Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dzielnica Gion Kobu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Dzielnica Gion Kobu   Wto Lip 16, 2013 8:24 pm

First topic message reminder :



Japonia, stosunkowo jest niewielkim krajem, ale posiada wyjątkowo bogatą historię, która w swojej długości mogłaby dorównywać nawet wielkim mocarstwom z minionych epok. Mimo licznych klęsk oraz wojennych zawieruch, mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni wytrwale bronią swoich wartości, pielęgnując wielowiekową tradycje, swoje kulturowe dziedzictwo. Ale w obliczu ostatnich wydarzeń mało kto był gotów, żeby stawić czoło najsurowszemu z żywiołów, który niemalże spustoszył całkowicie północną część Japonii, zamieniając ją wraz ze stołecznym miastem, Tokio, w białe pustkowie. Trzęsienia ziemi, gigantyczne fale, szybko się pojawiały i równie szybko przemijały, pozostawiając mieszkańcom szanse na odbudowę zrujnowanych domostw, konieczny czas do przywrócenia miastom utraconej świetności. Ale w przypadku nieprzemijającego zlodowacenia, nie było już mowy o żadnych naprawach, wszelkie nadzieje na rozpoczęcie nowego życia, zostały pogrzebane pod rosnącą warstwą śniegu. Dobytek tysięcy rodzin przepadł bezpowrotnie i jedyne co im pozostało, to przeniesienie się w obszary, które klęska jeszcze nie spotkała, rozpoczęła się wielka imigracja ocalałych na południowe wyspy archipelagu. Przy przenoszeniu się większych mas ludności, zawsze towarzyszyło sporo zamieszania i w tym przypadku nie było inaczej, kraj upadł, pogrążając się w absolutnym chaosie, rządy zawiodły, administracyjne struktury rozpadły się, społeczeństwo nie mogło się dźwignąć po takiej stracie, a reszta świata była zbyt zajęta własnymi problemami, żeby dostrzec cierpienie Japończyków. Tak, dumny naród został podany przez los ciężkiej próbie i im dłużej tajemnicza zima trwała, tym coraz więcej szlachetności uchodziło z ludzkich serc, przez co cześć ocalałych najprościej mówiąc, zeszła na złą drogę, na drogę występku, tworząc prymitywne gangi, napadające na bezbronnych rodaków. Kradziono i przelewano krew, tylko po to, żeby móc przetrwać kolejny dzień, tak mniej więcej prezentowała się sytuacja na mroźnym pograniczu, natomiast jeżeli chodzi o cieplejsze ziemie południa, to zyskały na znaczeniu, po upadku Tokio, Kioto odzyskało status stolicy, a życie tam płynęło spokojnie w dostatku jak zawsze, chociaż nie bez widocznych różnic. Wraz z kolejnymi napadami, narastała niechęć do przybyszy z północy, a uzbrojeni żołnierze oraz najemnicy nieustanie patrolowali okolice. Nastały niepewne czasy, naród się podzielił, ci, którzy mogli coś poradzić opuścili wyspy jako pierwsi, uciekli wraz ze swymi drogimi garniturami oraz pękatymi portfelami, do chwili, aż lody ustąpią. Ale ci, dla których liczyło się dobro ojczyzny, postanowili wrócić i pomóc okiełznać powstały bałagan, przynajmniej próbowali, bo współpracująca garstka patriotów nie mogła wiele poradzić na pogodowe anomalie niszczące kraj. Reasumując, na północy, mróz, głód i bezprawie, a Kioto stało się nowym Tokiem, gdzie strudzeni życiowym cierpienie podróżnicy, mogli zaznać chwili wytchnienia przy gorącej sake i w objęciach urodziwych gejsz. Można by powiedzieć że dzielnica Gion Kobu była wręcz idealnym miejscem dla wojowników pokroju Ichiro, miejsce wszelakich rozrywek, tyle że podczas wieczornej wędrówki po wąskich uliczkach między domami gejsz, doszło do czegoś niespodziewanego... kobiecy krzyk, brzdęk metalu i po wewnętrznej stronie papierowego parawanu/drzwi, można było zobaczyć cienie spływających w dół kropelek, zważając na wcześniejsze okoliczności, to najprawdopodobniej krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 10:26 am

Dobrze, że mnichowi nie stało się nic poważnego, będę mógł z nim dłużej porozmawiać i odkryć parę rzeczy, które mogą być interesujące. Może nawet wie coś o mnie, bo wyraźnie był zaskoczony na mój widok, kiedy zabłysnął kamień w mojej ręce. Ten mnich wie dużo więcej, niż mogłoby się wydawać, a paplanie o bogach i mitologii może być prawdziwe. Tamten typ nie był zwykłym człowiekiem. Nie wiedziałem żadnego mutanta, który byłby zdolny do takiej przemiany. Sam powiedział, że to podarunek od boga Kagutsuchiego, a ja z każdą chwilą zaczynam w to wierzyć. Po chwili rozmyślań postanowiłem udać się do pokoju mnicha i z nim porozmawiać. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, bo może po prostu ma jakieś omamy, spowodowane tym, co się stało, ale może mówi prawdę i ta rozmowa da nam obu dużo informacji. Kiedy już znalazłem się w pokoju mnicha od razu powiedziałem:
- Witaj. Pamiętasz mnie ? Jak się czujesz ?
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 11:28 am

Pojawienie się Ichiro w pokoju wybudziło mnicha z jego własnych majaczeń, przestał powtarzać swoje niespójne dyrdymały o mitologicznych bytach i skupił się na osobie wojownika, któremu zawdzięczał ocalenie życia z łap spaczonego monstrum. Przez dłuższy czas mężczyzna milczał, prawdopodobnie zbierał rozproszone myśli, próbując ułożyć z nich wiarygodnie brzmiącą całość, w końcu to co miał zamiar przekazać nieznajomemu wybawcy wykraczało ponad ludzki sposób pojmowania rzeczywistości, w takich sprawach należało zachować odpowiedni dystans. Za dużo informacji będzie rodzić kolejne pytania, a na te już nie miał miał czasu by odpowiadać, wdawać się w dłuższe rozmowy, teologiczne dysputy, trzeba było działać.
- Bywało gorzej, służba starożytnym Bóstwo do najłatwiejszych zadań nie należy. Mój chłopcze, ingerowałeś w sprawy, które przewyższały ludzkie kompetencje, zwyciężyłeś tam, gdzie ja poległem z kretesem. A co najważniejsze, przywróciłeś starożytnym klejnotom utracony blask, obudziłeś drzemiącą w nich moc. - W oczach mężczyzny można było ujrzeć coś w rodzaju wewnętrznej ulgi, jakby stojący przy nim wojownik, napełniał jego serce nową nadzieją, mimo upadku Złotego Pawilonu i masakry tylu mnichów, wciąż istniała szansa, żeby zapobiec dalszemu nieszczęściu.
- Pewnie Japońska mitologia nie jest ci obca, kojarzysz imię Izanagi? Boskiego demiurga, który wraz ze swoją małżonką spłodzili elementy otaczającego nas świata? Ciężko powiedzieć czy miał rzeczywisty wkład w tworzenie świata, ale kamienie, które posiadasz, są właśnie jego dziełem, dwa z trzech kamieni zdobiących rękojeść Boskiego miecza. Miecza, nad którym czuwali moi przodkowie... ale go wykradziono. - Wspomnienie o doznanej porażce wywołało bolesny impuls przeszywający ciało mnicha. Długo nie będzie mógł sobie wybaczyć tego, że zawiódł jako strażnik tak potężnego artefaktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 11:44 am

Hmm, więc jednak mitologia to nie bujdy, przynajmniej nie całość. Nie jestem człowiekiem, który łatwo wierzy w takie rzeczy, ale tamten gościu zdecydowanie przekonał mnie, że jednak oni istnieją. Nie mam mutanta, który mógłby się zamieniać w takie monstrum i jeszcze wytrzymać moje ciosy, bez uszczerbku na zdrowiu. Muszę dłużej porozmawiać z gościem i wyciągnąć jak najwięcej informacji o tym wszystkim. Wiem, że wmieszałem się w sprawy, w które nie powinien, ale teraz już za późno, stało się i muszę iść w to dalej. Poza tym, i tak nie mam nic do roboty. Wysłuchiwałem mnicha z dużą uwagę, by nie pominąć żadnej części jego wypowiedzi. Nie ukrywałem, że ciężko mi w to uwierzyć, więc byłem lekko zdziwiony, to było widać, jednak po chwili przybrałem bardziej poważny wyraz twarzy. Kiedy gość skończył postanowiłem jeszcze z nim porozmawiać, miałem jeszcze do niego kilka pytań, a czuje, że uzyskam od niego odpowiedzi na nie:
- Hmm, czyli tamten typ nie kłamał, że jest wysłannikiem boga Kagutsuchiego. Owszem, mitologia naszego kraju nie jest mi obca, jednak nigdy nie myślałem, że ci bogowie naprawdę istnieją. Teraz wiem, że jest to w prawie 100% pewne. Wcześniej, w świątyni powiedziałeś do mnie "Ty jesteś...użyj tego", co miałeś na myśli to mówiąc ?
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 12:16 pm

- Izanagi stworzył klejnoty, które w micie określa się jako jego dzieci, Amaterasu, bogini Słońca, Tsukuyomi, bóg Księżyca oraz Susanoo, bóg burzy. Razem osadzone w rękojeści miecza nadawały jemu, oraz jego właścicielowi niebywałych mocy, ale tylko sam Izanagi, mógł je wyzwolić. W śmiertelnych dłoniach człowieka, klejnoty traciły swój blask, zamieniając się w niewiele warte kamienie, ale Ty, zdołałeś ponownie rozpalić w nich ten blask. Starożytne proroctwa z upływem wieków stały się niekompletne i nie jasne, więc zamiast je cytować, podzielę się z Tobą moimi własnymi wnioskami. W Twoich żyłach płynie krew bogów, być może nawet samego Izanagi'ego. - Nie tylko w Japońskich mitach zdarzały się przypadki, kiedy boskie istoty płodzili liczne potomstwo ze śmiertelnikami, tworząc półbogów, oraz innych znanych herosów, których życie jaki dokonane czyny, miały decydujący wpływ na dalsze losu ludzkości. Czyli krótko mówiąc Ichiro był właśnie takim herosem, zawdzięczającym swoje nadludzkie zdolności i moce domieszce boskiej krwi, żywy odpowiednik Greckiego Heraklesa, lub Perseusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 1:35 pm

Ja synem boga, Izanagiego ? Nie, to niemożliwe. Jeśli jednak jest tak jak mówi i by klejnoty zyskały moc znów, jest potrzebna moc boska, to może coś w tym jest. Ale ja, synem boga ? No niby nie wiem, kim jest mój ojciec, bo nigdy go nie wiedziałem, a z tego co czytałem, to bogowie nigdy nie wychowywali swoich pół-ziemskich potomków, a tylko ewentualnie nad nimi czuwali. Może wiec i coś w tym jest, jednak muszę się temu przyjrzeć bliżej i jeszcze trochę pogadać z mnichem, może dowiem się jeszcze wielu ciekawych rzeczy. Po przeanalizowaniu tego, co powiedział mi mnich i tego, co wydarzyło się podczas walki w świątyni uznałem, że może mieć racje. Skoro klejnoty byłby tak pożądane, a normalny człowiek nie mógł uaktywnić ich mocy, to może rzeczywiście jestem syn boga, może nawet Izanagiego. Ale na razie czas jeszcze pogadać z typkiem:
- Hmmm, a więc uważasz, że jestem synem boga tak ? Może nawet Izanagiego. Powiem ci, że ciężko mi w to uwierzyć, tym bardziej, że prócz nadludzkiego ciała i zamiany we mgłę, to nie posiadam żadnych specjalnych zdolności, a ten golem by mnie pokonał, gdyby nie moc kamienia.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 2:51 pm

- Uwierz lub nie, przedstawiłem ci tylko jedną z istniejących możliwości, ale fakt pozostaje jeden, klejnoty odżyły dopiero w Twojej dłoni, to musi coś znaczyć. Może jest ci pisana większa rola do odegrania w tym świecie, niż ci się wydaje, ale to się okaże wraz z przyszłymi wydarzeniami, czy jesteś czempionem przeznaczenia, czy tylko człowiekiem, który znalazł się w nieodpowiednim miejscu o niewłaściwej porze. - W sumie sam mnich do końca nie wiedział co miał o tym wszystkim sądzić, ten atak, nagłe objawienie się półboga, to wszystko zgrało się w dość krótkim odstępie czasu, że ciężko było to uznać za przypadek, zbieg okoliczności. Plątanina myśli kłębiła się w jego głowie, ale nie napawało go to niepokojem, nie znał wojownika, ale i tak pokładał w nim wielkie nadzieje, być może on jeden zdoła powstrzymać to, co kult ognia próbuje osiągnąć.
- Jeśli ci szaleni kultyści chcą przywrócić do życia swego Pana, używając artefaktu, który go uśmiercił, będą musieli odzyskać wszystkie kamienie. Posiadasz dwa klejnoty, ale nie możemy dopuścić, żeby w ich ręce wpadł kamień Księżyca, musimy natychmiast udać się do świątyni Tsukuyomi-jinja i ostrzec tamtejszą kapłankę, zanim będzie za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 3:09 pm

Ledwo go do szpitala przyniosłem, a ten chce już ruszać do kolejnej świątyni. Niech lepiej wydobrzeje do końca, a ja zajmę się sprawą i doprowadzę ją do końca, jak obiecałem tamtej umierającej kobiecie. Nie chce nikogo narażać, no chyba że się uprze i na życzenie go wypiszą ze szpitala, wtedy ok. Po przemyśleniu tego co powiedział i analizie sytuacji znów zwróciłem się do typka, by wyjaśnić, co dalej robimy, w końcu to on lepiej się orientował w sytuacji i wiedział, kim byli napastnicy:
- Hmmm, mówisz że musimy się udać już do kolejnej świątyni tak, do świątyni bogini księżyca, Tsukuyomi. Tam zaś znajduje się ostatni z trzech kamieni, Kamień Księżyca. Jednak jaką mamy pewność, że zbiry już tam nie dotarły ? Może ja się ta sam wybiorę a ty najpierw wydobrzej do końca co ? Możliwe, że nie doznałeś żadnych poważnych obrażeń, ale kto wie, jak zareaguje twoje ciało w razie walki.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 5:44 pm

Faktycznie, obandażowany i podłączony do kroplówki, w takim stanie nie było żadnej mowy o dłuższych wyprawach, a cenny czas przepadał. Niby próbował powstać z łóżka, ale bez żadnego skutku, pocięte mięśnie sprawiały na tyle wielki ból, że uniemożliwiały mężczyźnie swobodne poruszanie się, nawet oddychanie przychodziło mu z trudem, a to nie świadczyło o niczym dobrym. Nie było innego wyjścia, półboski wojownik będzie musiał sam udać się do świątyni i ostrzec jej kapłanów, przed groźbą ataku ze strony fanatyków boga Ognia.
- Dobrze, zatem ruszaj, gdy dotrzesz na miejsce powiedz, że Arashi cię przysłał. Jeśli będzie za późno... odnajdź główną kapłankę Hotaru, będzie strzegła kamienia. - Myśl że podobny los mógł spotkać drugą świątynie nie napawała mnicha entuzjazmem, tyle zniszczeń oraz niepotrzebnych ofiar, oby dałoby rade jakoś temu wszystkiemu zapobiec. On już nie był w stanie niczego zmienić, za to młodszy wojownik przy użyciu klejnotów mógł zdziałać prawdziwe cuda, sprowadzić światło tak, gdzie zalęgły się cienie, albo coś w tym stylu. Jemu pozostało już tylko leżeć i zdrowieć, ale może jeszcze ich drogi kiedyś się skrzyżują, prędzej lub później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 6:18 pm

A więc mam znaleźć jakąś Hotaru co ? Obecna strażniczka kamienia księżyca, mam jej powiedzieć, że przysłał mnie Arashi i wszystko będzie wiadomo. No dobra, skoro taka jest moja misja, to wykonam ją a po wszystkim odwiedzę staruszka i wszystko mu opowiem. Na pewno będzie tego chciał, więc zrobię mu tą przyjemność.[/i] Po chwili przytaknąłem głową na wznak tego, że rozumiem co do mnie mówi staruszek i wykonam powierzone mi przez niego zadanie:
[b]- Obiecuję ci, że zrobię co w mojej mocy, by wypełnić powierzone mi zadanie, tego możesz być pewien. Po wszystkim przyjdę do ciebie i wszystko ci opowiem. A, i uważaj na siebie nawet tutaj. Lepiej załatw, by nikt nie miał wstępu do tego pokoju, bo kto wie, czy nie będę się chcieli ciebie pozbyć nawet tutaj, to w końcu nie byle jacy bandyci i wejście do budynku nie będzie dla nich problemów. Tak więc trzymaj się i do zobaczenia.
Po tym co powiedziałem, podszedłem do okna i lekko otworzyłem, po czym zamieniłem się we mgłę  i skierowałem w stronę świątyni Tsukuyomi.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 6:57 pm

Tsukuyomi-jinja podobnie jak Złoty Pawilon znajdywała się w pobliżu miasta Kioto, w sumie gdzie nie spojrzeć zawsze można zauważyć jakiś architektoniczne twory poświęcony bóstwom Shinto, w tym regionie stare świątynie stanowiły stały element krajobrazu. Dziedzictwo kulturowe Japonii cechowało się niespotykanym nigdzie indziej bogactwem formy oraz barw, nawet tak prosta konstrukcja jak Tsukuyomi-jinja posiadała swoje nieodparte uroki, ale cóż to? Gdy Ichiro przelatywał w postaci skupiska rozproszonych cząsteczek gazu, mógł zaobserwować, że z samej świątyni niewiele zostało. Tak, było już zdecydowanie za późno, żeby udzielić jakiejkolwiek pomocy, budynek stał w płomieniach, a panda oprawców przegrupowywała się na dziedzińcu, szacując odniesione straty, jeśli w ogóle takie były. W odróżnieniu od mnichów ze Złotego Pawilonu, opiekunowie świątyni najwidoczniej mieli zupełnie inne poglądy jeżeli chodzi o posiadanie broni, bo przy każdym okaleczonym ciele można było ujrzeć przynajmniej wąski sztylet, albo większych rozmiarów ostrze, które uchodziłoby za krótki miecz. Było już po wszystkim, chociaż nie do końca, bo gdyby tak było, to zaślepieni wiarą fanatycy ognia dawno by odeszli, pozostawiając za sobą jedynie zgliszcza. Może nie było jeszcze za późno, może nie zdołali odnaleźć tego czego szukali. Tak czy inaczej Ichiro nie miał wielu możliwości, jeśli chciał się dowiedzieć jaki los spotkał posiadaczkę księżycowego kamienia, musiał podjąć się kolejnej walki, ale tym razem nie z mięsem armatnim, byle pachołkami. Świątynie okupowała zupełnie inna grupa, inny odział prowadzony pewnie przez jeszcze innego przywódce. Mistrza sztuk walki czekało więcej przelewania krwi, większość oponentów zajmowało pozycje na dziedzińce i przy bramie, a kilku osobowe grypy przemierzały obszary otaczające świątynie oraz ogród. Możliwości było wiele, frontalny atak, albo obranie taktyki polegającej na cichym przekradaniu się z miejsca na miejsce, byle nie wzbudzić niepożądanej uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 7:38 pm

Hmm, wiedzę że się spóźniłem, ech, szkoda. Teren jest już dobrze zabezpieczony i ciężko będzie mi tam wejść będąc niezauważony. Budynek jest w płomieniach, więc wejście w postaci mgły nie wchodzi w rachubę. Muszę po cichu dostać się pod wejść do świątyni i jakoś wedrzeć się do środka. Szczerze mówiąc, to z chęcią bym się zmierzył z nimi wszystkim na raz, jednak nie jest to raczej zbyt dobry pomysł, jest ich zbyt wielu. Chociaż, do odważnych świat należy, 5 czy 50 to niewielka różnica. Tutaj jest ich więcej od 5, ale czy 50 to nie wiem. Spróbuje najpierw załatwić tych przy bramie. Po chwili przeleciałem nad strażników przy bramie. Będąc jakieś 15 nad nimi w postaci mgły, nagle wróciłem do normalnej postaci i wyciągnąłem katanę oraz tanto. Leciałem wprost między nich. Katana poszła w stronę głowy tego po prawej, zaś tanto w stronę głowy tego po lewej. Wysokość z której zlatywałem była dość spora i w tym zamieszaniu raczej mnie nie wykryją, więc powinno paść po tych ciosach. Jeśli tak będzie, od razu zmienię się z powrotem we mgłę i ucieknę bokiem, by spróbować dostać się do świątyni.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 8:30 pm

Chlast, masa ciała Ichiro, siła ciążenia, oraz inne pośrednie wartości fizyczne, razem dały w efekcie szybki sposób na pozbycie się niechcianych strażników, bez wszczęcia alarmu. Cicho, precyzyjnie, do czasu zanim ktoś zauważy martwe ciała towarzyszy, sprawca ich śmierci będzie pewnie daleko od bramy. Trzeba było przyznać że półbóg znał się na rzeczy, ale nawet i jego dobra passa może kiedyś go opuścić, w końcu różnie to bywa w życiu, śmiertelny, nieśmiertelny, lepiej nie kusić niepotrzebnie losu, bo sprawy mogłyby przybrać wyjątkowo niekorzystny obrót. Będą jeszcze w postaci kłębowiska gazu wysoko nad terenem świątyni, Ichiro mógł dokładniej przyjrzeć się kompleksowi, budynek świątyni, pomniejsze kapliczki, ogród, wszystko otoczone stosunkowo niskim murem. Niewiele jak na świątynie przeznaczoną jednemu z większych bóstw, chociaż któż to wie, być może zewnętrzna świątynia stanowiła tylko wejście do znajdujących się niżej pomieszczeń ceremonialnych. Jedyny sposób w jaki Ichiro mógł to sprawdzić, to tylko przez wejście do płonącego budynku. Ogień, ogień, ogień, przez szalonych kultystów Ichi pewnie nie raz nabawi się poparzeń, ale takie już było życie szlachetnego bohatera, kręta droga usłana najróżniejszymi przeszkodami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 10:01 pm

Dobra, dwóch nie ma, teraz mogę spokojnie rozejrzeć się po okolicy dopóki nikt ich nie znajdzie i nie zwoła na alarm. Tylko że znów muszę się przepierdzielać przez płonący budynek, znów muszę ryzykować poparzeniami, chociaż z moją regeneracją szybciej się zasklepią. Jednak długo też tam nie mogę przebywać w środku, bo nie jestem niezniszczalny. Kiedy goście padli trupem, a ja się ulotniłem, wiedziałem że muszę działać szybko i nie dać się zauważyć. Po chwili postanowiłem wejść do środka pod postacią mgły, po czym szybko wróciłem do prawdziwej postaci, po czym zacząłem się rozglądać za jakimiś ludźmi, reliktami czy posągami, a nawet jakimiś ukrytymi przejściami pod ziemię, czy coś w tym stylu. Wiedziałem jednak, że nie mam za dużo czasu, a nie mam ja ugasić tych płomieni, ani nawet na chwilę ich zatrzymać. Gdyby któryś kamień miał moc wody, to pewno by się udało, ale w tym wypadku muszę się po prostu streszczać.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Czw Lip 18, 2013 10:41 pm

Wnętrze świątyni nie było przestronne, pośrodku kamiennej posadzki stał wyrzeźbiony monument, pod którym można było znaleźć podarunki od ostatnich wiernych, którzy zdążyli odwiedzić święty przybytek i złożyć swoje dary dla Księżycowego boga, przed atakiem. Zapalone kadzidełka, wiązanki kwiatów, naczynia z olejkami oraz pożywieniem, nic co mogłoby okazać się w jakiś sposób przydatne. Ale wgłębi budynku, znajdywało się przejście, seria stromych stopni prowadzących w dół, do sieci wykutych w skale tuneli. Cóż, pewnie osoby nie będące wtajemniczone w sakralne obrzędy oraz nie pełniące posługi kapłańskiej, nie wiedzieli o istnieniu takich pomieszczeń, widoki, które nie były przeznaczone dla oczy zwykłego turysty. Nie trudno było się domyślić, że ich wnętrze zostało już sprofanowane przez wrogi kult, od nieregularnych ścian odbijały się echem odgłosy rozmów, z których po uważnych przysłuchaniu, można było wychwycić pojedyncze słowa. "Nie ma go", "nie chce mówić", "Tokio". Nagle w okolicach bramy jeden z przechodzących tamtędy strażników krzykną, zaalarmował pozostałych towarzyszy o wiadomej dla Ichiro znalezisku. Krzyki i wrzaski, rozniosły się po całym kompleksie, przez co przebywający na powierzchni kultyści stali się bardziej wyczuleni, gotowi do walki. Całe grupy krążyły po posesji, poszukując osobę odpowiedzialną za śmierć ich braci. Wkrótce niepokojące wieści dotrą do osób przebywających pod ziemią, więc trzeba było się śpieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 11:04 am

Hmmm, a więc muszę udać się do Tokio. Jednak samochodem ani pociągiem tam niestety nie pojadę. Sroga zima nie pozwoli na to. W takim razie nie pozostają mi inne opcje jak iść pieszo lub udać się tam w mojej formie mgły. To drugie chyba będzie najlepszym rozwiązaniem patrząc na to, jak pogoda panuje dzisiaj. Idealnie się w nią wpasuje i nikt nawet nie rozpozna, że lata po niebie coś nie naturalnego. A muszę jeszcze stąd niezauważenie uciec, bo inaczej mogę mieć kłopoty przy takiej liczbie strażników. Czas uciekać i udać się do Tokio. Kiedy tylko usłyszałem, jak mówią coś o Tokio, od razu wiedziałem, że jest to następny przystanek na mojej drodze. Co prawda odległość między miastami jest ogromna i przebywanie w formie mgły może mnie trochę zmęczyć po wszystkim, ale jest to najlepszy i najszybszy sposób na dostanie się tam przed nimi i zyskanie trochę czasu, na odnalezienie tej młodej mniszki.
Nagle znów zamieniłem się we mgłę i ulotniłem się tyłem niezauważenie, po czym poleciałem w stronę Tokio. Wiedziałem, że czeka mnie długa droga, jednak w tej sytuacji musiałem działać szybko i zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 7:16 pm

Czy w rzeczy samej Tokio stanowiło miejsce, gdzie powinien udać się nasz szlachetny bohater? Tak naprawdę nazwa miasta padła jako osobne słowo, pojedynczy element zdania, którego pozostałej treści Ichiro nie pozna, więc równie dobrze, Tokio mogło stanowić taką samą poszlakę jak niedźwiedź polarny na pustyni, zupełny brak powiązania ze sprawą. Zamiast lepiej zapoznać się z sytuacją panującą w tunelach, wojownik dosłownie ulotnił się i pozostawił bandę oprychów za sobą. Niedługo potem zewnętrzna część świątyni doszczętnie spłonęła, pozostawiając jedynie poczerniałe zgliszcza, w których jeszcze tliły się czerwone ogniki. Kolejny architektoniczny zabytek Japonii padł ofiarą większej konspiracji, którą ocalałe media przekażą w jutrzejszych wiadomościach jako atak gangu. Tak, gangi, niewielkie zbiorowiska wszelakich zbirów, nie stanowiących szczególnego zagrożenia, dla większych osad, ani jednego słowa o kulcie ognia. Nad linią horyzontu wzeszło słońce, rozpraszając mroki minionej nocy swoim blaskiem oraz nadając porannemu niebu czerwonawy odcień, krwawy świt, pewnie właśnie taki widok musiał zainspirować twórce obecnej flagi narodowej, czerwony okrąg zamieszczony centralnie na białym tle, hi-no maru, Kraj Wschodzącego Słońca. No cóż, może Ichiro udało się bez większych przeszkód opuścić świątynie Tsukuyomi-jinja, ale teraz pozostaje kwestia, czy nie czuł z tego powodu jakiś wątpliwości? Może kamień został tam ukryty, a kapłankę spotkał bliżej nieznany los? Już nie będzie mógł się o tym przekonać, opuścił miasto Kioto i wciągu nocy zdążył dotrzeć na pogranicze wyznaczone przez masywy śniegu, dalej, zamiast żyznych pól ryżowych, rozciągały się białe pustkowia oraz zaśnieżone pozostałości opuszczonych wiosek. Przykry widok, dopiero tutaj ogrom zniszczeń spowodowanych pogodowymi anomaliami, były boleśnie dostrzegalne. Z powodu nagłych zmian, zwierzęta nie miały najmniejszych szans, żeby przystosować się do nowych warunków i przeżyć, ale dalej, wgłąb nienaturalnej tundry, można było znaleźć ślady życia w formie obozów rozstawionych przy zrujnowanych domostwach, gdzie snuły się niewielkie grupki ludzi, modlących się do Kagutsuchi'ego o wybawienie przed przenikliwymi chłodami. Pewnie właśnie w ten sposób się to zaczęło, w obliczu klęski, ludzie potrafią zwrócić się do każdego o pomoc, jeśli Budda nie uratuje, to są jeszcze inni bogowie, do których można wznosić błagalne pieśni. Pod wieczór Ichiro w końcu ujrzał szczyty martwych wieżowców oraz mury z blachy otaczające to, co niegdyś nazywało się Tokio. Właśnie tu, w dawnym sercu kraju tkwi zło, które waleczny półbóg będzie musiał wyplenić. Wszystko wydawało się martwe, poza jednym budynkiem na uboczu miasta, przypominający hutę, obszerna konstrukcja z szeregiem wysokich kominów, z których wydobywał się smolisty dym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 7:42 pm

Hmm, huta co ? Nie ma lepszego miejsca na świątynię dla boga ognia, jak Kagutsuchi. Hmm, więc w Tokio nie ma żadnej świątyni Izanagiego czy innych, lecz jest to miejsce kultu Kagutsuchiego. Kto by się spodziewał, że w byłem stolicy będą się dziać takie straszne rzeczy i będą tworzyły takie sekty. Przyznam szczerze, że nawet się trochę boję tam wchodzić. Jest tam na pewno pełno fanatyków, którzy zrobią wszystko, by zyskać od niego moc i przejęcie kontroli nad Japonią. Jednak muszę to powstrzymać. Nie widzi mi się to, ale muszę. Kiedy zobaczyłem hutę, postanowiłem podlecieć bliżej od najbardziej zasmolonej strony, by być niezauważalnym. Kiedy znalazłem się już przy niej, wleciałem do środka przez pierwsze lepsze okno, by nie dać się zauważyć, po czym szukałem miejsca, gdzie szybko mógłbym wrócić do właściwej postaci i po cichu poruszać się w środku świątyni. Jeśli nadarzy się okazja, to zgarnę jednego obłąkanego i przebiorę się w jego strój, by nie dać się zauważyć.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 8:36 pm

Zaśnieżone ulice miasta były w większym stopniu opustoszone, żadnych strażników, lub pozostałych członków złowrogiego kultu nie było widać w pobliżu, ani przy murach, ani pod samą hutą, co nasuwało całą masę pytań, a najistotniejsze z nich brzmiało - Gdzie się wszyscy podziali? Ale im bliżej Ichiro znalazł się posępnego budynku, tym dobiegające z niego odgłosy stawały się głośniejsze, wszystko wskazywało na to, że cały kult zgromadził się wewnątrz huty, żeby pewnie przeprowadzać jeden ze swoich sakralnych obrzędów. Jak przystało na tego typu budowle, posiadała obszerną sale gdzie znajdywały się piece, ale również mniejsze pomieszczenia pełniące funkcje biur oraz archiwów, akurat Ichi wleciał przez rozbite okno go gabinetu dyrektora zakładu, nieco podniszczone pomieszczenie, gdzie podłogę przykrywała warstwa porozrzucanych dokumentów oraz śniegu. Chaos spowodowany przez nieustającą zimę wszędzie pozostawił swój ślad, zestaw mebli, pomieszczenie, całość została zniszczona przez wdzierający się do środka chłód. Tak czy inaczej półbóg zdołał niezauważalnie wejść oraz wrócić do swojej cielesnej postaci bez żadnych komplikacji, oprócz jednej. Szmer papierów, odgłos pojedynczych kroków, gdy zmaterializowane nogi znalazły się na podłodze. To wystarczyło aby przykuć uwagę istoty, która znajdywała się praktycznie za przeszklonymi drzwiami. Klamka powoli opadła, zawiasy skrzypnęły i przed oczom wojownika ukazał się kolejny twór służący kultowi, ciało nie tyle oszpecone, co zdeformowane przez ogień, ta istota już nie miała wiele wspólnego z człowiekiem. Mieszanka spaczonej magii oraz groteski, humanoidalny potwór pozbawiony skóry i włosów, chodząca rana o mocno przygarbionej sylwetce. Uniósł obrzydliwy łeb, żeby spojrzeć na intruza, po czym rozwarł szeroko pozbawione warg szczęki i ruszył do ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 9:05 pm

Hmm, co to za obrzydliwe stworzenie jest ? Nigdy takiego brzydala nie widziałem, nigdy. Muszę się tym gównem zająć, bo inaczej jeszcze mnie obrzyga czy coś, a nie mam jak teraz prać rzeczy, ani czasu ani pralki nigdy nie ma. Walić to, rozwalę go raz dwa i ruszam dalej, nie mam czasu zajmować się jakimiś leszczykami z powyjadanym mięsem z nóg i ledwo się ruszającym. Jedno szybkie cięcie i potwora nie ma. Kiedy tylko zobaczyłem, jak ruszają na mnie te chodzące zwłoki, nie byłem zadowolony, raczej lekko obrzydzony tym widokiem, bo naprawdę to coś ledwo się kupy trzymało, cud, że w ogóle się poruszało. Po chwili ruszył na mnie. Ja złapałem za rękojeść miecz i wyciągnąłem miecz, po czym na pełnej prędkości, jednym susem doleciałem do tego czegoś z zamiarem ukrócenia o łeb moją kataną. Nie miałem zamiaru marnować czasu na takie płotki, więc nie będę się z nimi pierdolił. Kiedy już zginie, będę musiał ostrożniej dobierać kroki i lepiej się rozglądać.
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 9:21 pm

Zajadłe bydle nie zdążyło nawet uderzyć Ichiro swoją szponiastą łapą, z której zwisały resztki przypalonej skóry i postrzępione włókna mięśni. Obmierzła głowa za sprawą ostrza katany oddzieliła się od reszty ciała i potoczyła się gdzieś w kąt gabinetu, jednak przed swoją niechybną śmiercią, stwór zdążył zaryczeć na tyle głośnio, żeby zaalarmować swoich odrażających współbratymców. Wkrótce na końcu korytarza rozległy się potępieńcze wrzaski. W odróżnieniu od zwykłych, ludzkich oponentów, te istoty stanowiły prawdziwą zagadkę, czy z powodu doznanych obrażeń i deformacji ogarnia ich szaleństwo, kierują pierwotne instynkty, czy jeszcze są wstanie zrobić użytek z posiadanego rozumu? Ichiro mógł zawsze poczekać i w wiadomy sposób o tym się przekonać, ale czy miał na to ochotę, albo czas? Gdy z jednej strony korytarza słychać było wrzaski, druga wydawała się w miarę bezpieczna, nie zagrodzona przez żadne koszmarne kreatury zrodzone w czeluściach piekielnej otchłani. Długi korytarz, rzędy drzwi po obu stronach oraz klatka pusta klatka schodowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 9:55 pm

Hmmm, dwa korytarze. Jeden pełen wrzasków tych zombiowatych stworów, a jeden wydający się całkiem bezpieczny, no właśnie, wydający się. W takim budynku jest to bardzo podejrzane patrząc na to, ilu zwolenników mają. W dodatku szereg pozamykanych drzwi, kolejne podejrzane zjawisko. Niepokojąco to wszystko się przedstawia. Długi korytarz, zbyt cichy, może być nawet lepiej obsadzony niż ten z potworkami. Lepiej będę się mieć na baczności. Ale dla asekuracji ukruszę ściany w korytarzu potworów. Po chwili postanowiłem podejść do korytarza potworów, by rozwalić ściany po bokach. Najpierw walnąłem pięścią w jedną, po czym wykruszyła się calutka i zwaliła na podłogę, a zaraz po tym uderzyłem w drugą ścianę, jednak wtedy już trzymałem w łapce miecz, by nie dać się zaskoczyć czemuś, co mogłoby stać w pomieszczeniu za nią. W końcu cholera wie, co się tutaj znajduje. Skoro mamy tu takie stworki, to kto wie, co jeszcze. Może psa z siedmioma głowami i 5 nogami i z ogonem na czole ? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 10:18 pm

Kolejne dźwięki, hałas upadającego na podłogę gruzu, jedynie zmotywował stwory do pośpiechu, pędziły jak rozszalałe zwierzęta, słysząc odgłosy wydawane przez potencjalną ofiarę. A co do gruzu, było za mało materiału oraz czasu, żeby postawić solidniejszą przeszkodę na drodze kreatur i zanim Ichi zdążył się ulotnić, grupa stworzeń składająca się z siedmiu osobników, miała go w zasięgu wzroku, ale pod tym względem, że korytarz był w miarę wąski, w jednym szeregu mogły stanąć tylko trzy przypieczone monstra. Biegły na czworaka, tak jakby magiczna energia, której zostali poddani, zdeprawowało ich na tyle, że odebrała im resztki człowieczeństwa, zamieniając w bezrozumne bestie. Kierowani dziką rządzą mordu, pędzili niestrudzenie na przód, póki nie napotkali przeszkody w formie rozrzuconego gruzu i większych fragmentów ścian. Taka barykada zdołała powstrzymać tylko trzy osobniki z przodu grypy, ale reszta zdołała przedostać się przez usyp, wchodząc na grzbiety pobratymców i go przeskakując. W ten oto sposób Ichiro musiał stoczyć bój tylko z czterema kreaturami, które bez opamiętania rzuciły się do ataku, rycząc przy tym oraz głośno charcząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 10:49 pm

Kurde, za mało tego gruzu no. Czterem się udało przedostać, ale oni nie są żadnym wyzwaniem dla mnie. Mogą mi co najwyżej buty pucować szatańskie pomioty. Pokażę im, co to znaczy prawdziwa moc, a nie jakieś tam pitu pitu, które dostali od swojego bożka. Trochę mocy dostali, za to im mózg odebrali, świetna wymiana nie ma co, mają się czym chwalić pół-mózgi jedne zasrane. Rachu ciach i będzie po strachu, nigdy już potworki nie pohasają. Po chwili 4 potworki przedostały się przez kupkę gruzów i swoich koleżków, po czym ruszyły wprost na mnie. Wtedy wyjąłem katanę prawą ręką i tanto lewą. Mocno zacisnąłem rękojeści i spojrzałem się złowrogo na potwory po czym ruszyłem na nich na pełnej szybkości. Dwóch po bokach chciałem jednym cięciem skrócić o głowy, dzięki czemu będzie ich szybciutko mniej. Tego w środku zaatakowałem zaś potężnym kopnięciem, dzięki któremu powinien polecieć na marudera za nimi, a obaj z odrzutem wbić się w ścianę.


Ostatnio zmieniony przez Ichiro dnia Pon Lip 22, 2013 3:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Herr Kleiser

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 04/07/2012

PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Sob Lip 20, 2013 11:13 pm

Wszystko ładnie, sprawnie oraz gładko poszło, ale jeżeli chodzi o końcowy efekt, to pewnie nie to Ichiro zamierzał osiągnąć, otóż dwie bestie z boku straciły głowę, trzecia z impetem została potraktowana butem i odepchnięta w znajdującą się za nią czwartą kreaturę, ale to z taką siłą, że razem jeszcze poleciały, żeby następnie uderzyć w usypaną z gruzu mur. Kilka fragmentów się obluzowało, rozpoczynając w ten sposób reakcje przyczynowo skutkową, której końcowym efektem było zniszczenie przeszkody, zatrzymującą pozostałą trójkę. Właśnie tak, reasumując, dwie zginęły, dwie zostały chwilowo oszołomione i do walki dołączyły jeszcze trzy wypaczone człekokształtne stwory. Nie było źle, chociaż to nie był jeszcze koniec problemów. Z uwolnionej trójki jedna skoczyła wysoko, żeby swoimi szponami sięgnąć urodziwej buźki wojownika, natomiast dwie pozostałe, chciały się zająć nogami, żeby się w nie wgryźć, skosztować nieco półboskiego mięska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   Pon Lip 22, 2013 7:47 pm

Hmmm, niezbyt mi to cholera wyszło. Widzę, że muszę włożyć w to troszkę więcej siły, choć wcale mi się nie chce tego robić. Wolałbym się teraz wylegiwać gdzieś na "Kanarah" i sączyć drinka z whisky lub rumem, bądź jakieś dobre niemieckie piwerko. A się wpakowałem cholera w takie szambo. Ja to mam farta no, nie ma co. No ale cóż, wpieprzyłem się, to muszę doprowadzić tą sprawę do końca. Szkoda tylko, że muszę walczyć z takimi obrzydliwymi stworami. Wezmę je szybko i skończę z nimi sprawy, bo nie ma sensu tego ciągnąć. Kiedy potwory rzuciły się na mnie, nie zastanawiałem się długo i zmieniłem dolną część swego ciała we mgłę i lewitowałem. Przeleciały one na ryjach trochę metrów, więc został tylko ten w powietrzu. Na nic nie czekając wyciągnąłem błyskawicznie katanę i uciąłem mu ten obmierzły łeb i wróciłem do pierwotnej postaci. Wtedy też błyskawicznie udałem się do tamtej dwójki i chciałem jednym cięciem obciąć im łby. Wtedy też zostałaby już tylko dwójka do pokonania, na których miałem przeznaczyć dwa kunaie, które miałem rzucić z całą siłą tak, by przebić ich na wylot.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dzielnica Gion Kobu   

Powrót do góry Go down
 
Dzielnica Gion Kobu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Dzielnica Gion Kobu
» Dzielnica Rzemieślnicza
» Ulica czerwonych latarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Japonia :: Kioto-
Skocz do: