Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ogródek

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Vanillie Magpie

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 29/10/2012

PisanieTemat: Ogródek   Sob Lis 03, 2012 8:20 am

First topic message reminder :

W zasadzie to nie ogródek, a trzy stoliczki z krzesełkami przed cukiernią. Przy drzwiach są wystawione małe drzewka a z okien zwisają kwiaty. Muzyka ze środka jest słyszana i tutaj dzięki małym głośniczkom schowanym za doniczkami przy wejściu.
Przyjemnie jest tutaj usiąść z kawą i porcją ciasta, lub deserem lodowym w upalny, letni dzień.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Sam Wilson

avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 15/08/2014

PisanieTemat: Re: Ogródek   Czw Cze 23, 2016 10:08 pm

Sam pilnował wzrokiem innego gościa, ale niestety on wyszedł z baru po czym usłyszeliśmy oboje komunikat od Jarvisa, który oznajmiał że nie żyje War Machine.
Przecież to nie możliwe.

- Scott. Nie wiem jak ty, ale ja udaję się do Avengers Tower żeby zobaczyć te nagrania. - po czym Sam zostawił pieniądze za Scotta i siebie za kawę i odleciał w stronę Red Winga.

- Red lecimy do wieży Mścicieli. Nasz przyjaciel może mieć kłopoty. - powiedział do Winga, choć nie dopuszczał do siebie myśli, że to możliwe.

[z/w] dla mnie i Ant-Mana chyba, że podejmie inną decyzję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ant-Man

avatar

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 08/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Cze 24, 2016 10:09 pm

Zostawiony Scott jeszcze przez chwilę zmagał się ze swoimi przemyśleniami. W przeciwieństwie do Sama nie mógł liczyć na tak szybki transport. Wiedział, że do kompleksu dotrze z opóźnieniem, ale to nie zwalniało go z obowiązku. Musiał działać. Zwłaszcza, że może nie znał War Machine’a bardzo blisko, ale to nadal był kompan. Członek Avengers. Jeśli ktoś go zabił… Scott nie był żołnierzem. Był prostym człowiekiem i jasne, w superbohaterskim biznesie ofiary się zdarzały. Ale to nie znaczy, że mógł do nich przywyknąć. To leżało poza jego kompetencjami.
A że sam raz umarł? Bywa. To niczego nie zmieniało. Wolał sam umierać, niż patrzeć, jak robią to inni. Sobą się tak nie przejmował.
Kiedyś i tak go to czekało, ale inni mogli się, cholera, nie spieszyć!
Z tymi myślami odepchnął się gwałtownie od stolika i wstał. Z impetem wypadł z kawiarni, nie oglądając się za siebie.
Czas chwycić za strój i ruszyć tam, gdzie jest potrzebny. A nawet jak nie jest, to będzie. Już on o to zadba.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Sty 13, 2018 11:28 pm

Czarnowłosa usiadła przy jednym ze stolików, rozglądając się wokół. Dawno nie była w miejscu pełnym ludzi. W sumie jedyny raz, kiedy rozmawiała z człowiekiem to wtedy kiedy potrzebowała pomocy w lesie, jej jednak to nie wystarczyło. W końcu trzeba wiedzieć coś o swoich ofiarach. Miała też nadzieję, że uda jej się z kimś zaprzyjaźnić. Mimo że była zła, to chciała mieć osobę, która będzie jej pomagać, wspierać ją. Dziewczyna zamówiła sobie kawę i ciasto czekoladowe, cóż jeszcze nigdy nie próbowała ludzkiego jedzenia. No ale w końcu zawsze musi być ten pierwszy raz, nie ?
Już po chwili od dostania zamówienia dziewczyna zaczęła w ciszy go próbować. Czarnowłosa rozmyślała o tym wszystkim. O ludziach, o dobrej i złej stronie, o życiu, o rodzinie. Już z dala dało się ujrzeć, iż ta jest zamyślona i zagubiona, sama nie wiedziała, co ma robić.
Miała jednak nadzieję, że spotka ją coś dobrego, że pozna kogoś, komu będzie mogła zaufać lub chociaż z kim będzie mogła na spokojnie porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pon Sty 15, 2018 3:14 am

Kolejny dzień w mieście i kolejne bezproduktywne i bezcelowe plątanie się po aglomeracji było tym, co Arthur robił. Nie wiedział czemu, ale coś go tu ciągnęło - nienazwany ciąg do miasta i jego muzyki dnia codziennego. Swoją drogą grał też własną muzykę - raz w parku, jak poprzednio, raz na stacji metra - wszędzie tam się odnajdywał. Może to było tym, czego potrzebował? Odwieczna potrzeba poznawania, ucieczka ze stepów Australii wprost do serca świata - jak widział to miejsce - sprawiła, że się nim zachłysną. Gdyby nie miał obowiązku bycia w szkole, to zapewne były tu ciągle. Może kiedyś tu zamieszka na stałe? Kto wie co przyniesie jutro.
Korzystając z wolnej chwili chłopak postanowił wstąpić do jednej z kawiarni - zarzucił swój futerał z gitarą i wszedł do środka zamawiając kawę. Nie znał się na tych wszystkich rodzajach i odmianach, więc zamówił zwykłe espresso. Nie miał zamiaru jednak siedzieć w pomieszczeniu, więc zabrał filiżankę, po czym udał się do ogródka. I problem - wszystkie trzy stoliki były zajęte, chociaż....
Jednio miejsce było wolne. Wolne było przy stoliku, przy którym siedziała drobna czarnowłosa dziewczyna z dziwnymi szpiczastymi uszami. Artur mimowolnie się uśmiechną widząc - jak myślał - mutantkę. Przezwyciężając wewnętrzną nieśmiałość ruszył do niej, odgarnął włosy, które zdążyły już opaść na jego twarz.
- Przepraszam - spokojnym tonem zwrócił się do dziewczyny siląc się na lekki uśmiech - Mogę się przysiąść? - spytał lustrując ją wzrokiem. Nie mogła mieć więcej niż piętnaście, maksymalnie siedemnaście lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pon Sty 15, 2018 9:31 am

Czarnowłosa spojrzała cicho na nieznajomego, po czym delikatnie się uśmiechnęła.
- Oczywiście.
Powiedziała spokojnym głosem, uśmiechając się delikatnie i nieśmiało.
Była zadowolona z faktu, że może kogoś poznać, przecież taki był jej cel. Nie wiedziała jednak, że nastąpi to tak szybko. Kiedy dziewczyna spróbowała kawy, jej uszy lekko się opuściły.
- Gorące.
Powiedziała bardzo cicho. Pierwszy raz piła coś takiego dlatego też nie wiedziała, że powinna trochę odczekać. Dziewczyna odstawiła cicho filiżankę z kawą i wróciła do kosztowania ciasta. Mimo iż starała się tego nie pokazywać, to tak naprawdę ciągle myślała o nieznajomym. Czarnowłosa spoglądała co jakiś czas na Już od początku ją zainteresował, poza tym wiedziała, że może się wiele od niego nauczyć. W końcu jest człowiekiem, więc wie coś o tym świecie. Sama przecież większość swojego życia spędziła w wodzie, więc nie bardzo potrafiła świetnie porozumiewać się z innymi. Jednak z dnia na dzień więcej się o nich dowiaduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Sty 17, 2018 12:57 am

Siedząc już na krześle, Artur począł przyglądać się dziewczynie. Ciekawiło go, czy ma ona jakieś konkretne moce, czy jej uszy to tylko efekt zwykłej deformacji wyglądu. Może powinien ją zapytać? A co jeżeli ją to urazi? Może później, na razi skupił się na swojej kawie. Upił łyk i odstawił kubek na stolik. Widząc, jak dziewczyna próbuje kawy lekko się uśmiechną.
- Pierwszy raz pijesz kawę? - zapytał ją spokojnym głosem. Właściwie to, czy ona nie była zbyt młoda na ten napój? Zawsze uczono go, że kawę powinno się pić od szesnastego roku życia. Przynajmniej tak uczył go ojciec - stary kowboj. Wtedy jeszcze się nim interesował i okazywał mu jakąś uwagę, a później zaczęło się to wszystko. Dobrze, że zabrano go z domu inaczej wszystko mogłoby się źle skończyć.
- Swoją drogą ładne uszy - dodał nieco ciszej. Właściwie nie wiedząc czemu, może ciekawość wzięła górę nad nieśmiałością? Tak, czy inaczej stało się to faktem i nie mógł tego cofnąć. Miał tylko nadzieję, że jej nie uraził pytaniem o jej odmienność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Sty 17, 2018 10:46 am

- Tak
Powiedziała cicho, przyglądając się kawie.
- Pierwszy raz jem i piję cokolwiek ludzkiego.
Dopowiedziała po chwili ciszej. Nie miała pewności, jak ten na to zareaguje, lecz przecież nie mogła kłamać, nie tolerowała kłamstwa nigdy. Dziewczyna poruszyła lekko uszkami, spoglądając na niego.
- Um... dziękuje.
Uśmiechnęła się delikatnie, a na jej policzkach pokazały się delikatne rumieńce.
Powiedziała nieśmiało. Pierwszy raz ktoś powiedział jej coś miłego. Czarnowłosa poprawiła delikatnie włosy, dając je delikatnie na boki, by te nie opadały jej na oczy, co niestety miało miejsce często. Wcześniejszy komentarz jednak jej nie uraził, przyzwyczaiła się, iż wiele razy ktoś pytał, czemu ma takie uszy czy dlaczego ogólnie wygląda inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Sty 17, 2018 3:45 pm

Coś tu było nie tak, zdecydowanie. Słuchając dziewczyny Artur miał dziwne wrażenie, że nie jest ona - jak wcześniej założył - mutantem. Bo jak inaczej wytłumaczyć jej słowa? Chłopak co prawda nie miał wiedzy na temat stworzeń nadnaturalnych, nie licząc tego, co czytał w książkach i komiksach. Ale czy takie istoty istniały na prawdę? Czy to możliwe, że była ona na przykład elfem? Jej uszy wskazywałby na to, ale czy względem tego, co czytał nie powinna być wyższa? Pamiętał, że elfy miały coś koło dwóch metrów wzrostu. Ale nie, przecież to było niemożliwe. Takie stworzenia nie mogły istnieć, choć z drugiej strony jeżeli istnieli bogowie pokroju takiej ikony jak Thor, to czemu nie? A co jeżeli chciała go zabić, albo zrobić coś innego i pod tą uroczą - na pozór - osobą kryje się jakaś bestia?
- Okej - powiedział lekko przeciągając ostatnią samogłoskę i lekko się spiął. Starał się jednak wyglądać naturalnie i nic po sobie nie pokazywać. Może jeżeli będzie dla niej miły, to uniknie ewentualnej konfrontacji. Tak, był ksenofobem, ale czy nie jest to naturalna reakcja na nieznane? Czy powinien był ślepo to zlekceważyć i uznać za normalne? No nie, to byłoby dziwne.
Ale może ta obawa była bezpodstawna? Może nie była zła? Zdecydowanie go ciekawiła i powinien ją lepiej poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Sty 17, 2018 4:35 pm

Dziewczyna, przyglądając się mu zrozumiała, że ten się zestresował. Błękitnooka uśmiechnęła się delikatnie, to było zabawne. Na cały ten gest odpowiedziała cichym śmiechem.
- Spokojnie, nic ci nie zrobię.
Szepnęła mu spokojnie na ucho. Nie chciała, żeby ten się jej bał czy coś, nie miała złych zamiarów. Co prawda była zła, ale no... było w niej jeszcze trochę dobra. Czarnowłosa przyglądała mu się spokojnie swoimi błękitnymi oczami. Można było w nich ujrzeć spokój, nadzieję oraz zaufanie. Złożyła ona mu tym taka jakby obietnicę, że nic mu nie zrobi. Pierwszy raz spotkała kogoś tak sympatycznego, dlatego też wolała nie stracić tej szansy. Miała nadzieję, że uda im się zaprzyjaźnić. Już po chwili podniosła delikatnie swoją filiżankę, upijając trochę kawy, która zdążyła już trochę wystygnąć. Dziewczyna poprawiła delikatnie swoją sukienkę, popijając spokojnie kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Sty 17, 2018 7:44 pm

Można powiedzieć, że zachowanie i słowa dziewczyny go uspokoiły w pewien sposób. Czuł od niej swego rodzaju szczerość, ale taką prawdziwą nie udawaną. Nawet jej uwierzył, serio. Może coś ich nawet łączyło? Dwójka osób innych niż cała reszta, która potrzebowała kogoś, kto by ich zrozumiał.  Fakt, był w szkole zrzeszających takich jak on, jednak nawet tam czuł się obcy - miał dziwne uczucie, że tam nie pasuje, czuł się jak w klatce - potrzebował przestrzeni i samotności. Choć to drugie nie było konieczne, można powiedzieć, że potrzebował kogoś. Kogoś, kogo mógłby traktować jak rodzinę. Taką właśnie poczuł - a przynajmniej miał takie wrażenie - więź, jak gdyby z młodszą siostrą, której nigdy nie miał.
- No dobrze, wierzę Ci - jego ciało się rozluźniło, a on posłał jej ciepły uśmiech. - W ogóle jestem Artur - wyciągnął do niej rękę. Na razie mógł odłożyć na nieco dalszy plan pytanie o to, kim jest. Skoro już poniekąd jej zaufał, to mógł wykazać się kulturą - choć tą najprostszą - i zapytać dziewczynę o imię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Sty 17, 2018 8:05 pm

- Jestem Nastio.
Powiedziała miło, łapiąc delikatnie starszego za rękę. Jego zachowanie było naprawdę przyjazne jak dla dziewczyny. Wiedziała, że może różnią się rasą, ale na pewno nie historią. Mimo iż była uważana za złą wodną córkę, to naprawdę pragnęła przyjaźni i czułości. Kiedy zobaczyła uśmiech Artura, w jej sercu pojawiło się jakby uczucie... Ciepła ? Spokoju ? No coś takiego. Przy nim czuła się spokojna. Dlatego już po chwili uśmiechnęła się delikatnie do niego, a na jej policzkach pokazały się drobne rumieńce. Dziewczyna spojrzała mu miło w oczy, z powrotem sięgając po kawę. Napiła się cicho kawy, po czym wróciła do jedzenia ciasta. Już teraz mogła powiedzieć, że ten jest dla niej jak najprawdziwszy brat. Nigdy jeszcze nie czuła się przy kimś taka spokojna, zazwyczaj już dawno by uciekła a teraz ? Rozmawia z człowiekiem. Tak na spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Czw Sty 18, 2018 12:37 am

Miała ładne imię, niespotykane - w pewnym sensie podobało się chłopakowi. Było oryginalne, przynajmniej do tej pory się z takim nie spotkał. Choć wiedząc, że dziewczyna nie należy do świata ludzi przypuszczał, że imię to jest raczej normalne, wśród istot z jakich się ona wywodziła - czym i kimkolwiek była. Chłopak znów się zastanowił, czy dobrze zrobił ufając dziewczynie i nie uciekając od niej. Zdawała się być miła dziewczyną, może nietutejszą, ale zdawała się być miła. Gdzieś tam w Arturze odzywało się "coś", co nakazywało mu pozostać z dziewczyną. Może to wychowanie w samotności, potrzeba bliskości i poczucie obowiązku sprawiały, że po prostu chciał jej pomóc odnaleźć się w tym świecie.
Teraz jednak siedział milcząc i popijając kawę obserwując jedzącą dziewczynę. Nie chciał jej przeszkadzać, wolał tylko obserwować. Teraz już się nie uśmiechał, nie chciał wyglądać na nachalnego, czy dziwnego - w tym złym sensie. Jego mina była spokojna, lekko przymrużył oczy i czekał. Może ona wyjdzie z inicjatywą i zapyta go o coś, bo on nie wiedział o czym ma z nią rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Czw Sty 18, 2018 10:13 am

- Długo jesteś już w Nowym Yorku ?
Powiedziała cicho czarnowłosa, przyglądając się mu. Była ciekawa jego osoby, dlatego chciała dowiedzieć się więcej o nim. Uśmiechnęła się delikatnie, a w jej oczach dało się dostrzec już tylko spokój. Wiedziała, że historia łączy ludzi, dlatego miała nadzieję na przyjaźń. Wtedy w końcu miałaby wsparcie i miłość. Miałaby coś, czego nie da się kupić. Przyjaźń. Bo jej nie da się kupić i nawet dziewczyna jest tego świadoma. Może i był od niej starszy no ale przyjaźń nie wybiera. W całym swym życiu jej jedynymi przyjaciółmi były pozostałe nimfy, lecz kiedy te odeszły dziewczyna czuła się naprawdę samotna. Dziewczyna podniosła się cicho z krzesła, po czym podeszła do nieznajomego. Na początku tylko delikatnie położyła dłoń na jego ramieniu, lecz już po chwili mocno go przytuliła. Mimo wszelkich wątpliwości ludzi nimfy też miały uczucia, też tęskniły i odczuwały strach. Samotność potrafi zabijać i same nimfy to wiedzą. Mimo iż są złe, to jest to zazwyczaj spowodowane przeszłością i uczuciami. Błękitnooka jednak już za dziecka obiecała sobie coś. Obiecała sobie, że będzie chroniła tych, którzy są dla niej ważni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Czw Sty 18, 2018 2:17 pm

Pijąc powoli kawę chłopak już nawet jej nie obserwował, bo doskonale wiedział co robi. Zamiast tego spoglądał raz na ludzi, a raz na ulicę. Nie wiedział w tym sensu, jednak musiał na chwilę oderwać od niej wzrok i dać sobie odpocząć. Słysząc jej pytanie odwrócił mimowolnie głowę szerzej otwierając oczy.
- Kilka miesięcy, nie jestem stąd - odparł krótko, wolał nie mówić o tym, czemu tu jest. I tak, wiedział że nie może mówić o szkole osobom postronnym. W końcu był świadom konsekwencji i wiedział, że ktoś może ich namierzyć i odkryć szkołę. To byłoby złe, naraziłby nie tylko siebie, ale i innych.
Widząc, jak dziewczyna wstaje od stołu powiódł za nią wzrokiem, nie widział dokąd idzie. Dość dziwne zareagował, gdy ta stanęła za nim i położyła mu rękę na ramieniu. Mutant spiął się, ale nawet nie drgną, po prostu siedział przełykając ślinę. Czyżby to miał być jego koniec? Czy będzie musiał z nią walczyć? W tej samej chwili jednak dziewczyna objęła go, a z niego zeszło całe napięcia. Mina, z lekko wystraszonej zrobiła się zrezygnowana. To było coś, na co nawet on nie był gotów. Wiedział poniekąd jak walczyć i jak działać w sytuacjach zagrożenia, ale to było nawet dla niego niespodziewane i trudne. Może po prostu nie chciał nic do nikogo czuć i temu trzymał się na dystans? Chyba tak. Zamiast jednak odgonić dziewczynę i uciec pogładził jedną z jej drobnych rąk obejmujących jego szyję. Dziwnie się z tym czuł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Sty 20, 2018 9:26 pm

Czarnowłosa tuliła go tak jeszcze przez chwilę, po czym wróciła na swoje miejsce. Wzięła delikatnie filiżankę i już po chwili wzięła łyk kawy.
- W takim razie co cię ściągnęło do Nowego Jorku, hmm ?
Powiedziała spokojnie, przyglądając się mu. Zainteresował ją i to bardzo, dlatego chciała dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Uśmiechnęła się spokojnie, pokazując, że naprawdę jest zainteresowana nim. Mało co spotyka się ludzi, którzy mają aż tyle odwagi, by porozmawiać z kimś takim jak ona. Nie miała właściwie pewności czy robi to dlatego, że chce, czy dlatego że się boi. Mimo to miała nadzieję, że chodzi o to pierwsze i że naprawdę się zaprzyjaźnią. Czuła się przy nim bezpiecznie, może dlatego chciała się z nim przyjaźnić ? A może to dlatego, że czuła, że mają podobną przeszłość ? Sama nie wiedziała tego. Po prostu coś ją ciągnęło do niego. Czuła się przy nim tak jak przy swojej dawnej rodzinie. Jednak ci odeszli, dlatego teraz młodsza pragnęła zrobić wszystko, co w jej mocy by ten nie zostawił jej samej, chciała, aby był z nią dłużej. Nie chciała być sama, bała się samotności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Nie Sty 21, 2018 9:09 pm

Chłopak czuł się zbity z tropu, było mu niekomfortowo i ogólnie dziwnie. Do tej pory unikał bliskości, czy starał się nie poddawać jakimkolwiek uczuciom, aby przypadkiem nie pobudzić mocy. Bał się jej, wolałby jej nie mieć. Ale co dalej? Wtedy byłby nikim - tak, to brzmi płytko.
Tak, czy inaczej czuł się on dziwnie i nieswojo - pierwszy raz, ktoś okazał wobec niego cokolwiek. Trochę to go niepokoiło. Wracając jednak do całej sytuacji. Gdy dziewczyna już go puściła, mina Artura nie zmieniła się za bardzo - nadal wyglądał jak zbity pies. A jednak nie potrafił się na nią gniewać.
- Uczę się tu, w.... - tu się zastanowił jak powiedzieć o szkole, aby nie zdradzić czym ona się zajmuje - Szkole dla uzdolnionej młodzieży, trudno dostać tam stypendium - nie skłamał. Szkoła była oficjancie dla uzdolnionych uczniów, a stypendium można było uzyskać poprzez mutację.
- A Ciebie co tu sprowadza? - odbił piłeczkę i uśmiechnął się niewyraźnie. Ciekawiło go czym, a raczej kim była i co ją tu sprowadza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nymph

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 24/12/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Sty 26, 2018 1:19 pm

Czarnowłosa spojrzała cicho na niego, biorąc głębszy wdech.
- Dużo by opowiadać... w skrócie można powiedzieć, że uczę się o ludziach.
Powiedziała cicho, spuszczając wzrok na ziemie. Miała mieszane uczucia, w końcu nie mogła mieć 100% pewności, że ten jej nie wyda, ale jakoś zależało jej na nim. Może dlatego, że pierwszy raz w życiu miała kogoś, kto traktuje ją jako normalną.
- Watashi no yuuki ni natta yo Arigato...
Zanuciła cicho, spoglądając na niebo. Było przepiękne, dlatego też oczy dziewczyny delikatnie zalśniły. Uśmiechnęła się i napiła cicho kawy. Chciała mu podziękować za to, że z nią rozmawia, ale nie wiedziała jak. Ostatni raz komuś szczerze dziękowała to, kiedy była jeszcze dzieckiem. Może po prostu nigdy nie była świadoma tego, że ludzie mogą być dobrzy ? Może bała się w to uwierzyć ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Sty 31, 2018 5:07 pm

Im dłużej Artur rozmawiał z dziewczyną, tym odczuwał w obec niej coś dziwnego, czego nie znał do tej pory. Było to poczucie obowiązku, aby jej pomóc - sam nie rozumiał czemu to odczuwa i czemu ona dla niego coś znaczy. Fakt, mógł być naiwny i dać złapać się na jej wyrachowaną intrygę. Lecz tu wpadł mu do głowy pomysł - chyba bardziej genialny, niż samo pojawienie się w tej restauracji w tym czasie i tego dnia - może, jeżeli ta dziewczyna jest tak samo inna jak on to spróbuje pomóc jej? Może znaleźć sposób, aby wprowadzić ją do szkoły? Tak, to było całkiem mądre, jednak on sam nie mógł nic zdziałać. Otóż plan układający jest w głowie chłopaka był następujący - wróci do szkoły, porozmawia z dyrektorką, a ona sprawdzi umysł tej dziewczyny i wszytsko będzie jasne! Plan godny stratega, a nie nieśmiałego i nieobecnego w życiu tego świata samotnika. Nakręcił się wewnętrznie, lecz w porę spróbiwał się opanować, aby nie tracić kontroli nad mocą.
Jego rozmyślania przerwała nucona przez dziewczynę piosenka. Była ładna, choć języka nie znał. Wracając jednak do sprawy.
- Posłuchaj, jeżeli byś chciała to mógłbym zabrać Cię do miejsca, gdzie możesz się wiele nauczyć - pomimo burzy w jego głowie, głos pozostawał spokojny - Istnieje taka możliwość, że będziesz mogła uczyć się razem ze mną i mieszkać obok. Choć to oczywiście nic pewnego i musiałbym porozmawiać z moją dyrektorką. - lekko się uśmiechnął, po czym położył dłonje na stole. Skoro był członkiem organizacji, która miała pomagać ludziom i nie-ludziom, to czemu miałby tego nie robić. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że szkoła jest tajna, więc podał jej jedynie zdawkowe informacje. Miał nadzieję, że to jej nie spłoszy, ani nie wystraszy.
- Widzisz, nie mogę być z Tobą cały czas, a nie chciałbym Cię zgubić i stracić. - mówił to z głębi serca, lecz mówił do niej nie jak zakochany, lecz jak brat do młodszej siostry, bo taka zaczynała dla niego być - jak młodsza siostra, której nie miał.
- Chciałbym móc Cię jakoś znaleźć, wiedzieć jak się z Tobą skontaktować, lub gdzie znaleźć - nie chciał jej stracić i nie chciał, aby ta wizyta okazała się icb ostatnią.
Miał nadzieję, że taki natłok słów nie przerazi jej. I miał też nadzieję, że nie postępuje zbyt intuicyjnie w stosunku do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Mar 16, 2018 3:35 pm

To zaskakujące, że spokojny dzień tak szybko potrafił przerodzić się w istny koszmar. W jednej chwili czas mijał jeszcze przyjemnie, pogoda sprzyjała, a ludzie w swoim tempie przechodzili obok lokalu, to spacerując, to znowu gdzieś się spiesząc - w następnej zaś wszystko to zaczęło się już psuć...
Pierwszą oznaką, że coś się działo, było nagłe zamieszanie wśród grupki młodych osób, obecnie siedzących w ogródku pobliskiej restauracji. Jedna z nich, dziewczyna, trzymała komórkę w taki sposób, aby pozostała trójka mogła coś z nią oglądać i choć do tej pory gromadka ta zachowywała się raczej cicho i dość obojętnie, to teraz wyglądali już na zaniepokojonych i zdezorientowanych. Podnieśli też głosy, w związku z czym dało się ich dosłyszeć, ale słowa w dalszym ciągu trudno by było rozróżnić.
Takie rzeczy się jednak zdarzały, więc prawdopodobnie nikt nie poświęcił młodzieży wielkiej uwagi. Ot, normalna sprawa, nawet jeżeli trochę zakłócająca spokój. Kto by się tym przejmował, gdy każdy miał na głowie własne problemy?
Drugiej oznaki nie dało się już tak łatwo zignorować.
Druga oznaka przybyła na ulicę przy ryku odrzutowych silników - nadlatując od strony Milseogry, wyłaniając się zza niej oraz zza budynków wypadających z nią w tej samej linii, przez co osoby siedzące w ogródku kawiarenki najpierw usłyszały te dźwięki, a dopiero w ostatniej chwili zobaczyły co je wydawało. A cóż to był za widok...
Na drodze i chodnikach osiadały duże, człekokształtne maszyny. Większość z nich miała jakieś dwa i pół metra wzrostu, inne sięgały aż do czterech. Ich szaro-fioletowe powłoki błyszczały w słońcu, lecz jeszcze wyraźniej świeciły się ich błękitne oczy oraz złociste okienka na ich klatkach piersiowych... Oraz po wewnętrznych stronach dłoni. Właściwie te okienka mogły się kojarzyć z niektórymi projektami Iron Mana.
Przez kilka pierwszych sekund roboty zwlekały - a to wystarczyło, aby część osób, ta z silniej rozwiniętym instynktem przetrwania, zaczęła się już wycofywać. Niektóre samochody - dopiero co zmuszone gwałtownie zahamować czy skręcić, aby uniknąć wjechania w maszyny - teraz starały się je wyminąć albo zawrócić, ale nie było to wcale łatwe. Wchodziły sobie wzajemnie w drogę, a nikt nie chciał ustąpić i poczekać, gdy liczyła się każda sekunda. Ta czwórka nastolatków, która wcześniej oglądała coś na komórce, zareagowała bardzo szybko i z większą paniką od pozostałych przechodniów; młodzież dosłownie wyskoczyła ze swoich miejsc i biegiem ruszyła ku wyjściu z ogródka.
Bezruch robotów nie mógł jednak trwać wiecznie i w końcu - niemalże równocześnie - ruszyły do akcji. Jak jeden mąż wyciągnęły ramiona, w większości pojedynczo, niektóre przed siebie, podczas gdy inne na boki - celując do tych większych zbiorowisk ludności. Co ciekawe, ignorowały samochody, skupiając się na przechodniach. Światła po wewnętrznej stronie ich dłoni nagle zajaśniały, jak gdyby coś się w nich zbierało... I w następnym momencie z ich wnętrza wystrzeliły już strumienie energii. Były wystarczająco silne, by odpychać trafione osoby kilka metrów dalej i najwyraźniej wyrządzały spore szkody, bo tacy ludzie już się nie podnosili... Lecz czy ginęli na miejscu czy można im było jeszcze jakoś pomóc? Krzyki i szlochy wypełniły okolicę, wysoko w przestworzach z kolei szybowały kolejne roboty...

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Nie Mar 18, 2018 7:48 am

Cała sytuacja zmieniła się w ciągu kilku sekund - z całkiem przyjemnej rozmowy przerodziła się w atak maszyn. Tak, atak. Owe roboty przypominające wyglądem zbroję Tonego Starka zaczęły atakować losowych ludzi zapewne ich zabijając. Przez chwilę nawet Artur zastanawiał się, czy uciekać, czy walczyć. Biorąc pod uwagę broń, jaką dyskonowały maszyny i co robiły z ludźmi najlepszą opcją była ucieczka, jednak nie do tego został uczony. Powinien stanąć do walki i bronić ludzi.
- Uciekaj stąd, szybko! - krzyknął na siedzącą obok dziewczynę jednocześnie popychając ją w stronę wyjścia - Wszyscy uciekajcie! - krzyknął do pozostałych ludzi.
Wolał, aby maszyny miały mniej celów do ataku, a raczej aby skupiły się na nim, niż aby mordowały przypadkowych ludzi. Sam jednak nie miał zamiaru od razu rzucać się do walki - wolał obrać dogodną pozycję i zza niej używać swojej mocy.
Niestety, jak na złość nie było tu żadnej osłony. Jedynym, co przychodziło chłopakowi do głowy było przewrócenje najbliższego stolika i schowanie się za nim. Jak pomyślał, tak też zrobił. Teraz pozostawało czekać, czy maszyny ruszą w jego stronę, czy też pozostanie niezauważony i będzie mógł obmyślić taktykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eugene Mercer

avatar

Liczba postów : 65
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Nie Mar 18, 2018 10:38 am

Eugene... Cóż. Znowu na ulicy. Nie żeby go Kate wyrzuciła z domu, sam wyszedł. Pozostawiając wcześniej list z przeprosinami za zużyte rzeczy, wykorzystując minimum wody doprowadził się do porządku. Potem tylko zabrał trochę jedzenia z jej lodówki, pakując je do plecaka. Nie było tego dużo, a w czasach dobrobytu Eugene wciąż nie szukał miejsca, gdzie może się czegoś dorobić, lub znaleźć coś do jedzenia. Od Kate zabrał jedynie rzeczy długoterminowe, trzymając je jako zapasy na czarną godzinę.
Tak znalazł się w ogródku kawiarni Milseogra. Wiedział, że w takich miejscach zawsze znajdą się jakieś resztki jedzenia, które można wykorzystać. Nie ukrywał, zazdrościł ludziom pieniędzy i jako takiego spokoju.
Chociaż... On sam miał wolność i nieskrępowanie. Mógł robić co chciał... Ale jakim kosztem? I znowu- Niby co chciał, ale nie miał pewności, czy będzie miał co jutro zjeść... Instynktownie sięgnął do plecaka, by się upewnić, czy jedzenie dalej przy nim jest. Było. To byłoby zabawne, gdyby ktoś go okradł z tego...
Z zadumy wyrwał go głos nastolatków. Zaintrygowało go to... Straszny SMS? Raczej nie. Eugene, żyjąc na ulicy, był w stanie wyczuwać, co ludzie robią naturalnie, a co nie. Zazwyczaj po czymś takim następowała rozmowa, ale lekceważono to. A to? Jakby na coś się szykowali... Nie ufał temu faktowi. Ostrożność jednak nie dała mu możliwości odkrycia o co chodzi, gdy wylądowały roboty. Rzecz jasna, najpierw był hałas, ale już on sam sprawił, że Eugene odruchowo stał się przeźroczysty i przykucnął. Spokojnemu rozglądaniu zaczęło towarzyszyć nerwowe rzucanie wzrokiem po okolicy...
Aż wylądowały roboty. One przykuły uwagę Eugene'a i sprawiły, że postrzegał je jako główne zagrożenie. Zamiast jednak uciekać, skamieniał ze strachu do końca i starał się skurczyć w sobie. Nie powinni zwrócić uwagi na osobnika całego ze szkła. Nie powinni. Prawda? PRAWDA?
Ktoś zaczął wołać do ucieczki... Padły strzały ze strony ucieczki. To zadziałało na Eugene jak impas, zaczął biec... Ale drogi ucieczki były zatorowane przez uciekających. Miotał się zatem niczym zwierze w klatce, szukając jakiejś drogi ucieczki z tego miejsca. Musiał coś wymyślić... Ale jak? Przecież roboty go z pewnością zabiją... Przylgnął więc do ściany, obserwując nerwowo sytuację. Chłód ściany nie powodował uspokojenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pon Mar 19, 2018 7:07 pm

Pomysł Penduluma - choć wprowadzony w życie w dobrej wierze - w praktyce okazał się już bardzo nieprzyjemny w skutkach. Co prawda chłopak nie mógł się pewnie za to obwiniać, bo najprawdopodobniej ta część osób, która skierowała się ku wyjściu z ogródka na ulicę, prędzej czy później zrobiłaby to nawet bez jego krzyków... Ale fakty były takie, że ludzie ci wystawili się na ataki.
Roboty interesowały się najłatwiejszymi, najlepiej widocznymi celami. Być może po prostu od nich zaczynały, a może z jakiegoś powodu naprawdę nie dostrzegały tych cywili, którzy starali się schować w ogródkach kawiarni i restauracji czy za innymi większymi obiektami... Grunt, że maszyny skupiały się na tych, którzy przeciskali się ulicą między starającymi się odjechać - i głośno trąbiącymi - samochodami.
Tak naprawdę był to całkiem efektywny sposób działania; pojazdy, a przede wszystkim ludzie sami się wzajemnie blokowali i spowalniali, dzięki czemu roboty mogły ich bez wysiłku zdejmować. Energetyczny strzał za strzałem, czasami trafiana była tylko jedna osoba, czasem dwie naraz, gdy akurat niefortunnie się ustawiły... A tłum niósł za sobą lub tratował upadające ciała, martwe czy nieprzytomne. Jeżeli nawet w grę wchodziła ta druga opcja, to przy takim traktowaniu raczej nie na długo.
Podczas gdy Artur ukrył się więc stosunkowo bezpiecznie - przynajmniej w tej chwili, bo pewnie w każdym momencie mogło się to zmienić - za przewróconym stolikiem, uciekający Eugene miał do czynienia właśnie z tym dzikim i nieostrożnym tłumem. Przezroczystość działała w tym wypadku na jego niekorzyść; dla panikujących ludzi równała się pustemu miejscu, dlatego nastolatek był obijany, deptany po stopach, odpychany... Przypadkowo, lecz szczerze mówiąc inne słabsze jednostki spotykało coś podobnego, więc widzialność raczej by tu wiele nie zmieniła.
Kiedy chłopak przylgnął w końcu do ściany, to tak się złożyło, że uczynił to jakieś trzy metry od miejsca, gdzie drewniany płotek odgradzał koniec ogródka Milseogry od reszty chodnika - ale nie z tej strony, po której znajdował się Pendulum, więc tak naprawdę dzieliła ich większa odległość. Oczywiście jeden z nich w dalszym ciągu był przezroczysty, a drugi przyczajony, więc tym bardziej mieliby problemy z tym, aby się wzajemnie zauważyć... Nawet bez całego tego zamieszania.
Z drugiej strony mogło się też okazać, że nie będzie to aż tak trudne - bo akurat w tym momencie promień energetyczny jednego z robotów odepchnął przechodnia w taki sposób, że cisnął nim prosto w Eugene'a. W tym chaosie nastolatkowi musiało być ciężko to zauważyć - aż do ostatniego momentu, kiedy to ciało mężczyzny w średnim wieku nagle rąbnęło nim o ścianę. Co prawda chłopak i tak się o nią opierał, ale pęd zrobił swoje, więc zabolało z obu stron.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Eugene Mercer

avatar

Liczba postów : 65
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Mar 31, 2018 9:17 am

Eugene... Cóż, prędko pożałował decyzji, by zrobić się niewidocznym. Czując się jak piłeczka ping-pongowa, był odbijany pomiędzy ludźmi, w pewnym momencie wręcz niemal się przewrócił... Siniaki będą, nawet bardzo bolesne. Auć. Bardzo auć.
W końcu jednak, poczuł drewno na plecach. Co to dla niego oznaczało? Że tutaj, raczej będzie bezpieczny. Nie powinni go napaść, prawda? Prawda?
Pomyłka. W jego stronę poleciał jakiś mężczyzna, powodując chwilowe zamroczenie przed oczami. Tak dosłownie, całkowita ciemność w oczach, gdy uderzył się głową o płotek pod wpływem uderzenia. Aż przykucnął i na swoje nieszczęście, przestał być sam z siebie niewidzialny. Znów był widoczny, a stres mu w tej sytuacji nie pomagał...
Najpierw jednak musiał sprawdzić, co z tym mężczyzną. Może te machiny nie są tak groźne, jak się wydają?
~Tak, przyjechały tylko na ciasteczka~Warknął do siebie Eugene jedynym jeszcze trzeźwo myślącym zakątkiem umysłu. Przykucnął jednak przy ciele mężczyzny i zaczął sprawdzać, czy są funkcje życiowe. Robił to jednak szybko i nerwowo co chwila zerkając zestresowany na to, czy nie został wzięty na celownik. Przerwał jednak gwałtownie, gdy wpadł mu pomysł do głowy.
Miał moce... Mógłby je wykorzystać. Choćby po to, by się osłonić...
Wyciągnął dłoń i zaczął tworzyć. W okolicy musiało być jakieś szkło, zatem już po chwili zaczął tworzyć szklaną ścianę. Otoczywszy siebie i leżącego mężczyznę ścianą ze szkła, pogrubił ją odrobinę, by nie pękła pod byle uderzeniem. Nerwowo wrócił do sprawdzania stanu poszkodowanego, sprawdzając czy oddycha, czy jest puls... I tylko tyle na ten moment mu wpadło do głowy, gdyż nigdy szkolenia z pierwszej pomocy nie miał. Miał jednak nadzieję, że to wystarczy, by się upewnić...
No i że jednak nie umierasz od ich strzału... Chociaż znając życie, pewnie się umiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Nie Kwi 01, 2018 10:40 pm

Trupy, wszędzie trupy! To nie było nic dobrego, te maszyny zabijały jak leci! Cholera jasna, dopiero teraz docierało do niego co się tutaj odwala. Gdy cała pierwsza adrenalina opadła doszło nie niego w jakim gównie siedzi. Ale okej, nie miał zamiaru się poddawać. Zamiast tego wolał podjąć walkę, tylko..... No właśnie, był pewien problem - jego moc średnio nadawała się do likwidacji tych robotów. Mógł co najwyżej spróbować je poprzewracać, ale to nie rozwiąże permanentnie ich problemu. Choć z drugiej strony... Racja! Może ich nie zniszczy, ale da szansę ludziom z ulicy, aby zdążyli uciec. Tak, tego warto spróbować! Najpierw jego głowa wyjrzała z boku stolika, aby zobaczyć cały panujący na ulicy chaos. Nadal nie wierzył w to, co się tam dzieje i nadal próbował panować nad emocjami. Bał się, co tu dużo mówić, ale musiał ratować innych, w końcu do tego go uczono.
Nadal będąc lekko wychylonym skupił swój wzrok na najbliższej maszynie i siłą swojej woli sprawił, że asfalt pod jej stopami zaczął drżeć. Starał się utrzymać trwanie fal przez jakieś dwadzieścia, może trzydzieści sekund, po czym schował się z powrotem. Musiał odpocząć i zebrać siły. Miał tylko nadzieję, że zdołał przewrócić, lub rozproszyć maszynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ogródek   Wto Kwi 03, 2018 9:46 pm

Mężczyzna, który uderzył w Eugene'a nie oddychał i nie miał tętna - a na jego plecach znajdowała się spora dziura w ubraniu, przez którą widać było okropnie oparzoną skórę, praktycznie schodzącą, miejscami roztopioną, pokrytą pęcherzami. Coś takiego nie powinno być śmiertelne, a jednak najwyraźniej było, chyba że delikwenta zabiło zderzenie z nastolatkiem... Bo jeżeli nie, to efekty wywoływane przez strumienie energii robotów musiały sięgać głębiej - dosłownie i w przenośni.
Szkła w okolicy było natomiast sporo i to wszędzie, przede wszystkim w formie szyb w oknach, choć tu czy tam zdarzały się także stoliki ze szklanymi elementami i inne różności. Chłopak mógł więc wytworzyć swoją ścianę, choć nie miał jak z góry określić czy wytrzymałaby ona energetyczny atak któregoś z robotów; zderzenie z nią człowieka pewnie tak, ale to w końcu było tylko jedno niebezpieczeństwo, w dodatku prawdopodobnie najmniej poważne.
Ściana ta prędko zaczęła zresztą drgać, gdy Pendulum zabrał się za generowanie niedaleko niej wstrząsu. W dodatku nie ona jedna, bo podobny los spotkał krzesła, stoliki z parasolkami i inne obiekty, które nie zostały wystarczająco dobrze przytwierdzone na stałe do podłoża, nie wspominając już o drobniejszych przedmiotach. Plus był taki, że większość osób przebywała teraz trochę dalej, bo w końcu każdy starał się uciec od maszyn, a nie trzymać blisko nich, więc nikomu nie powinno to za bardzo przeszkadzać w biegu... Minus? Robot będący głównym celem ataku co prawda po kilku sekundach zrozumiał, że działo się coś nietypowego i na moment przerwał swój ostrzał, a jego głowa lekko się pochyliła - lecz zaraz potem silniki odrzutowe w jego butach i plecach odpaliły się i uniosły go jakiś metr nad ziemię.
Na ulicy zrobiło się trochę luźniej. Część osób ukryła się w budynkach, inne zapewne przelały się na sąsiednie drogi... Jeszcze inne leżały na ziemi, w większości martwe, choć tu czy tam zdarzał się ktoś po prostu ranny. Nie oznaczało to, że okolica opustoszała, ale maszyny tak czy siak miały coraz mniejszy wybór... I ta jedna, którą Pendulum obrał za swój cel, najwyraźniej zdecydowała się odnaleźć źródło swojego problemu - albo po prostu zmieniła strategię na zdejmowanie pobliskich niedobitków. Jej głowa powoli się obróciła, a z góry robot musiał widzieć więcej od swoich pobratymców... Jego ramię wyciągnęło się prosto w stronę stolika, za którym chował się chłopak, we wnętrzu dłoni znów rozpaliło się światło - czasu na uniknięcie tego ataku było niewiele. Gdyby Pendulum zareagował zbyt późno, praktycznie nie miałby szans na ucieczkę, bo promienia już by nie prześcignął, więc jedyną opcją wydawało się ewakuowanie jeszcze przed wystrzałem. Pytanie tylko: dokąd?

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogródek   

Powrót do góry Go down
 
Ogródek
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej
» Rosarium (ogród różany)
» Ogródek pani Foster

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Kawiarnia "Milseogra"-
Skocz do: