Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szósta aleja zachodnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Szósta aleja zachodnia   Sob Mar 05, 2016 8:08 pm

First topic message reminder :


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Speed

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Czw Paź 20, 2016 8:00 pm

Spadając bez problemu zauważył ogon dziewczyny zbliżający się ku jego klatce piersiowej. Pomimo swojego lekceważącego charakteru, wziął to na poważnie. Szybko zorientował się, że spada i nie ma znikomą kontrolę nad swoim ciałem. Gdyby go trafiła, rana mogłaby okazać się śmiertelna. Billy musiałby działać strasznie szybko by miał szanse na przetrwanie takiego ciosu. W końcu on może być jej następnym celem ataku i przez czas w którym by walczyli, Tommy spokojnie by się wykrwawiał. Wciąż spadając, zacisnął szczęki. Nie był pewien czy ogon ma zasięg i szybkość by go uderzyć. Spadanie nie krępuje ruchu rąk, więc może spróbować jakoś reagować. Zakrył ramieniem miejsce ku któremu zbliżała się ostra końcówka jej ogona. Pozostaje mu tylko liczyć, że nie ma siły przebić mu ręki na wylot i wciąż wyrządzić sporych szkód w środku. Na jego szczęście albo się rozmyśliła, albo zabrakło jej ogona by go trafić. Choć upadek na plecy nie należał do przyjemnych.

[...]

-Pewnie "Asgardianie", dalej pomagaj tej psychopatce, która prawie mnie zabiła- pomyślał, widząc charakterystyczną niebieską poświatę wokół plecaka. No chyba, że mamy tu więcej " niesamowitych dżentelmenów" zdolnych do przenoszenia obiektów bez dotykania ich. Ból wciąż udzielał mu się w plecach. Nie kontynuowała ataków, więc chyba mógł poczekać, aż ból będzie mniej natarczywy. Miał także czas zastanowić się, o co jej chodzi. Pojawia się znikąd, zgrywa głupa, a potem prawie go zabija. Ma jakiś cel w tym wszystkim? Pewnie przez jego "pokaz siły" myśli, że wie do czego jest zdolny i spróbowała go zaatakować kiedy był najbardziej wrażliwy na atak. Może liczy, że Billy nie ma mocy i go by też zniszczyła bez problemu? Nie, wydawała się dla niego zbyt miła. Strasznie problematyczna osoba. Tommy miał wielkie problemy ze skojarzeniem jej z cywilem ze względu na moce i cóż, próbę morderstwa. Na pewno nie puści tego ostatniego incydentu płazem.

Nagle usłyszał jak pyta się, czy nic mu nie jest. Jego krew natychmiast zawrzała, puls się zwiększył, a twarz wyrażała-delikatnie to ujmując-dezaprobatę. Nawet zapomniał o bólu pleców.
-Pytasz się czy nic mi nie jest?- wymamrotał pod nosem spoglądając na nią jak spod byka. Ręką oparta o samochód odepchnął się od ów obiektu i ponownie ruszył ku niej. Jego pięść ponownie była żądna krwi. W połowie drogi zrozumiał, że z tą prędkością mógłby ją zabić. Nie był pewien czego ona chce. Może coś źle zrozumiał...A nawet jeżeli to co zrobiła miało go zabić, to lepiej ją złapać żywą, niż martwą. Zatrzymał się parę centymetrów przed nią. Mogła poczuć jakby wiatr nagle się wzmocnił i wiał ze strony z której przybiegł chłopak. Był to efekt poruszania się z taką prędkością. Tommy lubił sobie myśleć, że wiatr dopiero zaczyna go doganiać. Powietrze wprawione w ruch przez...ruch białowłosego naciskało na jej okulary, które wpiły się mocniej w nos i odwiało włosy do tyłu. Zapewne musiałaby nawet zrobić krok do tyłu by się nie przewrócić. A trwało to tylko krótką chwilę. Tymczasem jego wyraz twarzy najłatwiej opisać jako minę jaką zrobiłby rozwścieczony byk, gdyby był człowiekiem.
-Przed chwilą próbowałaś mnie zabić!- krzyknął jej prosto w twarz. Nie miał zamiaru stać tam dłużej niż powinien. Odsunął się od niej i stanął między nią a Billy'm. Musiała przejść przez niego by skrzywdzić czarnowłosego. Chociaż skoro potrafiła się teleportować...

Podniósł z ziemi puszkę. Starał się by jego ręka jej nie zasłaniała zbyt dużej części tego obiektu. Wprowadził swoją rękę w niesamowicie szybkie drgania. W mgnieniu oka zwyczajnie eksplodowała. Chciał pokazać jej, że nie powinna z nim zadzierać. Może i pokazał co potrafi, ale nie jak potrafi to zrobić, więc w razie czego ciężko jej będzie z tym walczyć.
-To samo będzie z tobą jeżeli spróbujesz czegoś głupiego ze mną lub z nim- powiedział patrząc jej prosto w oczy. W takiej sytuacji Billy musiałby się nieźle postarać by załagodzić sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Paź 21, 2016 12:18 am

Przez krótką - zgoda, bardzo krótką - chwilę Billy miał już nadzieję, że konflikt został zażegnany i jednak będą mogli porozmawiać na spokojnie i poważnie. Razem z Klaudią udało mu się nawet zainicjować taką dyskusję, a do tego dziewczyna w końcu się uśmiechnęła, co Kaplan uznał za drobny sukces i zaczął głębiej zastanawiać się nad jej słowami oraz nad tym, co miał okazję zaobserwować... Tyle że zaraz potem wykonali w tej relacji wielki krok w tył.
Przy prędkości Tommy'ego także i tym razem Billy nie mógł go powstrzymać - a może jednak mógłby, gdyby naprawdę się postarał i zdążył się na to wcześniej przygotować? Nie był tego do końca pewien. Tak czy siak, nastolatek zmarszczył czoło, szybko odtwarzając w pamięci ujrzaną scenę i starając się przypomnieć sobie do czego dokładnie odnosił się jego rówieśnik. Raczej nie chodziło mu o teleportację dziewczyny, gdyż tej mógł się spodziewać, nawet jeżeli zaskoczyła go swą nagłością... Więc może ruch ogona? Z daleka wyglądał dość niebezpiecznie, szczególnie przy tym ostrym zakończeniu, z tym Billy mógł się zgodzić, ale w połączeniu z całym zachowaniem Klaudii chłopak wątpił, aby próbowała w ten sposób przeprowadzić atak... Bo czemu by miała? Zwróciłaby się przeciwko nim już wcześniej, gdyby to właśnie po to tu przybyła.
Mimo wszystko jednak Kaplanowi ciężko było złościć się na Tommy'ego czy robić mu wyrzuty, gdy białowłosy wykazywał się tak zaskakującą w jego przypadku opiekuńczością. Ustawienie się na pierwszym froncie to jedno, bo w razie czego dało się je wytłumaczyć na różne sposoby, ale takie słowa były już bardziej jednoznaczne... I sprawiły, że Billy aż lekko się uśmiechnął. Zastanawiało go czy Tommy w ogóle zdawał sobie sprawę z tego, jak to wszystko brzmiało i wyglądało, lecz teraz nie miał najmniejszego zamiaru go o to pytać. Może później się z nim trochę podroczy.
W tej chwili miał zaś na głowie coś ważniejszego, a mianowicie kolejną próbę załagodzenia konfliktu. Korzystając z tego, że znajdował się za białowłosym - i upewniwszy się, iż ten w dalszym ciągu utrzymywał wzrok na Klaudii, więc wiedział, że się nie teleportowała - podszedł bliżej niego, a następnie ułożył dłoń nisko na jego przedramieniu. Nie zaciskał mocno palców, więc jego rękę łatwo dałoby się odtrącić. Poniekąd chciał skupić na sobie uwagę Tommy'ego, może nawet zadziałać jako coś w rodzaju kotwicy... Niektórym to pomagało się uspokoić, a przynajmniej coś takiego pamiętał z opowieści mamy. Chyba że coś przekręcił albo chodziło jej o inne sytuacje, ale Kaplan wolał się tym teraz nie martwić.
- Myślę, że starała się cię złapać, a nie zabić. Naprawdę nie wydaje mi się, żeby miała w tym jakiś interes, wiesz? - zasugerował rówieśnikowi cichym tonem, a jeżeli jego dłoń nie została jeszcze do tej pory odrzucona, to wykorzystał ten fakt i uspokajająco przesunął kilka razy kciukiem po jego skórze - w geście, który można by było określić jako formę krótkiego "pseudo-masażu". W przeciwnym razie nie próbował inicjować dalszego kontaktu fizycznego.
Z tego wszystkiego Billy aż prawie - ale tylko prawie - zapomniał, że czuł się niezręcznie przy częściowo rozebranym Tommy'm. Starał się na tym nie skupiać, co nie było łatwe, gdy stali teraz tak blisko siebie, ale z drugiej strony Kaplan nie mógł przynajmniej powiedzieć, że nie miał w tej chwili czym się martwić... A względne pogodzenie towarzystwa wydawało mu się jednak ważniejsze od osiągnięcia jako takiego komfortu psychicznego. Zresztą... I tak za często go nie doznawał, więc trudno. Po takim czasie pewnie powinien był się już przyzwyczaić.
- Poczekaj trochę, aż będziemy mieć prawdziwych wrogów. Wtedy zaczniemy się na poważnie martwić, że ktoś próbuje nas zabić. W końcu zorganizujemy sobie całą galerię przestępców, może nawet podkradniemy Mścicielom kogoś większego - Kaplan nie miał bladego pojęcia czy tą metodą uda mu się ugłaskać Tommy'ego, ale uznał, że równie dobrze może jej spróbować... Bo gorzej już raczej nie będzie. Nastolatek rzucił też okiem w kierunku Klaudii, która na podstawie jego słów mogła wyciągnąć parę istotnych wniosków, o ile w ogóle miała ku temu głowę po tym, jak potraktował ją Tommy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Paź 24, 2016 8:39 pm


Sukkuba wiedziała, że to, co zrobiła mogło wyglądać jak próba zabójstwa i byłą gotowa na kolejny cios, czy też obelgę ze strony chłopaka. Nie musiała w sumie zbyt długo na to oczekiwać. Dziwny, dość mocny wiatr przycisnął jej okulary do nosa, a jej włosy zaczęły szamotać się na boki. Źrenice Klaudii zmniejszyły się z powodu wywołanego przez białowłosego strachu. Dosłownie centymetry przed dziewczyną stał wcześniej wspomniany kolega z okropnie rozwścieczoną miną, która jeszcze bardziej przerażała Sukkube. Dziewczyna cała zbladła, a jej dłonie zadrżały ze strachu. To, co do niej wykrzyczał nie było prawdą w żadnym calu i Klaudia pewnie oburzyłaby się w tej chwili, ale strach niestety był w tej chwili jej dominującą emocją. Eksplozja puszki przyprawiła ją o dreszcz, aż ciało dziewczyny nieco zadrżało. Fioletka milczała przez dłuższą chwilę, a jej ogon zaczął powoli się pojawiać. Był on jednak opadnięty, wcale nie gotowy do ataku spoczywał zwisając z miejsca jej kości ogonowej i leżąc na ziemi. Westchnięcie połączone z cichym strzeleniem palcami lekko uspokoiło dziewczyne i pozwoliło jej w końcu powiedzieć cokolwiek. Musiała się jakoś wytłumaczyć, jednak namysł na temat tego, co powinna powiedzieć też zajął jej krótką chwilę. W momencie w którym chciała ona finalnie coś powiedzieć wtrącił się jej Wiccan próbując uspokoić Speeda, więc Sukkuba zdążyła tylko lekko otworzyć swoje usta. Poczekała ona po tym upływie czasu jeszcze 2, może 3 sekundy i odezwała się, jednak jej wypowiedź była mówiona tonem niepewnym, lekko wystraszonym.

- Chciałam cię złapać, chociaż wiem, że wyglądało to jak próba zabójstwa. Mogę wam wytłumaczyć różnice między atakiem ogonem, a zwykłym użyciem go do przykładowo złapania czegoś. I przepraszam, mogę cię zapewnić, że chciałam cię złapać, jednak mój ogon był zbyt krótki, by zdążyć cię podeprzeć za plecy na czas.

Wyliczając dwa przykłady różnicy w jej ogonie wysunęła ona go powoli zza siebie, i przy pierwszym przykładzie końcówka ogona przekręciła się pionowo, ostrzem skierowanym prosto w nich, zaś przy drugim przekręciła się na płasko, a przechylona była nieco w dół. Chciała ona tym zademonstrować to, co chciała później im wyjaśnić. Klaudie ogarniała niepewność i wciąż lekki strach, przez co złapała się za swoje ramie stojąc z podgiętą nogą. Głowę spuściła nieco w dół, a wzrok wbiła w ziemie. Było jej okropnie głupio, ponieważ zdążyła już nieco uspokoić sytuację, zawrzeć pokój, a tu raptem znów wszystko zaczęło się komplikować, a wszystko to z jej winy.
Powrót do góry Go down
Speed

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Paź 24, 2016 9:55 pm

Nie spuszczał dziewczyny ze wzroku na sekundę. Znając jej umiejętności odwrócenie się na sekundę może być zgubne. Każdy mięsień w jego ciele był napięty do granic możliwości. To było nieco ekscytujące. Zastawianie się czy ta osoba z mocami, która stoi przed tobą ma zamiar cię skrzywdzić czy nie. Podświadomie zaczął przenosić ciężar ciała z nogi na nogę w pewnym rytmie. Na jego twarzy pojawił się nawet wątły uśmiech. Dopiero sobie uświadomił jak dobrze nadaje się do konfliktowych sytuacji. Nie denerwował się, był w pełni opanowany, wiedział co robić... Z jakiegoś powodu konflikt wydawał się dla niego taki atrakcyjny.

Nagle poczuł rękę na swoim ramieniu. Dziewczyna wciąż stała tam, więc to Billy. To potwierdził także głos, który mówił mu, że się pomylił. Pozwolił ręce czarnowłosego posiedzieć na jego ramieniu do momentu w którym zaczęła ten dziwny masaż, ew. Tommy nie był fanem kontaktu fizycznego... z ludźmi. Szybko (bo jakże by inaczej) zsunął jego dłoń ze swojego ciała. Wracając do jego słów... To by było nieco upokarzające. Zaczął się zastanawiać na ile miał rację. W końcu dziewczyna zdawała się ukazywać skruchę, nie chęć do walki. Do tego jakąś wieczność później (przynajmniej dla niego) zaczęła się tłumaczyć, dość nieporadnie, jakby naprawdę się bała czy coś. Więc jednak popełnił błąd? Większość osób w tej sytuacji chciałaby by obok nich wyrósł rowek do którego mogliby wskoczyć i zakopać się pod ziemią, ale większość ludzi w przeciwieństwie do niego zmieściłaby swoje ego na tankowcu... Rozluźnił swoją pozycję i odkaszlnął.
-Powiedzmy, że Ci wierzę- rzucił obojętnie ku dziewczynie. To takie przepraszam, bez okazywania skruchy i mówienia przepraszam, jest fajniejsze od zwykłych przeprosin. Splótł ręce na klatce piersiowej i podszedł do najbliższego samochodu. Nie zmieniając pozycji rąk, oparł się tyłkiem o maskę. Najpierw jego wzrok ruszył ku jego koledze. Wykonał szybki ruch gałkami w kierunku dziewczyny, by dać mu znać, że może kontynuować. Potem jego wzrok poszedł między chmury. W głowie był częściowo wściekły na siebie, a częściowo na nią, bo to przez nią wyszedł na idiotę. Przejawiało się to jedynie subtelnymi oznakami irytacji, jak na przykład przygryzanie wargi i ściąganie brwi do siebie. Ilekroć jego przemyślenia odnosiły się do niej, spoglądał na diablicę. Jego wzrok nie był ani ciepły, ani chłodny, po prostu na nią patrzył. Już nachodziła go ochota na prawdziwe przeprosiny, ale udało mu się stłumić ten pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Paź 24, 2016 10:52 pm

Tommy nie zareagował na jego słowa kolejną dawką agresji, co Billy uznał za małe zwycięstwo - i dzięki czemu uznał, że może teraz bezpiecznie skupić się na Klaudii oraz jej wyjaśnieniach. Po części pokrywały się z tym, do czego Kaplan sam był w stanie dojść, ale oprócz tego dostarczyły mu również nowych informacji, podkreślonych ruchami ogona, które nastolatek uważnie prześledził. Akurat takie rzeczy dobrze było na przyszłość wiedzieć... Zakładając, że to nie będzie ich jedyne spotkanie. Chłopak pokiwał nawet głową, wyrażając w ten sposób zarówno zrozumienie wobec wypowiedzi rówieśniczki, jak i jej poparcie.
Wyglądało na to, że razem potrafili przekonać Tommy'ego, który chwilowo odpuścił i w pewnym sensie nawet wycofał się z dyskusji... A przynajmniej na to wskazywało to jego fizyczne odejście na bok i cała jego zamknięta postawa. Z drugiej strony nie stanowiła ona niczego nowego, w związku z czym Billy nieszczególnie przejmował się zachowaniem białowłosego. Jeszcze tutaj był, to się liczyło... I najwyraźniej nie miał nic przeciwko kontynuowaniu rozmowy z Klaudią. Kaplan nie potrzebował dalszej zachęty.
- Nie przejmuj się tym. Pomyłki się zdarzają, a jak długo nie stało się nic złego, to nie ma sprawy. Następnym razem będzie lepiej - zwrócił się do dziewczyny, odnosząc się rzecz jasna do jej nieudanej akcji ratunkowej. Były to zresztą słowa, które zdarzało mu się powtarzać samemu sobie. Zwykle nie pomagały, nie poprawiały jego nastroju... Ale starał się w nie wierzyć i miał nadzieję, że Klaudii pójdzie to łatwiej.
Po całym tym przedstawieniu miała wszelkie powody, aby obawiać się Tommy'ego. Nie zaprezentował się w końcu jako zbyt... Stabilny, z braku lepszego słowa. Ani przyjazny. Rzecz w tym, że ludność cywilna nie powinna się ich bać, zupełnie nie taki wizerunek Billy chciał stworzyć dla Young Avengers. Liczył na to, że uda im się pójść w ślady Mścicieli, których ludzie w większości darzyli szczerym zaufaniem... Choć oczywiście rozumiał, że to potrwa i nie osiągnie się samo.
W przypadku Klaudii natomiast Kaplan nie był do końca pewien co takiego powinien uczynić. Wiedziała o ich zdolnościach, przynajmniej w pewnym stopniu, a oni o jej - to już jakiś początek. W jej obecności wprost wspomniał o byciu bohaterami i szczerze mówiąc po cichu liczył na to, że dziewczyna sama podłapie temat i jej słowa zdradzą jej nastawienie... Tak się jednak nie stało i teraz Billy zaczynał się wahać. Z jednej strony Young Avengers potrzebowali członków, a on sam chciał pomagać rówieśnikom, dla których taka szansa mogła coś zmienić. Klaudia wydawała się pasować do tego schematu, jeżeli sądzić po jej dotychczasowym zachowaniu. Z drugiej strony... Sama nie wyraziła zainteresowania, a Billy mógł się przecież mylić w ocenie. Chyba za dużo o tym wszystkim myślał. Powinien po prostu ją zapytać - byle taktownie. Tylko jak...?
- Hej, tak się zastanawiam... - zaczął, a jego spojrzenie przesunęło się na moment ku Tommy'emu, jak gdyby szukał w nim jakiegoś wsparcia, pomocy, nim sam się zreflektował i znów powrócił wzrokiem ku Klaudii. Nie zwlekał z kontynuowaniem wypowiedzi, nie chcąc dać białowłosemu czasu na wtrącenie jakiegoś zgryźliwego komentarza. Po dziewczynie zwyczajnie się go nie spodziewał, lecz oczywiście znał ją o wiele gorzej... A praktycznie wcale.
- Nie myślałaś kiedyś o tym, żeby z tymi swoimi mocami coś... Zrobić? To znaczy, chodzi mi o ich wykorzystywanie. W jakimś celu. Wiesz, dla dobra innych osób i tak dalej - zasugerował, równocześnie dzielnie walcząc z odruchem skrzyżowania rąk na klatce piersiowej. Dobrze wiedział, że taka postawa na ogół źle się ludziom kojarzyła i dlatego teraz szczególnie chciał jej uniknąć, ale przyzwyczajenie było silne. Na szczęście jeszcze z nim wygrywał.
Być może ujął sprawę mniej subtelnie, niż zamierzał, ale zrzucał to w głównej mierze na swój brak przygotowania. Miał za mało czasu, aby się zastanowić, to wszystko... W innym wypadku ułożyłby sobie w głowie o wiele lepszą, zgrabniejszą formułkę. Z drugiej strony przynajmniej niczego jeszcze nie zaproponował, więc w razie czego łatwo mógł się wycofać - na przykład gdyby Klaudia okazała się bardzo nieprzychylna temu pomysłowi. Tylko badał grunt. To nic takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Wto Lis 01, 2016 10:45 am

Klaudia uśmiechnęła się podnosząc wzrok, który wcześniej prawie że przebijał ziemie na której stała. Nawet takie obojętne słowa ze strony białowłosego podniosły ją lekko na duchu, bo przynajmniej nie brzmiały jak kolejne wyrzuty, chociaż na pewno zrozumiała by kolejne docinki w jej stronę. Dziewczyna starała się skupiać wzrok na nich obu, a że stali oni centralnie naprzeciw niej nie stanowiło to dla niej problemu, bo ograniczało się do przewrócenia oczami tu i ówdzie. Jej póki co jedynym gestem poza lekkim, ledwo widocznym uśmiechem było ciche westchnięcie i poprawienie włosów opadających jej powoli na twarz. Jeden z długich fioletowych kosmyków wplątał się w ramkę okularów dziewczyny, przez co syknęła ona głośno pod nosem lekko odwracając głowę w prawą stronę chcąc wyplątać włos z okularów. Wyglądało to dość komicznie, bo jej walce z plątaniną towarzyszył dziwny grymas, który można porównać do dziecka, które zamyka buzie z powodu takiego, iż nie chce on np. 'tego zasranego szpinaku bo jest fu'. Dobra, dość już tych porównań. Kiedy finalnie wyplątała włos ze swoich okularów zdejmując je i chamsko urywając włos do jej uszu dotarły słowa czarnowłosego. Zdziwiły ją one lekko, na co te małe pocieszenie w postaci zdania ''Następnym razem będzie lepiej''? Hm, może rzeczywiście miał racje, dlatego też Klaudia przytaknęła na jego słowa i zwróciła głowę z powrotem w ich stronę patrząc na chłopaka.

- Oby, bo kolejnym razem czuje, że twój przyjaciel nie będzie się hamował, czego bym się nawet nie zdziwiła.

Jej postawa wciąż była dość niepewna, bo raz, że jeszcze trochę obaw w stosunku do białowłosego pozostało przy niej, a dwa, zwyczajnie nie czuła się w tym towarzystwie całkowicie spokojna, najprawdopodobniej przez wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Namieszała samym pojawieniem się, a potem chęcią złapania chłopaka, nie jej wina, że wyglądało to jak chęć zabójstwa. Dziewczyna wycofała się lekko, a następnie przykucnęła przy jednym z samochodów opierając się o niego plecami. Dłonie ułożyła na kolanach wciąż wpatrując się w Asgardiana.
Po jego pytaniu Klaudia wbiła swój wzrok w ziemie zastanawiając się dość dłuższą chwilkę. Od zawsze chciała działać dla dobra innych, jednak... jednak wszyscy bali się jej normalnego wyglądu, lub atakowali ją bez powodu. Ale co poradzisz, z mutacją się nie walczy, a nawet już się do niej przyzwyczaiła. O jakimkolwiek zaangażowaniu się w różne akcje Klaudia myślała dość często, mniej więcej kilka razy w tygodniu. Niestety nie była ona w stanie zrobić nic innego poza planowaniem, ponieważ niepewność i strach, że nadejdzie taki moment, w którym będzie ona musiała użyć swoich mocy i ujawnić się naprawdę blokowała jej wszelkie działania w tym kierunku.

- Zastanawiałam się, i to wiele razy, jednak mój prawdziwy wygląd przeraża wielu ludzi, czasami nawet mnie samą. Moich mocy nie użyje bez demoniej formy, taka jest tego blokada.

Powiedziała wzdychając natychmiast po zakończeniu swojej wypowiedzi. Wzięło ją na przemyślenia, co nie pasowało jej całkowicie. By pozbawić się chęci dalszego użalania się nad sobą w środeczku uszczypnęła się w rękę i wstała wciąż opierając się o samochód. Jej wzrok od czasu do czasu wędrował na czarnowłosego, lub stojącego nieco dalej białowłosego chłopaka, jednak nie było tego widać spod jej ciemnych, prawie że czarnych okularów.
Powrót do góry Go down
Speed

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Wto Lis 01, 2016 5:15 pm

Świetnie, teraz Billy będzie ciągle wypominał mu to zdarzenie. Sam czuł się nieco głupio, ale prędzej błyskawica uderzy dwa razy w to samo miejsce, niż on się do tego przyzna. Po co dawać czarnowłosemu więcej przyjemności? Może i zdarza mu się być (bardzo) nieuprzejmym, ale z drugiej strony nie potrzebuje innych, w końcu nie ma lepszych od niego, racja? Dołączył do tej grupy by w końcu móc się zabawić swoimi mocami, popychać horyzont swoich możliwości coraz dalej i by mieć paru nerdzików z których może się ponaśmiewać. Może nie do końca, ale Tommy'emu ani przez chwilę nie przeszło przez myśl by dodać do listy powodów "by mieć kogoś kto go akceptuje".

-"Jego przyjaciel" to słyszy- powiedział obojętnie, dmuchając ku górze co podrzuciło nieco jego grzywkę do góry, tylko by chwilę później opadła w pozycji w której nie zasłania jego włosów aż tak mocno. Jeju, pomylił się i teraz będą mu za to suszyli włosy, aż osiwieje... Uspokoił się, teraz wie, że ona nie skrzywdziłaby muchy. Jest nieco jak Billy. Na ten moment ma jego zaufanie.
-Jestem Thomas- dodał, by w końcu miała jak go nazywać. Tommy'ch na świecie jest wielu, za dużo z tą informacją raczej nie zrobi, nawet jakby chciała. Przysłuchał się dalszym słowom dwójki rozmówców, patrząc zawsze na reakcję adresata, bo nadawce rozpozna po głosie. Słysząc jej słowa, mruknął i podniósł się rękoma na masce, by na niej usiąść.
-Więc boisz się używać swoich mocy, bo nie wiesz co inni sobie o nich pomyślą? Wolisz marnować swoją moc, zamiast wykorzystywać jej? Gdzie w tym zabawa?- wzruszył ramionami- Tell you what, znam kogoś całkiem podobnego do Ciebie. Nazywa się... Timmy? Nie, Teddy. Teddy?- spojrzał pytająco na czarnowłosego, by upewnić się, że używa dobrej wersji jego imienia- Gdy używa swojej mocy też zamienia się w... coś innego, możliwe, że przeraża ludzi nawet bardziej, niż ty, ale chociaż wie, że moce to sporo frajdy i że skoro je ma, powinien je wykorzystywać

Liczył, że będzie wyglądał chociaż trochę lepiej w ich oczach po tych słowach. Nie widział niczego złego w konkurencji czy większej grupie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Wto Lis 01, 2016 11:03 pm

Billy uprzejmie w żaden sposób nie zareagował na bitwę Klaudii z jej okularami o jeden z włosów. Starał się nawet nie śledzić wzrokiem przebiegu tej potyczki, aby dziewczyna nie poczuła się przez to nieswojo. Ktoś mógłby powiedzieć, że w takiej sytuacji wypadało zaoferować jej pomoc, ale nie znali się przecież zbyt dobrze, więc taka propozycja pewnie tylko wprawiłaby ją w zakłopotanie albo jeszcze bardziej wzmogła jej frustrację, już teraz łatwo zauważalną.
W związku z powyższym nastolatek po prostu odczekał do chwili, gdy jego rozmówczyni gotowa była mu odpowiedzieć. Pominął milczeniem pierwszą z reakcji dziewczyny, na którą zresztą odezwał się Tommy, czyli sam zainteresowany. Kaplan nawet się temu nie dziwił, a przynajmniej nie słowom rówieśnika, gdyż ton jego głosu i wyraz twarzy stanowiły już pewnego rodzaju niespodziankę. Jakaś część niego spodziewała się chyba, że białowłosy będzie gwałtowniejszy... Ale najwidoczniej faktycznie się opanował. Ta myśl podbudowała trochę pewność siebie Billy'ego, a kiedy do tego Tommy się jeszcze przedstawił, Kaplan nie był w stanie powstrzymać lekkiego uśmiechu, który sam wprosił się na jego usta. Być może jednak uda im się jakoś dogadać?
Oblicze nastolatka prędko znów spoważniało, gdy tylko Klaudia zaczęła wyjaśniać im swoją sytuację, a przynajmniej jej część - tę dotyczącą problemów z jej mocami i wyglądem. Tych ostatnich można było tak naprawdę oczekiwać. Kaplan sam doskonale wiedział, że ludzie bardzo nie lubili osób, które się od nich różniły... Aparycją, poglądami, upodobaniami czy też czymkolwiek innym. Przez lata doświadczał tego na własnej skórze, a dopiero od kilku miesięcy miał względny spokój - od czasu, gdy opuścił szkołę i zaczął pobierać nauki wyłącznie od agentów Tarczy w ośrodku Young Avengers. Teraz będzie pewnie musiał wrócić do normalnych lekcji, o ile w ogóle uda się to jeszcze załatwić. Straci rok przez te nieobecności? Miał szczerą nadzieję, że nie. Jego rodzice nie byliby tym zachwyceni, szczególnie matka... Ale jakoś bardziej obawiał się ponownego spotkania z - z Keslerem - z rówieśnikami ze szkoły.
Teraz jednak nie powinien myśleć o swoich własnych kłopotach i niepewnej przyszłości, tylko o Klaudii. Szczerze mówiąc niemalże od razu wpadł na kilka argumentów, którymi mógłby spróbować ją przekonać, że powinna trzymać głowę wysoko, nie przejmować się reakcjami otoczenia i robić swoje, czyli czynić dobro... Lecz w tym momencie Tommy wtrącił się po raz kolejny, wymawiając na głos to, co Billy rozważał w duchu. Tylko ostrzej i bardziej bezpardonowo.
Kaplan podszedłby do tego inaczej. Wolałby najpierw uspokoić dziewczynę, pomóc jej zbudować pewność siebie, uwierzyć w jej możliwości... Podałby jej też przykłady na to, że jest to w ogóle wykonalne - bycie bohaterem pomimo nieludzkiego wyglądu. Tommy przyjął zupełnie inną taktykę, lecz akurat ostatni punkt programu również wykonał, powołując się na Teddy'ego, co sam Billy także planował uczynić. Nastolatek kiwnął więc tylko głową na potwierdzenie, że białowłosy rzeczywiście wymienił właściwe imię - choć za drugim razem - i postanowił zachować dla siebie fakt, iż Altman posiadał swoje zdolności nawet wówczas, gdy prezentował się jak zwykły człowiek... Za wyjątkiem lotu, do którego potrzebował skrzydeł. Kaplan miał za to jeszcze jeden pomysł.
- Ludzie bardzo długo bali się Hulka i starali się go dopaść, a gdzie jest teraz? W Avengers, u boku Kapitana Ameryki, Thora i wielu innych spośród największych bohaterów naszego świata. Thing z Fantastycznej Czwórki w ogóle nie potrafi wrócić do swojej poprzedniej postaci. Nightcrawler czy Beast z X-Men? Walczą w słusznej sprawie i nie pozwalają, aby kierowały nimi ich wątpliwości. Im wszystkim na pewno nie było i nie jest łatwo, ale właśnie w tym rzecz: starają się mimo to - wsparł wypowiedź Tommy'ego. Starał się, by jego głos brzmiał zachęcająco, motywująco, a nie tak, jak gdyby na przykład robił Klaudii wyrzuty, że za mało się starała... Bo naprawdę tak nie uważał.
- My dwaj i reszta naszych znajomych... My wszyscy potrafimy coś, co wyróżnia nas na tle pozostałych ludzi. Czasem są to moce, czasem wyjątkowe umiejętności... Ale jedne i drugie chcemy wykorzystywać, by pomagać innym. Nazywamy się Young Avengers i gdybyś tylko chciała, mogłabyś do nas dołączyć - być może Billy pospieszył się z tą propozycją, ale prawda była taka, iż nie mógł się już doczekać reakcji dziewczyny. Nawet odmowa będzie go stresowała mniej od niepewności i oczekiwania na decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Lis 07, 2016 4:40 pm

Słowa białowłosego lekko uderzyły w Klaudie. Czyli jednak istnieli inni, tacy jak ona? Osoby o wyglądzie odstającym kompletnie na bok? Nie bali się używać swoich mocy, ponieważ mogły one być pożyteczne? Fioletke wzięło na rozmyślenia. Może i ona w końcu przestałaby się bać opinii publicznej na temat jej wyglądu? Może jednak wykorzystałaby swoje moce w jakimś celu... dobrym celu. Tak, to to, czego tak zawsze chciała, o czym myślała od początku mutacji, jednak bała się wcielić owy pomysł w życie. Dziewczyna w dodatku po usłyszeniu słów Kaplana i propozycji dołączenia do Young Avengers powtórnie kucnęła opierając się o samochód i złapała się ręką za głowę siedząc w ciszy przez dłuższą chwilę. Rzeczywiście, wszyscy, których wymienił odstają od norm społecznych jeśli chodzi o wygląd, a jednak są akceptowani i działają w słusznej sprawie. Ona... Ona też chciała być taka jak oni. W dodatku propozycja dołączenia do Young Avengers. Słyszała o tym, jak i o Tarczy, Avengers, X-menach. Słyszała o naprawdę wielu takich ogranizacjach, czy grupach. Wstąpienie do YA dało by jej wiele możliwości, przynajmniej tak myślała. Mogłaby także bardziej podszkolić swoje umiejętności używając ich do czegoś więcej, niż teleportowania się na parking i niefortunnego łapania mlecznowłosych chłopców spadających z dachów samochodów.

- Przyjmuję propozycję. Chętnie dołączę do Young Avengers.

Rzuciła krótko opierając ręce o zgięte kolana wcześniej lekko odchylając okulary w dół, by móc spojrzeć na nich swoimi wyraźnie żółtymi ślepiami, by udowodnić jakkolwiek, że mówi te słowa na poważnie.
A właśnie! Dopiero teraz dotarło do niej, iż ówcześnie białowłosy rzucił swoim prawdziwym z tego co można było wywnioskować imieniem.

- Ah, właśnie, w końcu podałeś swoje imię. Dziękuje. Na pewno ułatwi mi to komunikację z tobą.

Powiedziała żartobliwie patrząc na obu chłopaków z dołu. Była zadowolona ze swojej wcześniejszej decyzji, i nawet jeśli Asgardian tylko żartem rzucił propozycję dołączenia, to przynajmniej oboje naprzeciw niej stojący uświadomili jej, że mimo tego, jak się wygląda można jednak być pożytecznym, wykorzystywać swoje moce w dobrym celu, co zamierzała robić, gdyby jednak propozycja okazała się tylko przypadkową anegdotką.


Wybaczcie za lekko zamieszany odpis, ale w końcu zebrałam się i go zrobiłam po prawie tygodniu. Wybaczcie jeszcze raz ; - ;
Powrót do góry Go down
Speed

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Lis 07, 2016 5:43 pm

Poprawił pozycję swego tyłka na masce i ugiął nogę, tak by zakryć swoje usta za kolanem. Za nim przygryzał dolną wargę. Jego oczy wpatrywały się w nią z najprawdziwszym zainteresowaniem. Jego oddech stał się nieco mniej regularny, teraz dłużej go wstrzymywał, a to wszystko, bo chwilowa cisza na jej odpowiedź trzymała go w niesamowitym napięciu. Nie pomagało też to, że każda chwila była dla niego dłuższa, niż dla zwykłego człowieka, w ciągu jednej chwili w jego głowie przebiegało o wiele więcej myśli niż u większości przeciętnych ludzi. Czasami miał wrażenie, że dla niego sekundy ciągnęły się minutami. Oczekiwanie w taki sposób na odpowiedź było niesamowicie trudne, w czym nie pomagało to, że z natury był niecierpliwy. Zaczął zastanawiać się nad paroma rundkami naokoło parkingu w oczekiwaniu na odpowiedź, by rozładować nieco emocje, ale w końcu otworzyła usta i się zgodziła.

Nie dał pokazać po sobie ulgi jaką przyniosła mu wyczekiwana odpowiedź. Odwrócił wzrok w stronę ściany jakiegoś przypadkowego budynku w okolicy. Kiedy podziękowała mu za jego imię, odchylił głowę do tyłu i spojrzał prosto na nią, bez żadnego słowa. Potrzeba by było zespołu kilku wybitnych psychologów by rozgryźć co miała przedstawiać jego twarz w tym momencie. Ciężko to nawet nazwać obojętnością.
-Więc co teraz? Ceremonialnie odcinamy jej palec jako przysięgę wierności?- mówiąc to wyciągnął przed siebie dłoń, tak by oboje widzieli i ruszał wskazującym palcem tak szybko, by wyglądało to dla nich jakby zniknął. Tak dla żartu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Lis 07, 2016 9:03 pm

Kaplan czekał w napięciu na odpowiedź Klaudii i w tym wypadku nie był nawet w stanie powstrzymać się przed wpatrywaniem się w jej twarz - częściowo skrytą za sporych rozmiarów okularami przeciwsłonecznymi. Z nerwów złączył przed sobą dłonie i zaczął bezmyślnie "bawić się" własnymi palcami, byle tylko czymś się zająć. Sam nie zwracał na to uwagi, tak pochłaniały go jego myśli.
Szczerze mówiąc chłopak nie oczekiwał odmowy, nie tak naprawdę. Brał ją pod uwagę jako jedną z możliwości, to oczywiste, a w dodatku wrodzony pesymizm podpowiadał mu, że była to wręcz najbardziej prawdopodobna opcja w tej sytuacji, ale... Jakaś część niego po prostu nie wierzyła w "nie" i nie dawała sobie powiedzieć, że mogła nie mieć racji. Była to część cicha i niezbyt nachalna, ale za to niesamowicie uparta.
Być może wynikało to poniekąd z jego przekonania, iż nic nie działo się bez przyczyny? Szczególnie przez ostatnie parę miesięcy nastolatek coraz bardziej utwierdzał się w myśli, że jego życiem musiał rządzić i kierować pewien określony porządek, jakiś odgórny plan... Jak inaczej wytłumaczyć to, w jaki sposób składała się do kupy jego historia, jak szczegóły zaczynały do siebie pasować? Jasne, prześladowania w szkole nie były najlepszą czy najbardziej oryginalną przeszłością bohatera, ale stanowiły podstawę wyrabiającą światopogląd. Pierwsze użycie mocy w czyjejś obronie, potem ta sprawa z ranną kobietą, ingerencja Tarczy... I wreszcie wszystkie najświeższe wydarzenia. Całość wyglądała na coś, co Billy mógłby wyczytać w komiksach, w nich zaś nic nie działo się przypadkowo. Każde wydarzenie miało jakiś cel. Skoro spotkali Klaudię, nastolatkę z mocami, to najwyraźniej ich losy będą ze sobą jakoś powiązane, a przyjęcie jej do drużyny zdawało się być najbardziej oczywistą opcją.
Odpowiedź dziewczyny go nie zawiodła - oczywiście, że nie, jak dorzucił od siebie ten cichy, wewnętrzny głos w jego głowie. Mimo to Billy i tak wypuścił teraz z płuc powietrze, które nieświadomie wstrzymywał w trakcie oczekiwania. Nie było to do końca westchnienie ulgi, lecz skłamałby mówiąc, iż tej ostatniej wcale nie odczuwał. Przeciwnie, cieszył się z decyzji Klaudii i głęboko wierzył w to, iż była ona słuszna.
Kaplan milczał podczas tej krótkiej wymiany zdań między nową koleżanką z drużyny i Tommy'm... Krótkiej i w gruncie rzeczy jednostronnej, gdyż białowłosy skwitował ją jedynie gestami, nie wypowiadając ani jednego słowa. Spojrzenie Billy'ego zatrzymało się właśnie na jego rówieśniku, a kiedy ten znowu zaczął sobie żartować - przewrócił oczami i tym razem już westchnął, choć oczywiście nie z ulgą, a raczej ze zrezygnowaniem.
- Teraz pięknie witamy Klaudię w grupie. Bez dawania jej w twarz albo inną część ciała... Tak uprzedzam na wypadek, gdyby cię kusiło. Naprawdę musisz się pozbyć tego nawyku - zwrócił się do Tommy'ego, równocześnie krzyżując luźno ręce na klatce piersiowej. Choć jego słowa można było odebrać jako formę skarcenia, to jednak na jego ustach błąkał się delikatny uśmiech, który łagodził ten efekt i ukazywał, że nie docinał drugiemu chłopakowi na poważnie. Kaplan prędko przeniósł zresztą wzrok na Klaudię.
- A skoro już o imionach mowa, to ja tak naprawdę jestem Billy. Ty natomiast będziesz potrzebowała pseudonimu, którym moglibyśmy cię określać w trakcie akcji albo po prostu przy innych ludziach... Powinniśmy się również wymienić numerami, jeżeli podasz mi swój, to wyślę ci też kontakty do pozostałych osób z drużyny. Co jeszcze... - nastolatek zawiesił na moment głos, w tym czasie wysuwając z kieszeni komórkę oraz baterię do niej, a następnie odruchowo montując jedno z drugim. Uruchomił telefon, wpisał do niego hasło, lecz w trakcie wykonywania tych czynności przemówił już ponownie.
- Wiem, sprowadzę do nas jeszcze kogoś, wszystkim nam wyjdzie na dobre, jeżeli porozmawiamy... Ale uprzedzam, że on jest płochliwy. I może próbować dobrać się do waszych portfeli - to ostatnie zdanie dodał po krótkim namyśle. Może i nie nastawiało najlepiej do osoby, o której mówił, ale z drugiej strony było przecież prawdziwe, więc Kaplan uważał, że jego towarzysze mieli prawo wiedzieć. Nie czekając na ich reakcję, chłopak rozejrzał się szybko, aby upewnić się, że w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby się ich przyczepić... A następnie pozwolił swoim myślom powędrować do schronu i do Eugene'a, którego w nim pozostawił. Doskonale wiedział jaki efekt chciał osiągnąć, potrafił go sobie zwizualizować, musiał się tylko na nim skupić i...
- PrzenieśtuEugene'aprzenieśtuEugene'aprzenieśtu... - powtarzał, a jego oczy rozbłysły błękitem, który zaraz potem zaczął wydzielać się także z jego dłoni. Nastolatek wysunął jedną z nich - tę, w której nie trzymał komórki - przed siebie, wnętrzem do góry, rękę zaś miał zgiętą w łokciu mniej więcej pod kątem prostym. Jego energia wirowała, część z niej przypominała kłębiący się dym, reszta zaś wyładowania elektryczne i iskry... Powietrze wypełniło się zapachem ozonu, charakterystycznym dla burzy.
Wszystko to nie trwało długo, zaledwie kilka sekund, pod koniec których większość energii zgromadziła się przed Billy'm, okręciła się wokół własnej osi, aż wreszcie rozprysła się od wewnątrz, migocząc i prędko zanikając. W miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą się znajdowała, przebywał zaś przywołany ze schronu Eugene, zapewne nieźle zaskoczony całą tą sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eugene Mercer

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pon Lis 07, 2016 9:36 pm

Eugene będąc w schronie już pewien czas, przywykł do tego widoku korytarzy i pomieszczeń. Zdawał się jakby był tu od zawsze. W wolnych chwilach "rysował" szkłem, tworząc jakieś poskręcane statuy. Ot, tak dla zabicia czasu. Mimo wszystko nie rozstawał się ze szklaną bagietką (chemiczną, nie piekarską) chowaną w rękawie. Ot, takie zabezpieczenie, gdyby nagle coś komuś się odwidziało. W pewnym momencie, gdy był zajęty rzeźbieniem (choć czy to odpowiednie słowo na nadawanie kształtu szkłu, poprzez wyginanie go?) niespodziewanie rozbłysły wokół niego iskry. Z przerażeniem upuścił kreowane dzieło, i pochwycił szybko plecak z płytkami szkła. Energii było coraz więcej, aż w końcu przerażony zamknął oczy. Gdy odważył się je otworzyć, znajdował się obok Bilego i dwóch innych nastolatków. Z lekkim przerażeniem zaczął się wycofywać, równocześnie pokrywając się szkłem, aż cały znikł. Rozejrzał się, będąc stale w ruchu.
-J-j-j-jakim cudem jestem na szóstej zachodniej?-Zapytał dalej niewidzialny, jąkając się. Serce waliło mu jak młotem, i był całkiem przerażony. Zestresowany, zaczął nie być w pełni przeźroczysty. Trio nastolatków mogło zauważyć... cień? Coś jak barwione szkło, tylko słabiej, aczkolwiek z każdą chwilą mocniejsze, opierający się o ścianę. Twarzą do całej trójki. Eugene zdał sobie z tego sprawę dopiero po chwili.
~Nie nie nie~Pomyślał, starając się uspokoić. Dopiero po dłuższej chwili mu się udało.
-Dobrze, to pogadajmy. Najpierw co ja robię na szóstej zachodniej, piątej alei dającej szanse na zwinięcie portfela?-Zapytał, trzymając się za klatkę piersiową w miejscu serca. Oddychał przez usta, starając się opanować stres.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sro Lis 09, 2016 3:27 pm

Klaudia postanowiła bez najmniejszego powodu powrócić do swojej pierwotnej postaci, więc wystarczyło mrugnięcie, żeby zobaczyć ją w stanie fioletowego demono... demono czegoś. Dosłownie zajęło jej to około sekundy. Sama nie wiedziała, po co to zrobiła. Tak, to było głupie, przecież jej zamiarem był sam ogon, dla bezpieczeństwa. Lekko uderzyła się dłonią w czoło mrucząc coś pod nosem, po czym pozostał jej z demona już tylko ogonek. Dziwnie to wyglądało, jak zabawa kameleona, czego Klaudia była w pełni świadoma i na jej twarzy na krótką chwilę wymalowało się poirytowanie.
Dobra, koniec już tych żartów, powinnaś bardziej się skupić! Jej wzrok zatrzymał się na przemawiającym czarnowłosym, a kiedy zarzucił on tekstem o bolesnym przywitaniu kąciki ust dziewczyny powędrowały ku górze. Hm, co do tematu pseudonimu Klaudia nie musiała długo się zastanawiać, ponieważ miała już jeden. No, może mówi jej tak jej wujek, ale się przyjęło. Dziewczyna nieco szybciej weszła mu w słowo przed wypowiedziom o sprowadzeniu towarzystwa.

- A więc Billy.. Mam pseudonim, może i nadany przez mojego wujka i kilka osób ze szkoły, ale jakiś jest. Mówią, że przypominam im Sukkuby, tak też na mnie wołają.

Rzekła chowając ręce za plecy obserwując Billego. Wzmianke o portfelach całkiem zignorowała. Nie ma co się bać, nie ma go przy sobie. Wtem zaczeły się dziwne rzeczy. Oczy czarnowłosego zaczęły świecić, potem ręce, potem ten ciągle powarzał coś pod nosem. Przed jej oczami pojawił się ktoś jeszcze spoza ich trójki. Nie znała go, nigdy nie widziała na oczy. No tak, pewnie to jakaś teleportacja, dodatkowo nadwyraz subtelna. Nieznajomy najpierw zniknął, potem stopniowo znowu się pojawiał. Z zaciekawienia Klaudia machała ogonem na boki niczym pies. He, czemu ten chłopak trzyma się za klatkę piersiową? Ten dziwny gest lekko zaniepokoił fioletkę, chociaż domyślała się, że było to spowodowane strachem. Powoli wysunęła ręce zza pleców i chciała jakby coś złapać, jednak jej ręka zawisneła bez ruchu w powietrzu. Dziwnym ruchem na twarzy lekko zrzuciła okulary niżej przyglądając się chłopakowi swoimi żółtymi ślepiami.

- Wszystko w porządku?

Zapytała nieco zmartwiona.
Powrót do góry Go down
Speed

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sro Lis 09, 2016 5:18 pm

-Zapewne minie mi, kiedy ty przestaniesz się rządzić, no wiesz- za nigdy- Odpowiedział z typową dla niego uprzejmością, a może raczej jej brakiem. Subtelny uśmiech nie znikał z jego twarzy ani na chwilę, by podkreślić, że nie miał tego wszystkiego na myśli na serio. W przeciwieństwie do niego Tommy nie był na tyle nudny, by zwolnić przejmować się sprawami organizacyjnymi ich małej grupy do walki ze złem.

Przezwiskiem Klaudii miało być "sukkub". Tommy miał wrażenie, że demon wysysający dusze przez narządy płciowe nie jest najlepszym imagem dla nieletniej superbohaterki, ale najpierw musiałby na tyle się tym interesować by zwrócić jej uwagę.

Kiedy zauważył, że Billy wykonuje jakieś zaklęcie, odwrócił się do niego plecami i prychnął.
-Szpaner- skomentował krótko to zajście. Widział to już tyle razy, by sztuczki nie wywoływały na nim zbyt wielkiego wrażenia. Z kontekstu i jego słów wyczytał tylko, że kogoś przywołuje. Super, im więcej błaznów w cyrku tym zabawniej. Chłodny wiatr przypomniał mu, że wciąż nie nosił koszulki. Oh, więc kolejny świadek jego górnych partii ciała. Nie miał nawet ochoty pobiec się przebrać, nawet jeżeli zajęło by mu to góra kilka sekund.

W końcu energia Billy'ego przybrała ludzką formę... Chyba, bo przez mutantów to wszystko się komplikuje. W pierwszej chwili przechylił głowę, by lepiej przyjrzeć się wyglądzie ofiary...znaczy kolegi, kolegi. Skąd pomysł, że ktoś taki jak Tommy miałby wykorzystywać naturę (którą zaraz okaże) Eugene'a przeciwko niemu? Tak czy owak, wyglądał na tyle przeciętnie by speedster stracił zainteresowanie i spojrzał na samochód obok. Ciężko mu było czuć pociąg do motoryzacji, gdyż niewiele maszyn potrafi go dogonić. Mimowolnie wciąż słuchał słów chłopaka, zastanawiając się jak dobrą on musi mieć orientację w przestrzeni, by zauważyć dokładnie na której jest ulicy w parę sekund. Czy w okolicy była jakaś tabliczka której nie widział? Można zna tą ulice, pewnie pochodzi z Nowego Yorku. Potrafił stać się niewidzialny, ale wciąż gadał, zdradzając swoją pozycję, gdyby naprawdę chcieli go skrzywdzić, już by to wykorzystali. Zapewne jest nowy w tym fachu i nie do końca rozumie konsekwencji używania własnych mocy. Jedno było pewne, był przerażony, jak zwierzę zagonione do kąta, notabene stał plecami do ściany. Lepiej nie podchodzić do niego za blisko, nawet gdy jest się tak szybkim jak Tommy. W przeciwieństwie do koleżanki nie przejął się jego strachem.
-Billy, nie mówiłeś mi, że w zespole mamy łanię- rzucił prześmiewczo, na tyle głośno, by nawet nowo przybyły usłyszał.
-Uspokój się, gdybym miał Cię skrzywdzić, już byś leżał pobity na ziemi i błagał o litość. Zapytaj się koleżance obok o jej doświadczenia- powiedział z wrednym uśmiechem na twarzy. Ponownie zademonstrował swoje ego, którego nie pomieści nawet największy tankowiec. Przypomnienie niefortunnego początku znajomości tak jakoś mu się wymsknęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sro Lis 09, 2016 6:20 pm

Kaplan nie odpowiedział na komentarz Tommy'ego ani słowem, ani nawet żadnym gestem. W innych okolicznościach pewnie chętnie by się mu odwzajemnił, podroczyłby się z nim jeszcze przez chwilę, teraz jednak chciał się skupić przede wszystkim na Klaudii i na wprowadzaniu jej w działanie drużyny... A poza tym może odrobinę - ale tylko odrobinę - dotknęło go to wspomnienie o rządzeniu się.
Nie zamierzał dowodzić. Prawda była taka, że panicznie bał się myśli, że mógłby wylądować na stałe w tej roli. Wciąż liczył na to, że Teddy albo Kate niedługo przejmą od niego pałeczkę, ale poza nimi nikt się do tego nie palił... A nawet oni wykazywali ostatnimi czasy tylko niewielką własną inicjatywę. On sam miał z kolei mnóstwo chęci i zapału, tyle że jednocześnie zdawał sobie sprawę z tego, iż nie nadawał się na leadera. Pomijając już wszystko inne... Kto by go w ogóle słuchał? Często nie potrafił ogarnąć nawet swoich młodszych braci, a co dopiero całej grupy rówieśników z mocami i niejednokrotnie bardzo... Powiedzmy, że z bardzo wyraźnie zarysowanymi charakterami.
Sukkuby kojarzyły się Billy'emu dość jednoznacznie - z pewnym konkretnym rodzajem demonów, wyjątkowo popularnym w różnego rodzaju tytułach, szczególnie fantasy, a także wśród męskiej, napalonej i zwykle niepełnoletniej części ich fanów. Nie to, żeby ich oceniał, choć sam siłą rzeczy nie podzielał tego zainteresowania... Ale po prostu trochę niepokoił go fakt, iż takie przezwisko nadał Klaudii ktoś z rodziny. Miał szczerą nadzieję, że wynikało to jedynie z niepełnej wiedzy tej osoby, bowiem w innym wypadku mogłoby być trochę niezręcznie. Trochę bardzo. Mimo to pseudonim pasował do wyglądu dziewczyny, a skoro jej się podobał, to Kaplanowi nic do tego. Być może będą mieli szczęście i nikt się tego nigdy nie przyczepi. Aż dziwne, że nie zrobił tego Tommy...
Teraz jednak przyszła kolej na zajęcie się również Eugene'em, który - co Billy powinien był przewidzieć i co właśnie sobie w myślach wypominał - stanowił idealny cel dla białowłosego. Przynajmniej tyle dobrego, że tym razem nie zaczęło się od super szybkiego ataku, ale zapewne wiązało się to z faktem, iż przybycie nowej osoby zostało z góry zapowiedziane. Wcześniej zadziałał element zaskoczenia, wzmagany przez podejrzliwość Tommy'ego... Więc, podsumowując, nie było aż tak źle, jak mogłoby być. Szczególnie, że bardziej empatyczna Klaudia stanowiła chyba odpowiednią przeciwwagę dla agresji i żartów ich rówieśnika.
Rzecz jasna nie zmieniało to faktu, że Eugene i tak sprawiał wrażenie szczerze przerażonego. To akurat Kaplan nie do końca rozumiał. Co prawda podczas swoich dotychczasowych doświadczeń z teleportacją chłopak był albo nieprzytomny albo... Albo chyba opętany, o ile Billy dobrze rozumiał to, co zrobiła mu Skuld... Ale przecież musiał wiedzieć, że bywał już w ten sposób transportowany, prawda? Jak inaczej - w jego wyobrażeniu - zabrali go na inny kontynent?
Wszystko to - zwłaszcza w połączeniu z powitaniem w wykonaniu Tommy'ego - sprawiło, że Kaplan westchnął głęboko, równocześnie opierając wolną dłoń na biodrze. Rękę z komórką opuścił póki co luźno wzdłuż ciała. Wszelkie efekty wizualne wynikające z jego mocy zdążyły już do tej pory całkowicie zniknąć, więc znów nie zwracali na siebie aż takiej uwagi... Pomijając miganie Eugene'a i ogon Klaudii.
- Mnie od początku przypominał bardziej zająca - skomentował pierwszą z wypowiedzi Tommy'ego, choć cichszym od niego tonem... I na pewno nie rozbawionym. Brzmiało to bardziej tak, jak gdyby po prostu stwierdzał fakt, nad którym się jeszcze w dodatku na bieżąco zastanawiał. Zaraz potem jednak nastolatek zwrócił się już bezpośrednio do Eugene'a.
- Teleportowałem cię. Trzeci raz i wciąż jeszcze jesteś w jednym kawałku, więc chyba możemy ostrożnie założyć, że to bezpieczna metoda podróży. To Klaudia, jest wśród nas nowa, a Tommy'ego już wcześniej spotkałeś... Przelotem. Miałeś wtedy szczęście, bo teraz będziesz go musiał jeszcze słuchać... Ale nie martw się, przywykniesz. Uznałem, że powinieneś zacząć poznawać resztę drużyny, nie tylko mnie i... Victora - liczył na to, że takie żarty uspokoją chłopaka i wprowadzą między nimi lepszą atmosferę. Trochę niepokoiła go ta płochliwość, strachliwość Eugene'a, ale nie chciał go z góry skreślać. Alternatywa nie była zbyt ciekawa, gdyż przecież nie mogli go tak po prostu zostawić samemu sobie, aby wrócił do kradzieży, a potem... Kto wie? Mógłby się zająć czymś gorszym, wykorzystywać swoje zdolności w złych celach... Billy wolałby do tego nie dopuścić. Głęboko wierzył w dawanie ludziom drugiej szansy.


Ostatnio zmieniony przez Wiccan dnia Czw Lis 17, 2016 5:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eugene Mercer

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sro Lis 09, 2016 9:04 pm

Orientacja w przestrzeni wykształciła się niejednokrotnie podczas ucieczek. Kradzieże powodowały ucieczki, a trzeba wiedzieć gdzie najlepiej zniknąć. Dlatego od razu rozpoznał cechy charakterystyczne szóstki.
-Tak, wszystko dobrze. Po prostu... w życiu tylko trzy razy się teleportowałem, z czego dwa ostatnie świadomie-Powiedział Eugene, w odpowiedzi na pytanie dziewczyny. Zauważył że chłopak towarzyszący Billemu jest bez koszulki. Taaaaak, fascynująca drużyna bohaterów. Coraz bardziej opanowany, Zdjął powłokę, przestając być częściowo przeźroczysty.
-Co do mojego zwierzęcia... utożsamiam się właśnie z zającem. Albo szopem.-Powiedział z lekkim uśmiechem. Doceniał próby rozładowania atmosfery, w końcu mimo wszystko nie codziennie kogoś nagle teleportują. A jego reakcja też mogła być... no, na pewno niecodzienna.
-Poznać? Witajcie, jestem Eugene. Em... co ja wam mogę powiedzieć..-Tu wstaw nerwowe podrapanie się po głowie.-Jeśli chcecie poznać smutne życie ulicy, to nie polecam. Nie wiem, co mam o sobie powiedzieć...-Prawda była taka, że Eugene nigdy nie zawiązywał głębszych znajomości. Nie potrafił, więc teraz, w takiej sytuacji nie wiedział co mówić. Dlatego myślał dramatycznie, mając nadzieję że się nie pogrąży głębiej w dole. Z nimi miał przynajmniej pewne możliwości przeżycia, na ulicy- dużo mniejsze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Czw Lis 17, 2016 5:27 pm

Wyjawienie swojego pseudonimu, jaki nadał jej wuj trochę ją skrępowało. Wiedziała, że nie pasuje do niej w nawet najmniejszym calu, ale zarzuciła nim z powodu przyzwyczajenia się do niego. Klaudia przewróciła oczami słysząc dogryz będący jednocześnie przypomnieniem tego, jak dość niedawno oberwała z całej siły w twarz od Speeda, chociaż mimo, że znała ich naprawdę krótko, to powoli przyzwyczajała się do jego uszczypliwości. Przypominał jej jej znajomego z Polski, który mieszkał obok niej. Kiedy była mała spędzała z nim bardzo dużo czasu i mimo ogromnej uszczypliwości, prawie takiej samej jak u białowłosego nie umiał wyprowadzić jej z równowagi. Gdy Eugene uspokoił jej zmartwienie jego stanem dziewczynie lekko ulżyło i wzięła głęboki oddech. Przynajmniej w danej chwili nie musiała myśleć nad jakimkolwiek sposobem uspokojenia okularnika, ponieważ tego nie potrzebował. Rozmowa o zwierzętach, z jakimi utożsamia się Eugene sprawiła, iż na twarzy Klaudii wymalował się lekki uśmiech, a jednocześnie sama zaczęła rozmyślać nad swoim. Kiedyś robiła internetowy test na zwierze, z którym się utożsamia i jej wynikiem była mysz. Cóż, ile było w tym prawdy sama nie wiedziała. Miała w sobie kilka wypisanych cech, takich jak spokój, zrównoważenie, czy też brak pewności siebie, ale nie widziała siebie w postaci myszy. Po prostu jej to nie pasowało.

Fioletka chcąc trochę bardziej rozluźnić atmosferę wśród zgromadzonych i jednocześnie wzbudzić w nim więcej pewności siebie, postanowiła, że też się w skrócie mu przedstawi. Jej samej trochę brakło wcześniej wymienionej pewności z powodu wcześniejszych wydarzeń, ale kolejny głęboki wdech sprawił, że znów zagościł u niej pełen spokój. Mimo tego lekko zacisnęła prawą dłoń w piąstkę chowając ją w kieszeń.

- Skoro mówimy o poznawaniu, jestem Klaudia. Normalnie wyglądam jak typowe demony z książek fantasy, a teleportacje są dla mnie codziennością.

Dziewczyna cicho zaśmiała się pod nosem wyjmując już luźną, nie zaciśniętą w piąstkę dłoń z kieszeni i poprawiła opadające na jej twarz włosy, jak i podsunęła wyżej swoje okulary. Chyba się uszkodziły kiedy Speed wiaterkiem mocno przycisnął jej je do twarzy, ponieważ co chwilę jej spadały z nosa.

- Dobrze, że nie jestem w mojej normalnej formie. Mogłoby to wywołać no ja wiem... Większe przerażenie z twojej strony. Tylko tak wnioskuje.
Powrót do góry Go down
Speed

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Czw Lis 17, 2016 6:12 pm

-Oh, nasz bohater, dałeś komuś innemu przenieść Ciebie w inne miejsce i się przy okazji nie posiusiałeś- przewrócił oczyma. Teleportacja, zwłaszcza bez ostrzeżenia, potrafi być odrobinę przerażająca, ale białowłosy przez wrodzoną odwagę i przyzwyczajenie nawet nie zwracał większej uwagi na teleportację, w końcu teraz to stały element jego życia. Spojrzał wzrokiem przypominającym fazę przejściową między pogardą a znudzeniem. Był pełen obaw co do tego członka drużyny. Po teleportacji robi w portki przez jakąś minutę, czyli wieczność dla Tommy'ego. Co się stanie jeżeli zobaczy wroga, zwłaszcza takiego przerażającego, który będzie chciał go zabić? Albo jeżeli znajdzie w jakiejkolwiek niebezpiecznej sytuacji? Pójdzie płakać w kącie, żeby inni musieli go niańczyć? Jeżeli sparaliżuje go strach w płonącym domu, na pewno nie będzie mógł liczyć na to, że Shepherd specjalnie pobiegnie go ratować.

-O mój Boże, czy on na serio utożsamia się ze zwierzęciem? Super, nie dość, że tchórz, to jeszcze dziwak- powiedział sobie w głowie, powoli zbliżając swoje plecy do maski samochodu na którym siedzi. Przestał już nawet patrzeć na Eugene'a. Liczył nieco, że William żartował, w końcu jaki mógłby być pożytek z tego kolesia? Przeniósł wzrok na "Asgardiana" i podnosząc jedną brew próbował przekazać "On tu nie jest na serio, nie?". Wyczytywanie jego opinii na temat nowo przybyłego z jego twarzy było niesamowicie proste. Wątpliwości i niechęć, tak w dużym skrócie.

-You must be fun at parties...- skomentował lakonicznie słowa wychodzące z ust Eugene'a, pomimo tego, że nie nawiązał do żadnej z poruszonych przez wyżej wymienionego kwestii. Położył się już całkowicie na masce i rozłożył ręce na boki, mniej więcej pod kątem 90 stopni. Wzdychnął ciężko, wiedząc, że to nie będzie jedna z tych przyjemnych znajomości. Byli w pewnych aspektach kompletnymi przeciwieństwami, to na pewno nie pomagało rozwojowi ich relacji.
_______________
Chcę tylko przypomnieć, że opinie i słowa Thomasa często nie odzwierciedlają opinii autora, a dość często są wręcz przeciwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Czw Lis 17, 2016 7:30 pm

Ostrożnie obserwując interakcje zachodzące między członkami drużyny, Billy powoli i bezgłośnie wypuścił z płuc wstrzymywane przez krótką chwilę powietrze. Obawiał się, że będzie gorzej, może nawet dużo gorzej... Nie spodziewał się co prawda aż powtórki z kłótni, jaka rozegrała się niedawno pomiędzy Cassie i Elim, ale mimo to zdążył się już - w nieprzyjemny sposób - nauczyć, że na spotkaniach grupy zawsze trzeba było brać pod uwagę różnice charakterów wszystkich zebranych.
W tej chwili chłopak miał wrażenie, że dałby sobie z tym radę, że w ogóle wszyscy razem jakoś sobie poradzą, nawet z natury wredny i uszczypliwy Tommy - a to z kolei napawało go czymś, co najprawdopodobniej określiłby mianem optymizmu, gdyby nie znał samego siebie lepiej. Zdecydowanie jednak nastolatek czuł się teraz pewniej i żałował tylko tego, że Victor oraz Teddy nie byli obecni na zebraniu, aby na własne oczy ujrzeć te postępy. Oczywiście łatwo mógłby ich sprowadzić - tak jak Eugene'a - ale wydawało mu się, że obecność mniejszej liczby osób działała w tej chwili na ich korzyść... Szczególnie ze względu na byłego kieszonkowca.
Uwadze Kaplana nie umknęło co prawda to pełne niedowierzania spojrzenie, które rzucił mu białowłosy, jednakże odpowiedział na nie jedynie lekkim uśmiechem... Czym, jeżeli miał być szczery, trochę zaskoczył nawet samego siebie. Wbrew pozorom doskonale rozumiał wątpliwości Tommy'ego. Nie mógł powiedzieć, że były zupełnie bezpodstawne, niestety wręcz przeciwnie. Z drugiej strony... Do tej pory Eugene utrzymywał się głównie z kradzieży, prawda? Oznaczało to, że musiał posiadać jakieś przydatne zdolności, nie wspominając już o tym, iż odwagi też powinien mieć wystarczająco dużo, skoro zdecydował się łamać prawo. Może przycisnęła go do tego desperacja, ale mimo to... Billy po prostu wolał myśleć, że rówieśnik mógł jeszcze wyjść na ludzi i przede wszystkim znaleźć swoje miejsce w drużynie. Jeżeli nie, to wtedy będą się martwić co dalej.
- Przed chwilą rozmawialiśmy o pseudonimach, Eugene. Ty też będziesz sobie musiał jakiś znaleźć i to najlepiej niedługo, więc przemyśl sprawę. A wracając jeszcze do kwestii kontaktu, żebyśmy mieli to z głowy... Podasz mi swój numer, to prześlę ci te, które już mam? - przemówił od razu po tym, jak Klaudia zamilkła, w trakcie wypowiedzi przenosząc wzrok z Eugene'a właśnie na nią... Bo to przecież do niej zwrócił się na końcu. Dla dodatkowego efektu uniósł nieco wyżej dłoń, w której wciąż trzymał swoją komórkę, a następnie delikatnie nią zakołysał, w tym samym czasie pociągnięciem kciuka odblokowując już ekran. Zaraz potem wszedł prosto w menu z kontaktami, gotów utworzyć nowy, przypisać do niego podany mu przez rówieśniczkę numer i wreszcie wystosować na niego odpowiednią wiadomość. Billy nie był pewien tego, czy Eugene posiadał w ogóle własny telefon i trochę w to wątpił, lecz jednak po cichu miał nadzieję, że w razie czego chłopak sam się w tej sprawie zgłosi, aby również załapać się na tę wymianę. Jeżeli nie - trudno.
Wszystko to przypominało zresztą Kaplanowi o konieczności zorganizowania dla nich czegoś lepszego od komórek i to lepiej prędzej niż później. Przydałyby im się prawdziwe, profesjonalne komunikatory, podobne do tych, które otrzymali od Tarczy... Może jednak pozbycie się ich było złym pomysłem? Gdyby udało im się je po prostu trochę przeprogramować, zmienić ustawienia, uniemożliwić agentom ich namierzanie czy podsłuchiwanie... Ale teraz i tak było już sensu się tym martwić. W końcu znajdą jakieś inne rozwiązanie, może nawet niekoniecznie technologiczne, gdyż w głowie Billy'ego zaczął się kształtować pewien pomysł... Który oczywiście musiałby najpierw przedyskutować ze wszystkimi członkami drużyny, aby wyrazili swoją zgodę. Spojrzenie chłopaka odruchowo przesunęło się ku rozłożonemu na masce samochodu Tommy'emu, a jedna z jego brwi uniosła się lekko w reakcji na jego własne myśli. Tak, już to widział, że wszyscy przystaną na jego propozycję komunikacji telepatycznej... A sam nie był jeszcze nawet do końca pewien tego, jak dokładnie miałaby działać.
Po załatwieniu sprawy z rozdysponowaniem numerów, Kaplan zawahał się na moment, dosłownie na ułamek sekundy, nim schował telefon do kieszeni - tak po prostu, bez wyjmowania z niego baterii. Powoli zaczynał sądzić, że takie rozbrajanie komórki nie miało większego znaczenia. Tarcza i tak by ich znalazła, gdyby naprawdę się do tego przyłożyła, prawda? Musiała być w stanie podłączać się pod kamery miejskie, pewnie posiadała programy do wykrywania twarzy i tak dalej... Więc właściwie dlaczego agenci jeszcze ich nie zgarnęli? Być może jednak Mściciele mieli z tym coś wspólnego, po rozmowie z Billy'm i Victorem albo... Albo może z Cassie, która obiecała, że w imieniu drużyny również spróbuje nawiązać z nimi nić porozumienia? Niedługo powinien do niej napisać.
- Więc... Macie może jakieś pytania na początek? - zapytał odrobinę niezręcznie, równocześnie odrywając wreszcie wzrok od Tommy'ego, któremu chyba przyglądał się odrobinę zbyt długo, aby znów podzielić uwagę przede wszystkim pomiędzy Klaudię i Eugene'a. Teraz, gdy obie dłonie miał już znów wolne, instynktownie objął się luźno ramionami w pasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eugene Mercer

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Lis 18, 2016 3:56 pm

Eugene był już w całości opanowany. Nie przejmował się przytykami białowłosego. W jego szkole nie raz musiał znosić przytyki z powodu swojej strachliwości... aż do tamtego dnia. Był już uspokojony, gotowym odpowiedzieć na każdy prztyczek w nos. Gdy wyżej wspomniany rozwalił się na masce, Eugene miał ochotę zniszczyć szybę przedniego auta. Ot tak, by choć trochę go nastraszyć. Aktywowałoby to jednak alarm, a uwagi niczyjej zwracać na siebie nie chciał.
-Pseudonim musi być? Nie mogę zostać samym Eugenem?-Zapytał Billego, z zażenowaniem w głosie. Nigdy nie potrafił nadawać sobie pseudonimu, zawsze był on efektem drwin. Dlatego myśl że miałby być znany pod jakimś pseudonimem, napawała go... nieznanym uczuciem. Niechęcią, to by najlepiej pasowała. W ogóle, sam zaczął się zastanawiać nad swoją sprawą.
~Przecież ja nie umiem walczyć, ani używać mocy w celu obrony. Na co się zdam tej ekipie?~Zastanowił się. Przecież on nieraz uciekał, a zazwyczaj bronił go Sam. Wiedział że najpewniej nie da rady się przemóc, chociaż.. kto wie?

//Tommy, nie ma sprawy. Ja wiem, że postać=/=gracz. Wiccan, wiem że ustalaliśmy to na CB, ale wiedza gracza=/=wiedza postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Pią Lis 25, 2016 11:55 am

Klaudia przyglądając się i obserwując całą zaistniałą sytuację skupiła swój wzrok na Tommym na dość spory czas. Na szczęście nie było tego widać przez czarne szkła okularów, które z czasem zdjęła i schowała w plecak. Jej żółte ślepia zabłysnęły w kontakcie ze światłem, na co zareagowała cichym syknięciem pod nosem. Jej plecak powoli wylądował na ziemi, a ona sama odsunęła się lekko w bok. Fioletka uśmiechnęła się pod nosem, jednak ledwo zauważalnie.

- Mam pomysł, wrócę za chwilę.

W jednej chwili zmieniła się w demonie... coś. Wiccan, jak i Speed nie powinni być tym zaskoczeni, widzieli to już dzisiaj kilka razy, raz nawet Tommy dotknął to pięścią. Raptem puf, siarka, fioletowy dym, smród siarki i ani śladu po Klaudii. No prawie ani, bo zostawiła przecież plecak pod samochodem, jednak gdzie dokładnie wybrała się dziewczyna i na jak długo?
Miejscem jej teleportacji był jej dom, dokładniej pokój ojca. Stanęła centralnie przed jego szafą i zaczęła coś grzebać, by finalnie wyjąć jakąkolwiek białą bluzkę mniej więcej dopasowaną do rozmiaru Speeda. Poszukiwanie tego zajęło jej maksymalnie dwie minuty, a dodatkowo jedną wykorzystała na przejście się do siebie i wzięcie kartoniku z soczkiem multiwitamina. Dokładnie po 3,5 minuty Klaudia wróciła tam, skąd wcześniej zniknęła, a siarka i inne badziewia znowu się tam pojawiły, mimo, że ledwo zdążyły zniknąć. Dziewczyna zwinęła koszulkę w kulkę i rzuciła ją w stronę Tomcia. Bluzka wylądowała na masce samochodu obok niego, a Klaudia w tym czasie wróciła do swojej ludzkiej postaci i zdążyła nawet otworzyć soczek w kartoniku.

- Ubierz bluzkę, może Eugene czuje się przez ciebie niekomfortowo, Tommy. Może być nieco za duża i spokojnie, męska.

Powiedziała uśmiechając się pod nosem i wzięła łyk soku. Przez rureczkę od picia można było zauważyć kolor soczku, dokładniej pomarańczowy, co nie powinno w sumie zaskakiwać nikogo, ani też być jakąś nowością. Dziewczyna wróciła na swoje miejsce i przykucnęła z powrotem opierając się o samochód. W sumie dopiero teraz zaczęła się zastanawiać, czemu nazwała Speeda zdrobniale, dokładniej Tommy. Cóż, każdemu zdarzy się być miłym, a zdrabnianie imion było u niej dość normalne, bo któż by tego nie lubił? Czasem miewała przejawy bycia normalną dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Speed

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Lis 26, 2016 3:46 pm

Tommy zaczynał powoli mieć dość bezczynnego siedzenia. Przejawiało się to typowymi znakami zniecierpliwienia, rytmicznym pukaniem palcami po, w tym wypadku, blasze samochodu, gapieniem się w niebo i ogólnie rozumianym wyłączeniem się z rozmowy. Można powiedzieć, że słuchał, ale bliżej prawdy byłoby stwierdzenie, że słowa wpadały mu jednym uchem i wylatywały drugim. On nie był od zarządzania grupą, tylko od kopania tyłków, bardzo szybko. Zapewne dlatego nigdy nie widział siebie jako leadera. Może nie brakowało mu charyzmy, ale za to nie miał cierpliwości ani zainteresowania takimi sprawami. Nie widział w tej roli także swojego, jak to lubił go nazywać w myślach, klona "Asgardiana". O ile miał więcej cierpliwości dla ludzi i interesował się detalami, brakowało mu nieco charyzmy i podejmował czasami kontrowersyjne decyzje. Weźmy takiego Eugene'a na przykład. Widział po uśmiechu Williama, że nawet on nie jest do końca pewien tego czy ten koleś jest kompetentny do roboty, a sam go werbował. Jeżeli będzie tak samo i z tą dziewczyną, na pewno będą mieli do pogadania w kwestii rekrutowania dla jakości, nie ilości.

Rozbudził się kiedy przyszło do pytania o pseudonim.
-U, to będzie kupa frajdy- pomyślał sobie, powoli podnosząc się z maski. Przechylił głowę na lewo, aż usłyszał strzyknięcie. Spojrzał na Eugene'a z uśmiechem, który dla niewprawnego oka mógł się wydawać serdeczny, czy przyjacielski, ale tak naprawdę właśnie taki wyraz twarzy przybrałby drapieżny ptak, który zaraz ma się rzucić na ofiarę. Złączył nawet opuszki palców obu dłoni. Wyglądało na to, że chłopak nie miał ochoty na wymyślenie sobie pseudonimu. Niby czemu? Eugene jest takie...nudne. Dalej, co brzmi lepiej, Tony Stark, czy Iron Man? Na jego (nie)szczęście Tommy miał kilka propozycji. Dla wszystkich obserwatorów z zewnątrz wyglądało na to, że Thomas nagle zniknął z maski samochodu, o ile nie mrugali akurat kiedy to się stało. W rzeczywistości po prostu bardzo szybko zeskoczył z samochodu. Gdzie poszedł? Znalazł się tuż za Eugenem, który zapewne właśnie poczuł podmuch wiatru, który wytworzył biegnąc tutaj. Położył mu rękę na ramieniu.
-Nie martw się, mam kilka propozycji- powiedział z szatańskim uśmiechem, ponownie okrążając go tak by stanąć przed nim- Siusiumajtek? Scaredy-bunny? Loser-Man? U, a może Chicken-boy?- przy każdej nowej propozycji zmieniał pozycję, raz stojąc z boku chłopaka, by za chwilę pojawić się za nim, potem z drugiego boku i tak dalej.

Zauważył jak dziewczyna zamienia się w swoją demoniczną postać. Chyba zapomniała, że maja do czynienia z tchórzem. Boi się własnego cienia, co dopiero demona. Zniknęła chwilę później z obietnicą tego, że wróci później. Zostawiła plecak, możliwe, że jako zakładnika. Podszedł do niego, wolniej niż miał w zwyczaju. Uklęknął przed nim i podnosząc głowę do góry rzekł:
-Fajnie by było gdyby powiedziała po co poszła, nie?
Jako, że był osobą z której natury czas mija koszmarnie wolno, chyba jako pierwszy się zniecierpliwił tym jak długo jej nie było. Robił kółka po parkingu co jakiś czas mrucząc pod nosem rzeczy w stylu "Co jej zajmuje tak długo". Miał wrażenie, że może zwyczajnie zniknęła i nie wróci. Stanął w miejscu i zaczął tupać nogą. W końcu (po całych 3 minutach i 30 sekundach, czyli ogromnej ilości czasu w skali speedsterów) pojawiła się ponownie z akompaniamentem w postaci smrodu. Rzuciła jakiś zwinięty materiał na samochód obok niego. Podniósł go i rozwinął. Okazało się, że to bluzka. Podniósł brew i spojrzał na nią. Czemu miałaby mu przynieść ubranie? I co ważniejsze- Czy ona właśnie nazwała go Tommy'm? Ledwo wyjawił jej swoje imię, a już je skraca. Założył koszulkę.
-O ile wolałbym coś co nie pachnie mężczyzną grubo po trzydziestce, to musi na razie starczyć- powiedział, patrząc jak układa się na jego ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Lis 26, 2016 5:30 pm

Billy zmarszczył lekko czoło z powodu wątpliwości Eugene'a i już zamierzał na nie odpowiedzieć, zapewnić chłopaka o tym, że owszem, pseudonim będzie mu dosłownie niezbędny w tym "zawodzie" - gdy uprzedził go w tym Tommy i to w typowy dla siebie sposób. Brunet nawet nie próbował mu przeszkodzić albo jakoś mu przerwać. Zdążył się zorientować, że nie miałoby to żadnego sensu, bo jego wyblakła kopia po prostu musiała w ten czy inny sposób dać upust swoim emocjom. Pod tym względem obaj byli akurat bardzo do siebie wzajemnie niepodobni, gdyż sam Billy wykazywał raczej skłonności do zachowywania powagi i pewnej skrytości... Przynajmniej pod niektórymi względami. Zgoda, może nawet pod wieloma.
Najważniejsze jednak, że w związku z powyższym Kaplan pozwolił rówieśnikowi mówić, równocześnie odchylając głowę lekko na bok i rozluźniając ramiona, aby następnie dłonie przesunąć na swoje biodra. Na jego twarzy odmalował się wyraz zrezygnowania, które graniczyło już wręcz ze znudzeniem. Osobiście zdążył przyzwyczaić się do złośliwości Tommy'ego i teraz po prostu go ona nużyła. Wzdychając cicho, nastolatek żywił tylko nadzieję, że pozostali członkowie grupy również prędzej czy później przywykną do zachowania białowłosego, uodpornią się na nie i nauczą się je ignorować. W końcu powinni się przecież zorientować, że za tym wszystkim nie kryło się nic poważniejszego... A przynajmniej Billy wolał wierzyć, że była to jedynie zwykła - i w ostatecznym rozrachunku nieszczególnie szkodliwa - cecha charakteru.
Pomimo swojej reakcji, nastolatek i tak w dalszym ciągu utrzymywał spojrzenie na Eugene'ie oraz, w miarę możliwości, także na Tommy'm... Choć tego ostatniego siłą rzeczy ciężej było śledzić wzrokiem, kiedy w takim tempie zmieniał swoje pozycje. Szczerze powiedziawszy na tak krótkich dystansach białowłosy sprawiał wrażenie, jak gdyby teleportował się z miejsca na miejsce i głównie ruch powietrza sugerował, że tak naprawdę było jednak inaczej.
Przez tę swoją obserwację - oraz krótką refleksję - Billy niemalże nie zwrócił uwagi na to, że Klaudia znów zniknęła z parkingu. Nie dojrzał tego, chociaż odnotował charakterystyczny odgłos, a po chwili również zapach jej teleportacji... Najwyraźniej Tommy zainteresował się tym za to w większym stopniu, bo w końcu dał spokój Eugene'owi, przynajmniej chwilowo, aby znów zająć się plecakiem dziewczyny. Na słowa swojej kopii Kaplan zareagował początkowo tylko wzruszeniem ramion, nim skorzystał z tej okazji, aby wrócić do dyskusji o pseudonimie.
- Nie mówię, że musisz coś sobie wybrać już, teraz, natychmiast, ale po prostu się nad tym zastanów. Im szybciej coś dla siebie znajdziesz, tym lepiej dla nas wszystkich, bo na pewno będziesz potrzebował jakiegoś przezwiska... I to raczej już niedługo. Jeżeli naprawdę nie będziesz miał żadnego, ale to żadnego pomysłu, to zawsze możemy urządzić burzę mózgów, w trakcie której przywiążemy Tommy'ego do krzesła i porządnie go zakneblujemy - zaoferował. Przez większość tej wypowiedzi utrzymywał ton głosu na mniej więcej stałym poziomie, przez co całość zabrzmiała poważnie i dość rzeczowo... Choć ostatni fragment był oczywiście żartem. Momentami bardzo kuszącym, ale jednak żartem... Do tego dość dwuznacznym, ale akurat to wyszło niezamierzenie.
Wspomniany speedster zdążył zaś przez ten czas porzucić plecak Klaudii i rozpocząć super szybkie śmiganie po parkingu. Kaplan nawet nie starał się podążać za nim wzrokiem. Pokręcił tylko głową, lecz nie bez cienia pobłażliwego uśmiechu na ustach. Zakładał, że ich nowa towarzyszka zamierzała prędko do nich powrócić, skoro pozostawiła na miejscu swoją własność i nie wspomniała dokąd się wybiera. Gdyby miało jej nie być dłużej, to chyba dałaby im znać, prawda...?
Jak się okazało - owszem. Co więcej, Klaudia przyniosła nawet ze sobą koszulkę dla Tommy'ego, którą Billy odruchowo uznał w myślach za dar na przebłaganie rozszalałej bestii. Jaki smok, taka ofiara, jak mniemał... A kąciki jego ust aż uniosły się lekko na to porównanie, które może nie było nawet zbyt dobre i zdecydowanie nie miało nigdy opuścić jego głowy, nie bez udziału jakiegoś upartego telepaty... A jednak od razu poprawiło mu humor.
- Skoro wszyscy jesteśmy już teraz kompletnie ubrani i dla odmiany nikt nikogo nie dekoncentruje swoim negliżem... - w tym momencie nastolatek pozwolił jednej ze swoich brwi podjechać w górę. On niczego nie sugerował. Ot, po prostu odnosił się do wcześniejszych słów Klaudii, dotyczących komfortu psychicznego Eugene'a. Bo był dobrym kolegą.
- ... To pewnie powinienem wam co nieco opowiedzieć o naszych obecnych planach oraz działaniach i wtedy zobaczymy, czy będziecie mieć jakieś pytania. Tylko najpierw jedna sprawa: może przeniesiemy się gdzieś, gdzie na pewno nie będziemy się rzucać w oczy? Bo mam na to pewien pomysł - zasugerował, wędrując pytającym wzrokiem pomiędzy rówieśnikami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eugene Mercer

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Sob Lis 26, 2016 9:10 pm

Eugene spokojny w całości, obserwował otoczenie. Gdy nasz drogi półnagi chłopak wstał z maski, szklana bagietka wsunęła się znowu w jego rękę. Osiągnął spokój. Dlatego gdy pojawił się za plecami Eugene'a i poczuł podmuch wiatru nie przestraszył się. A obelgi znosił spokojnie. Słyszał już gorsze, więc te od Tommego na niego nie działały. Za to postanowił trochę z niego pożartować. Chociaż nie, stłuczenie szyby by wywołać w na nim wrażenie to nie najlepszy pomysł. Zaś teleportacja Succubs go zaskoczyła, a zwłaszcza zapach. Okej, tego się nie spodziewał. PoniewaŻ zostawiła plecak, już spodziewał się że wróci. Ludzie tak robią. Jej pojawienie się także nie zaskoczyło Eugene'a
-Ta, polecam ci się ubrać. Zawstydzasz mnie, że jestem bardziej męski od ciebie-Powiedział Eugene, uśmiechając się lekko. Trzeba tylko poczekać na złotą okazję, i dobić wroga. Na propozycję o przeniesieniu się zareagował wzruszeniem ramionami
-Miło że mnie uprzedziłeś. Jasne, przenieśmy się gdzieś.-Stwierdził. Skoro Billy miał plan, to nie miał jak się sprzeciwiać. W końcu to jego decyzja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   Wto Gru 06, 2016 7:48 pm

Klaudia już nawet nie zareagowała na kolejny tekst z najwyraźniej kolekcji limitowanej białowłosego znajomego. Kto by pomyślał, że wystarczy jej tak krótki czas, by przyzwyczaić się do jakiejś osoby, a zwłaszcza tej, która przywitała ją pięścią w twarz? Jak widać fioletka nie potrzebowała do tego sporo czasu. Kiedy Tommy narzucił na siebie koszulkę jej ojca dziewczyna poczuła się nieco bardziej komfortowo w tym otoczeniu. Może i golizna Speeda nie sprawiała jej większego problemu i dyskomfortu, ale zawsze lepiej, kiedy ktoś w twoim towarzystwie chodzi w pełni ubrany, a nie bez bluzki eksponując swój ABS.
Mniejsza o to, ponieważ do jej uszu dopłynął tekst Eugene'a, a zaraz po niej informacje na temat przeniesienia się gdzie indziej wypowiedziane przez Wiccana. Na dogryzkę Eugene'a Klaudia zareagowała lekkim syknięciem i spojrzała na niego na krótką chwilę spodziwając się jakiegoś kolejnego dogryzu, lub nawet ataku ze strony porywczego Speedstera. Póki co jednak jeszcze nic się nie wydarzyło, co uspokoiło fioletkę, która dość szybko przeniosła swój wzrok na Asgardiana rozmyślając chwilę nad zmianą miejsca pobytu. Nie był to w sumie głupi pomysł, stali oni przecież na najzwyklejszym parkingu gdzieś w centrum miasta i rozmawiali o rzeczach dość odstających od norm społecznych tak no... otwarcie, nie przejmując się, iż ktoś możliwie jest w stanie im się teraz przysłuchiwać. Zmiana miejscówki byłaby dla niej dobrą opcją, bardziej bezpieczną i komfortową, a w dodatku czarnowłosy miał też jakikolwiek pomysł, co dla Sukkuby było już dużym plusikiem.

- Jestem za. Zbiórki dziwnych organizacji pseudo utalentowanych nastolatków nie powinny odbywać się na parkingu, przynajmniej ja tak sądzę. No i w dodatku.. jaki pomysł? Może tam akurat byłam, to mogłabym się przenieść z Eugenem bez użycia na nim twoich jakże subtelnych teleportacji.

Powiedziała, po czym zaśmiała się i ziewnęła zakrywając usta dłonią i przymrużając oczy. Huh, czyżby łapało ją zmęczenie? Jest to bardzo prawdopodobne, skoro zaczynała ziewać. Jej ogon znów pojawił się znikąd. Sama nie rozumiała, po co go wróciła. Może lubiła sobie nim machać? Najpewniej tak, ponieważ od razu po tym, jak diabelski ogonek pojawił się w miejscu kości ogonowej dziewczyny zaczęła powoli machać nim na boki niczym zaciekawiony kot. Klaudia złożyła ręce na krzyż w miejscu klatki piersiowej i wpatrywała się w chłopaków, jak to miała w swoim zwyczaju.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szósta aleja zachodnia   

Powrót do góry Go down
 
Szósta aleja zachodnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» Loża lordowska zachodnia
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: