Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet Emmy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Gabinet Emmy   Nie Lip 03, 2016 7:45 pm

First topic message reminder :


Wyposażony we wszystko to, co gabinet posiadać powinien, pokój ten położony jest w tej bardziej cichej części budynku, przynajmniej jak na możliwości Instytutu, a do tego oferuje piękny widok na ogrody za oknem.


_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Lut 09, 2017 8:56 pm

Głowa sentinela wylądowała, z braku lepszej kryjówki, na dnie szafy w pokoju Wilczycy. Na łóżku nadal leżała półotwarta podróżna torba Rahne, a na oparciu krzesła wisiał brudny podkoszulek, którego pozbyła się wcześniej. Poza tym pomieszczenie nie nosiło śladów zamieszkania. Od swojego powrotu spędziła w nim może dziesięć minut…
Wychodząc zamknęła drzwi na klucz i poprowadziła towarzyszy korytarzami szkoły, podążając za własnym nosem. Starała się nie myśleć o swoich uczuciach wobec Rictora, tych przeszłych i tych obecnych, jednak teraz, kiedy bitewne emocje opadły a myśli błądziły po mrocznych zakamarkach, okazało się to trudne. Nie mogła nie zastanawiać się co będzie potem. Zakładała, że kiedy obaj mężczyźni załatwią swoje sprawy w Instytucie wszyscy rozejdą się w swoją stronę, aż do następnego przypadkowego spotkania. Wydawało się, że to jedyna stała w jej relacjach z mężczyznami, którzy w jakikolwiek sposób byli dla niej ważni. Sam i Bobby zniknęli ledwie się pożegnawszy, czemu Ric miałby postąpić inaczej?
Tu jednak czekała ją niespodzianka. Kiedy zatrzymali się przed drzwiami gabinetu Emmy Frost, z zamyślenia wyrwał ją głos przyjaciela, który jakby nigdy nic kontynuował wątek rozmowy, którą niedawno przerwali.  Rahne oniemiała ze zdumienia.
- Mówisz poważnie? – zapytała po chwili osłupiałej ciszy, po czym sama odpowiedziała sobie w myślach. Oczywiście, że mówił poważnie. Rictor nie był typem dowcipnisia. Jeżeli powracał do tego tematu, to dlatego, że gruntownie go przemyślał. Nie potrafiłaby opisać emocji, które nią zawładnęły. Wdzięczność, radość a także pewne zakłopotanie zlały się w jedną niemożliwą do rozdzielenia mieszankę. To ostatnie głównie ze względu na stojącego tuż obok Shatterstara. Nie mogła się powstrzymać od rzucenia na niego okiem. Nie wiedziała na jakim etapie jest obecnie jego związek z Rictorem, była więc ciekawa jego reakcji.  Gdyby zdradził swoje uczucia względem jej ewentualnego dołączenia do X-Factor choćby mrugnięciem powieki albo ruchem ust, chciała to wiedzieć. Nie była pewna czy nadal powinna traktować rudzielca jako potencjalnego rywala, zwłaszcza, że nie dalej jak pół godziny wcześniej gotowi byli ramię w ramię stanąć do walki. Nagle ich wzajemne stosunki, dotąd postrzegane przez Rahne wyłącznie w czerni i bieli, pogłębiły się o kilka nieoczekiwanych odcieni szarości.
- Wiesz… Zawsze byłam ciekawa czym właściwie zajmują się detektywi. Chętnie zajrzę. Kto wie, może mi się spodoba? – odparła, posyłając Rictorowi pełen wdzięczności uśmiech. Chcieć przynależeć a czuć się do przynależności zaproszoną – oto dwie całkiem różne rzeczy. Zaczynał jej się podobać smak tej drugiej.
Na drodze stała jednak jeszcze jedna przeszkoda, którą należało czym prędzej usunąć. Ric zapukał do drzwi gabinetu, a gdy usłyszeli zaproszenie do wejścia, puścił Rahne przodem, wyraźnie przy tym dając do zrozumienia, że to ona ma rozpocząć rozmowę ze zwierzchniczką szkoły. Wybór wydawał się logiczny, co jednak nie czyniło jej zadania ani odrobinę łatwiejszym i nie napawało Rahne entuzjazmem. Nie omieszkała posłać Rictorowi kwaśnego spojrzenia z ukosa. Ledwo znała Frost, a ufała jej znacznie mniej. Nie mogła też pozbyć się nieprzyjemnej świadomości, że kobieta w każdej chwili mogła wysondować jej umysł i poznać ową niechęć w pełni… o ile już tego nie zrobiła bez jej wiedzy. Wzdrygnęła się i zmusiła aby spojrzeć dyrektorce w oczy. Postąpiła dwa kroki w głąb gabinetu, ale nie dalej, równocześnie bezwiednie sygnalizując własne wahanie, jak i gotowość do natychmiastowego odwrotu. Nie potrzeba było zdolności telepatycznych, aby stwierdzić, że Wilczyca czuje się w towarzystwie Białej Królowej niepewnie i nie na miejscu.
- Panno Frost – przywitała się z nieco sztywnym, lecz uprzejmym skinieniem głowy. Mimo wszystko wypadało okazać dobre maniery. – Ja i moi przyjaciele z X-Factor Investigations bylibyśmy wdzięczni za użyczenie kilku z tych ochronnych bransolet. W moim pokoju na piętrze jest też urządzenie, któremu warto przyjrzeć się bliżej. To głowa sentinela z którym Laura Kinney walczyła w parku. Zdaniem Shatterstara jest już nieszkodliwa. Może Henry McCoy albo inny specjalista chciałby rzucić na nią okiem.
Umilkła, czekając na ewentualną odpowiedź kobiety, równocześnie zastanawiając się pospiesznie czy nie powinna poruszyć jeszcze jakiegoś ważnego tematu. Znalazłszy takowy kontynuowała:
- Poza tym powinna pani wiedzieć, że tropiliśmy kobietę, która towarzyszyła Gladiatorowi aż do piwnic. Wystraszyła jedną z uczennic i lekko raniła Jay’a Guthriego, ale poza tym nic się nikomu nie stało. Wyczułam jej zapach w pobliżu Cerebro. Prawdopodobnie tam była, ale nie zostawiła po sobie żadnych śladów. Wymknęła się nam.
To ostatnie przyznawała z pewnym wstydem. Wciąż winiła się za opieszałość i narażenie uczniów na niebezpieczeństwo,  nie zamierzała jednak dać tego po sobie poznać. Prędzej zapadnie się pod ziemię, niż pozwoli się osądzać osobie o tak wątpliwej reputacji, jak Emma Frost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pią Lut 10, 2017 10:56 pm

Choć Emma pogrążyła się w pracy, to jednak w ciągu ostatnich tygodni tak bardzo przyzwyczaiła się do telepatycznego skanowania terenów posiadłości, że co kilka czy kilkanaście minut robiła to już odruchowo. Nie zagłębiała się przesadnie w żaden konkretny umysł, o ile ogólny podgląd nie ukazywał jej jakichś istotnych nieprawidłowości. Przede wszystkim upewniała się po prostu, że każdy znajdował się na swoim miejscu i nikt obcy nie próbował bez zaproszenia czy pozwolenia przedostać się do szkoły.
W związku z powyższym kobieta prędko zorientowała się, iż do jej gabinetu zbliżali się goście. Ich tożsamość stanowiła dla niej lekkie zaskoczenie, gdyż nie należeli do osób, które chętnie by z nią współpracowały... A jednak zdawali się nie mieć złych intencji. Nim dotarli na miejsce, panna Frost zdążyła przybrać uprzejmie obojętny wyraz twarzy, którym powitała ich w momencie, gdy - bez jej zezwolenia - wkroczyli do środka. Jedna z jej subtelnie zarysowanych brwi lekko się uniosła, gdy blondynka skupiła swą uwagę na Rahne, Rictorze i Shatterstarze, chwilowo przerywając pracę. Oparła się nawet trochę wygodniej o fotel, tym samym fizycznie odsuwając się od laptopa i podkreślając swoje zaangażowanie w rozmowę.
White Queen w milczeniu i w spokoju wysłuchała tego, co miała jej do powiedzenia Wolfsbane, przez cały ten czas utrzymując na niej spojrzenie. O obecności głowy robota w Instytucie miała już okazję się dowiedzieć, lecz w tej chwili nie mogła sprowadzić do szkoły doktora McCoy'a. Rozważała podsunięcie znaleziska na początek młodej Pryde lub jej przyjaciółce - cyborgowi, lecz tej ostatniej jeszcze w pełni nie ufała, więc odwlekała podjęcie decyzji. Kwestia Cerebro była już bardziej niepokojąca, ale za to łatwiejsza do zbadania.
- Sprawdzę nagrania z monitoringu i sama przyjrzę się Cerebro. Jeżeli chodzi o pozostałości Sentinela, bądźcie tak mili i przenieście je do laboratorium. W podziemiach nie zainteresuje się nimi nikt niepożądany... O ile znów nie dotrą tam nieproszeni goście - wyłożyła rzeczowym i opanowanym tonem, który nie zmienił się nawet pod koniec jej wypowiedzi. Brak nacechowania emocjonalnego poddawał w wątpliwość opcję, iż ostatnie zdanie stanowiło docinek, gdyż brzmiało bardziej jak stwierdzenie faktu.
Jeszcze podczas mówienia telepatka wysunęła jedną z szuflad swojego biurka, tę znajdującą się najwyżej, aby odsłonić spoczywający w niej zapas identycznych bransoletek, srebrnych i  bardzo prostych, przypominających pojedyncze obręcze. Większość przywiezionych przez Sunspota urządzeń została już wydana uczniom, ale nadwyżka wciąż czekała na swój moment - między innymi pod okiem Emmy.
- Mówimy o trzech bransoletach czy James będzie ich potrzebował więcej? - spytała blondynka, umyślnie używając imienia Multiple Mana, aby podkreślić, że miała już okazję nawiązać z nim pewnego rodzaju relację... Która nie ograniczała się tylko i wyłącznie do sfery interesów.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pon Lut 13, 2017 8:52 pm

Skoro Rahne - niechętnie, bo niechętnie i przy akompaniamencie złowrogiego spojrzenia, które prawdę powiedziawszy nie robiło już na Latynosie większego wrażenia - zajęła się mówieniem, Rictor mógł w spokoju podzielić swoją uwagę pomiędzy śledzenie rozwoju wydarzeń i planowanie. Cały czas pozostawał czujny, choć w szkole nie spodziewał się tak naprawdę żadnego poważnego zagrożenia... O ile w najbliższym czasie nie dojdzie do kolejnego ataku, co nie było tutaj może szczególnie rzadkie, ale chyba nawet Instytut nie miał takiego pecha, aby oberwać dwa razy w ciągu... Powiedzmy, że jakiejś godziny.
Ric skrzyżował ręce na klatce piersiowej, po czym automatycznie odchylił się lekko w stronę Shatterstara, minimalnie, ale wystarczająco, aby ich ramiona się ze sobą stykały. W towarzystwie taki dotyk był akurat w sam raz: nie zwracał niczyjej uwagi, a tego mutant nie lubił, lecz pozwalał utrzymywać kontakt fizyczny. Inna sprawa, że w towarzystwie telepaty dyskrecja nie miała raczej żadnego znaczenia, ale Latynos i tak nie postępował w ten sposób z poszanowania dla otoczenia.
Słowa Wolfsbane nie stanowiły dla niego niczego nowego, więc - słuchając ich - Rictor zaczął już rozważać zmiany w X-Factor. Oczywiście będzie musiał poinformować o wszystkim Lornę i Madroxa, ale był praktycznie pewien, że oboje chętnie powitają Rahne w agencji... O ile kobieta zechce w ogóle zostać z nimi na stałe. Ze Starem pewnie też będzie musiał pogadać, ale ta opcja podobała się Ricowi o wiele mniej... Między innymi dlatego, że nie miał pojęcia co dokładnie powinien mu powiedzieć - i przede wszystkim jak.
Dopiero pytanie o liczbę bransoletek na dobre sprowadziło mężczyznę do tu i teraz. Latynos po kolei spojrzał krótko na oboje rudzielców, jednocześnie w głowie na szybko powtarzając sobie wcześniejszy tok myślowy odnośnie wspomnianych błyskotek. Potrwało to dosłownie moment, więc odpowiedział szybko, nie każąc na siebie czekać.
- Trzy dla nas, a poza tym przynajmniej kolejne trzy dla pozostałych - zadecydował, woląc mieć jedną czy nawet dwie w zapasie, niż wziąć za mało. Może i powrót do Instytutu po więcej egzemplarzy nie był żadnym problemem, ale skoro dało się go uniknąć i nie marnować czasu, to czemu nie mieliby tego zrobić? A poza tym Starowi na pewno nie zaszkodzi, jeżeli na wszelki wypadek też się zabezpieczy, nawet jeżeli wcześniej mechanizm zdawał się go nie wykrywać.
- Nie myśleliście o rozstawieniu teleportera w podziemiach? - prawdę mówiąc Rictor nie pytał tylko Emmy, ale również Rahne. Wiedział, że X-Men powinni mieć dostęp do tego rodzaju technologii, a teleportacja na pewno ułatwiłaby im w razie czego ewakuację uczniów... Nie potrzebowaliby do tego pomocy takiego Stara i jego portalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 236
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Lut 15, 2017 11:46 am

Tymczasem Emma Frost mogła usłyszeć przekaz telepatyczny od Laury:
- Mam nadzieje, że nie przeszkadzam. Zabieram Nori, Josha i Jaya do Houston. Miejsce na pierwszy trening idealne, a i X-meni zostaną pokazani z tej lepszej, zaangażowanej strony. Nie damy się zabić. A jak coś to mamy ze sobą Foley'a, którego ja nie dam zabić. Bierzemy Blackbirda -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Lut 16, 2017 9:56 am

Spokojna reakcja i rzeczowe pytania panny Frost zaskoczyły Rahne, ale i sprawiły pewną ulgę. Pozwoliła sobie na bardziej rozluźnioną postawę, choć nie porzuciła całkiem czujności. Przypomniała sobie o Laurze, która musiała opuścić ten gabinet całkiem niedawno. Miała nadzieję, że dziewczyny także nie spotkała tu żadna przykrość, bez względu na to, jaka pilna sprawa ją tu ściągnęła. Po chwili namysłu spróbowała sięgnąć ku niej myślami, ale trafiła na mur, którego nie była w stanie przebić. Widocznie umysłowy pomost, którym połączyła je Xin Chang, został już zerwany, a Rahne sama z siebie nie miała za grosz talentu w kierunku telepatii.
Zastanowiła ją poufała forma, jakiej użyła Frost mówiąc o Madroxie. Nie żeby ich relacja w jakikolwiek sposób była jej sprawą, nie podobało jej się jednak, że kobieta nawet tym pozornie nic nie znaczących zwrotem demonstruje im swoją kontrolę nad sytuacją. Na to jednak niewiele mogła poradzić, a Emma okazała się na tyle uprzejma i zainteresowana tym, co mieli do powiedzenia, że w Rahne zakiełkowało lekkie podejrzenie, że mogła nie całkiem sprawiedliwie ją ocenić.
Na pytanie Rica o teleporter wzruszyła tylko ramionami i skierowała pytające spojrzenie na dyrektorkę. Nie przypominała sobie aby kiedykolwiek korzystała z takiego urządzenia przebywając w Instytucie, ani nie słyszała o jakichkolwiek planach zainstalowania takowego. Technologia zresztą nie była jej mocną stroną.
Poczekała na odpowiedź White Queen, zanim znów się odezwała.
- Jest jeszcze coś. Planuję opuścić szkołę żeby pomóc X-Factor w bieżącym dochodzeniu. Nie wykluczam, że zostanę z nimi na stałe – dodała, zerkając na Rictora z lekkim uśmiechem, który jednak szybko zniknął, kiedy przypomniała sobie o co jeszcze zamierzała prosić Emmę. – Kiedy już dopilnujemy zabezpieczenia maszyny, chciałabym… Czy profesor… Czy on jest u siebie? Chciałabym go odwiedzić.
Słowa z trudem przeszły jej przez gardło. Wiedziała, że ewentualne odwiedziny z uwagi na stan profesora będą raczej jednostronne, musiała jednak dotrzymać tej obietnicy danej samej sobie i zobaczyć go choć raz. Zwłaszcza, jeżeli zamierzała na stałe opuścić szkołę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Lut 16, 2017 2:17 pm

Otrzymawszy informację na temat dokładnej liczby bransoletek, Emma kiwnęła głową, po czym opuściła wzrok ku wnętrzu szuflady i zajęła się odliczaniem potrzebnych urządzeń, przebiegając wzdłuż nich smukłymi palcami. Zaledwie kilka sekund później przełożyła je już na blat biurka, aby jej goście mogli je zabrać. W skrytce, którą teraz kobieta cicho przymknęła, pozostało jeszcze kilka srebrnych obręczy, nie mniej jednak panna Frost odnotowała w pamięci, że najprawdopodobniej będą musieli sprowadzić ich sobie więcej. Tak czy siak zamierzała skontaktować się z da Costą, w związku z czym mogła przy okazji wykorzystać jego... Dobre serce.
Skoro zaś już o nim myślała, White Queen bez trudu powiązała go z pomysłem zorganizowania maszyny do teleportacji. Być może nawet jej własne zakłady mogłyby się tym zająć, ale jeżeli posiadali do swojej dyspozycji naukowców i zasoby A.I.M., to powinni czerpać z tego wszystkiego korzyści. Sunspot z pewnością ucieszyłby się z możliwości zwiększenia bezpieczeństwa uczniów. Kolejny temat, który będzie musiała z nim poruszyć, gdy ponownie się spotkają...
- To nie powinno stanowić żadnego problemu - zapewniła z przekonaniem, decydując się jednak nie wchodzić w szczegóły. W pierwszej kolejności chciała je omówić z samym panem Supreme Leaderem, lecz prawdę powiedziawszy podejrzewała, że nawet po tej dyskusji detale lepiej będzie zachować pomiędzy nimi. Zarówno ludzie, jak i mutanci mieli skłonność do kierowania się uprzedzeniami.
Spojrzenie blondynki przeniosło się z Rictora, któremu przecież odpowiadała, na Wolfsbane - kiedy ta znów zabrała głos. Wyraz jej twarzy nie uległ zmianie i szczerze mówiąc nie czuła się tak naprawdę zdziwiona... Lecz nie podobało jej się to, że główna drużyna powoli się rozpraszała. Cyclopsa nie było jej szkoda, poza tym przewidywała, że w końcu do nich wróci - jak ten syn marnotrawny - ale inni... Z tego wszystkiego przynajmniej X-Factor stacjonowało w pobliżu.
- Oczywiście. Uznaliśmy, że powinien pozostać w swoim pokoju, więc przenieśliśmy tam niezbędny sprzęt. Zakładam, że pielęgniarka regularnie go dogląda, dlatego też, jeżeli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej, możesz z nią porozmawiać. W tej chwili przebywa w swoim gabinecie - tę ostatnią kwestię Emma prędko sprawdziła, a gdy w tym celu rozszerzała swoje zmysły, dobiegła ją również skierowana ku niej wiadomość... Wystosowana przez X-23. W reakcji na nią White Queen aż uniosła dłoń i przyłożyła palce do czoła, w ten sposób na moment zakrywając część twarzy. Blondynka westchnęła ciężko, nim opuściła rękę, kręcąc powoli głową. Mimo to od razu posłała Laurze potwierdzenie otrzymania jej zgłoszenia.
- Wybaczcie, nasza nowa drużyna właśnie zgłosiła wylot na misję. Mogę wam pomóc w czymś jeszcze? - nie widziała powodu, aby dokładniej tłumaczyć swoją reakcję, lecz kultura wymagała od niej, by podała jakieś wyjaśnienie, nawet jeżeli krótkie i mało konkretne. Emma szybko odzyskała wcześniejsze opanowanie i w spokoju czekała na dalszy rozwój dyskusji lub też na jej zakończenie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."


Ostatnio zmieniony przez Emma Frost dnia Wto Lut 21, 2017 9:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sob Lut 18, 2017 2:35 pm

Kiedy tylko bransoletki pojawiły się na blacie, Rictor bezzwłocznie zbliżył się do biurka, aby je zgarnąć - od razu wszystkie, z czego jedną natychmiast przekazał Rahne, drugą zaś wręczył Starowi, gdy powrócił już na swoje poprzednie miejsce u jego boku. Dopiero wówczas mutant sam również założył swój egzemplarz, prędko wsuwając go pod rękaw kurtki, aby nie był widoczny. Nie przepadał za biżuterią, a już na pewno nie taką, choć pewnie mogło być dużo gorzej.
Na wyjaśnienia odnośnie teleportera mężczyzna jedynie skinął głową, w tym momencie nawet nie patrząc na Emmę, zamiast tego skupiając się na własnym nadgarstku - i na upewnieniu się, że bransoletka trzymała się wysoko. Jego wzrok uniósł się ponownie w chwili, gdy Wolfsbane przeszła do tematu X-Factor. Latynos powiódł spojrzeniem pomiędzy obiema kobietami, dzięki czemu wyłapał ten uśmiech Rahne - i zareagował na niego nieznacznym uniesieniem jednego z kącików swoich ust.
Wyraz jego twarzy powrócił jednak do wyjściowego - poważnego - trybu, kiedy rudowłosa przeskoczyła na wątek Xaviera. Osobiście Ric nie czuł nawet najmniejszej potrzeby, aby go zobaczyć... Szczególnie, że raczej nie posiadał żadnych złudzeń odnośnie jego stanu. Wątpił też w to, aby profesor - gdyby był świadomy - miał jakąś szczególną ochotę ujrzeć jego, a to tym bardziej utwierdzało go w przekonaniu, że powinien się trzymać z daleka i to dla dobra całego otoczenia. Zdenerwowanie źle łączyło się z wytwarzaniem potężnych trzęsień ziemi. Wyglądało na to, że zaraz albo rozdzielą się z Rahne - albo przynajmniej zaczekają na nią w innym miejscu...
Rictor aż wymienił się z Shatterstarem spojrzeniami - i to właśnie przez to obaj mężczyźni przegapili pierwsze zmiany zachodzące na twarzy White Queen. Ruch jej dłoni już z kolei wyłapali, więc praktycznie jednocześnie ponownie przenieśli na nią uwagę, a Latynos dodatkowo zmarszczył czoło. Domyślał się, że w grę wchodziło coś telepatycznego, ale wcale nie czuł się przez to lepiej. Przeciwnie, nie cierpiał telepatii. Nie ufał jej - i jej posiadaczom.
- Dobrze wiedzieć, że Instytut kontynuuje wieloletnią tradycję - skomentował na wieść o nowej drużynie. Może i mógłby trzymać język za zębami, ale jakoś musiał dać ujście swoim negatywnym emocjom, a lekki przytyk stanowił chyba najbezpieczniejszą opcję. Nie obchodziło go nawet to, czy ta nowa drużyna powstała przez oddzielenie części X-Men, czy utworzono ją z młodszego pokolenia... I nie uderzał w sam fakt szkolenia mutantów do walki. Bardziej irytowała go hipokryzja wynikająca z różnicy między nauczaniami Xaviera i praktyką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Wto Lut 21, 2017 8:36 pm

Obróciła w placach otrzymaną bransoletkę, uważnie się jej przyglądając. Urządzenie wyglądało na zwykłą biżuterię, wręcz ascetycznie prostą, pozbawioną jakichkolwiek ornamentów. Na próżno szukała na niej przycisków i łączeń. Powierzchnia obręczy była idealnie gładka. Nie powinna rzucać się w oczy. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że jest równie skuteczna, co dyskretna. Chwilowo była to jedyna ochrona, na jaką mogli liczyć uczniowie szkoły. Rahne wsunęła bransoletkę na nadgarstek lewej dłoni i za przykładem Rictora ukryła pod rękawem kurtki.
Wysłuchawszy odpowiedzi Emmy podziękowała skinieniem głowy. Panna Frost nie zdradziła co prawda żadnych szczegółów, w każdym razie nie wprost, jednak to właśnie upewniło ją, że stan profesora nie był dobry. Sama wzmianka o aparaturze i stałej opiece pielęgniarki wystarczyła, aby w umyśle Rahne pojawiło się przygnębiające wyobrażenie sytuacji. Odepchnęła je jednak i umocniła w swoim postanowieniu, by przekonać się o wszystkim na własne oczy.
Kątem oka pochwyciła pełne dezaprobaty spojrzenie Rictora. Obróciła głowę i z powagą popatrzyła mu w oczy.
- To nie potrwa długo, Ric. Dołączę do was na dziedzińcu. Jeżeli się spieszycie, zostaw mi adres. Trafię na miejsce. Naprawdę muszę to załatwić… Zrozum, proszę.
Nie chciała aby zabrzmiało to jak tłumaczenie, ale też czuła, że musi coś powiedzieć. Starała się zrozumieć odczucia przyjaciela i miała nadzieję, że on odwdzięczy się jej tym samym.
Zmiana w postawie Emmy sprawiła, że Rahne znów zwróciła na nią spojrzenie. Wiadomość o nowej drużynie była zaskakująca. Przez chwilę Wilczycę ogarnęła nostalgia za starymi dobrymi czasami i wątpliwości czy słusznie postępuje opuszczając Instytut w tak trudnym czasie. Co jednak trzymało ją tu, kiedy większość jej dawnych przyjaciół już dawno poszła własną drogą? Poza tym nie paliła przecież za sobą mostów. Nadal będzie na tyle blisko, by w razie potrzeby udzielić szkole pomocy i od czasu do czasu wpaść w odwiedziny… Prawda?
- Może pani zdradzić kto wchodzi w jej skład? – zapytała, wbrew sobie odczuwając ciekawość. Poniewczasie uświadomiła sobie, że być może dyrektorka daje im w ten sposób do zrozumienia, że nie ma dla nich więcej czasu, a i Rahne odczułaby niejaką ulgę jak najprędzej opuszczając jej gabinet. W oczekiwaniu na odpowiedź wykonała więc krok w kierunku drzwi, sygnalizując tym samym gotowość do wyjścia.
- Dziękuję. Jeżeli kiedykolwiek będę potrzebna, z pewnością wie pani, jak mnie wezwać – powiedziała, po części z uprzejmości, ale głównie po to, aby zagłuszyć narastające wyrzuty sumienia. Położyła dłoń na klamce i zerknęła jeszcze przez ramię na Rictora i Stara, spodziewając się ewentualnego potwierdzenia kiedy i gdzie ma się z nimi spotkać. Wreszcie opuściła gabinet i udała się z powrotem do swojego pokoju na piętrze.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Lut 22, 2017 12:54 am

W odpowiedzi na tę sarkastyczną uwagę, Emma posłała Rictorowi spojrzenie pełne znudzonej wyższości. Opanowała je do perfekcji i od lat wykorzystywała je w stosunku do osób, którym chciała subtelnie zademonstrować, iż co prawda znosiła ich słowa, lecz tylko dlatego, że po prostu nie warto było ich komentować. Przecież nie będzie zniżała się do poziomu zwykłej sprzeczki... Szczególnie wówczas, gdy najwyraźniej właśnie tego oczekiwał jej rozmówca. Była na to zbyt opanowana - i zarazem przekorna.
Na uprzejme pytanie Rahne mogła już zareagować, choć w pierwszej sekundzie lekko się przed tym zawahała. Trwało to na tyle krótko, iż najpewniej nie dało się tego po niej poznać - szczególnie, że nie pozwoliła, aby cokolwiek znalazło swoje odbicie na jej twarzy czy w postawie... Lecz kobieta zastanowiła się czy aby na pewno powinna wyjawiać szczegóły postronnym już na tym etapie. Z drugiej strony drużyna została oficjalnie zawiązana i nie stanowiła żadnej tajemnicy.
- X-23, Surge, Hellion, Elixir oraz Icarus, z tą pierwszą jako trenerką i opiekunką całej drużyny. Pan Keller nimi dowodzi. Nazywają się New X-Men - wyjaśniła krótko i zwięźle. Sama White Queen nie zdawała sobie z tego w pełni sprawy, lecz jej słowa mogły chociaż odrobinę rozjaśnić pozostałym sytuację... Przynajmniej pod kątem tego, czego zaledwie chwilę wcześniej chciała od Laury. Nie było to jej intencją, ale i niczego nie ukrywała.
- Z pewnością - potwierdziła ofertę Wolfsbane, świadomie używając do tego jej własnych słów i jednocześnie oberwując wycofywanie się kobiety ku drzwiom. Odrobinę bawiło ją to, jak szybko chciała uciec z jej najbliższego otoczenia, lecz po kilku miesiącach takie zachowanie ze strony większości dorosłych mieszkańców Instytutu zaczynało się robić nużące. Być może to właśnie dlatego o wiele lepiej dogadywała się z uczniami... Szczególnie niektórymi. Na tę refleksję jej myśli same skierowały się ku papierom spoczywającym od pewnego czasu w dolnej szufladzie jej biurka.
W tym czasie spojrzenie blondynki przeniosło się z Rahne na towarzyszących jej mężczyzn, a jedna z jej brwi znów lekko się uniosła. Czekała na ich reakcję, lecz nie sądziła, aby chcieli pozostać z nią w gabinecie dłużej, niż było to konieczne... W związku z czym Emma gotowa była ich pożegnać, aby zaraz potem móc już wrócić do przerwanej pracy. W końcu plany same się nie poczynią, a już na pewno nie zrealizują.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Lut 22, 2017 4:00 pm

Słuchając słów Wolfsbane, Rictor obdarzył ją długim spojrzeniem, lecz w końcu odwrócił wzrok, jednocześnie wzruszając ramionami. Nie czuł się komfortowo z tym, że Rahne najwyraźniej czuła potrzebę, aby mu się tłumaczyć. Wolał jeszcze nie zastanawiać się nad tym, z czego to w ogóle wynikało. Nie zamierzał wpływać na jej decyzję i nie bardzo rozumiał dlaczego miałby to zrobić... Na ogół nie pakował się innym z butami w życie i oczekiwał od nich tego samego.
Rozmowa toczyła się już jednak dalej i Latynos nie miał czasu, aby skupiać się na tym problemie. Wyniosłe spojrzenie Emmy nie wywarło na nim wrażenia, zaś skład nowej drużyny praktycznie nic mu nie mówił, gdyż - poza X-23 - nie rozpoznawał chyba żadnego z wymienionych pseudonimów... Chociaż "Hellion" kojarzyło mu się nieprzyjemnie. Ta drużyna młodych mutantów, podlegająca kiedyś Hellfire Club... Chyba nic dziwnego, że ktoś taki dostał się teraz do grupy, ale Rica zastanawiało bardziej co ten ktoś robił w ogóle w Instytucie. Podobne wątpliwości posiadał jednak względem samej White Queen, więc pewnie nie powinien się czuć zaskoczony.
Zaraz potem rozpoczęły się już sztywne pożegnania i Ric wykorzystał tę okazję, aby wydobyć z kieszeni kurtki wizytówkę X-Factor Investigations, kompletną z adresem, numerem telefonu oraz mailem. Wręczył ją Rahne, informując ją przy tym krótko, że spotkają się na miejscu. Nie był pewien ile kobiecie zejdzie jeszcze na miejscu, biorąc pod uwagę konieczność przeniesienia głowy Sentinela, chęć ujrzenia Xaviera i być może porozmawiania o jego stanie z tą całą pielęgniarką... A wolałby jak najszybciej wrócić do domu.
Pozostawała jeszcze tylko jedna kwestia, której Rahne nie poruszyła - i Rictor nie był pewien tego, czy uczyniła to umyślnie. Powinien pójść w jej ślady? Najchętniej by to zrobił i przemilczał kwestię listy. Nie ufał Frost, niezależnie od tego, jaką pełniła w szkole funkcję, lecz oczywiście Ric nie ufał niemalże nikomu, pomijając kilkoro wybranych. Tyle że... Komu innemu mógłby oddać bazę? Mimo wszystko Instytut powinien ją otrzymać.
Niechętnie i - zgoda - trochę się ociągając, Latynos ponownie wsunął dłoń do kieszeni i wyjął z niej pendrive'a, w tym czasie znów zbliżając się do biurka. Pozostawił urządzenie na jego blacie, po czym od razu się wycofał, tyłem, teraz zmierzając już prosto ku drzwiom i odwracając się ku nim dopiero w ostatnim momencie.
- Radzę z tym uważać. Tajne informacje i tak dalej - zastrzegł, nie wyjaśniając jednak niczego więcej. Rzucił okiem w stronę Stara, aby dać mu znak, po czym otworzył drzwi i wyszedł na korytarz. Rudzielec podążył tuż za nim.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wind Dancer

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 19/02/2017

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Lut 23, 2017 12:31 am

// Boisko


Sofia cała drogę biegła, tak więc gdy teraz znalazła się pod drzwiami, musiała oprzeć dłonie na kolanach i pochylić głowę.
Oddychała ciężko przez kilkanaście sekund, aż w końcu uspokoiła tętno na tyle, by móc prowadzić normalną rozmowę. Dla pewności jednak wzięła jeszcze kilka wdechów.
Tak. Teraz było dobrze.
Odruchowo wygładziła jeszcze włosy i ściągnęła kilka niewidocznych paprochów z bluzki. Wydawać by się mogło, że to czas spędzony w domu ojca sprawił, że dziewczyna stała się taka niespokojna.
Zapukała do drzwi, odczekała chwilę i je otworzyła. Wsunęła głowę do środka, uśmiechając się delikatnie.
Gdy zobaczyła, że w gabinecie oprócz Emmy nie ma nikogo, weszła i zamknęła za sobą drzwi.
Stając przed kobietą, ledwo powstrzymała się przed dygnięciem.
-Panno Frost... - zaczęła mówić spokojnie, uśmiechając się cały czas. - Ja... Przepraszam, że przeszkadzam, ale...
Przygryzła wargę, chcąc zyskać trochę na czasie. Może jednak nie powinna do niej przychodzić? W końcu co ma powiedzieć? Że podsłuchała rozmowę Josha, Laury i reszty.
-No więc tak. Spacerowałam przy boisku, gdy usłyszałam coś, co bardzo mnie... - urwała na moment jakby szukała odpowiedniego słowa. - Zaintrygowało.
Wiedziała, że Emmie Frost nie musi wyjaśniać w jaki sposób to 'usłyszała'. Wiedziała, że kobieta doskonale zna zakres jej zdolności.
-Panno Frost. Ja też chciałabym się na coś przydać. - wydusiła wreszcie z siebie to z czym przyszła. Wiem, że Jay, Laura, Josh i Nori gdzieś się udali. Że mają do wykonania jakieś... Zadanie. - ponownie zrobiła pauzę, by już po chwili dokończyć. - I ja też bym chciała. Chciałabym się na coś przydać. - powtórzyła.
W napięciu wpatrywała się w twarz pięknej blondynki siedzącej przed nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3341
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Lut 23, 2017 3:49 pm

Przekaz był słaby i niewyraźny; w pierwszej chwili można by pomyśleć, że wysłał go telepata o - delikatnie mówiąc - bardzo przeciętnych zdolnościach, jednakże ta kwestia szybko się wyjaśniła. Nie doszło nawet do nawiązania stałego połączenia, wyglądało to bardziej tak, jak gdyby ktoś pchnął w świat serię myśli i obrazów - i liczył na to, że dotrą do adresata. Nadawca z kolei znajdował się bardzo daleko, jak ukazała treść wiadomości...
Po części ukazywała przestrzeń kosmiczną, wydarzenia na dziwnej, niemalże pustej planecie - i ogromny, różowy kryształ. Potem było wnętrze okrętu obcych, pełne zrozumienie niebezpieczeństwa, pożegnanie z Jean... I dalsze zagrożenie, wciąganie maszyny do kryształu, być może nawet zakończone sukcesem. Ostrzeżenie - o tym, co miało się wydarzyć.
Po sposobie myślenia dało się poznać, że przekaz pochodził od Wolverine'a, lecz oczywiście musiał zostać wysłany przez kogoś innego. To wyjaśniało - przynajmniej częściowo - co działo się z tą grupką X-Men.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pią Lut 24, 2017 12:36 am

Emma nie od razu sięgnęła po przekazany jej nośnik danych. Jej uważne i ostrożne spojrzenie na moment na niego opadło, lecz zaraz potem uniosło się ku Rictorowi... I kobieta kiwnęła głową na jego słowa, po czym odprowadziła obu mężczyzn wzrokiem, gdy opuszczali jej gabinet. Dopiero w chwili, gdy pozostała sama, sięgnęła po pendrive, obróciła go w palcach i wreszcie podpięła go do swojego laptopa, uprzednio odcinając go nawet od wewnętrznej sieci Instytutu, przy której na co dzień operowała.
Kiedy tylko udało jej się wyświetlić zawartość nośnika, jej czoło natychmiast się zmarszczyło, a oczy nabrały ostrzejszego wyrazu. Nie spodziewała się takiego prezentu, szczególnie nie z tej strony... Ale nie miała zamiaru narzekać. Teraz wiedzieli już jakie informacje posiadali ich przeciwnicy - to znaczy rząd. Mogli się odpowiednio przygotować... I w razie czego ich zaskoczyć. Te dane nie powinny jednak trafić bezpośrednio do komputera X-Men. Nie... White Queen zamierzała je lepiej ukryć, ale najpierw chciała dokładnie się z nimi zapoznać i może skonsultować się w ich sprawie ze Storm.
Blondynka była w trakcie przeglądania bazy, gdy do jej uszu dobiegł odgłos pukania, na który od razu zareagowała zaproszeniem do środka. Jej spojrzenie oderwało się od ekranu laptopa, aby mogła zmierzyć nim swojego gościa. Tej wizyty akurat się spodziewała, choć jeszcze nie teraz. Było odrobinę za wcześnie... Lecz z drugiej strony chyba wszystko działo się teraz o wiele za szybko.
Tak jak w przypadku swoich poprzednich rozmów, tak i teraz panna Frost zamierzała poświęcić dziewczynie całą swą uwagę. Różnica była taka, iż zamiast po prostu zostawić w spokoju laptopa, tym razem telepatka najpierw zamknęła pliki związane z listą i bezpiecznie wysunęła pendrive, aby - póki co - schować go do szuflady biurka. Wszystko to robiła spokojnie, metodycznie, jednocześnie słuchając już słów Sofii, a nawet przytakując zachęcająco w momencie, gdy nastolatka wspomniała o usłyszeniu czegoś intrygującego.
- To... Zadanie, o którym słyszałaś, to w głównej mierze trening w terenie. W tej chwili nie mogę pozwolić na to, aby kolejne osoby opuściły mury szkoły. W ten sposób tracimy na obronności. Domyślam się jednak, że chodzi ci przede wszystkim o samą drużynę... - zaczęła, lecz właśnie w tym momencie jej telepatia wyłapała słaby przekaz, zaskakująco znajomy, lecz nie mniej zaskakujący.
Nim rozmowa potoczyła się dalej, Emma uniosła jedną dłoń na znak "stop", palce drugiej zaś przyłożyła do skroni i na chwilę przymknęła oczy. Chciała skupić się na myślach, odczuciach i obrazach, które zostały do niej wysłane z... Przestrzeni kosmicznej, z daleka, sama nie była w stanie dokładnie określić odległości przebytej przez tę wiadomość. Choć jej umysł pracował o wiele szybciej od zwykłego ludzkiego i była w stanie prędko przejrzeć jej zawartość, to jednak już sam natłok emocji zrobił swoje i White Queen na moment aż zakręciło się w głowie. Sprawy... Nie wyglądały dobrze.
- Być może w najbliższym czasie będziesz miała okazję się wykazać - oznajmiła w końcu. Choć w dalszym ciągu sprawiała wrażenie chłodnej, spokojnej i opanowanej, to jednak w jej oczach odbijała się teraz zaciętość, której wcześniej brakowało... Determinacja, może lekka irytacja - jej reakcja na kolejne zagrożenie. Powinna natychmiast skontaktować się z pozostałymi X-Men oraz ich sojusznikami. To nie mogło zaczekać.
"Rogue, Marvel Girl, Wolverine i Cyclops przebywają gdzieś w przestrzeni kosmicznej, daleko od Ziemi. Zaprzyjaźnili się z naszymi znajomymi kosmitami i wplątali się w coś poważnego. Nie wiem czy będziemy w stanie stąd im pomóc. Widziałam wspomnienia Wolverine'a, z których wynika, że jakiś pradawny kryształ przemienił się w potężną czarną dziurę, która pochłonie całość istnienia... W tym w końcu nas. Jeżeli nie uda im się nic z tym zrobić, ta odpowiedzialność spadnie na nas. Kupili nam trochę czasu, więc działajmy. Propozycje?"

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wind Dancer

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 19/02/2017

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Wto Lut 28, 2017 10:35 pm

Trening w terenie? No dobrze. Niech tak będzie... pomyślała Sofia, chłonąc każde słowo panny Frost.
I w pewien sposób poczuła się dumna, że również ona ma zapewnić bezpieczeństwo szkole. Bo czy nie tego właśnie chciała? Chciała czuć się potrzebna. A teraz właśnie mogła dostać swoją szansę.

Chcąc czy nie, Emma Frost potrafiła uderzyć w te struny duszy Sofii, które zdecydowanie poprawiały samopoczucie. Młoda mutantka od dawna nie czuła się w ten sposób. Odkąd zamieszkała z ojcem, słyszała tylko kolejne polecenia, a teraz? Aż dziwne, że kobieta tak łatwo wyczuwała, czego potrzeba Wind Dancer w tym momencie. A może nie aż tak bardzo dziwne? W końcu kobieta jest jedną z największych telepatek na świecie.

Ale nie o tym myślała teraz Sofia. Co prawda w czasie pierwszych dni spędzonych w Instytucie, dziewczyna miała wielkie problemy z tym, żeby przejść do porządku dziennego z ewentualnymi podsłuchami myśli. I ciągle łapała się na tym, że pilnowała co jej chodzi po główce. Dopiero ostatnio zorientowała się, że telepaci nie mają ciągle na celu podsłuchiwania jej, i troszeczkę wyluzowała.
A teraz? Teraz zobaczyła Emmę Frost w akcji. Gdy telepatka odbierała wiadomość, Sofia stała z boku, nie odzywając się. Prawie wstrzymała oddech, jednak nie spuszczała z Frost wzroku. Śledziła każdy ruch kobiety, każdy, najmniejszy nawet gest.

I może dzięki temu właśnie, wyłapała zmianę nastroju kobiety?
Przygryzła wargę, by już po chwili zamienić się w słuch.

Skinęła głową. O tak. Bardzo chciałaby się wykazać.

Czekała na dalsze instrukcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Mar 02, 2017 12:08 am

Emma nie była zachwycona tym, że jej komunikat - jakże przecież poważny i istotny - zaowocował tylko jedną wiadomością zwrotną. Potrafiła zrozumieć to, iż X-Men mogli być zajęci, choć w tej chwili większość z nich nie znajdowała się na wymagających misjach. Mimo to skala zagrożenia wymagała od nich chyba jakiejkolwiek reakcji, nawet jeżeli nie przychodziły im do głowy żadne dobre pomysły. Wyglądało na to, że White Queen nie pozostawało teraz nic innego, jak tylko rozszerzyć zakres konsultacji...
Oczywistym wyborem wydawała jej się być Carol. Członkini Avengers najprawdopodobniej wciąż miała sporo na głowie, jednakże w pewnym sensie stanowiła łącznika pomiędzy obiema grupami... Więc chyba będzie musiała przyjąć na siebie jeszcze tę sprawę. Poza nią w grę wchodzili również mutanci z X-Factor, o których Emma myślała niemalże jako o rozszerzeniu X-Men. Zaproponowany przez Santo Doctor Strange natomiast budził w pannie Frost niemiłe wątpliwości. Słyszała o nim co nieco i te opinie zapewne skłoniłyby ją do podjęcia próby nawiązania kontaktu, lecz podczas swojego pobytu w Avengers Tower wyczytała też na jego temat parę mniej pochlebnych zdań.
- Wybacz zwłokę, moja droga, to nagły wypadek - zwróciła się do towarzyszącej jej nastolatki, jednocześnie wysyłając częściowo zmodyfikowane wiadomości telepatyczne do kolejnych osób. Miała nadzieję, że tym razem odzew będzie lepszy, choć - nauczona doświadczeniem - nie oczekiwała cudów. W głównej mierze liczyła na Ms. Marvel.
Umysł White Queen zdominowały w tej chwili myśli dotyczące zagrożenia płynącego z kryształu, lecz kultura i dobre wychowanie wymagały, aby odpowiednio zadbała o swojego gościa. Co więcej, Emma dokładnie wiedziała czym mogłaby zająć Sofię... Z korzyścią dla obu stron. Nie tylko nastolatka otrzymałaby jasno określony cel i motywację do działania, ale również ułatwiłaby telepatce pracę, oczywiście zakładając, że w ciągu najbliższych dni czy godzin Ziemia nie zostanie zniszczona przez czarną dziurę.
- Być może miałaś już okazję usłyszeć od swoich przyjaciół o tym, że wraz z panną Munroe z dniem dzisiejszym rozwiązałyśmy dotychczasowe składy. Chętni uczniowie w dalszym ciągu będą ćwiczyć, ale skupimy się na intensywnym trenowaniu jednej drużyny o nazwie New X-Men, która otrzymała większe prawa, ale i obowiązki. Na początek wcieliłyśmy do niej X-23, Surge, Helliona, Elixira i Icarusa, ale z czasem liczba członków wzrośnie. Tu zaczyna się twoje zadanie - blondynka zrobiła krótką pauzę, aby pozwolić dziewczynie wchłonąć i przetrawić wszystkie te informacje. Przez cały ten czas uważnie jej się przyglądała, wyłapując jej reakcje.
- Oczywiście pojawią się oficjalne ogłoszenia, ale chciałabym, abyś już teraz porozmawiała z naszymi podopiecznymi, wyjaśniła im sytuację i zebrała przynajmniej część osób chętnych do dołączenia do drużyny. Wówczas przeprowadzimy selekcję... Przez zajęcia praktyczne - dokończyła. Na to również miała już pomysł, ale przebieg jego realizacji zależał od liczby zainteresowanych sprawą uczniów.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wind Dancer

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 19/02/2017

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pon Mar 06, 2017 11:07 pm

Sofia oczywiście nie słyszała myśli Emmy. Ale może to i dobrze? Po co jej dodatkowe zmartwienia?
Skinęła głową w odpowiedzi na przeprosiny Frost. Przecież to ona pojawiła się w gabinecie Emmy nieproszona, prawda? Spokojnie czekała więc na informacje, jednocześnie starając się nie przeszkadzać. Poznała już telepatów, właśnie tutaj, w Instytucie, jednak nadal była pod wrażeniem siły jaką sobą reprezentowali. Wielkie umysły, posiadające wielką moc. Coś przerażająco... Wspaniałego.

A gdy wreszcie ten wielki umysł przedstawił Sofii swój plan... Dziewczynie aż zaświeciły się oczy. Już dawno obiecała sobie, że jeśli tylko otrzyma od nich zadanie, zrobi wszystko żeby wykonać je w stu procentach. Chociaż tyle mogła zrobić w ramach wdzięczności za wyciągniętą, pomocną dłoń.

Pokiwała głową.

-Taaaak. Słyszałam. - oczywiście, że już jej powiedzieli. I chyba tylko Sofia mogła wiedzieć, jak bardzo zazdrościła Laurze i reszcie. Chociaż z drugiej strony... Zazdrość nie jest czymś dobrym. Więc tego uczucia Sofia starała się zawsze pozbyć. No więc... Cieszyła się z wyróżnienia, jakie spotkało Laurę i resztę.

Gdy Emma wyłuszczyła sprawę, na twarzy Sofii pojawił się uśmiech. Tak szeroki, aż pojawiły się dołeczki w policzkach.
Dziewczyna nie myślała teraz o konsekwencjach. Ani o potencjalnym niebezpieczeństwie. Liczyło się tylko to, że mogła być częścią czegoś... czegoś wielkiego.

-Zajęcia praktyczne... - powtórzyła szeptem i uśmiechnęła się ponownie.
-Dobrze. Zrobię wszystko co w mojej mocy.

Stała jeszcze przez kilka chwilę, jakby czekała na kolejne wskazówki, po czym uśmiechnęła się na pożegnanie i wyszła, zamykając za sobą drzwi.

// zt Pokój rekreacyjny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Mar 08, 2017 10:18 pm

Kitty w końcu zakończyła walkę i miała czas na krótki przekaz telepatyczny.

Pani Frost, tu Shadowcat. Nie mogłam wcześniej odebrać wiadomości z powodu walki. Dzieje się tu coś dziwnego i mam problemy z pogodą. A dokładniej ze śnieżycą. Jest tu ze mną młody mutant. Drugi, a właściwie druga, niestety nie przeżyła. Nie wiem z czym mieliśmy do czynienia, ale Lockheed ma prezent. Przydałby mi się transport jeśli to możliwe. Storm mogłaby się zająć tutejszą anomalią. Albo ktoś władający wiatrem czy wytwarzający go. Ja z nią nic nie zrobię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Mar 08, 2017 11:53 pm

Jane odpowiedziała na przekaz niemalże natychmiast, w jej głosie słychać było zaskoczenie i niepewność.

Ja... um... Ja nie wiem, jestem lekarzem, nie żołnierzem czy fizykiem... To w ogóle działa w ten sposób? Słyszysz mnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Mar 09, 2017 7:50 pm

Choć osobiście panna Frost nie mogła sobie zazwyczaj pozwalać na taki optymizm, to jednak styczność z nim w drugiej osobie stanowiła dla niej odświeżającą odmianę. Był to jeden z powodów, dla których doceniała pracę z młodzieżą. Jej entuzjazm podnosił na duchu, nawet w tak nieprzyjemnych okolicznościach... W obliczu śmiertelnego zagrożenia.
- Tego jestem pewna. W oficjalnym ogłoszeniu podamy wszystkie niezbędne informacje, najprawdopodobniej jeszcze dziś lub najpóźniej jutro. Zainteresowani mogą oczekiwać komunikatu - zapowiedziała, choć po części powtórzyła to, o czym już wcześniej wspominała, dodając tylko szczegóły dotyczące przybliżonego czasu.
Emma odprowadziła Sofię wzrokiem, gdy ta opuszczała gabinet. Przynajmniej nastolatka nie zabrała jej zbyt dużo cennego czasu... Którego ostatnio White Queen bardzo brakowało. Blondynka wiele by dała, żeby przedłużyć dobę o przynajmniej kilka godzin. Teoretycznie mogłaby przejść w swoją diamentową formę i dzięki temu bez konsekwencji odpuścić sobie sen, jednakże wówczas zablokowałaby się na telepatię - tej zaś używała niemalże nieustannie.
Nawet teraz kobieta odbierała kolejne odpowiedzi na swoje wcześniejsze powiadomienia. Niektóre sugestie się ze sobą pokrywały, powtarzały się na przykład propozycje nawiązania kontaktu z innymi bohaterami - co Emma zamierzała pozostawić już w rękach Ms. Marvel, która również dorzuciła jej coś od siebie... Prawdę mówiąc telepatka najchętniej podjęłaby kolejną próbę skontaktowania się z A.I.M., lecz ostatnie nie przynosiły dobrych efektów, więc dalsze dobijanie się do Sunspota chyba nie miałoby sensu. Blondynka aż westchnęła cicho, sortując w głowie wszystkie te nowe informacje. Nie każdemu wysyłała od razu wiadomość zwrotną, gdyż wolała najpierw zdobyć więcej danych... A czas płynął.
"Tak, moja droga, właśnie tak to działa. Stale skanuję telepatycznie teren szkoły i wyłapuję skierowane do mnie myśli."
Ten komunikat powędrował do Jane, choć z niewielkim opóźnieniem, w trakcie którego panna Frost badała dostępne opcje. Może odrobinę przesadziła mówiąc, że pilnowała obszaru Instytutu przez cały czas, lecz przeczesywała go na tyle często, że różnica była praktycznie nieistotna... A ona sama nie miała teraz czasu, aby wchodzić w szczegóły. W końcu odpowiedzi wymagała jeszcze wiadomość od Shadowcat.
"Storm jest w tej chwili nieosiągalna, a nie mogę pozwolić na wysłanie uczennicy w sam środek zagrożenia. Oddeleguję kogoś w jednym z mniejszych pojazdów, żeby zabrał was do Instytutu i wtedy zastanowimy się co dalej."
Emma nawet nie czekała na reakcję, tylko od razu zabrała się za wprowadzanie tego pomysłu w życie. Najpierw namierzyła kogoś nadającego się do tego zadania i przekazała mu położenie Shadowcat, a następnie - na wszelki wypadek - odezwała się jeszcze do Carol, licząc na coś ciekawego w sprawie śnieżycy. Do tej pory jeszcze się na Ms. Marvel nie zawiodła.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pią Mar 10, 2017 7:35 am

Do Emmy dotarł kolejny przekaz od Jane. Było słychać, że kobieta przejęła się sprawą i naprawdę chce pomóc.

''Daj mi się trochę dokształcić w temacie, może coś wymyślę. Odezwę się.''

Po jakimś czasie Emma dostała kolejną wiadomość.

''Okej. Strasznie to zawiłe, więc oszczędzę szczegółów. W skrócie: czarne dziury to jak wiemy wymarłe gwiazdy, o ogromnej masie, tak dużej, że nawet światło nie jest w stanie wydostać się z ich pola grawitacyjnego. Ta nasza to, jak wspomniałaś, jakiś przemieniony kryształ, ale to chyba nie ma znaczenia. mam nadzieję... W każdym razie: każda materia wrzucona w czarną dziurę zwiększa jej masę. Czarne dziury emitują jednak promieniowanie, co sprawia, że tracą masę. Pod warunkiem, że promieniowania jest więcej niż masy, którą pochłaniają. Oczywiście ten proces jest niezwykle powolny. Gdybyśmy jednak znaleźli sposób na zamknięcie czarnej dziury w jakiejś osobliwości czasowej, w której czas płynie szybciej, może dałoby się ją... 'wypromieniować' w stosunkowo krótkim czasie. Nie wiem, czy jakaś rasa obca posiada taką technologię. Ale jeśli uda nam się znaleźć kogoś z mocą kontroli czasu... Mogłabym ją wzmocnić swoją mocą. To ryzykowne, o skutki nadużycia mojego wzmocnienia potrafią być... niebezpieczne. Zarówno dla osoby wzmacnianej jak i dla mnie. Ale Sytuacja jest chyba zbyt poważna, żeby się tym przejmować. O ile oczywiście byłaby możliwość dostarczenia mnie na miejsce operacji. Na razie nie mam innych pomysłów. No i to tylko teoria, przeszukałam internet. Co prawda teoria Stevena Hawkinga, ale wciąż teoria. W obecnej sytuacji nie wiem jednak, czy mamy pole do wybrzydzania.''

Zapadła krótka przerwa w przekazie, po czym Jane odezwała się znowu.

''Ewentualnie można poszukać uzdolnionego zdolnego do wchłaniania materii. Taka czarna dziura to sporo materiału, ale z moim wzmocnieniem może udałoby się to zrobić. Nawet na kilka sesji. Takie obiekty raczej nie poruszają się zbyt szybko, prawda? Właściwie ile mamy czasu?''
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dust

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 17/02/2017

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pią Mar 10, 2017 10:02 pm

//zt przed rezydencją

Istnienie mutantów jako takich, nie wspominając już o byciu jedną z nich, nadal pod pewnymi względami było dla Soorayi nowością. Co prawda niejedno już widziała i przeżyła, jednak w dalszym ciągu zobaczenie na żywo czyichś mocy robiło na niej wrażenie. Z zapartym tchem obserwowała więc pokaz Melyonem, a słysząc pytanie Santo uniosła wzrok na twarz dziewczyny, ciekawa jej odpowiedzi i być może rozwinięcia tematu.
Na swoje szczęście, była niemal całkowicie odporna na dwuznaczne skojarzenia, toteż niefortunne sformułowanie, które wywołało u olbrzyma takie zakłopotanie, po niej spłynęło, nie wywołując ani jednej nieprzystojnej myśli. Natomiast na ponowną propozycję udania się do gabinetu dyrektorki skinęła głową i zaczekawszy na nową koleżankę, wraz z nią ruszyła za Santo w kierunku budynku szkoły. Na błazeńską minę przyjaciela jedynie pokręciła z politowaniem głową. Niech mu będzie…
Rozmieszczenie pokoi i ogólną strukturę budowli poznała doskonale już w pierwszych dniach swojego pobytu. Zanim nabrała dostatecznej pewności siebie, aby zacząć pokazywać się w towarzystwie innych uczniów za dnia, kilkakrotnie wyprawiła się poza zacisze swojego pokoju nocą i pod postacią piasku. Trudno powiedzieć, co jej wówczas przyświecało. Obawa? Ciekawość? Po części z pewnością było to pragnienie poznania i oswojenia otoczenia, w którym z początku czuła się obco, niemal jak na innej planecie. W piaskowej postaci poruszała się cicho i nie zwracała niczyjej uwagi, a jeżeli nauczyciele wiedzieli o jej nocnych wycieczkach krajoznawczych, nie dawali jej tego odczuć. Nie była tego stuprocentowo pewna, ale nie wiedziała o tym chyba nawet Noriko, z którą dzieliła pokój. Na jej korzyść przemawiał niewątpliwie fakt, że starała się nie podsłuchiwać ani nie naruszać niczyjej prywatności, a jedynie poznać terytorium, które stało się jej nowym domem, a coraz częściej myślała w ten sposób o szkole.
Między innymi o tym rozmyślała, przemierzając korytarze w drodze do gabinetu Emmy Frost i wspominając swoje pierwsze dni tutaj. Ocknęła się z zamyślenia, kiedy dotarli na miejsce.
- To tutaj – poinformowała koleżankę. Podeszła bliżej i delikatnie zapukała do drzwi, równocześnie wysyłając pannie Frost krótką myśl informującą o ich przybyciu. Nie wiedziała na ile skutecznie to robi, niemniej zdążyła się zorientować, że uwadze nauczycielki rzadko cokolwiek umykało. Zauważyła, że wiele osób traktowało Emmę z rezerwą a nawet swoistą nieufnością, Sooraya jednak o to nie dbała. Dyrektorka zawsze była wobec niej uprzejma i sprawiedliwa, dziewczyna więc odwdzięczała się jej tym samym.
Jeżeli w taki czy inny sposób uzyskała pozwolenie na wejście, otworzyła drzwi i weszła do gabinetu, a następnie przesunęła się na bok, umożliwiając wejście pozostałym.
- Dzień dobry, panno Frost. Przyprowadziliśmy nową uczennicę – powiedziała, kłaniając się lekko, po czym zamilkła, pozostawiając im dalszą rozmowę. Sama stanęła z boku i schowawszy dłonie w obszernych rękawach szaty splotła je razem, oczekując na polecenia nauczycielki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sob Mar 11, 2017 2:25 pm

Do Emmy dotarł kolejny, cichy przekaz od Kitty. Dziewczyna musiała się mocno skoncentrować by go wysłać, fazując.

Ostrożnie z transportem. Ktoś steruje śnieżycą. Mutant? To nie koniec. Okropnie zimno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melyonem Morningstar

avatar

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 14/02/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pon Mar 13, 2017 7:46 pm

// z.t. przed rezydencją
Skupiona na niewielkim pokazie swoich umiejętności Melyonem również zupełnie nie zwróciła uwagi na dwuznaczność wypowiedzenia. Uszło to także jej przyjacielowi, który w innym przypadku z pewnością nie powstrzymałby się od komentarza.
Po chwili czarnowłosa otrzepała rękę a popękane kawałki otoczaka opadły na ziemię z cichym stuknięciem.
Przygryzła lekko wargę zastanawiając się zarówno nad określeniem jej zdolności jak i odpowiedzią na zadane jej przez Santo pytanie. Zauważywszy iż oboje z jej nowych znajomych już ruszyli nie marnując czasu zaczęła iść, kilka pierwszych kroków zrobiła nieco szybciej aby nadgonić a następnie zaczęła swój krótki monolog.
- Cóż, nie do końca mam pojęcie gdzie leżą moje granice. Do tej pory starałam się raczej unikać niszczenia rzeczy, o ile to nie było konieczne. Kilka razy udało mi się zniszczyć kłódkę, raz zniszczyłam wazon iii właściwie, całą zastawę…
Urwała na chwilę a na jej twarzy pojawiła się mina kogoś kto przypomniał sobie o jednym ze swoich wybryków z którego nie jest najbardziej dumny. Zrobiła również rękoma mimowolny gest wskazania czegoś, który to jednak nie miał wskazywać niczego konkretnego.
- Ale spokojnie, nauczyłam się też po sobie sprzątać. Aczkolwiek to jest jeszcze ciężej wytłumaczyć niż destrukcję przedmiotów.
Uśmiechnęła się szeroko i podrapała po głowie aby w końcu zmarszczyć w brwi i pogrążyć się w zamyśleniu. Naprawdę nie była dobra w objaśnianiu tego wszystkiego. Był to tylko kolejny powód dla którego nigdy nie odważyła się mówić o swoich zdolnościach rodzicom. Wiedziała że żądaliby od niej wyjaśnień których nie byłaby w stanie im dać, zwyczajnie jeszcze zbyt mało rozumiała pomimo pomocy jaką okazał jej dziadek. Była również niemal pewna że nawet jeśli byłaby w stanie zrozumieć to wszystko na tyle aby próbować im tłumaczyć to zwyczajnie mogłoby zabraknąć jej naukowych terminów, które pozwoliłby jej na dotarcie do ich naukowych umysłów.
Błech, rodzice… Uważaj bo zaraz na kogoś wpadniesz!
Ostrzeżenie widma padło w porę, bowiem gdy Sooraya i Santo zatrzymali się na chwilę pod drzwiami, Mel niemal się z nimi zderzyła. Dopiero teraz poczuła lekkie ściskanie w żołądku spowodowane mieszanką ekscytacji i lekkiego podenerwowania, jedna rzecz dyskutować z rówieśnikami inna z dyrektorką. Wiedziała że takie podejście do sytuacji jest absolutnie nie racjonalne, w końcu nikt nie chciał jej tu zrobić krzywdy.
Proszę cię a czy kiedyś byliśmy racjonalni? Nie przesadzaj na pewno nie będzie gorsza od policji…
Komentarz przyjaciela, chodź wypowiedziany tym samym nieco ironicznym tonem co zazwyczaj, wprawił ją w zaskoczenie, czyżby właśnie widmo powiedziało coś sensownego, co więcej przyznało się do własnej nie racjonalności. Zamrugała kilka razy oczyma i wzięła kolejny głęboki oddech po czym weszła za Soorayą do środka.
Natychmiast zaczęła się rozglądać ciekawie po gabinecie, fakt iż  wydawał się być bardzo normalny nieco zaskoczył niebieskooką. Po chwili jednak, nie chcąc wydać się niegrzeczną, zwróciła uwagę na kobietę która, wnioskując ze słów muzułmanki, była dyrektorką i właścicielką owego pomieszczenia.
- Dzień dobry
Przywitała się, nie bardzo wiedząc co więcej powiedzieć ponad to co właściwie zostało powiedziane, czyli to że jest nową uczennicą w związku z tym uznała przywitanie za równie dobry początek rozmowy jak każdy inny. Widmo swoim już oklepanym zwyczajem zaczęło wędrować ciekawsko po pomieszczeniu, aż w końcu stanęło za panną Frost i zaczęło jej się przyglądać, nachylając to z jednej a to z drugiej strony i od czasu do czasu tykając. Czarnowłosa miała jedynie nadzieję że przyjaciel nie zrobi niczego więcej co byłoby na tyle absurdalne aby wybuchła śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rockslide

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Mar 16, 2017 11:03 am

Santo wszedł do gabinetu na samym końcu i z uśmiechem na twarzy rozejrzał się po ścianach. Od czasu kiedy był w tym pomieszczeniu po raz ostatni minęło kilka tygodni więc był ciekaw, czy coś się zmieniło, szukał elementów wystroju, które mogły wyglądać na nowe, ale niczego takiego nie dostrzegł. Dust przywitała się z Emmą, a on tylko pokiwał głową, jakby zgadzając się z tym, że faktycznie kogoś tu przyprowadzili, zresztą Emma sama to z pewnością dostrzegła.
- Sooraya chciała oprowadzić Melyonen po szkole, ale wcześniej pewnie musi pani z nią pogadać. Więc może pokręcimy się gdzieś w okolicy, a w razie czego nas zawołacie? -
Rockslide jakoś nie miał ochoty wysłuchiwać jak Frost tłumaczy Melyonem zasady panujące w szkole i inne kwestie organizacyjne. Wolał w tym czasie poszukać czegoś ciekawego do roboty. Popatrzył na Dust jakby chcąc wiedzieć co ona o tym myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Czw Mar 16, 2017 5:03 pm

Emma zdecydowała się nie odpowiadać na prośbę Łaski o danie jej czasu, a czekając na kolejne wiadomości z jej strony odebrała jeszcze przekaz od Shadowcat. Nowe informacje w żadnym razie jej nie zaskoczyły. Śnieżyca o tej porze roku nie była naturalna, ktoś musiał ją w jakiś sposób wywołać, więc nic dziwnego, że mógł też nią kierować. Mimo to jednak blondynka przekazała tę wskazówkę dalej, po czym ponownie zwróciła się do jej źródła.
"Musisz wytrzymać jeszcze trochę. Wsparcie niedługo dotrze."
Już po chwili do telepatki dotarła kolejna, tym razem o wiele dłuższa, wypowiedź Jane. Analizując ją, kobieta w zamyśleniu zmarszczyła czoło. Nigdy nie wykazywała przesadnego zaciekawienia czarnymi dziurami, jej zainteresowania zawsze kręciły się bliżej niej samej, a więc i Ziemi... W związku z czym panna Frost posiadała tylko podstawową wiedzę na temat tego zjawiska. Mogłaby to łatwo zmienić, zassanie informacji z umysłu specjalistów zajęłoby jej zaledwie moment, ale teraz nawet na to nie miała czasu.
"Avengers otrzymali od nas pewne sugestie. Zajmą się problemem głównie od strony technologicznej, ja natomiast rozejrzę się za osobami z mocami, które mogłyby się nam przydać. Mamy przynajmniej kilka godzin, może dni."
White Queen pominęła milczeniem parę kwestii, które w tej chwili niczego by tak naprawdę nie zmieniły na lepsze, a mogłyby jedynie obniżyć morale. Blondynka czuła zresztą, że zbliżali się do niej kolejni goście, którzy będą wymagali jej uwagi, a nie chciała dzielić jej pomiędzy kilka rozmów, telepatycznych i na głos. Zgodnie z jej przewidywaniami, już wkrótce potem usłyszała pukanie i jednocześnie odebrała informację o przybyciu Soorayi, Melyonem oraz Santo. Od razu odpowiedziała na nią telepatycznym zaproszeniem do środka, a zaraz później jej spojrzenie przesunęło się ku otwieranym drzwiom. Jej zainteresowanie skupiło się przede wszystkim na nowej uczennicy, lecz kiwnęła głową na wyjaśnienie Dust.
- Tak będzie idealnie. Rozmowa nie potrwa długo, więc wkrótce się z wami skontaktuję. Sooraya... Kiedy skończycie już wycieczkę po szkole, być może zechcesz zobaczyć się z Wind Dancer. Może mieć dla ciebie pewną propozycję - zasugerowała, jednocześnie ruchem dłoni wskazując Melyonem wolne miejsce przed swoim biurkiem.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Emmy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: