu. Wewnątrz jest masa korytarzy, a znaki wskazują drogę do konkretnych świątyni. Poza nimi jest tu jeszcze sekcja administracyjna, gdzie składa się chociażby wnioski o przyznanie przestrzeni na użytek religijny.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online

AutorWiadomość
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 569
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Kryształowy Łuk   Pią Sie 31, 2018 9:09 am

Czy nie będą wracać do tego miejsca? Nie można być tego pewnym, bo o ile sama Jen pewnie miałaby problem z powrotem, to kto zabroni jej udać się do bardziej mistycznych sojuszników, którzy wspomogą druida? Bardziej technologiczni sojusznicy mogliby tu mieć problemy, bo nie wiadomo jak zachowa się tutaj zaawansowana elektronika.
Lvelias powędrował do swojej pracownik, by rozpocząć przygotowania do zbadania sygnatury stworzenia w busoli. No miał troszkę twardy orzech do zgryzienia, bo obecność duszy Nathana troszkę utrudniała sprawę i cały proces zajmował przez to znacznie więcej czasu. Najpierw trzeba było zebrać dane, a potem połapać się, które elementy należy wyrzucić z równania, ale przynajmniej dzięki temu dostrzegł jedną rzecz. Musiał działać bardzo szybko, bo dusza człowieka była przez to coś plugawiona. Nie tyle pożerana, co infekowana tą mroczną energią poprzez samo przebywanie tuż obok nawet nieaktywnego stwora. Był to wyścig z czasem, a wypuścić to coś z busoli nie musiało być dobrym pomysłem. Nie wiadomo jak zareagują gospodarze na wpuszczenie zagrożenia na teren święty.
Tymczasem Jen poszła się odświeżyć i nie byłoby w całej czynności nic specyficznego, gdyby nie wrażenie, że coś ją obserwuje. Ilekroć się odwracała, by sprawdzić czy coś za nią nie idzie uczucie znikało. Jakby była to zabawa w ciuciubabkę, tylko w bardziej strasznej wersji w przypadku korytarzy oświetlanych tutejszymi pochodniami. Zawsze znalazłby się jakiś róg, który jest słabiej oświetlony i może wydawać się, że coś tam czeka. Czy byłyby to zalążki paranoi gdyby tak myśleć? Może tak, a może po prostu ostrożność.
Jak już Jen się pojawiła w pracowni, druid dalej dłubał przy swoim zaklęciu. Wyglądało nawet, że ma to całkiem sporą szansę powodzenia, by otworzyć taki portal i udawać sygnaturę energetyczną stworzenia zamkniętego w busoli. Chociaż pewnie dla osób obdarzonych magicznie, nie byłoby to zbyt przyjemne. Trochę jak wylanie wiadra pomyj tylko po to, by wczuć się w jednego z mieszkańców slumsów.
Niemniej teraz i Lvelias coś wyczuł. Za oknem pracowni, przemknęło coś czarnego bardzo szybko. Może tutejszy ptak albo jakiś nietoperz? Było to dosyć duże, bo na moment zasłoniło okno i poruszało się dosyć szybko, ale zdecydowanie nie było ani żywe, ani też martwe. Po prostu tam było. Kręciło się wokół pracowni, najwyraźniej również ignorując ściany jeśli przyjrzeć się uważniej ruchom.


_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sly

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Kryształowy Łuk   Nie Wrz 09, 2018 5:12 pm

Cóż, o tym co się działo z Nathanem, można powiedzieć wiele. Nie czuł świata zewnętrznego, nie czuł jak cokolwiek z zewnątrz go dotyka.
A jednak, był sam w busoli, zamknięty. Chociaż zamknięty to złe określenie. W chwili gdy wydarto jego duszę, Nathan zaczął widzieć świat jako jakieś dziwne miejsce, pulsujące wszędzie. Widział jakieś prądy energii, widział w końcu wszystko. Można by wręcz powiedzieć, stał się wielowymiarowy...
A równocześnie... Nie widział czegokolwiek. Potem zaś, jego dusza wylądowała w busoli, a z samego widzenia wielowymiarowego, zapamiętał tylko ból mózgu chcącego to wszystko zrozumieć.
I tak oto cyborg wpadł w serię ucieczek i uników przed głodnym stworzeniem. Czy czym było to coś, co chciało Sly'a dla siebie.
Ale pobiegliśmy za bardzo do przodu. Bowiem Nathan w tej chwili znajdował się w jakimś... Najlepszym określeniem na to byłoby powiedzieć, że miejscu. Dlaczego? Bowiem poza pewnym obszarem, była tylko ciemność. Podłogę pokrywał jakiś mętny dym, jeden z tych, które zazwyczaj stosujesz na scenie. Ważnym jednak było to, że nie był tutaj sam.
O czym boleśnie uświadomił mu hak, który przejechał po plecach najemnika. Przekleństwo które wydarło się z ust Sly'a nie nadaje się do przepisania, bowiem też ciężko określić, co to było. Coś pomiędzy okrzykiem bólu, przekleństwem, a rykiem ranionego zwierza.
Szybka orientacja o pomieszczeniu? Jakaś istota z łańcuchami. Która uśmiechała się demonicznie i wyraźnie pragnęła Sly'a.
~Była ze mną ta zielonowłosa. Lvelias na pewno się już zorientował... oj druidzie, lepiej żebyś mnie jakoś z tego wyciągnął.~Przemknęło przez głowę mężczyzny, gdy odskakiwał przed kolejnym hakiem. Mniej więcej w tym samym momencie zdał sobie sprawę, że jest nagi. Żadnego pancerza, tylko jego skóra, kości i mechaniczna ręka.
Która chyba była niepojęta dla stworzenia... Co można wykorzystać. Uszkodzenie obwodów tutaj... Raczej nie był na tyle nieprzytomny, żeby go gdzieś przeniosło. Więc był w ogóle w jakimś dziwnym miejscu typu projekcja alternatywnej rzeczywistości.
~Dobra stary, to jest mocny sprzęt. Pierwszy lepszy szajs nie rozbije tej ręki~Przemknęło przez głowę najemnika.
Dlatego następny rzut hakiem wziął na rękę, pozwalając mu się w nią wbić. Gwałtownie okręcił łańcuch wokół cybernetycznej kończyny łańcuch i zaczął ciągnąć.
-Nie zamierzam być posiłkiem-Warknął, obserwując stworzenie. Przy okazji znowu kopnął druida, żeby łaskawie się pośpieszył i go jakoś stąd wyciągnął.
A jeśli łańcuch jakoś negatywnie zaczął oddziaływać na samego Sly'a, nie pozostało mu nic innego jak go puścić i wrócić do uników...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lvelias

avatar

Liczba postów : 67
Data dołączenia : 14/07/2016

PisanieTemat: Re: Kryształowy Łuk   Sob Wrz 22, 2018 8:17 pm

Lvelias przez dłuższą chwilę tak zaabsorbował się na swojej rzemieślniczej pracy, że nie dość że na dłuższą chwilę zaniemówił, co było do niego wręcz niepodobne, to jeszcze nawet nie zauważył że Jenn wyszła z pomieszczenia. Miał zresztą o wiele bardziej interesujące rzeczy przed swoim wzrokiem, niż jakiś głupi świat rzeczywisty. Mimo iż powierzchownie i nie tylko wydawał się być roztrzepanym dziwakiem, to praca pozwalała mu mentalnie skupić się i wyciszyć. Powrócić niejako do czasów sprzed klątwy chaosu, kiedy był jeszcze spokojnym pilnym uczniem w na terminarzu u innych druidzkich mistrzów.
Zajęło mu chwilę odkrycie co się dzieje z duszą Slya w tym momencie w busoli. Był tego jedynie niestety powierzchownie świadom, bo docierały do niego tylko echa energii emanujące przez aparaturę z artefaktu. Przypominało to trochę relację sąsiadki z meczu, który właściwie to oglądał jej mąż u kumpla jakiś tydzień temu. Niemniej, był tego świadomy. Najemnik stawiał opór, lecz nie był w żaden sposób doświadczony w przeciwstawianiu się spaczeniu. Druid bał się że zwycięstwo mroku może być tylko kwestią czasu. Postarał się wesprzeć człowieka oddając mu odrobinę swojej energii. Niewiele, żeby wciąż być w formie prowadzić dalej rytuał, ale w skali małej busoli nawet taka mała ilość mogła być znacząca. Nie był pewien w jakiej formie dotrze ona na miejsce, ani jak najemnik właściwie z niej skorzysta, ale liczył na to że da mu przynajmniej szansę walki.
A przynajmniej trochę czasu.
Nie mógł poświęcać Sly'owi więcej czasu, bo zajmowały go przecież inne rzeczy. To w jaki sposób dusza najemnika poddawała się spaczeniu samo w sobie było bardzo interesujące. Druid starał się jak najbardziej zrozumieć i nauczyć tego zjawiska, żeby później mógł w podobny, choć kontrolowany sposób zmienić aury towarzyszy w istoty cienia. Oczywiście tylko powierzchownie. Na tyle by umożliwić im podróż przez barierę. Przeszedł się do biurka obok capnął kolejną część aparatury i ustawił pod kątem tak by móc robić dwie rzeczy jednocześnie. Całe szczęście że rejestrator aur pracował w miarę samodzielnie. Druid musiał tylko co jakiś czas odrzucać, lub zapisywać kolejne odkrywane przez niego sygnatury i minimalnie go przekalibrowywać w międzyczasie.
Badania zajęły mu jeszcze chwilkę, gdy nagle jego magiczny zmysł zabił na alarm. Rozejrzał się odruchowo po pomieszczeniu, ale pozornie nie zobaczył nic dziwnego. Jennifer stała jak dotychczas i wyglądało na to że nic się nie zmieniło. Dopiero gdy kształt wielkości konia zasłonił światło klejnotu na zewnątrz, Lvelias zrozumiał z czym mają do czynienia. Jakaś cholera, być może wysłannik owieczki z lasu, przyszła się z nimi zabawić. Wyjątkowo nieroztropnym było jednak niepokoić utalentowanego maga w dobrze wyposażonej pracowni magicznej. Z masą gotowych pentagramów, składników i artefaktów pod ręką.
Szybko dostosował swój wzrok do widzenia aur magicznych w okolicy. To pozwalało mu na śledzenie ruchów stwora nawet gdy nie pokazywał się za oknem. Sądząc po jego ruchach, tylko się z nimi bawił, bo fizyczne przeszkody nie stanowiły dla niego problemu. Widocznie kołował wokoło ich pomieszczenia zwyczajnie przechodząc przez ściany w budynku. Druid wykorzystał więc to, co pracownia miała do zaoferowania aby otoczyć pomieszczenie barierą. Z pozoru miała to być zwykła bariera broniąca wstępu niepowołanym do środka i na taką też wyglądała dla magicznego oka. Tak naprawdę druid chciał tylko zmienić przeciwnika i zmusić go do próby sforsowania jej. Wpadłby tym samym w pułapkę, bo tak naprawdę była to zasłona, po przekroczeniu której istoty niematerialne były gwałtownie kotwiczone do świata rzeczywistego. Na ogół doświadczenie przynajmniej na jakiś czas osłabiało zakotwiczone w ten sposób byty, które chwilę musiały dostosowywać się do nowych warunków. No i sprawiało że stawały się podatne na pięści hulków.
- Daj mi dwie minuty! - krzyknął do She-hulk, która widocznie też zauważyła już że coś się święci i wrócił do stołu pośpieszyć się z badaniami - No, z pięć i pół... - odpowiedział jeszcze plecami do niej. Tak naprawdę nie był pewien czy zajmie mu to więcej czy mniej, ale dobrze jest dawać ludziom cel do którego mogą dążyć. Poczucie celu utrzymuje morale.
Wolał się jednak samemu pośpieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kryształowy Łuk   

Powrót do góry Go down
 
Kryształowy Łuk
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mag kryształu
» Las Kryształowej Pieśni
» Kryształowe jeziorko
» Kryształy
» Umiejętności, Kryształy i Moce

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Wielka Brytania :: Shadow Isle :: Grota Katharsis-
Skocz do: