Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przed rezydencją

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Przed rezydencją   Czw Lis 29, 2012 9:28 pm

First topic message reminder :





Przed budynkiem znajduje się placyk oraz podjazd prowadzący aż do bramy głównej. Ta ostatnia wyposażona została w najnowocześniejszą i najbardziej zaawansowaną technologię mającą na celu uchronić mieszkańców przed wizytami intruzów. Wykorzystywane są przy tym między innymi bioskaner i ekran rozpoznający wygląd osób czekających na wejście do środka. Na placu umiejscowiono marmurową fontannę ze zbiornikiem o promieniu dwudziestu stóp. W jej centrum ujrzeć można statuę Venus.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Rockslide

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sro Mar 01, 2017 7:48 pm

Zaledwie godzinę temu Rockslide był przygnębiony traktowaniem jakie spotkało go ze strony jego przyjaciół, ale teraz w towarzystwie Dust i Melyonen, odzyskał charakterystyczny dla niego dobry humor.
- Tylko nie wpadnij w żaden krater. Wiem, że ogród wygląda chwilowo jak obóz szkoleniowy dla talibów, ale Sooraya nie miała z tym nic wspólnego. Po prostu mamy... mały remont. -
Santo uznał, że należało wymyślić jakąś ściemę, bo dziewczyna mogłaby się zniechęcić na widok trawnika zbombardowanego przez kosmitów. Na szczęście zawsze posiadał kamienną twarz (i to dosłownie), więc trudno było poznać kiedy zmyśla, a kiedy mówi prawdę. Z kolei co do rasistowskiego żartu, to przyjaźnili się z Dust na tyle długo, że wiedział, że w kontaktach z nią może sobie pozwolić na pewne złośliwości. Kiedy znaleźli się przed wejście, chłopak na chwilę przystanął.
- No dobra, pomyślmy chwilę. Mieliśmy cię tu przyprowadzić z dworca. Teraz powinien cię przywitać ktoś z nauczycieli, ale nikogo nie widzę... - Rockslide rozejrzał się jeszcze raz, jakby dla pewności. - Więc możemy, albo poszukać ci wolnego pokoju, albo poszukać kogoś z kadry pedagogicznej. - Zaproponował i wzruszył bezradnie wielkimi ramionami. Po chwili coś mu się jeszcze przypomniało.
- A właśnie, zapomnieliśmy cię spytać. Na czym polega twój dar? Wyglądasz całkiem zwyczajnie. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dust

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 17/02/2017

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Nie Mar 05, 2017 4:16 pm

Sooraya należała do grupy uczniów, którzy podczas ataku na szkołę schronili się w Danger Roomie. Zniosła to zdarzenie z charakterystycznym dla siebie stoickim spokojem, choć wewnętrznie na swój sposób mocno przeżyła całe doświadczenie. Wojna nie była jej obca. Afganistan był strefą działań wojennych na mniejszą lub większą skalę odkąd sięgała pamięcią. Nie był to pierwszy raz, kiedy zmuszona była kryć się przed bombardowaniem i ostrzałem w podziemiach. Aby oderwać myśli od obrazów z przeszłości i rozmyślań o losie matki, dziewczyna skoncentrowała się na opiece nad najmłodszymi uczniami. Jakimś sposobem, być może dzięki wysiłkowi, jaki włożyła w nieokazywanie nadmiernego zdenerwowania, udało jej się uspokoić grupkę małych mutantów i wraz z nimi przeczekać najgorsze. Znajdowała w tym pewną pociechę.
Jak nietrudno się domyślić, uwaga wypowiedziana przez Santo na powrót przywołała to i inne nieprzyjemnie wspomnienia. Sooraya nie miała mu tego za złe. Przekonała się już, że kamienny olbrzym nigdy nie miał złych intencji, nie odpowiedziała więc ani słowem. Po prawdzie, stan trawnika nijak się miał do zniszczeń, jakie zdarzało jej się oglądać w ojczyźnie, nie sądziła jednak, aby komentowanie tego stanowiło wdzięczny temat rozmowy.
Poczuła się jednak w obowiązku wymownie westchnąć i posłać chłopakowi karcące spojrzenie. Etykieta ich przyjaźni tego wymagała: jego niewybredne żarty i jej nagany były elementem rytuału, który odgrywali już nie raz.
- Panna Frost powinna być w swoim gabinecie - wtrąciła, gdy przyjaciel sprowadził rozmowę na inny tor. - To jedna z dyrektorek szkoły. Chętnie cię jej przedstawimy, jeśli chcesz od tego zacząć. Z przyjemnością też pokażę ci skrzydło sypialne dla dziewcząt - zaoferowała. Nie byłoby właściwe, aby ten ostatni obowiązek spełnił Santo. Może i nie przypominał z wyglądu zwykłego człowieka, był jednak z całą pewnością mężczyzną.
Sooraya sama była ciekawa jakimi zdolnościami dysponuje ich nowa koleżanka, powstrzymała się jednak od pytania o nie. Uważała temat mocy za dość osobisty i nie chciała odstraszyć Melyonem, na wypadek, gdyby dziewczyna sądziła podobnie. Skoro już jednak Santo podjął ten wątek, nie wypadało gapić się na nią w niezręcznej ciszy w oczekiwaniu na odpowiedź. Z reguły i tak było to pierwsze pytanie, jakie wszyscy uczniowie zadawali nowym przybyszom i, jak Dust zdążyła się przekonać, mało kto widział w tym coś niewłaściwego. Nawet pośród starszych mieszkańców Instytutu powszechne było nadawanie sobie pseudonimów nawiązujących w jakiś sposób do posiadanych mocy czy odnoszenie się do nich w luźnej rozmowie. Ostatecznie wszyscy byli tu po to, aby nauczyć się lepiej nad nimi panować, lub pomóc osiągnąć ten cel innym. Sooraya potrafiła to uszanować, toteż starała się pokonać własną rezerwę w tym temacie.
- Ja zamieniam się w piasek - wyznała, uśmiechając się do Melyonem zachęcająco. - A nasz Santo, jak widzisz, ma dość twardą czaszkę.
Teraz przyszła jej kolej na drobną uszczypliwość w stosunku do przyjaciela. Posłała mu uśmiech, choć zarówno on, jak i Melyonem mogli dostrzec tylko charakterystyczne zmarszczki w kącikach jej oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melyonem Morningstar

avatar

Liczba postów : 49
Data dołączenia : 14/02/2016

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pon Mar 06, 2017 3:31 pm

Czarnowłosa omiotła wzrokiem teren otaczający budynek by po chwili przyjrzeć się z daleka jednemu z widocznych kraterów. Zmarszczyła brwi i przygryzła wargę, po czym cicho westchnęła. Miała wrażenie że jeśli miałaby szansę się im przyjrzeć to okazałoby się że wcale nie są one wykonane łopatą.  Uznała jednak drążenie tematu za nie wskazane.
Nie wygląda mi to na zwyczajny remont. Kto robi takie dziury przy zmianie krajobrazu.
Zawołało widmo, zdecydowanie mniej śmieszkującym niż zazwyczaj tonem przyglądając się z bliska zniszczeniom. Gdy przykucnęło nad jednym z wgłębień Mel miała wrażenie że zaraz się do niego wtoczy.
- No shit Sherlock.
Jak gdyby nigdy nic odpowiedziała widmu obracając się w jego stronę. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego iż wypowiedziała to na głos, pomimo tego nie przejęła się zupełnie absurdem sytuacji. Przyjaciel podniósł się z nad dziury i szczerząc się podszedł zadowolony z siebie do ich stojącej pod wejściem małej grupki.
Ależ nam się dowcip wyostrzył. Myślałem że mamy w sobie więcej samokontroli i... wygrałem.
Widmo po raz kolejny skomentowało poczynania dziewczyny. Zrezygnowana westchnęła ciężko i przymykając oczy pokręciła głową, jednak uśmiechnęła się pod nosem. Musiała przyznać że wolała je takim niż milczącym przez większość czasu, przynajmniej się nie nudziła. Odchrząknęła lekko.
- Cóż myślę że przedstawienie się dyrektorce będzie sensowne, głupio by było od tak po prostu się pojawić.
Najlepsze co mogła w tej chwili zrobić to przejść do porządku dziennego nad tym co trzeba zrobić oraz tym komu trzeba będzie się pokazać i przedstawić.
Pytanie dotyczące jej zdolności okazało się być dla niebieskookiej nieco zaskakujące. Pierwszą tego przyczyną było to iż to pytanie padło z ust wielkoluda w tak zwyczajny sposób że aż ją na chwilę zatkało. Drugą przyczyną zaś to iż w tej właśnie chwili uświadomiła sobie, że do tej pory rozmawiała o swoich umiejętnościach tylko i wyłącznie z dziadkiem. Po raz pierwszy od jego śmierci zetknęła się z kimś kto prawdopodobnie nie potraktuje jej jak wariatki kiedy zacznie o tym mówić lub pokazywać co potrafi. Poczuła dziwną mieszankę emocji, pomieszanie smutku z pewnego rodzaju radością. Po jej policzku spłynęło coś mokrego. Czarnowłosa szybko otarła łzę, nie do końca rozumiejąc własną reakcję.
No pięknie i teraz się jeszcze rozklejamy, nie ma to jak zrobić dobre pierwsze wrażenie.
- Oj już siedź cicho
Mruknęła cicho pod nosem, po czym wzięła głęboki oddech i znowu się uśmiechnęła.
– Moje zdolności, cóż nie są one jakoś niezwykle imponujące, na pewno nie tak jak zmienianie się w piasek czy…
Nie bardzo wiedziała co dalej powiedzieć aby nie urazić wielkoluda, więc zamiast tego spojrzała na Santo i zrobiła nieco dziwaczny gest dłońmi, troszkę jakby go prezentowała.
– Ale potrafię… w sumie wiecie co, będzie mi łatwiej to pokazać.
Rozejrzała się dookoła i podniosła z ziemi niewielki kamyk, po czym wróciła do Santo i Soorayi. Położyła kamyk na otwartej dłoni tak aby wszyscy go widzieli. Wzięła głęboki oddech i skupiła się na nim, przypominając sobie tamto pierwsze uczucie z dnia w którym zniszczyła zastawę. Otoczak zaczął drżeć a po chwili pękł na kilkanaście mniejszych kawałeczków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rockslide

avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sro Mar 08, 2017 10:37 am

- Cały jestem twardy! -
Santo obruszył się kiedy Sooraya zażartowała na temat jego głowy, a później lekko się zmieszał. Zdał sobie sprawę jak mogło to zabrzmieć i tylko kamienna skóra uchroniła go przed zarumienieniem się. Przez kilka chwil postanowił się po prostu nie odzywać i znieruchomiał jak skała. Ponowne oznaki życia okazał dopiero kiedy Melyonem zaczęła prezentować swoją moc. Chłopak otworzył szeroko swoje pozbawione źrenic i tęczówek oczy i przyglądał się kamyczkowi, który popękał na jej dłoni. Zastanawiał się, czym właściwie była jej moc.
- Masz "moc pękania"? Wszystkiego, czy tylko kamieni? -
Zastanawiał się, czy dziewczyna może robić takie rzeczy z większymi przedmiotami. Przez chwilę lekko się przeląkł i wyobraził jak sam pęka na kilkanaście mniejszych kawałków.
- Zresztą macie racje. Chodźmy od razu do gabinetu, odbębnimy to nudne przywitanie, a później będziemy mieli dużo czasu na opowieści i inne zajęcia. -
Z lekkim uśmiechem i łoskotem swoich ciężkich kroków zakręcił się na pięcie i ruszył przodem kierując się w stronę drzwi. Po dwóch krokach obejrzał się przez ramię sprawdzając, czy dziewczyny idą za nim, a kiedy jego wzrok napotkał na wzrok Dust, złośliwie pokazał jej swój kamienny język.

z/t (Gabinet Emmy)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marrow

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sro Kwi 19, 2017 3:10 pm

-Dzięki. -burknęła, gdy oddał jej misia. Otrzepała go z trawy i wepchnęła do torby. Przy okazji sprawdziła, czy wszystko tam ma. Chociaż niby czego tam miało brakować.

***

Wysiadła z jego auta (Tak obstawiam) przed rezydencją. Wyjechali dość daleko za miasto. Trochę się martwiła, ale w sumie... Nie w takich sytuacjach sobie radziła. Gdyby koleś jednak coś próbował... Miała tylko nadzieję, że po wszystkim odstawi ją do miasta. Na piechotę to jednak 'trochę' za daleko.
-Całkiem tu... ładnie. -rzuciła, rozglądając się. Istotnie, można by rzec, że tu nie pasowała. Przynajmniej wizualnie. Wszystko tu było takie nowe i zadbane, a ona? Stare, dziurawe i brudne ubrania, torba, w której chyba tylko cudem nie było jeszcze dziury. No i zapach... Jak się mieszka w kanałach, to jednak ciężko pachnieć czymś innym.
Spojrzała na mężczyznę.
-No to... prowadź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sob Kwi 22, 2017 4:53 pm

Tuż po opuszczeniu Cerebro, kierując się z powrotem na parter, Emma wykonała kolejny telepatyczny skan Instytutu oraz terenów do niego przyległych. Wyglądało na to, że wszyscy znajdowali się tam, gdzie powinni... Lub przynajmniej byli w drodze ku wyznaczonym im miejscom. Jubilation zajmowała się odebraniem Blackbirda i choć w pierwszym odruchu panna Frost poczuła silną ochotę, aby się w to wtrącić, ostatecznie postanowiła jedynie monitorować sytuację, lecz pozwalać dziewczynie działać. Była co prawda młoda, ale już doświadczona, z X-Men spędziła dużo czasu... Powinna sobie poradzić. Melyonem miała niedługo zyskać towarzystwo, a ekipa, która wybrała się po Pryde najwyraźniej jeszcze nie wróciła - i nawet nie znajdowała się nigdzie w pobliżu... Za to przed budynkiem pojawił się ktoś inny, obcy, lecz w towarzystwie Gambita.
Choć White Queen planowała po prostu wrócić do swojego gabinetu, ta informacja sprawiła, iż zmieniła swe zamiary i obrała kurs na hall wejściowy. Po drodze pozwoliła sobie zajrzeć do umysłu ich gościa, którym okazała się być nastoletnia dziewczyna o - jak prędko stało się jasne - interesującej, choć bolesnej i nieporęcznej mocy. Blondynka nie próbowała badać myśli młodej mutantki, nie zagłębiała się również w większość jej prywatnych spraw, lecz nie chciała wpuszczać do Instytutu kogoś, o kim niczego nie wiedziała... W związku z czym rzuciła okiem na intencje dziewczyny oraz na jej przeszłość. Odrzucenie przez rodziców, życie na ulicy - a raczej w kanałach... Niestety wielu mutantów spotykał podobny los, szczególnie wówczas, gdy ich wygląd wyróżniał ich na tle zwykłych ludzi.
Telepatka zatrzymała się na moment w drzwiach wejściowych, omiatając spojrzeniem plac przed budynkiem. Od ataku kosmitów ktoś zdążył go posprzątać i naprawić większość szkód, więc przód gmachu został doprowadzony do porządku... Czyli miała o jedno zmartwienie mniej. Wciąż jeszcze czuła się lekko zaskoczona za każdym razem, gdy ktoś załatwiał coś bez jej udziału czy choćby polecenia.
Kobieta ruszyła po schodkach w dół, a jej wzrok przeniósł się już na przybyszkę. Skoro Gambit ją tutaj sprowadził, to najprawdopodobniej wyjaśnił jej przynajmniej jakieś podstawy... Ale Emma i tak zamierzała zaprezentować jej sprawy również z własnego punktu widzenia. Zatrzymała się zaraz po zejściu na podjazd i oparła dłonie na biodrach, wyraźnie czekając na to, by parka się do niej zbliżyła.
- Witaj w Instytucie Xaviera - przemówiła, gdy tylko to nastąpiło. Pomimo wyglądu oraz woni bijącej od dziewczyny, telepatka zachowywała się jak zwykle, niczego jeszcze nie komentowała, ani nie zdradzała swoich myśli nawet zbyt długimi spojrzeniami. Charakteryzowały ją spokój i opanowanie, a także typowa dla arystokracji wyniosłość.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Nie Maj 07, 2017 7:47 pm

// z Mieszkaniu Anette Maxwell w drapaczu chmur.

Zostawił prezent w domu dziewczyny i opuścił ten wieżowiec dzięki teleportacji. Nie chciało mu się korzystać z windy, schodów ani złazić po ścianie wieżowca. Przeniósł się do jakieś nie odwiedzanej uliczki. Dalszą drogę z domu Anette do North Salem przeszedł na piechotę. W końcu nie chciał dorobić się jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu. Nie śpieszyło mu się do grobu ani do szpitala. Gdy uznał, że od Instytutu dzieli go bezpieczny dystans teleportował się tuż przed drzwi.
Zamierzał się udać prosto do gabinetu Frost... no może zajrzałby do kilku pokoi bo pewnie Emma byłaby zajęta i musiałby stać pod drzwiami od gabinetu. Już miał otworzyć drzwi gdy nagle się obejrzał i dostrzegł pannę Frost. Skarcił się w myślach i udał się w jej kierunku.
-Pani Fhost
Zastanawiał się jak jej powiedzieć o Anette. Czy przekazywać wszystko o czym się dowiedział czy może coś przemilczeć. Nie wiedział też jak kobieta zareaguje na jego propozycję.
-Mam do pani małą sphawę.
Zaraz po tych słowach opuścił głowę. Widać było, że się nad czymś zastanawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Nie Maj 07, 2017 9:55 pm

Ani Gambit, ani przyprowadzona przez niego nastolatka nie zdążyli jeszcze nawet porządnie zareagować na przybycie Emmy, gdy kobieta usłyszała za sobą charakterystyczny odgłos teleportacji... A wkrótce potem poczuła również jej równie typową woń. Unosząc jedną z subtelnie zarysowanych brwi, blondynka obróciła lekko górną część ciała, aby móc spojrzeć za siebie - i zarazem prosto na stojącego tuż przy drzwiach Nightcrawlera.
Panna Frost kiwnęła głową na jego powitanie, jednocześnie spokojnie śledząc go wzrokiem, gdy skierował się w dół po schodach. W tym czasie w głębi ducha telepatka rozważała zwrócenie mu uwagi na pojawianie się przed budynkiem szkoły bez sprawdzania czy w okolicy przebywał ktoś obcy. Ich gość był co prawda jednym z nich, lecz Kurt nie mógł tego z góry wiedzieć... A w ich sytuacji ostrożność nie była po prostu wskazana, lecz całkowicie niezbędna.
Nim jednak Emma zdążyła się do tego odnieść - a i tak nie była pewna, czy chciała poruszać ten temat w obecności świadków - mężczyzna sam zwrócił się do niej z jakąś sprawą... Na co do pierwszej uniesionej brwi kobiety dołączyła także druga. Nie podobało jej się zachowanie Nightcrawlera i najchętniej od razu wyciągnęłaby z jego głowy wszystkie szczegóły, lecz kultura wymagała, aby pozwoliła mu przemówić... Nawet jeżeli przeczuwała, że coś przeskrobał. Doprawdy, czasami odnosiła wrażenie, iż uczniowie sprawiali jej mniej kłopotów od dorosłych mieszkańców Instytutu - a musiała przecież dbać między innymi o to, aby każdej nocy sypiali w swoich własnych łóżkach, zaś przez resztę czasu nie doprowadzali do zbyt dużych zniszczeń w szkole.
- Zdążyłam się zorientować, mój drogi. Jestem pewna, że Remy zajmie się naszym gościem, a my przejdźmy w takim razie do mojego gabinetu - zarządziła, rzucając Gambitowi krótkie spojrzenie. Zaraz potem kobieta obróciła się już przodem do wejścia do budynku i ruszyła ku niemu po schodach. Nie czekała na Kurta, z góry zakładając, że ten za nią podąży i dlatego drzwi otworzyła sobie sama... A przekraczając ich próg nie mogła się powstrzymać przed powrotem do wcześniejszych rozważań.
- Na przyszłość postaraj się teleportować w bardziej dyskretne miejsca. Zamiast młodej mutantki to mógł być ktoś obcy - skarciła Nightcrawlera, choć uczyniła to neutralnym tonem, wolnym od irytacji czy wymówek. Przez resztę drogi White Queen już się nie odzywała, pozwoliła sobie natomiast po raz kolejny telepatycznie przeskanować teren Instytutu... Tak na wszelki wypadek. Lubiła trzymać rękę na pulsie.

Z/t i jutro zacznę w następnym temacie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 307
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Wto Maj 09, 2017 12:29 am

Od odejścia Emmy minęło zaledwie kilka minut, gdy Gambit odebrał od niej telepatyczną wiadomość.
"Cable i Domino, mutanci, którzy chcieli ukraść Blackbirda i podjąć się ataku na twórców Sentineli przebywają obecnie w zamku Doctora Dooma w Latverii... Ale wcale nie są naszym największym problemem. Ktoś wysadził w powietrze Houston. Sądząc po odebranych przeze mnie obrazach, z miasta nie zostało nic. Zginęli nieomal wszyscy mieszkańcy. Na miejscu przebywa X-23 oraz troje naszych uczniów pod jej opieką: Surge, Elixir i Icarus. Zostali ochronieni przed eksplozją, ale straciliśmy jednego Blackbirda."

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marrow

avatar

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 26/06/2016

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sro Maj 10, 2017 3:12 am

Zanim zrobili choćby krok w stronę budynku, ze środka wyszła kobieta. Piękna i sprawiająca wrażenie jakby arystokracji. Choć może był to wynik kontrastu w oczach Marrow, która przez większość czasu widziała kanały.
-Eee... Tak, hej. -odpowiedziała nieco zmieszana, gdy kobieta przemówiła. -Jestem Marrow. Ten tutaj powiedział, że to podobno miejsce, do którego się... nadaję. Czy jakoś tak... -kobieta odwróciła się, za nią znikąd pojawił się jakiś niebieski, człekokształtny stwór.
-O kurcze... Chyba miał rację. -mruknęła pod nosem. Może to rzeczywiście miejsce dla niej? Już na wejściu inny odmieniec.
Oboje szybko opuścili plac przed budynkiem, bez słowa wyjaśnienia czy choćby pożegnania .Widać sprawa była poważna. Spojrzała na Gambita.
-To idziemy? -zaczynało jej się tu podobać. No i to coś... Nie, wróć - ten niebieski chłopak...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Czw Cze 08, 2017 6:09 pm

Kurt powolnym krokiem przemierzał korytarze aż wreszcie dotarł do drzwi wyjściowych. Już raz oberwał za teleportację i drugi raz nie zamierzał tego powtarzać. Chyba, że Frost będzie się znajdować w odległości przynajmniej jednego kilometra od niego. Po co mu teleportacja skoro dyrektorka zabraniac jej używania? Coraz częściej zadawał sobie pytanie czy ta kobieta powinna dowodzić. W końcu jej przeszłość nie była najlepsza. Charakterek Emmy nie pomaga. Zimna profesjonalistka. Kurt szczerze współczuł tym którzy szukali u niej wsparcia i pocieszenia.
Zrobił dwa kółka wokół Instytutu i szukał jakichkolwiek zniszczeń. W końcu inni mutanci mogli coś przegapić prawda? Wodził wzrokiem zarówno po budynku jak i po jego otoczeniu ale niczego nie znalazł.
Jego uwagę przykuł telefon który zaczął wibrować. Kurt przeczytał wiadomość i szybko opuścił teren Instytutu po czym udał się do wskazanego kościoła..

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Czw Cze 29, 2017 10:38 am

Okręt teleportował Rogue, Wolverine'a i Cyclopsa w bezpośrednie otoczenie Instytutu, a dokładniej tuż przed jego wejście... Które w dodatku zostało odbudowane po mającej niedawno miejsce walce przed budynkiem. Prawie nie dało się tego poznać, pomijając może drobne szczegóły czy charakterystyczny zapach materiałów budowlanych, który być może mógłby jeszcze wyłapać Logan.
Teleportacja okazała się bardzo subtelna, nie wiązała się z żadnymi widowiskowymi efektami, co powinno pomóc grupce zachować dyskrecję. Poza tym okręt zadbał również o ukrycie wszelkich odczytów, które mógłby odebrać ktoś z odpowiednio zaawansowaną technologią - więc praktycznie nie dało się ich wyłapać. Ach, te kosmiczne rozwiązania.

***

Jak pisałem w poprzednim temacie: wprowadzam Was, ale dalej możecie już pisać sami. Przy okazji wyciągam z tematu zalegających w nim Marrow i Gambita. Uznajmy, że już wcześniej przenieśli się do środka, więc teraz nie zostaną spotkani.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 123
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Czw Cze 29, 2017 3:20 pm

- To było… - nie spodziewała się, że teleportacja ze statku kosmicznego przebiegnie w tak gładki i bezproblemowy sposób. Nie towarzyszyły temu żadne efekty specjalne, jakie zwykło się widywać na przykład u Doctora Strange’a, zupełnie nic nie sugerowało, że dopiero co znajdowali się na statku kosmiczny. W jednej chwili jeszcze tam byli, a w następnej stali w dobrze sobie znanym miejscu. To sprawiło, że w pierwszej chwili poczuła się nawet trochę dziwnie. Tak nagła, nieoczekiwana zmiana otoczenie nieco ją przytłoczyła, lecz kilka głębokich wdechów wystarczyło, by doszła do siebie.
Jesteśmy w domu. – rzekła z wyraźną ulgą, ale i nutą rozczarowania. Cieszyła się, że udało im się wrócić. Przecież jeszcze nie tak dawno nic nie przemawiało za tym, że odniosą sukces. Sama spodziewała się, że nawet jeśli udałoby im się powstrzymać Cesarza, to pewnie przypłacą to życiem. A jednak stali w dobrze znanym im miejscu. Tu i teraz, cali i zdrowi (przynajmniej na tyle na ile było to możliwe), z nowym bagażem doświadczeń oraz nowymi mocami. Właśnie… Skupiła się na tym, by choć odrobinę unieść się w powietrze. Chciała przekonać się, czy efekt kontaktu z Gladiatorem nie był czymś tymczasowym lub związanym z przebywaniem w innych od ziemskich warunkach. Uniosła się kilkadziesiąt centymetrów i ostrożnie opadła na podłoże. Była zmęczona, a może inaczej. Powinna być zmęczona, a pomimo tego czuła się w pełni sił, gotowa do działania. Tyle jeśli chodzi kondycję fizyczną. Psychicznie było trochę gorzej, potrzebowała czasu, by wszystko przetrawić, pogodzić się ze stratą kolejnego przyjaciela, wziąć się w garść. Przysiadła na ziemi w punkcie i mocno się zamyśliła, jej twarz przybrała całkiem inny wyraz. Mieszanina bólu, złości, zawodu… Wszystko w równym stopniu było po niej widać. Wszystko dlatego, że dopiero teraz naprawdę zaczęło do niej dochodzić, że już prawdopodobnie nigdy nie zobaczą Jean. Wcześniej o tym oczywiście wiedziała, ale natłok innych wydarzeń i świadomość możliwości własnej śmierci odciągały wszelkie emocje gdzieś na bok. Kumulowały się w środku, teraz w chwili spokoju wychodząc na wierzch. W jej oczach pojawiły się łzy, delikatnie przetarła je dłońmi i nieco pustym wzrokiem spojrzała na swoich towarzyszy.
Nie wszystko działo się tak jak sobie zaplanowała, innych rzeczy nie przewidziała, lecz nie mogła nic na to poradzić. Musi przezwyciężyć ten moment słabości, musi być silna. Dla siebie. I dla innych. Przede wszystkim jednak dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Cze 30, 2017 8:41 am

Chwilowe wrażenie nieważkości, towarzyszące na ogół teleportacji podpowiedziało Loganowi co się stało, gdy znaleźli się znowu pod instytutem. Po tym emocjonującym dniu, bo tyle chyba zaledwie trwała ich przygoda, nagłe uczucie spokoju wydawało się niemal nierealne. Trwało to tak przez chwilkę, podczas której Logan musiał przystosować się do sytuacji, gdzie byli w domu, świat nie zostanie prawdopodobnie rozerwany na strzępy, a oni są cali i zdrowi. Większość...
Stan ten trwał do momentu aż z hali gimnastycznej wyleciała przez zamknięte okno płonąca piłka lekarska. Pamięć mięśniowa zadziałała, neurony wskoczyły na znane od lat tory.
-Niech no ja się dowiem, który to z was smarkacze zrobił, to będzie sprzątał przez tydzień łazienki! - ryknął idąc w stronę instytutu.
Zatrzymał się jednak w pół kroku. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
- Jak się trzymasz? - zapytał Anny, ale w sumie fakt że unosiła się właśnie nad ziemią był odpowiedzią samą w sobie. - Wszyscy są cali? - zapytał, mimo że on sam wyglądał chyba najgorzej. Odwrócił się jeszcze w stronę cyklopa. - Scott, dzięki za pomoc, ale wiesz chyba, że to nie załatwia wszystkich spraw. W tym stanie w jakim jest Charles nie może podejmować decyzji o twoim powrocie. Gdyby to zależało ode mnie, odprawiłbym cię z kwitkiem, ale szczęście dla ciebie, że nie zależy. Trzeba zebrać ekipę. Do tego czasu możesz się tu kręcić. Potem? Zobaczymy.
Logan wciągnął powietrze nosem. Tynk? Budynek na pierwszy rzut oka wydawał się cały, więc może Frost zarządziła jakiś szybki remont. Ciekawe po czym? Z uwagi na swoją funkcję, mury budynku nie miały okazji niszczyć się z czasem. Swoją drogą Emma już pewnie wie o ich powrocie. Powinien się z nią rozmówić na temat paru spraw.
Życie jako tako wróciło do normy. Logan westchnął na myśl o tej stercie papierów, która od kilku tygodni zbierała mu się na biurku. Cały czas zastanawiał się jak Charles wrobił go w całe to nauczycielstwo. W wielu przypadkach było to zdecydowanie większe wyzwanie. Zwłaszcza odkąd Kitty przyłapała go na regularnym wrzucaniu dokumentów do kominka.
Spojrzał jeszcze na swój strój. Do tego czasu skóra mu się już pewnie zagoiła, ale z kostiumu zostały chyba tylko przypalone strzępy. Będzie go musiał oddać do naprawy.
- Idę się przebrać. A potem napić – dodał – W razie czego mam komunikator.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 123
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Cze 30, 2017 2:55 pm

Nie podnosząc się z ziemi poderwała głowę lekko do góry, by spojrzeć na Rosomaka. Uśmiechnęła się, lub starała się to zrobić. Tak czy siak nie wyglądało to na próbę specjalnie udaną, widać było iż jest to wymuszone, z trudem podtrzymywane. Nawet wśród przyjaciół nie chciała pozwolić na to, by chwila jej słabości trwała dłużej niż było to wskazane.
- Bywało lepiej, ale dzięki. – on za to nie wyglądał najlepiej. Obrażenia już się zagoiły, ale ubiór zdecydowanie wskazywał na to, że wiele przeszedł. Choć z drugiej strony w jego przypadku to nie takie dziwne, wręcz standardem jest, że to on najczęściej wraca w najgorszym stanie z niemal każdej misji. Nikt nie zwróci więc pewnie na to uwagi.
Przytaknęła Loganowi, gdy skończył mówić do Scotta. Pomógł im, był o wiele bardziej przydatny niż ona, ale jak wspomniał Wolverine, to wszystko nie załatwia wszystkich problemów jakie pojawiły się w przeszłości między nimi, a Summersem. Doskonale powinien sobie z tego zdawać sprawę. Wstała, otrzepała i nieco poprawiła swój strój, odgarnęła włosy i wyprostowała się, by sprawić lepsze wrażenie przed kręcącymi się po szkole uczniami. Miała pewną opinię do podtrzymania, nie zamierzała nawet teraz stracić tego co przez lata wypracowała.
- Porozmawiam z Emmą. Mam nadzieję, że Ororo także będzie obecna. Powinny się o wszystkim dowiedzieć z pierwszej ręki, nawet jeśli przynajmniej jedna z nich ma na to swoje sposoby. – miała na myśli oczywiście Frost i jej telepatię. Nie było dla Anny tajemnicą, że kobieta regularnie sprawdzała co dzieje się na terenie Instytutu i to nie ruszając się sprzed własnego biurka.
I ruszyła. Powoli, niespiesznie. Miała przecież masę czasu, nie musiała nigdzie pędzić, świat się nie kończył, a przynajmniej taką miała nadzieję. Pomyślała jeszcze o Jean, o tym czy odniosła sukces, a po chwili zniknęła wewnątrz budynku.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Sro Lip 19, 2017 6:17 pm

Co prawda nie wrzucił tutaj postu, ale przybywał w temacie, więc na wszelki wypadek oficjalnie wyprowadzam Cyclopsa.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 139
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pon Sie 21, 2017 10:15 am

Scott cieszył się, że wreszcie wrócił na ziemie, ale to była taka trochę "pusta" radość, gdyż zabrakło mu jego prywatnego sukcesu tzn. powrotu Jean.
Nie zbyt interesował, go powrót do instytutu, szczególnie, że osoby które są tam przy władzy nie odpowiadają mu wcale.
Z resztą po tym co widział, wiedział że powoli przestaje należeć do tego miejsca.
Teraz jedynym celem jest dowiedzieć się wszystkiego o Jean i o tym Phoenix.
Dlatego postanowił poszukać jakiś informacji na własną rękę, ale najpierw musiał powrócić do swojego domu, a raczej do tego co z niego zostało.
Dlatego Summers spojrzał tylko na budynek instytutu i bez pożegnania odszedł w swoją stronę.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gloriana

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 11/08/2017

PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   Pią Wrz 15, 2017 3:09 pm

Cały czas siedziała na ramieniu dziewczyny w formie kolorowego ptaszka. W pewnej chwili chyba nawet zdarzyło jej się przymknąć oczko bo zupełni jakby nagle otoczenie się zmieniło. Chyba opuściły centrum miasta. Mniej już wieżowców i centrów handlowych oraz gwar jakby zelżał.
Przechodząc przez bramę Gloriana zeskoczyła z ramienia Androida i przybrała nieco bardziej naturalne kształty. Długowłosej blondynki w białej koszuli i krótkiej niebieskiej mini. Zupełnie niczym uczennica w swym szkolnym mundurku. Poniekąd zresztą tak się czuła. Jakby szła do szkoły po raz pierwszy. W końcu nie bez powodu nazywa się to miejsce Instytutem.
- Ten budynek jest ogromny - powiedziała wskazując na posiadłość w oddali. Dzielił ich jeszcze spory kawałek od samej bramy do drzwi wejściowych. Dookoła sporo drzew i przestrzeni. Miejsce wydawałoby się przytulne. Cały czas jednak Meggan chciała porozmawiać z kimś u władzy. W końcu Sigma tylko wykonywała polecenia kogoś, kto nią steruje... Tak? Nie czekając zatem na nic Glori ruszyła powoli przed siebie idąc w stronę budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przed rezydencją   

Powrót do góry Go down
 
Przed rezydencją
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
 Similar topics
-
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem
» Przed Kamienną ścianą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Otoczenie-
Skocz do: