Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przed rezydencją

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Przed rezydencją   Czw Lis 29, 2012 9:28 pm

First topic message reminder :





Przed budynkiem znajduje się placyk oraz podjazd prowadzący aż do bramy głównej. Ta ostatnia wyposażona została w najnowocześniejszą i najbardziej zaawansowaną technologię mającą na celu uchronić mieszkańców przed wizytami intruzów. Wykorzystywane są przy tym między innymi bioskaner i ekran rozpoznający wygląd osób czekających na wejście do środka. Na placu umiejscowiono marmurową fontannę ze zbiornikiem o promieniu dwudziestu stóp. W jej centrum ujrzeć można statuę Venus.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Maj 24, 2013 8:37 pm

Zakamuflowana metalowa kula, którą przybył na Ziemię Magneto pozostała na jednym z budynków otaczających Central Park. Gdy przybysz z kosmosu opuścił strych niezwłocznie ją do siebie przywołał. Kula zrzuciła z siebie płaszcz niewidzialności i wystrzeliła w przestworza w jednym niezmiennym kierunku.
Magnus opuścił mury rezydencji. Na zewnątrz zaczął zapadać zmierzch, a czerwone słońce zaczęło kulić się ku horyzontowi. Wiał lekki jesienny wiatr, który rozwiał jego długi czarny płaszcz. Głowę okrył kapeluszem i był niemalże gotowy do drogi. Niemalże, gdyż jego transport miał lada moment przybyć. Korzystając z chwili oczekiwania połączył się z centrum dowodzenia na Asteroidzie.
- Witaj Lordzie Magnus - przywitał go jeden z podwładnych.
- Połączcie mnie z oficerem Ottsu.
Sekundę później z zupełnie innego poziomu Asteroidy rozmowę nawiązała osoba odpowiedzialna za wydanie misji dla nowych nabytków Bractwa Mutantów.
- Jak postępy? - zapytał Biały Król.
- Obiecujące, Lordzie Magneto. Pierwsza misja została rozpoczęta, a jej efekty są już widoczne! Niestety jeden z nich napotkał na nieprzewidziany opór.
- O jakim oporze mówisz? - zapytał lekko zmartwiony Magneto.
- Napotkał na swojej drodze ziemskiego superłotra nazywanego Electro. Nie doszło do bezpośredniej walki, aczkolwiek znalazł się w epicentrum destrukcyjnych działań. Wszystkie informację przesyłam do kuli transportującej.
Magnus spojrzał w niebo i dostrzegł jak kula zaczyna pikować w dół. Zatrzymał ją kilka metrów od ziemi dzięki swym własnym zdolnościom. Również przy jej pomocy zmienił konsystencję metalu na ciekła i rozwarstwił przednią ścianę, tworząc sobie przejście do środka. Ściana połączyła się niezwłocznie gdy znalazł się w środku, a kula ponownie wystrzeliła w przestworza.
Na holograficznych ekranach pojawiło się kilka nagrań, które przedstawiały malowidła wykonane przez Quicksilvera. Wyglądały majestatycznie i Magnus był pod wrażeniem dzieła tego młodego mutanta, oraz faktu z jak krótkim czasie poradził sobie z taką przestrzenią. Na prawo widniało nagranie z udziałem młodego Jacka, który wykonał piorunujący pokaz na środku Time Square. Trochę zbyt dramatycznie, ale Magnus lubił ten dreszczyk emocji i niepewności, efekt dopełnił. Tak dopełnił, to było słowo, które momentalnie przyszło na myśl mężczyźnie, był nie kto inny jak człowiek nazywany Electro. Znalazł się w idealnym miejscu o idealnym czasie. Najpierw w telewizji pojawiły się znaki, później był przekaz jednego z członków bractwa, a na koniec eskalacja siły przez jakiegoś szaleńca. Ten człowiek nie był mutantem, lecz posiadał piorunujące zdolności, które przykuwały uwagę publiczną, a tego teraz potrzebował najbardziej.
- Co z innymi?! - zapytał wpatrując się bacznie w napływające dane.
- Wysyłam nowe lokalizacje!
Magnus przesuwał szablony z danymi osobowymi wykrytych z poziomu Asteroidy mutantów. Wyszukiwanie mutantów opierało się na niezwykłych zdolnościach części jego załogi. Dane były skromne i tyczyły się tylko mutantów, którzy w niedługim odstępie czasowym używali swych mocy. Jej zdolności nie była perfekcyjna, nie jak moc Charlesa w połączeniu z potężnym Cerebro. Mając taką aparaturę w swoim asortymencie, byłby wstanie znaleźć, każdego mutanta na Ziemi. Niestety nie było mu dane obejrzeć niezwykłej siły tego urządzenia, aczkolwiek tylko usłyszał o nim od członków X-Men. Magneto musiał postanowić co czynić dalej, czy wyruszyć po kolejnego mutanta, czy może zaczekać w Bractwie na powrót obecnych członków. Musiał się dokładnie zastanowić nad drogą następnych działań.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Lip 12, 2013 8:10 pm

Widząc jak chętny do przeniesienia się do hangaru jest doktor McCoy, Emma skłonna już była dokonać w jego umyśle drobnej telepatycznej ingerencji, aby zawrócić go z obranej drogi - lecz na szczęście Gambit ją wyprzedził i szybko zadbał o naprostowanie sytuacji, a następnie wyprowadził całą ich trójkę z budynku. Po raz kolejny puścił przy tym pannę Frost przodem, przez co uznała ona, że równie dobrze może w stosunkowo niegroźny sposób wykorzystać tę okoliczność, aby trochę się z nim pobawić. Ot, nic wielkiego, po prostu wyraźniejsze - lecz wciąż naturalne i nieprzerysowane - kołysanie biodrami... Kobieta świetnie zdawała sobie sprawę z faktu, że coś takiego miewało czasem właściwości iście hipnotyzujące. W końcu miała na tym polu spore doświadczenie.
Po znalezieniu się na zewnątrz telepatka od razu ruszyła prosto w stronę pojazdu latającego, którym nie tak dawno temu została sprowadzona do Instytutu. Zwlekanie nie miało żadnego sensu - jakby na to nie patrzeć i tak będą musieli poświęcić sporo czasu na podróż do Rosji. Gdy dotrą na miejsce, Marvel Girl może już tam tak naprawdę w ogóle nie być... Cóż, nawet teraz mutantka mogła już zmienić swoje położenie. Nie mieli dosłownie żadnej gwarancji, że grzecznie pozostanie w jednym punkcie i będzie na nich czekać. White Queen prawie żałowała, że nie zdążyła się z nią skontaktować przy pomocy Cerebro - nie to, żeby jakoś wyjątkowo tęskniła za głosem Grey, mentalnym czy też nie, ale z drugiej strony bardzo ułatwiłoby to im w tym momencie sprawę. Coś za coś, niestety.
Mimo wszystko Królowej niezbyt podobała się cała ta sytuacja, w jakiej się obecnie znajdowali. Nie mieli w zasadzie żadnego planu - a co gorsze nie mogli nawet go ułożyć, nie byli w stanie przygotować się na nic konkretnego, gdyż po prostu nie wiedzieli na co. Nie posiadali jakichkolwiek pomocnych czy przydatnych informacji - zdobędą je dopiero na miejscu, a i to tylko przy odrobinie szczęścia...
Emma starała się skupić na tym, co było jej wiadome. Cerebro nie wykrył na interesującym ich obszarze żadnych inteligentnych form życia - szczerze mówiąc poza tym jednym impulsem nie wskazywał nawet na obecność Marvel Girl, co już samo w sobie stanowiło wysoce niepokojący znak. Frost widziała kilka opcji, z czego najlogiczniejsze wydawały się jej dwie. Albo z jakiegoś powodu rudowłosa telepatka zginęła tam w samotności... Albo teren chroniony był przed mentalnymi wpływami z zewnątrz. Akurat to ostatnie byłoby pewną nowością - choć dość niewygodną.
Jeśli rzeczywiście coś blokowało tam moce umysłowe, to White Queen straci na miejscu jeden ze swoich największych atutów. Jej drugorzędna mutacja niosła ze sobą co prawda pewne korzyści, lecz nie stanowiła jej preferowanej formy... Nie wspominając już o tym, że kobieta wolałaby nie ukazywać jej członkom X-men, którzy równie dobrze niedługo znów stać się mogą jej wrogami.
Tak czy siak ten problem prowadził do kolejnego, a mianowicie... Do stroju Emmy. Oczywiście czuła się w nim w pełni komfortowo i w innych okolicznościach nawet przez myśl by jej nie przeszło przebieranie się, ale jeśli rzeczywiście miałaby zrezygnować z telepatii na rzecz walki fizycznej - wówczas długa spódnica krępowałaby jej ruchy. W zasadzie zostanie w bieliźnie nie byłoby takie złe - nie różniłoby się to wiele od jej zwyczajowego stroju - ale w razie ewentualnego zniszczenia tak delikatnych elementów ubioru Frost mimo wszystko wolałaby nie wracać z tej wyprawy nago.
-Mam nadzieję, że trzymacie na pokładzie jakieś zapasowe uniformy. Ten kostium kosztował majątek i nie zamierzam go zabrudzić- zwróciła się więc do Gambita, jednocześnie zerkając ku niemu przez ramię. Niestety innego rozwiązania nie widziała.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beast

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 13/03/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Lip 12, 2013 8:22 pm

Beast szedł tuż za Emmą i równie ochoczo i prędko co ona, wszedł do pojazdu. Niemal natychmiast zajął miejsce pilota i zaczął przygotowywać maszynę do startu. Nie mieli na co czekać, toteż szybko uruchomił wszystkie niezbędne systemy, sprawdzając stan maszyny.

Na pytanie Emmy odpowiedział, nawet nie odwracając wzroku od monitorów pojazdu.
- Powinnaś coś znaleźć, sprawdź te półki na lewo - rzucił, przełączając kolejne guziki i suwaki. Silnik maszyny cicho zawarczał i zaszumiał, w środku jednak wszystkie dźwięki były wyciszone, a i na zewnątrz odgłosy te raczej nie sprawiały, że wszystkie psy w promieniu dziesięciu kilometrów zaczynały szczekać, a dzieci budziły się z wrzaskiem. X23 była maszyną, która zdecydowanie wyprzedzała jakikolwiek inny samolot znany Hankowi. Chociaż kto wie, co tam S.H.I.E.L.D. ma w swoich hangarach...

- Potrzebuję dokładnych koordynat. Remy, czy zechcesz zająć miejsce drugiego pilota? - zapytał, wskazując fotel obok siebie. Zdecydowanie bardziej ufał X - Menowi niż Emmie i jeżeli mógł mieć wpływ chociaż na ten element ich podróży, postanowił już teraz postawić karty na stół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sob Lip 27, 2013 12:28 pm

Co prawda o dziwo to nie Gambit, lecz Beast zareagował na jakże miłe i kulturalne zapytanie Emmy - lecz w gruncie rzeczy nie miało to dla niej większego znaczenia. Najważniejsze było to, że dowiedziała się gdzie powinna szukać zapasowych kostiumów drużyny. Nie podobało jej się to, pewnie, ale mimo wszystko wolała już pożyczyć sobie coś od X-menów, niż narażać na uszkodzenie własny ubiór. Priorytety, ot co.
Dlatego też panna Frost bez słowa skierowała się ku wskazanym jej półkom i zaczęła przebiegać po nich wzrokiem, przy okazji od czasu do czasu muskając smukłymi palcami interesujące ją materiały. Nie liczyła na zbyt wiele - szczerze powątpiewała, aby którakolwiek z mutantek Instytutu posiadała wystarczająco dobry gust, aby sprostać wymaganiom Królowej - lecz miała nadzieję na skompletowanie czegoś przynajmniej znośnego.
Jednym uchem blondynka przysłuchiwała się swoim chwilowym towarzyszom - zarówno ich słowom, jak i myślom - dlatego też na pytanie o koordynaty zareagowała natychmiast... Przekazując je bezpośrednio do umysłu Gambita. Oczywiście mogłaby je podesłać od razu doktorowi McCoy'owi, jednakże był on do niej nastawiony o wiele bardziej wrogo, a ona nie miała zamiaru bawić się w przekonywanie go do siebie... Bo i po co? Niedługo najprawdopodobniej znów będą wrogami, więc takie starania nie miałyby żadnego sensu.
Wreszcie - po wyjęciu i obejrzeniu kilku co ciekawszych elementów odzienia - telepatka zdecydowała się na konkretny układ. Bez śladu skrępowania zaczęła po kolei zsuwać z siebie fragmenty własnego stroju, nie spiesząc się przy tym jakoś szczególnie, lecz i nie opóźniając umyślnie owego procesu. Nie przejmowała się tym, iż może zyskać sobie małą widownię. Beast, choć mimo wszystko samiec, zdawał się być zbyt zmartwiony losem swych towarzyszy, aby zainteresować się czymkolwiek innym - co nie zmieniało faktu, że Emma przygotowała sobie zawczasu iluzję parawanu, którą planowała w razie czego umieścić w jego głowie - zaś Gambit... Cóż, powiedzmy po prostu, że generalnie bardzo trudno było podglądać osobę idealnie świadomą twoich myśli. Albo w ramach kary zmieniała cię w warzywo - albo na to przyzwalała...
A w tym drugim wypadku nie można było już tak naprawdę mówić o "podglądaniu".
Koniec końców Frost przyodziała jednak wyselekcjonowany przez siebie kostium. Może i kolor nie należał do jej ulubionych, lecz krój sam w sobie była jeszcze skłonna uznać za odpowiedni... Tak więc - ogólnie rzecz biorąc - mogło być o wiele gorzej. Żałowała tylko, że nie może przejrzeć się w lustrze, ale spójrzmy prawdzie w oczy - i tak wiedziała, że wygląda świetnie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beast

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 13/03/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Sie 16, 2013 6:56 am

Beast spojrzał nieco zaniepokojony na Gambita, który tajemniczo milczał. Zastanawiał się, co mogło dziać się w umyśle jego kompana, gdy usłyszał za sobą szmery. Instynktownie odwrócił się akurat w momencie, w którym Emma rozpinała pierwszą część swojego stroju. Natychmiast wrócił wzrokiem do kokpitu, nieco się rumieniąc - o ile w ogóle było to możliwe na włochatej twarzy mutanta! - mrucząc coś pod nosem.
- „Nagie ciało kobiety jest cząstką wieczności nie do objęcia oczyma mężczyzny.” - powiedział pod nosem, ni to do siebie, ni to do Gambita. Nadal czekał na współrzędne, jednakże postanowił już wystartować.
- Lepiej zapiąć pasy! - rzucił do towarzyszy, powoli podrywając Blackbirda nad ziemię. Jednocześnie czekał na koordynaty i natychmiast, po ich otrzymaniu, wprowadził je do systemu samolotu i ruszył we wskazanym kierunku. Nie mieli czasu do stracenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pon Sie 26, 2013 7:25 pm

Gambit zasiadł luźno obok Bestii i tylko siła woli powstrzymał się przed założeniem rąk za głowę i zarzuceniu nóg na kokpit. Byli w dosyć (delikatnie rzecz ujmując) ciężkiej i stresującej sytuacji a on zachowywał się wręcz lekceważąco, nawet jak na niego. Przejmował się, naturalnie, że się przejmował, w końcu Rogue mogła być martwa, ale żeby zupełnie nie zwariować musiał odreagowywać na bieżąco kaskady zdenerwowania, które wręcz eksplodowały w jego wnętrzu.
A wszystko przez kobietę - kto by pomyślał. Remy był Remy'm, prawie wszyscy znają jego historie (te prawdziwe i nie tylko) z kobietami wszelkich pokrojów, ale nawet on nie sądził, że aż tak nie da mu spać po nocach jedna panna. Nawet jeśli mówimy o Rogue, która zapadała w pamięć każdemu kto choć raz ją zobaczył, a co dopiero bliżej poznał. Kobieta niebezpieczna, perfekcyjnie dla ryzykanta pokroju złodzieja z Luizjany.
A propos kobiet niebezpiecznych, chyba nie zapomniał o Emmie na pokładzie Blackbirda. Nie mógłby, szczególnie, gdy ta przesyła mu współrzędne drogą telepatyczną. Uniósł nieco jeden kącik ust i od razu wprowadził niezbędne dane do komputera, nakierowując maszynę. A zatem ostatnia prosta. Dopiero teraz zaczną się problemy - fantastycznie. Naprawdę, Gambit się niebywale cieszył w głębi ducha na ten wypad. Był X-Menem, owszem, ale przede wszystkim siedziała w nim dusza złodzieja i to jednego z najlepszych (jak nie najlepszego) na świecie.
Usłyszawszy słowa Bestii parsknął cicho śmiechem i tym razem faktycznie się rozluźnił.
- Mon ami, wszystko jest dla oczu mężczyzny. Niektórzy po prostu nie mają jak się podzielić wrażeniami. - odparł cicho, acz w ten beztroski, szarmancki sposób. Jak to Francuz potrafi.
Nie zamierzał podglądać Emmy. Natura męska naturą męską, ale spójrzmy prawdzie w oczy - w dziewięćdziesięciu procentach przypadków Frost i tak nosiła ciuchy ledwo co zakrywające, nie bądźmy zachłanni.
Nie odwracając głowy rzucił do blondynki:
- Pewnie się cieszysz, że widząc cię w tym stroju uratowani X-Meni będą chcieli nam pourywać głowy, gdy pomyślą, że przyjęliśmy lodową księżniczkę w nasze szeregi. Widzę dokładnie Twój uśmiech. satysfakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pon Wrz 02, 2013 9:20 pm

Emma bez chociażby cienia oporu zajęła jedno z wolnych miejsc, zabezpieczyła się w nim pasem i praktycznie natychmiast założyła nogę na nogę w geście ukazującym klasę i zarazem pewność siebie - co zresztą przychodziło jej zupełnie naturalnie. Jej niewiele zdradzające spojrzenie przesunęło się pomiędzy towarzyszącymi jej mężczyznami, a następnie powędrowało ku szybom znajdującym się na przedzie pojazdu - jak gdyby widok za nimi był dla niej w tej chwili o wiele bardziej interesujący... I zapewne właśnie o to chodziło, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że telepaci z reguły nie musieli przyglądać się ludziom, aby móc cokolwiek z nich wyczytać.
-Wierz mi, że moim największym marzeniem jest przyglądać się temu, jak popełniają na was morderstwo z zimną krwią z mojego powodu. Śni mi się to co noc i na tę myśl aż przechodzą mnie dreszcze- odparła Gambitowi tonem głosu, który nawet nie silił się na szczerość... Ale też i nie na jakąś wyjątkową jadowitość czy ironię. W gruncie rzeczy zabrzmiał dość neutralnie - spokojnie i bez przejęcia, mniej więcej tak, jak gdyby kobieta odpędzała od siebie nieszczególnie natrętną muchę pod postacią pewnego złodzieja.
Mimo wszystko przed samą sobą panna Frost musiała przyznać, że w pewnym stopniu ciekawi ją reakcja tych członków X-men, których być może uda im się na miejscu spotkać. Nie było to może nic istotnego, lecz jaką przyjemność potrafiło sprawić święte oburzenie wymalowane na twarzy takiej Grey czy któregoś z pozostałych harcerzyków... A z pewnością będzie to właśnie coś tego pokroju. Och, nie ucieszyliby się na jej widok nawet wówczas, gdyby z jakiegoś niepojętego powodu sama przybyła im na ratunek - tyle było oczywiste... Dla wszystkich.
-Jeśli moje przewidywania się sprawdzą i interesujący nas teren rzeczywiście obejmuje bariera blokująca telepatię, to obawiam się, że na miejscu nie będę dla was zbyt przydatna. Równie dobrze będę mogła zostać w odrzutowcu, by was nie opóźniać... O ile oczywiście nie macie jakichś lepszych propozycji, bo z chęcią takowych wysłucham- powiedziała, chcąc jak najszybciej ustalić przynajmniej wstępny zarys ich przyszłych działań. Ani słowem nie wspomniała o swojej drugorzędnej mutacji; użycie jej stanowiło niemiłą ostateczność, do której Emma nie życzyła sobie być doprowadzana. Wątpiła, aby Beast i Gambit pozwolili jej zostać samej przy maszynie, lecz z drugiej strony zawsze warto było spróbować szczęścia - a nuż? Inną opcją pozostawało już chyba tylko wyposażenie jej w jakiegoś rodzaju broń palną, rzecz jasna o ile X-men w ogóle posiadali ją na pokładzie.

Proponuję [z/t] dla wszystkich i przeniesienie się do tematu na wyspie, w którym możemy kontynuować jeszcze w samolocie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Nie Lis 23, 2014 2:47 pm

Śmigłowiec wylądował na terenie przynależącym do Instytutu - i w dodatku stosunkowo blisko samego budynku, aby Cyclops nie miał do niego zbyt dalekiej drogi. W końcu wciąż nie został w pełni wyleczony, z czego zapewne sam zdawał sobie świetnie sprawę... Przynajmniej na równi z towarzyszącym mu agentem. Pilot został we wnętrzu pojazdu, natomiast pozostali dwaj mężczyźni mogli z niego wysiąść.
-Urocze miejsce. Takie na uboczu. Dyskretne. To pewnie pomaga, co?- rzucił Conway, przesuwając wzrokiem po okolicy, a jednocześnie dłonie wsuwają w kieszenie. Póki co nic nie wskazywało na to, by planował w najbliższym czasie wpakować się z powrotem do śmigłowca i odlecieć w siną dal, czyli najpewniej do bazy, którą niedawno opuścili.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 139
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pon Lis 24, 2014 8:25 pm

Scott wyskoczył od razu ze śmigłowca jak poparzony. Jego wzrok padł od razu na najbliższą okolicę w poszukiwaniu swoich przyjaciół, ale nie mógł dostrzec nikogo. Nagle głos Conway'a oderwał go od poszukiwań.

- Panie agencie, umówmy się tak, że odpowiem na pana pytania jak tylko odnajdę innych mutantów i porozmawiam z profesorem jeśli jest taka możliwość. - zakończył zbliżający się wysyp pytań.

Nie wiele się zastanawiając Cyclops pobiegł od razu w stronę wejścia do rezydencji. Miejmy nadzieję, że wszyscy będą cali i zdrowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Wto Lis 25, 2014 8:38 pm

Jedna z brwi agenta podjechała w górę, gdy mężczyzna słuchał słów Cyclopsa, a następnie obserwował jego działania - czyli sprint w stronę wejścia do budynku. No cóż, najwyraźniej jego odpowiedź nie była mutantowi niezbędna... Conway'owi to jednak najwyraźniej nie przeszkadzało, gdyż wzruszył jedynie ramionami, a następnie ruszył w ślad za Summersem, samemu zapraszając się do środka.

***

Masz tutaj [z/t].

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sob Lis 21, 2015 9:06 pm

//Biblioteka

Widziała, że był z niej dumny... i szczerze mówiąc, gdzieś tam głęboko poczuła jakieś dziwne ciepło, które ją zdumiało i zarazem przeraziło. Ba. Chciała żeby zniknęło, dlatego odrzucając wszelkie myśli związane z tym dziwnym uczuciem, zasiadła na motor i odczekała, aż Logan przestanie gadać i w końcu do niej dołączy.
Gdy mężczyzna usiadł za nią, Laura ruszyła z miejsca jadąc jak typowy pirat drogowy. Prędkość jaką osiągała była wręcz zatrważająca, a manewry na drodze zakrawały o mistrzostwa świata w pokazach kaskaderskich. Cóż, była córką swojego tatusia, Wolverine w końcu nigdy nie wzbraniał się od nadużywania prędkości.
Dzięki temu, że jechała bardzo szybko, w dość krótkim czasie jak na taką odległość dotarli do szkoły. Dziewczyna zatrzymała się kilkanaście metrów od bramy do szkoły. Zeszła z motoru i spojrzała w kierunku bramy.
- Okay. Jesteśmy na miejscu. To jak robimy? Wchodzimy klasycznie czy włamujemy się tak by nikt nas nie zobaczył ? - Spojrzała na niego pytająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Nie Lis 22, 2015 10:26 am

Logan po bardzo szybkiej jeździe ze strony Laury poczuł chęć rozprostowania swych kosci. Dlatego zaraz po zatrzymaniu maszyny zsiadł z niej i poprzez rozłożenie swych umięnionych ramion na boki wypiął swąoją równie odpowiednio zbudowaną klatkę piersiową. Następnie kilkukrotnie zaciągnął się wieżym powietrzem, by w konsekwencji filtracji płóc przemówić do swej "córy".
- W naszym przypadku lepiej będzie jesli udamy się do Instytutu w nieco niekonwencjonalny sposób. Wchodząć przez główną bramę i przez te cholerne, masywne drzwi zostalibys my od razu zlokalizowani. Moja obecnoć nikich by nie zadziwiła. Ty, moja droga na pewno wzbudziłaby sporą sensację, bowiem po twoim ostatnim zniknięciu mogliby pomysleć, że postanowiłas wrócić i pozostać na stałe. Na bank spokojnie przemkniemy pod kamerami bez jakichkolwiek problemów. W końcu mamy do tego dryg. To jak panie pierwsze? - zapytał się w lekko ironiczny sposób, bowiem Logan nigdy nie należał do grupy dżentelmenów. Aby uwiarygodnić swój przekaz wskazał w charakterystyczny sposób swoją dłonią na mur, by to laura rozpoczeła eskapadę. Dodatkowo jest ona młodsza, a co za tym idzie i o wiele sprawniejsza od Wolverina, który gdyby tyle nie pił i nie palił to w stu procentach byłby sprawny jak najlepszy atleta. Niestety słaba wola zniszczyła wszelakie doskonałe wizje dotyczące jego lepszego ciała i kondycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sro Lis 25, 2015 8:12 am

Laura nie mogła pozbyć się wrażenia, że z Loganem jest coś nie tak. Zanim zeszła z motocyklu wpatrywała się w jego wygibasy, mrugając powiekami, zastanawiając się czy podczas jazdy nie uległa uszkodzeniu pewna część ciała.
Wsłuchiwała się w jego krótką dywagacje, coraz to bardziej zapadając się w sobie, ledwo dźwigając konsternacje.
- Logan. - Rzekła siląc się na normalny ton. - Nie było mnie raptem kilkanaście dni. Myślisz, że ktoś to zauważył? Zresztą każdy wie, że czasami razem znikamy. - Wzruszyła delikatnie ramionami. Nie zamierzała jednak wdawać się w dalsze dyskusje, ponieważ lekko ironiczny ton Logana, upewnił ją, że mężczyzna najwyraźniej wrócił do swojego ciała. Kiwnęła po prostu głową i podkradając się do bramy, wskoczyła na nią zręcznie, a potem unikając monitoringu wskoczyła do ogrodu. Nie odwracała się by zerknąć co robi Logan. Nie musiała. Współpracę między sobą mieli opanowaną do perfekcji, w końcu obydwoje wykazywali się niebywałymi umiejętnościami wywiadowczymi, dlatego nie minęła dłuższa chwila, gdy Laura korzystając z pnącz wspięła się na wysokość okna do pokoju Kitty.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Gru 11, 2015 7:53 pm

Nie spodziewała się, tego co zobaczyła w środku maszyny ojca. No ale nie miała zamiaru się wtrącać w końcu to nie jej sprawa. W milczeniu wsiadła zajmując miejsce gdzieś z dala od wejścia i po chwili po prostu odleciała w myślach, gdzie tego sama nie wiedziała. Po prostu wyłączyła się na chwilę.

~~~~

Gdy dotarli na miejsce spojrzała na ojca pytająco. W końcu musiała wiedzieć co tutaj robią i czego się spodziewać prawda.
- Czy coś nam grozi tutaj.
Wyszeptała do niego niepewnie zerkając na niego. Nic dziwnego, że tak reagowała dopiero co przeżyła tyle nowego, a tutaj kolejne niespodzianki i kolejne "nowości". Musiała jakoś ogarnąć sytuacje i dowiedzieć się co się dzieje. A może będzie mogła pomóc ojcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 275
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Gru 11, 2015 8:14 pm

Gdy byli już blisko siedziby Profesora Xaviera i innych mutantów jeden z jego wielu Doombotów znajdujących się w Nowym Jorku poinformował go o tym, że Storm (jedyne posiadaczka akurat tego numeru telefonu) zadzwoniła do niego. Victor przejął kontrolę nad androidem i odpowiedział mówiąc przez telefon:
-Słucham?
To było dosyć dziwne leciał w akurat takie miejsce a tu zadzwoniła Storm...
Dr. Doom wyszedł z kabiny pilota po udanym lądowaniu po czym podszedł do córki i podał jej rękę. Pomógł jej wstać, a następnie udali się ku wyjściu z samolotu. Po ich wyjściu kamuflaż sie aktywował "na wszelki wypadek". Powiedział krótko do Rosie:
-Córko, nie czycha tu na Ciebie żadne niebezpieczeństwo. Bądź spokojna. Używaj swoich mocy tylko wtedy gdy Cię poproszą. Na wszelki wypadek daje ci to. Urządzenie posiada komunikator, lokalizator, pociski kalibru 5 mm, i kilka innych przydatnych rzeczy.
Podał jej sporą bransoletę i pomógł nałożyć na prawą rękę. Podeszli do drzwi i użył dzwonka obok nich. Teraz wystarczyło czekać, aż ktoś wyjdzie na spotkanie metalowego króla i niestabilnej pod względem mocy księżniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sob Gru 12, 2015 11:19 pm

Emma odchyliła głowę lekko na bok, z uprzejmym zainteresowaniem przyglądając się poczynaniom swojej rozmówczyni, podczas gdy ta intensywnie i uparcie czegoś poszukiwała... Niewielkiego kawałka papieru, jak się wkrótce okazało. Wizytówki? Tak podejrzewała, ale nie mogła mieć całkowitej pewności.
Trochę wyjaśniło się rzecz jasna w momencie, gdy Storm wykonała telefon, a w zbliżającym się odrzutowcu nastąpiła na to stosowna reakcja. Ciekawe... Czyli jednak panna Munroe posiadała jakiś związek z Doctorem Doomem, choć najwyraźniej wcześniej sama o tym nie wiedziała. Jaki i dlaczego? To były akurat doskonałe pytania, na które White Queen chętnie poznałaby odpowiedź... Ale mogła jeszcze chwilę poczekać. Goście znajdowali się w końcu coraz bliżej, a nie powinni czekać.
Delikatnym skinieniem głowy telepatka potwierdziła przypuszczenia białowłosej kobiety odnośnie tego telefonu, po czym sama również dopiła swoją herbatę i wreszcie podniosła się z miejsca, aby ruszyć ku wyjściu ze strychu. Wciąż nie planowała się przebierać, bo przecież aktualnie miała na sobie całkiem sporo, przynajmniej w porównaniu do swojego stroju z czasów Hellfire Club. Nie krępowało jej to w najmniejszym stopniu... A uczniom pewnie by się nawet spodobało, gdyby nie to, że o tej porze przebywali jeszcze w łóżkach. Cóż, ich strata.
Dzięki temu, że kobiety z wyprzedzeniem wiedziały o tej - oficjalnie - niezapowiedzianej wizycie, dźwięk dzwonka zastał je już w hallu, gotowe do otworzenia intruzom drzwi. Co prawda wszystko wskazywało na to, że zamiary Dooma nie były w tym momencie otwarcie wrogie - choć pewnie knuł parę rzeczy na zapas, bo czego innego się po nim spodziewać? - lecz Emma tak czy siak na wszelki wypadek zachowywała najwyższą czujność, ukrytą pod osłoną lekkiego znudzenia. Szczęśliwie myśl była szybsza od gestu, a psioniczne uderzenie działało nawet na osoby, z których umysłów ciężej było coś wyczytać... A to dawało jej pewną przewagę. Szczególnie, że - według Rosalie - gromada robotów została w odrzutowcu.
Teraz jednak pannie Frost nie pozostawało już nic innego, jak tylko pchnąć drzwi otworem i wyjrzeć na zewnątrz. Doom i jego towarzyszka czekali na to zaledwie parę sekund, a biorąc pod uwagę wczesną godzinę spokojnie mogli zakładać, że mieszkańcy Instytutu będą jeszcze spali... Więc być może tak prędka reakcja nawet ich zaskoczyła. Jeżeli rzeczywiście tak było - tym lepiej.
- Victor von Doom, cóż za niespodzianka - skomentowała, choć ton jej głosu dość jednoznacznie świadczył o tym, że wcale nie była zdziwiona jego widokiem. Spojrzenie blondynki powędrowało od mężczyzny do jego młodej towarzyszki, lecz tylko na moment, nim ponownie skupiło się na władcy Latverii... Sama telepatka oparła zaś dłonie na biodrach i uniosła lekko głowę.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Nie Gru 13, 2015 10:54 pm

Storm była domyślna, ale nie podejrzliwa. Dlatego też nie założyła na samym początku, że doktorant, którego spotyka w bibliotece to bezwzględny psychopata. Przecież na świecie jest niezliczona ilość Victorów, a z nazwiska jej się nie przedstawił. Tak naprawdę, poznała fałszywe dopiero przed chwilą, kiedy wykonała telefon. Jednak, kiedy już szydło wyszło z worka, w ciemnoskórej krew zawrzała. Wszyscy wiedzieli, że z nią można kraść konie, może być miło, można naginać reguły, ale nie tolerowała chamstwa i kłamstwa, a w tym przypadku – na upartego – znalazłaby i to i to. Krok, jak to ona w takich wypadkach, miała raczej nerwowy. To znaczy pewny, do bólu rytmiczny. Na ogół chodziła wyprostowana, ale teraz jej uniesiona głowa sprawiała, że wyglądała jak zwierzę, które szykuje się do skoku. Właściwie w pewnym momencie, powietrze wokół niej aż zgęstniało, co mogła odczuć Emma. Oczywiście, jak na profesjonalistkę przystało, Ororo uspokoiła się w ostatniej chwili. Skrzyżowała ręce na piersi i stanęła niby to w rozluźnieniu, niby to w gotowości niemal na wszystko. Ubioru telepatki nie skomentowała. Miała świetną figurę i doskonałe proporcje, czemu nie miałaby się nimi chwalić? Tak długo, dopóki nie uskutecznia działań w oparciu o swoje walory wobec uczniów instytutu, to co Storm było do tego? Drzwi uchyliły się. Białowłosa stanęła obok Emmy, włosy które jeszcze kilka chwil temu spięła w kitę, teraz były rozpuszczone, rozlane gęstymi, bujnymi pasmami po całych plecach. Ubrana była w większości na czarno. Nie byłoby przesadą powiedzieć, że razem z Emmą wyglądały jak zabójcza mieszanka lub brama nie do sforsowania, ogromny kontrast wywołany różnicami karnacji i ciuchów tylko wzmagał ten efekt. Władczyni pogody zlustrowała chłodnym choć neutralnym spojrzeniem przybyszów. Cóż, podopieczna Victora nie była winna temu, że trafiła w swoim życiu na kogoś takiego. Rzecz jasna, sprawę tego oszustwa już ułożyła na półce w głowie i zamierzała ją poruszyć. Tylko nie teraz. Zerknęła na swoją towarzyszkę. Wyglądała na w pełni spokojną, wręcz znudzoną, ale ten czas, który, chcąc nie chcąc, już z nią spędziła, pozwolił jej na pojęcie, że jest czujna.
- Witamy pana doktoranta i jego towarzyszkę. – uniosła jedną brew w geście politowania. Miała bardzo poważną minę. Ręce trzymała ciągle skrzyżowane na piersi, a krew buzowała jej w żyłach. Najchętniej to już by go znokautowała prawym sierpowym. Sama uczyła jednak o nieagresji, więc swój temperament oczywiście trzymała w ryzach.
- W czym możemy pomóc? – zapytała grzecznie, ale jej ton dawał jasno do zrozumienia, że raczej niechętnie spieszy im z przysługą. Nie przesunęła się także ani o krok, ani nie zaprosiła do środka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pon Gru 14, 2015 5:03 pm

Zdenerwowana szła w milczeniu u boku ojca zastanawiając się w prawdzie po co tutaj idzie...a no tak, by poznać innych takich jak ona. Jednak czy to ma sens, a co jeśli jej nie zaakceptują, a co jeśli wiedzą o jej "małym grzeszku". Niepokój dziewczyny jeszcze bardziej dał się we znaki co tylko ją rozpraszało. Spojrzała niepewnie na Victora gdy telefon mu zaczął brzęczeć a potem uniosła brew spoglądając na bransoletę od Ojca. Ciekawa zabaweczka choć miała jedno ale, jak do cholery to coś użyć w razie potrzeby?! Przecież nie wiedziała nawet jak pistolet trzymać! No ale dobra, już chciała o to zapytać gdy nagle drzwi zostały otwarte przez jedną z kobiet co totalnie ją zaskoczyło bo przecież dopiero co zadzwonili do drzwi. Widok ów kobiety ją nieco zbił z tropu, była w koszuli nocnej czy może źle widziała. Nie no jednak nie! Dobrze widziała! Zaskoczona spojrzała na Victora a potem na kobietę. Znali się, ciekawe skąd. Przechyliła głowę zerkając ukradkiem na ciemnoskórą. Kobieta wydawała się być całkiem miłą, jednak nie chwalmy słońca przed zachodem w końcu Ci co ją ścigali też byli uprzejmi a potem się okazało, że tylko czekali by potwierdziły się ich przypuszczenia. Nie wiedząc czemu i dla tego przeniosła spojrzenie na swoje dłonie, które nadal miała zaciśnięte.
- Witam.
Odezwała się ze spokojem. W głowie miała słowa ojca, że nic jej tutaj nie grozi, i że moc ma pokazać dopiero jak tego będą chcieli. Owszem, to nie było trudne o ile nikt jej nie zdenerwuje i nie zacznie się drzeć wtedy, cóż choćby tego nie chciała to niestety ale nie będzie w stanie nad tym zapanować. A do stopienia nic na razie nie widziała a na zawołanie też tego nie potrafiła więc...no po prostu nie stresujmy naszej Rosi to nic się nie będzie działo. Od zwykła pospolita dziewczyna małe nic nie znaczące stworzonko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 275
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pon Gru 14, 2015 6:20 pm

Dr. Doom czekał bardzo którką chwilę, ponieważ zaraz po dzownku drzwi otworzyły się, a z wnętrza budynku wyszły Emma Frost i Ororo Munroe. Nie spodziewał się tak szybkiej reakcji na swój czyn. Był bardzo pewien siebie. Szansa na to, że coś może pójść nie tak była dość mała. W końcu dobroduszny Instytut nie może odrzucić prośby o pomoc szczególnie w takiej sprawie. Przecież pierwotnym założeniem tego miejsca było pomagać mutantom radzić sobię z ich mocami. Ostatnie czego chciałby zapewne Charles Xavier to działający na świecie mutant w akcie terroru... Właśnie dlatego powstał jego spór z Magneto. Jedno go zainteresowało. Czemu Emma Frost była w instytucie? Victor nie był, aż tak na bieżąco z wydarzeniami, ale chyba Bractwo tak łatwo swych poglądów nie porzuca. Gdy Biała Królowa odezwała się do Dooma ten ukłonił się nisko i odpowiedział:
-We własnej osobie. Również się Ciebie nie spodziewałem Panno Frost. Co członkini Bractwa Mutantów Magneta robi w Instytucie?
Następnie zwrócił się ku Storm i dalej kontynuował mowę płynnym i głebokim głosem:
-Panno Munroe. Przybywam, ponieważ potrzebuję pomocy. Ta oto stojąco obok mnie młoda dama to moja córka: Rosalie von Doom. Mam z nią mały problem, a dokładniej jej mocą. Nie potrafi jej kontrolować. Chyba nie chcemy, by wypadkowo zabiła setki ludzi, lub zniszczył na przykład... Wieżę Eifla? Wy w Instytucie chyba pomagacie takim ludziom, źle rzeczę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Wto Gru 15, 2015 1:25 pm

Emma nie spojrzała na Storm, gdy ta przemówiła, lecz mimo wszystko odchyliła głowę minimalnie w jej stronę, jak gdyby w ten sposób chciała podkreślić, że rzeczywiście zwracała uwagę na jej słowa... I och, bardzo podobało jej się to, co właśnie usłyszała. "Pan doktorant" mógł się już tak naprawdę spodziewać, że został zdemaskowany - gdyby poświęcił chociaż chwilę, aby zastanowić się nad tym telefonem - ale jak zamierzał z tego wybrnąć? Przygotował jakieś wytłumaczenie, aby ugłaskać Ororo? Lepiej dla niego, aby tak było, bo w innym wypadku... Kto wie co zrobi z nim czarownica pogody? Jeżeli ona i White Queen miały ze sobą coś wspólnego, to była to przede wszystkim duma.
Towarzysząca Doomowi nastolatka grzecznie się przywitała, więc telepatka kiwnęła jej głową w ramach odwzajemnienia, nim znów skierowała spojrzenie na jej opiekuna. Dziewczyna służyła za całkiem niezłe źródło informacji i póki co jeszcze niczym się nie naraziła, więc na tę chwilę panna Frost zamierzała jej dać spokój.
Zdecydowanie nie mogła natomiast powiedzieć tego ostatniego o mężczyźnie, który przyprowadził Rosalie do Instytutu. Jedna z brwi White Queen uniosła się w geście pełnym wyższości, ale i uprzejmego zainteresowania... Z naciskiem na "uprzejmego", wynikającego głównie z tak zwanej "grzeczności" oraz przeświadczenia, że właśnie zdobyła kolejnego asa do swojej i tak już pokaźnej kolekcji atutów. Cóż takiego wywołało u niej taką reakcję? Odpowiedź była prosta.
- Sądziłam, że ktoś taki jak ty posiadał będzie nieco lepszy wywiad, ale najwyraźniej cię przeceniłam. Szkoda. Z czystej ciekawości... Wyjaśnij mi, Victorze: skąd wziąłeś pomysł, że kiedykolwiek należałam do Bractwa? - kąciki ust blondynki lekko się uniosły, choć w uśmiechu tym brakowało prawdziwie dobrego humoru. Przebijała się przez niego przede wszystkim pewna forma satysfakcji. Zdawał się mówić: "pomyliłeś się, nie wybrniesz z tego bez przyznawania się do własnej ignorancji, a mnie sprawi przyjemność patrzenie jak się wijesz - lub odpuszczasz z braku argumentów". Mniej więcej.
Jeżeli zaś chodziło o dalszą wypowiedź dyktatora... Emma najchętniej podsumowałaby ją jako kompletną bzdurę i kłamstwo szyte niesamowicie grubymi nićmi. Wyraz jej twarzy nie zmienił się, gdyż ten uśmiech i tak doskonale podsumowywał jej opinię, jednakże White Queen nie mogła się powstrzymać przed podrzuceniem Storm paru swoich myśli:
- Doctor Doom, jak zawsze troszczący się o zdrowie i życie każdego człowieka, hm? Ale dziecku pewnie dobrze zrobi wyrwanie się spod jego wpływów. Kto wie? Może nawet jej przejdzie - skomentowała mianowicie, a na głos nie odezwała się tylko i wyłącznie z jednego powodu: jeśli Instytut miał prezentować swoją siłę, to musiał wyglądać na jedność, a wchodzenie sobie w słowo czy przejmowanie pytań skierowanych do kogoś innego mogłoby podkopać to wrażenie. White Queen zamierzała póki co pozwolić Ororo działać.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sro Gru 16, 2015 5:53 pm

Młoda Rosalie wydawała się naprawdę w porządku. Reagowała dość naturalnie, jak większość potencjalnych studentów. W końcu był to dla niej teren nieznany. Krótkie, spokojne przywitanie, żadnych dramatów. Niektórzy to się tak stresowali, że ich moce wymykały się spod kontroli. A potem mieli jeszcze wyrzuty sumienia i trzeba było poświęcić dużo czasu, żeby się z nimi oswoić. Niestety, choć postawa młodej dziewczyny bardzo Storm odpowiadała, to martwiła się tym, że koneksje z Victorem mogą stanowić dla niej naprawdę wielką porażkę na starcie. Ororo skinęła tylko grzecznie w jej stronę z uśmiechem, pokazując tym samym, że żadna krzywda – przynajmniej na razie – jej tutaj nie czeka. Co do Emmy to nie miała pewności. Z drugiej jednak strony, była bardziej opanowana niż czarodziejka pogody, więc raczej nie było się czym martwić. Ciemnoskóra westchnęła ciężko i opuściła luźno ręce wzdłuż swej sylwetki. Jej pozycja ciągle była całkowicie wyprostowana, a wzrok spoczywający na Doomie mógł przyprawiać o ciarki. Kobieta nie była w stanie ukryć radości kiedy imperialista – jak doktor zwykł się szumnie nazywać – wypalił fałszywymi informacjami niczym z armaty. Kąciki ust czarownicy uniosły się w litościwym uśmiechu. Kryminalista przyszedł do nich bardzo nieprzygotowany, a wiadomo do czego mogła doprowadzić niewiedza. Nie musiała tak naprawdę nawet wystosowywać komentarza, Emma załatwiła sprawę. Przybrała też bardzo podobny wyraz twarzy do białowłosej, który był jasnym „właśnie podciąłeś sobie ścięgna, Doom”. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pycha dyktatora, która w pewnym momencie przekroczyła dopuszczalne wartości. Na niebie błysnęło i zagrzmiało.
- Victorze. – urwała jego wywód jednym słowem, którego wydźwięk był odczuwalny niby chirurgiczny skalpel przecinający jakąś żyłę.
- Czy to jakaś próba działania na naszych emocjach? Daruj sobie, bo podsycasz tylko mój gniew. – jednocześnie szkoda było jej towarzyski Dooma. Emma miała rację. Ona może jeszcze nie jest stracona, dlaczego odbierać jej szansę na zdrowe środowisko? Pewien pomysł urodził się w głowie ciemnoskórej.
- Zrobimy tak. Zapraszam Rosalie do środka. Porozmawiamy z twoją… córką, zapoznamy z zasadami, które panują w instytucie, oprowadzimy, dowiemy się czegoś więcej. Przez ten czas znajdź sobie zajęcie, może dokończysz pisać doktorat? – obdarzyła go sardonicznym uśmiechem, nie mogła mu tak po prostu odpuścić. Odsunęła się i gestem zaprosiła dziewczynę do środka.
- Proszę. A Ty, Doom… – pierwsze słowo powiedziała z charakterystyczną dla siebie łagodnością, drugie trzecie i czwarte z głębokim zrezygnowaniem idącym w parze z zażenowaniem.
- Odbierz córkę za kilka godzin. – mruknęła tonem, który jasno świadczył o tym, że te reguły nie podlegają żadnym negocjacjom, a jak coś mu się nie podoba, to może już sobie stąd iść. Był to widok naprawdę rzadki – Storm przyjmująca rolę chłodnego, bezkompromisowego zarządcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Czw Gru 17, 2015 7:13 am

Oj robiło się gorąco w dodatku te spojrzenia obu kobiet wydawały się być...hm może wymuszone grzecznością bowiem w oczach obu dostrzec można było totalną furię w dodatku na domiar wszystkiego zagrzmiało. No ale jak to, zaskoczona Ros zerknęła na niebo o dziwo nie zapowiadało się na burzę a tutaj takie coś. Czuła się nie do końca pewna czy Victor robi dobrze pozostawiając ją tutaj z tymi kobietami. Przecież nie znała ich, a już na wstępie dostrzegła to dziwne napięcie między nimi. Do tego głos Storm jak i Emmy był można rzec na granicy wytrzymałości. Odruchowo zacisnęła nieco pięść mocniej zdenerwowana. Gdy usłyszała słowa Storm przeniosła spojrzenie na Victora miała nadzieję, że jednak się rozmyśli, że będzie mogła iść z nim. Choć głos ciemnoskórej kobiety mówił więcej niż chciała usłyszeć. Dla tego w milczeniu gdy dostała zaproszenie by weszła zrobiła krok z wymownym spojrzeniem na Victora mówiącym "Nie spóźnij się ani minuty wracaj jak najszybciej". Czemu tak reagowała..może dla tego, że obie dyrektorki wydawały się być za bardzo tajemnicze. Gdy poznała Victora widziała jego zachowanie, czuła tą pewność siebie tak jak tutaj u obu kobiet jednak One to co innego je znała zaledwie kilka minut nie wiedziała czego może się spodziewać. A Victor nie dość, ze ocalił jej tyłek przed odsiadką za nieumyślne spowodowanie śmierci, które przez ludzi uznane byłoby jako "morderstwo z zimną krwią" to pewnie by jeszcze poszła do wariatkowa gdyby zaczęła się drzeć a wszystko by zaczęło spadać im na głowy o ile by jeszcze ją zamknęli w czterech ścianach. Dla tego gdy zdenerwowana podniosła głos w ten jedyny szczęśliwy dzień w jej życiu gdy w końcu dostała dom i rodzinę po prostu poszła z nim słysząc zbliżającą się wówczas policję po nieszczęsnym wybuchu szyb. Jednak to było, no i miejmy nadzieję, że się nie wróci teraz była tutaj, z Tymi obcymi jej ludźmi i jakoś wizja poznania nowych osób do niej podobnych nie podchodziła jej zbytnio. No ale co miała zrobić. Dla tego po chwili stanęła w milczeniu u boku ciemnoskórej kobiety nie spuszczając wymownego spojrzenia z twarzy swego ojca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 275
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Czw Gru 17, 2015 10:40 am

Dr. Doom słuchał uważnie jak kobiety się denerwują. Coraz mniej mu się to podobało. Nie rozumiał gniewu dam. Chciał zripostować odpowiedź Emmy Frost, ale nie chciał wszczynać walki. Roboty przydadzą się w innym celu. Czy pokonałby ich? Raczej tak. W końcu to wielki Victor von Doom. Jakie byłyby sraty? Zapewne duże. Możliwe, że wszystkie z robotów, które były w pobliskim samolocie zostałyby zniszczone. Jakie byłyby zyski? Żadne. To się po prostu nie opłacało. Żeby nie prowokować batalii powiedział krótko:
-Nie moja, lecz twoja wola się stanie panno Storm. Rosalie zostanie tu i mam nadzieję, że przyniesie to pozytywne skutki. Żegnam Was.
Spojrzał jeszcze na chwilę w stronę córki i powiedział:
-Dasz sobię radę. Nie martw się.
Ukłonił się do dyrektorek. Odwrócił na pięcie i poszedł do samolotu. Następnie wziął kurs na tajemnicze źródło energii i poleciał bez chwili wahania.
[Z/T]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Czw Gru 17, 2015 1:13 pm

Emma w żadnym razie nie kryła umyślnie swojej satysfakcji oraz zadowolenia z faktu, że Doom z powodu braku argumentów zmuszony był odpuścić i po prostu urwał temat. Kobieta zamierzała zapamiętać mu tę "drobną wpadkę", może nawet jeszcze kiedyś mu ją wytknąć... W odpowiednim momencie rzecz jasna, gdy zaboli to jego dumę najmocniej. Póki co natomiast ograniczyła się jednak do utrzymywania na twarzy pewnego siebie i lekko rozbawionego uśmiechu, zaś oszczędność jej reakcji wynikała przede wszystkim ze sposobu, w jaki została wychowana, nie zaś z braku wspomnianych już odczuć.
Jej zadowolenie jedynie wzrosło wraz z kolejnymi wypowiedziami Storm. Podobało jej się właśnie takie stawianie sprawy... I oczywiście przypominanie Doomowi, że to on znajdował się na ich terenie, a nie odwrotnie. Musiał dostosować się do ich zasad - czy mu się to podobało czy nie. A przytyk dotyczący kończenia doktoratu? Ot, powiedział jej tylko nieco więcej na temat poprzedniego spotkania dyktatora i Ororo. Nie było to niby nic istotnego, ale kto wie jaka informacja może się kiedyś przydać, prawda?
Rosalie z kolei w dalszym ciągu milczała i na pierwszy rzut oka mogłaby się wydawać stosunkowo spokojna - przynajmniej w porównaniu do niektórych uczniów podczas ich pierwszych wizyt w Instytucie - ale wciąż zerkając na jej powierzchowne myśli telepatka wiedziała, że dziewczyna jednak się denerwowała... I nie miała większej ochoty z nimi zostać, nawet na te parę godzin, o których przed chwilą wspomniała Storm. Mimo to jej rozważania dostarczały Emmie nowych danych, między innymi na temat zachowania Dooma względem nastolatki... A to akurat było dość ciekawe.
Po krótkim pożegnaniu ze strony mężczyzny, panna Frost nie czekała nawet na to, aż całkowicie się on oddali i odleci z terenu należącego do szkoły. Tak czy siak mogłaby śledzić telepatycznie jego położenie, więc posiadała względną pewność, że Doom nie zostanie w okolicy, aby... No właśnie, niby co miałby tutaj zrobić i po co? Nie musiała się tym teraz przejmować.
- Wejdźmy do środka. Jestem pewna, że znajdziemy sobie lepsze miejsce na rozmowę - zadecydowała, jednocześnie odwracając się przodem do hallu wejściowego, a następnie pewnym siebie krokiem zaczęła oddalać się od drzwi. Zakładała, że pozostałe dwie mutantki - a przynajmniej mutantka i dziewczyna z mocami, gdyż Emma wciąż nie była przekonana co do genu X Rosalie - pójdą po prostu w ślad za nią.

Z/t za wszystkie postaci. Proponuję kontynuować w pokoju rekreacyjnym. Jeżeli mamy się trzymać kolejki... Storm, zaczniesz tam?

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quentin Quire

avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 01/10/2015

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Nie Gru 20, 2015 6:46 pm

Ostatnio w Instytucie działo się wiele, nie było to dla nikogo tajemnicą. Zniknął Xavier, kilku kolejnych pełnomocnych X-Menów to znikało to wracało, większości osób wystarczyło, że lekcje były odwoływane lub przekładane, nie każde, oczywiście, jednak wystarczająco by wzbudzić podejrzenia młodego mutanta i ucieszy ciemną masę; w tym wszystkim najbardziej pocieszał go fakt, że nie musi marnować czasu na zajęciach a zabrać się za własne dochodzenie, mmm, ostatnio stało się to jego hobby. Może powinien wstąpić do jakiś służb? Z drugiej strony, z jego umiejętnościami nawet ta praca w końcu stałaby się nudna, a nie dajcie bogowie jeszcze wyrobiłby sobie kręgosłup moralny i potrzebę pracy w grupie. Wizja współpracy z bandą kretynów, która nie podrapie się po tyłku bez pozwolenia, nie napawała go specjalnym entuzjazmem, więc... Póki musi, zostanie w Instytucie, licząc, że i to nie będzie już trwało zbyt długo i wkrótce znajdzie sposób i okoliczności by się wyrwać. Aktualny chaos panujący na miejscu i Storm jako dyrektorka, powinny być sporym ułatwieniem dla jego planów.
Podczas swojego dochodzenia, zdążył przejrzeć kilka głów w poszukiwaniu wskazówek, jednak brakowało mu kilku istotnych informacji, niestety nie każda głowa była dla niego otwarta i nie do każdej miał okazję się dorwać, mimo wszystko sporo osób, które zniknęły z Instytutu jeszcze nie wróciły, albo przynajmniej umknął mu ten fakt, chociaż takie rzeczy rzadko kiedy się zdarzały. Zaskoczył go również fakt, że Logan opuścił ośrodek, bo tak, udało mu się wyrwać kilka informacji, i nie, nie wierzył by była to decyzja permanentna; Rosomak był jak wrzut na tyłku, zawsze wracał, by popsuć komuś nerwy, w najmniej odpowiedniej sytuacji. Nie było jednak sensu o nim teraz rozmyślać, miał zdecydowanie bardziej interesujące rzeczy na głowie. Przydałby mu się ktoś, kto lepiej zarysowałby sytuację, która doprowadziła do ich do aktualnego miejsca. Powrót Panny Frost, również wydawał mu się sprawą dość interesującą, nawet jeżeli sama kobieta nigdy go specjalnie nie fascynowała, to nagłe pojawienie, jak najbardziej - dodatkowym wyzwaniem był fakt, że nie mógł dobrać się do jej głowy, więc zdobywanie informacji zajmowało więcej czasu.
Kręcił się po terenie ośrodka, wyliczając różne opcje jakie miał i kto ewentualnie mógłby mu się jakoś przydać, ktoś z grupki, która wyleciała na misję, hm, hm... Kto tam był... Kilka nazwisk zaświtało mu dość szybko w głowie, równie prędko obliczył trudność z dostaniem się do poszczególnych umysłów, z zadowoleniem uznając, że nie będzie to szczególny problem. Pozostawało zlokalizować jedną z tych osobistości, miłym dodatkiem byłoby uniknięcie kontaktu, z drugiej strony mógł sprawdzić jak tajne były informacje, które posiadał. Liczył, że dość tajne, bo to dodawało całości więcej smaczku.
Na jego ustach wykwitł krzywy uśmiech; wbił dłonie głębiej w kieszenie kurtki, zawracając w stronę wejścia do głównego budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   

Powrót do góry Go down
 
Przed rezydencją
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem
» Przed Kamienną ścianą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Otoczenie-
Skocz do: