Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tajna placówka rządowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Tajna placówka rządowa   Wto Lut 14, 2017 11:30 am


Jedna z wielu tajnych placówek rozsianych po całych Stanach Zjednoczonych. Umiejscowiona nieopodal miasta Waszyngton, stale znajdująca się pod ochroną. Z zewnątrz przypomina stary niczym nie wyróżniający się budynek. Jeden z wielu w okolicy. Ale to tylko pozory mające sprawić, że nikt niepowołany nie zwróci na niego uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Wto Lut 14, 2017 11:31 am


Obudził się w jakiejś celi, nie miał pojęcia ile czasu minęło. Bolała go głowa, z początku mógł mieć lekkie problemy z utrzymaniem równowagi. Przybyli po niego dopiero po kilkudziesięciu minutach. Kilkoro uzbrojonych i gotowych podjąć decyzję w ułamku sekundy mężczyzn weszło do celi. Założyli Hoodowi kajdany, zawiązali oczy i wyprowadzili. Kroczyli korytarzami kompleksu, niemal wlokąc złoczyńcę za sobą.
Wprowadzili go do jakiegoś pomieszczenia, weszli kawałek w głąb i zdjęli opaskę z oczu. Było dość jasno, potrzebował chwili, by przyzwyczaić do tego wzrok. Po drugiej stronie pokoju znajdowało się biurko, ale nikt przy nim nie siedział. Poza Hoodem i pilnującymi go strażnikami w środku nie było nikogo innego. Samo pomieszczenie sprawiało wrażenie surowego. Trzy fotele przy masywnym biurku i zwykłe krzesło przeznaczone zapewne dla mężczyzny. Oprócz tego jeszcze jedne drzwi i lustro wzdłuż jednej ze ścian. Nic więcej. Żadnych kamer, żadnych dodatkowych okien, żadnych mebli ponad to co mógł dostrzec przed sobą.
Stali tak jakąś chwilę, w końcu drzwi po drugiej stronie sali otworzyły się i przez ich próg przeszła kobieta. Trzymała w dłoni teczkę. Podchodząc do biurka zdawała się nie zwracać uwagi na obecność innych. Położyła aktówkę na blacie, otworzyła ją i wyciągnęła zawartość kładąc ją tuż obok.  
- Chyba nie sądziłeś, że damy ci tak po prostu odejść? – twardym, pełnym pogardy, głosem powiedziała. Wyglądała młodo, wielu oceniłoby ją także jako atrakcyjną. Nie wielu pomyślałoby, że pracuje dla rządu, tudzież wojska. Ciężko stwierdzić, nic w jej wyglądzie, czy zachowaniu nie wskazywało na jedną lub drugą stronę. – Wpadłeś po uszy. Daliśmy ci szansę na inne życie i oczekiwaliśmy konkretnych rezultatów. Postanowiłeś z tego zrezygnować, wyrzucić te możliwości do kosza. Jak myślisz, co powinniśmy teraz z tobą zrobić? – nie spojrzała na niego ani razu. Usiadła na jednym z foteli i chwyciła jeden z trzech segregatorów, które wyjęła z teczki. Otworzyła go, przez dłuższą chwilę w ciszy przeglądając zgromadzone w nim dokumenty.
- Rozkujcie go. – zwróciła się do stojących przy Parkerze strażników, ani na chwilę nie podnosząc wzroku znad dokumentów. – Pan Robbins nie będzie sprawiał problemów, prawda? – była pewna siebie, mogła wręcz sprawiać wrażenie nieustraszonej. Mężczyźni zwlekali z wykonaniem polecenia aż usłyszeli potwierdzenie z ust Hooda. Rozkuli kajdany i powoli się cofnęli widząc, że kobieta gestem dłoni każe opuścić im pomieszczeniem. Gdy zatrzasnęli za sobą drzwi, wskazała Parkerowi stojące dwa, może trzy metry prze biurkiem krzesło. Musiała czuć się swobodnie i bezpiecznie, by na to sobie pozwolić. Zostali sami. Trzeba przyznać, że było to dość niestandardowe podejście do sprawy i niewielu mogłoby w ten sposób uczynić. Nie takiego oczekiwałby ktoś znajdujący się w sytuacji takiej jak Robbins. Nie ulegało żadnej wątpliwości, że za tym wszystkim coś musiało się kryć. Może chcieli w ten sprowokować mężczyznę do jakiegoś nieodpowiedzialnego ruchu? Ale po co. Przecież mogli się go pozbyć w każdej chwili, po cichu, bez żadnych świadków. Nie musieliby się tak wtedy trudzić. Grali z nim w jakąś grę i wcale nie zamierzali się z tym kryć.
W końcu oderwała się od akt, położyła ją przed sobą i spojrzała na przestępcę.
- Nawet nie wiesz jak bardzo ucieszyła nas wiadomość o twoim schwytaniu. – rzekła w końcu, przerywając panującą od dłuższej chwili ciszę. Nie okazywała żadnych emocji ponad to co już wcześniej dało się zauważyć. Nie przepadała za nim, lekko mówiąc, i nie zamierzała tego ukrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Wto Lut 14, 2017 4:30 pm

Kiedy Parker wstawał ze swojego łóżka tak naprawdę nie czuł niczego innego niż przeszywającego jego głowę bólu, tak jakby przez kilka godzin ktoś dręczył go głośną muzyką, a on siedział na krześle i musiał tego wysłuchiwać. Ilekroć chciał poruszyć ciałem odczuwał grawitację łóżka. Znaczy, to nie tak, że cela była jakaś nienormalna. Po prostu tak bardzo wszystko teraz bolało go, że nawet podniesienie się sprawiało mu trudność. Ale po chwili stanął w ciszy, idąc do pobliskiej umywalki. Może i to była cela, ale mógł przynajmniej umyć swoją twarz. Gdy już siadł na łóżku, był rozbudzony.
Cisza, która roznosiła się po pomieszczeniu była ukojeniem dla jego duszy. Nic nie dawało mu teraz takiej radości jak właśnie brak hałasu. Przynajmniej głowa bolała go mniej. Ale był też tutaj i inny aspekt - Hood mógł spokojnie pomyśleć o obecnych wydarzeniach. Patrząc też na swoją rękę, jedynie co widział to okryte bandażem i plastrem miejsce po ukąszeniu przez węża. Czyli będzie żył, ale na jak długo, patrząc po pomieszczeniu.
Kiedy tylko strażnicy wynosili go z celi, nie widział nic innego prócz ciemności. No ba, ciężko coś widzieć mając na oczach czarną opaskę. Jednak musiał przyznać, miejsce miało jakiś klimat rządowy, więc pewnie tak jak domyślał się - będzie osądzony przez kogoś innego niż zwykłego sędzię, bo przecież nie jest zwykłym kryminalistą. Będąc przez nich noszonym gwizdał. Ot tak, po prostu gwizdał. Nie miał niczego innego do roboty, a przecież nie wie nawet na ile będzie jeszcze żył. A skoro żyje teraz to znaczy, że jest komuś jeszcze potrzebny na pewien czas. Przesłuchanie, później wyrok, a potem znowu witajcie więzienne kraty Raftu, błędnie napisanego raju. Raju dla innych oprócz samego Hooda.
I gdy tak siedział już w sali z pewną atrakcyjną kobietą, przestał gwizdać. W milczeniu obserwował ją, co jakiś czas uśmiechając się na słowa jakie mówiła, a także przytakując na pytanie o to czy będzie grzecznym chłopcem. Nic innego mu nie pozostało jak nim być.
Chodząc już bez żadnych przeszkadzających elementów, Parker zaczął rozciągać się, a kości wydawały z siebie nieprzyjemny, lecz wewnątrz relaksujący, trzask. Lecz nie usiadł nawet do stolika. Nie patrzył się na kobietę do momentu, w którym pięć palców jego prawej ręki nie zastukało parę razy w ścianę pomieszczenia. Nie miał też zamiaru robić żadnych pochopnych ruchów, więc po prostu oparł się o ścianę z założonymi rękoma na klatce piersiowej, poprawiając przy okazji swoje roztargane włosy.
- A dla mnie to miłe spotkanie, różniące się od tego wszystkiego, co było wcześniej. Pani nie musi mnie lubić i vice versa. Ale proszę przejść do konkretów - po co mnie tutaj wzięliście, skoro wiecie co zrobiłem. Tutaj zawsze jest jakieś drugie dno, o którego znaczeniu chciałbym się dowiedzieć. - Pierwsze słowa Hooda, które wypowiedział pierwszy raz po wyjściu z celi i wysłuchaniu jak kobieta mówi do niego bezemocjonalnie. Ale podświadomie nienawidziła go, traktowała jak zwykłego robaka. Może w sumie to i dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Nie Lut 19, 2017 7:43 pm


Pokiwała głową i cicho westchnęła, gdy mężczyzna zakończył swą wypowiedź. Nie spodobało jej się to co powiedział, jakim tonem to zrobił? A może zrozumiała, że nie będzie to taka łatwa rozmowa.
- Dowie się pan, gdy uznam to za stosowne. Do tego czasu proszę odpowiadać na moje pytania. – odpowiedziała Hoodowi chcąc dać mu do zrozumienia, że to nie on jest w tej sytuacji górą i zdecydowanie powinien wziąć to pod uwagę. Nie wie przecież jaką przyszłość przyniesie mu los, a w tej chwili znajduje się ona w rękach kobiety i jej zwierzchników. A może jej zachowanie wynikało z tego, że i ona nie miała do końca pojęcia o co w tym wszystkim chodzi? Dwa pozostałe fotele były puste, czyli można było przypuszczać, że ktoś jeszcze miał do nich dołączyć, a przygotowane akta były właśnie dla nich. Ona miała tylko go zająć do ich przybycia, wyciągnąć informacje, dokonać ewaluacji. To tylko przypuszczenia, ale może było w nich ziarenko prawdy? Jej niechęć też przecież mogła brać się z wielu innych czynników niż tylko czystej awersji do jego osoby, czy jemu podobnych. Było zbyt mało danych, by wszystko ułożyć w jakąś całość, ale z czasem te braki powinny się wypełnić, co pozwoli wysnuć konkretne wnioski.
Wyjęła notatnik, otworzyła go i przeleciała kilka pierwszych stron, po czym zatrzymała się i sięgnęła po coś do pisania. Szybkimi, zamaszystymi ruchami dłoni coś zanotowała i ponownie spojrzała na Parkera.
- Może opowiesz co nieco o swojej drużynie? Długo nie byłeś jej członkiem, ale z pewnością wyrobiłeś sobie opinię na temat pozostałych członków. Jeśli się nie mylę, to ocena współpracowników jest jedną z podstawowych umiejętności w twym fachu. – długopis cały czas trzymała przy kartce, będąc przygotowaną na zapisanie kolejnych notatek. Teraz jednam nawet na chwilę nie spuszczała wzroku z Hooda. Przyglądała się jego ruchom, gestom i przysłuchiwała temu w jaki sposób się wypowiadał. – Co sądzisz o jej dowódcy? – dodała, dając znać o kogo jej najbardziej chodzi. Może generał rzeczywiście był na wylocie i wszystko o czym wspomniała wcześniej Moonstone miało jednak jakieś podstawy? Podczas ostatniego zadania Ross się nie popisał, może już wcześniej coś nabroił i cierpliwość tych u góry powoli się wyczerpywała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Pon Lut 20, 2017 9:07 pm

Ponownie jak wcześniej, Parker wysłuchiwał co miała dla niego do powiedzenia kobieta. Wbrew pozorom nie ignorował jej słów, ale też nie chciał bezpośrednio reagować na nie różnymi emocjami. Jednak nadal musi zachowywać się tak, jakby jej zdanie do niego przemawiało. Przez w pierwszym momencie chciał już coś powiedzieć, jednak dawał okazję kobiecie. Może złapie go zainteresowanie, chęć nawiązania konwersacji. Bądź co bądź Hood nie chciał współpracować z nikim, dopóki nie pozna powodu próby nawiązania relacji "partnerskiej".
Im dłużej chodził po pokoju, tym bardziej zaczął analizować jak mógłby się stąd wydostać. Wszystko to działo się oczywiście w jego głowie, uprzątnięte myśli. Kobieta mogła myśleć, że Parker zostanie złamany, że psychika ulegnie zniszczeniu, ale nie. Tak nie będzie, moja miła. Nadal będę w pewnym momencie znowu rządził, pomyślał.
Aż do jego uszu dotarło pytanie. Nie byle jakie, bo o jego członkostwo, a raczej byłe członkostwo w drużynie Thunderbolts.
Parker złapał się za głowę i zaśmiał. Jego dłonie nagle zaczęły klaskać, a sam jego uśmiech pokazywał rozbawienie. - Więc to oto wszystko chodzi? O całe to tatałajstwo z Thunderbolts? Wiecie co? To już nie lepiej było po prostu powiedzieć wprost "Cześć, Hood, słuchaj, mamy do ciebie sprawę. Bo wiesz, szukamy informacji o Thunderbolts". Ale wiesz, dzięki za naprawę mojej ręki, przynajmniej mniej boli. - I robiąc minę, postanowił iść dalej po pokoju. Jednak po usłyszeniu słów "Co sądzisz o jej przywódcy", Parker odwrócił się w stronę kobiety i stanął tak blisko stołu jak tylko się da. Popatrzył się w jej oczy i przez krótką chwilę milczenia zbierał myśli. Aż w końcu otworzył usta i powiedział: - Mam nadzieję, że opłaca się to powiedzieć. Ross... To dureń, głupia papka czerwonych mięśni z wiecznymi kurwikami w oczach. Przepełniony lekami na potencję idiotą, który nie potrafi pomyśleć rozsądnie nad tym co robi. Cała akcja pod... A zresztą, tak już pewnie wiecie... akcja pod znakiem była żałosna. Oczekiwał szacunku, ale niestety, nawet sama pani Sofen chyba nie do końca popiera go. Jest już stary, za pewnie walnięty na mózg od PTSD. Traktował nas jak tanią siłę roboczą. Czipował jak pieski. Więc po prostu uciekłem. Zrobiłem sobie bilet na wolność. Krótko, ale na wolność. - Robiąc przerwę w swojej wypowiedzi, Parker zaczął znowu chodzić po pomieszczeniu i pokręcił na boki głową. - Co zamierzacie ze mną zrobić? No wiecie, idę na ugodę. Po prostu nie chcę męczyć się kolejne miesiące w tej zakichanej dziurze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Pon Kwi 03, 2017 8:48 am


Słuchała długiej przemowy Robbinsa na temat jego byłego już przełożonego, od czasu do czasu lekko kiwając głową i notując coś w kajecie. Nie sporządzała eseju, raczej krótkimi hasłami starała się odnotowywać co istotniejsze z jej punktu widzenia fakty. Poza tym było coś jeszcze. Coś na co być może mężczyzna nawet nie zwrócił uwagi. Kąciki ust kobiety lekko się podniosły. Widocznie bezkompromisowość i przekonanie z jakimi Hood wyrażał swoją opinię, a także sama treść wypowiedzi musiały jej się spodobać, rozbawić, być może nawet trochę zaimponować. W końcu niecodziennie zdarzało się, że ktoś w sytuacji w jakiej znalazł się Hood decydował się na coś takiego.
- Nie mnie o tym decydować. Dowie się pan tego wkrótce, ale wyrażona przez pana chęć współpracy z pewnością wpłynie na decyzję odpowiednich osób. – odpowiedziała nie odrywając wzroku od notatnika, w którym cały czas pojawiały się kolejne zapiski z przebiegu rozmowy. W tych krótkich zdaniach pojawiła się jednak informacja, która mogłaby się dla mężczyzny okazać przydatna. Wcześniej starała się sprawiać wrażenie iż doskonale wiedziała do czego to wszystko zmierza i co jej szefowie lub inni stojący za tym ludzie zamierzali uczynić z Hoodem. Teraz zaś, pewnie na chwilę się zapominając, napomknęła, że nie ma o tym zielonego pojęcia. A przynajmniej był to jeden ze sposobów w jaki można było interpretować słowa kobiety. Ale jeśli taka była prawda, to mogły nasuwać się pytania dotyczące np. jej roli w podejmowaniu decyzji o jego ewentualnej przyszłości, ale też prawdziwego znaczenia tego spotkania. Ale skąd mogła wziąć się ta wpadka? Być może z pod denerwowania? Od samego początku ewidentnie czekała na czyjeś przybycie, może nie sądziła, że będzie musiała sama prowadzić tę dyskusję, a przedłużająca się nieobecność tych osób sprawiała, że w jej poczynania wkradała się pewna nerwowość. Jakikolwiek był tego powód Hood być może mógłby to w jakiś sposób wykorzystać. Nawet jeśli przez cały czas starała się sprawiać wrażenie, że ma wszystko pod kontrolą. – Wracając jednak do tego co zostało dotychczas powiedziane. Uważasz, że Moonstone ma chęć zająć miejsce Rossa, czy może dalej będzie mimo wszystko mu się podporządkowywać? – widać było, że jest ciekawa jego odpowiedzi. Zerknęła na niego odkładając długopis na blat i przymykając notatnik, jakby chciała dać znać, że pytanie nie jest częścią tego po ją tu ściągnięto, a pojawiło się tylko i wyłącznie z czystej chęci poznania jego opinii na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Pon Kwi 24, 2017 4:37 pm

Odpowiednich służb? Wszystkie odpowiednie służby raczej widziałyby go w pasiastej koszuli za kratkami Raftu. A nie, zaraz, to przecież nie są Niemcy. Chociaż rygor panujący w tym więzieniu na to wskazywałby.
Parker przyglądał się tej całej szopce jaką teraz odstawiał on oraz siedząca przed nim kobieta. Bądź co bądź widział na jej twarzy lekkie zachwianie tego "ciężkiego wyrazu twarzy". Mały, acz skromny uśmiech pojawił się na jego ustach, żeby zaraz mężczyzna mógł znowu odezwać się do niej.
- Widzisz. Świat dzieli się na uległych i dominujących. Jak praktyki sado-maso, które najczęściej nastolatkowie zobaczą na jednym czy drugim serwisie z pornografią. Ale wracając do samego sensu słów. Choć Czerwony wydaje się być osobą dominującą, to w obliczu samej Moonstone może wyglądać tak, jakby to ona okręciła go sobie wokół palca. Nie mów mi, że jest absolutnie czysta i niczym sobie dłoni nie skaziła. To byłoby absurdalne, że siedzi w Thunderbolts i praktycznie nic się z nią nie działo w przeszłości. Wystarczy popatrzyć na mnie. Uwierzyłabyś, gdybym powiedział tobie, że znam haki na większość grubych ryb w moim biznesie? Pewnie nie do końca, ale jeśli jednak to dziękuję za uznanie. - Robbins grał na czas. Im więcej nie przebywał w celi tym lepiej się czuł. Z innej strony chciał jednak pokazać rządowej panience, że ten medal ma różne odcienie czerni i bieli. - Ja na przykład nie ufam nikomu dopóki sam nie zobaczę, że jest na coś wart. A to pani Sofen wydaje mi się najlepszym wyborem, jeśli chodzi o bycie szefciem Piorunków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Nie Maj 07, 2017 10:14 pm


- Każdy ma na swoim koncie jakieś przewinienia. Panna Stofen nie jest w tej kwestii wyjątkiem, chyba nie należy mieć co do tego wątpliwości. Zresztą, z tego co wiem, jednym z celów Thunderbolts jest właśnie danie takim jak wy szansy na odkupienie części ze swoich win. – odpowiedziała ponownie bez większych emocji, cały czas jakby próbowała ustalić na ile może sobie pozwolić lub jakby pilnowała się, by za bardzo się przed Hoodem nie otworzyć. – To samo mogliby pewnie powiedzieć twoi biznesowi rywale. Myślę, że w twoim fachu taka wiedza jest niezbędna do przetrwania. Każdy z was myśli, że wie więcej niż jego konkurenci i każdy jest w takim samym błędzie. Ma to sw… - w tym momencie znajdujące się nieopodal kobiety drzwi otworzyły się, co sprawiło, że odruchowo zamilkła, a do środka pewnym krokiem wkroczyła dwójka mężczyzn. Jeden z nich należał do TARCZY, o czym świadczył charakterystyczny dla tej organizacji uniform i, gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, znajdujące się na jego ramieniu logo. Wysoki, raczej szczupły, można nawet powiedzieć, że zwyczajny. Jego wygląd wskazywał na to, że jeszcze nie skończył czterdziestki, a jeśli tak to naprawdę dobrze się trzymał. Drugi mężczyzna był od niego o wiele starszy. Miał twarz osoby, która wiele w swym życiu przeżyła, nieco zmęczoną, ale wciąż pełną powagi. Siwe, krótko przystrzyżone włosy i zarost tego samego koloru dopełniały tylko tego obrazu. Kobieta odsunęła się od biurka, przywitała z oboma towarzyszami, po czym cała trójka zajęła miejsca na fotelach. Najstarszy z całego grona zasiadł po środku, po jego prawicy przedstawiciel SHIELD, a dotychczasowa rozmówczyni Robbinsa po jego lewej stronie. Mężczyzna pochylił się w jej stronę i cicho poruszył jakiś temat. Wymienili w ten sposób parę zdań, niemożliwym właściwie było dosłyszenie jakiegokolwiek fragmentu tej rozmowy, Hood mógł próbować tylko domyślać się czego lub kogo dotyczyła.
- Nie wiem, czy nasza koleżanka zdążyła już ci wspomnieć, Hood, lecz mamy dla ciebie propozycję. Całkiem korzystną, jeśli mam być szczery. Zarówno dla ciebie, jak i dla nas. – w tym czasie odezwał się drugi z nowoprzybyłych, pozwalając tym samym, by tamci dalej toczyli swoją dyskusję. – Jeśli ją przyjmiesz i wywiążesz się z zobowiązań, wielce prawdopodobne, że przymkniemy oko na niektóre z twoich wybryków i być może nawet nie wsadzimy cię za kratki za te pozostałe. Jeśli odmówisz… Chyba sam wiesz czego możesz się wtedy spodziewać. – zrobił krótką pauzę, podczas której pozostała dwójka skończyła między sobą rozmawiać, by już w pełnym skupieniu przysłuchiwać się swojego koledze. – Żeby nie marnować więcej czasu… To jak będzie? Chcesz wysłuchać szczegółów, czy mam od razu odesłać cię do nowego lokum, w którym spędzisz resztę swojego marnego życia? – spytał wpatrując się prosto w oczy Robbinsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Nie Maj 07, 2017 10:47 pm

Ciągle była mowa o tym jakie to Thunderbolts powinno być. Lecz prawda według Robbinsa była taka, że wszyscy członkowie ugrupowania byli tak naprawdę grupą samobójców. Kimś, kto miał zostać ostatnią deską ratunku, a w razie śmierci i tak było wszystkim na rękę. Bo przecież to kolejny śmieć, który mógł zostać zutylizowany. Im bardziej jej jednak słuchał, tym więcej miał do powiedzenia. - Przepraszam Ciebie, moja miła, ale przerwę tobie. Oczywiście, wiedza o innych szychach jest bardzo ważna w moim zawodzie. Bez tego nie wiedziałbym kto ewentualnie wsadzi mi nóż w plecy. Na tym polega ten biznes. Czasem trzeba wydać nawet kogoś z kim zrobiło się ostatnio nawet najlepszy interes, ale też i... - I tutaj jego wypowiedź została zatrzymana przez wejście kolejnych osób do pomieszczenia. No proszę, proszę. Samo S.H.I.E.L.D postanowiło jeszcze wejść do rozmowy. Ta rozmowa nabierała co raz to większego obrotu spraw.
Dlatego też Parker ponownie zajął swoje miejsce, wygodnie siedząc naprzeciw całej trójki. Po ich twarzach widać było, że chodziło tutaj głównie o jakiś interes. Żaden z nich nie uśmiechał się, nie dawał od siebie żadnego pozytywnego odczucia, ba, nawet negatywnego. Siedzieli w swojej neutralności i postanowili w pewnym momencie znowu odezwać się. Propozycja, no proszę. Zwłaszcza, że jeszcze wcześniej szeptali między sobą o różnych sprawach, zapewne na jego temat. Ale to tylko domysły, tak naprawdę niczego nie mógł się po nich spodziewać. Co najwyżej obstawiać różnego rodzaju plany, co też robił.
Mężczyzna wysłuchiwał o wszystkim co mieli mu do powiedzenia mężczyźni. Co do słów o propozycji nie dawał od siebie żadnego znaku, dopóki sama jej treść nie została mu zademonstrowana. I przez to także na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, który bądź co bądź sprawił, że z chęcią odezwał się na koniec ich wypowiedzi.
- TARCZA pragnie ze mną współpracować, no cóż. Wszyscy kiedyś muszą chwycić się różnego rodzaju pomocy. Skoro do więzienia nie jest mi śpieszno, dodając o warunkach jakie tam panują, to chciałbym raczej pozytywnie rozpatrzyć wasze cele związane z moją personą. Zacznijmy może zatem od tego co mogę zyskać, a co mogę dla was wykonać. Dobrze chyba wiecie z jakichkolwiek akt o mnie, że czasem zysk traktuję lepiej niż co innego. Dlatego zapraszam do wspólnej dysputy. - Krzyżując palce obu swoich dłoni, Hood wpatrywał się w oczy każdego znajdującego się tutaj człowieka. W szczególności jednak jego wzrok na dłużej wisiał w oczach siedzącego w pomieszczeniu przedstawiciela S.H.I.E.L.D.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Czw Maj 11, 2017 11:48 am


Słysząc wypowiedź Parkera do tej pory zachowujący niemal kamienną twarz agent głośno roześmiał się, lecz po kilku sekundach równie nagle przerwał i znów jego twarz nie wyrażała wielu emocji. Pochylił się do przodu, położył łokcie na blacie i założył dłonie jedna na drugą.  
- Naprawdę nie wiem na co liczysz, Hood. Przeskrobałeś tak wiele rzeczy, że w normalnych okolicznościach wsadzilibyśmy cię do najgorszego więzienia i nie wyszedłbyś z niego do następnego tysiąclecia. Nie powinieneś więc niczego się domagać, a wszelkie korzyści wynikające z pomyślnie zakończonego zadania będziesz zawdzięczał tylko i wyłącznie naszej dobrej woli. Warto, abyś o tym pamiętał, bo ani w TARCZY, ani nigdzie indziej nie lubimy ludzi, którzy zapominają o swoim miejscu w tym swoistym łańcuchu pokarmowym. – nie podnosił głosu, wciąż mówił spokojnie, rozważnie i cały czas starannie ważąc swoje kolejne słowa. Dokładnie tak jak zapewne go wyszkolono. W żadnym stopniu nie przypominał ludzi, którzy stali na czele jego organizacji. – Twoje zadanie będzie proste. Nasze źródła podają, że w Hongkongu wkrótce będzie miała miejsce pewna aukcja. Niezwykle zależy nam na jednym z licytowanych tam przedmiotów. Chcielibyśmy, żeby pan to dla nas zdobył i być może dowiedział kto stoi za tym, że to się tam w ogóle znalazło oraz kto jest odpowiedzialny za organizację aukcji. Tyle, nic więcej. Żadnego zagrożenia. Jak sam widzisz, to nic trudnego. Nie dla człowieka o pańskich zdolnościach. – po tych słowach przerwał i na krótką chwilę zapadła dość krępująca cisza. – To co powiesz na to? Pomożesz nam, a my puścimy cię wolno. Przynajmniej dopóki znów nie wpadniesz w nasze ręce. – poderwał się po chwili ze swojego fotela i obszedł dookoła szerokie biurko zatrzymując się kilka kroków od Hooda, po czym wyciągnął w jego kierunku rękę. Pozostali ze względnym spokojem przyglądali się poczynaniom swojego towarzysza, choć przez ułamek sekundy na twarzy starszego mężczyzny można było dostrzec ślady zaskoczenia, niedowierzania, jakby jego kolega posunął się trochę dalej niż pierwotnie planowali. Nie odważył się jednak w żaden sposób zareagować. Trwało to jednak chwilę i skupiający swoją uwagę na przedstawicielu SHIELD Robbins wcale nie musiał tego dostrzec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Czw Maj 11, 2017 12:50 pm

Śmiech to zdrowie. O ile to, że Hood nie miał nastroju do śmiechu, tak jego wargi ułożyły się w lekki półksiężyc, dając agentowi poczucie, że był to świetny dowcip ze strony złodzieja. Zaraz potem jednak dostał od niego poszczególne wytyczne, które dotyczyły zadania. Hongkong, aukcje i licytacje. Ciekawe miejsce, zwłaszcza dla Robbinsa, który za dużo nie podróżuje. To będzie także miła alternatywa od tego, co go czekało.
I tutaj nagle doszły do niego lekkie obawy. Zwłaszcza że wiadomo, co najczęściej czynią złodzieje, żeby przetrwać – kłamią. A z tym niestety był problem, gdyż jak wcześniej się okazało, kontakt z Shapeshifterem był bardzo nieowocny dla Parkera. Oprócz trucizny z samego węża – bo oczywiście musiał go tknąć – była też klątwa Pinokia, która za każde kłamstwo wydłużała nos Parkera. I dlatego też pełen obaw o pomyślność zadania, Parker dotknął swojego nosa i nieco mniej entuzjastycznym tonem powiedział do przedstawiciela organizacji. — Idealne dla mnie warunki, nie powiem. W sumie to genialne jednak mam pewne obawy, które cóż... będę musiał skontaktować z kimś bardziej doświadczonym w tej sprawie niż wy. Jednak moje pytanie brzmi – czy macie u siebie kogoś, kto posługuje się magią albo... zdejmuje klątwy? Mam do niego sprawę, a to może utrudnić naszą misję. Oprócz tego to już są jakieś takie moje zabezpieczenia... — I tutaj Parker poprosił mężczyznę o jakąś kartkę i długopis. Gdyby długopis trafił do jego dłoni, zacząłby skrobać wyraźnie na papierze pewne potrzebne rzeczy. W sytuacji, kiedy jednak nie dostałby potrzebnych mu materiałów, zaczął mówić na głos. — Potrzebuję od was zabezpieczenia w postaci transportu, ale to oczywiste. Oprócz tego proszę mi podać jakieś jedzenie, w końcu długi czas już nie jadłem, a na głodnego nie pracuję. Może być nawet coś bardzo skromnego, posłuszny sługa nie gardzi tym, co ze stołu da mu pan. Ale wracając do dalszej rozmowy, trzeba mi jeszcze rzeczy dających mi szybsze ulotnienie się z miejsca, gdyby jednak coś skisło. A dodatkowo jeszcze podstawowy sprzęt do włamań. Wygoglujecie sobie w internecie to będziecie wiedzieć o co chodzi, prawda? Najlepsze narzędzia są i tak na czarnym rynku, ale jeśli macie swoich ludzi od tego to spokojnie. No i jeszcze feralna sprawa... potrzebuję swojej szaty. A wiem, że wy ją przetrzymujecie. Jeśli mi ją dacie to spokojnie sobie poradzę. Możecie dać mi znowu jakiś czip czy obręcz na nogę, tylko proszę, zero wstrzykiwania, bo dostaję od tego migreny. To jak? Mogę na was liczyć tak, jak wy liczycie na mnie? — Parker uśmiechnął się teraz wyraźniej do znajdujących się w pomieszczeniu ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Sro Maj 17, 2017 2:14 pm


- Co masz na myśli? – słysząc o możliwych problemach odezwał się mężczyzna. Te kilka słów wyraźnie zainteresowało całą trójkę, w końcu zamierzali powierzyć mu misję i ewentualne problemy z jej wykonaniem mogą nie być im na rękę, a nawet z całą pewnością nie będą. Magia wciąż jest czymś tajemniczym, niewielu ma o niej większe pojęcie, a jeszcze mniej ludzi ma z nią do czynienia na co dzień. Prawdopodobnie więc w innym przypadku wspomnienie o klątwie sprawiłoby, że szansa na wymiganie się od więzienia lub jeszcze gorszej kary wymknęłaby się Hoodowi z rąk. W tę sprawę zamieszane było jednak SHIELD, organizacja znana z tego, że w swoich działaniach stara się korzystać ze wszelkich możliwości, a magia i wszelkie związane z nią elementy z pewnością do nich należą.  Skinął głową potwierdzając, że faktycznie znajdzie się w ich szeregach ktoś parający się tą dziedziną.
Myślę, że rozumiesz, iż nie będziemy mogli ryzykować niepowodzeniem tej misji. Jeśli twój problem będzie poza zasięgiem naszych ludzi, zostaniemy zmuszeni do wycofania się z naszej umowy. – podkreślił na koniec. Widmo ewentualnego fiaska ewidentnie nie było czymś dobrym dla żadnego z nich. Nowi pracodawcy Robbinsa znaleźli, by dla niego zastępstwo i straciliby co najwyżej trochę więcej czasu. Tak mogło pierwotnie się wydawać, ale skoro to do niego się zgłosili, przestępcy na pierwszym miejscu, musieli być w jakimś już stopniu zdesperowani. Bo przecież dlaczego nie mogliby wysłać któregoś ze swoich agentów? Skorzystali jednak z okazji i postanowili się z nim dogadać, jaki był tego powód?
Na prośbę o coś do pytania nie odpowiedział, przynajmniej nie bezpośrednio. Przekręcił głowę w stronę kobiety i skinął, na co ona natychmiast chwyciła swój notatnik i długopis gotowa wszystko notować. Po ostatnim słowie wyrwała kartkę i przekazała siedzącemu obok starszemu mężczyźnie, który po chwili opuścił pomieszczenie.
- Zapewnimy ci odpowiedni sprzęt. Myślałem, że to oczywiste. Co do twojego kaptura… Ze względów bezpieczeństwa przekażemy ci go na miejscu, tuż przed tym jak przystąpisz do działania. Chyba rozumiesz, prawda? I dlaczego myślisz, że już ci czegoś nie wstrzyknęliśmy? – spytał z szelmowskim uśmieszkiem. Prawdą było, że Hood nie miał pojęcia co się działo od momentu jego złapania aż do chwili, w której obudził się w tej placówce. Wiele mogło się w tym czasie wydarzyć. – Posiłek dostaniesz, wkrótce, poza tym lekka dieta by ci nie zaszkodziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Pon Cze 26, 2017 9:36 am

Kiedy tylko kartka powędrowała bezpośrednio do rąk mężczyzny, Parker uśmiechnął się do niego. Widać, że gra już powoli zaczynała się. Z jednej strony on nie mógł pozwolić sobie na zaniechanie misji, bo to skończy się powrotem do koja, z drugiej strony oni też nie mogli pozwolić sobie na to, żeby Parker im się ulotnił. Dlatego taka misja będzie zarówno sprawdzianem, że wyjdzie z tego cało. A skoro już o posiłku mowa to dlaczego miałby schudnąć? Przecież nadal przeciska się między różnymi ciasnymi zakątkami w zastraszającym tempie, chociaż... nah, jednak nadal to jeszcze potrafi, patrząc na to, że właśnie teraz pociągnął za jedną z małych fałdek na brzuchu. Oczywiście bez wglądu ze strony reszty.
Na wszystkie inne polecenia przytaknął jedynie, oczekując jedynie zdjęcia klątwy. - Zróbmy to. Miejmy to za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Nie Lip 16, 2017 12:38 pm


W pewnej chwili agent w charakterystyczny sposób przyłożył palce do prawego ucha, w pełni skupiając się na transmisji. Jakiekolwiek informacje mu przekazano musiały być niezwykle poważne, gdyż bez żadnych dodatkowych wyjaśnień postanowił zakończyć to spotkanie.
- Zabierzcie go. – odezwał się jakby w próżnię, przez cały ten czas był jednak w stałym kontakcie z innymi agentami, a te konkretne słowa wyraźnie były skierowane do tych czekających od samego początku za drzwiami. Weszli niemal natychmiast po usłyszeniu komendy, podeszli do Hooda i, po krótkim kontakcie wzrokowym ze swoim przełożonym, z powrotem założyli mu kajdanki. Ostrożności nigdy za wiele, jak to się mówi. SHIELD miało umowę ze złodziejem, lecz to niemal w żaden sposób nie zmieniało jego niezbyt wesołego położenia. Wciąż był więźniem i do czasu faktycznego rozpoczęcia jego zadania niewiele mógł w tej kwestii zmienić. Podobnie jak z kajdankami postąpiono także z nakryciem oczu. W międzyczasie, agent i dwójka jego towarzyszyli zebrali z biurka wszelkie rzeczy i wspólnie opuścili pomieszczenie niemal równo z wyprowadzanym właśnie Parkerem.
Nie dostał wielu nowych informacji, nie miał pojęcia jak długo będzie musiał czekać aż ruszą do Hongkongu, ani kiedy pojawi się obiecana mu pomoc magiczna. Zaprowadzono go do pomieszczenia przypominającego jego wcześniejszą celę, lecz posiadającą kilka dodatkowych przedmiotów, takich jak telewizor, czy niewielka sterta gazet leżących na stoliku stojącym przy przeciwległej do wejścia ścianie. Na tym samym stoliku stała także taca z pożywieniem. Nic specjalnego, ot jakieś dania pochodzące, z którejś z sieci fast foodów. Chłodne, pewnie zabrane któremuś z pracowników tej placówki. Najważniejsze było jednak to, że w końcu będzie mógł zaspokoić swój głód i czegoś się napić, nawet jeśli będzie niesamowicie słodki i ciepły napój. Gdyby zdecydował się włączyć wspomniany telewizor, odkryłby, że na większości kanałów tematem numer jeden są wieści o ogromnej eksplozji w Houston i całkowitym zniszczeniu tego miasta. Dociekano co mogło do tego zdarzenia doprowadzić i przypominano informacje o trwającym tam wcześniej konflikcie zbrojnym, przekazywano najnowsze wieści z Białego Domu. Tak niemal na wszystkich programach informacyjnych i tych o tematyce ogólnej. Sprawa wciąż była świeża, ludzie przerażeni i wstrząśnięci.
Od momentu, w którym wprowadzono go do pomieszczenia minęło już kilka dobrych godzin, podczas których nie był przez nikogo nękany. Poza jednym tylko przypadkiem, gdy przyniesiono mu kolejny posiłek, podobny do wcześniejszego, acz tym razem nieco cieplejszy. Według zegarów wyświetlanych w telewizji, zbliżała się już godzina 19.
Wreszcie jednak rozległ się dźwięk otwieranych zamków, który po kilku sekundach ustał, a drzwi celi otworzyły się. Stała w nich ciemnoskóra kobieta, ubrana w kombinezon przypominający te noszące przez agentów SHIELD, delikatnie jednak różnił się wzorem, wprawne oko dostrzegłoby także niewielką zmianę w logu agencji oraz cztery wielkie litery oddzielone od siebie kropkami i składające się na akronim W.A.N.D. Ramiona i ręce kobiety pokryte były tatuażami i dziwnymi symbolami.
- Hood, tak? – powiedziała wchodząc do środka. Zatrzymała się jakiś metr od wejścia. – Podobno masz jakiś problem z ciążącą na tobie klątwą. Powiesz coś więcej? – spytała uprzejmie, ale widać po niej było, że oczekuje tylko i wyłącznie rzeczowych odpowiedzi. Nie interesują jej żarty i głupoty. To takie typowe dla większości wyszkolonych przez SHIELD agentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Pon Lip 17, 2017 12:10 pm

Ciemność, widzę ciemność. Ratunku, czy ja jeszcze coś widzę? — zażartował rzezimieszek patrząc tak naprawdę jedynie w pustkę, której był świadkiem na własne oczy. Tak, nic nie widział. Ręce skute. Co mógł jedynie zrobić? A no mówić, bo przecież nie zatkali mu czymś usta. I oby tak pozostało. To jedyna jeszcze namiastka wolności w obecnej chwili jaka przyszła mu na pomoc. Hood zatem szedł w cierpliwości mając nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek uda mu się ujrzeć światło dzienne. Jeśli nie rozmyślą się oczywiście osoby z którymi będzie mu dane pracować. W pewnym momencie został już doprowadzony pod swoją celę, gdzie miał upływać dalszy czas oczekiwań na efekty jego żądań lub działań. W międzyczasie włączył telewizor, wpatrując się na to co jest na kanałach. Houston. Houston. O, tutaj też Houston. Cała telewizja była oczywiście zalana informacjami na temat tego, że inwazja obcych nawiedziła ziemię. Dla Parkera była to zwykła nuda, bo nie dotyczyła jego, nie dotykała osobiście jego i nie ingerowała w to, co zamierzał czynić. Niech inni, lepiej doświadczeni od niego ludzie się tym przejmują. Pfft. Wyłączając telewizję Hood położył się na swoim łóżku, podpierając swoimi dłońmi głowę jako prowizoryczny podgłówek i przymykając oczy oddał się drzemce. Po godzinie dziewiętnastej został jednak przebudzony przez przynoszących mu jedzenie agentów lub klawiszy – nie widział ich swoją drogą. Jedzenie było zawsze takie samo. Dobrze kaloryczne, ale niezbyt do końca smakowite. Ciężkie kawałki mięsa do zgryzienia sprawiły tylko, że Robbins w połowie jedzenia po prostu przestał. Odstawił na stolik swoje jedzenie i... czekał dalej. W sumie nie musiał nawet liczyć za dużo, bo po kilkunastu minutach do celi weszła czarnoskóra kobieta, która według Hooda wyglądała na przyzwoitą. A może po prostu tak bardzo brakowało mu już fizycznego kontaktu z kobietą? Kto wie. Ech, tęsknię za tobą Masque. Kiedy tylko kobieta się odezwała, Hood po prostu nie mógł się powstrzymać od żartu. — Noo... Przyszedł Dżepetto, zaczął strugać mi kłamliwy nosek i tak pozostało do teraz. — Powiedział Hood, który zaraz potem słysząc jak jedynie w powietrzu bzyczy mucha, postanowił przerwać krępującą ciszę. — To ja zademonstruję. To jest dla mnie idealne miejsce, cieszę się, że zostałem tutaj osadzony, a najbardziej na świecie kocham swoją celę. — A po tym jak kłamstwo zostało wypowiedziane, Hood uśmiechnął się po tym jak nos lekko wydłużył się. — To co? Jeszcze kiedyś będę umiał kłamać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Sro Lip 19, 2017 4:00 pm


Żarty Hooda ewidentnie nie zrobiły na niej wrażenie. Spoglądała na niego z coraz większym politowaniem, i to raczej nie z powodu jego niezwykłej przypadłości. Pokiwała głową i głęboko westchnęła. Jakby spodziewała się, że czeka ją ciężka przeprawa.
- Konkrety, Hood. Konkrety proszę. Kto wpadł na ten świetny pomysł, kiedy mogło to mieć miejsce i w jakich okolicznościach? Nos sam wraca do normalnej długości? Po jakim czasie? – przy ściąganiu klątwy każdy szczegół mógł mieć znaczenie. Im potężniejsza była osoba rzucająca czar, tym trudniej może być jego zdjęcie, choć wprawny czarodziej prędzej czy później i tak powinien sobie z tym poradzić. Cała nadzieja Parkera w tym, że ma do czynienia z osobą odpowiednio dobrze znającej się na tej materii. – Domyślam się, że masz wiele mądrych rzeczy do powiedzenia, ale darujmy sobie te pogaduszki. Skupmy się na najważniejszym, czyli na twoim problemie. – spodziewając się kolejnych żartów ze strony mężczyzny dodała nim zdążył się odezwać. Sam też powinien pamiętać, że zerwanie klątwy zależy tylko i wyłącznie od niej. Wiele może się wydarzyć, gdy dostatecznie ją zirytuje swoim gadulstwem. Może się okazać nawet, że ona nie pomoże pozbyć mu się kłopotu, a swoim szefom opowie wtedy jakąś bajeczkę.
- Nie wygląda to na silne zaklęcie, choć może tylko sprawiać takie wrażenie. Wszystko zależy jednak od rzucającego i jego intencji. Uzyskam trochę więcej informacji i przekonamy się czy będziesz mógł wrócić do swojej prawdziwej persony. – odpowiedziała na jego pytanie. W tej drugiej kwestii zgodziłby się z nią każdy użytkownik magii i z pewnością będzie powtarzać to jak mantrę przy każdej okazji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Sro Lip 19, 2017 4:38 pm

Ech, rozumiem. To może zacznę od początku... — Hood chciał mieć ten problem już za sobą, dlatego też wskazał kobiecie miejsce, gdzie mogła usiąść. Za pierwszym razem nie chciał nic mówić, ale patrząc na to w jakiej teraz sytuacji się znalazł, postanowił mówić. Oczywiście mówił to w taki sposób, żeby kobieta miała jedynie wyjaśnioną sytuację ukazania się tej przypadłości magicznej. Zaczął więc od sytuacji spotkania. Pewien mężczyzna, posiadający zdolności magiczne zdenerwował się na to jak postępował wobec niego Hood. Początkowo i sam Parker nie chciał z nim mieć dużo wspólnego, może nawet i lekceważył go. Ale trudna sytuacja z militarną drużyną Thunderbolts sprawiła, że poddenerwowanie całą tą sytuacją dało mu do myślenia tylko tyle, że nie warto było się sprzymierzyć. A potem przybyła kobieta, która odstawiła go właśnie do miejsca w którym się znajduje. Tyle opowiedział samej kobiecie. Zaraz po krótkiej opowieści upił łyk wody ze szklanki. Historia miała w sobie tyle prawdy, że na pewno nos nie miał jak urosnąć. Hood nie kłamał. Bo wtedy każdy by wiedział. Tylko dobrze dobierał słowa. — ... I tak się właśnie kończy moja opowieść. Rozmówca po prostu zaatakował mój najczulszy punkt w charakterze. I teraz odbija się to na mnie w sposób jaki teraz widzisz. Zależy mi na tym, żeby szybko rozwiązać tę sytuację, potem przenieść się do miejsca mojej misji, zrobić co muszę i zniknąć wam sprzed oczu. Tak jak zresztą obiecuje każdy z was tutaj. Pytanie czy dotrzymacie obietnicy, jeśli ja dotrzymam swojej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Czw Lip 20, 2017 7:04 pm


Przyjęła jego propozycję i zajęła wskazane jej miejsce. Czuła się dość swobodnie, ewidentnie nie obawiała się tego, że mężczyzna mógłby czegoś spróbować. Było ku temu wiele powodów. Raz, że nie wiedział, gdzie się znajduje i jak wielu agentów znajduje się na terenie tej placów. Dwa, kobieta i tak pewnie poradziłaby sobie w każdej sytuacji. Po trzecie, musiała być po prostu przekonana o tym, że Hood zdaje sobie sprawę z tego, że to tylko pogorszyłoby jego i tak już nienajlepszą pozycję. Poza tym ewidentnie chciał się pozbyć tej klątwy, a bez jej pomocy prawdopodobnie długo szukałby kogoś kto mógłby to załatwić. A nawet jeśli by mu się to udało, to koszta takiej transakcji byłyby o wiele gorsze niż tylko pomoc S.H.I.E.L.D. Wysłuchała jego historyjki obserwując, czy na jego twarzy nie zachodzą zmiany związane z działaniem klątwy. W ten sposób nie musiała się wysilać, by z dużą dozą pewności stwierdzić, że mówi prawdę. Nawet jeśli nie jest to cała prawda, to jednak ani razu nie skłamał.
- Jestem tu po to, aby rozwiązać twój problem. Nie mnie oceniać, co może się wydarzyć, gdy twoja misja dobiegnie końca. – odpowiedziała stanowczo, ewidentnie nie chcąc zagłębiać się w tej temat. Nawet jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości co do przyszłości Robbinsa, to nie dała tego po sobie poznać. Jak sama wspomniała. Ocenianie decyzji przełożonych nie należy do jej obowiązków. – Zaraz wrócę. Potrzebuję kilku rzeczy. – podniosła się z zajmowanego miejsca, ruszyła w kierunku drzwi, które otworzyły się nim zdążyła do nich dotrzeć lub w ogóle powiadomić kogokolwiek o swoich zamiarach, a gdy tylko znikła za rogiem równie szybko się zamknęły.
Wróciła po kilkunastu minutach. Na jej szyi wisiał jakiś medalion. Wyglądał jak nowy, choć w rzeczywistości miał zapewne co najmniej setki lat, pokryty podobnymi symbolami do tych prezentowanych przez tatuaże pokrywające ręce kobiety. W dłoni miała niewielką sakiewkę.  
- Stań przede mną. – słowa te zabrzmiały niemal jak rozkaz. Przechyliła lekko woreczek nad drugą dłonią, a jego zawartość powoli zaczęła się wysypywać. Gdy różnokolorowy pył utworzył mały kopczyk, schowała sakiewkę do kieszeni, po czym mocno zacisnęła wypełnioną dłoń. Drugą ręką chwyciła medalion i okrążając Parkera zaczęła cicho wypowiadać jakąś formułkę. Słowa ewidentnie układały się w określony ciąg, który co jakiś się powtarzał, i tak kilkukrotnie. W końcu obrzuciła jego twarz „magicznym” proszkiem. Hood nie miał innej możliwości jak tylko przyglądać się niecodziennym poczynaniom kobiety i liczyć na to, że każda czynność rzeczywiście była niezbędna, a kobieta nie stroiła sobie z niego żartów (nie najlepszych swoją drogą, jeśli taka była prawda).  
- A teraz pora na szybki test. Wiesz co masz robić. Skłam, bądź sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
The Hood

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Pią Lip 21, 2017 2:28 am

Rozumiem. Czyli nieważne co zamierzam uczynić to moja rola ogranicza się do tego, że muszę wam pomóc. Nie krępuj się, ja mam dużo czasu. Wam jednak ucieka on szybciej. — Z lekko uniesioną w górę lewą brwią Parker przemówił do czarodziejki. Był i tak na jej łasce oraz stojących nad nią innych przedstawicieli rządu lub organizacji. Jakkolwiek nazywali się w tym miejscu. Dla Parkera liczyła się tyko jedna rzecz — uwolnić się stąd. Oznaczało to też granie w grę dyktowaną przez jego tymczasowe szefostwo. W momencie wyjścia kobiety mężczyzna jedynie zastanawiał się czy odzyska to co było mu należne... czy może jest to zwykła próba wykiwania go, gdyż wiedzieli na czym mu tak bardzo zależy. Hood nie miał też zbyt dużo czasu na możliwość dowiedzenia się o tym, bo o to zaraz znowu weszła do pomieszczenia osoba zdolna do uwolnienia go od tego przekleństwa. Uwagę Hooda skusił najbardziej medalion na widok którego miał już w głowie pomysły ile mógłby być wart lub jakie najciekawsze zdolności mógłby posiadać. Taka błyskotka na pewno nie była noszona przez kobietę tylko dlatego, żeby pochwalić się nią czy "szpanować" na lewo i prawo. Oprócz tego tajemnicza sakiewka, która pojawiła się w jej dłoni spowodowała, że Parker miał złe przeczucia co do tej procedury. Jednak, cóż... nie patrzy się komuś w ręce, jeśli daje ci lemoniadę. Czy jakoś tak. Tak czy siak — crimelord stanął na wprost kobiety, wpatrując się na nią. Kiedy tylko zaczęła chodzić z pyłem oraz wypowiadać różnego rodzaju słowa w nieznanym mu dotąd języku, znowu miał jakieś wątpliwości. Chociaż nie, można to było nazwać bardziej obawami — Czy to na pewno zadziała? Bo wiesz, wszystkie te rytuały to ja ju... Khu-khu... — Pył, który pojawił się przed jego twarzą dostawał się także do ust, co powodowało niekontrolowany kaszel. Kiedy jednak cała sekwencja haseł, ruchów, gestów czy innych poczynań została już kończona jedynie co Parker zauważył to znowu widoczną celę oraz stojącą kobietę. A potem hasło demonstracji. — Cieszę się, że siedzę w tej celi... — Czy nos się wydłuży? Może czary nie zadziałały lub co gorsze pogorszyły stan wcześniejszy? Hood nie był do końca pewien tego co się może stać. Czas powinien pokazać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   Pią Lip 21, 2017 9:51 pm


Mężczyzna skłamał i zgodnie z oczekiwaniami stało się coś... Właściwie to nic się nie stało. W tym dobrym sensie, czyli jego nos nie wydłużył się nawet o milimetr. Klątwa została zdjęta, tak jak obiecywała kobieta. Agencja dotrzymała już więc jednej części zawartej przez nich umowy, oczekiwania wobec Hooda będą teraz jeszcze większe.
- Zadowolony? – spytała przyglądając się rezultatom swojej magii. – Nie powinieneś mieć już z tym żadnych problemów. Dopóki kolejna osoba nie postanowi, że ta przypadłość niezwykle do ciebie pasuje i znów zdecyduje się rzucić na ciebie tę lub podobną klątwę. – była zadowolona z osiągniętego efektu, nawet jeśli samo zadanie nie należało do szczególnie wymagających. Wtem drzwi celi znów się otworzyły, a do środka wszedł agent, z którym Parker wcześniej doszedł do porozumienia w sprawie warunków, na podstawie których uda mu się uniknąć o wiele gorszej kary. Wręczył Hoodowi wypełnioną po brzegi torbę podróżną, a po krótkiej chwili wyciągnął także dużą kopertę.
- W środku znajdują się między innymi twoje nowe dokumenty. Na czas zadania nazywasz się Scott Marshall, na co dzień jesteś właścicielem szeregu firm zajmujących się szeroko pojętymi sprawami bezpieczeństwa. To oczywiście tylko przykrywka dla twoich prawdziwych interesów, tych niekoniecznie zgodnych z prawem. Reszty dowiesz się już na miejscu z zawartości koperty. W związku z twoją nową tożsamością pozwoliłem sobie poprosić agentkę Peters o nałożenie na ciebie prostego zaklęcia, dzięki któremu nikt nie władający magią lub nie posiadający zdolności przejrzenia iluzji nie rozpozna w tobie Parkera Robbinsa. Zakładamy, że w gronie kupców może być ktoś znający twoją obecną historię, a nie chcemy przecież, żeby przez głupi przypadek wszystko poszło na marne. Stąd podjęte przez nas środki bezpieczeństwa. – odwrócił się do niego plecami i ruszył w stronę wyjścia. Będąc już prawie poza celą rzucił jeszcze tylko: - Liczymy na szybkie rezultaty.
Po wyjściu mężczyzny do środka wszedł jeden z niższych rangą agentów i położył na łóżku starannie przygotowany zestaw ubrań.
- Dam ci chwilę, żebyś się przebrał, a później przeniosę na piętrowy parking w okolicach hotelu. Zrobiliśmy dla ciebie rezerwację. – stwierdziła Peters wychodząc razem z towarzyszem, tym samym pozostawiając Robbinsa samego. Wróciła po jakichś kilkunastu minutach. – Gotowy? – i nie czekając na odpowiedź gestem dłoni po środku celi otworzyła portal prowadzący do ustalonego wcześniej miejsca w Hong Kongu. Po drugiej stronie widać było szarego Bentleya Benteygę z otwartymi tylnymi drzwiami  - Nasz człowiek zawiezie cię pod samo wejście. Niestety jego angielski nie jest najlepszy, nie kłopocz się więc z ewentualną rozmową. Po prostu wejdź do auta i wczuj się w rolę. Powodzenia. – rzuciła na odchodne. Gdy Hood przeszedł przez portal, ten natychmiast zamknął się za jego plecami.


[zt -> „Kowloon Shangri-La” Hotel -> KLIK]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tajna placówka rządowa   

Powrót do góry Go down
 
Tajna placówka rządowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Tajna placówka rządowa
» 007. Cukrowa masakra drogowa - ROZPRAWA SĄDOWA

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Waszyngton-
Skocz do: