Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jezioro Silverstone

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Jezioro Silverstone   Czw Lip 06, 2017 3:24 pm

First topic message reminder :


Raczej niewielkie, lecz zaskakująco głębokie jezioro ukryte w lesie i dość rzadko odwiedzane przez turystów, którzy od czasu do czasu przewijają się przez okolicę. Na przestrzeni lat zaliczyło kilka przypadków utonięć, przez co miejscowi na ogół odradzają prób pływania w nim. Ostrzegają, że dno jeziora jest bardzo nieregularne i w jednym miejscu potrafi być płytko, a krok dalej następuje nawet metrowy - czy większy - spadek terenu.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Sob Kwi 07, 2018 8:57 pm

Zarówno ta maź na ubraniu, jak i na szpadlu zniknęła pod wpływem światła Karoliny, jak gdyby została przez nie dosłownie wypalona, w związku z czym Norbert mógł ponownie się uzbroić. Nic nie wydobywało się również spod ziemi, przez dziurę albo i bez niej, a przynajmniej nie w tej chwili... Więc jedyne zagrożenie zdawało się znajdować po drugiej stronie pola siłowego.
Problem w tym, że z tym zagrożeniem niewiele dało się zrobić. Ciemność co prawda nie napierała na barierę, zapewne świadoma tego, że zrobiłaby sobie w ten sposób krzywdę, ale kłębiła się tuż za nią i to bardzo gęsto. Co więcej, najwyraźniej tłumiła nawet wszelkie odgłosy, które w innym wypadku mogłyby dochodzić z zewnątrz, bo w środku panowała wręcz przejmująca cisza... A pomimo blasku chyba spadała również temperatura, powoli, ale wyczuwalnie.
Kiedy Karolina zmniejszyła bańkę, mrok natychmiast zajął nowy teren, znów zatrzymując się te kilkanaście centymetrów od jej powierzchni. Zawsze mogło być gorzej - pewnie utrzymywanie kuli byłoby jeszcze trudniejsze i pochłaniałoby więcej energii, gdyby ciemność była agresywniejsza i bardziej uparta... Ale teraz i tak sprawy nie wyglądały dobrze.

W tym czasie Markus podążał prosto przed siebie w stronę światełka, wciąż migoczącego niezwykle ostrożnie i niepewnie. Jego pomysł z wyciągnięciem przed siebie ręki okazał się słuszny i pomocny, bo już po kilku pierwszych krokach palce chłopaka musnęły bok pnia, na który w innych okolicznościach co prawda raczej by nie wpadł, ale przynajmniej zahaczył o niego barkiem. Podłoże też nie było idealnie równe; chociaż w tym miejscu nie podnosiło się, ani nie opadało gwałtownie, to jednak kamienie i korzenie trochę utrudniały takie poruszanie się w ciemno.
Kierowanie się prosto na światełko - o ile akurat w danym momencie można było je dostrzec - dawało nastolatkowi jako taką pewność, że nie zderzy się z niczym całym ciałem. W innym wypadku przeszkoda blokowałaby mu przecież widok. Pewnie istniałyby scenariusze, w których ta zasada nie znalazłaby zastosowania, ale o więcej chyba tak czy siak nie mógłby teraz prosić.
Nawet tak krótkie zapalenie i zgaszenie aury Markusa zdążyło sprawić, że gdzieś za nim coś się poruszyło - jak gdyby nagle przesunęło się coś dużego i ciężkiego. Dźwięk dobiegał chyba z dość daleka, ale zlokalizowanie jego źródła wymagałoby kolejnego włączenia światła... A to raczej nie byłby najlepszy pomysł. Mimo to chłopakowi udało się dojrzeć kilka rzeczy; wędrował pomiędzy drzewami i krzewami, przed sobą faktycznie nie miał poważnych barier, choć jakieś pięć metrów przed nim rosły gęściej krzaki, które pewnie powinien ominąć... Wystarczyłoby odbić na lewo - w górę - lub na prawo - czyli w dół - o jakieś dwa metry.
Za plecami Markusa rozległ się kolejny nieprzyjemny odgłos, lecz tym razem trudniej byłoby go jednoznacznie zidentyfikować. Nie przywodził już na myśl czegoś tak masywnego, mógłby się bardziej kojarzyć z przecinaniem powietrza przez coś o bardziej aerodynamicznych kształtach... A to tego był cichszy, co nie musiało oznaczać, że bardziej odległy.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Norbert Ronae
NPC
avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 14/09/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Wto Kwi 10, 2018 8:32 am

- Nie stresuj mnie. Pocieszaj. Wolę pocieszanie. - odpowiedział szybko dziennikarz. Niestety stres powodował u niego silny słowotok i nie do końca kontrolował to co mówi. - Skupmy się na pozytywach. Naprawdę dobrze odwracamy uwagę.
Dziennikarz schylił się i podniósł jakiś leżący na ziemi kamień, aby cisnąć nim w stwory. Służyło to bardziej wyładowaniu frustracji niż czemukolwiek innemu. Od razu zrobiło mu się lepiej. Zaraz potem jednak znowu obleciał go pot, bo pomyślał że mógł podsunąć ciemności jakiś pomysł.
- Tak, gwiazdy nie lubią zdjęć. To zabawne, bo wiesz... świecisz jak jakaś gwiazda. Czyli jak gwiazda kina na przykład. Już się zamykam... - nie musiał nawet zerkać na twarz dziewczyny.
Cały czas zajęty był obserwacją kłębiącego się wokoło mroku. Zdawał się tłumić wszystkie dźwięki i kolory. Tak jakby świat ograniczył się nagle do ich małej kulki. Dobrze że dziennikarz nie miał klaustrofobii. Jeszcze.
- A poza tym, dziwolągiem? Co ty wygadujesz? Latasz, jesteś w najgorszym razie zjawiskowa i jesteś w stanie samodzielnie walczyć z tym... - tu wygestykulował w stronę mroku wokoło. - Tym. Nie to co jeden z lepiej opłacanych reporterów Daily Bugle. Jeśli ktokolwiek mógłby nazywać cię dziwolągiem, to tylko z zazdrości. A swoją drogą... Jak to się stało że taka jesteś? Wpadłaś do fabryki skittlesów jak byłaś mała?
Znów ugryzł się w język. Być może nie wszyscy uwielbiali hasło "Taste the rainbow" tak jak on. Co innego że gdyby miał moce dziewczyny, to byłby jego murowany okrzyk bojowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Dean

avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 29/07/2015

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Wto Kwi 10, 2018 5:22 pm

- Jak wolisz. - wzruszyła lekko ramionami na jego słowa. Zabawne. A to niby dorośli ich uczyli, że nie powinno się kłamać. Że najgorsza prawda lepsza od pięknego kłamstwa. A tu proszę, Norbert nie chciał wiedzieć jak naprawdę wygląda sytuacja. Mieli udawać, że wszystko jest w porządku i nic złego się nie dzieje. No niech mu będzie.
Zerknęła za kamieniem, który rzucił dziennikarz w stronę ciemności. Tak, bo już te mroczne macki coś sobie zrobią z takiego kamienia. Może gdyby to był słoneczny kamień. Słoneczna bomba. Zabawny gość.
- Moi rodzice byli gwiazdami Hollywood, więc dużo się nie pomyliłeś. Ale ja to bardziej tęcz niż gwiazda. - odparła mężczyźnie. Zapewne w ogóle go nie interesował ten fakt, ale skoro dla odstresowania chciał pogadać o głupotach to mogła pójść za jego sugestią. Rozmawianie nie przeszkadzało jej w odpowiednim uwalnianiu energii. W końcu już nie raz zdarzyło się jej walczyć. A podczas walki mówić.
- Nie jestem normalna, a ludzie nie lubią tego co odmienne. Sam wiesz, jak są nastawieni do mutantów. A ja mam koleżankę mutantkę i jest naprawdę słodkim dzieciakiem. - westchnęła lekko. Być może niejedna dziewczyna, po nerwach odnośnie dziwności i odmienności stwierdziłaby, że bycie tęczą musi być strasznie fajnie, bo "tak ślicznie się świeci". Czy coś.
Ostatnie dwa pytania mężczyzny szczerze rozbawiły Karolinę. Dlatego się roześmiała, gdy wspomniał o fabryce skittlesów. - To by musiały chyba być radioaktywne skittlesy. Nie, urodziłam się taka po prostu. Jestem kosmitką. - wytłumaczyła, powoli uspokajając śmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Pią Kwi 13, 2018 1:39 pm

Dotknięcie pnia drzewa sprawiło, że zdecydował się przesunąć nieco w bok, tak, by mieć pewność, że nie wpadnie na drzewo. Jednocześnie starał się nie spuszczać wzroku z widocznego światełka. Nie chciał je zgubić, jedynego źródła, na którym mógł skupić swój wzrok pośród tej ciemności. Wolał również dzięki temu nie skupiać się na zastanawianiu nad bardziej ponurymi i rzeczywistymi sprawami związanymi z aktualną sytuacją. Po prostu... Wolał nie myśleć, co by zrobił, gdyby stracił światełko z oczu.
Pod nogami wyczuwał dość dobrze i gałęzie, i kamienie. Niezbyt przyjemne dla niego doświadczenie, skoro był bez butów. Dlatego też starał się nie stąpać zbyt energicznie i nie stawiać mocne i pewne kroki, by przez przypadek nie wbić sobie do stopy jakieś ostro-zakończonej gałązki.
Wzdrygnął mimowolnie, gdy usłyszał dźwięk... Dźwięk, który w ciemnościach mógł oznaczać wiele, a jemu samemu skojarzyło się z jednym - macką. Odruchowo zatrzymał się i odwrócił się, ale nie uruchomił ponownie aury. Przełknął ślinę i mimowolnie wzdrygnął, ponownie zwracając oblicze ku światełku. Pamiętając to co zobaczył jeszcze przed odwrócenie się, zdecydował się przejść jeszcze trzy kroki do przodu. Nadal miał wyciągniętą rękę, tą samą co wcześniej. Nie chciał wpaść do krzaków, a nie był do końca pewny, czy dobrze wymierzył odległość.
Po owym działaniu chciał zmienić kierunek na lewy, by pójść nieco pod górę. Markus uznał, że dzięki temu mniej narazi się na postawienie nieodpowiedniego kroku i w skutek tego upadku. Teoretycznie z drugiej strony czekałoby go to samo, ale chłopak uznał, że jednak pójcie w górę będzie lepszym rozwiązaniem. Byleby się zbliżyć coraz to bardziej do świetlika i niczego nie zgubić.
Drgnął mimowolnie, gdy usłyszał nowy dźwięk za sobą. Tym razem się nie obrócił, ale nieco zwolnił tempo. Co to było? Różni się od poprzedniego - pomyślał. Nie był pewny skąd dobiegał i z jakiej odległości. Jednakże wiedział jedno - nie chciałby znaleźć się blisko tego. Pokręcił lekko głową, by otrząsnąć się i ruszył dalej, by w końcu dotrzeć do światełka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Sob Kwi 14, 2018 9:48 pm

Chociaż sytuacja Karoliny i Norberta nie wyglądała dobrze, to przynajmniej wszystko wskazywało na to, że była stosunkowo stabilna - nawet jeżeli dziewczyna stopniowo wykorzystywała swoją energię, a w tych warunkach nie miała jak odnowić jej rezerw. Mrok w dalszym ciągu dokładnie otaczał bańkę, lecz najwyraźniej nie mógł się dostać do jej środka... Tylko czy aby na pewno wciąż tego próbował? Może postanowił dla odmiany spróbować oblężenia - zauważywszy, że parka nie podejmowała ataku?
Przez dłuższy czas tak się mogło wydawać, a rozmowy nastolatki i reportera nic nie przerywało... Dosłownie nic. Temperatura wciąż się jednak zmniejszała, a wypełnianie ciszy słowami wcale nie sprawiało, że brak innych dźwięków łatwiej było zignorować. Człowiek nawet nie wiedział ile naturalnych odgłosów traktował na co dzień jako tło - dopóki nie znikały. Problem polegał na tym, że wszystko to stanowiło idealne warunki do ataku z zaskoczenia.
Karolina i Norbert po prostu nie mogli przewidzieć smukłego drzewa, które nagle przeniknęło przez barierę - po skosie, jak gdyby ktoś przeciął je u podstawy i zwrócił w kierunku parki. Zleciało wzdłuż brzegu jeziora, czyli tak naprawdę z jednej z dwóch dostępnych stron - bo w końcu trzecią blokowała woda, a czwartą to duże, rozdwojone drzewo. Pień nie był bardzo szeroki, a gałęzie trzymały się blisko niego, za to jednak wyrastały z niego gęsto... I miały liście pod postacią igieł. Ta roślina znajdowała się do tej pory ładnych parę metrów dalej, więc musiała być całkiem wysoka - a to przekładało się również na jej wagę. Jej czubek wypadał poza barierą.

Tymczasem dźwięk dochodzący zza pleców Markusa szybko stawał się głośniejszy, jak gdyby do chłopaka coś się zbliżało... I to w niezłym tempie. Łatwo dało się ocenić, że to coś poruszało się szybciej od niego, lecz trzeba przyznać, że w tym momencie nie był to właściwie żaden wyczyn, skoro nastolatek to się zatrzymywał, to po prostu zwalniał kroku... A i brak obuwia też mu nie pomagał. Przeciwnie, na tym rodzaju podłoża dawał się we znaki.
Teren co prawda nie podnosił się tu na tyle stromo, aby Markus musiał się wspinać, lecz wystarczająco, aby konieczne było szczególne uważanie na swoje kroki - zwłaszcza w połączeniu z lekko wilgotną, a więc i trochę śliską trawą. Nastolatek postępował ostrożnie, przez co w normalnych okolicznościach pewnie udałoby mu się w spokoju kontynuować podróż... Tyle że w obecnych okolicznościach nie było rzecz jasna niemalże niczego normalnego.
Po prawej stronie chłopaka rozległ się świst powietrza, gdy to coś, co za nim podążało, najwyraźniej go wyprzedziło - albo przynajmniej się z nim zrównało... A w następnej chwili odgłos się powtórzył, tym razem znów zmierzając ku Markusowi. Na nierównym podłożu i nie znając dobrze swojego otoczenia miał on bardzo ograniczone pole do manewru, dlatego nic dziwnego, że to coś w końcu go dosięgło - od prawej strony, z rozpędu uderzając w bok i plecy chłopaka. Nawet przez ubranie było lodowate i to w ten przejmujący, nienaturalny sposób, przywołujący do głowy same negatywne myśli i wspomnienia.
W tym wszystkim znalazł się jeden plus: cios okazał się na tyle mocny, że aż wytrącił Markusa z równowagi, popychając go jednocześnie w lewo i do przodu. W związku z tym zawracająca ku niemu macka po prostu nie zdążyła go złapać... I tu ponownie pojawiły się minusy, gdyż nastolatek upadł, a następnie zaczął się szybko staczać po zboczu, co wcale nie należało do miłych doznań.
W ciemnościach chłopakowi ciężko byłoby ocenić jak daleko się sturlał, ale trwało to może nawet kilkanaście sekund - nim fragment podłoża w końcu się pod nim zapadł i chłopak zleciał niemalże pionowo w dół, jeżeli nie liczyć nabranego przez niego rozpędu. Ten upadek nie był już taki zły; wysokość mogła wynosić jakieś trzy metry, a ziemia na dole okazała się całkiem miękka, więc mogło być gorzej. Rzecz jasna wokół Markusa panowały ciemności, lecz naturalne. Powietrze wydawało się na swój sposób stare - jak gdyby dawno tu nie wietrzono. Pytanie tylko - czy było wystarczająco bezpiecznie, by zapalić światło? A może gdzieś tutaj kryły się kolejne odnogi mroku? Temperatura zdawała się być stała - choć niska - lecz chłopak musiałby się pewnie przejść po omacku, aby sprawdzić czy gdzieś gwałtownie nie spadała... A nie wiadomo na co by się natknął - pozbawiony zmysłu wzroku.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Norbert Ronae
NPC
avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 14/09/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Sro Kwi 18, 2018 8:24 am

- Moim zdaniem dążymy powoli do czasów, gdzie ludzie pozbawieni nadzwyczajnych mocy będą rzadkością i dziwolągami. Moim zdaniem powinniśmy być dla siebie bardziej życzliwi. Równie dobrze sytuacja może się odwrócić i zobaczymy jak wtedy mutanci zdadzą egzamin z człowieczeństwa. Mutanctwa? Homo homini superior.
Zapamiętał tę myśl na później na wypadek gdyby jego życie nie skończyło się w tym lesie i przyszło mu jeszcze kiedykolwiek publikować swoje przemyślenia.
- Mój sąsiad jest mutantem. Rozmawia z drzewami. Mówi do nich. One mu odpowiadają, ale tylko on to słyszy. - Dziennikarz zamyślił się na chwilę. - Właściwie to on może wcale nie być mutantem...
Podczas wyznań, jak się okazało, kosmitki Norbert wspomniał słowa Oriliona. "Jest i było nas tu dużo więcej, tylko nie zdawaliście sobie sprawy".
- Oh, kosmitką? - i wszystko "jasne". ha ha ha - Znam paru kosmitów. Jak ci się podoba na ziemi?
Rozmowa pomagała, ale Norbert wciąż był naprężony ze stresu jak struna. Ze wszystkich sił starał się przebić wzrokiem i słucham otaczającą ich ciemność. Bał się że skoro jego kamień przeleciał przez barierę, to ciemność podłapie pomysł i odrzuci czymś groźniejszym.
Niemal wyskoczył z butów gdy jakiś obiekt pojawił się nagle w zasięgu wzroku. Był święcie przekonany że drzewo było wycelowane w nich, więc szaleńczo rzucił się do tyłu, przewracając na glebę i znów krzycząc. Ktoś jednak albo wcale nie chciał ich zmiażdżyć, albo miał bardzo słabego cela. Przez chwilę nic się nie działo, lecz drzewo leżące w ich strefie komfortu wróżyło coś niedobrego.
-Możemy się w tym poruszać? Jak dwa małe odważne chomiczki w świetlistej kuli do biegania?
Znowu przestał czuć się bezpiecznie i zaczynał bredzić. Nie był pewien w jakim kierunku mogliby się udać, ale chciał znać ich opcje. Jako stacjonarny cel sami się prosili o nieprzyjemności. Jeżeli kosmitka zarządzi jakieś manewry posłusznie dostosuje się do poleceń.
Jak szło to przysłowie?
„Kto nie idzie naprzód, ten... zostaje zmiażdżony pod drzewami”?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Dean

avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 29/07/2015

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Pią Kwi 20, 2018 11:43 am

- Egzamin z człowieczeństwa? A widziałeś w telewizji kiedyś X-Menów? Są bardziej ludzcy od niejednego człowieka. Głupi podział. Mutanci są jak ludzie. Są dobrzy i są źli. Dobrzy walczą ze złymi. Moja koleżanka jest uroczą dziewczynką, a do tego jest grzeczniejsza od masy rozpieszczonych dzieci. - Karolina nie rozumiała tego dzielenia mieszkańców Ziemi na ludzi i mutantów skoro wszyscy byli tym samym. Podział na dobrych i złych miał dużo większy sens. Ludzie rabowali, mordowali, niszczyli. Mutanci też. Ale tak samo zarówno ludzie jak i mutanci próbowali powstrzymać tych złych.
- Jak mi się podoba na Ziemi? - Przechyliła lekko głowę, patrząc na dziennikarza. - Urodziłam się tutaj. Ba, jeszcze do niedawna żyłam w przekonaniu, że jestem człowiekiem. Mój świat się zawalił kiedy się okazało, że żyłam w kłamstwie. - Nie wchodziła w szczegóły tego załamania. Nie było sensu opowiadać obcemu o tym, jak chciała się poświęcić dla przyjaciółki. Jak chciała żeby wampir ją ugryzł. I jak okazało się, że w jej żyłach płynie energia słoneczna, która zabiła chłopaka. Poza tym wspomnienie o energii słonecznej mogłoby dać mężczyźnie domysły, że kosmitka jest zasilana słońcem, więc prędzej czy później jej moc się skończy. Pewnie by wpadł w panikę wtedy, a to była ostatnia rzecz, której potrzebowali.
Sama niemal podskoczyła kiedy nagle obok nich drzewo runęło na ziemię. Choć bardziej ją wystraszył krzyk Norberta. Na szczęście drzewo nie trafiło w nich choć chyba niewiele brakowało. Karolina powoli wstała na proste nogi i rozejrzała się. Niestety poza bańką panowała nieprzenikniona ciemność.
- Nie wiem, nigdy nie próbowałam nawet robić takiej bańki. Mogę spróbować - Odparła mężczyźnie. Stworzenie tej bariery dookoła nich też było strzałem na ślep. Nie wiedziała czy takie coś zadziała. Na szczęście działało. Blondynka skoncentrowała się i zrobiła kilka kroków naprzód, przyglądając się swojej półkuli, by zobaczyć, czy poruszała się razem z nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Nie Kwi 29, 2018 1:39 am

Nie widząc co się dzieje, Markus zaczynał się gubić. Nie, że w terenie - chociaż do tego mu nie było daleko - co bardziej pod względem umysłowym. Nieprzyzwyczajony do wędrówki w całkowitym mroku, nie wiedział, czy wybrane przez niego możliwości działania były w tym momencie właściwe. Był zdany jedynie na własną opinię i własne przeczucia... Oraz na niezbyt wielkim doświadczeniu.
Nieznany mu dźwięk coraz to bardziej się nasilał, a jemu nie przemknęło przez myśl, że próba dowiedzenia się o co chodzi, wcale nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Zdecydowanie nie pomyślał, że wypadałoby zrobić coś odwrotnego, a przynajmniej cokolwiek nie tego, co teraz poczynił.
Poczuł nieprzyjemny dreszcz na plecach, gdy usłyszał świst po swojej prawej stronie. Nie zdążył jednak połączyć szybko wątków... Ani tym bardziej zareagować. Nie dotarło do niego wcześniej, że słyszany świst mógł należeć do zbliżającej się macki. Nieważne było teraz, czemu właściwie nie zrozumiał. Ważniejsze było to, że ciemność znajdowała się wystarczająco blisko niego, tak, że nie mógł nic więcej zrobić.
Uderzenie nie należało do najprzyjemniejszych. Zacisnął zęby, czując znajomy chłód od strony uderzenia. W jego umyśle zaczęły ponownie pojawiać się mroczne myśli. Boję się. Dodatkowo równowaga została zachwiana. Cios sprawił, że nie zdołał utrzymać się w danej pozycji i upadł na śliską trawę, po czym zaczął turlać się w przeciwnym kierunku. Niewiele myśląc, starał się zasłonić głowę przed obrażeniami, nieco kuląc się. Zacisnął odruchowo powieki, ciągle nękany myślami i niechcianymi wspomnieniami z przeszłości, które był zmuszony widzieć przez kontakt z macką ciemności. Chcąc nie chcąc, widział obrazy ostatnich chwil w laboratorium.
Wpadnięcie - a raczej zapadnięcie - sprawdziło się dość skutecznie w jednym aspekcie. Przestał widzieć przeszłość, za to zdecydowanie zaczął być męczony przez ból. Takie turlanie się zafundowało mu parę dodatkowych siniaków... A przynajmniej tak wydawało się blondynowi. Mimo wszystko, odczuł niemalże ulgę, gdy dotarło do niego, że nie było tutaj przerażająco zimno.
Ulga dość szybko została zastąpiona niepewnością. Ostrożnie dotknął lewą dłonią miejsca, gdzie uderzyła go macka. Nie był pewny, gdzie ona się teraz znajdowała, ale mógł obstawiać, że była niedaleko.
Ostrożnie próbował sprawdzić na czworakach, gdzie znajdują się ściany tego miejsca. W sumie, co tutaj musiało być, że w to wpadłem? - zaczął się międzyczasie zastanawiać. Próbował również w ten sposób odgonić negatywne uczucia i myśli. Nie było łatwo. Sama sytuacja go z lekka przerażała, jak i pustka w głowie, co do wybrania odpowiedniej opcji. Nie mogę na razie użyć swojego światła. Może to znów zwabić... Albo nie... Nie wiem - nie wiedział, co mogłoby tutaj być, ale odczuwał lekkie zdziwienie, że nagle w coś takiego wpadł. Pułapka na zwierzęta? - pomyślał, starając się znaleźć ściany i po omacku próbować zapoznać się z tym otoczeniem. Jeśli wyczuje spadek temperatury, postara się powoli wycofać, by nie drażnić.
Mam nadzieję, że Światełku nic się nie stało - przemknęło mu jeszcze przez myśl. - I, że ta dwójka trzyma się jakoś.
Chciał również przez sprawdzić, czy ściany nadawały się do wspinaczki i czy sam zdołałby się wydostać z tego miejsca. Chciał to spróbować.
Natomiast, jeśli pojawi się znów dziwny świst, zamierzał przylgnąć do ziemi lub ewentualnej ściany, kuląc się i zasłaniając dłońmi usta, by nie wydać przez przypadek jakiegoś dźwięku i przeczekać to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Nie Kwi 29, 2018 7:30 pm

Drzewo - przed którym Norbert ledwo uskoczył i które aż przejechało Karolinie gałęziami po prawym ramieniu, zadrapując je oraz drażniąc igłami - było zaledwie samym początkiem nowej fali kłopotów... Lecz kryjąca się pod barierą parka mogła się tego jedynie domyślać, bo nic innego tak naprawdę na to nie wskazywało. Gdyby chociaż słyszeli uderzenia macek o pnie - już byłoby im łatwiej, ale niestety w obecnych warunkach dosłownie nic nie zwiastowało zbliżających się ataków.
Przynajmniej przemieszczanie się wraz ze świetlistą bańką okazało się możliwe, bo w końcu Karolina generowała ją wokół siebie na bieżąco, wypierając energię ze swojego ciała. Nie było to wygodne, granice osłony falowały i wyginały się, bo nie stanowiły idealnej połowy kuli, dlatego przebywanie przy obrzeżach mogło się skończyć nagłym wylądowaniem poza blaskiem... Ale jak długo Norbert trzymał się blisko kosmitki, powinien być stosunkowo bezpieczny.
Nie zmieniało to faktu, że parka nie wiedziała dokąd się udać - bo mrok wciąż blokował widok. Kosmitka i dziennikarz mogli pamiętać okolicę, lecz raczej nie przyglądali jej się na tyle uważnie, aby teraz móc ocenić co dokładnie gdzie się znajdowało, w którym miejscu rosło jakie drzewo, którędy biegła wydeptana ścieżka albo chociaż gdzie teren był wystarczająco przystępny, aby po nim kroczyć. Oczywiście widzieli na ten kawałek wokół siebie, ale wszystko leżące dalej stanowiło już niespodziankę.
Nawet gdyby nie przypominali sobie jednak tego, w którą stronę okolica się wznosiła, mrok zaoferował im właśnie cenną - i niebezpieczną - wskazówkę... Zrzucając na nich kolejne drzewo. To już nie spadało po skosie, tylko stoczyło się z kierunku przeciwnego do jeziora ku niemu, a że po drodze napotkało masywny, rozdwojony pień - to uderzyło w niego jednym końcem i w ten sposób zakręciło, podcinając Karolinę i Norberta od przodu - chyba że zdążyli coś z tym zrobić, lecz czasu od zauważenia drzewa mieli naprawdę mało. Przynajmniej tym razem pień był węższy, pozbawiony aż tak wielu gałęzi.
Na tym się nie skończyło. Zaraz za tym pierwszym drzewem podążyło kolejne, podobne do niego z wyglądu, lecz upadające już znowu po skosie, z tego samego kierunku - czyli przeciwnego do zbiornika wodnego. Wymierzone zostało mniej więcej ku parce, może nie z idealną precyzją, ale i tak całkiem niezłą - biorąc pod uwagę, że najprawdopodobniej zostało powalone uderzeniem macki.

Tymczasem Markus miał krótką chwilę, aby zbadać sytuację, w której się właśnie znalazł. Gdy dotknął trafionego przez mackę miejsca, ubranie w dalszym ciągu wydało mu się nienaturalnie zimne - lecz to czuł i na skórze pod nim, więc pewnie się nie zdziwił. Z drugiej strony przynajmniej nie bolało go tam w alarmujący sposób; uderzenie nie było przyjemne, to oczywiste, lecz nie sprawiało wrażenia, że ciało zostało poważnie uszkodzone, czy to normalnie, czy w jakiś niecodzienny - magiczny? - sposób. Być może kontakt z macką bez bariery materiału skończyłby się gorzej, ale tego pewnie lepiej by było nie sprawdzać.
Macając otoczenie chłopak w pierwszej kolejności natknął się na resztki czegoś wilgotnego i chropowatego na podłożu. Fragmenty wyłamanych desek? Starych, zniszczonych, być może pokrytych mchem lub czymś podobnym... Tak, to mogło być to. Albo już tutaj wcześniej leżały, albo to właśnie one puściły pod ciężarem nastolatka i sprowadziły go na dół. Poza nimi podłogę pokrywała ziemia, lecz większość z niej była ubita i tylko miejscami trafiały się luźniejsze skupiska, w które łatwo było wprowadzić palce. Tu czy tam występowały nawet źdźbła trawy, ale na ogół pojedyncze, a najwyżej ich drobne kępki. Znalazłoby się też trochę liści czy drobnych kamyków, które również mogły spaść z Markusem.
W końcu chłopakowi udało się dotrzeć do jednej ze ścian - i ona również zdawała się być ziemista, uklepana, na dole wzmocniona skałkami, które nie sięgały jednak dalej, niż do poziomu kolan nastolatka. Wspinanie się po czymś takim byłoby trudne. Gładka powierzchnia nie pozwalała się niczego chwycić, a wbijanie w nią palców skończyłoby się pewnie boleśnie, choć nie było niemożliwe. Pytanie tylko czy ściana utrzymałaby ciężar Markusa - bo równie dobrze mógłby jedynie ją przeorać i nie znaleźć w niej oparcia.
Z drugiej strony przynajmniej temperatura otoczenia zdawała się być stała i żadne odgłosy nie świadczyły o tym, aby górą przemieszczało się... Cokolwiek, macka czy nie. Oczywiście w ciemnościach Markus nie mógł nawet przekonać się o tym, jak wielki był otwór, przez który zleciał - ani czy zdołałby go dosięgnąć, gdyby udało mu się w jakiś sposób wejść po ścianie. Wyglądało na to, że chwilowo był bezpieczny, przynajmniej w miarę możliwości, ale poprzednimi razami włączenie światła nie wyszło mu na dobre... Mógł więc na przykład spróbować dalej przeszukiwać dziurę po omacku, zaryzykować z jej rozjaśnieniem, aby ułatwić sobie to zadanie lub od razu zacząć pracować nad wydostaniem się przez wspinaczkę.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Pon Maj 14, 2018 1:21 am

Odetchnął cicho z ulgą, gdy zrozumiał, że nie doświadczył żadnych większych obrażeń fizycznych. Jednakże nie potrafił powstrzymać się od krzywienia się, gdy dotykał miejsca, które zetknęło się z macką. Nietypowy chłód nie pomagał mu w danej chwili, patrząc na to, że niezbyt było mu ciepło. No i nie chciał pogłębiać swojej ciekawości dotyczącej tego, jakby skończył, gdyby nie bariera w postaci ubrania.
Czuł się się dziwnie, będąc ponownie zmuszonym do polegania na pozostałych zmysłach. Sprawdzenie podłoża to jedno, ale dotknięcie czegoś, co skojarzyło mu się ze starymi deskami, sprawiło, iż niemalże prosił w duchu, by nie okazało się, że wpadł do czegoś bardziej strasznego. Momentalnie skojarzyło się mu to z dołem na grób. Przez to dość energicznie pokręcił głową, starając się wyrzucić z głowy to i zmuszając się do wyobrażenia sobie, jak wyglądało wokół niego miejsce. Ewentualny kształt, rozmiar, i tak dalej.
Ostrożnie dotykał palcami ściany, od dołu aż - podnosząc się najpierw na kolana, a potem już na obie nogi - sięgał na tyle, ile mógł. Otwartą dłonią badał ją, odczuwając zarazem niezadowolenie. Nie mógł być tego pewny, bez polegania na wzroku, ale wydawało mu się, że ściana nie nadawała się specjalnie do wspinaczki. Gdzie ja wpadłem? - nie potrafił się powstrzymać od zastanawiania się. Czarne scenariusze pojawiały się z łatwością, ciężko natomiast było je odgonić.
Póki nie odczuwał innego chłodu niż zwykle, postanowił "rozejrzeć się" za alternatywnym rozwiązaniem - czyli trzymając się ściany, próbować na ślepo udać się w jednym kierunku, by spróbować zrozumieć, czy istniało inne wyjście. Lub też, czy w innym miejscu miałby możliwość wspinaczki. Albo chociaż, jak duże jest to miejsce i jakie mogło mieć kształt. Jakakolwiek informacja była mu potrzebna, by wyobrazić to sobie, zarazem odwracając własną uwagę od negatywnych myśli, uczuć i wspomnień.
Jeśli nadal nie będzie ani znaku po chłodzie lub fizycznego ukazania się ciemności, a nie zdoła znaleźć czegoś, co stanowiłoby możliwość wydostania się stąd samemu lub znalezienia innego miejsca, postanowi zaryzykować. Przykucnie wtedy, kładąc dłonie na rogach, by stłumić trochę światło i próbując tworzyć jak najbardziej słabą aurę, chciał nieco rozświetlić to miejsce i rozejrzeć się, by móc zrozumieć, co to właściwie za miejsce - nadal znajdowałby się wtedy przy ścianie. Po tym działaniu przestanie używać mocy i stanie na na nogi, przylegając do niej i próbując zmienić miejsce, nieco cofając się. Drżał, ale nie z samego zimna - obawiał się kolejnej niespodzianki w postaci nawiedzenia przez mackę.
Dodatkowo, jeśli nie nastąpi nic, co by przeszkodziło w planach i nie istniała inna możliwość, zamierzał się próbować wspinać. Przeniósłby wisiorek z dłoni do ust i spróbowałby się dostać taką ścieżką na górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Norbert Ronae
NPC
avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 14/09/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Czw Maj 24, 2018 6:05 pm

Nie można powiedzieć żeby Norbert był ślamazarny. Wręcz przeciwnie, jak na kogoś kto nie był profesjonalnym sportowcem był w doskonałej formie fizycznej. Nie dysponując jednak żadnymi nadnaturalnymi zmysłami nieomal dał sobie zmiażdżyć nogę kolejną kłodą. W ostatniej chwili próbował je przeskoczyć, ale nie zdążył i drzewo uderzyło go w locie w nogi, co spowodowało utratę równowagi i bolesny upadek na ziemię przed nimi. Mimo to, lekko utykając szybko pozbierał się na nogi.
- Wszystko...uhh... Wszystko pod kontrolą! - zapewnił nieszczerze dziewczynę, niezależnie od tego czy interesował ją jego los.
Poruszanie się było może i dobrym pomysłem, bo teraz mrok musiał w nich celować. Problem polegał na tym że nie mieli pojęcia dokąd idą, a ciemność doskonale widziała w ciemności (Co było mocno nieuczciwe, bo Norbert prawdopodobnie nie widział w Norbertach)
Nie zanosiło się na to żeby to był ostatni atak. Gdyby tylko było tutaj jakieś miejsce pozbawione drzew, byliby względnie bezpieczni. W lesie. W lesie bez drzew pozostawało chyba tylko jezioro.
Szybka kalkulacja. Czemu właściwie nie? Może być gorzej?
-Szybko! Wiejmy do wody! - dziennikarz wskazał stronę w którą zdawało mu się że znajduje się jezioro, o ile jeszcze nie pomylili kierunków. - Przebijesz światłem wodę? Będziemy potencjalnie poza zasięgiem drzew. I może znajdziemy rogatego chłopca.
Nie był pewien czy to najlepszy pomysł, ale czuł się panicznie pozbawiony jakichkolwiek innych. Ponoć tonący brzytwy się chwyta. Tymczasem on miał zamiar w tę toń z własnej woli się rzucić. "Śmiało wejdź doń" mówił ognik.
Raz się żyje.
Czemu to powiedzenie właściwie dodaje ludziom odwagi?
Ostateczną decyzję pozostawił jednak dziewczynie. On był tu tylko pomocnikiem, do tego nieszczególnie pomocnym w obecnej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Dean

avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 29/07/2015

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Pon Maj 28, 2018 6:26 am

Drzewny atak był zaskakująco sprytny. Czegoś takiego Karolina zdecydowanie się nie spodziewała. Po pierwszym ataku nadszedł kolejny. Niespodziewany. Drzewo ją podcięło i dziewczyna ledwo zdążyła uniknąć pnia, przewracając się na ziemię. Szybko jednak wstała, odsuwając się od leżącego już drzewa. Kolejne znów poleciało na nich po skosie, a te można było już łatwiej ominąć. Wyraźnie zaczynała odczuwać zmęczenie. Nie tylko przez ciągłe używanie mocy, ale i przez to, jak była poobijana od drzew. Ramię bolało, nogi tak samo. A najgorsze, że nie widzieli nic poza barierą. Nie wiedzieli, z której strony spodziewać się ataku.
- Możemy spróbować, ale jezioro było na samym dole niecki, drzewa i tak będą się staczać na nas. - odpowiedziała Norbertowi, kierując się w stronę, gdzie drzewo się stoczyło. Jeśli te leciały na nich z jednej strony to najlepiej chyba było oddalić się w drugą stronę. W ten sposób nawet jeśli kolejne drzewa będą na nich lecieć to powinni mieć więcej czasu na zareagowanie na tego rodzaju atak.
- Nie wiem czy wejście do wody to dobry pomysł. Pewnie przebiję wodę światłem, ale tam też są macki. - rozejrzała się jakby to miało jej w czymkolwiek pomóc. W głowie modliła się, by Markus nadal był żywy i trzymała za niego kciuki. Był ich jedyną deską ratunku. Mogli tylko liczyć na to, że mu się uda wykonać misję. Powoli chyba zaczynała panikować, ale nie dawała tego po sobie poznać. Ich przyjazny dziennikarz już i tak wyraźnie był wystraszony, a ona zdawała się być jedyną ochroną dla niego. Musiała przynajmniej zgrywać twardą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Wto Maj 29, 2018 4:39 pm

Przemieszczając się na początek wzdłuż ściany, Markus był w stanie stwierdzić kilka rzeczy. Po pierwsze, każdy badany przez niego odcinek zdawał się być do siebie podobny, a więc składał się z twardej, zimnej, gładkiej ziemi - oraz z kamieni dla wzmocnienia na dole, gdyby w którymś momencie chłopak zdecydował się pochylić czy w inny sposób obniżyć, aby to sprawdzić. Po drugie, młodzieniec nie natrafiał na żadne kąty, a jednak ściana łagodnie się wyginała, więc ta dziura mogła mieć na przykład kształt owalny albo po prostu nieregularny, ale na pewno nie była standardowym pomieszczeniem na planie kwadratu czy prostokąta. Po trzecie, ściana ta ciągnęła się dość długo - przynajmniej kilka metrów, choć oczywiście ciężko byłoby to dokładnie ocenić w tej sytuacji. Nie znając kąta, pod jakim zakręcała, nastolatek mógł równie dobrze pomyśleć, że szedł w kółko... Choć pozostałe zmysły zapewne podpowiadały mu, że skręt był jednak łagodniejszy. Tylko czy miały pod tym względem rację? Jak bardzo mógł im zaufać?
W końcu jednak coś się zmieniło - i to jeszcze zanim Markus zdecydował się zaryzykować i włączyć na moment światło. Otóż stopa chłopaka - nie ta od ściany, tylko znajdująca się po zewnętrznej stronie - zahaczyła o coś położonego wystarczająco nisko, aby wcześniej nie zwrócić jego uwagi w inny sposób. Biorąc pod uwagę chłód ograniczający ruchy oraz ogólne zmęczenie, nastolatek z dużym prawdopodobieństwem nie zdążył w porę odzyskać równowagi, więc albo przewrócił się na ziemię przed sobą albo - w tym lepszym wypadku - udało mu się na przykład odchylić tak, aby oprzeć się na ścianie.
Czego by jednak nie zrobił, skóra nad jego stopą tak czy siak została rozdarta, w pierwszym przypadku tylko z góry, w drugim zaś również trochę z boku. Oznaczało to, że to coś, na co natrafił, posiadało ostrą krawędź... Lub przynajmniej składało się z materiału, który potrafił wyrządzić takie szkody. Uszkodzenie nie było ani poważne, ani głębokie, po prostu piekło i lekko krwawiło. Markus równie dobrze mógłby je zostawić w spokoju, co uleczyć, a różnica byłaby pewnie niewielka, pomijając drobną niedogodność.
Gdyby chłopak spróbował wymacać z czym miał przed chwilą do czynienia, na początek zorientowałby się, że było to coś zimnego i najprawdopodobniej metalowego... A do tego stosunkowo wąskiego - góra na dziesięć centymetrów - i podłużnego. Końcem bliższym ścianie i Markusowi opierało się na podłożu, przechodząc w płaską, poziomą powierzchnię, zapewne przeciwdziałającą zapadaniu się tego czegoś w ziemię, a w drugą stronę się wznosiło. Przy dotyku nic się chyba nie zmieniło, nie doszło do żadnej wyczuwalnej reakcji, więc być może kontakt fizyczny był bezpieczny.
Ten długi kawałek metalu - gdyby nastolatek przejechał wzdłuż niego dłonią - kończył się przy czymś o wiele większym, również zimnym, ale trudniejszym do opisania bez zmysłu wzroku. Na pewno to coś miało gładką powierzchnię, najprawdopodobniej również metalową, a do tego... Rozległą, łagodnie wygiętą. Podłużny fragment, o który Markus się potknął, najwyraźniej nie był częścią tej większej całości, tylko ją - być może - podpierał, co dało się poznać po miejscu styku. Obiekt opadał aż do podłoża i ciągnął się również w górę, nie do końca pionowo. Już po tym dało się poznać, że był większy od typowego samochodu osobowego... No i oczywiście miał zupełnie inny kształt.

Skierowanie się w stronę przeciwną do tej, z której spadały drzewa, oznaczało z kolei zwrócenie się właśnie ku jezioru - do niego zaś nie było wcale daleko, więc Karolina i Norbert prędko stanęli na samym brzegu. Trzeba przyznać, że generowane przez dziewczynę światła pięknie odbijały się na powierzchni zimnej, ciemnej wody, która znajdowała się w zasięgu bariery... Ale w tej sytuacji walory estetyczne stanowiły pewnie niewielką pociechę, jeżeli jakąkolwiek w ogóle.
Na kilka czy kilkanaście sekund zapanował względny spokój - a przynajmniej nic nie starało się zrzucić na parkę kolejnych drzew, w związku z czym mogło dojść do krótkiej wymiany zdań. Nim jednak Karolina i Norbert zdążyli podjąć jakąś decyzję, moment został przerwany... I to w bardzo niepokojący sposób - taki, który sugerował, że ciemność była nie tylko zdolna zainspirować się działaniami dziennikarza i - idąc jego śladem - skorzystać z materialnych obiektów, ale i potrafiła używać ich niczym narzędzi.
Kolejne drzewo śmignęło od tyłu tuż nad głowami parki i wykręciło nad nimi ku górze; nie trafiło, ale bardzo niewiele brakowało, o czym świadczył gwałtowny świst powietrza tuż obok. Łatwo dało się poznać, że nie zostało po prostu powalone i zepchnięte, bo wówczas na pewno nie uzyskałoby takiej wysokości... A myśl tę potwierdził powrót pnia, który tym razem również zaatakował z góry i wykręcił na bok - ku wzniesieniu, starając się trafić w dwójkę mniej więcej na wysokości ich klatek piersiowych. Wyglądało to trochę tak, jak gdyby ktoś nieumiejętnie huśtał nim jak maczugą.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Norbert Ronae
NPC
avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 14/09/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Pią Cze 01, 2018 1:06 pm

Gdy dotarli nad brzeg jeziora nastąpiła chwila ciszy. Przez moment dziennikarz myślał że być może mrok w jakiś sposób przestraszył się refleksów tęczy na tafli wody. Że może są już bezpieczni i nie trzeba już walczyć o życie.
Te kilka sekund o dziwo nie mówił nic. Miał już dość. Był zmęczony fizycznie i psychicznie, bolała go noga i zwyczajnie docierał do momentu gdzie mózg się przegrzewa i nie ma siły dalej walczyć. Z zewnątrz mogło to też wyglądać jakby zapatrzył się w tęczowe odbicia nastolatki.
- Może...
Niestety nie dane mu było dokończyć, czy nawet zacząć, wypowiedzi, bo ogromny konar śmignął im tuż nad głowami. Nie mieli szans uskoczyć. Gdyby agresor lepiej wycelował, byłoby już po nich.
No, na pewno po Norbercie.
Gdy pień zawrócił, by poprawić własne niedociągnięcie byli już na niego trochę bardziej gotowi i Norbert odruchowo zanurkował w dół na trawę, aby uniknąć trafienia. Gdy jednak zagrożenie minęło dziennikarz wcale nie powstał na nogi. Pozostał zwinięty w kucki, bujając się w przód i w tył i jęcząc coś do siebie. Miał dość. Normalni ludzie nie powinni przechodzić przez coś takiego. Pewnie dlatego nikt z miasteczka przez to nie przeszedł... Norbert pewnie nie będzie wyjątkiem. Dziewczyna może jeszcze się uratuje.
- Leć stąd! - wstał nagle i energicznie wykonał gest, jakby chciał ją przepędzić. - Po co tu jeszcze jesteś? Leć stąd i ratuj się! Albo poszukaj swojego kumpla. Obydwoje wiemy że nie mam szans dokończyć tej historii. Zajmę ich chwilę. Jestem pewnie smaczny i będę bardzo wierzgał. -
zastanawiał się co jeszcze bohaterskiego można było w takiej chwili powiedzieć. - Powiedz Jamisonowi, że moją rentę chcę przeznaczyć dla ciotki Parkera. Zawsze była miła...
Czekał na reakcję dziewczyny. Nie mógł się już doczekać. Koniec wydawał się w tym momencie kuszący.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Dean

avatar

Liczba postów : 64
Data dołączenia : 29/07/2015

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Nie Cze 03, 2018 12:37 pm

Można by pomyśleć, że przemieszczenie się bliżej jeziora było dobrym pomysłem. W pobliżu wody nie rosły drzewa, więc nie mogły się one pojawić pod ich nogami znienacka. Zanim by się sturlały z góry to zdążą je zauważyć i zrobić unik w jakiś sposób. Karolina powoli miała dość tej zabawy po omacku. Walki o przetrwanie. Właściwie to po prostu czekali na Markusa, starając się unikać drzew, który próbowały ich zabić. A raczej ta dziwna ciemność próbowała ich zabić za pomocą drzew.
Ich spokój jednak nie trwał zbyt długo. W pewnym momencie tuż nad ich głowami śmignęło drzewo. Zupełnie jakby ktoś nim rzucił w nich. Dosłownie centymetry dzieliły pień od ich głów. Gdyby nie ta lekka pomyłka w obliczeniach ciemności, już oboje pewnie byliby martwi. Albo przynajmniej porządnie zranieni, ledwo żywi. Karolina pisnęła kucając i zerkając w górę, rozglądając się dookoła po ciemności, która ich otaczała, jakby mogła dostrzec cokolwiek w tej nieprzeniknionej ciemności. Odruchowo zasłoniła głowę rękoma chcąc się jakoś osłonić.
Wtedy drzewo zawróciło. Blondynka skoczyła do przodu, by być jak najniżej i uniknąć uderzenia. Te przeleciało może jakiś metr nad ziemią, ciężko było dokładnie stwierdzić. Na pewno tym razem było lepiej wycelowane. Dziewczyna spojrzała w stronę dziennikarza, który chyba w końcu się załamał. Mogło się wydawać dziwne, że ona była w miarę spokojna, choć w środku była przerażona, ale już nie takie rzeczy przetrwała. Podniosła się, siadając na trawie.
- Nie wiem, gdzie Markus teraz jest. Marnowanie energii na szukanie go niewiele nam da. Wierzę, że on da sobie radę. Nie ucieknę, bo nie mam zamiaru zostawić was tu samych. Miałam już do czynienia z demonami i wampirami. Nie pokona mnie jakaś głupia ciemność. - odezwała się do Norberta, patrząc na niego poważnym wzrokiem. Widać było w jej spojrzeniu determinację. A przynajmniej ona tak to odczuwała. Przez tęczowe kolory zapewne ciężko było ckolwiek wyczytać z jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Sro Cze 20, 2018 12:58 am

Stopniowe badanie ściany doprowadziło go do jednego z wniosku... Iż nie zdołałby się wspiąć bez trudu. Wydawała mu się być do tego niezbyt dostosowana. Nie był do końca pewny czy rzeczywiście miał rację, skoro nie mógł również zobaczyć na oczy, jak wyglądała wyżej. Starał się sprawdzać od dołu, gdzie ściana stykała się z podłożem, aż do miejsca, gdzie sięgał najwyżej ręką, mimo to, nie wyczuł pod palcami niczego, co by  wskazywało na inną strukturę. Poczuł ukłucie zaniepokojenia. Zaczynał się obawiać, że może nie zdołać się wydostać stąd. Brak wzroku coraz bardziej mu dokuczał, jak i zmęczenie czy chłód.
Wychodziło również na to, że niespecjalnie mógł dotrzeć do "końca" dziury, do której wpadł. Nie mogąc trafić na nic, wskazującego na koniec, na początku odniósł wrażenie, że znajdowało się przed nim jeszcze dużo przestrzeni. Przełknął ślinę i zadrżał. Z jednej strony nie podobało mu się to, zaś z innej robiło nadzieję, że znajdzie alternatywne wyjście. Nie wyczuwając zarazem nienaturalnego chłodu, jedynie ten zwykły, towarzyszący mu od dłuższego czasu. Starał się jednak nie myśleć o tym... Raczej próbował odtrącić te myśli, czując zarazem obawę, że mógłby nim zawładnąć.
Jednakże nie dało się ukryć faktu, że jego ciało nie było w najlepszej formie. Nawet jeśli próbował sam siebie oszukać w tej sprawie. Więc również nie uniknął zahaczenia i nieprzyjemnego przywitania się z ziemią. Wydał z siebie ciche syknięcie. Aua... Boli. To nie jest śmieszne. Pozbierał się jakoś do pozycji siedzącej, jednocześnie dotykając palcami bolące miejsce. Wyczuł pod palcami krew i skrzywił się. Pozostawił ranę w spokoju, starając się zarazem, po omacku, dowiedzieć się, przez co właściwie się wywrócił. Ostrożnie przejechał palcami drugiej ręki po czymś, co skojarzyło mu się z metalem. Co to jest? - pomyślał, odczuwając niepewność i zarazem zdziwienie. Nieznany, chłodny przedmiot... Nie czuł czegoś specjalnego przy jego dotyku. Jednak to nie uspokajało, co bardziej dorzucało coraz to więcej pytań dotyczących tego, przez co przewrócił się.
Przesuwając dalej rękę, natknął się na większy kawałek. Gładki, chłodny i na pewno nie małych rozmiarów. Tyle zdołał wywnioskować na szybko. Ostrożnie zaczął się podnosić na nogi, by zarazem zrozumieć, jak wysokie jest to coś. Delikatnie palcami przejechał na tyle, ile mógł, po czym zabrał rękę. Zamierzał teraz wziąć swoją bluzę i umieścić ją na swojej głowie. Chciał ją wykorzystać, kładąc ją tak, by od góry przysłaniała jego rogi i włosy. Chciał użyć swoją moc i uaktywnić ją na tyle, by móc cokolwiek widzieć przed sobą. Miał wrażenie, że dalsze dotykanie na ślepo niekoniecznie było dobrą decyzją... Nie, właściwie to niczego już nie był pewny. Chciał jednak przytłumić swoje światło, by nie zwabić tutaj znów macki. Po tym działaniu ponownie ubrałby ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Sro Cze 20, 2018 3:01 pm

Włączenie światła w końcu ukazało Markusowi gdzie się tak naprawdę znajdował - przynajmniej na tyle, na ile było to możliwe w sytuacji, gdy chłopak świadomie je tłumił i osłaniał z większości kierunków, przy okazji powodując powstawanie głębokich, niepokojących cieni, zmieniających się zgodnie z każdym ruchem nastolatka.
Pułapka, w którą się przypadkowo złapał, rzeczywiście powstała mniej więcej na bazie koła, nie do końca regularnego, ale rozpoznawalnego - choć przeciwległa do Markusa część ściany siłą rzeczy ginęła w mroku, więc mógł się on jedynie domyślać, że stanowiła łuk. Podziemne pomieszczenie było sporych rozmiarów, choć średnicą raczej nie przekraczało dziesięciu metrów... Przy ścianach było trochę wolnego miejsca, lecz przestrzeń na środku wypełniało... Coś dużego, podłużnego, opartego na metalowych prętach... Coś, co wyglądało podejrzanie nowocześnie. I najwyraźniej było jakimś pojazdem. Nawet komuś niezorientowanemu w temacie wyobraźnia mogła podpowiadać, że kosmicznym.
Blask mocy Markusa zmieniał kolorystykę, więc tę trudno by było określić, ale maszyna wyglądała na przystosowaną do podróży dla jednej czy góra dwóch osób - we wnętrzu mogła posiadać może maksymalnie dwa niewielkie "pomieszczenia", nie licząc miejsca na silniki i resztę sprzętu. Wbrew poprzedniemu wrażeniu jej powierzchnia nie była jednak w całości idealnie gładka; chłopak po prostu trafił na taki fragment na boku pojazdu. Tu czy tam znajdowały się uwypuklenia, zresztą symetryczne po obu stronach. Co skrywały? To stanowiło zagadkę. Równie dobrze mógł tam być schowany napęd, co i uzbrojenie.
Po lewej Markusa wypadał przód maszyny, z góry osłonięty zaokrągloną warstwą metalu, niżej zaś widniały bardziej skomplikowane kształty, ze sporą kulą na czele; sądząc po licznych rowkach i wgłębieniach na jej powierzchni, być może mogła się jakoś rozsuwać. Pod nią ciągnęła się już podstawa statku, dość wąska i tłumacząca konieczność ustawienia podpór. Nawet z nimi pojazd przechylał się lekko na bok - ku nastolatkowi.
Wyglądało na to, że do maszyny wchodziło się górą, co oznaczało, że - gdyby Markus chciał to zrobić - musiałby się wspiąć po jej boku na wysokość może około dwóch metrów. Tam znajdowały się drobne otwory, które sugerowały zarys drzwi, nie posiadających jednak niczego, za co można by było chwycić. Sama wspinaczka zdawała się być możliwa; wypukłości po bokach pojazdu dawały jako takie podparcie dla rąk i nóg. Przy okazji oznaczało to, że chłopak mógłby też wdrapać się na samą górę statku i z niego spróbować wydostać się na zewnątrz... Tyle że otwór, przez który wleciał, wypadał na tyle daleko, że musiałby do niego skoczyć i się go uczepić - ryzykując, że ziemia znów się wraz z nim posypie. Z drugiej strony w grę wchodziło również przebijanie się przez sufit...

***

Na życzenie graczy - zrobimy teraz parę kolejek tylko z Markusem i to po nich wrzucę część mg dla Karoliny i Norberta, żeby nie musieli potem szukać po temacie.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Wto Cze 26, 2018 12:19 am

Potrzebował dla siebie momentu, by na nowo przyzwyczaić się do światła i  kolejnego, by zrozumieć, na co właściwie patrzył.
Zdołał mniej więcej zrozumieć, jak wyglądało miejsce, do którego wpadł. Nie mógł wszystkiego dojrzeć ze swojej aktualnej pozycji, jednak rozejrzał się ostrożnie, starając się ogarnąć wzrokiem rzecz przed nim. Lekko zadrżał, gdy kątem oka dostrzegł poruszające się cienie. Wziął nieco głębszy wdech, starając się zarazem przekonać siebie w myślach, żeby nie panikować. Mimo wszystko, przez krótki moment wydawało mu się, że mogła pojawić się znikąd macka i go zaatakować. Chociaż, jeśli zauważał cokolwiek, co by świadczyło o ataku, starał się przestawać używać swojej mocy i zmienić jakoś swoją pozycję.
To jest coraz to dziwniejsze. Najpierw macki ciemności, a teraz coś, co wygląda jak pojazd wprost z kosmosu - pomyślał, ponownie dotykając pojazdu. Nie rozumiał tego... I nie wiedział, czy właściwie chce. Nie czuł się również na siłach, by zastanawiać się nad tym wszystkim teraz na szybko.
Ruszył się i obszedł dookoła pojazd, oświetlając go sobie nadal i zarazem zapoznając się z jego zewnętrznym wyglądem. Miał również nadzieję, że na cokolwiek go natchnie, by mógł dalej zrobić. Po zapoznaniu się... Wydawało mu się, że mógłby spróbować się wydostać z tego dołu. Jednakże brakowało mu wiary w to. Nie widział na tyle dokładnie, ale wydawało mu się, że mógłby mieć problem z doskoczeniem do ściany i utrzymaniem się na niej. W sumie, to chyba nie do końca jest dół... - przemknęło mu przez myśl. - Dziwna ta dziura - przykucnął jeszcze, patrząc na dół pojazdu, po czym wzruszył ramionami i wstał ponownie na obie nogi, kierując się ku czemuś, co można byłoby nazwać przodem maszyny. W sumie, ciekawe czemu się tak przechyla. Nierówna ziemia? - zastanowił się jeszcze.
Upewniwszy się, że bluza nagle nie zsunie się, jak i niczego międzyczasie nie zgubił, postanowił włożyć palce w te rowki i pchnąć. Jeśli nie nastąpiła reakcja, pociągnąłby je i niezależnie od efektu, cofnąłby się o dwa kroki. Blondyn postanowił spróbować znaleźć cokolwiek, co przydałoby się mu w danej sytuacji. Albo lina, by zdołać się wydostać, albo chociaż jakiś materiał, by przestało być mu aż tak zimno...
Jeśli nic nie odnalazłby, spróbowałby się wspiąć na górę pojazdu - od przeciwnej strony niż tej, przy której znajdował się na samym początku, zanim zaczął używać swojej mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Wto Cze 26, 2018 2:26 pm

Pchnięcie nie wywołało żadnego efektu - lecz w przypadku pociągnięcia sprawy miały się już odrobinę inaczej. Reakcja nie była ogromna, ale wyczuwalna i zauważalna gołym okiem; kula drgnęła, a wchodzące w jej skład elementy nieznacznie się od siebie oddaliły, jak gdyby rzeczywiście dało się je rozsunąć. Problem polegał na tym, że coś w środku musiało blokować ten mechanizm, więc być może udałoby się go skutecznie uruchomić już z wnętrza pojazdu. Tylko... To wciąż nie wyjaśniało za co odpowiadał.
Niestety spacer dookoła maszyny nie pozwolił Markusowi znaleźć niczego przydatnego - żadnych sznurów, materiałów, nic podobnego. Jedynie kamienie, źdźbła trawy, trochę liści w okolicy upadku chłopaka... Czyli prawdopodobnie nic takiego, co mógłby wykorzystać do ucieczki z tego miejsca. Przy okazji - mając teraz do dyspozycji światło - nastolatek mógł się lepiej przyjrzeć ścianom i utwierdzić się w przekonaniu, że faktycznie ciężko byłoby się po nich wspiąć. Pionowa, ubita ziemia tego nie ułatwiała. Jedynym sposobem zdawało się być użycie w jakiś sposób pojazdu.
Markus wybrał sobie tę stronę statku, która na samym początku stanowiła większe wyzwanie - bo musiał sięgnąć wyżej, aby się na nią wciągnąć - później jednak okazała się przyjemniejsza, gdyż minimalnie mniej stroma. Coś za coś. Kiedy już znalazł się na pierwszej wypukłości, miał się przynajmniej na czym oprzeć, nawet jeżeli musiał uważać, gdyż zimny metal był dość śliski - a te wystające elementy niezbyt szerokie. W końcu jednak chłopakowi udało się dotrzeć na stosunkowo płaską górę maszyny. Pewnie mógłby na niej stanąć i wyciągniętymi rękami sięgnąć sufitu, lecz ryzykowałby wtedy poślizgnięcie i upadek. Z drugiej strony do zarysu drzwi musiałby się nieco obniżyć.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Nie Lip 01, 2018 1:22 am

Na początku właściwie do wielu nie doszedł, nie licząc faktu, że coś rzeczywiście dało się rozsunąć... A zarazem jednak nie. Tylko dlaczego i właściwie na co by natrafił? Pozostawało zgadywać.
Dodatkowo nie widział dla siebie innej opcji, jeśli była mowa o wydostaniu się stąd. Ściany - teraz lepiej mógł je widzieć dzięki swojej mocy - nie zachęcały do próby wspinania się po nich. Markus był prawie pewny, że gdyby podjął się próby, nie zaszedłby daleko. Dodatkowo nie znalazł niczego, co by mu przydałoby się. Nie czuł się zachwycony z tego powodu.
Przynajmniej udało mu się wejść na pojazd. Nie mógł tego zaliczyć do najprostszych zadań, ale zdołał to zrobić. Musiał się jednak pilnować, by nagle nie zsunąć się na dół. Ale skoro już tutaj był...
Uniósł głowę, spoglądając na sufit. Przekrzywił głowę, zastanawiając się, czy spróbować go dosięgnąć... Po czym pokręcił nieco głową, przekierowując spojrzenie na miejsce, gdzie znajdował się zarys drzwi. Da się je otworzyć...? - zaczął się zastanawiać w myślach. Starał się zdołać znaleźć w nieco lepszej pozycji, która pozwoliłaby mu przysunąć się do nich. Obniżyć się, zarazem sprawdzając, czy może to zrobić bez ześlizgnięcia się. Zamierzał siąść na kolanach, by dzięki temu mieć trochę łatwiej sięgnąć rękoma do miejsca, gdzie znajdował się zarys drzwi.
Jeśli będzie mógł, położy na drzwiach obie dłonie, upewniwszy się, że wisiorek nie wyślizgnie mu się nagle z ręki, po czym pchnął mocno drzwi.
- Otwórz się czy coś - mruknie jeszcze cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Nie Lip 01, 2018 2:38 pm

Markus miał szczęście - bo okazało się, że drzwi pojazdu nie były zamknięte i to najprawdopodobniej dlatego w ogóle mógł dojrzeć ich zarys. Pod wpływem nacisku przesunęły się na bok, choć bardzo ciężko, więc chłopak musiał się z tym chwilę pomęczyć i włożyć w to więcej siły... Ale najważniejsze, że wreszcie udało mu się odepchnąć je na tyle, aby utworzyć przejście. Rzecz jasna oznaczało to, że teraz mógł przenieść się do środka - lecz to również musiał uczynić ostrożnie, bo ze statku bardzo łatwo by było zlecieć. Na szczęście podłoga wewnątrz zdawała się znajdować nieco niżej od dolnej krawędzi drzwi, więc chłopak mógłby zahaczyć stopą o próg i w ten sposób się wciągnąć.
Wnętrze natomiast prezentowało się...Właściwie pewnie tak, jak można się tego było spodziewać. Nowocześnie. Jasno-szaro, choć na to akurat wpływało światło Markusa. Ciasno, a jednocześnie ekonomicznie pod względem urządzenia - na przykład z elementami wbudowanymi w ściany, żeby zaoszczędzić przestrzeń i nie ryzykować, że o coś się uderzy. Biorąc pod uwagę jak nisko znajdował się sufit, pojazd mógł posiadać dwa poziomy - albo po prostu na dole umieszczono silniki i resztę maszynerii.
Od samych drzwi nastolatek musiał natychmiast skręcić na bok, aby ominąć ścianę, za którą być może kryło się dodatkowe pomieszczenie. W ten sposób przedostał się zresztą na przód statku... A przynajmniej na to wskazywała długa, wygięta w łuk konsola, która prawdopodobnie nim sterowała - wraz z załączonym siedziskiem. Co ciekawe, ponad nią ciągnęły się chyba okna, ale zakryte od zewnątrz metalem - więc albo w jakiś sposób się go cofało, albo pojazd wyświetlał tam obraz z kamer, zamiast zwyczajnie korzystać ze wzmocnionych szyb. Za sobą chłopak faktycznie miał lekko zaokrąglone drzwi, a więc dopiero co mijana przez niego ściana rzeczywiście skrywała za sobą jakąś salkę. Były one rozsuwane i nie do końca zamknięte; prześwit miał szerokość około centymetra czy dwóch.
Markus powinien się pewnie pospieszyć, więc nie miał czasu na zajmowanie się wszystkim i sprawdzanie każdego szczegółu. Od niego zależało czemu zdecyduje się przyjrzeć.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Czw Lip 05, 2018 12:37 pm

Udało się! - pomyślał zadowolony, widząc efekty swojego działania. Przejście ukazało się, a on sam brał nieco głębsze wdechy. Takie wysiłek nieco ruszył jego siły, ale nie czuł się jeszcze na tyle źle, by nagle paść i zasnąć ze zmęczenia. Nie,nawet nie czuł, że mógłby ośmielić się to zrobić w danej chwili. Dlatego też od razu przeszedł do działania, by dostać się do środka i nie zlecieć ze statku.
W środku nie było za dużo miejsca do poruszania się... Za to zdecydowanie sporo do zobaczenia, sprawdzenia czy zapoznania się. W końcu znalazł się w środku pojazdu kosmicznego... Albo czegoś, co go przypominało. Nie interesowało go akurat taki szczegół, ważniejsze już było dla niego - co mógł tu zrobić i w jaki sposób?
Zmiana miejsca i wyminięcie ściany - i zarazem próba niedobicia do czegokolwiek - sprawiło, że najprawdopodobniej znalazł się na początku statku. Przełknął ślinę, czując ukłucie nerwowości. Rozejrzał się, zauważając za sobą drzwi, lecz nie poświęcił temu teraz więcej uwagi.
Stanie przed nieznanym... Uniósł prawą rękę, po czym uszczypnął się w policzek, by pozbyć się niepotrzebnych myśli, po czym zbliżył się do konsoli. Na krótki moment uniósł głowę, by popatrzeć na okna, zanim poświęcił jej więcej czasu. W sumie to... - próbował zrozumieć, jak co właściwe jest na niej... I znaleźć coś, co by służyło do włączenia tego wszystkiego. Chyba powinien być jakiś przycisk wskazujący wprost... A przynajmniej tak teraz wydawało mu się. W końcu to coś powinno być intuicyjne... Dobra, Markus, weź się skup.
Jeśli znajdzie, to wykorzysta go do uruchomienia tego. Póki co jednak nie będzie patrzył na to, co dało jego działanie, bo na moment chciał zaglądnąć do pomieszczenia obok - bardziej otworzyć, rozejrzeć się i znów przymknąć, po czym już wrócić do konsoli, by zobaczyć, co jego działania dały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Czw Lip 05, 2018 7:02 pm

Główny problem zdawał się polegać teraz na tym, że maszyna nie tyle pozostawała w stanie spoczynku, co była całkowicie wyłączona. Na konsoli tu czy tam widać było drobne, przezroczyste elementy, które zapewne powinny się świecić - ale tego nie robiły. Podobnie w ścianach znajdowały się wbudowane szybki, które sugerowały bardzo uproszczone, podłużne "lampy"... Więc przed zrobieniem czegokolwiek innego, należało pewnie uruchomić zasilanie, o ile wciąż działało. Tylko jak?
Choć konsola była spora, to nie posiadała aż tak wielu przecisków, jak można by się tego spodziewać. Zdawała się dzielić na trzy nierówne sekcje; te boczne, większe, zajmowały podobną ilość przestrzeni, zaś środkowa - o wiele mniej od nich. Na tym różnice się jednak nie kończyły. W centralnej części konsoli klawiszy czy kontrolek w zasadzie nie było wcale. Zastępowało je wgłębienie o kształcie wygiętego zgodnie z łukiem konsoli czworokąta, opadające dosłownie może o milimetr poniżej poziomu reszty blatu. Nie dało się go nacisnąć, nie reagowało na dotyk... Ale przecież tak czy siak by nie mogło, skoro cały pojazd nie posiadał zasilania. Skoro już zaś o tym mowa, to przyciski i suwaki po obu stronach tego wgłębienia także nie odpowiadały. Nie przypominały typowego, ziemskiego układu klawiatury, na większości z nich brakowało jakichkolwiek oznaczeń... Tylko kilka je posiadało, ale symbole nie wyglądały na alfabet bazujący na łacińskim czy cyrylicy - bardziej przypominały coś w rodzaju arabskiego albo hebrajskiego, lecz również nie do końca. Ciężko byłoby na ich podstawie odgadnąć przeznaczenie przycisków.
Zniechęcony brakiem reakcji, Markus mógł więc spróbować zajrzeć do pomieszczenia za drzwiami. Okazało się być bardzo niewielkie i... Właściwie ogołocone. Znajdowało się w nim kilka obiektów, w których można było rozpoznać nietypowe meble, wykonane w sposób sugerujący wyjątkową lekkość; łóżko, puste szafki... Niewiele więcej. Na lewo od wejścia z kolei dało się dojrzeć dziurę w podłodze, idealnie okrągłą i wyraźnie utworzoną specjalnie, wbudowaną w statek, a nie wybitą.
Gdy cofał się od drzwi, przesuwające się przy konsoli cienie mogły z kolei wskazać chłopakowi coś jeszcze... Nie na samym blacie panelu, lecz na jego szerokiej krawędzi, w tej centralnej części, ale nie na jej środku, tylko nieco na prawo. Było to okrągłe wgłębienie o średnicy kilku centymetrów. Jak daleko sięgało? Trudno dokładnie powiedzieć, ale może na jakieś pięć centymetrów wgłąb konsoli. W środku zdawało się posiadać jakieś wypustki czy inne nieregularności.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Markus Evans

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 25/03/2016

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Pią Lip 13, 2018 7:57 am

Nic nie działało. Kompletnie nic. Nie powinno go to dziwić, jednakże był zaskoczony. Nie potrafił nawet do końca sprecyzować, co właściwie ruszał. Znaczy się, przeznaczenia tych wszystkich przycisków czy suwaków. Trochę ryzykowne działanie, ale teoretycznie, skoro i tak nic nie działało, to nie powinien wyskoczyć dodatkowy efekt. Tak mu się teraz wydawało. W przypadków suwaków lub przyciskach, które nie odskakiwały od razu, przywracał do poprzedniego ułożenia.
Nie rozumiał również, co oznaczały dane napisy. Możliwe, że wskazywały na to, do czego był dany przycisk, ale... Mógł jedynie patrzyć na "szlaczki" i próbować tyle co zrozumieć, co to właściwie za pismo. O odczytaniu nie było dla niego mowy. Aż westchnął, czując zarazem narastające zniechęcenie. Nie miał nieskończonej ilości czasu, a świadomość tego nie poprawiała mu nastroju. Niełatwo było mu reagować w danej sytuacji i niewiele brakowało, by zaczął panikować. Zmuszał się cały czas do odepchnięcia myśli związanych z negatywną alternatywą dla najbliższej przyszłości.
Pomieszczenie obok kojarzyło mu się z mini pokojem... Bardziej dokładniej mówiąc, to sypialnią. Niewiele jednak tutaj było. Przez ten moment, gdy zapoznała się z wnętrzem, pomyślał, że miejsce zostało opuszczone. Nic, na co teraz patrzył, nie kojarzyło mu się z osobistymi rzeczami. Nie wnikał w to jednak, więc wycofał się...
Po czym, przy wycofywaniu się, wydawało mu się, że coś zdołał zobaczyć. Zatrzymał się, odwrócił w kierunku konsoli i wzrokiem szukał tej jednej rzeczy, która przykuła jego uwagę. Przysunął się bliżej, po czym przejechał palcami po blacie, by w końcu napotkać się dotykiem na to. Skierował oczy w tamtą stronę. Zamrugał nimi, po czym wolną ręką klepnął się w czoło, uświadamiając sobie, że powinien wcześniej pomyśleć o tym... Że może być jeszcze inny sposób na uruchomienie tego czegoś.
Tylko, że nie miał pojęcia co dalej.
Wychodziło na to, że trzeba było coś włożyć tutaj. Klucz, klucz... Chwila, a może to? - tchnęło go. Spojrzał na wisiorek, który przez ten czas starał się nie zgubić, po czym ostrożnie ułożył zawieszkę między palcami i spróbował wsunąć ją do głębienia, układając łańcuszek obok. Jeśli wejdzie i nic się nie stanie, przekręci go. Wyprostuje się, cofnie o pół kroku i spojrzy najpierw na okna, a potem na panel, szukając tego, czy jego działania cokolwiek dały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3828
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   Pią Lip 13, 2018 7:51 pm

W końcu działania Markusa dały wyraźne efekty - w dodatku wręcz zaskakująco nagle, bo gdy tylko przekręcił wisiorek we wgłębieniu. Kontrolki na panelu zaczęły się rozpalać, zaczynając od środka na boki - a następnie to samo spotkało światła wbudowane w ściany, dzięki czemu pomieszczenie zostało wreszcie rozjaśnione. Kolejne były szyby; co prawda blokujący je metal się nie przesunął, lecz na ich powierzchni tak czy siak wyświetlony został obraz z zewnątrz - w takiej formie, jak gdyby jednak były przezroczyste. Na tym zmiany się nie skończyły. Cała maszyna zaczęła jakby drgać, bardzo delikatnie, ledwo wyczuwalnie, ale jednak. Towarzyszył temu niezwykle cichy szum, łatwy do przeoczenia, być może nawet zlewający się z dzwoniącą do tej pory w uszach ciszą.
Wreszcie nad środkową częścią konsoli - a więc nad tym wgłębieniem - wyświetlony został holograficzny obraz w formie 3D. Większość ukazywanych przez niego informacji nic Markusowi nie mówiła; zostały zapisane przy użyciu tych dziwnych, obcych znaków i przewijały się w kilku rzędach umieszczonych pionowo nad konsolą - mniej więcej na wysokości twarzy chłopaka, gdyby zdecydował się usiąść w fotelu. Mógłby je zresztą zatrzymać albo przesunąć w inne miejsce, jeżeli spróbowałby ich dotknąć. Pozwalały się chwycić.
Ciekawsza mogła się za to wydawać gładka kula, która "zmaterializowała się" poniżej całego tego tekstu. Miała jakieś dziesięć centymetrów średnicy, może trochę więcej, a choć lekko przezroczysta, to jednocześnie błyszczała się metalicznie. Pod wpływem dotyku pozwalała zarówno się przemieszczać, jak i obracać, w dodatku bez żadnego efektu rozmazywania się czy załamywania - co świadczyło o tym, że odpowiadająca za nią technologia musiała być zaawansowana. Tyle że samo manipulowanie kulą niczego jeszcze nie zmieniało.
Światełka na konsoli były w większości czerwone. Przynajmniej to zdawało się być uniwersalnym oznaczeniem - bo wypadały przy suwakach i guzikach, z którymi interakcja być może wpłynęłaby na barwę świateł. Logika podpowiadała, że należało coś jeszcze uruchomić, zapewne w jakiś sposób połączyć używanie fizycznych przełączników z tymi holograficznymi...

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jezioro Silverstone   

Powrót do góry Go down
 
Jezioro Silverstone
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Zwykłe Jezioro
» Mroczne Jezioro
» Jezioro Zmian
» Jezioro Iluzji
» Wysychające jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Tereny dzikie :: Mountain Home Demonstration State Forest-
Skocz do: