Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Lip 31, 2014 9:23 pm


Ruchoma baza, miłość Starlorda i aktualny dom naszych bohaterów - Milano. Obecnie zaparkowany jest na obrzeżach Nowego Jorku i sprytnie ukryty. Tak przynajmniej twierdzi lider Strażników.


Ostatnio zmieniony przez Peter Quill dnia Sro Maj 31, 2017 10:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Lip 31, 2014 9:48 pm

Guardiansi siedzieli na Ziemi już zdecydowanie za długo. Co prawda Peter uwielbiał to miejsce i zawsze chciał je pokazać swoim towarzyszom - nawet bardzo miło było tu wrócić, ale wystarczy. Zarówno Star-Lord, jak i reszta Strażników była już tym zmęczona. Jest tu trochę... inaczej. Przyzwyczaili się do 'kosmicznych standardów', więc tutaj żyje im się trochę trudniej. Quill ma o tyle łatwiej, że chociaż wygląda jak człowiek, ale co mają powiedzieć jego przyjaciele? Zielona zabójczyni, gadający szop, drzewo - ci to się dobrali...
No ale co na to poradzą? Utknęli tu, nie wiadomo jak długo tu jeszcze zabawią. Peter cały czas myśli jak ich stąd wyciągnąć, ale wciąż nie widzi rozwiązania. Siedzą więc tutaj i się nudzą. Chociaż nie, znaleźli już sobie zajęcie - ostatnio robią za coś w rodzaju 'ulicznych superbohaterów'. Pomagają mieszkańcom Nowego Jorku, zwalczają drobne gangi. Jak nie mogą strzec Galaktyki, to pilnują porządku na Ziemi. Swoją drogą, ostatnio Starlord udał się sam do miasta na takie właśnie 'zabawy' i teraz siedzi na statku i zakłada sobie opatrunek, a na stole leży jego maska i czeka na naprawę. Taaak, oberwało mu się trochę od ulicznych przestępców. Ale skąd miał wiedzieć, że chowają pod kurtkami broń? No skąd? W każdym bądź razie - udało mu się, ze starcia wyszedł zwycięsko. Co prawda zraniony, ale zwycięsko. Teraz tylko to musiało się zagoić, tamto musiał naprawić... uch, nie powinien tam iść sam, mimo wszystko. W końcu miał tu swoją drużynę, która mogła mu pomóc. Ale nie, przecież Pete sobie poradzi... ta.
A propos drużyny... gdzie się podział jego ulubiony szop i wierne drzewo? Odruchowo rozejrzał się po pomieszczeniu, choć pewnym było, że ich tu nie ma. Pewnie znowu wpadli w jakieś kłopoty, może potrzebują pomocy?- od kiedy wylądowali na Ziemi, czuł się za nich o wiele bardziej odpowiedzialny niż zwykle. Nic dziwnego, w końcu byli gośćmi na jego planecie. Był więc zobowiązany zapewnić im bezpieczeństwo. Poradzą sobie. Na pewno.- powtarzał w myślach.
Okej, opatrunek wygląda całkiem nieźle. Może zająć się maską. Jeszcze tylko zmienić listę odtwarzania, wziąć palnik i może zabrać się do roboty. Skończy i chyba będzie miał wolne na dziś. Nie, stop, miał zrobić coś jeszcze. Tak, z pewnością było coś jeszcze. Założył słuchawki, oparł się o stół i myślał o czym to on zapomniał... no tak! Uderzył się w głowę i spojrzał w stronę drzwi. Gdzieś po statku szwendała się jeszcze Gamora, z którą to umówił się na zwiedzanie miasta. Tyle tu są, a jeszcze nie wybrali się na żaden spacer. A jest tyle do pokazania - Central Park, Statua Wolności. Odłożył narzędzia, zdjął słuchawki i wyszedł na 'korytarz'.
-Gaaaam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Sob Sie 02, 2014 11:45 am

Oj tak. Na Ziemi siedzieli długo... za długo. Na dodatek nie mogła wyładować swojej złości, no bo na kim? Na Peterze? Przecież to nie jego wina, że utknęli w tym miejscu. Ale czy robił wszystko co mógł by ich stąd wydostać? Tego nie wiedziała. Jedno było pewne z ogromną cierpliwością znosił kąśliwe uwagi Rocketa, co w jego przypadku wcale nie było takie proste. W pewnym momencie zaczęła się zastanawiać czy Quill nie czuł się winny utknięcia na tej zielonej i całkiem ładnej, przynajmniej z tego co zdążyła zaobserwować, planecie. Miała obwiniać Rocketa, bogu ducha winnego szopa, który za każdym razem starał się ją pocieszyć i dodać otuchy, w końcu sam nie był w ciekawym położeniu. Groot jest Grootem, a Drax? Wydawał się być posępny niż zwykle, więc wolała nawet z nim nie żartować. Zresztą sama nie była w nastroju, a sytuacja wydawała się być coraz bardziej napięta. Może właśnie dlatego inni opuścili statek? Znaczy nie wiedziała co dokładnie z Draxem, ale Groot z Racoonem poszli na tzw. patrol, a i Quill najwyraźniej nie próżnował. Sama nie wiedziała czemu nie pokusiła się na spacer po mieście. Może to była kara? Nie przejął się tym aż nadto i na dodatek najwyraźniej dobrze się bawił. Zresztą bardzo dobrze wiedział, że czasami warto zejść jej z drogi, bo nigdy nie wiadomo jak mogłoby skończyć się starcie z najbardziej niebezpieczną kobietą w kosmosie . I najbardziej nieprzewidywalną, ale to już sama sobie dodała.Ktoś musiał za to odpowiedzieć, tylko jeszcze nie miała pomysłu kto.
Gamora nie oddalała się za bardzo od statku, strzegąc go i traktując jak oczko w głowie. Tu coś przykręciła, tam coś odkręciła. Kilkanaście razy rozbierała i składała na powrót swoje bronie. Wszystkie miecze były idealnie naostrzone i układane w różnych kolejnościach, w zależności od widzimisię. No co? Musiała się czymś zająć, a treningi i bieganie w okół terenu na którym się znajdowali, na dodatek z kapturem na głowie, by niepowołany i przypadkowy człowiek nie zaczął zbytnio się jej przyglądać i nie daj boże komentować. Prawdopodobnie by się nie powstrzymała i z dupy zrobiła jesień średniowiecza. Nie żeby nie miała ochoty powalczyć, ale co to za przyjemność bić słabszego? Żadna. No chyba, że sam się rzucał. Wtedy trzeba było dać delikwentowi nauczkę i pokazać gdzie jego miejsce oraz to, że z nią się po prostu nie zadziera.
Wyrwana z zamyślenia wyszła na korytarz. Zmierzyła mężczyznę z góry do dołu i zapytała z udawaną do bólu beztroską.
- Skaleczyłeś się? - Wskazała na jego prowizoryczny opatrunek. Może w oczach Quilla wyglądał 'całkiem nieźle', ale nie w jej . Twarz Gamory nie zdradzała żadnych emocji. Chociaż w głębi duszy była nieco zmartwiona raną.
Stała tak w progu, wymownie krzyżując ręce pod piersiami. Była ciekawa co tym razem wymyślił, ale coś jej mówiło, że pomysł może się nie spotkać z całkowitą aprobatą. Na sobie miała swój zwykły strój czyli obcisłe skórzane wdzianko. Nie miała innego stroju, zresztą nie czuła potrzeby przebrania się w nieco ziemiański strój. Może dlatego, że cały czas miała nadzieje na powrót w kosmos? Tak bardzo było jej brak tej przestrzeni... a tu? Tu czuła się ciągle nieswojo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Sie 03, 2014 10:04 am

Statek nie był duży, Gamora musiała usłyszeć peterowe wołanie. Nic dziwnego więc, że już po chwili zjawiła się obok Star-Lorda. Ten się do niej delikatnie uśmiechnął, mając nadzieję, że wybaczy mu iż zapomniał o spacerze. Chyba jednak tego nie zrobiła, bo stała tak z grobową miną i wcale nie wyglądała na zadowoloną. Ale to Gamora, ona zawsze tak wygląda. No chyba, że jest wkurzona i ma minę 'Peter, odetnę ci język jeśli się nie zamkniesz' - wtedy jest jeszcze mniej przyjemna. Teraz jednak był to pierwszy z tych nastrojów, więc Strażnik nie miał się czym przejmować.
Kiedy dziewczyna uszczypliwie skomentowała jego opatrzoną ranę na ramieniu, ten tylko spojrzał na nią i wzruszył ramionami.
-Ach, to tylko draśnięcie - i jeśli 'draśnięcie' boli przy każdym poruszeniu ręką, to Pete nawet nie kłamał. -Ale miło, że się o mnie martwisz - tę wypowiedź zakończył szerokim uśmiechem. I tak, oczywiście że słyszał sarkazm i obojętność w głosie Gam i wiedział, że to wcale nie 'martwienie się', ale musiał to tak skomentować.
Okej, plan misji - pogadać sobie z najemniczką, rozweselić ją i zabrać na tę przechadzkę. Tylko ten drugi punkt może sprawić problem.
-Wiesz może gdzie są Rocket i Groot? - o Draxa martwił się mniej. Temu pewnie nie przyjdzie do głowy nic bardzo głupiego. Chyba, że zdecyduje się wyrwać komuś głowę. Albo kręgosłup. Albo jeszcze co innego. -I Drax? - dodał po chwili, jednak się martwił.
Wiedział, że pewnie Gamora nie będzie chętna na taki wypad do miasta. Czuje się tu taka obca, ludzie wytykają ją palcami. Ale nic dziwnego, w końcu jest zielona i niecodziennie ubrana. Tym razem jednak, jeśli ktoś się z niej zaśmieje lub ich zaczepi, Quill osobiście odstrzeli dłoń. Okej, to może przesada. Osobiście uderzy w twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Sie 03, 2014 11:55 am

Gam patrzyła na ten delikatny uśmiech Quilla i nawet nie zadrżała jej powieka. Nawet chociażby jeden kącik ust nie powędrował ku górze, ale tylko dlatego, że nie wiedziała co znowu wymyślił. Miała nadzieje również nadzieje, że Quill zapomniał o spacerze, ponieważ nie była przekonana co do tego pomysłu. Ludzie wydawali się być tacy sami. Wszyscy mieli podobny kolor skóry, przynajmniej z tego co zdążyła zaobserwować. Mieli jedną głowę, ręce.. nie wyróżniali się niczym szczególnym. Gam była przyzwyczajona do życia w miejscu pełnym różnorakich ewenementów, obfitujących w prze różne gatunki. Kobieta nie dziwiła się nawet na wygląd Rocketa czy Groota. Blizny i kolor oczu nie był dla niej ogromnym zaskoczeniem w przypadku Draxa. A Pete był dla niej po prostu przystojnym, imponująco umięśnionym facetem. Czy ludzie naprawdę byli tak ograniczeni? No bo chyba nie myśleli, że są w kosmosie zupełnie sami. W związku z tym przekonanie do wycieczki mogło spowodować mu trudność, ale czy to nie on był mistrzem krasomówstwa? No dobrze, zaraz po Rockecie..
I wypraszam sobie. Gam ma czasami zadowoloną minę, chociażby po wygranej walce, czy po jakiejś tkliwej chwili, które również miewali, w końcu byli przyjaciółmi i nie raz szli za sobą w tym nie patrząc na konsekwencje, ale jak mogli na nie patrzeć skoro w grę wchodziło życie członka ich drużyny? Teraz spojrzenie Gam mówiło raczej 'Mów szczerze czego chcesz. Bez ściem i bez krętactwa Petrze Quill.' Poznał już ją na tyle, że nie musiał się pytać. Zresztą uśmieszki i miny Pete'a również nie były jej obce. Zmrużyła oczy skupiając wzrok na mężczyźnie będąc ciekawa co tym razem chce jej zakomunikować. Nie komentowała już wypowiedzi Quilla, ponieważ nie miała ochoty na dyskusję. Podeszła do niego i zaczęła poprawiać jego opatrunek. Nie było to tylko draśniecie, ale ani nie lubiła się nad kimś użalać, ani nie lubiła jak ktoś to robił w stosunku do siebie, więc punkt dla Quilla. Jeżeli opatrunek składał się z bandaża, rozwiązała go i na powrót przewiązała. Jeżeli był to gaza i specjalistyczna taśma, przykleiła ją jeszcze raz.
Spojrzała na niego zdziwiona gdy zapytał o resztę drużyny, ponieważ mógł się z nimi jakoś skomunikować, no ale ok. Najwyraźniej była informacją turystyczną, albo faktycznie coś było na rzeczy. Resztkami cierpliwości i zaskakująco spokojnym głosem rzekła:
- Groot i Rocket wyszli na patrol, a Draxa ostatni raz widziałam parę godzin temu. - Wzruszyła ramionami i się odsunęła. Zaczęła wkładać przyrządy opatrunkowe z powrotem do apteczki i zamknęła ją z hukiem. Ciężki charakter kobiety dawał się niestety we znaki. Uraczyła Quilla spojrzeniem pytającym 'czy to już wszystko?'.
Było jej źle, że była taka niemiła, ale nie chciała Quilla oszukiwać. Jej nastrój był fatalny. Czuła się samotna i na dodatek nie mogła trzasnąć drzwiami i sobie pójść gdzieś do knajpy i napić się jakiegoś mocniejszego alkoholu dla ukojenia nerwów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Sie 10, 2014 8:28 pm

Uśmiech Quilla znacznie się poszerzył, a on pokazał swoje białe ząbki. Gamora pozostawała jednak niewzruszona, chyba nie przyjmując tych niemych przeprosin. A może je przyjęła... tylko po prostu ciężko sprawić, by się uśmiechnęła ot tak. Chociaż kilka razy Peterowi się udało. Mało razy, ale może się poszczycić tym, że dzięki niemu na jej twarzy pojawił się uśmiech. Ona naprawdę nie byłą taka oschła jak mogło się wydawać. Co prawda Thanosowe wychowanie zrobiło swoje i niektórzy mieli prawo twierdzić, że to kobieta bez serca(kiedy zabijała, czasami miało się takie wrażenie). Jednak wewnątrz kryła się miła, delikatna, radosna Gamorcia. Okej, to trochę przesada... ale umiała być miła i zabawna. Czasem Peter był faktycznie zbyt surowy opisując jej charakter. Może to dlatego, że takie wyrobiła sobie pierwsze wrażenie? Bo kiedy się poznali, to nie była zbyt zabawowa kobieta. Raczej zabójczyni, która chce mimo wszystko wykonać swoje zadanie. Ale nieważne - teraz miał ją zabrać na ten spacer.
W sumie mógł sam zapytać się Groota i Rocketa o ich misję, położenie i tak dalej, ale tak przynajmniej zaczął jakoś rozmowę z najemniczką. Miał tylko nadzieję, że jego towarzysze nie wpadną w tarapaty.
-A więc, Gam, pamiętasz co ci obiecałem? - zapytał ze swoim klasycznym uśmiechem na ustach. -Jak nie, to chodzi o spacer - dodał po chwili, chociaż... chyba nie powinien tego robić. To było głupie, Gam na pewno pamiętała.
Na tej przechadzce będzie na pewno przyjemnie. Może przy okazji pobiją jakichś drobnych gangsterów, pomogą damie w opresji, czy zrobią jakąś inną dobrą rzecz. Albo jakąś troszkę złą rzecz, za to z dużym zyskiem. Takimi dwoma rodzajami 'rzeczy' zajmowali się właśnie Guardiansi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Sie 14, 2014 7:44 am

Jak wspaniale, że nie mogła słyszeć jego myśli! Gam miała poczucie humoru... gdzieś tam w głebi duszy... na saaaamyyym dnieee... Chociaż fakt przy Quillu nie sposób było się nie wyrobić w tej sferze. Facet prawie cały czas żartował i używał tych dziwnych terriańskich powiedzonek. Nie każdy gatunek w kosmosie wiedział o co mu chodzi, ale oni już przywykli.
- Szczerze mówiąc miałam nadzieje, że zapomniałeś. - Westchnęła i oparła się tyłkiem o blat stołu. Tak mieli tam jakiś stół, czyli istne składowisko wszelakich broni oraz ulubionych narzędzi Rocketa. Cały czas trzymała ręce skrzyżowane na piersi, ale mimo to stała. Nie wyszła. Nie trzasnęła drzwiami. Nie trzasnęła Quilla. Chyba nie było aż tak źle jak myślał. Albo to tylko pozory. Gam była jak bomba zegarowa. Problem polegał na tym, że nigdy nie było wiadomo kiedy wybuchnie. Niewprawne dłonie oraz zamknięty umysł nie dałby rady w rozbrojeniu naszej zielonej wojowniczki, ale Quill nie z takimi charakterkami się borykał, prawda? Znaczy radził sobie raz lepiej raz gorzej, ale jako jeden z nielicznych znalazł wspólny język z Gam i to go jakoś ratowało. Zresztą po części miał racje... jak to mówią, nie taki diabeł straszny jak go malują. Gamora była twardą babą, jednak ci którzy mieli okazje poznać ją trochę bliżej i nie jest tu mowa o jej pięści, bez żadnych wątpliwości mogli potwierdzić, że z jej sumieniem i uczuciami nie jest tak źle jak głosiły informację opowiadane w pewnych kręgach.
Póki co Quill nie brzmiał przekonująco, ale jak miał brzmieć skoro rzucił tylko pomysłem. Dobrze wiedział co było przeszkodą do beztroskiego zwiedzania NY. Gam w oczach ludzi wyglądała... ekhm no dość nietypowo. Nagle kobieta wpadła na pomysł. Uśmiechnęła się pod nosem i rzekła.
- A wiesz.... w sumie... - Podeszła do niego i stanęła w odległości zaledwie kilkunastu centymetrów. Teraz z bliska mógł podziwiać jej specyficzny kolor skóry oraz bardzo ładną, jak na dziarską wojowniczkę twarz. Gam zmrużyła delikatnie oczka, a na twarzy miała wymalowany ponętny uśmiech, zupełnie nie zdradzający złych zamiarów.
- Okay - Zgodziła się. - ale pod jednym warunkiem... - Uniosła brwi patrząc na niego wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Sro Sie 20, 2014 9:02 pm

Szczerze mówiąc miałam nadzieje, że zapomniałeś. - Peter odetchnął z ulgą, kiedy Gamora wypowiedziała te słowa. Co prawda nie były one zbyt miłe - w końcu chciał ją zabrać na przechadzkę, a ona mu mówi, że wcale tego nie chce. Ale lepsze to niż coś pokroju 'Jak mogłeś o tym zapomnieć, Quill?', czy coś. Więc taka reakcja mu odpowiadała i wcale nie była czymś dziwnym - w końcu co ciekawego może być w zwiedzaniu ziemskiego miasta? No właśnie bardzo wiele, wbrew pozorom. Tak przynajmniej mu się wydawało - w końcu tyle tu turystów z różnych stron świata. Jedynym problemem było to, że Star-Lord nie znał za dobrze Nowego Jorku, więc i nie będzie dobrym przewodnikiem. Ale cóż, nie zaszkodzi się przejść. Szczególnie, że będzie to miłe urozmaicenie. Ile można siedzieć na statku albo bić się z przestępcami? Fajnie będzie się odprężyć przy miłym spacerze we dwoje. O ile nie spędzą tego czasu tylko milcząc, a znajdą jakiś wspólny temat do rozmowy. I jeśli nie zaczepi ich nikt zdziwiony wyglądem Gamory. I jeśli nie zauważą po drodze jakiejś 'zbrodni', którą - z czystej przyzwoitości - będą musieli zwalczyć. Ale no, powinno być okej.
Jeszcze ją przekona do tego...o, no patrz, jednak sama się zgodziła. Uśmiechnął się, kiedy wypowiedziała słowa, które oznaczały, iż pójdzie z nim na ten spacer. To nie było takie trudne. Spodziewał się, że będzie musiał wytoczyć wiele argumentów zanim się zgodzi. I tu mógłby pojawić się problem, bo Peter wielu argumentów nie miał. I już miał się szykować do wyjścia, gdy Strażniczka dodała, że Quill będzie musiał spełnić jakiś warunek. Warunek, jaki znowu warunek?
-Jakim? - zapytał ze sztucznym uśmiechem na ustach. Był ciekawy. To raczej nie będzie nic trudnego i niemożliwego do wykonania. Pewnie jakiś drobiazg. Chociaż, znając Gam i jej wymagania... uch, nieważne. Zaraz dostanie odpowiedź i się dowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Sob Sie 23, 2014 7:49 pm

Oh no tak. Biedny Quill, Gamora niedobra. Nie chciała go oszukiwać, że jest zadowolona z tego ziemskiego pobytu oraz w ogóle z całej sytuacji. Na dodatek zaczęła jej działać na nerwy ta beztroska Petera. I sama do końca nie wiedziała czy to to ją podburza, czy może fakt braku wyjścia z tej sytuacji. Kobieta miała związane ręce, więc MUSIAŁA się dostosować. Ona. Córka Thanosa. Najniebezpieczniejsza Kobieta w Galaktyce utknęła na ziemi i nijak nie może nic z tym zrobić. No jak może być w dobrym nastroju? Jak?
I to nie tak, że nie doceniała starań Quilla, że miała to wszystko gdzieś.. Gam po prostu nie czuła zrozumienia z jego strony. Bez skutku wyczekiwała na argumenty albo chociaż ton głosu, który dałby jej gwarancję, że Peter zrobi wszystko by móc ich stąd wydostać. Może dlatego została z nim sam na sam? Może miała nadzieje, że przy rozmowie w cztery oczy Quill nie będzie kozaczył i powie szczerze jak wygląda sytuacja i co zamierzają z tym zrobić.
No, ale póki co - spacer. Niech mu będzie. Co prawda Gam jeszcze się nie zdecydowała, ponieważ miała swoje warunki, których spełnienie miało zostać w gestii Quilla, ale kto wie jak bardzo mu zależy na tym, by oprowadzić Gamore po rodzinnych stronach.
Widząc jego sztuczny uśmiech humorek troszkę się poprawił. Wiedziała dokładnie co on oznacza. Obawę przed tym co tam urodziło się w tym zielonym i pięknym łepku. Gam podeszła tak blisko, ponieważ akurat obok Quilla stała czarna maź, którą Rocket używał do konserwacji broni. Złapała za pojemnik i podniosła go nie odrywając wzroku od twarzy mężczyzny.
- Wysmaruj się tym. Będzie mi raźniej. - Wpatrywała się w niego z powagą, więc nawet gdyby to był żart, ciężko byłoby wyczytać to z jej miny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pon Wrz 01, 2014 8:28 pm

Wiedział jak ciężko jest na Ziemi jego kompanom i faktycznie powinien bardziej się wziąć za wyciąganie ich stąd. Dużo w zasadzie o tym myślał... ale nie podejmował żadnych działań. Zresztą, co on sam może zrobić? Potrzebowałby pomocy kogoś o wiele mądrzejszego, sprytniejszego i bardziej zaawansowanego technologicznie, tak. Może i Peter mieszkał w kosmosie, miał dostęp do różnych niezwykłych maszyn, wynalazków, sam przyleciał tu swoim statkiem kosmicznym, ale... właśnie, to tylko Milano czyli, bądźmy szczerzy, jedynie kupa złomu, która tutaj na nic się nie przyda. Potrzeba czegoś więcej, by przedrzeć się przez tę barierę. No i oczywiście, Star-Lord chciał się do wiedzieć kto jest za to odpowiedzialny. To pewnie jakiś kolejny kosmiczny super-zbir. Albo ojciec Quilla. Ale nieważne, musiał wrócić myślami do bardziej przyziemnych spraw, a mianowicie spaceru z Gamorą.
Kiedy już przedstawiła swój warunek, Pete wybuchł oczywiście swoim klasycznym śmiechem. Tak sztucznym jak tylko to było możliwe, ale często pomagał mu on wyjść z różnych niezręcznych sytuacji. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że najemniczka żartowała. Chociaż... już nie raz zaskakiwała go jakimiś niecodziennymi pomysłami. Zwykle nie aż tak absurdalnymi, ale zawsze. Znał jednak przesłanie tego żartu(lub nie-żartu) i to wcale nie było takie śmieszne. Gam czuła się tu obco, było to widać i wszyscy to wiedzieli. Zresztą, inni też się tak czuli.
-Gam, nie musisz ukrywać swojej inności - zaczął. I miał nadzieję, że tego nie zepsuje, zwykle nie wychodziły mu takie głębokie mowy. -Rozumiem co czujesz, ale... wyjdź ze mną do miasta tak jak jesteś teraz ubrana, niczym się nie zakrywając, niczego się nie bojąc. I nie obchodzi mnie co powiedzą ludzie na ulicy. Zawsze możesz przygotować dla nich sztylet albo pistolet - których oczywiście nie pozwoli jej użyć, ale tego już nie chciał dodawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Sob Wrz 06, 2014 10:16 am

Było ciężko, ponieważ było nudno. Tak nudno, że nawet Rocket i Groot postanowili przejść się na wycieczkę. Czy byli odważniejsi niż ona? Jasne, że nie. Chłopaki najwyraźniej mieli to gdzieś czy ktoś się do nich przyczepi. Gam (wyjątkowo) patrzyła w przód i wiedziała jaka będzie jej reakcja na negatywny komentarz i jaka może być odpowiedź. O nietolerancji ludzi coś słyszała i wolałaby nie mieć okazji do nauczenia ich szacunku, ponieważ lekcja mogła być bardzo bolesna, ponieważ Gam jak to Gam, nie przebierała w środkach. Niepokój zielonej wojowniczki i zły humor był spowodowany nie tylko utknięciem na tej planecie. Gam czuła, że ktoś miał swój cel w uwięzieniu ich na ziemi. Czuła, że gdzieś tam w galaktyce dzieje się coś ważnego i komuś bardzo zależało na tym, by odseparować Strażników gdzieś tam daleko. A może to tylko paranoja?
Bez wzruszenia obserwowała twarz Quilla pochłoniętą sztucznym śmiechem. No może gdy śmiech się wydłużał uniosła zniecierpliwiona brwi, więc rychła odpowiedź była bardzo wskazana, w przeciwnym razie musiała by do obezwładnić i sama wysmarować. Znaczy twarz tylko.. przecież nie będzie rozbierała Quilla do naga, chociaż i to nie sprawiłoby kobiecie problemu. Jednak obezwładnienie... znając umiejętności Star-Lorda i jej.. z Milano mógłby zostać tylko gwiezdny pył.
Gamora z niepokojącym (dla innych) spokojem wymalowanym na twarzy wysłuchała przemowy Petera i najwyraźniej coś tam do niej dotarło, ponieważ odsunęła się odstawiła maź z powrotem na stół. Cały czas nie spuszczała uważnego wzroku z mężczyzny. Po chwili chwyciła jego pierwszą lepszą bluzę z kapturem i zarzuciła na siebie. Pomimo swojej wysokiej postury bluza okazała się ciut za duża. Gam zapięła ją sobie prawie pod samą szyje i zarzuciła kaptur na głowę.
- Obyś tego nie żałował Peterze Quill. - Spojrzała na mężczyznę ze srogą miną, a potem ruszyła do wyjścia. - I ja się ich nie boje. Boje się raczej o nich - Mruknęła ni to pod nosem ni do mężczyzny. Zatrzymała się jeszcze i wzięła kilka sztyletów i zmodyfikowaną spluwę blasterową, którą wsunęła na tył spodni przez chwile eksponując pośladki opięte w obcisłych, skórzanych spodniach. Co przemówiło za tym by wyjść? Chyba przyzwolenie Quilla na wymierzenie ciosu, gdy coś się jej nie spodoba. Nie wiedziała, że była to obietnica bez pokrycia. Po chwili wyszła na zewnątrz i zaciągnęła się ziemskim powietrzem.. swoją drogą była ciekawa czemu jeszcze nikt się nimi nie zainteresował. Gam spojrzała wyczekująco na Quilla, a potem ruszyła przed siebie.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Gru 25, 2014 11:35 am

Gamora ponownie zawędrowała do Milano. Jak co wieczór zasiadła na swoim posłaniu i rozkładała działko plazmowe tylko po to by na powrót je złożyć i ustawić obok łóżka. Sen nie przychodził, więc przewracając się z boku na bok postanowiła wstać. Spędzając czas na snuciu się po statku czekała na chociażby jednego ze swoich towarzyszy. Żaden jednak nie nadszedł. Kobieta zasiadła w kokpicie i ułożywszy nogi na sterach, zapatrzyła się w gwieździste niebo. Choć widok za oknem był bardzo piękny, wręcz zatykający dech w piersiach, oczy zielonej wojowniczki wędrowały w stronę przycisku, który uruchamiał silnik i wprawiał kosmiczną machinę w ruch.
Gam przygryzła dolną wargę, by bólem móc odgonić chęci, jednak było już za późno.
Zsunęła nogi ze sterów i bez zastanowienia wcisnęła przycisk. Obiecała sobie, że jeżeli stąd się uwolni to na pewno wróci po swoich partnerów, teraz jednak czuła się tak klaustrofobicznie, że nie widziała innej drogi, musiała się stąd wydostać. O dziwo po sekundzie usłyszała ryk kosmicznego silnika. Kobieta uśmiechnęła się pod nosem, a błysk, który pojawił się w jej oczach mógł być wręcz oślepiający. Uniosła się nad lasem, nawet do 10 metrów nad nim ... i.... już witała się z gąską, gdy usłyszała stukot, a potem dźwięk dławiącego się silnika. Wiedząc co się zaraz stanie, spojrzała ostatni raz z przeszywającym wręcz smutkiem w stronę nieba, a potem zrezygnowana złapała za oparcie, chcąc przytrzymać swe ciało w fotelu.
Rąbnęła kilkanaście metrów od miejsca, gdzie zatrzymali się jakieś... pół roku wcześniej. Grymas na jej twarzy, który pojawił się zaraz po upadku w akompaniamencie ogromnego huku, mówił sam za siebie. Najwyraźniej jeszcze bardziej zniszczyła Milano. Cóż za młodu Gamora nieraz wykazywała się opieszałością i zwykle była w gorącej wodzie kąpana. Na przestrzeni wieków, nauczona przez Thanosa pokory dojrzała by zostać Najniebezpieczniejszą Kobietą W Całej Galaktyce. Ten incydent najwyraźniej świadczył o wyczerpaniu się zasobów cierpliwości.
Podłamana wyszła na zewnątrz, jak zwykle zabierając ze sobą działko laserowe, przycupnęła gdzieś niedaleko statku. Była zrezygnowana. Totalnie. Chyba zacznie wić sobie gniazdko na Ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Gru 25, 2014 1:38 pm

Las wydawał się spokojny, aż za spokojny. Ptaki milczały a atmosfera nie była nazbyt przyjemna. Mimo to jakoś nie zapowiadało się żeby ten wręcz nostalgiczny klimat miał być przerwany.
A jednak- nagły warkot silniku, a potem wybuch. Komuś nie wyszło lądowanie? Prawdopodobnie tak. Statek głośno uderzył w ziemię. Ale ten ktoś nie spodziewał się że uderzy akurat w przechodzący oddział robotów Dr. Dooma.
Były to najzwyklejsze Servo-guardy - w ilości normalnego oddziału 15. Z tym że 6 zostało zniszczonych przez fatalne lądowanie. Reszta w momencie wyłoniła się z krzaków i zza drzew.
-W imieniu Dr. Dooma rozkazujemy ci się poddać pod groźbą pacyfikacji.
Roboty zaatakują w momencie jeśli w ciągu 5 sekund uzyskają odpowiedź odmowną lub zobaczą wrogą reakcję.
(Oczywiście wiem jak to się skończy więc pozwolę sobie kontynuować)
Z rozwalonego łba jednego z Servo-guardów nagle wyłonił się bardzo realistyczny hologram. Z odległości 5 m byłby praktycznie nie do wykrycia, przez swoją realistyczność. Sylwetka wyświetlana była dość spora, ubrania w ciemno zieloną szatę z kapturem, a także charakterystyczną maską.
-Kim jesteś że śmiesz niszczyć mienie Latverii, a także władzy nią zarządzającej? Odpowiadaj!


Hologram oczywiście nie był prawdziwym Doomem, a jedynie wysoce zaawansowaną sztuczną inteligencją. Dlaczego to takie ważne? Bo Dr. Doom już leciał w swojej zbroi na miejsce wydarzeń, wyraźnie zainteresowany tak destrukcyjną siłą. Odczyty wyraźnie mówiły że zaledwie jedna osoba dokonała zniszczeń. Gdyby udało się jakoś nająć takiego osobnika, to władca Latverii dokonałby kolejnego kroku na drodze do zjednoczenia planety.
Gdy już wylądował, włączył podczerwień i szybko wypatrzył kobietę.
Interesujące...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Gru 25, 2014 9:00 pm

Oj tam od razu fatalne lądowanie. Pilotowi nic się nie stało, a że złamała parę drzewek i zbiła niczym na kręgielni 9 robocików, to można to przyjąć jako sukces, wszak do rozczłonkowania zostało tylko 6.

Gamora opuściła statek zaskoczona obecnością Servo-guardów początkowo nie miała złych zamiarów, jednak to co usłyszała później, nie pozostawiało jej wiele opcji do wyboru. Po pierwsze nie wiedziała jak powinna się zachować, a po drugie, nie zamierzała ani się poddawać, ani zostać pacyfikowana, więc sprawa była jasna.

Nie wiedząc kim jest Dr. Doom i co dokładnie robi tutaj oddział robotów, podjęła decyzję w dosłownie dwie sekundy. Najpierw zaatakowała z działka laserowego tych dalej , wcześniej oczywiście szacując czy pod górą tego żelastwa nie ukrywa się żaden człowiek. Jakby nie patrzeć na przestrzeni wieków, zapoznając się z wieloma mechanicznymi konstrukcjami była zdolna wywnioskować w jaki sposób sterowany jest robot, dlatego nie znając umiaru skróciła o głowę pozostałych używając swojego ukochanego miecza 'Godslave'a'. Niezmachana rozejrzała się dookoła wyczekując na kolejny atak, jednak zamiast tego przemówił do niej hologram. Gamora odwróciła się w kierunku iluzji i podeszła nieco bliżej. Wygląd mężczyzny wcale jej nie zaskoczył, wszak w kosmosie napatrzyła się na wiele różnorodnych gatunków. Co prawda sam fakt posiadania maski wywołał w niej uczucie nieufności, ale nie kupiłby jej nawet z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony.

- Nazywam się Gamora. A zniszczeń dokonałam częściowo nie chcący. - Odparła hardym tonem cały czas dzierżąc miecz w dłoni, w takiej pozycji, w której łatwo by mogła odeprzeć atak, bądź go wykonać. Działko laserowe oparła na ramieniu.
Słysząc głuche tąpnięcie gdzieś nieopodal, odwróciła się bokiem w kierunku miejsca skąd dochodził dźwięk. Mimo to cały czas była czujna i kątem oka zerkała to na hologram, to na okolicę. - Rozumiem, że do czynienia mam z Dr. Doomem. - Skierowała głos tam gdzie wylądował Victor. - I po co Tobie roboty bojowe w lesie? - Dodała. Latveria? Myślała, że cały czas jest w NY. Chyba nie odleciała aż tak daleko. Coś jej tu nie pasowało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Czw Gru 25, 2014 9:44 pm

Cóż, nie od dziś wiadomo że informacja to potęga, a szpiegostwo to coś co posiada każdy naród.
I nie da się ukryć że Servo-Guardy to własność Latveri. No ale może w kosmosie panowały inne zasady. Typu "Znalezione niekradzione"; "Jest na terenie tego państwa to należy do tego państwa".
Kto wie?
Dr. Doom nie był zadowolony z szybkiej straty swoich pomocników. Następnym razem będzie trzeba na misje szpiegowskie wysłać coś mniej... rzucajacego się w oczy, czy tez pod statek.
- Widzisz w dzisiejszych czasach bardzo ważna jest obserwacja. Jak to mówi się u nas na ziemi, "Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej". Ale gdzie moje maniery. Tak jak i się rezolutnie domyśliłaś, nazywam się Doom. A konkretnie Victor von Doom - człowiek dążący do zjednoczenia tej planety, by uniknęła ona autodestrukcji.
Przypatrzył się kobiecie. Nie spodziewał się że jego oddziały natrafią (lub na jego oddziały natrafi) kosmitkę. Jednak odkąd dążył do pełnej władzy, spotkał już wiele różnych i zabójczych dziwolągów. Gamora jeszcze mieściła się w granicach normalności. Tak przynajmniej mu się wydawało.
Nie miał ochoty walczyć, gdyż nie przyniosłoby to mu żadnych korzyści. Ot, trofeum. A po co mu to, gdy może kogoś do siebie przekonać, namówić do słusznych ( wg. niego samego) poglądów i by jego idea perfekcyjnego Doomworld'u zyskała kolejnych popleczników.
Powoli wyszedł zza krzewów i stanął w pobliżu zabójczyni.
- Wybacz te drobne przeszkody. Nie miałem najmniejszej ochoty stanąć na drodze komuś bezstronnemu - jak mniemam.
Zerknął na zniszczony pojazd po czym kontynuował swój wywód.
- Ach, te statki, lubią się psuć. Ale na pewno nie przez taką osobę jak...  hmm... Ty Gamoro. Co więc się stało? Z miłą chęcią ci pomogę.
Ktoś kto nie znał Dooma, mógłby naprawdę uznać go za dobrego człowieka. Statek potrzebował naprawy, a Victor potrafił go naprawić, przy okazji poznając pozaziemskie technologie. Choc sam znał już niektóre maszyny z przyszłości, to jednak nie widział akurat takiego pojazdu. Nie wydawał sie on specialnie zaawansowany. Cóż, oby pozory myliły. Tak czy inaczej był on dobrą karta przetargową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Gru 26, 2014 12:19 am

W kosmosie zasada była jedna. Jeżeli ktoś Tobie grozi pacyfikacją, najlepszą obroną jest atak. A przynajmniej taką wyznawała Gamora. Nie zamierzała spokojnie czekać na śmierć, to zupełnie nie było w jej stylu. Zielona wojowniczka zawsze dziarsko wychodziła jej na przeciw. Oczywiście życie nauczyło Gamorę pokory, jednak roboty nie były dla nie większym wyzwaniem. W głowie miała ułożony na prędcę plan i po prostu go zrealizowała. Efekt był taki jak na załączonym obrazku. Zniekształcone metalowe części, wystające kable z rozczłonkowanych kikutów metalowych dłoni czy nóg, walały się u jej stóp. Na dodatek, po wyrazie twarzy kobiety można było przypuścić, że wcale nie jest jej z tego powodu przykro. Cały czas utrzymywała, że walczyła o swoje życie.
Zmrużyła złowrogo ślepia, gdy zza krzaczorów wyszedł Doom. Przyjrzała się uważnie mężczyźnie by oszacować mniej więcej jakie stanowi dla niej zagrożenie, niestety póki co skupiając się na jego posturze oraz tym, czy posiada broń. Wysłuchała go w spokoju, twardo stojąc w pewnej odległości od Victora. Cały czas jednak zachowując ostrożność.

- Victorze von Doom. - Zaczęła mówić z tą swoją charakterystyczną powagą. - Zamieszkuję tą planetę od pół roku, jednak nie zauważyłam by jej ludność była w stanie wojny. Nie dostrzegłam również dążenia do samo destrukcji, czy możesz wyjaśnić co dokładnie masz na myśli? - Zmarszczyła brwi niespokojnie. Czyżby faktycznie coś umknęło jej uwadze? A może Quill o tym wiedział? - Dlaczego skrywasz twarz za maską ? - Zasypywała ciekawskimi pytaniami, cały czas wpatrując się w mężczyznę.
Zdziwiona zmianą frontu przez Dooma opuściła miecz i wsunęła go do futerału na plecach. - To Tobie należą się przeprosiny, w końcu zniszczyłam Twoje cenne zabawki. - Wskazała głową na bezużyteczne blachy. - Niestety, nie mogłam sobie pozwolić na odrobinę zawahania, ponieważ z tego co wywnioskowałam, byli wrogo nastawieni. -

Kontynuacja wywodu Dooma sprawiła, że kobieta ponownie zaczęła być czujna. - Ze statkiem jest wszystko ok. - Odparła nieufnie. Dosłownie po wypowiedzianym zapewnieniu można było usłyszeć huk oderwanego silnika, który upadł na ziemie. Gamora skrzywiła się przeklinając w myślach ten złom. - Kim jesteś? - Ponowiła pytanie, robiąc dobrą minę do złej gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Gru 26, 2014 12:34 pm

Meżczyzna popatrzył w niebo i po chwili znów na Gamorę. Nie wydawał się zadowolony, choć ciężko byłoby stwierdzić to przez maskę. Jego duma nie pozwalała mu ot tak odejść, ale czuł że kręcenie się w pobliżu NY nie jest za dobrym pomysłem.
-Jeżeli ci to nie przeszkadza, odejdźmy od statku, nikt ci go raczej nie ukradnie, ale może zainteresować ciekawskich.
Nie chciał się odwracać od kobiety, która ledwo co poznał. Czekał na jej reakcję szybko kalkulując czas i wszelkie możliwości.
- Ja mieszkam tu nieco dłużej, i dzięki pewnym "sytuacjom" wiem że ta sielanka potrwa jakiś czas, ale władzom nie uda się utrzymać porządku na zawsze. Przynajmniej nie aktualnym. Poznaj historię tej planety, historię wojen, obłudy i braku honoru.  Wtedy to zrozumiesz.
Kiedy tylko usłyszał pytanie o maskę, oczy lekko zmrużył po czym szybko zbył kosmitkę .
Historia ta była zbyt bolesna.
- Pozwól że ten temat odstawimy na później. To sprawa prywatna.
Gdy usłyszał o "cennych zabawkach" uśmiechnął się, co na szczęście również było nie do wykrycia.
Gamora nie miała pojęcia jak wiele takich "zabawek" jest wytwarzanych w Latverii.
- Rozumiem. Ale nie chowam urazy. Takie umiejętności winno się chwalić.
Czując że trzeba się streszczać szybko odpowiedział jeszcze na ostatnie pytanie, stawiając parę kroków w stronę zabójczyni, i wyciągając prawą rękę w geście pomocy.
- Człowiekiem, który pragnie ci pomóc. Wiem że dałabyś sobie rady sama, i nie narzucam się. To jak? Odpowiedz  bo nie mam wiele czasu, nie chcę spotkać... starych znajomych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Gru 28, 2014 11:30 am

Z tą maską Doom wyglądał na wiecznie niezadowolonego, aczkolwiek nawet to nie zrobiło na niej wrażenia. Mieszkając w kosmosie natykasz się na wiele innych nacji oraz dziwniej wyglądających gatunków, rzadko jednak kiedy w obliczu możliwości jakie dawała im ziemia, a mianowicie możliwość oddychania bez masek, bądź przy użyciu innych wynalazków, ktokolwiek nosił maskę. W takim razie Doom albo ukrywał swoją tożsamość, z niewiadomo jakich powodów, albo miał bardzo szpetną twarz i nie chciał nikogo straszyć. Dywagacją Gamory mogło nie być końca, wszak jej pomysłowość działała z prędkością światła, zamiast jednak skupiać się na zwykłych domysłach, postanowiła wysłuchać tego co miał do powiedzenia ten tajemniczy mężczyzna.
- Od pół roku tu stoi i póki co nikt się nim nie zainteresował. Chyba, że to Ty możesz być powodem ściągnięcia tutaj niepowołanych gości. - Zmrużyła swe iskrzące się złotem oczęta. Kolejna wypowiedź, bardzo ją zainteresowała. Cóż Quill nigdy w ten sposób nie przedstawiał swojej planety. Zawsze był jakiś "Footloose", bądź inna historyjka wzięta prosto z filmu, dzięki której była skora pomyśleć, że życie na ziemi to śpiewająco-tańczący musical. Gdyby nie ten wydłużony pobyt rzecz jasna. Ziemianie, a przynajmniej ci w NY nie wydawali się być tacy weseli i tańczący, ale mimo wszystko był to dom Quilla, więc należał się im szacunek. Analizowała każde wypowiedziane przez Victora słowo. Przy wypowiedzianych przez niego 'obłudzie i braku honoru' zmarszczyła brwi, ale już przy wcześniejszym zdaniu poczuła coś w rodzaju niepokoju.
- Co to znaczy, że nie dadzą radę utrzymać porządku? Masz jakieś informację? Czy myślisz, że ludzkości zagraża zagłada? - Na samą myśl bardzo się spięła. Doskonale pamiętała, jak to atak zakonu Agents of Church zniszczył jej rodzinną planetę i wymordował prawie wszystkich jej mieszkańców. Prawie, bo jakby nie patrzeć ona przetrwała. Zaniepokojona tymi informacjami podeszła do Victora nieco bliżej. - Nie wiem w takim razie czy będzie czas na poznawanie historii tej planety. - Odparła z godną siebie powagą. - Choć bardzo mnie tym zaciekawiłeś, Victorze von Doom. - Dodała dumnie. Kiwnęła głową na znak zgody, gdy szczerze zasugerował, iż historia maski jest zbyt intymna by się nią dzielić z obcą osobą. Miał do tego prawo, jednakże cały czas była ostrożna. Ckliwe historie rzadko kiedy ją ruszały, aczkolwiek była kobietą, a w jej wnętrzu biło gorące i dobre serce, dlatego nie można było rozpatrywać Gamory w kategoriach zupełnie oschłej i zimnej baby. Dlatego też postanowiła go nie naciskać. - Umiejętności zabijania to nigdy dobry powód do przechwałek. - Rzekła stojąc od niego już z dobrych parę metrów. - A pragnienie pomocy, zawsze jest czymś podparte, a przynajmniej gdy oferuję ją osoba obca. - Dodała wpatrując się w oczy mężczyzny, ponieważ teraz widziała je całkiem wyraźnie. - I jakich starych znajomych? To na nich szykowałeś ten oddział? - Wskazała głową w stronę sterty porozwalanych robotów. - Bo jeżeli tak, to nie masz co się martwić. - Kącik ust kobiety powędrował nieco do góry. Cóż, najwyraźniej bardzo dosadnie mu zasugerowała, że roboty nie były dla niej aż tak ogromnym wyzwaniem, więc jeżeli będzie musiała się rozprawić z kimś jeszcze...
- Dokąd chcesz mnie zabrać? Mój statek jest tutaj. - Odparła nieco zdziwiona, a uśmiech zniknął z jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Gru 28, 2014 6:59 pm

- Spokojnie. Nigdzie cie nie zabieram, a statku i tak na miejscu nie mogę naprawić.
Doom wykazywał się dość sporą jak na siebie cierpliwością. Poszukiwał każdego kto mógłby mu pomóc wypełnić swe cele. A te były ambitne, nawet jak na dyktatora.
Czas naglił, a S.H.I.E.L.D mogli się zjawić lada moment. Nie był on miłym gościem na amerykańskiej ziemi.
- Te roboty to zaledwie pył, który był i tak skazany na zniszczenie. Istoty rozumne cenię zdecydowanie bardziej.
Nie czekając długo zdecydował się już lecieć do ojczyzny, oczywiście wpierw kończąc rozmowę słusznym akcentem.
- Miło się gawędziło. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. Jesli będziesz potrzebowała pomocy, to szukaj pięknej krainy Latverii. Przyjmę cię z otwartymi rękami w moim zamku. A teraz żegnaj.
I nie czekając odleciał, od razu aktywując sekwencję samozniszczenia w resztkach robotów, by Tarcza ich nie mogła sprawdzić pod względem technologii i danych.
Po drodze do zamku zdążył jeszcze wysłać swojego dokładnego klona do Gamory, by ten spróbował naprawić statek.
Gdy android wylądował obok Gamory, wokół zrobiło się nieco zimniej i nad lasem zebrało się trochę chmur.
-Cóż, jednak znajdę chwilę czasu. Wybacz że szybko się zbierałem. Ale to dłuższa historia. Pozwolisz że zajmę się twym statkiem? Bo jeśli nie to nic tu po mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Sty 02, 2015 10:52 am

Gamora wyczuła spięcie i chęć pośpiechu mężczyzny, a biorąc to wszystko w kupę, zrobiło się również niepokojąco.
- Skoro istoty rozumne cenisz bardziej, to czemu otoczyłeś się robotami? Coś Tobie grozi? - Zgadywała dalej. A może Doom był zwykłym paranoikiem? Wszak nic nie wskazywało na to, że będą mieć jeszcze jakiś gości. Ziemia nie drżała jak przy poruszaniu się ciężkiej kawalerii, a i niebo czyste jak łza nie niosło za sobą żadnej skazy, ani dźwiękowej, ani obrazowej. Zastanowiła się czy warto zatrzymywać paranoika? Czy mógł jej faktycznie pomóc? Ciężko orzec, wszak tą krótką rozmową, owszem, wyjątkowo ją zainteresował, lecz nie na tyle by mogła mu zaufać i wpuścić do statku Quilla. Nawet fakt, iż była już na końcówce cierpliwości i na serio baaardzo chciała wydostać się z tej planety, nie wpłynął na poczucie bycia wierną Milano oraz jego właścicielowi. Chociaż nie było to łatwe, dla w gorącej wodzie kąpanej Gamory.

Gdy w dość pośpieszny sposób się z nią pożegnał, zmarszczyła brwi i rozejrzała się dookoła. Odskoczyła w bezpieczne miejsce dopiero wtedy, gdy resztki doombotów zaczęły wybuchać. Otrzepała resztki pyłu z obcisłego kombinezonu i schowała broń plazmową w pokrowiec przy udzie. Chwile później z niemałą konsternacją wymalowaną na twarzy obserwowała jak kolejny Victor von Doom ląduję nieopodal statku i resztek jakie zostały z podwójnie zniszczonych wrogich mechanizmów.
- Jeżeli nie masz czasu na przekonywanie mnie oraz zapoznanie, tu na miejscu, to niestety będę musiała podziękować. Nie stać mnie na popełnianie błędów w tej kwestii, a ten statek, jest dla mnie jedynym ratunkiem, by ponownie wzbić się w przestworza. - Mniej więcej zarysowała mu powagę sytuacji. Miała nadzieje, że Victor zrozumie tą argumentację. Stała wpatrując się w mężczyznę, czekając na odzew, będąc jak zwykle gotowa na atak i wiele innych opcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Sty 02, 2015 6:12 pm

Doombot, choć zaawansowany, i bardzo dobry wojownik, a także android który zachowuje się jak wierna kopia swego władcy - Victora von Dooma, to nie mógł być nazwany człowiekiem. W tym przypadku jego A.I. musiało się wysilić, by dobrze wykonać swoja robotę.
- Niestety, ale lekko przesadziłem. Wybacz tę całą szopkę, ale ta planeta jest, bardzo... oryginalna. Trzeba uważać, i starać się nie ryzykować.
Gdy usłyszał wszystko co Gamora odrzekła, sam musiał wybrnąć możliwie jak najlepiej.
- Nie chcę byś się mnie obawiała. Staram się ci tylko pomóc, i mogę swoje intencje udowodnić. Tylko daj mi takową szansę. Wystarczy mały błąd i stracisz swoja ostatnią deskę ratunku, dlatego pragnę byś nie trafiła na osoby które tylko cię oszukają i sprawią że odczujesz fałszywe poczucie bezpieczeństwa. I zdaję sobie sprawę że na pewno dałabyś sobie radę w takiej sytuacji, ale po co do niej doprowadzać? Nie musisz mnie wpuszczać do statku. Zabezpieczmy go, razem, wszystko pod twoim okiem, a następnie jeśli zechcesz, mogę ci wszystko objaśnić przy lampce wina w moim kraju. Wtedy zrozumiesz co się tak naprawdę dzieje na tej planecie.
Sam nie zdawał sobie sprawy z potoku charyzmatycznych słów które rzucił.
Liczył ze coś wskóra, i wielkiej wojowniczki jaką bez wątpienia była Gamora.
W przypadku gdyby ta nie zdecydowała sie iść na współpracę, nie chciał z nią walczyć, bo oczywiście nie dawało to żadnych dobrych efektów. Całe zajśćie z swojego zamku obserwował prawdziwy Dr. Doom, czekając z ciekawością na decyzje kobiety.
Pogoda cały czas się pogarszała, a technologia Victora mówiła że za jakąś godzinę będzie burza. Pierwsze krople spadały z nieba, choć wiatr był delikatny, jeszcze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Wto Sty 06, 2015 9:54 pm

Gamora pogubiła się w tych wszystkich doombotach, kopiach czy oryginałach... sama już nie wiedziała z kim dokładnie rozmawia. Na dodatek słowa jakie padały z metalicznych ust robota wprawiały ją w coraz większą zadumę oraz pogłębiały jej ciekawość.
- Nie ryzykować czego? Zajmujesz się obroną swojego państwa poza jego granicami? - Drążyła dalej temat, ponieważ coś tu nie grało. Co prawda Doom jako jedyny póki co zaoferował jej pomoc i choć desperacja oraz chęć powrotu na orbitę była przeogromna, Gamora nie zamierzała ruszać się z NY by odwiedzać inne kraje. Żałowała również, że Victor okazał się człowiekiem w gorącej wodzie kąpanym, na dodatek nie widziała ku temu żadnego powodu, wszak nikt go nie atakował, dlatego też nie rozumiała czego mógłby się obawiać. No chyba, że faktycznie miał coś za uszami.
- Lampce wina? - Uniosła brew w pytającym geście. - Chcesz mnie poderwać czy pomóc? Niestety wolałabym nie opuszczać tych ziem, więc jeżeli nie jesteś w stanie udzielić mi ratunku w tym miejscu, będę musiała za takową podziękować. Chciałabym mieć jednak z Tobą kontakt, gdybym jednak zmieniła zdanie. - Co jak co, ale Gam stwierdziła, iż warto zostawić sobie otwartą furtkę. A nuż będzie to jej ostatnia deska ratunku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Sro Sty 07, 2015 4:17 pm

- Chcesz bym ci wszystko opowiedział czy nie? TO nie jest miejsce w którym mogę ci wszystko wytłumaczyć Gamoro. Czas nagli. Jednak wyczuwam u ciebie brak jakiegokolwiek choćby najmniejszego zaufania. Próbuję ci pomóc a ty nie chcesz współpracować . Wielka szkoda.
Victor nie był zadowolony z takiego obrotu spraw. Doombot również. Nie chcąc tracić więcej czasu na niezdecydowaną kosmitkę wręczył jej bez słowa mały komunikator, w razie "W".
- Znasz się na takim sprzęcie , jak rozumiem. Oby nasze drogi się jeszcze skrzyżowały. Żegnaj.
Skłonił się lekko , i wolno odchodząc w las uśmiechał się. oczywiście w swojej bazie, bo w las szedł tylko Doombot. Victor czuł że to jeszcze nie koniec z tajemniczą zabójczynią.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Pią Sty 16, 2015 7:27 pm

Kiedy kupa żelastwa uderzy w ziemię, to powstaje spory huk. Hałas ten może przyciągnąć obce istoty, o czym świadczy wizyta poprzednika. Zwykły człowiek pewnie obróciłby się na pięcie, o ile nie jest zbyt ciekawski. Smoczydło niestety taki jest. Dlatego mimo, że nie było mu po drodze, to skręcił wprost na źródło hałasu. Tak, Shiron szedł na piechotę. Czemu? Chciał się przejść, w końcu absolutnie nic go nie goniło. Miał ponad 150 lat czasu. Tyle lat... tyle chwil... Znów zabolało go serce na wspomnienie zniszczonej ojczyzny. Zaśmiał się w duchu, gdy znów pomyślał o swojej samotności. Ostatni smok? Nie... Za smoka się nie uważał, ale takim się tytułował. W Rivellonie był smokiem. Tutaj był czymś mniej groźnym. Prawda była jednak taka, że jego forma nie była doskonała, ale dość tych rozmyślań. Shiron toczył się dzielnie przez las. Od jego wizyty minęło parę dni, więc teraz miał już przy sobie swój miecz. Był ubrany w swoją zbroję, a broń wisiała przy pasie. Nie szykował się na walkę. Nie chciał tylko niszczyć kolejnych ubrań. Miał dość strat. Smoczydło powoli zbliżało się do statku. Jako, że miał wyczulone zmysły, to mógł spokojnie wiedzieć o wszystkim co się działo w pobliżu. Może nie rozumiał słów, ale wiedział mniej więcej o co chodzi. Shiron powoli zaczął się skradać starając się być jak najciszej. Podszedł na tyle, aby mógł dostrzec miejsce i spojrzał wprost na pole bitwy przed nim. Mnóstwo martwych robotów i jakaś dziwna kobieta. Z zieloną skórą. Ciekawe... Jaszczur powoli ruszył wyprostowany przed siebie i wyszedł na polanę, gdzie stał statek.
- Dobry Wieczór... - powiedział niskim, gardłowym głosem i podarował kobiecie uśmiech. Spojrzał na statek na sekundę, a na jego twarzy wystąpiła konsternacja, która zaraz zniknęła, na widok tego cuda techniki. Zaraz przesunął spojrzenie na nią. - Radzę uważać... Taki huk, że ktoś możecie mieć kłopoty.
Starał się robić dobrą minę do złej gry. Czuł się jak skończony idiota. Przychodzi sobie, wyglądając jakby się urwał z jakiegoś balu przebierańców i gada głupoty. Ach...
Powrót do góry Go down
Gamora

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   Nie Sty 18, 2015 12:52 pm

Gamorze nie spodobał się ton Dooma, dlatego twarz kobiety jeszcze bardziej stężała. Nienawidziła jak ktoś ją poganiał i stawiał warunki. Ta cześć buntowniczej duszy kobiety nie mogła przystać na ponaglenia, dlatego nie zamierzała podejmować decyzji o przenosinach. Dlatego też również bez słowa wzięła komunikator i schowała go do kieszeni z boku spodni.

- Żegnam. - Odparła lodowatym tonem i równie grzecznie skłoniła się w kierunku bota. Odprowadziła go uważnym spojrzeniem, a gdy zniknął gdzieś za drzewami, westchnęła sobie pod nosem. Cały czas gryzła się z myślami i zastanawiała czy podjęła dobrą decyzję. A może powinna wykazać się większym egoizmem i udać się z Doomem do jego krainy, a potem poprosić go o pomoc? Nie. Nie mogła zostawić swojej drużyny. Gdziekolwiek się rozproszyli, gdziekolwiek teraz spędzali czas, jej poczucie obowiązku oraz związania z resztą była zbyt silna by ich porzucić. I choć ostatnio często musiała sobie o tym przypominać, coraz mniej te wypowiedziane w myślach słowa, dodawały jej otuchy. Dlatego też teraz czuła się o wiele gorzej niż wcześniej.

Rozejrzała się po zgliszczach oraz metalowych pozostałości doombotów i zanim zdążyła wziąć jednego z kopa, ukazując tym samym zdenerwowanie oraz bezsilność, usłyszała kolejne kroki. Bardziej metaliczne, ciężkie, niczym tąpnięcia kolejnego robota? Gamora zwróciła się w kierunku dobiegających dźwięków i przymrużyła złowrogo oczy, marszcząc przy tym brwi. Chwyciła za trzon miecza i tam zacisnęła dłoń. Póki co jednak nie wyciągała go z pokrowca. Jej oczom ukazał się mężczyzna w zbroi i choć nie wykazywał wrogich zachowań Gamora nie zamierzała porzucać swojej nieufności.

- Witam. Kim jesteś? Przysłał Cię Doom? - Zapytała widząc to dość nietypowe uzbrojenie. Nie ruszyła się ani o krok, ponieważ z tej odległości wyraźnie mogła się przyglądać przystojnej twarzy mężczyzny oraz każdemu fałszywemu ruchowi jakiemu chciałby wykonać tajemniczy mężczyzna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 'Milano' - statek Guardians of the Galaxy   

Powrót do góry Go down
 
'Milano' - statek Guardians of the Galaxy
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Statek Zorgów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: