Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Coffee Shop

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mary Jane Watson



Liczba postów : 29
Data dołączenia : 28/02/2013

PisanieTemat: Coffee Shop    Pią Maj 03, 2013 7:02 pm

First topic message reminder :


Jedna z licznych w Nowym Jorku kawiarni sieci Coffee Shop. Otwarta 23 godziny na dobę, codziennie raczy klientów szerokim asortymentem napojów i przekąsek. Przytulne i ciepłe wnętrze zachęca nowojorczyków do zajęcia miejsca w jednym z puchatych foteli, by móc złapać oddech i naładować baterię przed kolejnym szalonym dniem (lub nocą).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Baal



Liczba postów : 79
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Pon Cze 29, 2015 6:19 pm

- Zero internetu, elektroniki i innych nowoczesnych urządzeń. Zero. Masz się skupić na trening, a nie zupełnie nie istotnych pierdołach. Pamiętaj, że zgodziłem się wziąć Cię pod moje skrzydła, ale na moich warunkach. Jeśli ich nie przyjmujesz - droga wolna, możesz dalej żyć swoim życiem, w końcu to twoje życie, nie moje. Pamiętaj jednak, że jeśli przystaniesz na moje warunki, to nie ma odwrotu, zero wymówek, migania się, żali i prób złamania reguł, jasne? Wtedy dopiero Baal skończył, z jakże kamienną miną, która miała zdecydowanie pokazać, że nie żartuje. Zawsze był stanowczym człowiekiem, a właściwie demonem, nie tolerował sprzeciwów, jeśli ktoś prosił go o pomoc. Wszystko musiało zawsze być na jego warunkach i z całkowitym zaufaniem do jego metod. Nie miał on wątpliwości, że jest w stanie pomóc młodej dziewczynie w opanowaniu jej swoich mocy. Sam musiał trenować wiele tysięcy lat temu, aby osiągnąć obecny poziom, z tym, że on nie miał trenera, wszystko osiągnął swoją ciężką pracą i zaparciem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ga-Eul



Liczba postów : 42
Data dołączenia : 11/02/2015

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Sob Lip 11, 2015 6:41 pm

-Aaaa jinjja. – Mruknęła po koreańsku z miną dziecka, któremu nie pozwoliło się bawić ulubioną zabawną. Nie przepadała za rygorystycznym rozporządzaniem, ale chyba w tym momencie nie miała co zrobić. Szkoła nigdy nie miała na nią jakiejkolwiek władzy, ale ten mężczyzna miał pewną, dlatego tylko westchnęła naprawdę głośno. Wypiła napój do ostatecznego końca i zawołała kelnerkę, która szybko zabrała puste naczynie ze sobą do kuchni.
-Zgodzę się, ale nie dam stu procentów, że wszystko pójdzie tak gładko jak chcesz, gdyż nie mam pojęcia co będzie się działo w tamtym czasie i nie wiem jak na to zareaguję.- Powiedziała nie do końca wiedząc, czy wypowiedziała się na tyle zrozumiane, żeby zostać dobrze odebraną, jak nie to czekała na pytanie proszące o wyjaśnienie, chociaż liczyła, iż takich nie będzie.
-To kiedy i skąd jedziemy? Powinnam się już pakować? Jak tak, to ja już lecę.- Ostatnie słowo powiedziała trochę inaczej, ponieważ chodziło jej o dosłowne znaczenie tego wyrazu.
Położyła łokieć na brzegu stolika, a na dłoni tej samej ręki oparła podbródek spoglądając w okno i czekając na dalszą cześć rozmowy, pogrążając się trochę we własnych przemyśleniach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal



Liczba postów : 79
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Sie 25, 2015 3:00 pm

- Jedziemy od razu stąd, nie musisz się pakować, wszystkie potrzebne Nam rzeczy, w tym ubrania, będą na Nas czekać na miejscu, więc spokojnie. Mój asystent, Wesley, już wszystko załatwia, więc jak dobrze pójdzie, to dziś wylecimy. Na razie spokojnie wypij i zjedz, co tylko chcesz, ja stawiam. Powiedział stanowczo i w krótkich słowach Baal, po czym powrócił do sączenia swojej herbatki, nie śpieszył się, czas ich nie gonił, a reszta zależała już tylko od dziewczyny. Musiała sobie zdawać sprawę z tego, że trening będzie niezwykle ciężki i nietypowo, nie będzie miał wiele wspólnego z tym, co dziewczyna przeżyła w szkole czy na jakiś tam zajęciach. Demon chciał ją nauczyć wszystkiego, co umiał, oczywiście z tych rzeczy, które mógł. Walka wręcz, akrobatyka, wiedza o świecie i wszechświecie - takich rzeczy mógł jej nauczyć, ewentualnie też zaklęć magi ognia, które opanował. Dochodził też do tego trening psychiczny, ale jak wiadomo, nie każdy daje sobie z nim radę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow



Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Pią Wrz 04, 2015 6:18 pm

A więc. Wdowa, gdy wstała o 06:00 postanowiła iść na  poranną kawę do pobliskiej kawiarenki, która zaraz znajdowała się obok wieży Avengers. Przysiadła przy stoliku i czekała na  kogoś z obsługi by ja obłużył. Gdy owy pracownik przyjął od niej zamówienie, ta zaraz popatrzyła się w okno i cicho westchnęła.

Ale trochę dłuższe posty, przynajmniej na sześć linijek, dobrze?
~ Loki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Pią Wrz 04, 2015 11:12 pm

Morgana nie lubiła zimy. Jako kapłanka bogini Ziemi najlepiej czuła się wówczas, gdy otaczający ją teren był w rozkwicie. Wiosna stanowiła jej ulubioną porę roku i nie mogła się już doczekać jej nadejścia. Oczywiście ktoś mógłby rzec, że Faerie powinna po prostu przenieść się na te parę miesięcy w cieplejsze miejsce, ale kobieta bardzo nie chciała opuszczać Nowego Jorku. Może i nienawidziła tego miasta, ale rozumiała jego przydatność... Jego wagę. Praktycznie wszystko to, co istotne działo się właśnie na jego terenie lub przynajmniej w jego pobliżu.
Nie oznaczało to, że czarodziejka w ogóle nie podróżowała po świecie. Przeciwnie, zdarzało jej się teleportować na spore odległości, nawet na inne kontynenty - jeżeli taka zaistniała akurat potrzeba. Sprawdzała wszelkie pogłoski o osobach, które ponoć używały magii... I niestety w przypadku zdecydowanej większości z nich okazywało się, że sprawcą był zwykły mutant lub dowolna inna istota, która nie miała tak naprawdę nic wspólnego z czarami.
Faerie żałowała, że jedyna spotkana przez nią jak do tej pory w tych czasach dziewczyna, która rzeczywiście nadawałaby się na jej uczennicę, gdzieś zniknęła... Dosłownie tak, jak gdyby nagle zapadła się pod ziemię. Morgana podejrzewała, że nastolatkę musiał spotkać jakiś nieprzyjemny los, skoro nie była w stanie namierzyć jej energii życiowej, a to właśnie w ten sposób miały utrzymywać ze sobą kontakt.
Czarodziejka nie zwykła jednak płakać nad rozlanym mlekiem. Rozważała kolejne możliwości, szukała ciekawych perspektyw... I doszła do wniosku, że skoro posiadała informacje, którymi mogłaby handlować, to powinna wykorzystać je w najlepszy sposób, w jaki było to tylko możliwe. Wiedziała dokładnie czego za nie oczekiwała... I od kogo.
To właśnie dlatego ostatnio Faerie spędzała dużo czasu w pobliżu Avengers Tower. Liczyła na to, że uda jej się spotkać któregoś z bohaterów w codziennej sytuacji, w której będzie mogła z nim porozmawiać, przedstawić swoją sprawę... I nie zawiodła się, bo gdy tego dnia wkroczyła do jednego z lokali niedaleko siedziby Avengers, jej oczy padły na nikogo innego, jak na słynną Czarną Wdowę.
Kapłanka ruszyła w jej kierunku, nie za wolno, ale i bez pospiechu, po drodze rozpinając długi płaszcz, lecz jednak go nie zdejmując. Nie usiadła przy stoliku rudowłosej, nie narzucała się w taki sposób. Zajęła za to miejsce zaraz za nią, przez co znajdowały się tyłem do siebie, po czym sięgnęła po menu. Rzuciła jeszcze proste zaklęcie wyciszające, dzięki któremu nikt nie powinien być w stanie podsłuchać ich rozmowy... O ile w ogóle do niej dojdzie.
- Liczę na to, że ma pani chwilę. Na skutek zbiegu okoliczności znalazłam się w posiadaniu informacji, które dla pani drużyny mogą się okazać cenne - przemówiła cicho, otwierając kartę dań i zaczynając przeglądać znajdujące się w niej pozycje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow



Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Pon Wrz 07, 2015 9:27 pm

Zaś Wdowa,uwielbiała zimę, bo ona przypominała jej kraj,w którym się narodziła. Gdy dostała swoja kawę zaraz wzięła ją do rąk, by wziąć pierwszy łyk. Na kobietę nie szczególnie zwróciła uwagę, bo kobieta w sumie niczym się nie wyróżniała.Gdy usiadła za nią i powiedziała coś,o informacji zaczęła z uwagą słuchać. Sama też nie daje po sobie pożąć, że z kimś rozmawia.- A więc,co to za wiadomość?- odstawiła zaraz, filiżankę na stół czekając na dalsze słowa kobiety, która ją zaczepiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Pon Wrz 07, 2015 11:59 pm

Zgodnie z przewidywaniami Morgany rudowłosa najwyraźniej potrafiła utrzymać dyskrecję w trakcie rozmowy. Nic dziwnego, w końcu została przeszkolona i pracowała jako szpieg, przynajmniej o ile wierzyć informacjom na jej temat, które zostały udostępnione publicznie... A tych niestety nie było tak wiele, jak chciałaby tego czarodziejka. Odrobiła swoją pracę domową, zgromadziła na temat Avengers i ich współpracowników tyle danych, ile tylko mogła, ale to wciąż było dla niej za mało. Wiedziała, że niedługo będzie musiała skorzystać też z innych, nieoficjalnych źródeł... Jak na przykład z czyjegoś umysłu, niekoniecznie telepatycznie.
- Czy zdaje sobie pani sprawę z tego, jak bardzo rząd nie ufa w tej chwili pani drużynie? I nie tylko wam, odnoszę wrażenie, że Tarcza również wypada z łask - zauważyła na początek, lecz domyślała się jakiej odpowiedzi udzieli jej kobieta, więc choć kulturalnie na nią zaczekała, to jednak nie zamierzała przykładać do niej większej wagi. Spodziewała się jednej z dwóch reakcji, zakładając, że Czarna Wdowa nie zachowa po prostu milczenia. Albo skłamie albo ułoży swoją wypowiedź na tyle wymijająco, aby uniknąć zarówno prawdy, jak i otwartego oszukiwania. Sama Faerie na jej miejscu uciekłaby się zapewne do tej ostatniej opcji.
- Osoby będące u władzy... I mam tu na myśli przede wszystkim samego prezydenta Stanów Zjednoczonych... Podjęły pewne kroki prowadzące do, jak mniemam, zwiększenia kontroli nad bohaterami. Dziwnym trafem udało mi się dowiedzieć co nieco na ten temat i jestem skłonna przekazać wam te informacje - Morgana zamilkła na moment, aby jej słowa wsiąkły, lecz pauza trwała na tyle krótko, by jej rozmówczyni nie mogła ich sobie do końca przemyśleć. Jeszcze nie teraz.
- Ale nie jestem instytucją charytatywną - dodała, a następnie powolnym ruchem przekręciła kartkę w menu, aby zajrzeć na następną stronę. Jej oczy przesuwały się po kolejnych pozycjach, lecz nie skupiała się na nich. Utrzymywała tylko pozory. Była w tym świetna i miała za sobą długie lata praktyki, nabytej między innymi na dworze królewskim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow



Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Wrz 08, 2015 10:35 am

Można wierzyć owym pogłoską, które krążyły na jej temat w internecie, choć fakt, że niektóre informacje są dalej utajnione, ale tylko i wyłącznie dlatego by nic i nikt nie wykorzystał jej słabych punktów. Rudowłosa, znów wzięła filiżankę do rąk i przymknęła oczy, gdy wzięła kolejny łyk kawy.- Cóż rząd nam chyba nigdy nie ufał, co do naszych działań.- Objęła pewniej filiżankę w dłoniach i zaraz popatrzyła się w okno.- Prezydent zawsze się nas obawiał i jak chce to niech nas kontroluje. Powinien nam być wdzięczny, że odwalamy kawał dobrej roboty. I co, to za informacje?- Masz szczęście, że Natasha jeszcze ma chęć siedzieć w tej kawiarence, mimo iż kawa stała się letnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Wrz 08, 2015 3:41 pm

Czyżby jednak otwartość? Takiej opcji Morgana nie wzięła pod uwagę, choć w gruncie rzeczy niczego ona nie zmieniała. Dowodziła jedynie tego, że czarodziejka pomyliła się we wstępnej ocenie bohaterki... A może wręcz przeciwnie? Być może rudowłosa kobieta starała się tylko uśpić w ten sposób jej czujność i wyciągnąć z niej informacje bez konieczności udzielania zapłaty? Lepiej, żeby na to nie liczyła, bo Faerie nie zamierzała odpuścić.
- Jak już wspomniałam, nie jestem instytucją charytatywną. Nie działam za darmo i te informacje również będą miały swoją cenę. Pytanie tylko... Na ile Avengers i S.H.I.E.L.D. mogą sobie teraz pozwolić? - Morgana przerwała na chwilę, gdyż zauważyła zbliżającą się do jej stolika kelnerkę. Wierzyła, iż Czarna Wdowa również zrozumie, że nie powinna się przy niej odzywać. Szpiedzy mogli się przecież kryć dosłownie wszędzie i nawet jeśli wciąż działające zaklęcie utrudniało im pracę, to stojąc tuż obok pracownica kawiarni i tak mogłaby zauważyć, że coś jest nie tak.
Czarodziejka jeszcze raz rzuciła okiem w menu, po czym zamknęła je, umieściła na blacie przed sobą i w końcu złożyła swoje zamówienie. Odczekała parę sekund, aby kelnerka zdążyła się wystarczająco oddalić i dopiero wówczas podjęła ponownie temat, nie pozwalając na to, by jej rozmówczyni zdążyła odezwać się przed nią.
- Prawda jest taka, że nie interesują mnie pieniądze. Mogę ich mieć dużo. Najwięcej znaczą dla mnie przysługi... A wydaje mi się, że nawet teraz Tarcza mogłaby udzielić mi pewnej pomocy - Faerie nie obróciła się, aby spojrzeć na Wdowę, lecz przysłuchiwała się uważnie wszystkim wydawanym przez nią dźwiękom, nie tylko jej słowom. Każde drgnięcie, zmiana pozycji, odgłos zniecierpliwienia lub niezadowolenia... Wszystko to mogło jej zdradzić coś istotnego.
Czekając na reakcję, Morgana założyła nogę na nogę i złączyła ze sobą dłonie. Zastanawiała się czy rudowłosa będzie w ogóle w stanie o czymkolwiek zadecydować, czy też wskaże jej jedynie kogoś wyżej postawionego... O ile w ogóle nie odrzuci z góry jej propozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow



Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Wrz 08, 2015 4:20 pm

Po Czarnej Wdowie wszystkiego można było się spodziewać nawet i takiej odpowiedzi. Była szkolona jako agentka jak już była, o tym mowa i tak usiłuje wyciągnąć z niej informacje, tak by nic za nie Morgana nie uzyskała w końcu, to ona jest typem człowieka, który podstępem wyciąga z ludzi informacje. Gdy zobaczyła kontem oka kelnerkę znów popatrzyła się w okno, by nie zbudzać żadnych podejrzeń. Gdy ta odeszła Natasha zaraz westchnęła i nie,nie da po tym się poznać, jakie nią szargają emocje, skoro musiała się uczyć je tłumić, to teraz ich nie pokażę.- W sumie, co byś chciała za te informacje jak nie interesują Cie pieniądze?- Zaczęła znów mówić do kobiety, która siedziała za nią. A co do człowieka wyżej nad nią może go i wskaże, gdy informacja ją sama zaciekawi.- Może pójdziemy w dyskretniejsze miejsce? -Zaproponowała, bo tu czuła się za bardzo obserwowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Wrz 08, 2015 6:02 pm

Westchnienie mogło oznaczać wiele, zaczynając od irytacji, aż po zrezygnowanie, lecz przede wszystkim świadczyło o tym, iż słowa Morgany wywierały na jej rozmówczyni jakiś efekt, nawet jeśli negatywny. Nie przeszkadzało jej to. Lubiła dobijać interesu z osobami wytrąconymi z równowagi, gdyż takimi łatwiej było manipulować. Trzeźwe myślenie tej drugiej strony z kolei utrudniało dobicie targu w sposób najkorzystniejszy dla samej czarodziejki. Należało oczywiście zachować umiar, bo prawdziwa złość mogła za to doprowadzić do zerwania pertraktacji... Ale zazwyczaj czarodziejka potrafiła sobie z tym radzić.
- Jeszcze nie teraz. Wyjdziemy za chwilę i pojedynczo, w odstępie przynajmniej paru minut od siebie - zadecydowała na sugestię Wdowy. Wspólne opuszczenie lokalu przed skorzystaniem z oferowanych przez niego dóbr tym bardziej zwróciłoby na nie czyjąś uwagę, a Morgana bardzo nie lubiła ściągać na siebie niepotrzebnego zainteresowania. Dobrze pracowało jej się w cieniu, przynajmniej póki co. Nie zamierzała pozostawać w nim na stałe, miała swoje plany, lecz im dłużej zachowywała anonimowość, tym więcej mogła na spokojnie osiągnąć. Kiedy się już ujawni, wtedy zaczną się schody, pojawią się osoby chcące ją powstrzymać... Same problemy.
- Co się zaś tyczy moich preferencji względem zapłaty... Jak już mówiłam, zależy mi przede wszystkim na przysługach. Ja robię coś dobrego dla was, a wy dla mnie i dzięki temu obie strony są zadowolone - Faerie znów zamilkła, gdyż kelnerka wracała właśnie do jej stolika, niosąc na tacy zamówiony przez nią napój. Ustawiła go na blacie, uśmiechnęła się i ponownie się oddaliła, a Morgana ujęła delikatnie filiżankę w obie dłonie. Jeszcze z niej nie piła, wpatrywała się tylko w jej zawartość i grzała ręce.
- Jestem nauczycielką, choć moje talenty należą do dość... Specyficznych. Najbardziej pomożecie mi, jeśli ułatwicie mi zgromadzenie uczniów i rozpoczęcie nauczania. To chyba dla was nic trudnego - wyjaśniła wreszcie, a następnie obróciła lekko głowę, aby skierować wzrok na widok za oknem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Widow



Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Wrz 08, 2015 6:50 pm

Natasha teraz sama się zastanawia czy aby na pewno dobrze robi, że rozmawia z kobietą, która sama ja zaczepiła, dlatego woli być ostrożna w podejmowaniu jakichkolwiek informacji.- Dobrze wiem, że muszę poczekać kilka minut, zanim Ty wyjdziesz, by nie wzbudzać podejrzeń... - Gdy kobieta zamilkła Natasha też zamilkła, bo zobaczyła ową kelnerkę, która wróciła z kawą do kobiety. Widząc,kątem oka, że kelnerka się oddaliła Natasha, znów mogła coś powiedzieć- Mianowicie w jaki sposób mielibyśmy uczyć Twoich uczniów. - Delikatnie odwróciła głowę, tak by nie było widać, że patrzyłaby się na nią.- W sumie musiałabym pogadać najpierw z drużyną, czy by się zgodzili Ci pomóc, sama bez z nich nie podejmę takiej ryzykownej decyzji. - Rudowłosa zaraz poprawiła włosy za ucho, by nie było widać, że jednak rozmawia z kobietą za sobą. - Jak przystajesz na takie warunki to widzimy się za 5 minut przy wieży avengers.- Natasha zaraz wstała od stolika i zostawiła pieniądze na stoliku, zapięła płaszcz, poprawiła szalik i z gracją skierowała się do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Wrz 08, 2015 7:52 pm

Na pytanie bohaterki Morgana niemalże zmarszczyła czoło. Powstrzymała się przed tym tylko dzięki długim latom doświadczenia, nabieranego pośród licznych intryg na dworze królewskim. Musiała się tam nauczyć doskonale panować nad wyrazem swojej twarzy, nad gestami... Każdy ruch mógł coś zdradzić, chwila nieuwagi - zaprzepaścić tygodnie, miesiące ostrożnego planowania... Jednocześnie zaś Faerie poznawała reakcje otaczających ją osób i na ich podstawie dowiadywała się jak czytać z ludzi niczym z otwartych ksiąg. Obie te umiejętności okazywały się być bardzo przydatne również w tych czasach.
Czego by jednak czarodziejka nie próbowała, mimo wszystko nie potrafiła zrozumieć pytania Wdowy, a raczej nie mogła dojść do tego, co je wywołało. Czyżby nie wyraziła się dostatecznie jasno? Sądziła, że tak, choć momentami zdarzało się jeszcze wracać do starej składni czy form, które wyszły już z użytku. Pracowała nad tym, nie chciała zdradzać się ze swoją tożsamością i mocno niecodziennym pochodzeniem, lecz niestety w tak krótkim czasie nie mogła osiągnąć cudów... A przynajmniej nie pod tym względem.
- Nie będziecie ich uczyć. Tym zajmę się ja. Chcę, żebyście przede wszystkim ułatwili mi zebranie uczniów, to podstawa działania naszego układu - sprostowała cichym i spokojnym tonem, a kiedy rudowłosa oznajmiła, że będzie musiała omówić sprawę ze swoimi towarzyszami, Morgana wydała z siebie jedynie potakujące "mhm", po czym uniosła swoją filiżankę do ust, aby upić z niej trochę kawy. Zazwyczaj wolała herbatę, lecz o tej godzinie potrzebowała zastrzyku energii.
Powoli sącząc swój napój, Faerie nie zareagowała już w żaden sposób na wyjście bohaterki. Nie spieszyła się, nie rozglądała, nie zwracała na siebie uwagi. Dyskretnie usunęła zaklęcie, które rzuciła na samym początku rozmowy, a gdy wreszcie dokończyła kawę, wyjęła na moment portfel i pozostawiła na blacie pieniądze, w tym spory napiwek. Dopiero wówczas podniosła się z miejsca i ruszyła ku drzwiom, po drodze zapinając swój płaszcz i zastanawiając się jak rozegrać dalszy ciąg spotkania.

[z/t za obie]

Możesz zacząć w tym temacie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ga-Eul



Liczba postów : 42
Data dołączenia : 11/02/2015

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Czw Wrz 24, 2015 5:32 pm

Spojrzała na mężczyznę spod przymrożonych powiek, przy tym mając szelmowski uśmieszek, który mówił wręcz od razu, że dziewczyna chce coś przeskrobać.
-Czy w Nowym Jorku zdarzają się trzęsienia ziemi?- Rzuciła jakby randowmowe pytanie, lecz jednak ona całkiem dobrze je przemyślała. Położyła dyskretnie smartphone na stoliku i niespuszczająca demona z oczu spowodowała, iż jej własność zaczęła delikatnie się trząść.
-Później nie będzie już zabawy, prawda?- Jej buntownicza natura uwielbiała ujawniać się właśnie w takich momentach, w spokojnych i dosyć cichych miejscach. Ga-Eul wręcz kochała zakłócać spokój innych ludzi, ale nienawidziła gdy ktoś to robił jej. Zatrzymała telefon, schowała szybko do kieszeni i rozejrzała się po pomieszczeniu szukając wzrokiem najmniej stabilną rzecz, gdyż nią będzie najłatwiej się poruszało. Przewrócenie owego przedmiotem jako pierwszego będzie jak najbardziej prawdopodobne do trzęsienia ziemi, które młoda Koreanka sobie wymyśliła na pożganie Nowego Jorku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal



Liczba postów : 79
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Czw Paź 15, 2015 2:11 pm

- Czas na zabawy będzie, ale nie dla ciebie, a dla mnie, jeżeli już. Zacznij zachowywać się w końcu poważnie, bo nie słynę z cierpliwości do nastolatków. Dopiero wypowiadając ostatnie zdanie, Baal spojrzał się na dziewczynę, ale raczej z niezbyt wesołą miną. Wręcz przeciwnie, miało ona wyrazić jedną i bardzo wyraźną wiadomość: "skończ, bo tracę cierpliwość". Nie był dziś skory do żartów, jeśli miał się zająć dziewczyną, to wszystko musiało być dograne na tip top i po jego myśli. W dodatku cierpliwości do dzieci nigdy nie miał, więc musiał się powstrzymywać, aby nie krzyknąć na dziewczynę, lub nie teleportować w mniej przyjazne miejsce, by ją ustawić. Nie chciał robić burd, więc liczył, iż jego ostrzeżenie w końcu dotrze do dziewczyny i ta spoważnieje, bo w tym momencie kończy się dla niej zabawa, trening wykorzysta jak chce, ale dopóki jest pod jego opieką ma nad sobą panować i przestać zachowywać się jak gimnazjalistka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ga-Eul



Liczba postów : 42
Data dołączenia : 11/02/2015

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Sro Gru 02, 2015 1:35 pm

-Oczywiście.- Powiedziała powoli wstając od stolika.
-To ja już pójdę, muszę jeszcze skoczyć w jedno miejsce przed wyjazdem i stawię się na czas. O to nie musisz się martwić.- Uśmiechnęła się delikatnie, ale nie był ani uprzemy ani miły uśmiech, to był po prostu zwykły nieznaczący nic uśmiech, wymagany czasami przez etykietę.
-Na pewno będę na czas.- Potwierdziła raz jeszcze i szybko założyła słuchawki na uszy, nie czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony mężczyzny. Włączyła jedną z najnowszych piosenkę swojego ulubionego zespołu i od razu koncentrując swoje spojrzenie na drzwiach, opuściła lokal.
Zmrużyła oczy przez światło, które padło na jej twarz, gdyż wyszła na ulicę. Nie musząc zastanawiać się gdzie powinna iść, ruszyła w jedną stronę i szybko zniknęła w tłumie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgulus



Liczba postów : 19
Data dołączenia : 20/06/2016

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Cze 21, 2016 1:41 pm

- Marihuane - śmiertelnie poważna mina powitała kelnerkę, która zszokowana i zdezorientowana wpatrywała się w stojącego na przeciwko niej... no właśnie kogo? Najpierw pomyślała, że robią jakiś dziwny performence i znajdzie się na youtubie, ale kiedy przyjrzała się dokładnie stojącej przed nią istocie zrozumiała, że ma do czynienia z demonem. Gości, który właśnie poprosił ją o trawę, której zresztą nie miała bo tutaj sprzedaje się kawę i ciasto, a nie zioło. Oczywiście Morgulus tego nie wiedział, ale zdobył informacje, że skoro jest pierwszy raz na Ziemi powinien zapalić. Skuszony chciał oddać się ludzkim przyjemnością, ale na przeciwko niego stała sparaliżowana ludzka kobieta, która nie bardzo kontaktowała.
Nie bardzo wiedział co miał zrobić.
- Marihuane, please? - rzucił do tej najprawdopodobniej upośledzonej przedstawicielce Midgardczyków. Kobieta otrząsnęła się i wytłumaczyła, że tutaj nie sprzedaje się narkotyków. Zadziwiony Morgulus natychmiast zaprezentował jej telefon, który o poranku zdobył. Jakiś gówniak powiedział to niego, że skoro jest z innego świata powinien zapalić właśnie ów zioło, ale nie dostał informacji skąd je ma wytrzasnąć, a więc wygooglował.
- To daj trzy razy szejka truskawkowego, dwa burgery i duże frytki. - musiał zadowolić się czymkolwiek bo by oszalał. Na szczęście rozmowę demona podsłuchała starsza kobieta, ale nie był pewien czy nie była po prostu brzydka i wcale nie stara. Tak czy siak zasugerowała mu, że to nie ten stan i zaznaczyła do którego powinien się udać. Był jej naprawdę wdzięczny. Nie omieszkała oczywiście zasugerować, że powinien spotkać się z jakiś gangsterem szalonym dilerem.
Kobieta na szczęście zniknęła z horyzontu bo przez cały ten czas drażniła poczucie estetyki Morga, a co za tym idzie nie dawała mu zjeść. Był szczęśliwy i pozostawiony samemu sobie, ale niestety nie w stu procentach bo większość gości po prostu się na niego gapiła, a niektórzy nawet kręcili go jak komicznie wpierdala burgera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris



Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Cze 21, 2016 6:18 pm

Ale demon nie był jedynym powodem, dla którego w tej części lokalu były wolne stoliki, pomimo godzin szczytu.

Naprzeciwko Morgulusa przy innym stoliku piętrzyła się dosłowna góra burgerów. Gdy po niewielkim czasie zniknęła ukazał się zza niej młody mężczyzna w podartych dżinsach i równie obszarpanej harlejowej kurtce założonej na gołe ciało. Był cały upaprany sosem, bo z każdej bułki rękoma wyjmował mieso i pożerał je robiąc masę bałaganu.

 Gdy ich oczy spotkały się, kolejny kotlet zastygł w drodze do upapranej twarzy młodzieńca. Ku protestom kelnerek, zamaszystym ruchem zrzucił resztki posiłku na podłogę i ruszył w stronę rogatego. Dopiero teraz Morgulus zauważył niby-elfie uszy, sterczące z długich i poplątanych włosów nieznajomego. Gdy zbliżył się do stolika zrobił groźną minę i sięgnął za poły kurtki. Kilku klientów wrzasnęło i padło na podłogę, nieznajomy jednak wyjął stamtąd sporych rozmiarów piersiówkę i położył z łomotem na stole przez demonem.

 - Nie znalazłem tutaj nic bardziej podobnego miodowi, więc tym trunkiem muszę Cię powitać. - młodzieniec gestem zachęcił demona do pociągnięcia łyka. Po powąchaniu pachniało jak najgorsza meta, jaką mógł zaoferować mitgard. - Myślałem że trudniej będzie Cię znaleźć - dodał jeszcze.

//Wybacz że tak długo odpowiadałem, ale miałem awarię internetu na mieszkaniu :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgulus



Liczba postów : 19
Data dołączenia : 20/06/2016

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Cze 21, 2016 9:33 pm

Ta krzyżówka domniemanego zła cały czas wpatrywała się w górę burgerów, a to dlatego, że Morgulus po prostu zastanawiał się czy istnieje ktoś tak bardzo zakochany w jednym smaku? Syn Surta był smakoszem, ale trochę innego typu. Nie najadał się raz, a porządnie, a po prostu wędrował i zżerał różne przysmaki. Zresztą nigdy nie wracał do tego samego miejsca, gdyż nie stać go było żeby za cokolwiek zapłacić. Oczywiście tak czy siak nie zamierzał, gdyż nie przywiązywał zbyt dużej uwagi do pieniądza czy tak naprawdę czegokolwiek.
Był naprawdę zadziwiony, ale bardziej zaciekawiony. Jak wyglądał ów osobnik? Ludzie mają marną przemianę materii, a co za tym idzie pewnie okaże się zwykłym i nudnym spaślakiem. Jedyne co w nich było fajne to to, że wyglądali jak duża i chodząca galaretka.
Wszystkie przypuszczenia i tezy zostały zniszczone! Morgulus dostrzegł, że delikwent, który stał za całym tym mięsnym murem nie był ani gruby, ani zwykły. Miał szpiczaste uszy i to chyba wszystko, a nie! Były jeszcze włosy, ale takie ma co drugi osobnik w Nowym Jorku. Demon nawet zapytał się dlaczego stylizują je na posklejane ruloniki, ale dowiedział się, że po prostu taki styl. Nie jemu było oceniać ludzki gust, ale wolał swoją łysinę.
Na szczęście w pomieszczeniu zapanował chaos, a chłopak poczuł się jak u siebie w domu. Krzyk ludzi rozbrzmiał w jego uszach, a Morgulus z wrażenia jedynie się uśmiechnął.
- Skoro czymś się trzeba witać to ja chętnie powitam cię tym nietuzinkowym sosem! - wyciągnął przed siebie coś co całkowicie odmieniło jego życia, a mianowicie sos BBQ.
- Pasuje do wszystkiego. - dodał po chwili, a w jego głosie słychać było dumę, która go rozpierała.
Nie czekał na zaproszenie i bez ogródek wziął sobie kilka łyków napoju, ale jakoś nie przejmował się efektem. Pił bardziej ogniste trunki, w końcu pochodził ze świata gdzie ogień był czymś zwykłym.
- Szukałeś mnie? Może dlatego, że się nie ukrywam bo nie widzę powodu ku temu. - to inni powinni się ukrywać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris



Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Wto Cze 21, 2016 9:53 pm

Zachęcony słowami demona wilk wziął w jedną łapę sosjerkę, a w drugą bimber. Wychylił sporą część jednego i drugiego. Wymieszał chwilę w ustach i przełknął. Chwilę rozważał co powiedzieć.
-Ten napitek chyba jednak nie znalazłby sobie zwolenników wśród mojego ludu. - odpowiedział neutralnie.
 
  Nieznajomy z łatwością wyrwał jedno z przykręconych krzesełek i usiadł bliżej demona. - Czuję na tobie woń Muspelheim'u. Powiem więcej, kręciłeś się po dworze barona Surta, prawda? Nie próbuj zaprzeczać, z takim wyglądem nie przypominasz mitgardczyka. - Chciał wychylić kolejnego łyka z manierki, okazało się jednak, że jest pusta. Cisnął nią w losową stronę przez salę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgulus



Liczba postów : 19
Data dołączenia : 20/06/2016

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Sro Cze 22, 2016 3:52 pm

No nieźle! Nie spodziewał się tego, że ten ciekawy jegomość postanowi opróżnić sos tak o. Nie zrozumieli się chyba za dobrze, ale to nic. Morgulusowi też się zdarzyło, że zjadł tą pyszną ciecz, ale nie popijał jej alkoholem. Efekt mógł okazać się naprawdę zdumiewający, ale trzeba było trochę poczekać.
- Tym się polewa jedzenie. - rzucił uśmiechając się delikatnie do długowłosego mężczyzny. - Myślę zresztą, że w moich stronach przypadłby innym do gustu. Smakuje jak dym i ogień. - dodał po chwili.
Potem nastąpiła zmiana klimatu i już nie wisiał nad nim jak gilotyna, a wręcz przeciwnie! Usiadł sobie kulturalnie uprzednio podbierając komuś krzesło, a młody demon jeszcze bardziej uśmiechnął się z zadowolenia. Ten ostrouchy gościu naprawdę przypadł mu do gustu i wydawał się dosyć zabawny, a takich istot tutaj szukał.
Syn Surta został porwany ze swego domu, ale uznał, że skoro natychmiast się uwolnił może zrobić sobie małe wakacje w Midgardzie. Jak wiadomo wakacje kojarzą się z dobrą zabawą, ale żeby było maksymalnie odlotowo trzeba mieć towarzystwo.
- Bardzo dobrze, że nie przypominam Midgardczyka! Wyglądają miękko i galaretowato. - odpowiedział na jego słowa, a uśmiech zmienił się w grymas, który wyraźnie mówił, że ta ognista bestia jest coraz bardziej zaintrygowana swoim towarzyszem.
- Frytkę? - przesunął tackę z rozsypanymi kilkoma opakowaniami frytek, które wcześniej zamówił. - Muspelheim to mój dom, a wielki władca Surtur to mój ojciec, a ty kim jesteś? Zresztą na imię mi Morgulus. - dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris



Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Sro Cze 22, 2016 4:05 pm

-Synem!?- Zdziwienie wykrzywiło nieznajomemu twarz bardziej niż sos z metą. - A więc rozmawiamy jak równy z równym. Jam jest Fenrir Lokison- odczekał chwilę oceniając reakcję Morgulusa. Dopiero po chwili doszło do niego że przedstawił się prawdziwym imieniem i ugryzł się w język. - Bywałem na dworze twojego ojca. Jestem w Mitgardzie od niedawna. Szukam nauczyciela, który nauczy mnie tego świata. - spojrzał oczekująco na demona. - Ale przez myśl mi nie przeszło, że trafię na syna największego wroga Asgardu...

-To wymaga uczty! - zawołał po chwili - Sługo! Więcej strawy! - zawołał na jednego z kelnerów. Niestety wszyscy wokół albo dawno opuścili lokal, albo byli zbyt przerażeni tym niecodziennym widokiem i nikt nie kwapił się spełnić życzenia wilka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgulus



Liczba postów : 19
Data dołączenia : 20/06/2016

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Sro Cze 22, 2016 7:48 pm

Szaleństwo! Wspaniałe wiadomości. Morgulus dawno nie był tak szczęśliwy, w końcu znalazł kogoś kto może dotrzymać mu tempa. Widział w internecie, że jest w tym świecie wielu wyjątkowych, ale większość wydawała się nudna jak flaki z olejem. Naprawdę krystalicznie dobre istoty są po prostu nudne, a takich ten demon wolał unikać.
- Uuu! - dziwny dźwięk wydobył się z wnętrza Morgulusa, a był on efektem podekscytowania tego młodego spadkobiercy Muspelheim'u. - Jesteś synem Lokiego? Co za niespodzianka. Wilk, który będzie brał udział w Ragnaröku. Oczywiście zanim ten nadejdzie... - westchnął cicho odrobinę zawiedziony - Mój ojciec czeka i czeka, ale zawsze powtarza, że lata dla niego są nic nieznaczącą chwilą. Nie rozumiem go za bardzo bo to chyba nudne tak ciągle czekać. - dodał po chwili, a jego smutek przerodził się w grymas, który zwiastował najgorsze.
- Na szczęście my nie musimy na nic czekać. - wyszczerzył się do Fenrisa, a jego oczom ukazał się rząd zębów, które przyozdobione były niezbyt przyjaznymi kłami.
Mogli zrobić tak wiele, a ograniczała ich tylko wyobraźnia, która w tym wieku była naprawdę bujna. Morgulus był naprawdę młody, a tym bardziej jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że giganci i demony nie starzeją się jak ludzie. Czasami miał wrażenie, że jego pojawienie się tutaj w Midgardzie to tylko próba, na którą wystawił go jego ojciec. Surt był potężnym bytem i z całą pewnością mógłby ściągnąć swego syna do ich rodzimego świata w jednej chwili.
- Skoro bar zamknięty, a ja się względnie najadłem można rozpocząć zwiedzanie tego śmierdzącego dupą i brudem miasta. - Tak właśnie pachniał dla Morgulusa Nowy Jork, który był naprawdę syfiasty i śmierdzący w porównaniu z bezkresnymi pustkowiami ognia.
- Swoją drogą jestem w tym świecie ludzi galaretek od trzech dni, a co za tym idzie niewiele o nim wiem. Jakaś pani w sklepie powiedziała mi, że powinienem skorzystać z internetu, ale nie mam pojęcia gdzie znaleźć tę wyrocznię. - dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris



Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Sro Cze 22, 2016 9:34 pm

Wilk zmartwił się na chwilę na wieść, że ognisty gigant, którego odnalazł jest tutaj jeszcze krócej od niego. To nie znaczy jednak, że należy od razu spisywać taką znajomość na straty. Zresztą w młodzieńcu było coś co bardzo mu odpowiadało. Coś, co kiedyś również posiadał, ale lata zamknięcia odebrały mu to. Przy Morgulusie czuł że odzyskuje to ponownie.

  -Uwierz mi druhu, o niczym innym w tej chwili nie marzę, jak wypełnić swe przeznaczenie i ziścić plan twego ojca tak szybko jak to się da, ale nie jest to proste. Bogowie Asgardu patronują ludziom. Heimdal bezustannie przygląda się temu światu. - zacisnął zęby. - Nawet... nawet Thor tu jest. - imię boga grzmotów ledwo przeszło Fenrisowi przez gardło. - Obcuje z ludzmi niczym jeden z nich. Słabeusz! I to w nim Wszechojciec pokłada upodobanie!

   Fenris wstał i uderzył pięścią w stół z którego w oczywisty sposób nic nie zostało. Rysy jego twarzy przybrały jakby bardziej zwierzęcy kształt, a on sam jakby urósł. Na propozycję Morgulusa o "przechadzce" po mieście uśmiechnął się zwierzęco i rzucił tylko:

  -Prowadź

//oboje [zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Coffee Shop    Today at 2:23 am

Powrót do góry Go down
 
Coffee Shop
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Irish coffee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: